zarejestruj się zaloguj się
:
:
:
:
:

Newsletter

Bądź na bieżąco z promocjami i nowościami w Gandalfie.

Ostatnio oglądane

Proszę bardzo - Anda Rottenberg

Proszę bardzo

Anda Rottenberg

cena: 49,77 42,30

Promocja w Internecie - Grzegorz Mazurek

Promocja w Internecie Narzędzia, ...

Grzegorz Mazurek

cena: 122,00

Program Natura 2000 - PRACA ZBIOROWA .

Program Natura 2000 Młody obserwator ...

PRACA ZBIOROWA .

cena: 14,87 12,64

Problemy XXI wieku - PRACA ZBIOROWA .

Problemy XXI wieku Poznać i zrozumieć ...

PRACA ZBIOROWA .

cena: 18,06

Prawo wykroczeń - Aneta Flisek

Prawo wykroczeń

red. Aneta Flisek

cena: 9,00

Prawo spółek - Michał Koralewski

Prawo spółek Praktyczny komentarz. ...

red. Michał Koralewski

cena: 42,66

Prawo nieruchomości - Marian Wolanin

Prawo nieruchomości Zbiór aktów prawnych

Marian Wolanin

cena: 44,48

Prawo karne materialne - Anna Zientara

Prawo karne materialne Kazusy Becka

Anna Zientara

cena: 53,55

Prawo handlowe - Aneta Flisek

Prawo handlowe 2012 Teksty Ustaw

red. Aneta Flisek

cena: 80,79

Prawo cywilne - Jerzy Ciszewski, Anna Stępień-Sporek

Prawo cywilne Część ogólna, prawo ...

Jerzy Ciszewski,

Anna ...

cena: 53,25

Prowadź swój pług przez kości umarłych

Prowadź swój pług przez kości umarłych

Wydawnictwo: Literackie

Oprawa: twarda

Ilość stron: 282

Dostępność: niedostępny

 

Nasza cena: 36,23

Cena detaliczna: 39,81

U nas taniej o 9%

dodaj do przechowalni
Powrót
Nowa powieść Olgi Tokarczuk! Thriller moralny, który do ostatniej strony trzyma w napięciu. Akcja rozgrywa się w Kotlinie Kłodzkiej. Główną bohaterką jest Janina Duszejko - kiedyś inżynier mostów, dziś wiejska nauczycielka angielskiego, geografii i dozorczyni domów letniskowych. Jej pasją jest astrologia, a wielką miłością wszelkie zwierzęta. Gdy dzieje im się krzywda, Janina upomina się o szacunek dla zwierząt, przestrzega przed bezmyślnym niszczeniem przyrody, donosi nawet na policję, ale nikt się nie przejmuje kobietą, która uważa, że świat jest odbiciem tego, co zapisane w gwiazdach, a w wolnych chwilach czyta Williama Blake`a, którego właśnie tłumaczy jej przyjaciel. Pewnego dnia dowiaduje się o śmierci sąsiada kłusownika - mordercy saren, potem o następnej ofierze... Seria mniej lub bardziej niewytłumaczalnych zgonów rośnie, a na śniegu nie ma innych śladów jak tylko zwierzęce... Janina próbuje zbadać sprawę własnymi metodami. Ma własną teorię na temat motywu i sprawcy, ale policja ignoruje ją, traktując jak nieszkodliwą dziwaczkę. Ona jednak wie więcej niż wszyscy, bo potrafi czytać w gwiazdach, jak w otwartej księdze... Olga Tokarczuk - jedna z najpopularniejszych i poczytniejszych polskich pisarek, laureatka wielu prestiżowych nagród, w tym nagrody Nike 2008 (za Biegunów). Ponad 170 tys. egzemplarzy jej książek sprzedanych przez Wydawnictwo Literackie, w tym ponad 74 tys. poprzedniej powieści Bieguni! Należy do jednych z najczęściej tłumaczonych polskich pisarzy. Prawa do tłumaczenia jej książek, których sprzedażą zajmuje się Wydawnictwo Literackie, zostały sprzedane już do ponad dwudziestu krajów.

Szczegółowe informacje:

Dział: Książki
Wydawnictwo: Literackie
Oprawa: twarda
Wymiary: 130x205
Ilość stron: 282
ISBN: 978-83-08-04398-1
EAN: 9788308043981
Wprowadzono: 03.12.2009

Recenzje klientów

i zgarniaj nagrody napisz recenzję

slavosky 5 sierpień 2010

recenzja nagrodzona 2.00pkt

Prościutka historia kryminalno podobna, ale napisana dość ładnym językiem, a w warstwie ideowej na tyle outsiderska i heretycka, że z pewnością znajdzie sporo czytelników wśród egzaltowanych nastolatków i starych panien. Dzisiaj być heretykiem jest o wiele łatwiej niż ortodoksem, stąd zapewne popularność autorki na salonach literackich. Zachęcony tą popularnością i tym, że w młodości dosyć lubiłem jej twórczość, sięgnąłem po najnowszą powieść. Cóż - to, co nastolatek ma za objawienie, stary zgred ma za kompletne dyrdymały. / Powieść jest interesująca jedynie jako przejaw kompletnie mi obcej mentalności, nazwijmy ją astrologiczno-buddyjskiej. Historię widzimy oczami emerytowanej nauczycielki, Janiny Duszejko, mieszkającej samotnie gdzieś na krańcach Polski (Kotlina Kłodzka); zapewne ta postać to w dużym stopniu alter ego autorki. Ów sielankowy klimat przerywa seria brutalnych morderstw, no i wszystko wskazuje na to, że ich sprawcami były zwierzęta, tak przynajmniej wnioskuje nasza bohaterka. Oczywiście nikt jej nie daje wiary; czytelnik zresztą też ma z tym problem. Jest to rzekomo taka wendeta pokrzywdzonych przez człowieka saren, lisów i żuków każdy z zamordowanych parał się albo kłusownictwem, albo myślistwem (bez różnicy dla autorki), albo łapaniem myszy i częstym stosowaniem muchozolu z prusakolepem. / Fabuła jak fabuła, wyjaśnienie tej kryminalnej zagadki znajdziemy w zakończeniu powieści, ale to, co w powieści najciekawsze to właśnie owe odbicie mentalności. Według mnie jest to więc powieść idei, niestety szkoda, że tylko jednej. Chodzi o gnozę, reprezentowaną w powieści przez astrologię, która to, z zupełnie niezrozumiałych mi powodów, wciąż rajcuje różne mądre głowy. Porządny horoskop (właściwie kosmogram) rzekomo umożliwi nam wgląd w nasze życie, poznanie daty śmierci, a jeśli nie daty, to okoliczności; determinuje to, czym się w życiu zajmiemy itd. Zastanawiacie się, co na nas wpływa bardziej geny, wychowanie, kultura? Nic z tych rzeczy, pada odpowiedź, wpływa na nas to, że w momencie narodzin mieliśmy Plutona w trzecim domu, ascendenta w Baranie, a Merkurego na Wadze. W powieści mamy też fascynującą każdego biologa z podstawówki tezę o dziedziczeniu cech nabytych, a jakże. / Jako chrześcijanin i racjonalista stanowczo protestuję nieprzypadkowo w powieści obrywa się jednym i drugim, a ksiądz jest tam postacią wyjątkowo niesympatyczną, policjanci też wypadają niewiele lepiej. Nie podobały mi się też spore fragmenty o cierpieniu zwierząt i roślinek (a tak tak, roślinki też mają swoją duszę wegetarianie uważajcie!). Odniosłem wrażenie, że ludzi to właściwie mniej szkoda niż ginącej odmiany jakiegoś chrabąszcza. Uwielbienie przez narratorkę cierpiącej (z winy człowieka lub Boga) natury idzie w parze z pogardą dla świata lepiej uciec w kąt i pielęgnować swoją odmienność, dziwność i samotność; ludzie zawodzą, życie to tylko cierpienie, a wysiłek i tak nie ma sensu. / Tytuł akurat udany jest zaczerpnięty z poezji Williama Blakea, o którym jest w powieści sporo, i gdybym był złośliwy, powiedziałbym, że jego cytowane wiersze to najlepsze fragmenty książki, nota bene wśród naukowców teorie tak gloryfikowanego przez autorkę Junga maja podobny status do wizji Blakea właśnie urokliwe i poetyckie, ale przecież zupełnie nienaukowe. / Jeśli biorę do ręki powieść Wolskiego czy Pilipiuka, obdarzoną piętnem literatury popularnej (więc gorszej), najczęściej dostaję taką literaturę. Jeśli biorę do ręki książkę Tokarczuk, spodziewam się jednak literatury wyższych lotów pisarka ta ma taki status na salonach, o którym wspomniani autorzy mogą tylko pomarzyć. I co dostaję? Takie sobie rozwlekłe czytadełko na kilka godzin, którego lepiej nie traktować poważnie. / Jeśli potraktować powieść na sucho, dystansując się od tej horoskopowo-ekologicznej otoczki, może jednak przyznam - być umiarkowanie ciekawa. Naprawdę chciałbym uwierzyć, że poglądy bohaterki nie są poglądami autorki (niestety z innych książek i wypowiedzi wiem, że najprawdopodobniej są). Jeśli jednak lubimy być traktowani poważnie, i poważnie traktujemy tzw. przesłanie utworu to możemy niechcący przesiąknąć spora dawką głupot (i, nie daj Boże, w nie uwierzyć). / Odradzam czytanie młodym duchem można się zdołować kosmicznym determinizmem i wizją świata jako łez padołu. Lepiej przeczytać wspomnienia z łagrów albo porządny horror wtedy życie nabierze właściwych proporcji. Zaś wyznawcom teorii, że miejsce Plutona w chwili naszych narodzin determinuje nasze życie składam życzenia zdrowia, szczęścia oraz pomyślności.

Wiki wiki1298(at)wp.pl 15 grudzień 2009

Książka Tokarczuk jedynie dotyka problemu polowań na zwierzęta, z którym dokładnie mieliśmy okazję zapoznać się w Polowaneczku. Do tego autorka z powodu m.in. nieudolnie poprowadzonej akcji – równie dynamicznej jak w tasiemcowych serialach telewizyjnych, czy astrologicznych dłużyzn, w których bohaterka „naukowo” objaśnia wpływ układu planet na program telewizyjny, pali ważny społecznie temat. Wszystko podlewa sztambuchowymi mądrościami z Williama Blacke’a i zamiast literackiej uczty otrzymujemy grafomański zakalec. Do tego bohaterka niezamierzenie staje się karykaturą obrończyni praw zwierząt, co głównemu tematowi z pewnością nie służy. Jest to stara wariatka (zresztą sama tak o sobie mówi, i słusznie), otumaniona czarną herbatą i wywarem z szyszek, która raz na tydzień myje nogi i zakłada czyste ubranie; psy nazywa swoimi dziewczynkami, a na co dzień współżyje z japońskim samochodem – największym osiągnięciem w życiu mieszkanki Kotliny Kłodzkiej, poza trupami oczywiście, które w tej powieści ścielą się gęsto. Głupia książka. Nie polecam!

Oceniaj
Gandlafa

Zdobywaj
Nagrody

Twoja opinia ma znaczenie - Wyraź ją

:

:


Czekamy na Twoją ocenę nowego wyglądu strony. Napisz nam, co Ci się podoba, co jest do poprawy, a czego brakuje. Wszystkie opinie pomogą nam udoskonalić funkcjonalność strony, bo jest ona tworzona dla Was i z myślą o Was. Jeśli podasz swój adres e-mail lub wystawisz opinię będąc zalogowany, weźmiesz udział w zabawie. Raz dziennie spośród nadesłanych opinii wybierzemy jedną, którą nagrodzimy bonem zakupowym o wartości 20 Silmarili (20 zł), a nadawcom pięciu innych dodamy po 5 punktów do konta klienta. Zależy nam na ocenie rzetelnej i konstruktywnej, niekoniecznie pochwalnej.