wpisz minimum 3 znaki

 

NAGRADZAMY AUTORSKIE RECENZJE
CZYTAJ, GRAJ, OGLĄDAJ, SŁUCHAJ, BAW SIĘ, PISZ I WYGRYWAJ!

W KAŻDY PONIEDZIAŁEK wybieramy najlepsze recenzje spośród wszystkich zgłoszonych.


Nagrodą za najlepszą recenzję jest BON 50zł OD GANDALF.COM.PL

 

 

Dodatkowo za recenzje przynajemy punkty lojalnościowe, które będą dodane
do Twojego konta i pozwolą Ci opłacić zamówienie!

Autor pierwszej otrzyma 15. pkt. do konta klienta,autor drugiej 10. pkt. i trzeciej - 8. pkt.
 

Recenzje, które będą punktowane muszą mieć od 400 do 3000 znaków.
Aby zdobyć punkty musisz być zalogowany.

 

DUŻO CZYTAJ, DUŻO PISZ, WYGRYWAJ NAGRODY!

Z Faith No More odszedł Jim Martin, zniechęcony coraz mniej metalowym, coraz bardziej złożonym, awangardowym obliczem grupy. Grupa zaś... nagrała płytę bardziej metalową, mniej skomplikowaną, mniej awangardową niż poprzednia Angel dust.

Pierwsza w dziejach grupy zmiana gitarzysty (Trey Spruance jest muzykiem sprawnym, jednak ustępuje poprzednikowi pod względem wyobraźni) przyniosła większy nacisk na właśnie gitarowe brzmienie. Więcej tu tradycyjnych metalowych riffów, nieco mniej brzmień klawiszy Roddy?ego Bottuma.

Faith No More nie stał się bynajmniej zespołem heavymetalowym. King for a day... fool for a lifetime z 1995 r. to nadal FNM, jakie znamy: zespół eklektyczny i elektryczny, śmiało mieszający najróżniejsze gatunki muzyki. Mamy tu spójną, uderzającą w uszy energią, mieszankę funku, metalu, jazzu, rapu, punk rocka i właściwie wszystkiego, co w szeroko pojętym ciężkim rocku da się zawrzeć.

Przebojowe Take this bottle czy Evidence, ciężkie Digging the grave, energetyczne, bliskie Red Hot Chili Peppers Start A.D. (nawet pamiętając o niechęci między Mikiem Pattonem a Anthonym Kiedisem) pozwoliłyby włączyć Faith No More w kilka różnych szufladek. Można ich postawić obok grunge?owców, thrashowców, przedstawicieli funk rocka, awangardy, rocka progresywnego. Zespół tymczasem nie jest ani jednym, ani drugim. W typowo dla siebie postmodernistyczny sposób czerpie z wszelkich możliwych tradycji muzycznych. Cały czas pozostaje sobą, w tej spójnej eklektyczności ? jak paradoksalnie by to nie brzmiało ? wytwarzając nową jakość.

Obok Angel dust i Album of the year to najlepsza płyta zespołu.

15/07/2017

Ski

15.00 pkt.

Gra Scythe (edycja polska)

Pierwsze wrażenie? dziwne, mało interakcji i wiele możliwości wyboru, które sprawiły, że straciłem cele z oczu, ale to tylko pierwsze wrażenie, ponieważ, już po czterech lub pięciu rundach zrozumiałem prawdziwy potencjał tej gry. Komba, które się pojawiają każdorazowo otwierają nowe, różne strategie. I wreszcie wygląd, co tu dużo mówić, tylko jedno słowo? wspaniały! Każda karta jest małym arcydziełem - nie można oderwać od nich oczu. Plansza? piękna, bardzo bogata w szczegóły, ale nie chaotyczna. Miniatury są bardzo dobrze wykonane, trudno znaleźć podobne w takiej cenie.
Scythe to wspaniała gra ekonomiczno - strategiczna. Nie pamiętam gry, która tak by się spodobała, nie tylko mnie, ale całej naszej ekipie. W ciągu tygodnia potrafiliśmy kilkakrotnie się spotkać i grać tylko w tą grę.
Uwielbiam ją i polecam wszystkIm! Naprawdę warto!

8/07/2017

Anna

15.00 pkt.

Żerca Kwiat paproci, Tom 3

Bardzo czekałam na tę książkę - Żerca to trzeci tom cyklu Kwiat paproci. Cykl ten łączy rzeczywistość i świat polskich baśni i podań ludowych. Idealne proporcje i pomysłowość Autorki sprawiają, że otrzymujemy do rąk niesamowitą mieszankę. Uwielbiam ten cykl, jest oryginalny i taki bardzo polski. Realizm sytuacji, które spotykają główną bohaterkę mocno oddziałuje na naszą wyobraźnię. Przeczytałam z ogromną przyjemnością i z niecierpliwością czekam na czwarty tom.<br> <br> Gosia, adeptka na szeptuchę, przeżyła Noc Kupały i skorzystała z naparu z kwiatu paproci. Efektem jest szybkie gojenie się ran, ale czy jest nieśmiertelna? Nie wiadomo .... Gosia powraca pod dach Baby Jagi, natomiast Mieszko przepadł bez śladu, co zmartwiło naszą bohaterkę. We wsi pojawił się nowy żerca, Witek, który z miejsca stał się nowym znajomym Gosi. Bogowie nie są zadowoleni z jej postępowania i dają temu upust. Dziewczyna musi być bardzo ostrożna, tym bardziej, że ktoś ewidentnie poluje na istoty nadprzyrodzone, a one uważają, że to młoda szeptucha. Sława przekazuje te informacje Gosi i prosi, aby była ostrożna. Gosława próbuje pomóc istotom i sama kończy tragicznie. Co Autorka zaserwuje nam w kolejnym tomie????? Bardzo jestem ciekawa.<br> <br> Jeśli lubicie oryginalne i niesztampowe opowieści, to cykl Kwiat paproci na pewno wam się spodoba. Mnie urzekł - jestem jego wielką fanką i polecam Wam tę lekturę z całego serca :)

30/04/2017

Ledarg1916

15.00 pkt.

Pragnienie

No i stało się...
Ileż przyszło nam czekać na tę książkę?
Zbyt długo! Choć pewnie z powieściami Nesbo jest z jak mistrzostwami świata w piłce nożnej, trzeba odczekać swoje, ale za to jak nadejdą, cieszymy się, bo wiemy, że obcujemy z czymś wyjątkowym, z czymś rzadkim a nie z popularnym towarem serwowanym nam każdego dnia, niezłym, jednak powszechnym.
Co tu dużo mówić! Mnie Nesbo kupił całkowicie, Jego książki mają tę niepowtarzalną magię, coś, co sprawia, że po przeczytaniu jednej już odczuwa się, że tak powiem, pragnienie...
Nie inaczej było tym razem.
Harry wrócił! Samo to jest czymś, co sprawia, że najnowsze dzieło mistrza Nesbo trzeba stawiać na najwyższej półce i cieszyć się jej widokiem, oczywiście po tym, gdy już ją przeczytamy...
Czy Harry wrócił w wielkim stylu? Nie mógł być to powrót łatwy, bo przecież bardzo już nam się zestarzał i doświadczył życiowo, ba! ożenić się zdążył...
Czy to wszystko zepsuło mojego ulubionego bohatera? Ależ skąd!
Wiem, że niektórych raził rzekomy patos towarzyszący Harremu w tej książce. Ludzie! Toż to swym dotychczasowym życiem zasłużył sobie na miano ikony! Nie tylko w środowisku nas - czytelników, ale też postaci w świecie wykreowanym przez Nesbo, przecież oni tam żyją swoim życiem!
Mało tego, uważam, że wbrew niektórym opiniom, Nesbo dokonał pewnego rodzaju deheroizacji swego bohatera. Przecież Harry popełnia tu błędy, głupie, proste błędy! Nie będę pisał o co chodzi, kto czytał, wie.
Najważniejsze, że wciąż pozostaje człowiekiem, Harrym, który jest genialnym śledczym, ale niepozbawionym wad i nieodłącznych słabości...

"Pragnienie" to pozycja obowiązkowa i wspaniała, jest kwintesencją tego, do czego przyzwyczaił nas autor "Policji".
A! Jeszcze jedno, gdzieś przeczytałem, że książki o Harrym Hole można czytać w dowolnej kolejności, bo to odrębne wątki kryminalne. Wybaczcie, dla mnie herezja! Można, oczywiście, lecz nie znając ewolucji głównego bohatera, nie doceni się kunsztu Mistrza Nesbo i Jego bohatera.
Czytajcie i jak ja czekajcie na kolejne - oby - powieści z niepokornym policjantem z Oslo...

22/04/2017

Patrycja Kuchta

15.00 pkt.

Wymyśliłam cię

Niełatwo jest funkcjonować na pograniczu dwóch światów. Alex balansuje na krawędzi rzeczywistości i iluzji każdego dnia stawiając czoło swoim halucynacjom. Nigdy nie ma pewności czy to, co widzi jest realne, czy to kolejna ze schizofrenicznych wizji. W kontrolowaniu choroby pomaga jej ciągłe fotografowanie otoczenia. Każda podejrzana rzecz zostaje uwieczniona, by później potwierdzić jej istnienie. Alex nie była jednak przygotowana na to, że jej omamy okażą się czymś realnym. Kiedy w nowym liceum, dziewczyna spotyka Milesa, nie może uwierzyć, że to TEN chłopak. Nie ma mowy o pomyłce, bo nigdy nie pomyliła by TYCH oczu. Dziesięć lat wcześniej, tajemniczy właściciel najbardziej niebieskich tęczówek pomógł małej Alex uwolnić homary z akwarium w supermarkecie. A potem zniknął. Ale stop! Przecież tak naprawdę, to nigdy się nie wydarzyło. Przyłapana z ręką w akwarium dziewczynka, wymyśliła sobie resztę historii, a błękitnookiego chłopca nikt nie widział. Czy Miles jest tylko tworem jej choroby? Może Błękitnooki istniał naprawdę? Jak odróżnić, co jest prawdziwe, kiedy nie ufa się nikomu, a najmniej sobie samej? <br> <br> Trzeba przyznać, że jak na schizofreniczkę, Alex zaskakująco trzeźwo podchodzi do otaczającej ją rzeczywistości. Bardzo się stara, by to normalność dominowała w jej dość pokręconym życiu i potrafi wprost powiedzieć swoim halucynacjom, żeby się odwaliły. Zdarzają się jednak także gorsze dni, kiedy ani ona, ani czytelnik, nie wiedzą co jest prawdą, a co złudzeniem. Pod tym względem autorka postarała się o kilka zaskakujących zwrotów akcji, które potrafiły przyprawić o osłupienie. Na szczęście (w większości przypadków), dosyć łatwo domyślić się co ostatecznie jest zmyślonym przez Alex elementem, dlatego czytanie książki jest spacerem, w którym tylko czasem schodzimy z wydeptanej ścieżki, zamiast błądzić gdzieś obok niej nie wiedząc kompletnie, co się dzieje.<br> <br> W tej specyficznej i pokrętnej opowieści zdecydowanie podobała mi się narracja głównej bohaterki. Jej wisielczy humor i niecodzienny dystans do siebie i połączeniu z szalonym umysłem , dał naprawdę wybuchową mieszankę. Podobało mi się jak opisuje swoje otoczenie, jak buduje napięcie, choć czasem przeszkadzał mi jej dystans i delikatna oschłość, które nie pozwalały wyrwać się na powierzchnię większym pokładom emocji. Niektóre sceny, muszę to przyznać, okazały się nieco kłopotliwe pod względem zrozumienia całości i jakby zbędne, albo niedostatecznie jasno opisane. Na szczęście takich momentów jest stosunkowo niewiele.<br> <br> Nie ma co się łudzić, że ?Wymyśliłam cię? przypadnie do gustu każdemu. To opowieść mocno specyficzna, dziwna, chwilami niezrozumiała, ale też pełna świetnej treści, którą warto poznać. Czasem ciężko jest się wczuć klimat tej opowieści, nie każdy doceni też intrygi i zwroty akcji przygotowane przez autorkę, ale ja muszę przyznać, że jestem tą historią zauroczona. Pokochałam bohaterów, właśnie za to, że byli specyficzni i choć początkowo nie rozumiałam niektórych ich zachowań, z każdą stroną coraz bardziej się do nich przywiązywałam i cieszę się, że miałam okazję przeżyć zwariowaną przygodę razem z nimi.<br> <br> O CZYM? ?Wymyśliłam cię?, to szalenie oryginalny debiut, pełen niedomówień i luk na domysły, w którym specyficzny klimat skrzy się na każdej stronie. To opowieść o chorej na schizofrenię nastolatce, która pragnie żyć mimo swojej choroby. Chce skończyć liceum, pójść do college?u, zakochać się w kimś, komu nie będzie przeszkadzało, to że czasem widzi więcej niż inni ludzie. Nie chce być wytykana palcami, wyśmiewana i ponad wszystko, nigdy nie chce trafić do wariatkowa. Czy będzie potrafiła stawić czoło podstępnej chorobie i wreszcie sięgnie, po wymarzone szczęście. Przekonajcie się sami!

13/04/2017

Elna

15.00 pkt.

Jak pokochać centra handlowe

Depresja to temat mało seksowny i "brzydki" dla literatury pięknej. A depresja poporodowa to już w ogóle. Po co to komu, po co do słodkich historii o macierzyństwie ładować taki balast wielkiego kalibru? Przecież "każda to przechodzi", "jak minie Ci huśtawka hormonalna to będziesz sobą", a jak "zacznie przesypiać noce to odżyjesz". #takietoproste

Z depresją zmaga(ła) się autorka książki "Jak pokochać centra handlowe". Ale to nie jest książka o depresji. Nie jest to również historia parentingowa ani powieść o problemach wychowawczych. Ani o galeriach handlowych! Natalia Fiedorczuk przeniosła środek ciężkości macierzyństwa na uczucia i emocje matki. Matki, która oprócz zmęczenia musi zmagać się ze swoimi stanami lękowymi, zupełnie nowymi emocjami i... standardami sexymam. Dzieci i depresja są tu nie tyle powodem, ile tłem do prowadzonej krótkimi zdaniami narracji życia w szczególnym momencie egzystencji przedstawicielki polskiego Pokolenia X.

Fiedorczuk nie przedstawia swojej własnej, intymnej historii. Wplata osobiste wątki w osnowę materiałów zebranych na grupach parentingowych, podczas rozmów z kobietami o podobnych doświadczeniach czy w trakcie obserwacji życia w XXI wieku. Dzięki temu staje się niejako vox populi matek dla których rozmowa o depresji poporodowej czasem jest tak samo trudna jak sama depresja. Jak wstanie rano z łóżka po kolejnej od dwóch lat nieprzespanej nocy gdy świat za oknem zamiast cieszyć, straszy szponami.

Nie jest to historia ani przygnębiająca ani z happy endem. Gdzieś na granicy (jak stwierdza sama autorka) reportażu i prozy powstał screenshot, czy jak kto woli migawka z sekwencji zdarzeń. Taki zrzut ekranu z kilku lat życia. Niby czyta się to jak powieść, a jednocześnie pozwala na własną interpretację i stawia wiele nowych pytań, niezależnie jaki ma się staż w wychowywaniu dzieci.

O co chodzi z centrami handlowymi? Dają namiastkę wolności, decyzyjności, sprawczości co do swojej osoby, tak ograniczonych, gdy zostaje się matką. Dają przestrzeń do obserwacji, stają się rozrywką i szansą na anonimowe pokazanie się wśród ludzi. W tej książce stają się niemalże synonimem utraconej wolności za którym gonią matki w depresji.

Mimo wszystko nie polecę jej w ciemno wszystkim. Znam matki, które zupełnie świadomie akceptują swoją nową rolę życiową z jej plusami i minusami, matki które czują się powołane do macierzyństwa, matki które nie mają skłonności depresyjnych i wreszcie matki, którym mężowie czy reszta rodziny pozwoliły przez okres dojrzewania do świadomego macierzyństwa przejść z wielkim wsparciem. Myślę, że takie osoby będą miały mocno negatywny odbiór tej książki. Ojcowie, single, kobiety w ciąży ? czytajcie na własną odpowiedzialność.

5/04/2017

Projekt: książka

15.00 pkt.

Mitologia nordycka

Neil Gaiman od lat fascynował się mitologią nordycką. Przerobił wszystko. Począwszy od kart komiksów, na eddzie starszej czyli poetyckiej i młodszej prozaicznej kończąc. Jest to niewątpliwie studnia bez dna jeśli chodzi o inspiracje, a pisarze uwielbiają z niej czerpać. Z jego twórczości można wspomnieć na przykład o ?Gwiezdnym pyle? czy ?Amerykańskich bogach?, których dodatkowo będziemy mogli niedługo obejrzeć na małym ekranie. Neil Gaiman pieśni ubiera w prozę przedstawiając nam jedne z najciekawszych opowieści i wierzeń z ogromnych ale niestety przez wieki zapomnianych zasobów jakim jest mitologia nordycka.<br> Bogowie w mitologii Gaimana są okrutni. To piękni kłamcy i łgarze, którzy nie potrafią dotrzymać danego słowa, a jedynym rozwiązaniem konfliktu jest dla nich śmierć przeciwnika. Najlepiej jeszcze odpowiednio spektakularna i krwawa. Podstępny i chciwy Loki nie raz robił sobie okrutne żarty z innych bogów. Potężny Thor, który zawsze daje się podpuścić. Piękna Freya, która z kart historii Gaimana opisywana jest jako wyniosła i mądra. A przecież mitologia to nie tylko bogowie. To świat pełen niesamowitych istot, gigantów, magicznych artefaktów, przepięknych krain. Autor przedstawia nam szesnaście historii począwszy od powstania dynastii Asów i Wanów i ogromnego drzewa Yggdrasila. Opowiada nam jak wyglądały dzieci Lokiego i dlaczego bóg musiał zamienić się w piękną klacz. Jak żona Thora straciła włosy i kto je dla niej odzyskał. Historie gładko przepływają jedna, po drugiej aby zaprowadzić nas aż do wizji Ragnaroku. Końca świata i wszystkich bogów.<br> <br> "-Loki-rzucił. -Loki to zrobił.<br> - Czemu tak myślisz?<br> - Ponieważ- odparł Thor- kiedy coś idzie nie tak, najpierw zawsze myślę, że to wina Lokiego. Oszczędza mi to mnóstwo czasu."<br> <br> Zaczynając "Mitologię nordycką" miałam nadzieję na literaturę w stylu Neila Gaimana, trochę niepoważną i zagadkową. Cóż, autor wydając swoją mitologię spełnił pewnie swoje marzenie, a dodatkowo dał znać, że żyje i ma się dobrze. Po lekturze zdecydowanie pozostał pewien niedosyt. Oczywiście sama treść jest bardzo przyjemna, lekkie pióro autora sprawia, że z prawdziwą satysfakcją przekładamy kartkę za kartką. Niepowtarzalny, baśniowy styl pozostał, jednak mająca zaledwie niewiele więcej niż 200 stron powieść kończy się, zanim tak naprawdę wciągniemy się w fabułę. Neil Gaiman po raz kolejny udowadnia, że potrafi czarować, wyciągać z naprawdę trudnych treści, jakimi są jedne z najstarszych islandzkich pieśni, przejmujące i interesujące historie bogów i bogiń Asgardu. Jeśli ktoś jest ciekaw jak skonstruowane są eddy, zachęcam do poszukiwań. W internecie znajdziecie fragmenty przetłumaczone na język polski.<br> Jeśli ktoś, tak jak ja, znał mity nordyckie powierzchownie lub z wielkiego ekranu przy produkcjach takich jak "Thor" czy "Avengers" i ma ochotę na dokształcenie się w tym temacie, serdecznie polecam "Mitologię nordycką". To bardzo przyjemna lektura na jedno, ewentualnie dwa popołudnia.

31/03/2017

Monika MW

15.00 pkt.

Divide (Deluxe Edition)

Płytę będziesz kupować? W dobie mp3? I gdzie jej będziesz słuchać? Pytali. Nie rozumieli..
A ja cierpliwie czekałam. Minął 3 marca, odliczanie dni do 10.03 by zakupić Divide delux. ?Byle do piątku? nabrało nowego znaczenia.. ;) I oto jest, przyszła!! Wyczekana, wymarzona. Odebrana również w piątek z samiuśkiego rańca wywołała szeroki uśmiech i wspaniałe samopoczucie na cały dzień. Chcecie wiedzieć dlaczego??
Pierwsza na płycie Eraser od razu wpada w ucho i powoduje przyspieszone bicia serca. Moim zdaniem to właśnie ta piosneka powinna była promować płytę (zamiast Castle on the Hill). Kolejna Castle od the Hill ? promująca płytę. Nikomu na pewno nie trzeba zachwalać bo wpada w ucho.
Dive ? chwilowe zwolnienie tempa by ze zdwojoną siłą przejść do niekwestionowanego hitu jakim jest Shape of You. Zdecydowanie bardzo najlepszy wybór jak na pierwszy utwór promujący płytę!! Już nawet moja dziewięciolatka śpiewa piosenkę ?od deski do deski? :)
Chwilowe uspokojenie przy balladzie Perfect o znalezieniu pięknej, słodkiej dziewczyny. Śpiewana głosem Eda przywołuje w pamięci nastoletnią miłość.
Gilway Girl i znowu delikatne przyspieszenie przy wspaniale wkomponowanym klarnecie z opowieścią o miłości Gilway Girl and English Man.
Jako kolejne uspokojenie Happier zagrana niemal akustycznie na ukochanej gitarze artysty. Smutna piosenka o rozstaniu i przemyśleniach zaraz po nim. Naturalne po niej nanana nieznacznie przyspieszając zaczyna piosenkę New Man ? pozostając w klimacie smutków po rozstaniu autor stwierdza ?I don?t wnna know about Your nem man?? No cóż, chyba każdy z nas poczuł w życiu żal i smutek po rozstaniu?
Hearts don?t break around here nadal pozostaje w temacie rozmyślań o miłości, dziewczynie i emocjach z nią związanych.
Dziesiąta na płycie What do I know? jest dla mnie niekwestionowanym liderem płyty!! Szybsza ze wspaniale wkomponowaną gitara akustyczną. Piosenka z przesłaniem godnym Michaela Jacksona ? pianino, bas, gitara a przede wszystkim miłość może zmienić świat!!! :)
I znowu zwolnienie tempa i rozmyślania w piosence How Would You Feel (Paean) jeśli powiem, że Cię kocham??
Gdy zobaczyłam tytuł Supermarket Flowers nie wiedziałam, że będzie to tak osobista piosenka o tak ważnej osobie w naszym życiu. O Ukochanej Babci, która zawsze nas podnosiła i rozwijała skrzydła a teraz jest aniołem.. Bardzo smutna piosenka. Pięknie wkomponowane pianino łapie za serce. Łezka się oku kręci..
I przyspieszamy by zatańczyć na ulicach Barcelony.
Bibia be ye ye bardzo zaskakuje ? pierwsze dźwięki kojarzą się z Hawajami a słowa piosenki wskazują, że dzień wcześniej miała miejsce niezapomniana zabawa.. Tylko pozazdrościć!
Przy irlandzkich dziękach Nancy Mulligan jest kolejną piosenką o miłości i kobiecie, którą wykonawca kocha, a która to ukochana przejmuje jego nazwisko. Wspaniała opowieść o przeciwnościach losu i miłości, która wszystko pokona.
Na zakończenie płyty uspokojenie przy Save Myself i rozmyślaniach, że życie może zawieźć, że wszyscy mogą Cię zostawić ale pamiętaj - możesz ocalić sam siebie.
Jak na pewno zauważyliście po opisie piosenki na płycie ułożone są naprzemiennie ? po każdym szybszym kawałku następuję chwila uspokojenia i wyciszenia aby za chwilę rozkołysać nas na nowo. Mi osobiście taki układ się podoba. Od zakupu płyta na stałe włożona jest w odtwarzacz w samochodzie i na zmianę z córką wybieramy numery, które mają w danej chwili polecieć z naszych głośników :) To nic, że wszystkie utwory znamy już na pamięć ? płyta nie chce się znudzić!

24/03/2017

Alicja B

15.00 pkt.

Baśnie Barda Beedle`a

W niedawnym czasie odwiedziła mnie Sowa z księgarni Gandalf przynosząc podręczniki z samego Hogwartu! Chciałabym podzielić się swoją opinią na temat książki "Baśnie barda Beedlea" J.K.Rowling także zacznijmy od początku? Gdy otworzyłam paczkę z księgarni moim oczom ukazał się zestaw podręczników, pożądany (chyba) przez wszystkich adeptów magii. Wszystkie książki posiadają twardą oprawę. Moją uwagę przykuła najpierw pierwsza książka ze stosiku. Dlaczego? Jej okładkę trudno przyrównać do czegokolwiek, nie jest to jednolity kolor, a rodzaj faktury. Wyobrażam sobie bowiem, że jest to rodzaj grafitowego kamienia, na którym umieszczono minimalistyczne napisy tytułu, autora, wydawnictwa i ? dodatkową ozdobą jest grafika wijących się korzeni, którą ku mojemu zaskoczeniu można poczuć pod swoimi palcami. Już od pierwszych kartek wiadomym jest, że nie obcujemy ze zwyczajną lekturą. Po otwarciu książki zostajemy przeniesieni w bogato ilustrowany, magiczny świat. Swoją przygodę rozpoczynamy od zapoznania się ze swoistym rozkładem jazdy, jaki stanowi spis treści. Dowiadujemy się, iż przejdziemy przez świat wstępu, pięciu baśni i jednego rozdziału odwołującego się do fundacji ?Lumos?, i szczytnego celu, któremu przyświeca. Każda z baśni jest okraszona celnym, mądrym i błyskotliwym komentarzem znanego i szanowanego Profesora Albusa Dumbledore?a , który często z humorem i ogromnym doświadczeniem pedagogicznym przeprowadzacza Nas z właściwą sobie elegancją przez gąszcz opracowań naukowych na temat magii, i jej przeróżnych motywów wykorzystywanych w literaturze. Czyni tą podróż niezwykle ciekawą, zwłaszcza dla Przyjaciół Przygód Harry?ego Pottera, którzy odkryją nawiązanie do swojej ulubionej historii i znajdą ją zwłaszcza w baśni ?Opowieść o trzech braciach?. Odpowiada ona na pytania, skąd wzięły się: Czarna Różdżka, Peleryna Niewidka i Kamień mający moc ściągnięcia umarłego z grobu. Jest to ostatnia z baśni, przed nią mamy jeszcze takie jak: ?Czarodziej i skaczący garnek?, ?Fontanna Szczęśliwego Losu?, ?Włochate serce czarodzieja?, ?Czara Mara i jej gdaczący pieniek?. Każda z nich wnosi zupełnie nową naukę ze świata magii, odwołując się do wielu wartości. Podnoszą tak naprawdę wiele różnych i trudnych tematów w świecie Czarodziejów, jak też w świecie Mugoli, jak np. czystość krwi. Czytając kolejne baśnie przypomniałam sobie, iż wciąż tkwi mnie mała dziewczynka, która z wypiekami na twarzy i lekkim dreszczykiem emocji przenosiła się do świata ?Baśni braci Grimm?. Z chęcią odkrywałam nieznane mi dotąd opowieści. Myślę, że równą przyjemność sprawią każdej dorosłej już osobie, która niegdyś zaprzyjaźniła się ze światem Harry?ego Pottera, czasami za nim tęskni i wciąż czeka na list z Hogwartu. Teraz ma doskonałą okazję, by na chwilkę powrócić do tego magicznego świata. Sądzę, że ta książką może stanowić również ciekawą propozycję dla osób, które wcześniej nie miały kontaktu z twórczością J.K.Rowlig i pragną zrozumieć fenomen świata Harry?ego Pottera. Dodatkowym atutem zakupu książki jest to, że wspomożemy ?(?)dzieci i młodzież w trudnej sytuacji życiowej, by zmienić ich życie na lepsze? to znaczy, że do 2050 roku zostaną zlikwidowane placówki opiekuńcze, aby zapewnić każdemu dziecku prawo do dorastania w kochającej rodzinie. Cel taki założyła sobie fundacja ?Lumos?, o której więcej możemy się dowiedzieć w ostatnim rozdziale książki. Wpływy ze sprzedaży w całości zasilą konto fundacji, która przekaże je organizacjom charytatywnym. Gorąco polecam każdemu dorosłemu, aby nie zapomniał, że kiedyś był dzieckiem.

Pokaż więcej

Już raz, w listopadzie 2015 roku, napisałem recenzję gandalfowej bransoletki. Teraz, po dwóch latach intensywnego użytkowania, po raz kolejny podzielę się z Wami swoją opinią na temat tego szczególnego gadżetu. Nie będę się tutaj rozwodził nad jego fajowością, nad tym, że to zwykłe-niezwykłe cuś wciąż jest trendy i cool, i że fajnie mi się to nosi. Nie, w kontekście tak oczywistych spraw powtarzać się nie będę.
Dziś w paru zdaniach podsumuję Wam, jak ponad dwuletnie codzienne użytkowanie recenzowanej tu bransoletki wpłynęło na jej kondycję. Otóż, krótko mówiąc, bransoletka wygląda jak nowa. Pomyślicie pewnie, że jestem jakimś gogusiowym paniczem z salonów albo pracuję w sterylnie wypucowanym biurze, gdzie owa bransoletka - jak niemowlak w inkubatorku - nie jest narażona na żadne niebezpieczeństwo. Jeżeli tak myślicie, to jesteście w wielkim błędzie. Jestem - tak jak większość z Was - zwykłym, prostym, szarym człowiekiem; mam swoje codzienne obowiązki, sprzątam, gotuję, robię zakupy, pracuję na etacie. Po prostu żyję normalnie.
No i znowu pewnie powiecie, że w tym normalnym życiowym trybie silikonowa bransoletka da radę przetrwać bez problemu. I macie rację. Ale po godzinach param się trochę w branży budowlanej. I dopiero tutaj gandalfowa bransoletka przechodzi prawdziwe crash-testy. Całymi tonami i litrami przyjmuje na siebie wszelakie tynki, gipsy, zaprawy, grunty, lakiery, farby; tu i ówdzie obetrze się o ścianę, jeszcze gdzie indziej jak meteoryt trafi w nią zagubiony gdzieś w przestrzeni kawał gruzu. I co? I nic! Żadnych zarysowań, żadnych wyszczerbień, żadnych uszkodzeń, praktycznie żadnych śladów użytkowania. Czerń bransoletki zachowała swą głębię, a biały napis "Czytam na okrągło" ani nie zżółkł, ani na jotę nie stracił na swojej jakości.
Wysokogatunkowej klasy i nieprzeciętnej fizycznej wytrzymałości tej bransoletki możecie więc być pewni w stu procentach. Gwarancję na taki stan rzeczy daje Wam zarówno Gandalf, jak i ja, nie mający przecież najmniejszego powodu, by kłamać. Zresztą, za trzy pięćdziesiąt o tym wszystkim możecie przekonać się sami.

14/07/2017

Tommy

10.00 pkt.

Breaking Bad Sezon 1

Nim obejrzałem pierwszy odcinek "Breaking Bad", słyszałem o tym serialu wiele. Bardzo wiele. Oczywiście znakomita większość słów dotyczących tej produkcji była pozytywna, jednakże to mnie nie przekonywało. A to dlatego, że zarys fabuły, w której to nauczyciel chemii zaczyna produkować narkotyki i wdaje się w świat ciężkich przestępstw, wydał mi się... dziwny i nierealny, nazbyt wydumany i surrealistyczny.

Gdy już obejrzałem pierwszy odcinek "Breaking Bad", wiedziałem, że muszę obejrzeć kolejny. A później kolejny, znowu kolejny, jeszcze jeden, i jeszcze jeden... aż do końca! Tak, ten serial wciąga od samego początku, choćby dlatego, że jest tak zrealizowany i tak zagrany przez aktorów, że nie ma w nim ani krzty surrealizmu, a wręcz wszystko wydaje się wiarygodne i prawdziwe. Widz czuje się, jakby oglądał historię prawdziwą i bardzo szybko zaczyna żywić realne odczucia wobec postaci, które przecież są fikcyjne. Od razu zaznaczę, że niekoniecznie muszą to być odczucia miłości. Wręcz przeciwnie, zachowanie pana Whitea (głównego bohatera) oraz Jessego Pinkmana (bohatera prawie-głównego) było bardzo często wręcz irytujące. Ale wynikało to z tego, że stworzone przez aktorów postaci były bardzo żywe, miały swój własny, indywidualny charakter i według niego działały. A działania te niekoniecznie zgadzały się z moim charakterem i sposobem działania (i stąd ta złość)... Co nie zmienia faktu, że budząc owe emocje - raz złość, innym razem zadowolenie - serial wciągał. I wciągnął mnie do samego końca, tak jak narkoman wciąga nosem kreskę koki. Można wręcz powiedzieć, że "Breaking Bad" narkotyzuje widza, otumania go i sprawia, że wpada on w nałóg, który powoduje, że do tego nałogu ciągle się wraca, i wraca, i wraca... gwarantuję wam, że szybko poczujecie to samo i nawet nie wiecie kiedy, a dobrniecie do końca pierwszego sezonu, oczekując na więcej. Wręcz żądając więcej! Bo tak jest właśnie z nałogami. I tak jest z "Breaking Bad".

13/07/2017

ankas

8.00 pkt.

Granna Gra Czerwony Kapturek

Świetne narzędzie do nauki logicznego myślenia dla przedszkolaków. Na pewno stanowi dobrą rozrywkę dla czterolatków, ale jeśli chodzi o grupę 6-9, wydaje mi się zbyt prosta. Świetne wykonanie - figurki Kapturka i wilka mogą posłużyć do zabawy również poza grą. Dodatkowo, zawiera ilustrowaną opowieść o Czerwonym Kapturku do opowiadania na swój sposób. Zadania w instrukcji uszeregowane od najprostszych, do najtrudniejszych, co stanowi dobrą naukę radzenia sobie z coraz to trudniejszymi zadaniami. Dla mnie dużym plusem jest też instrukcja po angielsku dla dzieci wielojęzycznych.

Super gra rodzinna, ale także na spotkania ze znajomymi. Zasady są nieskomplikowane i ich tłumaczenie nie zajmuje nawet pół godziny, więc będzie to dobry wybór także dla początkujących. Rozgrywka toczy się dynamicznie i cały czas wszyscy gracze są zaangażowani. O wygranej decyduje zarówno łut szczęścia, jak dobrze zaplanowana strategia oraz umiejętność negocjacji.
Gramy w nią głównie w gronie rodzinnym, na pewno jeszcze przez długi czas nam się nie znudzi :)

27/04/2017

jezyna122

8.00 pkt.

Zula i porwanie Kropka

Zula czyli Zuzanna ma wielki problem. Jej rodzice wyjeżdżają do Afryki leczyć chore dzieci, a ona przez ten czas ma zamieszkać razem ze swoimi ciotkami, których tak naprawdę nie miała do tej pory okazji poznać. Już sama nieobecność rodziców nie nastraja dobrze, a tu jeszcze nowa szkoła, nowi koledzy. Żal tak zostawiać to co się kocha, i gdzie człowiek czuje się dobrze. Na szczęście nowe miejsce zamieszkania ma wiele uroku, a krewne okazują się być ogromnie interesujące, nie tylko przyciągają uwagę swoim ubiorem, lecz również umiejętnością odgadywania życzeń Zuli. Pamiętam jak zdawałam egzamin z literatury dla dzieci i trzeba było wymienić między innymi cechy dobrej literatury dla dzieci np. prosty język, odpowiedni dobór słownictwa, elementy baśniowe, puenta, budowanie napięcia, niebanalne ilustracje. I właśnie wszystko to znajdziemy w najnowszej książce pani Sochy. Pierwsze co rzuca się w oczy to sympatyczna okładka z wizerunkiem głównej bohaterki, na której głowie stoi się jak gdyby nigdy nic, kameleon. To Filip podarunek od WCL, babci Zuli. Posiada on niesamowitą zdolność stawania się całkowicie niewidzialnym. Mało tego, dziewczynka choć nie pojmuje dlaczego, doskonale rozumie jego, jak i przygarniętego kota Pazura, mowę. Na dodatek stara, zniszczona szkoła do której ma uczęszczać w dziwny sposób sama prze noc zmieniła swój wygląd dokładnie na taki , jaki sobie wyobrazili Zula z Kajtkiem. Czyżby faktycznie w grę wchodziły czary ?
Czy dziewczynka polubi nowe miejsce zamieszkania, a nowo poznani koledzy Kajtek i Maks sprawdzą się jako przyjaciele?
?Zula i porwanie Kropka? to niezwykle ciepła opowieść o więzach rodzinnych, dylematach i problemach młodego człowieka, jak i też historia o pewnych życiowych zależnościach. Mamy tu również sprawę detektywistyczną, a przede wszystkim magiczną moc pozytywnego patrzenia na świat.
Koniecznie trzeba wspomnień o ilustracjach Agnieszki Antoniewicz. Sprawiają one, że jeszcze szybciej zostajemy wciągnięci w fabułę, nakreślone portrety bohaterów świetnie odzwierciedlają ich charakter, a ciotki Hela i Mela wydaja się być osóbkami tak ciekawymi, że z wielką ochotą spotkałabym się z nimi w rzeczywistym świecie. Co prawda sam pomysł uczynienia z głównej bohaterki czarownicy może wydać się już troszkę oklepany, jednak na pewno rozwinięcie tematu jest nieszablonowe, a przede wszystkim pełne humoru.
Miło jest gdy będąc dorosłym z zaciekawieniem czytamy lekturę swojego dziecka i wcale nie mamy ochoty by ją przerywać, a koniec kwitujemy smutnym ?już ??
Ponieważ pogoda za oknem nie zachęca do spacerów, serdecznie zapraszam do miasteczka o wdzięcznej nazwie Poziomkowo. Tutaj nuda nam nie grozi a uśmiech na pewno szybko nie zejdzie z twarzy. Polecam !

26/04/2017

Tomasz

10.00 pkt.

Rebel Gra Dixit 7: Wizje

Bawiąc się w Dixit z pewnością potrzebować będziecie dodatkowych kart. Zakupicie je zresztą z przyjemnością, ponieważ ilustracje na kartach z rozszerzeń są na dużo wyższym poziomie niż w pierwszej grze lub Dixit Odysei, która poprawiła planszę oraz dostosowała metodę wyboru odpowiedzi do rozgrywki większej liczby graczy, ale karty miała słabsze niż jej pierwowzór.

Zakup dodatków najlepiej rozpocząć od Dixit Wizje. Po pierwsze, że jest to produkt limitowany, a po drugie, że fantazyjne wyobrażenia ukazane na obrazach są bardzo wieloznaczne. Dodruki pewnie będą, ale kolejne wersje mają już nie posiadać złotych ozdobników, które cudownie mienią się w blasku słońca i oczarowują swoim artyzmem. Takich wyjątkowych kart jest 21 w talii. Cały produkt składa się z 84 kart.

Jeśli posiadacie Dixit Odyseję, to macie tam dwa puste wgłębienia, w których zmieścicie 2-3 kolejne talie rozszerzeń. Bawiąc się z Dixit Wizje starych kart będziecie się pozbywać z ręki, ponieważ trudniej wymyślić do nich nowe hasła i szybciej się ogrywają, nie wspominając już o ich słabszym wykonaniu.

My gramy najczęściej z córką, zabawa w trójkę znacząco odbiega od spotkań przy większej liczbie uczestników, ale nie zawsze jest taka możliwość. Młody Giercownik potraf już podać hasło, które nie nawiązuje bezpośrednio do ilustracji, a z nową talią dziecku jest prościej, ponieważ wywołują one silniejsze uczucia i więcej skojarzeń.

Jakie są te wizje? Korzystając z nowych kart czujemy lęk i obawę przed nieznanym, magię i podziw dla świata, dumę i szacunek dla bytów. Odnoszą się one do mitologii oraz wierzeń. Bardzo wiele tutaj symboli, dziwnych oznaczeń ? bezpośrednie nawiązania do tarota i przepowiadania przyszłości, wróżenia z kart. Motywy indyjskie, arabskie, ale również klasyczne ? greckie i rzymskie, nie zabrakło także nordyckich. W trakcie gry nasze myśli błądziły wokół twórczości Stephena Kinga i Neila Gaimana. Trochę, jak ze snów ? kiedy czytamy baśnie, legendy i bajki, a potem one wszystkie tworzą jedną zakręconą impresję.

Księżniczki, wróżki, demony. Władcy i ich wojownicy oraz poddani, żeby nie napisać wyznawcy czy nawet niewolnicy! Postaci zaklęte, na które rzucono klątwę ? to one są bohaterami ilustracji i wyjątkowo silnie oddziałują na emocje graczy. Znakomicie dobrane kolory ? zazwyczaj w podobnych odcieniach, budujące nastrój grozy i tajemnicy.

Na filmiku pokazaliśmy wam w ekspresowym skrócie wszystkie karty. Naszym zdaniem kompletowanie talii należy rozpocząć właśnie od nich ? rewelacja!

Język polski jest jednym z najtrudniejszych na całym świecie. Wie to każdy Polak, nawet dorosły i wykształcony, gdyż dosłownie każdemu zdarzają się językowe pomyłki. Aby ułatwić dzieciom naukę, Marcin Brykczyński stworzył Jak się nie bać gramatyki?.

Sam pomysł jest świetny, ale książka nie może raczej występować w pojedynkę. Składa się bowiem jedynie z wierszyków i wplecionych w nie przykładów. Dzieci potrzebują często więcej, niż jednego przykładu i czasem lepszego wytłumaczenia, więc Jak się nie bać gramatyki traktuję jako uzupełnienie nauki. Świetnie sprawdzi się w momencie, kiedy dziecko ma z czymś szczególny problem i nie może za żadne skarby świata zapamiętać. Wtedy, trzeba mu podsunąć te śmieszne wierszyki, które bardzo szybko można zapamiętać. Dzięki temu na sprawdzianie wystarczy sobie przypomnieć rymowankę Marcina Brykczyńskiego, by odtworzyć regułę.

Jeszcze jednym minusem jest brak spisu treści. Co prawda na górze strony są nagłówki, jednak szukanie tego, co nas interesuje zajmuje nieco więcej czasu.

Wielkie brawa za logiczne ułożenie książki. Autor zaczyna od rzeczy absolutnie podstawowych (np. podział na samogłoski i spółgłoski, różnica między głoską a literą), a następnie po kolei omawia rzeczowniki, odmianę przez przypadki, czasowniki i tak dalej. Dzięki temu książka stanowi jedną z logiczną całość i każde zagadnienie w jakiś sposób łączy się z poprzednim.

Na pochwałę zasługuje również jakość wydania. Książka jest w twardej oprawie, kartki są grube i solidne, a ilustracje Oli Krzanowskiej urocze i ułatwiające zapamiętanie niektórych reguł. Książkę polecam zatem jako urozmaicenie i uzupełnienie nauki szkolnej - dzięki niej dzieciom na pewno łatwiej będzie zrozumieć i zapamiętać gramatyczne zasady.

19/04/2017

Kto czyta - nie pyta

8.00 pkt.

Czereśnie zawsze muszą być dwie

Przeszłość, teraźniejszość, przyszłość ? nieustannie wpływają na siebie i kierują naszym życiem. Obserwuje to Magdalena Witkiewicz i udowadnia, że nic nie dzieje się przypadkiem i nawet największy smutek może prowadzić do czegoś pozytywnego. Autorka przy tym wzrusza i zmusza do docenienia każdej chwili, pokazując kruchość życia i ulotność szczęścia.

Nie lubię opowiadać zbyt wiele o fabule, żeby nie psuć Wam zabawy... Zdradzę jedynie, że wszystko kręci się wokół Zosi ? kobiety wchodzącej w dorosłe życie. Dziewczyna przeżywa pierwszą miłość i prawdziwą przyjaźń, która prowadzi ją z Gdańska aż do Rudy Pabianickiej i Łodzi. Jej przeprowadzka jest również związana z podróżą w czasie i niesamowitą historią miłosną, która skradnie Wasze serca, ale o tym musicie już przekonać się same.


Chociaż autorka jest Specjalistką od Szczęśliwych Zakończeń, to tym razem na prawdziwe szczęście musieliśmy długo poczekać. Mimo pełnej różu okładki i ciepłej treści, Czereśnie są przepełnione cierpieniem, ale równocześnie pełne magii. Mają w sobie mnóstwo tajemnic, emocji, radości i przede wszystkim różnych odcieni miłości - nie tylko tych pięknych i górnolotnych.


Magdalena Witkiewicz wierzy w dobro i próbuje tą wiarą zarażać swoje czytelniczki. Przemawia też do tych, którzy uważają, że samotni również mogą być szczęśliwi. Nie mogą! Większość rzeczy cieszy bowiem dopiero wtedy, kiedy możemy z kimś podzielić się naszą radością. Czereśnie są zupełnie inną książką, niż poprzednie: bardziej dojrzałą, refleksyjną i dopracowaną w każdym calu, również pod względem researchu i wspaniałego klimatu powieści. Wyraźnie czuć, że autorka włożyła tutaj mnóstwo pracy, emocji i serca, dzięki czemu od książki trudno się oderwać, a łzy biegną po policzkach bez naszej wiedzy. Zakończenie również jest magiczne i na szczęście nie przesłodzone. Oby więcej takich książek!

14/04/2017

Irena

10.00 pkt.

BRIDGET JONES. Szalejąc za facetem

I tak z ostatnim zdaniem tej książki moja przygoda z Bridget Jones dobiegła końca (chyba, że autorka szykuje coś nowego). Z jednej strony trochę mi przykro, ale z drugiej jestem zadowolona, że wreszcie skończyłam. W przeciwieństwie do poprzednich części, ta mnie męczyła, nie czytało się jej tak lekko, jak trzech pozostałych. Może ważna była tu też kolejność i fakt, że przeczytałam ją jako ostatnią z serii, ale był to celowy zabieg. Dzięki temu widać, że dość odbiega poziomem od reszty. Dużo było niepotrzebnego bełkotu, który mimo, że jest taki bardzo Bridget, jednak nie był ten sam. Pozbycie się wielu elementów ułatwiłoby nie tylko odbiór, ale przede wszystkim czerpanie przyjemności z lektury.
Sama Bridget nie zmieniła się prawie wcale, jednocześnie bardzo się zmieniając. Przekroczyła pięćdziesiątkę, jest wdową, ma dzieci. Strata Marka (Dalej nie wybaczyłam tego autorce... No, bo kto uśmierca kogoś takiego jak Mark Darcy? No kto?!) i samotne wychowywanie dzieci ukształtowały ją na nowo, jednak szybko wróciła do swoich starych nawyków. Jej infantylność, która była jeszcze w miarę urocza w dwóch pierwszych częściach, w tej mierzi. Nie są to już zabawne zachowania roztrzepanej dziewczyny, tylko zwyczajna głupota. W niektórych momentach jej dzieci zachowywały się bardziej odpowiedzialnie niż ona sama. (Szczególnie Billy, miejscami kreowany na mini- Marka). To naprawdę nie przystoi, żeby dzieci wychowywały matkę.
Oczywiście niezmiennie z genialnymi pomysłami przodują przyjaciele Bridget. Zachęcają ją do dzikiego randkowania i seksu, popychając do przejścia ze swoją stratą do porządku dziennego, niemal nie dając jej wyboru. Niemal, dlatego, że gdyby chociaż raz, na chwilę przestała ich słuchać i zaczęła samodzielnie myśleć wiele rzeczy prawdopodobnie potoczyłoby się inaczej.
Sam pomysł Bridget korzystającej z portali społecznościowych jest dużym plusem, jednak z wykonaniem coś poszło nie tak. Jej maniakalne sprawdzanie Twittera i przejmowanie się ilością obserwatorów, jakby nie miała zupełnie nic lepszego do roboty, wypada blado. Nie wspominając o jej wysokich lotów konwersacjach z Roxterem czy scenariuszu, który pisała. Zastanawiałam się jakim cudem udawało jej się sklecić cokolwiek, skoro często nie posiadała wiedzy na podstawowe tematy.
W dodatku ta przesadna obsesja Bridget na punkcie seksu. Jej jedynym problemem jest to, że będąc samotną nie ma się z kim bzykać. Naprawdę rozumiem potrzebę bliskości i zaspokojenia seksualnego, ale tutaj podchodzi to już pod jakiś obłęd. Jej związek z Roxterem był oparty niemal tylko na seksie! (I mało wyrafinowanych żartach...) Rozterki na temat rozstania z nim, były na poziomie słabo rozwiniętej nastolatki, a nie dorosłej kobiety. Może gdyby skupiła się na czymś bardziej (na pracy czy dzieciach na przykład) nie miałaby takich infantylnych i żałosnych wręcz problemów.
Na koniec zostawiłam sobie Pana Wallakera. Związek z nim, poprzez złe przedstawienie jest po prostu dziwny. Autorka za bardzo skupiła się na ukazywaniu randkowania Bridget z młodszym, że zupełnie zapomniała pokazać skąd na końcu wzięła się rzekoma miłość bohaterki i nauczyciela. Nie oszukujmy się, ale miłość nie rodzi się po kilku przypadkowych spotkaniach... Poza tym dla mnie Wallaker był Markiem 2.0, równie sztywnym inteligentnym gościem, skorym do ratowania Bridget z każdych opałów.
Podsumowując, nie powiem, że książka nie ubawiła mnie w pewnych momentach i że żałuję spędzonego na czytaniu czasu, ale nie miała w sobie tego czegoś, czym jednak cechowały się poprzednie części. Mało z niej też utkwiło mi w pamięci. Sceną, której daję duży plus była sowa, którą osobiście interpretuję jako Marka czuwającego nad rodziną i dającego Bridget możliwość nowego życia, kiedy odlatuje. Tylko czy nowe życie, nie skończy się dla Bridget tak samo jak zawsze?

P.S. Dalej tęsknię za Markiem... :/

Pokaż więcej

20/08/2017

piotr

Na linii świata

genialna!!!!

Świetny żel, polecam

20/08/2017

Marian 20.08.2017.

Bajki na leśnych ścieżkach

Super książka,bajki pisane wierszem,piękne ilustracje przedstawiające
leśne zwierzęta,prosty klarowny przekaz bez natłoku niezrozumiałego
słownictwa.Mocną stroną tekstu jest plastycznie nakreślony świat przedstawiony.
Moje wnuki polubiły Bajki na leśnych ścieżkach

20/08/2017

Katarzyna Kat

Przebaczenie MMA fighter

"Przebaczenie" to trzecia część trylogii MMA Fighter autorstwa Vi Keeland. To bardzo gorąca, emocjonalna i zarazem nieprzewidywalna historia. Jeśli oczekujesz tutaj zwykłego, sztampowego romansu - tego w tej książce nie znajdziesz!<br> Jacksona Knighta poznajemy już we wcześniejszej części, to przyrodni brat Vinniego, zawodnika walk w klatkach, którego dziewczyna zajmowała się tworzeniem artykułu o nieślubnym dziecku senatora Knighta. Cała zawiła historia z poprzedniej części ma wpływ na obecne decyzje Jaxa. Mężczyzna pragnie zapomnieć o swoim kłamliwym ojcu, chce odpocząć od gnębiących go dziennikarzy i fotoreporterów. Schronienia szuka w nowym miejscu, z którym wiąże przyszłość. Kiedy postanawia również realizować swoje marzenia dotyczące kariery zawodowej i chce rozpocząć na poważnie treningi jako zawodnik MMA, poznaje ją. Lily. Ta kobieta odmieni już całkowicie wywrócone życie naszego bohatera. Jak już wspomniałam, romans romansem, ale książka ta ma w sobie tak dużą dynamikę akcji, że czytałam ją jednym tchem. Pomimo tego, że polubiłam ten cykl, to "Przebaczenie" bije na głowę historię Nico i Vinniego. Vi zagwarantowała czytelnikowi nie tylko karuzelę uczuć, ale i chwile, które powodowały uczucia niepokoju ale i zarazem wielkiego podziwu dla bohaterów. Mają swoje zawirowania, do których przyczyniają się zazdrosny były chłopak kobiety, ale i ojciec Jaxa, który za wszelką cenę chce odzyskać dobre imię wśród elit, nie zważając na uczucia swojego syna. Lily również nie jest zwykłą dziewczyną, w której zakochał się niebezpieczny mężczyzna. To kobieta, która po śmierci ojca wdała się w toksyczny związek z nieodpowiednim mężczyzną, chociaż pod koniec wydało się, że tak na prawdę to niepotrzebnie dręczyła się pewnymi wyrzutami sumienia. Prowadzi ona sieć siłowni, które ciągle pracują na swoją opinię. Nie chce aby praca jej taty i jego przyjaciela stała się teraz jedną z modnych pseudo siłowni, na które przychodzą ludzie zrobić kilka fascynujących zdjęć. Cała akcja oraz intrygujące wydarzenia sprawiają, że czytelnik nie może się oderwać od lektury. Zaskakujące zakończenie dodatkowo dodaje smaku tej historii. Z każdą książką Vi Keeland pokazuje, że nie zamyka się w jednej tematyce, a ku zdziwieniu czytelników, rozwija się wraz z coraz to lepiej dopracowaną fabułą. Książka zwraca dużą uwagę na to, że czasem należy słuchać tylko siebie. Nie należy za bardzo ufać ludziom, którzy mają na celu tylko swoje dobro. Musimy pamiętać, aby otaczać się takimi osobami, które nie tylko będą korzystać z naszego dobra, ale i dadzą coś od siebie. W naszym przypadku, Jax i Lily to zdecydowanie najbardziej dobrana para!<br> Książka ta jest godna polecenia. Z całą pewnością sprawi, że oderwiesz się od rzeczywistości, przeniesiesz się w całkiem inny świat. W świat brutalnych walk i wielkiej miłości, która przezwycięży wszelkie trudności.

20/08/2017

Anna

Ścieżki przeszłości

Książka pogodna, chociaż że nie radosna, a takie połączenia nie zawsze się udają - tym niżej chylę czoła. Historia wywołuje wiele wzruszeń, od początku mocno kibicujemy głównej bohaterce mając nadzieję, że życie jej się ułoży.

20/08/2017

Anna

Pazury lwa

Dziewczyny są młode i wiele rzeczy je irytuje. Ich spojrzenie na świat jest inne niż dorosłych, ale warto czasem pożyczyć książkę od dziecka na chwilę i zobaczyć, jak taka literatura potrafi być dobrze ułożona.

Świetna książka dla najmłodszych, w prosty, przystępny oraz zabawny sposób uczy o życiu leśnych zwierząt. Czytamy razem co wieczór przed snem z moimi maluchami i wszyscy świetnie się bawimy. Polecam:)

20/08/2017

Karolina

Bajki na leśnych ścieżkach

Super książka dla dzieci. Nie spodziewałam się, że takie rymowane bajki mogą się aż tak podobać dzieciom. Mój synek uwielbia Ludzika z kasztanów i bajkę o chorej żabce :) Polecam!

Najbardziej znane utwory zespołu w jednym opracowaniu. Gorąco polecam

20/08/2017

Żania Łania

To, co zostawiła

?Wszystkie te walizki i skrzynki należały do pacjentów, którzy zgłosili się do szpitala, ale nigdy nie zostali wypisani. Nikt nie dotykał tych wszystkich rzeczy od momentu, kiedy ich właściciele spakowali je cale dekady temu.?

Powieść ?To, co zostawiła? przyciągnęła mnie przede wszystkim okładką. Przeczytawszy więc opis, wiedziałam, że to będzie dobra książka i nie zawiodłam się. Wątek tajemnicy, pewne powiązania między bohaterkami, tworzą klimat powieści.

Rok 1929. Osiemnastoletnia Clara Cartwright nie może pogodzić się ze śmiercią samobójczą brata, o którą oskarża rodziców. Jej relacje z nimi również nie są łatwe. Wszystko komplikuje się jeszcze bardziej, gdy dziewczyna poznaje przystojnego Włocha, Brunona Morettiego, który skrada jej serce. Przeciwny temu związkowi ojciec postanawia umieścić córkę w Domu Opieki dla Niepełnosprawnych Umysłowo na Long Island. Niestety, wraz z nadejściem krachu finansowego, majątek rodziny przepada, a Clara trafia do Szpitala Psychiatrycznego Willard.

Rok 1995. Niemal osiemnastoletnia Isabelle Stone trafia do następnej rodziny zastępczej. Przyzwyczajona do kolejnych zmian, zniechęcona oraz osamotniona, nie spodziewa się, że w jej życiu zdarzy się coś dobrego. Ponadto dziewczyna, mimo upływu dziesięciu lat, nie może pogodzić się ze śmiercią ukochanego ojca, którego zamordowała jej matka. Izzy jest przekonana, że kobieta jest obłąkana, dlatego też ciągle odmawia odwiedzenia jej w więzieniu. Pewnego dnia przybrani rodzice dziewczyny namawiają ją, aby pomogła im w porządkowaniu zbiorów lokalnego muzeum, w którym pracują. Izzy nawet nie podejrzewa, że to, co kryje się za murami Szpiatala Psychiatrycznego Willard, może mieć wpływ na jej dalsze życie.

Muszę przyznać, że o ile historia Isabelle była dla mnie kolejną historią nastolatki z amerykańskiego miasteczka, o tyle historia Clary mnie zafascynowała. Każdy rozdział z perspektywy panny Cartwright był naładowany niesamowitym ładunkiem emocjonalnym, który potrafił mnie przygnieść swoją siłą.

Pierwszy raz czytałam o kobiecie, w ogóle o kimkolwiek, umieszczonym w szpitalu psychiatrycznym, więc było to dla mnie coś nowego i wstrząsającego zarazem. Lata dwudzieste i trzydzieste XX wieku, metody oraz procedury działania takich ośrodków ? wszystko to było opisane w taki sposób, że niemal czułam fizyczny i psychiczny ból Clary. Nawet teraz, gdy próbuję ubrać w słowa własne emocje, jakie czułam podczas lektury ?To, co zostawiła?, wcale nie przychodzi to łatwo.

Zastosowanie w powieści dwóch linii chronologicznych pozwoliło na poznanie obu bohaterek z ich perspektywy, co uważam za duży plus. Gdybym miała poznać historię Clary jedynie z jej listów, dziennika oraz opowiadania siostry Trench, byłoby to dla mnie zbyt mało, czułabym ogromny niedosyt!

Jak oceniam książkę? Chyba nie potrafię jednoznacznie tego zrobić. Rozdziały poświęcone pannie Cartwright były dla mnie strzałem w dziesiątkę, właśnie tego się spodziewałam, to chciałam przeczytać, sięgając po tę książkę. Natomiast rozdziały z perspektywy Isabelle były dobrym uzupełnieniem historii, jednakże czytając je, nie odczuwałam tylu tak różnych emocji. Uważam, że po książkę warto sięgnąć, jeśli ktoś jest zainteresowany historią osoby, który została zmuszona do życia w szpitalu psychiatrycznym!

20/08/2017

Smooky - subiektywnie

Klątwa Przeznaczenia

[...]Pojedynki na śmierć i życie, tajemnice i ściśle strzeżone przez lata sekrety, napędzane głęboko skrywaną nienawiścią i misternie uknute intrygi oraz trudna walka w poznaniu własnej tożsamości i zaakceptowaniu przeznaczenia to tylko nieliczne trudności, jakie na swojej drodze napotkają główni bohaterowie, a to wszystko w otoczeniu twardych zasad Związku i kiełkującego nieśmiało uczucia pomiędzy dwojgiem ludzi, których pozornie dzieli absolutnie wszystko, a tak naprawdę łączy więcej niż którekolwiek zdaje sobie sprawę. Młodziutka, choć niezwykle odważna i niepokorna adeptka szkoły magii, która w Czarnej Twierdzy odkrywa swoje prawdziwe przeznaczenie, a równocześnie poznaje smak ludzkiej podłości i najbrutalniejszego rodzaju upokorzenia, jakiego może doświadczyć kobieta. Oraz Severo ? brutalny, bezwzględny i bezkompromisowy Mistrz, najlepszy i najgroźniejszy z Związkowców. Człowiek, który nie pamięta kim tak naprawdę jest, nie zna swojego pochodzenia, ani przeszłości, od lat żyjąc według wpajanych mu batem reguł bractwa, do którego przystąpił. Mężczyzna, który pod maską bestii skrywa coś, czego nie poznał nikt dotąd, a nawet on sam.

[...]Klątwa Przeznaczenia to w moim - należy to zaznaczyć - subiektywnym odczuciu rzetelnie napisana, dobrze przemyślana i pieczołowicie zaplanowana od podstaw powieść fantasy, z solidnie przedstawionym średniowiecznym klimatem, w którym wyraźnie dostrzec można gruntowne merytoryczne przygotowanie Twórczyń. Pełnokrwista i pozbawiona słodyczy historia miłosna pomiędzy okrutnym Związkowcem, a kruchą choć odważną Czarodziejką, ulokowana w samym środku drobiazgowo utkanej intrygi.

http://www.smooky.pl/2017/08/65-klatwa-przeznaczenia-mmagoska-suchar.html

20/08/2017

Livingbooksx

Przeszłość

Stary dom dziadków, odwiedzany przez rodzeństwo jedynie sporadycznie. W tym roku jednak cała czwórka decyduje się na rodzinne wakacje, które być może będą ostatnimi w owym budynku. Sielanka z dala od codzienności, od sklepów, łączy internetowych, zasięgu, niepotrzebnych plotek... Jak się jednak okazuje, rodzina także skrywa wiele tajemnic, o których nie wiedzą. Pomimo, że ich relacje nie przedstawiają się najgorzej, z biegiem lat odsuwają się od siebie, a każde z nich prowadzi zupełnie inne życie, samotne lub rodzinne. W momencie, w którym cztery charaktery oraz ich światopoglądy spotykają się w zacisznym miejscu, niektóre emocje i wydarzenia wychodzą na jaw w najmniej odpowiednim momencie. Wakacje w domu dziadków mogą zmienić ich przyszłość i zaważyć na rodzinnych więzach.

Powieść podzielona została na trzy części - teraźniejszość, przeszłość i znów teraźniejszość. Początkowo czytelnik ma okazję zapoznać się z bohaterami, poznać ich charaktery, obecne sytuacje życiowe, relacje, sposób myślenia oraz poniekąd poglądy. W drugiej części przenosimy się do przeszłości, w której to poznajemy dziadków czwórki rodzeństwa. Obserwujemy ich codzienność, etapy różnych znajomości, relacje z ich rodzicami oraz chwilami niełatwą walkę z życiem w owych czasach. Następnie na powrót przenosimy się do teraźniejszości, gdzie bohaterowie często wspominają przeszłość, życie ich rodziców i kluczowy w powieści stary dom. Mamy szansę zaobserwować powiązanie przeszłości oraz teraźniejszości i poznać historię domu oraz całej rodziny.

"Są ludzie przyzwoici i tacy, którym na niczym nie zależy."

W powieści mamy do czynienia z czterema zupełnie innymi charakterami - niektórzy z nich od lat są samotni i zamknięci, inni natomiast są duszami towarzystwa i nie potrafią poprzestać na jednej żonie. Chwilami bohaterzy mają niemały problem z dogadaniem się, jednak między czasie wychodzą na jaw inne ich cechy, które dodają niektórym sytuacjom dodatkowy sens. Między czasie poznajemy również dzieci oraz parę nastolatków, którzy mają na swoje życie swój własny plan. Jednakże, różnie się on może skończyć.

Momentami powieść ma charakter wręcz oniryczny, a przedstawiona sielanka nadaje opowieści niezwykły klimat. Czytelnik może zapoznać się z wieloma barwnymi, dokładnie opisanymi i wprowadzonymi obrazami natury. Odgrywa ona spore znaczenie w całej historii i potężnie wpływa na humory bohaterów i klimat ich wakacji. W "Przeszłości" nie znajdziemy zawikłanej akcji, porywających wydarzeń ani mrocznych lub kryminalnych sekretów. Jest to powieść, która strona po stronie opowiada nam historię pewnej rodziny, która z czasem oddaliła się od siebie i zaczęła skrywać swoje własne, nieujawnione wcześniej sekrety. Myślę, że każdy z nas odkryje w niej zupełnie inne przesłanie, a historia owej rodziny dla każdego czytelnika będzie kryła w sobie różnorakie sekrety.

20/08/2017

Ruda blondynka recenzuje

Przebaczenie MMA fighter

Ucieczka przed kłopotami w pracę to sposób, w który Jax poznaje Lily. Oboje chcą zapomnieć o przeszłości, lecz czy im się to uda? Czy poznają smak prawdziwego uczucia? 


"Przebaczenie" pokazuje historię walczącego o swoje zdanie Jaxa oraz walkę o życie w spokoju Lily. Książka ta ujmuje różne aspekty życia, ale głównie sprowadza się do jednego, a mianowicie przeszłości. Oboje bohaterów chcą o niej zapomnieć, a także zaplanować sobie przyszłość. Walcząc o to udowadniają jak wiele można znieść. Cała historia przeplata z sobą wiele emocji, ale głównie opiera się na szczęściu, pożądaniu oraz chwilowym załamaniu. 


Według mnie jest to książka intrygująca oraz wciągająca od pierwszej aż do ostatniej strony. Moim zdaniem każdy czytelnik, który sięgnie po tą opowieść będzie z niej zadowolony. Na pewno przyciągnie nie jedno kobiece serce. 


Moja ocena: 10/10

Po skończonym pierwszym tomie długo zwlekałam z drugim. Jednak w końcu zebrałam się i przeczytałam drugi tom i strasznie się z tego ciesze. Książka jest naprawdę super. Jest ciągłość akcji i bardzo dużo się dzieje. Nawet nie spostrzegłam, kiedy skończyłam książkę. Clare piszę bardzo lekko, szybko się czyta i jest kilka zaskakujących zwrotów akcji. Akcja książki bardzo wciąga, więcej się dzieje niż w pierwszej części. Niektóre wątki są bardziej rozwinięte. Jednak pozostaje wiele znaków zapytania i mam nadzieję, że będą rozwiązane w następnych tomach. Jedynym minusem jest to, że miałam wrażenie jakby autorka, chciała na siłę wszystkich zrobić nieśmiertelnymi.

Reszta recenzji na blogu : http://ilovetravelingreadingbooksandfilms.blogspot.com/2017/08/49-recenzja-dary-anioa-miasto-popioow.html

20/08/2017

Cluudy

Modni Od Arkadiusa Do Zienia

Kto powiedział,że polska moda nie istnieje , niech jako pierwszy sięgnie po książkę Karoliny Sulej. Skarbnica wiedzy napisana w w sposób zrozumiały dla wszystkich. Autorka jako jedna z nielicznych podjęła trud opisania polskiej mody od bazarków i ręczniaków do projektów, które zna cały świat. To oni wszyscy byli jak chemicy, czerpiąc z tego , co już wynalezione, stworzyli coś zupełnie nowego -historię polskiej mody ,pełnej cwaniactwa, inspiracji ,ale naszej. To nieodłączna część kultury, zarówno ta książka jak i jej przekaz.

20/08/2017

tekstykultury.pl

Melodia zapomnianych miłości

Dorota Gąsiorowska to autorka, której twórczość zamyka się w obszarze literatury kobiecej. Postawiła sobie za cel wzruszanie czytelniczek i opowiadanie im zawikłanych rodzinnych historii, które (mimo swojego zagmatwania) mogłyby się wydarzyć. Stara się sprawić, żeby bohaterki jej książek były względnie normalne, tak, aby każda kobieta mogła się z nimi utożsamiać.
Jest to pewien powtarzalny schemat, który może po pewnym czasie stać się nudny i przewidywalny, ale na razie dobrze się sprawdza.

A jaka jest moja opinia o ?Melodii zapomnianych miłości??

Już na początku książka wywołała we mnie sprzeczne uczucia. Z jednej strony zafascynowało mnie odniesienie do mitu o Demeter i Korze, a z drugiej trochę zirytowało uderzające podobieństwo do ?Zanim się pojawiłeś? Jojo Moyes. Kiedy jednak zagłębiłam się w lekturę, to dostałam bardzo przyjemnie napisaną historię, która idealnie sprawdzi się zarówno w czasie wakacyjnego relaksu na plaży, jak i podczas jesiennego wieczoru z kubkiem kawy / herbaty. Po raz kolejny: polecam Gąsiorowską! :)

20/08/2017

Olga Piechota

Kiedy odszedłeś

Czasami nasze życie jest po prostu piękne. Doceniamy każdą najmniejszą chwilę, mamy kochającą rodzinę, marzenia i przyszłość przed sobą. Ale jednego dnia wszystko może się zmienić. Nasze życie obraca się wtedy o sto osiemdziesiąt stopni i nie ma już żadnego odwrotu. Musimy sobie poradzić z nowymi problemami, które zniszczyły nasze idealne istnienie. Jest to trudne. Pojawia się pytanie, jak to zrobić, jeśli już prawie nic nam nie pozostało. Ale przecież nie można się zatrzymywać, nie można sobie na to pozwolić.

"Po prostu żyj" ? te słowa dźwięczą w umyśle Lou, odkąd tylko przeczytała list zaadresowany do niej od Willa. Brzmi to tak prosto, niezobowiązująco, ale tak naprawdę to największe wyzwanie jakie kiedykolwiek dostała w życiu. Jak można żyć po tym wszystkim, co się działo? Po tym czego była świadkiem i brała w tym udział? Jej istnienie nie ma dla niej już sensu bez ukochanego. Pracuje ciężko, zmienia miejsca pobytu, zwiedza, rozwija się, ale są to tylko nic nieznaczące punkty na wyimaginowanej liście. Lou już nie potrafi dać sobie drugiej szansy. Czy jest w stanie zrobić to ktoś inny?

Pierwszy raz o tym cyklu usłyszałam, gdy wchodziła do kin ekranizacja pierwszego tomu. Obejrzałam film i podobał mi się, choć mnie prawie w ogóle nie zaskoczył. Ale mimo to przeczytałam pierwowzór i wtedy byłam już zachwycona. "Zanim się pojawiłeś" okazało się wyjątkową książką, która bardzo mnie poruszyła i dała wiele do myślenia. Niektórych kwestii nie rozwiązałam do dzisiaj. Dlatego miałam bardzo duże oczekiwania co do następnej powieści. Zdawałam sobie sprawę, że to będzie coś innego, innego rodzaju historia, ale mimo to zawiodłam się na niej.

Moyes ma bardzo charakterystyczny styl, który początkowo drażnił mnie, jednakże z czasem zaczęłam go doceniać i obecnie uwielbiam jej język. Jest on niezwykle lekki i przy tym przyjemny. Dzięki temu łatwo wczuć się w historię i nie zwracać uwagi na niepotrzebne ozdobniki czy kunsztowne słowa niepasujące do całej opowieści. W dodatku pojawia się w nim wiele komizmu, który nieraz i nie dwa wywołał uśmiech na mojej twarzy i pozwolił oderwać się od monotonni dnia codziennego.

Gdy zaczęłam czytać "Kiedy odszedłeś", zrozumiałam, że będzie to przewidywalna książką i tak naprawdę nie powinnam się spodziewać po niej nie wiadomo czego. Ale było już za późno ? moje oczekiwania były wielkie. I nagle pojawił się moment! Wtedy wszystko się zmieniło. Autorce udało się mnie zaskoczyć, więc z zapartym tchem czytałam dalej. Niestety to były tylko pozory nieprzewidywalności, gdyż później byłam w stanie przewidzieć większość wydarzeń. Cała opowieść jest trochę przesłodzona. Z jednej strony to bardzo urocze, ale chyba nie o to chodzi w historii Lou, żeby była tak samo urocza jak sama bohaterka. Przez to miałam wrażenie, że jest o niczym. Opowiada po prostu zwykłe dni, które nie mają większego znaczenia. Powinnam dzięki temu lepiej zrozumieć tę kobietę, ale w tym przypadku wcale tak nie było.

Jak już wcześniej wspomniałam, "Zanim się pojawiłeś" bardziej przypadło mi do gustu. Było bardzo emocjonalne, pełne zawirowań i nietypowych problemów, które mimo wszystko mogą nas spotkać. Musiałam poświęcić jej dużo czasu i zaangażować się emocjonalnie, tymczasem z drugiego tomu mało co wyniosłam.

Samą Lou kiedyś uwielbiałam. Uważałam ją za wybitnie wykreowaną postać, która ma w sobie wiele pasji, empatii i nadziei, ale zarazem brakuje jej wiary w samą siebie. Muszę się wam nawet przyznać, że czasami utożsamiałam się z nią. Rozumiałam jej postępowanie i obawy. Często się zdarzało, że podziwiałam ją za wytrwałość i oddanie. Jednak w tej części w ogóle nie mogłam jej zrozumieć. Zdaję sobie sprawę, że przeżyła wiele i trudno jej sobie z tym poradzić, ale prawie zawsze zaprzeczała samej sobie, co wyjątkowo mnie irytowało. Za to moją uwagę przykuła Lily, która okazała się buntowniczką z krwi i kości. Polubiłam ją za to, że nie bała się mówić, co czuje, jeśli nawet czasami ukrywała prawdziwe przyczyny. Krzyczała, śmiała się i obrażała ? nie udawała.

Tematyka ukazuje, jak trudno poradzić sobie ze śmiercią kochanej przez nas osoby. Widzimy zmagania Lou, ale również rodziców Willa czy ludzi, którzy nawet go nie znali, ale jego śmierć wywarła na nich olbrzymie wrażenie i to nie w pozytywnym rozumieniu. Moyes nie ograniczyła się do jednego spojrzenia, ale dała pełną gamę negatywnych emocji, które nie pozwalały funkcjonować normalnie bohaterom.

Jestem zdania, że Jojo Moyes pisze wzruszające powieści i mimo nie do końca pozytywnej opinii o "Kiedy odszedłeś" dobre. Opieram to zdanie wyłącznie na cyklu "Zanim się pojawiłeś", ale mam zamiar przeczytać pozostałe jej książki. Jeśli lubicie ckliwe, ale zarazem bardzo poważne historie, to jest seria dla was.

20/08/2017

Bookendorfina

Nocny film

"Suwerenny. Zabójczy. Perfekcyjny."

Jestem pod ogromnym wrażeniem powieści, rewelacyjnie mi się ją czytało, intensywnie dałam się wciągnąć w pierwszorzędnie poprowadzoną wielowarstwową i wielobarwną intrygę. Mnogość kierunków, w których fabuła eskortuje czytelnika po tajemnicach, zagadkach i sekretach, naprawdę imponująca. Podziw wzbudza doskonale przemyślany scenariusz zdarzeń, odmalowane obrazy przemawiają do wyobraźni, absorbują uwagę na wiele godzin, nakłaniają do kreślenia własnych wyobrażeń i przypuszczeń, sprytnie wabią w nietuzinkowy klimat, zabarwiony mistycyzmem i okultyzmem, trzymają w napięciu i niepokoju.

Pomysł z uwzględnieniem w treści fabuły wycinków z artykułów, zapisków, karteczek z notatkami, zdjęć, zrzutów stron internetowych, okazał się strzałem w dziesiątkę, nadał powieści frapującej odsłony, znacznie urozmaicał ją, przybliżył do realności, a jednocześnie zawierał mnóstwo użytecznych źródeł do podejmowania prób właściwej interpretacji opowiadanej historii. Świetna zabawa i rozrywka czytelnicza, oparta na dynamicznych rytmach, nieustannie odzywających się dźwiękach zagrożenia, nasilającej się niepewności i determinacji w wyjaśnieniu rozgrywanej zajmującej gry między prawdą a fałszem, pozornością a szczerością, rzeczywistością a iluzorycznością, szaleństwem a normalnością.

Oczekiwałam wyrazistszego zakończenia, nie tak bardzo otulonego mgłą niejednoznaczności, a jednak i tak byłam nim usatysfakcjonowana, gdyż wybornie dostroiło się do nastroju panującego na łamach stron książki, kolejne fascynujące zaskoczenie, nagły zwrot akcji, których autorka nam nie oszczędza przez całą przygodę czytelniczą. To lektura, która porywa, wzbudza silne emocje, mocno angażuje i wywołuje sporo przyjemnych dreszczy strachu. Jedynie kreacja relacji między bohaterami wydawała mi się za mało przekonująca, zbyt prosta, papierowa, momentami nawet irytująca. Ten aspekt odstawał od reszty genialnie stworzonych elementów powieści, a i tak nie nadszarpnął znacząco ogólnej pozytywnej opinii o książce. Mrocznie, duszno, zdradliwie, nieracjonalnie, a zarazem ciekawie, przyciągająco i intrygująco.

Scott McGrath, wielokrotnie nagradzany nowojorski dziennikarz śledczy, za sprawą oddania do druku artykułu opartego na wątpliwym źródle informacyjnym, traci wiarygodność i autorytet w świecie mediów, zostaje zwolniony z pracy, rozpada się jego rodzina. Po kilku latach temat Stanislassa Cordovy, kręcącego najbardziej przerażające filmy na świecie, ponownie znajduje się w centrum jego uwagi, staje się tak w wyniku samobójstwa dwudziestoczteroletniej córki kontrowersyjnego reżysera. McGrath rozpoczyna prywatne śledztwo oscylujące wokół śmierci Ashley, której ciało znaleziono w opuszczonym magazynie. Nie zdaje sobie sprawy jak mocno uwikła się w gąszcz niewiadomych, niecodziennych zjawisk i śmiertelnego niebezpieczeństwa.

Od niemal czterdziestu lat Cordova konsekwentnie odmawia udzielania wywiadów, nie pojawia się publicznie, a jednak grono jego wiernych fanów wciąż rośnie, zaś filmy pokazywane są podczas zakazanych seansów w katakumbach, zamkniętych tunelach pod miastem, w budynkach przeznaczonych do rozbiórki. Nikomu nie udaje się zajrzeć na teren Szczytu, rozległej górskiej posiadłości reżysera, wyjątkowo pilnie strzeżonej i chronionej przed okiem obcych. Jak zatem dotrzeć do sekretów tego wywrotowego maga mrocznego i przerażającego kina, wyzwolonego z komercyjnego jarzma głównego nurtu społecznego? Jak nie zgubić logiki i zdrowego rozsądku w natłoku kłamliwych, chaotycznych i irracjonalnych obrazów? Jak oprzeć się domniemanym groźbom i lękom, choć niewidocznym, to jednak podsycanym przez wyobraźnię, uciec od ich bezwzględności i wszechmocy?

bookendorfina.pl

20/08/2017

bunia

POZNAJ SWOJEGO ANIOŁA

Wydawnictwo ciekawe chodz szczerze powiem troszke sie zawiodlam.Myslalam ze bedzie zawieralo wiecej informacji takich jak rozmawiac ze swoim aniolem, jak poglebiac wiedze juz posiadajaca.Ksiazka zawiera informacje o Imionach poszczegolnych Aniolow I przypisanych do nich dni I miesiecy urodzin.To pozwala na odnalezienie swojego patrona.Pozniejsze strony zawieraja opis odnosnie z kazdego Aniolow. Ksiazka fajna do przeczytania w 40 minut...tu sie zawiodlam bo myslalam ze spedze nad nia pare dni z kubkiem herbaty w rece.Polecam dla tych wszystkich ktorzy zaczynaja droge z Aniolami

Tym razem ze szczytu K2 przenosimy się na masyw K3, powszechnie znany jako Broad Peak, gdzie będziemy starać się powielić wyczyny polskich himalaistów.
Dodatek zawiera dwie nowe plansze. Pierwsza z nich obrazuje najwyższy szczyt kilkuwierzchołkowego Broad Peaku, gdzie pędzić będziemy po chwałę zdobywcy (scenariusz "Bieg na szczyt"). Druga plansza przedstawia masyw Broad Peak w całej jego okazałości, a zadaniem graczy będzie trawers ośmiotysięcznika i próba zdobycia jego trzech najwyższych szczytów (scenariusz "Trawers Broad Peaków").
Podstawowe zasady rozgrywki pozostały bez zmian - używając kart ruchu i kart aklimatyzacji gracze starają się dotrzeć na szczyt(y), zdobyć jak najwięcej punktów zwycięstwa i przetrwać w skrajnych warunkach łańcucha górskiego Karakorum. Diabeł jednak tkwi w szczegółach. Autor gry wprowadził do podstawowych zasad kilka drobnych zmian, które mimo swej subtelności czynią z tego dodatku całkiem nową grę.
Jak owe zmiany wpłynęły na rozgrywkę? Kosmicznie pozytywnie! Podmuch świeżości w grze jest równie ostry, co załamanie pogody na K2. Fakt, "Bieg na szczyt" dość mocno przypomina podstawkę gry "K2", choć używanie jam śnieżnych zamiast namiotów wymaga tu nieco innego podejścia strategicznego. Wciąż jednak, podobnie jak w podstawce, zwycięska strategia to jak najszybsze zdobycie szczytu jednym pionkiem, sprowadzenie go na bezpieczną wysokość i próba zdobycia szczytu drugim pionkiem. Sytuacja na listwie punktowej przez całą rozgrywkę jest jasna i klarowna, wysokogórski klimat wyczuwalny, duch Karakorum też, ale partyjkę w ten wariant zalecam jedynie jako szybką rozgrzewkę przed "Trawersem Broad Peaków".
W trawersie tkwi bowiem esencja i piękno tego dodatku. Już od pierwszego zagrania kart masyw Broad Peak wymaga od graczy skupienia, ostrożności, przemyślenia taktyki i dobrego planu. Tu nie ma miejsca na pośpiech, bo jedna błędna decyzja może przechylić szalę zwycięstwa. Pośpiech ani trochę nie jest gwarantem zwycięstwa, bo choć pierwszeństwo w zdobyciu dwóch najwyższych szczytów daje dodatkowe punkty, to i tak bardziej liczy się tu przede wszystkim dobra kalkulacja możliwości zdobycia jak największej ilości punktów - poprzez na przykład zaliczenie niższego szczytu, ale za to zabonusowanie wykonaniem trawersu.
Dróg do zwycięstwa jest wiele, a o tym, kto wygrał, przekonamy się dopiero po zakończeniu gry, gdy wszystkie punkty zostaną podliczone.
W podstawkę "K2" zagrałem dziesiątki partii. Nijak ma się jednak moje doświadczenie na tej górze w stosunku do wyzwań na Broad Peaku. Niby to tylko inna plansza i kilka drobnych zmian w zasadach, a jednak jakość rozgrywki wkracza na całkiem inny (wyższy!) poziom. Pewna schematyczność, którą zauważyłem podczas gier w "K2", na Broad Peaku odchodzi do lamusa, czyniąc ten dodatek praktycznie idealnym, a nawet paradoksalnie stawiając podstawkę gdzieś w swoim cieniu. No i ten klimat... Trudno na ośmiu tysiącach metrów nie poczuć mroźnego oddechu Karakorum. Choć to tylko tekturowa plansza...

19/08/2017

Zaczytane z Mazur

Kruk

Kryminał, śledztwo, czarny worek, trup. "Kruk", a właściwie Sławomir Kruk to tytułowy bohater kryminału Piotra Górskiego. Wezwany z urlopu, ponieważ na plaży w Jelitkowie znaleziono trupa. Książka niebanalna, dialogi świetne, aczkolwiek mocne, trzeba przyznać, że bohaterowie najpierw mówią, a później myślą. Lektura daje czytelnikowi dużo realizmu. Świat nie jest podzielony na dobrych i złych ludzi, którzy czynią same dobro, bądź zło. W książce nie jeden policjant ma swoje za uszami. Autor plusuje umiejętnością dobrej manipulacji czytelnika. Kryminał OK, lecz są lepsze ;).

19/08/2017

zaczytanypouszy

Kelner

Dobry debiut polecam, łyknołem w jeden wieczór

19/08/2017

Justyna Gul (Qultura słowa)

Biblia objaśniana obrazami mistrzów malarstwa

Zrozumieć Biblię
Już całe wieki trwają zmagania ze zrozumieniem Biblii, a mimo wytężonej pracy najbardziej światłych umysłów ? zarówno po stronie Kościoła, jak i osób świeckich, wciąż istnieją wersety, które wywołują kontrowersje, o które trwają spory. Właściwa interpretacja Biblii nie jest bowiem sprawą prostą z wielu względów. Jednym z nich jest fakt, iż to grzech uniemożliwia nam pełne zrozumienie jej treści oraz nakłania do dowolnej interpretacji całych fragmentów. Ponadto, istotną kwestią jest konieczność zrozumienia różnic kulturowych i historycznych, bowiem od powstania Pisma Świętego do czasów współczesnych, dzieli nas wiele wieków. Interpretacji nie ułatwia również fakt, iż Biblia zawiera wiele różnych gatunków literatury, a każdy z nich wymaga innego podejścia.
Mimo tego, przez całe lata w różny sposób podejmowano wyzwanie, jakim jest zgłębienie Biblii i pełne jej zrozumienie, czego wyrazem są między innymi dzieła wielkich malarzy. O tym, jak wygląda Biblia w malarstwie, jak wygląda ona w oczach wielkich mistrzów, możemy przekonać się dzięki spektakularnej publikacji, przygotowanej przez Gérarda Denizeau. Książka ?Biblia objaśniana obrazami mistrzów malarstwa?, opracowana nakładem Wydawnictwa Jedność, to wyjątkowy album, zawierający te najbardziej znane, ale i te nieco mniej dzieła nawiązujące swoją tematyką zarówno do Starego, jak i do Nowego Testamentu. Przyjemność w poznawaniu tych dzieł malarstwa, zgłębiania tego sposobu rozumienia Biblii znajdą nie tylko osoby pełniące posługę duszpasterską, ale również osoby wrażliwe na piękno, kochające sztukę, zajmujące się nią zarówno prywatnie, jak i zawodowo.
Na kolejnych stronach albumu, znajdziemy odniesienia do poszczególnych fragmentów Biblii oraz ilustrujące tekst dzieła sztuki. Naszą podróż w głąb tej niezwykłej Księgi, rozpoczyna nawiązujące do Księgi Rodzaju ?Stworzenie świata? Michała Anioła, który to obraz ? podobnie jak i inne dzieła zebrane przez autora ? został szczegółowo przeanalizowany, a jego fragmenty dokładnie wyjaśnione. Znajdziemy tu również obraz ?Adam i Ewa wypędzeni z Raju? renesansowego malarza Masaccio, ?Zabicie Abla? Tycjana czy ?Pijaństwo Noego?, którego autorem jest Bellini. Wiele osób kojarzyć będzie zapewne ?Sodomę i Gomorę? Rafaela oraz ?Ofiarowanie Izaaka?, czyli biblijny epizod pędzla Caravaggia.
Księgę Wyjścia, czyli Drugą księgę Biblii reprezentuje między innymi obraz Veronese ?Mojżesz wydobyty z wody? oraz ?Piąta plaga egipska? Turnera, zaś Księgę Sędziów ? obraz ?Samson i Dalila? pędzla Moreau. Kolejne księgi Starego testamentu, to też obrazy Tycjana, Poussina czy Caravaggia.
Nowy Testament z jego Ewangeliami, to malarskie interpretacje, jak ?Zwiastowanie? Leonarda da Vinci, ?Ucieczka do Egiptu? Rembrandta czy ?Rzeź niewiniątek?, który to obraz stworzył Guido Reni. Dzieje Apostolskie to obraz ?Nawrócenie św. Pawła? Caravaggia czy ?Pięćdziesiątnica? El Greco, a Listy św. Piotra Apostoła ? ?Sąd Ostateczni? Michała Anioła. Z kolei Apokalipsa św. Jana, to ?Upadek zbuntowanych Aniołów? Petera Bruegel Starszego. Integralną częścią książki jest również słowniczek, w którym zostały objaśnione najważniejsze terminy związane z Biblią, mogące nastręczać trudności ze zrozumieniem, a co za tym idzie ? właściwym odbiorem przywołanego dzieła. Pozycja ?Biblia objaśniana obrazami mistrzów malarstwa? jest wyjątkowa chociażby z uwagi na sam jej koncept. Przedstawienie Pisma Świętego i próba jego zrozumienia za pomocą języka obrazów była z pewnością prawdziwym wyzwaniem, ale autor podjął się go i ? zwyciężył. Książka sama w sobie jest bowiem dziełem sztuki, stanowi nie tylko bodziec intelektualny, ale i prawdziwa ucztę dla zmysłu wzroku. Wrażenie wywołane przez album potęguje piękne jego wydanie ? twarda oprawa, wysokiej jakości papier. Takie książki aż chce się studiować, chce się też poznawać dzieła mistrzów oraz ponownie sięgnąć po Pismo Święte.

19/08/2017

Lol

Chłopcy z placu broni

Dlaczego taka dółga

19/08/2017

Agness

Języki i kolczyki

Życie Lui opiera się na trzech filarach ? Amie z którym mieszka, a dla którego to coś ?bardziej?, tatuażyście Shibie przejawiającemu skłonności sadystyczne i alkoholu który dziewczyna nieustannie pije. Tu nie ma miejsca dla miłości, współczucia czy wyrzutów sumienia. To nie miejsce dla wartości czy zwyczajów wyznawanych przez poprzednie pokolenia.

Bohaterka pragnąca zerwać z łatką ?lalki Barbie? (jedna z subkultur w Japonii) wkracza w świat skrajnie inny od tego w którym do tej pory żyła. Świat pełen bólu, pełen brutalnego seksu, perwersji i zbrodni. Towarzyszy jej w tym Ama ? chłopak poznany w jednym z barów, który zafascynował dziewczynę swoim rozdwojonym językiem. Od tego momentu, życie Lui przypomina równie pochyłą. Zamiast znaleźć tak poszukiwaną przez nią wolność, dziewczyna dąży do autodestrukcji. Czy jest dla niej nadzieja ?
Tuż za cukierkową fasadą Tokio

Hitomi Kanehara rocznik ?83 to przedstawicielka najmłodszego pokolenia japońskich pisarzy. Uderzająca jest jej biografia. W wieku jedenastu lat ucieka ze szkoły a wieku piętnastu porzuca dom. W tym czasie podejmuje również próby samobójcze. Te krótkie acz istotne fakty pozwalają lepiej zrozumieć jej prozę. W oparciu o biografię Hitomi Kanehar?y można przypuszczać, że historia Lui w jakimś stopniu oparta jest na przeżyciach autorki.

W ?Językach i kolczykach? piercing, tatuaże, przemoc to tylko fasada. Za nią kryje się emocje takie jak samotność, bezsilność i próba określenia dokąd zmierza życie. Główna bohaterka jest zagubiona, pragnie wiedzieć co ją czeka, miota się między pragnieniem wolności, strachem przed tym co nie znane, a skróceniem wegetacji jaką prowadzi.

Zastanawiałam się, czy to, co teraz robię ze swoim ciałem, jest bluźnierstwem, czy jedynie przejawem egoizmu. Obce mi były wszelkie dobra materialne, miłość i nienawiść. Mało tego ? podejrzewałam, że mój tatuaż, język węża i w ogóle cała przyszłość też nie mają żadnego znaczenia.[s. 70]

Książkowy debiut Hitomi Kanehar?y stał się w Japonii powieścią kultową. Sprzedano ponad milion egzemplarzy, a pisarkę nagrodzono prestiżową nagrodą im. Ryonosuke Akutagawy. To manifest młodego japońskiego pokolenia, które pragnąc swobody zerwało z tradycją rodziców. Oddaje to z czym przyszło im się zmierzyć ? z zagubieniem i poszukiwaniem sensu swojej egzystencji. To pragnienie życia ale i jednoczesne odbieranie mu większej wartości.

Należy też zadać sobie pytanie: Czy owa młodzież rezygnując ze sztywnych zasad przodków nie dała się uwięzić w kolejnych tym razem stworzonych przez siebie ?
Żegnaj cukierkowe Tokio

Czy polecam tę pozycję ? Tak, fascynatom kultury wschodu. Piszę to z tego względu, że w czasach obecnych nikogo to już nie gorszy, na nikim nie wywrze to takiego wrażenia jak dwadzieścia lat temu. ?Języki i kolczyki? mogą stanowić gratkę dla miłośników Japonii ale przeciętny czytelnik może być po prostu znudzony.

Język jest prosty ale mocny, chwilami brutalny, nie brak w nim też wulgaryzmów. Nie ma tu rozbudowanych dialogów ? Lui zdecydowanie bardziej żyje wewnątrz. Nie oczekujcie również bogatych opisów ? nie ma na nie czasu. Sama książka ma około 100 stron zapisanych dużą czcionką co sprawia, że czyta się ją szybko, ale momentami odnosi się wrażenie, że pewne wątki rozciągnięto ?na siłę?.

Więcej recenzji na stronie:
www.harudori.pl

19/08/2017

polecanekobietom.blogspot.com

Bez uczuć

Ostatnimi czasy coraz częściej sięgam do tej autorki i muszę przyznać, że jeszcze się na niej nie zawiodłam. Historie, postacie i cała reszta trafia do mnie w stu procentach, a podczas lektury odpływam w zupełnie inny świat. Bez żadnych problemów udaje mi się wyłączyć i za każdym razem stwierdzam że spotkanie to za krótko trwało. <br> <br> <br> Autorka jak na razie trzyma się konsekwentnie swego stylu w doborze okładek, przez co dość łatwo jest rozpoznawalna. Podobnie też w swoich opowieściach nie boi się podjąć dość trudnych tematów o których nie wszyscy chcą opowiadać. Niestety dużo też jest powielających się schematów które powoli są już męczące. Według mnie bohaterowie są dość mocno wyidealizowani przez co momentami robiło się nużąco i mdło. Ale po kolei...<br> <br> <br> Główna bohaterka Lidia wychowana w bardzo bogatej rodzinie nigdy nie musiała martwić się o pieniądze. Gdy dorosła i okazało się że firma ojca jest na skraju bankructwa stara się za wszelką cenę utrzymać ją na powierzchni. Nie pomaga jej w tym uzależniony od alkoholu i hazardu starszy brat. Ale pojawia się jeszcze ktoś... O dziwo postać która chce zdobyć jej firmę tylko po to by zemścić się na jej rodzinie nieświadomie ratuje ją od jeszcze większych długów.<br> <br> <br> Tą tajemniczą postacią jest Brogan Ramsey. Poznajemy go jako nastolatka który będąc ogrodnikiem w posiadłości Lidii podkochuje się w niej bezgranicznie. Jedno nieprzyjemne wydarzenie zaplanowane przez nieświadomą konsekwencji Lidię doprowadza do tego, że rodzina Brogana zostaje wyrzucona na bruk bez środków do życia. By utrzymać ojca alkoholika i chorą siostrę chwyta się on wielu nieprzyjemnych zajęć. Brogan to postać inteligentna dzięki czemu po wielu latach obraca wieloma milionami. I z pozoru wydawałoby się że ma wszystko niestety tylko czas nie leczy ran.<br> <br> <br> Pałając chęcią zemsty zamierza zafundować Lidii jak i jej bratu taki sam los jak oni zgotowali mu kiedyś. Ciężko jest jednak patrzeć na krzywdę osoby którą się w głębi serca kocha. Dzięki dość schematycznemu opisowi udaje nam się poznać dość drobiazgowo ich uczucia, zważywszy że narracja prowadzona jest dwupodmiotowo. Pisałam wielokrotnie że to fajny sposób przedstawienia uczuć z dwóch różnych stron więc to zdecydowany plus tej powieści.<br> <br> <br> Początek byłą naprawdę ciekawy i wciągający. Rozwijaj się szybko i pochłonął mnie bez reszty. W połowie książki zrobiło się już trochę nudnawo. Dużo było opisów i momentami wkradały się coraz to dziwniejsze sytuacje. Muszę przyznać że momentami byłam zawiedziona. Coś tym postaciom brakowało tylko sama do końca nie wiem czego.<br> <br> <br> Sceny erotyczne nie były wulgarne, wszystko było podane w dość wysublimowany i elegancki sposób. Podobnie jak sam styl autorki przyjemny i jak najbardziej przystępny z dużym dopełnieniem poczucia humoru. W całość powpinane są dość ciekawe refleksje które mimochodem zmuszają czytelnika do zastanowienia. Ale nie jest to jej najlepsza powieść, może dlatego że to już któraś z kolei. To nie jest też zwykły romans harlequin-owy. Ma w sobie jakąś głębie. Dlatego też nie żałuję że po nią sięgnęłam. Zdecydowanie daję jej mocnych siedem punktów i zachęcam do przeczytania.<br> <br> <br> Jak się orientowałam w opiniach dotyczących tej pozycji to są mieszane. Jednym się spodobała inni mają więcej wątpliwości. Żeby się przekonać będzie musieli sami do niej zajrzeć. W tym już kończącym się sezoie wakacyjnym ta pozycja sprawdzi się idealnie... Do zobaczenia za niedługo...

19/08/2017

Katarzyna Kat

Siracusa

"Siracusa" to wielowątkowa i wielowarstwowa opowieść o życiu, małżeństwie i stosunkach międzyludzkich. Dotyka dość trudnych tematów, które pozornie wydają się być błahostkami, jednak gdy zagłębiamy się w trakcie lektury widzimy kontrast sytuacji.
Delia Ephron zafundowała czytelnikom powieść z gatunku: thriller psychologiczny, który w szczegółowy sposób przedstawia profile psychologiczne pięciu osób. Są to dwa, wieloletnie małżeństwa Lizzy i Michaela oraz Taylor i Finn wraz z córką Snow. Ich pokrętna przeszłość na wspaniale zaplanowanych wakacjach da o sobie znać. Lizzy i Fin byli w przeszłości parą, jednak pewne wydarzenia sprawiły, że rozstali się. Michael okazuje się być nie do końca tak przykładnym mężem za jakiego uważa go małżonka, zaś Taylor jest bardziej zakochana w zadufana w swojej córce niż w mężu, co wpływa tragicznie na jej związek. Historia ciekawa, thriller wisi w powietrzu a mi przez cały czas czegoś brakowało. Autorka dużą uwagę przywiązała do stworzenia dopracowanych sylwetek bohaterów, co zdecydowanie jej się udało. Czytelnik poznaje te same sytuacje, ale oczami wszystkich postaci, co jest bardzo interesującym zabiegiem, bo nie daje odbiorcy możliwości domyślania się co dana osoba pomyślała bądź zrobiła. Najbardziej tajemniczą osobą jest Snow. Jej myśli, życia i odbierania sytuacji nie poznajemy. Od początku historii wydaje się być dziwna. Jest małomówna, zamknięta w sobie i jeśli patrząc na kategorię, do której zaliczana jest ta książka, czyli thriller, to głównie za przyczyną tej dziewczyny. Zakończenie książki zaskakuje, ale to chyba jedyny moment, który z thrillerem ma cokolwiek wspólnego. Książka ogólnie opiera się na pokazaniu jakie tajemnice pojawiają się w małżeństwie, co sprawia, że ludzie po latach życia razem nie potrafią ze sobą rozmawiać, oddalają się od siebie i mają przed sobą coraz więcej tajemnic. Podsumowując, książka rozminęła się trochę z opisem, ale ogólnie nie jest źle. Głównym minusem, który znacząco obniżył moją ocenę tej książki jest to, że było mało wątków dynamicznych, akcja toczyła się swoim własnym, leniwym rytmem i miałam niedosyt emocji oraz brakowało mi w niej dreszczyku, który często występuje w takich książkach.
Książka ta to dobry umilacz czasu na letnie dni. Nie jest doskonała, ale na jej szczęście ciągle utrzymywany jest przyjemny klimat i na duży plus zasługują dopracowane sylwetki bohaterów. Przeczytajcie sami i sprawdźcie jak Wam się spodoba!

19/08/2017

JolaK

Rok na Majorce

2001 rok. Trzydziestopięcioletnia architekt Magda Blum po rozwodzie pakuje walizki i wyjeżdża z Wiednia do Palm na Majorce, gdzie planuje zacząć układać swoje życie na nowo. Bez planu, budżetu, pracy rusza spełniać swoje marzenia na wyspie, gdzie wraz z dziesięcioletnim synem Michasiem chce żyć powolnym i jasnym dniem, chodzić po piasku, kąpać się w turkusowej wodzie i nie patrzeć jak drzewa żółkną, gubią liście i zamarzają. Na Majorce lato trwa cały rok. Wiecznie zielone palmy, różowe bugenwille, błękitne niebo, drzewka pomarańczowe, gaje oliwne-raj na ziemi, który magicznie przyciąga. Czy Magda znajdzie tam swoje miejsce? Czy Majorka spełni jej oczekiwania?

Pani architekt stara się zadomowić w nowym domu, który jednak nie przypomina jej wielkiego apartamentu w Austrii. Porządkuje małe pokoiki i ustawia w nich swoje rzeczy. Cieszy się tarasem otoczonym drzewkami pomarańczowymi. Wkrótce poznaje nowych ludzi: Żydówkę z nieślubnym dzieckiem, półtorametrowego geja adwokata, chorwackiego robotnika Zdenka, zdemenciałą staruszkę Teresę, Vincenza kipiącego testosteronem. Zaprzyjaźnia się z Altosem-byłym tancerzem pochodzącym ze Szwajcarii, który na Majorce jest nieszczęśliwym dziwakiem i Ivaną-Czeszką o figurze w idealnym kształcie klepsydry, która jest ,,jednocześnie ucieleśnieniem i zaprzeczeniem mitu seksownej i głupiej blondynki." Co jakiś czas dzwoni do Magdy matka z Polski i boruje w jej sumieniu jak dentystyczna wiertarka, bo nigdy nie jest zadowolona z wyborów córki. Magda ma białe idealne plaże tuż za domem, ale rzadko z nich korzysta, bo jej dni wypełniają rutynowe obowiązki samotnej matki i projekty architektoniczne dla Herberta, które przygotowuje w domu i wysyła e-mailem, by zarobić na życie. Na Majorce też trzeba pracować, by opłacić rachunki. Na wyspie Magdę adorują różni mężczyźni i wynikają z tego przekomiczne sytuacje. W klubie, do którego zaciąga ją Rosa taksują ją mężczyźni i puszczają oczka, aż czuje się ,,jak filet mignon na wystawie u rzeźnika." Udaje, że nie widzi tych ,,końskich zalotów wyperfumowanych ogierów." Altos zachęca przyjaciółkę, by poszukała dla siebie odpowiedniego mężczyzny i pewnego dnia drogę Magdy przecina sobowtór Clooneya o turkusowych oczach.

,,Rok na Majorce" to lekka, ciepła, zabawna i dowcipna powieść na letni wieczór. Przy jej czytaniu wybuchałam głośnym śmiechem. Bohaterowie są przekomiczni, przejaskrawieni, a dzięki temu nie sposób się z nimi nudzić pod majorkańskim niebem. Polecam:)
https://magiawkazdymdniu.blogspot.com

19/08/2017

Katarzyna Kat

Apartament

To kolejne moje spotkanie z autorką najlepszych książek dla kobiet, czyli: Danielle Steel. Szczerze mówiąc ogromnie się zawiodłam. Piękna okładka, myśl, że akcja toczy się w Nowym Jorku i przygody czterech młodych kobiet wręcz zmusiły mnie bym wypożyczyła tę książkę.
Jednak to nie było tym, czego oczekiwałam. Długo czekałam aby napisać tę recenzję. Książkę przeczytałam w ubiegłym roku i piszę o niej dopiero teraz. Dlaczego? Czytajcie dalej... Chyba każda kobieta pragnie wielkiej miłości, tego by osiągnąć sukces, mieć bogatego przystojnego męża, prowadzić przyjemne, dostatnie życie i nie przejmować się żadnymi problemami. Takie losy czekały nasze cztery bohaterki. Dziewczyny mieszkają razem w apartamencie, każda z nich obarczona jest swoim bagażem doświadczeń, emocji, wspomnień. Każda z nich ma wyjątkowy charakter, marzenia i oczekiwania względem życia. Niestety nie wszystko idzie tak, jakby sobie tego życzyły. Fabuła wydawała mi się na prawdę ciekawa. Byłam nastawiona na mocno zarysowane charaktery bohaterek, ich ciekawe przygody, może dużą ilość romansów, tajemnic i wzbudzających ogrom emocji ich własnych przeżyć, które wypływałyby w trakcie trwania akcji książki, a co w tej książce było? Szczerze? Nic interesującego. Książka nie ma kompletnie żadnej akcji, brak dynamiki, przesłodzone dialogi i zerowa wartość dla czytelnika. Poza kilkoma przyjemnymi cytatami to nic więcej nie zapamiętałam z lektury tej książki. A szkoda, bo na prawdę ta pozycja wydawała się być dla mnie wysoce dopracowana i pasjonująca. Niestety było inaczej. Przypuszczam, że więcej po twórczość Danielle Steel nie sięgnę. To już moja, o ile dobrze pamiętam, trzecia książka tej autorki i tylko jedna przypadła mi do gustu. Nie będę się dłużej rozwodzić na temat tej powieści. Przebrnęłam z bólem, a u mnie to rzadkość, jak sami zauważacie po ocenach przeczytanych przeze mnie książek. Jesteś ciekawy tej książki? Czytaj! Jeśli nie, cóż, mało masz do stracenia.
Nie chcę mówić, że nie polecam tej książki, bo ile osób tyle opinii, dla mnie ta książka była zdecydowanie stratą czasu. Jeżeli ktoś z Was ma ochotę na książkę lekką, łatwą i nie wymagającej zbyt dużej uwagi to ta pozycja będzie idealna.

19/08/2017

Tysiąc Żyć Czytelnika

Dziewczyna na miesiąc Styczeń - luty - marzec

Przeczytaj całą recenzję, wzbogaconą zdjęciami oraz cytatami na:
https://tysiac-zyc-czytelnika.blogspot.com/2017/07/2w1-buchneo-cytatami-dziewczyna-na.html

No błagam, jak mi powiecie, że tytuł tej serii nie brzmi zachęcająco, to nie wiem, z której planety pochodzicie... W dodatku zdradzę wam, że opis, jak i treść potwierdzają regułę.

Po otrząśnięciu się z pierwszego szoku - rozdziału wstępnego, gdzie na dwóch stronach przelecieliśmy całe życie Mii, pomyślałam, że powieść zapowiada się dość infantylnie. Na pierwszych paru stronach jest parę błędów logicznych - coś podobnego, jak w cytatach, które wyszczególniłam, tylko musimy wziąć pod uwagę, że ich jest kilkanaście. Jednak szczerze mówiąc, one są tak niesamowicie dziwne, że aż zabawne. To samo się tyczy głównej bohaterki, która samym swoim zachowaniem potrafiła sprawić, że jeden fragment czytałam kilka razy. Czasem w ogóle nie umiałam ogarnąć o co jej chodziło, ale całe szczęście gdy powoli kończył się wstęp, mniej więcej się wszystko unormowało, co prawda lekki styl z rodem z Wattpada pozostał, ale ogólnie było dobrze. No może poza kilkoma kwiatkami...

Książka niby jest napisana spójnie, jednak czułam się, jakbym czytała kolejne opowiadania o parach. Oczywiście pojawiają się dane sytuacje, które się powtarzają - znakiem charakterystycznym Mii jest pozostawienie po sobie listu pożegnalnego, no i zawsze dostaje telefon, gdzie ma być w następnym miesiącu. Niemniej bardzo przyjemnie mi się czytało, bo miałam świadomość, że nawet jeśli jeden miesiąc nie przypadnie mi do gustu to następny znowu będzie całkowicie się od niego różnił, więc cały czas miałam motywację do brnięcia w to dalej. Co prawda miało to też swoje minusy, jeśli kogoś polubiłam to i tak musiałam się z nim pożegnać. No chyba, że nasza bohaterka utrzymywała z nim dalej kontakty... Tak, tak się też zdarzało.

Podsumowując, kiedy już totalnie odpuściłam doszukiwanie się jakiegoś większego sensu i zaczęłam czytać książkę, jak opowiadanie z Wattpada to zaczęło mi się podobać. Były lekkie problemy, jednak przedstawione historie wydawały mi się o tyle urocze i niespotykane, że naprawdę odpuściłam sobie wszystko. Wtedy mnie wciągnęło, przeczytałam w sumie w jakieś 3 godziny książkę, co też jest niezłym wynikiem, no i mam nadzieję, że drugi tom dotrzyma jej kroku.

19/08/2017

Ruda Recenzuje

Czarna pszczoła

Brutalne zabójstwo nastolatka niepokojąco przypomina morderstwo sprzed wielu lat. Wydaje się, że tylko jedna osoba dostrzega związek między tymi sprawami. Co się wydarzyło przed laty? Dlaczego ktoś chciałby do tego wracać?

Szczególnie przypadł mi do gustu sposób, w jaki Wojciech Dutka opowiada swoją historię. Prowadzenie akcji dwutorowo, a zatem przeplatanie retrospekcji z bieżącymi wydarzeniami, zawsze najbardziej do mnie przemawia. Dzięki temu autor oferuje czytelnikowi możliwość lepszego poznania bohaterów, zrozumienie ich motywów i wydarzeń, które doprowadziły ich do miejsca, w jakim się znaleźli. Co więcej, wzbudza większą ciekawość i pogłębia niecierpliwość czytelnika. Szybko pokonywałam kolejne rozdziały, pragnąc poznać szczegóły sprawiające, że historia w końcu stanie się kompletna.

A dodać trzeba, że to historia szczególna, skomplikowana, zaskakująca. Autor sięga wiele lat wstecz, sprytnie zapętla swą opowieść, wracając do tego, co bohaterzy już przeżyli. Oferuje im niepokojące deja vu, sprawiając, że ich popłoch i obawy zaczynają rzutować na czytelnika. Dutka sięga bardzo daleko w przeszłość, powraca aż do czasów wojennych. Moim zdaniem wplatanie tego typu wątków w fabułę kryminału, jest co najmniej ryzykowne- interesujące i dające szereg możliwości, ale także sposobność do potknięcia się. Tym razem wywindowanie poprzeczki przyniosło jednak pozytywny rezultat, a motyw wojenny okazał się strzałem w dziesiątkę.

Tym, na czym zyskała również powieść, są trudne tematy, których autor w ogóle nie unika, a wręcz przeciwnie. Dutka z wielkim upodobaniem łączy ze sobą sprawy niemające żadnego związku, przeplata je tworząc opowieść zadziwiającą i intrygującą. Co najważniejsze, książkowa problematyka jest wciąż aktualna, wciąż wywołuje silne emocje i głębokie refleksje.

Wielką frajdę w przypadku takich powieści stanowi typowanie sprawcy, choć zazwyczaj liczymy jednak na niespodzianki ze strony autora. Poznawanie motywów, łączenie kolejnych szczegółów sprawy, nowe wątki- te elementy angażują, ale to rozwiązanie, które uda nam się poznać przed finałem kusi. Domyśliłam się, kto jest sprawcą, znalazłam mordercę nieco wcześniej, wciąż jednak byłam ciekawa, co Dutka wymyśli, czym mnie zaskoczy. I tych atrakcji jeszcze trochę się pojawiło, te zaskoczenia jeszcze na mnie czekały.

Co ważne, styl autora jest bardzo lekki. Skomplikowana fabuła przekazana została za pomocą prostej narracji. Dutka sprawnie łączy słowa, bardzo przyjemnie się go czyta. Dzięki temu (oprócz ciekawej fabuły) powieść pokonuje się w bardzo szybkim tempie.

Do gustu przypadli mi także książkowi bohaterzy. Charakterystyczni, zdecydowani, odważni, zdeterminowani w dążeniu do celu. Choć nie do końca rozumiem okładkowy zachwyt nad detektywem Kwietniewskim, ja nie znalazłam u niego żadnych nadzwyczajnych umiejętności czy cech charakteru.

"Czarna pszczoła" to książka interesująca ze względu na treść i ważna dzięki swojemu przekazowi. Mądra, dobrze napisana, dopracowana pod każdym względem. Warta uwagi i potwierdzająca, że polscy autorzy mają jeszcze wiele do (o)powiedzenia.

19/08/2017

JoAnna

Dżentelmen w Moskwie

Historia i wielkie przemiany w Rosji dotykają przede wszystkim zwykłych mieszkańców. Najlepszym przykładem jest tytułowy dżentelmen ? hrabia Rostow, który zostaje skazany na zamknięcie w hotelu Motropol. I oto nie opuszczając budynku hotelu, przez kilkadziesiąt lat podążając wraz z nim przez hotelowe korytarze, pokoje, a przede wszystkim restauracje, przeżywamy najwspanialsze przygody i intelektualną ucztę. Ot, choćby poznanie hardej dziewczynki kochającej żółty kolor, które to wydarzenie znacząco wpłynie na losy bohatera - Aleksandra Iljicza, ale nie uprzedzajmy wypadków? Świetnie prowadzona narracja, dobrze nakreśleni bohaterowie i tło historyczne sprawiają, że trudno oderwać się od lektury.

Grałam w tę grę z osobami z każdej grupy wiekowej i za każdym razem było dużo śmiechu. Gra idealna na rodzinne spotkania,jak również na spotkania z przyjaciółmi.Dzięki małej objętości pudełka nadaje się idealnie do podróży, gdyż nie zajmuje dużo miejsca w bagażu.Jest to gra, dzięki której można rozruszać umysł. Grałam już w nią kilka lat temu u znajomych , jednak dopiero niedawno zdecydowałam się ją zakupić i nie żałuję decyzji. Serdecznie polecam :)

19/08/2017

1991monika

Dyskretne szaleństwo

Główną bohaterką jest Grace Mae. To młoda kobieta wysłana przez rodzinę do zakładu dla obłąkanych w Bostonie ze względu na niechcianą ciążę. Zewsząd otacza ją szaleństwo, a metody stosowane na pacjentach pozostawiają wiele do życzenia. Pewnego dnia niedawno przybyły doktor Thornhollow dostrzega w Grace to, czego zdaje się nie widzieć nikt inny, czyli jasność umysłu. Wkrótce po dokonaniu odkrycia, iż nasza bohaterka nie jest szalona, a jedynie taką udaje, pomaga jej się wydostać z przytułku i czyni ją swoją pomocnicą przy rozwiązywaniu spraw kryminalnych. Niedługo po ich ucieczce trafia im się nie lada wyzwanie ? odnalezienie seryjnego mordercy.

Dla mnie ogromnym plusem było umieszczenie akcji książki w XIX wieku oraz w zakładach psychiatrycznych. Po pierwsze autorka bardzo dobrze oddała klimat tamtych czasów, gdzie mężczyźni, a do tego wpływowi mieli o wiele więcej do powiedzenia niż kobiety. Po drugie przytułki dla obłąkanych - nie każdy trafiał tam z powodu choroby umysłu, ale najgorsze były metody, jakie wtedy stosowano i które zostały licznie w książce opisane. Nazwanie ich nieludzkimi to mocne niedopowiedzenie ? wielokrotne używanie siły, czy umieszczanie pensjonariuszy w warunkach zdecydowanie poniżej ludzkiej godności to tylko niektóre z nich.

Świetnie wykreowane postaci to kolejna mocna strona tej książki. Główna bohaterka, która jest na tyle sprytna, że aby przetrwać, po spędzeniu sporej ilości czasu z chorymi, sama zaczyna naśladować ich zachowanie. Polubiłam ją również za niezwykłą troskę o najbliższą sobie osobę, mimo wielkiego ryzyka starała się dbać o młodszą siostrę jak mogła. Doktor Thornhollow, chirurg i frenolog, który z wielkim zaangażowaniem pomaga rozwiązywać sprawy kryminalne to również bardzo ciekawa postać. Ale przede wszystkim pensjonariusze w zakładach to również świetnie zbudowane postaci, które zrobiły na mnie ogromne wrażenie.

Sam wątek kryminalny jednak nie zrobił na mnie większego wrażenia. Z każdym kolejnym ciałem nasi bohaterowie są coraz bliżej seryjnego mordercy i z czasem mają coraz więcej elementów układanki. Zabrakło mi elementu zaskoczenia, czy większego napięcia przy czytaniu kolejnych stron związanego z tym aspektem. Ale połączenie wątku kryminalnego z zakładami psychiatrycznymi, a do tego całość osadzona w XIX wieku jest imponujące.

Mimo nie do końca dopracowanego warstwy kryminalnej książkę będę polecać. Uważam, że to interesujący thriller ze względu na to, że mogłam się przenieść w odległe mi czasy i niemal poczuć klimat, jaki wtedy panował w zakładach psychiatrycznych, a także ze względu na świetnie ukazane szaleństwo.

19/08/2017

Maryla

Powiązania

Wspaniała powieść, moim zdaniem wyróżniająca się pośród innych z gatunku sensacja-kryminał-thriller. Wciągająca sensacyjna akcja- to nie jedyny plus dla tego utworu. Wyróżnia ją sporo informacji na temat środków psychotropowych wpływających na świadomość i zachowanie innych, nadużywanych przez środowiska kryminalne.Temat korupcji polityków wart uwagi.Ponadto niezwykle frapujący jest pojedynek Pauli z naciskami jej adoratorów. Paula broni swej godności za wszelką cenę. Prawie do końca nie wiadomo czy wygra swą batalię o godność, potem walkę z niechcianą miłością do człowieka, którego uważa za drania

19/08/2017

Michał Lipka

Punisher Max Tom 2

ZIMNA WOJNA PUNISHERA

?Punisher Max? Gartha Ennisa (?Kaznodzieja?, ?Pielgrzym?, ?Hellblazer?) to zdecydowanie jeden z najlepszych tytułów, jakie ma do zaoferowania seria Marvel Classic. Mroczna, brutalna, zniesmaczająca, ale poruszająca, intrygująca i dojrzała, oferuje ekstremalną rozrywkę w stylu filmów Quentina Tarantino, podaną w znakomitym stylu. Pierwszy tom wysoko postawił poprzeczkę, drugi na szczęście trzyma poziom, oferując nawet jeszcze więcej brudu i akcji. niż dotychczas.

Nikt tak, jak Punisher nie radzi sobie z przestępcami. Wiedzą o tym wszyscy, którzy zaliczają się do półświatka, wiedzą też władze i stróże prawa, dlaczego więc rząd miałby pozostać na to ślepy? Całkiem niedawno temu nasz bohater dostał propozycję działania dla rządu właśnie ? odmówił (i to w typowy dla siebie sposób), teraz jednak na prośbę Nicka Fury?ego podejmuje się zadania, któremu chyba nikt inny by nie podołał. Otóż istnieje niezwykle morderczy wirus nazywany Barbarossa, jednak przepadły wszelkie jego próbki poza jedną znajdującą się w ciele małej dziewczynki. Tę złapali Rosjanie i chcą wyizolować wirus, ale bez posiadanych przez Amerykan informacji nie są w stanie tego zrobić. Jakby tego było mało, dziecko dostało antidotum i wirus przepadnie w ciągu 48 godzin, dlatego Punisher ma niewiele czasu by uratować małą i jednocześnie nie dać się złapać rosyjskim oddziałom. Kiedy wraz z partnerem zostaje uwięziony w nuklearnej bazie, zaczyna się rzeź, która może wywołać trzecią wojnę światową i zrównać z ziemia całą Rosję, dlatego też amerykańscy wojskowi dają zielone światło bestialskiej operacji mającej na celu odsunięcie od siebie wszelkich podejrzeń.
W drugiej opowieści gangster Nicky Cavella, szaleniec, jakich nie spotyka się co dzień, wpada na pomysł zniszczenia Punishera. Na dobry początek odkopuje i bezcześci zwłoki rodziny mściciela, co nagrywa i podsyła wszystkim stacjom telewizyjnym. Zaraz po tym rozpoczyna kolejne działania, które pogrążają Nowy Jork w brutalnym chaosie, a to zaledwie wstęp?

W tym tomie ?Punishera? Ennis, o wiele mocniej niż w poprzednim, sięga po uwielbiane przez siebie tematy. Wprawdzie kwestie religijne nie są tu prawie wcale poruszane, ale mamy dużo seksu, przemocy, wojennych klimatów i bestialstwa wszelkiej maści. Od kazirodztwa i kanibalizmu, przez więzienną rzeczywistość i bezlitosną politykę ukazującą wojskowych jako gorszych od terrorystów, na wnikaniu w gangsterskie realia i mordowaniu członków rodziny skończywszy, Ennis z typowym dla siebie uwielbianiem zanurza się w brudzie, czerpiąc wręcz chorą satysfakcję z wrażenia, jakie wywołuje efekt finalny. Ale nie jest to tylko i wyłącznie epatowanie kontrowersjami dla samych kontrowersji, wiąże się z tym bowiem całkiem sporo głębi, która zmusza do refleksji.

Oczywiście autor nie zapomina o solidnej dawce akcji. Zaczyna się szpiegowsko-wojenną historią, w stylu ?Johna Rambo?, gdzie Punisher masakruje rosyjskie oddziały strzelając do żołnierzy z działka przeciwlotniczego. Potem mamy typowe dla serii gangsterskie klimaty, gdzie brutalność przekracza granice dobrego smaku. A wszystko to podane w realistyczny, poważny, dojrzały i wulgarny sposób, bez mieszania do wydarzeń jakichkolwiek marvelowskich herosów (Fury się nie liczy, jako że przede wszystkim jest agentem i nie posiad żadnych mocy). Do tego mamy też znakomitą szatę graficzną ? choć przyznam szczerze, że drugą z zawartych tu opowieści chciałbym zobaczyć w wykonaniu Johna Romity Jr., który udowodnił ?Kick Assem? jak doskonale czuje podobne klimaty (i ze zmienionym kolorem, choć ten też jest całkiem niezły) ? i świetne wydanie. Nic tylko polecić. To w końcu, jak już wspominałem, jedna z najlepszych opowieści Marvela wydawanych na naszym rynku i warto ją poznać, choć zdaję sobie sprawę, że nagromadzenie brutalności nie każdemu się spodoba.

19/08/2017

Michał Lipka

Lucky Luke. Ziemia obiecana

LUCKY LUKE I? POLACY!

To już osiemdziesiąty tom ?Lucky Luke?a?, a taka liczba robi wrażanie, szczególnie, że mamy do czynienia z europejską seria komiksów humorystycznych. Cykl z takim stażem miał już prawo stracić przynajmniej część swojej atrakcyjności. I tak też było w przypadku niektórych z nowych tomów, na szczęście ?Ziemia obiecana? to po prostu kawał dobrego, zabawnego komiksu, który ma szansę spodobać się zarówno stałym, jak i nowym czytelnikom serii.

Lucky Luke znalazł wreszcie chwilę spokoju. Żyje z dala od ludzi, hoduje stado? aż do chwili, w której odnajduje go dawny znajomy, pechowy Jack. Nie dość, że krowy na jego widok wpadają w popłoch (nie przypadkiem, w końcu kiedyś to on się nimi zajmował i właściwie to cud, że jeszcze żyją), to jeszcze przybysz ma do samotnego kowboja pewną prośbę. Oto bowiem ma szansę na odzyskanie dobrego imienia a przy okazji zarobienia pieniędzy na dostarczeniu bydła na targ w Teksasie. Tak się jednak składa, że jego rodzina, Żydzi Aszkenazyjscy, przyjeżdżają z Polski do Ameryki, a on obiecał, że będzie im towarzyszył w drodze do Montany. Dlatego prosi Luke?a by zrobił to za niego ? praca stała się dla Jacka idealną wymówką, bo nie potrafi przyznać się rodzicom, że nie jest adwokatem. Lucky Luke wyrusza zająć się nimi za niego, ale już od początku wszystko wskazuje na to, że krewni kowboja są wcale nie mniej pechowi od niego. Do tego wydają się nie rozumieć realiów Dzikiego Zachodu, a przed nimi długa i niebezpieczna droga?

Chyba każdy lubi znaleźć swojskie akcenty w zagranicznych dziełach. Polska gości w nich rzadko, szczególnie jeśli chodzi o komiksy, a jeśli już się to zdarza, najczęściej w kontekście holokaustu. Lucky Luke z racji czasów, w jakich się rozgrywa, nie mógł się do tego odwoływać, co już stanowi plus. I chociaż tych polskich akcentów jest tu niewiele, zawsze to jakiś miły dodatek do naprawdę dobrej całości.

Co jest dobrego w ?Ziemi obiecanej?? Przede wszystkim to, co w serii wykorzystywano już nieraz, czyli humor wynikający ze skonfrontowania zupełnie różnych od siebie kultur, postaw i wierzeń. Pechowi Żydzi, czasem ukazani nieco stereotypowo (ale bez popadania w przesadę czy też w nadmierną poprawność polityczną) stają się dla bohatera problemem nie mniejszym, niż przestępcy, ale zarazem i on, i oni czegoś się od siebie nawzajem uczą. Czytelnicy także dowiadują się niejednego, choćby poznają historię Żydów na Dzikim Zachodzie ? choć oczywiście podaną z przymrużeniem oka.

A wszystko to w dobrej, dynamicznej i nie pozostawiającej miejsca na nudę historii, która zilustrowana została w z znakomity sposób. Rysunki Achdé są niemal identyczne z tymi, jakie tworzył zmarły już pomysłodawca Lucky Luke?a, Morris, podobnie zresztą jak kolory Mela. Połączenie tego wszystkiego daje nam bardzo udany komiks, który polecam Waszej uwadze.

19/08/2017

Michał Lipka

Deadpool Tom 7: Grzech pierworodny

GRZECHY DEADPOOLA

Kto jak kto w Marvelu, ale Deadpool niejedno ma na sumieniu. Szalony najemnik z nawijką, któremu liczby zabitych osób mógłby pozazdrości nie tylko Punisher, ale i niejeden superzłoczyńca. Ale co poza tym może kryć przeszłość naszego bohatera? W poprzednim tomie wrogowie będącego świeżo po ślubie Deadpoola dowiedzieli się, że ma on dziecko. Teraz, za sprawą eventu ?Grzech pierworodny? nadszedł czas by ta część jego biografii upomniała się o niego, ale to oczywiście dopiero początek tego, co na nas czeka.

Już trochę czasu minęło odkąd Deadpool ukradł ukochaną Draculi, którą miał dostarczyć mu w celach matrymonialnych. Tak się jednak złożyło, że niedoszła pani Dracula została jego żoną, a hordy wampirzych wojowników żadnych krwi (dosłownie i w przenośni) oraz zemsty, bez chwili wytchnienia atakują (czyt. dają się mordować) młodą parę. Czy nie da się coś na to poradzić? Oczywiście, że da, masowa eksterminacja całego gatunku jest w tym przypadku jak najbardziej wskazana. Tymczasem jednak SHIELD dowiaduje się, że Deadpool miał kiedyś córkę. Wprawdzie los dziewczynki pozostaje nieznany, ale zamierzają odnaleźć ją żywą lub martwą. On natomiast ma się nie wtrącać do tych działań (znaczy nie mordować świadków), co nawet jest mu na rękę, bo ma do zrealizowania własne plany.
Jakby tego było dochodzi właśnie do wydarzeń znanych z ?Grzechu pierworodnego?, ktoś morduje Watchera, a ziemscy herosi w trakcie śledztwa docierają do podejrzanych. Czyżby to była zbrodnia na tle seksualnym, jak przypuszczał Deadpool? Aresztowanie striptizerki może na to wskazywać, jednak użycie przez Orba oka Watchera (taa, wiem jak to brzmi, ale to przecież komiks, nie?) doprowadza do wyjawienia światu wielu sekretów. Agenci SHIELD dowiadują się dzięki temu o losach córki Deadpoola i wyruszają ją odszukać. Tymczasem nasz najemnik z nawijką realizuje swój plan wymordowania wampirów. Wprawdzie Dazzler (a właściwie podszywająca się pod nią Mystique) nie jest chętna pomóc w tym swoimi olśniewającymi zdolnościami, ale od czego ma się ukradziony sprzęt do podróży w czasie? Deadpool odwiedza więc przeszłość i zabiera stamtąd młodszą Dazzler na szaloną akcję w stylu? disco!

Z tą serią nie można się nudzić. I nie można się przy niej nie śmiać. Zero powagi, zero delikatności i poprawności politycznej, dużo krwi i czarnego humoru (zgadnijcie kto na twarzy martwego Watchera namalował wąsy, okulary, rogi i napis Kto mnie zabił?). A jednocześnie, chociaż fabuła jest tu najczęściej pretekstem do serwowania kolejnych niewybrednych żartów, całość jest spójna, akcja wciąga, a zagadki potrafią zaciekawić.

Oczywiście ?Grzech pierworodny? jest, podobnie jak ?Deadpool się żeni?, czymś nieco innym niż się spodziewałem. Tam liczyłem na rzeźnicki ślub, pełen trupów i krwi, tu miałem cichą nadzieję, że córeczka Deadpoola okaże się być niczym Hit Girl z ?Kick Assa? Millara i Romity Jr. słodkie, wielkookie dziewczątko bezlitośnie zarzynające wrogów. Rzeczywistość okazała się inna, ale w ostatecznym rozrachunku wcale nie gorsza od tego, czego oczekiwałem. Do tego album został jak zwykle bardzo dobrze narysowany, w sposób dość prosty, ale mroczny, krwawy, często zabawny, a na dodatek w scenach odnoszących się do lat 90. XX wieku, zyskał prześmiewczą kreskę wyolbrzymiającą to, co wtedy królowało w komiksach. Jeśli lubicie takie satyryczne opowieści mające gdzieś poprawność, choć jednocześnie nieprzekraczające pewnych granic dobrego smaku, albo po prostu polubiliście już przygody Deadpoola, będziecie bawić się znakomicie. Polecam.

Zabawka żywcem z dawnych czasów,ciekawy powrót w zabawie do dawnych nieskomputeryzowanych lat. Można wykorzystać do ćwiczeń logopedycznych.

Dość droga pastelina,ale dobrej jakośc.

Ciekawa zabawka, corkajestzadowolona.

19/08/2017

Agata Kuna

Lato leśnych ludzi

Książka estetycznie wydana, niestety czcionka słabo dobrana - źle się czyta taki krój pisma, za szerokie odstępy między wierszami, co wpływa też na masę książki (jest gruba - za dużo kartek). Gdyby zastosować inną czcionkę, objętość byłaby mniejsza, a książka lżejsza. W środku mogłyby być jakieś ryciny tematyczne - ilustracje do scen - chociaż kilka, wówczas książka wydaje się ciekawsza.

19/08/2017

Jula

Moje córki krowy

Przesyłka wzorowa.

19/08/2017

czytatnik

Kruk

Na plaży w Jelitkowie zostaje odnaleziony wór z wołowej skóry, a w nim zwłoki mężczyzny, który zaginął już jakiś czas temu. Sprawę z rąk doświadczonego starszego kolegi przejmuje młoda pani prokurator, a na współpracownika z policji wybiera komisarza Kruka. Sława policjanta, choć niezbyt pochlebna, wydaje się być wystarczającym wytłumaczeniem tego postępowania, więc zostaje on ściągnięty z przymusowego urlopu i włączony do sprawy. Szybko przekonuje się, że komuś bardzo zależy na tym, aby śledztwo zostało jak najszybciej zakończone, a jako sprawcę wskazano zmarłego w wypadku brata zamordowanego. Komisarz Sławek Kruk nie jest jednak człowiekiem, którego łatwo jest zmanipulować czy zastraszyć. Tym bardziej, że na jaw wychodzą nowe fakty, przeczące tej zbyt idealnej by mogła być prawdziwa teorii.

Całość recenzji dostępna pod adresem: http://zapach-ksiazek.pl/kruk/

19/08/2017

Magda

Czas burzy

Pierwszy tom historii "Czas tęsknoty" bardzo mocno do mnie przemówił, a nagłe zakończenie historii sprawiło, że pojawiło się niezwykle wiele pytań. Teraz miałam okazję poznać na nie odpowiedzi, oraz doświadczyć dalszych losów bohaterów na końcu tego brutalnego okresu, a także już po wojnie. "Czas burzy" niesie ze sobą równie dużo emocji jak pierwszy tom, wywołuje całą lawinę uczuć, sprawia, że serce co chwila podskakuje do gardła, z oczu lecą łzy, a dłonie wielokrotnie zaciskają się z bezradności.

Autor dozuje napięcie i osoby, które czekają na rozwiązanie dramatycznych wypadków z końca poprzedniej części, zmusza do jeszcze chwilowej cierpliwości. Przenosi ciężar wydarzeń na Wołyń, gdzie Marta nadal nie potrafi poradzić sobie ze stratą wszystkiego, co było jej drogie. Dalsze losy Swiety i Piotra również będą dramatyczne. Powoli zbliża się Postanie Warszawskie, młodzi bohaterowie z niecierpliwością czekają na to, żeby pogonić okupantów, samodzielnie wyzwolić stolicę i czekać na Armię Radziecką.

"Czas burzy" tworzy niezwykle wzruszającą historię, razem z "Czasem tęsknoty" pokazuje pewien etap historii Polski, przemijający świat, którego po wojnie już nie spotkamy, brutalność najbliższych sąsiadów, waleczność, przemianę, przerażające wydarzenia, odwagę i życie po okresie piekła. Nie potrafię się do niczego przyczepić, a wręcz przeciwnie. Mam wrażenie, że wrócę jeszcze do tej historii, która choć wywołała we mnie wiele bardzo trudnych chwil, jednocześnie wiele uświadomiła i chciałabym wrócić do jej początków.

19/08/2017

www.swiatmiedzystronami.blogspot.com

To, co nas dzieli

To już trzecia książka Anny, która została wydana w Polsce. Również trzecia, którą przeczytałam. Pierwsza, czyli "Ostatnie dni Królika" to coś co podbiło moje serce i chyba nigdy go nie opuści. Dzięki niej po "Gdzieś tam w szczęśliwym miejscu" sięgnęłam w zasadzie bez wahania. Nie było już tak cudownie, ale nadal McPartlin miała w sobie to coś. Gdy wyszła pozycja "To, co nas dzieli" to ją również postanowiłam przeczytać. Było lepiej niż przy drugiej, ale nadal gorzej niż przy pierwszej powieści. Jednak jeśli Anna nadal będzie pisała to ja nadal będę czytała.

Poznajmy dwie kobiety - Lily Brennan oraz Eve Hayes. Mają prawie czterdzieści lat, a ich drogi rozeszły się bez mała dwadzieścia lat temu. Były najlepszymi przyjaciółkami, ale w wakacje, gdy były osiemnastolatkami wydarzyło się coś co bezpowrotnie je rozdzieliło. Nikt nawet najbliższa paczka przyjaciół, nie wie co się stało i dlaczego nierozłączne do tej pory dziewczyny zerwały ze sobą kontakt. Choć minęło tyle lat żadna nie próbowała odszukać tej drugiej. Wydawało by się, że to koniec wieloletniej przyjaźni, ale czy na pewno?

Mija kilkadziesiąt lat, gdy Eve po ogromnych sukcesach w branży biżuteryjnej wraca do Dublina. Chce sprzedać rodzinny dom by nie przypominał o tym co straciła i spróbować osiąść w miejscu gdzie się urodziła, ale na spokojnie i z czystą kartą. Jako samotna kobieta nawiązuje romans ze swoja pierwszą miłością - Benem. Kocha go i chciała by móc z nim być, ale wie, że to nie możliwe, bo on jest żonaty. Jednak oboje to ciągną. Jednak związek ten ma swój tragiczny koniec w postaci wypadku. Oboje w nim ucierpieli jednak tylko jej będzie pisane wyjść z niego cało. Ale czy na pewno?

Lily od początku miała najlepsze wyniki w nauce nie tylko w ich grupce przyjaciół. Była i jest inteligentna. Od początku sugerowano jej studia medyczne. Ona jednak została pielęgniarką. Choć zadowolona z pracy oraz dwójki dzieci to mąż, którym jest jej miłość z dzieciństwa nie daje jej powodów do radości. Ciągle kontrolowana i pilnowana zaczyna mieć dość.

Zbieg okoliczności, przeznaczenie czy może przypadek sprawił, że drogi Eve oraz Lily znów się schodzą. Ta pierwsza po wypadku trafia do szpitala gdzie pracuje jej dawna przyjaciółka. Po niemal dwóch dekadach kobiety mają możliwość porozmawiać i wyjaśnić sobie co się w tedy tak na prawdę stało i dlaczego nie zrobiły tego w tedy. Razem z nimi odżywa grupa przyjaźni sprzed lat oraz wychodzą na jaw niejedne sekrety.

To co podoba mi się u Anny to jej umiejętność poruszana poważnych tematów z nutką ironii oraz żartu. Żeby uzyskać taki efekt i pryz okazji nie wyszła masakra trzeba wyczucia proporcji, a McPartlin ją ma. Jej powieści choć lekkie w odbiorze to skrywają na swych kartach dramaty. Chciała bym więcej książek spod jej pióra i mam na dzieję, że to dostanę, a Wy pokochacie ją razem ze mną. Polecam

Więcej na:
www.swiatmiedzystronami.blogspot.com

19/08/2017

Celina

Zdrowy czekocholik

Podoba mi się, że autorka przyznaje się do swoich wypieków i na zdjęciach prezentuje desery i własną twarz. Taka autopromocja oznacza, że jest pewna swego i gwarantuje satysfakcję kiedy korzystam z jej przepisów.

19/08/2017

Książki Moni

Autofocus

Maude ma siedemnaście lat i kocha fotografię. Kiedy otrzymuje zadanie dotyczące swojej wizji rodziny, postanawia dowiedzieć się czegoś o biologiczne matce. Wyrusza w podróż i zatrzymuje się u najlepszej przyjaciółki, a kilka kolejnych dni bezpowrotnie odmienią jej życie.

Maude to przesympatyczna dziewczyna, którą chciałoby się mieć za przyjaciółkę. Lojalna, dba o innych i co najważniejsze, potrafiąca wybaczać. Dziewczyna stoi na pograniczu dorosłości. Musi zmierzyć się z prawdą i faktem, że inni się zmieniają, a studia odbiegają od jej wizji. Autorka skupiła się na przyjaźni Maude i Treeny. Pięknie opisała zmiany zachodzące w ich relacjach, jak wieloletnia zażyłość może zostać zaprzepaszczona przez kilka błędnych wyborów. Treena strasznie mnie irytowała, a jej zachowanie pozostawia wiele do życzenia, lecz ta przyjaźń była pokazana w prawdziwy i chwilami bolesny sposób.

Wątkiem przewodnim jest śledztwo, które Maude prowadzi. Momentami akcja toczyła się mozolnie, kiedy dziewczyna zdobywała coraz więcej informacji o swojej matce, to moje zainteresowanie rosło. Temat adopcji jest ważny, a obawa przed przeszłością, która może zaprzepaścić i zdefiniować przyszłość Maude skłania do przemyśleń i zadumy, ponieważ każda wielka zmiana w życiu, prowadzi do czegoś nowego. Bohaterka wielkimi krokami zbliża się do końca szkoły, dlatego natłok emocji i wątpliwości jest w pełni zrozumiały.

W całej historii niespodziewanie pojawia się Bennett, student zafascynowany animacjami. Rozwój wątku miłosnego bardzo mi się podobał, ponieważ był subtelny i rozkręcał się stopniowo. Odniosłam wrażenie, że autorka chciała pokazać, iż nie wszystko musi być gwałtowne. Książka z pewnością wybija się na tle innych powieści młodzieżowych. Książkę czytałam z prawdziwą przyjemnością.



?Autofocus? to książka niebanalna i wyjątkowa. Powieść o trudnych wyborach i dążeniu do prawdy. Pięknie napisana i niezwykle realna. Pomimo, że jest to powieść dla młodzieży, swoją dojrzałością i podejściem do tematu dorastania, powinna zachwycić również fanów powieści obyczajowej. Fabuł jest prosta, lecz przesycona emocjami, a Maude jest tak sympatyczną osobą, że kibicowałam jej od pierwszej strony.

Polecam 7/10.

19/08/2017

olo

Rebel Gra Dobble

Gra bardzo prosta, jednocześnie sprawia wiele frajdy. Trzeba wykazać się refleksem oraz spostrzegawczością, niezła zabawa dla całej rodziny.

19/08/2017

dwiestronykultury.pl

Ocalona

Książki ukazujące ludzkość w przyszłości, mają tendencję do tworzenia nadludzi: postaci inteligentnych, wysportowanych i niezniszczalnych. Alexanda Duncan w Ocalonej stwierdziła, że inaczej podejdzie do znanego nam tematu. Pokazała jak ludzkość mimo niesamowitej technologii, zamiast stawiać na rozwój, wróciła do czasów średniowiecza. Jest to naprawdę odświeżające poruszenie tematu, z którym nigdy się nie spotkałam i zdecydowanie zasługuje na uwagę.

Autorka pokazała jak ludność, która żyje na statkach w przestrzeni kosmicznej choć wydaje się nam, że powinnam funkcjonować jak w Star Treku, wróciła do czasów w których zadaniem kobiety jest rodzenie dzieci i usługiwanie mężczyźnie. Główna bohaterka - Ava, została wychowana w wierze, że jej najważniejszym zadaniem jest wyjście za mąż. Przyznam, że ciężko mi było odsunąć moje feministyczne poglądy czytając tę książkę i choć wiem, że społeczeństwo w jakim żyła bohaterka zaprogramowało ją do takiego myślenia, to niejednokrotnie nie potrafiłam zaakceptować decyzji, które podejmowała.

Mimo wszystko życie Avy sprawiło, że musiała uciekać od świata, który znała i wrócić na Ziemię - krainę zła i grzechu. Widzimy jak osoba nieprzystosowana całkowicie do naszego klimatu, zwyczajów czy grawitacji musi odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Jak stopniowo dostrzega zacofanie swojego ludu i jak jest zmuszona zawalczyć o nowe życie. Jej historia jest bardzo pouczająca i pokazuje, jak walka może sprawić, że osiągniemy cel. Uczy nas wierzenia w marzenia i nie branie tego, co mówią ludzie, za świętość. Myślę, że w Ocalonej można doszukać się drugiego dna, jednak sprawdzi się też jako typowa książka science fiction, ukazująca nam jedną z dróg, którą może podążać ludzkość.

Jedyną wadą tej książki, są trochę niedopracowane postacie i małe błędy w fabule. Na początku bohaterzy wydawali mi się bardzo płascy i naiwni. Z czasem autorka zdecydowała się ich bardziej uczłowieczyć, co sprawiło że historia zrobiła się bardziej interesująca. Jeśli chodzi o fabułę, to nie są to błędy logiczne, tylko przerysowane sytuacje. Alexadra nie raz decydowała się z błahej sprawy zrobić dramatyczną sytuację, która miała ukazać pewne cechy charakteru bohaterów, lecz zostały one ukazane zbyt nachalnie.

Osobiście polecam tę książkę każdemu kto choć raz się zastanawiał, co się stanie z Ziemią za 100, 200 czy 1000 lat. Fani science fiction czy fantasy będą usatysfakcjonowani. Jednak przez główną tematykę myślę, że wspólny język z Avą odnajdą raczej dziewczyny. Dla osób, którym spodoba się ta historia mam też dobrą wiadomość - będzie druga część!

Pokaż więcej

 


Regulamin promocji "Zdobądź punkty za recenzje"

1. Organizatorem konkursu jest GANDALF Sp. z o.o. z siedzibą w Łodzi przy ul. Beskidzka 37, 91-612 Łódź, wpisana do Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla Łodzi-Śródmieścia w Łodzi, XX Wydział Krajowego Rejestru Sądowego, za numerem KRS 0000381992, posiadająca NIP 527-26-52-185, posiadająca kapitał zakładowy w wysokości 17 205 000.00 zł wg stanu na dzień 01.08.2011r.

2. Konkurs przeprowadzany będzie na stronach księgarni internetowej Gandalf.com.pl, prowadzonej pod adresem URL http://www.gandalf.com.pl

3. W konkursie może wziąć udział każdy, kto w dowolnym tygodniu trwania konkursu prześle drogą elektroniczną recenzję wybranego przez siebie produktu (książki, zabawki, gry, płyty, perfumy, kosmetyki, itd.) z oferty księgarni Gandalf (zamieści ją pod danym porduktem w przygotowanym formularzu).

4. Recenzja powinna być przesłana do sklepu www.gandalf.com.pl za pomocą przycisku "wyślij recenzję" pod opisem produktu oraz zaznaczeniem opcji 'zgłoś recenzję do konkursu' (użytkownik musi być zalogowany, aby opcja była aktywna)

5. Recenzja powinna być oryginalna, nigdzie niepublikowana oraz powinna być wynikiem własnej intelektualnej pracy uczestnika.

6. Na potrzeby konkursu za moment nadesłania recenzji uznaje się moment, w którym zostanie ona zapisana na serwerze księgarni internetowej www.gandalf.com.pl. Przesyłając recenzję autor wyraża zgodę na nieodpłatne publiczne udostępnianie recenzji na stronach www.gandalf.com.pl w nieograniczonym czasie.

7. W konkursie nie mogą brać udziału pracownicy i przedstawiciele księgarni Gandalf.

8. Uczestnik konkursu powinien podać organizatorowi dane osobowe niezbędne do zawiadomienia o wygranej przewidzianej niniejszym regulaminem (adres e-mail).

9. Spośród nadesłanych recenzji komisja Księgarni Gandalf w każdy poniedziałek przez czas trwania konkursu będzie wybierać najciekawszą recenzję tygodnia. Autorowi tej recenzji zostanie przyznana nagroda. O wygranej autor zostanie powiadomiony pocztą elektroniczną w ciągu 7 dni roboczych.

10. Nagrodą główną jest przyznanie 15. pkt. w sklepie www.gandalf.com.pl oraz bon o wartości 50zł na zakupy do gandalf.com.pl przy minimalnej wartości zamówienia 50zł.

11. Organizator ma prawo przyznania drugiego miejsca i 10 pkt. w sklepie Gandalf, trzeciego miejsca i 8 pkt. w sklepie Gandalf. Organizator zaznacza, że przyznanie miejsc drugiego i trzeciego nie jest obligatoryjne a uzależnione od wartości merytorycznej recenzji.

12. Nagroda może mieć wyłącznie postać określoną niniejszym regulaminem, regulamin nie przewiduje możliwości wypłaty jej równowartości w gotówce lub zamiany na inną nagrodę rzeczową.

13. Każdy ze zwycięzców konkursu wyraża zgodę na opublikowanie jego imienia, nazwiska oraz adresu e-mail na stronach serwisu Gandalf.com.pl. W przypadku braku możliwości skontaktowania się ze zwycięzcą w ciągu 7 dni od zakończenia konkursu nagroda przepada.

14. Uczestnicy konkursu lub ich przedstawiciele ustawowi wyrażają zgodę na przetwarzanie danych osobowych w rozumieniu ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. Nr 133, poz. 833) w celach prowadzenia konkursu, wyłaniania zwycięzców i przyznawania nagród, wydawania, odbioru i rozliczania nagród.

zamówienie tradycyjne
Brak produktów w koszyku
Brak produktów w koszyku
Łączna wartość zamówienia: 0 zł0 zł
Dostawa i płatność › Płatność ›
rozwiń
Wpisz numer
Swojego zamówienia (xxxxxx/rrrr)
Sprawdź