wpisz minimum 3 znaki

 

NAGRADZAMY AUTORSKIE RECENZJE
CZYTAJ, GRAJ, OGLĄDAJ, SŁUCHAJ, BAW SIĘ, PISZ I WYGRYWAJ!

W KAŻDY PONIEDZIAŁEK wybieramy najlepsze recenzje spośród wszystkich zgłoszonych.


Nagrodą za najlepszą recenzję jest BON 50zł OD GANDALF.COM.PL

 

 

Dodatkowo za recenzje przynajemy punkty lojalnościowe, które będą dodane
do Twojego konta i pozwolą Ci opłacić zamówienie!

Autor pierwszej otrzyma 15. pkt. do konta klienta,autor drugiej 10. pkt. i trzeciej - 8. pkt.
 

Recenzje, które będą punktowane muszą mieć od 400 do 3000 znaków.
Aby zdobyć punkty musisz być zalogowany.

 

DUŻO CZYTAJ, DUŻO PISZ, WYGRYWAJ NAGRODY!

24/03/2017

Alicja B

15.00 pkt.

Baśnie Barda Beedle`a

W niedawnym czasie odwiedziła mnie Sowa z księgarni Gandalf przynosząc podręczniki z samego Hogwartu! Chciałabym podzielić się swoją opinią na temat książki "Baśnie barda Beedlea" J.K.Rowling także zacznijmy od początku? Gdy otworzyłam paczkę z księgarni moim oczom ukazał się zestaw podręczników, pożądany (chyba) przez wszystkich adeptów magii. Wszystkie książki posiadają twardą oprawę. Moją uwagę przykuła najpierw pierwsza książka ze stosiku. Dlaczego? Jej okładkę trudno przyrównać do czegokolwiek, nie jest to jednolity kolor, a rodzaj faktury. Wyobrażam sobie bowiem, że jest to rodzaj grafitowego kamienia, na którym umieszczono minimalistyczne napisy tytułu, autora, wydawnictwa i ? dodatkową ozdobą jest grafika wijących się korzeni, którą ku mojemu zaskoczeniu można poczuć pod swoimi palcami. Już od pierwszych kartek wiadomym jest, że nie obcujemy ze zwyczajną lekturą. Po otwarciu książki zostajemy przeniesieni w bogato ilustrowany, magiczny świat. Swoją przygodę rozpoczynamy od zapoznania się ze swoistym rozkładem jazdy, jaki stanowi spis treści. Dowiadujemy się, iż przejdziemy przez świat wstępu, pięciu baśni i jednego rozdziału odwołującego się do fundacji ?Lumos?, i szczytnego celu, któremu przyświeca. Każda z baśni jest okraszona celnym, mądrym i błyskotliwym komentarzem znanego i szanowanego Profesora Albusa Dumbledore?a , który często z humorem i ogromnym doświadczeniem pedagogicznym przeprowadzacza Nas z właściwą sobie elegancją przez gąszcz opracowań naukowych na temat magii, i jej przeróżnych motywów wykorzystywanych w literaturze. Czyni tą podróż niezwykle ciekawą, zwłaszcza dla Przyjaciół Przygód Harry?ego Pottera, którzy odkryją nawiązanie do swojej ulubionej historii i znajdą ją zwłaszcza w baśni ?Opowieść o trzech braciach?. Odpowiada ona na pytania, skąd wzięły się: Czarna Różdżka, Peleryna Niewidka i Kamień mający moc ściągnięcia umarłego z grobu. Jest to ostatnia z baśni, przed nią mamy jeszcze takie jak: ?Czarodziej i skaczący garnek?, ?Fontanna Szczęśliwego Losu?, ?Włochate serce czarodzieja?, ?Czara Mara i jej gdaczący pieniek?. Każda z nich wnosi zupełnie nową naukę ze świata magii, odwołując się do wielu wartości. Podnoszą tak naprawdę wiele różnych i trudnych tematów w świecie Czarodziejów, jak też w świecie Mugoli, jak np. czystość krwi. Czytając kolejne baśnie przypomniałam sobie, iż wciąż tkwi mnie mała dziewczynka, która z wypiekami na twarzy i lekkim dreszczykiem emocji przenosiła się do świata ?Baśni braci Grimm?. Z chęcią odkrywałam nieznane mi dotąd opowieści. Myślę, że równą przyjemność sprawią każdej dorosłej już osobie, która niegdyś zaprzyjaźniła się ze światem Harry?ego Pottera, czasami za nim tęskni i wciąż czeka na list z Hogwartu. Teraz ma doskonałą okazję, by na chwilkę powrócić do tego magicznego świata. Sądzę, że ta książką może stanowić również ciekawą propozycję dla osób, które wcześniej nie miały kontaktu z twórczością J.K.Rowlig i pragną zrozumieć fenomen świata Harry?ego Pottera. Dodatkowym atutem zakupu książki jest to, że wspomożemy ?(?)dzieci i młodzież w trudnej sytuacji życiowej, by zmienić ich życie na lepsze? to znaczy, że do 2050 roku zostaną zlikwidowane placówki opiekuńcze, aby zapewnić każdemu dziecku prawo do dorastania w kochającej rodzinie. Cel taki założyła sobie fundacja ?Lumos?, o której więcej możemy się dowiedzieć w ostatnim rozdziale książki. Wpływy ze sprzedaży w całości zasilą konto fundacji, która przekaże je organizacjom charytatywnym. Gorąco polecam każdemu dorosłemu, aby nie zapomniał, że kiedyś był dzieckiem.

18/03/2017

Książki Moni

15.00 pkt.

Podbój

Szalone imprezy, seksowni hokeiści, zaskakujące zwroty akcji i niezapomniane wrażenia z lektury, zapewni Wam kolejna książka Elle Kennedy.<br> <br> <br> <br> "Podbój" to trzeci tom serii, jednak zapewniam, że nie trzeba znać poprzednich książek, by móc zabrać się za tą. Drugi tom jak dotąd, okazał się najsłabszy, choć nie był zły. Jak się okazało po przeczytaniu tej pozycji, śmiało mogę powiedzieć, że seria nie ma tendencji spadkowej, a wręcz przeciwnie, bo pnie się wzwyż i jestem z tego powodu przeszczęśliwa.<br> <br> Allie Hayes od dwunastego roku życia wie, co chce robić w życiu i ciężko pracuję, by osiągnąć swój cel. Ma mały problem, jej chłopak stawia ultimatum, którego ona nawet nie bierze pod uwagę i wieloletni związek rozpada się w mgnieniu oka. By nie ulec pokusie i nie wybaczyć nadętemu chłopakowi, postanawia zaszyć się w domu znajomych. Sęk w tym, że mieszka tam najseksowniejszy playboy kampusu, a niewinna noc przeradza się w szaleństwo orgazmów. Dean Di Laurentis jest pewnym siebie chłopakiem, który dosłownie musi opędzać się od dziewczyn, ale on pragnie tyko tej jedynej. Allie, bo zgotowała mu najlepszą jazdę w życiu. Czy pożądanie, które połączyło te dwójkę przetrwa próbę czasu i przerodzi się w coś więcej?<br> <br> <br> <br> Szybko polubiłam bohaterów. Allie ma pasję i pragnie spełniać marzenia, a przy tym jest wyluzowana. Wbrew pozorom tę dwójkę łączy naprawdę wiele, a ich poczucie humoru udziela się również czytelnikowi. Opis jest sztampowy, jak cała książka i muszę powiedzieć, że jest przewidywalna. Czy mi to przeszkadzało? NIE! Śmiałam się podczas czytania. Rumieniłam, wyobrażając sobie szaleństwa głównych bohaterów. Smuciłam się, kiedy przyszła pora na małą dawkę dramatu, a co najważniejsze, cieszyłam się lekturą. Dawno żadna książka nie sprawiła mi tak ogromniej przyjemności. Napisana z lekkością, namiętnością i ten cudowny humor całkowicie mnie zachwycił. Akcja jest szybka, Dean niepowtarzalny i tak zabawny, że nawet jego poprzednie i to liczne przygody seksualnie nie wydają się dziwne.<br> <br> Bohaterowie wkraczają w dorosłość i czas ciągłej zabawy powoli się kończy, a co za tym idzie ważne wybory stają im na drodze. Bohaterowie borykają się z wątpliwościami dotyczącymi dalszej pracy zawodowej, ten wątek ogromnie mi się podobał. Liczne sceny erotyczne są śmiałe i co najważniejsze swobodne. Podoba mi się, że Allie i Dean tak otwarcie mówią o swoich potrzebach, rozmawiają ze sobą i cieszą każdą wspólną chwilą. W ostatnim czasie nie sięgam po erotyki, ale książki Elle Kennedy mnie oczarowały i bez wątpienia będę kontynuowała przygodę z tą serią.<br> <br> <br> <br> "Podbój" to zabawna i pełna emocji książka, z którą spędziłam cudowne chwilę i mogę tylko żałować, że przeczytałam ją tak szybko, bo z chęcią potowarzyszyłabym Allie i Deanowi w dalszej ich drodze. Z tą dwójką nie można się nudzić. Polecam 5/6

9/03/2017

halmanowa

15.00 pkt.

Niedomówienia

Pierwsze, co mnie zaskoczyło, to niezwykła lekkość oraz spójność. Język, jakiego używa autorka, buduje niezwykle przyjemną atmosferę i dodaje realizmu. Opisywane wydarzenia trzymają czytelnika cały czas w delikatnym napięciu. Opisy miejsc i postaci są ciekawe, momentami zabawne - a przy tym niezwykle naturalne. Nie ma tu miejsca na nudę! Wszystko to sprawia, że chce się czytać dalej i dalej, przewracając kolejne strony powieści. Janka, kobieta w średnim wieku, pracuje w drukarni. Swoją miłość do czcionek i druku odziedziczyła po dziadku i ojcu. Zaś Gutenberga traktuje jak swojego mentora, dlatego egzemplarz każdej książki wydanej w drukarni zanosi pod jego pomnik. Choć początkowo Janka nie wydaje się aż tak niepoukładana, przy bliższym jej poznaniu okazuje się, że problemy sercowe z partnerem to jedynie wierzchołek góry lodowej. Kuleją również jej relacje z rodzicami oraz świadomość własnej tożsamości. Bałagan życiowy głównej bohaterki jest odniesieniem do problemów wielu młodych ludzi, nie tylko nastolatków. Antek, przyjaciel i wspólnik Janki, to mężczyzna twardo stąpający po ziemi. Wiecie, taki co to ma łeb na karku i wie, czego chce. Jest jednak niezwykle troskliwy i wyrozumiały. Niezależnie od podejmowanych przez Jankę kroków, wspiera ją i zawsze wyciąga pomocną dłoń. Postać Antka to uosobienie prawdziwej przyjacielskiej relacji. Honorata, kuzynka Janki, to postać niezwykle barwna. Naiwna, nieporadna i chwilami bezmyślna, a przy tym niezwykle zabawna, doprowadza czytelnika do nagłych napadów śmiechu. Choć, z drugiej strony, okazuje się być szczerą i troskliwą osobą. Jej postawa skłania do pewnych przemyśleń, nad tym, co się w życiu naprawdę liczy i czym jest szczęście. Łukasz, były partner Janki, również ma duży wkład w całą tę historię. Zachowania, jakie przejawia w stosunku do płci przeciwnej, jest mocno związane z jego przeszłością. Jednak czy to może być jakimkolwiek usprawiedliwieniem? Niewątpliwie Łukasz jest postacią negatywną. Takim czarnym charakterem. Choć czy na pewno on jeden? Jankę poznajemy w momencie, gdy jej związek z Łukaszem wisi na włosku. Wkrótce para rozstaje się, a sfrustrowany były partner nie chce odpuścić i obiecuje, że jeszcze się odegra. Złożoną obietnicę wkrótce spełnia, porządnie mieszając w życiu kobiety. Tymczasem prawie całą uwagę Janki zajmują tajemnicze zdjęcia, które ktoś zostawia przy pomniku Gutenberga w miejsce książek. Bohaterka podejmuje małe prywatne śledztwo, którego finał będzie zaskakujący. I jednocześnie pouczający. W międzyczasie Janka pracuje nad reportażem o Biblii Gutenberga uratowanej przed Niemcami. Świadkiem tych wydarzeń był dziadek kobiety. Dokuczają jej problemy w relacjach z rodziną. Jakby tego było mało, w odwiedziny przyjeżdża kuzynka Honorata. Te zawirowania w życiu Janki stawiają przed nią wiele trudnych pytań, na które prędzej czy później będzie musiała sobie odpowiedzieć. Najnowsza powieść Anny Sakowicz jest doskonałym przykładem na to, że nie tylko kryminały i thrillery potrafią wciągnąć bez reszty. Z pachnących drukiem stron bije niezwykła autentyczność. Widać również ogromną pasję autorki, jej szacunek i zamiłowanie do literatury. Książka ma intrygujący i bardzo trafny tytuł. Zakończenie bowiem pozostawia czytelnika z wieloma pytaniami i niedopowiedzeniami. Czułam przez to lekki niedosyt, chciałam, żeby ta historia toczyła się dalej i dalej. Jednak autorka daje szansę czytelnikowi. Na wybór własnych czcionek i dopisanie finału zgodnie z tym, co podpowiada serce. www.halmanowa.pl

27/02/2017

ogrodksiazek.blogspot.com

15.00 pkt.

Zakazane życzenie

W pierwszej kolejności oczarowała mnie przepiękna okładka. Niewielka lampa wśród piasku, z jej wnętrza wydobywają się delikatne smugi. Do tego głęboki błękit, a na jego tle mieniące się złotą barwą litery - niczym gwiazdy na nocnym niebie - po prostu cudo! Potem dowiedziałam się, jaką historię w sobie kryje i... musiałam mieć tę książkę ;)

Zahra, Tygrysi Ogon Zwinięty W Półksiężyc, Obłok Na Wietrze, Dziewczyna Rozdająca Gwiazdy jest potężnym szajtanem uwięzionym w lampie od czterech tysięcy lat. W ruinach miasta Neruby znajduje ją młody złodziej, Aladyn. Dżinn zyskuje tym samym nowego pana i musi spełnić jego trzy życzenia. Każde z nich ma jednak swoją cenę, którą prędzej czy później przyjdzie chłopakowi zapłacić. Początkowo pragnie je wykorzystać, by pomścić śmierć swoich rodziców. Tymczasem Zahra dostaje kuszącą propozycję - Nardukha, władca dżinnów, oferuje jej wolność w zamian za uwolnienie jego syna. Nie będzie to łatwe zadanie, gdyż Parthenia jest dobrze chroniona i od setek lat toczy wojnę z tymi niebezpiecznymi istotami. Dziewczyna postanawia wykorzystać nadarzającą się okazję i podsuwa Aladynowi rozwiązanie, które przybliży ją do celu. Sytuacja poważnie się komplikuje, gdy Zahra przywiązuje się do chłopaka i zaczyna darzyć go uczuciem. Czy okaże się tak egoistyczna, przebiegła i zdradliwa, za jaką wszyscy ją uważają? Jaką decyzję podejmie, gdy stanie przed wyborem: miłość czy wolność, o której marzy od tysiącleci? Czym jest Zakazane Życzenie i jaką cenę trzeba za nie zapłacić?

Jessica Khoury przenosi nas w baśniowy, wypełniony magią świat. Nie jest to jednak miejsce spokojne, niebezpieczeństwa czyhają na jego mieszkańców na każdym kroku. Ludzie składają dżinnom ofiary, by zapewnić sobie względny spokój lub toczą walki z tymi potężnymi istotami. A jest ich całkiem sporo: maaridy - wodne stworzenia, ifrity - dżinny ognia, ghule - stwory ziemi, silowie - dżinny powietrza oraz władający wszystkimi żywiołami szajtanowie. Wszystkie one winne są całkowite posłuszeństwo swemu okrutnemu i bezwzględnemu władcy. Nardukha dysponuje tak wielką mocą, że żadne z nich nie jest w stanie przeciwstawić się jego woli, a jakiekolwiek próby złamania prawa dżinnów wiążą się ze straszliwymi konsekwencjami.

Któż z nas nie darzy sentymentem baśni poznanych w dzieciństwie? Taka historia opowiedziana na nowo, zmieniona i wzbogacona o nowe elementy, przyciąga podwójnie. "Zakazane życzenie" jest właśnie jedną z nich i kusi wyjątkowo. To książka egzotyczna, zagadkowa i magiczna. O sile miłości i konsekwencjach podejmowanych przez nas decyzji. O tym, że zawsze, nawet w sytuacji pozornie bez wyjścia, mamy jakiś wybór, a o tym, kim jesteśmy, nie decyduje otoczenie ani inni ludzie, lecz my sami. Jak bowiem stwierdza Aladyn: "Nie można wybrać swojego losu, ale można wybrać, kim staniemy się za jego sprawą". Tę nową odsłonę jego historii gorąco Wam polecam. Ja nie mogłam się od niej oderwać :)

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu SQN Imaginatio!

22/02/2017

Kasia P.

15.00 pkt.

Pierwsze kłamstwo

Raz wyrządzona krzywda pozostawia po sobie bliznę jaka wciąż będzie przypominać o tym co zraniło, a przede wszystkim tego kto zadał cios. Nieważne ile lat mija, są rany, które nigdy nie zagoją się do końca i zawsze będą świadectwem doświadczonego dramatu. Jednak nie wszyscy będą postrzegać tę tragiczną chwilę w takich kategoriach, czasem sprawcy nie poznają gorzkiego smaku kary od razy.

Wspaniały ojciec, idealny mąż, obiekt westchnień i zazdrości i to nie tylko ze strony kobiet. Oskar jest życiowym szczęściarzem, ma piękną żonę i udane dzieci, na sportowej emeryturze cieszy się taką samą popularnością jak kiedyś gdy był gwiazdą piłki nożnej. Korzysta ile się da z dobrej passy i nie zaprząta sobie głowy jakimikolwiek zmartwieniami. Do czasu. Wyjazd na wakacje do Tajlandii nie kończy się tak jak było zaplanowane, lecz postronni obserwatorzy nic nie zauważają. Ale sam Oskar dostaje coś więcej niż bolesną nauczkę i jak się wkrótce okazuje jest ona wstępem do czegoś, co jeżeli wyjdzie na jaw może zrujnować image Oskara. Kilkanaście lat wcześniej udało mu się dosłownie wywinąć od odpowiedzialności. On i dwójka jego kolegów zgwałciła kilkunastoletnią Josefin, lecz dzięki niezbyt starannemu dochodzeniu zostali uniewinnieni, chociaż ich wina była niezaprzeczalna. Niestety sprawiedliwość nie zatriumfowała, napiętnowana została ofiara, a sprawcy zapomnieli o całej sprawie. Teraz jednak ktoś zaczyna im przypominać ten pewien letni wieczór i to co wydarzyło się wtedy. Kiedyś wywinęli się, kłamali i obecnie również nie zamierzają mówić prawdy. Kto wysyła im maile z przypomnieniem ich zbrodni i dlaczego dopiero teraz? Główną podejrzaną wydaje się Josefin, bo komu jak nie jej zależałoby na zemście? Jeżeli nie ona to kto? Tylko kilka osób znało faktyczny przebieg wydarzeń, a może więcej?

Jonas i Rikard także mają wiele do stracenia, lecz Oskar jest znany, no i ostatnio jeszcze ta sprawa w Tajlandii. Zresztą ten ostatni ma jeszcze kilka rzeczy do przemyślenia. Krzywda jaką wyrządzili młodej dziewczynie nie pozostała bez echa. Jedno kłamstwo pociągnęło kolejne, może nadszedł czas by w końcu przestać zaprzeczać i przyznać się?

Kryminały mają mniej lub bardzie zawiłe motywy, jednakże czasem stanowią one punkt wyjścia do historii w jakiej pierwszoplanową rolę odgrywa nie suspens, lecz jego skutki. Sara Larsson nie odeszła całkowicie od sensacyjnych elementów, lecz ważniejsze są wątki gdzie sprawcy zaczynają patrzeć wstecz i dostrzegać zło wyrządzone przez siebie. W "Pierwszych kłamstwach" nie ma prostych prawd lub szybkich odpowiedzi, za to jest studium dojrzewania do odpowiedzialności i stawiania czoła skutkom swoich decyzji. Oczywiście bohaterowie nie od razu wkraczają na odpowiednią drogę, co więcej czytelnicy nie do końca wiedzą jak faktycznie będą oni dalej postępować, lecz pewne wnioski co do przyszłości można wysnuć. Sara Larsson wpisała swoją książkę w klimat skandynawskiej literatury kryminalnej, da się go odczuć w każdym z rozdziałów - chłód i pochmurność towarzyszy postaciom od początku do końca, nawet kiedy przebywają w samym słońcu, są one w postaciach. "Pierwsze kłamstwo" to wnikliwe obserwacje pobudek jakimi kierują się ludzie gdy chcą uniknąć kary za swe czyny oraz słabości wymiaru sprawiedliwości, którego przedstawiciele zapominają o ofiarach.

15/02/2017

Bookendorfina

15.00 pkt.

Akuszer bogów Tom II serii Nikita

"Wszyscy zasługujemy na swoją porcję prawdy i odpowiedzi w miejsce niekończących się pytań."

Druga odsłona cyklu o energicznej i przebojowej Nikicie również mocno wciągnęła mnie w swój niezwykły świat, nawet bardziej, bo autorka wnikliwie zaprezentowała stopniową, choć burzliwą, przemianę głównej bohaterki, która kwestionując narzucone dawno temu zasady i normy, wyjaśniając tajemnice dotyczące przeszłości, na nowo określa własną tożsamość i poszukuje wewnętrznej równowagi. Niesamowitą przygodę z książką rozpoczynamy od mocnego wejścia, sensacyjnych elementów, sporej dawki napięcia i dreszczyku emocji. Od razu wyczuwamy, że mnóstwo intrygującego i zaskakującego będzie się działo w tej fantastycznej historii, że będziemy mogli oddać się porywającemu zaczytaniu.

I jeszcze ten zimny i surowy norweski klimat, przepiękne krajobrazy i szaleńczo ekscytujące punkty widokowe. W takiej scenerii nie może zabraknąć silnej magii, czarnej energii, wołania natury, dzikich potworów, trolli i huldr, pradawnych pszczół, kruków posłańców, potężnych bogów, zwykłych ludzi, a także podróży astralnych. Wciąż zachwycamy się alternatywnymi miastami, Sawą, dzikim i nieprzyjemnym miejscem, a także szukamy schronienia w Warsie, pełnym praktyk czarodziejskich, silnych zaklęć i klątw. Staramy się jak najwięcej dowiedzieć o Zakonie Cieni, tajnym oddziale do walki z nadprzyrodzonymi, którego członkami byli niegdyś rycerze Watykanu, dziś to już tylko organizacja zrzeszająca bezwzględnych najemników w imię niejasnej ideologii.

Jak w tym wszystkim odnaleźć się ma Nikita, córka okrutnej i dzierżącej władzę matki oraz ojca zabójcy i miłośnika tortur? Trzydziestoletnia kobieta poszukuje prawdy o sobie, jednak ta jest tak głęboko schowana, że wykrycie jej wiąże się nawet ze śmiertelnym zagrożeniem. Komu bardzo zależy, aby Nikita nie dotarła do niewygodnych faktów? Na kogo można liczyć, komu ufać, a kogo wystrzegać się w tej pełnej intryg i spisków rozgrywce? Z jakimi wyzwaniami przyjdzie się jej zmierzyć? Czy zdoła zdemaskować liczne oszustwa, kłamstwa i zdrady? A może uwikłana będzie w coś, co przekraczać będzie nawet jej wyjątkowe umiejętności i zdolności? Kim okaże się Akuszer Bogów? I co z odzyskaniem pamięci przez Robina, zagadkowego partnera Nikity?

Powieść zdecydowanie zbyt szybko się kończy, pragniemy jak najdłużej przybywać w pomysłowo wykreowanej przez autorkę rzeczywistości, wraz z nietuzinkowymi bohaterami stawać do walk, podążać śladami mrocznych sekretów i zagadkowych niewiadomych. Sugestywna narracja, przystępny styl, naturalne poczucie humoru, lekkość w snuciu fascynujących opowieści. Ciekawa, wyrazista i przekonująca wiodąca postać, ale także świetnie skonstruowane portrety pozostałych uczestników wydarzeń. Dzięki książce spędziłam kilka godzin w świecie umiejętnie odwołującym się do mojej wyobraźni, pozwalającym na wniknięcie w niezwykły klimat, przeżywanie licznych fantastycznych przygód. Warto podkreślić jeszcze świetną oprawę graficzną powieści.

bookendorfina.pl

12/02/2017

Mateusz F.

15.00 pkt.

Trefl Gra Kolejka

Ze szczególną przyjemnością prezentuję Państwu recenzję planszowej gry "Kolejka" wydanej wspólnymi siłami przez Instytut Pamięci Narodowej oraz Biuro Edukacji Publicznej. Jest ona dla mnie szczególną pozycją i pozytywnym zaskoczeniem, ponieważ wśród wielu dzisiaj wydawanych gier w Polsce i na świecie niesie ze sobą więcej wartości niż tylko ciekawą rozgrywkę.
"Kolejka" została stworzona, by przybliżyć graczom realia życia w Polsce w czasach PRLu. Sam ten fakt zasługuje na uznanie, ponieważ projektowanie gry edukacyjnej w czasach gdy wartość rozrywki mierzy się raczej sukcesem finansowym lub natężeniem akcji, sarkazmu i brutalnych elementów nie jest prostym zadaniem. Twórcy "Kolejki" w mojej opinii stanęli na wysokości tego zadania dając nam do ręki grę oferującą dobrą zabawę i jednocześnie wgląd w trudne czasy, jakimi był PRL.
Rozgrywka polega na mądrym gospodarowaniu pięcioma członkami rodziny w taki sposób, by gracz zrealizował wylosowaną na początku gry listę zakupów. Podczas gdy w naszych obecnych czasach wydaje się to banalnym zadaniem, które bez wyrzutów sumienia zlecilibyśmy do wykonania naszemu dziecku Kolejka z humorem pokazuje, iż w tamtych czasach nie było to takie proste. Gdy zdecydujemy się już ile naszych pionków ma stanąć pod wybranymi sklepami możemy zmienić ich pozycję w kolejce po towar korzystając z takich kart jak np. "Pan tu nie stał!" pozwalających nam wcisnąć się w kolejkę, wyrzucić przeciwnika na jej koniec lub zgarnąć ostatnią sztukę towaru sprzed nosa pozostałych kolejkowiczów. Sytuacja będzie w trakcie gry dynamicznie się kształtować dzięki codziennym dostawom towarów i możliwości handlowania zakupionymi dobrami na targu.
Rozgrywka jest prosta, ciekawa i wciągająca, a to za sprawą dobrze dobranych opisów na planszy i kartach, zaprojektowanych tak, by odwzorowywały realia czasów PRLu. Zarówno treść jak i oprawa graficzna zostały wykonane na bardzo wysokim poziomie, czego uzupełnienie stanowi dobra jakość druku oraz ładne wykonanie prostych drewnianych pionków.
Celowo nie opisuję poszczególnych kart, nie przytaczam opisów i nie wyjaśniam zasad - tego warto doświadczyć samemu. Gra oprócz samej rozrywki oferuje młodym ludziom, którzy nie doświadczyli życia w czasach pustych półek sklepowych wgląd w nieznaną rzeczywistość. Ci z nas, którzy pamiętają dni gdy jedynym dostępnym towarem w sklepie spożywczym był ocet będą mogli cofnąć się w czasie i oddać wspomnieniom.
Dodam, że należę do pokolenia obecnie trzydziestolatków i osobiście nie doświadczyłem życia w tamtych czasach. Opisy PRLowskiej rzeczywistości zamieszczone między zasadami gry oraz komentarze moich rodziców, z którymi chętnie siadam do gry w "Kolejkę" pozwoliły mi jednak zrozumieć niektóre trudności, z którymi Polacy musieli się wtedy zmagać. Wyciągnąłem więc z czasu poświęconego tej grze nie tylko zabawnie i ciekawie spędzone chwile, ale również cenną refleksję. Dzięki Kolejce ponownie doszedłem do wniosku, że pomimo powszechnej krytyki życia w naszym kraju niczego mi nie brakuje, chyba, że sam w mniej lub bardziej świadomy sposób decyduję się o to "coś" nie walczyć.

1/02/2017

Ewelina Marciniak

15.00 pkt.

Maria Skłodowska-Curie (okładka filmowa)

Paryż, rok 1911. Na samym wstępie poznajemy Jeanne Langevin, żonę Paula Langevina, który po śmierci Piotra Curie wdaje się w romans z wdową po nim - Marią Skłodowską-Curie. Jeanne jest strasznie rozżalona zaistniałą sytuacją i całkowicie zaślepiona zemstą. Wraz ze szwagrem i adwokatem knuje intrygę, mającą doprowadzić do ujawnienia i rozpowszechnienia informacji o związku Marii z Paulem. Kobieta postanawia zniszczyć znaną już na całym świecie noblistkę i sprawić, że wszyscy ją znienawidzą za to, że przyczyniła się do rozpadu rodziny Langevine.

Autorka pokazała uczucia i emocje Marii do kochanka, które były ważniejsze od sławy, czy prestiżu. Była przecież wybitnym fizykiem i pierwszą kobietą która zdobyła nagrodę Noblea, i to dwukrotnie, ale była tak naprawdę po prostu człowiekiem. Pomimo zdobycia najbardziej prestiżowej nagrody na świecie, Skłodowska potrafiła myśleć jedynie o swoim rozpadającym się związku z ukochanym Paulem, a radość z wygranej zeszła na drugi plan. W książce, oprócz Marii Skłodowskiej-Curie spotykamy wiele innych interesujących postaci, m.in. młodego, początkującego fizyka Alberta Einsteina zauroczonego naszą bohaterką, czy też Bronisławę Skłodowską. Szczególnie zainteresowała mnie właśnie siostra Marii, gdyż nigdy nie zastanawiałam się właściwie, czy w rodzinie Skłodowskiej był podobny głód wiedzy, czy może jednak była ona wyjątkiem. Okazuje się, że nie, gdyż siostra Marii również zrobiła karierę naukową - została lekarzem, mimo że w jej czasach było to bardzo trudne zadanie dla kobiety. Również ich brat, Józef poszedł w ślady siostry. Cała rodzina Skłodowskich była inteligentna, żądna wiedzy i na szczęście wszyscy byli wspierani przez ojca, który zaszczepił w nich smykałkę do nauki i zdobywania wykształcenia, nawet w córkach.

Cała opowieść o najzdolniejszej pani fizyk na całym świecie jest fascynująca. Wgłębiałam się w jej życie z coraz większą ciekawością i zachłannością, ale wciąż było mi mało! Proza pani Niedźwieckiej jest rewelacyjna i to właśnie dlatego ta książka była taka wspaniała. Czasem nie wystarczy dobra historia, trzeba tez umieć ją opowiedzieć tak, aby czytelnik był zafascynowany tym, co czyta. I to się autorce zdecydowanie udało, bo potrafiła budować napięcie, wykorzystywała sceny z przeszłości w najodpowiedniejszym momencie i tym samym pokazywała nam korzenie zachowania Marii. To, jak się zachowywała w czasie obecnym (czyli w 1911 roku) miało swoje odzwierciedlenie w dzieciństwie i młodości. Dlatego wszystkie emocje, które odczuwała Maria w związku z teraźniejszymi wydarzeniami, miały swój powód. Autorka pokazała nam obszerniejszy obraz Skłodowskiej, nie tylko jako geniusza. Maria była zwyczajną kobietą, potrafiła kochać do bólu, tęsknić i mieć zwyczajne marzenia. Nie była łatwą do współżycia osobą. Zarówno jej umysł, jak i psychika były bardzo złożone, a zachowanie czasem ciężkie do zrozumienia, jej osobowość była skomplikowana. Jednak nigdy nie była zachłanna, nie prowadziła badań, aby zdobyć sławę, lecz żeby pomóc ludzkości. Chciała czuć się potrzebna i pożyteczna. Była również patriotką, bardzo denerwowała się i smuciła z powodu zaborów w Polsce, chciała móc wrócić do wolnej Polski i tutaj na coś się przydać ze swoją wiedzą zdobytą za granicą. Francuzi pragnęli przywłaszczyć ją sobie, jako swoją rodaczkę, Francuzkę, jednak Maria zawsze podkreślała, że jest Polką.

29/01/2017

Sara Kałecka

15.00 pkt.

Outliersi

"Ja bym nigdy nie przestała się z tobą przyjaźnić"<br> <br> Kimberly McCreight, autorka Outilersów to dla mnie totalna nowość, jest amerykanką i mieszka na Brooklynie z mężem i dwoma córkami. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z tak wysublimowanym fikcyjnym świat oraz tak skonstruowana powieść, że strona za stroną zostawiała za sobą miliardy pytań, na które odpowiedzi wciąż brak. Outilersi to kolejny thriller, który udało mi się przeczytać i przyznaję, że coraz bardziej podoba mi się dawka emocji, którą dostarczają takie powieści, tytuł jest dość ciekawy i przyznaję, że miałam parę spekulacji na temat jego znaczenia, w żadnym niestety nie miałam racji. <br> <br> "Czasem się zastanawiam, czy tata aby nie przestał kochać mamy na długo przed jej śmiercią"<br> <br> Bohaterowie książki są stworzeni w dość emocjonalny sposób, są barwni i całkowicie odbiegają od standardowego schematu. Historia Wylie, mimo że pogmatwana, to z całą pewnością zadowoli czytelnika. Okazuje się, że Outilersi to zupełnie co innego niż sobie wyobrażałam, wydawało mi się, że będzie to powieść z kłamstwem na kłamstwie, było tak i owszem, ale miała w sobie to coś, czego szuka się w dobrych książkach, wciągającą fabułę i lekkie przymuszenie czytelnika do rozmyślania na temat problemów w niej poruszanych. Powieść czyta się lekko, przeplatana jest barwnymi opisami i dobrymi postaciami, które nie są absolutnie przesadzone, nie popada ze skrajności w skrajność, można powiedzieć, iż jest idealnie wyważona, a z całą pewnością perfekcyjna dla wymagających czytelników. <br> Co mogę jeszcze powiedzieć, skoro już od samego początku ją zachwalam? Cóż, na pewno bardziej przypadnie do gustu młodzieży, ale kto wie być może ktoś lubi i takie powieści. Ja osobiście uwielbiam lekkie, fajnie wykreowane czytadełka, zwłaszcza jak jest zimno, wtedy tylko kocyk, ciepła herbatka i książka, a ta jak najbardziej się do tego nadaje.<br> <br> "Myślisz, że Cassie wie, jak bardzo ją kocham?"<br> <br> Więc reasumując, książka jest niesamowicie wciągająca, może nie skłania do jakichś strasznie ważnych refleksji, ale na pewno zmusza do użycia mózgu podczas czytania, przyznaję tym razem nie udało mi się odgadnąć w połowie książki co stanie się na końcu, ale na pewno takie stopniowe odkrywanie sprawiło mi niezwykłą przyjemność, co do zakończenia to mam pewne uwagi, a raczej jedną, JAK MOGŁO SIĘ TAK SKOŃCZYĆ I CZY BĘDZIE KONTYNUACJA, mimo chęci kontynuowania lektury z drugiej strony nie chcę żeby książka miała drugą część, te kobiety? Bo zostawienie tego tak jak jest wprawi czytelnika w lekką nostalgię oraz złość, że nie jest dopowiedziane co działo się później. Kończąc powiem, że warto, a nawet bardzo polecam przeczytać. <br> <br> Pozdrawiam, Sara

Pokaż więcej

26/03/2017

Łukasz

10.00 pkt.

Jesteśmy przynętą kochanie!

- No i jak ja mam ocenić tę książkę? - Pomyślał Łukasz zabierając się za recenzję. Po chwili zastanowienia:
- ... a kto czytał, ten trąba - wyszeptał pod nosem.

Cóż, należę chyba do wyjątkowej i nielicznej grupy osób, którym udało się dobrnąć do ostatniej strony tej książki. Wniosek nasuwający się po przeczytaniu (przeczytaniu już pierwszej strony, ale o tym za moment) jest taki, że debiut kontrowersyjnej noblistki nie mógł być zwyczajny. "Jesteśmy przynętą kochanie!" to eksperyment raczej nietypowy (nawet z perspektywy obecnych czasów) i mimo wszystko raczej udany - choć o powodzeniu pomysłu autorki mówię bardziej w kategoriach medycznych, tzn.: pacjent (czytelnik) przeżył. Przynajmniej ja.

Koncepcja sklecenia powieści (?) z totalnego bełkotu (bo właśnie z nim mamy tutaj do czynienia) jest ciekawa oraz, wbrew pozorom, bardzo trudna i ryzykowna. Nie od dziś wiadomo bowiem, że najlepsza improwizacja to ta, która jest dokładnie przygotowana i przemyślana - tym bardziej, jeśli ma przy okazji bawić, a to, trzeba przyznać, pani Jelinek udało się w omawianym tekście nie raz i nie dwa. Inna sprawa, że ta dżungla słów i postaci nie musiała porastać aż 300 stronic. Szczególnie, że mówimy o treści, dla której nie ma absolutnie żadnego znaczenia to, czy zajmie ona stron 700, czy 70. Rozumiem, że grubsza książka wygląda okazalej, ale jeszcze lepiej prezentuje się w rękach czytelnika, a z tym może być tutaj problem...

Jeśli więc chodzi o to, co niniejszemu utworowi się nie przysłużyło, to zdecydowanie należy wymienić jego rozmiary. Z kolei koncept, aby samodzielnie "poprzestawiać" poszczególne fragmenty książki, szybko okazał się zbędny, bo niby co takiego odkrywczego jest w tym, że bełkot można wymieszać bez żadnego uszczerbku na jego sensie i przekazie? A skoro o przekazie mowa, to po stronie minusów zapisuję wreszcie brak jakiegokolwiek przesłania - trudno bowiem mówić o nim w sytuacji, gdy autorce zależało jedynie na przelaniu na papier rzekomo ogłupiającej tzw. "telewizyjnej sieczki" (szczególnie, że w zdecydowanie przerysowanej formie).

Jak wspomniałem, przeczytałem całość (ba, nawet kupiłem!) i... nie bardzo wiem po co. Nie wiem tym bardziej, że pani Jelinek chyba wcale na tym nie zależało. W efekcie czuję się jak Andrzej Grabowski, który przyznał, że do roli w najnowszym "Pitbullu" przytył, mimo że nikt tego od niego nie wymagał, więc w sumie nie wie, dlaczego to zrobił. Myślę jednak, że należy pisarkę pochwalić za oryginalny pomysł i jakość wykonania, a do pozytywów zaliczyłbym również fakt, iż książka wywołuje pewne wrażenia poznawcze i zapada w pamięć.

Pozdrawiam

25/03/2017

mihanka

10.00 pkt.

Kocham dziadków z Alzheimerem

Książki o chorobie Alzheimera ostatnio same mnie znajdują. Nie spodziewałam się, że jest ich aż tyle. Poradniki dla opiekunów, rozprawy o przebiegu choroby, opowieści tych, którzy musieli zmierzyć się z chorobą kogoś bliskiego - autorów polskich i niepolskich. Tematem jestem chyba równie zainteresowana, co zmęczona i wracam do niego jak ćma do płomienia świecy. Czytając niedawno podobną opowieść, uświadomiłam sobie, że nie trafiłam jeszcze na książkę napisaną przez kogoś, kto lidźmi chorymi na alzheimera zajmuje się w domu opieki. Pomyślałam nawet, że oni pewnie zwyczajnie nie piszą książek. I wtedy wpadła mi w ręce opowieść Urszuli Ciszewskiej, która jest owocem pracy autorki z ludźmi chorymi na alzheimera. Praca z nimi ogromnie różni się od opiekowania się takimi osobami w domu i zapewne dlatego książka Ciszewskiej różni się od spisanych doświadczeń żon, córek i synowych, opiekujących się swoimi chorymi bliskimi 24 godziny na dobę, bez wolnych weekendów, urlopów, czy choćby dających wytchnienie spokojnych nocy. Pewnie z tego powodu zawodowej opiekunce, nawet emocjonalnie zaangażowanej (o czym świadczy już tytuł tej pozycji), łatwiej jest przedstawić zagadnienie w sposób lżejszy, wręcz pogodny, a niekiedy nawet zabawny.

24/03/2017

like_

10.00 pkt.

Jak powietrze

Tak to już jest w naszym życiu, tak jesteśmy ukształtowani, że zawsze nasze problemy wydają się największe i nie do pokonania. Szczęśliwcom jednak los stawia na drodze życia kogoś, kto udowodni, iż teoria ta to wierutne kłamstwo.
Kiedy panienka z dobrego domu klasy wyższej niż średniej traci kochającą i ukochaną matkę zatraca się w żałobie. Czując się odtrącona przez ojca parafrazując "na złość mamie uszy sobie odmraża". Jest kasa więc są całonocne imprezy, nielegalne wyścigi samochodowe, superprzystojny facet a z nim seks.
Na drodze do kina (dosłownie) pojawia się jednak ktoś. I temu komuś łamie się noga. Z winy naszej bohaterki. Nie widząc innego rozwiązania panna wchodzi w początkowo uznany za dziwny układ, wręcz poddaje się szantażowi.
Wtedy właśnie okazuje się, że nic nie jest takie, jak jej się wydawało.
Zwykle nie oceniam po okładkach, jednak ta mnie urzekła. Głupio, co?
Odleżała swoje na półce, poczekała na swój czas i oto jest. Co z pewnością mogę o książce powiedzieć to to, że nie jest dla nastolatków. New adult owszem. Wolałabym jednak by moja córka przed 18 jej nie czytała. Pochłonięta jednym oddechem.
Epilog zaostrzył apetyt. Stąd mniemanie, że sięgnę po inne pozycje autorki.

23/03/2017

Sara Kałecka

10.00 pkt.

Kobiety bez wstydu

Każdy człowiek posiada jakiś talent i zdarza mu się szczęśliwy moment, który pozwala mu wskoczyć do przejeżdżającego pociągu do miejscowości sukces.
<br> <br> Witold Orzechowski to nie tylko reżyser, ale także autor jakże osobliwej książki, która nosi tytuł ?Kobiety bez wstydu?. Przez wiele lat mieszkał w Ameryce, gdzie osadził swoją najnowszą powieść, która jest w trakcie pisania. Powiedział naprawdę mądre słowa, a mianowicie "Komedia jest trudniejszym gatunkiem filmowym niż dramat. Osiągnięcie efektu komediowego rządzi się swoimi tajemniczymi prawami [?]?.<br> <br> Piotr to główny bohater powieści o kobietach, trochę śmieszne, ale przyjęłam to z optymizmem i przyznaję, że jestem mile zaskoczona. Piotr Rola, bo tak się nazywał zanim przyjechał do Krakowa, to kobieciarz z charyzmą, a taki rodzaj mężczyzn zwykle wróży kłopoty. Ludzie pokroju Piotra mają gwarancję przetrwania i przede wszystkim nawet jeśli nie wiedzą co robią, to i tak wyjdzie im to na dobre. Po wypowiedzi autora dotarło do mnie, iż ta powieść miała być komedią, ale nie załapałam się na jej fenomen, no dobra czasem się zaśmiałam, ale z głupoty niektórych kobiet, które przychodziły do psychoanalityka. Pióro autora jest lekkie i niezwykle przyjemne dla oka. Ciekawa i dynamiczna fabuła, przeplatana gwałtownymi momentami dodaje do książki efektu, który wręcz przyciąga czytelnika do dalszej lektury. Najbardziej nie podobało mi się przedstawienie w powieści kobiet, jako zdesperowane i lekko puszczalskie obiekty, które przychodzą do psychoanalityka i są wykorzystywane i psychicznie i czasem nawet seksualnie, dobra tu same się pchają. Nieoczekiwanie akcja zmienia trochę wygląd fabuły i niszczy obecny w niej nastrój, niemniej jednak wydaje mi się, iż był to świadomy zabieg, albo nie i autor trochę się zagubił w swojej powieści, aczkolwiek zgrabnie z tego wybrnął. Całokształt był raczej średni, ciężko było skupić się na istotnych sprawach, gdy do Piotra pchały się drzwiami i oknami kobiety, a najśmieszniejsze były opisy stosunków seksualnych, przeczytałam już masę powieści kobiecych i pojęcie fallus nie zostało tam użyte ani razu, a tu wręcz nadużywano. Przypuszczam, że autor trochę wstydził się pisać po prostu członek, ale mógł być to też zabieg specjalny, który miał dodać powagi tym czynnościom. Witold Orzechowski postawił na racjonalizm i wykreował postacie, które miałyby duże prawdopodobieństwo bytu w prawdziwym świecie. W tej książce możemy się również dowiedzieć, że psychoanaliza to bardzo istotna dziedzina, która pomaga zrozumieć niektóre aspekty ludzkiego umysłu, w książce akurat kobiecego. Bardzo podobała mi się męska perspektywa w książce, przede wszystkim, że nadawał ją inny mężczyzna, który kierował akcję sprawną i silną ręką.<br> <br> <br> Podsumowując,<br> Owa książka, która jest idealnym uosobieniem męskiego myślenia, jest naprawdę ciekawą lekturą, która pokazuje, że psychika ludzka ma tyle definicji ile jest ludzi, a tych którzy wysłuchają jest zaledwie garstka. Nie pochwalam zachowań Piotra, zwłaszcza w stosunku do kobiet, które traktował przedmiotowo, ale tak właśnie postępują ludzie, którzy wiedzą co zrobić, aby się dorobić. Sądzę, że warto przeczytać, choćby dla rozrywki, wychwyciłam w powieści sporo ironii losu, więc żeby się dowiedzieć jak to się stało, że kelner stał się sławny, wystarczy po nią sięgnąć. Witold Orzechowski postawił mnie w dziwnej sytuacji, a mianowicie z jednej strony podobała mi się ta powieść, ale z drugiej już mniej. Zdecydowałam więc, że rozstrzygnę to sprawiedliwie powiem, że pewne aspekty mogą naprawdę wciągnąć, ale z kolei te drugie nieco to psują.<br> <br> <br> Pozdrawiam, Sara ?

Moja przygoda z "Grą o tron" rozpoczęła się jakieś półtora roku temu. Brutalny świat stworzony przez Martina - pełen okrucieństw, nietuzinkowych postaci, morderstw, gwałtów, intryg i wątków, które ostateczny swój finał znajdują na splamionym krwią ostrzu miecza - wciągnął mnie od razu. Wiedziałem, że sięgnięcie po kolejne tomy będzie jedynie kwestią czasu. Długie, dobre sagi lubię sobie jednak dozować - czytać, odkładać, znowu czytać, przeplatać je innymi książkami, znowu wracać... Przychodzi jednak taki czas, że do przeczytania pozostaje już tylko jeden jedyny tom, ten ostatni, którego przeczytanie albo pozostawi po sobie wielkie rozczarowanie, albo wzbudzi apetyt na więcej.

Wpatrując się w okładkę drugiego tomu "Tańca ze smokami", zastanawiałem się, co też ta ostatnia wydana część martinowskiej sagi ze sobą przyniesie. Czy głowa karła wreszcie utknie na palu? Czy Matka Smoków ujarzmi swoje dzieci? Czy Bran przywróci chwałę rodu Starków? A może Inni przejdą wreszcie przez Mur i położą kres ludzkości? Jeśli i wy otwieracie właśnie pierwszą kartę ostatniego tomu Pieśni Lodu i Ognia, uwierzcie mi, że wraz z zamknięciem ostatniej strony odpowiedzi na powyższe pytania wciąż pozostaną dla was wielką tajemnicą. Bo Martin to mistrz tworzenia fabularnych labiryntów, w które wciągnie was bezczelnie i pozostawi jak dzieci we mgle; Martin to mistrz snucia intryg i poszerzania mrocznych horyzontów. Tu nie ma miejsca na wyjaśnianie czegokolwiek, na kończenie wątków; gra o tron toczy się dalej, jak pozbawiony hamulców pociąg, pozostawiając po sobie trupy, ogień i zgliszcza.

Jeżeli gdzieś w poprzednich częściach zauważyliście, że to okrutne koło nieco zwalnia, być może nawet kręci się wokół własnej osi, tak w "Tańcu ze smokami" ponownie nabiera rozpędu i ponownie odżywa. Mimo wyraźnie już widocznej zimy, świat Siedmiu Królestw nabiera fascynujących kolorów, a czytelnikowi znów towarzyszą emocje znane z pierwszej części. Jeżeli G.G. Martin chciał, żebym po lekturze "Tańca ze smokami" znów w "Grę o tron" wpatrywał się jak przysłowiowa świnia w niebo, to mu się to udało. Jeżeli chciał, żebym tym bardziej na "Wichry zimy" czekał jak grzesznik na zbawienie, no to to też mu się udało. Dołączam więc do wielomilionowej rzeszy oczekujących, z przeświadczeniem, że westeroskie "show must go on". Oby jak najdłużej.

21/03/2017

Kto czyta - nie pyta

10.00 pkt.

Kropla zazdrości, morze miłości

Są takie chwile, kiedy wszystkiego mamy dość: pracy, rodziny, obowiązków, a nawet własnych myśli. Tak właśnie czują się Hania i Kinga, zupełnie zagubione we własnych światach.

Książka zaczyna się od tajemnicy. Poznajemy Kingę, ale nie wiemy o niej nic poza tym, że jest w głębokiej depresji po stracie kogoś bliskiego i wcale nie ma ochoty z niej wychodzić... Akcja toczy się powoli, znamy coraz lepiej głównych bohaterów, ale zostają pewne niewiadome, które intrygują i sprawiają, że mamy ochotę czytać dalej...

Jednego możecie być pewni: w tej książce nie zabraknie Wam emocji! Miłość, zdrada, zazdrość, przyjaźń, rozczarowanie, strach, rozpacz, tęsknota: to wszystko się ze sobą przeplata i sprawiają, że czytelnik mocniej przeżywa lekturę. Na szczęście, tym razem bohaterowie są bardziej wiarygodni i pozbawieni (tak kującej mnie wcześniej w oczy) idealności. Mają problemy, strzelają "fochy" i nie radzą sobie sami ze sobą. Co prawda niewiele wiemy o ich wyglądzie i ich zachowania bywają niespójne, ale poza tym czyta się o nich tak, jakbyśmy śledzili losy naszych znajomych, a nie wytworów cudzej wyobraźni.

Kropla zazdrości, morze miłości to kontynuacja Garści pierników, szczypty miłości. Jestem pod wrażeniem postępu, jaki zrobiła Natalia Sońska od czasów pierwszej części przygód Hani. Tamta książka była mocno naiwna i przesycona lukrem, a ta jest znacznie dojrzalsza i mniej słodka. Akcja jest rozbudowana i chwytająca za serce, a do tego z ważnym przesłaniem. Czego chcieć więcej? Może nadal jest tutaj dla mnie za dużo pompatyczności, naiwności i wielkich płaczów, ale to pewnie kwestia mojego temperamentu... Należę do tych osób, które wolą wziąć byka za rogi, szczerze porozmawiać niż lamentować nad swoim nieszczęściem. Wątek kryminalny jest tu trochę niepotrzebny, bo i tak prosty do przewidzenia, ale najważniejsze jest to, że czyta się przyjemnie, prawda? Szkoda jedynie, że zakończenie jest takie, a nie inne: już wolałabym, żeby było otwarte. Ostatni rozdział można sobie spokojnie darować.

Jeżeli macie ochotę na coś lekkiego, ale jednocześnie refleksyjnego, to na pewno będziecie zadowoleni z lektury. Natalia Sońska zrobiła naprawdę ogromne postępy, więc z ciekawością czekam na kolejne książki. Oby było jeszcze lepiej!

20/03/2017

Tygrysica - tygrysica.tymblr.com

10.00 pkt.

Sztuka kochania

Przyznam szczerze, że gdyby nie film z Magdaleną Boczarską wcielającą się w postać Michaliny Wisłockiej prędko nie usłyszałabym o "Sztuce kochania". Ba! Nawet nie sięgnęłabym po tą książkę, bo i po co. Ale stało się, przeczytałam "Sztukę kochania" i powiem wam, że naprawdę niesamowity jest fakt, iż mimo upływu lat (a minęło trochę, bo wydano ją w czasach PRL-u) ta książka nadal aktualna jest.
Czytając ją miałam wrażenie, że odkrywam siebie i swoje ciało od nowa, a przecież wydawać by się mogło, że niektóre rozdziały nie wniosły nic nowego do mojego życia, bo w końcu w podstawówce uczono o ciele człowieka, jednak wiedzieć a rozumieć to niestety dwie różne rzeczy. Dlatego śmiało mogę powiedzieć, że ta książka powinna się znaleźć na liście książek obowiązkowych do przeczytania. Drugiego tak doskonałego kompendium wiedzy o sferze intymnej człowieka na pewno nie znajdziecie. Gwarantuje!

19/03/2017

Magda55

10.00 pkt.

Signorina

Zapach subtelny niczym powiew letniego wietrzyku, a jednak ma w sobie moc;-)Na pewno pachnąc nim wiem, że nie przechodzę niezauważona. Słodkie nuty doskonale łącza się z owocowymi aromatami porzeczki, to taki uśmiech w stronę cieplejszych miesięcy. Lubie kiedy otula mnie i jest "blisko ciała", czuję się po prostu pięknie i dziewczęco. A co do samego zamówienia, nie mam mu nic do zarzucenia - produkt przyszedł opakowany elegancko i dobrze zabezpieczony.

18/03/2017

Martyna Plińska

10.00 pkt.

Rebel Gra Dobble

Gra Dobble była moją pierwszą grą zakupioną na stronie Gandalf.com. Pierwszy raz grałam u znajomych, którzy też zakupili ją za namową innych znajomych, u których w nią grali. Dobble są tak uniwersalne, że nie ma problemu aby grały w nią dzieci jak i dorośli. Często gram z moją młodszą kuzynką, która ma 4 lata i uwielbia w nią grać (tym bardziej wygrywać). Cały fenomen tej gry polega na tym, jak prosta jest i jak niewiele trzeba by się bawić wyśmienicie! A co najważniejsze? Można ją zabrać wszędzie: na plażę, na wycieczkę w ciepłe kraje, nawet do samolotu! Jest w małym opakowaniu, które zmieści się nawet do damskiej torebki. Dużo nie trzeba opisywać, ta gra wciąga i nie wiem kiedy nam się znudzi... Polecam!

Pokaż więcej

Bardzo dobra henna. Wzmacnia i odżywia włosy, dodaje im objętości i zdrowego blasku. Kolor wyszedł pięknie. Moim zdaniem jeden z lepszych produktów w swojej kategorii.

28/03/2017

Biały Notes

Strażnicy światła

Wyspy Farallońskie, zwane także Wyspami Umarłych, to skalisty archipelag położony na Oceanie Spokojnym. To chroniony rezerwat przyrody, w którym pory roku zastąpiły sezony panowania różnych gatunków - na Wyspach występuje sezon rekinów, wielorybów, fok oraz ptaków. Natura nie jest tu przyjazna - ciągły chłód, smagający wiatr, uporczywa wilgoć i stała obecność drapieżników sprawiły, że wielu ludzi straciło życie na Wyspach Farallońskich. Wielu zaginęło bez śladu. Jednak piękno i tajemniczość Wysp przyciąga. Czające się wszędzie niebezpieczeństwo nie pomniejsza magnetyzmu tego miejsca. Wyspy Umarłych skusiły także Mirandę, główną bohaterkę powieści "Strażnicy światła" autorstwa Abby Geni.
Miranda jest fotografem przyrody. Osobista tragedia popchnęła ją do ciągłego podróżowania po świecie i uwieczniania natury na profesjonalnych ujęciach. Kobieta przybywa na Wyspy Farallońskie jako siódmy stały rezydent, dołączając do grupy sześciu stacjonujących tu biologów. Niedługo po swoim przyjeździe Miranda zostaje brutalnie zaatakowana przez jednego z współlokatorów. Kilka dni później mężczyzna ginie, a jego śmierć staje się początkiem serii makabrycznych wypadków. Czy na pewno wszystkie były przypadkowe?
"Strażnicy światła" to powieść z wyjątkowo silnym, niezwykłym klimatem. Z niemal każdego zdania bije aura Wysp Farallońskich, ich groza i niebezpieczeństwo, ich brutalność i nienawistność. Poczucie pustki i odosobnienia, które towarzyszy bohaterom książki, oplata także czytelnika. Na skórze czuje się porywisty wiatr, do uszu dobiegają krzyki fok i ptaków, a do nozdrzy słony zapach morza. Zewsząd otacza nas niepokój, świadomość zagrożenia. Mimo wszystko dajemy się porwać Wyspom Umarłych, dajemy się porwać ich klimatowi i całkowicie się w nim zatracamy.

Abby Geni zachwyca pięknymi opisami przyrody. Bezwzględne polowania rekinów, majestatyczność wielorybów i czarujące focze szczenięta pozwalają spojrzeć na Wyspy Farallońskie oczami ich rezydentów. Pozwalają dostrzec zjawiskowość natury, nawet tej najbardziej niebezpiecznej. Nie chcemy niczego w niej zmieniać, nie chcemy jej łagodzić. Bezwiednie stajemy się tacy, jak bohaterowie powieści - bierni obserwatorzy, którzy nie mogą ingerować. Mogą tylko patrzeć i chłonąć niezwykłość Wysp.

Tyle tylko, że w tym pięknym, wyjątkowym miejscu niewiele się dzieje. Akcja książki rozwija się powoli, bardzo powoli. Nieliczne momenty żywszych wydarzeń są mało emocjonujące i występują zbyt rzadko. Być może sama się oszukałam, spodziewając się wciągającego thrillera z wartką akcją, ale jestem trochę zawiedziona. "Strażnicy światła" noszą rysy dreszczowca, jednak moim zdaniem nie są nim w pełnym znaczeniu tego słowa. Za mało w nich energetycznego działania, a fabuła jest nieco rozwleczona. Możliwe, że zbytnie przyspieszenie akcji wypłynęłoby niekorzystnie na aurę Wysp Farallońskich, ale takie rozciągnięcie to chyba przesada w drugą stronę. Zdradzę jednak, że niedosyt rekompensuje nieco zakończenie, które mocno zaskakuje i spełnia warunki rasowego thrillera.
Surowa i nieprzystępna natura, zdradliwe morze i czające się wokół niebezpieczeństwo - to właśnie "Strażnicy światła" Abby Geni. Powieść, która oczarowuje niesamowitym klimatem oraz fascynującą przyrodą, ale też nieco nuży mało dynamiczną fabułą. Jest piękna, lecz jednostajna, wyjątkowa, lecz trochę spowolniona. Mimo wszystko uważam, że warto po nią sięgnąć - dla cudownych opisów, dla absolutnie wyjątkowego nastroju, dla wiedzy z zakresy biologii oraz dla wyrobienia własnej opinii.

Poszukiwanie drogi przez labirynt to nie tylko doskonała zabawa, ale również ćwiczenie rączki. "Ekstra Labirynty" to takie remedium na nudę, które przy okazji rozwija wyobraźnię przestrzenną, koncentrację i logiczne myślenie. Mój przedszkolak z wielkim zapałem wypełnia zadania, a ja już nie słyszę: "Mamo, nudzi mi się". Warto kupić książeczki wielokrotnego użytku, bo z pewnością posłużą maluchom przez dłuższy czas.
Sama oprawa książeczki jest świetna. Wykonana została z trwałego materiału, dołączono również do niej mazak zakończony gąbeczką do ścierania. Kartki są grube, ich powierzchnia śliska i pisak bardzo łatwo z niej usunąć. Zasada działania jest bardzo prosta, dziecko maluje po śliskich stronach mazakiem, a później może zetrzeć swoją pracę i zacząć zabawę od nowa. Podoba mi się, że książeczka ma oprawę na spirali, dzięki czemu wygodnie można ją otworzyć na dowolnej stronie. Całość prezentuje się bardzo kolorowo, wesoło i atrakcyjnie dla dzieci. U nas "Ekstra Labirynty" spisują się pierwszorzędnie zarówno w domu, jak i w podróży.
W książeczce znajdziemy aż 25 zadań. Miłośnicy labiryntów m.in. zaprowadzą biedronkę do motylka, pomogą myszce zdobyć serek, osiołkowi dojść na łąkę, małpce znaleźć banany, a kurom trafić do kurnika. Tematyka labiryntów jest różnorodna, ale wszystkie mają kolorowe i przyciągające wzrok ilustracje.

28/03/2017

Ewelina Marciniak

Firstlife. Pierwsze życie

Twórczość Giny Showalter nie była mi dotąd znana, choć słyszałam o jej słynnej serii pt. "Kroniki białego królika" o Alicji w Krainie zombie. Niestety ta seria mnie nie interesowała, jednak gdy tylko zobaczyłam okładkę "Firslife", zakochałam się w niej z miejsca. Opis fabuły zapowiadał bardzo ciekawą dystopię dla młodzieży...

Główną bohaterką jest siedemnastoletnia Tenley Lockwood, która od ponad roku przebywa w więzieniu Prynne. Umieścili ją tam rodzice, a było to karą za to, że nie potrafiła dokonać wyboru pomiędzy dwoma frakcjami werbującymi dusze po Pierwszej śmierci. Musi wybierać pomiędzy Trojką lub Miriadą, jednak Ten postanowiła zostać Niezwerbowaną, gdyż w zasadach obu frakcji widzi mnóstwo wad. Czeka aż osiągnie pełnoletność i będzie mogła żyć, tak jak będzie chciała. Żadna z frakcji nie rezygnuje jednak z Tenley, która posiada niezwykłą moc i obie grupy za wszelką cenę chcą ją mieć u siebie, w wyniku czego wysyłają własnych Robotników, aby pozyskać ją na swoją stronę.

Jedną z zalet tej powieści jest niezatrzymująca się akcja, ani an chwilę. Ciągle pojawiają się nowe wątki, nowe wydarzenia wpływające na dalszą fabułę i miałam wrażenie, jakby bohaterowie ciągle biegali i nie zatrzymywali się w miejscu. Takie skojarzenie przyszło na myśl właśnie przez tą galopującą akcję. Podobała mi się również historia i świat wykreowany przez autorkę, jednak wykonanie już trochę mniej. Nie dowiedziałam się aż tak dużo o tym świecie, jakbym chciała. Ale rozumiem, że to dopiero pierwszy tom, więc nie można wszystkiego od razu zdradzić. Przede wszystkim podobało mi się ukazanie życia po śmierci, tzn. że pierwsze życie jest bardzo krótkie i bohaterowie powinni bardziej skupić się na tym, gdzie będą wiedli życie wieczne: w świecie gdzie panują określone reguły i zasady, czy może w bardziej otwartym. To jest miła perspektywa, mieć taki wybór... Należy wspomnieć jeszcze o przepięknej okładce! Jest naprawdę śliczna i przyciąga wzrok, a o ile to w ogóle możliwe, drugi tom ma jeszcze ładniejszą okładkę.
Tenley jest dosyć trudną bohaterką do opisania. Z jednej strony jest bardzo odważna, trzyma się swojego zdania i nawet tortury nie zdołają ją przekonać do jego zmiany, wierzy w swoją sprawę bezgranicznie. Ale z drugiej strony jest bardzo łatwowierna, nie widzi oczywistych faktów, mimo że jest bardzo mądrą osobą i czasami zachowuje się po prostu bardzo nieodpowiedzialnie i głupio. Ale tak właściwie, czy nie takie są właśnie nastolatki? W młodych dziewczynach buzuje tyle emocji, że czasem zachowują się bardzo głupio z niezrozumiałych względów, a czasem całkiem jak dorosła, poważna osoba. Za to bardzo polubiłam dwóch Robotników, tzn. Killiana i Archera, którzy zostali zesłani po to, aby przekonać, naszą bohaterkę do wyboru strony. Przez całą powieść zastanawiałam się, którego faktycznie dziewczyna powinna wybrać i który świat jest tym lepszym. Jak można się domyśleć chłopcy nie pałali o siebie zbytnią sympatią, więc ich starcia były naprawdę ciekawe.

Książka ma sporo plusów, ale nie obyło się również bez minusów. Wydaje mi się, że faktycznie jest przeznaczona bardziej dla nastolatków, niż osób dorosłych. Może oni bardziej by się odnaleźli w tym galimatiasie uczuć i zachowań bohaterki. Jednam nie zmienia to faktu, iż zakończenie sprawia, że bardzo chętnie przeczytam kontynuację, bo w końcu Ten podjęła decyzję! I jestem ciekawa, jakie będą tego konsekwencje.

28/03/2017

malutka_ska

Hotel Angleterre

Georg i Kerstin są nowożeńcami. Dopiero zaczynają wspólne życie, a swój czas dzielą między pracę i urządzanie nowego mieszkania. Niestety, ta sielanka nie trwa długo. Zostaje przerwana w styczniu 1940 roku, kiedy młody małżonek dostaje wezwanie do służby wojskowej, by jak na prawego obywatela Szwecji przystało, strzec jej wschodniej granicy, przed ewentualnym atakiem radzieckim z terenów Finlandii. Brzmi znajomo? Wydaje się Wam, że setki razy czytaliście podobne książki? Potwierdzam, tak Wam się tylko WYDAJE. "Hotel Angleterre", to zupełnie inna, piekielnie interesująca historia, która przyciąga jak magnes, przenosi czytelników w czasie i przestrzeni, a do tego ani na moment nie pozwala na nudę. Ja już dałam się oczarować powieści Marie Bennett, teraz kolej na Was.

Po setkach książek z wojną w tle, nie oczekiwałam od "Hotelu Angleterre" niczego wyjątkowego. Nie dałam się zwieść rekomendacjom z okładki powieści, które często obiecują niemożliwe i zdradzają najciekawsze fragmenty książki. Możecie się tylko domyślić, jak wielkie było moje zaskoczenie, gdy po kilkunastu minutach od rozpoczęcia lektury "Hotelu Angleterre", zorientowałam się, że jestem w szwedzkim Svartnäset i obserwuję, jak główny bohater radzi sobie z mrozem i spartańskimi warunkami panującymi w tutejszym obozie wojskowym. Podążając śladami Georga, zupełnie zapomniałam o jego młodziutkiej żonie, dlatego kolejne rozdziały powieści były dla mnie prawdziwą niespodzianką.

W przeciwieństwie do Georga, Kerstin ani przez moment nie wzbudziła mojej sympatii. Zmienność jej uczuć i zachowanie podczas długotrwałej rozłąki z mężem, nie czynią z niej kobiety idealnej. Daleka od wizerunku wiernej żony, bohaterka niemal na naszych oczach walczy ze swoimi uczuciami i szuka kogoś, w kim mogłaby mieć oparcie w tych trudnych dla niej i dla świata chwilach. Czytelnik ma wrażenie, że sama Kerstin nie spodziewa się relacji, w której za moment się znajdzie. W chwili, gdy ona myśli o swoim szczęściu, jej mąż zmaga się z cierpieniem fizycznymi i psychicznym, przeżywa rozpacz po stracie bliskich kolegów i poznaje najgorsze cechy ludzkiej osobowości...

II wojna światowa widziana z perspektywy Szwedów, bohaterów z kraju neutralnego wobec tego konfliktu, może wzbudzić zainteresowanie wśród miłośników historii tego burzliwego okresu w dziejach ludzkości. Tych, którzy właśnie dla wątków historycznych chcieliby sięgnąć po powieść Marie Bennett przestrzegam, że nie są one najmocniejszą stroną Hotelu Angleterre". Książka ma za to wiele innych, stricte powieściowych zalet.

Niewątpliwą zaletą "Hotelu Angleterre" jest sposób prowadzenia narracji. Trzy perspektywy narracyjne w trzech częściach powieści to strzał w dziesiątkę. Po historii opowiedzianej przez Georga, swój głos ma jego żona, ale dopiero narracja trzecioosobowa doprowadza tę historię do długo oczekiwanego zakończenia. Dzięki temu, fabuła ani przez chwilę nie nuży, a wręcz przeciwnie, zachęca do nie rozstawania się z książką na dłużej niż kilka minut.

Trudno powiedzieć, która część tej powieści jest najlepsza. Obozowe wspomnienia Georga przeczytałam niemal jednym tchem. Zapiski Kerstin wzbudziły we mnie wiele sprzecznych ze sobą emocji, a zakończenie, choć przewidywalne, zrobiło na mnie duże wrażenie. "Hotel Angleterre" jest znakomity od początku do końca i zasługuje na wszelkie możliwe pochwały. Jeśli jeszcze nie jesteście przekonani, zachęcam każdego do przeczytania tej wspaniałej powieści, której piękno tkwi w prostocie i emocjach, którymi zapisano niemal każdą jej kartę.

Kilka dni po lekturze "Hotelu Angleterre" zaczęłam rozglądać się za innymi powieściami znanych szwedzkich twórców. Może książka Marie Bennett to dopiero zapowiedź mojej dłuższej znajomości z literaturą skandynawską? Czas pokaże, a póki co, z niecierpliwością czekam na kolejne, równie imponujące powieści autorki tak wspaniałego debiutu.

28/03/2017

malutka_ska

Oszpicyn

Do tej pory o Oświęcimiu pisali najczęściej historycy, którzy idąc śladem wstrząsającej historii miejscowego obozu koncentracyjnego, odtwarzali losy tego pozornie spokojnego i malowniczego miasteczka. Krzysztof A. Zajas ani przez chwilę nie chciał dołączyć do grona rekonstruktorów przeszłości tego miejsca. Postanowił za to wykorzystać historię Oświęcimia, by stworzyć fabułę, która łączy w sobie elementy horroru i kryminału. Tak powstał "Oszpicyn", czyli opowieść oparta na niewidzialnej więzi między przeszłością a współczesnością, która doprowadziła do wielu tragedii.

Krzysztof A. Zajas, autor słynnej "trylogii grobiańskiej": "Ludzie w nienawiści", "Mroczny krąg", "Z otchłani", tym razem postawił sobie za cel osadzenie akcji powieści w mieście, które stanowi niemal idealny krajobraz do rozwoju wątków kryminalnych. Trzeba przyznać, że pisarz znakomicie wykorzystał potencjał tego miejsca i nie przesadził w doborze proporcji między historią a horrorem. Czy jednak rzeczywiście "Oszpicyn" jest tak bliski prozie Stevena Kinga? Odpowiedź na to pytanie pozostawiam miłośnikom prozy tego amerykańskiego autora.


1994r.
Niemal pół wieku po zakończeniu II wojny światowej, w Oświęcimiu dochodzi do serii niewyjaśnionych zdarzeń, którą rozpoczyna tajemnicze znalezisko. Młody dziennikarz "Głosu Oszpicyna" postanawia sprawdzić, czy ów skarb to złoto zakopane przez ofiary Holocaustu. Rozpoczynając swoje dziennikarskie śledztwo, Wojciech Jaromin, niemal na własne życzenie, staje się świadkiem kolejnych tragicznych epizodów i zanim orientuje się, co tak naprawdę dosięga najmłodszych mieszkańców Oświęcimia, historia nabiera rozmachu, a on sam gubi się gdzieś na granicy jawy i snu.

Co pięć lat historia się powtarza, a w Oszpicynie dochodzi do następnych tragedii. A skoro o tragediach mowa, nie może w tym mieście zabraknąć również Wojtka, który obiecywał sobie omijać Oświęcim szerokim łukiem. Mimo tych deklaracji, Wojciech stale szuka śladów przeszłości i łączy losy oświęcimskich Żydów z aktualnymi mieszkańcami Oszpicyna. Dokąd zaprowadzi go ta droga i czy napotka na niej jakieś trudności? O tym właśnie opowie Wam główny bohater tej powieści.

Nie polubiłam Wojtka, mimo jego determinacji w dążeniu do rozwikłania zagadki oszpicyńskich dzieci. Być może wpływ miały na to jego przygody miłosne, a może po prostu zbyt często zachowywał się jak medium, które stale otrzymuje wiadomości od swojego dziadka Abrahama Zylbersztajna. Bez reszty pochłonęła mnie za to historia dzieci żydowskich, które zamiast obiecanej szansy na uratowanie od zagłady, otrzymały niespodziewany strzał w plecy. Ten świetnie poprowadzony wątek z przeszłości w połączeniu ze współczesnym śledztwem daje imponującą fabułę, której nie sposób się oprzeć. Nic dziwnego, że spędziłam kilka wieczorów na lekturze opowieści o szóstce małych oświęcimian i żydowskich dzieci skazanych na tragiczny los. Co więcej, czuję, że nie było to moje ostatnie spotkanie z tymi małymi bohaterami. Ich losy to prawdziwy majstersztyk, którego nie powstydziłby się żaden twórca powieści historycznych.

Zachwycona wątkami z przeszłości, z niecierpliwością będę czekała na kolejne pozycje Krzysztofa A. Zajasa, w których, mam nadzieję znaleźć równie interesujące epizody.

Dla wszystkich fanów gry planszowej ?Ciężarówką przez Galaktykę?, miłośników filmów ?Kosmiczne jaja? i ?Marsjanie atakują?, a także tych bardziej poważnych, którzy fascynują się oglądaniem nieba i książką ?Marsjanin?.

28/03/2017

Robert Woźniak

Osiedle Promieniste

Całkiem niedawno zacząłem czytać, a raczej oglądać mangi. Bo przyznajmy to, w tego rodzaju publikacjach najważniejsze są, kolokwialnie rzecz ujmując"obrazki". Na tym rodzaju sztuki w ogóle się nie znam, także wszystkie błędy, które można wyłapać ewentualnie w moich opiniach są wyłącznie moją zasługą... A jeżeli o same historie zawarte w tych komiksach chodzi to większość jest niezwykle ciekawa i przyznam, że żałuje czasem, że nie jest to powieść.

Osiedle Promieniste, to całkiem zwyczajne blokowisko. Ludzie praktycznie znają tutaj wszystkich. Razem żyją, pracują, bawią się, uczą i ... umierają. Ostatnimi czasy, zwłaszcza to ostatnie, bowiem na tym osiedlu liczba samobójstw przekracza wszelkie granice. Czy to osiedle skrywa jakąś mroczną tajemnicę, czy po prostu, akurat tutaj ludzie są szczególnie nieszczęśliwi? Przekonajcie się sami.

I co ja mam napisać, aby jakoś wyrazić swoje zdanie i nie wyjść na kompletnego ignoranta? Sama historia, mimo, że potwornie przygnębiająca bardzo mi się podobała i z zainteresowaniem odwracałem kolejne strony. Co do rysunków, wykonane są doskonałą kreską. Zresztą autor znany jest z tego. Gdyby nie jego żarty, które wplata w swoje historie, ta opowieść przygnębiała by. Nie mam żadnych zastrzeżeń. Jak zaznaczyłem na wstępie, aż żal, że nie jest to powieść. A co autor chciał przekazać swoją opowieścią? Może to alegoria życia Japończyków, ich nieustanna praca i pogoń za sukcesem, która ta pogoń nie zawsze kończy się dobrze. Polecam.

28/03/2017

Robert Woźniak

Mushishi 3

Całkiem niedawno zacząłem czytać, a raczej oglądać mangi. Bo przyznajmy to, w tego rodzaju publikacjach najważniejsze są, kolokwialnie rzecz ujmując"obrazki". Na tym rodzaju sztuki w ogóle się nie znam, także wszystkie błędy, które można wyłapać ewentualnie w moich opiniach są wyłącznie moją zasługą... A jeżeli o same historie zawarte w tych komiksach, większość jest niezwykle ciekawa i przyznam, że żałuje czasem, że nie jest to powieść.

Mushi to byty, takie jak zwierzęta, czy ludzi. Jednak w tym się różnią od innych stworzeń, że są niewidzialne, a ich działania nie zawsze są bezpieczne dla ludzi.
Genko, jest jednym z niewielu ludzi, którzy wyczuwają te byty i stara się chronić człowieka właśnie, szczególnie przed tymi niebezpiecznymi. Jednak jak sam twierdzi, mushi nie są złe, one po prostu chcą przetrwać, jak wszyscy inni. Ich działania, zapewne nieświadome, nie znaczą od razu, że są specjalnie przeprowadzane. Genko stara się umożliwić przetrwanie mushi, jednocześnie broni ludzi, przed ich oddziaływaniem.

Kolejny tom historii o mushishi i jego perypetiach z mushi. Każda z tych historii sprawiła, że na moment uwierzyłem we wszystko co zobaczyłem, przeczytałem. Bardzo lubię tą serię i niewątpliwie sięgnę po kolejne tomy cyklu. Polecam.

28/03/2017

Robert Woźniak

Balsamista 3 tom

Całkiem niedawno zacząłem czytać, a raczej oglądać mangi. Bo przyznajmy to, w tego rodzaju publikacjach najważniejsze są, kolokwialnie rzecz ujmując"obrazki". Na tym rodzaju sztuki w ogóle się nie znam, także wszystkie błędy, które można wyłapać ewentualnie w moich opiniach są wyłącznie moją zasługą... A jeżeli o same historie zawarte w tych komiksach, większość jest niezwykle ciekawa i przyznam, że żałuje czasem, że nie jest to powieść.

"Balsamista" tom trzeci, wyjaśnia nam pewne fakty z życia Mamiyi. Co skłoniło go do zostania zawodowym balsamistą. Wyjaśnia nam także kim bym jego ojciec, jak relacje z nim wpłynęły na jego przyszłość. Poznajemy również matkę chłopaka. Dowiadujemy się także dużo o jego szkole i relacjach z resztą społeczeństwa. I tak przez całą publikację.

Trzeci tom trochę mnie rozczarował, bowiem skupia się tylko na przeszłości chłopaka. Jeśli byłaby to retrospekcja, historia byłaby znacznie lepsza. A tak mamy niezwykle nudne fakty ze szkolnej ławy, które nic nie wnoszą do historii. Dodane, jakby tylko po to, aby dobić do określonej ilości stron i tyle. Cóż poradzić, być może nie pojąłem zamysłu autora.

28/03/2017

Bookendorfina

Konklawe

"Pewność jest wielkim wrogiem jedności. Pewność jest śmiertelnym wrogiem tolerancji."

W znakomitym stylu napisana książka, wciągającym, pozwalającym na mocne zaczytanie, płynne wędrowanie poprzez wątki i niecierpliwe wyczekiwanie na trzymający w napięciu finał. Może niedokładnie takiej właśnie fabuły się spodziewałam, jednak podana przez Roberta Harrisa intryga pobudza wyobraźnię, porywa wartkim rytmem i pozwala cieszyć się dobrą przygodą czytelniczą. Mieszanka ciekawie prowadzonego thrillera, wzbogacona owianą tajemnicami sensacją, psychologicznym studium ludzkich słabości i politycznym suspensem przenikającym watykańskie mury.

Blisko dwustu kardynałów z całego świata przyjeżdża do Watykanu, aby po śmierci papieża Franciszka, opowiadającego się za ideą ubogiego Kościoła, dokonać wyboru najpotężniejszego przywódcy duchowego. Jacopo Lomeli, dziekan Kolegium Kardynalskiego, odpowiedzialny za organizację konklawe, wyłania się jako główny bohater powieści. To dzięki jego relacji, wypełnionej cechującym go opanowaniem, powagą, dostojeństwem, niewzruszonością i odpowiedzialnością, dowiadujemy się, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami Kaplicy Sykstyńskiej i w pokojach Domu Świętej Marty. Bacznie obserwujemy silne i gwałtowne starcie wyłaniających się frakcji w religijnej społeczności naprzemiennie dominujących nad sobą w wyścigu po prestiżowe zwycięstwo, choć nie unikniemy też chwil lekkiego przestoju i monotonii wynikających z wielokrotności podobnych form scenicznych budowanej intrygi.

Jednak wielokrotnie zaskoczeni zostajemy obrotem spraw. Kiedy odnosimy wrażenie, że już zdołano wyznaczyć triumfatora konklawe, natychmiast pojawiają się nowe odsłony manipulacji, spisków i prowokacji, które raptownie zmieniają kierunek toczącej się historii. W zasadzie każdy scenariusz zdarzeń wydaje się prawdopodobny w świetle odkrywanych stopniowo prawd, knowań, machinacji, kryzysu wiary i pragnienia władzy. I choć wytypowanie przeze mnie prawdopodobnego zwycięzcy okazało się prawidłowe, to jednak wydźwięk sukcesu nowego papieża zawiera niespodziewany i jakże prowokujący pierwiastek. Za którą wizją Kościoła opowiedzą się ostatecznie kardynałowie? Czyż najpodlejsze grzechy nie są często popełniane z najbardziej wzniosłych pobudek?

bookendorfina.pl

Nie da się ukryć tego, że nasi przodkowie jedli jedzenie nieprzetworzone i w pełni naturalne. My, w dzisiejszych czasach, mamy spore trudności z tym, aby do tego powrócić. Chemia jest praktycznie wszędzie, na sklepowych półkach króluje przetworzona żywność, wszędzie są sztuczne ulepszacze czy barwniki. W negatywny sposób odbija się to na naszym zdrowiu, podobnie jak wiele nawyków żywieniowych, chociażby jedzenie w pośpiechu. Niestety, wiele osób to lekceważy, a czasem nie zauważa tego, że coś jest nie tak z ich ciałem. Karygodny błąd!
Julie Montagu jest osobą, która na co dzień pracuje jako instruktorka jogi, ceni sobie holistyczne uzdrawianie i jest ekspertką w dziedzinie prawidłowego żywienia. Jednym słowem spotkałam się w tej książce z trzema tematami, którymi zajmuję się od lat. Dlatego też nie znalazłam tutaj nic, co by mnie zaskoczyło. Choć oczywiście w wielu aspektach zgadzam się z autorką, to muszę przyznać, że ta pozycja z pewnością nie wniosła nic nowego do mojego życia, ale? Będzie na pewno odpowiednia dla każdego, kto z tymi tematami nie jest zbyt obeznany. Będzie dobra dla każdego, kto chce zmienić styl życia i dietę. Każdy, kto szuka konkretnych porad i przyjaznych przepisów mających mu pomóc w zmianie odżywiania na lepsze, powinien się z tą książką zapoznać.
Autorka każdy rozdział poświęciła jednej grupie żywnościowej. Zalecenia, które tutaj znajdziemy, należą raczej do ogólnodostępnych, z którymi możemy się spotkać z wielu publikacjach, a także w Internecie. Julie Montagu prezentuje je w przejrzysty i przystępny sposób, wyjaśniając, dlaczego dane produkty są dla nas dobre i jaki wpływ wywierają na nasz organizm. W bardzo ciekawy sposób zachęca do zmian ? ?Dlaczego już zawsze będziesz chciał jeść jarmuż?? ? a to ci dopiero! Jarmuż? Już zawsze? Czemu nie! Widać, że autorka jest zwolenniczką bardzo zdrowej zieleniny, którą poleca już na samym początku. Nie brakuje tutaj również informacji o zdrowych węglowodanach, naturalnych substancjach słodzących, zdrowych olejach, czy też superżywności.
Choć przeważająca część tej książki skupia się na jedzeniu, to pozostaje jeszcze dodatkowy aspekt zmian na lepsze. Świadome oddychanie, joga, afirmację, medytacja ? te elementy są ze sobą ściśle połączone i autorka w delikatny, bardzo subtelny sposób postanowiła o nich napomknąć. Można tutaj też znaleźć całkiem sporo smacznych i łatwych w przygotowaniu przepisów, które pomogą w stopniowym wprowadzaniu zmian dietetycznych. Szkoda tylko, że nie mamy tutaj nieco lepszej oprawy graficznej, bardziej kolorowej, w której pojawiałyby się ciekawe schematy i wykresy. Jednolity tekst nie zawsze jest dobrym motywatorem, z którego wyciągniemy najważniejsze informacje.
Książka ta zdecydowanie sprawdzi się u osób początkujących, które dopiero wchodzą na ścieżkę zdrowia. Osoby obeznane w temacie mogą się poczuć nieco rozczarowane, bowiem znajdą tutaj ogólne podstawy, nic nowego.

Joga czakralna to książka idealna! Niesamowita! Wspaniała! Sięgając po nią nie spodziewałam się nawet, że trzymam w rękach jedną z najlepszych pozycji dotyczących jogi. Teraz jednak wiem, że dane mi było przeczytać niezwykle kompleksowy i jedyny w swoim rodzaju poradnik, który łączy praktykę jogi z medytacją czakralną, dając nam czystą kwintesencję tego, co najlepsze w obu tych działaniach. W moim odczuciu joga jest lekiem na całe zło i niezwykle się cieszę, że zagościła w moim życiu. Z czakrami jestem za pan brat od jakiegoś czasu i wiem, że joga, a także cały nasz styl życia, wywierają na nie ogromny wpływ. Dlatego bardzo się cieszę, że dr Anodea Judith połączyła te dwa elementy i stworzyła idealny poradnik, który powinien się znaleźć w biblioteczce każdego jogina.
Oczywiście w dużej mierze jest to pozycja, w której otrzymujemy konkretny opis wielu asan jogicznych, wraz ze sposobem ich wykonania, wskazówkami, przeciwskazaniami i interesującymi uwagami. Każda asana opatrzona jest informacją, jakie korzyści ze sobą niesie. Z tym możemy się spotkać także w wielu innych książkach tego typu, choć czasami niektórych elementów w nich brakuje. Jednakże w przypadku tej pozycji otrzymujemy coś znacznie więcej, bowiem uczymy się zwracać szczególną uwagę na przepływ energii w naszych czakrach, które są głównymi centrami chi w ludzkim ciele. Każdy rozdział skupia się na jednej z siedmiu podstawowych czakr i znajdują się w nim szczegółowe opisy asan, które mają za zadanie wpłynąć na daną czakrę. Na zakończenie każdego rozdziału otrzymujemy spis tych pozycji w formie sekwencji otwierającej i regulującej.
Celem takiego systemu jogi jest osiągnięcie harmonii i równowagi ? zarówno psychicznej jak i fizycznej. Joga oraz kontrolowanie energii i jej przepływu przez czakry oraz kanały energetyczne to nie tylko umysłowy spokój, to także lepsze zdrowie i kondycja. Kto z nas nie marzy o tym, aby żyć w spokoju i harmonii? Autorka naprawdę zna się na rzeczy, wie, na co powinno się zwracać uwagę i potrafi w doskonały sposób przekazać swoją wiedzę. W bardzo dokładny i szczegółowy sposób opisuje, jak krok po kroku wejść w daną asanę. Pomocne są jeszcze zdjęcia, choć w tym przypadku przedstawiają one tylko efekt końcowy i prawidłowo wykonaną pozycję.
Ta książka zasłużyła na specjalne miejsce na mojej półce. Co więcej, wydaje mi się, że nie jest to lektura do przeczytania na raz. Na pewno będę do niej powracać i obok książki Iyengara będzie jednym z moich podstawowych podręczników do jogi. Otrzymujemy tutaj nie tylko kompleksowe opisy asan, ale także informacje o wszystkich siedmiu czakrach, co stanowi idealne uzupełnienie całości. Ta książka okazała się być po prostu strzałem w dziesiątkę. Wiązałam z nią ogromne nadzieje i się nie zawiodłam! Jestem pod ogromnym wrażeniem i doceniam zaangażowanie i wiedzę autorki. Gorąco polecam! Wręcz z całego serca! To pozycja obowiązkowa dla każdego jogina, a także dla osoby, która jest dopiero na początku swojej drogi z jej praktyką i szuka naprawdę dobrego i konkretnego poradnika.

28/03/2017

yllla

Charlie Ciuch-Ciuch

"Charlie Ciuch-Ciuch" to opowieść o przyjaźni maszynisty Boba z parowozem, który nie jest zwyczajną maszyną. Charlie to ciuchcia, która została obdarzona ludzkimi cechami. Parowóz Charlie nie tylko mówi, a nawet śpiewa, on przede wszystkim czuje: kocha, cieszy się, odczuwa smutek, cierpi. Bob i Charlie przemierzali wspólnie trasę z St. Louis do Topeki przez wiele lat, a wydawany przez Charliego gwizd UUUUU-HUUUU niezmiennie sprawiał, że na podwórka wybiegały dzieci, by choć przez chwilę na niego popatrzeć. Niestety maszyny tak jak i ludzie starzeją się. Nadszedł w końcu dzień, kiedy Charliego odstawiono na boczny tor. Lecz na tym jego historia się nie kończy. Przyjaźń między maszynistą Bobem i parowozem Charliem trwa i wygrywa z nowoczesnością.

Na okładce książki "Charlie Ciuch-Ciuch" znajduje się informacja, że jest to książka Beryl Evans, wydana w 1942 roku i że poruszyła ona Stephena Kinga oraz jednego z bohaterów napisanej przez niego sagi "Mroczna wieża". Pomyślałam sobie, że pewnie ta opowieść tak spodobała się autorowi sagi, że postanowił wykorzystać ją w swoim dziele. Na okładce książki znajduje się rekomendacja Stephena Kinga: "Gdybym kiedykolwiek napisał książkę dla dzieci, to dokładnie taką, jak ta!" natomiast w jej opisie znalazło się zdanie "Aż chciałoby się spytać, kto naprawdę wymyślił tę historię". Zaintrygowało mnie to i nakłoniło do poszukania informacji o książce w internecie. Długo szukać nie musiałam, a to co znalazłam z jednej strony zaskoczyło mnie, z drugiej wyjaśniło kwestię dość mrocznych ilustracji.
"Mrocznej wieży" nie czytałam, więc nie potwierdzę, nie mniej internet donosi, że "Charlie Ciuch-Ciuch" jest fragmentem powieści Stephena Kinga, a Beryl Evans fikcyjną autorką opowiadania! Amerykański wydawca Kinga i wydawcy tłumaczeń jego książek nadali fikcyjnej publikacji realny kształt. Książka "Charlie Ciuch-Ciuch" powstała jako oficjalny materiał promocyjny filmu "Mroczna wieża". Po raz pierwszy pojawiła się na konwencie San Diego Comic Con, gdzie rozdano 150 jej egzemplarzy. Spotkać tam można było również Beryl Evans, w którą wcieliła się aktorka Allison Davies.

Historia powstania tej książki tak mnie zaskoczyła, że musiałam się z Wami nią podzielić. Pora jednak wrócić do jej treści i ilustracji. "Charlie Ciuch-Ciuch" to wzruszająca historia. Podczas pierwszego jej czytania mi zakręciła się łezka w oku, a moja córka oburzyła się i krzyknęła "Ale dlaczego? Przecież on dobrze działa!". Tego samego dnia, czytałyśmy te opowiadanie jeszcze dwukrotnie, z równie dużym zainteresowaniem. Moja pięciolatka podczas czytania pytała mnie o to dlaczego Charlie nie może już jeździć i czy on umrze, wyłapywała słowo "śmierć" w piosence Charliego i powtarzała je z zastanowieniem, a na koniec cieszyła się, że wszystko dobrze się skończyło. Podpytywałam ją o ilustracje i w przeciwieństwie do dorosłych, którzy od razu komentowali, że ciuchcia jest dość mroczna, moja córka zwróciła tylko uwagę na to, że Charlie ma brzydkie zęby.

"Charie Ciuch-Ciuch" to książka, która spodoba się nie tylko małym wielbicielom ciuchci, ale również dużym wielbicielom twórczości Kinga. Ta historia wywoła emocje w starszych i młodszych czytelnikach. Opowieść o parowozie Charliem, będzie świetnym wstępem nie tylko do rozmów o przyjaźni, ale również o starości.

Zdjęcia zobaczycie na moim blogu, zapraszam
http://yllla-cowgowiepiszczy.blogspot.com/2017/03/charlie-ciuch-ciuch-recenzja-proszynski.html

?Martwi i żywi więźniowie wyglądali tak samo, tyle tylko, że żywi się poruszali.?
Doktor John K. Lattimer był wybitnym chirurgiem i urologiem, który w roku 1945 służył jako oficer służby medycznej armii Stanów Zjednoczonej. Sprawował opiekę nad nazistowskimi przywódcami sądzonymi w Norymberdze przez Międzynarodowy Trybunał Wojskowy. Z zamiłowania był również historykiem, który uwielbiał kolekcjonować informacje i eksponaty z okresu II wojny światowej. Nie stronił od wiedzy i niecodziennych wieści, a dzięki dostępowi do ekspertyz medycznych był w stanie sporo dowiedzieć się o stanie zdrowia wodzów Trzeciej Rzeszy. W tym również o sekretach, które Adolf Hitler skrzętnie ukrywał przed światem.
Nie ukrywam, że to właśnie z powodu postaci Adolfa Hitlera sięgnęłam po tę pozycję. Choć nie jestem z zamiłowania historykiem, tak jego osoba naprawdę bardzo mnie interesuje i chętnie zapoznaję się z każdą publikacją na jego temat. Lubię historię II WŚ, choć być może od nieco innej strony. Lubię poznawać fakty, o których nie mówi się głośno. Lubię kontrowersyjne informacje, z którymi wcześniej się nie spotkałam. A wydaje mi się, że w przypadku tej książki właśnie z czymś takim mamy do czynienia. Jednak już na wstępie zaznaczę, że nie jest to książka w całości poświęcona f?hrerowi. Jemu jest poświęcony tylko pierwszy rozdział, jeden z najobszerniejszych w tej książce, ale to zaledwie początek góry lodowej. Oczywiście jego nazwisko przewija się też w kolejnych rozdziałach, bo to on był głównodowodzącym. Wiadomo, że to właśnie Adolf Hitler był największym wodzem III Rzeszy, ale przecież otaczało go również wielu innych dowódców, z których każdy odpowiadał za konkretną dziedzinę.
Nie mogło tutaj zabraknąć postaci G?ringa czy Rudolfa Hessa. To są nazwiska prawdopodobnie całkiem jeszcze znane, ale obstawiam, że o większości z tych, które zostały zaprezentowane przez doktora Lattimera, zapewne nie słyszeliście. Chyba że jesteście wielkimi pasjonatami historii. Ja takie książki czytam dla zwykłej przyjemności, dla zaspokojenia ciekawości. Lubię tę tematykę, więc ją zgłębiam, ale nigdy nie czułam potrzeby podążania w kierunku nauk humanistycznych. Muszę jednak przyznać, że podziwiam autora tej publikacji za tak dokładne zaprezentowanie faktów i materiałów źródłowych. Mamy tutaj sporo zdjęć, z których większość podobno nie była wcześniej publikowana. Część z nich może się wydać niektórym dosyć drastyczna, bo w sumie nie każdy jest gotowy na to, aby przyglądać się rzędom martwych, ludzkich ciał. Mimo wszystko trzeba przyznać, że jest to bardzo rzetelna publikacja, zarówno pod względem głównego tekstu jak i podpisów pod każdym zdjęciem.
Tytuł książki, jak i właśnie sam jej twórca, wskazują na to, że najwięcej informacji tutaj będzie dotyczyć stanu zdrowia nazistowskich dowódców. I rzeczywiście, sporo tego tutaj znajdziemy, ale pojawia się też wiele innych tematów i motywów. Trochę o obozach koncentracyjnych, trochę o rodzinie, trochę o samej wojnie i toczonych bitwach? Jest to jednak niezwykle umiejętnie połączone w spójną i konkretną całość. Daje nam to dobry obraz tamtejszej rzeczywistości, pokazuje, jak niedoskonali byli Ci, których celem było stworzenie doskonałej rasy. Byli wśród nich szaleńcy i wizjonerzy, a większość z nich to chyba połączenie obu tych osobowości. Jedni zawsze widzieli okazję, w której mogliby się przypodobać Hitlerowi, inni po prostu wykonywali swoje działania. Jednak wszyscy byli zwykłymi ludźmi, którzy borykali się z problemami zdrowotnymi, mieli zwyczajne rodziny i próbowali dożyć godziwej starości.
Myślę, że Śmiertelna choroba Hitlera to pozycja obowiązkowa dla każdego fanatyka historii oraz osób zakochanych w okresie II wojny światowej. Z pewnością dzięki tej pozycji uzupełnicie swoją wiedzę i stanie się ona jedną z ciekawszych publikacji w waszych zbiorach. To naprawdę rzetelne podejście do tematu, książka jest wysycona faktami i konkretnymi informacjami, a przy tym wszystkim nie jest napisana zbyt trudnym i męczącym językiem, jak to czasami w przypadku takich książek bywa. Jestem bardzo zadowolona z tej lektury i szczerze polecam!

www.bookeaterreality.blogspot.com

"Coś się dzieje w porcie! 24 godziny" to książka cała kartonowa, dość duża, ale niezbyt gruba. Przedstawia ona szereg ujęć portu o różnych godzinach. O poranku w porcie jest jeszcze spokojnie. Dziadek Grunt wyprowadza Bellę na spacer, Pies Protazy łowi ryby, marynarze myją pokłady swoich statków. Z każdą godziną ruch w porcie wzrasta. Przybija kuter rybacki, ze świeżo złowionymi rybami, turyści wyruszają zwiedzać statek piracki, jedne statki przypływają, inne odpływają ... Cały czas coś się dzieje i nawet wraz z zachodzącym słońcem port nie cichnie, a wręcz budzi się od nowa, muzyka rozbrzmiewa, kwitnie życie towarzyskie.

W tym całym portowym zamieszaniu powtarzają się ciągle te same twarze, dzięki czemu możemy śledzić poszczególnych bohaterów. Ich imiona znajdziemy na tylnej okładce książki, gdzie zostali przedstawieni wszyscy bohaterowie, a wśród nich Borys Borsuk, Kapitan Nemo, Marek Mors, rodzina zająców.

"Coś się dzieje w porcie! 24 godziny" to książka z barwnymi i gęsto zajmującymi strony ilustracjami, zawierająca bardzo mało tekstu. Na każdej rozkładówce pojawiają się po cztery pytania dotyczące poniżej przedstawionych ilustracji i wymagające dokładnego ich obejrzenia. Na każdej rozkładówce znajduje się również zegar przedstawiający pełne godziny. Także książka "Coś się dzieje w porcie! 24 godziny" nie tylko ćwiczy spostrzegawczość dzieci i uczy opowiadać, ale zapoznaje dziecko z zegarem i czasem. Książkę polecam nie tylko chłopcom, których tematyka książki pewnie w szczególności zainteresuje, ale również i dziewczynkom, które również z przyjemnością będą śledziły zmieniający się port i postaci w nim się pojawiające.

Zapraszam na mojego bloga, tam możecie zobaczyć dużo zdjęć książki
http://yllla-cowgowiepiszczy.blogspot.com/2017/03/cos-sie-dzieje-w-porcie-24-godziny.html

28/03/2017

Robert Woźniak

Król Wilków

Całkiem niedawno zacząłem czytać, a raczej oglądać mangi. Bo przyznajmy to, w tego rodzaju publikacjach najważniejsze są, kolokwialnie rzecz ujmując"obrazki". Na tym rodzaju sztuki w ogóle się nie znam, także wszystkie błędy, które można wyłapać ewentualnie w moich opiniach są wyłącznie moją zasługą... A jeżeli o same historie zawarte w tych komiksach, większość jest niezwykle ciekawa i przyznam, że żałuje czasem, że nie jest to powieść.

"Król wilków", to kolejna pozycja po którą sięgnąłem. Jest to zbiorcze wydanie dwóch tomów opowieści. Opowieści o pewnym młodym mistrzu kendo i zapalonym historyku, który podczas podróży Jedwabnym Szlakiem znika bez śladu. Jego luba, próbując wyjaśnić jego zniknięcie, a jednocześnie wierząc w to, że chłopak przeżył, wyrusza na jego poszukiwania. Wir który tworzy się niespodziewanie wciąga ją i przenosi do XII wieku. Oczywiście dziewczyna znajduje ukochanego i razem muszą przetrwać w tym pełnym okrucieństwa świecie. Tyle fabuła.

Mając na uwadze to, że jest to fantastyczna opowieść, nie zgrzytałem za bardzo zębami, czytając o pewnych"faktach" historycznych, które znalazły się w tej opowieści. Chyngis Chan był kim był, a w sumie nikt nie może potwierdzić jakiej był narodowości, czyż nie? Jemu współcześni też mogli pleść, co im ślina na język przyniosła. Co do samych rysunków, podobały mi się na tyle, że zapewne sięgnę po kolejne dzieła twórcy, czy też twórców.

Fajna, mała piłka na wyjścia i do zabawy w domu.

28/03/2017

Joasia

Strażak Sam Mały Artysta

Super produkt dla małych fanów Sama. Urozmaicony, zabawka do domu i na wyjścia.

28/03/2017

Robert Woźniak

Powstanie Wojny Alchemiczne Tom 2

Steampunk, przeżywa ostatnimi czasy, prawdziwy renesans.Powstaje mnóstwo, udanych, ale i nie wartych uwagi publikacji.Z tego nurtu wyłonił się nowy podgatunek Clockpunk.Mechanizmy zapełniające świat, w dużej mierze, opierają się na różnego rodzaju przekładniach, zapadniach, kółkach zębatych i parze wodnej.

"Powstanie Iana Tregillisa, rozgrywa się właśnie w takim świecie.Gdy Christian Huygens stworzył pierwszego Klakiera, świat przestał być taki sam.W krótkim czasie, armie metalowych postaci, opanowują niemal cały świat, ku chwale Holandii.Mechanizmy te są przy tym niemalże niezniszczalne, a jednocześnie lojalne do granic swoim panom.Ich tajemnic strzeże zazdrośnie tajemnicza Gildia Zegarmistrzów.

W opanowanym przez holenderską potęgę świecie, jedynie Francja stawia opór nowym porządkom.Po latach wojny, zapanował kruchy rozejm, który jednak, w każdej chwili może runąć.

Jax jako wolny klakier pragnie, aby wszyscy jego pobratymcy również odzyskali wolność. Ale jak tego dokonać? W między czasie ostatnia ostoja Francuzów szykuje się się do bitwy, która będzie raczej przesądzona. Bowiem kto przeciwstawi się setkom tysięcy mechanicznych żołnierzy? Niezwyciężeni i praktycznie niezniszczalni. A twierdza ma tylko grupkę złożoną w większości z kupców i różnego rodzaju rzemieślników. Beznadziejna sytuacja, ale czy na pewno? Przekonajcie się sami.

Doskonała kontynuacja świetnej książki jaką jest"Mechaniczny". Mechanizmy pragnące zyskać wolność, zbliżająca się ostateczna bitwa, dylematy głównych bohaterów. I niezwykle ciekawy świat. Czy można chcieć więcej? Na jesieni ukaże się trzeci tom cyklu "Wyzwolenie. A ja zachęcam do lektury wcześniejszych tomów.

28/03/2017

Erni2015

Szóstka wron

"Szóstka wron" to historia sześcioosobowej grupki nastolatków, którzy pod wodzą niejakiego Kaza Brekkera próbują podjąć się z pozoru niewykonalnego zadania - z twierdzy zwanej Lodowym Dworem uwolnić pewnego naukowca, wynalazcę śmiertelnie niebezpiecznego narkotyku. Zleceniodawcą Kaza jest bogaty przedstawiciel Rady Kupieckiej, oferujący "wronom", w razie powodzenia misji, bajeczną fortunę. Kaz, skuszony grubymi milionami, podejmuje wyzwanie i zaczyna kompletować odpowiedni zespół. I tak oto trafiamy do Ketterdamu, portowego miasteczka, gdzie w gangsterskich kuluarach, mrocznych dzielnicach, kasynach i burdelach poznajemy członków zespołu Kaza - kontrowersyjnych, bezwzględnych, życiowo doświadczonych młodzieńców, którym wypad do Lodowego Dworu może otworzyć drzwi do całkiem innego życia.
Fabuła "Szóstki wron" jest jak widać banalnie prosta. Bogactwo i swoiste piękno tej powieści tkwi jednak w bohaterach. Każdy z nich jest na swój sposób wyjątkowy, oryginalny, ma swoją smutną historię, ma swoją trudną, czasem straszną przeszłość. Pod maską gangsterskiego cwaniactwa, nieufności i młodzieńczej buty każda z "wron" skrywa serce. I na pewno nie jest to serce skute lodem.
Autorka, ciągnąc główną nić fabularną, bardzo umiejętnie wplotła w nią losy członków gangu, nawiązując do ich przeszłości, przywołując zdarzenia sprzed lat, rysując przed czytelnikiem obraz nastolatków skrzywdzonych przez los, nastolatków, dla których możliwe do zarobienia pieniądze nie będą powodem do obnoszenia się bogactwem, lecz być może raz na zawsze pomogą im zamknąć drzwi do traumatycznej przeszłości, otwierając jednocześnie drzwi w przyszłość - normalną, zwyczajną, po prostu ludzką.
Intrygi i wzajemne powiązania pomiędzy głównymi bohaterami ogromnie wzbogacają powieść, przemieniając ją z prostej gangsterskiej historyjki w głęboką emocjonalnie i dojrzałą opowieść. Jeśli dodać do tego to, że akcja "Szóstki wron" dzieje się w fantastycznym świecie wymyślonym przez autorkę, gdzie prócz ludzi żyją tak zwani griszowie, obdarzeni nienaturalną mocą, otrzymamy w rezultacie kawał naprawdę dobrej młodzieżowej lektury. Oczywiście pewne rzeczy mogą tutaj razić - że główni bohaterowie są zbyt młodzi, że niby niewykonalna misja staje się dość prosta, że z sytuacji bez wyjścia wyjście jednak jest. Są to jednak niuanse, na które można przymknąć oko, i które powieść ta, jako całość, rekompensuje z nawiązką - pięknym wydaniem, nietuzinkowymi bohaterami i ich osobowościową głębią, zaskakującymi zwrotami akcji, fabularnym rozmachem oraz takim poprowadzeniem narracji, że każdy ukończony rozdział wzbudza apetyt na kolejny. I kolejny. I jeszcze jeden...
"Szóstka wron" - nienawiść, przemoc, zdrada, smutek, wzruszenie, rozpacz, wiara, nadzieja, miłość... Powieść po brzegi wypełniona ludzkimi emocjami. W świecie tak nieludzko brutalnym. Trudno koło tego przejść obojętnie.
P.S. Już jutro na polskim rynku wydawniczym ukaże się kontynuacja powieści - "Królestwo kanciarzy". Przeczytam na pewno!

28/03/2017

subiektywnikliteracki

Wymarzony dom Dziuni

Och... Długo się zbierałam do tej książki, ponieważ najpierw spodziewałam się czegoś innego, po opisie wydawało mi się, że to jeszcze coś innego, wreszcie zaczęłam serię z Dziunią od trzeciej części, co w końcowym rozliczeniu nie jest ogromnym błędem.
Dziewczyna po trzydziestce, czyli jak sama siebie określa w średnim wieku :-) Jest osobą w której każda kobieta znajdzie coś z siebie. Ma męża, nie ma dzieci, mieszka w Nowych Perzach, osobliwej miejscowości, gdzie ma dom z małym gospodarstwem, nadającym się do remontu, ale jakoś tak wychodzi, że funduszy ciągle brak. Kiedy Dziunia snuje marzenia o pięknym domu nagle pojawia się cioteczka Kazia (mów mi Cassie) z Anglii, proponuje Dziuni pracę na Wyspach i wszelaką pomoc. Wszystko wygląda jak piękny sen do momentu, gdy Dziunia i jej nieudolny mąż Owca pojawiają się w Anglii.
"Cierpię na nieuleczalną przypadłość umysłu, która w swoich objawach przypomina głupią naiwność. Gdy ktoś mnie darzy sympatią (niby kto?), nazywa tę cechę prostodusznością. Na tę wcale nie prostą duszność zostałam skazana przez jakiś wybryk połączeń nerwowych albo błąd oprogramowania - lub jedno z drugim (...) zawsze uważałam, że jeśli ludzie coś mówią (obiecują, twierdzą, opowiadają), to tak jest. (...) Osoba, która automatycznie ufa i wierzy w każde słowo, jest absurdalnie łatwą ofiarą losu, prawda? Za nic w świecie nie mogłam pojąć, jak to się robi. (...) Po co wciąż kręcić, udawać, koloryzować? Drapać się, gdzie nie swędzi, naciągać majtki przez głowę?" (s.277)
Prostota myślenia Dziuni jest cechą prostych, dobrych ludzi, ale ma też swoją słabą stronę, popycha Dziunię w manowce. Ufanie ludziom prowadzi ją w najróżniejsze sytuacje, których cwana osoba z pewnością by się wystrzegała na kilometr. I tak szybko się okazuje, że Angielski sen rozmywa się o brudne podłogi w domu ciotki, która to sprowadziła sobie Pracowitą Parę z Polski. Dziunia w zamian za mieszkanie (niewyremontowany pokój z wielkim łóżkiem przedzielonym drabiną!) w czasie wolnym od pracy ma pracować w domu. Szybko się okazało, że są służbą dla własnej rodziny, a czarę goryczy przelewa mąż ciotki Kazi, chodzący w negliży Bob. Desperacja jednak prowadzi Dziunię w nowe miejsce. Na reszcie zaczyna ogarniać tą obcą rzeczywistość w wynajmowanym domu. Od tego momentu, niby co raz bliżej marzeń o cudnym domu w Nowych Perzach, a tak naprawdę co raz dalej, bo każda nowa decyzja powoduje, że para zaczyna przesiąkać tutejszym życiem i wiąże się w nowe zobowiązania. Gdzie ich to wszystko zaprowadzi? O tym przekonacie się sięgając po "Wymarzony dom Dziuni".
"Wymarzony dom Dziuni" to tak naprawdę nie jest opowiastka dziewczyny o tym jaki to sobie wymarzyłam domek. To całkowicie dramatyczny obraz życia na emigracji. W żartobliwym języku kryje się tak naprawdę krzyk duszy. Bohaterka w swojej Dziuniwatej dupowatości (nie wiem czy istnieje taki słowo, na pewno w mowie potocznej) przeżywa ogromne rozdarcie pomiędzy znanym i bezpiecznym światem, a zamazanym obrazem kryjącym nową Angielską rzeczywistość. Ilość rozczarowań jest przytłaczającą, ale na szczęście "co mnie nie zabije to mnie rozśmieszy" (s. 316), jak mawia Dziunia.
Spotkanie z Dziunią to dla mnie ogromne zaskoczenie. Nie znałam wcześniej tego cyklu, ani autorki - Anny Marii Nowakowskiej. Zdecydowanie jest to nowe wydarzenie na polskim rynku wydawniczym. Styl autorki, sarkastyczny, zabawny, a jednocześnie pokazujący dramatyczny los Dziuni zasługuje na wyróżnienie. Nie spodziewałam się, że w książce o tak niepozornym tytule znajdę tyle zaskakujących mnie jako czytelnika, pozytywnych aspektów. Ogromnie polecam wszystkim, którzy są znudzeni prostymi opisami. Bo jak widać można w nieskomplikowanym języku zawrzeć skomplikowane przemyślenia na temat świata w ogóle.

Książka zaskakuje również sposobem prowadzenia narracji i konstrukcją. Mamy tutaj narratorkę/autorkę wszechwiedzącą, przyglądającą się z boku, ale dobrze znającą Dziunię. Wypowiada się też sama Dziunia poprzez wpisy na blogu o osobliwej nazwie Dysys Ingland :-) Dla osób znających już Dziunię i jej świat autorka w pierwszej części książki przypomina w jakim miejscu jej historii jesteśmy, na końcu oględnie przedstawia co nas będzie czekało w kolejnej części. Nawet dla mnie, osoby która pierwszy raz poznała Dziunię łatwo było wejść w świat przedstawiony, a żartobliwy, uszczypliwy, sarkastyczny język tylko w tym wszystkim pomaga.

Polecam wszystkim, którzy byli na emigracji, którzy myśleli kiedyś o wyjeździe, a także tym którzy zaryzykowali i wyjechali lub zostali z jakichś powodów tu czy tam.

28/03/2017

Zaczytane z Mazur

Strażnicy światła

Od czego by tu zacząć. Hmmm.. Trudno opisać książkę, która podbiła nasze serca w 100%. Opisy hipnotyzujące, intrygujące, że z każdym kolejnym zdaniem, a nawet słowem chce się czytać więcej, więcej i jeszcze więcej *_*

Styl jak na debiut - mistrzowski, niespotykany.

Inne thrillery zazwyczaj zniechęcały mnie zbyt krwawymi i obrzydliwymi opisami, które sprawiały, że książki lądowały w kącie.

Lecz ten mimo łagodniejszych opisów sprawił, że moje serce i tak biło szybciej, nie miałam zawahań aby ją odłożyć, wciągała jak żadna inna *_* - Lila

Czytając książkę z łatwością utożsamicie się z główną bohaterką, która nie potrafi zapomnieć o swojej przeszłości. Opisy miejsc bardzo realistyczne, że czujesz jak byś tam był.

Książka, która zostanie długo w naszej pamięci i na pewno to nie był ostatni raz z tą książką, z pewnością do niej wrócimy

Pozytywne zaskoczenie co do książki i autorki w 100% Polecamy!!!

27/03/2017

Justyna Gul (Qultura słowa)

Jak sobie radzić z trudnymi ludźmi

Abc komunikacji międzyludzkiej
?Najważniejszym pojedynczym składnikiem sukcesu jest wiedza, jak dogadać się z ludźmi? ? te słowa Roosevelta potwierdzi każdy człowiek sukcesu. Umiejętność porozumienia się z innymi osobami, czytelny przekaz, empatyczne słuchanie, stosowanie narzędzi usprawniających komunikację, leżą nie tylko u podstaw spektakularnych karier, ale i satysfakcjonującego życia. Jeśli dodamy do tego pewność siebie, asertywność (rozumianą jako wyrażanie swojego zdania i emocji, ale w taki sposób, by nie ranić innych) oraz elastyczność w kontaktach z otoczeniem, to możemy być pewni, że nasze życie będzie szczęśliwe, a my sami nie będziemy musieli zmagać się z tzw. trudnymi ludźmi i narażać na to, że negatywnie wpłyną oni na nasz nastrój. Dlaczego? Otóż kluczem do radzenia sobie z ludźmi konfliktowymi, agresywnymi, roszczeniowymi lub ? przeciwnie ? biernymi lub przejawiającymi zachowania manipulacyjne, jest zrozumienie, że ? nie jesteśmy w stanie bezpośrednio zmienić zachowań innych. Jedyne na co mamy wpływ, to nasze zachowania i nasz sposób reagowania na zachowania innych.
O tym, jak radzić sobie z agresorem czy też osobą negatywną lub wchodzącą w rolę ofiary, dowiemy się z książki Gill Hasson. Autorka ? nauczycielka i trenerka, ekspertka w dziedzinie pewności siebie i poczucia własnej wartości, w sposób czytelny formułuje przekaz, który może odmienić życie wielu ludzi mających problemy w kontaktach międzyludzkich, zastraszonych, sfrustrowanych brakiem porozumienia z rodziną, współpracownikami czy przełożonymi. Książka ?Jak sobie radzić z trudnymi ludźmi?, opublikowana nakładem wydawnictwa PWN, to lektura przydatna nie tylko osobom, które mają problemy z wzięciem odpowiedzialności za swoje reakcje wobec trudnych ludzi, ale również wszystkim tym, którzy pracują zawodowo z takimi osobami ? psychologom, coachom, nauczycielom. Uświadomienie sobie źródła problemu i przeanalizowanie przyczyn konkretnych reakcji pozwala na wykonanie kolejnego kroku ? poznanie strategii i technik radzenia sobie z trudnymi ludźmi oraz ? sprawdzenie ich w codziennych sytuacjach.
Książka została podzielona na trzy części, z czego pierwsza stanowi merytoryczny wykład na temat typów zachowań, jakie prezentują ludzie oraz możliwych reakcji na te zachowania. Część ta składa się z czterech rozdziałów, w których autorka pokazuje typowe zachowania posługując się kontinuum, gdzie na jednym jego krańcu znajdują się zachowania wrogie lub agresywne, na drugim zachowania bierne (brak zaangażowania i aktywność). Niestety znajomość ludzkich zachowań nie wystarczy, a już na pewno nie sprawi, że możemy je zmienić. Dlatego w rozdziale drugim Hasson zachęca do samoanalizy by sprawdzić, jak obecnie reagujemy na trudnych ludzi. Wyróżnia ona reakcje: polegające na rezygnacji i akceptacji; pośrednio konfrontacyjne, wrogie oraz bezpośrednie, konfrontacyjne, wrogie. Pisze też o oczekiwaniach, jakie zwykle mamy wobec innych ludzi i dowodzi, iż są one nawykowe. Zachęca jednocześnie do podjęcia kroków zmierzających do uwolnienia się od tych nierealistycznych zachowań. W dwóch kolejnych rozdziałach znajdziemy wskazówki, jak poprawić umiejętności komunikacyjne ? autorka omawia m.in. takie techniki, jak ?aktywne słuchanie? i ?minimalne zachęty?.
Część druga książki jest dla nas swego rodzaju sprawdzianem, przychodzi bowiem czas, kiedy zdobytą wiedzę musimy przełożyć na praktykę. W kolejnych rozdziałach autorka pokazuje, jak dokładnie się zachować wobec trudnych ludzi: co robić i mówić. a czego zdecydowanie unikać. Nauczymy się nie tylko postępować z osobami, które bezpośrednio wyrażają swoje emocje, ale również z tymi, które są niezdolne do takiego ich wyrażania, których motywy i intencje pozostają ukryte. Część trzecia książki dotyczy tzw. przypadków niereformowalnych, czyli ludzi, wobec których określenie ?trudny? jest eufemizmem. Jeśli chodzi o kontakty z takimi osobnikami, Hasson ma tylko jedną radę ? oddalić się od nich, pozwolić, by sobie poszli.
Niewielka objętościowo książka ?Jak sobie radzić z trudnymi ludźmi? to swego rodzaju ABC kontaktów międzyludzkich. Dzięki koncentracji na najważniejszych kwestiach, czyli typach zachowań, sposobach reagowania na nie oraz plusach i minusach danego rodzaju reakcji, jesteśmy w stanie nie tylko zidentyfikować otaczających nas ludzi, ale ? pamiętając o tym, że ich sposobu postępowania nie zmienimy ? reagować na nich w najlepszy dla siebie sposób. I nawet, jeśli oznacza to odejście, to myśląc o tym, co możemy dzięki temu zyskać, a nie o tym, co tracimy ? będziemy wygrani. Autorka dostarcza nam prostych technik i narzędzi, które zastosowane w praktyce, pozwolą obronić się przed atakami, zachować spokój ducha, który jeszcze niedawno wydawał się nieosiągalny. I choć z pewnością wcielenie podanych rad w życie nie jest łatwe to każdego dnia mamy dziesiątki okazji do ćwiczeń.

27/03/2017

Zatracona w słowach

Gdy mrok zapada

?Gdy zapada zmrok? to kolejna wydana w Polsce książka J?rna Liera Horsta, która jednak tym razem nie kontynuuje przygód Williama Wistinga i jego córki Line, ale zabiera nas w podróż w przeszłość. Trzeba się przyzwyczaić, że tomy z tej serii są wydawane w Polsce w całkowicie przypadkowy sposób, dlatego tym razem mamy do czynienia z prequelem serii kryminałów, którą osobiście bardzo lubię i zawsze czerpię niesamowitą przyjemność z poznawania kolejnych przygód śledczego z Larviku.

Przenosimy się do roku 1983. Powoli zbliża się Boże Narodzenie. William Wisting całkiem niedawno został ojcem bliźniaków, a do tego jest bardzo ambitnym, ale jeszcze niedoświadczonym posterunkowym. Pewna koleżeńska przysługa naprowadza go na ślad przestępstwa. W starej stodole natyka się na zabytkowe auto z dziurami po kulach i postanawia wszcząć własne śledztwo. Ta sprawa ukształtuje go i otworzy drzwi do kryminalnego świata, który od tego czasu stanie się nieodłączną częścią jego życia.

?Gdy zapada zmrok? to książka idealna dla fanów serii o Williamie Wistingu, którzy w przeszłości zapoznali się już przynajmniej z dwoma jej tomami. Nie przypomina ona bowiem innych części tego cyklu. Jest zdecydowanie krótsza i bez problemów można ją przeczytać w jeden wieczór, a do tego intryga kryminalna i całe śledztwo nie są tak rozległe i rozbudowane. Autor skupił się w tym tomie bardziej na pokazaniu nam pracy policjantów śledczych z perspektywy początkującego i dopiero zagłębiającego się w ten temat Wistinga, którego wiedza nie jest jeszcze tak szeroka.

W porównaniu z innymi tomami tej serii ?Gdy zapada zmrok?, nie ma do zaoferowania tak wielowarstwowej intrygi. Nie polecam tej książki na pierwsze spotkanie z Williamem Wistingiem, ponieważ wielu czytelników mogłoby się zniechęcić. W tej części autor umożliwił spojrzenie w przeszłość bohatera i jeszcze dogłębniejsze jego poznanie. Pokazał nam, jak wiele w udało mu się osiągnąć, ale także, że początki nie są łatwe, a każdy kiedyś gdzieś zaczynał. Podczas czytania innych tomów tej serii nie rozmyślałam za wiele o przeszłości bohatera i szczerze nawet ciężko byłoby mi sobie wyobrazić doświadczonego śledczego, z wieloma osiągnięciami na koncie, jako młodzika, który o pracy śledczego nie ma zbyt wielkiego pojęcia. Właśnie z tego powodu ta książka, choć nie dorównuje kolejnym spodobała mi się tak bardzo, ponieważ miałam okazje jeszcze lepiej poznać bohatera z wrodzonymi umiejętnościami do dedukcji, który nie dostał kariery na starcie, ale do wszystkiego musiał dojść.

Wiliam Wisting należy do grona moich ulubionych literackich detektywów śledczych, dlatego zawsze z wielką chęcią pochłaniam książki z jego udziałem i tak było również z ?Gdy zapada zmrok?. Kiedy zabrałam się do lektury, nie odłożyłam jej już do samego końca. Dla fanów serii jest to pozycja obowiązkowa, jednak osobom, które jeszcze nie znają śledczego z Larviku polecam najpierw zapoznać się z innymi tomami tej serii i dopiero potem sięgnąć po jej prequel.

http://someculturewithme.blogspot.com/2017/03/zachwiana-rownowaga.html

Stara mądrość głosi, że nie ocenia się książki po okładce. W przypadku Sławomira Kopra, należałoby dodatkowo ostrzec Czytelnia: "po tytule również!". Sięgając po "Żony Bogów Sześć portretów żon sławnych pisarzy" spodziewałam się historii z kobietami w roli głównej. Już pierwsze strony pokazały jak bardzo się myliłam...
Sławomir Koper przedstawia sześć żony znanych i nagradzanych polskich pisarzy: Witolda Gombrowicza, Sławomira Mrożka, Czesława Miłosza i Jarosława Iwaszkiewicza. Opowieściom tym daleko jednak do portretu. Autor przedstawiona co prawda pewne fakty z życiorysów pań (w przypadku Anny Iwaszkiewicz całkiem obszerne), niemniej jednak to cenieni literaci wychodzą na pierwszy plan. Żony zaś pozostają tylko osobami z biografii swoich sławnych mężów.
Kolejnym elementem książki, który mnie skonfundował, było przedstawienie przez autora pikantnych faktów z życia intymnego pisarzy (opisy związków erotycznych, czy orientacji homoseksualnej). Czy była to chęć zszokowania Czytelnika, czy element rzetelnego przedstawienia bohaterów? Nie mnie to oceniać. Wydaje się jednak, ze pytanie o granicę prywatności artysty pozostaje wciąż aktualne.
Wszystkie powyższe uwagi nie oznaczają, że książka pozbawiona jest zalet. Sławomir Koper z lekkością prowadzi Czytelnika poprzez kolejne rozdziały, przedstawiając ciekawe fakty z życia sławnych pisarzy. Stara się przy tym nakreślić pewien szerszy kontekst, umożliwiający głębsze poznanie bohaterów.
"Żony Bogów Sześć portretów żon sławnych pisarzy" to interesująca pozycja, mogąca budzić jednak pewne kontrowersje.
Lektura nie dla każdego.

27/03/2017

Tygrysica - https://www.instagram.com/tygrysicaa/

Wiedźma z lustra Król Kruków Tom 3

"Wiedźma z lustra" autorstwa Maggie Stiefvater to zdecydowanie najsłabszy z dotychczasowych tomów ?The Raven Cycle?. Autorka postanowiła tutaj ponownie bardziej skupić się na bohaterach i ich wewnętrznych rozterkach niż na poszukiwaniach legendarnego króla Glendowera, przez co z czasem poszukiwania te przestały być już w ogóle interesujące dla czytelnika. Sama akcja książki zamiast nabierać tempa staje się zdecydowanie wolniejsza. Oczywiście nie można powiedzieć, że nie dzieje się tutaj zupełnie nic, bo wręcz przeciwnie dzieje się naprawdę sporo, jednak w większości są to rzeczy nie wnoszące nic nowego do książki. Gdyby nie nasi młodzi bohaterowie i nagły zwrot akcji podczas zakończenia to nie jestem pewna czy zdecydowałabym się sięgnąć po następny tom.

27/03/2017

Patrycja Kuchta

Koszmar Morfeusza Mafijna miłość, tom 2

Cassandra Givens wplątała się niebezpieczny i pełen namiętności romans z Adamem, swoim szefem. Wspólna przyszłość może i nie byłaby aż tak bardzo nierealnym celem gdyby nie drugie, mroczne oblicze mężczyzny- Morfeusz. McKey tkwi po uszy w organizacji, której nie może opuścić, chyba, że w foliowym worku. Nie może stworzyć nawet normalnego związku, bez narażania swojej wybranki na śmiertelne niebezpieczeństwo. Cassandra angażuje się jednak coraz bardziej w ich związek pełen uniesień i rozkoszy, ale także słonych łez, a wybranek, dla którego gotowa jest poświęcić nawet samą siebie nie chce, albo nie potrafi jej uczuć odwzajemnić. <br> <br> W tym tomie, tak jak w poprzednim dzieje się dużo i szybko. Nie zabraknie dramatycznych zwrotów akcji, brutalności, gwałtownych uniesień i chwil prawdziwego przerażenia, a szczęśliwe zakończenie stanie się nagle bardzo odległe i niemal całkowicie zniknie z horyzontu. Autorka zapuściła naprawdę ostre pazurki i pokazuje jaka potrafi być bezwzględna i brutalna wobec swoich bohaterów. Niejednokrotnie słyszałam, że ten tom wypada o niebo lepiej od poprzedniego, ale jeśli mam być szczera, nie dostrzegłam większych zmian jeśli chodzi o sposób prowadzenia historii, styl, dialogi czy bohaterów. Jedynka podobała mi się i z dwójką spędziłam ponowie porównywalnie miłe chwile. Czy milsze? Niekoniecznie. Ale w żadnym wypadku nie mogę powiedzieć, że jestem rozczarowana lekturą.<br> <br> ?Pragnę go, kocham i nienawidzę jednocześnie. Czuję do niego wszystko, co tylko można czuć. Paleta emocji od najjaśniejszych kolorów do tych najbardziej mrocznych. Przeraża mnie intensywność tych uczuć i to, że po prostu sobie z tym nie radzę. Nie powinnam z nim być, a drugiej strony nie potrafię żyć bez niego.?<br> <br> Na pierwszy rzut oka widać jednak, że zmieniła się erotyczna strona tej serii. W jedynce, autorka postawiła na ilość, splatając seks w niemal każdą scenę, co dość szybko stało się męczące i nużące, a więc efekt był dokładnie odwrotny od zamierzonego. Tym razem muszę jednak pogratulować autorce oryginalności, bo wskoczyła na zupełnie nowy poziom jeśli chodzi o ?te sceny?. Totalnie nie byłam przygotowana na tak mocne, odważne i kontrowersyjne opisy. Erotyka w tej serii wkroczyła w bardziej mroczne i dzikie rejony, a zachowanie bohaterki może niejedną osobę zbulwersować i zaszokować. Jako ciekawostkę dodam jednak, że pomimo wszystko Cassandra wreszcie nauczyła się mówić ?nie? i korzystała z tej nowej zalety zaskakująco często, dzięki czemu nieco zyskała w moich oczach.<br> <br> Autorce trzeba przyznać, że potrafi pisać wciągające historie, które dosłownie się pochłania. Jedni ją kochają i niemal spijają każde słowo z jej ust, inni z kolei nienawidzą i plują bezsensownym jadem. Ja nie należę do żadnej z tych kategorii, ale bardzo polubiłam pióro autorki i chętnie do niego wrócę, bo jej książki w niczym nie ustępują bestsellerom zza oceanu. Historia Cass i Adama spodoba się czytelniczkom zachwyconym ?Stingerem? czy ?Barwami miłości?. <br> <br> O CZYM? ?Koszmar Morfeusza?, to ciekawa powieść erotyczna z mrocznym mafijnym wątkiem. Gorąca, bezpruderyjna, całkowicie pozbawiona hamulców historia idealna do wieczornego czytania w łóżku przy lampce wina. Ma też drugie, wzruszające i smutne oblicze, bo choć to romans i miłość wylewa się z kartek, to jest to takie smutne i samotne uczucie, nie do końca odwzajemnione i bez szans na happy end. Nie mogę się doczekać zakończenia tej historii.

27/03/2017

Tygrysica - https://www.instagram.com/tygrysicaa/

Piękny

W ciągu jednej, krótkiej chwili całe dotychczasowe życie Pippy Bay Cox legło w gruzach. Załamana i rozgoryczona po zdradzie ukochanego postanawia wyruszyć wraz z Ruby Miller i jej przyjaciółmi na szaloną wycieczkę po winnicach. Nastawiona jedynie na dobrą zabawę i odreagowanie przykrych wydarzeń, nie podejrzewa nawet, że mężczyzna którego pozna w samolocie do Stanów całkowicie odmieni jej życie.
Dwa lata temu zauroczona ?Zaplątanymi? ? Emmy Chase sięgnęłam po ?Pięknego drania?. Nie wiem już gdzie usłyszałam, że ta książka będzie równie zabawna i wciągająca, ale pamiętam, iż nie zastanawiałam się ani chwili, aby po nią sięgnąć. Tak właśnie zaczęła się moja przygoda z serią ?Beautiful Bastard?. Teraz po upływie tych lat (i pięciu przeczytanych książkach), z ręką na sercu mogę wam powiedzieć, że nie żałuję sięgnięcia po nią. Zwłaszcza, że drugiej tak wciągającej serii (z tego gatunku) nie czytałam. Nie mam pojęcia jak Christina Hobbs i Lauren Billings to zrobiły, ale tak właśnie jest. ?Piękny? został napisany w naprawdę dobrym i przezabawnym stylu. Nie pamiętam kiedy ostatnio tak się uśmiałam czytając jakąś książkę. Podobnie jak w poprzednich tomach w ?Pięknym? również nie zabrakło scen erotycznych, przyśpieszających bicie serca, które autorki napisały z doskonałym wyczuciem i smakiem, a zarazem zachowały całkowitą naturalność.
Muszę przyznać, iż zwariowana historia Pippy i Jensena okazała się wprost idealnym zwieńczeniem całej serii.
Warto wspomnieć także, że Hobbs i Billings żegnając się z całą serią postanowiły na końcu książki po raz ostatni wrócić do bohaterów poprzednich tomów, poświęcając im jeszcze po jednym rozdziale. Według mnie było to doskonałym pożegnaniem zarówno z bohaterami jak i całą serią.
Na koniec mogę już powiedzieć tylko tyle, że gorąco polecam wszystkim ?Pięknego? oraz całą serię ?Beautiful Bastard? autorstwa Christine Lauren, ponieważ będzie to lektura, która rozbawi was do łez i na pewno nie rozczaruje. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś będę miała przyjemność przeczytać jakąś książkę autorstwa tych dwóch wspaniałych autorek.

Za możliwość udostępnienia egzemplarza do recenzji ogromnie dziękuje Zazyjkultury i Wydawnictwu Zysk i S-ka.

Aleksandra

27/03/2017

Maadziuulekx3

Promień rażenia

Bardzo lubię twórczość Sophie Hannah. Najbardziej w pamięci zapadła mi ,,Buźka, która od początku do końca trzymała mnie w niewiedzy, zmuszała do pobudzenia szarych komórek, by znaleźć rozwiązanie zagadki. Jest akcja, adrenalina, napięcie i ogromna niewiedza, co się stanie. Kiedy w zapowiedziach wydawnictwa przeczytałam o jej najnowszej powieści, długo się nie zastanawiałam i o nią poprosiłam. Coś czułam, że i tym razem mnie nie zawiedzie, że książka spełni moje wymagania czytelnicze, że zapewni mi wiele emocji.

Na początku lektura mnie nie zaciekawiła, wręcz mnie nużyła i w pewnym momencie miałam ochotę odłożyć książkę na półkę sądząc, że już niczym nie zaskoczy, że nie wciągnie w swoje sidła. Jednak zagłębiając się coraz dalej, akcja obudziła się do życia. Powoli narastała jakby badała grunt po którym stąpa, leniwie parła do przodu pociągając czytelnika ciekawością, co takiego wydarzyło się w życiu bohaterów, że znaleźli się na tej konkretnej ścieżce. Myślałam, że zawiodłam się na autorce, lecz moje obawy szybko odeszły w zapomnienie. Kolejny raz Sophie Hannah udowodniła, że potrafi wciągnąć czytelnika w swoją opowieść i zapewnić niezapomniane wrażenia.

Zagmatwana fabuła, mylne tropy i pytania bez żadnych odpowiedzi. Zagadka, którą trzeba rozwiązać, dreszczyk emocji, adrenalina i gęsia skórka, która towarzyszy przy kolejnych rozdziałach. Do tego wyraziści, charakterystyczni bohaterowie, ta niepewność, co mogą spowodować. Niewinna opowieść o zaginionym kochanku, która przemieniła się w trzymający thriller psychologiczny pełen kłamstw, zaskakujących intryg, gwałty i miłość, która nie powinna mieć miejsca. Ile krzywdy potrafi wyrządzić człowiek człowiekowi? W imię czego? Fantazji? Sadyzmu? Fetyszu? Kaprysu? Chorej miłości? Autorka pokazała ciekawe studium psychologiczne postaci, rozbudowała ich historię, dokładnie nam ich opisała, co nimi kierowało, jakie emocje im towarzyszyły. Zaskakujące zwroty akcji, gdy już myślałam, że przejrzałam fabułę na wylot, wiem kto stoi za okropnymi wydarzeniami, okazywało się, że jestem w błędzie i cała teoria padała.

Mocna opowieść, która wbija w fotel, szokuje, prowokuje, złości doprowadzając czytelnika do granic możliwości. Nie sposób oderwać się od lektury, od barwnych bohaterów, ciekawej fabuły i tej tajemniczości, która towarzyszy podczas czytania historii. Gorąco polecam.

Książka interesująca, jednakże bardzo kontrowersyjna pod względem zarówno merytorycznym jak i metodologicznym.
Konstrukcja jest dość prosta, każdemu z ?praw? jest poświęcony jeden rozdział w którym znajdują się: jeden lub dwa przykłady oparte na historycznych wydarzeniach, analiza przedstawionej historii pod względem danego prawa oraz próba przedstawienia jego zastosowania w realiach współczesnego świata.
Pod względem warsztatowym książka robi, na pierwszy rzut oka, wrażenie logicznej i poukładanej. Jednakże autor nie powołuje się na żadne badania z zakresu psychologii czy socjologii. Przytacza jedynie arbitralnie wybrane fakty historyczne jako podstawy swoich twierdzeń. Metoda ta nie neguje samych wywodzonych twierdzeń ale również nie dowodzi ich prawdziwości. Należy jednak oddać autorowi, że owe podstawy historyczne są interesujące i czyta się je z ogromną przyjemnością. Nadto książka jest pełna ciekawych cytatów osób ze świata polityki, wojskowości, filozofii itp. Analizy wydarzeń historycznych również są wyłącznie subiektywni opiniami autora. W jednym z rozdziałów przywołuje postać cesarza bizantyjskiego Michała III i wskazuje, iż ów cesarz powinien oprzeć się na swoim wuju ?doradcy Bardasie a nie na faworycie Bazylym (późniejszym cesarzu Bazylym I), gdyż wtedy zachowałby życie. Teza ta jest niczym nie podparta a mając na uwadze, iż IX-wieczny Konstantynopol był prawdziwym siedliskiem żmij, wniosek, że akurat ta osoba by nie zdradziła wydaje się co najmniej naiwny (co jest paradoksem gdyż autor potępia naiwność jako jedną z cech uniemożliwiającą ?dojście do władzy?). Nadto między niektórymi prawami czy poradami występują sprzeczności np. ?zamieniaj wrogów w przyjaciół? i ?niszcz wrogów do końca?.
Drugą wadą metodologiczną jest brak definicji ?władzy? jako takiej. Co prawda miedzy wierszami można wyczytać jak jest pojmowana władza przez autora, jednakże dla czystości logicznej we wstępie należałoby umieścić przynajmniej krótką wzmiankę na ten temat.
Największe kontrowersje budzi jednak przesłanie merytoryczne książki. Świat oczami Robert?a Green?a jest przepełniony zawiścią, podstępem, kłamstwem oraz niegodziwością. ?Człowiek człowiekowi wilkiem?. A może trafniej ?człowiek człowiekowi człowiekiem?. Nie wchodząc w rozważania nad prawdziwością takiej wizji i możliwością jej ?stopniowania? należy stwierdzić, iż jest to wizja piekła na ziemi. Zło jest elementem świata, jednak nie jest tak dominujące i wszechogarniające jak zostało to przedstawione w ?48 prawach władzy?. Gdyby czytelnik wierzył we wszystkie tezy autora i co gorsza stosował się do ?praw władzy? w życiu codziennym, to byłby człowiekiem no najmniej godnym potępienia. Autor wyznaję tezę, iż władza sama w sobie jest wartością i celem. Czy to prawda? Nie wiem. Jednakże dla autora postacią godną naśladowania z pewnością byłby Stalin czy przewodniczący Mao. Nawet przywoływany kilkukrotnie Machiavelli nie twierdził, iż natura ludzka jest aż tak zła oraz nie stawiał władzy/potęgi jako celu samego w sobie.
Czy życie polegające na żonglerce maskami, w ciągłej niepewności, gotowości do zadania ciosu najbliżej osobie, jest szczęśliwe? Dla mnie pytanie retoryczne. Jednakże jeśli ktoś uznaje władze nad ludźmi za największą przyjemność to taka wizja życia może go zadowalać.
Osobiście czytałem tę pozycję jako poradnik ?jak nie dać się oszukać?. Mój prywatny tytuł to ?48 sposobów jak ludzie próbują Tobą manipulować?. I tak też polecam interpretować do ?48 praw władzy? Robert?a Greene?a.

Mercedes Thompson jest mechanikiem, piękną kobietą i od czasu do czasu kojotem. Mercy to zmiennokształtna, która swoją lojalnością potrafi zawstydzić niejednego członka miejscowego stada wilkołaków. Kiedy jej seksowny sąsiad Adam wpada w kłopoty, to Mercedes rusza mu z pomocą, bo zaginiona córa Adama jest jej przyjaciółką, a sam Alfa kimś więcej niż tylko irytującym sąsiadem oraz koneserem jej ogrodowych aranżacji.

Seria o Mercedes Thompson pomimo upływu lat, nadal cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem, z czego możemy się tylko cieszyć. To dzięki fanom twórczości Patricii Briggs, doczekaliśmy się kolejnego wydania pierwszego tomu o przygodach nietuzinkowej pani mechanik.

?Zew księżyca? to typowe Urban Fantsy, które nie zaskoczy Was oryginalnością, lecz należy pamiętać, iż owa książka kilka lat temu przecierała szlaki i była wzorem dla niektórych pisarzy. To dzięki tej serii, spore grono czytelników rozsmakowało się w fantastyce, a każdy kolejny tom potęgował fascynację wilkołakami, wampirami oraz innymi magicznymi istotami.
Jak to bywa w Urban Fantasy, akcja toczy się w mieście i tak też jest w tym przypadku. Wilkołaki nadal żyją w ukryciu, jednak ludzie nie są tak całkowicie pozbawieni wiedzy o nadnaturalnym świecie. Szybko można zagłębić się w otoczenie, które wykreowała autorka, bo jest ono na swój sposób naturalne. Nie poddawałam w wątpliwość istnienia jakichkolwiek istot, a moce, które posiadali bohaterowie, stanowiły trwały element powieści.



Mercy jest bohaterką przyjemną w odbiorze. Ma niewyparzony język i nie boi się go używać. Jest świadoma swoich słabości, ale też nie stroni od konfrontacji i walki. Autorka nie stworzyła niepokonanej zabójczyni, tylko kobietę-kojota, która ma silną wolę przetrwana oraz lubi samodzielność. Co się tyczy Adam, miejscowego Alfy, to w tej części nie poznałam go tak dobrze jakbym chciała, niemniej jednak wzbudził moją sympatię, a jego wybuchowy charakter i tajemnice, które skrzętnie ukrywa, dobrze rokują na przyszłość. Podoba mi się sfora wilkołaków, a mianowicie system, w jaki funkcjonuję. Przypominają swoich naturalnych braci i taki obraz zwierzęcej strony łaków w pełni mi odpowiada.

Akcja toczy się na przestrzeni kilku dni, nie należy do najszybszych, ale nudna również nie jest. Jest to książka z tych, przy których oddycha się pełną piersią i chłonie wszystko, z czym muszą zmierzyć się bohaterowie. Nie brak tu krwawych starć, intrygi do rozwikłania, małej dawki namiętności umiejętnie ukrytej między wierszami oraz dialogów naładowanych emocjami. Doskonale się bawiłam, głównie dlatego, że kocham ten gatunek, a z bohaterami szybko nawiązałam więź. Mercedes jest kobietą, którą w pewnym sensie podziwami, bo idealnie odnalazła się w środowisku zdominowanym przez mężczyzn, ale nie straciła "pazura". Nie jest to cukierkowa dziewczyna, a twardo stąpająca po ziemi zmiennokształtna, która potrafi zawalczyć o tych, których kocha.



?Zew księżyca? to dopiero wstęp do wielotomowej serii, i jestem zachwycona pierwszym tomem! Kiedy już się usłyszy pieśń księżyca, trudno porzucić lekturę, tym bardziej, że nocne wędrówki wśród wilkołaków i wampirów są odurzającą przygodą. Polecam wszystkim miłośnikom gatunku! 5/6

27/03/2017

Anna Karowicz

Złodziejka książek

Książka, którą naprawdę warto przeczytać. Wciąga, jest lekka i jednocześnie ciekawa.

Odkrywamy w niej tajemniczy świat Barcelony i poznajemy Daniela Sempere - syna antykwariusza. Dzięki niemu przenosimy się również na Cmentarz Zapomnianych Książek, który ukrywa tysiące ksiąg w bezpiecznym miejscu. Daniel ma prawo wybrać tylko jedną książkę. Długo krąży miedzy półkami pełnymi książek, aż wybiera tytułowy "Cień wiatru" napisany przez Juliana Caraxa.
Odnalezienie tej książki rozbudza zainteresowanie Daniela Julianem Caraxem. Próbuje więc odnaleźć inne książki tego samego autora i dowiedzieć się o nim jak najwięcej. Wydarzenie to staje się pierwszą kostką domina i zapoczątkowuje niebezpieczną i fascynującą przygodę.

Jakie tajemnice kryje przedwojenna Barcelona? Dlaczego Daniel nie może znaleźć żadnych informacji o autorze ukochanej książki? Te pytania nurtują czytelnika do ostatnich stron i powodują, że nie chce się odkładać książki na półkę.

Wszystkie trzy części połączone księgarnią Sempere zasługują na uwagę.

27/03/2017

Anna Karowicz

Cień wiatru

Książka, którą naprawdę warto przeczytać. Wciąga, jest lekka i jednocześnie ciekawa.

Odkrywamy w niej tajemniczy świat Barcelony i poznajemy Daniela Sempere - syna antykwariusza. Dzięki niemu przenosimy się również na Cmentarz Zapomnianych Książek, który ukrywa tysiące ksiąg w bezpiecznym miejscu. Daniel ma prawo wybrać tylko jedną książkę. Długo krąży miedzy półkami pełnymi książek, aż wybiera tytułowy "Cień wiatru" napisany przez Juliana Caraxa.
Odnalezienie tej książki rozbudza zainteresowanie Daniela Julianem Caraxem. Próbuje więc odnaleźć inne książki tego samego autora i dowiedzieć się o nim jak najwięcej. Wydarzenie to staje się pierwszą kostką domina i zapoczątkowuje niebezpieczną i fascynującą przygodę.

Jakie tajemnice kryje przedwojenna Barcelona? Dlaczego Daniel nie może znaleźć żadnych informacji o autorze ukochanej książki? Te pytania nurtują czytelnika do ostatnich stron i powodują, że nie chce się odkładać książki na półkę.

Wszystkie trzy części połączone księgarnią Sempere zasługują na uwagę.

"Trzech panów w łódce nie licząc psa", to jedna z tych książek, które się nie starzeją... Książka ma za sobą już niemal sto lat, a jednak nadal bawi! To niesamowite, że Jerome potrafił napisać coś tak ponadczasowego!

Fabuła nie może być prostsza: trzech dżentelmenów w towarzystwie sympatycznego psa podróżuje w łódce. Przygody, które przeżywają rozśmieszą nawet najpoważniejszych, podobnie jak dialogi. Nie da się ukryć, że autor był niesamowicie dowcipnym i inteligentnym człowiekiem. Sama czytałam tę książkę po raz pierwszy będąc w gimnazjum i od tego czasu wracam do niej, by poprawić sobie samopoczucie.

Znacie książkę? W takim razie nie muszę Was dodatkowo zachęcać, aby do niej wrócić. Nie znacie? Koniecznie nadróbcie zaległości i przekonajcie się, czy naprawdę warto... Ja już teraz wiem, że za parę lat znów wrócę do tej lektury, nie tylko ze względu na sentymenty.

27/03/2017

mowmikate.blogspot.com

Pył Ziemi

W 2310 roku w przestrzeń kosmiczną zostaje wystrzelony statek pokoleniowy Yggdrasil. Jako syntetyczny substytut Ziemi ma zapewnić przetrwanie gatunkowi ludzkiemu po zniszczeniu Ziemi. Ponad siedemset lat później na Ziemię przybywają Rez i Lilo. Muszą odnaleźć Biblioteki Snów, w której zapisano ogół wspomnień ludzkości. W ich rękach spoczywa los społeczeństwa zamieszkującego Yggdrasil. Biblioteka Snów znajduje się w Aurorze, pod pałacem królewskim, pilnie strzeżona przez samą królową Lys. Czy uda im się wykonać misję i ocalić Yggdrasil?

Lilo i Rez urodzili się na statku Yggdrasil, gdzie społeczeństwo w postępie technologii sprzeciwiło się śmierci. Nie odczuwają głodu ani zmęczenia. Gdy docierają na Ziemię, zaskakuje ich to co zastają. Natura i ludzkość poradzili sobie z katastrofą. Choć na pokładzie statku pokoleniowego znajdują się jeziora, lasy, góry, błękitne niebo to dopiero na Ziemi po raz pierwszy doświadczają prawdziwego kontaktu z naturą, a także muszą skonfrontować się z nieznanymi im odczuciami głodu i snu. W czasie wędrówki na swojej drodze natrafiają na prymitywne plemię, którego mieszkańcy odizolowali się od technologii. Spotkają kowboi pojedynkujących się w lewitujących pojazdach oraz zawitają do wiernie odwzorowanej kopii dziewiętnastowiecznego Londynu, którym włada Lord Nothing. Jednak cały czas ich celem jest Aurora- technologiczne miasto położone na terenie Arktyki.

Historia opowiedziana jest z perspektywy Reza. Jest on introwertykiem nie zdolnym do nawiązywania więzi emocjonalnych. Szczególna więź łączy go z Lilo, która w przeciwieństwie do niego jest opanowana i wesoła. Niestety nie mamy możliwości, aby lepiej ją poznać.

Pył Ziemi to głównie science-fiction, ale nie zabrakło w niej także wątku kryminalnego oraz budujących napięcie opisów. Wbrew pozorom Pył Ziemi nie opowiada jedynie historii o świecie przyszłości. Porusza także kwestie, które pomimo upływu lat są niezmienne, jak rozwarstwienie społeczne i dążenie do władzy po trupach. Dotyka także tematu egzystencji ludzkiej. Połączenie gatunków literackich ukształtowało ciekawą i zaskakującą historię osadzoną w świecie przyszłości, zwieńczoną porcją dobrego humoru. Czasem prawda jest brutalna, o czym przekonali się Lilo i Rez. W pewnym momencie tak zatraciłam się w książce, że zanim się obejrzałam dochodziła już północ. Z trudem przyszło mi odłożyć Pył Ziemi na następny dzień. Zakończenie absolutnie mną wstrząsnęło.

Cieszę się, że miałam możliwość przeczytania Pyłu Ziemi Rafała Cichowskiego. Po raz kolejny zetknęłam się z dobrze napisaną polską fantastyką. Mamy do czynienia z niebanalną i śmiałą wizją świata przyszłości, w którym rozwój technologii zmienił ludzkość. Autor zabrał mnie w podróż do przyszłości, która absorbuje, śmieszy oraz zaskakuje. Czas umyka, ludzkość się starzeje, ale coś pozostaje niezmienne - są nimi ludzkie wspomnienia.

27/03/2017

FayeWang

Rodzina O. Sezon I, 1968/69

Czuję się jakbym wyszła z domu wariatów. W rodzinnej galerii osobliwości Opolskich bowiem każda jedna postać jest zdrowo rąbnięta. Nie wiem czy mogłabym nazwać tutaj kogoś normalnym? Życiorysy szacownych bohaterów są tak pokręcone, powykręcane i zakręcone, że aż przyprawiają o zawrót głowy. Takiego skupiska oryginałów dawno nie widziałam. Istne szaleństwo!

Przede wszystkim trzeba powiedzieć, że ?Rodzina O.? Ewy Madeyskiej to powieść napisana bardzo dobrze, dopieszczona w każdym detalu. Postacie z krwi i kości oraz przemyślana, wciągająca fabuła. Warto też wspomnieć o ciekawym zabiegu: historia osadzona w burych latach 1968 ? 1969 zostaje skontrastowana z barwnymi bohaterami. A uwierzcie mi, życie tej rodziny nadaje się na wypasione realisty show! Każdy ma tu jakiś problem, każdy skrywa jakąś tajemnicę lub przynajmniej sekrecik, każdy ma coś na sumieniu? Nieślubne dziecko, zdrada, zagadkowa śmierć. Kłamstwa i półprawdy, uczucia i natręctwa. Z Opolskimi starymi i młodymi trudno dojść do ładu i składu. Poza tym tak na nich patrząc aż na usta cisną się słowa: niedaleko pada jabłko od jabłoni (co wydawca zaakcentował już na okładce?).

Jedno jest pewne ? z tą rodziną nie sposób jest się nudzić.

Choć powieść mnie nie porwała (czytałam na "raty"), to nie mogę jej odmówić tego, że jest to pozycja bardzo dobra w swojej kategorii. I to wariactwo Opolskich... Polecam!

27/03/2017

Paweł

Tu byłem. Tony Halik

Pełna recenzja tutaj: http://przymuzyceoksiazkach.pl/2017/03/27/miroslaw-wlekly-tu-bylem-tony-halik-recenzja/

Fascynujące życie Halika doczekało się fascynującej biografii. Wlekły nie tylko zrobił kawał świetnej roboty reporterskiej, ale historię swojego bohatera opowiedział tak, jak chciałby tego pewnie Halik ? intrygująco, z przytupem, a jednocześnie z dużą dawką dystansu. Lektura obowiązkowa nie tylko dla maniaków podróżowania. Każdy znajdzie tam coś dla siebie.

Margaret Lucas była najmłodszą z ośmiorga rodzeństwa. Będąc małą dziewczynka wyróżniała ją niezwykła wyobraźnia. Gdy zawierucha wojenna dotarła do St. John?s Green, matka dziewczyny zgodziła się, aby Margaret została damą dworu angielskiej królowej Henrietty Marii. Dziewczyna wyobrażała sobie jak na królewskim dworze ? (...) idzie w złotej sukni utkanej z cukru?. Jednak dworska rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Tam także spotkała markiza Williama Cavendisha, którego wkrótce została żoną.

Akcja powieści rozgrywa się we Francji i Anglii. Możemy poznać życie towarzyskie arystokracji, malownicze krajobrazy, ale także tę mroczną stronę walki o władzę. Ciekawym aspektem jest ukazanie ówczesnej medycyny, która dla czytelnika może okazać się trochę dziwna a czasem śmieszna, m.in. upuszczanie krwi albo różnego rodzaju mieszanki ziołowe z dodatkiem sproszkowanej kości słoniowej albo stalowych wiórów.

Margaret jest raczej nieśmiałą kobietą. Od najmłodszych lat towarzystwa dotrzymywały jej książki. W późniejszych czasach wojna nie oszczędziła jej rodziny. Lady Cavendish długi czas przebywała w żałobie. Pocieszenie odnalazła dopiero w poezji, w książkach i pisaniu. Była zbyt nieśmiała, aby odzywać się w towarzystwie, dlatego swoje emocje zaczęła wyrażać także poprzez ubiór- fantazyjne suknie ze wstążkami, czarne gwiazdki na policzkach i kapelusze z piórami. Choć pochodziła z arystokratycznego rodu to nie należała do kobiet wykształconych. Jej pierwsze tomiki były pełne błędów, co wzbudzało niesmak wśród śmietanki towarzyskiej.

Z czasem jej twórczość stała się odważniejsza. Zaczęła pisać scenariusze feministycznych sztuk teatralnych oraz utopijne opowieści science fiction. W ówczesnych czasach kobiety miały być dobrymi matkami, kochającymi żonami, które nie powinny odzywać się w towarzystwie mężczyzn. Margaret była przeciwieństwem takiej XVII-wiecznej kobiety. Dlatego jej twórczość nie spotykała się z powszechną akceptacją. Za sprawą jej poetyckiej wyobraźni postrzegano ją jako zarozumiałą, próżną oraz dziwaczną, choć była bardzo inteligentną kobietą. Zyskała miano ?Szalonej Maggie?. Mimo niepochlebnych uwag nie przestała tworzyć. Warto podkreślić, że Margaret była przede wszystkim kochaną i oddaną żoną. Trwała u boku męża, przez wszystkie lata jego tułaczki.

Księżna Margaret to fikcja literacka, bazująca na postaci, jaką była Margaret Cavendish. Przystaję za tym, że Margaret była w zasadzie kobietą nieśmiałą i wycofaną, której lepiej wychodziło przelewanie emocji na papier, niż prowadzenie konwersacji. Pod tym względem Margaret okazała się być mi bardzo bliska. Głównie to jej twórczość oraz stroje budziły najwięcej kontrowersji i stawały się tematem do plotek. Akurat takie zachowanie nie jest nam już obce. Obecnie to recepta na stanie się celebrytą. Książka jest dość krótka, ale mimo niewielkiej liczby stron, pozwala poznać Margaret na przełomie jej całego życia. Uważam, że książka Danielle Dutton to dobra pozycja, którą czyta się szybko i przyjemnie .

www.mowmikate.blogspot.com

27/03/2017

Melody

Fak maj lajf

?Fak maj lajf? o debiutancka powieść Marcina Kąckiego, dziennikarza ?Gazety Wyborczej?, któremu nie straszne są tematy społeczne lub historyczne. Jest także laureatem wielu prestiżowych nagród między innymi Grand Presss w kategorii dziennikarstwo śledcze. Skąd pomysł napisania powieści? Nie wiem, ale czy wszystko muszę wiedzieć? Raczej nie.
Historia, którą autor nam przekazuje, jest tak brutalna i pełna nieczystych zagrywek, że można śmiało rwać włosy z głowy (opcja dla mniej odpornych na stres). Mix ludzkich charakterów nastawionych tylko i wyłącznie na osiągnięcie celu, nieważne jakim sposobem i kosztem. Brutalny świat nieznający litości, w którym szansa dla jednej osoby, oznacza klęskę drugiej. Ale taka właśnie jest ta opowieść, bezprecedensowa, dosadna i przede wszystkim... wciągająca bez reszty!
Książka została napisana lekkim stylem, nie znajdziemy w niej homeryckich porównań. Niejednokrotnie mocny język, nadaje jej pazura, który subtelnie wkomponowuje się w całokształt dodając całości blasku.
Odradzam nastawianie się na szczęśliwe zakończenie. Niestety tego tutaj nie znajdziecie. Książkę absolutnie odradzam do czytania na głos w towarzystwie najmłodszych, chyba nie chcemy zapoznać ich z mocnymi scenami np. tortur czy gwałtów...
Nie będę dłużej rozpisywać się, ponieważ uważam, że najlepsze wnioski można wyciągnąć samemu po przeczytaniu tej powieści. W tym przypadku sama sobie jest doskonałą rekomendacją ?
Mocna rzecz, naprawdę polecam !

27/03/2017

kozterka

Rebel Gra Dobble

Gra jest rewelacyjna !!! Wciąga i bawi wszystkich bez wyjątku.Od 3 do 100 lat.
Emocje sięgają zenitu :))).NIE MAM,NIE MAM ..... aaa jest bałwan ; ).

Po latach czytania literatury zagranicznej postanowiłam spróbować przeczytać coś Polskiego od początku wszyscy znajomi mi to odradzali bo twierdzili że rodzimi autorzy raczej nic dobrego nie napiszą... No cóż muszę przyznać że ogromnie się mylili. Pani Jadowska nie pozwala się nudzić swoim czytelnikom od pierwszej do ostatniej strony książki, a historia przez nią pisana jest tak wciągająca że już po przeczytaniu kilkunastu stron czytelnik nie może przestać myśleć o bohaterach. Ja gotowałam, jadłam, pracowałam a nawet spałam z bohaterami, uczestniczyłam w każdej walce, w każdej kłótni, martwiłam się o Dorę, Mirona i Joshue. Śmiałam się i płakałam z nimi, czułam to co oni i widziałam to co oni. To nie była zwykła książka to był portal do innego świata. I moi drodzy to arcydzieło napisała Polka! Doceńmy naszych autorów czytajmy ich nawet tych mniej znanych, a może wy tez znajdziecie taka perełkę jaka dla mnie jest cykl o Dorze Wilk. Gorąco polecam!

27/03/2017

Magnolia044

Przekroczyć granice - mobi, epub

Echo zamknęła się w sobie po śmierci brata. Uczęszcza na terapię, która ma jej pomóc przejść przez żałobę. Wychodząc z gabinetu terapeutki, spotyka Noaha chłopaka, którego życie również boleśnie doświadczyło, toteż wyznaje zasadę, że nikomu nie warto ufać. Po stracie rodziców przechodzi z rodziny zastępczej do kolejnej. Terapeutka proponuje Echo pracę, jej zadaniem jest udzielenie korepetycji Noah. Jednak dziewczyna nie wie, że Noah Hutchins oznacza kłopoty.

Historia została opowiedziana na zmianę przez Echo i Noaha, co daje czytelnikowi lepszy wgląd w ich zachowanie i motywy postępowania. Na pierwszy rzut oka bohaterowie różnią się od siebie niemalże wszystkim, a łączy ich jedynie pragnienie normalności i powrotu do dnia sprzed zdarzenia, które miało miejsce w przeszłości każdego z nich i zmieniło diametralnie ich życie. Charakterystyka postaci została poszerzona o ich monolog wewnętrzny oraz pogłębiona o taki aspekt życia jak ich przeszłość. Mimo że fabuła nie jest jakaś odkrywcza, a zakończenie jest dość przewidywalne, książkę czyta się szybko i można się przy niej przyjemnie zrelaksować.

Autorka zwraca uwagę na temat żałoby. Ból po stracie bliskich nigdy nie mija, mimo że można się przyzwyczaić do funkcjonowania bez nich, to w najmniej oczekiwanym momencie może się pojawić i przypomnieć, że życie już nigdy nie będzie takie samo. Mówi także o bezinteresownej przyjaźni, czystej i szlachetnej miłości. Pisze też o traumatycznym zdarzeniu, które przytrafiło się głównej bohaterce, a jego wspomnienie wyparła ze swojej świadomości. Jej zadaniem jest odzyskać pamięć.

Przekraczając granice to powieść, która ukazuje bohaterów na tyle silnych psychicznie, że byli w stanie zostawić za sobą przeszłość i zbudować nową przyszłość. Mimo przytłaczających problemów nie poddawali się i walcząc z nimi, ostatecznie znaleźli nadzieję na lepsze jutro. Mnie się książka podobała i mam nadzieję, że Wy również będziecie usatysfakcjonowani. Polecam.

27/03/2017

Magnolia044

Przekroczyć granice

Echo zamknęła się w sobie po śmierci brata. Uczęszcza na terapię, która ma jej pomóc przejść przez żałobę. Wychodząc z gabinetu terapeutki, spotyka Noaha chłopaka, którego życie również boleśnie doświadczyło, toteż wyznaje zasadę, że nikomu nie warto ufać. Po stracie rodziców przechodzi z rodziny zastępczej do kolejnej. Terapeutka proponuje Echo pracę, jej zadaniem jest udzielenie korepetycji Noah. Jednak dziewczyna nie wie, że Noah Hutchins oznacza kłopoty.

Historia została opowiedziana na zmianę przez Echo i Noaha, co daje czytelnikowi lepszy wgląd w ich zachowanie i motywy postępowania. Na pierwszy rzut oka bohaterowie różnią się od siebie niemalże wszystkim, a łączy ich jedynie pragnienie normalności i powrotu do dnia sprzed zdarzenia, które miało miejsce w przeszłości każdego z nich i zmieniło diametralnie ich życie. Charakterystyka postaci została poszerzona o ich monolog wewnętrzny oraz pogłębiona o taki aspekt życia jak ich przeszłość. Mimo że fabuła nie jest jakaś odkrywcza, a zakończenie jest dość przewidywalne, książkę czyta się szybko i można się przy niej przyjemnie zrelaksować.

Autorka zwraca uwagę na temat żałoby. Ból po stracie bliskich nigdy nie mija, mimo że można się przyzwyczaić do funkcjonowania bez nich, to w najmniej oczekiwanym momencie może się pojawić i przypomnieć, że życie już nigdy nie będzie takie samo. Mówi także o bezinteresownej przyjaźni, czystej i szlachetnej miłości. Pisze też o traumatycznym zdarzeniu, które przytrafiło się głównej bohaterce, a jego wspomnienie wyparła ze swojej świadomości. Jej zadaniem jest odzyskać pamięć.

Przekraczając granice to powieść, która ukazuje bohaterów na tyle silnych psychicznie, że byli w stanie zostawić za sobą przeszłość i zbudować nową przyszłość. Mimo przytłaczających problemów nie poddawali się i walcząc z nimi, ostatecznie znaleźli nadzieję na lepsze jutro. Mnie się książka podobała i mam nadzieję, że Wy również będziecie usatysfakcjonowani. Polecam.

27/03/2017

BarbaraT

Mój pierwszy Alias Disney

Bardzo fajna gra, a przy tym dobry sposób na rozwój słownictwa, kreatywności i gimnastykowanie umysłu naszych przedszkolaków. Ze względu na proste zasady i dużą liczbę uczestników gra doskonale sprawdzi się na dziecięcej imprezie. "Disney Mój pierwszy Alias" gwarantuje udane spędzenie czasu.
Gra jest przeznaczona dla trzech do ośmiu graczy. Mamy dwa poziomy trudności w zależności od wybranej planszy. Dodatkową zaletą jest możliwość odłożenia karty, jeśli hasło na niej wydaje się jeszcze zbyt trudne. Podoba mi się, że możemy dostosować trudność do wieku gracza.
"Disney Mój pierwszy Alias" zawiera dwustronną planszę z obrotową strzałką. Mamy również 8 kartoników na podstawkach, przedstawiających ulubione postaci z bajek Disneya (Zygzak McQueen, Myszka Miki Myszka Minnie, Kaczor Donald, Kaczka Daisy, Kubuś Puchatek, Pirat Jake, Doktor Dosia) oraz klepsydrę. W skład zestawu wchodzą ponadto 192 karty z hasłami do odgadnięcia - mamy tutaj m.in. zwierzęta, owoce, ubrania, warzywa, pojazdy, zjawiska pogodowe, przedmioty codziennego użytku. Karty zawierają czytelne ilustracje, dzięki którym nawet dzieci nie potrafiące jeszcze czytać, rozpoznają hasła. Gra polega na zgadywaniu haseł przedstawionych na kartach.
Estetyka gry stoi na najwyższym poziomie. Rysunki na kartach są sugestywne i kolorowe. Wszystkie elementy wykonano solidnie i z niezwykłą trwałości, dzięki czemu są wytrzymałe na uszkodzenia.

27/03/2017

Michał Lipka

Y Ostatni z mężczyzn Tom 4

SEKSMISJA NA POWAŻNIE

Każdy czytelnik wie, że autor nie musi szastać kolejnymi wstrząsającymi pomysłami, żeby nie tylko przykuć uwagę odbiorcy, ale i go zachwycić. Wystarczy jeden, ale dobry, konsekwentnie rozwijany i prowadzony. Brian K. Vaughn miał taki właśnie pomysł, niezbyt oryginalny wprawdzie, jednak posiadający duży potencjał i udało mu się wykrzesać z niego wszystko to, co najlepsze.

W roku 2002 dochodzi do zagłady wszystkich mężczyzn, a dokładniej wszystkich samców, wszystkich posiadaczy chromosomu Y reprezentujących żyjące na Ziemi gatunki. Zostają tylko kobiety? i on, dwudziestokilkuletni Yorick Brown oraz jego małpa Ampersand. Dlaczego ocaleli? Czym się różnią? Co mają wspólnego ze sobą? To jedne z wielu pytań, które wymagają odpowiedzi jednak samego Yoricka bardziej zajmuje coś innego ? jak przebyć kilkanaście tysięcy kilometrów, jakie dzielą go od narzeczonej w świecie, który rządzi się zupełnie nowymi prawami.
Na początku czwartego tomu bohater znajduje się coraz bliżej celu, jednakże los nie sprzyja mu w odnalezieniu ukochanej. Sam przetrzymywany jest na łodzi podwodnej, a na dodatek jego małpa została uprowadzona najprawdopodobniej do Japonii. Sytuacja pogarsza się, kiedy Yorickowi w towarzystwie pracującej dla Culper Ring agentki 355 udaje się w końcu wyjść na ląd. Zdjęcie zrobione mu przez żądną sensacji dziennikarkę, gdy tylko zostanie opublikowane doprowadzi nie tylko do wojny, ale też i ogólnoświatowego polowania na ostatniego mężczyznę. Oboje muszą coś z tym zrobić, zanim będzie za późno?

Nie dziwię się, że Stephen King określił ?Y ? Ostatniego z mężczyzn? mianem najlepszej powieści graficznej, jaką kiedykolwiek czytał. Jej postapokaliptyczny rozmach, skupienie się na przemianach jakie zaszły w świecie (również tych politycznych) oraz mentalności ludzkości przypominają jego dzieła typu ?Bastion? czy ?Pod kopułą?. Jednakże napisana przez Briana K. Vaughana (?Runaways?, ?Saga?) seria przypomina także wiele innych dzieł Sci Fi. Koncepcja świata bez mężczyzn wywodząca się z legend o Amazonkach, choć w Polsce najbardziej kojarzy się z komediową ?Seksmisją?, ma długą gatunkową tradycję (tu wystarczy wspomnieć ?Virgin Planet? Poula Andersona czy ?The Holdfast Chronicles? Suzy McKee Charnas). Co ciekawe scenarzysta ?Y? tak dobrze wykorzystał ten schemat, że historia Yoricka wymieniana jest w kanonie dzieł o tej właśnie tematyce. Poza tym ?Ostatni z mężczyzn? przypomina także ?The Walking Dead ? Żywe trupy?, ale jest o niebo od nich (zarówno w ujęciu komiksowym, jak i serialowym) lepszy. I chociaż seria Vaughana nie przypomina go w żadnym momencie, emocje jakie we mnie wywołała przypominały te, jakie towarzyszyły mi w trakcie lektury ?Kaznodziei? Gartha Ennisa, a to coś znaczy.

Komplementy odnośnie ?Y? można by mnożyć w nieskończoność. Znakomity scenariusz, niesamowity klimat, ciekawe zagadki, dobrze skonstruowane postacie i akcja. Do tego dochodzą wspaniałe w swej prostocie ilustracje w wykonaniu Pii Guerrery (nagrodzonej za nie najważniejszymi komiksowymi wyróżnieniami, nagrodą Eisnera, Harveya i Joe Shuster Award) i Gorana Sudžuki (?Hellblazer?). Po prostu świetna komiksowa robota.

Nic zatem dziwnego, że ?Ostatni z mężczyzn? poza wspomnianymi wyżej wyróżnieniami zdobył Esinera dla najlepszej serii, kolejnego przyniósł Vaughanowi jako najlepszemu scenarzyście, a także doczekał się nominacji do Hugo Award (w kategorii najlepszej opowieści graficznej) jednej z najważniejszych nagród literackich przyznawanych utworom fantastycznym. Jeśli więc jeszcze nie znacie ?Y?, nadróbcie to jak najszybciej, bo warto.

27/03/2017

Hrosskar

Pył Ziemi

Pył Ziemi Rafała Cichowskiego przykuł moją uwagę już na etapie tworzenia okładki, a kiedy pojawił się oficjalny opis książki, wiedziałem, że będę chciał ją przeczytać. Kilka pierwszych recenzji tylko mnie w tym utwierdziło.

Po wielu wiekach intensywnego rozwoju, eksploatacji surowców i niszczenia środowiska naturalnego, Ziemia w XXIV wieku umiera. Aby zapewnić przetrwanie ludzkości, w przestrzeń kosmiczną zostaje wystrzelony Yggdrasil - ogromny statek pokoleniowy, który może zabrać ze sobą 70 milionów osób. Siedemset lat później Lilo i Rez - para nieśmiertelnych istot, zostaje wysłana na Ziemię. Od powodzenia ich misji zależy ocalenie statku i wszystkich osób znajdujących się na pokładzie. Muszą odnaleźć tajemniczą Bibliotekę Snów, w której zapisano ogół wspomnień ludzkości. Jak się szybko okaże, na Ziemi ludzie jednak przetrwali i stworzyli równie zaawansowane technologie jak ci, co ją opuścili i nie są wcale pokojowo nastawieni wobec przybyszów z kosmosu...

Pył Ziemi jest mieszanką bardzo wielu gatunków. Mamy tutaj klasyczne wątki rodem z rasowej space opery, w postaci podróży statkiem pokoleniowym i eksploracji kosmosu. Znajdziemy tutaj także wątki kryminalne, ponieważ Lilo i Rez będą musieli znaleźć mordercę w XIX wiecznej kopii Londynu, ale również elementy hard science fiction, głównie w postaci niezwykłych rozwiązań technologicznych w jakie wyposażona jest dwójka głównych bohaterów. Na pierwszy rzut oka, może się to ze sobą kłócić, ale autor bardzo sprawnie przechodzi pomiędzy tymi wątkami i nie mamy poczucia, że oddziela je wyraźną granicą. Co więcej, książka porusza również szereg bardzo ważnych współcześnie tematów, jak nadmierna eksploracja zasobów naturalnych, degradacja środowiska, rozwarstwienie społeczne, czy dążenia do władzy po trupach.

Akcja powieści toczy się głównie w kopii XIX wiecznego Londynu, zasnutego mgłą, w którym arystokracja bawi się na wystawnych balach rodem z czasów wiktoriańskich, tuż obok znajdujących się slumsów. Drugim miejscem jest Aurora - bardzo nowoczesne miasto na Ziemi, w którym znajduje się poszukiwana przez bohaterów Biblioteka Snów. Rządzi nim królowa, która jest wrogo nastawiona do przybyszy, a ustrój demokratyczny w mieście jest tylko z nazwy. Ostatnim i najmniej odwiedzanym miejscem jest Yggdrasil, czyli wspomniany już statek pokoleniowy. Te trzy bardzo różne miejsca, o odmiennych koncepcjach i historiach, tworzą bardzo oryginalną i spójną całość. A przeskakiwanie akcji pomiędzy tymi miejscami nie wprowadza bynajmniej chaosu, lecz tylko urozmaica historię i ubogaca ją o nowe tematy do przemyśleń.

Cała książka została napisana w narracji pierwszoosobowej, w której Rez jest narratorem. W związku z tym, mamy okazję nie tylko dobrze poznać jego historię sprzed podróży na Ziemię, ale także dowiedzieć się co myśli, czuje i jak ważna jest dla niego jego towarzyszka. Natomiast kreacja Lilo pozostawia wiele do życzenia i niestety poznałem ją znacznie gorzej, niż niektórych bohaterów drugoplanowych jak królowa Aurory, czy ekscentryczny lord z Londynu. Skoro jestem już jestem przy wadach, to niesamowite zdolnościami do regeneracji Reza oraz Lilo nie do końca zostały przemyślane i przedstawione z zachowaniem choćby pewnej dozy realności. Owszem, ich ciała wytwarzają wszystkie potrzebne im składniki odżywcze, ale autor nic nie wspomina na temat pozyskiwania przez nie energii. A przecież jemy nie tylko by dostarczać składniki odżywcze, ale również po to, by mieć energię do nauki, pracy i życia. Jeszcze mniej nieprawdopodobne dla mnie było leczenie poważnych urazów, połączone z utratą dużej ilości krwi, po której bohaterowie nie musieli w żaden sposób uzupełniać składników odżywczych w swoich ciałach. Na szczęście, była to jedyna tak mocno zauważalna wada w całej powieści.

Pył Ziemi jest dobrą książką młodego autora Rafała Cichowskiego. Zręcznie połączył ze sobą wiele różnych gatunków oraz odmiennych miejsc, tworząc historię, którą czyta się wyjątkowo dobrze. Autor nie ustrzegł się jednak drobnych błędów, zwłaszcza przy tworzeniu nowoczesnych technologii, przez co nie do końca mogłem poczuć opisywane przez niego wydarzenia. Niemniej jednak polecam Pył Ziemi, zwłaszcza osobom, które do tej pory niewiele miały kontaktu z science fiction.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non!

hrosskar.blogspot.com

27/03/2017

Books Hunter

Za garść amuletów

Jest! W końcu doczekałam się kontynuacji w Polsce jednej z moich ulubionych serii urban fantasy. Trzy poprzednie tomy czytałam około sześć lat temu, więc trochę się naczekałam. Mam nadzieję, że na kolejny tom nie będzie mi trzeba długo czekać, bo będę zawiedziona! Chociaż... Kurczę, wiem, że warto czekać! Seria jest naprawdę dobra, pełna akcji, humoru, zaskakujących zwrotów akcji oraz magii. Dlatego też, po przeczytaniu tomu czwartego i narobieniu sobie apetytu na kolejny, nie uśmiecha mi się czekać kolejne kilka lat! Bo będę zua!

Świetnie było powrócić do Zapadliskowego świata. Do pyskatej wiedźmy Rachel Morgan, seksownego wampira, którego stanowczo w tym tomie było za mało, Kistena, zadziornego, mega zabawnego i jędzowatego Jenksa oraz niebezpiecznej Ivy. Tak bardzo ich wszystkich polubiłam, że czytając ich historię czułam się, jakbym spotkała dawno niewidzianych przyjaciół. Naprawdę świetne uczucie, bo dość rzadko zdarza mi się taka silna sympatia do bohaterów powieści. A co najlepsze... Tyle lat minęło, od kiedy czytałam ostatni tom, a tutaj pach! Pamiętam prawie wszystko. Poważnie, kilka rzeczy musiałam sobie utrwalić, ale jednak większość mi świtała.


Pewna akcja z tomu poprzedniego, pozostawiła pewien niesmak. Nie sądziłam, że po tym, co zrobił Nick, Morgan będzie chciała mu pomóc. Będzie chciała się w znacznym stopniu narazić się niebezpieczeństwu. W zasadzie nie tylko siebie, ale i Jenksa. Narażą się wilkołakom, ale i wampirom - co w zasadzie nie jest jakimś lada wyczynem, bo kto zna Rachel, ten wie, że ta twardzielka nie daje sobie w kaszę dmuchać... A co za tym idzie, ma wrogów w każdej nacji.

W poprzednich tomach sporo się działo, a i obecny pod tym względem nie zawodzi. Akcja mknie czasem jak szalona, nie ma czasu na nudę. Zdarzają się oczywiście chwile spokoju, ale wtedy mamy okazję się pośmiać z tekstów Jenksa. Zresztą, humor to kolejny wielki plus tej serii, bo wiecie... Bohaterowie jednak wiodą prym! Uwielbiam ich. Wszystkich razem i każdego z osobna.

"Za garść amuletów" polecam każdemu, kto zna poprzednie części, bowiem powiązanie z nimi jest, i to duże. Jednak nie tylko dlatego, ale również z tego powodu, że zdobycie poprzednich tomów niemal graniczy z cudem... Niemniej, jeśli jesteście fanami urban fantasy, to polecam. Będziecie się bawić wyśmienicie! Ja osobiście bardzo, ale to bardzo lubię serię "Zapadlisko".

sol-shadowhunter.blogspot.com

Był wczesny ranek, kiedy postanowiłam rozpocząć przygodę z produkcją Audioteki. Usiadłam w fotelu, zaopatrzona w moje ulubione słuchawki, i nacisnęłam play na wyświetlaczu smartfona. Chłonęłam. Zewsząd otaczały mnie przeróżne dźwięki. Przymknęłam oczy i w jednej chwili znalazłam się w zupełnie obcej sypialni. Obok mnie zaszeleściła pościel. Do moich uszu docierało każde wypowiadane przez Iran i Ricka słowo. Przez moment miałam wrażenie, że leżę z nimi w jednym w łóżku, przypatrując się z uwagą. Mój umysł rejestrował każdy, choćby najmniejszy ruch. Skrzypienie podłogi, odgłosy włączonego telewizora, wszystko to było bardzo rzeczywiste. Czułam atmosferę panującą w mieszkaniu i emocje towarzyszące bohaterom. Wyobraźnia działała pełną parą!

Pierwszy rozdział dostarczył mi wielu niesamowitych wrażeń. Wiedziałam już, że będę kontynuować tę przygodę. Prawdę mówiąc,ucieszyłam się, że to moje pierwsze spotkanie z tą formą artystyczną. Okazało się wyjątkowe,, a ja czułam ogromne zadowolenie i ekscytację. Po cichu zdradzę, że na samym początku miałam mętlik w głowie. Pojęcia takie jak "programator nastroju" czy "specjal" wprawiły mnie w niemałe zdumienie. Co to za świat? Czym są "andki", o których mówią bohaterowie? To był moment zwątpienia. Zastanawiałam się, czy mój umysł podoła tej tematyce. W końcu science-fiction to gatunek zupełnie mi obcy. Jednak każdy kolejny rozdział rozwiewał moje wątpliwości, a ponury postapokaliptyczny świat wciągał mnie coraz bardziej.

Audiobooka wysłuchałam w całości z ogromną przyjemnością! Fantastycznie dobrani aktorzy wzbogacili tę powieść emocjonalnie. Efekty dźwiękowe przeniosły mnie w tamten świat, tak różny od tego, który znam (ale może nie do końca inny?). Bardzo wciągnęła mnie historia Ricka, Iran, Johna Isidora. Jadąc tramwajem, czy idąc rano pustymi jeszcze ulicami, delektowałam się docierającymi do moich uszu dialogami i dźwiękami. Byłam, można powiedzieć, nausznym świadkiem wszystkich wydarzeń. Czułam to, co w danej chwili odczuwali bohaterowie. Nawet teraz, kiedy sobie przypominam różne sceny, emocje wciąż są żywe.

Śmieję się zachodząc w głowę, co też mogli o mnie myśleć przypadkowi przechodnie czy współpasażerowie. Wielokrotnie przyłapałam się na tym, że szczerzę się do samej siebie albo wydaję bezgłośny okrzyk zdumienia wydymając usta niczym żaba. Miałam wrażenie, że ludzie patrzą na mnie jak na wariatkę. Chciałabym móc zobaczyć wyraz swojej twarzy podczas tej dźwiękowej przygody! Pewnego dnia starsza kobieta, siedząca na przeciwko mnie, uraczyła mnie pełnym dezaprobaty spojrzeniem. Ale to nie było ważne. Tak naprawdę nie było mnie w tym tramwaju. Stałam wtedy w kuchni Johna Isidora i przed oczami miałam pająka, żywe stworzenie, które za chwilę miało zostać pozbawione kolejnego odnóża.

"Blade runner" to trzymająca w napięciu opowieść o istocie człowieczeństwa i przewrotności ludzkiej natury. Gorąco polecam każdemu, niezależnie od tego, czy jest fanem science-fiction, czy też nie.

Kontrowersyjny w górskim środowisku Adam Bielecki , ale bezsprzecznie najlepszy sportowiec-himalajista polski pisze o swojej życiowej przygodzie z górami od początku do teraz.Pisze poprostu , w sposób ciekawy, wartościowy ze wzgledów merytorycznych , ale też wydawałoby sie mało osobiście , zostawiając swoje prywaty na boku. Myślę, że warto przeczytać , warto ją kupić by wesprzeć Adama w kolejnych celach, by świat wiedział, że himalajizm to nadal Polska domena .

Pokaż więcej

 


Regulamin promocji "Zdobądź punkty za recenzje"

1. Organizatorem konkursu jest GANDALF Sp. z o.o. z siedzibą w Łodzi przy ul. Beskidzka 37, 91-612 Łódź, wpisana do Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla Łodzi-Śródmieścia w Łodzi, XX Wydział Krajowego Rejestru Sądowego, za numerem KRS 0000381992, posiadająca NIP 527-26-52-185, posiadająca kapitał zakładowy w wysokości 17 205 000.00 zł wg stanu na dzień 01.08.2011r.

2. Konkurs przeprowadzany będzie na stronach księgarni internetowej Gandalf.com.pl, prowadzonej pod adresem URL http://www.gandalf.com.pl

3. W konkursie może wziąć udział każdy, kto w dowolnym tygodniu trwania konkursu prześle drogą elektroniczną recenzję wybranego przez siebie produktu (książki, zabawki, gry, płyty, perfumy, kosmetyki, itd.) z oferty księgarni Gandalf (zamieści ją pod danym porduktem w przygotowanym formularzu).

4. Recenzja powinna być przesłana do sklepu www.gandalf.com.pl za pomocą przycisku "wyślij recenzję" pod opisem produktu oraz zaznaczeniem opcji 'zgłoś recenzję do konkursu' (użytkownik musi być zalogowany, aby opcja była aktywna)

5. Recenzja powinna być oryginalna, nigdzie niepublikowana oraz powinna być wynikiem własnej intelektualnej pracy uczestnika.

6. Na potrzeby konkursu za moment nadesłania recenzji uznaje się moment, w którym zostanie ona zapisana na serwerze księgarni internetowej www.gandalf.com.pl. Przesyłając recenzję autor wyraża zgodę na nieodpłatne publiczne udostępnianie recenzji na stronach www.gandalf.com.pl w nieograniczonym czasie.

7. W konkursie nie mogą brać udziału pracownicy i przedstawiciele księgarni Gandalf.

8. Uczestnik konkursu powinien podać organizatorowi dane osobowe niezbędne do zawiadomienia o wygranej przewidzianej niniejszym regulaminem (adres e-mail).

9. Spośród nadesłanych recenzji komisja Księgarni Gandalf w każdy poniedziałek przez czas trwania konkursu będzie wybierać najciekawszą recenzję tygodnia. Autorowi tej recenzji zostanie przyznana nagroda. O wygranej autor zostanie powiadomiony pocztą elektroniczną w ciągu 7 dni roboczych.

10. Nagrodą główną jest przyznanie 15. pkt. w sklepie www.gandalf.com.pl oraz bon o wartości 50zł na zakupy do gandalf.com.pl

11. Organizator ma prawo przyznania drugiego miejsca i 10 pkt. w sklepie Gandalf, trzeciego miejsca i 8 pkt. w sklepie Gandalf. Organizator zaznacza, że przyznanie miejsc drugiego i trzeciego nie jest obligatoryjne a uzależnione od wartości merytorycznej recenzji.

12. Nagroda może mieć wyłącznie postać określoną niniejszym regulaminem, regulamin nie przewiduje możliwości wypłaty jej równowartości w gotówce lub zamiany na inną nagrodę rzeczową.

13. Każdy ze zwycięzców konkursu wyraża zgodę na opublikowanie jego imienia, nazwiska oraz adresu e-mail na stronach serwisu Gandalf.com.pl. W przypadku braku możliwości skontaktowania się ze zwycięzcą w ciągu 7 dni od zakończenia konkursu nagroda przepada.

14. Uczestnicy konkursu lub ich przedstawiciele ustawowi wyrażają zgodę na przetwarzanie danych osobowych w rozumieniu ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. Nr 133, poz. 833) w celach prowadzenia konkursu, wyłaniania zwycięzców i przyznawania nagród, wydawania, odbioru i rozliczania nagród.

W koszyku:
0 produktów
/ 0,00 zł

przejdź do koszyka

rozwiń
Wpisz numer
Swojego zamówienia (xxxxxx/rrrr)
Sprawdź