wpisz minimum 3 znaki

 

NAGRADZAMY AUTORSKIE RECENZJE
CZYTAJ, GRAJ, OGLĄDAJ, SŁUCHAJ, BAW SIĘ, PISZ I WYGRYWAJ!

W KAŻDY PONIEDZIAŁEK wybieramy najlepsze recenzje spośród wszystkich zgłoszonych.


Nagrodą za najlepszą recenzję jest BON 50zł OD GANDALF.COM.PL

 

 

Dodatkowo za recenzje przynajemy punkty lojalnościowe, które będą dodane
do Twojego konta i pozwolą Ci opłacić zamówienie!

Autor pierwszej otrzyma 15. pkt. do konta klienta,autor drugiej 10. pkt. i trzeciej - 8. pkt.
 

Recenzje, które będą punktowane muszą mieć od 400 do 3000 znaków.
Aby zdobyć punkty musisz być zalogowany.

 

DUŻO CZYTAJ, DUŻO PISZ, WYGRYWAJ NAGRODY!

Dodatek z bogatą zawartością, świetne uzupełnienie podstawowej gry. A najlepiej połączyć ze wszystkimi poprzednimi dodatkami (Rzemieślnicy, których obecnie niestety ciężko dostać w Polsce + Złodzieje). Dodatkowa mechanika zachcianek Sułtana wprowadza pewnego rodzaju misje poboczne, które wypełnia się przyjemnie i niezbyt trudno, a przy okazji są dodatkowym źródłem monet. Ponadto wielkie miasta pozwalają przy dobrej strategii zyskać wiele punktów zwycięstwa. Poza tym, jak zwykle dobre jakościowo wydanie. Jeśli masz i lubisz podstawową grę, ten dodatek wg mnie jest konieczny.

26/04/2018

bibliotecznie

15.00 pkt.

Nora Lipowo, Tom 9

Ciekawe ilu z Was, spojrzawszy na liczbę stron nowej części cyklu Lipowo, złapało się za głowę i odmówiło przeczytania? Mam nadzieję, że nikt! :-) U mnie z Lipowem sprawa ma się bowiem tak, że im więcej stron, tym większa radość z lektury. Macie podobnie? Zakładam, że tak, więc się rozumiemy :-)

Słów kilka o fabule. Znika nastolatka pochodząca z bogatej rodziny, Berenika. Dziewczyna uczęszcza do szkoły dla wyjątkowych, utalentowanych dzieciaków i pozostaje w związku ze znacznie starszym mężczyzną, będącym w dodatku ojcem jednego z lipowskich policjantów. Początkowo nikogo jej zniknięcie nie dziwi, ponieważ nie raz już uciekała z domu. Tym razem jest jednak inaczej. Nastolatka zawsze kontaktowała się z przyjaciółkami, a teraz nie daje znaku życia. Dziewczęta powiadamiają rodziców koleżanki, a ci z kolei - policję. Również jej partner zgłasza zaginięcie. Rozpoczynają się poszukiwania, które prowadzą Daniel Podgórski i Emilia Strzałkowska, obecnie pracownicy brodnickiej komendy. To nie będzie jedyna zagadka, nad którą przyjdzie pracować naszym bohaterom. Na terenie pewnego, dawno już zamkniętego, ośrodka znalezione zostają zwłoki kobiety. W Cichym Lasku również ktoś natrafia na ciała ukryte w starej studni. Policjanci mają pełne ręce roboty. Fragmenty układanki, na które natrafiają poszczególni śledczy podczas przesłuchań, nijak nie chcą do siebie pasować. Wśród badanych śladów pojawia się nawet sprawa sprzed wielu lat, kiedy w wypadku samochodowym zginęli żona i synek obecnego komendanta z Brodnicy. Czy Eleonora i Michałek rzeczywiście zginęli w nieszczęśliwym wypadku? Czy ta stara i wciąż nierozwiązana sprawa łączy się jakoś z obecnymi zbrodniami? Czy Berenika odnajdzie się cała i zdrowa? Ile jeszcze osób zginie, zanim policja dotrze do prawdy?

Poza sprawami morderstw i zaginięcia mamy też podejrzane działania w pewnym ośrodku dla bezdomnych, niebezpieczną relację Weroniki z kimś z jej przeszłości, a także szpital psychiatryczny i... plebanię, której mieszkańcy również wydają się podejrzani. Oj, działo się, działo!

W ekipie policyjnej trochę zmian, do tego nasi bohaterowie aktualnie nie pracują stricte w Lipowie, tylko na komendzie w Brodnicy. I wiecie co? Klementyna jest CYWILEM. Jak to dziwnie brzmi w jej przypadku, prawda? Na szczęście nie przeszkadza jej to włączyć się w działania policjantów i pracować nad aktualną sprawą. Oprócz tego opiekuje się (tak! dobrze przeczytaliście) synem Teresy i jego dziewczyną, Magdą.

Autorka z tomu na tom serwuje czytelnikom więcej emocji. Fabuła jest tak misternie skonstruowana, że naprawdę trudno przewidzieć, co wydarzy się za chwilę. Domysłów snułam mnóstwo, bo w każdym wątku wciąż coś wychodziło na jaw. W rezultacie trzeba było naprawdę się skupić, by nadążyć za grupą śledczych. Do tego jeszcze doszła moja ulubiona warstwa obyczajowa i kolejne perypetie bohaterów. Miałam ochotę strzelić Podgórskiego w paszczę nie raz, a przy okazji potarmosić zarówno Weronikę, jak i Emilię. Ten trójkąt kosztował mnie chyba najwięcej emocji. Jestem bardzo ciekawa, co autorka dla nich szykuje.

Z ogromnym zainteresowaniem śledziłam również wątek prywatny Klementyny. Jej emocje, przemyślenia i podejmowane decyzje obserwowałam z uśmiechem na twarzy. Bardzo lubię tę postać. Początkowo wprawdzie mnie irytowała i nie wiem, czy w realnym życiu byłabym w stanie znieść jej zachowanie, ale w książce jest postacią nietuzinkową i niezwykle barwną. Z tomu na tom autorka pozwala czytelnikom poznać ją bliżej i uważam, że warto.

Zacznę od tego, że kupuję vinyle od 15 lat i przede wszystkim pierwsze wydania. Z tegoż otóż powodu z tym wydawnictwem miałem spore problemy - bo czy kupić pierwsze angielskie bicie, czy to wydanie. Stwierdziłem, że zaryzykuje i wezmę to- przekonało mnie głownie to, iż to 180 gramowe vinyle. Pomyślałem jak coś to puszcze to na alledrogo i kupie pierwsze wydanie. Ale nie zawiodłem się.
Teraz po kolei.
Jeżeli chodzi o muzykę to jej nie oceniam- tu zostało już przez blisko 50 lat wszystko powiedziane i napisane. Natomiast jeśli chodzi o jakoś dźwięku to jest kosmos (oczywiście na plus). Już samo to że to remastery z taśm matek mówiło że będzie dobrze a do tego jeszcze tłoczenie na 180 g vinylu no i Warner. Płyty (wszystkie) brzmią rewelacyjnie. Cały odsłuch wspaniały- nie ma praktycznie żądnego pyknięcia. Wszystko brzmi świeżo i naprawdę bardzo dobrze. (Nawet w ramach testu zapytałem żonę czy to vinyl czy cd- nie była w stanie rozróżnić).
Winyle jak już pisałem 3 x 180 g, brzmią wspaniale, super tłoczenia. Płyty kręcą się idealnie żadnych falowań.
Opakowanie typu gatefold rozkładane na 3 części z czego pierwsza cześć to praktycznie replika wydania jedno płytowego. Dwie pozostałe części posiadają nadrukowaną dużą ilość zdjęć- super sprawa dla fanów.
Koperty - płyty zapakowane są w trzy standardowe, białe koperty.
Labele - dwukolorowe pomarańczowo-zielone. I tu własnie mam jedyną konkretną uwagę do wydawcy. Według mnie labele powinny być replikami pierwszych wydań - no cóż wszystkiego nie można mieć.
Cena- przeszukałem cały internet (nawet ebay uk) i u Gandalfa ta płyta była najtańsza- duży plus dla tego sklepu.
Koszty dostawy- eleganckie, 5zł SUPER.
Pakowanie, zabezpieczenie przesyłki. Profesjonalne pudełko do wysyłki vinyli + folia. Wszystko OK.
Podsumowując.
Znakomity album, znakomicie wydany ze znakomitą jakością dźwięku w najtańszym sklepie z bardzo tanią dostawą. Osobiście polecam (na pewno nie puszczę tego na alledrogo. Jedynie to być może kiedyś (jak trafi się okazja) kupie pierwsze wydanie - tylko z uwagi na kolor etykiet.

11/04/2018

Baba Jaga

15.00 pkt.

Rebel Gra Takenoko

Takenoko była pierwszą grą, która znalazła się na naszej półce po baaardzo długiej przerwie w graniu. Szukałam czegoś w miarę dobrej cenie, czegoś w co będzie można grać w kilak osób, ale także, żeby dwie dobrze się bawiły, czegoś, co nie będzie banalnie proste, a będzie można przy tym trochę pokombinować i czegoś, co będzie ładne... Pytałam, oglądałam filmy z recenzjami, szukałam. I wiecie co? Takenoko to był strzał w 10! Instrukcja 6/6 Ponieważ nie przepadam za czytaniem długich instrukcji, lubię rzucić na instrukcję okiem i od razu wpadać w szał bojowy grania, tak tutaj z przyjemnością zatrzymałam się na dłużej.... A dlaczego? Bo nie dość, że instrukcja przypomina troszeczkę książkę dla dzieci, to jeszcze na początku jest króciutki komiks!!! Dowiadujemy się z niego o historii małej pandy, która trafiła na japoński dwór. Instrukcja jest przejrzysta, kolorowa, bardzo dobrze napisana.Na początku może się wydawać, że jest dużo zasad, to okazuje się, że gra jest prosta i daje nam sporo możliwości. Grafika 6/6 To i tu jest clue, meritum i wisienka na torcie. Otwierając pudełko oczy z zachwytu robią się wielkie. Gra jest mistrzowsko wykonana - przepiękne obrazki na kaflach, świetnie opracowane pudełko, dwie rewelacyjne figurki pandy i ogrodnika (obie wykonane z dbałością o detale i ładnie pomalowane). Kolejny plus - elementy gry nie są plastikowe, tylko drewniane - pędy bambusa, kanały nawadniające, kość pogody. Opakowanie 6/6 Z pudełka zerka na nas spod parasola śliczna niebieskooka panda. Pudełko jest duże, piękne, wykonane z porządnego kartonu. Po otwarciu go ogarnęła nas naprawdę wielka radość - feeria kolorów, ilość i jakość elementów - to była naprawdę wielka satysfakcja! Grywalność 6/6 Mechanika gry jest bardzo ciekawa - mamy do wykonania kilka akcji - do wyboru. Możemy dołożyć kolejny kafel do planszy, możemy podłączyć nawodnienie, nakarmić pandę, posadzić pędy bambusa i dobrać sobie cele. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze rzut kością pogody - może on nieźle namieszać, ale i bardzo wspomóc nasza rozgrywkę. Co ciekawe - plansza i bambusy są teoretycznie wspólne - jak je wykorzystamy do spełnienia naszych celów - decyzja należy do graczy. Dzięki temu, że gra ma sporo elementów, jest ciekawa i można w nią grać kilka razy pod rząd. Naprawdę łatwo można przyswoić zadady, nawet sześcioletniemu dziecku (teoretycznie gra jest przeznaczona dla dzieci 8+). Minusy? Może jedynie to, że przydałoby się jeszcze po jednym żetonie do określania akcji, bo dość często są trzy akcje, a nie dwie, no i te literówki w instrukcji. Jednak to są marginalne rzeczy. Takenoko jest grą, której właśnie potrzebowaliśmy. Można w nią grać w dwie i więcej osób, jest świetna zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych. I pomimo tego, że rozgrywka może trwać nawet godzinę - z przyjemnością ma się ochotę zagrać w nią ponownie. I pomimo, że ośmiolatka prawie zawsze nas ogrywa :D

W naszym ciele walczą Darth Vadery z Lukami Skywalkerami. Mamy wybór: karmić złych Darthów, albo karmić dobrych Luków. To od nas zależy, czy zło zwycięży, a my będziemy czuć się słabi, zmęczeni, ogłupieni, czy jednak dobro odniesie zwycięstwo i poczujemy się szczuplejsi, zdrowsi, weselsi oraz energiczniejsi.
Droga do zwycięstwa wiedzie przez... nasze jelita. To, co tam dociera w istotny sposób wpływa na nasz dobrostan. Czy tylko doktorzy medycyny wiedzą, że istnieje wielki nerw trzewny, który bezpośrednio łączy mózg z jelitami, a w jelitach powstają bardzo ważne hormony? W jelitach, w których jest wielu Darthów, dzieje się źle, sygnały do mózgu zaburzają nasze samopoczucie, a równowaga hormonalna jest zachwiana.
Odpowiednie pożywienie może zmienić Twoje życie. Nie znaczy to, że od jutra zaczyna się wielkie odstawianie złych pokarmów. Autorki zachęcają do zmian, ale nie radykalnych. To ma być zabawa, eksploracja nowych terenów i wspieranie Luków Skywalkerów w naszych jelitach. Jeśli nawet zdarzy Ci się nakarmić Darthów Vaderów, to nic nie szkodzi. Po prostu przestań to robić.
Treść książki wydaje się zabawna, ale tak nie jest. Byłam zaskoczona, bo od dwóch lat słucham wykładów po angielsku na wielkiej platformie TED, których treść zgadza się z treścią książki. Nie trzeba słuchać po angielsku tych wykładów, skoro pod ręką jest taka książka! Zachęcam!

8/04/2018

Justowa

10.00 pkt.

Oskarżyciel Domniemanie niewinności tom 1

Co wpływa na to, że uznajemy jakąś książkę tak po prostu za "dobrą"? Jak to się dzieje, że czytamy, nie możemy się od niej oderwać, kończymy ją i od razu chcemy brać do ręki drugi tom? Często tak macie? Ja szczerze mówiąc już dawno nie zaznałam tego uczucia i aż za nim tęskniłam, dlatego też byłam bardzo uradowana, gdy Oskarżyciel dostarczył mi pożądanych wrażeń.

Andrew jest doświadczonym prawnikiem. Szuka wrażeń, pisze z dziewczynami, umawia się, ale nie chce się angażować. Ma twarde postanowienia i ściśle się ich trzyma. To wszystko, co o nim wiemy. W sumie to nie jest wiele.

Podobnie jest z Allysą. Ona jest studentką prawa oraz szkoły baletowej. Poznaje Andrew w Internecie a później zostaje jego stażystką. Początkowo też nie jest zainteresowana głębszą znajomością. Zwykły zbieg wydarzeń sprawia, że nagle oboje przestają przestrzegać narzuconych sobie zasad. Do czego to doprowadzi?

Zapewne w tym momencie myślicie, że ta książka będzie przewidywalna. Otóż jak dla mnie wcale taka nie jest. Allysa nie jest cichą i nieśmiałą bohaterką jak to przeważnie w takich utworach bywa. Andrew skrywa tajemnice, którą osobiście bardzo chcę poznać. Zakończenie to jedno wielkie zaskoczenie. Ja byłam w absolutnym szoku. Dobrze, że miałam przy sobie drugi tom, bo czekanie na dalsze losy bohaterów było by dla mnie udręką.

Dodatkowo książka jest krótka. Początkowo wydawało mi się, że za krótka. Bałam się, że będzie mało konkretna, że czegoś zabraknie, a wyszło idealnie. Szybka i przyjemna lektura na jeden wieczór.

Jeśli chcecie się zrelaksować i odprężyć to serdecznie polecam.

29/03/2018

Marcin O.

15.00 pkt.

Rebel Gra Terraformacja Marsa (edycja gra roku)

"UWAGA UZALEŻNIA" - tak powinna być oznaczona ta gra :)

Terraformacja Marsa to gra w której zakochujesz się od pierwszego zagrania. Można ponarzekać na wykonanie elementów. Można ponarzekać na nie pasujące do siebie grafiki. Można również ponarzekać na śliskie planszetki gracza. Jednak po rozłożeniu gry i rozegraniu jednej partii, wiesz już, że dobrze wydałeś pieniądze. Każda partia sprawia grajacym ogromną radość a "uzdatnianie" Marsa za pomoca kart, których w grze jest aż 233 to za każdym razem inna rozgrywka. Gra sprawdza się w każdej konfiguracji 1-2-3-4-5 graczy.
Kupiłem, nie żałuje a wątpliwości były.

24/03/2018

Czytaczyk

15.00 pkt.

Mad & Bad Rock War 1

W książce poruszane są perypetie grupy nastolatków. Mimo że są od siebie kompletnie różni, każde jest inne, pochodzą z różnych miejsc, są w różnym wieku, to jednak jest coś co ich łączy. Wszyscy kochają muzykę.
Na tle wszystkich bohaterów odróżnia się trójka, która najczęściej pojawia się na kartach książki.
Summer jest niezwykle silną i odważną czternastolatką. Choć jest jeszcze dzieckiem, spoczywa na niej ogromna odpowiedzialność. Mieszka z babcią chorą na astmę, którą musi się opiekować i wykonywać prace domowe. Dodatkowo dochodzą do tego obowiązki szkolne, które całkowicie zajmują dziewczynie czas. Jest coś, co odróżnia ją od jej rówieśniczek. Summer ma niezwykły głos i wkrótce dostaje propozycję wokalistki w zespole muzycznym.
Jay ma trzynaście lat i wychowuje się w dużej rodzinie. Chłopak posiada liczne rodzeństwo, którego najstarsi członkowie są niezłymi łobuzami. Chłopak wraz z kolegami założył kapelę, która jest jego drogą ucieczki do lepszego świata.
Wydaje się, że czternastoletni Dylan wiedzie niemalże idealne życie. Nie ma praktycznie żadnych obowiązków, ani trudnej sytuacji rodzinnej. Jego monotonne życie całkowicie się zmienia, gdy odkrywa w sobie zamiłowanie do muzyki.
Robert Muchamore miał naprawdę świetny pomyśl na ciekawą i oryginalną historię. Nie spotkałam się jeszcze z książką, której fabuła opierałaby się na przedstawieniu, z tylu różnych perspektyw, wpływu muzyki na dojrzewające dzieciaki. Autorowi świetnie udało się zrealizować swój zamysł, treść już od pierwszych stron wciąga i nie pozwala się oderwać od lektury. Bohaterowie zostali wykreowani na bardzo żywiołowych i pełnych życia nastolatków, choć sprawili wrażenie nieco starszych niż byli. Rzadko kiedy zdarzały się momenty, gdy wzbudzali moją irytację. Na ogół ich polubiłam i naprawdę im kibicowałam. Muchamore posługuje się lekkim i przystępnym językiem, więc treść jest zrozumiała i w żadnym stopniu nie powoduje znużenia. Wyraźnie przeważają dialogi, dzięki czemu czyta się błyskawicznie. To interesująca oraz absorbująca lektura, z której można wyciągnąć sporo wartości.

18/03/2018

Logopeda ukulele

15.00 pkt.

Pucio i ćwiczenia z mówienia czyli nowe słowa i zdania

Pucio to mój ukochany pomocnik w terapii małych dzieci, więc bardzo czekałam na kolejną część jego przygód. Czy było warto? Oczywiście! Pucio jest przecież ulubionym kolegą moich pacjentów, bo rozwija się razem z nimi. Najpierw, kiedy był mały, bawił się onomatopejami i dźwiękami, które go otaczały (Pucio uczy się mówić dla dzieci już od 6 miesiąca życia). Kiedy trochę podrósł, rozwinął swoje słownictwo, a także poznał moc czasowników (Pucio mówi pierwsze słowa dla dzieci po 1 roku życia). Teraz Pucio znów trochę wydoroślał i tym razem nauczył się więcej opowiadać, budować dialog, odmieniać rzeczowniki, wyćwiczył orientację w przestrzeni i wiele innych umiejętności właściwych dla dzieci w wieku 2 - 3 lat. Wspaniale jest tutaj również to, że cała książka jest spójna i opowiada pełną historię Pucia i jego rodziny. Zaczynamy od pakowania walizek, wyjazdu do cioci i wujka, przeżywamy wiele różnych, zimowych przygód, a potem bezpiecznie wracamy do domu, by w spokoju wspominać cudowne ferie. Pod koniec książki, tak jak w poprzednich częściach, pojawiają się obrazki, które wystąpiły podczas tej historii. Dzięki nim maluch przypomina sobie, co przeżywał Pucio i może spróbować to opowiedzieć. Na każdej ze stron znajdziemy dialog ze słownictwem dostosowanym do dziecka i podpowiedzi dla rodziców, na co zwrócić uwagę, np. jakie pytania zadać. Uwielbiam ilustracje Joanny Kłos, bo są świetnie dobrane do dzieci: wyraźne, wesołe i jednoznaczne. Dzieci od razu wiedzą "o co chodzi", łatwo jest im się skupić na ilustracji i opowiedzieć, co się dzieje. Tym, którzy nie znają jeszcze tej serii przypominam, że każda z książek jest wydana w dużym formacie i ma grube sztywne strony, przystosowane dla małych rączek. Marta Galewska-Kustra wie, co dzieci lubią i jak dobrać narzędzia do zdolności małego czytelnika. Każda z części o Puciu jest dopasowana do danego etapu rozwoju mowy i wspaniale wspiera nie tylko terapię logopedyczną w gabinecie, ale przede wszystkim daje rodzicom mnóstwo możliwości do stymulowania rozwoju mowy ich dziecka. Zanim zaczniecie korzystać tej książki, przeczytajcie porady od autorki, która naprawdę wie, co robi! Co tu dużo mówić: Pucio jest fenomenalny i kochany zarówno przez dzieci jak i dorosłych. Moi mali pacjenci są zachwyceni tym, że mogą znów wyruszyć z Puciem w podróż i lepiej poznać jego wspaniałą rodzinę, a mnie pozostaje tylko czekać na kolejną część.

Pokaż więcej

Polecam ! Podkład rewelacyjny najlepszy !Mój numer jeden! na pewno kupię go ponownie:)Cudny zapach ,nie tworzy maski pielęgnuje cerę. Kolor 203 idealny do mojej karnacji twarz wygląda na wypoczętą i zadbaną. Podkład utrzymuje się cały dzień bez poprawek. Nie brudzi ubrań co jest wielkim plusem lekki idealny na lato . Cena bardzo korzystna , wysyłka błyskawiczna !Kontakt telefoniczny na najwyższym poziomie:)

1/05/2018

maraas

8.00 pkt.

Sprzedawca arbuzów

Marcin Meller postanowił zebrać swoje felietony, które zdołał napisać na przełomie lat 2013-2016. Większość tekstów powstała na łamach Newsweeka.
Zbiór felietonów podzielony jest na trzy działy: Pobawimy się?, Kwestia przyzwyczajenia, Przesuwanie orzeszka oraz Aman Aman. Autor porusza w nich kwestie rodziny polityki, sfery obyczajowej i w końcu kultury. I ta ostatnia właśnie tematyka była najbliższa memu sercu, gdy czytałam książkę. Marcin Meller potrafi zaciekawić, rozbawić, ale też gorzko trafić w sedno danej problematyki. Sam tytuł publikacji - Sprzedawca arbuzów to po prostu część tytułu jednego z felietonów, który traktuje o pewnych słownych chlapnięciach.

29/04/2018

Kasia p.

8.00 pkt.

Co się stało? Małe wypadki

"Co się stało?"<br> Karolina i Hans Lijkema<br> <br> Świat widziany oczami dziecka różni się od tego co zauważamy my, zwłaszcza gdy dotyczy to codziennych mniejszych i większych katastrof vel ciekawostek dnia codziennego niedocenianych przez dorosłych. Nasi Milusińscy często zaskakują nas swymi pomysłami czasem wywołując uśmiech, a czasem zgoła coś odwrotnego. Takie sytuacje można wykorzystać by rozpocząć lekturę, w której dużą rolę odgrywa fantazja i własne opowiadanie.

Plamy, wypadki i straszny bałagan są nieodłącznymi towarzyszami w poznawaniu otoczenia. Oczywiście starsi mają najczęściej odmienne zdanie i nie widzą tego co dzieci ? okazji do zabawy i sprawdzania co będzie kiedy ? brat pokaże jak jeździe się na rolkach albo dziadek zacznie przesadzać rośliny lub gdy zapomnimy posmarować się odpowiednim kremem przed wyjściem na mocne słońce. Zresztą takich wydarzeń ma miejsce wiele w ciągu tygodnia, a niekiedy nawet jednego dnia. Spojrzenie na nie z perspektywy Milusińskich daje najczęściej odmienny obraz sytuacji niż wydawało się. Tłumaczenia bywają nie tylko ciekawe, ale i pokazują jak zbyt często bagatelizujemy wielkie odkrycia małych ludzi. <br> <br> <br> Seria książeczek ?Co się stało? wspaniałą okazją do wprowadzenia dziecka w świat słowa pisanego, a jednocześnie dać mu swobodę wypowiedzi. Duże litery, mało tekstu oraz spore obrazki pozwalają na pierwsze próby samodzielnego czytania, ale także na własne opowiedzenie własnymi słowami. Książeczki mają swoje odrębne motywy przewodnie ? wielkie plamy, małe wypadki, straszny bałagan, które pomysłowo obrazują codzienne wydarzenia spod znaku katastrof małych i tych ciut większych. Autorzy z humorem i w kilku słowach podsumowują co się wydarzyło, a rysunek jest podsumowaniem, jednak pytanie ?co się stało?? zachęca do opowiedzenia własnej historyjki. Wydawnictwo Widnokrąg dołożyło również starań by książeczki zostały wydane w przyciągającej wzrok kolorystyce, a twarde okładki ułatwiają ich używanie. Autem są także całostronicowe rysunki, wyraźne i pozwalające dostrzec powiązania z tekstem umieszczonym tuz obok. Karolina i Hans Lijkema z humorem poruszają ważne sprawy i pozwalają na samodzielne wyciąganie wniosków.

Meteroryty byly produktem, o ktorym marzyłam. Ich cena na Gandalf sprawila, ze moglam sobe wreszcie na nie pozwolic!!!
Plusy;

+ piękny fiołkowy zapach
+ nadaje subtelny efekt rozświetlenia cery
+ wydajność
+ niesamowicie gustowne,finezyjne opakowanie,które wręcz trzeba wyeksponować na toaletce lub w łazience
+ gąbka zabezpieczająca przez wysypaniem się produktu
+ jeśli dysponuje się nieskaźitelną cerą nadaje się do samodzielnego użycia, ale świetnie współgra też z podkładem jako wykończenie
+ odcień Claire idealny dla janych, porcelanowych karnacji

Minusy:
- brak

Nie żałuję zakupu. Polecam z całego serca.

22/04/2018

kardo

8.00 pkt.

Dziewczyna, którą kochałeś

Prawdziwą pełnię czegoś widzimy dopiero wówczas, gdy to tracimy...
Tak jest w przypadku Liv - bohaterki powieści, która mając obraz "Dziewczyna, którą kochałeś", choć jest do niego przywiązana, nie zdaje sobie sprawy z prawdziwej jego wartości i jakże niezwykłej historii...

Uwielbiam książki pokazujące miłość dwojga ludzi ukazaną na tle wojennych zawieruch, np.: Paulliny Simons "Tatiana i Aleksander", Magdaleny Kordel "Tajemnica bzów", Adriana Grzegorzewskiego "Czas tęsknoty".

Zapytacie: Co ma z nimi wspólnego książka Jojo Moyes? Otóż dużo. Obraz Liv jest portretem pewnej Francuski - Sophie, której szczęśliwe małżeństwo z malarzem - Eduardem zostaje wystawione na próbę podczas I wojny światowej.
Autorka równolegle kreśli losy dwóch odległych od siebie w czasie, ale jak się okazuje, podobnych z charakteru bohaterek - zdeterminowanych i walczących o swoje: Sofie oraz Liv. Robi to bardzo umiejętnie, wzmacniając napięcie tak, by czytelnik nie mógł się od książki oderwać. Rzeczywiście - powieść czyta się jednym tchem.

22/04/2018

Erni2015

10.00 pkt.

Gra Karciane Podziemia

Karciane Podziemia to zamknięta w małym poręcznym pudełeczku gra karciano-kościana dla wszystkich tych, którzy lubią turlać kostki i za ich pomocą mierzyć się z niełatwymi zadaniami. Uprzedzam już na wstępie, że gra do łatwych nie należy i większość podejść do niej kończyć się będzie Waszą porażką. Ale za to zwycięstwo smakuje wówczas wyśmienicie.<br> Zadaniem gracza jest penetracja trzech poziomów lochów, gdzie musi on stawić czoła różnym stworom i pułapkom. Ponadto na samym dnie lochu czai się potężny Boss, z którym gracz stoczy ostateczną batalię i (być może, chociaż wątpię...) zwycięży i opuści loch w chwale. Mechanika gry oparta jest na kartach. Pełnią one jednocześnie rolę wyznacznika upływającego czasu, drzwi kolejnych lochów i spotkań z potworami, a po ich zdobyciu przez gracza są one dodawane do planszetki bohatera jako nowe umiejętności, przedmioty, mikstury lub zdobyte doświadczenie. Drugi element mechaniki to oczywiście kości. Dzięki nim gracz stara się zakryć jak najwięcej pól wyzwań na karcie spotkanego w lochach stwora lub pułapki i tym samym otrzymać jak najmniej ran podczas przedzierania się do legowiska Bossa.<br> Karciane Podziemia to planszowy odpowiednik gry typu RPG, podczas której wcielając się w rolę jednego z bohaterów staramy się przejść konkretny scenariusz (wybrany loch), pokonując po drodze różne zagrożenia, ulepszając swoją postać, zdobywając doświadczenie, powiększając ekwipunek, lecząc rany i przede wszystkim starając się przeżyć. Z początku gra może nieco odpychać, bo gdy już w pierwszych turach trafimy na trudne karty, to z bardzo skromną początkową pulą kości, z którymi tak naprawdę nie da się nic zrobić, możemy poczuć lekki niesmak. Nie zrażajcie się jednak, bo prawdziwy smaczek tej gry ukryty jest w kombosach zdobywanych żmudnie kości i umiejętności bohatera, które połączone razem uwalniają potencjał Karcianych Podziemi. Schematyczna tura (odrzuć karty czasu, otwórz drzwi, zdecyduj się na spotkanie, rzuć kośćmi, zdobądź kartę) zamienia się wówczas w nie lada łamigłówkę, okraszoną sporą dozą naprawdę fajnej zabawy. Im niżej schodzimy, tym jest trudniej, ale i fun z tworzenia kombosów, przydzielania kości i wykorzystywania zdobytych kart jest progresywnie wyższy. Losowość wynikająca z rzutów kośćmi, owszem, jest wyczuwalna, ale też tylko z początku, bo później, gdy kości mamy już pełną garść, wrażenie kontroli nad nimi rośnie.<br> Uważam, że Karciane Podziemia to świetna gra, idealna na samotne wieczory, fascynująca i frustrująca jednocześnie, mogąca trwać zaledwie parę minut, jak i ponad godzinę. Graficznie i jakościowo jest okej, jedynie o kilku błędach i nieścisłościach w instrukcji warto poczytać na forach. A cena? Chyba trochę za wysoka, ale jak tak przymierzyć do niej poziom dobrej zabawy i frajdę wynikającą z ciągłego turlania drobnych, milusich kosteczek, to zakup Karcianych Podziemi jest wart poważnego rozważenia. Ja kupiłem. I nie żałuję. I jeszcze dziś wieczorem ponownie dam się wciągnąć do lochów :)

13/04/2018

Ewa K.

8.00 pkt.

Testament - mobi, epub

Kolejna część prawniczych zmagań i tajemnic do rozwiązania z udziałem Chyłki, Zordona i reszty. Tym razem mamy spadek od spotkanej raz w życiu pacjentki...Autor jak zawsze zaskakuje! W tle pojawia się również interesująca historia pewnych warszawskich nieruchomości i niejasne okoliczności, w jakich zmieniały swoich właścicieli. Książkę pochłonęłam jednym tchem. Czekam na kolejne :) Polecam, szczególnie tym, którzy już zdążyli się "uzależnić" od tej serii ;)

3/04/2018

Erni2015

8.00 pkt.

Segregator Ever After High A5

Firma St. Majewski to (pewnie nie tylko dla mnie) synonim bardzo dobrej jakości przeróżnych produktów szkolnych i biurowych. Zakup oferowanego tu segregatora po raz kolejny utwierdził mnie w tym przekonaniu w stu procentach. Gandalf informuje, że jest to "Praktyczny i trwały segregator do przechowywania i przenoszenia dokumentów czy prac plastycznych. Wykonany jest ze sztywnej tektury oklejonej z zewnątrz elegancką okleiną. Szczególnie atrakcyjnego wyglądu nadają zdobienia graficzne Ever After High i lakierowanie".
Nic dodać, nic ująć. Bo segregator rzeczywiście wizualnie prezentuje się świetnie, zwłaszcza w oczach mojej córki, której zauroczenie marką Ever After High wciąż sięga zenitu. Ładny motyw graficzny, dobrze dobrane kolory, kolorowe wnętrze, błyszcząca powłoka. Po prostu piątka z plusem. Jakościowo też nic nie mogę segregatorowi zarzucić - swoje już przeszedł, a wciąż nie ma na nim praktycznie żadnych śladów używania, żadnych rys na lakierze, żadnych załamań na tekturze, żadnych rozklejeń, wewnętrzny mechanizm działa jak nowy. I znów - piątka z plusem.
Jedyny szczegół, do którego mógłbym się przyczepić, to brak wewnętrznej klamry, która dociskałaby upięte w środku kartki czy koszulki. Mnie trochę by to przeszkadzało, ale córka, jako jedyna użytkowniczka niniejszego segregatora, twierdzi, że wszystko jest ok i że segregator jest super. Skoro jej to nie przeszkadza, to i mnie nie przeszkadza (i zamkniętym w środku malunkom pewnie też nie).
A więc - polecamy! Bo to dobry produkt w dobrej cenie.

27/03/2018

BarbaraT

10.00 pkt.

Bing. Nowa kolekcja bajek

Książka podzielona jest na cztery kilkuminutowe opowieści. Każda dotyczy czegoś innego, ale wszystkie są ciekawe, pouczające, a dzięki obecności trzyletniego Binga, nasze przedszkolaki bez problemu utożsamią się z bohaterami lektury. Na 128 stronach poczytamy, jak sympatyczny króliczek robi pożywny i zdrowy koktajl oraz opiekuje się chorym przyjacielem. Wybierzemy się z Bingiem do parku, będziemy karmić kaczki i dowiemy się, że ptaki nie lubią hałasu. Kolejna historia uczuli maluchy, aby przerywać nawet najlepszą zabawę i udać się do toalety na czas.

"Bing. Nowa kolekcja bajek" wybrałam z myślą o moim 2-latku i był to strzał w dziesiątkę. Ilość tekstu jest odpowiednio dobrana, maluszek nie nudzi się podczas czytania i nie przewraca szybciej stron. Myślę, że ma to związek również z całostronicowymi, kolorowymi, przyciągającymi uwagę ilustracjami. Zanim mój synek przypatrzył się obrazkom, ja zdążyłam przeczytać tekst ;)

Nie sposób nie wspomnieć o ślicznym i solidnym wydaniu bajeczki - twarda oprawa na gąbce oraz świetnej jakości, grube kartki. Publikacja będzie z pewnością prawdziwą ozdobą biblioteki i posłuży nam przez długie lata. Jesteśmy oczarowani pięknie ilustrowanym zbiorem opowiadań o sympatycznym Bingu.

Pokaż więcej

25/05/2018

Zocha

Zabójczy pocisk

Same nazwiska świetnie zapowiadają książkę. Kupiłam ją z myślą, że idealnie nadaje się na mój urlop. Tyle opowiadań w jednej książce i naprawdę wszystkie trzymają w napięciu. Oczywiście nie wytrzymałam i już skończyłam. Polecam, świetny pomysł i rzeczywiście takiej książki jeszcze nie było.

25/05/2018

iniewiesznic

Bracia Slater. Kane Tom 3

Seria o braciach Slater jest fenomenalna, o czym mogliśmy przekonać się czytając poprzednie części: Dominic, Alec, oraz krótkie nowelki: Bronagh, Keela. Nareszcie nadszedł czas na Kane oraz Aideen. Całą serię łączy ogromne poczucie humoru, które towarzyszy nam od pierwszych stron książek. Okładki są piękne! Nawiązują do książek, przez co możemy dokładnie wyobrazić sobie postacie. We wcześniejszych częściach serii, poznaliśmy już odrobinę Kane. Wiemy czym się zajmuje. Z opisu postaci wiemy, że posiada on liczne ślady na ciele - co jest pokazane na okładce. <br> <br> Natomiast jeśli chodzi o okładkę "Aideen" - no cóż, jestem trochę zniesmaczona. Dlaczego? Otóż na okładce pokazany jest brzuch ciążowy głównej bohaterki, nie miałabym nic przeciwko gdyby nie te rozstępy, które niestety uwiecznili. Ciało kobiety przy ciąży zmienia się, to oczywiste, ale dlaczego robią to okładce takiej fajnej książki?!<br> <br> <br> "Kane"<br> <br> W każdej części poznajemy poszczególnych braci Slater. Jako ten najbardziej skryty Kane, niewiele zdradził na swój temat w poprzednich powieściach. Przyznam się bez bicia, że trudno napisać recenzję książki, tak aby nie zdradzić za wiele, ale żeby zaciekawiła. Postać Kane, od początku mnie intrygowała, ten niewybijający się, skryty mężczyzna, jednak ma wiele do powiedzenia. Jest groźny, o czym przekonacie się czytając tę powieść, ale i również bardzo słodki! Jego słowne przepychanki z pewną panią dostarczają mnóstwa śmiechu i radości. <br> <br> "Włoski stanęły mi na dęba na karku, a oddech przyspieszył. Podeszłam powoli na palcach w stronę głosów, chociaż każda komórka mojego ciała krzyczała, bym uciekała w przeciwnym kierunku."<br> <br> Oczywiście w każdej części zdarzały się dramaty, bez dwóch zdań i tutaj coś się wydarzyło. Co jak co, ale autorka potrafi nam zapewnić wszelkie możliwe emocje. Myślę, że L.A Casey dojrzewa z każdą książka. Najsłabszy był Dominic, ale i tak możemy zauważyć w nim ogromne pokłady nadziei. "Kane" jest absolutnie najlepszym dziełem pisarki. Jestem do tego stopnia zakochana w tej serii, że nie dostrzegam jej minusów, no może po za jednym. Największym i niewybaczalnym minusem moim zdaniem jest to,że tak szybko się kończą!!<br> <br> <br> "Aideen"<br> <br> Kiedy nie chcesz rozstać się ze swoimi ulubionymi bohaterami, sięgnij po Aideen, która na moment zaspokoi twój wewnętrzny głód. Niestety nie na długo, ponieważ jest bardzo krótka. "Aideen" to dopełnienie historii, o niej i Kane. Kiedy termin porodu zbliża się wielkimi krokami, młoda mama otoczona jest przez wielkich samców Slater! Nie muszę już chyba dodawać, że to bardzo śmieszne? ???? Ale to nie wszystko co ma dla nas ta część. Otóż autorka pokazuje nam z czym muszą sobie poradzić bohaterowie, jakie uczucia im towarzyszą i jaki stres przechodzą przed wcieleniem się w najważniejszą rolę życia. Jakby tego wszystkiego było mało, ktoś powraca! Czy to was zaciekawiło?<br> <br> "Chociaż nie wiedziałam, co planował, to ufałam mu całkowicie, bo kochałam go równie mocno jak własne życie."<br> <br> <br> <br> Każda książka z serii Slater jest inna, ale łączy ją jedno - rodzina na pierwszym miejscu mimo wszystko. Nieodłącznym elementem jest figlarność, która łączy wszystkie części. Fala różnych uczuć oraz świetne przepychanki słowne to atuty tych powieści. Lekki styl, nie męczy. Historia bawi, umila nam czas. Ta recenzja jest krótka, ale to dla waszego dobra. Boję się, że mogłabym wam zbyt wiele zdradzić, a wtedy to nie byłoby takie samo. Dla czytelników, którzy mieli już styczność z autorką oraz tą serią, to jasne, że można ją brać w ciemno! Nie potrzebne czytanie opisu czy dodatkowe zapewnienia. Jest fenomenalna i warta uwagi!<br> <br> Moja ocena 10/10 !

25/05/2018

AgaZaczytana

Był sobie szczeniak Ellie

Od zawsze kocham psy, a od dziecka jakiś był w domu. Można więc powiedzieć, że wychowywałam się w towarzystwie tych cudownych stworzeń. Nic więc dziwnego, że chciałam sięgnąć po kolejną książkę autora, który o psach pisze w fenomenalny sposób.


Co za ludzie! Czemu nie byli w stanie zrozumieć, że psy mają być przy nich? A nie same w mieszkaniu, gryząc mdłą gumową kość.


Chyba każdy słyszał o historii Był sobie pies. Ellie to jedno z wcieleń, w które przeszedł Bailey. Ellie jest owczarkiem niemieckim, któremu towarzyszymy już od czasów szczenięcych. Z całego miotu to właśnie ona została wybrana po to, aby zostać psem ratownikiem.


Nie bałam się. Wyglądało na to, ze pistolety to część Pracy. A Praca nie była niczym strasznym.


Jakob jest pierwszym właścicielem suczki. Uczy ją wszystkiego, co potrzebne, aby Ellie mogła w pełni wykorzystać swoje umiejętności do odnajdywania zaginionych osób. Jak się okazuje, jest do tego wręcz stworzona.

Psy to moim zdaniem najmądrzejsze stworzenia, z jakimi obcuje człowiek. Są ogromnie przywiązane do swojego właściciela, nigdy go nie zdradzą. Jednocześnie starają się zrobić wszystko, aby właściciel był z nich dumny. Takim psem jest Ellie. Od małego wie, że po wykonaniu zadania czeka ją czas na zabawę i wdzięczność ze strony człowieka. Szukanie zaginionych staje się jej celem w życiu.


Wtedy właśnie zrozumiałam swoje prawdziwe zadanie: miałam nie tyle odnajdywać ludzi, ile ich ratować.


Autor po raz kolejny przedstawił historię z perspektywy psa. Czasami humorystyczne przemyślenia suczki sprawiają, że książka trafi zarówno do młodszych jak i starszych czytelników. Ponadto, w książce znalazły się ilustracje, odpowiadające opowiadanej historii.


Pewnie uważała, że kotów nawet nie warto próbować czegoś nauczyć. Po popołudniu spędzonym z tymi trojgiem całkowicie się z nią zgadzałam.


Po książkę można sięgnąć, nie znając poprzedniej historii. Znajdziemy kilka nawiązań do historii Baileya, jednak nie to jest przedmiotem historii. Całość związana jest z Ellie i to jej życie poznajemy. Jest niesamowicie mądra i ambitna, wykonuje swoją pracę w sposób perfekcyjny. W tym momencie widoczna jest wyższość psa nad człowiekiem. Gdyby nie psi ratownicy, ludzie z pewnością nie odnaleźliby wielu z zaginionych osób, ich węch zdecydowanie im na to nie pozwala.


Wiedziałam, jaki jest stan rzeczy. Psy nie wybierają sobie domu. To ludzie o tym decydują.


Książkę polecam absolutnie każdemu. Jest momentami śmieszna, a momentami bardzo emocjonalna. Byłam pod ogromnym wrażeniem umiejętności Ellie tym bardziej, że to nie była historia wyssana z palca. Psy ratownicy pracują w policji na co dzień. Warto poznać tę historię, gwarantuje sporą dawkę psiej rozrywki.


Konie wydawały mi się tak samo bezużyteczne jak koty. Zastanawiałam się, czemu ludzie zamiast nich nie mają psów.

Ta książka ma jedyną wadę. Kończy się ! Czytałam i nie mogłam się oderwać. Dawkowałam sobie,żeby wystarczyła na trzy dni, po mnie już czytają koleżanki.
Pięknie napisane, bo prosto, absolutnie styl reporterski, prawie że chłodnym okiem. Autorka odkryła przed publicznością tajemnice więzienia, damskiego więzienia. Książka podzielona tematycznie na rozdziały. Nie wiem, który był ciekawszy.
Bez zbędnej ideologii i patosu.
Odjechałam myślami do potworności jaką jest więzienie szczególnie w obliczu ostatnich wydarzeń, które pokazują jak można tam trafić będąc niewinnym.
Jednocześnie to balsam na duszę bo przyznaję,że mało we mnie człowieczeństwa kiedy czytam o kobietach które zabiły swoje dzieci lub skrzywdziły je w inny okrutny sposób.
No i rodzynki, czyli więźniarki, o których czytaliśmy w przeciągu ostatnich kilku lat w prasie.
To mój najlepszy zakup w tym roku.

Ten box zadowoli każdego miłośnika bossa novy w interpretacjach nieocenionego Stana Getza - Stanleya Gayetsky?ego z matki Goldie Yampolsky - świetna jakość tłoczenia, porywający dźwięk 180-gramowych tloczeń i wszystkie najważniejsze płyty cyklu w jednym pudełku! W tym słynna ?Dziewczyna z Ipanemy?, Desafinado? czy ?Corcovado?. Takich jazzowych interpretacji już dziś się nie nagrywa - to zasługa Normana Granza z firmy Verve. Rekomendacja!

25/05/2018

Spadło mi z regała

Prymityw Epopeja narodowa

Od wielu lat noszę okulary. Nic takiego, ot zwykły astygmatyzm połączony z niewielką wadą wzroku. Niby nic, a jednak przeszkadza. Na szczęście udało mi się znaleźć świetny salon optyczny. Lubię tam przychodzić, bo właścicielka ma doskonały gust, potrafi doradzić i w swoim asortymencie posiada naprawdę świetne, czasami dość nietypowe, oprawy. Niedawno byłam świadkiem jej spotkania z przedstawicielem handlowym. Modnie ubrany pan, z którym ewidentnie dobrze się znali, otworzył przed nią sporej wielkości walizkę, pokazując, jakie są obecnie trendy. Czego on tam nie miał! Ciekawa byłam reakcji. Tymczasem owa miła pani obejrzała kilka par, cmoknęła parę razy, po czym powiedziała ?Są świetne. Ale jeszcze nie na polski rynek. Zbyt odważne?. Dlaczego o tym wspominam? Bo dokładnie o tym samym pomyślałam, czytając książkę Prymityw. Epopeja narodowa Marcina Kołodziejczyka. Pomyślałam, że to powieść dla odważnych, a ja chyba nie dorosłam do tego rodzaju prozy.

Prymityw. Epopeja narodowa to historia prowincji. Owa prowincja objawia się nie tylko w postaci miejsca, ale również w myśleniu bohaterów. Mamy tutaj przegląd upadającego społeczeństwa ? od beneficjentów socjalu wszelkiego rodzaju, przez osiedlowych gagatków, po bywalców okolicznych spelun. Poznajemy przedstawicieli burej codzienności, o której ?miastowi? starają się zapomnieć. To ta część naszego narodu, którą najchętniej wykluczylibyśmy z naszego otoczenia. Mamy młodą dziewczynę ze wsi, która bardzo chce wyrwać się z biedy do miasta i wydaje jej się, że trafiając do Warszawy, chwyciła Pana Boga za nogi. Mamy matkę, która zostawia malutkie dziecko w domu i idzie na libację do sąsiada. Mamy złodziejaszków, dresiarzy, handlarzy wszystkim, co wpadnie im w ręce. Wszystko to groteskowe, niby śmieszne, a jednak tak bardzo prawdziwe, że nikomu do śmiechu nie jest. Niby to satyra, a mnie robiło się zwyczajnie smutno. Odniosłam wrażenie, że Kołodziejczyk obserwuje świat nie przez brudne, lecz całkowicie zasyfiałe okulary, czego efektem są kontrowersyjne komentarze dotyczące naszej rzeczywistości ? ?Bo w Polsce, kto ma ciężej, ten lepszy i Bóg katolicki hojniej go darzy?. Pisarz wprost śmieje się z przywar Polaków, choć najmocniej obrywa się chyba patriotom i katolikom. Nie krytykuję ? z wieloma stwierdzeniami było mi nawet po drodze.

Wydaje mi się, że zrozumiałam zamiary autora, choć dopuszczam myśl, że jestem w błędzie, bo tutaj nic nie jest oczywiste. Jednak pomimo pewnego porozumienia między nami lektura Prymitywu okazała się niezwykle trudna. Autor zamknął swoich bohaterów w języku, który bardzo szybko stał się dla mnie męczący. Kołodziejczyk toczy z czytelnikiem lingwistyczną zabawę, która jest na tyle specyficzna, że nie każdemu przypadnie do gustu ? ja miałam ochotę już w połowie zabrać zabawki i pójść do domu. Tworząc przejaskrawioną rzeczywistość, wygiął język do tego stopnia, że czytanie tej książki jak zwyczajnej powieści stało się niemalże niemożliwe ? tekst wymaga bardzo dużego skupienia, czasami nawet analizy poszczególnych zdań (gwary połączonej z nowomową). Nie jest to proste, muszę przyznać. Mnie te ciągłe potknięcia zmęczyły. I przyznaję, że czuję w związku z tym pewien dysonans, bowiem to, że sama nie podołałam, wcale nie oznacza, że uważam ten sposób pisania za wadę powieści. Po prostu pisarz wykreował unikatowy styl, swój własny quasi-język, który z pewnością nadaje tekstowi oryginalności.

I jeszcze jedno. Lektury nie ułatwiał mi fakt, że mamy tutaj do czynienia z kompletnym chaosem fabularnym. Wielość postaci, historie, które nagle się urywają i powracają za jakiś czas ? wszystko to wprowadziło mnie w pewne zakłopotanie. Ogarnęła mnie nieśmiałość, bo czuję swoisty respekt wobec czegoś, co mnie przerasta. Przez cały czas wiedziałam, że to ważna książka, a jednak nie umiałam się w niej odnaleźć, dlatego też wyjątkowo trudno mi ją ocenić. Z Prymitywem jest po prostu tak jak z tymi oprawkami ? to bardzo ciekawa książka, ale dla odważnych.

25/05/2018

Michał Lipka

Duch Zagłady - mobi, epub

INDIAŃSKA APOKALIPSA

Nieważne, jakich głupot nie wymyśliłby Graham Mastertona ? a każdy, kto czytał choćby kilka z jego książek wie, że tych nigdy nie brakowało ? ani w jaką sztampę by nie popadł, jego dzieła mają coś, czego brakuje większości jego konkurentów ? napięcie i grozę. Czasem wsączające się powoli, czasem atakujące nas znienacka. I chociaż autor sięga po wszystkich doskonale znane chwyty, robi to z takim talentem i buduje za ich sprawą tak niesamowity klimat, że nie sposób nie zachwycić się tym elementem jego twórczości. Dodajcie do tego dosadną brutalność, która potrafi zrobić autentyczne wrażenie, lekki, gawędziarski styl i poprowadzenie akcji w sposób kojarzący mi się z kinowymi horrorami lat 80. XX wieku, a dostaniecie przepis na znakomite książki. I taki jest też trzeci tom serii o Manitou, który spodoba się nie tylko miłośnikom brytyjskiego mistrza grozy.

Wszystko zaczyna się niewinnie ? jak zawsze. Pewna kobieta przygotowuje potrawy na wieczór szabasowy, wszystko idzie dobrze, a przynajmniej dopóki nie zaczynają niepokoić ją pewne hałasy. Włamywacz? Przed włamywaczem przynajmniej mogłaby się obronić ? dziwna siła, która zaczyna działać w jej mieszkaniu zaczyna przesuwać meble, pojawiają się dziwne cienie, a potem? Potem nie ma już ratunku.
Ofiar tajemniczych wydarzeń jest więcej. Ludzie, wraz z całymi budynkami, znikają pod ziemią albo giną na różne, makabryczne sposoby. Podobne rzeczy dzieją się w całym kraju a tłumaczenia o ruchach sejsmicznych niczego nie wyjaśniają. Harry Erskine, jasnowidz, który sądził, że zły indiański duch Misquamacus został już ostatecznie pokonany, znów będzie musiał stawić mu czoła. Tylko czy będzie w stanie, skoro demon, w zemście za los Indian, rozpoczął prawdziwą apokalipsę?

?Manitou? to nie tylko bodajże najsłynniejszy cykl w dorobku Grahama Mastertona, ale też i jedno z jego najlepszych dokonań. Duża w tym zasługa faktu, że to właśnie w serii poświęconej indiańskiemu złemu duchowi pisarz powściągnął swoje pornograficzne zapędy, a także dodał solidną dawkę humoru. Poza tym całość jest klimatyczna i nastrojowa. W trzecim tomie dochodzi do tego wszystkiego wręcz epicki rozmach i mnóstwo widowiskowych scen, które poprzednio były właściwie nieobecne.

Niestety ta część nie jest wolna od błędów. Zdarza się, że Masterton zapomina co sam napisał w poprzednich tomach, a oczekiwany wielki finał okazuje się być zbyt szybko poprowadzony. Po monumentalnych wydarzeniach i akcji rozpisanej na niemal czterysta stron, wydaje się jakby ucięty i zbyt oczywisty. Ale na tym na szczęście minusy się kończą.

Całość jest bowiem napisana w sposób naprawdę znakomity, lekki, przyjemny w odbiorze i zapadający w pamięć. Styl Mastertona jest bardzo plastyczny, typowy dla rozrywkowych powieści, ale też o wiele lepszy, niż w większości tego typu pozycji. Do tego mamy ten klimat, znakomite sceny grozy i równie świetne brutalne elementy, a wreszcie także humor czasem zahaczający o satyrę. Wszystko to czyta się naprawdę dobrze i ma ochotę na więcej. A błędy? Każdy miłośnik horroru wie, że to część uroku tego gatunku i tak, jak ja z pewnością chętnie przymknie na to oko. A warto, bo kto dobrze bawił się przy poprzednich tomach, będzie ?Duchem zagłady? zachwycony. Ja ze swej strony polecam ? dobra lektura na letnie popołudnia z dreszczykiem gwarantowana.

24/05/2018

tomesofjoy

Wieczór filmowy

Chcecie spędzić czas, w miłym towarzystwie, lubicie dobre kino, towarzystwo bliskiej osoby i motyle w brzuch budzące do życia, ale to wszystko już dawno za albo wciąż przed Wami, to ?Wieczór filmowy? jest dla Was. Choć książka nie jest wybitną młodzieżówką, to znalazłam w niej kilka cech, które mi przypadły do gustu. Chcecie wiedzieć, co to takiego? Zapraszam!

Pierwszym powodem, dla którego warto sięgnąć po tę książkę jest Sol, czyli jeden z dwójki głównych bohaterów. Otóż jest to postać jakie lubię najbardziej, nie tylko w książkach. Chłopak inteligentny, zabawny, uroczy. Przede wszystkim nie jest arogancki i zbyt pewny siebie. Sola poznajemy na początku książki, kiedy towarzyszy swojej przyjaciółce Hannie na imprezie sylwestrowej. Podczas tego feralnego wieczoru dziewczyna zostaje porzucona przez swojego chłopaka. W ramach wsparcia i dodania Hannie otuchy, Sol zgadza się uczestniczyć raz w miesiącu, przez cały rok w wieczorach filmowych, które mają dać im inspirację i podpowiedź jak postępować w życiu. Będą to dla niego trudne chwile, ponieważ Sol jest zakochany w Hannie, a ta zdaje się tego nie zauważać i widzi w nim tylko przyjaciela. Lucy Courtenay wykreowała świetnego bohatera, który trochę przypomina mi Bena z ?Chłopaki nie dziergają?. Niewierzący w siebie, chłopak z pasją, którą ukrywa przed całym światem. Przez splot niefortunnych zdarzeń Sol zostaje z Hanna w strefie przyjaźni i nie wie, jak się z niej wyplątać, by nie stracić przyjaciółki, a zyskać dziewczynę.

W książce przed każdym wieczorem filmowym zaprezentowany jest wybrany przez Hanne lub Sola film. O wielu z nich słyszałam, ale znalazły się tam też perełki, o których nie miałam pojęcia, a które chętnie obejrzę. Sol i Hanna to pasjonaci kina, którzy w na codzień cytują ulubione filmy. Jeśli jesteś kinomaniakiem, to idealna książka dla Ciebie, a jeśli nie, to może zarazisz się tą pasją od nich.

?Wieczór filmowy? porusza temat przyjaźni między dziewczyną, a chłopakiem, niby oklepany i bardzo powszechny, a jednak dzięki niemu fabuła zyskuje wiele, a ja czytałam dalej chcąc dowiedzieć się jak potoczą się losy głównych bohaterów. Czy zakochany w przyjaciółce Sol, odważy się wyznać jej swoje uczucia? Czy przyjaźń damsko-męska to mrzonka, która zawsze kończy się miłością?

Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie przemiana Hanny. Na początku książki byłam niejednokrotnie rozczarowana jej postawą. Denerwował mnie egoizm i infantylność głównej bohaterki i miałam wrażenie, że to nie zmieni się do końca. Zastanawiało mnie też dlaczego, autorka wykreowała dwie tak różne postaci. Teraz już wiem, że to było celowe, Hanna zyskuje wiele przy bliższym poznaniu, a jej postawa na początku nie była przypadkowa.

Książka idealna, na lato! Zabierz ze sobą Hanne i Sola na plażę, do ogrodu, lub zostań z nimi w domu, a gwarantuję, że nie będą to stracone godziny.

24/05/2018

Agnieszka

Star Wars Galaktyczna flota

Prezent, jak się okazuje nie tylko dla dziecka,ale i dla tata. Nareszcie mama może mieć telewizor dla siebie. Chłopcy zajęci byli przez 3 dni modelami statków kosmicznych,a nawet po tygodniu widuję je jeszcze po"stoczonych walkach" w całości(a to wielki sukces producenta, jeżeli chodzi o użytkowanie papierowych modeli przez siedmiolatka!)

Najlepszy prezent dla 6 i 7-latka,
zabawa z robotem dołączonym do komiksu,
wieczorem dziecko czeka na czytanie komiksu- i mówi-Mama idż już,
bo teraz będę sobie śnił.
Super prezent dla chłopców!

24/05/2018

ThievingBooks

The Foxhole Court - mobi, epub

Ucieczka przed przeszłością nie jest dobra dla tego, kto poszukuje sławy i rozgłosu. Jak poradzić sobie z marzeniami i ambicjami, jednocześnie zachowując wizerunek tylko dla siebie? Jak uciec od piętna mordercy, samemu będąc tylko pionkiem w grze? "The Foxhole Court" to powieść, która wyjaśnia czy przeszłość naszych rodziców może mieć wpływ na teraźniejszość nas samych.

Exy, połączenie hokeja i lacrosse otwiera dla Neila Jostena nową drogę życia. Chłopak właśnie skończył liceum i otrzymał zaproszenie do uniwersyteckiej drużyny The Foxes, która pozwoli mu wzbić się na wyżyny i pokazać, że tkwi w nim prawdziwy talent. Tylko Neil skrywa również sekret, który uniemożliwia mu pełne cieszenie się sukcesem. Znana drużyna pozwoli mu zyskać światową sławę i jednocześnie pokaże jego twarz szerokiej publiczności. Problem w tym, że gdy ktoś w końcu rozpozna jego tożsamość, chłopak będzie przegrany. Czy nowo poznany zawodnik Lisów zatrzyma go przy sobie i pozwoli, by Neil przestał w końcu uciekać?

To bohaterowie są tutaj kluczem do sukcesu autorki i nie ma co do tego żadnych wątpliwości. To dobrze wykreowane, pełnowymiarowe sylwetki osób takich jak my sami - przepełnionych wątpliwościami, problemami, którzy szukają swojego miejsca w świecie. Łatwo zatem rozumieć ich rozterki i decyzje jakie podejmują. Jednak nie chodzi tutaj o same pierwszoplanowe postacie, którym nie mogę absolutnie nic zarzucić, ale i o epizodycznych bohaterów. Nora Sakavic nie pozostawiła nikogo bez dopracowania, dzięki czemu powieść podczas czytania żyła życiem wielu wartościowych osób.

Fabularnie powieść zaskakuje podjętym tematem. Przyznaję, że nie spodziewałam się tak nietypowego obrotu sprawy i z rosnącą ciekawością przerzucałam kolejne strony. Autorka zaskoczyła mnie pomysłem oraz wykonaniem, które wypadło tutaj wzorowo. Akcja nawiązująca do rozterek wchodzącego w życie młodego człowieka pokazuje trudną próbę odnalezienia się w świecie dalekim od normalnego - kiedy wciąż trzeba uciekać przed piętnem błędnych decyzji naszych rodziców. Neil nie miał łatwo, ostatnich osiem lat przetrwał dzięki nieustannej ucieczce przed przeszłością i ojcem, groźnym przestępcą znanym jako Rzeźnik. Wszystko to przerzuciło się na jego świadomość postrzegania rzeczywistości - nie był jak inni, nie mógł nawet porównywać się ze swoimi rówieśnikami a mimo wszystko jedyne o czym marzył to utożsamić się z tłumem. To smutne i przejmujące, przez co wiele w tej powieści jest ciężkich emocji związanych z głównym bohaterem. Przyznaję, że jego postać mocno mnie do siebie przekonałam i przez całą lekturę żyłam jego historią.

"The Foxhole Court" ma w sobie powiew świeżości i jestem pewna, że znajdzie wielu zwolenników. To nieśpieszna, przejmująca powieść o trudnych decyzjach i przejmujących wyborach. Przepełniona dramatyzmem i głębokimi uczuciami angażuje czytelnika na całego i nie pozostawia go obojętnego na los głównego bohatera. Wiem to z własnego doświadczenia, ponieważ nawet po skończonej lekturze czuje pewien niedosyt i już teraz mam wielką ochotę na zmierzenie się z kontynuacją. Takich książek mi potrzeba, które zostają ze mną na długo i nie pozwalają o sobie zapomnieć.

24/05/2018

Beata

Mistrz i Małgorzata

Tą książkę po prostu trzeba przeczytać.W moim przypadku wracałam do niej trzy razy,moja znajoma kilkanaście razy.Wspaniały,niepowtarzalny klimat powieści sprawia,że po prostu "wciąga".Ten egzemplarz to bardzo dobry prezent dla bliskiej osoby.
Polecam

24/05/2018

polecam goodbook

Dam ci to wszystko

Wydawnictwo kobiece nie wydaje tylko erotyków, z których jest kojarzone. W ręce wpadła mi ich nowość, czyli książka Dam ci to wszystko. Zachęcił mnie klimat Hiszpanii, którą bardzo polubiłam, zaczytując się w powieściach Zafona.

Myślę, że homoseksualizm w tej książce jest czymś co wyróżnia ją na tle innych. Akcja prowadzona jest w naszych czasach, po niespodziewanej śmierci męża Manuela - Alvara. Od tej pory Manuel zostaje wprowadzony w świat niedomówień, zagadek i kłamstw, a na jego barki spada ciężar niepoznanej wcześniej rodziny Alvara oraz majątek.

Nigdy wcześniej nie słyszałam o tej autorce, a teraz żałuję. Jestem tak bardzo zaskoczona! Język, którym się posługuje, jest bogaty w piękne epitety i dzięki temu stwarza cudowny wykreowany świat. Hiszpańscy pisarze mają tę wspaniałą zaletę, że zasypują nas opisami i porównaniami, które idealnie wkomponują się w ciekawe dialogi. Takich książek nie powinno się omijać, je powinno się czytać i podziwiać, bo są piękne. Dolores Redondo słusznie uzyskała nagrodę za tę powieść, wbiła mnie nią w fotel pociągu, gdzie ją czytałam. Zagadka śmierci Alvara fascynowała mnie do końca, akcja nie pozwalała odetchnąć, ale była przeplatana rozmyśleniami Manuela.

Urzekła mnie kreacja bohaterów, którzy wydali się bardzo realni, a na dodatek humor pojawiający się w powieści, rozweselał mnie i przypominał styl pisania Zafona.

Co jest ogromną korzyścią dla czytelnika, tej książki się nie męczy, nie jest ciężka w odbiorze. Przez nią się wręcz płynie, kartka po kartce i wcale nie jest takim grubaskiem na jakiego wygląda. Jeśli lubicie kryminały, to błagam, zapoznajcie się z tą autorką, bo ominie Was naprawdę świetna powieść, nie bez powodu nagrodzona. Mam nadzieję, że o niej w Polsce będzie się mówiło, tak jak o Cieniu wiatru, bo na to zasługuje. Dam ci to wszystko od początku pokazuje nam obraz Hiszpanii, jesteśmy w stanie wczuć się w losy bohatera i przeżywać z nim kolejne dni, kolejne odkrycia. Właśnie takie powieści cenię, wzbudzające emocje, realne, nie nudzące i dobrze napisane.

POLECAM.

24/05/2018

Justyna

Dżozef

Jakub Małecki jest moim odkryciem 2017 roku. Każdą z dotychczas przeczytanych książek podziwiam i uwielbiam. W moim odczuciu nikt tak nie pisze o polskiej prowincji jak Małecki, dodatkowo łącząc rzeczywistość z realizmem magicznym. ?Dżozef? został wydany w 2011 roku, teraz wraca w nowej poprawionej wersji.

Zaczyna się jakby zwyczajnie. Dresiarz Grzegorz obrywa w nos. Ma rozpocząć pracę w sklepie motoryzacyjnym, gdzie pierwszym klientem okazuje się lekarz, który szybko odkrywa, że nos jest złamany i konieczna jest interwencja chirurgiczna. Grzegorz trafia do szpitala, gdzie jego towarzyszami zostają biznesmen Kurz, Maruda i Czwarty - pan Stasio. To właśnie za sprawą pana Stasia do szpitalnej prozy dołączy Joseph Conrad (tak, TEN Conrad!). Stasio w gorączce będzie utrzymywał, że jest wielkim pisarzem i musi dokończyć dzieło życia dyktując swoją powieść Grzegorzowi. Tak poznajemy też Drewniaka, kozła z drewna który ożywa i który będzie towarzyszył Stasiowi przez całe życie.

Z powieści Małeckiego znane mi są ?Ślady?, ?Dygot? i ?Rdza?. Wszystkie podobne w wymowie, łączy je symbolika i sposób narracji. ?Dżozef? choć najmłodszy z nich, wiele nie odbiega. Odniosłam wrażenie że w ?Dżozefie? właśnie ta warstwa magiczności wygrywa z tą realną, co dodatkowo podkreśla spora porcja absurdu. Drewniak ożywa i towarzyszy Stasiowi w różnych etapach życia, jednocześnie mając wpływ na inne osoby. Podobnie jak w pozostałych zdania są krótkie, a jednocześnie pełne treści. Wystarczy kilka linijek żeby nakreślić rys bohatera, a dalsza lektura jedynie podsyca naszą ciekawość. Co zwraca uwagę to duża dawka humoru, gdzie w innych powieściach stanowiła delikatne tło, to w ?Dżozefie? wychodzi na prowadzenie. I sporo jest Conrada ? nawiązanie do jego twórczości, filozofii życia, cytowanie i odgrywanie bohaterów ? co można traktować jako hołd złożony pisarzowi.

Co tu dużo pisać - Małecki to klasa sama w sobie. Genialny w treści, urzekający w prostocie. Każdą kolejną jego powieść można brać w ciemno.

24/05/2018

Gośka

Zamęt

kupiłam, bo przypadkiem trafiłam w empiku na spotkanie autorskie. Przeczytałam. Prawie Janusz Wiśniewski ;). Nie polecam :)

Fatalna
https://www.academia.edu/31316123/O_PRZYKRYCH_SKUTKACH_BRAKU_KOMPETENCJI_W_HISTORII_SZTUKI_UWAGI_NA_TEMAT_KSI%C4%84%C5%BBKI_KATARZYNY_BOGACKIEJ_INSYGNIA_BISKUPIE_W_POLSCE._PIER%C5%9ACIE%C5%83_PEKTORA%C5%81_INFU%C5%81A_XI-XVIII_W._INSTYTUT_WYDAWNICZY_PAX_WARSZAWA_2008_SS._406_IL._190_Folia_Historiae_Artium_Seria_Nowa_t._14_2016

24/05/2018

Monika

Czarownica

Kocham kryminał,książkę która zmusza do myślenia, odkrycia pewnej zagadki, połączenia faktów, ciekawą i zaskakującą.Od dawna szukałam dobrego kryminału. Nie spodziewałam się,że znajdę wręcz fantastyczny! "Czarownica" przeszła moje najśmielsze oczekiwania! Zaskakująca, trzymająca w napięciu do ostatniej strony. Czyta się z zapartym tchem,nie chcąc, nie mogąc wręcz oderwać się nawet na moment. I kiedy wydaje się, że wszystko jest jasne, prawda okazuje się zaskakująco odmienna od tego co się na początku wydawało. Polecam! Chociaż jednocześnie ostrzegam!Trzydniowe czytanie "Czarownicy" skończyło się w moim przypadku przegapieniem kilku przystanków, trzydniowym brakiem obiadu, spalonym garnkiem i lekko zagłodzonym kotem. Zamówiłam 2 pakiety, po 4 tomy reszty (właściwie początku sagi) książek autorstwa Camili Lackberg. Doszły. Kończę drugi tom. Kot na wszelki wypadek pojechał na jakiś czas do mojej mamy :)

Córka dostala na 6 urodziny, bardzo fajny kreatywny prezent. Dziecko uczy sie poprzez zabawę.
Na pewno wystarczy na dlugi czas.

Dodatkowy plus za niską cene w tym sklepie.

Doskonale napisana książka. Do tej pory nie było takiego opracowania. Czyta się bardzo "lekko" i przyjemnie. Polecam gorąco.

24/05/2018

Andrzej

Dancing, salon, ulica

Zależy co kto lubi.Dla mnie to miód dla uszu.Pełny relaks

23/05/2018

Erna

W cieniu gilotyny

Wolność wymaga poświęceń, a jej uzyskanie sprawia, że ludzie odczuwają, iż otacza ich zupełnie nowe powietrze. Niestety, czasami podstępem pojawia się zamęt, który w krwawy sposób przypomina o potrzebie kolejnych ofiar?

Rok 1792, Francja. André Vali?re urodził się jako szlachcic, ale finalnie porzuca wszystko, co związane z jego pochodzeniem i zostaje żołnierzem, co ratuje go od śmierci. Ojca zgilotynowano, a André popiera nowy ład. Życie się komplikuje, gdy przełożony mężczyzny, generał Kellermann zostaje postawiony przed sądem, oskarżony o sympatyzowanie z rojalistami. Jean-Luc St. Clair jest młodym adwokatem w pełni poświęconym rządowi, hołdujący wolności i równości. Rozpoczyna pracę w Paryżu, rzucając intratną posadę u boku teścia, głównie po to, aby żyć w zgodzie ze swoimi poglądami. Jego żona, Marie, boryka się z brakiem żywności i próbuje jak najlepiej wychować ich syna. Losy Jean-Luca i André łączą się, gdy adwokat postanawia bronić Kellermanna, walcząc o prawo do wypowiadania myśli, mimo możliwości awansu pod patronatem mściwego prokuratora Lazare?a, poplecznika Robespierre?a. To właśnie Vali?re ma być świadkiem w sprawie. Na domiar złego, mężczyzna zakochuje się w młodej wdowie, Sophie de Vincennes, spokrewnionej z wrogiem jego rodziny, generałem Muratem. Bohaterowie zaczynają zauważać, że są tylko pionkami w cudzej grze?

Oto moje drugie spotkanie z Allison Pataki, lecz tym razem towarzyszy jej brat. Przyznam, że zawsze trudno mi było wyobrazić sobie wspólne pisanie książek i nadal nie do rozumiem tego konceptu, choć podziwiam. Ciężko oceniać całość pod kątem każdego autora osobno, więc postanowiłam, iż nie będę rozdzielać rodzeństwa, a wszystkie plusy i minusy muszą wziąć na dzielone konto. Przed miesiącem zauważyłam w zapowiedziach to charakterystyczne nazwisko, wspomniałam niesamowitą przygodę z ?Sisi?, którą przeczytałam prawie dwa lata temu, automatycznie zamówiłam egzemplarz najnowszej powieści. Czy wysoko postawiłam poprzeczkę? Nie do końca, ponieważ do ?Sisi? podchodziłam bardziej emocjonalnie, z powodu mojego zainteresowania postacią. Aczkolwiek Wielka Rewolucja Francuska również intryguje, zwłaszcza okres z ?W cieniu gilotyny?, gdy mamy szansę obserwować niepokojące zmiany społeczne, które wówczas zachodziły. Jednak warto także docenić odpowiedni styl.

Książkę czyta się szybko i lekko, pomimo dość poważnej tematyki. Przyjemny język, bez udziwnień potrafiących wyprowadzić z rytmu. Dużo pracy włożono w odmalowanie dobrego tła, odtworzenia atmosfery Francji pogrążonej w bezładzie. Można odnieść wrażenie, że podróżuje się razem z postaciami, wspólnie obserwując wiele tragicznych wydarzeń, ale też tych pięknych, jak zakochanie. Na uwagę zasługuje zachowanie proporcji między smutkiem a radością, omijając zbytnie przytłaczanie. Niektórych mogą znudzić opisy bitew, jednak zaręczam, iż warto przez nie przebrnąć, bo akcja nieustannie się rozwija, a z każdą kolejną stroną losy bohaterów ciekawią coraz bardziej. Są zgrabnie nakreślone, wzruszające, acz nie melodramatyczne.

Jeśli chodzi o fakty historyczne, to jak w przypadku ?Sisi? ? nie bierzcie wszystkiego za pewnik. Autorzy ponaginali różne daty i sytuacje, co nie przeszkadza, gdy jesteśmy świadomi. Gorzej, jeżeli ktoś zacznie je powtarzać w formie prawdy absolutnej. Doskonale wiem, że wielu poczuje fascynację epoką, co rozumiem. Wówczas należy sięgnąć po pozycje skupione na tematyce dziejów Francji, porównać sobie fikcję z rzeczywistością. Myślę, iż powieść Patakich może być świetnym zachęceniem do zainteresowania historią, w każdym jej wymiarze.

Fabuła toczy się głównie wokół Andre i Jean-Luca, aczkolwiek zdradzę, że najbardziej spodobały mi się postacie kobiece. Mocno żałuję, iż nie dano im więcej miejsca! To one, mimo grania w tle, stały się siłą napędową wielu chwil. Antagonistów również porządnie skonstruowano, dobrze spełnili swoje role, wzbudzając we mnie mnóstwo negatywnych emocji, co w tym przypadku jest wskazane, oczywiście! Trzeba nadmienić! Natkniecie się na kilku bohaterów istniejących w naszym świecie, ładnie wplecionych w akcję. Nawracając na moment do Marie, czyli żony Jean-Luca ? symbolizuje te kobiety, których wartość była niegdyś umniejszana, tylko ze względu na płeć. I trochę przykro, że nie poświęcono jej całej książki.

?W cieniu gilotyny? to świetna propozycja przede wszystkim dla osób, które uwielbiają powieści historyczne osadzone w romantycznej fabule. Allison Pataki po raz kolejny udowodniła, że wspaniale czuje się w takim klimacie, natomiast praca jej brata pokazuje, iż kooperacje bywają interesujące. Rodzeństwo dobrze nakreśliło chaos tamtych czasów, a na niedociągnięcia można przymknąć oko.

23/05/2018

Czytaczyk

Milczący świadek

Jestem naprawdę zaskoczona tą książką i to pozytywnie. Zupełnie nie spodziewałam się tego, że dostanę coś więcej poza standardową kryminalną zagadką. Alan Drew w dużej mierze skupił się na motywie psychologicznym, który skonstruował w interesujący sposób. Zaskoczeniem była dla mnie obecność wątku pedofilii, który jest trudnym oraz delikatnym tematem, wzbudzającym kontrowersje.

Ofiary pedofila dzielą się na różne grupy. Jedyni nie mają pojęcia, że to co się z nimi robi jest czymś złym. Inni są zauroczeni wykorzystującym ich zwyrodnialcem, zaś jeszcze inni obarczają winą siebie za tę sytuację. Tacy ludzie mają traumę i uraz już do końca swojego życia.

Główny bohater jest człowiekiem niezwykle doświadczonym przez życiem, bowiem zasmakował ?złego dotyku? i to położyło się cieniem na całej jego teraźniejszości, jak i przyszłości. Jego przeżycia są wstrząsające i wzbudzają współczucie. Akcja, choć nie porywa, jest wartka. W treści przewija się kilka naprawdę zaskakujących zwrotów wydarzeń. Niektóre sytuacje wywołują ciarki na plecach i mrożą krew w żyłach. Alan Drew posługuje się przystępnym i przyjemnym piórem, więc lektura idzie w błyskawicznym tempie.

Autor wnikliwie podszedł do kompozycji swojej książki. Historia, którą stworzył jest nieszablonowa i poruszająca. Pamiętajmy, że nie możemy przymykać oczu na zło. Nie możemy udawać, że go nie ma, gdy rzuca nam się w oczy. Nie możemy być obojętni na krzywdę bliźniego. Książka skłania do refleksji na temat obojętności w tej kwestii.

23/05/2018

andrzej

Słowiańskie dzieje

Można powiedzieć, że książka ta jest pierwszym, rzetelnym opracowaniem na temat historii Słowian. Napisana jest w oparciu o realne dane. Autor nie zmyśla, tylko pisze prawdę. Robi to krok po kroku przedstawiając dzieje od czasów najdawniejszych. Niektóre fragmenty są zaskakujące. Jednym z nich jest opowieść o Filistynach. Zostali oni zakwalifikowani jako plemiona prasłowiańskie! Autor w oparciu o badania poważnych naukowców z uniwersytetu w Utrechcie i Monachium udowadnia, że jest to prawda! Historia tu przedstawiona jest całkowicie wiarygodna. Na dzieje Słowian spoglądam teraz zupełnie inaczej

23/05/2018

Bieszczadnik

Eros

Super zapach:)

Zwrocilem ten tor z samochodzikiem poniewaz to bubel,nie mozna wlozyc baterii do samochodu i nie dostalem zwrotu pieniedzy.

31 sierpnia 2012 roku znika bez śladu szwedzki milioner Goran Lundblad. Policję zawiadamia jego córka, która wkrótce zostaje podejrzaną w tej sprawie. Śledztwo tkwi w martwym punkcie, a sprawa nie jest wyjaśniona nawet po dwóch latach. Wtedy do akcji wkracza Therese Tang, zwyczajna kobieta, szefowa oddziału organizacji Missing People. Ona dostrzega coś, co pominięli profesjonaliści.
"Na tropie mordercy " to zapis śledztwa w sprawie zaginięcia, które parę lat temu poruszyło Szwecje. Intrygująca od pierwszej strony, mroczna i tajemnicza historia morderstwa, konflikt rodzinny, zakazana miłość i fortuna, o którą powstała kłótnia. Niepokojący zapis tajemniczego zagięcia. Zwykła kobieta, która dostrzegła, jak wiele pominięto i sama zajęła się rozwiązaniem zagadki. Ta historia wciągnęła mnie od pierwszej strony i trzymała w napięciu. Wiele razy zszokowała i zaskoczyła. I chociaż miałam obawy sięgając po tego typu książkę, to nie żałuję. Jest to naprawdę świetnie napisana historia, poniekąd napisana przez samo życie. Jeśli lubicie kryminalne klimaty, to ta książka jest w sam raz dla was????

23/05/2018

ZaczytanaAngelika

Piter Wojna Uniwersum Metro 2035

Bestsellerowa seria Metro powraca w nowej odsłonie i ponownie zachwyca. Uniwersum Metro 35 "Piter. Wojna" to książka pełna mroczności i niebezpieczeństwa. Owiana tajemnicą i wciągającą od pierwszej strony. Autor w świetny sposób przedstawia historię, przez którą wręcz się płynie. Akcja jest wartka i pełna zwrotów. Styl autora jest niepowtarzalny i indywidualny. Czasami wydawać się może niezrozumiały, ale to tylko pozory! Ta historia przedstawia świat z zupełnie innej, mrocznej perspektywy. Świat, w który czytelnik wchodzi całym sobą przy pomocy świetnie skonstruowanej fabuły. Jestem naprawdę pod dużym wrażeniem tej książki, jak zwykle zachwycona jestem specyficznym stylem autora. Książka wnosi wiele w świat literatury. Posiada coś nietypowego i innego. Świetnie wykreowani bohaterowie i dynamiczne, oddające przekaz autora opisy. Wszystko tutaj jest przemyślane i składne. A ta historia wciągaja od pierwszej strony, momentami niepokoi, ale jest tak dobra, że nie sposób się od niej oderwać!

23/05/2018

subiektywnikliteracki

Niedźwiedź i słowik

Czytając opis tej książki wiedziałam, że to będzie coś dla mnie i zupełnie nie myliłam się. Zapowiedź słowiańskich realiów wywiązała się ze swojej obietnicy i zaserwowała mi doskonale spędzony czas.

Jest to opowieść osadzona w dawnej Rusi przed panowaniem Caratu, gdzie Władzę nadrzędną sprawował Wielki Książę Moskiewski. Był jednym z wielu władców rozległej Rusi? nie, nie jest to powieść historyczna. Chcielibyście wiedzieć o czym według mnie jest to opowieść? Służę pomocą.

Tekst zaczyna się od opowieści sędziwej staruszki, wręcz bajki o śmierci , urocza opowiastka dla dzieci które słuchały z zapartym tchem. Tak poznajemy rodzinę naszej głównej bohaterki która rodzi się jakiś czas później. Również i ona poznaje to bajdurzenie. Mamy do czynienia z życiem i dorastaniem niezwykłej w swej istocie dziewczyny która od zawsze czuła silny związek z lasem i jego mieszkańcami. Była odrębna od reszty społeczności, próbowała się podporządkować, ale czuła zew buzujący we krwi.

"- Demony wciąż tu są, batiuszka! - krzyczała. - Wróciły, przedtem tylko się pochowały"

Ta jej niezwykłość jak i siły wyższe pokierowały tak jej życiem, że musiała zmierzyć się ze stworzeniami z dawnych pogańskich legend, które ona jako nieliczna miało sposobność widzieć pośród listowia i drzew. Mamy tutaj całą plejadę słowiańskich duszków, demonów i stworzeń pomocnych.

" Demon siedział w kącie i szył, lecz widziała go tylko ona "
"Skoro istnieje stworek opiekujący się domem, to cóż, powinien istnieć również opiekun stajni.
- Jestem Wasilisa Pietrowna. A ty jak się nazywasz?
Stworek zastanawiał się chwilę.
- Do tej pory nie musiałem się nazywać - wyznał. - Jestem... właziła, duch stajni - powiedział w końcu. - Myślę, że możesz się tak do mnie zwracać."
"Rusałka z kocim wdziękiem siedziała na konarze i czesała starannie długie pukle."

Co prawdą są dosyć pobieżnie przedstawieni, wręcz tylko kilka słów o nich jest ponieważ nie o nich jest ta opowieść. Ich rolą jest zaznaczenie, że po prostu istnieją mimo że są tylko legendami i mitami. Było czuć słowiański powiew świeżości,jedynym mankamentem jest zbyt mało o samych podaniach. Nie mniej autorka, mimo że amerykanka, zafascynowana filologią rosyjską zaserwowała nam niezwykłą, baśniową historię osadzoną na rodzimych terenach. Tekst jest na bardzo wysokim poziomie, warto też wspomnieć, że jest to debiut, bardzo dobry debiut z silnymi podwalinami. Profesjonalne operowanie językiem oraz oryginalny styl w swoim połączeniu daje bardzo dobrze czytającą się historię. Bohaterowie są doskonale nakreśleni, wielowymiarowi, nawet Ci drugo i trzecio planowi. Autorka nikogo nie pominęła i dała każdemu swoją odrębną osobowość, nawet jeśli bohaterowie rzadko dochodzili do głosu. Jest tutaj kilka bardzo silnych osobowości, zazębiających się ale uzupełniających mimo zgrzytów.

"To była długa zima, a w styczniu nastały takie mrozy, jakich nawet Dunia nie pamiętała.
... Skupiali się przy piecu,żując chleb i paski suszonego mięsa i na zmianę dokładając drew do ognia. Nawet nocą nie pozwalali mu przygasnąć."

Cała sceneria, surowa aczkolwiek barwna, swoją prostotą zachwyca i ukazuje ciężkie warunki i szczęście jej mieszkańców. W tekście nie ma zbędnych czy przydługich opisów, akcja rozwija się równomiernie jednym tempem, a zakończenie mimo że nie zaskakuje jest bardzo adekwatne i nie wyobrażam sobie innego. Między wierszami możemy wyczytać i odczuć surowość jak i ogromne uczucie. Jest to ciekawa baśń z doskonale skrojonymi bohaterami i silną historią. Jestem niezwykle zainteresowana kolejnymi tomami z zapowiedzianej trylogii i żywię nadzieję, że będą co najmniej na takim samym poziomie lub wyższym.

23/05/2018

Martyna Myszke (ryszawa.blogspot.com)

W cieniu paproci

Adam jest niepełnosprawnym artystą. Przez wypadek, w wyniku którego wylądował na wózku inwalidzkim, stał się zgorzkniałym, aspołecznym człowiekiem, który nie widzi sensu życia. Dzień spędza na malowaniu obrazów oraz piciu wódki. Pewnego dnia, w progu jego mieszkania staje niesforna nastolatka o imieniu Niki, która pod pretekstem wymiany żarówek zostaje w jego życiu na dłużej. Jak potoczy się ta burzliwa znajomość?

W tej samej kamienicy, wraz z matką mieszka Maria ? dojrzała kobieta, która nie ułożyła sobie życia u boku żadnego mężczyzny. W młodości zakochana była w Janie, lecz gdy dowiedziała się, że mężczyzna nie żyje, bliska jej sercu była już tylko paproć - niegdysiejszy symbol jej młodzieńczej miłości. Po kilkudziesięciu latach okazało się, że Jan żyje. Czy mają oni jeszcze szansę, by być razem?

Sama historia, a właściwie dwie historie ukazywane nam przez autorkę naprzemiennie są piękne. Niestety według mnie książka została nieco ?przegadana?, za dużo w niej jest opisów, porównań, nic niewnoszących do treści zdarzeń. Mniej więcej w połowie nieustanne paralele oraz zdania długie jak autostrada zaczęły mnie nużyć. Lubię grube książki, ale wydaje mi się, że w tym przypadku zdecydowanie lepiej byłoby, gdyby powieść zamiast pięciuset pięćdziesięciu stron miała o dwieście mniej.

Nie podobała mi się również ilość nieszczęść, jakie napotykają głównych bohaterów, a zwłaszcza Adama. Miałam wrażenie, że cały czas trzeba go ratować z opresji. Maria natomiast jest zranioną sarenką, która funkcjonuje, ale sama nie wie, czego chce. Delikatna jak płatek róży miota się w tej swojej samotności, odtrącając miłość. Sama dokonała wyboru, a słowa krytyki odbiera jako najboleśniejszy cios. Zdecydowanie za dużo łez i smutków jak na jedną pozycję.

Moją ulubioną postacią natomiast był poczciwy listonosz, który doglądał Adama oraz Niki, która nie dała się tak łatwo spławić. Ta istota o wielkim sercu wprowadziła, w życie głównego bohatera świeży powiew i nieco rozweseliła jego historię. Jednocześnie, dzięki pamiętnikowi, który przez przypadek zostawiła u Adama, mamy okazję poznać jej myśli oraz sytuację rodzinną, którą pod pozorem uśmiechu i chęci niesienia pomocy, skrzętnie ukrywa.

Jestem przekonana, że książka znajdzie grono zwolenników. Ja niestety wolę, jak w powieści więcej się dzieje i jest więcej dialogów. Przeszkadza mi również brak rozdziałów, ale to już mój subiektywny problem, niemający wpływu na moją opinię i ocenę. ?W cieniu paproci? podaruję mojej babci, gdyż wiem, że książka jej się spodoba. Nie zniechęcajcie się moją recenzją, wszak możecie mieć zupełnie inne spostrzeżenia od moich. Uważam, że pozycja ta nie jest zła, a Anika Stelmasik używa pięknego słownictwa, a jej styl pisania jest plastyczny. To, że mam parę zastrzeżeń, nie oznacza, że nie sięgnę po kolejne jej pozycje. Sprawdźcie sami, czy odpowiada Wam taka forma.

To niesamowite, że w sumie nie było to tak dawno, a czytając opowieści o oldschoolowych festiwalach jazzowych czy trudnościach w zdobywaniu płyt zagranicznych zdaje się jakby ten świat nigdy nie istniał. Zaczytalam się, super klimat

Spętani przeznaczeniem to kosmos pod ostrzałem, poplątane ścieżki losu i miłość z rodzaju tych zakazanych.
Spętani przeznaczeniem to mieszanka wybuchowa bohaterów, którzy igrając z siłą wyższą, próbują zbudować lepszą rzeczywistości.
Spętani przeznaczeniem to historia, w której nic nie jest takie, jak mogłoby się wydawać.

Spętani przeznaczeniem to godna kontynuacja Naznaczonych śmiercią - dynamiczna, pełna zwrotów akcji i bardzo wciągająca. Ci, którzy dali się porwać pierwszej części z pewnością będą zachwyceni, lecz nawet Ci, którzy tak jak ja, po poprzednim tomie mieli mieszane uczucia, powinno docenić to, co w drugiej części zafundowała nam autorka. A zafundowała całkiem sporo zaskoczeń, rozwiązań, których nie sposób było przewidzieć i narrację z nowych punktów widzenia, co moim zdaniem było świetnym posunięciem.
Finał, jak to finał, całkiem przyzwoity, chociaż liczyłam na coś mocniejszego.

Nie jest to wprawdzie nic odkrywczego i nie mogę zaprzeczyć, że schematy znów zostały powielone, ale autorka zrobiła to naprawdę dobrze i o ile pierwsza część przeleciała mi trochę przez palce, o tyle w drugiej mocno spętałam się z losami bohaterów.
Osobiście polecam!

Spętani przeznaczeniem to kosmos pod ostrzałem, poplątane ścieżki losu i miłość z rodzaju tych zakazanych.
Spętani przeznaczeniem to mieszanka wybuchowa bohaterów, którzy igrając z siłą wyższą, próbują zbudować lepszą rzeczywistości.
Spętani przeznaczeniem to historia, w której nic nie jest takie, jak mogłoby się wydawać.

Spętani przeznaczeniem to godna kontynuacja Naznaczonych śmiercią - dynamiczna, pełna zwrotów akcji i bardzo wciągająca. Ci, którzy dali się porwać pierwszej części z pewnością będą zachwyceni, lecz nawet Ci, którzy tak jak ja, po poprzednim tomie mieli mieszane uczucia, powinno docenić to, co w drugiej części zafundowała nam autorka. A zafundowała całkiem sporo zaskoczeń, rozwiązań, których nie sposób było przewidzieć i narrację z nowych punktów widzenia, co moim zdaniem było świetnym posunięciem.
Finał, jak to finał, całkiem przyzwoity, chociaż liczyłam na coś mocniejszego.

Nie jest to wprawdzie nic odkrywczego i nie mogę zaprzeczyć, że schematy znów zostały powielone, ale autorka zrobiła to naprawdę dobrze i o ile pierwsza część przeleciała mi trochę przez palce, o tyle w drugiej mocno spętałam się z losami bohaterów.
Osobiście polecam!

23/05/2018

slawek

Siekierezada

ballada omilosci wyborze wartosci piekne kino na podstawie prozy stachury polecam

Od czasu do czasu potrzebuje lekkiej i przyjemnej opowieści, która pozwoli mi zapomnieć o zbliżających się terminach egzaminacyjnych. Przy której się odprężę, wyciszę i na dobre zatracę w opowiadanej historii. Sięgając po ,,Ogród Zuzanny" byłam nastawiona na ciekawe, a zarazem wciągające wydarzenia, cudowny klimat, który otuli mnie niczym ciepła kołdra, a także na wyciszenie i błogi spokój. Nie sądziłam jednak, że przez nią przeżyje tak wiele skrajnych emocji. Od nienawiści po uwielbienie. Od zniechęcenia po zachwyt.

Zuzanna i Adam poznali i pokochali się na studiach. Niestety ich ścieżki nigdy się nie przecięły. Nie było im dane być razem. Kobieta musiała zająć się schorowaną matką przez co rzuciła studia, a mężczyzna ożenił się z kimś innym. W zakamarkach pamięci nigdy o sobie tak naprawdę nie zapomnieli. Dopiero później po trzynastu latach ich drogi w końcu się krzyżują. Zuzanna ma przygotować dla Adama piękny ogród. Nie omieszka tego wykorzystać, by pozostawić mu list ukryty w roślinach. Czy Adam pozna jego treść?

Dlaczego na początku jej nienawidziłam? Ze względu na mnogość bohaterów, historii, zdarzeń, które momentami zlewały mi się w jedno, nie potrafiłam się w tej powieści odnaleźć. Lubię gdy jest dużo postaci, wiele narracji przedstawionych z różnych perspektyw, ale tutaj było tego za wiele. Nie potrafiłam się skupić na konkretnym wydarzeniu, przeskakiwałam z jednej opowieści do drugiej i denerwowało mnie to. Momentami miałam wrażenie, że książka została strasznie chaotycznie napisana.

Przez to chciałam odłożyć książkę na półkę i już do niej nie wracać. Jednak w ostateczności dałam jej szansę gdyż wiele osób pozytywnie ją oceniało, więc lektura coś musiała w sobie mieć, że tak została odebrana. Z ciekawości sprawdziłam i po przekroczeniu setnej strony spojrzałam na opowieść przychylniejszym okiem.

Zaczęłam dostrzegać zalety, historia zaczęła nabierać większego sensu, bohaterowie stali mi się bliżsi, ich przeżycia, doznania, opowieści zamiast rozbiegać, łączyły się w wspólną całość. Różnorodność przestała mieć dla mnie znaczenie i zaczęłam czerpać przyjemność z czytanej lektury. Z zainteresowaniem obserwowałam rozwój wydarzeń. Przechodząc z jednego rozdziału do drugiego miałam wrażenie jakby każdy z bohaterów otwierał przede mną drzwi i z uśmiechem na ustach zapraszał do siebie na ciepłą herbatę, bym poznała jego historie, emocje.

Mimo, że na początku nie potrafiłam odnaleźć się w książce nie żałuję, że zapoznałam się z lekturą. I cieszę się, że dałam jej szansę. Pozytywne opinie coś o tym mówią. Każdy odnajdzie w niej coś dla siebie. Trzy pokolenia kobiet, każda z nich boryka się z przeszłością, która odcisnęła swe piętno w późniejszym życiu, o różnych charakterach. Do tego otrzymujemy przyjaciół, znajomych, którzy wnoszą do świata bohaterek nieco koloru, ciepłych barw, miłość. Nie zabraknie jednak różnych przeszkód, kłód pod nogami, które zafunduje im los. Będzie też dużo humoru, pięknych kwiatów, które zachwycą oko. Opowieść jest przyjemna, lekka, warto się nad nią zatrzymać i dać jej szansę. Książka jest niczym kwiat, z każdym kolejnym rozdziałem coraz bardziej rozkwita, zachwyca swą barwą i zapachem. Polecam.

Bardzo dobry produkt . Stosuje go od dłuższego czasu jako baza/ nawilżenie przed podkładem i sprawdza się dobrze. Należycie nawilża moją skórę , nie podrażnia , jest odrobinę tłusty ale dla mnie to nie jest problem bo tak jak mówię traktuje go jako baza. Opakowanie wydajne , które wystarcza na długo , w dodatku bardzo korzystna cena . Polecam dla osób, które szukają dobrego nawilżenia - krem nagietkowy to mój typ .

Bardzo dobry produkt. Nie podrażnia , dobrze nawilża . Jedynym jego malutkim minusem jest według mnie jego konsystencja, która jest zbyt płynna co czasami utrudnia aplikacje
Poza tym krem nawilżający z kozim mlekiem wart swojej ceny.

Mnóstwo naklejek - dokładnie 5000 x . Udało mi się kupić ten produkt w dużo niższej cenie bo akurat trwała jakaś promocja w sklepie Gandalf :) Dziecko było bardzo zadowolone z takiej ilości przeróżnych naklejek , gorzej z rodzicami ,którzy musieli nadzorować miejsca na które dziecko te naklejki przyklejało ;) Radość dziecka bezcenna :) Polecam

Jakość adekwatna do ceny . Produkt wart uwagi i wypróbowania. Ten profesjonalny zestaw do stylizacji brwi posiada 3 cienie oraz wosk , różne jego odcienie sprawiają ,że każdy znajdzie odpowiedni dla siebie kolor . Co do trwałości to też nie można narzekać, rano umalowane trzymają się do końca dnia . Polecam tylko dobry pędzelek zakupić do malowania i można śmiało działać ( według mnie pędzelkiem jest wygodniej niż tymi dołączonymi aplikatorami/pacynkami- je używam tylko do nakładania wosku ) .

23/05/2018

tusika

Men Silver Protect Dezodorant

Mężczyzna zadowolony, bo nie ma plam z potu pod pachami.

Ciekawa książka, przystępnie napisana z poczuciem humoru, a przy tym dużo wiedzy merytorycznej. Na pewno godna polecenia

Eveline to firma, której zdecydowania można zaufać. Kolejny raz dowiodła, że nowy produkt - zestaw do konturowania twarzy to strzał w 10!!. To produkt, który powinna mieć w swojej kosmetyczce każda szanująca się kobieta.

produkt ten bardzo dobrze nawilża , przy czym nie jest tłusty oraz bardzo szybko się wchłania nawilżając na długi czas. Przy nakładaniu jest on bardzo gęsty ale dzięki temu nie skapuje po palcach . To kolejna jego zaleta . Produkt wart swojej ceny oraz pozytywnych opinii :) Polecam masło do ciała muszkatołowe . Na ten moment jest to mój numer 1 w kosmetykach do nawilżania ciała.

Jedna z lepszych baz pod lakiery jakie używałam.

Kiepska maskara. Skleja rzęsy, wykrusza się i osadza na górnej powiece...

23/05/2018

tusika

Kuferek czerwony

Świetny kuferek. Osobiście używam go jako torby dla dziecka. Bo jak na kuferek kosmetyczny jest dla mnie za duży, ale jako właśnie torba do wózka sprawdza się znakomicie.

Baza idealna dla cery naczynkowej. Bardzo dobrze kryje niedoskonałości, dzięki czemu twarz jest odświeżona i świetlista.

23/05/2018

tusika

Szczoteczka do twarzy

Szczoteczka jest delikatna i dokładnie oczyszcza twarz z zaskórników. Dzięki niej twarz wygląda młodo i odświeżająco.

Trwała szczotka, idealna do formowania krótkich włosów.

Słodki, czekoladowy zapach...

23/05/2018

renet

Cool Water Wave

Perfumy mają przyjemny świeży zapach i niestety nic poza tym... Zachęcona mnóstwem pozytywnych opinii w internecie odnośnie trwałości tych perfum zdecydowałam się na zakup. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna . Według mnie te perfumy nie są nawet w odrobinie trwałe.... Nie rozumiem skąd takie pozytywne opinie . Trwałość porównywalna do perfum Bi-es , tylko z tą różnicą ,że tamte kosztują z 4 razy mniej niż te. Zapach jedynie odrobinę ratuje całościową ocenę tego produktu .

Pokaż więcej

 


Regulamin promocji "Zdobądź punkty za recenzje"

1. Organizatorem konkursu jest GANDALF Sp. z o.o. z siedzibą w Łodzi przy ul. Beskidzka 37, 91-612 Łódź, wpisana do Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla Łodzi-Śródmieścia w Łodzi, XX Wydział Krajowego Rejestru Sądowego, za numerem KRS 0000381992, posiadająca NIP 527-26-52-185, posiadająca kapitał zakładowy w wysokości 17 205 000.00 zł wg stanu na dzień 01.08.2011r.

2. Konkurs przeprowadzany będzie na stronach księgarni internetowej Gandalf.com.pl, prowadzonej pod adresem URL https://www.gandalf.com.pl

3. W konkursie może wziąć udział każdy, kto w dowolnym tygodniu trwania konkursu prześle drogą elektroniczną recenzję wybranego przez siebie produktu (książki, zabawki, gry, płyty, perfumy, kosmetyki, itd.) z oferty księgarni Gandalf (zamieści ją pod danym porduktem w przygotowanym formularzu).

4. Recenzja powinna być przesłana do sklepu www.gandalf.com.pl za pomocą przycisku "wyślij recenzję" pod opisem produktu oraz zaznaczeniem opcji 'zgłoś recenzję do konkursu' (użytkownik musi być zalogowany, aby opcja była aktywna)

5. Recenzja powinna być oryginalna, nigdzie niepublikowana oraz powinna być wynikiem własnej intelektualnej pracy uczestnika.

6. Na potrzeby konkursu za moment nadesłania recenzji uznaje się moment, w którym zostanie ona zapisana na serwerze księgarni internetowej www.gandalf.com.pl. Przesyłając recenzję autor wyraża zgodę na nieodpłatne publiczne udostępnianie recenzji na stronach www.gandalf.com.pl w nieograniczonym czasie.

7. W konkursie nie mogą brać udziału pracownicy i przedstawiciele księgarni Gandalf.

8. Uczestnik konkursu powinien podać organizatorowi dane osobowe niezbędne do zawiadomienia o wygranej przewidzianej niniejszym regulaminem (adres e-mail).

9. Spośród nadesłanych recenzji komisja Księgarni Gandalf w każdy poniedziałek przez czas trwania konkursu będzie wybierać najciekawszą recenzję tygodnia. Autorowi tej recenzji zostanie przyznana nagroda. O wygranej autor zostanie powiadomiony pocztą elektroniczną w ciągu 7 dni roboczych.

10. Nagrodą główną jest przyznanie 15. pkt. w sklepie www.gandalf.com.pl oraz bon o wartości 50zł na zakupy do gandalf.com.pl przy minimalnej wartości zamówienia 50zł.

11. Organizator ma prawo przyznania drugiego miejsca i 10 pkt. w sklepie Gandalf, trzeciego miejsca i 8 pkt. w sklepie Gandalf. Organizator zaznacza, że przyznanie miejsc drugiego i trzeciego nie jest obligatoryjne a uzależnione od wartości merytorycznej recenzji.

12. Nagroda może mieć wyłącznie postać określoną niniejszym regulaminem, regulamin nie przewiduje możliwości wypłaty jej równowartości w gotówce lub zamiany na inną nagrodę rzeczową.

13. Każdy ze zwycięzców konkursu wyraża zgodę na opublikowanie jego imienia, nazwiska oraz adresu e-mail na stronach serwisu Gandalf.com.pl. W przypadku braku możliwości skontaktowania się ze zwycięzcą w ciągu 7 dni od zakończenia konkursu nagroda przepada.

14. Uczestnicy konkursu lub ich przedstawiciele ustawowi wyrażają zgodę na przetwarzanie danych osobowych w rozumieniu ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. Nr 133, poz. 833) w celach prowadzenia konkursu, wyłaniania zwycięzców i przyznawania nagród, wydawania, odbioru i rozliczania nagród.

zamówienie tradycyjne
Brak produktów w koszyku
Brak produktów w koszyku

21.99

11.99

14.99

2.99

9.98

9.98

5.94

5.09

3.59

2.99

Łączna wartość zamówienia: 0 zł0 zł
Dostawa i płatność › Płatność › przejdź do koszyka
rozwiń
Wpisz numer
Swojego zamówienia (xxxxxx/rrrr)
Sprawdź