Zdobądź punkty i nagrody za recenzję | Promocje | Gandalf.com.pl
Ulubione
Kategorie
CZYTAJ, GRAJ, OGLĄDAJ, SŁUCHAJ, BAW SIĘ i pisz autorskie recenzje! Co poniedziałek nagradzamy recenzje naszych produktów i... tak, czytamy ;)

Nagrody od GANDALF.COM.PL: 1. Najlepsza recenzja tygodnia - BON 50 zł + 15 punktów do wykorzystania w naszym sklepie, 2. Recenzja dnia - 10 punktów do wykorzystania w naszym sklepie, 3. Recenzja dnia - 8 punktów do wykorzystania w naszym sklepie.
Uczestnik konkursu to osoba, która: -jest zalogowana na stronie Gandalf.com.pl, -zaakceptowała Regulamin konkursu, -napisała własną, niepublikowaną wcześniej recenzję o długości od 400 do 3000 znaków.

Z chęcią przeczytamy Twoją recenzję - POWODZENIA!

8/12/2019

Amanda Says

15.00 pkt.

Mroczne dzieje Elizabeth Frankenstein



POKOCHAĆ POTWORA
Mroczne dzieje Elizabeth Frankenstein to książka nietypowa. Z jednej strony zaskakuje, zaś z drugiej gdzieś podskórnie czuliśmy, że właśnie to się wydarzy. To również książka pełna mroku i potworów o różnych twarzach. Z postaciami niejednoznacznymi i z pierwiastkiem zła ukrytym głębiej lub pozostającym na zewnątrz. Skrywa w sobie warstwę fantastyczną, ale też i metaforyczną, którą łatwo możemy dostosować do obecnych realiów i toksycznych związków, z których czasami nie ma ucieczki. Elizabeth tak bardzo pragnęła wyrwać się z biedy i poczuć się bezpieczną, że nie zważała na to, jaką maskę musi przybrać i jak wiele poświęcić. Jak bardzo musi zatracić prawdziwą siebie i ile osób zranić. Tylko co, jeśli wszystko legnie w gruzach, a ona sama nie będzie już wiedziała, kim tak naprawdę jest?
Ta książka może nie była czymś spektakularnym, ale ten klimat niepokoju, jaki utrzymywał się przez całą lekturę oraz fakt, że była ona czymś absolutnie innym, niż zwykle spotykam w literaturze, sprawiła że nie sposób o niej przestać myśleć. Podobał mi się też pomysł na historię oraz kreacja bohaterów. Z czystym sumieniem mogę więc ją polecić wszystkim fanom nietypowych lektur. Sądzę, że się nie zawiedziecie!

STRUKTURA
Książka podzielona jest na części oraz numerowane rozdziały. Każdy z elementów ma również nadany dosyć poetycki tytuł, potęgujący tajemniczy klimat opowieści. Narrację powierzono Elizabeth i to jej oczami poznajemy Victora oraz jego otoczenie. I tu pojawia się ciekawy zabieg - mamy akcję teraźniejszą oraz retrospekcje w formie wspomnień bohaterki. Trzeba przyznać, że ten zabieg pomógł nam poznać przeszłość bohaterów oraz nieco rozjaśnić nam okoliczności niektórych wydarzeń, do których postacie odnosiły się w teraźniejszości. Jeśli chodzi zaś o styl pisania - był on łatwy w odbiorze, ale nie nazbyt prosty. Idealnie pasował do czasu i miejsca akcji naszej historii. Od strony technicznej nie mam więc żadnych zgrzytów.

W tej książce ukryty jest pewien magnetyzm. Z jednej strony wydaje Ci się dziwna, momentami brutalna, a z drugiej coś przyciąga Cię do niej i dalej czytasz, póki nie dotrzesz do ostatniej strony.

28/11/2019

alexx

15.00 pkt.

AWESOME Księga małych cudowności

?Kiedy widzisz policję na poboczu i zdajesz sobie sprawę, że jednak nie przekroczyłeś prędkości. Poziom stresu idzie w górę. Poziom stresu idzie w dół. TO CUDOWNIE!?, czyli jak małe rzeczy sprawiają, że dzień staje się lepszy.

Awesome. Księga małych cudowności to książka autorstwa Neila Pasricha, który jest dyrektorem Instytutu Globalnego Szczęścia. Jest twórcą 1000awsomethings w zaskakującym tempie osiągnęła ponad 100 000 000 odsłoń i została okrzyknięta ?Najlepszym iem na świecie?... dwa lata z rzędu!

Znasz ten moment, kiedy budzisz się rano i uświadamiasz sobie, że jest sobota? Kiedy kasjer w markecie otwiera nową kasę, a Ty jesteś nagle pierwszy w kolejce? Kiedy czujesz zapach deszczu na gorącym chodniku? Uda Ci się naprawić urządzenie elektryczne, uderzając w nie? A to dziwaczne uczucie, kiedy stoisz na środku przepełnionej stołówki z tacą z jedzeniem w ręku i nagle dostrzegasz, że kolega do Ciebie macha?

KSIĘGA MAŁYCH CUDOWNOŚCI przypomina nam, że najlepsze rzeczy na świecie są za darmo (tak, twoja babcia miała rację). Przypomina nam o wszystkich tych rzeczach, których często nie dostrzegamy, a które sprawiają, że się uśmiechamy. Wzrusza ciepłymi i zabawnymi obserwacjami, każdy rozdział pozostawia po sobie niesamowite uczucie: TO CUDOWNE!
Bo może naprawdę wszyscy jesteśmy tacy sami? I MAŁE CUDOWNOŚCI potrafią nas uszczęśliwiać?

Awesome to zbiór momentów, które wywołują u nas szczęście. Autor ukazuje, że czasami nie wiele potrzeba, aby polepszyć sobie humor. Oto kilka z nich: spanie z jedną nogą pod kołdrą i jedną na zewnątrz, folia bąbelkowa, kiedy po przebudzeniu okazuje się, że jest sobota, kiedy na parkingu możesz przejechać na miejsce z przodu, zapach benzyny (uwielbiam!), zapach książek, a także zlizywanie masy na ciasto z łopatek miksera. To tylko kilka z kilkudziesięciu historii. Neil Pasricha spowodował, że nie raz się uśmiechnęłam i uświadomiłam sobie, że rzeczywiście ta rzecz sprawia mi przyjemność.

Tak niewiele, a cieszy. Jeśli macie zły dzień sięgnijcie po Awesome, a od razu humor wam się poprawi. To nie jest żaden poradnik, nie powie ci, jak masz żyć, ale uświadomi ci, że jest na świecie wiele rzeczy, które mogą sprawiać ci przyjemność. Idealna do podczytywania sobie w te ponure zimowe dni. Sprawi, że uśmiechniesz się nie raz i zdasz sobie sprawę, że niektóre z pozoru nieistotne rzeczy mogą sprawiać radość. Na końcu książki znajduje się miejsce, gdzie możesz wypisać swoje małe cudowności. To co? Do dzieła. Co sprawia Ci radość?

23/11/2019

Logopeda Ukulele

15.00 pkt.

Gra Pucio - Pierwsze Zabawy

Pucio - to imię zna chyba każde dziecko, czasem już przed ukończeniem pierwszego roku życia. Pucio to młody kawaler, który uczy dzieci onomatopei, pierwszych słów, a później nawet pokazuje, jak się opowiada... Jak na swój młody wiek, to jest wybitnie zdolny, a dzieci go uwielbiają i nawet nie wiedzą, że się razem z nim uczą. To jednak nie koniec jego zdolności... Postanowił bowiem wyjść z książki i zaprezentować nam Pierwsze zabawy dla zupełnych maluchów!



Nasza Księgarnia zawsze zyskuje moje wielkie uznanie za wykonanie tego, co wydają. Tu również zasługują na pochwałę - części gry są wykonane z grubej i solidnej tektury. Rozmiar jest dostosowany do małych rączek i ich umiejętności motorycznych. Tekturowe pudełko, tekturowe karty zapakowane w papierowe torby, czyli... wszystko ładnie, zdrowo i ekologicznie.



Nie byłabym sobą, gdybym nie zachwyciła się (jak zawsze) grafiką. Joanna Kłos ma swój niepowtarzalny styl i świetnie dobiera rysunki do wieku i możliwości percepcyjnych dzieci. Na rysunki po prostu przyjemnie się patrzy.

Układanka jest bardzo uniwersalna. Możemy bawić się z dzieciakami nawet przed ukończeniem pierwszego roku życia - pokazywać obrazki, opowiadać o zwierzątkach i przede wszystkim używać onomatopei. Do dyspozycji mamy karty z obrazkami oraz karty z napisami, co daje możliwość nauki czytania globalnego, dobierania napisu do obrazka. Kiedy dziecko już sobie z tym radzi - możemy bawić się w pary i jednocześnie ćwiczyć pamięć. Dzięki temu, że druga strona kart jest szara, możemy dokupić drugi zestaw i znów bawić się w pary z samymi obrazkami. Ta prosta w pary gra zawsze daje dzieciom mnóstwo radości, a przecież przy tym ćwiczy pamięć, koncentrację, uwagę wzrokową... Ilość kart możemy dobierać do dziecka.



W instrukcji zaproponowano parę różnych możliwości zabaw: co to? Jest - nie ma, gdzie jest? Daj! Gdzie pasuje? Ja czytam! Prócz tych zabaw napisanych przez autorkę, proponuję również, żeby bawić się z dziećmi w podziały na kategorie, np. znajdźmy wszystkie zwierzęta!

12/11/2019

Katarzyna M

15.00 pkt.

Ramen Zupa szczęścia i miłości

Ramen to japońskie danie składające się z rosołu, makaronu i innych składników w zależności od receptury.
Ramen to obok sushi największy kulinarny towar eksportowy Japonii, który od lat robi furorę na całym świecie.
Ramen nie ma jednego, konkretnego przepisu. Każdy kucharz i serwujący go lokal wymyśla własną recepturę. Wyróżnia się kilkadziesiąt jej typów.
Autorka niniejszej książki, Tove Nilsson jak sama pisze jest od tej zupy wręcz uzależniona.
W książce prezentuje ona kilkanaście przepisów na ramen. Obok nich znajdziemy kolejne receptury na dania, które koło ramen stanowią bazę japońskiej kuchni, np. okonomiyaki, pierożki gyoza i wiele innych.
Każdy przepis jest pięknie ilustrowany. Lekturę ubarwiają także liczne zdjęcia lużniej lub mocniej powiązane z zupą ramen, zdjęcia innych potraw, akcesoriów z japońskiej kuchni, samej Japonii.
Ta książka to kompedium wiedzy o fascynującym fragmencie japońskiej kuchni.
Dzięki Tove Nilsson możemy na pewien czas przenieść się do japońskiej kuchni, na japońskie ulice, wręcz poczuć aromat tej niezwyklej potrawy.
Uznanie dla autorki tym bardziej, iż nie jest ona ani Japonką, ani Azjatką. Jej zafascynowanie ramen, wręcz uzależnienie od tej potrawy przebija z każdej kartki książki.
Największym dla mnie zaskoczeniem był fakt, iż świat zupy ramen jest tak bogaty, różnorodny. Zdawałam sobie sprawę, iż istnieje kilka rodzajów tej potrawy. Jednak to co prezentuje autorka przeszło moje najśmielsze oczekiwania.
Książka wprowadza w doskonały nastrój. Jest jakoś tak bardzo energetycznie i pozytywnie napisana. Jej lektura sprawia, iż już teraz, zaraz ma się ochotę pobiec do kuchni i przygotować ramen, czy inną z zaprezentowanych japońskich potraw.
Wspaniała wyprawa w głąb japońskich kulinariów, japońskiej tradycji.
Japonia to kraj, który od dawna mnie fascynuje. Lektura tej książki była wspaniałą przygodą.
Zachęcam do sięgnięcia po tę pozycję. Warto. Doskonała lektura dla początkujących w kuchni japońskiej, jak i dla mających pierwsze kroki za sobą.

6/11/2019

czytanie.na.platanie

15.00 pkt.

Komórki się pani pomyliły Komedia kryminalna

Przyznaję, że nie czytałam pierwszej części, ale widziałam tyle pozytywnych opinii na jej temat, że gdy druga część komedii kryminalnej z szaloną emerytką wpadła w moje ręce, rzuciłam się na nią niczym mój pies na szynkę. I przyznaję, Zofia Wilkońska od pierwszych stron skradła moje serce.

Co zmaluje tym razem?

Pani Zofia angażuje się w poszukiwania męża, który zaginął przed laty i syna, który również niespodziewanie znika. Dziarska babcia nie odpuści choćby trop prowadził do nocnych klubów, czy w przestępcze szeregi. Nie przeraża jej ani trup znaleziony w domu syna, ani skoki przez mur. Chętnie podejmie dialog zarówno z groźnym mafiosem, jak i Biskupem, Ministrem czy Generałem, byle osiągnąć swój cel.

Udowodni, że nie można się przy niej nudzić, ale też lepiej z nią nie zadzierać.

To komedia absurdalnych pomyłek, które wzbudzają i szok, i śmiech.

Uśmieszki pod nosem, rżenie, głośne haha i łzy rozbawienia - książka wywołała u mnie pełen przekrój radosnych reakcji. Uważajcie więc gdzie będziecie ją czytać, bo osoba patrząca z boku może pomyśleć, że jakieś kółko się Wam poluzowało.

Autor w prześmiewczy sposób pokazuje zarówno przywary naszego społeczeństwa, jak i problemy z którymi boryka się wielu emerytów. Warto zastanowić się i nad tym, tak między wierszami.

Życzę Pani Zofii dużo zdrowia i szczęścia. Jedno i drugie bardzo jej się przyda biorąc pod uwagę jej wiek i tryb życia. A życzyłabym i jej i nam, by jak najdłużej z nami pozostała i bawiła nas do łez.

3/11/2019

Erni2015

15.00 pkt.

Coco

"Coco" to animowana opowieść o młodziutkim Meksykaninie Miguelu, którego rodzina od pokoleń zajmuje się szewstwem. Sam Miguel nie chce kontynuować rodzinnej tradycji; jego pasją jest muzyka, a idolem Ernesto de la Cruz, rzekomo najwspanialszy muzyk na świecie. Na przeszkodzie do realizacji muzycznych marzeń Miguela stoi rodzinna tragedia z przeszłości - prapradziadek chłopca opuścił dom i odszedł od żony (tytułowej Coco), by zająć się właśnie muzyką. Od tego momentu wszelka muzyka w rodzinie Miguela jest całkowicie zakazana. Chłopiec jednak nie daje za wygraną i zgodnie z mottem wyrytym na pomniku Ernesto de la Cruza - "Walcz o swoje" - rozpoczyna trudną podróż ku realizacji swoich marzeń.
Cała rzecz dzieje się w dzień święta zmarłych. Splot dziwnych wydarzeń prowadzi Miguela do Krainy Umarłych, gdzie spotyka swoich przodków i tajemniczego amigo o imieniu Hector, z którego pomocą spróbuje zrozumieć muzyczno-rodzinne waśnie z dalekiej przeszłości...
"Coco" to jedna z tych nowoczesnych animacji, w których dbałość o wizualne szczegóły nie pozostawia wiele do życzenia. Sceneria to typowo meksykański folklor, którego różnorodność i mnogość barw ucieszą oko każdego kinomana.
Fabularnie animacja porusza tematy bardzo ważne. Przede wszystkim powiązanie świata żywych i świata umarłych; i choć ten drugi ukazany jest dość nieautentycznie, żaden widz, ani starszy ani młodszy, nie ma wrażenia, że wciska mu się tutaj jakiś kit. Ta bajka ma bawić, trafiać do serca i uczyć pamięci o zmarłych, a nie pełnić rolę naukową czy religijną.
Ponadto "Coco" to opowieść o dziecięcych marzeniach, o pasji, o młodzieńczym buncie i międzypokoleniowym konflikcie. Jak widzicie, tematy to ważne, zawsze na czasie i będące zawsze częścią życia każdego z nas. Całość skomponowana została tak, by można się tu było i pośmiać i na chwilę zatrzymać swe myśli, wzruszyć i ukradkiem puścić niejedną łezkę. Muzyka i śmierć, powiecie, czy to idzie w parze? Ano tak! Tutaj śmierć jest czymś, co nie przeraża i nie dołuje, lecz niesie nadzieję.
Ten film to idealna produkcja dla całej rodziny. Każdy, niezależnie od wieku, odnajdzie tu kawałek siebie; każdy doceni ważność przekazu i jego ponadczasowość. Studio Pixar po raz kolejny udowodniło, że wie, jak zrobić film, który wstrząśnie i sercem i umysłem. Brawo.

Ta książka dotarła do mnie już dawno, ale? została uprowadzona przez dzieci w rodzinie i tyle ją widziałam? Okazało się bowiem, że jest na tyle ciekawa, że wędrowała w mojej rodzinie z rąk do rąk! Czym jednak zasłużyła na tak wielką miłość?

Podejrzewam, że przede wszystkim umiejętnością zaskakiwania. Chociaż mam nieco ponad 13 lat, to wiele wiadomości było dla mnie zupełną nowością? Co mnie zaskoczyło najbardziej? Chyba to, że pomarańcze są ?ludzkim? wynalazkiem, czyli skrzyżowaniem pomelo z mandarynką i w dodatku naturalnie są? zielone! Czy są to zatem zielończe, a nie pomarańcze?! Nie wiedziałam też, że w ciągu doby mogę wypocić nawet? 8 litrów! Wiem też, że dżdżownice, które uważałam za zupełnie nieciekawe stworzenia mają swoją toaletę, czyli jedno jedyne miejsce, w którym zawsze robią kupę. Z tego względu powstają duże kopce dżdżownicowych kup? Więcej nie będę opowiadać, bo przecież nie ma potrzeby psuć Wam zabawy!

Przeglądanie książki ułatwia fakt, że jest ona podzielona na kategorie. Ja, jako logopeda, oczywiście zaczęłam od O słowach i języku, a później dopiero przeszłam do ciekawostek dotyczących zwierząt, roślin, znanych ludzi, historii, sportu, a nawet jedzenia. Wiele się nauczyłam i każda z tych kategorii miała dla mnie sporo nowych informacji. Niestety, w szkole często brakuje czasu na trochę zabawy podczas nauki i odkrywanie ciekawostek, jakie ma nam do zaproponowania świat.
Książka jest wydana w twardej oprawie i wydrukowana na dobrej jakości papierze, dzięki czemu przetrwa wiele lat wertowania przez małych i nieco większych czytelników. Lubię książki o tak dużym formacie, bo mają zwykle większą czcionkę i ładniejsze obrazki.
Nie ma co tu dużo mówić ? jest to po prostu świetna, ciekawa książka, która pokazuje, że wiedzę można przekazać w lekki i zabawny sposób. Przecież tak naprawdę świat jest niesamowity! To my, dorośli, często tracimy ciekawość poznawczą i umiejętność zachwycania się małymi rzeczami? Dlatego zachęcam ? zatrzymajmy się na chwilę, rozejrzyjmy wokół, a dostrzeżemy znacznie więcej niż mogłoby nam się wydawać. Uczmy nasze dzieci, że świat jest ciekawy ? trzeba tylko na niego patrzeć z odpowiedniej perspektywy?

19/10/2019

Paulina

15.00 pkt.

Miłość w czasach in vitro


Książka zaciekawiła mnie nie tylko swoim opisem, ale również tym, że ukazuje nam zmaganie się z samym sobą.
Autorka Anna Żelazowska wielbicielka podróży i dobrej literatury w swojej powieści przedstawia nam emocje i trudności związane z zabiegiem in vitro.
Bohaterami powieści są pacjenci kliniki jak i jej personel. Poznajemy ich dzięki Alicji, która pracuje w recepcji kliniki in vitro, na co dzień wiedzie nudne życie, nie ma za wiele przyjaciół, przeważnie się czegoś boi albo jest zniechęcona zmienić coś w swoim życiu. Alicja opisuje nam nie tylko historie rodzin, które zmagają się z problemami posiadania dzieci, jest to również powieść o osobach, które w pewnym momencie swojego życia nie bali się powiedzieć dość i zmienić je na takie o jakim marzą. Akcja powieści toczy się swoim rytmem, dobrze utrzymana.
Narratorem w powieści jest Alicja, która zabiera nas w świat bohaterów, którzy postanowili zmienić swoje życie, poświęcili się pracy. Książka jest skierowana do każdego, pomoże nam zrozumieć, że zmiany są potrzebne w życiu, ale żeby je zrealizować trzeba wiele poświęcić. Historie przedstawione w książce są bardzo zaskakujące, nie są tylko szczęśliwe, przedstawiają nam również że czasami posiadanie dziecka czy praca w zawodzie nie jest tym czego tak naprawdę pragniemy.
Książka zrobiła na mnie pozytywne wrażenie, bardzo przyjemnie i szybko czytało mi się tą powieść, jednak nie jest to książka banalna i łatwa. Książka stawia przed nami pytanie, czy dostrzegamy piękno życia? Ponieważ tylko od nas zależy jak nasze życie wygląda, każdy nasz wybór zmienia je i żeby było lepsze musimy się o to postarać. Nie bójmy się walczyć o nasze marzenia. Książka na pewno pozytywnie wpłynie na niejednego czytelnika, historie w niej zawarte pomogą nabrać odwagi na zmianę swojego życia. Autorka w swojej książce przybliża nam jak wygląda zapłodnienie in vitro, w bardzo przystępny sposób, przedstawia pokrótce procedury wizyt, kosztowność zabiegów, i co najważniejsze całą gamę uczuć towarzyszących tym ludziom. Mamy w powieści do czynienia z humorystycznymi historyjkami ale też pełnymi współczucia, bólu, zdrady. Autorka idealnie ukazuje nam paletę uczuć targających ludźmi u progu najważniejszego kroku w ich życiu.

8/10/2019

EMIK84

15.00 pkt.

Nela na kole podbiegunowym + mapa

Książki Małej Podróżniczki są w naszym domu prawdziwym hitem. Mamy w swojej biblioteczce wszystkie jakie pojawiły się w sprzedaży i regularnie do nich powracamy. W swojej szóstej książce Nela zaprasza dzieci do zwiedzenia wraz z nią Finlandii, Islandii oraz Grenlandii czyli tytułowego koła podbiegunowego. We wstępie zaserwowała czytelnikom trochę wiedzy typowo geograficznej wskazując dokładniej jaki jest cel jej podróży. Dalej zaprosiła czytelnika na pierwszą swoją wyprawę do Laponii, niezwykłej krainy, która kojarzy się chyba wszystkim ze Świętym Mikołajem. Później dziewczynka opowiada o psach Husky, które uwielbiają biegać i dlatego idealnie nadają się do ciągnięcia zaprzęgu. Potrafią pokonać naprawdę długie odległości i nie straszny im śnieg ani mróz. Nela miała okazję przejechać się nawet takim zaprzęgiem i z tego wydarzenia również zdała czytelnikom relację ;) W Finlandii Nela pokazuje nam też inne żyjące tam na wolności oraz oswojone przez człowieka zwierzęta, a mianowicie renifery. Te oswojone służą między innymi ludziom do ciągnięcia sań. Kolejnym celem podróży Neli jest wioska Świętego Mikołaja - Rovaniemi. Tu dziewczynka zatrzymała się na chwilę między innymi zaglądając na pocztę. Dalsza część jej podróży odbywała się lodołamaczem a gdy Nela znów stanęła na lądzie pokazała czytelnikowi maskonura, dzikiego psa grenlandzkiego, piżmowoła arktycznego, wieloryby i lodofokę grenlandzką...

O wyprawie Neli można by tak właściwie opowiadać jeszcze bardzo długo, gdyż dziewczynka przeżyła naprawdę wiele fascynujących przygód i odwiedziła wiele niezwykłych miejsc. Jest nie tylko główną bohaterką książki ale również jej narratorką. A co jak co, jej sposób przekazywania informacji i opowiadania jest rewelacyjny. W fascynujący sposób relacjonuje swoje przygody, zadaje też czytelnikom pytania a często nawet uruchamia ich wyobraźnię. Takim sposobem po prostu porywa i chwyta za serce każdego.

Wydanie książki jest bardzo staranne, twarda oprawa wypełniona gąbką, szyte grube strony i kolorowe wnętrze. Nawet jeżeli ktoś nie znał dotychczasowych książek Neli widząc tę z ciekawością zagłębi się w jej treści. Tekst natomiast nie jest monotonny. Przeplatają go liczne fotografie, ilustracje, mapy, są też ramki, tekst jest czasem pogrubiony a czcionka zmienia kolor. Wszystko to aby dzieciom uatrakcyjnić jeszcze bardziej i tak fantastyczną już lekturę.

Warto wspomnieć też o tym, że na niektórych stronach znajdują się specjalne kody, które możemy zeskanować telefonem bądź tabletem i oglądać filmiki z przygód Neli, o których przeczytaliśmy w tejże książce. Świetny dodatek i kolejna atrakcja dla dzieci. Nie pozostaje mi nic innego jak tylko polecić Wam tę fantastyczną lekturę do której my zaglądamy ostatnio codziennie ;)

Pokaż więcej

6/12/2019

Małgosia

8.00 pkt.

Antyrak. Nowy styl życia

Książka rewelacyjna. Polecila mi ja osoba dla której ta książka była wsparciem w walce z choroba nowotworową. Pokazuje dokładnie jak zmienić swój styl życia by być zdrowym. Ona ukazała mi błedy jakie popelnialam w żywieniu mojej rodziny. Otworzyłam mi oczy na ważność jedzenia w moim życiu i na jego jakość. Uważam, że każdy powinien ją przeczytać i wskazówki w niej zawarte wprowadzić do menu swojej rodziny. Teraz zwracam uwagę na etykietki produktów. Jem więcej warzyw, cukier zastapilam agawa a siemię lniane na dobre zagościło w mojej kuchni. Goraco polecam tym czytelnikom dla których życie ma ogromną wartość!!!

5/12/2019

BarbaraT

10.00 pkt.

Buduj z wyobraźnią. Pojazdy Lego Iconic

Mogę zaryzykować stwierdzenie, że LEGO? to najbardziej znane klocki na całym świecie. Legendarne, ponadczasowe, świetnej jakości i dostosowane do dzieci w każdym wieku. Nasze najnowsze odkrycie to niesamowity zestaw prezentowy zawierający dwie książki i ponad 50 klocków LEGO?. Prezentuje się fantastycznie. Znajduje się w twardym, otwieranym jak książka pudełku z okienkiem, przez które widać klocki. W środku mają nadrukowane plansze do zabawy. Kolorowa książka "Buduj z wyobraźnią" rozbudza twórczy zapał dziecka. Została bardzo zmyślnie napisana w formie historyjek. Podzielona jest na siedem rozdziałów i w każdej z nich pojawia się inny bohater. Wszystkie części składają się z trzech etapów tworzenia i otwartej zabawy. Notatnik z zadaniami liczy 32 strony i znajdziemy tu kreatywne zadania, jak np. odnajdywanie różnic, projektowanie własnych konstrukcji, odnajdywanie danego elementu w gąszczu szczegółów, łączenie kropek, kolorowanie, labirynty, dokańczanie rysunków wg wzoru, odnajdywanie lustrzanych odbić, kolorowanie wg legendy, kółko i krzyżyk. Do zestawu dołączono ponad 50 klocków LEGO? i jest to wystarczająca ilość, aby najmłodsi mogli puścić wodze wyobraźni i stworzyć nie tylko przedstawione w książce stworki czy pojazdy, ale także inne budowle. "LEGO?. Buduj z wyobraźnią " to przepiękne, fantastyczne zestawy prezentowe, które na pewno ucieszą każdego fana klocków LEGO?. Taka zabawa niesie same korzyści. Rozwija logiczne myślenie, kreatywność, wyobraźnię, ćwiczy precyzję ruchów, koncentrację i koordynację ręka - oko.

Nigdy nie byłem jakimś wielkim fanem klimatów postapo. Wszelkie Stalkery i Fallouty przeszły koło mnie.
Z planszowych gier postapokaliptycznych mam Ocalonych, których cenię głównie za mechanikę i ładne ilustracje.
Jako fan gier przygodowych zdecydowałem się sięgnąć również po Zonę, które dodatkowo przykuła moją uwagę niebanalną okładką.
Po pierwszych partiach byłem do tej gry nastawiony dość sceptycznie. Niby znana mechanika,proste zasady, dobre wykonanie, klimat... a coś jednak nie chwyciło.
Na szczęście im więcej gram, tym bardziej doceniam ten tytuł. Emisja fajnie dyktuje nam tempo gry i boleśnie karze za frywolne bieganie po strefie Zony. Karty wydarzeń robią robotę i piszą historię naszych bohaterów. Żona grała Samotnikiem, a losowała co chwila wydarzenia, w których inni szperacze cieszyli się na jego widok i co chwila mu coś dawali. Normalnie Samotnik okazał się królem imprez;).
Ogólnie różnorodność postaci też robi swoje. Pijak korzysta na używkach ile wlezie, tropiciel skupia się na polowaniu na zwierzynę itp.
Przemytnik wydał mi się słaby. Ale jego początkowy ekwipunek (kapota z plecakiem i łom) dają niezłego kopa na start. 2 akcje z sukcesem na Pograniczu i już po kilku turach miałem 14 przedmiotów w ekwipunku!
Ilość kart we wszystkich deckach jest na tyle duża, że o regrywalność Zony nie musimy się martwić.
Gra wizualnie wygląda świetnie, grafiki i opisy na kartach ociekają klimatem strefy Czarnobyla. Zasady gry są proste i intuicyjne. Nie trzeba być planszowym wyjadaczem, żeby usiąść do tego tytułu i dobrze się bawić. Po kilku partiach w Zonę sięgnąłem wreszcie po cyfrowego Stalkera, a to chyba najlepsza rekomendacja dla tego tytułu.

28/11/2019

Katarzyna M.

10.00 pkt.

Łut szczęścia

Cudowny plasterek na dusze, balsam, gdy ma się kiepski humor. Ot po prostu powieść doskonała na wszelkie okazje. Łut szczęścia jest miły, ciepły, delikatny, bawiący, krzepiący. Jest po prostu super. Zachęcam do lektury z całego serca.
Jest rok 1968. Jean ma sześć lat i nagle, zupełnie niespodziewanie w jej życiu zachodzi wielka zmiana. Chłopiec z dnia na dzień trafia pod opiekę babci. Nie na trochę, a na zawsze. Ani on tego nie przewidział, ani ona. Takie zmiany dot. wszystkiego. Ma miejsce całkowite wywrócenie dotychczasowego życia. Do tego babcia nie jest łagodną, ciepłą osobą. Ma dobre serce, ale niesłychanie trudny charakter.
Opieka nad wnukiem będzie całkowitą nowością w jej uporządkowanym dotychczas życiu. Oboje dadzą sobie coś nowego, coś unikalnego, coś bezcennego. Szczególnie rozczula naiwność dziecka, jego pytania, czułość babci, która jest skrywana za ostrym tonem.
Łut szczęścia to zwyczajna, prosta opowieść, bez fajerwerków. Zgadza się, ale tylko pozornie. Autorka udowadnia, iż to co najprostsze potrafi być najlepsze, najbardziej wartościowe. Wszystko zależy od tego, jak zostanie podane, zaserwowane.
Łut szczęścia czyta się ze wzruszeniem spowodowanym jakby odkryciem tego co może dać drugiemu człowiekowi zwyczajny gest, słowo. W pędzie, w gonitwie codziennych dni zapominamy o tym, a skoda. Tak niewiele bowiem potrzeba, żeby uszczęśliwić drugą osobę.
Autorka w cudowny sposób, lekko acz niezwykle mądrze opowiada o wielu sprawach, które doskwierają przede wszystkim starszym osobom, ale nie tylko. Także młodość, okres dziecięcy ma swoje prawa, bolączki. Cudownie ukazana jest pewna zależność jednej grupy wiekowej od drugiej, to ile starsi mogą dać młodszym, i wzajemnie, ile jeden człowiek potrafi zrobić dla drugiego. Samotność, skrywanie jej pod pozorami bycia zrzędliwym, wrednym, niemiłym są właściwe nie tylko starszym. Samotność wśród morza ludzi może dopaść każdego z nas, bez względu na miejsce zamieszkania czy wiek. Ową samotność potrafi rozwiać czyjaś obecność, zwykły gest, uśmiech.
Opowieść zdaje się być banalna, zwyczajna, może nawet nudna. Nic bardziej mylnego. Aurelie w mądry sposób przedstawia nam wiele prawd, na wiele otwiera oczy, sprawia, iż wielokrotnie westchniemy...aha faktycznie, a nawet wzruszymy się. Na naszych ustach w trakcie lektury będzie błąkał się uśmiech rozbawienia połączony ze wzruszeniem.
Łut szczęścia to mądra, rozczulająca, doskonale przedstawiająca rzeczywistość opowieść.
Polecam.

21/11/2019

Kitten

8.00 pkt.

Gra Arkana Miłości: Edycja Premium

Gra jest dedykowana dla par, które albo potrzebują urozmaicić swoją relację, albo dla takich, które są w mocnych klimatach! Gra pobudza zmysły, bawi i buduje napięcie oraz fajny dystans do siebie. Kupiłam ją partnerowi na urodziny. Był baaardzo pozytywnie zaskoczony :) Jeżeli ktoś ma problemy z otwarciem się przed partnerem, gra doskonale je rozwiązuje. Karty są podzielone na trzy poziomy trudności, od lekkiego flirtu - do przepełnionych pikanterią wyzwań. Gra wstępna nabierze innego znaczenia. To wspaniały początek do gorącej przygody. Polecam z całego serca!

Tak jak każdy wierzący powinien mieć w domu biblię tak nie przesadzę jesli powiem że każda mama (a wszczególności "świeżo upieczona" mama) powinna tę książkę mieć na polce!
Uwielbiam Mamy Lamy za tę ich naturalność i swobodę którą zarażają; za luźne ale nie luzackie podejście do macierzyństwa; za nienarzucanie opinii i metod wychowawczych a mądre dzielenie się swoim doświadczeniem; za ich otwartość i chęć solidaryzowania się z innymi mamami/ kobietami.Takie są na kanale i taka jest  ta książka..

Ola i Ania piszą o macierzyństwie i wszystkich jego blaskach i cieniach, o emocjach w połogu, o walce z samą sobą, o rolach matki i żony, o przewartościowaniu i przewróceniu życia do góry nogami po urodzeniu malucha. Generalnie o wszystkim z czym musimy się uporać jako młode mamy. Żałuje jednego!  Że ta książka nie została wydana 3 lata temu, gdy w pierwszych miesiącach swojej przygody z macierzyństwem miotałam się z tymi wszystkimi nowymi i niezaznanymi dotąd emocjami, gdy pogubiłam się w tym macierzyńskim świecie . Wiem że ta książka byłaby dla mnie ratunkiem i szybciej "poskładałabym się do kupy" Niemniej teraz gdy przepracowałam pewne rzeczy, rozumiem więcej i jestem po drugim dziecku, ta książka utwierdziła mnie w przekonaniu że żadnych emocji nie mona się bać, że wszystko co jest niezrozumiałe i trudne jest normalne i jest okresem przejściowym. Wszystko o czym Panie pisały rozumiałam i czułam że w większości piszą o mnie samej.. Czytając czułam, niezwykłe zrozumienie ze stron Mam Lam i taką solidarność babsko-matczyną. 
Jednocześnie zostałam zarażona sporą dawką luzu, swobody w byciu mamą. Naszpikowana życzliwym słowem i jakąś taką pozytywną KOBIECĄ, dobrą energią.
Do tego książka napisana jest lekko, w sposób niezwykle ciepły i przyjemy. Momentami zabawny ale w  tym śmieszkowaniu nie ma pustych treści a  jest merytoryczna wiedza i cenne doświadczenie ! Brawo! Do tego wydana jes naprawdę ładnie, prosto, w takim wysmakowanym guście. Zdjęcia rodzinne autorek dodają taki domowy, przytulny klimat!
I tak jak prowadzą odcinki, tutaj w książce też nie czego nie narzucają i nie przekonują do swoich racji. Tak książka działa na zasadzie :  Co chcesz to od nas weź, przemyśl, zastanów się, logicznie porównaj ze sobą ale nie naśladuj ślepo, bo ty sama drga mamo wiesz co dla ciebie i twoje rodziny jest najlepsze, ale jedno zapamiętaj WYLUZUJ!

Mamy Lamy dziękuje <3 ta książka to najlepszy prezent urodzinowy jaki mogłam sobie sama sprawić !

Kupiłem wersję angielską dla mojego 11 letniego syna. Gra jest rewelacyjna. Graliśmy razem przynajmniej 12 razy. Za każdym razem gra przebiega nieco inaczej. Samodzielna gra jest fajna, ale po 3 partiach należy ją odstawić na później. Grze nieco brakuje rozszerzeń. Nawet jedno niewielkie rozszerzenie urozmaiciłoby grę, po 10 partiach wiadomo mniej więcej co każda postać robi i nie ma tej magii odkrywania. Mamy nadzieję, że FFG wprowadzi chociaż niewielkie dodatek do gry. 30-40 nowych kart towarów urozmaiciłoby rozgrywkę. Niemniej polecamy. Dzięki wersji angielskiej syn nauczył się więcej angielskiego niż przez ostatnie 6 miesięcy w szkole, a nauka była przyjemna.

12/11/2019

Salkin

10.00 pkt.

Gra Root (edycja polska)

To nie jest gra dla niedzielnych graczy.

Dziwna hybryda ameritrasha i eurosuchara.

Samo pudełko i styl wykonania gry świadczy, że gra może być dla dzieci. Tu atakuje wszechobecna słodycz i lekkość. Jednak sama gra lekka nie jest i nie sądzę, żeby nadawała się dla dzieci ze względu na stopień złożoności zasad. Pierwsze 4 partie rozegraliśmy z instrukcją w ręku chociaż i ja i moja żona jesteśmy mocno ograni w gry planszowe. Zasad jest bardzo dużo a to wynika z asymetrii over9000.

Każda frakcja to inna gra. Markiza to standardowy Area Control - rozbudowujemy ekonomię, żeby nabudować żołnierzy i bronić swoich polan. Orle Gniazda to również area control ale inny - tu rozrastamy się jak moloch powoli ale nieubłaganie. Sojusz to partyzanci spowalniają innych graczy i atakują z zaskoczenia. Włóczęga natomiast gra w erpega - musi rozwijać postać i robić questy.

Już same różnice między frakcjami powodują, że trzeba nauczyć się 4 gier. O ile Markiza i Orle gniazda są dosyć proste w opanowaniu to Sojusz i Włóczęga to już zupełnie inny poziom złożoności.

Jak już się przebrnie przez naukę gry to sama gra jest bardzo fajna. W ogóle mam wrażenie, że im bardziej złożona frakcja tym ciekawiej się gra. Z tego co czytałem z dodatkiem możliwe będzie przejęcie Markizy przez grę, co uważam za doskonały pomysł - gra Markizą jest dosyć nudna a na dodatek jest celem ataków wszystkich graczy.

Czy warto grę kupić? Na pewno warto zagrać. Nie jest to dobra gra dla 2 graczy w naszej opinii 3+ to minimum. Jeśli masz takie grono graczy to zdecydowanie warto grę mieć w swojej kolekcji, choćby dlatego, że ta gra jest zupełnie inna niż wszystkie jakie masz na półce.

My na pewno kupimy dodatek.

6/11/2019

Sperzu

10.00 pkt.

Gra Root (edycja polska)

Bardzo ciekawa gra. Wystarczająco prosta, żeby zagrać z dziećmi, ale też na tyle złożona, żeby dorośli mogli się pogłowić w swoim towarzystwie. Bardzo klimatyczna, ilustracje i elementy gry budują oryginalny klimat. Na pewno szybko się nie znudzi, bo każda z frakcji ma swoje unikalne zasady i sposób działania - jest to gra asymetryczna (frakcje to zasadniczo różne gry, a nie tylko inne kolory pionków). A nawet jak zagramy już każdą z 4 frakcji, to można odwrócić planszę na drugą stronę i odkrywać grę na nowo!

Myślę, że jest to na tyle unikalna gra, że warto ją posiadać w kolekcji. Grając z uproszczonymi zasadami lub w gronie doświadczonych graczy czas rozgrywki jest na tyle krótki, by nazwać tę grę szybką, co ułatwia decyzję o rozegraniu (kolejnej ;) ) partii.

Pokaż więcej

8/12/2019

Martak180

Matki i córki

Kobieca rodzina: prababka Maria, babka Sabina, matka Magdalena i córka Lila. Gdzie są mężowie, ojcowie? Nie ma. Lila przyszła na świat, gdy jej ojciec zginął w wypadku. Lila wyrywa po kawałku informacje o nim, pytając matkę, ale ta udziela lakonicznych odpowiedzi. Pytania to też sposób na poznanie skrywanej przeszłości rodziny. W domu nie rozmawiano o przeszłości i mężczyznach, a przecież każda z nich rodziła córkę: prababka na Syberii, babka w obozie koncentracyjnym, matka w PRL-u. Były to dla nich momenty przełomowe. Ich tajemnice zostały schowane, ale uwikłały w nie Lilę. Dzięki studentce nastolatka odkrywa przeszłość babci?
W matriarchalnej rodzinie kobiety są smutne, przygniecione wspomnieniami, traumami. Przytłaczają sobą, patrzą czujnie, nie okazują uczuć. Lila czuje się niekochana, boi się bliskości. Ciągle przebywa z nimi, a one są obecne na swoich miejscach, zdjęciach i wspomnieniach. Też po śmierci. Wtedy żyją podwójnie, potrójnie. W domu żywi i martwi snują opowieści, tajemnice stopniowo wychodzą na jaw. Prawda boleśnie zaskakuje. Jakie dziedzictwo przekaże Lily swojemu dziecku?
Dla Lily ważne są korzenie, dziedzictwo, tożsamość. Życie w tej syberyjsko-obozowej mogile jest nienormalne. Lila błądzi jak dziecko we mgle niewiedzy o swoim pochodzeniu. Milczenie, niedopowiedzenia, przeinaczenia, kłamstwa. Nic dziwnego, że studiuje psychologię. Mitologiczno-filozoficzne analizy, jakim typem, archetypem jest każda kobieta z jej rodziny, to swoiste studium przypadku. Jakim typem jest Lila?
Losy matek i córek wiążą się z historią Polski XX wieku ? zesłanie na Sybir, II wojna światowa, obozy koncentracyjne, PRL. Autorka obrazowo i wiarygodnie opisała trudy życia na Syberii i w obozie w Ravensbrück, zwłaszcza na bloku, w którym przeprowadzano eksperymenty medyczne na kobietach. Podziwiałam prababkę, cierpiałam z babką, szukałam miłości z matką. Niektóre obrazy wstrząsają, przerażają okrucieństwem. Skłaniają do refleksji, jaki los człowiek może zgotować bliźniemu, ile jest w stanie wytrzymać, co go może złamać. Psychika ludzka to nieodgadniona sfera. Jednak skrywanie tajemnic nie służy dobremu. Widać to na przykładzie czteropokoleniowej rodziny kobiet, nad którą ciąży klątwa.
?Matki i córki? to niełatwa powieść składająca się z czterech opowieści kobiet uwikłanych w historię Polski, narracyjnie poprzeplatanych ze sobą. Autorka stopniowo odkrywa prawdę o bohaterkach, zabierając czytelnika w emocjonalną i smutną podróż w czasie. To osobliwa lekcja o rodzinie, skomplikowanych relacjach rodzinnych, wychowywaniu dzieci, poszukiwaniu prawdy o przeszłości i własnej tożsamości. Powieść dla matek i córek.

8/12/2019

Amanda Says

15.00 pkt.

Mroczne dzieje Elizabeth Frankenstein



POKOCHAĆ POTWORA
Mroczne dzieje Elizabeth Frankenstein to książka nietypowa. Z jednej strony zaskakuje, zaś z drugiej gdzieś podskórnie czuliśmy, że właśnie to się wydarzy. To również książka pełna mroku i potworów o różnych twarzach. Z postaciami niejednoznacznymi i z pierwiastkiem zła ukrytym głębiej lub pozostającym na zewnątrz. Skrywa w sobie warstwę fantastyczną, ale też i metaforyczną, którą łatwo możemy dostosować do obecnych realiów i toksycznych związków, z których czasami nie ma ucieczki. Elizabeth tak bardzo pragnęła wyrwać się z biedy i poczuć się bezpieczną, że nie zważała na to, jaką maskę musi przybrać i jak wiele poświęcić. Jak bardzo musi zatracić prawdziwą siebie i ile osób zranić. Tylko co, jeśli wszystko legnie w gruzach, a ona sama nie będzie już wiedziała, kim tak naprawdę jest?
Ta książka może nie była czymś spektakularnym, ale ten klimat niepokoju, jaki utrzymywał się przez całą lekturę oraz fakt, że była ona czymś absolutnie innym, niż zwykle spotykam w literaturze, sprawiła że nie sposób o niej przestać myśleć. Podobał mi się też pomysł na historię oraz kreacja bohaterów. Z czystym sumieniem mogę więc ją polecić wszystkim fanom nietypowych lektur. Sądzę, że się nie zawiedziecie!

STRUKTURA
Książka podzielona jest na części oraz numerowane rozdziały. Każdy z elementów ma również nadany dosyć poetycki tytuł, potęgujący tajemniczy klimat opowieści. Narrację powierzono Elizabeth i to jej oczami poznajemy Victora oraz jego otoczenie. I tu pojawia się ciekawy zabieg - mamy akcję teraźniejszą oraz retrospekcje w formie wspomnień bohaterki. Trzeba przyznać, że ten zabieg pomógł nam poznać przeszłość bohaterów oraz nieco rozjaśnić nam okoliczności niektórych wydarzeń, do których postacie odnosiły się w teraźniejszości. Jeśli chodzi zaś o styl pisania - był on łatwy w odbiorze, ale nie nazbyt prosty. Idealnie pasował do czasu i miejsca akcji naszej historii. Od strony technicznej nie mam więc żadnych zgrzytów.

W tej książce ukryty jest pewien magnetyzm. Z jednej strony wydaje Ci się dziwna, momentami brutalna, a z drugiej coś przyciąga Cię do niej i dalej czytasz, póki nie dotrzesz do ostatniej strony.

Walczył o przyszłość swoją i swoich najbliższych chociaż nie spodziewał się, że to dopiero początek problemów. Czy uda mu się po raz kolejny stawić czoła złu?

Chyba każdy kto miał możliwość zapoznać się z jakąkolwiek książką Ewy Pirce zgodzi się ze mną, że ta autorka skrywa wielki talent. Osobiście odkryłam jej twórczość w tym roku i to był jeden z moich najlepszych czytelniczych wyborów. Piękny styl, obrazowe słownictwo i emocje które wydawać by się mogło, że nigdy się nie kończą odnalazły swoje miejsce także w serii Dopóki nie zajdzie słońce, której finał pierwszego tomu pozostawił we mnie wiele niewiadomych.

Część pierwsza była przepiękną historią. Z silnym przekazem, masą angażujących emocji i bohaterami niezwykle dojrzałymi. Byłam ciekawa czy drugi tom nie rozmyje tego uroku, ale mam wrażenie, że autorka stając na wysokości zadania przedstawiła nam nawet jeszcze lepsze rozwinięcie. Od samego początku wkraczamy na drogę tragedii głównych bohaterów, którzy w szpitalnych korytarzach obrzucają się winią. Jessica nie zdołała ocalić Lucy przed porwaniem a Samuel nie mógł jej wybaczyć tego, że naraziła jego siostrę. Jednak czy warto rozpamiętywać to co było w obliczu nieuchronnej tragedii?

Romans tak pięknie nakreślony w poprzedniej części tym razem schodzi na drugi plan. Teraz to walka o przetrwanie najbliższych staje się najważniejszym celem głównego bohatera a jednak przez to powieść ani na moment nie traci na swojej wartości. Wszystko jest idealnie wyważone, strony przerzuca się z rosnącym napięciem co będzie dalej, a los bohaterów nigdy nie był mi obojętny. Akcja jest dynamiczna przez natłok trudnych wydarzeń i kolejnych przeciwności losu, ale to nowe fakty na temat przeszłości głównych bohaterów wyciągnięte z retrospekcji oraz ich trudna przeszłość stają się dla nas najważniejsze.

Można zauroczyć się tą powieścią, tym wszystkim co w niej spotykamy. Nie chcę zdradzać Wam zbyt wiele z fabuły, bo największą przyjemnością jest jej samodzielne poznawanie, ale zapewniam, że nie będziecie rozczarowani. Ewa Pirce wspaniale operuje słowem, potrafi trafnie oddać każdą, choćby najmniejszą myśl bohaterów sposób taki, który odczuwamy indywidualnie na własnej skórze. I w tym tkwi właśnie urok tej powieści: każdy z nas odbierze ją inaczej, ponieważ utożsamiając się bohaterami przełożymy ich los na własne doświadczenia.

To opowieść o sile miłości, ale nie tylko tej romantycznej, ale przede wszystkim rodzinnej. O sobie samym, o walce z przeciwnościami oraz o bliskości drugiego człowieka. W "Dopóki nie zajdzie słońce. Tom II" nie brakuje dramatów oraz trudnych wyborów, ale znalazło się także miejsce dla chwil ulotnego szczęścia. Mnóstwo wzruszeń, masa emocji i chwytająca za serce fabuła podbiła mnie od pierwszych stron. Jestem zachwycona i mam nadzieję, że Ewa Pirce jeszcze nie raz zaskoczy nas swoim dziełem.

Pod Moskwą przez wieki powstawał system tuneli, korytarzy i komnat. Od carskich czasów było to miejsce ukrywania tajemnic i skarbów. Upływ czasu i ludzkie działania prowadziły ten skomplikowany system do ruiny, albo przekształcały go miejscowo np. w linie metra. Legendy związane z tym miejscem pobudzają i współczesnych poszukiwaczy. O tym jest powieść Jastrzębskiego.
To realna wyprawa młodych Rosjan w głąb starych, zawalonych korytarzy, ale i wyprawa w głąb "rosyjskiej duszy", przesyconej prawosławną mistyką, symboliką i zabobonem.

W nowym wydaniu Atlasu Odkrywców nazwa naszego kraju została poprawiona z anglojęzycznej na polskojęzyczną. Dodano również kilka stron na temat poszczególnych województw, co mnie bardzo cieszy, ponieważ miałem okazję dowiedzieć się więcej interesujących faktów o Polsce. Czy wiedzieliście, że Mierzeja Helska jeszcze kilka wieków temu była kilkoma wyspami? Albo że Radom i Paryż zajmują podobną powierzchnię, ale, co oczywiste, różnią się gęstością zaludnienia? Czy też, że w 2007 roku w kopalni soli Kłodawa pobito rekord Guinessa w kategorii "najniżej zagrany koncert muzyczny na świecie"? Nie obyło się jednak bez drobnych chochlików. Na samym początku mamy diagram przedstawiający ile dokładnie faktów zawarto w książce, ale po dodaniu kilku stron poświęconych Polsce, te cyfry się nie zmieniły. Dobór kolorów tekstów na poszczególnych planszach pozostał ten sam i jest on dość niefortunny, ponieważ przy sztucznym świetle żółte lub w słoneczny dzień, napisy są chwilami słabo widoczne.

Nowe wydanie Atlasu odkrywców jest identycznego formatu co pierwsze - jest to słusznych rozmiarów książka, przypominająca ogromny atlas, choć jest on nieco inny niż te znane ze szkoły. W środku nie zauważyłem większych różnic na poszczególnych stronach, poza wspomnianym dodatkiem map o województwach Polski. Znajdziemy zatem tutaj kilka kart przedstawiających ogólny obraz naszej planety, rozmieszczenie płyt tektonicznych, najdłuższe rzeki, czy najwyższe góry, a wokół tych rysunków zamieszczono ciekawostki i fakty z nimi związane. Następnie mamy podział na kontynenty i poszczególne kraje. Znajdziemy tutaj ważne wydarzenia, dane statystyczne, miejsca otwarcia wielkich koncernów i tak dalej. Po roku zdecydowana większość przeczytanych faktów uleciała mi z głowy, ale dzięki temu lektura nowego wydania była równie ciekawa i pasjonująca. To pokazuje, że można do tej książki wracać wielokrotnie i za każdym razem czymś nowym nas zaskoczy.

Atlas odkrywców jest dość niezwykłą książką, która zawiera wiele ciekawostek i mało znanych faktów o świecie, kontynentach i poszczególnych państwach. Autorzy w bardzo przystępny sposób zaprezentowali ogromną ilość informacji, a samą książkę można czytać od dowolnego miejsca. W nowym wydaniu książka została dodatkowo poszerzona o kilka map z województwami Polski. Polecam!

8/12/2019

Hrosskar

Atlas nieba

W ostatnich paru latach miałem okazję czytać wiele książek popularnonaukowych, w tym kilka o kosmosie. Zawsze jednak były to tytuły przedstawiające aktualny stan wiedzy oraz jakie wyzwania i ograniczenia stoją przed nami. W Atlasie nieba, Brooke-Hitching zabiera czytelnika w niezwykłą podróż od pierwszych obserwacji nieba sprzed tysięcy lat, przez kolejne odkrycia, aż po współczesne badania kosmosu. Autor przedstawia również jak dokonywano kolejnych odkryć, udoskonalano teleskopy i opracowywano nowe metody badań kosmosu. To także opowieść o wielu niezwykłych ludziach, których pasja i chęć poznania kosmosu, spowodowały liczne i często doniosłe odkrycia. Brooke-Hitching snuje opowieść językiem bardzo przystępnym i bez zbędnego wchodzenia w skomplikowane szczegóły, ale nie brak tutaj naukowej rzetelności. Jest to niewątpliwie dużym atutem tej książki, dzięki czemu każdy wyniesie z jej lektury wiele nowych informacji.

W książce mamy wiele ciekawostek, niekiedy śmiesznych, niekiedy intrygujących, a a innym razem wręcz zaskakujących i to nie tylko na temat kosmosu. Oto kilka z nich. Pitagors miał awersję do fasoli i zakazał swoim uczniom spożywania tego warzywa z obawy, że wynikające z tego oddawanie gazów to utrata kawałków duszy. Ta fobia kosztowała go zresztą życie... Już w IX wieku syryjski astronom Al-Battani wyliczył długość roku słonecznego i pomylił się zaledwie o 2 minuty i 22 sekundy. Mit o morzu ponad niebem, wynikający z wersetu w Księdze Rodzaju, krążył w Anglii jeszcze w XVI wieku. Na początku XX wieku drobna literówka zaowocowała wzmożonymi badaniami nad Marsem, z czego najsłynniejszy jest pod tym względem jest Percival Lowell, który stworzył nawet dokładne mapy tego globu, sugerujące istnienie życia na tej planecie. Po wielu latach okazało się, że astronom źle ustawił swój teleskop i widział nie powierzchnię Marsa, ale własne naczynia krwionośne w oku.

Atlas nieba został wydany w identycznym stylu, co dwie poprzednie książki autora. Twarda oprawa, mnóstwo map, rycin oraz zdjęć, które niesamowicie uatrakcyjniają lekturę i pozwalają lepiej uzmysłowić sobie jak wielki skok dokonał się w obserwacjach nieba. Sama lektura książki nie zajmuje specjalnie dużo czasu, ale oglądanie, analizowanie i podziwianie wszystkich zamieszczonych tutaj rysunków już tak.

Atlas nieba jest już trzecią książką Edwarda Brooke-Hitchinga, tym razem poświęconą temu, jak zmieniała się nasza wiedza o komosie w przeciągu ostatnich kilku tysięcy lat. Wspaniała opowieść, pełna anegdot, życiorysów astronomów i ciekawostek, a to wszystko w bogato ilustrowanej oprawie. Polecam!

Zemsta jest rozkoszą bogów, sprawiedliwość jest ułudą, zapłatą jest śmierć ? trafniej nie można było spuentować tej historii. Zemsta kierowała mordercą, jego celem było wymierzanie sprawiedliwości. A każdy akt zemsty kończył się śmiercią ofiary. Zazwyczaj ofiary były przypadkowe, niewiele mające wspólnego ze sprawcą mordów.
Nowy Jork nawiedziła seria brutalnych morderstw kobiet. Wydawać się może, że działania seryjnego mordercy nie będą miały końca. Strach ogarnia nie tylko ludzi, ale i policję. Nie mają żadnego tropu prowadzącego do mordercy. Żadnych śladów. Śledztwo tkwi w martwym punkcie, a kobiety nadal giną. Niespodziewane zniknięcie małego chłopca Jonego Bella jest małym przełomem w śledztwie. Najpierw zniknęła jego matka, a on został pod opieką ojczyma, miejscowego policjanta. Niespodziewanie chłopiec trafia pod opiekę byłego agenta DEA, Jona Miltona, ale jak się wkrótce okazuje, nie na długo. Detektyw Cane, prowadzący dochodzenie, korzysta z pomocy byłego agenta i wspólnie prowadzą to trudne śledztwo. Akcja nabierze rozpędu, gdy się okaże, że najbliżsi Jona Miltona też są w niebezpieczeństwie. Widząc brutalność zabójcy i jego spryt, trzeba nie lada wyczynu, aby zacząć deptać mu po piętach. Czy detektywom uda się przechytrzyć zabójcę? Gdy w grę wchodzi motyw zemsty trudno jest walczyć z psychopatycznym sprawcą, który nie wiadomo, gdzie następnym razem uderzy. Trzeba by wniknąć w jego psychikę i przeszłość, aby spróbować zrozumieć klucz, według którego wybiera ofiary. Czy życie chłopca będzie również zagrożone? A może jest elementem zemsty? Czas nie jest sprzymierzeńcem policji, działa korzyść sprawcy ?
Moje pierwsze spotkanie z twórczością Mariusza Leszczyńskiego i już jestem pewna, że autor na dłużej zagości na moich półkach. Pozytywnie zaskoczyła mnie ta książka, nic nie można jej zarzucić. Akcja wartka i dynamiczna, pełna zaskakujących i niespodziewanych zwrotów akcji. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, co spotka nas za chwilę. Napięcie na granicy wytrzymałości, dla osoby o słabym sercu, nie polecam. Akty morderstw brutalne i niewyobrażalnie krwawe, ale one wzmacniają tylko przekaz i powodują, że nasza chęć zemsty na mordercy zaczyna nabierać realnego charakteru. Chcemy go dorwać za te bestialstwa i odpowiednio ukarać. Ale czy za takie czyny jest odpowiednia kara?
Język powieści bardzo plastyczny i łatwy w przekazie, wciąga od pierwszej strony. Cała powieść jest świetnie skomponowana, wątek główny jest mistrzowsko dopełniony przez wątki poboczne i drugoplanowe. Ale bez nich powieść straciłaby na wartości, nie miałaby przysłowiowego zadziornego ?pazura?. Opisy mrożące krew w żyłach, napięcie wzmaga się z każdym kolejnym mordem. Czytelnik może być oburzony jatką, jaką serwuje morderca, ale z drugiej strony ciekawość jest nie do zaspokojenia. Chcemy wiedzieć więcej i więcej, typujemy motyw i ewentualnego sprawcę, ale czy nasze przewidywania są skuteczne? To zapewne zależy od wyobraźni czytelnika.
Ta książka całkowicie mnie pochłonęła. Każda kartka była jak tykająca bomba, przewracałam ją z napięciem, nie wiedziałam kiedy nastąpi spodziewany i oczekiwany wybuch. Emocje musiałam trzymać na wodzy, było trudno i niespokojnie, ale zdecydowanie warto. Klimat przesiąknięty krwią kapiącą z ciała ofiar, mroczny i tajemniczy, a w powietrzu czuć okrutny zapach śmierci.
Bez litości i przebaczenia to mroczna i ogarnięta żądzą zemsty historia seryjnego zabójcy. Ale dlaczego on tak postępuje? Został zraniony w przeszłości i teraz staje się władcą i panem, i wymierza sprawiedliwą, oczywiście według niego, karę. Okrutny kat mordujący niewinnych ludzi. Krok po kroku, wodzeni za nos, dochodzimy do punktu kulminacyjnego całej fabuły. Czy jest zaskoczenie? Zdecydowanie. Inaczej lektura nie zasługiwałaby na wysokie noty. A tych nie można jej oszczędzać.
Powieść porywa czytelnika i zabiera w mroczne zakątki okrytego złem miasta. Wciąga i trudno jest się z nią rozstać. Autor od początku nas osacza i zniewala, wyzwolenie się z pęt jego twórczości nie jest możliwe. Nawet nie próbujcie. Z góry jesteście na przegranej pozycji. Czy ją polecam? A mogłabym postąpić inaczej? Nawet bym się nie ośmieliła. Więc nie czekajcie, gwarantuję, że dwa zimowe wieczory z tą książką w ręce nie będą stracone, a wręcz przeciwnie, staniecie się bogatsi w emocje i przeżycia. Niecodzienne przeżycia.

8/12/2019

Marek Wasiński

Grand Union Opowieści

Najlepszą rzeczą w książkach jest ich różnorodność. Jedne mogą opowiadać fantastyczne historie o zmyślonych światach pełnych magii, niezwykłych stworzeń, epickich walk. Inne skupiają się na opisywaniu faktów, czy życiorysów znanych osób. Są też takie, które zbierają w całość wiele oddzielnych opowieści połączonych pewnym motywem przewodnim. Taki motyw próbowałem ostatnio znaleźć w "Grand Union", najnowszym tytule autorstwa Zadie Smith.

Pierwszy raz spotkałem się z twórczością Zadie Smith. Dowiedziałem się, że to brytyjska autorka opowiadań i powieści, a na polskim rynku ukazało się już kilka książek jej autorstwa, m. in. "Białe zęby" czy "Łowca autografów". Najnowsza, "Grand Union" od wydawnictwa Znak, to zbiór dziewiętnastu opowiadań, w których porusza wiele niełatwych tematów.
Wśród tych wspomnianych wyżej tematów znajdują się zagadnienia dotyczące ludzkiej seksualności, przynależności do określonych grup społecznych, relacji rodzinnych, a to wszystko zostaje nam zaprezentowane z punktu widzenia kobiety wrażliwej na różne problemy i sytuacje w jakich można się znaleźć.

Z pewnością "Grand Union" nie należy do najłatwiejszych lektur. Nie tylko ze względu na poważną treść, a wręcz drążenie tabu, ale także przez język, ciągle zmieniających się bohaterów i fabułę. Trzeba czytać z wielkim skupieniem by jak najlepiej zrozumieć to, co autorka miała nam do przekazania. Na szczęście forma książki - zbiór opowiadań - pozwala nam na dowolną kolejność czytania, gdyż poszczególne opowieści nie są ze sobą fabularnie powiązane.

Zadie Smith przedstawia nam kolekcję niezwykłych postaci oraz ich perypetii w taki sposób, że każdy czytelnik może tu znaleźć osobę lub historię, z którą będzie w stanie się utożsamić, od transseksualisty kupującej gorset i wdającej się w dziwną kłótnię w sklepie, aż po chłopca pomagającego rodzicom w teatrzyku lalek.

Nie brakuje tu oryginalnych historii i już przez sam ten fakt warto sięgnąć po "Grand Union". Jeśli lubicie stawiać sobie czytelnicze wyzwania, to z pewnością takim będzie zbiór opowiadań brytyjskiej pisarki

Kolejny debiut po który sięgałam z wielką niewiadomą jakie wywrze na mnie wrażenie. Sam opis z książki bardzo mnie zachęcił, by dać jej szansę. Czy zatem było warto?

Maja i Igor to para, która jest ze sobą już od pięciu lat. Prowadzą wspólnie firmę architektoniczno-wnętrzarską wraz z przyjacielem Julio. Ich życie wywraca się do góry nogami, kiedy Igor zaczyna coraz bardziej podupadać na zdrowiu wskutek przewlekłej niewydolności serca. Jego jedynym ratunkiem na życie jest przeszczep serca. Jak wiadomo nie jest to coś, co można otrzymać od ręki. Oczekiwanie zazwyczaj jest długie. Aby nie zwariować Gaja wymyśla, że napiszą listę marzeń, którą w miarę możliwości będą spełniać. Czy wystarczy im czasu na spełnienie wszystkich marzeń z listy?

?Kiedy stoimy w obliczu śmierci bliskiej osoby, nagle przewartościowujemy całe swoje dotychczasowe życie. Uświadamiamy sobie, że do tej pory byliśmy szczęśliwi i mieliśmy wszystko, co do szczęścia jest potrzebne. Jednak mimo wszystko narzekaliśmy na pogodę, wysoką cenę masła, niemiłą panią w sklepie lub nawał pracy, nie dostrzegając, że te problemy to pikuś w porównaniu z tym, co los może nam zgotować.?

Muszę powiedzieć, że po przeczytaniu tej powieści mam mieszane uczucia. Z jednej strony uważam ją za dobrą, a z drugiej ma ona swoje wady. Z całą pewnością urzekła mnie fabuła i jej przesłanie. Nie ma co ukrywać, ale wielu z nas nie docenia tego co ma, narzeka na wiele rzeczy, które w rzeczywistości okazują się być zwyczajną błahostką w porównaniu z problemem z jakim borykają się nasi bohaterowie. Bo czy może być coś ważniejszego, niż walka o każdy kolejny dzień przeżycia? Nie sądzę. W książce został również poruszony bardzo ważny temat dawstwa narządów. Chyba nie czytałam jeszcze książki, która by o tym opowiadała, a przynajmniej sobie nie przypominam. Nie mniej uważam, że jest to bardzo ważne w dzisiejszym świecie. Bycie dawcą narządów jest dobrowolne. Ja osobiście jestem za, bo jeśli moja śmierć mogłaby przywrócić czyjeś życie to czemu miałabym tego nie zrobić? Jeśli mi nic już w stanie nie będzie pomóc, to przynajmniej ja będę mogła pomóc komuś innemu. Autorka w swojej książce dobrze to opisuje i być może dzięki temu, więcej ludzi zdecyduje się na ten krok.

Każdy rozdział książki poprzedzony jest cytatem pochodzącym z książki Oskar i Pani Róża Erica-Emmanuela Schmitt. Nie czym czy ją czytaliście (ja tak, wylałam przy niej ogrom łez), ale jeśli nie to koniecznie to nadróbcie. Cytaty te świetnie komponują się z każdym rozdziałem i do tego skłaniają do refleksji o których zresztą autorka pisze. Magdalena Zeist w swoim debiucie porusza ważne tematy. Stara się nam uświadomić, że nawet ciężka choroba nie oznacza, że mamy się poddawać, że to właśnie w tym czasie powinniśmy żyć pełną piersią i czerpać z życia garściami, gdyż nie wiadomo ile nam tego czasu pozostało. Że tak naprawdę nie możemy skupiać się tylko i wyłącznie na cierpieniu, gdyż to doprowadzi nas do załamania i w niczym nie pomoże.

Urzekła mnie charakterystyka dziadka Lucjana, którego pokochałam od pierwszego momentu. Dawno tak dobrze się nie ubawiłam, słysząc cięte riposty z jego ust. To niezwykle oddany człowiek, ale także bardzo doświadczony przez los. I to jego z całej powieści polubiłam najbardziej.
Kaja i Igor to sympatyczni młodzi ludzie, których los okrutnie doświadcza. Jednak momentami nie czułam z nimi tej więzi.

Wątek ze schroniskiem to ciekawy pomysł, jednak niezbyt dopracowany. Widać, że autorka w tym temacie nie do końca się przygotowała. Zabranie psa ze schroniska trochę zbyt przedmiotowe. Szkoda, bo to też wątek, który jest niezwykle ważny w społeczeństwie. Tylko, że zabranie psa ze schroniska opisane w książce nie ma nic wspólnego tego z rzeczywistym.
Zabrakło mi również opisów miejsc w których przebywali bohaterzy. Tym bardziej, że np. Gliwice, które tutaj się pojawiają wcale nie są mi obce, gdyż przez pewien okres w swoim życiu mieszkałam tuż obok.

Momentami odniosłam wrażenie, że książka jakby była pisana w pośpiechu i nie wszystkie wątki zostały dobrze dopracowane. Co do stylu pisarskiego też mam lekko mieszane uczucia. Momentami zdania które czytałam nie miały dla mnie sensu, jednak muszę przyznać, iż całość czyta się błyskawicznie. Niemniej uważam, że autorka ma potencjał i z wielką przyjemnością przeczytam kolejną książkę. To do czego muszę się jeszcze przyczepić to korekta książki, która moim zdaniem nie wyszła najlepiej, np. pojawia się zmiana płci w trakcie jednej rozmowy, są też liczne literówki.

Zakończenie książki wbiło mnie w fotel. Kompletnie się go nie spodziewałam, a przede wszystkim jeszcze w żadnej książce takiego nie spotkałam. Brawo dla autorki za ten pomysł. Nie ukrywam też, że wylałam przy tej książce mnóstwo łez, chyba ostatnio zrobiłam się zbyt wrażliwa nawet na to co czytam.

Przeczytana przeze mnie książka jest nowością na którą mimo swoich niedociągłości warto zwrócić uwagę.

?Wiesz, jaki błąd popełniliśmy? ? zapytał ze łzami w oczach. ? Nie walczyliśmy o to, by jej ostatnie chwile były pełne szczęścia. Skupiliśmy się na śmierci i grzecznie, załamani, czekaliśmy, aż przyjdzie i zabierze moją żonę na zawsze. Żałuję tego każdego dnia. Dlatego nie pozwolę, by z wami było tak samo. Choroba Igora zawładnęła waszym światem, chodzicie przybici i obumieracie za życia. Zamiast cieszyć się, każdą chwilą, to biernie czekacie na najgorsze.?

"Jeszcze jedno marzenie" to debiut, który uważam za poprawny. Książka ma swoje plusy jak i minusy, ale mimo wszystko ma wiele ważnych przesłań, a przede wszystkim skłania swojego czytelnika do wielu refleksji. Zachęcam do przeczytania.

8/12/2019

Kasia Głowacka

Atlas nieba

Dawno nie widziałam tak przepięknie i rzetelnie wydanego atlasu nieba. Jestem zauroczona. "Atlas Nieba" autorstwa Edwarda Brooke - Hitchinga to podróż po firmamencie niebieskim począwszy od prehistorii, poprzez niebo starożytne, średniowieczne, aż po czasy nowożytne i nam współczesne. Czytając to wydanie wierzyć mi się niejednokrotnie nie chciało, jak daleko posunięta była w czasach starożytnych nauka, która pozwalała na stworzenie map nieba.

Autor Edward Brooke - Hitching to gwarant dobrze napisanej książki, zawierającej mnóstwo rycin, które jak mniemam niełatwo było zebrać w tak fantastyczny zbiór. Jedno z moich ulubionych wydawnictw zabrało się za wydanie "Atlasu Nieba", mianowicie Rebis. Twarda oprawa, jak już wspomniałam mnóstwo rycin, ciekawych opisów. Myślę, że to idealny pomysł na prezent, może z okazji nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia? Taki atlas powinien znaleźć się w każdym domu.

Gorąco polecam. Dowiedziałam się z niego wielu bardzo ciekawych rzeczy. Po raz pierwszy niebo widzę zupełnie inaczej, pełne bogów i demonów, a także mitycznych stworzeń.

Zagłębiając się w tym opasłym zbiorze legend można stracić poczucie czasu i kontakt z rzeczywistością ;) Znajdziemy w nim ponad 100 opowieści, w których baśnie polskie łączą się z autentycznymi relacjami kronikarzy, a każda z opowieści nawiązuje do historii konkretnego miejsca. Przekazywane z pokolenia na pokolenie stały się nieodłącznym elementem historii polskich zamków, pałaców i klasztorów.


Lektura podzielona jest na rozdziały - województwa. W każdym z nich na czytelnika czekają najróżniejsze opowieści, głównie o duchach, ale też krótki zarys historyczny wpleciony w tekst legendy. Zachwyciło mnie wiele z nich, np. "Raz w roku na Wawelu". To opowieść, która rozgrywa się w noc Wigilii Bożego Narodzenia. Gdy wybija północ odzywa się dzwon Zygmunta ogłaszając narodzenie Chrystusa. Wedle legendy wzywa on też na Wawel wszystkich panujących dotąd w Polsce królów, a także śpiących u podnóża Tatr rycerzy...


Z przyjemnością przeczytałam też legendę krążącą wokół zamku Czocha pt. "Nawiedzony zamek". Otóż opowiada się, że w mgliste wieczory z dziedzińca zamkowego do kaplicy zmierza w ciszy kondukt żałobny. Gdy żałobnicy wkraczają na drewniany most ten pod ich naporem runie w dół. Dzieje się tak co roku w rocznicę tych tragicznych wydarzeń z 1732 roku. Słychać przy tym krzyki ginących ludzi i trzask łamanych desek...


Czytając "Spowiedź widma" przenosimy się natomiast do zamku w Rydzynie. Tamtejsza legenda opowiada o damie z obrazu, który znajdował się niegdyś w zamkowej kaplicy. Obraz zaginął ponad sto lat temu, jednak po dziś dzień w Noc Wszystkich Świętych dama z obrazu pojawia się w kaplicy. Wtedy to rozpoczyna się msza, a zjawa klęcząc przy konfesjonale prosi o rozgrzeszenie i odpuszczenie win...


Ostatnią z legend o jakiej wspomnę jest "Czarna księżniczka". Opowieść pochodzi z zamku w Szamotułach. Otóż nocą w przyzamkowym parku można spotkać tam widmo spacerującej kobiety. Jest to podobno Halszka, którą przed laty wojewoda poznański zamknął w zamkowej baszcie. Kobieta chodziła za życia w żelaznej masce na twarzy i taką właśnie można ją spotkać nocą w parku...


Prezentowana księga to wyjątkowo ciekawy i jedyny tak obszerny zbiór legend na polskim rynku. Wprowadza on czytelnika w niemalże baśniowy świat podań pochodzących z różnych zakątków naszego kraju. Ich tłem są zaczerpnięte z historii wydarzenia, postaci i miejsca, bowiem każda z opowieści nawiązuje do konkretnego obiektu, który ma bogatą historię i którego mury niejedno widziały i zapewne gdyby mówić mogły ich opowieściom nie byłoby końca. Wydanie jak wspomniałam we wstępie jest solidne i dopracowane do perfekcji. Treść wzbogacają wielobarwne ilustracje, i czarno-białe fotografie. Cała szata graficzna wzorowana jest jakby na starych księgach. Na jej kartach są liczne zdobienia, których dziś już w książkach się nie spotyka. Przez to publikacja zachwyca każdym calem harmonizując ze specyfiką i tematyką znajdujących się w niej utworów.


Autor w swej publikacji posłużył się przystępnym dla młodego czytelnika językiem pisząc przy tym barwnie i chwytając czytelnika za serce. Snute przez niego opowieści trafiają do współczesnego odbiorcy i niekoniecznie tylko do najmłodszych. Ogólnie oceniam ten zbiór bardzo wysoko. Jest niekwestionowaną perełką w mojej biblioteczce. Jeżeli więc lubicie legendy, lub chcielibyście zarazić tą sympatią do nich innych to koniecznie pomyślcie o zakupie tej pozycji. Jest to fantastyczny pomysł na prezent. Polecam gorąco ;)

Jest to bogato ilustrowana książka przetłumaczona przez Krzysztofa M. Wiśniewskiego i skierowana do najmłodszych czytelników. Dzieci znajdą w niej takie fantastyczne tytuły jak Pewnej nocy, przed Wigilią; Opowieść wigilijna; Dziadek do orzechów; Przygody Sindbada Żeglarza; Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków; Wolny dzień Mikołaja; Kot w butach; Królowa Śniegu oraz Na wschód od słońca, na zachód od księżyca. Są to więc głównie popularne i lubiane historie bez których, bynajmniej ja, nie wyobrażam sobie dzieciństwa i zimowych wieczorów. Każda z tych bajek wprowadza w serca czytelników świąteczny nastrój niosąc ze sobą wartościowe przesłanie i wzbogacając wyobraźnię maluchów.


Moje dzieci najbardziej wciągnęła historia chciwego Scrooga. Duchy, które nawiedziły go w wigilijną noc wywołały u nich ogromne zainteresowanie. Wszak nie często można w bajkach spotkać duchy, wybrać się z nimi w podróż w czasie, odmienić swoje życie i to wszystko w jedną noc ? tę wyjątkową magiczną noc wigilijną, kiedy wszystko jest możliwe...


Naszą ciekawość wzbudził też Wolny dzień Mikołaja, który w rezultacie wolnego raczej nie przypominał. Bądź co bądź Mikołaja kochają wszystkie dzieci, a historyjki z jego udziałem odbierane są przez maluchy bardzo entuzjastycznie i wesoło. Myślę też, że i u dorosłych na widok tego świętego pojawia się z sentymentu uśmiech na twarzy. Może właśnie dlatego ta bajka tak bardzo nas zachwyciła.


Chciałabym wspomnieć o jeszcze jednym opowiadaniu, a mianowicie Dziadku do orzechów. Owa figurka trafiła do małej dziewczynki jako prezent gwiazdkowy. Nie była jednak ani trochę zwyczajna, tak jak i noc w którą dziewczynka ujrzała ją po raz pierwszy. Na wspomnienie o przygodach Klary i Dziadka do orzechów nie raz zrobiło mi się ciepło na sercu. Ta historia szczególnie kojarzy mi się z dzieciństwem, dlatego tym bardziej cieszę się, że i moje dzieci dziś mogą zapoznać się nią.


Z pewnością każdy z nas ma swoje ulubione gwiazdkowe opowiadania. Prezentowana książka na pewno zawiera przynajmniej kilka z nich. Bajki, które się w niej znajdują napisane są co nie bez znaczenia bardzo ciepłym, przystępnym i budującym świąteczny nastrój językiem. Lektura jest bogato ilustrowana i bajecznie kolorowa. Ilustracje są duże i przyjemne dla oka. Z pewnością rozgrzeje więc małych czytelników w mroźne zimowe wieczory, nastroi świątecznie, dostarczy radości i uruchomi wodze fantazji, przygotowując maluchy do nadejścia świąt Bożego Narodzenia. Solidne wydanie zagwarantuje nam zaś, że będziemy mogli się nią cieszyć przez długie lata. Polecam gorąco ;)

Książki takie jak ta pomagają dzieciom ćwiczyć koncentrację, myśleć logicznie, skupiają uwagę i są ciekawym elementem odkrywczych zabaw. Wyciszają przy tym maluchy. Można sięgać po nie w pojedynkę jak i w większym gronie i odnajdywać wskazane w poleceniu elementy na czas lub na zasadzie kto pierwszy. Jedno jest pewne - nie można się przy nich nudzić.


Publikacja wydana została w dużym formacie i to bardzo cieszy. Znajdują się w niej, jak wskazuje tytuł, 24 ilustracje. Jedna scenka to jedna rozkładówka. Książka nie zawiera właściwe wcale tekstu nie licząc króciutkich poleceń znajdujących się w górnej części każdej rozkładówki. Zadaniem dzieci jest odnalezienie różnorodnych elementów i postaci wskazanych w poleceniu. Czasem będą musiały też odnaleźć i policzyć jakąś konkretną rzecz. Nie jest to jednak takie proste. Ilustracje wszystkich miejsc są drobiazgowe, pełno na nich różnorodnych postaci, przedmiotów i innych elementów, które utrudniają odnalezienie tych właściwych. Na tychże ilustracjach znajduje się np. pracownia zabawek czy świąteczne witryny, inne przedstawiają zabawę na śniegu, przygotowywanie do podróży czy prezenty pod choinką. Oczywiście odnalezienie ukrytych na nich elementów nie jest niemożliwe. Wystarczy bacznie przyjrzeć się każdej scence i bez wątpienia poszukiwania staną się bardzo owocne. Jest to więc okazja do poćwiczenia cierpliwości dziecka, a także przyjrzenia się i rozmowy na temat tego co przedstawiają świąteczne ilustracje, porozmawiania o tradycji i okołoświątecznej gorączce, która udziela się chyba każdemu w okresie przedświątecznym ;)


Bardzo lubimy publikacje świąteczne, przy których można fajnie spędzić czas, ale które też odkrywają przed najmłodszymi kilka ciekawostek związanych ze świętami. Ta książka właśnie taka jest. Ponadto przyciąga uwagę dzieci dużymi, kolorowymi i współczesnymi ilustracjami. Nie trzeba zachęcać maluchów by po nią sięgnęły, gdyż robią to z ochotą wciągając do zabawy całą rodzinę. Zdecydowanie jest to więc tytuł godny polecenia ;)

O katastrofie raz jeszcze
Serial ?Czarnobyl?, emitowany przez jeden z kanałów telewizyjnych, bił rekordy popularności. Wszystko wskazuje na to, że pomimo upływu lat, wciąż wracamy wspomnieniami do tej katastrofy elektrowni jądrowej, wciąż interesuje nas jej przebieg i skutki katastrofy. Chcemy wiedzieć, co naprawdę wydarzyło się w kwietniu 1986 roku i kto jest za to odpowiedzialny?
Przez ostatnie lata powstało wiele książek o Czarnobylu, wokół tej tragedii pojawiło się wiele spekulacji, zaś brak wiarygodnego wyjaśnienia, podsyca jeszcze ciekawość. Nic dziwnego, że na fali popularności pojawiają się kolejne pozycje wydawnicze traktujące o elektrowni (co więcej, rozwinął się na tej bazie również przemysł turystyczny!), mniej lub bardziej odkrywcze czy rzetelne. Jedną z nich jest książka ?O północy w Czarnobylu?, autorstwa Adama Higginbothama, która obiecuje nam okrycie ?nieznanej prawdy o największej nuklearnej katastrofie?. Opublikowana nakładem Wydawnictwa SQN pozycja, jest pseudo-naukową pozycją, swego rodzaju reporterskim śledztwem, które zostało oparte liczne wywiady z świadkami, a także odtajnione akta i nieopublikowane dotąd wspomnienia. Po książkę mogą sięgnąć zarówno zainteresowani tematyką samej katastrofy, jak i zwolennicy spiskowych teorii dziejów czy po prostu poszukujący dobrej książki ? szczególnie, że pozycję tę (z małymi wyjątkami) czyta się niczym dobrą powieść. Czy jednak rzeczywiście jest ona w stanie wypełnić lukę w naszej wiedzy i czy odsłania przed nami fakty, które znacząco zmieniają postrzeganie rzeczywistości?
Mimo upływu wielu lat katastrofa postrzegana jest jako najgorsza w historii ludzkości. Już przy budowie elektrowni popełniono szereg błędów, przeprowadzone badania szczególnie odsłaniają wady konstrukcyjne reaktora RBMK-1000, choć z powodu braku odpowiedniej procedury czy choćby wcześniejszego komunikatu o katastrofie śmierć poniosło nie tylko ponad trzydziestu pracowników elektrowni i strażaków próbujących ugasić pożar, którzy zginęli zarówno z powodu odniesionych ran, jak i w wyniku napromieniowania, to na dodatek narażono zdrowie i życie żołnierzy, wyznaczonych do służby na miejscu katastrofy (zwano ich likwidatorami), a także mieszkańców okolicznych miast i wsi. Jak doszło do tych wszystkich pomyłek, kto jest za to odpowiedzialny ? tego możemy dowiedzieć się z książki.
Autor nie ograniczył się w swojej pracy tylko do samej katastrofy ? przedstawia ją w szerszym kontekście, począwszy od decyzji budowy elektrowni atomowej pod koniec lat sześćdziesiątych XX wieku czy nawet wyboru jej nazwy, poprzez samą katastrofę w 1986 roku, aż po czasy współczesne. Bogata bibliografia imponuje, podobnie jak załączone mapki, ?osoby dramatu?, a nawet podziękowania, które uświadamiają, jak głęboko Higginbotham wszedł w temat, korzystając z pomocy wielu osób i instytucji. Nic zatem dziwnego, że praca nad zbieraniem materiałów i książką trwała ponad dziesięć lat i zaowocowała nie tylko pozycja napisaną nie tylko z dziennikarskim zacięciem, ile ? przynajmniej w przypadku niektórych fragmentów ? naukową precyzją.
Książka, będąca rezultatem swego rodzaju śledztwa, opowiada historię nie tylko o popełnionych błędach, które doprowadziły do zniszczenia elektrowni i skażenia środowiska, ale i o ludziach ? ten kontekst społeczny jest tu zresztą bardzo wyraźny, autor nie szczędzi też szczegółów codziennego życia mieszkańców okolic. Najtrudniejszy w odbiorze może okazać się rozdział drugi, poświecony promieniowaniu, choć nawet o atomach i uwalnianiu energii autor pisze zajmująco. Co jednak odkrył? Czy wreszcie, po tylu latach, zakończą się spekulację i można będzie wskazać winnych katastrofy? Przekonajcie się sami sięgając po książkę i pamiętając jednocześnie, że tak naprawdę nic, czego dowiedział się Higginbotham nie jest w stanie zwrócić życia i zdrowia setkom ludzi, którzy stali się ofiarami wybuchu. Niepokojące jest jednak to, jak wiele osób do tej katastrofy się przyczyniło, jak swobodnie podchodzono do pewnych kwestii ? w tym kwestii bezpieczeństwa i jak mało zrobiono, by ograniczyć straty w ludziach. Ważniejsze stało się ukrywanie prawdy, ignorancja i lekceważenie rozmiarów katastrofy i jej konsekwencji. A to ? w dobie rozwoju technologicznego ? budzi (a przynajmniej powinno) wielki niepokój.

8/12/2019

Paulina Wu

Stróże 2 Brudnopis Boga

Brudnopis Boga, czyli druga część świetnej książki Stróże, która opowiada o losach dwóch aniołów W.I.N.A czyli Wydziału Interwencyjnego Nadzoru Anielskiego - Butchu i Zadrze. Pierwszą część pochłonęłam w zaskakującym tempie, bowiem cały czas coś się dzieje, a niezmiennie Loki potrafi namieszać wśród pierzastych wysłanników niebios. Tym razem będzie mniej Lokiego (lecz wrzuci oczywiście swoje 3 grosze w opowieść), a więcej o historii tego skrzydlatego duetu. Poznamy początki anielskiego wydziału, dowiemy się więcej o słynnym Brudnopisie Boga i jak zwykle będzie chaos, zamieszanie, akcja, krew i nutka sarkastycznego humoru. Początek opowieści był bardzo mroczny i tajemniczy, dodało to tej książce smaku, którego szczerze się nie spodziewałam. Po tak zaskakującym wstępie autor wcale nie odpuszcza i dzieje się, oj dzieje! Nie jedna krew się poleje, a wśród skrzydlatych zapanuje prawdziwe zamieszanie. Nieświadomi zagrożenia aniołowie przyczynią się do niezłej katastrofy. Butch okaże się niezwykłą postacią, jak wiele ze stworzonych przez Boga aniołów. Jak Zadra odnajdzie się w nowej sytuacji? W tle wciąż na językach wszystkich są rozgrywki Lokiego, ale również innych mitycznych stworzeń. Przychodzi moment, aż w końcu Kłamca się pojawia i nagle wszystko staje się jasne - ale czy do końca? Co wspólnego z tym wszystkim ma plemię Indian? Czym jest Brudnopis Boga? Nie pozostaje nic innego, jak polecić Wam - warto przeczytać! Jeśli czytaliście cykl o Kłamcy Stróże II Was nie zawiodą, a będą świetnym uzupełnieniem uniwersum.

8/12/2019

Paulina Wu

Martwy sezon Garstka z Ustki 2

Garstki wracają w kolejnej powieści Anety Jadowskiej, tym razem do Ustki zawita jesienny Martwy sezon... Turystów w swoich parawanowych twierdzach jakby mniej, sinicie zniknęły, topielców też brak - ale wciąż jakby martwo. W dodatku w Wielkiej Niedźwiedzicy pojawiają się Łowcy Duchów i wyjątkowo zgryźliwa para. Klimat nie sprzyja, problemy narastają, a tylko spokojne morze pozwala się uspokoić i ukołysać rozbiegane myśli. Mimo tego Garstki wciągają w swój rodzinny rozgardiasz i sprawiają, że chcesz się z nimi zaprzyjaźnić lub wręcz zostać adoptowanym przez tą szczególną rodzinkę.
Martwy sezon to drugi tom z serii Garstka z Ustki, jednak bez problemu można czytać go nie znając Trupa na plaży. Tym razem w powieści przyjdzie nam poznać bliżej Tamarę, ciotkę Magdy Garstki, która nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności trafia do Ustki na dłużej. Wraz z nią przybywa tutaj jej towarzysz i dawny przyjaciel Cezary - będziemy świadkami przedziwnej relacji łączącej tych dwoje, wspomnienia Tamary przybliżą nam ich losy. Są to bardzo pozytywne i ciekawe postaci, którym w głębi serca kibicowałam, a nutka sarkazmu dodaje im uroku.
Przede wszystkim są to dobrzy ludzie, tak jak nasze usteckie Garstki - może dlatego świetnie się dogadują. Magda i babcia Garstka nadal prowadzą swój pensjonat, a w międzyczasie pomagają kobietom pokrzywdzonym przez swoich wyrodnych małżonków. Mimo, że tematy te są trudne i nie jedna łza pociekła na wspomnienie Ptaszyn, cieszę się, że są poruszane - to ważne, niosące nadzieję przesłanie dla kobiet. Nie są na świecie same i mają prawo szukać pomocy i żyć normalnie.
Przez Wielką Niedźwiedzicę przejdzie wiele ciekawych, wyrazistych osobowości i nie jedna katastrofa. Wszyscy są jednak dla siebie wsparciem i pomagają w trudnych chwilach. Nie brak także im nadziei i dobrego humoru, którego - mimo wszystko - naszym bohaterom nie brakuje. Czasem nawet wariackie zachowania przynoszą oczekiwane rezultaty, za co oczywiście kochamy Garstki! I tylko smętny wąs komisarza nie jest zadowolony z żadnego obrotu sprawy.
Serdecznie Wam polecam tą powieść w jesiennym klimacie, może jest to bardziej książka obyczajowa, niż kryminał, jednak Magda Garstka nadal zachwyca swoimi detektywistycznymi zdolnościami.

Prawiek jest miejscem gdzie drobiazgi mają wagę wydarzeń. Codzienność jest magią stworzoną przez przyrodę, niebanalnie ubarwioną przez marzenia ludzi i ich charaktery.

8/12/2019

pola_red

Tatuażysta z Auschwitz

Dzisiaj skończyłam Tatuażystę. Książkę czyta się bardzo szybko. Nie rozczarowałam się bo na szczęście sama tematyka obozowa była tak naprawdę tłem do właściwej historii głównego bohatera. Bardziej mogliśmy przeżywać emocje które odczuwał Lale i jego miłość którą wciąż stawiał na pierwszym miejscu. Nie jest to książka bynajmniej lekka i przyjemna. Przypomnienie tego co ludzie potrafią zagotować ludziom jest przerażające. Raczej staram się trzymać z dala od tej tematyki ale stwierdzam, że od czasu do czasu trzeba sobie przypomnieć ważne wydarzenia z przeszłości.

Świetna książka opowiadająca historie młodej dziewczyny i jej podróży. Zabawna, ciekawa i skłaniają a do refleksji.

7/12/2019

Qultura słowa

Pozwól mi kochać

Zacząć od nowa
Są takie miejsca na ziemi, które wydają się być rajem, które zachwycają swoją sielską atmosferą, budzą skojarzenia z dzieciństwem, sprzyjają wypoczynkowi i pracy twórczej. Jednym z nich jest dwór na Podlasiu, zwany Dworem na Lipowym Wzgórzu. Tu właśnie malarka, Aniela, założyła pensjonat, tu tez prężnie działa Akademia Sztuk Anielskich, stwarzając szansę do artystycznej kreacji, ale też do nauki i swego rodzaju arteterapii.
Nic zatem dziwnego, że spokoju i oderwania od problemów szuka tam Sabina Horczyńska, córka Anieli, kobieta wykształcona i niezależna, genialna chemiczka i jeden z najmłodszych profesorów w historii wydziału, pracownica Uniwersytetu Warszawskiego, katedry Biotechnologii Środków Leczniczych i Kosmetyków. Prowadzone przez nią od lat badania, mają właśnie znaleźć swój wielki finał na konferencji naukowej, podczas której Sabina zdemaskować ma nieuczciwe praktyki koncernów farmaceutycznych. Oskarżenie, jakie pada pod jej adresem ze strony jednego z dziennikarzy, staje się początkiem końca jej dotychczasowego życia. Oskarżona o korupcję i konszachty z jedną z firm, zostaje zawieszona w wykonywaniu obowiązków naukowych i dydaktycznych, wszczęto również dochodzenie w jej sprawie. W ciągu kilku dni ze światłego naukowca stała się podejrzaną o przyjęcie łapówki, skorumpowaną wykładowczynią, od której odwrócili się niemal wszyscy znajomi.
Zamknięta w swoim domu Sabina popada w coraz większą depresję, dopiero interwencja jej córki, Klary, zmusza kobietę do wyjazdu. Co prawda z matką ? Anielą - łączą ją trudne relacje, jednak świadomość, że właścicielka Dworu na Lipowym Wzgórzu wyjeżdża wraz ze świeżo poślubionym mężem, zmienia postać rzeczy. Dwór znajduje się pod opieką zarządcy Emila oraz współpracowników Anieli, a wszyscy tu są życzliwi Sabinie, dbają o jej wypoczynek i dobre samopoczucie. Czy sielska atmosfera domu wystarczy, by przegnać wszystkie smutki? Sabina nawet nie spodziewa się, jak w dworze wiele się dzieje, jak wielkie wzięcie ma pensjonat i ? że wraz z przyjazdem tu jej życie bezpowrotnie się zmieni. Przyczyni się do tego nie tylko atmosfera panująca we dworze, ale również pewien Znachor, dzięki któremu zainteresuje się ziołolecznictwem i możliwościami wykorzystania darów natury, a także mężczyzna, któremu ratuje życie, znajdując go pobitego na poboczu drogi?
Jak potoczy się ta historia dalej przekonamy się dzięki lekturze nowej powieści autorstwa Ilony Gołębiewskiej. Książka pt. ?Pozwól mi kochać? to drugi tom cyklu o Dworze na Lipowym Wzgórzu, który podbił serca szerokiego groma czytelników. Po kontynuację pierwszego tomu sięgnąć mogą zarówno czytelnicy, którzy zżyli się z bohaterami ?Podaruj mi jutro?, jak i osoby, które wcześniej nie miały okazji poznać bohaterów. Dzięki nawiązaniom do wcześniejszych wydarzeń bez problemu bowiem zorientują się one, co wydarzyło się w życiu Anieli i Sabiny, w jaki sposób ekscentryczna malarka zaczęła prowadzić pensjonat i jaka jest historia akademii sztuk Anielskich.
W twórczości autorki uwagę zwraca nie tylko wciągająca fabuła czy wartka akcja, ale przede wszystkim kreacja postaci ? zarówno tych pierwszego planu, jak i tych, którzy pojawiają się w życiu Anieli i Sabiny na chwilę. Jeśli dodać do tego niezwykłą plastyczność słowa, tak cenną szczególnie przy opisach samego dworu dzięki czemu czujemy się jego gośćmi, to otrzymujemy piękną, słodko-gorzką opowieść o trudnych wyborach, trudnych rodzinnych relacjach, o ludzkiej życzliwości, ale też podłości. Otrzymujemy historię pisaną przez życie, a dzięki temu ? tak nam bliską?

7/12/2019

Magdalena Grzelak

SuperZings zestaw wyścigowy Kaboom City

Super. Szybka wysyłka, idealny sprzedawca. Polecam.

7/12/2019

Magdalena Grzelak

SuperZings Posterunek Policji

Super zabawka, bardzo szybka wysyłka. Polecam sprzedawcę.

7/12/2019

Izabela W

Nie ufaj mi

Agata wiedzie spokojne i całkowicie przewidywalne życie u boku doskonale usytuowanego męża, dorastająca córka nie sprawia problemów, własny gabinet kosmetyczny daje zarówno mnóstwo satysfakcji, jak i całkiem niezłe źródło dochodu. Sytuacja powoli ulega zmianie, gdy Agata dowiaduje się z mediów o podejrzeniach, jakimi został obciążony jej niegdysiejszy chłopak. Zaczynają wracać wspomnienia, pojawia się niepewność co do rzetelności oceny policji i ostracyzmu społecznego z jakim spotyka się Adam. Człowiek zupełnie inny od tego, którego zapamiętała. Czyja ocena jest trafna, kto ma rację i czy rzeczywiście warto otwierać zamknięte dawno drzwi?

To, co mogę powiedzieć o tej książce, to to, że w żaden sposób nie jest przewidywalna. Jednak to, co najbardziej mi się w niej podobało, to to, że zaskakuje, chociaż początkowo się na to nie zanosi, gdyż sama fabuła może wydawać się zwyczajna, prosta, ot taka zwykła codzienność. Ale gdy do głosu dojdą wspomnienia, wszystko nabiera innego, głębszego wymiaru i wydźwięku. Każdy z nas ma jakąś przeszłość, jakieś bolesne przeżycia, które wyryły mu się w pamięci.

"Tymczasem słowa, niby te same, układają się w zupełnie niezrozumiałe zdania, przeinaczają sens wypowiedzi, ustawiając się w odwrotnym szyku, zadają kłam, kwestionują. Zaczynają zasiewać wątpliwość, czy rzeczywiście to, co nam się wydaje, jest prawdą, czy tylko wyobrażeniem o niej."

Agata to kobieta jakich wiele wśród nas. Ma dobre serce, stara się pomagać każdemu, kto w jej mniemaniu tego potrzebuje. Jednak jak często pokazuje życie, taka naiwność i łatwowierność może przynieść sporo złego nie tylko sobie, ale i bliskim. Z kolei Marek, mąż Agaty, to jej zupełne przeciwieństwo. To mężczyzna twardo stąpający po ziemi, trzeźwo patrzący na wiele spraw, potrafiący należycie zadbać o rodzinę. Jest jeszcze Adam, dawny chłopak Agaty, który został oskarżony o morderstwo swojej żony, lecz w związku z prowadzonym procesem poszlakowym oraz brakiem świadków zdarzenia zarzuty oddalono. Jednak społeczeństwo nie daje mu spokoju wierząc, że jest winny zbrodni. Kto ma rację? Były chłopak czy reszta ludzi? Jak to się skończy dla Agaty, która postanawia mu zaufać i pomóc?

"Możliwe, że nie pamiętasz, ja ostatnio pamiętam Cię bardziej, ale... cały czas tak samo."

Podczas lektury nasuwało mi się wiele pytań i wątpliwości. Głównym było to, czy można oskarżać kogoś, komu nie udowodniono winy? I czy każdemu warto bezgranicznie ufać? Poprzez tę historię przebija się wyraźnie jedna cena uwaga, przestroga, że jednak powinniśmy postawić na ograniczone zaufanie. Lata upływają, a wraz z nimi również ludzie się zmieniają. Osoba, którą wydawało się nam, że niegdyś dobrze znaliśmy, teraz może okazać się kimś zupełnie innym.

Joanna Kruszewska zadbała o to, by nie zabrakło odpowiednio wyważonego napięcia, które sprawia, że wraz z każdą kolejną stroną nasze zaciekawienie opowiedzianą historią wzrasta. Emocje zaś kumulują się, by w finale dać nam pełną gamę doznań.

"Nie ufaj mi" to niezwykle intrygująca i angażująca powieść, która pokazuje skutki nadmiernej łatwowierności i naiwności. Ufność wpisana jest w naturę ludzi o dobrym sercu. Ale co się stanie, kiedy zostanie nadszarpnięta? Przekonajcie się sięgając po tę lekturę, bo warto!

Polecam serwować taki prezent dla rodziców, aby cieszyli się, że w ich wieku zaleca się zwiedzanie świata, bo dzięki temu można poczuć się młodziej i rzeczywiście bardzo wiele jeszcze zobaczyć.

7/12/2019

Katarzyna M

Dziecko znikąd

Książka jest przede wszystkim emocjonalna, bazuje na najróżniejszej gamie uczuć. Negatywna przeszłość bohaterki miesza się z pozytywną terażniejszością, radość ze smutkiem. I niby wszystko byłoby ok, ale ja oczekiwałam czegoś innego, czegoś więcej....dostałam....
Zapowiadał się niezły thriller, wyszło coś zupełnie innego.
Początek książki, pierwsze 3-4 rozdziały bardzo dobre, doskonale zapowiadające (teoretycznie, bo wyszło inaczej) ciekawą, nietuzinkową pozycję. Jednak im dalej w las tym gorzej. Autor po prostu przedobrzył.
Na pierwszy plan wysuwa się temat zniknięcia dziecka. Temat nośny, poruszający, jak napisałam na początku bardzo emocjonalny. Zręcznie na nim bazując można utkać niezłą, wciągającą opowieść. Niestety, ale wykonanie nie wyszło. Przede wszystkim jest za dużo. Czego? Ano wszystkiego. W książce mamy wszystko, co tylko sobie wymarzycie....kościół, psychopatę, sektę, dziwne zjawiska, węże...no co tylko sobie wymyślicie, to w Dziecku znikąd znajdziecie.
Ja nawet rozumiem zamysł autora, zaciekawić, pokazać coś nowego. Tylko, że tu nie wyszło. Zbyt dużo elementów, za dużo, jak na jedną książkę.
Thriller (a wydawca zapowiada, iż ta książka nim jest) powinien się charakteryzować przede wszystkim elementami grozy, mroku, tajemnicą, dreszczykiem. W Dziecku znikąd tego brak. Niby autor próbuje wprowadzić nastrój niedopowiedzeń, strachu, ale jest to tak nieudolnie zrobione, iż bardziej śmieszy niż budzi przestrach.
Przewidywalność. To kolejna wada książki. Fabuła, choć ciekawa, nie jest zbytnio skomplikowana. Dzięki temu bez problemu przewidzimy większość wydarzeń. Sami przyznacie, iż w przypadku thrillera (a ta lektura za takową uchodzi) to wręcz dramat dla każdego czytelnika.
Poza tym bohaterowie. Teoretycznie powinny to być postaci pełnokrwiste, reagujące, a są nudne, płaskie, jednowymiarowe.
Sama historia, szkielet opowieści, ciekawy, nawet bardzo. Ale to wykonanie.
Plus za zakończenie. Jak na tę pozycję naprawdę nieźle napisane. Czyli bardzo dobry początek, niezłe zakończenie, tragiczny środek. I ogólnie spore rozczarowanie.
No cóż, sami musicie zdecydować, czy dać szansę tej książce.

Przy dobrej książce pojawia się zapał, żeby próbować samodzielnie, ponieważ im człowiek starszy i już z rodziną, tym łatwiej można się w domu zasiedzieć, ponieważ więcej jest wymówek i chowania się za codziennymi obowiązkami.

7/12/2019

Sia

Umysł bez granic

Czy mówiłeś kiedyś, że czegoś nie umiesz, nie rozumiesz i na pewno się tego nie nauczysz? A może usłyszałeś kiedyś stwierdzenie, że nie wszyscy mogą być matematykami, artystami i biznesmenami? Jeśli tak było w twoim przypadku to niestety, ale jesteś jedną z tych osób, które poprzez nieświadomie wpajane przekonania, obecnie marnują swój potencjał. Ale na zmianę jeszcze nie jest za późno!

?Świadomość, że za każdym razem, kiedy się czegoś uczymy, nasze mózgi zmieniają się i reorganizują, wynika zapewne z najważniejszego odkrycia naukowego tej dekady ? badań nad plastycznością mózgu, znanych pod nazwą neuroplastyczności?. (s.13)

Książka Jo Boaler ?Umysł bez granic? ma na celu zmianę przekonania miliona osób, które na pewnym etapie swojego życia stwierdziły, że się do czegoś nie nadają. A ja, wspólnie z autorką tej książki, chcę powiedzieć stanowcze ? nie prawda! ? każdy ma jednakowe szanse w osiągnięciu celu, który sobie postawił!

Głównym zagadnieniem w książce ?Umysł bez granic? jest nauka matematyki. I może słusznie ? w końcu wiele osób po szkolnych porażkach jest przekonana, że się do niej nie nadaje i nie jest w stanie się jej nauczyć. Także podział na humanistów i umysły ścisłe jest wyjątkowo popularny. Rzadko natomiast mówi się, że można być wszechstronnie uzdolnionym. Jak wiele jest osób, które rezygnują ze studiów inżynierskich, językowych czy historycznych, ponieważ uważają, że się do tego nie nadają? A w komentarzu rodziców czy przyjaciół słyszą potwierdzenie o swojej niskiej wartości: ?Nie każdy musi być inżynierem czy umieć matematykę?.

W swojej książce Jo Boaler doskonale wyjaśnia nieprawdziwość i szkodliwość takiego myślenia. To my sami wyznaczamy sobie granice, a nie nasz mózg. Każdy człowiek ma jednakowy potencjał, aby rozwinąć swoją pamięć, szybkość myślenia, zapamiętywania czy lepszą zdolność skupiania uwagi.

?Żeby uczeń mógł się rozwijać, musi dostawać wymagające pytania, tak trudne, by były na granicy jego zdolności pojmowania?. (s. 58)

Weźmy inny przykład ? grupę uczniów, którym przypisuje się etykietę ?grupa osób słabiej czytających?. Okazuje się, że osoby te w późniejszym okresie nie dogoniły osób, które pierwotnie zostały przypisane do grupy ?lepszej?. (s. 33)

?Umysł bez granic? Jo Boaler to tego typu książka, które mogę czytać przez wiele godzin bez przerwy i bez znudzenia. Z jednej strony lubię poradniki ? motywują mnie one do stałego rozwoju ? a z drugiej ? doceniam odwoływanie się do badań naukowych (co niestety nie jest popularne we wszystkich poradnikach). Bogata bibliografia to dla mnie dowód, że autor nie wymyślił sobie tych treści, to nie jest jego nowa teoria, tylko rzeczywiście faktem jest, że rozwój mózgu jest możliwy.

7/12/2019

Atrakcyjne wakacje

Gra List Miłosny (edycja rozszerzona)

Rewelacyjna gra karciana, którą dzięki swoim rozmiarom zmieścimy nawet do kieszeni, a zapewni świetną zabawę dla wszystkich graczy. Całość recenzji znajdziecie na u ???? atrakcyjne wakacje z dzieckiem

SERIALOWA ?GRA O TRON?

?Gra o tron? to zdecydowanie jeden z największych serialowych hitów ostatnich lat. Oparty na bestsellerowych powieściach George?a R.R. Martina, wraz z kolejnymi odcinkami przyciągał miliony widzów i do ostatnich chwil nie stracił ich zainteresowania ? a wręcz przeciwnie. Prędzej czy później rzecz musiała doczekać się jakiejś książki jej poświęconej i oto chwila ta nadeszła. Co prawda dzieło Kim Renfro nie jest oficjalnym przewodnikiem po serialu, ale jednocześnie jest to po prostu kawał świetnego opracowania, które kompleksowo wnika w temat i gwarantuje świetną rozrywkę nawet tym, serial znającym na pamięć.

Jeśli chodzi o zawartość, to autorka serwuje nam tutaj omówienie najróżniejszych aspektów serialu. Nie jest to streszczenie wszystkich sezonów, choć wiele wątków, owszem, streszcza i to momentami naprawdę dokładnie. Jeśli chodzi o konkrety, mamy tu omówione postacie, teorie fanów odnośnie niewyjaśnionych czy wątpliwych kwestii, stroje, kulisy powstawania, zagłębienie się też w to, dlaczego Martin jeszcze nie skończył swojej opowieści czy reakcje fanów na odcinki kontynuujące opowieść już bez wsparcia prozy autora. Do tego znajdziecie tu także swoiste podsumowanie najważniejszych momentów ze wszystkich sezonów i wiele zakulisowych ciekawostek. A to, oczywiście, jedynie część tego, co na Was czeka.

Pamiętam czasy, kiedy popularność serialu ?Dr. House? sprawiła, że rynek przeżył prawdziwy zalew tytułów omawiających różne jego elementy ? co nie zdarzyło się nigdy wcześniej ani później. Owszem, w Polsce, jak i na świecie, moda na daną produkcję zawsze ciągnęła za sobą wydawnicze wsparcie, jednak zawsze skupiało się one głównie na powieściowych czy komiksowych dodatkach, a nie przewodnikach. Trochę szkoda, że czasy te przeminęły, bo mamy tyle świetnych seriali a na świecie istnieje tyle związanych z nimi pozycji, że na fanów czekałaby solidna dawka dobrej zabawy. Na szczęście czasem pojawiają się pozycje takie, jak ta, pokazujące, że temat jeszcze nie został całkiem zapomniany.

?Nieoficjalny przewodnik po Grze o tron? to naprawdę świetna i dogłębnie wnikająca w serial lektura. Wiele rzeczy analizuje, na wiele zwraca uwagę, wyjaśnia też wszystko to, co wyjaśnić się da. Jej autorka, dziennikarka ?Insidera? oferuje nam lekko i przystępnie napisaną lekturę, która potrafi wciągnąć i zaintrygować. Brakuje tu właściwie tylko jednego ? streszczenia wszystkich odcinków, które przypomniałoby odbiorcom o słabszej pamięci (serial trwał niemal dekadę, więc niejeden widz zapomniał to i owo) ogół fabuły. Ale i bez tego dostajemy coś, co warto jest poznać i naprawdę dobrze się czyta.

Docenić warto też same wydanie: twarda oprawa, kilka prostych, ale niezłych czarnobiałych ilustracji, dobry papier? Dla miłośników ?Gry o tron? i sagi ?Pieśni lodu i ognia? to pozycja, którą powinni poznać. Owszem, lepiej nie czytać jej jeśli nie oglądaliście serialu, bo zdradza mnóstwo rzeczy ważnych dla fabuły, ale to dobre uzupełnienie produkcji i Waszej kolekcji dodatków do cyklu.

Bardzo ładna książka, śliczne kolorowe obrazki, dużo ciekawych bajek.

6/12/2019

polecanekobetom.blogspot.com

Gra singli

Dziś kolejny przykład odgrzebanego kotleta, który udało mi się dorwać w kolejce bufetowej przed dłuższą podróżą. Oglądałam film tej autorki z jej wcześniejszej głośnej pozycji ?Diabeł ubiera się u Prady". Jestem jego wielką fanką i lubię czasami do niego wracać. O ironio, nie porównywałam go nigdy z książką, gdyż jej nie udało mi się przeczytać.

Książkę ?Gra Singli? można dostać w bardzo okazyjnej cenie i gorąco polecam. Miło się czyta. Dobrze napisana stylistycznie, autorka nie przedłuża na siłę, by dorobić objętością. Akcja wciągająca i utrzymująca zainteresowanie czytelnika do samego końca. Tematyka ciekawa z dobrze wykreowanymi postaciami to tylko kilka powodów, dla których warto po nią sięgnąć. Oczywiście można odnieść wrażenie, że jest w wielu miejscach podobna do swej poprzedniczki, ale nie wpływa to rażąco na całościowy odbiór. Inne światy w obu książkach rozgraniczają zbieżności w pewnym stopniu. Tam królowała moda, tu prym wiedzie tenis i otaczający go ludzie. Ciekawie było poznać od środka reguły rządzące tym sportem, turniejami i przede wszystkim ogromny wysiłek podejmowany przez sportowców.


Nasza główna bohaterka ma niezaprzeczalny talent, by stać się wielką gwiazdą kortów tenisowych. Od najmłodszych lat szkoli się pod okiem najpierw taty, a później prywatnego trenera. Gdy na jednym z ważnych turnieju, splot nieszczęśliwych zdarzeń spowodował poważną kontuzję, Charlotte zmuszona jest do poważnych przemyśleń. Może zrezygnować z dalszej kariery bądź poddać się rygorystycznym wymogom rehabilitacji i ponownym treningom. To twarda zawodniczka, która doskonale wie, czego chce i zaczyna walczyć. Zwalnia długoletnią trenerkę i w jej miejsce zatrudniając bezwzględnego trenera gwiazd. Podejmuje wiele wyrzeczeń, ćwiczy wiele godzin dziennie i podporządkowuje wszystko jednemu celu: WYGRAĆ WIMBLEDON.


W trakcie tej mozolnej walki z miłej, sympatycznej i zawsze uśmiechniętej zawodniczki przeistacza się w wojowniczą księżniczkę tenisa, która nie mówi dziękuję, nie przeprasza i przede wszystkim nie prosi. Z każdym zwycięstwem coraz gorzej traktuje otaczających ją ludzi i coraz bardziej staje się powierzchowną i płytką osobą. Nie zawsze rozumiałam jej zachowanie, momentami mnie irytowała swoimi decyzjami. Nie stała się moją ulubioną bohaterką, ale czas z nią spędzony uważam za udany.


Książka miała być lekka, prosta i przyjemna i taka też była. Miała swoje niedociągnięcia, ale któż takich nie ma. Bohaterowie byli dość zróżnicowani, choć wątek miłosny mało rozwinięty. W wielu miejscach można było akcję pociągnąć dalej. Tematyka sportowa przypadła mi do gustu i może dlatego tez nie zwracałam uwagi na niektóre niedociagnięcia.


W podróży taka pozycja nadaje się idealnie i dla mnie Gra SINGLI była doskonałym wyborem. Gdybym miała ją ocenić, to przyznałabym jej 6,5 punktów według skali dziesięciopunktowej. Poniżej link do podobnej pozycji z mojej listy czytelniczej. Może coś wam się spodoba w podobnym klimacie.


Do zobaczenia niedługo.


1. P O L E C A N E K O B I E T O M : Piata Aleja

6/12/2019

Monika Urban

Za zasłoną złości

Złość może być konstruktywny lub destrukcyjny. Dobrze zarządzany gniew i irytacja mają bardzo mało szkodliwych skutków zdrowotnych lub interpersonalnych. U podstaw złość jest sygnałem, że coś w naszym otoczeniu jest niewłaściwe. Kiedy wyrażamy złość, powoduje on, że inni stają się również defensywni i źli. Pozbawiona kontroli złość alienuje przyjaciół, współpracowników i członków rodziny. Ma również wyraźny związek z problemami zdrowotnymi.


Dzięki lekturze książki dochodzimy do wniosku, że jako rodzice musimy mieć mądrość i cierpliwość, aby zrozumieć korzenie gniewu, a tym samym dostosować się do rzeczywistych potrzeb emocjonalnych naszych dzieci, szczególnie tych, których nie można łatwo wyrazić, tych, które kryją się pod zasłoną gniewu i złości. Jednakże musimy wiedzieć o tym, że niekiedy złość jest pożyteczna, gdyż wymusza działanie i wywołuje skutki, zmuszając nas do reakcji, przez co nas rozwija.

Ważną i niezwykle pozytywną rzeczą jest to, że informacje zawarte w książce są sformułowane w sposób rzeczowy i jasny, przystępny dla czytelnika, poprzedzony licznymi przykładami, schematami, ilustracjami oraz cennymi ćwiczeniami, zawartymi w ramkach zestawami pytań, które mogą okazać się ciekawym zadaniem odwołujących się do doświadczeń i refleksji czytelnika. Książka jest zatem dedykowana wszystkim osobom mającym kłopot z nadmiarem własnej złości lub gniewem osoby bliskiej. Ta książka sprawi, że znacznie więcej będziesz wiedział o złości, dzięki temu Twoje życie będzie znacznie lżejsze.

W ?Milczeniu aniołów? Joanna Jax połączyła losy bohaterów sag ?Zanim nadejdzie jutro? i ?Zemsta i przebaczenie? (książkę można czytać bez znajomości tychże) i przeniosła ich do PRL-u lat 1956-1958. Autorka ukazuje ich zmagania z przeszłością, z traumami, z radzeniem sobie w trudnych warunkach bytowych PRL-u. Sportretowane zostały rodziny, łączące ich ?więzy? oraz różne oblicza miłości. Nie brak romansów i zdrad. Padają ważne słowa o zakochaniu się i postrzeganiu drugiej osoby. Każdy bohater ma swoje ideały, wartości. Jedni wierzą propagandzie, inni z nią walczą. Każdy stara się odnaleźć w nowej rzeczywistości, radzić sobie, ?jakoś? żyć. Bohaterowie są tak prawdziwi w literackim świecie, jak czytelnicy o nich czytający. Historia w powieści nie jest tylko tłem wydarzeń, lecz pełnoprawnym bohaterem, gdyż akcja została osadzona w historii Polski. Najważniejsze wydarzenie to bunt robotniczy w Poznaniu w ?Ceglorzu?.
Polska władza jest na krótkiej smyczy Sowietów. Do więzienia trafia się za cokolwiek lub za nic. Bezpieka prężnie działa. Jej metody pozyskiwania nowych współpracowników są perfidne, podstępnie, a ilość lojalek przybywa. Szukanie haków i ich preparowanie to norma, donosy też. Bohaterom towarzyszą dylematy moralne. Zaskakuje, kto jest donosicielem, a kto nie. Fikcyjne postacie mierzące się z prawdziwymi wydarzeniami powojennej historii Polski. Mały majstersztyk. Autorka znakomicie oddała ducha tamtych czasów. Z dbałością o szczegóły opisała realia, zaglądając do domów bohaterów, pracy, do lokali, na salę sądową, wychodząc na ulice. Smutna to była rzeczywistość: powszechna bieda, pustki w sklepach, praca ponad siły, terror, donosy, szarzyzna. Ludzie praworządni mieli ciężko, potakującym żyło się lepiej. Mieć czyste sumienie czy talon na mieszkanie?
?Miasto aniołów? nie pozwala wrócić do XXI wieku, bo swoją akcją od początku przykuwa czytelnika. Zabiera go w podróż po Polsce, do Anglii i Izraela. Zaprasza do domów bohaterów, zwykłych ludzi, którzy przeżyli piekło II wojny światowej, którzy walczą z traumami i demonami przeszłości. To ich życie i zmagania z trudami dnia codziennego, emocje, wspomnienia, spojrzenie na nową sytuację polityczną w Polsce zostały wpisane w historię Polski.

6/12/2019

Małgosia

8.00 pkt.

Antyrak. Nowy styl życia

Książka rewelacyjna. Polecila mi ja osoba dla której ta książka była wsparciem w walce z choroba nowotworową. Pokazuje dokładnie jak zmienić swój styl życia by być zdrowym. Ona ukazała mi błedy jakie popelnialam w żywieniu mojej rodziny. Otworzyłam mi oczy na ważność jedzenia w moim życiu i na jego jakość. Uważam, że każdy powinien ją przeczytać i wskazówki w niej zawarte wprowadzić do menu swojej rodziny. Teraz zwracam uwagę na etykietki produktów. Jem więcej warzyw, cukier zastapilam agawa a siemię lniane na dobre zagościło w mojej kuchni. Goraco polecam tym czytelnikom dla których życie ma ogromną wartość!!!

6/12/2019

AleksandraRK

Czart

Czart to wielowątkowy thriller z intrygą, który łączy w sobie atak terrorystyczny na zamek, wydarzenia z czasów II wojny światowej, legendy i twórczość polskiego poety Czechowicza. Ciągle zwroty akcji i krótkie rozdziały sprawiają, że fabuła staje się wartka i dynamiczna.

Sami bohaterowie też są w miarę dobrze skonstruowani, niektórzy prowadzą podwójną grę, inni wciąż trzymają się tej samej strony. Każdy ma swoją rolę do odegrania w świecie, w którym nie tylko Czart pociąga za sznurki. Ciekawym bohaterem jest Sasza Majkowskij. Z jednej strony pomaga Maksowi w rozwiązywaniu sprawy, z drugiej zataja pewne informacje. Wciąż budzi wątpliwości i trudno go rozgryźć.

Książka ma też swoje słabe strony. Szczególnie rzucają się w oczy sztucznie umieszczone w fabule opisy zamku i bohaterowie, którzy raz wykazują się inteligencją, a kiedy indziej nadinterpretowują fakty i nie potrafią wysnuć wniosków z prostej rozmowy.

Jest to dobra lektura, choć mogła być zdecydowanie lepsza, gdyby autor zadbał nie tylko o intrygę, ale też o inne elementy fabuły.

6/12/2019

Justyna

Horyzont

Moja przygoda z Jakubem Małeckim rozpoczęła się od powieści ?Dygot?. Choć wcześniejsze książki jeszcze przede mną, to zawsze z niecierpliwością czekam na kolejne. Nie ma co ukrywać Małecki urzeka słowem i z radością, ale i z niecierpliwością wnika się w jego świat.
?Horyzont? intryguje od pierwszych stron. Już na samym początku poznajemy Mariusza Małeckiego, zwanego Mańkiem, o którym na razie wiemy niewiele. Wiemy, że był saperem na misji w Afganistanie i jak łatwo się domyślić ciągle tkwi w nim echo wojny. Jest i Zuza, dużo młodsza, która mieszka po sąsiedzku i próbuje budować życie na własny rachunek. Poznali się w trakcie prozaicznego prania, kiedy to ona prała białe ubrania, a u Mańka wypatrzyła biały element garderoby. Razem tworzą dziwny układ, spędzają razem wieczory, nierzadko zakrapiane alkoholem przy dźwiękach bułgarskiego rapu. Ciągną ku sobie i choć z czasem ich relacja przypomina przyjaźń, a tak naprawdę nie wiedzą o sobie zbyt wiele. Jeśli coś więcej napiszę o treści, zdradzę Wam za dużo, a nie o to chodzi, nie chcę Wam odbierać przyjemności z czytania.
Jak w wielu literackich przestrzeniach stworzonych przez Jakuba Małeckiego, tak i tutaj akcja biegnie niespiesznie. Kolejne rozdziały pozwalają nam zbudować historię. Tym bardziej, że głos oddawany jest naprzemiennie Mańkowi i Zuzie. Choć porusza ważne tematy, to na szczęście są one pozbawione zbędnego patosu i wyniosłości. Historia Mańka budowana jest na wspomnieniach, dużo tu smutku, wyrzutów sumienia i życiowych tragedii. Zuza musi zmierzyć się z historią rodzinną, której poznanie może mieć wpływ na relacje i wybory.
Co mnie uwiodło, to fakt że historia Mańka z czasów w Afganistanie jest bardzo realistyczna. Jakub Małecki przecież nie bazuje na swojej historii, nie jest z zawodu saperem, nie oglądał na żywo okrucieństw wojny. Okazuje się, że Kuba Małecki poznał parę żołnierzy, którzy przetrwali misję na Bliskim Wschodzie i którzy pozwolili mu poznać realia życia w czasie wojennej zawieruchy. Bazowanie na historii to jedno, trzeba jeszcze umieć to przelać na papier. Szacunek dla Małeckiego, że zrobił to w taki sposób.
Lektura ?Horyzontu? jedynie umocniła mnie w przekonaniu, że Jakub Małecki pisze dobrze. I nie boję się stwierdzenia, że jest jednym z moich ulubionych polskich pisarzy. ?Horyzont? to historia o samotności, poszukiwaniu samoakceptacji i swojego miejsca na ziemi. Styl pozornie prosty, ale uderza w najczulsze struny czytelnika. Nie ma sztucznie pompowanych emocji i upiększania na siłę rzeczywistości. Bohaterom wierzymy na słowo. Małeckiemu zresztą też, który z książki na książki jest coraz lepszy.

6/12/2019

ilo99

Artur i Złoty Sznur

Ta historia sporo zaczerpnęła z nordyckiej mitologi. Będzie tu dzielny Thor, podstępny wilk Fenrir, na chwilę pojawi się nawet bogini miłości Freja. Lecz głównym bohaterem jest Artur, niezwykły chłopiec, który woli bawić się w lesie niż z rówieśnikami. To tam spotykają go różne przygody, pomaga zwaśnionym i zdobywa magiczne artefakty. Zatem gdy Fenrir zaatakuje jego wioskę logiczne będzie, że to Artur wyruszy po pomoc. Czy uda mu się ją sprowadzić? Czy rozpali na nowo ogień ogrzewający mieszkańców? Zaciekawieni? Zatem do dzieła. Nie będziecie żałować. Polecam.

Początek XIX w. Młody ornitolog realizuję swoją pasję. Maluje spotkane przez siebie gatunki ptaków, obserwuje je, a następnie skrzętnie te obserwacje notuje. Aby móc sportretować jak najwięcej różnych odmian podróżuje po Stanach Zjednoczonych. Przemierza kraj wzdłuż i wszerz. Narażony jest na głód, niewygody i niebezpieczeństwa. Porzuca na długie lata żonę i czterech synów. Lecz efektem jego pracy jest 435 akwareli ukazującej ptaki ?jak żywe?. Gdy jedzą, walczą, przekomarzają się. A o tym jak odmienne były zwyczaje ornitologów dwieście lat temu niech zaświadczy ten cytat: ?Zawsze powtarzam, że jeśli któregoś dnia zabiłem mniej niż sto ptaków, to musiały być niezwykle rzadkie?. Książka całkiem ciekawa, lecz trudno nazwać ją porywającą.

Co mają gołębie w świecie po Wielkim Wybuchu? Oprócz turnieju jedzenia. Oprócz wspaniałych warunków bytowych. Oprócz braku zahamowań. One mają? A nie będę zdradzać tajemnic. Przecież nie jestem Ministrem Propagandy. To stanowisko gołębie mają obsadzone. Nie sądziłam, że komiksy o Bajce i Wiktorii mogą być jeszcze lepsze. Cóż, Marcin Podolec potrafi zaskakiwać. ?Synek, zachowuj się jak duży gołąb i rób, gdzie popadnie?. Polecam. Nie będziecie mogli powstrzymać chichotu.

?Teraz wiem, że jesteśmy i sprytne, i mądre, i odważne. Niezależne. Trochę szalone, ale też subtelne, pełne wdzięku i klasy?. Jak zabawna, a zarazem prawdziwa jest ta wypowiedź Wiktorii (jednej z dwóch głównych bohaterek) dowie się ten, kto sięgnie po lekturę. Apokalipsa w wydaniu komiksowym potrafi zachwycić. I wcale nie przeraża. Nawet gdy krople deszczu są kolorowe i zmieniają ludzi i zwierzęta. Nawet jak się siedzi w czarnej dziurze. Czy walczy ze śmietniskiem. Polecam.

Bardzo fajna seria książek o psach i ich ważnych i odpowiedzialnych rolach. W tym tomie poznajemy psa lawinowego, który pomaga odnajdywać ludzi przysypanych lawinami. Dowiemy się też trochę o sprzęcie, jakiego używają GOPRowcy, czym jest GOPR i dlaczego takie ważne jest zapoznawanie się z jego komunikatami nim wyruszymy w góry. Będzie też przestroga o tym, aby nie zbaczać ze szlaków. Znajdzie się tu też kilka informacji o Tatrach, największych polskich górach. Mądra, a zarazem prosta książka, w sam raz na pierwsze czytelnicze przygody. Polecam.

6/12/2019

ilo99

Lupus t. 1

Komiks czarno-biały, o średnio starannej kresce. Bliżej jej do bazgrołu niż wysublimowania. Tematyka? Podróż, a może raczej kosmiczna włóczęga dwóch około 25-letnich facetów. Łączy ich wspólna młodość, nastoletnia przyjaźń, która teraz poddana jest próbie. Tony właśnie wyszedł z wojska, Lupus skończył studia. Aby nie myśleć o tym, co ich różni zażywają różnorodne substancje odurzające. Przylecieli na planetę Norad. Spotykają tu nieznajomą dziewczynę a wraz z nią - kłopoty. Co wyniknie z tej znajomości? Zaciekawiłam was? To poczytajcie. Całkiem niezła lektura, ale nie powala.

6/12/2019

ilo99

Lupus t. 2

Po dramatycznych wydarzeniach ?na planecie Norad młodzi decydują się na ucieczkę na Necros. Tam rosną najpiękniejsze, a zarazem największe drzewa w galaktyce. Mieszkają tam głównie starsi ludzie, więc bohaterowie liczą na to, że uda im się ukryć. Czy rzeczywiście znajdą tam azyl? Komiks robi się coraz ciekawszy, uczucia buzujące między bohaterami tylko dodają smaczku. Kreska nadal niestaranna, ale charakterystyczna. Z każdym kolejnym tomem coraz bardziej się do niej przyzwyczajam. Polecam. 

6/12/2019

ilo99

Lupus t. 3

Kontynuacja wydarzeń z poprzednich tomów. Ciężko będzie nadążyć za narracją, gdy zaczniecie czytać od tej części. Paniczna ucieczka bohaterów z azylu w Necros sprawia, że nie można oderwać się od lektury. Czy uda im się umknąć pościgowi? Jak będą się układać ich wzajemne relacje? Czy Lupus przeboleje śmierć przyjaciela? Co wydarzyło się podczas wakacji z rodzicami? Lektura robi się coraz ciekawsza. Kreska nadal niestaranna, lecz już się z nią zaprzyjaźniłam. Polecam

6/12/2019

ilo99

Lupus t. 4

Tom kończący opowieść o ucieczce młodych ludzi. I jest jak w życiu. Plany, ambicje kontra rzeczywistość. Miało się udać, może staliby się rodziną, może zbudowaliby wspólną przyszłość. A co stanęło na przeszkodzie? Przeczytajcie sami. Bardzo refleksyjny tom, pełen odniesień do wcześniejszych wydarzeń. Sporo przemyśleń, kolejna dawka emocji. Dobrze się czyta, lecz zbyt szybko kończy. Nawet do kreski przywykłam, chociaż zazwyczaj wolę bardziej staranną. Nie można za to odmówić autorowi charakterystycznej maniery. Polecam.

Świat zwierząt, świat ludzi

Shaun Tan, autor niezapomnianych pod względem graficznym opowieści, takich jak Przybysz, Cykada, Regulamin na lato czy Opowieści z najdalszych przedmieść, powraca z nowym dziełem. Opowieści z głębi miasta, bo o nich mowa, to ideologiczna kontynuacja tego ostatniego tytułu, podobna do niego pod każdym względem: kompozycji, wykonania, wydania i, co w tym wypadku najistotniejsze, jakości. Komu więc podobały się dotychczasowe prace artysty, teraz też może zacierać ręce na kawał znakomitej, baśniowej opowieści z przesłaniem.

Witajcie w świecie jakże bliskim naszemu, a zarazem dalekim. Świecie, gdzie ludzie i zwierzęta egzystują ze sobą na zupełnie dla nas nieznanym poziomie. Z jednej strony mamy tu powrót do pierwotności, wkraczającej do cywilizowanego świata, z drugiej eksperymentalne podejście do kwestii wspólnych relacji. Jedno pozostaje niezmienne ? natura wciąż fascynuje, przeraża i skrywa wiele sekretów? Gotowi je odkryć? Zobaczyć walenia lecącego po nocnym niebie? Poznać dzieje losów ludzi i psów? Przekonać się, co przeszkadza w ślimakach obrońcom moralności? Zanurzyć się w morskie fale na grzbiecie gigantycznego kota? A wreszcie zobaczyć koszmarnego potwora, którego skrywały głębiny?

Świetna pozycyja z gatunku rozwoju osobistego. Tym razem na temat relacji damsko męskich. Polecam!

5/12/2019

Paulina

Mgły Toskanii


Lena pracuje jako konserwator dzieł sztuki. Poznaje Igora, z którym tworzy związek idealny. Zostaje zaproszona do Toskanii aby pomóc odnowić zabytkowy fresk. Gdy poznaje dużo starszego Iana jej życie nabiera innego tempa. Ian pokazuje jej uroki Toskanii jak i okolicznych miejsc. Dzięki niemu zaczyna inaczej patrzeć na życie. Gdy dociera do niej, że się zakochała jest rozdarta między związkiem z Igorem a Ianem. Kocha dwóch mężczyzn ale nie potrafi wybrać, z którym chce być. Gdy wychodzi na jaw jej podwójny związek będzie musiała dokonać wyboru między synem a ojcem, nie będzie to łatwe.
Bohaterką powieści jest Lena, rozdarta pomiędzy dwóch mężczyzn, nie potrafi zdecydować, którego wybrać, zarówno z Igorem jak i z Ianem tworzy związek idealny.
Wątkiem przewodnim powieści jest dualizm i to on otacza nasza bohaterkę. Dwa imiona, dwa kraje, dwóch mężczyzn, dwie miłości ? dwa skrajnie różne światy, doznania i doświadczenia.
Autorka zabiera nas do malowniczej Toskanii gdzie wraz z Leną poznajemy jej smaki i kolory. ?Mgły Toskanii? to ciekawa historia o życiu i miłości jak również o poznawaniu nie tylko świata ale również siebie. Aby doświadczyć czegoś całym sobą nie możemy się spieszyć, musimy przeżywać wszystko pomału, co w tych czasach jest trudno do osiągnięcia, każdy gdzieś za czymś goni i nie dostrzega barw i piękna rzeczy, które nas otaczają. Trzeba dać sobie i doznaniom czas tylko wtedy mamy szansę na znalezienie tego co jest najbardziej wartościowe i piękne. Autorka pokazuje nam jak poznawać świat za pomocą tego co dała nam natura. Książka przedstawia nam, że trudno jest dokonać wyboru jeśli w grę wchodzi miłość, zawsze pozostaje pytanie czy dobrego wyboru dokonaliśmy. Styl autorki jest lekki, barwny i wypełniony po brzegi ogromną dawką szczerych emocji, które mają w sobie coś, co porusza serce, koi duszę i zapiera nam dech w piersiach.
Książka zrobiła na mnie pozytywne wrażenie, dzięki pięknym i szczegółowym opisom mogłam się przenieść do pięknych miejsc i razem z bohaterką smakować i chłonąć uroki pięknej Toskanii.

5/12/2019

Zamknięta w książkach

Sprawa leworęcznej lady Enola Holmes Tom 2

?Enola Holmes. Sprawa leworęcznej lady? to kontynuacja przygód nastoletniej dziewczynki rozwiązującej, niczym doświadczony detektyw, tajemnicze zagadki. Oprócz szukania zaginionej lady Cecily, ukrywa się przed braćmi i w dalszym ciągu próbuje nawiązać kontakt ze swoją mamą. Młodsza siostra Sherlocka Holmesa w celu zachowania anonimowości, wciela się w wiele ciekawych postaci.
Książka bardzo mi się podobała, jednak nie zachwyciła mnie aż tak jak pierwsza część. Według mnie była bardziej przewidywalna i brakowało w niej napięcia wyczuwalnego w poprzednim tomie. Mimo to czyta się ją bardzo szybko i przyjemnie. Na pewno sięgnę po kolejną część.

Ogólnie szybką dostawa. Lecz, opakowanie całe wyniesione i brzydkie, bo zadzierane folia rozdarta a gdy otworzyłam grę w środku było z 5 folijek strunowcyh pustych bez niczego. No jest mi wstyd dając tak zaniechanie pudełko gry na prezent pod choinkę.

Pokaż więcej

 


Regulamin promocji "Zdobądź punkty za recenzje"

1. Organizatorem konkursu jest GANDALF Sp. z o.o. z siedzibą w Łodzi przy ul. Beskidzka 37, 91-612 Łódź, wpisana do Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla Łodzi-Śródmieścia w Łodzi, XX Wydział Krajowego Rejestru Sądowego, za numerem KRS 0000381992, posiadająca NIP 527-26-52-185, posiadająca kapitał zakładowy w wysokości 17 205 000.00 zł wg stanu na dzień 01.08.2011r.

2. Konkurs przeprowadzany będzie na stronach księgarni internetowej Gandalf.com.pl, prowadzonej pod adresem URL https://www.gandalf.com.pl

3. W konkursie może wziąć udział każdy, kto w dowolnym tygodniu trwania konkursu prześle drogą elektroniczną recenzję wybranego przez siebie produktu (książki, zabawki, gry, płyty, perfumy, kosmetyki, itd.) z oferty księgarni Gandalf (zamieści ją pod danym produktem w przygotowanym formularzu).

4. Recenzja powinna być przesłana do sklepu www.gandalf.com.pl za pomocą przycisku "wyślij recenzję" pod opisem produktu oraz zaznaczeniem opcji 'zgłoś recenzję do konkursu' (użytkownik musi być zalogowany, aby opcja była aktywna).

5. Recenzja powinna być oryginalna, nigdzie niepublikowana oraz powinna być wynikiem własnej intelektualnej pracy uczestnika.

6. Na potrzeby konkursu za moment nadesłania recenzji uznaje się moment, w którym zostanie ona zapisana na serwerze księgarni internetowej www.gandalf.com.pl. Przesyłając recenzję autor wyraża zgodę na nieodpłatne publiczne udostępnianie recenzji na stronach www.gandalf.com.pl w nieograniczonym czasie.

7. W konkursie nie mogą brać udziału pracownicy i przedstawiciele księgarni Gandalf.

8. Uczestnik konkursu powinien podać organizatorowi dane osobowe niezbędne do zawiadomienia o wygranej przewidzianej niniejszym regulaminem (adres e-mail).

9. Spośród nadesłanych recenzji komisja Księgarni Gandalf w każdy poniedziałek przez czas trwania konkursu będzie wybierać najciekawszą recenzję tygodnia. Autorowi tej recenzji zostanie przyznana nagroda. O wygranej autor zostanie powiadomiony pocztą elektroniczną w ciągu 7 dni roboczych.

10. Nagrodą główną jest przyznanie 15. pkt. w sklepie www.gandalf.com.pl oraz bon o wartości 50 zł na zakupy do gandalf.com.pl przy minimalnej wartości zamówienia 50 zł.

11. Organizator ma prawo przyznania drugiego miejsca i 10 pkt. w sklepie Gandalf, trzeciego miejsca i 8 pkt. w sklepie Gandalf. Organizator zaznacza, że przyznanie miejsc drugiego i trzeciego nie jest obligatoryjne a uzależnione od wartości merytorycznej recenzji.

12. Nagroda może mieć wyłącznie postać określoną niniejszym regulaminem, regulamin nie przewiduje możliwości wypłaty jej równowartości w gotówce lub zamiany na inną nagrodę rzeczową.

13. Każdy ze zwycięzców konkursu wyraża zgodę na opublikowanie jego imienia, nazwiska oraz adresu e-mail na stronach serwisu Gandalf.com.pl. W przypadku braku możliwości skontaktowania się ze zwycięzcą w ciągu 7 dni od zakończenia konkursu nagroda przepada.

14. Księgarnia Gandalf dokłada wszelkich starań by zgromadzone przez nią dane osobowe uczestników konkursu podlegały ochronie przewidzianej w przepisach prawa dotyczących ochrony danych osobowych, w tym na zasadach Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) oraz obowiązującej ustawy o ochronie danych osobowych.

15. Administratorem danych osobowych uczestników konkursu, udostępnionych Księgarni Gandalf jest Gandalf Sp. z o.o. z siedzibą w Łodzi przy ul. Beskidzkiej 37, tel. +48 42 252 39 23, posługująca się adresem e-mail: info@gandalf.com.pl

 

17. Dane osobowe przetwarzane są na podstawie zgody wyrażonej dobrowolnie przez uczestnika konkursu, w celu przeprowadzania konkursu, tj. wyłaniania zwycięzców i przyznawania nagród, wydawania, odbioru i rozliczania nagród.

 

18. Dane osobowe uczestników konkursu są przechowywane przez okres trwania konkursu lub do momentu złożenia przez uczestnika konkursu sprzeciwu wobec przetwarzania jego danych osobowych.

 

19. Dane osobowe uczestników konkursu mogą być przekazywane podmiotom wspierającym Księgarnię w świadczeniu usług drogą elektroniczną, w tym przede wszystkim dostawcom usług informatycznych oraz podmiotom zapewniającym wsparcie oraz działanie narzędzi i systemów informatycznych Administratora, a także podmiotom współpracującym przy prowadzeniu akcji marketingowych.

 

20. Każdy uczestnik konkursu ma prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia, żądania ograniczenia przetwarzania oraz ich przenoszenia. Ponadto, uczestnik konkursu ma również prawo do wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania jego danych osobowych. Ponadto, uczestnikom konkursu przysługuje prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego, tj. do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych. 

 

21. Podanie danych osobowych przez uczestnika konkursu jest dobrowolne, ale niezbędne w celu wzięcia udziału w konkursie (e-mail), a w przypadku zwycięzców w celu otrzymania nagrody (imię i nazwisko).

 

22. Księgarnia stosuje odpowiednie środki techniczne i organizacyjne zapewniające ochronę przetwarzanych danych osobowych. Szczegółowe zasady przetwarzania danych osobowych uczestników konkursu wykorzystywanych przez Księgarnię zostały opisane w Polityce prywatności i wykorzystywania plików cookies, która dostępna jest tutaj.