Zdobądź punkty i nagrody za recenzję | Konkursy | Gandalf.com.pl
Ulubione
Kategorie

1. KONKURS: "RECENZENT PRZYSZŁOŚCI"

 

2. KONKURS:  "Zdobądź punkty za recenzje"

 
CZYTAJ, GRAJ, OGLĄDAJ, SŁUCHAJ, BAW SIĘ i pisz autorskie recenzje! Co poniedziałek nagradzamy recenzje naszych produktów i... tak, czytamy ;)

Nagrody od GANDALF.COM.PL: 1. Najlepsza recenzja tygodnia - BON 50 zł + 15 punktów do wykorzystania w naszym sklepie, 2. Recenzja dnia - 10 punktów do wykorzystania w naszym sklepie, 3. Recenzja dnia - 8 punktów do wykorzystania w naszym sklepie.
Uczestnik konkursu to osoba, która: -jest zalogowana na stronie Gandalf.com.pl, -zaakceptowała Regulamin konkursu, -napisała własną, niepublikowaną wcześniej recenzję o długości od 400 do 3000 znaków.

Z chęcią przeczytamy Twoją recenzję - POWODZENIA!
 

6/01/2020

www.swiatmiedzystronami.blogspot.com

15.00 pkt.

Milion małych kawałków

Minęło szesnaście lat od pierwszego wydania najgłośniej komentowanej książki z elementami autobiograficznymi. "Milion małych kawałków", bo o tej pozycji mowa debiutancka powieść, w której autor umieścił własne doświadczenia z walki z nałogami z alkoholem oraz narkotykami. Jako że tej tematyki nigdy nie będę miała dość to kiedy usłyszałam o wznowieniu tej pozycji byłam wniebowzięta. Od dawna bowiem marzyłam by ją zdobyć i przeczytać. A mając za sobą dwie inne powieści - wspomnienia ojca oraz syna wiedziałam czego się spodziewać. Jednak czy na pewno?

James ma zaledwie dwadzieścia trzy lata, kiedy budzi się na pokładzie samolotu. Brzmi fajnie? Kiedy doda się, że ma wybite zęby, złamany nos, rozcięty policzek i nie pamięta zupełnie nic ani skąd ma te obrażenia, ani co robi w samolocie i jak się w nim znalazł to chyba magia mija, prawda?

Chłopak od lat uzależniony jest od alkoholu oraz narkotyków. Dobrze wie, że jeśli nie zrobi nic ze swoja sytuacją to jeszcze jeden, dwa może trzy wybryki i będzie po nim. Zgłasza się zatem do najstarszego ośrodka odwykowego w Stanach Zjednoczonych, który przy okazji ma największy procent wyleczeń uzależnień. Odpowiedzcie sobie czy 17% to liczba, którą normalnie byśmy się pochwalili? Chyba nie, a jednak tu jest ona kluczowa.

Zaskakujące jest to, że kiedy James trafia do ośrodka to lekarze nie wiedzą jakim cudem on wciąż żyje...

Prawda jest taka, że w dzisiejszych czasach każdy z nas zmaga się ze swoim uzależnieniem. To może być kawa, papierosy, gry, książki czy słodycze. Tyle że dla nas to codzienność, która wydaje się nieszkodliwa. No bo czym w porównaniu do narkotyków jest kawa? Albo przy alkoholu słodycze? Niby niczym, ale jak przyjdzie do odstawienia to czy potrafimy zrobić to ot tak, na zawołanie? Na pewno syndrom odstawienia będzie dla nas przyjemniejszy niż dla alkoholika czy narkomana, ale zachwyceni nie będziemy. Oczywiste jest, że lata uzależnień robią swoja zarówno z naszą psychiką, jak i ciałem.

Kiedy siadałam do tej powieści byłam pewna, że wiem co w niej znajdę, czego się spodziewać i co mnie czeka. Wiecie, jaki był mój szok, kiedy okazało się, że to o czym myślałam było ja wiem? Może jedną dziesiątą tego, co otrzymałam? Gdy czytając strona za stroną byłam przerażona jak nigdy w życiu? Wydawało mi się, że mam za sobą na tyle dużo, że niewiele mnie ruszy, a jednak Jamesowi się udało i to od pierwszych stron "Miliona małych kawałków".

Na pewno muszę nadmienić, że lektura jest niezwykle ciężka. I nie chodzi tu tylko o opisy i przeżycia, ale także o styl. Dawno nie umęczyłam się tak czytając książkę. I nie jest to męczenie w sensie negatywnym, że książki nie dało się przełknąć. Wręcz przeciwnie. Tę powieść człowiek ma ochotę pochłonąć, ale nie zrobi tego szybko. Przynajmniej ja nie dałam rady. I choć teraz wiem co w niej jest ukryte to przeczytałabym ją ponownie. Jedno jest pewne. Muszę zdobyć w swoje ręce kontynuację w postaci "Mój przyjaciel Leonard". Dopiero wtedy będę czuła, że zamknęłam ten rozdział przynajmniej fizycznie.

5/01/2020

Czytaninka

15.00 pkt.

Chłopiec bez przeszłości

Wyobraźcie sobie, że pewnego dnia budzicie się kompletnie nie wiedząc kim jesteście, skąd pochodzicie, jak macie na imię i ile macie lat. Do tego znajdujecie się w zrujnowanym mieście. Możecie to sobie wyobrazić? Pewnie nie bardzo. Nasz bohater Jaś właśnie w takim stanie odnajduje się na świecie. Musi zacząć wszystko od nowa. Tylko, że od początku ma wpajane złe maniery i zły światopogląd przez napotkanego Wojciecha, który przygarnia go do siebie. Niestety jest przez niego wykorzystywany i poniżany, choć Jaś wcale nie zdaje sobie z tego sprawy, nie od razu? Dopiero kiedy na swojej drodze spotka Księdza i zaczyna uczęszczać do jego szkoły, zaczyna rozumieć wiele spraw. Czy w porę zrozumie, że to jak traktują go inni jest niewłaściwe?

?Najlepszy dowód na to, że nie jesteś złym człowiekiem, to że masz wyrzuty sumienia.?

Jaś ? młody chłopczyk pozbawiony swojej przeszłości musi nauczyć się żyć od nowa. Nie jest to proste, kiedy nie ma się dachu nad głową, nie ma co włożyć do buzi i jest się zdanym na łaskę kogoś obcego. Niestety trafia na okrutnego typa, który wpaja mu do głowy, że wszyscy chcą dla niego źle i nikt nic nie daje za darmo. Młody chłopiec żyje więc w takim przeświadczeniu i boi się każdego. Do tego w szkole staje się kozłem ofiarnym, jest wyszydzany i poniżany przez innych. Ale na swojej drodze spotyka też dobrych ludzi takich jak ksiądz czy też Rin, dziewczynka ze starszej klasy. W szkole uczy się dobrze i niezwykle szybko.

Karol Lipiński stworzył niezwykłą historię małego chłopca, którego los chwyta za serce czytelnika. Książka wywołała we mnie ogrom emocji, czułam ogromną złość na wszystkich tych, którzy tylko pragnęli go skrzywdzić. Biedak nie miał się jak bronić, gdyż nie wiedział nic, jego pamięć jakby została wymazana. To musiało być okropne doświadczenie.
Jego rzekomy opiekun Wojciech starał się mu uświadomić, że na świecie nie ma dobrych ludzi, tylko sami źli. To smutne, że na świecie żyją tacy ludzie, którzy sami są źli, nie liczą się z nikim, a w dodatku starają się przedstawić świat tylko z tej złej strony.

?Świat jest zepsutym miejscem, gdzie słabi służą silnym, a silnymi są ci, którzy mają poparcie innych, niezależnie od przyczyny.?

Autor w swojej powieści pokazuje realny obraz tego jak w szkole uczniowie potrafią gnębić jakąś osobę, którą obierają sobie za cel. Niestety w rzeczywistości bywa podobnie. Zawsze w szkole znajdzie się ktoś, kto myśli, że wszystko mu wolno, w tym znęcać nad słabszymi. Przykre jest to, że tych rzeczy nie zauważają Ci, którzy są tuż obok. Bo nie tak powinno wyglądać społeczeństwo. Powinniśmy się wzajemnie szanować i wspierać, a nie poniewierać. Takie sytuacje mogą źle się skończyć dla ofiary takiego traktowania. Na świecie nie ma lepszych i gorszych ludzi, bo wszyscy są sobie równi. A to, że ktoś pochodzi z biedniejszej rodziny, nie ma wielu rzeczy, nie oznacza, że jest gorszy. Często nawet to Ci biedniejsi potrafią okazać więcej skruchy i współczucia niż Ci co są bogaci.

Jaś w swoim życiu nie miał lekko, wręcz przeciwnie. Musiał od nowa nauczyć się dosłownie wszystkiego. Potrzebował również czasu by zrozumieć wiele istotnych spraw, m.in. to, że na świecie są też dobrzy ludzie, którzy chcą mu pomóc nie oczekując niczego w zamian. Z każdym kolejnym dniem nasz mały bohater zaczynał to sobie uświadamiać. Kiedy na swojej drodze spotkał Miyamoto jego życie zaczęło się odmieniać. Zaczął uczyć się sztuk walki pod jego okiem w Japonii. Ciężkie treningi przyniosły efekt, gdyż pewnego dnia mógł się wykazać swoją wiedzą.

?- Jasiu, każdy popełnia błędy większe lub mniejsze, bo nikt nie jest doskonały. To jednocześnie jest czymś wspaniałym, ponieważ dzięki temu każdy może się stale rozwijać i nie ma jakiejś granicy, której nie da się przekroczyć. Wystarczy, że będziesz się starał unikać błędów, a jak już jakiś zrobisz, to wyciągaj z niego naukę i nigdy więcej go nie powtarzaj. Użalanie się nad sobą nic nie zmieni."

Doskonała kreacja bohaterów, świetny styl autora, i wiele ciekawych przemyśleń i refleksji, to wszystko znajdziecie w tej powieści. Myślę, że wielu z nas, może z niej nauczyć się jak powstępować w życiu, co wolno, a czego nie powinno się robić. Ludzie potrafią być okrutni, ale to oni sami zgotowali sobie taki los. My możemy być inni, możemy wyciągać pomocne dłonie do słabszych. Wystarczy tego chcieć.

"Chłopiec bez przeszłości" to niezwykle ciekawa pozycja na rynku wydawniczym którą polecam każdemu z Was. To historia, która pokazuje jak bardzo jest zepsuty świat, ale też dająca nadzieję na lepsze jutro. Interesująca, wciągająca i pouczająca. Koniecznie musicie to przeczytać!

18/12/2019

Miłosz Jagiełło

15.00 pkt.

Gry komputerowe w perspektywie antropologii codzienności

Po skończeniu czytania ponad czterysta - stronicowej książki pt. ?Gry Komputerowe w perspektywie antropologii codzienności? autorstwa Radosława Bomby, nachodzi mnie wiele myśli oraz refleksji.
Po pierwsze, książka ta porusza bardzo szeroką gamę zagadnień stricte związanych z tematyką gier komputerowych w społeczeństwie, od ich początku w 1947 roku, po dziś dzień. I to jest jej jednocześnie największą zaletą i największą wadą. Pan Radosław Bomba oczywiście pokazuje i udowadnia iż gry komputerowe są bogatym i niezwykle złożonym zjawiskiem społecznym o długiej historii, porusza takie tematy jak gender, etniczność czy wiek w kontekście wykluczenia z partycypacji w kulturze gier, problemy z tożsamością, cyber-atleci ? czyli rozdział poświęcony e-sportowcom, czy nawet kwestia konkretnej edukacji poprzez gry komputerowe która jest dużo trudniejsza poprzez inne pomoce naukowe oraz wiele wiele innych? i jest to właśnie największa zaleta ale i jednocześnie wada tej pozycji naukowej.
Wyżej wymieniona książka, porusza tak wiele, tak bardzo rozległych i elementarnych w kontekście gier komputerowych tematów, że tak naprawdę każdy z nich nadawałby się na oddzielną 200 a nawet 300 stronicową książkę ? co z tego wynika? Otóż każdy z tych tematów jest niezywkle ważny, sporo z nich jest tematem tabu, są takie które udowadniają że tak naprawdę większość elementów ?Kultu Gier Komputerowych? jest okraszona rażącymi stereotypami mówiącymi iż ?gry wywołują agresję? lub ?gry komputerowe ogłupiają? które są podparte m. in. nieaktualnymi badaniami zawartymi jako argumenty w książce Pani M.Braun Gałkowskiej pt.?Zabawa w zabijanie, oddziaływanie przemocy prezentowanej w mediach na psychikę dzieci? przeprowadzonymi w latach 80tych na osobach grających na maszynach które już od 3 dekad nie istnieją w głównym nurcie społecznym, zupełnie nie dostrzegając przy tym rozwoju gier od lat 80tych do dnia dzisiejszego, pomijając znacznie większe walory edukacyjno-rozwojowe. I biorąc pod uwagę ilość poruszanych przez Radosława Bombę tematów, żaden z nich nie jest tak naprawdę dogłębnie opisany, można by powiedzieć że w jego książce jest ?trochę wszystkiego?. Radosław Bomba nie wykorzystuje potencjału wielu naprawdę ważnych zagadnień ,wgłębia się tylko w to co zostało już powiedziane i zbadane nie zostawiając przy tym miejsca na swoje refleksje. Co też czyni książke Radosława Bomby pewnego rodzaju zbiorem badań, encyklopedię wiedzy oraz opis sytuacji polityczno-społecznej dot. fenomenu gier komputerowych, niestety nie wnoszącym wiele do dyskursu.
Na początek jednak chciałbym przytoczyć kwestie które w owej pracy zostały zgłębione, i przestawione z należytą pieczołowitością. Przede wszystkim wstęp oraz kwestie metodologii badań gier komputerowych, tutaj zostały one zgłębione i przedstawione w sposób jasny i czytelny. Tak naprawdę wcale nie łatwe do zrozumienia dla zwykłego czytelnika kwestię takie jak np. ?nurt nieklasycznej socjologii wiedzy? którego przedstawicielami byli m.in. Harry M. Collins czy Michael Mulkay zostało ?przetłumaczone? do bardzo zwięzłej i zrozumiałej formy, dzięki czemu łatwiej było wyłapać wszelkie odniesienia do tego nurtu w późniejszych fragmentach pracy pana Radosława Bomby, dodatkowo dobór cytatów w odwołaniach do innych prac naukowych jest niezwykle trafny, jak np. cytat z pracy naukowej Barry?ego Barnesa oraz Davida Bloor?a charakteryzujący ich postulat równoznaczności - ?Nasz postulat równoznaczności głosi, że wszystkie przekonania są równoważne ze względu na to czy socjolog ocenia przekonanie jako prawdziwe albo racjonalne, musi on poszukiwać przyczyn jego wiarygodności?. Jasno pokazuje on kontekst całego zagadnienia.
Na uwagę zasługuje oczywiście też przytoczona przez autora historia gier video, gdzie niektóre wywodzą się chociażby z gier planszowych, a inne swoje korzenie mają w laboratoriach wojskowych Stanów Zjednoczonych w drugiej połowie lat .50 XX wieku. W tym rodziale pokazuje on wpływ historii na kształtowanie się gier komputerowych, jak grafika wpłynęła na odbiór brutalności w grach, wpływ kreatywnego społeczeństwa na powstawanie nowych konsoli do gier ? czyli historia o tym jak ludzie zaczęli tworzyć swoje własne ?domowe? wersje konsol które ówcześnie dostępne były tylko na uniwersytetach i jak to wpłynęło na postęp technologiczny, po takie kwestie jak nawet wpływ ruchów feministycznych na fabułę w grach komputerowych, czy zwiększenie procentażu postaci kobiecych w grach video. Wszystko to i więcej podobnych zagadnień zostały potraktowane przez autora ze szczególną uwagą oraz należytym profesjonalizmem, co na pewno jest wielkim plusem całej pracy naukowej. Wspomina też o rozwoju gier sieciowych, tworzeniu się w nich mikrospołeczeństw (mikro tylko z definicji, ponieważ liczą one czasem miliony lub dziesiątki miliony graczy online jednocześnie wchodzących w różnego rodzaju interakcje od zwykłej rywalizacji, po nawet zawieranie małżeńśtw). Pojawia się też kwestia fenomenu gier przeglądarkowych takich jak np. ?Farmerama? czy ?Khan Wars? opartych o zarządzanie swoją uprawą kapusty, zarządzanie całym zamkiem i dbanie o jego ekonomie oraz morale wśród ludu, czy wreszcie zawieranie sojuszy z innymi graczami w celu np. przejęcia danego terytorium okupowanego przez grupę innych graczy w celu zdobycia potrzebnego surowca. Jak określił to Polski badacz gier Jerzy Szeja: ?Spora część tych zabaw jest pod względem graficznym zupełnie statyczna i proponuje tylko czytanie komunikatów, w odbiorze przypominają bardziej gazetę niż film. Ale jeśli jest to gazeta czy książka, to w pełni interaktywna i bardzo wciągająca?.
I właśnie pierwsza połowa pracy naukowej, pana Radosława Bomby przypadła mi do gustu zdecydowanie najbardziej. Jest to zbiór naprawdę elementarnej wiedzy dla każdej z osób która chce chociażby napisać swoją pracę naukową, lub po prostu zgłębić tajniki świata gier komputerowych i ich wpływu na społeczeństwo XXI wieku. Radosław Bomba do tego momentu proponuje wiele odniesień do naukowych tekstów, wyjaśnia charaktery omawianych społeczności, neguje stereotypy oraz opowiada o znacznym wpływie gier komputerowych na współczesny świat, internet, media czy reklamy a nawet przemysł filmowy, czy literaturę. Przytacza wiele kontrowersji dotyczących gier video, oraz jak bardzo niektóre z nich utrzymały się w formie stereotypu po dzień dzisiejszy.
W dalszych fragmentach swojej pracy, autor porusza niestety dość pobieżnie takie istotne kwestie jak np. Charakterystyka kultury pracy we współczesnym przemyśle gier komputerowych, i jak bywają pomijani świetni artyści tworzący całe światy, mocne i charyzmatyczne postacie, wciągające światy oraz piękne i nieraz doprowadzające do łez historie. Omawia też pokrótce (ponieważ tylko na 15 stronicach tekstu) fenomen Cyber-atletów i ich drogę od ?zabawy w granie? do pełnej profesjonalizacji zarówno sprzętu jak i umiejętności takich jak. m.in. koordynacja ręka ? oko która jest elementarna jeśli mowa o zawodowych e-sportowcach. Moim zdaniem, są to tematy wymagające dużo większej, bardziej dogłębnej analizy niż tylko opis z bardzo małym stopniem refleksyjności na dosłownie 30 stronach, gdzie na sam wstęp i historię gier, autor poświęcił niemalże 200 stron swojej pracy co stanowi jej ponad połowę.
Jednak najbardziej najmniej merytorycznym fragmentem pracy Radosława Bomby jest rozdział 4.3.2.5 - ?Gra komputerowa jako psychoterapia? który odnosi się tylko i wyłącznie to psychoterapii wojskowej, zarówno w celach leczenia PTSD jak i odwrażliwiania na przeróżne bodźce w celu lepszego wyszkolenia potencjalnych żołnierzy, zapominając o tym że gry komputerowe są używane do leczenia wielu fobii np. społecznej lub akrofobii, nie wspominając już o braku nawiązania przez Autora do przeróżnych technologii jak np. Gogle Virtual Reality.
Natomiast w tym samym rozdziale, tylko nieco wcześniej, autor odnosi się do tematyki gier komputerowych z gatunku tych militarnych jako symulatorów współczesnego pola bitwy, które nie tylko służą jako place szkoleniowe dla prawdziwych wojskowych, ale również jako symulatory dla osób interesujących się tematyką około militarną a w niektórych przypadkach służą jako rehabilitacja dla osób niepełnosprawnych. Zdecydowanie ta część została zgłębiona przez autora w sposób zadowalający.
Autor zgłębia w sposób zadowalający, acz wymagający na pewno rozwinięcia tematykę zarabiania w świecie gier, która przekłada się oczywiście na prawdziwe pieniądze. Oprócz kwestii e-sportu i wielu nagród pieniężnych przekraczających kwoty nawet 200 tysięcy dolarów, są ludzie którzy uprawiają tzw. ?game farming?, jest to dosłowne zarabianie na rozwoju postaci w danej grze z gatunku ?MMORPG? na prośbę innego gracza, zleconą osobie zajmującej się tym. Im więcej ma się rozwiniętych postaci na swoim koncie w danej grze, tym więcej jest to konto warte. Więc oprócz prestiżu w ramach danej gry z gatunku ?MMORPG? buduje się też swego rodzaju swoją ?markę? czyli renomę wśród innych graczy co może przynieść wiele korzyści oraz możliwości.
Przechodząc do podsumowania pracy Radosława Bomb pt.?Gry komputerowe w perspektywie antropologii codzienności ? Jest to praca w którą bez wątpienia autor włożył pełno serca. Widać to w częstych odniesieniach do jego ulubionego gatunku gier z gatunku ?MUD? - czyli gier komputerowych w pełni tekstowych bez wyświetlanej grafiki, dziś już dosć archaicznych. Gdzie bardzo wiele czasu poświęca on na przybliżenie korzeni tego gatunku czyli ?papierowych gier RPG? , jednakże nie jest to praca bez widocznych wad. Od dość małych i nieistotnych literówek np. ?DeatchMath? gdzie powinno się pisać ?DeathMatch? ,po nierówną merytorykę w opisywanych przez siebie rozdziałach ? czyli świetny rozbudowany wstęp i przybliżenie historii i jej wpływu na gry komputerowe, oraz wpływu gier komputerowych na historię współczesną, po dość mało rozbudowane omówienie kwestii takich jak ?Cyber atleci? czy seniorzy w świecie gier komputerowych, po czasem potraktowanie po macoszemu taki istotnych kwestii jak wykorzystywanie gier komputerowych w kontekście psychoterapii.

Podsumowując, książkę polecam każdej osobie która chce dowiedzieć się więcej odnośnie historii gier komputerowych i jej wpływu na całe społeczeństwo, media itp. oraz osobom szukającym silnych kontrargumentów dla ?przeciwników gier komputerowych?. Jednakże osoby które są już mocno obeznane w historii, wpływu na społeczeństwo oraz kwestiach związanych z m.in. zarobkiem poprzez gry video, mogą poczuć się lekko znużone, a wręcz mieć wrażenie że czytają coś co już zostało powiedziane tak naprawdę dziesiątki, jak nie setki razy.

10/12/2019

magda k pisze

15.00 pkt.

Włoski nauczyciel

Wielka sztuka, artyzm, Rzym, lata 60-te, Picasso i w tym wszystkim ojciec i syn. Bear i Pinch..
Bear Bavinksy jest cenionym malarzem wśród elity ale przede wszystkim wielkim geniuszem i autorytetem dla syna -Pincha. Bear nie dostrzega jednak uwielbienia ze strony syna gdyż skupia się tylko na sobie, swoich aspiracjach i marzeniach..
Jak wychowanie z takim artystą wpłynie na Pincha i jak ukształtuje go jako mężczyznę? "Co dostajemy w spadku po swoich rodzicach"?

Nie brzmi zachęcająco? Bo tu nie o wartką akcję chodzi... Ta książka to mięsisty kawał psychologicznej opowieści o narcystycznej i autodestrukcyjnej naturze

"Włoski nauczyciel" to portret ludzi uwikłanych w trudną relację, To ukazanie nieustannej pogoni za uznaniem, uwagą i docenieniem. To książka o relacji ojciec-syn, relacji pogmatwanej i smutnej. Autor niezwykle umiejętnie pokazuje jak dzieciństwo i dom rodzinny kształtują naszą osobowość i jak wyposażą nas w cechy, sposób myślenia z którymi musimy iść dalej przez życie. To opowieść o tym jak ważna jest miłość i uwaga rodzica względem dziecka, gdyż braków z dzieciństwa nie da się już niczym wypełnić. To historia bohaterów destrukcyjnych, okrutnie nieszczęśliwych i poszukujących własnego spełnienia i miłości oczywiście... A to wszystko na tle pięknej sztuki malarskiej, ważnych postaci i wielkich nazwisk artystów...

Opowieść jest niezwykle złożona i ciężko napisać o czym jest dokładnie bo jest w niej tak wiele znaczeń, tak wiele obrazów ludzkiej natury, zgubności, zaślepienia że nie sposób o wszystkim wspomnieć...
Książka dla tych którzy ponad akcję stawiają bohatera, bo tu on (a w zasadzie oni) jest najważniejszy... ! Dla mnie kreacja Pincha - majstersztyk, genialna!

Nie jestem znawcą literatury ale niewątpliwie mogę napisać że jest to lektura z wyższej półki, napisana osobliwie w wyjątkowym klimacie, z pomysłem.. Język nieprzeciętny, kreacja bohaterów fenomenalna, z sporą dawką psychologii. Coś niesamowitego!
Sztuka i odwołania do Picassa, dodatkowo podkreślają tego osobliwego ducha książki ..

Koniec znakomity, daje wiele do myślenia i jest przysłowiową wisienką ! Jedno zdanie a wywołuje efekt WOW i skłania do głębokiej refleksji

Na pewno nie jest to lektura dla wszystkich, raczej dla czytelnika wymagającego, który lubi coś ambitniejszego, może ciut trudniejszego...

8/12/2019

Amanda Says

15.00 pkt.

Mroczne dzieje Elizabeth Frankenstein



POKOCHAĆ POTWORA
Mroczne dzieje Elizabeth Frankenstein to książka nietypowa. Z jednej strony zaskakuje, zaś z drugiej gdzieś podskórnie czuliśmy, że właśnie to się wydarzy. To również książka pełna mroku i potworów o różnych twarzach. Z postaciami niejednoznacznymi i z pierwiastkiem zła ukrytym głębiej lub pozostającym na zewnątrz. Skrywa w sobie warstwę fantastyczną, ale też i metaforyczną, którą łatwo możemy dostosować do obecnych realiów i toksycznych związków, z których czasami nie ma ucieczki. Elizabeth tak bardzo pragnęła wyrwać się z biedy i poczuć się bezpieczną, że nie zważała na to, jaką maskę musi przybrać i jak wiele poświęcić. Jak bardzo musi zatracić prawdziwą siebie i ile osób zranić. Tylko co, jeśli wszystko legnie w gruzach, a ona sama nie będzie już wiedziała, kim tak naprawdę jest?
Ta książka może nie była czymś spektakularnym, ale ten klimat niepokoju, jaki utrzymywał się przez całą lekturę oraz fakt, że była ona czymś absolutnie innym, niż zwykle spotykam w literaturze, sprawiła że nie sposób o niej przestać myśleć. Podobał mi się też pomysł na historię oraz kreacja bohaterów. Z czystym sumieniem mogę więc ją polecić wszystkim fanom nietypowych lektur. Sądzę, że się nie zawiedziecie!

STRUKTURA
Książka podzielona jest na części oraz numerowane rozdziały. Każdy z elementów ma również nadany dosyć poetycki tytuł, potęgujący tajemniczy klimat opowieści. Narrację powierzono Elizabeth i to jej oczami poznajemy Victora oraz jego otoczenie. I tu pojawia się ciekawy zabieg - mamy akcję teraźniejszą oraz retrospekcje w formie wspomnień bohaterki. Trzeba przyznać, że ten zabieg pomógł nam poznać przeszłość bohaterów oraz nieco rozjaśnić nam okoliczności niektórych wydarzeń, do których postacie odnosiły się w teraźniejszości. Jeśli chodzi zaś o styl pisania - był on łatwy w odbiorze, ale nie nazbyt prosty. Idealnie pasował do czasu i miejsca akcji naszej historii. Od strony technicznej nie mam więc żadnych zgrzytów.

W tej książce ukryty jest pewien magnetyzm. Z jednej strony wydaje Ci się dziwna, momentami brutalna, a z drugiej coś przyciąga Cię do niej i dalej czytasz, póki nie dotrzesz do ostatniej strony.

28/11/2019

alexx

15.00 pkt.

AWESOME Księga małych cudowności

?Kiedy widzisz policję na poboczu i zdajesz sobie sprawę, że jednak nie przekroczyłeś prędkości. Poziom stresu idzie w górę. Poziom stresu idzie w dół. TO CUDOWNIE!?, czyli jak małe rzeczy sprawiają, że dzień staje się lepszy.

Awesome. Księga małych cudowności to książka autorstwa Neila Pasricha, który jest dyrektorem Instytutu Globalnego Szczęścia. Jest twórcą 1000awsomethings w zaskakującym tempie osiągnęła ponad 100 000 000 odsłoń i została okrzyknięta ?Najlepszym iem na świecie?... dwa lata z rzędu!

Znasz ten moment, kiedy budzisz się rano i uświadamiasz sobie, że jest sobota? Kiedy kasjer w markecie otwiera nową kasę, a Ty jesteś nagle pierwszy w kolejce? Kiedy czujesz zapach deszczu na gorącym chodniku? Uda Ci się naprawić urządzenie elektryczne, uderzając w nie? A to dziwaczne uczucie, kiedy stoisz na środku przepełnionej stołówki z tacą z jedzeniem w ręku i nagle dostrzegasz, że kolega do Ciebie macha?

KSIĘGA MAŁYCH CUDOWNOŚCI przypomina nam, że najlepsze rzeczy na świecie są za darmo (tak, twoja babcia miała rację). Przypomina nam o wszystkich tych rzeczach, których często nie dostrzegamy, a które sprawiają, że się uśmiechamy. Wzrusza ciepłymi i zabawnymi obserwacjami, każdy rozdział pozostawia po sobie niesamowite uczucie: TO CUDOWNE!
Bo może naprawdę wszyscy jesteśmy tacy sami? I MAŁE CUDOWNOŚCI potrafią nas uszczęśliwiać?

Awesome to zbiór momentów, które wywołują u nas szczęście. Autor ukazuje, że czasami nie wiele potrzeba, aby polepszyć sobie humor. Oto kilka z nich: spanie z jedną nogą pod kołdrą i jedną na zewnątrz, folia bąbelkowa, kiedy po przebudzeniu okazuje się, że jest sobota, kiedy na parkingu możesz przejechać na miejsce z przodu, zapach benzyny (uwielbiam!), zapach książek, a także zlizywanie masy na ciasto z łopatek miksera. To tylko kilka z kilkudziesięciu historii. Neil Pasricha spowodował, że nie raz się uśmiechnęłam i uświadomiłam sobie, że rzeczywiście ta rzecz sprawia mi przyjemność.

Tak niewiele, a cieszy. Jeśli macie zły dzień sięgnijcie po Awesome, a od razu humor wam się poprawi. To nie jest żaden poradnik, nie powie ci, jak masz żyć, ale uświadomi ci, że jest na świecie wiele rzeczy, które mogą sprawiać ci przyjemność. Idealna do podczytywania sobie w te ponure zimowe dni. Sprawi, że uśmiechniesz się nie raz i zdasz sobie sprawę, że niektóre z pozoru nieistotne rzeczy mogą sprawiać radość. Na końcu książki znajduje się miejsce, gdzie możesz wypisać swoje małe cudowności. To co? Do dzieła. Co sprawia Ci radość?

23/11/2019

Logopeda Ukulele

15.00 pkt.

Gra Pucio - Pierwsze Zabawy

Pucio - to imię zna chyba każde dziecko, czasem już przed ukończeniem pierwszego roku życia. Pucio to młody kawaler, który uczy dzieci onomatopei, pierwszych słów, a później nawet pokazuje, jak się opowiada... Jak na swój młody wiek, to jest wybitnie zdolny, a dzieci go uwielbiają i nawet nie wiedzą, że się razem z nim uczą. To jednak nie koniec jego zdolności... Postanowił bowiem wyjść z książki i zaprezentować nam Pierwsze zabawy dla zupełnych maluchów!



Nasza Księgarnia zawsze zyskuje moje wielkie uznanie za wykonanie tego, co wydają. Tu również zasługują na pochwałę - części gry są wykonane z grubej i solidnej tektury. Rozmiar jest dostosowany do małych rączek i ich umiejętności motorycznych. Tekturowe pudełko, tekturowe karty zapakowane w papierowe torby, czyli... wszystko ładnie, zdrowo i ekologicznie.



Nie byłabym sobą, gdybym nie zachwyciła się (jak zawsze) grafiką. Joanna Kłos ma swój niepowtarzalny styl i świetnie dobiera rysunki do wieku i możliwości percepcyjnych dzieci. Na rysunki po prostu przyjemnie się patrzy.

Układanka jest bardzo uniwersalna. Możemy bawić się z dzieciakami nawet przed ukończeniem pierwszego roku życia - pokazywać obrazki, opowiadać o zwierzątkach i przede wszystkim używać onomatopei. Do dyspozycji mamy karty z obrazkami oraz karty z napisami, co daje możliwość nauki czytania globalnego, dobierania napisu do obrazka. Kiedy dziecko już sobie z tym radzi - możemy bawić się w pary i jednocześnie ćwiczyć pamięć. Dzięki temu, że druga strona kart jest szara, możemy dokupić drugi zestaw i znów bawić się w pary z samymi obrazkami. Ta prosta w pary gra zawsze daje dzieciom mnóstwo radości, a przecież przy tym ćwiczy pamięć, koncentrację, uwagę wzrokową... Ilość kart możemy dobierać do dziecka.



W instrukcji zaproponowano parę różnych możliwości zabaw: co to? Jest - nie ma, gdzie jest? Daj! Gdzie pasuje? Ja czytam! Prócz tych zabaw napisanych przez autorkę, proponuję również, żeby bawić się z dziećmi w podziały na kategorie, np. znajdźmy wszystkie zwierzęta!

12/11/2019

Katarzyna M

15.00 pkt.

Ramen Zupa szczęścia i miłości

Ramen to japońskie danie składające się z rosołu, makaronu i innych składników w zależności od receptury.
Ramen to obok sushi największy kulinarny towar eksportowy Japonii, który od lat robi furorę na całym świecie.
Ramen nie ma jednego, konkretnego przepisu. Każdy kucharz i serwujący go lokal wymyśla własną recepturę. Wyróżnia się kilkadziesiąt jej typów.
Autorka niniejszej książki, Tove Nilsson jak sama pisze jest od tej zupy wręcz uzależniona.
W książce prezentuje ona kilkanaście przepisów na ramen. Obok nich znajdziemy kolejne receptury na dania, które koło ramen stanowią bazę japońskiej kuchni, np. okonomiyaki, pierożki gyoza i wiele innych.
Każdy przepis jest pięknie ilustrowany. Lekturę ubarwiają także liczne zdjęcia lużniej lub mocniej powiązane z zupą ramen, zdjęcia innych potraw, akcesoriów z japońskiej kuchni, samej Japonii.
Ta książka to kompedium wiedzy o fascynującym fragmencie japońskiej kuchni.
Dzięki Tove Nilsson możemy na pewien czas przenieść się do japońskiej kuchni, na japońskie ulice, wręcz poczuć aromat tej niezwyklej potrawy.
Uznanie dla autorki tym bardziej, iż nie jest ona ani Japonką, ani Azjatką. Jej zafascynowanie ramen, wręcz uzależnienie od tej potrawy przebija z każdej kartki książki.
Największym dla mnie zaskoczeniem był fakt, iż świat zupy ramen jest tak bogaty, różnorodny. Zdawałam sobie sprawę, iż istnieje kilka rodzajów tej potrawy. Jednak to co prezentuje autorka przeszło moje najśmielsze oczekiwania.
Książka wprowadza w doskonały nastrój. Jest jakoś tak bardzo energetycznie i pozytywnie napisana. Jej lektura sprawia, iż już teraz, zaraz ma się ochotę pobiec do kuchni i przygotować ramen, czy inną z zaprezentowanych japońskich potraw.
Wspaniała wyprawa w głąb japońskich kulinariów, japońskiej tradycji.
Japonia to kraj, który od dawna mnie fascynuje. Lektura tej książki była wspaniałą przygodą.
Zachęcam do sięgnięcia po tę pozycję. Warto. Doskonała lektura dla początkujących w kuchni japońskiej, jak i dla mających pierwsze kroki za sobą.

6/11/2019

czytanie.na.platanie

15.00 pkt.

Komórki się pani pomyliły Komedia kryminalna

Przyznaję, że nie czytałam pierwszej części, ale widziałam tyle pozytywnych opinii na jej temat, że gdy druga część komedii kryminalnej z szaloną emerytką wpadła w moje ręce, rzuciłam się na nią niczym mój pies na szynkę. I przyznaję, Zofia Wilkońska od pierwszych stron skradła moje serce.

Co zmaluje tym razem?

Pani Zofia angażuje się w poszukiwania męża, który zaginął przed laty i syna, który również niespodziewanie znika. Dziarska babcia nie odpuści choćby trop prowadził do nocnych klubów, czy w przestępcze szeregi. Nie przeraża jej ani trup znaleziony w domu syna, ani skoki przez mur. Chętnie podejmie dialog zarówno z groźnym mafiosem, jak i Biskupem, Ministrem czy Generałem, byle osiągnąć swój cel.

Udowodni, że nie można się przy niej nudzić, ale też lepiej z nią nie zadzierać.

To komedia absurdalnych pomyłek, które wzbudzają i szok, i śmiech.

Uśmieszki pod nosem, rżenie, głośne haha i łzy rozbawienia - książka wywołała u mnie pełen przekrój radosnych reakcji. Uważajcie więc gdzie będziecie ją czytać, bo osoba patrząca z boku może pomyśleć, że jakieś kółko się Wam poluzowało.

Autor w prześmiewczy sposób pokazuje zarówno przywary naszego społeczeństwa, jak i problemy z którymi boryka się wielu emerytów. Warto zastanowić się i nad tym, tak między wierszami.

Życzę Pani Zofii dużo zdrowia i szczęścia. Jedno i drugie bardzo jej się przyda biorąc pod uwagę jej wiek i tryb życia. A życzyłabym i jej i nam, by jak najdłużej z nami pozostała i bawiła nas do łez.

Pokaż więcej

Jeśli z jakichś powodów trafiłeś tu, a nie wiesz jeszcze czym jest Brzdęk!, przerwij w tej chwili czytanie, podstawowa wersja gry jest pewnie do kupienia o jakieś 1-2 kliknięcia stąd, po prostu do kup :) ... Dobra, masz już Brzdęk!-a, wiesz już jaki jest świetny ;) Pewnie zastanawiasz się jednak czy warto go wzbogacać dodatkami, a raczej, od którego zacząć:) Nie oszukujmy się, po pierwszych rozgrywkach będziesz chciał/a w więcej i więcej, jednak przy raptem dwóch wariantach planszy (ja osobiście w stronę dzienną zagrałem dosłownie raz) oprócz rozsierdzionego smoka dopadać Cię zacznie obawa, czy aby na pewno z biegiem czasu nie wkradnie się w twoje złodziejskie poczynania powiew nudy. Lekiem na takie (uzasadnione czy nie) obawy są dodatki:) Jest ich więcej, natomiast ja zdecydowanie polecam zacząć od niniejszego. Dlaczego? Po pierwsze Ekspedycje... to tak naprawdę dwa dodatki w jednym, każdy z osobną mapą, każdy z innymi urozmaiceniami gry, które są na tyle mało skomplikowane, że ich objaśnienie, ta raptem dwa zdania, zaś na tyle istotne w rozgrywce, że mogą wpłynąć na wynik i strategie każdego z graczy. To właśnie czyni z Ekspedycji... idealny pierwszy dodatek (tak, jest duże niebezpieczeństwo, że potem kupisz następne) - dostajesz DWA warianty, przy czym żaden nie wywraca gry do góry nogami, a raczej płynnie ją urozmaica. To może argument trywialny, ale Ekspedycje... są przy tym dodatkiem najtańszym, więc idealnym, by rozpoznać, jak gra się rozbudowuje właśnie dzięki dokupieniu takiegoż rozszerzenia. Mam jednak przy tym całym uwielbieniu dla Ekspedycji... dwa zastrzeżenia: -Pudełko w ramach plastikowego blistru to jakaś pomyłka, chociaż tak naprawdę mało znacząca, bo ja swój dodatek i tak wpakowałem do pudełka z wersją podstawową (wieczko pudełka nie do końca się teraz domyka, ale tylko o grubość planszy). Ogólnie, w przypadku jakiejkolwiek gry, każdy dodatek traci w moich oczach dobitnie, jeśli nie da się go zmieścić w pudełku z podstawką; Ekspedycje... zdają się na każdym kroku sugerować integrację zawartości z głównym pudełkiem. -Dodatkowe pionki i figurka pająka (zastępująca smoka) są zwyczajnie niepotrzebne, wolałbym zamiast tego dodatkowe karty urozmaicające rozgrywkę. Ta pozycja jest po prostu obowiązkowa dla każdego fana Brzdęk!-a PS: Jeśli ktoś się zastanawia czy przypadkiem nie lepiej zainwestować w Brzdęk! W! Kosmosie!, to pomogę w ten sposób: Grałem w oba, chcę mieć oba, cieszę się że pomogłem:) Tak na poważnie, nie jestem w stanie wytypować lepszej z tych dwóch gier. Wersja kosmiczna wydaje się być bardziej rozbudowana (czy tam zaawansowana), ale tak naprawdę najbardziej różnią te gry pewne subtelne zmiany w mechanice i układzie plansz, które wymuszają inną dynamikę rozgrywki. I WARTO poznać Brzdęka pod obiema postaciami:D

6/01/2020

Amoya

8.00 pkt.

BezNudna wyspa

Czytamy z córką codziennie, najczęściej przed snem. Czasami pół godziny, czasami dłużej. Początkowo były to głównie książeczki obrazkowe, z niewielką ilością tekstu. Obserwuję jednak, jak to się zmienia i coraz częściej sięgamy już po opowiadania, które oprócz bogatych ilustracji niosą ze sobą pewne spójne opowieści. Naszą najnowszą lekturą jest ?BezNudna Wyspa? Agnieszki Frączek od Wydawnictwa Literatura. Piękne wydanie w twardej okładce, opatrzonej kolorową ilustracją od razu zwróciło uwagę mojej córki. Książeczka zawiera zbiór krótkich, przyjemnych i łatwych do czytania rymowanych wierszyków. Idealnie wpływa na wyobraźnię małego czytelnika, który może sobie tylko wyobrażać jak fantastycznie musi być na BezNudnej wyspie! Znajdziemy na niej m.in.: kudłatego współp(s)asażera, Bellę (nie) w sosie czy też Oszustka Rysia. Absurdalne pomysły i zagadki językowe rozwijają pokłady kreatywności i zasób słownictwa maluszków. Kolejna książka Agnieszki Frączek, doktora habilitowanego językoznawstwa, która popularyzuje wiedzę o współczesnej polszczyźnie. Myślę, że książeczka świetnie sprawdzi się dla maluszków od lat trzech.

1/01/2020

Łukasz

8.00 pkt.

Wiedźmin Tomy 1-8 (okładka filmowa)

Eleganckie wydanie książek o Wiedźminie. Okładki wszystkich książek mają miłą w dotyku gumowatą/kauczukową, matową teksturę. Napisy i obrazki są uwypuklone i za-laminowane. Tekstura okładki przygarnia kurz i odciski palców jak magnes. Na szczęście wilgotna ścierka do kurzu przywraca ja do pierwotnego wyglądu. Dodatkowo pierwszy tom "Ostatnie życzenie", posiada papierową wstawkę okładki z plakatem serialu Netflixa, zaś na rewersie owej, mapę krainy.
Obecnie jestem w trakcie czytania pierwszego tomu i jestem pod wrażeniem zdolności językowych Pana Sapkowskiego. Używane przez niego sformułowania nieraz brzmią obco. Jak starosłowiańskie określenia dawno zapomniane w obecnym słowniku zwykłego Polaka. Nie przeszkadza to, jednak zrozumieć przekazu i w pełni zagłębić się w opowiadaną historię. Ciekawie opowiadaną historię. Po obejrzeniu serialu Netflixa, myślałem, że przeczytam coś podobnego. Miłym zaskoczeniem jest, że Netflix nie zrobił identycznej adaptacji. Książka wciąż zaskakuje, dodaje nowe zdarzenia, sięga głębiej w opowiadaną historię.
Zakup książek, w szczególności tych, nie powinien czekać dwa razy na odpowiedź. Warto kupić, warto przeczytać. Polecam.

31/12/2019

Pani_Wu

10.00 pkt.

Góry Kaczawskie słowem malowane

Zimowy wędrowiec


Pasjonat, fotograf, samotnik, kochanek różanopalcej Eos, Odys szukający swojej Itaki na ośnieżonych szlakach Dolnego Śląska, a może Włóczykij? Kim jest, czego szuka lub przed czym ucieka Krzysztof Gdula?
Po raz drugi zanurzyłam się w świat widziany oczami Autora, zinterpretowany oraz ubrany w słowa i fotografie zrobione przez Niego. W świat, który znam po swojemu mieszkając w okolicach, po których wędruje. Napisał na swoim u:
Tyle jest obrazów świata, ilu jest patrzących. [1]
Początek wędrówek sięga roku 2011. Wtedy zaczęła się Jego Odyseja po Górach Kaczawskich, a zarazem poszukiwanie jej sensu. Sensu, który pojąć mogą tylko podobni Jemu wędrowcy:
?... nie rozumieją mojego wstawania nad ranem w niedzielę i dalekiej podróży, żeby chodzić cały dzień po wertepach, nierzadko w deszczu i błocie. (...) Zresztą, jak tamtym wytłumaczyć moją potrzebę wędrówki, skoro nie bardzo potrafię wytłumaczyć jej sobie?? [2]
Tajemnicą jest dla mnie, dlaczego wiosną i latem Autor wędrować nie może i, jak sam pisze, "Pozostają mi krótkie, bo jednodniowe, jesienne i zimowe rendez-vous, dni nierzadko kradzione mojej rodzinie, oraz niepewne plany na przyszłość."[3] Szkoda. Mnie brakowałoby widoku kolorowych, górskich łąk w porze kwitnienia, ciepłego wiatru i brzęczenia owadów. Nie tłumaczy tej pasji wyłącznie ciężka praca w trudnych warunkach, w zimnym warsztacie lub pod gołym niebem. "Cieszyłem się myślą o tym wyjeździe tak, jakbym miesiące całe nie był na włóczędze. Cieszyłem się wybierając buty i szykując je do drogi, cieszyłem się myślą o doborze ubrań, pakując plecak i szykując kanapki, a nawet wyobrażając sobie skomplikowaną gimnastykę przy zakładaniu i sznurowaniu butów w samochodzie. Cieszyła mnie moja radość."[4] Kto nie przeżył takich emocji, nie zrozumie. Po prostu.
Autor przywiódł mi na myśl Włóczykija. On także przychodził do Doliny Muminków wiosną, a ruszał na wędrówkę późną jesienią, gdy Muminki zasypiały na zimę. Mam nadzieję, że Autor wybaczy mi to porównanie.

Krzysztof Gdula zazwyczaj wędruje samotnie, wyrusza z Leszna o trzeciej nad ranem, by zdążyć przed świtem dotrzeć w Góry Kaczawskie i powitać jutrzenkę, mityczną tytanidę Eos.
?W szacie o barwie szafranu spłynęła Eos na ziemię.?[5]
Tym wersem Homer rozpoczął ósmą Pieśń Iliady, a Krzysztof rozdział swojej książki. Ten cytat zawiódł mnie na trop bloga tworzonego przez Jana, a w którym znalazłam opisy kilku tych samych wędrówek co na blogu i w książce autora "Gór Kaczawskich słowem malowanych", a także zdjęcia obu panów. Tak oto objawił mi się, wspominany w książce, współtowarzysz niektórych wędrówek Autora, także fotograf i bloger, Jan Łęcki.

Góry Kaczawskie, na podobieństwo Olimpu, zamieszkują greccy bogowie. Oprócz Eos spotkamy Zeusa, Boreasza, Meandra, Heliosa i innych. Jedni usiłują zdmuchnąć Autora ze skały, inni psują piękny spektakl jutrzenki:
"Tak więc oczywistym sprawcą chmurnych brzasków bez kolorów jest Zeus, ten stary pierdoła z myszami w brodzie, a nie biedna i samotna Eos."[6] - tłumaczy Autor po przytoczeniu boskich ploteczek na temat prowadzenia się herosów i tytanid, po czym szczerze wyznaje - "Że podkochuję się w niej i dlatego bronię? Ależ tak! Jakże być obojętnym na jej urok?"[7]
Olimpijscy bogowie zaludnili europejską kulturę tak dawno temu, że ich obecność, na zimnej dla nich północy, nie dziwi. Dlaczegóż więc miałby dziwić Odyseusz, jako zimowy wędrowiec?
Czy Autor chciałby, na podobieństwo Odyseusza, dotrzeć do swojej Itaki?
"Chciałbym mieć dom. Zbudowałbym go z kamienia, cegły i drewna. Miałby dużą werandę, z której mógłbym, siedząc w wiklinowym fotelu, patrzeć na deszcz. Dom miałby także spadzisty dach z pokojem na poddaszu, wielką bibliotekę i kominek, w którym mieściłyby się grube pnie drewna. (...) Karmiłbym sarny podchodzące pod dom i wiewiórki biegające po dachu, czytałbym lub patrzył na ogień w kominku, chodziłbym po górach i słuchał Bacha. (...) Wybrałem już miejsce na ten mój dom, jest na zboczu Mojego Wzgórza." [8]
Ciekawie czytało mi się gawędy Krzysztofa o wędrówkach po Górach Kaczawskich. Pora roku też jest odpowiednia, by wczuć się w klimat krótkich, chłodnych dni, opadów śniegu lub deszczu, uśpionej przyrody. Nie sposób opisać w recenzji wszystkich wątków, na które natrafiłam w książce. Polecam uwadze fragment o butach. kto wędruje, ten wie, jak bardzo są ważne. Także o zwierzętach, które się pojawiają, lampce wina w Zaczarowanym Ogrodzie, napotkanym tubylcu, który zapytany o ścieżkę w poprzek góry odparł: "Jak się zna drogę, to się przejdzie"[9], o jaskiniach i wiele, wiele innych.
Życzę przyjemnej, nieśpiesznej lektury na długie, zimowe wieczory!


---------------
[1] http://krzysztofgdula.blogspot.com/2019/08/cegy-i-samochody.html
[2] "Góry Kaczawskie słowem malowane", Gdula Krzysztof, Wydawnictwo PrimoLibro 2019, s. 36-37
[3] tamże, s. 174
[4] tamże, s. 100
[5] Iliada. Pieśń VIII", Homer
[6] "Góry Kaczawskie słowem malowane", Gdula Krzysztof, Wydawnictwo PrimoLibro 2019, s. 88
[7] tamże
[8] tamże, s. 62
[9] tamże, s. 101

28/12/2019

James

8.00 pkt.

Currents (vinyl) (Box) Collector`s Edition

Świetny album wydany z wielkim rozmachem! W wydawnictwie znajduje się aż 5 osobnych dysków z nagraniami! Sama ilość robi wrażenie, ale spokojnie! Razem z ilością idzie jakoś! Album idealnie zmasterowany pod czarny krążek (w tym przypadku pod czerwony ;)) Posiadanie albumu Currents w takim wydaniu to niezwykła przyjemność. Można go z dumą postawić na półce i prezentuje się on idealnie. Polecam serdecznie wszystkim fanom Tame Impali, ale i innym którzy chcą się dopiero zapoznać z ich twórczością. Z decydowanie warty swojej ceny.

19/12/2019

Katarzyna Kubiak

8.00 pkt.

Planner #lifebalance 12 tygodni do zdrowego stylu życia

Przyznam szczerze, że do plannerów podchodzę zawsze z dużą rezerwą i trudno znaleźć mi taki, który rzeczywiście spełniałby moje potrzeby. Tym razem jednak trafiłam na prawdziwą "perłę" wśród plannerów. Planner lifebalance pozwala na przeanalizowanie swojego stylu życia oraz wprowadzenie koniecznych zmian. Rozmiar plannera jest bardzo optymalny - wystarczy nam na 3 miesiące pracy nad sobą. W moim przypadku pozycja naprawdę się sprawdza, ponieważ mogę monitorować mój nastrój, zadbać o mój kręgosłup (co przy siedzącej pracy jest niezwykle ważne), rozplanować moje posiłki i oczywiście rozpisać plan dnia. Dzięki temu udaje mi się zoptymalizować mój dzień i zyskać więcej czasu na inne rzeczy. Serdecznie polecam wszystkim, którzy chcą pracować nad sobą, a mają problem z motywacją i samodyscypliną - jak ja. Ten planner naprawdę pomaga!

19/12/2019

czytanie.na.platanie

10.00 pkt.

Podróż do Carcassonne Tom 1

?Podróż do Carcassonne? przywiozłam z Krakowskich Targów Książki i strasznie żałuję, że wzięłam tylko pierwszy tom. Oczywiście książkę pochłonęłam, a opowieść kończy się w takim momencie, że aż mnie skręca, by przeczytać ciąg dalszy. Cóż przyjdzie teraz trochę poczekać.

Podobnie jak kryminały retro, tak i obyczajówki z historią w tle skradły moje serce. Akcja książki przenosi nas w trudne lata międzywojnia i II wojny światowej. Odwiedzamy ówczesną Warszawę, Kraków i klimatyczną wiejską posiadłość w Pobierowie.

Młoda aktorka, Natalia, przyjeżdża do Warszawy, by rozpocząć pracę w teatrze. Niestety, zakochana, powiela błąd własnej matki i zachodzi w ciążę z hrabią. Ani Ksaweremu, a już szczególnie jego matce nie uśmiecha się mezalians. Dziewczyna wraca do Krakowa, gdzie samotnie wychowuje córkę.

Jak potoczą się losy bohaterów? Jaki wpływ na nie będą miały niepewne czasy, w których przyszło im żyć i skrzętnie ukrywane sekrety?

Historię poznajemy w narracji trzecioosobowej, ale również z opowiadań Iwony, będącej owocem młodzieńczej miłości Natalii i Ksawerego.

Cudownie się czyta tą historię. Trzeba przyznać, że autorka pisze bardzo lekko i obrazowo. Jeśli lubicie obyczajówki z rysem historycznym, to i Was zachwyci ta propozycja.

A tak z ciekawostek, w pięknym francuskim miasteczku Carcassonne można podziwiać najstarszy w Europie, pięknie zachowany barbakan. Zachęcam do odwiedzenia tego klimatycznego miejsca.

Główny bohater książki to Mieczysław Kosz, ze wszech miar wyjątkowy, wręcz genialny niewidomy pianista i kompozytor jazzowy. Na scenie był spełniony. Jaki był prywatnie?
Ur.w 1944 r., zmarł w 1973 r. Zginął tragicznie, wypadając z okna mieszkania. Istnieje hipoteza, że było to samobójstwo. Jak było naprawdę? Czy autorowi uda się rozwikłać tę tajemnicę?
Ta książka to pierwsza pełna biografia Mieczysława Kosza. Zachęcam do jej lektury.
Autor bazuje na rozmowach przeprowadzonych z najbliższymi i przyjaciółmi artysty oraz wszystkich materiałach, jakie udało mu się zdobyć. Kosz to artysta nieomal zapomniany, znany co najwyżej wielbicielom jazzu. Wielka szkoda. Muzyka przez niego tworzona, grana jest wyjątkowa.
Wzrusza, porusza nie tylko jego twórczość, ale także książka o nim.
Przez całe życie był ciężko doświadczony. Wzrok stracił na skutek choroby w wieku 12 lat. Trudne relacje z ojcem, momentami bardzo trudne, powojenna bieda, wyobcowanie, samotność, ucieczka w inny, stworzony przez siebie świat. Póżniej szkoła muzyczna, ogrom pracy, jaką Mietek włożył w grę, natrafienie na odpowiednią nauczycielkę, rozwój talentu, pierwsze koncerty, oszałamiające sukcesy. Ale to tylko na scenie. Jak było w życiu prywatnym? Tego dowiecie się z tej doskonale napisanej, poruszającej książki.
Książkę czyta się doskonale, szczególnie gdy w tle rozbrzmiewa muzyka tego niezwykłego jazzmana, a całość lektury ubarwiają liczne cytaty z recenzji muzyki Kosza. Te wstawki sprawią, iż poszerzy się grono wielbicieli zmarłego artysty.
Przyznam się, iż przed sięgnięciem po tę książkę nic o Mietku Koszu nie wiedziałam. Jego nazwisko nawet nie obiło mi się wcześniej o uszy. Po skończeniu lektury nie mogę odżałować, iż tak niezwykła postać jest w zasadzie w Polsce zapomniana. Wielka szkoda.
Pierwszym, co rzuca się w oczy w trakcie lektury jest fakt, iż autor w opracowanie biografii włożył naprawdę mnóstwo pracy. Nie było łatwo dotrzeć do znajomych, przyjaciół, czy urywków zapisków, notatek w prasie. Karpiński musiał swojego bohatera bardzo lubić, być nim wręcz zafascynowany.
Równocześnie z każdej strony przebija niezwykłość Kosza, człowieka próbującego radzić sobie z tym, co na niego zesłał los, usiłującego oswoić niepełnosprawność poprzez swoją muzykę i drwienie z samego siebie. Szkoda, iż nie udało się wyjaśnić do końca tajemnicy jego śmierci.
Zachęcam do lektury nie tylko wielbicieli jazzu, ale wszystkich chcących poznać niezwykłego człowieka, przeczytać dobrze napisaną, poruszająca biografię.

9/12/2019

Marcin

8.00 pkt.

Gra Scythe (edycja polska)

Scythe to świetna gra strategiczna w pięknej oprawie graficznej, która dotyczy zarówno karty, jak i planszy oraz planszetek graczy. Gra wymaga taktycznego myślenia i planowania, zapewnia płynną rozgrywkę, bez zbędnego rzucania kośćmi przy każdej okazji. Dodatkowo zasady opisane są w sposób zrozumiały, a za pomocą symboli na kartach i planszetkach łatwo wszystko ogarnąć już po pierwszej rozgrywce. Polecam od razu dokupić powiększenie planszy, gdyż przy większej ilości osób robi się gęsto. Dodatek Najeźdźcy z dalekich krain umożliwia grę w 7 osób oraz urozmaica rozgrywkę. Igrając w wiatrem dodaje kolejne opcje i ciekawe rozwiązania.
Zdecydowanie polecam!

Pokaż więcej

12/01/2020

Paulina

Odwet


Sekcja specjalna, której szefem jest Roman Leski otrzymuje wyjątkowe zadanie prześwietlenia bohatera z Iraku Olgierda Rubeckiego, który zdobył dużą popularność i zamierza startować w wyborach. W tym samym czasie w Algierze i w Baku ginie dwóch oficerów wywiadu. Rubecki zostaje napadnięty a członek zespołu Romana porwany. Całej sprawie przygląda się pułkownik Fiedotow, rosjanin bacznie śledzi całą sytuację stawka jest wysoka ponieważ zbliżają się wybory. Czy ofiar będzie więcej? Co się stanie gdy wyjdzie na jaw kto tak naprawdę stoi za morderstwami?
Bohaterami powieści są nie tylko tajni agenci ale również ważne osoby ze sceny politycznej. Postaci w książce jest bardzo dużo co na początku trochę mi przeszkadzało, ale książka po jakimś czasie nas z nimi oswaja. Autor podejmuje bardzo ważne tematy w swojej powieści lecz dalekie dla większości społeczeństwa. Mimo iż książka jest dość obszerna dzięki prowadzonej narracji czyta się ją szybko. Autor wciąga nas w przedstawiony świat dzięki niebanalnej fabule powieści i zawartej w niej intryg. Każdy rozdział wnosi nowe fakty, cały czas coś się dzieje do samego końca czytelnik się nie nudzi czytając książkę. Akcja toczy się w zawrotnym tempie, i gdy już myślimy że nic nas nie zaskoczy autor wyciąga asa z rękawa. Autor świetnie zarysowuje sylwetki bohaterów, powiązania między nimi, ich życie prywatne i problemy.

12/01/2020

Patrycja Łukaszyk

Festiwale wyklęte

"Festiwale wyklęte" dotyka nietypowej tematyki - festiwalów w Zielonej Górze i Kołobrzegu za czasów PRL-u. Autor dzieli się własnymi wspomnieniami i badaniami źródłowymi, przeplatając je fragmentami wywiadów z poszczególnymi gwiazdami ówczesnych scen i zdjęciami z epoki.

Zakres tematyczny książki jest na tyle wąski i okrojony, że, no cóż, może się albo podobać, albo nie. Mi osobiście kompletnie nie przypadł do gustu i myślę, że nie przypadnie każdemu, kto nie jest fascynatem tak konkretnego aspektu historycznego polskiej sceny muzycznej.

Miałam nadzieję, że natrafię tu na sporo opowieści obyczajowych i anegdot. Owszem, natrafiałam na nie, ale były one za rzadkie, a jak już się pojawiały, to w znakomitej większości kompletnie do mnie nie trafiały, na palcach jednej ręki policzyłabym te, które czytałam z pewną dozą zainteresowania. Większość tego całkiem opasłego tomiszcza stanowią broszurkowe opisy "kto, gdzie, kiedy i z czym" występował, fragmenty piosenek i opisy laureatów oraz reakcji publiczności.

Jak już wspomniałam - "Festiwale wyklęte" mogą być dobrym źródłem informacji, jednakże tylko dla bardzo wąskiego grona odbiorców. Doceniam ilość pracy włożoną w przygotowanie tej publikacji. Przeciętny czytelnik jednakże raczej nie odnajdzie się w zawiłościach tej lektury.

Plusy: sporo tekstu i szacunek dla tłumacza za pracę Minusy: brak przypisów, co powoduje dezorientację czytelnika, który nie zna ówczesnych realiów na Płw. Apenińskim. Spora część informacji zupełnie niepotrzebnych i męczących. Niestety, jest to najsłabsza książką w temacie, będąca właściwie przepisaniem "Historii sanktuarium w Pompejach" B. Longo i paru nieco archaicznych kompilacji.

12/01/2020

Izabela W

Złość piękności szkodzi

Weekendowy wyjazd we dwoje to doskonała okazja, by zbliżyć się do siebie i szeptać romantyczne słówka. Chyba że nagle pojawi się jeszcze ta druga?
Gdy redaktor Kordecki dostaje zaproszenie na otwarcie nowego hotelu, Zojka ma nadzieję, że zabierze ją ze sobą. Nie tym razem? Zazdrosna wyrusza do hotelu, by mieć Kordeckiego i jego towarzyszkę na oku, a przy okazji zrelaksować się w luksusowym spa. Tych troje pod jednym dachem to znak, że weekend wcale nie będzie spokojny?

Tymczasem aspirant Chochołek przygotowuje się, by stanąć na ślubnym kobiercu. Niestety, nie mieści się w żaden garnitur, więc musi zrzucić nadmiarowe kilogramy. Czy znany dietetyk przekona go, że trzy śniadania dziennie to jednak trochę za dużo?

"Złość piękności szkodzi" jest czwartym i chyba (oby nie) ostatnim tomem cyklu Kroniki pechowych przypadków. Autorka umiejętnie zwodziła nas, co do tego czy Zojka i Kordecki będą w końcu razem. W każdym razie w tej części do gry wkroczy jeszcze jedna kobieta i trzeba będzie zawalczyć... Ale jak to się już wszystko skończy, nie zdradzę.

"Za moich czasów inaczej się takie rzeczy załatwiało! Siadało się za taką jedną w kościele i wrzucało szczypawicę za kołnierz bluzki. Jak pannica poczuła, że jej łazi, i z wrzaskiem skakała po ławce, od razu amantowi ochota przechodziła. Na żeniaczkę i nie tylko."

Ponownie dałam się porwać stworzonej historii, przezabawnym zbiegom okoliczności i wydarzeniom. Wiadomo, gdyby nie barwne, charyzmatyczne postacie, nie byłoby tego całego cyrku! Uwielbiam sposób, w jaki autorka prowadzi fabułę, jakie wymyśla dialogi. Cięte riposty pomiędzy bohaterami sprawiają, że chciałoby się stanąć z nimi oko w oko. Jeśli więc komedia kryminalna to tylko Joanny Szarańskiej. 

"Złość piękności szkodzi, a tobie to akurat uroda może się przydać. Męża jeszcze nie masz!"

"Złość piękności szkodzi" doskonale domyka cykl, choć bez przeszkód można by jeszcze podrzucić bohaterom, jak i czytelnikom jakąś zagadkę do rozwiązania w kolejnej części. To ciepła, pełna humoru powieść, która każdego wprawi w dobry nastrój. Pakująca się w kłopoty Zojka, przystojny redaktor Kordecki, odchudzający się aspirant Chochołek oraz jedyna w swoim rodzaju babunia Łyczakowa ze swoją sławetną siekierką - poznajcie konieczne tę zwariowaną bandę! Ja z przyjemnością wybrałam się na urlop z Zojką i chętnie zrobiłabym to znowu. A co!

12/01/2020

Erni2015

Czarnobyl

Gdy w kwietniu 1986 roku doszło do awarii reaktora w Czarnobylu, byłem zaledwie kilkuletnim chłopcem, stojącym u progu podstawówki. Od tamtego czasu minęły 34 lata, a szczegóły czarnobylskiej katastrofy wciąż częściowo owiane są tajemnicą i budzą wiele emocji. By tragizm ówczesnego Czarnobyla przybliżyć współczesnemu pokoleniu, reżyser Johan Renck pokusił się o stworzenie miniserialu, który w pięciu odcinkach opowiada tamtą straszną historię.
Co z tego wyszło? Świetny, trwający łącznie nieco ponad pięć godzin seans, na którego kolejne odcinki, emitowane przez HBO w tygodniowych odstępach, czekałem z ogromną niecierpliwością. Całość, mimo tragizmu sytuacji, tworzy emocjonujące i bardzo klimatyczne kino, zapierające dech i przyprawiające o szybsze bicie serca. Widz, oglądając kolejne odcinki, odkrywając kolejne karty awarii czarnobylskiego reaktora, z coraz większą grozą uświadamia sobie ogrom tej katastrofy i wyobraża sobie jej przerażające skutki. Klimat serialu jest po prostu rewelacyjny; "Czarnobyl" wciąga i absorbuje na każdej płaszczyźnie - dźwięk i obraz, cała ta sceneria, wplecione oryginalne komunikaty dla mieszkańców ewakuowanych z Prypeci (po rosyjsku), wszystko współgra idealnie i wcale się nie dziwię, że serial bije rekordy popularności na całym świecie.
Czy można go traktować jako źródło historyczne? W przeważającej części na pewno tak. Zarówno geneza, jak i przebieg awarii reaktora odwzorowane są według potwierdzonych i znanych powszechnie faktów, a większość głównych bohaterów to postacie prawdziwe. Oczywiście wątki poboczne i kilka postaci wprowadzono jedynie na potrzeby serialu, ale w żadnym razie nie jest to zakłamywanie historii; pamiętajcie, że to serial fabularny, nie dokumentalny.
To, co w "Czarnobylu" urzekło mnie najbardziej, to realizm wizji ogromnej katastrofy, która gdyby nie poświęcenie wielu ludzi, mogłaby mieć skutki jeszcze straszniejsze. Twórcy serialu, na przykładzie pojedynczych postaci, wspaniale ukazali owo poświęcenie i bohaterstwo setek ludzi walczących ze skutkami awarii. Ponadto bardzo ciekawie i przejrzyście pokazano szczegóły działania reaktora jądrowego; dla geeków fizyki i reakcji łańcuchowych to prawdziwa gratka.
Podsumowując - dwa aspekty (ten społeczny i ten typowo techniczny związany z fizyką jądrową, promieniowaniem itd.) czynią z tego serialu fascynującą mieszankę fabularno-naukową. "Czarnobyl" to serial mocny, pełen realizmu i przerażający. Ku przestrodze.

Naomi, kobieta z obsesją poczęcia drugiego potomka, i pan mąż Charlie, mężczyzna lekko nieporadny życiowo. On wycofany, umęczony dążeniem do zaspokojenia potrzeb swojej żony i odbudowania poczucia własnej wartości, ona poirytowana niemocą realizacji własnych planów i zachowaniem męża. Tę dwójkę łączą dziwne relacje.
Kiedy kobieta poznaje przystojnego Seana, ulega jego urokowi. W ekspresowym tempie tych dwoje trafia pod prysznic w miejscu publicznym. Wkrótce po tym intymnym spotkaniu Naomi dowiaduje się, że jest w ciąży. Pytanie tylko, kto jest ojcem poczętego dziecka? To jeszcze nie koniec kłopotów rezolutnej mamuśki. Okazuję się, że przystojniak Sean, nie jest tym za kogo się podaje. Dziwne rzeczy, które mają miejsce w domu Naomi i Charlesa, niepokoją kobietę. Nadmiar złego, odkrywa, niewygodne fakty z przeszłości swojego kochanka.
Wszystko brzmi ciekawie, prawda?
I to jest ciekawa historia, jednak styl jakim posługuje się autor, jest delikatnie mówiąc "dziwny" i dla mnie momentami mało strawny. Początek był toporny, opisy i wywody głównej bohaterki nużące i nie wnoszące wiele do treści, brakowało mi emocji i dynamiki. Ale... stał się cud i drugą część książki czytało mi się lepiej, co spowodowało, że dobrnięcie do brzegu było łatwiejsze. I nawet zakończenie nie było złe.
To nie jest książka która zapada w pamięć, natomiast jest to debiut, więc wiele wybaczam, no może wszystko.

12/01/2020

Katarzyna

Nie ma - mobi, epub

Przeczytane z ogromnym zainteresowaniem. Myślę, że niektóre teksty pozostaną już w mojej głowie do końca - pewnych rzeczy wymazać z pamięci nie sposób.
Są w niej teksty lekkie i przyjemne, są takie, które mącą nieco codzienny spokój, ale jest i taki, po przeczytaniu którego na usta cisną się niecenzuralne słowa.
Warto po tę pozycję sięgnąć - to bez dwóch zdań.

Według mnie to jest najlepsza tego typu książka na rynku. Piękne wydanie, pomysłowe i inspirujące pytania, dużo miejsca na zapisywanie niesamowitych wspomnień dziadka... Idealny album na prezent dla każdego lubiącego opowiadać wnukom historie z przeszłości.

12/01/2020

Robert

Irlandia

Po sukcesie ?Dublina? Rutherford oprowadza nas nadal po Irlandii, w kolejnym tomie swojej opowieści. Czytałem w paru miejscach, że ?Irlandia?, to jakby kontynuacja wspomnianego tytułu, jednak jak dla mnie nie trzeba być zaznajomionym z poprzednią powieścią. Po prostu dzieją się w tym samym miejscu, że tak to ujmę. A sam pisarz znany jest ze swoich monumentalnych ksiąg, z których najcieńsza ma ponad 600 stron, więc parę wieczorów to zajęło, zanim zakończyłem lekturę.

O książce możemy przeczytać że:

Fascynująca kontynuacja bestsellerowego ?Dublina?.
Porywająca irlandzka saga przedstawiająca ludzkie losy od XVII wieku aż do współczesności. Opowiada o wielu rodach podzielonych religią czy doświadczonych tragicznymi wydarzeniami, jakich nie brakowało w irlandzkiej historii. Edward Rutherfurd wspomagając się wiedzą czołowych historyków, kreśli rys Irlandii od przybycia Cromwella, przez stulecia ucisku, wielki głód aż po Powstanie wielkanocne i powołanie niepodległego państwa. Ta napisana z wielkim rozmachem, pełna znakomicie narysowanych postaci powieść, aż kipi od historycznych szczegółów. To książka, która zaspokoi apetyty wszystkich miłośników literatury historycznej.

Jako że lubię takie opasłe tomiska, nie byłem zbytnio przerażony objętością tej książki. A w kilku opiniach które czytałem, była to jedna z wad tej publikacji. Dla mnie im grubsza książka ? tym lepsza. A jeszcze taka, od której trudno się oderwać! Historia Irlandii jest skomplikowana, jednak autorowi udało się przedstawić nie tylko najważniejsze wydarzenia z tej właśnie historii, ale i wplótł całkiem zgrabnie na karty tej powieści losy zwykłych ludzi, którzy musieli zmagać się nie tylko z prześladowaniami, ale i z wielkim głodem, który nawiedził ten kraj. Co do części historycznej mamy tu praktycznie wszystko. Od Cromwella, po historię poczty, czy słynne bitwy. Jeśli mam być szczery, to porównałbym tą powieść do serii książek Folletta. ?Filary Ziemi? również znakomicie łączy historię z życie zwykłych ludzi. Fikcja, która łączy się z wielkimi wydarzeniami, które zmieniały niemalże cały świat. Kto lubi opowieści o czymś, zapewne będzie usatysfakcjonowany. A objętość tej książki, to tylko zaleta. Polecam tą, jak i inne powieści pisarza.

12/01/2020

adasiowe

Mustang z Dzikiej Doliny

Arcydzieło

12/01/2020

Robert

Saga Winlandzka Tom 4

Wikingowie od wieków rozpalają wyobraźnię, nie tylko zwykłych ludzi. Fascynacja tym walecznym ludem, wzięła się być może stąd, że żaden nie doczekał się tylu legend i mitów o swojej działalności co ten. Większość mocno podkolorowana, bowiem, kogo ciekawił by los grupy ludzi mieszkających sobie spokojnie w mroźnej krainie? Na szczęście japońscy twórcy stworzyli dzieło, od którego trudno się oderwać, bowiem nie skupili się na nudnym życiu, ale na podbojach, na których ? jak wiemy trup ściele się gęsto i czasem trudno nadążyć za akcją. ?Saga Winlandzka? - bo o niej właśnie mowa stała się jedną z moich ulubionych mang.

O czwartym tomie możemy przeczytać że:
Zbliża się czas konfrontacji księcia Kanuta z ojcem, królem Swenem Widłobrodym. Rozpoczyna się rozgrywka polityczna, w której nie wiadomo, kto jest pionkiem, a kto rozgrywającym. Thorfinn, Askeladd oraz Thorkell stają w centrum wydarzeń na zawsze zmieniających ich los.

Czwarty tom Sagi Winlandzkiej (a właściwie ósmy, bo w Polsce dostajemy podwójne, zbiorcze edycje) pokazuje, że autor ani na moment nie traci siły wymowy To wciągające, porywające dzieło, od którego nie chce się nawet chwili odpoczynku. Powiedzieć, ze polecam to zdecydowanie za mało.

12/01/2020

oczytanakryminolog

Zapach śmierci Cykl: Dr David Hunter. Tom VI

W opuszczonym szpitalu świętego Judy dochodzi do odkrycia zmumifikowanych zwłok kobiety. Wskutek nieszczęśliwego wypadku śledczy odnajdują także łóżka, w których nadal leżą pacjenci. Martwi, przywiązani pasami, w zamurowanym pomieszczeniu. Do akcji wkracza antropolog sądowy - doktor Hunter, który próbuje wyjaśnić okoliczności śmierci trzech ofiar. Jakich odkryć dokona? Czy uda mu się odtworzyć ostatnie godziny życia denatów i wraz z Policją odnaleźć osobę, która dokonała mrożącej krew w żyłach zbrodni?

W ostatnim czasie wpadały mi w ręce książki dobre. Nie fenomenalne, nie świetne ? po prostu dobre. Czytelniczy marazm trwał w najlepsze, aż tu po latach przerwy pojawia się najnowsza pozycja mojego ulubionego autora, od którego zaczęła się moja miłość do kryminałów. Lata rozłąki spowodowały, że z początku czytało się dość osobliwie, z delikatnym poczuciem niepokoju i dręczącymi pytaniami ? czy aby autor nie wypadł z formy? Czy ten powrót będzie udany? Nie był udany . To za mało powiedziane. Był GENIALNY.

Być może sympatia do autora zgoła przysłania mi obiektywizm, bo w książce doszło do kilku wydarzeń, które normalnie odrobinę bym skrytykowała, ale w tym wypadku - nie potrafię. Pierwszy raz od dawna wciągnęłam się w fikcyjny świat, kompletnie zapominając o tym, który mnie otacza. O kontrolowaniu czasu, czy ilości przeczytanych stron podczas czytania tej pozycji nie mogło być mowy. Nadal uważam, że pierwsza część serii jest spośród wszystkich najlepsza, mam do niej ogromny sentyment i wiem, że taki sukces jest w zasadzie nie do powtórzenia. Ale kolejna część daje radę, autor trzyma poziom i wciąż udaje mu się zaskoczyć czytelnika.

Co sprawia, że Beckett jest tak wyjątkowy? W mojej ocenie jest to prostota ? to w jaki sposób buduje świat minimalną ilością słów, z maksymalnym oddziaływaniem na wyobraźnie. Niektórzy autorzy budują klimat przez dziesiątki stron, Beckett robi to za pomocą kilku zdań.

Książki z Davidem Hunterem to seria, którą każdy miłośnik kryminałów powinien poznać, bo kiedy już to zrobi ? nie będzie mógł się oderwać. Polecam całym sercem!

12/01/2020

CherryLadyReads

Chmura

Emma Stone po stracie swojego brata, przeprowadza się z rodzicami do inteligentnego domu, który ma zapewnić im bezpieczeństwo. W budynku praktycznie wszystko sterowane jest za pomocą aplikacji w telefonie, a drzwi otwierają się i zamykają przed domownikami po zidentyfikowaniu ich za pomocą chipa przy kluczach i telefonu komórkowego. Oświetlenie, które samo się włącza, gdy domownicy poruszają się po korytarzach, ekspres do kawy sterowany przez telefon czy lodówka, która sporządza listę zakupów rejestrując ilość produktów. Czy to nie jest dom idealny? Ale wszystko do czasu.
Emma źle sobie radzi z żałobą. Czuje się niezrozumiana przez rówieśników, za każdym razem wyrzucając im, że nie wiedzą co ona przeżywa. Nie potrafi otrząsnąć się z traumy, a kłopoty w związku jej rodziców tylko potęgują zagubienie. Ukojenie przynosi jej internetowa znajomość z Paulem, który kilka lat wcześniej stracił mamę. Chłopak doskonale rozumie co przeżywa dziewczyna i potrafi znaleźć odpowiednie słowa, które przynoszą Emmie ulgę. Dziewczyna powoli zakochuje się w tajemniczym internaucie i chce go bliżej poznać. Dziwi ją jednak jego opór przed spotkaniem, skoro tak dobrze się ze sobą dogadują. Jaką tajemnicę skrywa Paul? Czy na pewno jest tym za kogo się podaje?
Książka porusza bardzo ważny i aktualny temat, jakim są internetowe znajomości. Historia Emmy przestrzega nas przed ujawnianiem zbyt dużo informacji o sobie, w Internecie. Bo nigdy tak do końca nie wiemy, kto siedzi po drugiej stronie ekranu i jakie ma wobec nas zamiary.
Książkę czyta się szybko i rosnącym zainteresowaniem. Jest kilka punktów kulminacyjnych, które sprawiają, że czytelnik czuje narastającą panikę. Choć są też momenty, gdy fabuła zwalnia i zaczyna lekko nudzić. Ale może ma to uśpić czujność czytelnika.
Sama Emma troszkę mnie denerwowała. Jej uczucia do Paula dość szybko zamieniają się w niezdrową fascynację. Jej decyzje również widać, że są nie do końca przemyślane. Ot logika nastolatki, która woli zataić przed rodzicami prawdę, byleby tylko ich nie denerwować, czym jeszcze bardziej pogarsza swoją sytuację. Trudno mi było także zrozumieć, że mając kłopoty ze zrozumieniem zadania z matematyki, dziewczyna nie mogła poszukać rozwiązania w necie, albo wśród swoich znajomych z klasy? Ale mam wrażenie, że pójście na łatwiznę jest dość powszechną metodą wśród młodych ludzi.
?Chmura? to powieść dość złożona poruszająca ważne tematy. W tym młodzieżowym thrillerze, który wykorzystuje istniejącą już technologię do zbudowania przerażającej rzeczywistości, czytelnik znajduje przestrogę. Książka uzmysławia młodym ludziom, że warto podchodzić do internetowych znajomości z dystansem. Nie można bezgranicznie ufać osobom poznanym w sieci, bo nie wszyscy ludzie mają dobre intencje. Internet to bardzo przydatne narzędzie w codziennej pracy, ułatwiające komunikację, ale warto od czasu do czasu zostać offline.
Nie do końca przekonuje mnie tajemnica Paula. Ten wątek jest dla mnie za bardzo przesadzony. Choć rozumiem, że jest dość znaczący dla rozwoju fabuły, ale można było bardziej realistycznie go poprowadzić, co wzbudziłoby jeszcze większe przerażenie u czytelników.
Jednak całość oceniam pozytywnie i polecam zapoznać się z treścią książki szczególnie młodym pokoleniom, które od małego obcują z technologią, aby poznać także zagrożenie płynące z jej użytkowania.

Po Dla wszystkich chłopców, których kochałam sięgnęłam kilka miesięcy po obejrzeniu ekranizacji. Film bardzo przypadł mi do gustu, ale chciałam przekonać się, czy pierwowzór będzie w stanie wywołać we mnie równie miłe emocje.
Przede wszystkim muszę przyznać, że książka była wyjątkowo urocza. Jak film. To piękna opowieść o pierwszych miłościach i wyrastaniu z zauroczeń. Ale przede wszystkim o przyznawaniu się przed sobą do uczuć.
Napisana jest w czasie teraźniejszym, ale chyba pierwszy raz nie przeszkadzała mi taka narracja - zazwyczaj jej nie znoszę.
Nie jest to książka, którą pamięta się latami. Za to czyta się ją szybko i zostawia ona czytelnika z całą gamą ciepłych emocji.

12/01/2020

Oliwia_Amoya

Na krawędzi otchłani

Dorastałam w czasach, w których nikt nie słyszał nawet o fejsbuku, czy Instagramie. Kiedy zamiast siedzieć z nosem w telefonie człowiek biegał po parku, hasał przed domem, dopóki zimno nie zaczęło doskwierać. Czas spędzało się grając w klasy, siatkówkę czy w ringo. Pamiętam te czasy i wspominam je z ogromnym sentymentem. Spotkania, rozmowy i śmiech ? szczery, głośny i radosny. A jak to wygląda dzisiaj?Rozmowa telefoniczna zastępuje spotkanie, wiadomość tekstowa to nowa forma rozmowy, a śmiech rozpoznajemy zwykle tylko poprzez wyrażającą to emotikonkę. Wszystko odbywa się cyfrowo, zawsze jesteśmy online. Bo kto z nas wychodzi dzisiaj z domu bez telefonu? Prędzej zapomnimy portfela, ale nawet to już nie stanowi problemu, prawie za wszystko zapłacimy przecież telefonem. Czy zastanawiamy się czasem do czego to prowadzi? Jak mocno jest obecnie rozwinięta potęga technologii i sztucznej inteligencji? Moje refleksje na ten temat wywołała nowa książka Bernarda Minier?a ? ?Na krawędzi otchłani? (Wydawnictwo Rebis). Już w samym wstępie autor informuje, że wszystkie technologie, o których tu wspomina, istnieją bądź są obecnie rozwijane. Aplikacje i urządzenia, z którymi spotkamy się w powieści, są już używane w wielu krajach i są niemal identyczne.
Bohaterką thrillera jest młoda kobieta, ekspert w dziedzinie sztucznej inteligencji, która rozpoczyna pracę w Hong Kongu u jednego z największych producentów nowych technologii. Francuzka bardzo szybko odkrywa, że pracownicy firmy giną w dziwnych okolicznościach. Gdy chce poznać prawdę, jej życie jest w niebezpieczeństwie?
Nie będę zdradzała fabuły ?Na krawędzi otchłani?, gdyż warto samemu się w nią zagłębić. Książkę czyta się bardzo szybko. Poza świetną i dynamiczną akcją, Bernard Minier zadbał również o wyrazistość każdej z postaci. Bohaterowie są perfekcyjnie wykreowani pod każdym względem.
Po przeczytaniu powieści, na pewno zaczniesz bardziej zwracać uwagę na to, jak często i w jakim celu korzystasz z urządzeń elektronicznych i jakie to może mieć skutki. Jesteśmy karmieni informacjami, że wszystkie nowinki technologiczne mają nam służyć i ułatwiać życie, ale jeśli się nad tym dłużej zastanowimy to w rzeczywistości sami stajemy się ich niewolnikami. Większość z nas żyje w przeświadczeniu, że internet nas łączy, co jest niestety iluzją. W rzeczywistości to właśnie internet odrywa nas o kontaktu z ludźmi, przestaliśmy być tu i teraz, razem. Jak powiedział autor Bernard Minier w jednym z wywiadów: ?Mark Zuckerberg wie o 2,5 mld użytkowników Facebooka więcej, niż Stalin z całą swoją tajną policją wiedział o obywatelach ZSRR. (...) Google i Facebook to w gruncie rzeczy organizacje antydemokratyczne. Nikt ich nie kontroluje, nikt na nie nie głosuje. A są silniejsze niż państwa i rządy. Decydują o naszych losach?.
Świetna, wciągająca książka, którą czyta się z niesłabnącym zainteresowaniem. Polecam!

12/01/2020

Oliwia_Amoya

Bezwład

?Bezwład? Jessicy Barry (Wydawnictwo Rebis) to najbardziej wyczekiwana książka 2019 roku według amerykańskich mediów. W Polsce premiera jest zaplanowana na 28 stycznia.
Świetnie prowadzona narracja pozwala nam powoli karta po karcie odkrywać co się stało i poznać różne oblicza prawdy.
Głównym wątkiem powieści jest katastrofa lotnicza, którą głównej bohaterce udaje się przeżyć. Niestety w pościg za nią ruszają bezwzględni ludzie, mający jeden cel - pozbycie się niewygodnego świadka. Alisson bowiem od jakiegoś czasu szpiegowała męża, nagrywała jego rozmowy i zdobyła dość materiałów, żeby udowodnić okrutną prawdę ? jej narzeczony przyczynił się do śmierci kilkunastu niewinnych osób. W obliczu niebezpieczeństwa bohaterka ma jeden cel ? przeżyć i ochronić matkę, której nie widziała od dwóch lat.
?Bezwład? jest pełny intryg, tajemnic i dynamicznej akcji, a to gwarantuje dobry, trzymający w napięciu thriller. Zdarzenia opisywane z punktu widzenia matki i córki wzajemnie się uzupełniają i pokazują dwa punkty widzenia. Żadna z postaci nie jest wyidealizowana ani lepsza od drugiej, co jest wielkim atutem.
Powieść skategoryzowano jako thriller, jednak możemy w niej odnaleźć także wiele wątków obyczajowych i psychologicznych. Jednym z nich jest relacja matki z córką, opisywana dość szczegółowo. Stopniowo dowiadujemy się, dlaczego kobiety od dwóch lat nie mają ze sobą kontaktu. Zakończenie również zaskakuje. Książkę polecam wszystkim miłośnikom thrillerów psychologicznych.

12/01/2020

Szumi6

Achaja Tom 3 - mobi, epub

Dalszy ciąg sagi w którym intrygi i współpraca wywiadów pozwalają mniejszym postawić się większemu. Księżniczka dwóch królestw major wywiadu, Laleczka , drapieżna kocica zmierza do ostatecznej konfrontacji... Wszystko Ziemiańsko barwne i podlane dywagacjami o procesach państwo twórczych i destrukcyjnych istna geopolityka w królestwach za pasmem Gór Pierścienia.

12/01/2020

Inthefuturelondon

Iskra

Od momentu, gdy skończyłam czytać Tusz, minęło już trochę czasu, jednak i tak nie mogłam dociekać się kontynuacji. Nareszcie dorwałam się do Iskry, która... Przekonajcie się sami.

Leora zostaje za karę wysłana poza granicę miasta Naznaczonych. Trafia do wioski Nienaznaczonych, a jest tam w charakterze szpiega. Większość mieszkańców wierzy w jej chęć znalezienia informacji o rodzicach, jednak są i tacy, którzy pragną jej odejścia. Jak Leora ma zdradzić Nienaznaczonych, jeśli wśród nich odnalazła swoją bratnią duszę? Jak poradzi sobie ze świadomością, że czeka ich wojna?

W poprzedniej części Leora zafascynowała mnie swoją odwagą i wiarą w to, co robi. Tutaj zdobyła mój jeszcze większy szacunek. Choć zdawała sobie sprawę z tego, jak trudno będzie mieszkać wśród obcych jej ludzi, to zgodziła się na tę szaloną wyprawę. Inaczej tego nie mogę nazwać. Ja, będąc na jej miejscu, byłabym w totalnej kropce - zgodzić się na szalony plan władzy Naznaczonych, czy też pozwolić na dożywotne wygnanie? Po prostu: wow.

Pojawiła się tu również postać Gull, Nienaznaczonej. Choć dziewczyna żyje wśród kochających i szanujących się ludzi, to bije od niej ogromny smutek i samotność. Kiedy zaprzyjaźniła się z Leorą i wyjawiała jej swoje wątpliwości i troski, mnie łamało się serce. Gull to postać, która zasługuje na morze współczucia, ale jest przy tym cholernie urocza w swojej często udawanej beztrosce.

Alice Broadway po raz drugi pokazała, że pisać to ona potrafi, ale także porządnie namieszać. W Iskrze czytelnicy mogą poznać bliżej historię Nienaznaczonych, ich opowieści, sposób życia, a także zmartwienia. Myślę, że jest to dobra równowaga dla części pierwszej, gdzie poznawaliśmy Naznaczonych, czyli tych dobrych od podszewki.

Jestem również pod wrażeniem tego, że autorka wykreowała taki świat, gdzie dwie społeczności zostały przedstawione w najmniejszych szczegółach, włączając w to ich całą historię oraz przekazywane legendy. W dodatku te dwie grupy otwarcie planują konflikt między sobą. Szczerze mówiąc, ja już dawno bym się pogubiła, próbując wykreować taki świat.

Tak, jak poprzedni tom, książkę tę czytało mi się bardzo szybko, na co z pewnością wpłynęła lekkość, z jaką pisze Broadway. Przerzucając ostatnią stronę, żałowałam, że powieść ta nie ma więcej stron. Bo oczywiście zakończenie zostawiło we mnie mnóstwo pytań i żądam odpowiedzi na nie już teraz, natychmiast.

Standardowo, jeśli szukacie dobrej powieści młodzieżowej z elementami fantastyki oraz dystopii, to jak najbardziej polecam Wam sięgnąć po książki Alice Broadway. Wiem, że sporo osób nie podziela mojego zdania, ale warto samemu wyrobić sobie opinię na temat tej historii. Drogie wydawnictwo We need YA - czekam na trzeci tom.

12/01/2020

adasiowe

Rock Dog

super bajka polecam małym dzieciakom i dorosłych

Świetny poradnik i śmiało mogę powiedzieć po pół roku, że zastosowana w praktyce wiedzą jest niezwykle skuteczna.
Bez ściemy, bez naciągania na jakieś drogie metody, pisane prosto z mostu. Bardzo gorąco POLECAM!

Jakiś czas temu miałam przyjemność, dzięki platformie zapoznania się z dwoma tomami cyklu Czaroziemie Susan Dennard. Niestety nie wystarczyło mi czasu, aby umieścić o nich opinie. Ale tym razem, przy okazji części trzeciej, wspomnę o nich kilka słów.

Prawdodziejka i Wiatrodziej, to kolejno pierwsza i druga odsłona cyklu Czaroziemie. Musicie przyznać, że tytuły są świetne, działają na wyobraźnię i chce się je poznać. Każda część skupia się na jednym z bohaterów cyklu. Prawdodziejką jest Safiya, która jest bardzo rzadką wiedźmą ? wiedźmą prawdy. Potrafi zdemaskować każde kłamstwo, a wielu posunęło by się nawet do zbrodni dla tej niezwykłej umiejętności. Z tego powodu Safiya musi się ukrywać, gdyż jej zdolności zostałyby wykorzystane w konflikcie między imperiami. Mocną stroną książki (ale i całego cyklu) są odważne i silne bohaterki. Fabuła Wiatrodzieja skupia się na postaci Merika, pogrążonego w bóli po stracie najlepszego przyjaciela. Jego słabość chce wykorzystać siostra, Vivia, która stoi za nieszczęściami przytrafiającymi się młodemu księciu. Pożądanie tronu działa na Vivię jak afrodyzjak. Czaroziemie opanowuje wojna, a więziosiostry Safi i Iseult zostają rozdzielone. Więcej nie zdradzę, bo musicie mieć przyjemność z lektury. Jednak muszę tylko dodać, że po bardzo dobrym pierwszym tomie Wiatrodzieja dopadła klątwa drugiego tomu.

Krwiodziej to opowieść o jednym z najbardziej tajemniczych bohaterów wcześniejszych części ? Aeduanie. To niezwykle intrygująca postać, nieoczywista i aż do tej pory nie było wiadomo po której stronie się opowie. Tajemniczy i według mnie najciekawszy bohater serii. To na niego czekałam i na to, co się będzie działo między nim a Iseult. Jeżeli chodzi o samego Aeduana, to daje nam się trochę poznać, dzięki czemu lepiej zaczynamy go rozumieć. W tym tomie ma okazję ukazać się nam jako całkiem niezły opiekun niezwykłej dziewczynki, Sowy, mimo specyficznej relacji między nimi. Mamy też wgląd w pewne wątki z jego dzieciństwa.

Dla tych, którzy jeszcze nie czytali cyklu Dennard dodam, że Czaroziemie to miejsce, gdzie na świat przychodzą ludzie obdarzeni niezwykłą mocą. Spotkamy tu wielkie imperia, niespotykane przygody i (dla tych którzy lubią) romans. A nad głowami wisi widmo wojny. Wszystko spowija jednak magia, a jedną z najważniejszych rzeczy jest przyjaźń. Całkiem nieźle wykreowani bohaterowie dodają książce/książkom atrakcyjności. Spotkałam się również ze stwierdzeniem, że to powieści feministyczne. No może trochę tak, gdyż czasami wydaje się, że to postaci kobiece trzymają te serię w ryzach i zdecydowanie odgrywają bardzo ważne role.



Ma się wrażenie, że Susan Dennard cały czas się rozwija, bo trzecia część wydaje się być najlepszą z dotychczasowych. Dennard ewoluuje na naszych oczach, a jej książki są coraz ciekawsze. Jest mroczniej, atmosferę czasami można by kroić nożem. Szybsze tempo akcji sprawia, że z książką trudno się rozstać. Oczywiście jest to, co każdy wielbiciel fantasy lubi najbardziej ? magia. Ale też walka, polityka, intrygi, ucieczki i pościgi. Zdaję sobie sprawę, że początkowo nie jest wcale łatwo ogarnąć świat stworzony w wyobraźni Susan Dennard. Wiele imion do opanowania, a do tego obcobrzmiących nazw. Dlatego jeżeli ktoś z was skusi się na lekturę Czaroziemia, to proponuję, a w sumie to nawet radzę, żeby zacząć tę przygodę od początku, czyli od pierwszego tomu. Wówczas typowe zagubienie w tego typu książkach, dość szybko minie i będziecie mogli się rozkoszować opowieścią Dennard bez najmniejszych przeszkód.

Przenieś się do Czaroziemia i sprawdź, do którego daru ci najbliżej.

11/01/2020

Grzesiek

Dobry sen maluszka

Jestem samotnym tatą dwulatka. Oddałbym mu cały świat, dlatego do niedawna nie wyobrażałem siebie, ze mógłby nie spac obok mnie, choc wiedziałem ze to średnio wychowawcze. Koleżanka pożyczyła mi ten poradnik i zupełnie zmieniłem podejście do tematu. Staram sie, zeby Krzys spał sam w swoim pokoju, ale najważniejsze jest to ze po zastosowaniu kilku porad nie muszę go usypiać przez dwie godziny tylko zazwyczaj zasypia po kwadransie. Ogromny postęp.

11/01/2020

Z e-bookiem pod rękę

To zależy Pop-up

Jak się przekonaliście w recenzji sprzed kilku dni, pop ? upy to świetna forma rozrywki dla najmłodszych. Jednym z wydawnictw, dzięki którym możemy cieszyć się takimi książeczkami jest wydawnictwo Dwie Siostry. Seria pop ? upów, która wyszła spod ich skrzydeł, jest niezwykle bogata, ciesząca oko i pouczająca. Dzisiaj z chęcią Wam opowiem kilka słów o tytule ?To zależy?.
Pop ? up ?To zależy? to arcyciekawe podejście do tematu ubierania się. Dla dzieci jest to bardzo ważny aspekt w życiu, niejednokrotnie buntują się przeciw wielu warstwom zakładanym w zimie, nie rozumieją, dlaczego w czasie deszczu powinny nosić płaszcz przeciwdeszczowy, a w zimie czapkę czy rękawice. Czasem nie widzą różnicy w pogodzie, kiedy dorastają uczą się, dlaczego jest tak, a nie inaczej. Pomocnym w tej nauce może się okazać właśnie tytuł ?To zależy.
Głównymi bohaterami tej książeczki są zwierzątka, które stają przed pytaniem, w co się ubiorą. Każda odpowiedź na to pytanie rozpoczyna się od ?To zależy..? I zwierzątka podają powody, od których może zależeć ich obecny ubiór, a obrazki ukazują dwa warianty odzieży, jaką mają na sobie. Oczywiście, nie wszystko zależy tylko od pogody. Bohaterowie biorą również pod uwagę swój humor, to, co będą robić w danej chwili, itp.
?To zależy? to bardzo pouczający, kolorowy, niezwykle miły i arcyciekawy pop ? up, który śmiało można serwować już 3 latkom, rozpoczynającym swoją przygodę z wybieraniem strojów, decydowaniem o sobie, poznawaniem powodów, dla których coś dzieje się w ten czy inny sposób. Takie książeczki to świetna inwestycja w naukę dziecka, szansa na to, że dziecko nas szybciej zrozumie, albo chociaż spojrzy na uwagi rodzica przychylniejszym okiem, a także pewna ochrona przed buntem. Z czystym sercem polecam, dla mnie to była świetna zabawa, dla córki również, choć zanim zacznie w 100% rozumieć, co dzieje się w książeczce, to myślę, że trochę czasu jeszcze minie.

11/01/2020

Z e-bookiem pod rękę

Milion miliardów świętych mikołajów

Dawno temu na świecie było bardzo mało dzieci i jeden Mikołaj, który w jedną noc potrafił obdarować je wszystkie przygotowanymi upominkami. Jednak dzieci z roku na rok przybywało. Jak radził sobie z tym Mikołaj? Jakim cudem jeden Mikołaj dał radę obdarować wszystkie dzieci na świecie i to w jedną noc?
Z odpowiedzią na to trudne pytanie przychodzi wydawnictwo Dwie Siostry, które w nasze ręce i w rączki naszych dzieci przekazuje przecudowną książeczkę ?Milion miliardów świętych Mikołajów? autorstwa Hiroko Motai oraz Mariki Maijala. Jest to historia idealna, na ten grudniowy czas, choć za oknem nie widać ani grama śniegu. Krótka, treściwa i niecodzienna opowieść wszystkim ciekawskim dzieciom i niedowiarkom pokazuje, w jaki sposób jeden Mikołaj daje radę obdarować miliony, a nawet miliardy dzieci na całym świecie. Rodzice, którzy będą czytać tę książeczkę swoim dzieciom, tak jak ja pewnie stwierdzą, że jest to całkiem logiczne i sensowne wytłumaczenie :D
?Milion miliardów świętych Mikołajów? to bardzo ciepła, krótka, pozytywna historyjka, opatrzona nietuzinkowymi ilustracjami, ucieleśniającymi dziecięcą swobodę. Świetnie sprawdzi się jako książka na wieczorne czytanie czy prezent pod choinkę! Niejednemu dziecku rozweseli bezśnieżne święta!

11/01/2020

Justyna

Festiwale wyklęte

W książce ?Festiwale wyklęte? autor opisuje dwa PRL-owskie festiwale piosenki, które odeszły już do lamusa: w Zielonej Górze (Festiwal Piosenki Radzieckiej) i w Kołobrzegu (Festiwal Piosenki Żołnierskiej).
Nie pamiętam zbyt dobrze żadnego z tych festiwali, ale interesuję się historią polskiej piosenki i gwiazdami minionej epoki, więc z wielkim zainteresowaniem zabrałam się za pozycję Bartosza Żurawieckiego licząc, że znajdę tam jakieś ciekawe, nieznane wcześniej smaczki dotyczące polskich gwiazd piosenki czasów komunizmu. Niestety jedyne co w tej książce znalazłam to nudę. Autor opisuje rok po roku każdy z festiwali według klucza: ile osób przystąpiło do eliminacji, kto prowadził koncerty, kogo wyróżniono, co pisano w ówczesnej prasie. Laureaci także dzielą się swoimi wspomnieniami dotyczącymi danego festiwalu, a autor pokrótce opowiada jak potoczyły się ich dalsze losy. Może byłoby to i ciekawe, ale w większości laureatami zostawały osoby, które potem w znaczący sposób nie zaistniały na polskiej scenie i ich nazwiska niewiele współczesnym już mówią. Jest kilka wyjątków, bo swoje kariery na tych festiwalach zaczynały takie gwiazdy jak: Urszula, Małgorzata Ostrowska, Mietek Szcześniak, Kayah, Izabela Trojanowska czy Michał Bajor. Większość z nich niechętnie wspomina swój udział w tych festiwalach i nie daje się namówić autorowi na jakiekolwiek opowieści na ten temat, a niektórzy nawet nie przyznają się, że na owych festiwalach występowali.

Największą jednak jak dla mnie wadą tej książki są zupełnie niepotrzebne i nie mające nic wspólnego z opisywanym tematem komentarze autora na temat współczesnej polityki.

Moim zdaniem książka ?Festiwale wyklęte? skierowana jest do bardzo wąskiego grona odbiorców. Dla mnie okazała się stratą czasu. Nie polecam.

11/01/2020

Czytamy bo kochamy

Zaczekaj na mnie

Los bywa okrutny i nieprzewidywalny. Najpierw połączył dwie spragnione miłości dusze, pozwolił na chwilę nacieszyć się sobą, a gdy uniesień było zbyt wiele, postanowił na tę sielankę wprowadzić wielkie zamieszanie i zamęt. Już nic nie będzie takie samo.

Autorzy narzucili bohaterom ogromny ciężar, z którym muszą sobie poradzić na swój sposób. Czytelnik zaczynając książkę, zastanawia się czy bohaterowie poradzą sobie z zaistniałymi sytuacjami, ile będą w stanie wytrzymać i czy dadzą radę podnieść się z każdej sytuacji, czy się nie poddadzą gdy kolejny raz będzie źle. Pisarze stworzyli ciekawą i wręcz wciągającą historię, gdzie życie nie jest usłane różami, los często podrzuca liczne kłody pod nogi, jak depresja powoli pożera człowieka i jak smutek, tęsknota każdego dnia przysłania dobre chwile.

Kosma i Matylda starają się pogodzić z sytuacjami w jakich się znaleźli i na swój sposób starają się żyć dalej, niestety to nie jest takie proste gdy cierpienie, ból, tęsknota i złamane serce sprawia, że nie mogą zapomnieć o tym, co się wydarzyło, wspominają niesamowite chwile, które spędzili w swoim towarzystwie i jak jedno wydarzenie sprawiło, że ich cudowna sielanka dobiegła końca.

Czytelnik z przejęciem obserwuje to, co dzieje się w powieści, z wypiekami na twarzy oczekuje tego, kiedy te dwie zranione dusze w końcu się ze sobą połączą, by być wreszcie szczęśliwym. Autorzy nie idą im jednak na rękę, skrzętnie sprawiają, że ich, drogi zamiast się połączyć, rozmijają się. Podobał mi się zabieg, jaki stworzyli pisarze, by przekazać czytelnikowi różne emocje, udręki bohaterów, myśli, jakie im towarzyszą, co czują, czego pragną, o czym marzą. Zagłębiając się w powieści, poznajemy więcej szczegółów z życia Kosmy i Matyldy nim ich drogi na dobre się rozdzieliły. Co u nich się takiego wydarzyło, jak sytuacje odcisnęły na nich swe piętno i jak sobie teraz radzą.

Nie przepadam zbytnio za duetami pisarskimi, przeważnie trafiałam na niewypały, albo na takie, które średnio mnie zaciekawiły. Jednak autorom ,,Napisz do mnie jak i ,,Zaczekaj na mnie udało się mnie zatrzymać w świecie, który wykreowali, stworzyli. Polubiłam bohaterów, utożsamiłam się z nimi, odczuwałam razem z nimi te wszystkie emocje, które im towarzyszyły. Przez całą lekturę czytelnik zastanawia się, czy postaciom w końcu uda się połączyć i być szczęśliwym, jednak autorzy nie ułatwiają im, jak i nam zadania. Nie ujawniają wszystkich kart do samego końca. Cieszę się, że to jeszcze nie koniec. Będę mogła kolejny raz zatracić się w niesamowitym świecie bohaterów. Gorąco polecam.

11/01/2020

Blog Kto czyta książki - żyje podwójnie

Sentymentalna bzdura

UKRYCI ZA ZASŁONĄ KŁAMSTW, CZYLI SŁOWO O BOHATERACH
Niekrótka to przygoda i pełna wrażeń, choć nie od samego początku byłam przekonana co do dobrej jakości tej historii. Ale może po kolei, by nie zdradzić zbyt wiele, a zarazem nakreślić obraz powieści oferowanej przez nieznaną mi dotąd autorkę. Główną bohaterką książki zostaje moja imienniczka, Veronica. Zachowawcza, chłodna, zdystansowana. Nie bez przyczyny. I zbyt powierzchowne i niesprawiedliwe byłoby określenie, że zadziera nosa. Przeszłość kobiety i napotkani przez nią ludzie mieli ogromny wpływ na zbroję, którą na siebie przyodziała. Pojawiły się momenty, kiedy jej zachowanie wydało mi się deczko przesadzone i irytował mnie fakt niewdzięczności za ratunek w opałach. Niemniej jednak ostatecznie Veronica okazała się waleczną i niezwykłą osobą, która dzielnie stawia czoła niespodziankom szykowanym przez los. Z kolei Henry, zdeklarowany gej, dość szybko uświadamia, że nie jest odporny na wdzięk pięknych kobiet. Tajemnicą poliszynela dla czytelnika jest jego sfałszowana orientacja, chociaż nie wiadomo, dlaczego chłopak ukrywa się pod maską homoseksualisty. Zna się na prawie, jest czuły, namiętny i napalony? Kim tak naprawdę jest Henry? Tego zdradzić Wam nie mogę.

CZARNA OWCA
Do kontrastu stawia autorka postać człowieka, który ze względu na status społeczny rodziny uważa, że jest bezkarny. Carter, czarna owca tej historii potrafi napsuć czytelnikowi wiele nerwów. Bezczelny, typowy napalony ?samiec?, który nie liczy się z uczuciami i poczuciem bezpieczeństwa kobiet. Co najgorsze, według rodziców bohaterki dobry kandydat na męża! Czy spotka się ze sprawiedliwością? I kto postanowi mu ją wymierzyć?

11/01/2020

W moich kręgach

Następnym razem

?Następnym razem? to historia miłości dwojga ludzi, którzy uczucia do siebie zawsze odstawiali na dalszy tor, na przysłowiowe ?następnym razem?. To również historia o lepszych i gorszych wyborach życiowych których dokonuje każdy z nas. Ta książka udowadnia, że czasami los potrafi bawić się nami, aż w końcu lituje się, nagradzając upragnioną miłością. Jednak czy wtedy nie jest już na nią za późno?

Olga i Michał poznają się na wakacyjnym obozie. Oboje przypadają sobie do gustu, jednak są zbyt nieśmiali na powiedzenie sobie nawzajem o swoich uczuciach. To powoduje, że po zakończonych wakacjach wracają do swoich rodzinnych miast, zachowując ciepłe wspomnienia. Każde z nich wie, że ich uczucia były prawdziwe i wyjątkowe, niestety nie wykorzystali swoich szans na otworzenie się przed sobą. Po wakacjach Olga i Michał wracają do swoich codziennych obowiązków: szkoły, nauki, przyjaciół i planowania swojej przyszłości. Nadal jednak pamiętają o sobie nawzajem. Kilka lat później, jako dorośli, próbują ułożyć swoje życia jak najlepiej. Niestety nie zawsze wszystko układa się tak, jakby tego chcieli. Michał rozwodzi się ze zdradzającą żoną, a i Olga walczy o swoje małżeństwo. Czasami piszą do siebie zdawkowe sms-y, informując co u nich. Czy w końcu odważą się spotkać i zawalczyć o ich młodzieńczą pierwszą miłość?

Historia przedstawiona w książce jest bardzo życiowa. Pokazuje jak wybory podejmowane na różnych etapach życia, wpływają na nasze dalsze losy. Zarówno Olga, jak i Michał, są pozytywnymi bohaterami. Ich młodzieńcza pierwsza miłość towarzyszyła im do momentu, dopóki nie spotkali się po wielu latach. Wtedy mogła przeobrazić się w dojrzałe i świadome uczucie. To udowadnia, że przeznaczenie istnieje naprawdę, wystarczy dużo cierpliwości i wiary, aby miłość i tęsknota do drugiej osoby przetrwały życiowe niepowodzenia i próbę czasu. Z drugiej strony autorka pokazuje, że czasami nie warto zbyt długo zastanawiać się nad pierwszym krokiem w nieznane, bo następny raz może i nadejdzie, ale nie wiemy, jak długo będzie nam dane cieszyć się nim. Książkę oceniam pozytywnie, choć dla mnie była trochę zbyt płaska i za mało emocjonalna.

11/01/2020

Z e-bookiem pod rękę

Tatuażysta z Auschwitz

?Tatuażysta z Auschwitz? to książka non stop przewijająca się na Instagramie. Z racji tego, że pojawiła się sama postanowiłam po nią sięgnąć i sprawdzić historię w niej zawartą.
Do obozu koncentracyjnego Auchwitz w 1942 roku trafia, pochodzący ze Słowacji Lale Sokołow. Po pierwszych ciężkich dniach, w których cudem uszedł z życiem, zostaje pomocnikiem tatuażysty, a później głównym tatuażystą w obozie. Zajmuje się tatuowaniem numerów więźniom, ciągle przybywającym do obozu. Początkowo są to sami mężczyźni, z czasem jednak do Auschwitz zaczynają przyjeżdżać transporty z kobietami, ludźmi starszymi oraz dziećmi. Pewnego dnia w kolejce do tatuażysty staje młoda kobieta, w której Lale zakochuje się od pierwszego wejrzenia i postanawia przeżyć oraz wyciągnąć ukochaną z piekła, w którym oboje się znaleźli.
?Tatuażysta z Auschwitz? jest bardzo smutną, a przy okazji bardzo piękną historią miłości, która rodzi się wśród bólu, cierpienia, strachu, wśród wojny, wrogów, ciągłej walki o życie. Początkowo jednak nie czytało mi się dobrze tej książki, nie do końca mogłam się wgryźć w losy bohaterów. Końcówka bardzo mnie wzruszyła, bo kto by pomyślał, że tej parze uda się przeżyć piekło i ostatecznie wyzwolić się i spędzić resztę życia razem.
Patrząc na całą historię nie rozumiem do końca tak wielkiego fenomenu tej powieści. Myślę, że historia Lalego i Gity nie pozostanie we mnie zbyt długo. Dużo bardziej wryła się we mnie powieść ?Matki i córki? Ałbeny Grabowskiej, w której jedna z bohaterek również przebywała w obozie koncentracyjnym i to jej losy wstrząsnęły mną głęboko, choć prawdopodobnie jest to fikcyjna historia.
Nie jest to jednak powieść niewarta poznania. Zdecydowanie warto po nią sięgnąć i zapoznać się z losami ludzi żyjących prawie 100 lat temu, przeżywających katusze, broniących własnego życia i potrafiących kochać!

Trylogia ABSOLUTNIE NIE DO ODRZUCENIA! ;)

Klasyka. Do tego w fantastycznej odsłonie wydawniczej. Tak pokrótce można opisać owo przepiękne, trzymane przeze mnie w rękach wydanie zbiorcze "Ojca Chrzestnego", "Sycylijczyka" i "Omerty" w jednym. Zaiste, jest to wydanie godne zarówno zawartych w nim klasycznych powieści, jak i osoby samego autora, Mario Puzo. Nieodmiennie żałuję, że ten wspaniały pisarz od dawna nie jest już wśród nas... Pozostały jego dzieła. I ich godne osoby autora wydania.

Trzy opowieści - trzy oblicza włoskiej mafii. To właśnie otrzymujemy na 1088 stronach tej monumentalnej lektury. Można śmiało powiedzieć, że są to opowieści odpowiednio o genezie mafii w jej kolebce na Sycylii, o latach jej nowojorskiej świetności w latach 40-tych i 50-tych XX wieku oraz o jej nowym obliczu, które nastało wraz ze schyłkiem XX wieku i koniecznością zmian, które dotyczą nawet tak fundamentalnych mafijnych zasad jak legendarna omerta, nakaz milczenia. Jak rodziła się mafijna przestępczość? Na czym zbudowała swoje imperium Rodzina Corleone? Czy pieniądz wraz z końcem XX wieku stał się ważniejszy od lojalności w szeregach mafijnych struktur? Na te - i inne rzecz jasna ;) - pytania znajdziemy tu odpowiedzi. Mario Puzo udziela ich w bardzo obszernej formie, czyniąc ze snutych przez siebie opowieści prawdziwe epopeje, bez pudła działające na wyobraźnię i od całych dekad wywierające niezatarty wpływ na popkulturę w jej obecnym kształcie.

Tak naprawdę jednak każda mafijna opowieść autorstwa Puzo to coś dużo więcej niż tylko gangsterskie porachunki, przestępcze imperia, czy egzekucje w zaciszu nowojorskich kawiarni lub garota zaciśnięta przez siedzącego na tylnym siedzeniu pasażera na gardle tego, który siedzi z przodu. To - chcemy tego lub nie - historie o brutalności świata, w którym sprawiedliwość przegrywa z korupcją i pieniądzem; to historie o świecie, w którym zwykły człowiek nie ma szans na godne życie w starciu z przeżartą korupcją i rządzoną przez interesy możnych tego świata machiną rzeczywistości. W świecie tym człowiek, aby ochronić skutecznie siebie i bliskich, musi zmienić zasady gry. Musi wziąć sprawy we własne ręce, nawet jeśli oznacza to zatarg z powszechnie obowiązującym prawem i systemem wartości. Rodzina jest w tym świecie najważniejsza i nie ma rzeczy, której się dla niej nie zrobi. Nie ma takiej rzeczy zwłaszcza dla Włocha, a już na pewno nie dla takiego, który pochodzi z / ma związki z Sycylią. Czy oznacza to, że Sycylijczycy są najbardziej prawą nacją globu? Bynajmniej ;) To pewna przenośnia, a chodzi w niej o to, że człowiek stoi przed wyborem: czy być uczciwym, lecz zaszczutym i przegranym, czy też żyć godnie, zapewnić rodzinie to, na co zasługuje, lecz grać wbrew zasadom. Wybór jest prosty: jeśli człowiek kocha swoją rodzinę, to poważy się na wszystko.

Powyższa ogólna zasada dotyczy w sumie wszystkich głównych wątków zarówno w "Ojcu Chrzestnym", jak i w "Sycylijczyku" oraz w "Omercie". Mario Puzo po mistrzowsku ukazał owe konflikty, sprzeczności i wybory głównych bohaterów w różnych konfiguracjach czasowych - wszak "Trylogia" to dość spora rozpiętość fabularna jeśli chodzi o czas akcji, która to rozpiętość sięga kilkudziesięciu lat (z dygresjami nawet i więcej). Warto przy tym pamiętać, że owe kilkadziesiąt lat przypada na XX wiek, a co za tym idzie obejmuje wręcz rewolucję obyczajową i moralną - czy w realiach takich dynamicznych zmian wartości w rodzaju rodziny oraz lojalności mają szansę się ostać? Czy mają szansę przetrwać? To właśnie jest prawdziwą treścią książek Mario Puzo. Treść tę ubrano w mafijne szaty, jednak jej meritum i stawiane przezeń pytania są ponadczasowe.

"Trylogię" zdecydowanie TRZEBA mieć na swojej półce. To klasyka, bez której znajomości trudno właściwie pojąć co najmniej kilka zjawisk obecnych we współczesnej popkulturze. Te słowa wcale nie są przesadą - Mario Puzo wywarł niezatarty wpływ nie tylko na literaturę, ale także na całą (pop)kulturę.

Gorąco polecam!

10/01/2020

Coś Na Półce

Czarne lustro Po drugiej stronie

Alternatywny świat.

"Czarne lustro" - znakomity, przykuwający od lat do ekranów niesamowite rzesze widzów serial (rzesze proporcjonalnie większe od czasu gdy Netflix przejął produkcję od Channel 4). Na czym polega fenomen "Black Mirror"? Co tak bardzo w tym serialu fascynuje i czy rzeczywiście jest to niepokojące prawdopodobne, alternatywne odbicie naszej rzeczywistości i/lub niedalekiej przyszłości? Między innymi właśnie tego dowiemy się z niniejszej książki. A ponadto poznamy inspiracje autorów, scenarzystów, odczucia aktorów oraz źródła pomysłów na wszystkie odcinki do końca czwartego sezonu produkcji włącznie :)

Książka, trzeba to wyraźnie powiedzieć już na wstępie, przeznaczona jest przede wszystkim dla tych, którzy serial już widzieli (przynajmniej do końca sezonu numer cztery). Powód jest prozaiczny: wszystkie odcinki zostały tutaj od deski do deski omówione i rozłożone na czynniki pierwsze. Od spoilerów się aż roi :) Ale ma to swoją ogromną wartość, bowiem takiego spojrzenia na fabularne rozwiązania i ich inspiracje nigdy wcześniej nie było. A jest o czym poczytać, wszak swój punkt widzenia i rąbki wielu tajemnic uchyla m.in. sam twórca "Black Mirror" - Charlie Brooker.

Omówienie każdego odcinka to w zasadzie zapis ciągłego dialogu pomiędzy autorami, reżyserem i aktorami. Refleksji multum, tak jak i punktów widzenia. I jest to niezwykle cenne, poznajemy bowiem nie tylko kulisy każdego z odcinków, ale także snute przez twórców serialu wizje, inspiracje oraz przewidywania dotyczące przyszłości, których wynaturzoną, "czarnolustrzaną" wizję przedstawili odbiorcy. Fascynujące, a jednocześnie... niesamowicie niepokojące.

I na tym w zasadzie bazuje zarówno serial, jak i niniejsza, opisująca go książka - na stworzeniu alternatywnego świata, w którym technologia coraz bardziej wyręcza nas w codziennym życiu, co z jednej strony czyni życie łatwiejszym lecz za cenę jego spłaszczenia, zniekształcenia oraz przy akceptacji ryzyka tego, iż zła strona ludzkiej natury przy pomocy nauki i techniki weźmie górę, czyniąc tym samym z życia ludzkości istne piekło na ziemi. W serialu nie raz i nie dwa tak się właśnie dzieje. Wizje Brookera i spółki często wprawiały widzów w osłupienie, a najbardziej niepokojące jest to, że... wraz z upływem lat mają one coraz więcej wspólnego z naszą codziennością niż sami byśmy chcieli. Z tego właśnie (moim skromnym zdaniem) bierze się fenomen "Czarnego lustra" - z ukazania niepokojącej wizji przyszłości, która ma niesamowicie wiele wspólnego ze współczesnością. To podobieństwo fascynuje, a podążanie świata w kierunku serialowych wizji - co niestety ma miejsce częściej niż każdy by sobie tego życzył - napędza tylko popularność produkcji i staje się pretekstem do powstawania jej nowych odsłon. Aż się człowiek czasami boi, co zobaczy w kolejnym odcinku... Bo o tym, że pewne przewidywania autorów względem coraz większej roli technologii w naszym życiu (w negatywnym twego słowa znaczeniu) niestety się sprawdziły nie trzeba raczej żadnego z dotychczasowych widzów przekonywać...

Samo wydanie jest FANTASTYCZNE! Multum ilustracji, znakomitej jakości kredowy papier, duży format; wszystko wygląda pięknie :) To w zasadzie książka-album; czyta się ją świetnie i równie świetnie się ją ogląda. Takie wydania to perełki - zwłaszcza dla fanów!

Gorąco polecam.

10/01/2020

magda k pisze

Nie odpisuj

Martyna, pogrążona w depresji karmi się nieszczęściami innych ludzi, którzy swoje dramaty publikują w internecie .. Pewnego razu dostaje wiadomość na którą nie powinna odpisywać, bo jej przeczytanie wiąże się z początkiem kolejnych dramatów w życiu kobiety,,,

"Nie odpisuj" to dla mnie przede wszystkim społeczna książka o przeróżnych odcieniach patologii, odchyleniach społecznych i o ludziach zawikłanych we własnych dramatach. To też książka o usilnej potrzebie akceptacji, uznania i miłości oczywiście. Choć tu miłość ukazana jest jako ta destrukcyjna, toksyczna i źle pojmowana.. Miłość która wyniszcza i zabija. Choć fabularnie książka wypada słabo to nie o akcje i fabule tu chodzi, bo tu bohater - jego emocje, uczucia, doświadczenia są najważniejsze. Autor umiejętnie oddaje emocje swoich bohaterów i ukazuje ich najmroczniejsze strony na tle aktualnych problemów społecznych, hejtu czy przemocy domowej. Wszystko oddane bardzo realnie a punkt widzenia ukazany z perspektyw wszystkich postaci tylko bardziej je urzeczywistnia.
Podobało mi się tez zamienienie ról społecznych i przełamanie stereotypów, bo w książce to nie kobieta marzy o dziecku i założeniu rodziny a mężczyzna. To nie facet znęca się nad żoną, a żona stosuje ekonomiczną, psychiczną i fizyczną przemoc wobec niego. Ciekawy zabieg , coś nowego.
Książka budzi kontrowersje , razi, przyspiesza bicie serca, wywołuje skrajne emocje ale na pewno nie daje o sobie zapomnieć ! Może nie jest idealna, mało thrillera w thrillerze, czasem chaotyczna, nielogiczna i absurdalna ale jest z pomysłem. inna, wciągająca.
Czyta się niezwykle szybko , bohaterowie wręcz wciągają czytelnika w swoje zawirowane i brudne światy! Dlatego jeśli macie ochotę na coś nie komercyjnego, innego, ciekawego nie odpisujcie tylko czytajcie !

Szybko ,super sprawnie ,paczuszka dotarła w super stanie i pięknie zapakowany prezent oraz dedykacją.

10/01/2020

Amanda Says

Królowa niczego



ISTNY ROLLERCOASTER EMOCJI!
Po zaskakującym zakończeniu Złego króla już nie mogłam się doczekać finału tej trylogii. Poprzeczkę postawiłam naprawdę wysoko i tym bardziej jestem zadowolona, że Holly Black całkowicie sprostała moim wymaganiom. Nasza Jude nie może usiedzieć w miejscu i ciągle szuka kłopotów, więc możemy łatwo się domyślić, że dziewczyna ruszy do elfiego świata, by udawać swoją siostrę. Ale oczywiście nic nie może być takie proste i pojawi się tyle nieoczekiwanych zwrotów akcji, że do samego końca nie będziemy pewni, co jeszcze się wydarzy i jak potoczą się losy naszych bohaterów. Przyznam, że niezwykle cieszy mnie fakt, że autorka tak dobrze i z rozmysłem poprowadziła historię, tkając sieć powiązań i niewielkich znaków łączących się w całość. Dodatkowo, na pochwałę zasługuje kreacja bohaterów - nie zauważyłam żadnej tendencji spadkowej. Jude była zadziorna jak zwykle, a Cardan bystry i zawadiacki. Do tego Madok, który zawsze chce być kilka kroków do przodu przed innymi i cała masa pobocznych bohaterów, którzy idealnie dopełniali historię. Holly Black stworzyła trylogię, do której z pewnością jeszcze niejednokrotnie wrócę!

STRUKTURA
Książka podzielona jest na księgi i numerowane rozdziały, w których pierwszoosobową narrację powierzono Jude. Wyjątek stanowi prolog z trzecioosobowym narratorem. Historia opowiedziana jest prostym i niezwykle przyjemnym w odbiorze językiem, a wydarzenia są tak rozplanowane, by czytelnik cały czas w napięciu śledził losy bohaterów. Książkę czyta się szybko - tak bardzo chcemy poznać finał trylogii, że ciężko się oderwać i nim się obejrzymy, a trafiamy na podziękowania. Podczas lektury nie pojawiły się żadne zgrzyty i całość jest na bardzo wielkie TAK!

PODSUMOWUJĄC
Królowa niczego to finał, na który zdecydowanie warto było czekać. Holly Black zaserwowała nam idealne podsumowanie losów bohaterów, masę zwrotów akcji i genialne zakończenie. Tym samym autorka udowodniła, że klątwa kolejnego tomu jej nie dotyczy, a im dalej w historię, tym lepiej, co rzadko się w seriach zdarza. Spędziłam świetnie czas z tą lekturą i już nie mogę się doczekać, by sprawdzić, z jaką historią tym razem powróci H. Black.
Jeśli w swoim życiu mielibyście przeczytać tylko jedną serię YA fantasy, to The Folk of the Air nadaje się do tego idealnie!
Polecam z całego serca!

Książka dla małych podróżników. Zawiera wiele ciekawostek ze świata przyrody i kultury. Wprowadza dzieci w świat kultur innych społeczności w sposób niezwykle naturalny i prosty jednocześnie wzbudzając ciekawość. Listy Feliksa czyta się jakby były skierowane do nas. Polecam dzieciakom nawet od 4 roku życia.

10/01/2020

Anna

Tymek i Mistrz Tom 1

Przezabawny komiks dla dzieci i dorosłych. Humor sytuacyjny i słowny prowokuje do zastanowienia czy w stosunku do naszych dzieci jesteśmy czasem takimi Mistrzami. Szaleństwo dla każdego małego Tymka i Mistrza.

10/01/2020

Anna

W duchu i przyjaźni

Autor tłumaczy jak ważne jest nie lekceważyć swoich uczuć, w jaki sposób je rozpoznawać i traktować. Opowiada o spotkaniach z drugim człowiekiem i z sobą samym jako o zdarzeniach będących darem i rozwijających jeśli tylko jest w nich choć kropla autentycznej obecności i uwagi. Przez słowa tej książki przebija charyzma i Duch autora - człowieka dla mnie niezwykłego. Polecam tym, którzy szukają tego co powinniśmy wiedzieć o sobie i swoich uczuciach dla ułatwienia sobie samoobsługi;)

Kuchnia polska jest mi bardzo bliska ze względu na związane z nią tradycje, które to od lat królują na polskich stołach, a jedynie można się nią stale zachwycać i ją urozmaicać, a szczególności jest to uwidocznione w końcowych efektach.

Każdy etap przyrządzania dań zamieszczonych na łamach kart książek sprawdzonych przepisów to prawdziwa uczta dla smakosza, który ma szacunek do polskiej kuchni i wiedząc przy tym, jak smakuje wybornie przepis, który on sam ma okazję go wykonać, a przed jego podaniem zasmakować.

Mogłam z dumą obserwować krok po kroku, z jakim pozytywnym podejściem do rodzinnych polskich tradycji i klasycznych dań ma Pani Ewa Aszkiewicz w zamieszczonej najnowszej książce pt. Kuchnia bardzo polska. Niezapomniane smaki.

Cenne porady autorki pomogą wielu z nas zrozumieć, dlaczego warto zaprzyjaźnić się z jej kuchnią i czy miała ona na swojej drodze kulinarnej autorytet.

Lubię te przysmaki kulinarne, które z powrotem powracają i zostają one wzbogacone o dodanie nowej ilości nieznanych na polskim rynku składników, co potrafi uzyskać mu nowy i aromatyczny smak.

Pani Ewa Aszkiewicz posiada niezwykły talent kulinarny i się nim dzieli z Czytelnikami, a w szczególności doświadczeniem i wiedzą, która nam posłuży w trakcie, kiedy będziemy mogli z niej skorzystać, gdy będziemy mieli ochotę na przyrządzenie ulubionego naszego polskiego dania.

Książka ta została trafnie podzielona przez autorkę na osiem części:
przekąski, przystawki, sosy, zupy, dania główne, desery, ciasta, świąteczne specjały.

Przepisy, na które zwróciłam, szczególną uwagę są następujące:

schab pieczony z cebulą, zraziki zapiekane, makaron rosołowy przepis z kuchni staropolskiej, naleśniki z jabłkami, sos morelowy, bułeczki mleczne z nadzieniem, rogale z powidłami, śniadaniowa babka niedzielna, babka na białkach przepis z kuchni staropolskiej, kruche babeczki, kruche ciasteczka z cukrem, sernik wiedeński puszysty, jabłecznik królewski, szarlotka aromatyczna, śledź po kaszubsku, schab ze śliwkami, polewka żołnierska przepis z kuchni staropolskiej, zupa krem z pieczarek, śledzie po królewsku, śledzie po cygańsku, surówka z czerwonej cebuli, kompot z jabłek i ananasem.

Te niezwykle przedstawione polskie potrawy przez autorkę moim zdaniem będą prezentowały się godnie na polskim stole i chętnie można je przyrządzać o każdej porze roku.

Elementami dodatkowymi w tej książce są: pięknie wykonane zdjęcia zaprezentowanych z książki dań, słowo wstępne od autorki oraz to, że została książka ta wydana w twardej i przede wszystkim pięknie prezentującej się okładce.

Warto jest posiadać tę książkę w swojej kulinarnej kolekcji.

10/01/2020

alexx

Zaufasz mi

?Nie wiem, co ćpałeś, ale za samobója nikt ci nie podziękuje?, czyli Ada i Krystian na tropie zbrodni.

Zaufasz mi to drugi tom z Adą Czarniecką i Krystianem Wilkiem. Diana Brzezińska kilka miesięcy po Będziesz moja wraca z kolejną książką. Czy odniesie ona taki sam sukces jak jej poprzedniczka? Będziesz moja przypadła mi gustu dlatego zastanawiałam się, czy Zaufasz mi nie poddała się klątwie drugiego tomu.

Policja w Szczecinie znów ma pełne ręce roboty. Miastem wstrząsają wiadomości o kolejnych samobójstwach. Życie odbiera sobie młody chłopak wychodzący na prostą, nastolatka, która ma wszystko, ojciec dwójki dzieci... Co pchnęło ich do samobójstwa? I czy na pewno sami odebrali sobie życie? Ada Czarnecka przechodzi traumę po ostatnim śledztwie. Bierze urlop, zrywa wszelkie kontakty i wyjeżdża, zostawiając wszystko za sobą. Jednocześnie podejmuje trudną decyzję o rozwodzie. Krystian Wilk nie pozwala jej jednak zniknąć na długo. Ściąga ją z powrotem na komendę do zespołu śledczego do sprawy tajemniczych samobójstw. Jednak to nie jedyny powód. Krystian już wie, co znaczy dla niego rudowłosa psycholog policyjna. I choć Ada ciągle nie potrafi mu zaufać, ich relacja coraz bardziej się zacieśnia...

Ponownie spotykamy się z Czarniecką i Wilkiem, których znamy z pierwszej części. Diana Brzezińska w tej części skupia się na właśnie na ich relacji (bardziej niż to miało miejsce w Będziesz moja), co oznacza, że sprawa została zepchnięta na boczny tor. Sama sprawa jest ciekawa i potrafi zainteresować czytelnika. Samobójstwa to coś, o czym słyszymy na co dzień. Ale czy mogą istnieć seryjne samobójstwa?

Autorka zaserwowała nam pełen wachlarz emocji. Tutaj ciągle coś dzieje, akcja jest dynamiczna i nie pozwala się czytelnikowi nudzić. Bardzo lubię humor i sarkazm, który towarzyszy dialogom. Odpowiedzialnego za masowe samobójstwa można dość szybko odgadnąć, ale nie odbiera to przyjemności z dalszego czytania bowiem, musimy się dowiedzieć, czym motywował swoje działania.

Krystian może momentami irytować (szczególnie ten jego niepowstrzymany pociąg do kobiet, mógłby się wreszcie ogarnąć i wybrać), ale jest to także postać, która zapewne ma liczne grono fanek wśród czytelniczek. Ada nadal jest zdeterminowana i dąży do wyznaczonych celów. Zaufasz mi to głównie powieść obyczajowa połączona z romansem. Wątek kryminalny jest tutaj uzupełnieniem akcji, dlatego, jeśli na co dzień nie czytacie kryminałów lub nie przepadacie za nimi, to spokojnie możecie i tak przeczytać tę książkę.

I to zakończenie. Perfekcyjne, idealne. Podsyca ciekawość, a uwierzcie mi dzieje się, oj dzieje! Poproszę kolejny tom i to najlepiej jak najszybciej, bo po takim zakończeniu nieładnie trzymać czytelnika w niewiedzy.

?Dwanaście żywotów Samuela Hawleya? pod względem konstrukcyjnym to powieść niemal idealna. Każdy bohater, sytuacja czy wydarzenie nie pojawia się tutaj bez wyraźnej przyczyny. Wszystko dzieje się w konkretnym celu i doskonale wzajemnie się uzupełnia. Jest to konstrukcyjnie istny majstersztyk, obok którego nie sposób przejść obojętnie. W szczególności, gdy w parze z tym idzie znakomita kreacja bohaterów oraz wartka akcja. Lecz mimo to nie jest to lektura doskonała.

Bohaterowie, choć faktycznie są dobrze wykreowanymi postaciami, to jednak ciężko do nich zapałać sympatią. Zarówno Loo jak i Samuel są postaciami niejednoznacznymi oraz pełnymi sprzeczności i niezwykle skomplikowanymi. Hawley to człowiek, który mimo iż stara się być jak najlepszym ojcem dla Loo, to jednak nie potrafi się wyzbyć starych nawyków z kryminalnej przeszłości, przez co ciągle jest skłócony sam ze sobą. Natomiast Loo mając za autorytet wyłącznie Hawleya stała się naprawdę intrygującą osobą. Dziewczynka przez bardzo długi czas była ślepo zapatrzona w ojca, lecz wchodząc w nastoletni wiek staje się pełna wątpliwości i zaczyna poddawać ocenie decyzje oraz zachowania ojca. Autorka naprawdę świetnie ukazała jej przemianę z małej dziewczynki w dorosłą kobietę oraz nastoletni bunt.

?Dwanaście żywotów Samuela Hawleya? to kryminał pomieszany z powieścią obyczajową, z którym można ciekawie spędzić czas. To nieszablonowa historia z intrygującą akcją, napisana znakomitym stylem. Nie jest to jednak książką, która sprawi, że zarwiecie dla niej noc. Historia Hawleya, choć jest naprawdę interesująca to mimo to miewa swoje lepsze i gorsze momenty. Przede wszystkim brak jej czegoś co nie pozwoliłoby się od niej oderwać.

Aleksandra

10/01/2020

MARTA

Zmuszona, by zabić

Oby wszystkie książki przeczytane w tym roku były choć w połowie tak dobre jak ta! Jest takie powiedzenie, ze zemsta jest słodka! Nic bardziej mylnego. Jest trująca, destrukcyjna, wysysa z człowieka energię, pożera duszę i na koniec zabija. I co najgorsze, nie daje satysfakcji. Prowadzi donikąd. Świetne to bylo! Bo przecież wszyscy lubimy książki o psychopatach! Tutaj karty rozdaje Abbott. Od początku do końca. Może nam sie wydawać, że wszystko wiemy! Że niby przemoc domowa, no tak, też. Autorka Wodzi nas za nos. Jednak bierze nas też za rączke i cierpliwie prowadzi przez meandry umyslu ludzkiej psychiki czy tez pewnej psycholki????/psychola? Nie moge zdradzić!????
Od początku mocne wejście, małżeńska sypialnia skąpana we krwi, zwłoki męża, kobieta, która przyznaje sie, że go zabiła. Dlaczego? Czy wszystko jasne!?w jakim jesteśmy błędzie, okazuje sie, kiedy skończymy ostatnią stronę. Fabuła, (bo akcji w sensie "dziania sie" to raczej jest niewiele) stopniowanie napięcia, intryga, portrety bohaterów, szczególnie tych dwóch kobiet, partnerki i siostry. Evie i Cleo. Genialne. Ale cala warstwa psychologiczna, to była uczta. Niezbadane sa meandry ludzkiej psychiki! Czy każdy może zostać psychopatą?? Jakas trauma, ciężkie życie, czy wszyscy mamy ku temu predyspozycje? Ta tajemniczość i niepewność, kto sie okaże mordercą?
Szeroko pojęte zło, zemsta, potwory, które trzymamy zamknięte, ale karmimy je nienawiścią, żeby w końcu mogły wybuchnąć czy tez pożreć w calości! Tak, takie thrillery psychologiczne to ja poprosze????

10/01/2020

PopKulturowy Kociołek

Pierwsze starcie

Wszelkie spory międzynarodowe, wojny o ropę i inne nieporozumienia, przestają mieć znaczenie, kiedy cała ludzkość stoi na krawędzi zagłady. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że ?obcy? postanowili nas odwiedzić. Zdecydowanie nie będą to pocieszne stworki pokroju ET, które tylko chcą zadzwonić do domu. Stosują oni dość prostą zasadę: przybyliśmy, zobaczyliśmy i spuściliśmy ostry łomot ziemskim siłą zbrojnym. Już pierwszy atak zmiótł z powierzchni planety największe miasta, zabijając setki milionów ludzi. Największe potęgi militarne świata nie mogą sobie poradzić z nowym przeciwnikiem, przegrywają na wszystkich możliwych frontach. Nasz kraj ominęła pierwsza faza uderzenia, najwyraźniej obcy stwierdzili, że nie stanowimy większego zagrożenia. Chwila spokoju kończy się jednak z momentem pojawienia się u nas jednego z portali, z którego wychodzą siły oponenta. Wieloletnie zaniedbania w organizacji armii plus stary sprzęt i efekt potyczki jest raczej łatwy do przewidzenia. Jedną szansą na wyrównanie sił jest użycie ?amerykańskiej zabawki?, którą dobroduszny Wujek Sam postanowił nam w całej swojej wspaniałomyślności użyczyć. Wpierw jednak ?działo? trzeba odnaleźć i przewieść z Niemiec, które jako państwo niemalże przestały istnieć. Dowództwo nie ma zbyt wielkiego pola manewru, musi zebrać ludzi wsadzić ich w Rosomaki i wysłać na wycieczkę krajoznawczą w kierunku zachodu, niech pytają po drodze, którędy na Ber.. Hamburg.

Każdy, kto miał do czynienia z innymi publikacjami autora, zdaje sobie sprawę z tego, że doskonale potrafi się on odnaleźć w literaturze wojennej. Nie inaczej jest w tym przypadku, co częściowo powinno zadowolić fanów jego twórczości. Nowa seria to jednak dość mocno wyczuwalny wątek science fiction, który nie każdemu się spodoba, szczególnie jeśli gustuje on w bardziej realnych zmaganiach militarnych.

?Obcy? w pierwszym tomie serii, stanowią w głównie mierze dość enigmatyczne tło dla działań podejmowanych przez ludzi w celu obrony swojej planety. Pojawiają się i dzięki swojej technologii dziesiątkują wojska poszczególnych krajów. Na ich temat czytając kolejne rozdziały powieści, nie dowiadujemy się zbyt wiele, na podstawie ich poczynań można tylko przypuszczać, że przybyli tutaj w celach kolonizacyjnych i teraz starają się oczyścić planetę ze zbędnego elementu. Nie do końca wiadomo nawet czy mamy tutaj do czynienia z ?kosmitami?, szczególnie kiedy w historii pojawia się teoria wieloświatów, a sami oponenci według naukowców mogą okazać się mniej ?obcy? niż początkowo zakładano. Pod względem klimatu mamy tutaj do czynienia z mieszanką ?Wojny Światów? i ?Dnia niepodległości?, ale to tylko moje subiektywne odczucia.

W książce nie znajdziemy jednego głównego bohatera, w zasadzie to ciężko tu kogokolwiek określić tym mianem. Historia opowiadania jest z perspektywy polityków, dowódców, naukowców, zwykłych żołnierzy czy cywili. Autor skacze pomiędzy poszczególnymi postaciami, znajdującymi się różnych częściach świata, starając się dzięki takiej narracji pokazać walkę o przetrwanie w sposób bardziej globalny. Wyraźnie większy nacisk położony jest jednak na naszych rodaków, którzy w kolejnych częściach powinni odgrywać dość znaczące role. Jego doskonała znajomość polityki światowej, międzynarodowych animozji, które nie znikają nawet w chwili kryzysu, oraz spora wiedza na temat sprzętu wojskowego różnych nacji sprawia, że powieść nabiera pewnego rodzaju realizmu, który doskonale współgra z bardziej fantastyczną treścią. Cała dynamiczna akcja książki jest odpowiednio dawkowana, oferując czytelnikowi momenty bardziej spokojne, aby po chwili rzucić go wir walki. Nie ma tutaj jednak miejsca dla wielkich i epickich starć pomiędzy ludźmi i najeźdźcami, poszczególne potyczki są krótkie, ale treściowe, doskonale pokazujące nasze zacofanie technologiczne.

W tej militarnej beczułce słodkiego miodu musiało znaleźć się jednak pewna dawka dziegciu. Delikatny gorzki posmak, może powodować zakończenie wątku ?broni? udostępnionej naszemu wojsku przez amerykanów. Poświęcenie temu epizodowi w kontekście wojny globalnej, sporej części książki, dawało przeświadczenie, że finał będzie o wiele bardziej widowiskowy. Zakończenie całej powieści mocnym cliffhangerem również nie każdemu czytelnikowi przypadnie do gustu, szczególnie kiedy nie ma on kolejnej części pod ręką, aby zaspokoić swoją ciekawość. Odrobinę mdłe i trywialne wydają się również niektóre dialogi pomiędzy bohaterami, ale to już przysłowiowe szukanie dziury w całym.

10/01/2020

Coś Na Półce

Kosmiczne rozterki

Look up!

Wszechświat, kosmos, gwiazdy, fascynujące ludzkość od wieków nocne niebo oraz jego skryte za horyzontem tajemnice - po raz kolejny mamy okazję zagłębić się w ten (wszech)świat dzięki Neilowi deGrasse Tysonowi. Lubicie patrzeć w górę? Ja tak. Czytać "o patrzeniu w górę" też zresztą lubię ;) Dlatego muszę powiedzieć, że nowa książka tego autora to jak zwykle niezwykle inspirujące doświadczenie :)

"Kosmiczne rozterki" to trzecia po "Astrofizyce dla zabieganych" oraz po "Kosmicznych zachwytach" książka deGrasse Tysona poświęcona wszystkiemu co otacza Ziemię w bezmiarze kosmosu. Lektura jest typowo popularnonaukowa, jednak napisana - jak zwykle :) - tak prostym, fajnym, przystępnym i pełnym anegdot językiem, że czytać może tę pozycję dosłownie każdy. I to z pełnym zrozumieniem poruszanych tematów. To właśnie jest siłą książek deGrasse Tysona: niełatwe tematy opisane w prosty, zrozumiały i ciekawy sposób. Smęcenie, ciężkie do ogarnięcia rozumem naukowe teorie, niezrozumiały popularnonaukowy bełkot pełen niemożliwych do zapamiętania nazw i teorii? To nie ten adres :) Niczego takiego tutaj nie uświadczycie.

Co w takim razie jest w "Kosmicznych rozterkach" do uświadczenia? Tematy znane i nieznane; poruszane już wcześniej przez deGrasse Tysona i całkiem nowe jeśli chodzi o snute przez niego rozważania. A konkretnie? Konkretnie to będzie coś (znów) o czarnych dziurach i o tym, dlaczego śmierć po wpadnięciu do takowej może być najbardziej spektakularna ze wszystkich możliwych. Będzie słów kilka o asteroidach oraz o ich kursach kolizyjnych z Ziemią, tudzież o możliwościach przewidywania takich katastrof oraz o przeciwdziałaniu im. Dowiemy się też co nieco o występowaniu wody w kosmosie, o chaosie w Układzie Słonecznym, a także przeczytamy o rozważaniach autora na temat obcych cywilizacji. To tylko sloganowy wycinek poruszanych w książce tematów - na kolejnych stronach znajdziecie dużo dużo więcej :)

Neil deGrasse Tyson odnosi sukces (nie tylko literacki) chyba przede wszystkim dlatego, że potrafi opowiadać. Jest w stanie zająć uwagę czytelnika, nie przynudza, sypie anegdotami i ma niesamowity talent do łopatologicznego wyjaśniania spraw z pozoru bardzo skomplikowanych z naukowego punktu widzenia. Do tego zwalnia narracyjnie kiedy trzeba, daje chwilę oddechu od naukowych treści jeśli jest ich zbyt wiele, wraca do najbardziej zawiłych kwestii przy wielu okazjach starając się jak najlepiej je wytłumaczyć. Nic dodać, nic ująć - narracyjnie, fabularnie i merytorycznie książka odmierzona została w idealnych proporcjach.

"Kosmiczne rozterki", choć poruszają w zasadzie te same tematy co dwie wcześniejsze książki autora, to są jednak pełne treści nowych, dla których warto po tę pozycję sięgnąć. Pewnych powtórzeń w stosunku do "Astrofizyki..." czy "Kosmicznych zachwytów" nie dało się co prawda uniknąć, ale chciałbym uspokoić: treści nie są w żadnym wypadku powielone na potęgę. Wprawdzie niektóre rozdziały wyglądają dosyć podobnie, ale ja osobiście przyjąłem, że ogrom tematyki związanej ze wszechświatem jest tak ze sobą powiązany, że chcąc nie chcąc autor musiał się w pewnych miejscach powtarzać. Jeśli mimo to macie co do tej książki obawy, to mogę zapewnić, że styl autora jest w stanie wynagrodzić wszystkie powtórzenia treści z poprzednich publikacji.

Cóż dodać... Polecam! :) Myślę, że wielu czytelnikom ta książka ma sporą szansę się spodobać. Spróbujcie :) Zawodu raczej nie będzie.

Motywacja na ogół odgrywa bardzo ważną rolę w naszym codziennym życiu.
Stanowi, ona również też główny cel do realizacji siebie na drodze zawodowej, prywatnej do stawania się bycia coraz lepszym na każdym etapie podejmując się jej realizacji.

Po dokładnym zapoznaniu się z poradnikiem autorstwa Pani Marty Hennig
pt. Motywator. 8 tygodni do bycia fit jestem mile zaskoczona tym, z jakim to pozytywnym nastawieniem do Czytelników udzielane są w nim cenne wskazówki, które oparte zostały dodatkowo i trafnie dobrane na przykładach zaczerpniętych z życia.

Autorka potrafi konkretnie i właściwie wyjaśnić podjęte przez nią tematy i zagadnienia, z którymi to najczęściej mamy do czynienia każdego dnia oraz z perspektywy czasu mamy chwilowy do nich dystans, ale to wynika jedynie i najczęściej z naszego podejścia.

Wyznaczone zadania i ćwiczenia w tym poradniku przez autorkę pozwolą nam spojrzeć na siebie inaczej i z większym przekonaniem, że opinia innych osób nie zawsze służy nam pozytywnie, lecz ważna jest ocena nasza, którą my sami dokonujemy.

Jednym słowem uważam, że w tym poradniku odnajdziemy odpowiednie sposoby na to, aby poczuć się lepiej, aby dokonać lekkich zmian w naszym życiu krok po kroku niezależnie od pory roku.

Elementem dodatkowym tego poradnika są zamieszczone na każdy dzień zdrowe przepisy, program treningowy, w którym to można podzielić się osobistymi uwagami na jego łamach i dokonać oceny z jego przebiegu trwającego w trakcie wykonywanych przez nas ćwiczeń oraz czytelna grafika, która ułatwia czytanie trafnie dobranego całościowego tekstu.

Warto mieć w posiadaniu ten cenny poradnik.

no nie trafiłam do tej pory na lepszy płyn micelarny. Ten wygrywa :) gorąco polecam, nawet do cery wrazliwej!

serum w pełni zasługuje na pozytywną opinię. Używam go dwa miesiące i wygląd rzęs po tym czasie jest po prostu fenomenalna. Różnicę widać gołym okiem i wszystkie koleżanki się mnie pytają co robię, że mam takie rzęsy :)

?Siła złego na jednego? to drugi tom trylogii ?Książe Ciemności? i w końcu dorwałam go w swoje ręce! Tyle miesięcy oczekiwania i ponownie mogłam zagłębić się w tym cudownym, magicznym świecie. Jest to seria idealna dla fanów rosyjskiej fantastyki, która ma w sobie coś unikatowego i wybija się na tle innych powieści z tego gatunku, choć jest to głównie zasługa języka, świata przestawionego i dowcipu. Tak naprawdę fabuła jest bardzo prosta, bo Di pragnie się uczyć i w tym celu wyrusza do magicznej szkoły w Soelenie. Droga do łatwych nie należy, a bohaterowie, co rusz wpadają w tarapaty. Diranowi towarzyszą, znani nam już z poprzedniej części bohaterowie, ale po drodze spotyka również kolejne nietuzinkowe postaci. Miałam spore oczekiwania względem tej książki, które nie do końca zostały spełnione. Zacznę od początku, bo z nim miałam mały kłopot. Troszkę trwało nim powieść mnie wciągnęła, ponieważ książka jest nieco zagmatwana, liczne przeskoki czasowe stanowią pewną trudność, a i te między postaciami były dla mnie problematyczne. Jest to książka dość krótka, a autorki chciały chyba w niej umieścić dosłownie wszystko. Po raz pierwszy stwierdzam, że dzieję się w książce za dużo, a w tej tak właśnie jest! Brakuję spokoju i rozwinięcia niektórych wątków, a nowe mnożą się w zastraszającym tempie. Część scen mogłaby zostać pominięta, bo nic nie wnoszą do fabuły, a jedynie niepotrzebnie mieszają. ?Siła złego na jednego? jest zdecydowanie słabszą częścią i zabrakło tu lekkości, lecz styl autorek lubię. Bardzo dużo sarkazmu i nie chodzi mi o kilka scen. Ta książka jest właśnie tak napisana, w nieco surrealistyczny sposób. Uwielbiam sarkazm i cięte riposty, a bohaterowie spisali się w tym temacie doskonale. Słowne utarczki wielokrotnie mnie rozbawiły i na to właśnie liczyłam! Jest to książka bardzo nierówna i nieco chaotyczna, ale przygoda pędzi do przodu i pod koniec zrobiło się naprawdę ciekawie. Fani przygodówek i rosyjskiej fantastyki powinni być usatysfakcjonowani, oczywiście, jeśli nie oczekują wybitnej lektury. Jest to powieść typowo rozrywkowa, chwilami wręcz komediowa. Dobra zabawa i uśmiech na twarzy czytelnika gwarantowane! 6+/10

9/01/2020

MArtyna Myszke (ryszawa.blogspot.com)

Gorączka świątecznej nocy

Dwoje bohaterów, których niegdyś łączyła miłość, pragnie spędzić kilka dni razem ze swoją siedmioletnią córką. Sprawa jest o tyle skomplikowana, że każdy z nich posiada już nowego partnera. Claire związała się z Patrickiem ? zapalonym sportowcem, szykującym się do maratonu. Matt natomiast przyjeżdża z Alex ? cierpliwą, inteligentną alkoholiczną. Między całą czwórką nieustannie czuć napięcie.

Ta książka jest po prostu nudna, nawet nie wiem, od czego mam zacząć swoją recenzję, więc może zacznę od tego, byście nigdy nie kierowali się opiniami na okładce. Aktorka Katarzyna Zielińska napisała, że jest to genialna, niepowtarzalna świąteczna komedia. Ja się grzecznie pytam, w którym momencie to jest komedia? W dalszym ciągu napisała, że jeśli ktoś lubi ?Listy do M?, nie będzie mógł się od niej oderwać. Bardzo przepraszam, ale wszystkie części tego filmu ubóstwiam, ale książka ta nie ma nic wspólnego z tym klimatem. Mało tego, jest zupełnie nieświąteczna. Po prostu ktoś ?genialny? wpadł na pomysł, by oryginalny tytuł ?The Adults? zamienić na ?Gorączkę świątecznej nocy?. Jednym słowem: MASAKRA.

Okładka i opis sugerują zupełnie coś innego, niż to, co możemy otrzymać po zapoznaniu się z powieścią. Nie jest to wesołe czytadło rodem z ?W krzywym zwierciadle: Witaj Święty Mikołaju?. W zasadzie przez całą długość fabuły nie dzieje się prawie nic, prócz słownych utarczek bohaterów. Dodatkowo irytujące są rozdziały, w których narratorem jest Scarlett ? córka Claire i Matta. Może i fakt, że ma wymyślonego przyjaciela, nie jest niczym nadzwyczajnym, ale to, że ona naprawdę widzi ogromnego królika, już nie brzmi normalnie. Owe zwierze podburza dziewczynkę, składnia ją do różnych zachowań.

Ja wiem, że są różne gusta, a angielski humor niekoniecznie musi się wpasować w upodobanie wszystkich czytelników, ale ta powieść naprawdę nie ma w sobie nic zabawnego. Jest rozwlekła, nie wnosi niczego nieciekawego, a do jej końca dobrnęłam tylko dzięki wewnętrznemu uporowi, który nie pozwala mi odłożyć nieprzeczytanej książki na półkę. Do tego po przeczytaniu blurbu śmiało możecie zacząć czytać książkę od środka albo od końca do początku, za wiele to nie zmieni.
Bohaterowie są nijacy, dziecinni, a ich zachowania niekiedy wydają się wręcz absurdalne. Miałam wrażenie, że w tej pozycji występują nastolatki, a nie dorośli i wszyscy potrzebują pomocy psychologicznej, łącznie z najmłodszą postacią. W zasadzie poznajemy ich, aż do samego końca, a po przeczytaniu ostatniej strony i tak nic ciekawego o nich nie wiemy.

Jestem ciekawa Waszych opinie, mnie niestety ta pozycja wyłącznie irytowała, do tego stopnia, że nie mam już ochoty na nic innego, co wyjdzie spod pióra autorki.

Pomimo, iż ?Mentalność Mamby? jest przede wszystkim wizualną ucztą dla oczu, nie jest jedynie albumem. To połączenie znakomitych zdjęć fotografa sportowego Andrew D. Bernsteina z wciągającą narracją Bryanta. Pięciokrotny mistrz NBA zdradza sekrety swojego treningu fizycznego, a co bardziej intrygujące również mentalnego. Dzieli się uwagami dotyczącymi koszykówki, rozumienia gry, czy też radzenia sobie z kontuzjami. Ukazuje jak stał się legendą.

?Mentalność Mamby? to inspirująca koszykarska lektura, do której przedmowę napisał Pau Gasol, a wstęp Phil Jackson. Zaś na końcu, której załączono statystyki oraz kalendarium. Ogląda, a także czyta się z dużą przyjemnością. Pozycja idealna dla każdego zainteresowanego koszykówką.

9/01/2020

fi

Podstawy Prawa

Dobra nauka!

Pokaż więcej

 


Regulamin promocji "RECENZENT PRZYSZŁOŚCI"

1. Organizatorem konkursu jest GANDALF Sp. z o.o. z siedzibą w Łodzi przy ul. Beskidzka 37, 91-612 Łódź, wpisana do Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla Łodzi-Śródmieścia w Łodzi, XX Wydział Krajowego Rejestru Sądowego, za numerem KRS 0000381992, posiadająca NIP 527-26-52-185, posiadająca kapitał zakładowy w wysokości 17 205 000.00 zł wg stanu na dzień 01.08.2011r.

2. Konkurs przeprowadzany będzie na stronach księgarni internetowej Gandalf.com.pl, prowadzonej pod adresem URL https://www.gandalf.com.pl

3. W konkursie może wziąć udział każdy, kto w dowolnym dniu trwania konkursu prześle drogą elektroniczną recenzję wybranego przez siebie produktu (książki, zabawki, gry, płyty, perfumy, kosmetyki, itd.) z oferty sklepu Gandalf (zamieści ją pod danym produktem w przygotowanym formularzu).

4. Recenzja powinna być przesłana do sklepu www.gandalf.com.pl za pomocą przycisku "wyślij recenzję" pod opisem produktu oraz zaznaczeniem opcji 'zgłoś recenzję do konkursu' (użytkownik musi być zalogowany, aby opcja była aktywna).

5. Recenzja powinna być oryginalna oraz powinna być wynikiem własnej intelektualnej pracy uczestnika.

6. Na potrzeby konkursu za moment nadesłania recenzji uznaje się moment, w którym zostanie ona zapisana na serwerze sklepu internetowego: www.gandalf.com.pl. Przesyłając recenzję autor wyraża zgodę na nieodpłatne publiczne udostępnianie recenzji na stronach www.gandalf.com.pl w nieograniczonym czasie.

7. W konkursie nie mogą brać udziału pracownicy i przedstawiciele księgarni Gandalf.

8. Uczestnik konkursu powinien podać organizatorowi dane osobowe niezbędne do zawiadomienia o wygranej przewidzianej niniejszym regulaminem (adres e-mail).

9. Spośród nadesłanych recenzji, trzyosobowa komisja Sklepu Gandalf, po dniu 15.02.2020r. wybierze najciekawszą recenzję tygodnia. Komosja zastrzega sobie dwutygodniowy termin na wybranie zwycięzców. 

10. Nagroda może mieć wyłącznie postać określoną niniejszym regulaminem, regulamin nie przewiduje możliwości wypłaty jej równowartości w gotówce lub zamiany na inną nagrodę rzeczową.

11. Każdy ze zwycięzców konkursu wyraża zgodę na opublikowanie jego imienia, nazwiska oraz adresu e-mail na stronach serwisu Gandalf.com.pl. W przypadku braku możliwości skontaktowania się ze zwycięzcą w ciągu 7 dni od zakończenia konkursu nagroda przepada.

12. Księgarnia Gandalf dokłada wszelkich starań by zgromadzone przez nią dane osobowe uczestników konkursu podlegały ochronie przewidzianej w przepisach prawa dotyczących ochrony danych osobowych, w tym na zasadach Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) oraz obowiązującej ustawy o ochronie danych osobowych.

13. Administratorem danych osobowych uczestników konkursu, udostępnionych Księgarni Gandalf jest Gandalf Sp. z o.o. z siedzibą w Łodzi przy ul. Beskidzkiej 37, tel. +48 42 252 39 23, posługująca się adresem e-mail: info@gandalf.com.pl

14. Dane osobowe przetwarzane są na podstawie zgody wyrażonej dobrowolnie przez uczestnika konkursu, w celu przeprowadzania konkursu, tj. wyłaniania zwycięzców i przyznawania nagród, wydawania, odbioru i rozliczania nagród.

15. Dane osobowe uczestników konkursu są przechowywane przez okres trwania konkursu lub do momentu złożenia przez uczestnika konkursu sprzeciwu wobec przetwarzania jego danych osobowych.

16. Dane osobowe uczestników konkursu mogą być przekazywane podmiotom wspierającym Księgarnię w świadczeniu usług drogą elektroniczną, w tym przede wszystkim dostawcom usług informatycznych oraz podmiotom zapewniającym wsparcie oraz działanie narzędzi i systemów informatycznych Administratora, a także podmiotom współpracującym przy prowadzeniu akcji marketingowych.

17. Każdy uczestnik konkursu ma prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia, żądania ograniczenia przetwarzania oraz ich przenoszenia. Ponadto, uczestnik konkursu ma również prawo do wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania jego danych osobowych. Ponadto, uczestnikom konkursu przysługuje prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego, tj. do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych. 

18. Podanie danych osobowych przez uczestnika konkursu jest dobrowolne, ale niezbędne w celu wzięcia udziału w konkursie (e-mail), a w przypadku zwycięzców w celu otrzymania nagrody (imię i nazwisko).

19. Księgarnia stosuje odpowiednie środki techniczne i organizacyjne zapewniające ochronę przetwarzanych danych osobowych. Szczegółowe zasady przetwarzania danych osobowych uczestników konkursu wykorzystywanych przez Księgarnię zostały opisane w Polityce prywatności i wykorzystywania plików cookies, która dostępna jest tutaj.

20. Recenzja biorąca udział w konkursie musi skaładać się z co najmniej 1000 znaków. 

21. W niniejszym konkursie przewidziane jest, pierwsze- zwycięskie miejsce, drugie oraz trzecie.

22. Nagroda główna, o wartości 300zł nie bedzie przyznana w formie gotówki oraz publikacją pod własnym nazwiskiem na blogu (https://www.gandalf.com.pl/blog/) i kanałach social media sklepu Gandalf.

23. Organizator ma prawo przyznania drugiego miejsca  oraz trzeciego w sklepie Gandalf. Wyróżnienia zostaną nagrodzone prezentami o wartości do 70 zł każdy i możliwością współpracy z nowo powstającym blogiem dla koneserów fantastyki. Organizator zaznacza, że przyznanie miejsc drugiego i trzeciego jest obligatoryjne a także uzależnione od wartości merytorycznej recenzji.

24. Zwycięzcy trzech miejsc zostaną powiadomieni pocztą elektroniczną w ciągu 7 dni roboczych o zdobyciu miejsca na podium.

 

Regulamin promocji "Zdobądź punkty za recenzje"

1. Organizatorem konkursu jest GANDALF Sp. z o.o. z siedzibą w Łodzi przy ul. Beskidzka 37, 91-612 Łódź, wpisana do Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla Łodzi-Śródmieścia w Łodzi, XX Wydział Krajowego Rejestru Sądowego, za numerem KRS 0000381992, posiadająca NIP 527-26-52-185, posiadająca kapitał zakładowy w wysokości 17 205 000.00 zł wg stanu na dzień 01.08.2011r.

2. Konkurs przeprowadzany będzie na stronach księgarni internetowej Gandalf.com.pl, prowadzonej pod adresem URL https://www.gandalf.com.pl

3. W konkursie może wziąć udział każdy, kto w dowolnym tygodniu trwania konkursu prześle drogą elektroniczną recenzję wybranego przez siebie produktu (książki, zabawki, gry, płyty, perfumy, kosmetyki, itd.) z oferty księgarni Gandalf (zamieści ją pod danym produktem w przygotowanym formularzu).

4. Recenzja powinna być przesłana do sklepu www.gandalf.com.pl za pomocą przycisku "wyślij recenzję" pod opisem produktu oraz zaznaczeniem opcji 'zgłoś recenzję do konkursu' (użytkownik musi być zalogowany, aby opcja była aktywna).

5. Recenzja powinna być oryginalna oraz powinna być wynikiem własnej intelektualnej pracy uczestnika.

6. Na potrzeby konkursu za moment nadesłania recenzji uznaje się moment, w którym zostanie ona zapisana na serwerze księgarni internetowej www.gandalf.com.pl. Przesyłając recenzję autor wyraża zgodę na nieodpłatne publiczne udostępnianie recenzji na stronach www.gandalf.com.pl w nieograniczonym czasie.

7. W konkursie nie mogą brać udziału pracownicy i przedstawiciele księgarni Gandalf.

8. Uczestnik konkursu powinien podać organizatorowi dane osobowe niezbędne do zawiadomienia o wygranej przewidzianej niniejszym regulaminem (adres e-mail).

9. Spośród nadesłanych recenzji komisja Księgarni Gandalf w poniedziałek, przez czas trwania konkursu, będzie wybierać najciekawszą recenzję tygodnia. Autorowi tej recenzji zostanie przyznana nagroda. O wygranej autor zostanie powiadomiony pocztą elektroniczną w ciągu 7 dni roboczych.

10. Nagrodą główną jest przyznanie 15. pkt. w sklepie www.gandalf.com.pl oraz bon o wartości 50 zł na zakupy do gandalf.com.pl przy minimalnej wartości zamówienia 50 zł.

11. Organizator ma prawo przyznania drugiego miejsca i 10 pkt. w sklepie Gandalf, trzeciego miejsca i 8 pkt. w sklepie Gandalf. Organizator zaznacza, że przyznanie miejsc drugiego i trzeciego nie jest obligatoryjne a uzależnione od wartości merytorycznej recenzji.

12. Nagroda może mieć wyłącznie postać określoną niniejszym regulaminem, regulamin nie przewiduje możliwości wypłaty jej równowartości w gotówce lub zamiany na inną nagrodę rzeczową.

13. Każdy ze zwycięzców konkursu wyraża zgodę na opublikowanie jego imienia, nazwiska oraz adresu e-mail na stronach serwisu Gandalf.com.pl. W przypadku braku możliwości skontaktowania się ze zwycięzcą w ciągu 7 dni od zakończenia konkursu nagroda przepada.

14. Księgarnia Gandalf dokłada wszelkich starań by zgromadzone przez nią dane osobowe uczestników konkursu podlegały ochronie przewidzianej w przepisach prawa dotyczących ochrony danych osobowych, w tym na zasadach Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) oraz obowiązującej ustawy o ochronie danych osobowych.

15. Administratorem danych osobowych uczestników konkursu, udostępnionych Księgarni Gandalf jest Gandalf Sp. z o.o. z siedzibą w Łodzi przy ul. Beskidzkiej 37, tel. +48 42 252 39 23, posługująca się adresem e-mail: info@gandalf.com.pl

17. Dane osobowe przetwarzane są na podstawie zgody wyrażonej dobrowolnie przez uczestnika konkursu, w celu przeprowadzania konkursu, tj. wyłaniania zwycięzców i przyznawania nagród, wydawania, odbioru i rozliczania nagród.

18. Dane osobowe uczestników konkursu są przechowywane przez okres trwania konkursu lub do momentu złożenia przez uczestnika konkursu sprzeciwu wobec przetwarzania jego danych osobowych.

19. Dane osobowe uczestników konkursu mogą być przekazywane podmiotom wspierającym Księgarnię w świadczeniu usług drogą elektroniczną, w tym przede wszystkim dostawcom usług informatycznych oraz podmiotom zapewniającym wsparcie oraz działanie narzędzi i systemów informatycznych Administratora, a także podmiotom współpracującym przy prowadzeniu akcji marketingowych.

20. Każdy uczestnik konkursu ma prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia, żądania ograniczenia przetwarzania oraz ich przenoszenia. Ponadto, uczestnik konkursu ma również prawo do wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania jego danych osobowych. Ponadto, uczestnikom konkursu przysługuje prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego, tj. do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych. 

21. Podanie danych osobowych przez uczestnika konkursu jest dobrowolne, ale niezbędne w celu wzięcia udziału w konkursie (e-mail), a w przypadku zwycięzców w celu otrzymania nagrody (imię i nazwisko).

22. Księgarnia stosuje odpowiednie środki techniczne i organizacyjne zapewniające ochronę przetwarzanych danych osobowych. Szczegółowe zasady przetwarzania danych osobowych uczestników konkursu wykorzystywanych przez Księgarnię zostały opisane w Polityce prywatności i wykorzystywania plików cookies, która dostępna jest tutaj.

23. Recenzja biorąca udział w konkursie musi skaładać się z co najmniej 700. znaków.