wpisz minimum 3 znaki

 

NAGRADZAMY AUTORSKIE RECENZJE
CZYTAJ, GRAJ, OGLĄDAJ, SŁUCHAJ, BAW SIĘ, PISZ I WYGRYWAJ!

W KAŻDY PONIEDZIAŁEK wybieramy najlepsze recenzje spośród wszystkich zgłoszonych.


Nagrodą za najlepszą recenzję jest BON 50zł OD GANDALF.COM.PL

 

 

Dodatkowo za recenzje przyznajemy punkty lojalnościowe, które będą dodane

do Twojego konta i pozwolą Ci opłacić zamówienie!

Autor pierwszej otrzyma 15. pkt. do konta klienta,autor drugiej 10. pkt. i trzeciej - 8. pkt.
 

Recenzje, które będą punktowane muszą mieć od 400 do 3000 znaków.
Aby zdobyć punkty musisz być zalogowany.

 

DUŻO CZYTAJ, DUŻO PISZ, WYGRYWAJ NAGRODY!

25/10/2018

_Dark_

15.00 pkt.

Anthem of the Peaceful Army

Jeżeli ktoś lubi stare dobre rockowo-bluesowe granie lat 70 w nieco "odwieżonej" wersji to Greta Van Fleet jest zespołem godnym uwagi. Jest to ich drugi album i mogę śmiało powiedzieć, że nie zawiedli pod względem muzycznym. Świetne gitarowe riffy w akompaniamencie perkusji i basu uzupełnia intrygujący wokal. Rock w czystym wydaniu. Wielu powie, że jest to współczesna kopia/reinkarnacja Led Zeppelin i nieco nadużywają stylu rockowego giganta. Według mnie doszukiwanie się na siłę podobieństwa mija się z celem. Chłopaki z Grety mają zaledwie po 20 lat, eksperymentują, szukają i prezentują przy tym bardzo wysoki poziom. Inspiracji jest mnóstwo i każdy je miał. Mają dużo czasu na odnalezienie własnego brzmienia. Biorąc pod uwagę gust muzyczny, wszystko zmierza w dobrym kierunku :) Szczerze polecem ten zespół i tegoroczny album Anthem of the Peaceful Army.

Pomadka w płynie Bourjois Rouge Edition Velvet Nr 18 jest moją ukochaną pomadką! Nigdy nie znalazłam żadnej innej, która mogłaby się z nią równać. Przyjemna, lekka konsystencja ułatwia aplikację (nawet bez konturówki). Po chwili delikatnie ?zastyga?, jednak nie tworzy na ustach nieprzyjemnej ?skorupy?- jest niewyczuwalna na ustach, przez co bardzo komfortowa. Nie wysusza ust. I przede wszystkim jest bardzo trwała! Utrzymuje się przez kilka godzin, pomimo jedzenia i picia. Po czasie delikatnie ściera się od wewnętrznej strony ust, ale w sposób mało widoczny. Formuła pomadki umożliwia bezproblemowe poprawki makijażu (co niestety nie zawsze jest możliwe w przypadku pomadek w płynie innych firm!). Bardzo podoba mi się jej matowe wykończenie. Nie jest to jednak przesadnie ?suchy mat?, wyglądający niezdrowo. Odcień nr 18 ?Its Redding Men? jest genialny! To idealna czerwień - nie tworzy efektu ?żółtych zębów? ? wręcz optycznie je wybiela. Dodatkowo "na plus" atrakcyjne opakowanie wraz z wygodnym aplikatorem umożliwiającym precyzyjne nałożenie odpowiedniej ilości produktu na usta. Kolejny raz Bourjois nie zawodzi! To mój numer jeden - zawsze do niej wracam.

9/10/2018

mtosik

15.00 pkt.

Rozświetlacz Goddes Of Faith

Rozświetlacz Goddess of Faith jest jednym z moich ulubionych kosmetyków. Zdecydowanie najlepszy i najdelikatniejszy ze wszystkich rozświetlaczy, których próbowałam do tej pory. Prosta aplikacja, subtelny efekt, do tego produkt jest niezwykle wydajny. Cała seria Goddess of Love firmy MakeUp Revolution jest godna polecenia, idealnie wpasowuje się w cerę i każdy odcień karnacji. Dodatkową korzyścią tego magicznego pudełka jest jego niska cena! Polecam wszystkim kobietom, które oczekują lekkiego, subtelnego i naturalnego rozświetlenia twarzy - ja już definitywnie związałam się z nim na dłużej i nie zamierzam z niego rezygnować. Polecam z całego serca!

4/10/2018

Agnieszka Kaniuk

10.00 pkt.

Nie odpuszczaj

Kochani już jest! Wyczekiwane przez wszystkich wielbicieli, w tym również przeze mnie, twórczości mistrza thrillera Harlana Cobena, jego najnowsze dziecko - ?Nie odpuszczaj". Zaledwie wczoraj tj. 3 października bieżącego roku książka ta miała swoją premierę na naszym polskim rynku wydawniczym. Tak więc już dziś, będąc świeżo po lekturze, przepełniona mnóstwem emocji niezwłocznie spieszę do Was, aby uchylić przed Wami rąbka tajemnicy i zdradzić Wam, czego tym razem możecie spodziewać się, sięgając po ?Nie odpuszczaj?. Pierwsza myśl, jaka przyszła mi do głowy po odłożeniu tej książki na półkę i zaczerpnięciu głębokiego oddechu, aby móc trochę ochłonąć, to ?Ten tytuł jest inny, niż te, z jakich znaliśmy autora do tej pory?. Jeśli jesteście ciekawi, w czym tkwi odmienność tej książki od pozostałych w dorobku twórczym autora, zapraszam Was na dalszą część recenzji, w której już za chwilę wszystko stanie się jasne.<br> <br> "Echa przeszłości są ledwo słyszalne, ale nigdy do końca nie milkną ".<br> <br> Cytat ten doskonale opisuje sytuację, w jakiej od wielu lat, tkwi główny bohater powieści, detektyw Nap Dumas. Tragiczne wydarzenia jednej nocy sprzed piętnastu lat wstrząsnęły jego życiem, odbierając mu najbliższą jego sercu osobę. W makabrycznym wypadku kolejowym natychmiastową śmierć ponosi jego brat bliźniak, Leo i jego dziewczyna Diana. To niestety nie jest koniec koszmaru, w jakim znalazł się mężczyzna, bowiem w tym samym czasie znika bez wieści jego ukochana dziewczyna, Maura. Aby mieć większe szanse na jej odnalezienie, a także dowiedzieć się, jak doszło do śmierci brata, Nap postanowił wstąpić do policji. Niestety mimo starań, mężczyźnie nie udaje się niczego ustalić. Kiedy wydaje się, że tajemnice swojej śmierci Nap i Diana zabrali ze sobą na zawsze do grobu, przeszłość nagle ponownie daje o sobie znać.<br> Dla całego miasteczka to, co się wydarzyło dawno temu, było ogromnym przeżyciem, jednak teraz przyjaciele i znajomi Napa radzą mu, by zamknął ten bolesny etap swojego życia i zaczął żyć przyszłością. Jednak jemu coś nie pozwala odpuścić i zaczyna na nowo prowadzić swoje prywatne śledztwo. To, czego się dowiaduje, wstrząsa nim. Jak się bowiem okazuje, przez całe swoje życie, niczego nieświadomy tkwił w plątaninie wielkich kłamstw i małych kłamstewek. Okłamywany przez tych, których kochał i którzy byli mu bliscy. To, co udaje mu się odkryć, jest tak mroczne i straszne, jak nigdy się tego nie spodziewał. Brutalnie przekonuje się, że nikomu tak naprawdę nie można ufać, a przekonanie, że kogoś znasz, bywa bardzo złudne.<br> <br> Jeśli szukacie wciągającego thrillera, w którym nie zabraknie dynamicznych zwrotów akcji, a miarowo budowane napięcie dostarczy wam stałe dawki czystej adrenaliny pompowanej nieustannie do waszych żył, to doskonale trafiliście. ?Nie odpuszczaj? to doskonale skrojona historia pełna niedopowiedzeń, kłamstw i mrocznych tajemnic, która pochłonie Was bez reszty. Czytając tę książkę, wielokrotnie zadawałam sobie pytanie, czy rzeczywiście warto, jest za wszelką cenę darzyć do prawdy? Zachęcam Was, abyście przekonali się, czy prawda wyzwoli Napa z koszmarów przeszłości, czy pozwoli mu wreszcie zaznać spokoju i odnaleźć ukojenie?

30/09/2018

BarbaraT

15.00 pkt.

Upadek Bestii. Spirit Animals Tom 5, Serce Ziemi

Książka skierowana jest do młodszego odbiorcy. Historia nie epatuje przemocą i brutalnością. To przyjemna i trzymająca w napięciu lektura, która zabiera nastoletniego miłośnika fantasy na wyprawę przez malowniczą i magiczną krainę. Autorka spisała się doskonale, tworząc ciekawą historię i wzbudzające sympatię barwne postaci. Ani przez chwilę nie będziemy się nudzić, a wartka akcja zapewni nam niemało emocji. Z niecierpliwością czekam na kolejny tom.

"Szarość miejskich mgieł" jest czwartym tomem sagi "Spacer aleją róż", sagi opowiadajacej o losach rodzin Szymczaków i Pawłowskich, mieszkających na osiedlu Nowa Huta pod Krakowem. W tej części autorka zabiera nas do rzeczywistości końca lat 60-tych, początku 70-tych wraz z ich ponurą rzeczywistością. Powroty z więzienia, Służba Bezpieczeństwa, Milicja Obywatelska, zmieszane z rodzinnymi perypetiami bohaterów.<br> <br> Pierwsze moje skojarzenie to lektura z młodości mojej mamy, "Opowieści sentymentalne". Szczerze doceniam i podziwiam znajomość historii dzielnicy, z najdrobniejszymi jej detalami, zgrabnie wplecionymi w losy rodzin. Urzekła mnie również przepiękna szata graficzna uprzyjemniająca czytanie. Książkę czyta się szybko, mi, pomimo jej objętości w ilości 479stron, zajęło to 2dni. Zupełnie jednak nie jest to mój typ lektury, nie umiem utożsamić się z bohaterami, ich doświadczenia, jak również miejsca akcji są mi obce. Elementami, które mnie osobiście zainteresowały były strajki studenckie i hippisowska eskapada Karola.<br> <br> Książkę polecam osobom, które lubią rodzinne opowieści, podobne do radiowych "W Jezioranach" czy "Matysiakowie", przedstawiające zwykłe życie zwykłych rodzin, nie znajdzie tutaj jednak nic dla siebie ktoś lubiący szybką akcję czy filozoficzne rozważania.

15/09/2018

Książki Moni

15.00 pkt.

Dziwna pogoda

Byłam spragniona mrożącej krew w żyłach historii, dlatego sięgnęłam po "Dziwną pogodę". Niestety strach mnie nie dopadł, i nie spędzał snu z powiek. Książce bliżej do thrillera, niż takiego typowego horroru, ale nie poczułam rozczarowania. Najważniejsze, że ten zbiór mini powieści wciąga i naprawdę trudno oderwać się od lektury. Jest to zbiór czterech historii, jednak drobny druk sprawia, że nie są tak krótkie, jak by się mogło wydawać. Jest to moje pierwsze spotkanie z autorem i już wiem, że z pewnością nie ostatnie. Podoba mi się, że wątki paranormalne się pojawiły i zostały tak skrzętnie wplecione w fabułę, że nie mam im nic do zarzucenia, a nawet powiem, że mogłabym w to wszystko uwierzyć. Fajny pomysł na ten zbiór, bo w jakiś dziwny sposób, wszystkie te historie się ze sobą łączą i na samym końcu, inaczej patrzy się na te książkę. Bohaterowie to z pewnością nie żadne miękkie kluchy, a charyzmatyczni i zaskakujący ludzie, którzy nie zawsze są tacy, jakbyśmy chcieli. Łatwo zauważyć, że każdy z nas ma tę gorszą stronę, która czasami zbyt łatwo się ujawnia. I tylko ta świadomość jest nieco przerażająca. Warto przeczytać 8/10

Czy ktoś z Was marzył kiedyś, aby "rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady"?, sprzedać mieszkanie w mieście i wyprowadzić się na wieś? Żyć tam spokojnie w rytmie natury bez pędu za lepszym życiem, fajniejszymi znajomymi czy szybszym samochodem? Jeśli chociaż raz taka myśl zakiełkowała w waszych głowach koniecznie musicie przeczytać książkę Natalii Sosin-Krosnowskiej pt. "Cisza i spokój". Książka ta wydania jest cudownie, dopracowana w najdrobniejszym szczególe. Począwszy od okładki, rycin roślin na poszczególnych stronach skończywszy na zdjęciach dzięki którym od razu chce się spakować walizki i wyjechać za miasto. Jednak nie tylko ładne obrazki bronią tę pozycję, ale przede wszystkim rzetelne, wciągające reportaże opisujące historię ludzkich zmagań z naturą, kłopotami budowlanymi, finansowymi czy samotnością. Książka zawiera mnóstwo praktycznych porad osób które już realizują swoje marzenia o życiu na wsi. Doskonała pozycja dla wszystkich którzy śnią o spokojnym życiu poza miastem.

14/08/2018

Bibliotecznie

15.00 pkt.

Pucio na wakacjach Ćwiczenia wymowy dla przedszkolaków

"Pucio na wakacjach" to czwarta część przygód Pucia, dla dzieci w wieku od 3 do 6 lat. Celem pracy z niniejszą książeczką jest ćwiczenie z dzieckiem artykulacji, czyli właściwego wymawiania głosek. Książka skierowana jest do rodziców, ale myślę, że nadaje się również do zajęć z logopedą. Jako wstęp lub zabawa na zakończenie wspólnej pracy.

Autorka przygód Pucia jest logopedą i pedagogiem dziecięcym, a także pedagogiem twórczości. W serii książeczek łączy więc pracę nad rozwojem mowy dziecka z kreatywnością. Krótko i zwięźle tłumaczy we wstępie, jak wykorzystać książeczkę i zawarte w niej ćwiczenia. Dla dziecka ma to być zabawa, a nie mozolne powtarzanie słów. Autorka przypomina również, że wywoływać poszczególne głoski może jedynie logopeda. Seria książeczek o Puciu jest pomocą edukacyjną, która poprzez zabawę, wspólne oglądanie ilustracji i rozmowy z dzieckiem, ma rozwijać słownictwo malucha i usprawniać jego mowę.

Nie miałam wcześniej okazji poznać Pucia, ale muszę przyznać, że jest to niezwykle sympatyczny młodzieniec. Wraz z nim spotkamy w książeczce pozostałych członków rodziny: Misię, Bobo, mamę i tatę dzieciaków, ciocię, a także pieska Funia. Cała rodzinka wyrusza "domkiem na kółkach" na Kaszuby, gdzie spędzą wakacje. Każda strona to kolejna scena z życia bohaterów. Pakowanie, wyjazd, podróż, rozbijanie obozowiska, zabawa w lesie i w wodzie, a także zwiedzanie i wiele innych sytuacji, o których można dyskutować bez końca. Chociaż książeczka ma zaledwie 40 stron (i twarde kartki), zawiera ogrom materiału do ćwiczeń z dzieckiem.

Ilustracje są zabawne, ciepłe, przyjazne i zachęcające do oglądania, wskazywania, rozmawiania o tym, co przedstawiają. Na każdej stronie mamy krótki tekst opisujący jakieś wydarzenie. Przeważają dialogi, dzięki czemu akcja jest dynamiczna.

Myślę, że każde dziecko pokocha Pucia od pierwszego wejrzenia i z chęcią będzie śledzić jego przygody.

Pokaż więcej

"Dwór Szronu i Blasku Gwiazd" autorstwa Sary J. Maas to kolejna książka z cyklu "Dwór Cierni i Róż".
Feyra i Rhysand z przyjaciółmi odbudowują Dwór Nocy, który uległ zniszczeniu podczas wojny. Zbliża się także czas Zimowego Przesilenia. Jednak mimo świątecznej atmosfery, duchy z przeszłości nie dają o sobie zapomnieć.
Zacznę od tego, że książka jest nieziemsko wydana. Litery są pełne blasku, co nawiązuje zresztą do tytułu . Jest to książka, której nie możemy uznać jako pełnoprawnej części cyklu, dlatego że jest to "nowelka". "Dwór Szronu i Blasku Gwiazd" różni się od poprzednich części znacznie. Jest to dopełnienie historii pełnej akcji i niesamowitych zwrotów akcji, których autorka zaserwowała nam w pierwszych trzech tomach. ACOFAS nie wnosi zbyt wiele do fabuły, ale bardzo przyjemnie czyta się, gdy bohaterowie wiodą swoje życie spokojnie. Żałuję tylko tego, że nie zacząłem czytać tej książki w okrsie bożonarodzeniowym, bo Zimowe Przesilenie jest łudząco podobne do Świąt Bożego Narodzenia.
Podsumowując książka ta pomogła zrozumieć bohaterów Dworów. Wydaje mi się, że jest warta przeczytania i wbrew negatywnym opiniom spodobała mi się bardzo.

19/10/2018

Zwykła Matka

10.00 pkt.

Rebel Gra Baobab (edycja polska)

Ostatnio zagrywam się ze Zwykłą Córką w pewną grę od Rebela. Zwie się ona ?Baobab? i muszę się przyznać, że przypadła nam do gustu bardzo. W czym tkwi jej sekret? W prostocie.
Mamy oto bowiem metalową puszkę z kartami. Dużo tych kart, bo aż 108! Sama puszka stanowi pień tytułowego drzewa, a naszym celem jest umieszczanie kolejnych kart na jej szczycie tworząc tym samym rozrastającą się koronę baobabu. Trzeba jednak przestrzegać pewnych łatwych do opanowania zasad. Na kartach narysowane są różne zwierzęta oraz rośliny. Mamy więc małpę, węża, pszczoły, tukana, lamparta, nietoperza, kameleona, kwiaty oraz liście. Każde z nich umieszcza się na pniu inaczej. I tak dla przykładu: małpę kładziemy na krawędzi korony, tukana wrzucamy lotem koszącym z odległości ok. 30 cm, a nietoperza upuszczamy z góry zamykając wpierw szczelnie oczy. Sami widzicie jakie to fajne! Cały ?myk? polega na tym, by pozbyć się wszystkich swoich kart (w jednej turze można jednocześnie spróbować położyć na baobabie max. 3 sztuki) i nie nałapać za wiele tych, które spadną z drzewa. Każda bowiem karta, która spadnie po naszej akcji ląduje na stosie ?hańby?. Im mniej zatem tym lepiej ? zupełnie odwrotnie niż na odcinku z wypłatą :)
Pięknie wydany ?Baobab? skradł nasze serca i czas. Każdy ma tutaj równe szanse na zwycięstwo, a ten argument powinien przede wszystkim przypaść do gustu najmłodszym domownikom.
Szybka (10-15 minut) i prosta gra (od 6+) to recepta na udany reset w rodzinnym kręgu (2-4 graczy). No chyba, że ktoś nie umie przegrywać...

14/10/2018

Qulturasłowa

10.00 pkt.

Labirynty dla bystrzaków (3-6 lat) Rysuj i ścieraj

Przekonaj się, jaki z Ciebie bystrzak!
Spostrzegawczość to cecha, którą zdecydowanie warto jest rozwijać u dziecka już od najmłodszych lat. Szczególnie jest to istotne w wieku poprzedzającym naukę w szkole oraz obejmującym pierwsze lata nauki, nazywanym wiekiem pamięci. W tym okresie dzieci odznaczają się niezwykłą łatwością w zapamiętywaniu (pamięć mechaniczna) dużej ilości słów, liczb, nawyków ruchowych, a także zasad rozwiązywania zadań oraz czynności utrwalających się w zespoły nawyków społecznego zachowania. Pamięć i uczenie się są ze sobą ściśle związane, a warunkiem sprawnego przebiegu się tych procesów, jest umiejętność dostrzegania szczegółów, wychwytywania różnic, czyli spostrzegawczość.
Tę spostrzegawczość można ćwiczyć na wiele sposobów, na przykład przez wyszukiwanie wśród wielu przedmiotów tych podobnych do siebie, odnajdywanie różnic pomiędzy obrazkami czy układanie puzzle. Doskonałym sposobem by spostrzegawczość trenować, jest też poszukiwanie właściwej drogi do celu, czyli labirynty. Wychodząc naprzeciw zapotrzebowaniu, a także z troski o prawidłowy rozwój dziecka, a zarazem o dobrą zabawę, Wydawnictwo Jedność proponuje publikację ?Labirynty dla bystrzaków? z serii ?Rysuj i ścieraj?. Książeczka, przeznaczona dla dzieci w wieku od trzech do sześciu lat może być wykorzystywana zarówno w przedszkolu, jak i podczas zabawy z dzieckiem w domowym zaciszu. Każdy labirynt opatrzony jest krótką historią, która wciąga dziecko i stanowi dodatkowy impuls do podjęcia działania. Tym sposobem w książeczkę mogą zaopatrzyć się zarówno nauczyciele, jak i rodzice oraz opiekunowie, pragnąc połączyć dobrą zabawę z rozwijaniem umiejętności u swoich dzieci.
Podążając przez korytarze kolejnych labiryntów, dzieci będą miały okazję służyć pomocą żółwikowi, który pragnie dotrzeć do skały, a także uchronić piękną księżniczkę przed smokiem, prowadząc do niej księcia. Dzieciaki poszukają też wraz z syrenką perły, ułatwią odpoczynek złotej rybce, prowadząc ją do domu. Zajmą się również głodną pandą i zaopiekują misiem poszukującym drogi do mamy. Szukać też będą serka zawieruszonego przez myszkę oraz domu dla świnki Toli, która zbłądziła na spacerze.
To tylko kilka z historii / zadań, które dzieci mają wykonać, by opowieści skończyły się happy endem, by wszyscy bohaterowie znaleźli dom czy jedzenie. Błądzenie, a właściwie poszukiwanie właściwej drogi ułatwia dołączony sucho ścieralny pisak, a stosunkowo łatwe odszukanie drogi motywuje dzieci do podejmowania kolejnych prób, ale jednocześnie nie zniechęca oczywistością. Wspaniała grafika, wesołe kolory zachęcają wprost dziecko do wspólnej zabawy z bohaterami i ? do osiągnięcia mistrzostwa w pokonywaniu labiryntów!

28/09/2018

Joana J

10.00 pkt.

Ada, to wypada!

Obowiązkowa pozycja na półce każdej kobiety - niezależnie od wieku. Co powinna robić dobrze wychowana dziewczynka? Być grzeczną i ładnie wyglądać. Czego nie powinna robić? Biegać, skakać, mówić, krzyczeć, wołać, pytać, brudzić się i wiele wiele innych. Co dzięki temu osiągnie? Nic, ale tak wypada. Książka Zofii Karaszewskiej pokazuje, że Adzie wypada. Wypada być sobą, walczyć o marzenia, spełniać się. Wypada nie być niewidzialną. Dzięki krótkim historiom sławnych kobiet nasze małe i nieco większe Ady zaczną sięgać gwiazd. Bo wypada.

18/09/2018

ilo99

10.00 pkt.

Czarodzicielstwo Książka audio MP3

Wersja audio to prawdziwy hit. Pan Pratchett napisał dobrą książkę. Pan Cholewa genialnie ją przetłumaczył, dodając sporą dawkę humoru zrozumiałego właśnie dla Polaków, bądź Słowian. A pan Zadura włożył całe serce, oprócz głosu, oczywiście, żeby ta powieść zabrzmiała. I jest świetna. Wprost zaparskać się ze śmiechu można. Co prawda, jak to w książkach o Świecie Dysku bywa, fabuła dość często jest spychana na plan dalszy przez zabawne sformułowania, lecz mi osobiście niespecjalnie to przeszkadza. Bo czyż naprawdę fabuła powieści fantastycznej jest istotna? Gdy herosem jest młodzian, który właśnie skończył lekturę ?Jak zostać bohaterem? Najważniejsze wskazówki? a strój kupiła mu mama, kupcowa? Gdy mag nie potrafi czarować, za to często pakuje się w sytuacje krańcowo niebezpieczne? Gdy bagaż ma nóżki? I tak mogłabym wymieniać bez końca. Przecież tu o rozrywkę chodzi, a nie o to, czy uda się uratować świat. Polecam.

15/09/2018

czytanienaplatanie

10.00 pkt.

Jesienny bluszcz

W Bluszczowym Dworze spotykają się cztery kobiety.

Wioletta, po toksycznym związku, w którym partner używał wobec niej siły fizycznej i psychicznej, próbuje wrócić do normalności. Boi się własnego cienia, przeprasza wszystkich za wszystko. Nie jest już tą osobą, którą znały jej przyjaciółki, zanim się od nich odsunęła. Czy uda jej się podbudować poczucie własnej wartości , odnaleźć spokój i pogodzić ze sobą?

Karina, wydaje się, ze w wyniku trudnych doświadczeń z dzieciństwa jest zbyt wymagającą i apodyktyczną matką. Miałam ochotę kilka razy nią potrząsnąć, by jej uzmysłowić, jak wielką krzywdę może wyrządzić swoim dzieciom. Stara się być idealną panią domu, praktycznie nie dopuszczając męża do spraw domowych i związanych z wychowaniem dzieci. Ich małżeństwo też przechodzi próbę, gdy po romansie męża, który ostatecznie zdecydował się na pozostanie z ciężarną żoną, ponownie pojawia się ta druga. Czy dojdą do porozumienia, czy też zdrada zatruje ich wzajemne stosunki?

Kaśka natomiast, to dziewczyna w gorącej wodzie kąpana, która właśnie znalazła się na rozdrożu. W nieszablonowy sposób pożegnała chłopaka, tracąc przy tym pracę i mieszkanie. Nie do końca wie co ze sobą począć. Mimo dość gwałtownego charakteru ma dobre serce i nie przejdzie obojętnie widząc ludzkie, czy kocie nieszczęście.

Czwarta z kobiet, Anna, zaprasza kobiety do Bluszczowego Dworu, ale wbrew pozorom pobyt tam nie jest sielanką. Jest natomiast miejscem do przemyśleń, do nie zawsze łatwych rozmów, czy decyzji o dokonaniu zmian w dotychczasowym życiu.

Wzruszająca i zachęcająca do zastanowienia opowieść o życiu i problemach, które dotykają , lub mogą dotknąć każdego z nas. Pokazuje, że warto w takich momentach oprzeć się na kimś bliskim, dać sobie pomóc i nie izolować się od otoczenia.

Książki nie można nazwać lekką i przyjemną, nie można też pałać sympatią do wszystkich jej bohaterów, ale warto spojrzeć czasem poważniej na świat, nie chowając się za różowymi okularami.

Polecam czytelnikom, którzy lubią czasami sięgnąć po dobrą, poważniejszą literaturę obyczajową.

23/08/2018

Zdzisław Ruszkowski

10.00 pkt.

Dziewczyny z Wołynia Prawdziwe historie

Dziewczyny z Wołynia. Prawdziwe historie. <br> Herbich Anna.<br> "W 1939 roku sielskie życie na Wołyniu się kończy. Polska upada, zmieniający się okupanci sieją postrach. Jednak największe zagrożenie przychodzi ze strony, z której nikt się tego nie spodziewał. Sąsiadów. Kumów. Ukraińców. Wiedzeni banderowską wizja Ukrainy zaczynają mordować Polaków. Wołyńskie dziewczęta były jeszcze dziećmi, gdy rozpoczął się pogrom. Widziały śmierć rodziców, braci, sióstr i rzeź całych wsi. Słyszały błagania bezbronnych ofiar opętanych szałem mordu Ukraińców. Z dnia na dzień straciły nie tylko najbliższych, ale również swoją ojcowiznę".<br> Książka jest zbiorem opowiadań i wspomnień kilku sędziwych już kobiet, które przeżyły w dzieciństwie piekło. Jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności przeżyły zbrodnię ludobójstwa ludności Polskiej przez Ukraińców na Wołyniu. Na zawsze w pamięci pozostały im te niewyobrażalne zbrodnie, których świadkami były. Utraciły wtedy wszystko, co miały najcenniejsze. Rodziców, rodzeństwo, dziadków, krewnych, sąsiadów, przyjaciół a także całe dzieciństwo. <br> ?Dziewczyny? opowiadają o swoich dramatycznych losach, o utracie, o cierpieniu, o próbach powrotu do życia. Każda z nich miała inny życiorys, ale łączy je jedno. Szanują i pielęgnują pamięć o pomordowanych przodkach. Działają w stowarzyszeniach, upamiętniają miejsca kaźni i dają świadectwo, aby nigdy te zbrodnie nie zostały zatarte przez czas i ludzi. Książka jest zapisem dramatycznych wspomnień, ważne jest aby przesłanie jakie niesie dotarło do jak najszerszej rzeszy ludzi.<br> Książkę wydało Książkę Wydało Wydawnictwo: Znak Horyzont.<br> Polecam,<br> Zdzisław Ruszkowski.

20/08/2018

Logopeda ukulele

8.00 pkt.

Gra Potworne porządki

Potworne porządki, czyli jak posprzątać pokój z zamkniętymi oczami i nie zaprosić do domu potworka...

Dzieci (w sumie dorośli też) nienawidzą sprzątać. Czynność ta jest nudna, nieprzyjemna i nieekonomiczna energetycznie w czysto fizycznym sensie: świat przecież dąży do chaosu, a stan nieuporządkowania (entropia) zawsze rośnie. Niestety trzeba jednak walczyć z bałaganem i aby do tego zachęcić, serdecznie polecam fantastyczną grę od Naszej Księgarni, czyli Potworne porządki!

Banalne zasady sprawią, że nawet trzyletnie maluchy w lot zrozumieją, na czym polega gra. Każdy z graczy dostaje swój pokój i musi jak najszybciej poodkładać rzeczy na ich miejsca. Aby to zrobić, z zamkniętymi oczami szuka w woreczku odpowiednich przedmiotów, takich jak łóżko, lampa, obraz, czy miś. Zadanie utrudniają kryjące się w woreczku potworki, które swoim kształtem przypominają poszukiwane wyposażenie pokoju i mogą uniemożliwić zdobycie punktu. Oczywiście "poszukiwanie" odpowiednich przedmiotów odbywa się w kolejności, a wylosowanie potworka obniża szansę na wygraną... Grze towarzyszy skupienie, ale również dużo śmiechu, więc świetnie się sprawdzi na wszelkiego rodzaju dziecięcych imprezach.

Nie byłabym sobą, gdybym nie pochwaliła wydawnictwa za wysoką jakość gry. Mam tu na myśli nie tylko samą fabułę i dobrą zabawę, ale porządne i trwałe wykonanie elementów z grubej tektury i idealne dopasowanie opakowania do zawartości. Niby mała rzecz, ale dzięki temu w mojej gabinetowej szafie zmieści się znacznie więcej gier. Często bowiem u innych wydawców wielkie pudełko ukrywa dosłownie parę elementów gry. Nasza Księgarnia na szczęście ma zupełnie inny system.


Potworne porządki dają nam wiele różnych możliwości. Możemy grać zarówno z zupełnymi maluszkami, jak i starszymi dziećmi, które będą ze sobą rywalizować. Możemy wybrać również opcję, w której ważniejsza jest współpraca i pokonanie potworków

15/08/2018

Joanna Ż.

8.00 pkt.

Ciało człowieka Anatomia dla początkujących

"Ciało człowieka" anatomia dla początkujących"- jest to książka zaprojektowana dla ciekawych świata dzieci. Maluchy czasami zadają dużo pytań, a w szczególności gdy jakiś temat je pasjonuje, Wtedy książka jest dla nas bardzo pomocna. Znajdziemy w niej bardzo dużo odpowiedzi związanych z ciałem człowieka i jego funkcjonowaniem. Niekiedy pasje z dzieciństwa stają się naszą przyszłością, warto się nad tym zastanowić. Książka podzielona jest na dwie części. Pierwszy składa się z ludzkiego szkieletu do wycięcia i złożenia. Ta część bardzo spodobała się synkowi. Kartonowe karty są świetnie oznaczone , że dziecko jest w stanie samodzielnie złożyć szkielet i to dla niego ważne osiągnięcie. Druga część składa się z 9 tematów w bardzo ciekawy sposób przedstawione młodemu odbiorcy. Dzieci dowiedzą się o:
- szkielecie,
- pięciu zmysłach,
- mózgu,
- układzie trawiennym,
- mięśniach,
- genach,
- sercu i układzie krwionośnym,
- oddychaniu,
- oraz pierwszej pomocy.
Do działu są dołączone szczegółowe objaśnienia tematu, lecz bez żadnych zbędnych opisów, same konkrety. w tej części również znajdziemy propozycje wielu eksperymentów dodam, dodam że bardzo ciekawychWszystkie informacje zawarte w książkach są napisane w bardzo przystępnym języku, zrozumiałym dla młodego pokolenia. Każda publikacja jest również dostosowana do potrzeb młodego pokolenia tekst zawarty w książkach nie jest zbyt długi ani monotonny a liczne i bardzo kolorowe ilustracje wspaniale odzwierciedlają rzeczywistość. Każda z prezentowanych książek przekazuje bardzo ważne informacje odnośnie danego zagadnienia zachęcając jednocześnie do dalszego jej poszerzania. Kto wie może nasza pociecha będzie przyszłym lekarzem lub astrologiem ? Gorąco polecam dane książki

Pokaż więcej

28/10/2018

Kosz z Książkami

Epoka Antychrysta

Nie jest to najłatwiejsza lektura. Nie jest to książka dla każdego. Jednakże jeśli lubicie teologiczną rozrywkę, zdecydowanie niestandardowe przedstawienie wiary oraz spojrzenie na to jak społeczeństwo może kształtować świat, to jest to lektura dla Was.

Zapraszamy do lektury pełnej recenzji an stronie Kosz z Książkami!

28/10/2018

Girl from Stars

Guerra Wysłannicy. Tom 2

Poprzedni tom serii ?Wysłannicy?, pt. ?Larista? od Melissy Darwood, miałam okazję przeczytać w te wakacje. Miałam co do niej pewne obawy, jednak książka okazała się być strzałem w dziesiątkę. Miała w sobie wszystko to, czego szukam w książkach dla młodzieży, tj. wartkiej akcji i nietuzinkowych bohaterów. Ponadto historia ta niosła ze sobą jakiś przekaz, dzięki wychwalaniu pewnych wartości. Dodatkowo poruszała trudną tematykę śmierci i życia wiecznego. Czegóż chcieć więcej?<br> Dlatego też po ?Guerrę? sięgnęłam bez zawahania. Nie miałam wobec niej zbyt wygórowanych oczekiwań, gdyż zazwyczaj bywa tak, że kontynuacja danej serii jest dużo słabsza od pierwszej części.<br> Tym razem jednak, spotkało mnie miłe zaskoczenie?<br> <br> Związek Zuzy i Patryka nie układa się tak, jak powinien. Od kiedy jej najbliżsi zostali Guardianami, dziewczyna czuje się samotna. Podczas koncertu, który miał zmienić wszystko, Patryk ratuje życie Zuzki. Łamie przez to jedną z najstarszych guardiańskich zasad i zostaje zesłany do Guerry.<br> Kiedy dziewczyna dowiaduje się, że ma szansę na uratowanie ukochanego, postanawia odnaleźć go w tajemniczej krainie skrytej gdzieś pomiędzy ziemią a piekłem. Na jej drodze staje Bjor, który ma misję do wykonania. Czy pomoże Zuzi, nie oczekując niczego w zamian?<br> Guerra, splamiona ludzką krwią, czeka na kolejną ofiarę. Kto nią będzie?<br> <br> Jedyny zarzut wobec tej książki, jaki przychodzi mi do głowy, to to, że jest stanowczo za krótka. Tak bardzo wciągnęłam się w tą historię, że z bólem serca czytałam ostatnią stronę. Nie sądziłam, że jest taka możliwość, żeby drugi tom był lepszy niż pierwszy. A tu proszę. ?Guerra? zdecydowanie w większym stopniu skradła moje serce.<br> <br> Duży plus dla autorki za to, że nie powielała ona historii z pierwszej części. W przypadku ?Guerry? mamy do czynienia z całkowicie innymi (pod względem charakteru) bohaterami, przenosimy się do całkowicie innego świata (o wiele bardziej intrygującego niż Stary Las) i możemy w zupełności oddać się wodzom fantazji.<br> <br> Pierwszy tom urzekł mnie swoją prostotą, tym, że bohaterowie nie byli oklepani. Gabriel był tak szarmanckim dżentelmenem, że od razu skradł moje serce, a Larysa była inteligentną kobietą, która nie wpakowywała się w kłopoty przez własną głupotę. <br> Z kolei zaś ?Guerra? była dużo żywsza. Miała wartką akcję, mnóstwo zwrotów akcji, które nie raz wywołały u mnie szybsze bicie serca. Fabuła była do tego stopnia wciągająca i interesująca, że nie potrafiłam choć na chwilę odłożyć lektury. <br> <br> Drugi tom serii ?Wysłannicy? jest zdecydowanie odważniejszy. W pierwszym tomie dominował wątek romantyczny. W drugim tomie także jest on dość istotny, jednak nie w taki sam sposób, jak w poprzedniej części. ?Larista? była delikatna, chwytająca za serce, momentami troszkę ?cukrowa?. Z kolei zaś ?Guerra? jest mroczna i niebezpieczna. Byłam zachwycona stworzonym przez autorkę miejscem, znajdującym się między piekłem a niebem.<br> <br> Historia jest napisana niezwykle lekkim, ale jakże barwnym stylem. A dzięki ogromnej dawce emocji, jaką Melissa Darwood potrafi przelać na papier, tą książkę czyta się bardzo przyjemnie, a zawarta w niej historia na długo pozostanie w pamięci czytelnika. <br> <br> Dużym atutem serii są tajemnicze tytuły, które od razu przyciągają wzrok, oraz wspaniałe okładki, wykonane przez Wydawnictwo Kobiece.<br> <br> Mam ogromną nadzieję, że ?Guerra? nie jest ostatnią częścią tej świetnej serii i że wkrótce w zapowiedziach Wydawnictwa Kobiecego zobaczymy informacje o trzecim tomie. <br> Po lekturze II tomu, jestem zachwycona tą serią i nie pozostaje mi nic innego, jak tylko gorąco ją Wam polecić. <br> Wydawnictwa zasypują nas wieloma zagranicznymi bestsellerami, a książki Melissy Darwood to przykład tego, że Polak też potrafi napisać coś na wysokim poziomie. Polecam!<br> <br> <br> Moja ocena: 9/10

28/10/2018

Kosz z Książkami

Czerń kruka

Co może stać się na wysepce na końcu świata? W pozornie zamkniętym hermetycznie świecie, gdzie każdy każdego zna, będąc dla siebie jednocześnie zachowawczym i obcym? Brzmi jak idealne tło dla rzeczy makabrycznych, wykraczających poza granice normalności. Tak właśnie dzieje się w książce ?Czerń kruka? Ann Cleeves.

Zapraszamy do lektury pełnej recenzji an stronie Kosz z Książkami!

28/10/2018

Kosz z Książkami

Skaza

Podsumowując, książka ?Skaza? Roberta Małeckiego wciągnęła mnie bez reszty. Napisana jest bardzo przystępnym językiem, bez niepotrzebnych upiększaczy i metafor. Miejsce dziejących się wydarzeń to Chełmża, mająca małomiasteczkowy charakter, w którym znajduje się pub o urokliwej nazwie ?Śliwka?. Akcja powieści jest przemyślana i trzymająca w napięciu, zaś główny bohater działa metodycznie i skrupulatnie. Bardzo cieszę się, że książka ma być początkiem cyklu historii z Bernardem Grossem, na pewno z niecierpliwością będę czekała na kolejną część.

Zapraszamy do lektury pełnej recenzji an stronie Kosz z Książkami!

28/10/2018

Jenot

Jeszcze dzień życia

O takie reportaże można walczyć na wojnie. Autor poświęca życie, żeby relacjonować dla nas wojnę i walkę o niepodległość w Angoli. Odosobnienie, trauma, cierpienie, nieustanne zagrożenie życia, ludzka tragedia. Może zabrzmi to źle, ale to wszystko sprawia, że książkę czyta się tak dobrze. Nie jest ani trochę przekoloryzowana, ani w jedną ani w drugą stronę. Pokazuje wojnę taką jaką jest. Na surowo i bez efektów specjalnych. Lektura obowiązkowa dla każdego zafascynowanego Kapuścińskim.

"Dwór Szronu i Blasku Gwiazd" autorstwa Sary J. Maas to kolejna książka z cyklu "Dwór Cierni i Róż".
Feyra i Rhysand z przyjaciółmi odbudowują Dwór Nocy, który uległ zniszczeniu podczas wojny. Zbliża się także czas Zimowego Przesilenia. Jednak mimo świątecznej atmosfery, duchy z przeszłości nie dają o sobie zapomnieć.
Zacznę od tego, że książka jest nieziemsko wydana. Litery są pełne blasku, co nawiązuje zresztą do tytułu . Jest to książka, której nie możemy uznać jako pełnoprawnej części cyklu, dlatego że jest to "nowelka". "Dwór Szronu i Blasku Gwiazd" różni się od poprzednich części znacznie. Jest to dopełnienie historii pełnej akcji i niesamowitych zwrotów akcji, których autorka zaserwowała nam w pierwszych trzech tomach. ACOFAS nie wnosi zbyt wiele do fabuły, ale bardzo przyjemnie czyta się, gdy bohaterowie wiodą swoje życie spokojnie. Żałuję tylko tego, że nie zacząłem czytać tej książki w okrsie bożonarodzeniowym, bo Zimowe Przesilenie jest łudząco podobne do Świąt Bożego Narodzenia.
Podsumowując książka ta pomogła zrozumieć bohaterów Dworów. Wydaje mi się, że jest warta przeczytania i wbrew negatywnym opiniom spodobała mi się bardzo.

Ona i oni. Atrakcyjna singielka, mężczyzna z tajemniczą przeszłością i współczesny Piotruś Pan. Układ bez zobowiązań i szalony seks w trójkącie. Przyjaźń, żądza, ekstaza. Jednak kiedy troska wygrywa z podnieceniem, a czułość z potrzebą seksualnego spełnienia, dwoje z nich zakochuje się w sobie. Lila ucieka, bo boi się zaangażowania. Tomek broni się przed miłością, bo kiedyś zbyt cierpiał z jej powodu. Czy podejmą właściwe decyzje? Czy Piotr zaakceptuje związek przyjaciół? Czy tajemnice przeszłości i dramatyczna teraźniejszość nie zabiją miłości Lili i Tomka?

Zdarza się mi sięgać po romans, erotyk już rzadziej, ale bez wątpienia lubię te gatunki. Niektórzy zarzucają autorom tego typu książkom, że albo ocierają się o pornografię albo, że jest to nawet czysta pornografia. Mimo iż jestem otwarta na wszelką literaturę, to początkowo miałam pewne obawy względem tej książki, ale bardzo szybko przekonałam się, że niepotrzebnie. Co prawda naszpikowana jest mnóstwem sytuacji, rzeczy i zachowań, które mogą budzić u co poniektórych czytelników zniesmaczenie, wręcz wstręt czy oburzenie, ale jeśli już zdecydowaliśmy się na erotyk, to chyba musimy zdawać sobie sprawę z tego, co możemy spotkać na kartach takiej powieści.

Najbardziej cieszy mnie fakt, iż akcja została osadzona w naszych polskich realiach. Wyszło doskonale i prawdziwie. Drugą sprawą jest to, iż bohaterowie to osoby po trzydziestce (choć to, że czasami zachowują się niedojrzale może świadczyć coś wręcz przeciwnego), a nie jacyś dwudziestolatkowie, którzy niewiele jeszcze wiedzą o życiu. Tu mamy postaci, które posiadają dzieci, zmagają się z problemami dnia codziennego. Dzięki temu z łatwością można się z nimi utożsamić. Bardzo ich polubiłam (szczególnie Tomasza), mimo, a może zwłaszcza, że popełniają błędy, nie są idealni.

"Zawsze ten sam dylemat - wegetować w bezpiecznych warunkach, czy ryzykować i chociaż czasem czuć, że się naprawdę żyje."

Sceny seksu są świetnie opisane, ostro, bez ogródek, ale w granicach smaku. Wszystkie czynności czy części ciała związane z grą miłosną autorka nazywa po imieniu, a wiemy jak często potrafią drażnić czytelnika takie opisy i określenia. Pisarka odważnie prowadzi wątek fizyczności bez zobowiązań czy miłosnego trójkąta. Takie specyficzne relacje mają to do siebie, iż zawsze istnieje możliwość, że jedna z osób może poczuć coś więcej. I co wtedy? Tak też dzieje się w przypadku bohaterów tej lektury. Co z tego wyniknie? Tego oczywiście Wam nie zdradzę, musicie sami się przekonać. Ale ta książka nie zaczyna i nie kończy się tylko i wyłącznie na erotyce. Moją uwagę zwrócił ciekawie wpleciony i poprowadzony wątek kryminalny - gdzie znajdziemy pogróżki, porwania czy strzelaninę - który w pewien sposób może być zaskoczeniem w tego typu literaturze.

"Naprawdę nie wiem, co czuję. I co powinnam czuć. Mam mętlik w głowie. Z jednej strony wydaje mi się, że nie żałuję ani jednej minuty tej nocy, jednak z drugiej - zdaję sobie sprawę z tego, że wciąż nie myślę wystarczająco jasno, a to, co zrobiłam, nie jest standardowym zachowaniem. Za to jest przekroczeniem wszystkich moich dotychczasowych granic."

"Tonąca w błękicie" to bezpruderyjna, odważna powieść o przekraczaniu własnych granic i strachu przed zaangażowaniem. To książka, która pochłonęła mnie w morzu niezapomnianych emocji, doznań i uczuć, jakie są udziałem bohaterów. Magda Mila uwiodła mnie tą historią. Historią, w której nie zabrakło wrażliwości i delikatności równoważącej mocniejsze elementy. Utonęłam w błękicie i Wam również polecam to gorąco!

sza-terazczytam.blogspot.com

28/10/2018

Kto czyta - nie pyta

Miłośnicy czterech kółek

Jestem dziewczyną zakochaną w swoim samochodzie i to już od dziewięciu lat. Moje biedne autko, choć bardzo się stara być bezawaryjne, przestało mi pozwalać na zmianę biegów. Ach, to była straszna wyprawa i duży stres. Teraz Honda wylądowała u mechanika, a ja podczas lektury książki Michała Jesionowskiego zaczynam zdawać sobie sprawę ze swoich błędów... Wiem, że teraz Honda na pewno będzie szczęśliwsza, a ja bardziej bezpieczna.



Michu ostrzega też przed mechanikami - oszustami. O, ja nieszczęsna, dlaczego nie miałam tej książki wcześniej? To właśnie mechanik jeździł jak wariat moją biedną dwudziestolatką i zrobił jej wielką krzywdę ze sprzęgłem. Teraz już wiem, na co zwracać uwagę, czego wymagać, co sprawdzać i przed kim się wystrzegać. Chciałabym, żeby było więcej takich mądrych i uczciwych mechaników jak autor tej książki, ale, jak w każdym zawodzie, procent tych najuczciwszych jest zawsze najmniejszy, niestety.



Z tej książki nauczymy się, jak dbać o auto, wymieniać różne części i płyny, a nawet jak mądrze kupować używane samochody, a także nie dać się oszukać mechanikom i wiele wiele więcej. W odnalezieniu tego, co nas najbardziej interesuje pomoże nam przejrzysty spis treści.



Wielki plus dla autora za język i styl. Książka jest napisana lekko, z humorem, konkretnymi przykładami, ale jednak takim słownictwem, które zrozumie każdy, bez względu na stopień zaangażowania w świat samochodów. Michu tłumaczy cierpliwie i na przykładach, przede wszystkim jednak dba o bezpieczeństwo czytelnika. Wiele rzeczy mnie tu zaskoczyło i niezmiernie dużo się nauczyłam - przede wszystkim jak dbać o auto, żeby czuć się w nim bezpiecznie i nie stanowić zagrożenia.



Moim zdaniem przydałoby się tutaj podsumowanie, najlepiej w formie przejrzystej tabelki, dla takich laików jak ja: co trzeba zmieniać i jak często, co koniecznie wozić w aucie, jak przygotować się do zimy, co zrobić na wiosnę... Dzięki temu wielu kierowców zostanie uświadomionych i może nie zaniedba swojego autka... Nie uznaję tego jednak za minus, raczej uważam to za podpowiedź dla autora do kolejnych części. Wiele jest jeszcze bowiem do opowiedzenia, więc czekam na drugi tom!

28/10/2018

WolneLitery

Drogi Martinie - mobi, epub

Spodziewałam się, że będzie trochę dłuższa. Ma ona jednak zaledwie 199 stron i czyta się ją naprawdę w błyskawicznym tempie. Książka z przesłaniem - ZDECYDOWANIE! Jest to debiut Nic Stone i uważam, że to co chciała osiągnąć napisaniem tej książki zdecydowanie jej się udało. Całą misją powieści jest to, że chciała ona spojrzeć na obecne sytuacje oczami i nauką Martina Luthera, który jak wiadomo walczył o równość i prawa obywatelskie. Jest to historia Justyca, który będąc czarnoskóry doświadcza sporo ataków, zarówno na siebie, jak i na otaczające go osoby. Pomocą dla niego mają być nauki Martina Luthera Kinga - sprawdza tym samym czy cały czas są one aktualne. W książce pisze on do niego listy i to właśnie nimi przeplatana jest ta książka. Widzimy jego ból, wahanie, niepewność. W pewnym momencie sam nie wie co powinien myśleć o sobie i otaczających go osobach. Historie zawarte w tej książce o tym, jak traktowani są czarnoskórzy w Ameryce są prawdziwe. W tej książce przeplata się ich kilka i wszystkie łączą się w jedno. Myślę, że książka daje nam do myślenia, Każe się zastanowić nad naszym postępowaniem, zachowanie i stosunkiem do innych osób. Mimo, że jest krótka, szybko się ją czyta, to uważam, że powinniśmy po nią sięgnąć i zobaczyć, jak to wygląda oczami innych osób. Świetna pozycja dla nastolatków! Jak dla mnie ta książka jest idealnym prezentem dla każdego licealisty

Przeglądałam sobie asortyment księgarni Gandalf i okazało się, że prócz świetnych powieści w oczy rzuciła mi się książka z serii, którą zaczęłam zbierać. Nowość na rynku wydawniczym czyli Dreamland. Opiatowa epidemia w USA, lubię tego rodzaju reportaże. Tak naprawdę kocham wszystkie książki, które pokazują mi świat, którego nie znam, uchylają mi drzwi do wiedzy, poszerzają horyzonty. Nie mam znajomych narkomanów, a przynajmniej o tym nie wiem, a sama uważam nawet z tabletkami przeciwbólowymi. Raz w życiu dostałam morfinę, ale byłam w takim stanie, że okazało się że mój ból w żaden sposób nie zmniejszył się po podaniu tego narkotyku, dlatego cały szum mnie dziwi. Później idąc na druga pielgrzymkę, gdy wiedziałam jak może być ciężko miałam zamiar poprosić lekarkę o pięć dawek(pielgrzymka trwa dziewięć dni), ale w końcu poszłam tylko ze słoiczkiem ketonalu(tego słabszego). Byłam więc ciekawa o co chodzi z tą epidemią uzależnienia od opiatów.

Autor niesamowicie kompleksowo podchodzi do tematu. Układa całą historię z drobnych kafelków, które po złożeniu tworzą porywającą i ciekawą książkę i są same w sobie ciekawe. Czy to czytamy o małym miasteczku, tytułowym dreamlandzie, w którym życie toczy się wokół basenu, ludzie żyją tak jak Polacy do lat dziewięćdziesiątych, kwitnie mała lokalna wspólnota, dzieci biegają z kluczem na szyi, może nie ocieka to wszystko luksusem, ale jest sielskim pejzażem, a gdy widzimy co później dzieje się z takimi miejscami. Upadają wielkie przedsiębiorstwa, ludzie tracą pracę, kolejne centrum handlowe jest pożądane przez włodarzy bo oznacza wpływy z podatków(nieważne, że miejscowi nie mają za co kupować w tym centrum). Tubylcom pozostaje znaleźć inny zarobek, właśnie tak rodzą się sklepowi złodzieje, tak rodzą się handlarze tabletek. Bo początkowo oni dostają te recepty zupełnie legalnie, boli ich kolano, nadwyrężyli kręgosłup. Lecząc drobne schorzenie ładują się bagno uzależnienia. Bagno, które wciąż nie jest rozpracowane. Autor pokazuje nam jak zmienia się podejście do leczenia bólu, do samych opiatów, jak dopiero epidemia ogarniająca klasę średnią pokazuje skalę problemu. Dopóki to biedacy, zapomniani weterani umierali z przedawkowania nie budziło to społecznego zainteresowania, dopiero gdy okazuje się, że ciężko znaleźć rodzinę w której ktoś nie boryka się z uzależnieniem, dopiero wtedy poszukiwania leku na to zło stają się bardziej intensywne. Dzięki autorowi zobaczymy jak sprytny jest system handlu narkotykami, jakie to wszystko jest przemyślane. Tym biznesem kręcą Meksykanie, dla których jest to jedyna droga ucieczki przed beznadzieją rodzinnej wioski. Problem jest tak złożony na poziomie społecznym, prawnym, systemowym, biologicznym i chemicznym, a Sam Quinones próbuje nam każdy z tych poziomów przybliżyć!

Jestem zafascynowana tą książką. To z jednej strony fascynujący opis świata z którym spotykałam się raczej przy okazji powieści, a nigdy nie czytałam aż tak dogłębnie o prawdziwej stronie uzależnienia, leczenia, walki z opiatami. Z drugiej strony to wstrząsający opis błędów, pomyłek, złych ocen, bo przecież ktoś kiedyś przepisywał opiaty by pomagać, a okazało się to katastrofalne w skutkach, dla niektórych. Ten reportaż daje dużo do myślenia, przekazuje sporą dawkę wiedzy i przede wszystkim jest świetnie, genialnie napisany, wywołuje silne emocje, przykuwa uwagę. Krótkie rozdziały pomagają maksymalnie się skupić.
Polecam obiema rękoma!

28/10/2018

Książki Moni

Podniebny

Fanny rzuca szkołę i zaczyna praktykę w Chateau Janvier. Piękne i urokliwe miejsce, które w okresie świąteczny przeżywa prawdziwy najazd turystów. Podniebny, bo tak nazywany jest hotel, to miejsce z tradycjami, lecz upływ czasu nie uszedł uwadze gości i niestety troszkę podupadł. Fanny zakochuję się w tym miejscu i kiedy zaczyna dochodzić do dziwnych zdarzeń, dziewczyna postanawia rozwikłać tajemnice. Z pomocą Bena, syna jednego z właścicieli, i Tristana, który błyszczy osobowością i licznymi talentami, postanawia znaleźć sprawcę.

Główna bohaterka to przeurocza dziewczyna, która jest bardzo ciekawska. Uwielbiam jej poczucie humoru i sarkazm. Tak naprawdę autorka wykreowała bohaterów niebanalnych i oryginalnych. Nie tylko Fanny jest interesującą osobą, bo Ben i Tristan również wzbudzają sympatię. Tak naprawdę wszyscy goście są charakterystyczni i zapadają w pamięci.

Podniebny jest miejscem wyjątkowym i bardzo klimatycznym. Muszę przyznać, że samej mi się zamarzyło spędzić tam święta. Książka idealna na jesień, bo utrzymana jest w zimowych klimatach, a temat świąt jest miłym, lecz niedominującym dodatkiem.

Tak naprawdę o książce nie potrafię powiedzieć za wiele, bo największym plusem są bohaterowie, których z łatwością polubiłam, jednak początek jak dla mnie jest słaby. Bohaterka przez niemal 150 stron opowiada o Podniebnym i jego mieszkańcach, co momentami strasznie mnie nudziło. Zabrakło mi jakiegoś punktu zaczepienia, który by mnie wciągnął. Na szczęście z czasem akcja przyspiesza i zaczynają dziać się dziwne rzeczy, a wątek miłosny się rozkręca.


?Podniebny? to miła i przyjemna lektura idealna dla młodzieży. Przemili bohaterowie i tajemnica do rozwiązana w miejscu niezwykłym i pięknym. Jest to urocza i słodka lektura, ale bez większych zaskoczeń. Po słabym początku, końcówka okazała się bardzo dobra. Jeśli jesteście fanami autorki lub lubicie lekkie i niezobowiązujące powieści, to Podniebny będzie dobrym wyborem. 6/10

28/10/2018

Czytanka na Dobranoc

Pogrzeb na zamówienie

Anthony Horowitz, angielski pisarz i scenarzysta, jest z pewnością osobą niezwykle utalentowaną i charyzmatyczną. To właśnie on zaskarbił sobie sympatię rodziny innego wybitnego twórcy, Arthura Conana Doyla, która wyraziła zgodę na kontynuowanie dzieła zmarłego pisarza. W 2011 roku nakładem wydawnictwa Rebis ukazała się jego książka Dom Jedwabny, opisująca nowe przygody Sherlocka Holmesa. Dziś, chciałam wam przedstawić najnowsze dzieło autora"Pogrzeb na zamówienie". Podobnie jak Quentin Tarantino, którego nie może zabraknąć w reżyserowanych i produkowanych przez niego filmach, tak i Horowitz postanowił skorzystać z autopromocji i stworzył postać na swój wzór i podobieństwo. Z początku obawiałam się, że wyjdzie narcystycznie, jednak nic bardziej mylnego. Książkowy Horowitz jest niczym doktor Watson w Sherlocku Holmesie. Jednocześnie zabawny i działający na nerwy pisarz, który nadaje smaku całej zagadce.

Pewnego wiosennego poranka Diana Cawper, zamożna matka znanego autora, odwiedza jeden z zakładów pogrzebowych, by zaplanować własną, pośmiertną już, ceremonię. Sześć godzin później, znaleziona zostaje martwa, uduszona sznurkiem do firan, we własnym domu. Na scenę wkracza Daniel Hawthorne błyskotliwy choć nieco ekscentryczny detektyw. Na swojego pomocnika i jednocześnie kronikarza, wybiera Anthonyego Horowitza. Wkrótce to właśnie pisarz, wbrew własnej woli, znajduje się w samym centrum wydarzeń. Szybko się okazuje, że również Howthorne skrywa mroczne sekrety,

Anthony Horowitz to jeden z najbardziej poczytnych i najlepiej zarabiających współczesnych, angielskich pisarzy. Mieszka w Londynie, w pięknym penthousie w przerobionej fabryce bekonu. Rewelacyjnie prawda? Nie zdziwiło mnie, że osoba ekscentryczna na tyle by zamieszkać w tak ciekawym, choć jednocześnie dziwacznym miejscu, postanowiła uczynić z siebie jednego z głównych bohaterów powieści. Był to do tej pory najbardziej zuchwały krok autora. Nie każdy ma odwagę by to właśnie siebie umieścić w samym centrum zdarzeń. Zabieg ten można uznać za próbę stworzenia metafikcji czyli dzieła traktującego o naturze literatury. W wywiadach Horowitz przyznał, że bał się jak jego najnowsza książka zostanie odebrana przez krytyków i publiczność. W "Pogrzebie nie życzenie" mamy do czynienia z czymś więcej niż zagadką, zbrodnią i fikcją literacką. Książka opowiada również o samym procesie powstawania książek, scenariuszy telewizyjnych i produkcji filmowych. Znajduje się tutaj znakomita scena rozmowy Stevena Spielberga i Petera Jacksona, którzy omawiają scenariusz Horowitza do filmu "Tintin". Spotkanie takie odbyło się naprawdę. Można śmiało powiedzieć, że najnowsza książka autora to połączenie fikcji literackiej z reportażem na temat pracy pisarskiej, literatury oraz filmu. Uważam, że autor, w którego dorobku znajduje się aż 46 pozycji, ma moralne prawo i obowiązek do dzielenia się własnym doświadczeniem i przekonaniami z czytelnikami i kolegami po fachu. Jeśli chcecie poznać kulisy tworzenia i pracy redaktorskiej to koniecznie musicie sięgnąć po tę powieść. Horowitz już od dłuższego czasu planował napisanie poradnika na temat procesu tworzenia powieści, jednak uznał ten pomysł za zbyt nudny i arogancki. Całe szczęście gdyż dzięki tej zmianie planów w moje ręce dostał się nie tylko ciekawy kryminał lecz również narzędzie, które pozwoliło mi zrozumieć proces twórczy i zasady planowania powieści oraz kreowania bohaterów. Może kiedyś z tej wiedzy skorzystam?

"Pogrzeb na zamówienie" jest czymś więcej niż przeciętną powieścią kryminalną jakich wiele na księgarnianych półkach. Wpływ na to ma narracja (narratorem jest właśnie Horowitz), która dzięki swojej interaktywności, angażuje czytelnika i daje mu wskazówki do samodzielnego rozwiązania zagadki. Kolejnym plusem książki jest postać detektywa Hawthornea . Jest to jeden z najbardziej antypatycznych i homofobicznych bohaterów literackich jakiego miałam okazję poznać. Ten były oficer policji, został zwolniony ze służby z powodu tajemniczego incydentu, do którego doszło kilka lat wcześniej. Ta, oraz kilka innych podstawowych informacji, to wszystko czego udaje nam się dowiedzieć o tej postaci. Liczę, że w kolejnych tomach autor rzuci więcej światła na detektywa Hawthornea i znajdę w nim coś co wykrzesa we mnie choć odrobinkę sympatii. Muszę przyznać, że stworzenie tak antypatycznej i odrzucającej postaci, jest prawdziwą sztuką, możliwą do wykonania tylko dla najlepszych i najbardziej doświadczonych twórców. Na samym początku książki, Horowitz buntuje się przed pisaniem dzieła, którego głównym bohaterem będzie osoba, która w jawny sposób okazuje brak szacunku wszystkim dookoła. szczególnie osobom o odmiennej orientacji seksualnej. Pisarz w końcu decyduje się na napisanie książki licząc na to, że odkryje tajemnicę detektywa i pozna powody , dla których stał się on chamem i malkontentem. Żałuję troszkę, że temat ten został porzucony kosztem głównego wątku i po skończeniu powieści nadal nie wiem co stało u podłoża problemów Hawthorna i było motywem jego nienawiści do innych. Brak wyjaśnienia tej kwestii jest jedyną łyżką dziegciu w beczce miodu.

Anthony Horowitz już kolejny raz stworzył intrygującą powieść detektywistyczną, potwierdzając tym samym, że jest mistrzem gatunku. W perfekcyjny wręcz sposób połączył fikcję literacką z rzeczywistością, tworząc coś co jest jednocześnie trudne do wytłumaczenia i bardzo proste do śledzenia i czytania. Muszę podziękować autorowi za to, że wpuścił mnie za kulisy i pozwolił poznać proces tworzenia książki przez jednego z największych "specjalistów" w tej dziedzinie. Dziękuję również za solidną dawkę angielskiego humoru, który jest wspaniale ironiczno-sarkastyczny. Związek pomiędzy Horowitzem i Hawthornem oraz ich słowne potyczki i docinki, były rozegrane w sposób fenomenalny a autorowi udało się uniknąć kolein narracyjnych. Widać, że bardzo pracował nad tym, by zdobyć lojalność czytelników. Dramatyczny koniec i zabawny finałowy zwrot akcji sprawił, że otworzyłam szeroko usta ze zdziwienia i zaskoczenia. Jednak najlepsze było to, że cała historia wciągnęła mnie na tyle, że sama zaczęłam kombinować nad rozwiązaniem zagadki opierając się tylko na wskazówkach dostarczanych przez narratora. Mówię wam, czytając tę książkę, naprawdę świetnie się bawiłam, moje szare komórki również.

Nie da się ukryć, że jedną z największych inspiracji dla autora, jest twórczość Agathy Christie. W jednym z wywiadów przyznaje, że kocha tę wielką pisarkę i choć jego powieści również wykorzystują staroświecki format zagadki to naszpikowane są również nowoczesną technologią. To właśnie to połączenie starego z nowym sprawia, że książki Horowitza są jedyne w swoim rodzaju. "Pogrzeb na zamówienie" to zabawna, absorbująca i trudna do odłożenia książka, która spełni wymagania nawet najbardziej wymagających miłośników gatunku. Polecam z całego serca.

28/10/2018

Czytelnia Patrycji

Kryształowi Tom 1: Świeża krew

"Kiedyś słyszał gdzieś, że bycie antyterrorystą to balansowanie na cienkiej czerwonej linii, będącej granicą pomiędzy byciem policjantem a bandziorem."

"Kryształowi. Świeża krew" to książka nieodkładalna. Tempo oraz ilość wydarzeń nie pozwalają na chwilę oddechu, jest dynamicznie i brutalnie, ale co najważniejsze bardzo, bardzo realnie. Czuć, że autorka spędziła wiele czasu na zgłębieniu tematu oraz kreacji poszczególnych postaci. A jej praca zaowocowała książką, o której będziemy mówić i myśleć nie tylko z wypiekami na twarzy, ale przede wszystkim z lekkim drżeniem i niepokojem. Choć wiele wydarzeń zawartych w "Kryształowych" miało miejsce w prawdziwym świecie, nie jest to jednak reportaż, a rasowy kryminał.

"Respekt budziła grupa, skumulowany testosteron i możliwość stosowania środków przymusu bezpośredniego. Policjanci formowali się więc w grupy. Razem pili, pracowali, rozwodzili się i żenili. Dodawali sobie animuszu i wspierali w trudniejszych chwilach. Tworzyli coś na podobieństwo wilczej watahy. To w niej odnajdywali siłę i spokój."

Przepełnieni testosteronem funkcjonariusze policji, napędzani adrenaliną, walczą w obronie prawa, często kosztem swojego życia rodzinnego czy własnego zdrowia fizycznego i psychicznego. Ale czy wszyscy? Zdecydowanie nie. Joanna Opiat-Bojarska stworzyła obraz polskiej policji z wszystkimi wadami i zaletami, gdzie papierologia często psuje całą pracę funkcjonariuszy, a granica między dobrym, a złym gliną jest niezwykle cienka. Spotkamy tu policjantów różnego kalibru. Począwszy od tych, którzy chcą tylko "odbębnić" co swoje, po tych, którzy walczą ze swoimi słabościami, z wypaleniem zawodowym, depresją, autodestrukcyjnymi zachowaniami, a na policjantach z krwi i kości kończąc. Gdzieś po środku są też ci, którzy stąpając po cienkiej linii, stają nie po tej stronie, po której powinni, mataczą, współpracują dla gangsterów, biorą udział w porwaniach itp. Nie ma owijania w bawełnę, omijania tematów niewygodnych, czy kontrowersyjnych. Jest dokładnie tak, jak czytamy na obwolucie: brutalnie, brudno, brawurowo. Ja dodałabym jeszcze jedno słowo - prawdziwie.

"Kryształowi. Świeża krew" to idealnie wyważona mieszanka akcji, niesłabnącego napięcia, emocji i erotyzmu. Autorka kupiła mnie tą książką i wiem, że mogę dopisać jej nazwisko do listy pisarzy, którzy nie tylko wiedzą co pisać, ale przede wszystkim jak. "Kryształowi" wciągają i pobudzają emocje. Dlatego jeśli lubicie mocną, ale wiarygodną literaturę, w której ścierają się dwa przeciwstawne sobie światy, to jest to pozycja dla Was.

https://czytelniapatrycji.blogspot.com/2018/10/przedpremierowo-krysztaowi-swieza-krew.html

28/10/2018

Patrycja Kuchta

Drugie życie Izabel

Gdy mroczna natura przejmuje kontrolę

Zazwyczaj pragniemy tego, czego nie możemy mieć. Kiedy Sarai tkwiła w niewoli barona narkotykowego, gdzieś w środku Meksyku, marzyła tylko o jednym- o wolności. Wiele się jednak wydarzyło od tego czasu. Choć Sarai odzyskała wolność i normalne życie, nie potrafi się w nim odnaleźć. Nie marzy już o zwykłej, nudnej egzystencji, lecz o dreszczyku niebezpieczeństwa, który czuła przy płatnym zabójcy, Victorze Fauście. Życie u jego boku, podobnie jak niegdyś wolność, pozostaje w sferze nierealnych marzeń dziewczyny, ale Sarai już raz przekonała się, że ?nierealne? nie oznacza ?niewykonalne?. Dlatego wyrusza do Los Angeles, dokonać zemsty na dawnym wrogu i zwrócić na siebie uwagę mężczyzny, którego nie może zapomnieć. Jednak jej szalony plan udaje się tylko częściowo. Choć udaje jej się wywabić Victora z jego kryjówki, ściąga jednocześnie na siebie śmiertelne niebezpieczeństwo i pali wszystkie mosty łączące ją z normalnością. Teraz Sarai może podążać tylko w jednym kierunku, mroczną ścieżką ramię w ramię z Victorem, i choć właśnie tego chciała, rzeczywistość okaże się o wiele mroczniejsza niż przypuszczała.

Tom będący wstępem do serii ?W towarzystwie zabójców? obezwładnił mnie, oczarował i pochłonął do tego stopnia, że lekturę drugiego tomu zaczęłam niemal natychmiast po skończeniu pierwszego. Nie miałam więc czasu na obawy i wątpliwości, czy autorce uda się utrzymać rewelacyjnie wysoki poziom, czy pociągnie wątki równie ciekawie i dynamicznie. Emocje po ?Zabić Sarai? nie zdążyły jeszcze opaść, i chyba właśnie dlatego bardzo wyraźnie dostrzegłam, że ten tom nieco różni się od poprzedniego. I choć historia w dalszym ciągu mnie zachwyca, różnice nie przemawiają niestety na korzyść tej części.

Pamiętacie jakie emocje wzbudziła w Was relacja Sarai i Victora? Jak bardzo ekscytujący był kontrast między zimnym i opanowanym mężczyzną, a wybuchową i nieprzewidywalną dziewczyną? Nie wiem gdzie się to podziało. Tym razem ich relacja została ukazana w bardziej czuły, wręcz słodki sposób, co bardzo mnie zdziwiło, biorąc pod uwagę, że słowo ?kocham? nie pada ani razu. Nie zrozumcie mnie źle, uwielbiam ich pokręconą, gorącą i słodką nie-miłość, ale miałam nadzieję, że autorka trochę dłużej pociągnie niepewność i napięcie między nimi. Skoro już przy bohaterach jesteśmy- nieco zmienili się od czasu pierwszego tomu. Victor z pozbawionego emocji mordercy, zmienia się w czułego i słodkiego mężczyznę, a Sarai przejmuje zaskakująco wiele irytujących cech swojego alter ego- Izabel.

Po świetnym i emocjonującym początku, akcja drastycznie zwalnia i chwilami bywało wręcz nudno. Gdzieś zapodziało się zamiłowanie autorki do drastycznych zwrotów akcji i choć wciąż zaskakuje, to już nie wzbudza aż takich emocji jak poprzednio. Jak na standardy ?W towarzystwie zabójców?, akcja toczy się dosyć spokojnie, a czytelnik zamiast oczekiwać kolejnych wątków jak na szpilkach, może się wręcz zrelaksować. Zupełnie nie tego się spodziewałam, ale muszę przyznać, że zakończenie rekompensuje wszelkie niedociągnięcia, wbija w fotel i zaostrza apetyt na kolejne tomy, których na szczęście jeszcze wiele przed nami.

O CZYM? ?Drugie życie Izabel?, to bezpośrednia kontynuacja ?Zabić Sarai?, historii o płatnych mordercach, niebezpiecznych pragnieniach i mrokach duszy. Niestety autorce nie udało się uniknąć ?klątwy drugiego tomu? i sporo rzeczy tym razem mi się nie spodobało, ale wciąż jest to jedna z lepszych książek dostępnych na rynku. Nie jest to seria w której mroczni złoczyńcy zakochują się i odnajdują ścieżkę dobra. O nie, tutaj bohaterowie z rozkoszą robą złe rzeczy. Ta historia spływa krwią, bólem i łzami. Jest mrocznie, drastycznie i nieprzewidywalnie, ale właśnie w tym tkwi urok tej historii. Tak ostrej i niebezpiecznej książki dawno nie miałam w rękach i jestem bardzo ciekawa kolejnych tomów. Mam nadzieję, że wszystkie niedociągnięcia tej części, to tylko chwilowe potknięcie autorki i że kolejne będą już równie zniewalające, co pierwsza część.

28/10/2018

popkultura.com.pl

Crank

http://www.popkultura.com.pl/2018/10/24/recenzja-ksiazki-crank-ellen-hopkins-sidlach-bestii/

(...)

Ellen Hopkins udało się opowiedzieć o bezwzględności nałogu, o jego bezstronności, oplatających mackach, odstraszając czytelników od chociażby próbowania raz czy drugi. Nikt nie jest na tyle samoświadomy, aby móc z czystym sercem powiedzieć ?to będzie tylko test, jeden jedyny raz, nigdy więcej?. Lepiej nie ryzykować próby sił z bestią.

28/10/2018

Paweł

Jeszcze dzień życia

Dzięki reklamie polsko-hiszpańskiej animacji, którą zobaczyłem przed projekcją filmu "Kler", zdałem sobie sprawę, że wyszło wznowienie reportażu Kapuścińskiego "Jeszcze dzień życia". Reportaż traktuje o wojnie domowej w Angoli - kraju, o którym zapomnieli wszyscy. A jednak Kapuściński uznał za ważne, żeby pokazać tragedię tego narodu. Swoim reportażem rzucił opinii publicznej garść soli w oczy. Poruszył sumienia i emocje - oto dziennikarz zza żelaznej kurtyny udowadnia, że jest gotów narażać własne życie, aby złożyć raport o tragedii dziejącej się w rozdartym wojną kraju. Głębiej zainteresowałem się tematem i, dzięki Kapuścińskiemu, zrozumiałem bierną postawę narodów podbitych przez kolonizatorów: "Mimo że dwa światy - komfortu i biedy - sąsiadują o krok i nikt nie pilnuje bogatych, europejskich dzielnic, czarni z lepianek nie próbują nimi zawładnąć. Taka myśl nie przychodzi im do głowy. Jest to może najlepsze wyjaśnienie ich pasywnej postawy (...) nie doszli jeszcze do tego stopnia świadomości, który nakazuje dopominać się o sprawiedliwość lub na swój sposób wymierzać ją samemu". To Ryszard Kapuściński stał się ich obrońcą, a jego jedynym orężem było słowo pisane. Chociaż Angola jest już zupełnie innym państwem, to historia z 1975 wciąż porusza i budzi emocje. Zdecydowanie polecam!

Akurat tego, że uwielbiam twórczość Sarah J. Maas myślę, że mówić Wam nie muszę, bo to już większość wie. Ostatnio Wydawnictwo Uroboros wydało nowelkę do trylogii Dworów - ?Dwór szronu i blasku gwiazd? i, co mnie bardzo zaskoczyło, nowelka ta zaczęła zbierać bardzo mieszane recenzje, niektóre zakrawały wręcz o negatywne. Absolutnie mnie to nie zniechęciło, bo jak naprawdę pragnę coś przeczytać, to opinie nie mają dla mnie znaczenia, po prostu chcę się sama przekonać na własnej skórze. Tak więc mam już ACOFAS za sobą i postaram Wam się przybliżyć moje zdanie dotyczące tej książki.

Moja pierwsza myśl po tym, jak odpakowałam paczkę z Dworem było ?O jejciu jakie to cienkie?! Maas przyzwyczaiła mnie, nas do pokaźnych rozmiarów grubasków, liczących sobie dobre kilkaset stron, a tu wpada mi w ręce książka mająca niewiele ponad 300. CHOCIAŻ! Nasza polska wersja i tak jest objętościowo większa, niż oryginalna angielska, w którą się zaopatrzyłam na początku wakacji (ale nie zdążyłam przeczytać). Ta to dopiero chudzinka! No ale nic, zaczęłam ACOFAS z delikatną rezerwą, starałam się nie nastawiać na coś naprawdę genialnego, a bardziej na przyjemny dodatek do serii. Okej, w jednym przyznaję rację ? brakowało tutaj tych zapierających dech w piersi akcji, podczas których wprost drżymy o życie bohaterów. Niestety albo i stety, takich fragmentów tu nie uświadczymy. Wprost przeciwnie ? od samego początku akcja jest spokojna, delikatna, choć według mnie Sarah tak ją urozmaiciła, że pomimo ogólnego spokoju nie jest nudno, mimo wszystko ciągle coś się dzieje, dowiadujemy się czegoś nowego i to właśnie sprawia, że chce się ją czytać i czytać. Bo prawda jest taka, że, może nie od początku ? to fakt, ale wciągnęłam się w tą historię i bardzo mi się podobało to, że mogłam spędzić trochę czasu w Velaris z całą grupką ? Rhysandem, Azrielem, Kasjanem, Feyrą, Mor i Amreną.

Co mnie zaskoczyło, ale i ucieszyło, Maas wzbogaciła fabułę o rozdziały opowiadane z punktu widzenia Rhysa, Kasjana, Mor i Nesty. Najwięcej oczywiście z perspektywy Feyry i Rhysa. Bardzo mi się spodobał ten zabieg, była to taka miła odmiana od ciągłej narracji Feyry, która przecież występuje w każdej z trzech części (pomijając kilka Rhysowych, które się pojawiły wcześniej).

Generalnie akcja ?Dworu szronu i blaski gwiazd? kręci się wokół święta Przesilenia, autorka pokazuje nam, jak bohaterowie książki, ale też wszyscy mieszkańcy Velaris, jak i Dworu Nocy obchodzą to święto, jak się do niego przygotowuja. Nie wiem, ale ja wręcz poczułam delikatny klimat naszych świąt Bożego Narodzenia, większość przygotowań jest bardzo podobnych do naszych grudniowych. To było zupełnie odmienne spojrzenie na ten osławiony Dwór Nocy i nie, nie nudziły mnie rozmyślania o prezentach, dekoracjach itp. Ba! Ja się śmiałam do rozpuku, kiedy czytałam o tym, jak Feyra z Azrielem zabrali się za postrojenie domu! Bo, o czym powinnam wspomnieć, w tej nowelce autorka nie szczędzi nam śmiechu, bardzo często pojawiały się momenty, w których uśmiech nie schodził mi z twarzy i wręcz się głośno śmiałam. I jejku... uwielbiam to! Uwielbiam to, że są książki, przy których można się po prostu pośmiać i naprawdę miło spędzić czas! [...]
Całość na blogu - http://zabookowanyswiatpauli.blogspot.com/2018/10/dwor-szronu-i-blasku-gwiazd-sarah-j.html

28/10/2018

Patrycja Kuchta

Zabić Sarai

Jak wiele można poświęcić, by odzyskać utraconą wolność? Odpowiedź brzmi- wszystko. Nawet własne życie. To właśnie je kładzie na szali Sarai chowając się w samochodzie płatnego zabójcy. Dziewczyna doskonale wie co robi. Od wielu lat planowała swoją ucieczkę, a tajemniczy Amerykanin, mimo swojej profesji, wzbudza w niej zaufanie i jest jej ostatnią szansą na wolność. Dziewczyna zbyt długo tkwiła w niewoli barona narkotykowego, dla którego była ulubioną zabawką. Zbyt dużo widziała. Zbyt dużo przeżyła. Dlatego ucieknie, albo zginie próbując. Jednak już od momentu, kiedy Sarai skrywa się w samochodzie płatnego zabójcy Victora, nic nie idzie zgodnie z planem. Uciekając, dziewczyna wydała na siebie wyrok śmierci, a jej życie, o ironio, spoczywa w rękach mężczyzny, który może je zakończyć jednym strzałem. Choć Victor powinien odesłać ją z powrotem do jej dotychczasowego piekła, albo zabić, nie robi ani jednego, ani drugiego. Choć sam nie wie czemu, postanawia pomóc Sarai, narażając przy tym swoją misję, a także życie.

Upragniona wolność okazuje się dla Sarai o wiele bardziej niebezpieczna od dotychczasowej niewoli. Ciągłe ucieczki, kule śmigające w powietrzu i stała niepewność, co dalej- tak teraz wygląda jej rzeczywistość. Jednocześnie dziewczyna uświadamia sobie, że dziewięć lat niewoli w Meksyku, zmieniły ją diametralnie, a powrót do normalnego życia będzie trudniejszy niż przypuszczała, a może nawet zupełnie niemożliwy. Historia młodej kobiety i płatnego zabójcy wciąga od pierwszej strony. Zaskakuje, szokuje i całkowicie uzależnia. Każdy rozdział wypełniony jest maksymalnie akcją, napięciem i szokującymi zwrotami akcji. Nie ma takiej możliwości, byście odłożyli tą książkę na bok nawet na chwilę. Autorka postarała się, by zapewnić czytelnikowi maksimum wrażeń i doznań i to naprawdę działa, bo od historii Sarai i Victora dosłownie można się uzależnić.

Wciąż nie mogę się otrząsnąć z tego, co ta historia ze mną zrobiła. Nie jest to książka, którą można odłożyć na półkę i natychmiast o niej zapomnieć. Ta krwawa, emocjonalna i chwytająca za serce opowieść, całkowicie mną zawładnęła i pozostawiła z olbrzymim książkowym kacem. Całkowicie zakochałam się w bohaterach- milczącym i bezlitosnym Victorze, oraz wybuchowej i emocjonalnej Sarai. Chemia między tą dwójką była niesamowita, a więź jaka się miedzy nimi rodzi, choć trudna do wyjaśnienia, całkowicie mnie oczarowała. Choć jestem wielką fanką wątków romansowych, o wiele bardziej od wybuchów namiętności cenię sobie napięcie między bohaterami i kumulujące się emocje, a tutaj powietrze aż skrzy od elektryczności, a napięcie jest wprost nie do wytrzymania. Nie jest to kolejny bezmyślny erotyk o niczym, tylko mocna historia pełna krwi, przemocy i tłumionego pożądania, skupiająca się na dramatycznej akcji i na konsekwencjach decyzji podejmowanych przez bohaterów.

O CZYM? ?Zabić Sarai?, to historia dziewczyny uciekającej z piekła i płatnego zabójcy, który wbrew swojej naturze jej w tym pomaga. Historia naszpikowana adrenaliną, śmiercią, dramatycznymi decyzjami i zaskakującymi zwrotami akcji. Ale to także przejmująca i chwytająca za serce opowieść o tym co dobre, co słuszne i co właściwe. O tym, że pewnych rzeczy nie zapomina się nigdy, a przeżyta trauma może zmienić diametralnie ludzką psychikę. Jedna z najlepszych, najbardziej szokujących i uzależniających historii jakie kiedykolwiek poznałam. Nie jestem w stanie słowami opisać tego, jak czułam się w trakcie lektury, jak ta historia mną zawładnęła, jak niesamowite emocje towarzyszyły mi, gdy przeżywałam z bohaterami ich krwawe przygody. Wow, po prostu wow. Jeśli wszystkie książki J.A. Redmerski są tak dobre, będę musiała je koniecznie poznać, bo ta kobieta uzależniła mnie od swojego pióra, wyobraźni i emocji jakie wywołuje. Absolutna perełka na wydawniczym rynku- tak dobrej książki już dawno nie czytałam.

27/10/2018

Agnieszka Kaniuk

Blizny

Moi kochani właśnie patrzę przez okno mojego pokoju na liście opadające z drzew i przyznam Wam się szczerze, że jestem w bardzo melancholijnym nastroju. Nie wiem, czy wy też tak macie, ale mnie okres jesienny, a szczególnie czas przed świętem Wszystkich świętych, które mamy już dosłownie za chwilę zawsze skłania do zadumy i egzystencjalnych rozmyślań. Myślę o wszystkich moich bliskich, którzy już odeszli. Tym razem tak się złożyło, że duży wpływ na moje refleksje ma książka autorstwa Krzysztofa Piotra Łabendy ?Blizny?, a dlaczego dowiecie się już za chwile. Zapewne, gdybym teraz zapytała Was, czym dla Was są blizny, większość z odpowiedziałaby, że są to trwałe ślady na ciele po przebytych urazach lub zabiegach. Owszem mielibyście rację. Jednak my dziś będziemy mówić o bliznach w wymiarze duchowym, tych wyrytych głęboko w naszej duszy, których nic nie jest w stanie uleczyć. Takie blizny pojawiają się właśnie wtedy, gdy tracimy kogoś, kto był dla nas treścią i sensem życia. Przekonał się o tym główny bohater powieści ?Blizny? Krzysztof Szablonowski. Mężczyzna jest znanym pisarzem, któremu w życiu osobistym niestety nie układa się najlepiej. Wszystko jednak zmienia się, gdy poznaje Natalię. Piękna pani chirurg sprawia, że Krzysztof zakochuje się w niej od pierwszego wejrzenia, zresztą z wzajemnością. Już wkrótce para bierze ślub. Szczęśliwi małżonkowie trwają przy swoim boku kilkanaście lat, aż nagle, niespodziewanie los przerywa szczęście tej dwójki, odbierając Krzysztofowi jego ukochaną Natalię. Mężczyzna strasznie cierpi, popada w depresję. Nie może uwierzyć jak to wszystko, co ich spotkało, mogło się wydarzyć. Przecież mieli jeszcze tyle planów i marzeń do zrealizowania. Jak Bóg mógł odebrać mu najdroższą jego sercu osobę. Owszem Krzysztof doskonale zdaje sobie sprawę, że śmierć jest naturalną koleją życia, ale przecież jego Natalia miała jeszcze czas. Przecież mieli się razem zestarzeć. Śmierć żony złamała mu serce i wyryła bolesną bliznę w jego duszy, której niestety nawet mijający czas nie jest w stanie uleczyć. Pewnego dnia na progu domu naszego bohatera zjawia się Anka. Kobieta tak bardzo przypomina Krzysztofowi zmarłą małżonkę. Wierzy, że Bóg chce w ten sposób zwrócić mu kobietę jego życia. Niestety bardzo szybko przekonuje się, że jest to tylko złudzenie, którym nie może żyć, ponieważ zadaje ból nie tylko sobie, ale i innym, Właśnie dzięki swojej książce autor chce przypomnieć nam, że nic w życiu nie jest dane nam na zawsze, także miłość. Nie odkładajmy niczego na później, żyjmy tu i teraz. Nie mówmy sobie ?Przecież mam jeszcze czas?, ponieważ pojęcie czasu w kontekście życia ludzkiego tak naprawdę nie ma racji bytu. W każdej chwili bowiem życie nasze i naszych bliskich może zgasnąć bezpowrotnie. Dlatego, już teraz zróbcie to, co macie zrobić jutro. Powiedzcie waszym bliskim, jak bardzo są dla Was ważni i jak bardzo ich kochacie, bo jutro może być na to już za późno. Gorąco polecam Wam sięgnąć po ?Blizny?. Historia Krzysztofa i Natalii skłoni Was do wielu przemyśleń, refleksji i chwil pełnych zadumy. Poruszy Wasze serca. W czasach pełnym zabiegania wymuszonych przez narzucone nam tempo życia codziennego lektura tej książki pozwoli Wam zatrzymać się i pomyśleć o tym, co nieuniknione, a o czym zazwyczaj nie chcemy myśleć śmierci, przemijaniu, cierpieniu po stracie. To, co warto podkreślić i na co należy koniecznie zwrócić uwagę, to fakt, że autor oddał w nasze ręce bardzo trudną i życiową historię, przedstawiając wnikliwy obraz ludzkiej psychiki po tak traumatycznym przeżyciu. Dzięki realizmowi opisanych w książce wydarzeń my czytelnicy jesteśmy bardzo blisko Krzysztofa i razem z nim przechodzimy przez ten trudny w jego życiu czas. Jednak autor nie pozostawia nas bez promyka nadziei. Spieszmy się kochać ludzi, bo tak szybko odchodzą, ale nie traćmy nadziei, bo przecież wszystko zaczęło się od miłości. Recenzja powstała we współpracy z wydawnictwem Psychoskok, za co serdecznie dziękuję. https://kocieczytanie.blogspot.com/2018/10/mielismy-sie-razem-zestarzec-ale-bog.html

27/10/2018

Bibliotecznie

Zula i tajemnica Arlety Makaron

Czwarty tom serii o czarodziejce Zuli ma szatę różową, ponieważ jest to ulubiony kolor nauczycielki głównych bohaterów, Arlety Makaron. Tym razem do klasy Zuli, Kajtka i Maksa w Poziomkowie dołącza nowy chłopiec o imieniu Leander. Wydaje się być sympatyczny i Zula ma ogromną ochotę zaprzyjaźnić się z nim, ale chłopak chodzi przez większość czasu ponury i naburmuszony. Z nikim nie rozmawia, więc nikt nie wie, skąd bierze się to jego dziwne zachowanie. Relacje między Zulą i "nowym" popsuły się całkowicie, kiedy Leander poprosił o coś Zulę, a ona nie mogła spełnić jego prośby. Chłopiec obraził się i... zniknął.

Natasza Socha potrafi świetnie budować napięcie. Pomysł na fabułę kolejnego tomu jest ciekawy i wciągający. Muszę przyznać, że czekałam z niecierpliwością na chwilę, kiedy pojawią się jakieś informacje dotyczące tytułowej tajemnicy Arlety. Z przyjemnością oglądałam również kolejne ilustracje uzupełniające treść.

W tym tomie o przygodach Zuli i jej przyjaciół autorka poruszyła temat rozwodu rodziców i trudności, jakie się z tym wydarzeniem wiążą. Mamy możliwość obserwowania zarówno zachowania samego dziecka, które musi zmierzyć się ze zmianami zachodzącymi w jego życiu, jak i reakcji otoczenia. Opowieść czyta się szybko, głównie dlatego, że nie jest przegadana ani skomplikowana. Prosty język, krótkie opisy i skondensowane dialogi, po prostu trafiające w punkt! Nie ma szans się znudzić, bo akcja jest wartka i wciąż dzieje się coś nowego, pojawiają się kolejne fakty, a tajemnica zapowiedziana w tytule książki powoli się wyjaśnia. Równocześnie problemy nowego bohatera powieści powoli maleją, aż ostatecznie okazuje się, że wszystkie kłopoty mogą zostać usunięte, a życie wraca powoli do normy.

Warto przeczytać tę historię dzieciom lub wraz z nimi. Lektura ta może stać się początkiem interesujących rozmów, często dotyczących tematów trudnych nie tylko dla dzieci.

27/10/2018

Kasia

Narodziny królowej

Historia Brienny rozpoczyna się w 1559 roku, kiedy jako dziesięciolatka trafia do Domu Magnalii, miejsca w którym utalentowane dziewczęta doskonalą swoje pasje, a należą do nich: sztuka, muzyka, sztuki dramatyczne, błyskotliwość oraz wiedza. Niestety, żadna z tych dziedzin nie jest bliska sercu dziewczyny. Po siedmiu latach nauki nadszedł wymarzony dzień dla dziewcząt z Magnalii ? czas wręczenia peleryny. Jednak los ma zupełnie inne plany wobec Brienny. Brienna odkrywa prawdę o swoim pochodzeniu, która jest kluczem do zwrócenia tronu Meaveny prawowitej królowej oraz obudzenia uśpionej od dawna magii. Czy to kolejna odsłona Gry o Tron? ?Narodziny królowej? to debiutancka powieść Rebeccy Ross, która została niezwykle dobrze przyjęta za granicą. Jak głosiły polskie zapowiedzi - ? Narodziny królowej to magiczne połączenie Gry o Tron i Czerwonej Królowej?. Czy faktycznie tak było? Nie do końca, bo akcja powieści w żaden sposób nie dorównuje intrygom i dynamice ?Gry o tron?. Jedynie co może łączyć te dwa tytuły to magiczny klimat, który w ?Narodzinach królowej? dopiero raczkuje i prawdopodobnie w drugim tomie stanie na nogi oraz rozbudowany wątek królestw i dynastii nakreślony w bardzo interesujący sposób. Bohaterowie Powieść oferuje nam szeroką gamę postaci. Jedni odgrywają epizodyczną rolę, inni stanowią tło do głównej linii fabularnej a jeszcze inni towarzyszą czytelnikom do samego końca. Brienna to bohaterka, którą od razu polubiłam. Choć nie jest wyrazistą bohaterką na tle podobnych sobie postaci w literaturze to w decydujących momentach potrafi wziąć sprawy w swoje ręce, co cenię sobie w kobiecych postaciach. Obok młodej pasjanki na pierwszy plan wychodzi także postać tajemniczego mentora dziewczyny ? Cartiera. Spodobał mi się twist jaki autorka zaserwowała względem tej postaci i chyba było to dla mnie jedyne zaskoczenie w całej tej historii. W książce nie zabrakło także romansu, jednak nie odgrywa on głównej roli, był subtelny i wyważony, dzięki czemu historia tylko na tym zyskała. To się nazywa mieć szczęście Wielu autorów słynie z tego, że kochają rzucać swoim bohaterom przysłowiowe kłody pod nogi, które w ułamku sekundy niweczą ich plany. Jednak Rebecca Ross najwidoczniej nie ma tego w zwyczaju, bo umiejętnie przerobiła wszelkie kłody na kupkę wiórów. Wszystko zawsze układa się dokładnie po myśli Brienny, czego dowodem Historia Brienny rozpoczyna się w 1559 roku, kiedy jako dziesięciolatka trafia do Domu Magnalii, miejsca w którym utalentowane dziewczęta doskonalą swoje pasje, a należą do nich: sztuka, muzyka, sztuki dramatyczne, błyskotliwość oraz wiedza. Niestety, żadna z tych dziedzin nie jest bliska sercu dziewczyny. Po siedmiu latach nauki nadszedł wymarzony dzień dla dziewcząt z Magnalii ? czas wręczenia peleryny. Jednak los ma zupełnie inne plany wobec Brienny. Brienna odkrywa prawdę o swoim pochodzeniu, która jest kluczem do zwrócenia tronu Meaveny prawowitej królowej oraz obudzenia uśpionej od dawna magii.

Czy to kolejna odsłona Gry o Tron?

?Narodziny królowej? to debiutancka powieść Rebeccy Ross, która została niezwykle dobrze przyjęta za granicą. Jak głosiły polskie zapowiedzi - ? Narodziny królowej to magiczne połączenie Gry o Tron i Czerwonej Królowej?. Czy faktycznie tak było? Nie do końca, bo akcja powieści w żaden sposób nie dorównuje intrygom i dynamice ?Gry o tron?. Jedynie co może łączyć te dwa tytuły to magiczny klimat, który w ?Narodzinach królowej? dopiero raczkuje i prawdopodobnie w drugim tomie stanie na nogi oraz rozbudowany wątek królestw i dynastii nakreślony w bardzo interesujący sposób.

Bohaterowie

Powieść oferuje nam szeroką gamę postaci. Jedni odgrywają epizodyczną rolę, inni stanowią tło do głównej linii fabularnej a jeszcze inni towarzyszą czytelnikom do samego końca. Brienna to bohaterka, którą od razu polubiłam. Choć nie jest wyrazistą bohaterką na tle podobnych sobie postaci w literaturze to w decydujących momentach potrafi wziąć sprawy w swoje ręce, co cenię sobie w kobiecych postaciach. Obok młodej pasjanki na pierwszy plan wychodzi także postać tajemniczego mentora dziewczyny ? Cartiera. Spodobał mi się twist jaki autorka zaserwowała względem tej postaci i chyba było to dla mnie jedyne zaskoczenie w całej tej historii. W książce nie zabrakło także romansu, jednak nie odgrywa on głównej roli, był subtelny i wyważony, dzięki czemu historia tylko na tym zyskała.

To się nazywa mieć szczęście

Wielu autorów słynie z tego, że kochają rzucać swoim bohaterom przysłowiowe kłody pod nogi, które w ułamku sekundy niweczą ich plany. Jednak Rebecca Ross najwidoczniej nie ma tego w zwyczaju, bo umiejętnie przerobiła wszelkie kłody na kupkę wiórów. Wszystko zawsze układa się dokładnie po myśli Brienny, czego dowodem może być pewna absurdalna sytuacja, gdy główna bohaterka znajduje się w komnacie, z której musi wyjść niezauważona. Jak to zrobi? Oczywiście najprostszym sposobem jest umieszczenie tajnego wyjścia w ścianie ukrytego za gobelinem. Bo w każdym zamku i w każdej komnacie takie przejście to normalka. Prawda?

Podsumowanie

?Narodziny królowej? to dobra książka, która wciągnie cię w świat magii, królestw i legendarnych dynastii i na pewno spędzisz z nią przyjemnie czas, bo historia wciąga i nie mam ku temu żadnych wątpliwości. Jednak z tej historii można było wyciągnąć trochę więcej. Powieść została podzielona na trzy części, które dostarczają dobry materiał na trzy odrębne tomy. Myślę, że dopiero wtedy autorka oddałby w pełni potencjał tkwiący w historii Brienny oraz królewskich rodów. Również w tym debiucie nie zabrakło schematycznych posunięć, jednak jestem w stanie przymknąć na nie oko, bo niektóre z nich zostały przedstawione w interesujący sposób. Czuję, że autorka dopiero się rozkręca i szykuje coś naprawdę dobrego w kolejnych tomach.

https://www.mowmikate.pl/2018/10/narodziny-krolowej-rebecca-ross-recenzja.html

27/10/2018

RozchelstanaOwca

Blisko mnie

Długo zastanawiałam się jak ustosunkować się do tej książki. Pozostawiła ona we mnie dziwne wrażenie i chęć zastanowienia się czy gdyby człowiek sam znalazł się w takiej sytuacji ? co by wtedy zrobił? Przyznam się, że co jak co, ale za nic na świecie nie chciałabym zapomnieć tego co przeżyłam przez ostatnich kilka miesięcy.

Tutaj poznajemy państwa Hardingów. Mają dwójkę dorosłych dzieci, dom i jakby wydawało się spokojne życie. Jednakże... Joanna spada ze schodów i po powrocie do domu usilnie próbuje sobie poukładać w głowie nie tylko to co słyszy od członków rodziny, ale także ze szczępków jej życia, które pozostawiła w miejscu zamieszkania.

W pierwszym rzucie trzeba zwrócić uwagę na to, że mamy pomieszana teraźniejszość z retrospekcją, która miała miejsce rok wcześniej. W sumie zamysł całkiem niezły, ale w powrotach do przeszłości chwilami był nudnawy. Fakty, które nic nie wnosiły robiły tylko dodatkowe strony tekstu. Akcja posuwała się wolno, bez pośpiechu, co też nie do końca było plusem.

Mimo to fabuła jest smerfna. Upadek ? tajemnica, której nikt nie chce wyjawić, szczempki rozmów i wspomnień i małe prywatne dochodzenie co się stało i dlaczego rodzina nie chce wyjawić prawdziwych zdarzeń. Zdecydowanie chciałam wiedzieć już, teraz, zaraz co się tam stało i co odkryje Joanna. Napięcie jakie zbudowała autorka nie opuszczało mnie w każdej chwili, w której musiałam odłożyć książkę koło łózka, gdy wzywały obowiązki. Tajemnica, która nie wychodziła z głowy i mozolnie odkrywane fakty podsycały całość tej historii.

Myślę, że jeśli ktoś lubi takie napięcie i nie śpieszne rozwiązywanie tajemnic normalnego życia to zdecydowanie pozycja dla niego :)

?GPS Szczęścia czyli jak wydostać się z Czarnej D.? to niebanalna propozycja lektury wydana już jakiś czas temu przez Wydawnictwo Od Deski Do Deski. Pozycja napisana wespół przez Magdalenę Witkiewicz - ?specjalistkę od szczęśliwych zakończeń? oraz Marzenę Grochowską ? ?coacha i trenera biznesu, specjalistkę od wychodzenia z Czarnej D.?. Obie panie połączyły swe siły i napisały bardzo nietypowy poradnik.

Czarna D. - miejscowość zupełnie nieładna, nijaka, która z powodów nikomu nie zrozumiałych jest przez nas odwiedzana przynajmniej kilka razy w życiu. Przeważnie to wycieczka noninclusive, zupełny last minute. Wyprawa do której bardzo często nawet nie zdążymy się przygotować, spakować, pożegnać z bliskimi.
Nic w tym złego, że tam trafiamy ważne jest by nie zapuszczać tam korzeni.
Czarna D. to metafora tych najgorszych chwil w życiu które są wpisane w nasz życiowy scenariusz. To te dni kiedy uważamy że świat się skończył i słońce już nigdy nie zaświeci.
To nie jest poradnik o życiu, o gotowaniu ani o zawodach w prasowaniu. To książka o tym że każdy z nas czy chce, a szczególnie kiedy nie chce trafia do Czarnej D.
W tej książce nie będziemy mówić jak żyć, nie będziemy dawać złotych rad, nie będziemy też prawić kazań. Chcemy abyś wiedział, drogi czytelniku że nie jesteś sam, nie Ty pierwszy nie ostatni i że twoja Czarna D. już wcześniej miała takich bardzo podobnych gości jak Ty.
Życie to droga i nie chodzi o to kto przejdzie ją najszybciej ale kto przejdzie ją najpiękniej. Chcemy dać Ci radość bo to ona jest potrzebna żeby opuścić to mało turystyczne miasto i chcemy pokazać ze zawsze jest jakieś wyjście, lub przynajmniej jakiś autobus.
Bohaterem bajki może być każdy z nas. Chcemy pokazać perspektywę drogi, a nie dawać bilet na szczęście.
Chcemy wzbudzić refleksje, powiedzieć że dasz radę, że nie ty pierwszy i nie ostatni.


Po ?GPS Szczęścia? sięgnęłam w jednym z trudnych momentów swojego życia. Wszelkie pozytywne opinie na temat tej książki przekonały mnie do tego, by poradnik zagościł w moim domu, choć zwykle od nich stronię na kilometr.
No i cóż takiego otrzymałam dzięki tej lekturze?
Czy znalazłam swój GPS?
Czy wylazłam z Czarnej Dupy?

I tak i nie.
Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na te pytania, bo i sam poradnik nie jest jednoznaczny.
Nie ma w nim utartych przepisów na szczęście. Autorki nie napisały łopatologicznie jak krok po kroku wygrzebać się z własnego nieszczęścia.
Jeśli tego się spodziewacie...no to cóż...powiem tylko tyle - > Cuda nie istnieją!

?GPS Szczęścia czyli jak się wydostać z Czarnej D.? to raczej zwięzłe wypunktowanie najważniejszych błędów, które popełniamy na co dzień. Określenie i nazwanie stanów duszy, w które najczęściej sami się pakujemy. To klarowne opisanie naszych emocji i odczuć, które towarzyszą nam każdego dnia, oraz bardzo przejrzyste wyjaśnienie, jak zmienić te emocje w coś lepszego.
Autorki pisząc ?GPS Szczęścia? korzystały z wielu mądrych książek, które znajdziecie wypisane na końcu, z których jak śmiem przypuszczać wybrały to co najważniejsze i przekazały nam to na katach GPS?u.


?Złe samopoczucie, smutek, rezygnacja, poczucie bezradności
to sygnały, że nasze życie woła o uwagę.?

Czas więc na moje osobiste wyznanie. Mam wrażenie...tfu...wiem o tym dokładnie, że od dawna...od bardzo dawna mieszkam w Czarnej Dupie.
Czy zatem ?GPS Szczęścia? to lektura idealna dla mnie?

Przede wszystkim potwierdziła, wszystko to o czym od dawna rozmyślam. Czyli, że jeśli ja nie wezmę się za swoje życie, to ono się samo nie zmieni. Jeśli ja nie nauczę się żyć szczęśliwie, to moje życie nie będzie szczęśliwe nigdy. Jeśli nie nauczę się myśleć o sobie, to nikt za mnie tego nie zrobi.

?Jest tylko jedna osoba, która może zmienić twoje życie.
Jeśli chcesz ją poznać, to spójrz w lustro!?

Niby prawdy znane od dawna. Niby to wszystko wiedziałam.
Ale czy faktycznie żyłam zgodnie z tymi zasadami?
Co zrobiłam żeby moje życie było spokojne i szczęśliwe?
Co takiego zrobiłam dla siebie, by móc każdego dnia wstawać ze spokojną szczęśliwą duszą i radością z każdego dnia?
Ano... NIC.
Nie dlatego, że nie chciałam. Chciałam. Tylko jak zawsze ważniejsze dla mnie było to, żeby pomóc komuś innemu. Żeby ktoś był szczęśliwy. Żeby wyciągnąć kogoś innego z Czarnej Dupy...co tymczasem niepostrzeżenie sprawiało (i sprawia do dziś dnia), że sama wpadałam w sam środek, znienawidzonej Czarnej D. Wciąż każdego dnia budzę się i jestem tą samą Klementyną Zwyczajną ? kobietą na rozstaju dróg.

Jak tylko udało mi się nieco wyściubić nosa z Czarnej Dupy i pójść drogą Będzie Lepiej, to znów za zakrętem podałam komuś dłoń i ponownie wróciłam do Czarnej Dupy.
Teorie wydostania się z tej miejscowości znam, z praktyką u mnie gorzej...niestety.

To znaczy, że jest lepiej niż było przedtem - > wszak raz już wyściubiłam nosa z Czarnej D.
Przede mną zatem kolejny raz lektura ?GPS Szczęścia?. Widocznie muszę jeszcze raz przyswoić sobie wiedzę i sposoby opisywane przez Magdalenę i Marzenę.


Nie mogę przy okazji nie wspomnieć, że książka jest urozmaicona fantastycznymi ilustracjami autorstwa Joanny Zagner ? Kołat. Które trafiały do mojej wyobraźni jak żadne inne.

Z czystym sumieniem mogę Wam polecić ?GPS Szcześcia?, czasem bowiem warto spojrzeć na własną codzienność, na własne smutki, łzy i porażki w sposób bajkowo- niebajkowy. Może dzięki Magdzie Witkiewicz i Marzenie Grochowskiej uda Wam się zobaczyć własny potencjał, skrywany gdzieś głęboko w sercu. Każdy z nas ma w sobie siłę, na wyjście z Czarnej Dupy, tylko zbyt często pokryta jest ona strachem i zbyt często przysłonięta potrzebami innych ludzi.

Gdyby kiedyś powstała druga część poradnika...nie wiem, np. nazywanie rzeczy po imieniu, walka z naiwnością i łatwowiernością, nauka asertywności. Tak by móc stanąć przed lustrem i powiedzieć sobie ?tak jestem wkurwiona? a nie, że ?złowrogo szumią wierzby?...To ja bardzo chętnie sięgnę po kolejną wspólną pozycję Magdy i Marzeny.

A ty?
Czy ty masz swój ?GPS Szczęścia??

27/10/2018

Joanna A. PrzeCzytajka

Nie ma jak u mamy

?Nie ma jak u mamy? to najlepszy prezent jaki pisarka mogła zrobić swoim czytelniczkom na dziesięciolecie pracy twórczej!
Dlaczego?
Z prostego powodu ? Magdalena Witkiewicz już od dawna bawi nas i wzrusza do łez swoimi powieściami. Buduje w nas, czytelniczkach, poczucie pewności siebie, daje nadzieję i motywuje do działania za sprawą swych powieści.

Dziesięć lat temu Magdalena Witkiewicz napisała (na szczęście) powieść o wdzięcznym tytule "Milaczek". Potem były "Panny roztropne" i "Szczęście pachnące wanilią" (ja akurat tych dwóch niestety nadal nie czytałam ? brak czasu...brak czasu :(, ale teraz, to już obowiązkowo muszę nadrobić te wstydliwe zaległości).
Dziś na dekadę pracy twórczej, ku uciesze czytelniczek znów możemy spotkać się z Bachorem, Milaczkiem i Antonio Parysem.
Jak wygląda ich życie po tylu latach?

Tęskniliście za Milaczkiem? Młodą kobietą, która nieustająco poszukuje miłości swojego życia? Milenka, którą pokochały polskie czytelniczki wraca po dziesięciu latach!
Sprawdźcie co wydarzyło się przez ten czas u ekscentrycznej Zofii Kruk, jak potoczyły się losy Milaczka i na kogo wyrosła rezolutna sąsiadka zwana Bachorem.
Kiedy tak naprawdę zaczyna się kryzys wieku średniego, czy jedwabna piżama to odpowiedni strój by wystąpić przed własnym szefem i czy łatwo jest zwolnić nianię i wdrożyć ?Projekt Matka? to tylko niektóre z wyzwań, przed którymi staną bohaterki bestsellerowej serii o Milence.
Po przeczytaniu tej książki zapragniesz przytulić wszystkich, których kochasz!
Magdalena Witkiewicz jak zwykle uroczo, mądrze i z humorem opowiada o kobietach i ich życiowych rozstajach. O sile, która w nich tkwi i o wielkiej potrzebie happy endu. Daje swoim czytelniczkom to, co najcenniejsze: PRZYJAŹŃ, WSPARCIE I NADZIEJĘ, że warto wierzyć w dobre zakończenie.

?Nie ma jak u mamy? to powieść, którą przeczytałam, w tempie błyskawicznym, co biorąc pod uwagę mój chroniczny brak czasu, było niezwykłym doświadczeniem.
Ale do sedna?
Powieść Magdaleny Witkiewicz to nie tylko kontynuacja historii o Milaczku?

?Nie ma jak u mamy? to przede wszystkim powieść o kobietach - o matkach, kobietach w różnym wieku, począwszy od dziecka, przez nastolatkę, dojrzałą kobietę, a skończywszy na kobietach w dojrzałym wieku.
O kobietach - dla kobiet ? chciało by się rzec dość banalnie!
A, wbrew pozorom, nie ma w tym nic powszedniego.

Autorka w powieści ?Nie ma jak u mamy? porusza bowiem kilka ważnych kwestii, o których warto porozmawiać ze sobą samym.
W życiu każdej z nas wiele się dzieje. Jako kobiety posiadamy niesamowitą zdolność odczuwania wszystkiego w wielowymiarowej postaci. Potrafimy przeżywać emocje na tysiąc sposobów?
Ale też nikt, tak jak my kobiety ? nie potrafi, tak mocno komplikować sobie życia.
Zawsze chcemy być pierwsze, najlepsze, najdoskonalsze, najukochańsze i zawsze marzymy, by być te jedyne.
I jak na złość żadna z nas nie posiada na to sprawdzonego przepisu!

Autorka doskonale ujmuje ten barwny i różnorodny obraz kobiet.
Bohaterki Milena, Kamila, Edyta i Aniela są matkami z różnym stażem, są zamężne lub po przejściach. Mają własne zmartwienia i problemy, niosą bagaż codziennych kobiecych kompleksów i marzeń. Dzięki nim możemy dowiedzieć się, jak ważne w naszym życiu jest znalezienie własnej szuflady i wypełnienie jej tym wszystkim, co kochamy i o czym marzymy.
Step one ? ukochanie samej siebie!
Od tego trzeba zacząć, choćby nie wiem jak było trudno!

Wiem, że czasem trudno się do tego przyznać ? ale obdarzenie samej siebie miłością przychodzi nam ? kobietom ? najtrudniej!
A przecież takie z nas mistrzynie w dawaniu szczęścia i miłości wszystkim innym na około!

Czemuż więc znów coś nie wyszło?
Dlaczego znów płaczę w poduszkę?
Samotność w tłumie? - Która z Was tego nie odczuła?

Dlaczego trzeba zacząć od kochania siebie?

Może to jest cała tajemnica sukcesu?!
Jeszcze nie wiem.
Ale od jakiegoś czasu codziennie uczę się małymi rokami jak pokochać siebie!
Spróbujesz ze mną?
TY! Ty! I ty!
????

?Nie ma jak u mamy? porusza również kwestię stosunków na linii matka ? córka.
Te relacje, choć wydawałoby się powinny być zawsze proste, niestety najczęściej nie są.
Jak wiadomo nie od dziś...?najciemniej pod latarnią?.

Wiem, że wiele z Was ma dobre relacje ze swoją mamą ? nic tylko pielęgnować i cieszyć się.
Jednak, ja osobiście, każdego dnia doświadczam tej drugiej strony medalu. Tej, o której głośno się nie mówi, bo zwyczajnie przykro jest i wstyd.
Takie relacje Magdalena Witkiewicz również poruszyła w swej powieści, obdarzając nimi Edytę i jej matkę. Cóż tu dużo mówić ? jakbym czytała o sobie! Wiecznie skrzywiona matka, niezadowolona ze wszystkiego i z niczego...i Edyta (w domyśle: ja), która stara się być szczęśliwa, żyć po swojemu, ale co by nie zrobiła, jak by wysoko nie podskoczyła, dla matki zawsze będzie zbyt nisko! No i te białe meble w kuchni!!! Te szarości i czernie w reszcie domu, który sama urządziłam?ehh?Zobaczyłam wszystko w lustrzanym odbiciu!
W tym wszystkim zabrakło mi jedynie dogłębnego i wnikliwego odnalezienia przyczyny takich skomplikowanych relacji Edyty i jej matki. Być może autorka pociągnie ten wątek w innej powieści albo powróci jeszcze do bohaterów. Myślę, że warto! Wiele osób (takich jak, ja) mogłoby na tym skorzystać.

Mimo trudnych tematów poruszanych przez Magdalenę Witkiewicz w powieści, ?Nie ma jak u mamy? jest książką pełną dobrego humoru, pozytywnego myślenia i bodźców do działania. Na przykładzie bohaterek ? możemy się przekonać o tym, że dla nas kobiet niewiele jest sytuacji bez wyjścia. Nie bez powodu mówi się ?gdzie diabeł nie może, tam babę pośle?.
I chociaż może brzmieć to nieco śmiesznie i pompatycznie ? to w gruncie rzeczy tak właśnie jest.
My kobiety mamy niesamowitą siłę w sobie i jesteśmy w stanie znieść bardzo wiele, jesteśmy w stanie podnieść się z najboleśniejszego upadku, nawet wtedy, gdy nie widzimy już sensu.
Autorka słusznie zauważa, że czasem my same dla siebie jesteśmy kołem ratunkowym, a czasem wystarczy czyjaś drobna dłoń, która pomoże nam wstać. Dłoń przyjaciółki, mamy lub zupełnie obcej kobiety, która dostrzeże w nas potencjał.
Warto zatem wierzyć w innych ? ale przede wszystkim wierzyć w siebie!
Polecam Wam lekturę ?Nie ma jak u mamy? ze wszystkimi kobiecymi kompleksami, marzeniami, porażkami i sukcesami.
U-Kochaj Się!
Ja próbuję!

"Jeżeli los kładzie na naszej drodze jakieś kłody,
to w zasadzie po to, byśmy umieli sobie z nimi poradzić."

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Filia.

Recenzja na: https://przeczytajka.blogspot.com/2018/10/nie-ma-jak-u-mamy-magdalena-witkiewicz.html

27/10/2018

Kto czyta - nie pyta

Pogrzeb na zamówienie

Pewna starsza pani, niesamowicie dumna z kariery swojego syna aktora, postanawia sama zorganizować swój własny pogrzeb, aby nikomu nie robić problemu. Wybiera wszystko: trumnę, muzykę, czytanie, a nawet to, kto ma mówić nad jej grobem. Tego samego dnia ginie we własnym domu uduszona sznurem. Czyżby przeczuwała, co ją czeka?



Książka jest pisana w pierwszej osobie i narratorem jest sam autor. Jego zadaniem jest napisać powieść z mrukliwym detektywem w roli głównej. Autor świetnie wykorzystał okazję i przemycił w fabule wiele osobistych rzeczy, w tym sporo o swoich produkcjach i wcześniej napisanych książkach. W bohaterów też włożył dużo prawdziwości i czuć, że przed zaczęciem pisania zrobił naprawdę dobry research i świetnie się przygotował na temat działania domu pogrzebowego, różnych aktów prawnych i oczywiście funkcjonowania policji.

Wracając jednak do samej fabuły... Nie mogę powiedzieć wiele więcej ponad to, co już napisałam. Jedyne, co mogę dodać to to, że postaci są wiarygodne, a sam autor podrzuca nam całą masę tropów, dzięki którym czujemy się ważni i jesteśmy pewni, że mamy rację. Niestety, często się okazuje, że tylko się z nami bawił i podpuszczał...





Jedynym minusem jest dla mnie to, że wiele fragmentów książki jest przegadanych i dialogi często są sztuczne. Nagle ktoś opowiada całą historię swojego życia lub mówi długo o jednej sprawie... Podobnie zdarzało się z narracją - czasami zbyt dużo czytamy o zupełnie nieistotnych dla fabuły faktach. Na tym jednak minusy się kończą.



Pogrzeb na zamówienie jest dobrze skonstruowaną powieścią z zaskakującym zakończeniem, którą czyta się szybko i przyjemnie. Jest więc idealnym wyborem na długie, jesienne wieczory.

26/10/2018

Półka na książki

Bez złudzeń

Mawiają, że do trzech razy sztuka.

Moje pierwsze spotkanie z prozą wychwalanej przez wielu pani Sheridan okazało się - delikatnie mówiąc - porażką (zerknijcie tylko TUTAJ). Chociaż drugie wypadło trochę lepiej (wszak zabierając się za "Bez winy" byłam już znacznie ostrożniejsza i mniej więcej wiedziałam, czego mogę się spodziewać po tej szalenie kreatywnej - tak, kochani, to ironia - autorce), to wciąż nie potrafiłam zrozumieć jej fenomenu.

Mawiają jednak, że do trzech razy sztuka.
I chyba już zrozumiałam.



Dzieciństwo Eloise skończyło się wtedy, gdy matka przyprowadziła ją pod drzwi ojca; mężczyzny, którego nigdy wcześniej nie widziała na oczy. Samotna, wykorzystywana seksualnie dziewczyna wzrasta w poczuciu beznadziei i rozgoryczenia, aż w końcu po Eloise nie zostaje nawet ślad. Crystal, bo za takim imieniem się chowa, sprzedaje swoje ciało w klubie ze striptizem. Nie ufa nikomu i nie chce, by ktokolwiek emocjonalnie się do niej zbliżył.
A później... Później dostrzega jego.

Gabriel miał cudowne dzieciństwo. Kochali go rodzice, kochał brat, a on sam był bodaj najzdolniejszym i najpopularniejszym uczniem w klasie. Aż nagle cały jego wspaniały świat zatrząsł się w posadach.
Porwanie.
Zimna piwnica.
I sześć długich lat w niewoli.
Gabriel jednak nigdy się nie poddał. Przetrwał. Zachował piękny umysł i uchronił w sobie cząstkę dobroci. Uciekł od porywacza i próbował żyć pełnią życia, jednak jednego przeskoczyć nie potrafił.
Nie potrafił poradzić sobie z bliskością. Dlatego też wpadł na genialny pomysł.
I wtedy... Wtedy dostrzegł ją.




Nie oczekuję wiele od Mii Sheridan. Naprawdę. Wiem, że jej powieści nie są zbytnio realistyczne, że uwielbia dodawać do nich o dziesięć kilogramów cukru za dużo i że jej bohaterowie znajdują do siebie drogę szybciej niżli Tezeusz wyjście z labiryntu. Wiem też, że nie należy brać ich zbytnio na serio i że motywem przewodnim jest w nich lukrowana miłość.
Z takim też nastawieniem sięgnęłam po "Bez złudzeń".
I nie wiem czy jest to kwestia nastawienia, czy pióra Mii, ale to zdecydowanie najlepsza książka w jej dorobku (oczywiście spośród tych trzech, które czytałam :D ).
Bohaterowie, choć wciąż zbyt idealni (a zwłaszcza Gabriel), wcale nie razili w oczy i naprawdę dało się ich polubić, a przynajmniej zrozumieć. Plusik za narrację i oddawanie głosu raz jednej, raz drugiej postaci, za naprawdę fajne zarysowanie fabuły i za w miarę spójną całość.
Sheridan ukazała różne sposoby na radzenie sobie z traumą i udowodniła jak wiele zależy od nastawienia i że to, jak radzimy sobie z przeszłością, determinuje naszą przyszłość. Jej styl jest lekki (momentami może aż za bardzo), a rodzące się między bohaterami uczucie bardzo przyjemnie opisane. Co istotne, tym razem Mia oszczędziła nam opisów parzących się ze sobą niczym króliki postaci rodem z "Bez słów", scen erotycznych jest znacznie mniej i są zdecydowanie lepiej przedstawione. Oczywiście wciąż przeszkadzało mi tempo, w jakim rozkwitała znajomość naszej (pokiereszowanej przez los, dodam) pary i niektóre dialogi (bo naprawdę, trąciły takim patosem, że aż zbierało mi się na mdłości), ale ilość tych drugich - dzięki Bogu! - była znikoma.
Widać, że Sheridan nie boi się trudnych tematów i dobrze, że się ich podejmuje, szkoda tylko, że każdą swoją książkę kończy w identyczny sposób - pan A ratuję panią B, pani B podaje panu A pomocną dłoń, a między nimi wybucha gorące jak lawa i trwalsze niż pomnik ze spiżu uczucie. Mam nadzieję, że pani Sheridan z czasem wyjdzie ze swojej strefy komfortu i pokusi się o coś więcej niż kolejny romans.
Przy odrobinie dobrej woli może wyjść z tego coś naprawdę fajnego ;)





Jeśli jesteście fanami Mii Sheridan to w ciemno chwytajcie po "Bez złudzeń".
A jeśli Wasza relacja nie należy do najłatwiejszych... Zróbcie to samo ;)
Na pewno nie jest to najlepszy romans, jaki czytałam (ba, nie jest nawet jednym z lepszych), ale - o dziwo! - okazał się całkiem niezłą lekturą na jesienne posiadówy z kocem i herbatą w łapce.
Skusicie się...? ;)

"Tarczyca jest wrażliwym "trybikiem" w wielkiej strukturze całego układu hormonalnego, odpowiedzialnym za subtelną regulację. Nie lubi ona stresu i ciężkich czasów. Tarczyca jest głosem naszej duszy."

Umiejscowiona pośrodku szyi tarczyca, swym kształtem przypominająca motyla, to bardzo ważny gruczoł, lecz nie zawsze doceniana jest jego rola. Warto zwrócić uwagę, że problemy z tarczycą dotykają nie tylko kobiety, ale również mężczyzn i dzieci.

W książce zostały ujęte wszystkie strefy życia, na które wpływa ten ważny gruczoł. Autorka opisuje swoje osobiste problemy z tarczycą. Nie jest to typowo naukowy poradnik, ale publikacja napisana zrozumiałym językiem. Poruszone zostały kwestie powiązania czakr z narządami oraz wpływu hormonów na działanie mózgu. Dokładnie omówione zostały rodzaje chorób tarczycy (w tym np. mało znane - choroba Gravesa-Basedowa czy choroba de Quervaina).

Poradnik zawiera bardzo przydatne kwestionariusze, które pomagają wstępnie ustalić, co się dzieje w organizmie i konkretnie wskazać potrzebną diagnostykę laboratoryjną. Pytania łatwo zlokalizować, bo kartki je zawierające dodatkowo zostały oznaczone jasnoszarym kolorem.

Brak witamin wpływa na pracę tarczycy, a problemy z jej funkcjonowaniem mogą być przyczyną innych schorzeń. Warto zwrócić uwagę na nietolerancje pokarmowe i wspomóc pracę tego gruczołu lekami naturalnymi. Można się też wspomóc lekami homeopatycznymi.

"To, jaka dieta okaże się dla ciebie najlepsza, możesz i musisz stwierdzić samemu pod kierunkiem fachowca! Nasz organizm jest bardzo inteligentny - stale należy się weń wsłuchiwać i wczuwać. Co jednemu odpowiada, dla innego może okazać się niewłaściwe."
Na równowagę pracy tarczycy mają wpływ: metabolizm, równowaga systemu nerwowo-zmysłowego oraz różne strefy życia (rytm dnia i nocy, dotlenie organizmu, aktywność fizyczna, rytuały, relaks itp.).

"Warunkiem wstępnym jest to, abyśmy chcieli się rozwijać, z całego serca to potwierdzali i znaleźli odwagę, aby sensownie wyrazić siebie - i odlecieć!"

Książka napisana jest przyjazną dla oczu czcionką, która miejscami jest pogrubiona i ułatwia odnalezienie potrzebnych treści. Poradnik został podzielony na części i podrozdziały, które łatwo odszukać za pomocą spisu treści. Monochromatyczne motylki umilają lekturę. Jedyne do czego mogę się przyczepić to notatka o autorce, która została umieszczona pod koniec książki, ja bym ją dała na początek. Warto sięgnąć po tę książkę i wprowadzić zmiany w swoim życiu, a już na pewno należy pamiętać o regularnych badaniach.

Zaluje zakupu
Odbieram przekaz ksiazki jako tendencyjny, probujacy umniejszyc wine sprawcy.
Panu Semczukowi juz dziekuje, nie zamierzam wiecej czytac jego tworczosci.

Paweł Kapusta kontynuuje swoją bolesną dla obu stron wnikliwą podróż z energią przeskakując z karetki, do szpitali, ze szpitali do mieszkań... pacjentów lub tych, którzy ratują życie, próbują. A o ich życie rzadko kto zapyta. Wiele pytań, konfliktów moralnych pojawia się w po literaturze tej książki. Z jednej strony zatrważają same liczby i one już nas przekonują, do tego jak blisko prostej linii na ekranie pracy serca polskiego systemu. Jednak jest to zwielokrotnione historiami, szczegółowymi, soczystymi, konkretnie uderzającymi. Najbardziej chorą postacią z "Agonii" jest system Służby Zdrowia. Nie daje on wystarczających szans na uzdrowienie ani pacjentów ani lekarzy. I jednym i drugim doskonale, z podwyższaniem pulsu u czytelnika przygląda się Paweł Kapusta. "-Gówno prawda- co chwilą słyszą ratownicy, kiedy mówi się, że ratownicy narażają życie, aby ratować innych." Gówno prawda! Mówi autor, mówiąc prawdę, całą prawdę i tylko prawdę.

26/10/2018

JolaK

Upiorna opowieść

,,Upiorna opowieść" ukazała się po raz pierwszy w 1979 r. i przyniosła autorowi uznanie zarówno czytelników i krytyków. Peter Straub, jeden z najpopularniejszych amerykańskich pisarzy grozy otrzymał w 1981 r. za tę powieść nagrodę Word Fantasy, a także posłużyła ona za scenariusz do filmu.

Stany Zjednoczone-Milburn, lata siedemdziesiąte XX wieku. W miasteczku powstaje Stowarzyszenie Chowder, które tworzą starsi panowie, przyjaciele: Sears James-prawnik, jego wspólnik Ricky Hawthorne, Lewis Benedikt-playboy podejrzewany o zabicie żony i lekarz John Jaffrey. Piąty przyjaciel zmarł rok wcześniej i tragiczne wydarzenia odsłaniane są przez retrospekcje. Starsi panowie, śmietanka towarzyska Milburn, spotykają się regularnie i snują upiorne opowieści, dzięki którym starają się uporać z własnymi traumami. Co stanie się kiedy w tym męskim gronie pojawi się kobieta?

,,Upiorna opowieść" to powieść-horror czerpiąca z tradycji powieści XIX-wiecznej, a jednocześnie współczesna. Peter Straub sprawnie nawiązuje do twórców takich jak: Henry James, Edith Wharton, Arthur Machen, Nathaniel Hawthorne, Washington Irving, M. R. James czy Bram Stoker. Można śmiało powiedzieć, że jest to powieść w powieści, gdyż istoty z różnych innych strasznych opowieści spotykają się, by opowiadać sobie nawzajem upiorne historie. Odnaleźć też można w niej elementy powieści gotyckiej, gdyż zawiera mroczną przeszłość, obsesję i tragiczną przyszłość. Autor umieszcza w fabule duchy, Ewa Galli przybywa do Milburn z zaświatów. Gregory Bate jest duchem, samym złem, a potem nabiera cech wampira, gdyż żywi się krwią i ciałami pomordowanych. Autor jednak nie epatuje przemocą i krwawymi opisami, ale pozwala czytelnikowi domyślać się co się stało, pobudza wyobraźnię i podsuwa możliwe scenariusze. Bohaterki opowiadań-Ewa, Helen i Carmilla wprowadzają w życie swoje demoniczne plany. Helen wybiera swoje ofiary w ekskluzywnych klubach na West Endzie i podobnie jak Ewa uwodzi i niszczy mężczyzn. Demoniczna aktywność kobiet wiąże się z ich seksualnością. Ewa mści się za czyn, jakiego dopuścili się na niej mężczyźni. Carmilla słusznie reaguje na potworność, a narodzenie Helen zostało poprzedzone uwiedzeniem matki przez doktora Clarkea. Bohaterów w powieści jest bardzo dużo i autor poświęcił każdemu z nich odpowiednio dużo miejsca.

W ,,Upiornej opowieści" odnaleźć można starannie zbudowany klimat grozy, sugestywną atmosferę, złożoną i przemyślaną strukturę, bardzo dobrze stworzone portrety psychologiczne postaci, delikatne przeplatanie się jawy ze snem oraz teraźniejszości z przeszłością. Peter Straub to erudyta, który doskonale buduje wielowarstwowe historie, a dzięki wieloznaczności i niepokojącym postaciom wybija się na szczyt literatury grozy. ,,Upiorna opowieść" to kanoniczna pozycja w literackich horrorach i warto ją znać. Serdecznie polecam:)

https://magiawkazdymdniu.blogspot.com/

26/10/2018

Bookendorfina

Elizabeth Hawley. Strażniczka gór

"Nie da się robić gdzie indziej tego, co ja potrafię - to właśnie jest Nepal."

Niedawno zapoznałam się z autobiografią "O życiu" Reinholda Messnera, teraz zdecydowałam się rzucić okiem na historię himalaizmu, ale z nieco innej perspektywy, poprzez poznanie losów Elizabeth Hawley, aby wzbogacić wędrówkę po pasji bliskiej sercu, której niestety, z różnych względów, nie mogę się oddać. Dzięki takim książkom mam możliwość, choć w symbolicznym stopniu, zgłębić barwność i niezwykłość fascynująco przyciągającej wysokogórskiej wspinaczki. Nie dziwię się, że dwie osobowości, Hawley i Messner, połączyła trwała nić szacunku i sympatii. Wytrwale toczyli walkę o niezależność i z determinacją egzekwowali prawo do niej. Wypracowali własne style, pomysły na siebie, pozwalające żyć w zgodzie z wyznawanymi zasadami, stwarzające możliwości realizacji wyznaczonych celów i osiągnięcie poczucia spełnienia.

Ścieżka życia Elizabeth Hawley przedstawia się interesująco, łączy wiele nieszablonowych i pionierskich elementów, ujmuje zdecydowaniem i niezłomnością. Bujna osobowość, która u jednych zdobywała podziw, u innych wzbudzała kontrowersyjne nuty. Znana postać w środowisku himalaistów, często traktowana jako ikona społeczności wspinaczkowej, choć nie zawsze przyjmowana przychylnie i z entuzjazmem. Autorka przedstawia ciekawą mieszankę cech historyczki, kronikarki, dziennikarki, konsula honorowego. Przez wielu nazywana Sherlockiem Holmesem himalaizmu, Hawley stworzyła imponującą bazę danych zawierającą uszczegółowione informacje o wyprawach w himalajskie szczyty, potwierdzone licznymi obserwacjami, rozmowami i wywiadami. Wielu himalaistów miało okazję korzystać z tych zapisków podczas snucia wspinaczkowych marzeń i przygotowywania konkretnych planów ich realizacji.

Nie wiedziałam, że w młodości Hawley była miłośniczką podróży w różne zakątki świata, podróży intensywnych, kształcących, wzbogacających. Jej zainteresowania, zamiłowania, wykształcenie, charakter i gesty losu poprowadziły ją szlakiem odkrywcy, obdarzyły szczególną misją kronikarza, z której pragnęła wywiązywać się sumiennie i uczciwie. Wykazała się ogromnymi pokładami śmiałości, odwagi i przebojowości, kroczyła niecodziennym szlakiem szczęścia i satysfakcji. Podobało mi się ukazanie jej życiorysu na tle zmieniającej się idei himalaizmu, taka oprawa przybliżania sylwetki Elizabeth czyniła go nie tylko bardziej zrozumiałym, ale i też zajmującym. Oczywiście, w książce znajdziemy też i polskie akcenty, choćby opinię Hawley o Jerzym Kukuczce, którego biografia "Kukuczka. Opowieść o najsłynniejszym polskim himalaiście" wydała mi się inspirująca. Teraz pozostaje sięgnąć po książkę o Edmundzie Hillarym, bo wiele wzmianek o nim w przedstawianej publikacji, a i postać niezwykle interesująca.

bookendorfina.pl

25/10/2018

ksiazkomaniak123

Jeszcze dzień życia

niedawno zainteresowal mnie film "Jeszcze dzien zycia" - wszedzie w mediach o nim trabia, zdobywa nagrody... okazuje sie, ze na podstawie ksiazki... ok kupuje ksiazke mysle nowosc... a nie to reedycja ksiazki z 1975. ok czytam... byla to moja pierwsza stycznosc z tworczoscia Kapuscinskiego. Zdecydowanie ksiazka nie jest latwa w odbiorze, jako reportaz. Ale gdy zaglebimy sie i wciagniemy, to porwie nas w sam srodek bezsensownego konfliktu zbrojnego w sercu Afryki. Nie jestem fanem reportazy, ale po przeczytaniu musze stwierdzic, ze juz wiem, dlaczego Kapuscinskiego na calym swiecie cenia. Swietna ksiazka i teraz czekam na film!

25/10/2018

Katarzyna Kat

Czerwony alarm

"Czerwony alarm" to piąta część z cyklu stworzonego przez duet Patterson & Karp, kiedy tylko widzę, że na rynek wychodzi kolejny tom jestem ucieszona jak dziecko. Widzę jednak, że z każdą nową powieścią coraz mniej widowiskowo się dzieje.
Detektywi Zach Jordan i Kylie MacDonald nie odpoczywają zbyt długo od pracy. W tej części zmagać się będą z bezwzględnym, pragnącym zemsty młodym człowiekiem, który w tajemniczy sposób detonuje specjalistyczne bomby oraz będą zmuszeni do znalezienia zabójcy młodej kobiety, która miała dość specyficzne upodobania seksualne. Dwie równolegle prowadzone sprawy, burmistrz Sykes za plecami, która patrzy policjantom na ręce i czas, który uciekając sprawia, że rozwiązanie jest coraz bliżej. To wszystko w połączeniu z drobnymi wstawkami z życia prywatnego naszych policjantów, ich problemów i radości sprawia, że książka nabiera ciekawego klimatu, który zdecydowanie przyciąga i nie daje nam odłożyć jej na półkę. Jedynym minusem, który znacząco wpłynął na moją ocenę jest to, że zbyt mało się dzieje. Są spektakularne przestępstwa, intrygujące śledztwo, jednak brakowało mi tutaj zdecydowanej dynamiki, która sprawiłaby, że książka ta różniłaby się od innych z tego gatunku. Niestety, ale na tle pierwszych części, "Czerwony alarm" wygląda nieco gorzej, nie wiem co było tego powodem, może wypalenie, może brak inspiracji, jednak to nie zmienia mojego zdania, że Patterson jest moim ulubionym autorem i co by się nie działo będę jego książki polecać każdemu. Jako fanka Pattersona jestem w stanie wiele mu wybaczyć, jednak jak na ten świetnie wykreowany cykl - NYPD RED to tej książce wiele brakuje, ale myślę, że dla osób, które może dopiero poznają się z tym gatunkiem, będzie to czas dobrze wykorzystany.
Jeśli masz ochotę na relaks z lekką książką to ta pozycja jest dla Ciebie. Nie wymaga wielkiej uwagi, a od początku czytelnik nabiera podejrzeń co do sprawców zbrodni. Książka dobra do poczytania w wolnej chwili.

25/10/2018

JolaK

Diabelski młyn

W miasteczku nad Bałtykiem na skraju zagajnika policja znajduje zamarzniętą młodą Litwinkę w zaawansowanej ciąży. Ktoś porywa dwudziestosiedmioletnią Klaudię, córkę bogatego prawnika, ktoś też brutalnie gwałci turystkę. W miasteczku trwają poszukiwania zaginionej dwuletniej dziewczynki, a do tego przy dworcu młody mężczyzna nagabuje samotne młode kobiety. Wszystkimi kryminalnymi sprawami musi zająć się młodszy aspirant Krzysztof Bugaj i starszy sierżant Wojtek Kiciński, a także prokuratorka Nina Morawska, której gliny nie znoszą, ale szanują za dorobek i oddanie. Autorka przeplata wątki kryminalne z wątkami obyczajowymi i porusza szokujące tematy w książce. Każda sprawa kryminalna i każdy z bohaterów umiejętnie przenikają się, by w finale dać odpowiedź na wszystkie postawione na początku lektury pytania. Historie bohaterów są rozbudowane i choć początkowo wydaje się, że są to odrębne wątki to ostatecznie wszystkie pasują do siebie. Nie polubiłam głównego bohatera- Krzysztofa Bugaja i przyznaję rację jego żonie Annie, która uważała go za żałosnego gnojka. Ciągle zostawiał żonę samą z problemami i pracą, wdawał się w kolejne romanse i podrywał nieznajome kobiety, by przeżyć z nimi przygodny seks. Notorycznie kłamał, nie lubił siedzieć w domu i mówił, że idzie pracować na komendę podczas, gdy tak naprawdę jechał do kochanki lub opalał się na plaży nudystów. Wychodził z łóżka kochanki i wchodził do łóżka żony. Małżeństwo Krzysztofa i Anny nie było w najlepszej kondycji. On uważał, że najlepsze lata mają już za sobą, a ona okazywała mu lodowatą obojętność i tak naprawdę łączył ich tylko piętnastoletni syn. Daria Orlicz ciekawie przedstawiła problem swingersów i zwróciła uwagę jakie niebezpieczeństwa niesie ze sobą zabawa w czworokąt. Małżeństwo z dwudziestoletnim stażem-Paweł i Karolina mają bardzo dobrą pracę, dziecko w wieku nastoletnim, kredyt i budowę domu na karku. Pawłowi jednak codzienność dostarcza za mało wrażeń i proponuje żonie, by znaleźli parę w podobnym do nich wieku i wymienili się partnerami na jakiś czas, aby spróbować czegoś nowego. Paweł tak zapalił się do tego pomysłu, że ignorował opór Karoliny, która ostatecznie, choć bardzo niechętnie przystała na jego propozycję, by go nie stracić. I jak to możliwe, że ich małżeństwo dotarło do punktu, w którym szukają obcych ludzi, żeby w ogóle jeszcze poczuć jakieś łóżkowe emocje? Przejmująco autorka opisała relacje samotnego hodowcy nutrii-pedofila i jego ofiary-jedenastoletniej dziewczynki mieszkającej w tej samej wsi. Pan Remigiusz stopniowo osacza dziecko, każe nazywać się wujkiem, mówi że jej zawsze pomoże, że nie musi się go wstydzić kiedy stoi na środku kuchni w samej spódniczce i skarpetkach... Udaje przyjaciela i posuwa się w swoich poczynaniach coraz dalej. Wykorzystuje samotność, strach, potrzebę miłości i ciepła, by zniewolić dziecko. Jeszcze kilka dni wcześniej Remigiusz zdawał się wręcz żebrać o jej uczucie i uwagę. Teraz wysługiwał się nią i pomiatał, jakby nagle straciła na wartości. Myjąc zostawione przez niego w zlewie talerze, pomyślała, że może powinna być dla niego milsza, ale na wspomnienie tamtej chwili, gdy zwalił się na nią i dyszał, prawie zwymiotowała. ,,Diabelski młyn" to bardzo dobra powieść obyczajowo-kryminalna poruszająca problem pedofilii, porwań, alkoholizmu, prostytucji, zdrad, samotnego rodzicielstwa, handlu noworodkami i innych szokujących tematów. Prawdziwi bohaterowie z krwi i kości, których można spotkać na ulicy w każdym mieście. Ta powieść bawi, przeraża, szokuje i sprawia, że nie można się od niej oderwać. Polecam na jesienny wieczór:) https://magiawkazdymdniu.blogspot.com/

25/10/2018

Ogród Książek

Okrutny książę

Kraina Elfów, pełna długowiecznych, magicznych stworzeń. Choć nie potrafią kłamać, zdolne są do niewyobrażalnych wręcz okrucieństw. Szlachetnie urodzeni nie cofną się przed niczym, by dostać to, czego pragną. Jak w tym niebezpiecznym świecie poradzą sobie dzieci porwane że świata śmiertelników?

Siedmioletniej Jude wydaje się, że razem z rodzicami i dwiema siostrami - bliźniaczką Taryn i starszą Vivienne - tworzą zwykłą rodzinę. Do czasu, gdy na progu ich domu staje mężczyzna o kocich oczach i spiczastych uszach, takich samych jak u Vivi. Jest wściekły, że jego żona, a ich matka, uciekła do świata ludzi, pozorując własną śmierć. W starciu z niebezpiecznym Madokiem rodzice Jude nie mają żadnych szans. Mężczyzna zabija ich oboje, a dziewczynki zabiera ze sobą do Elysium i otacza opieką.

Świat wykreowany przez Holly Black z miejsca mnie oczarował. Uwielbiam książki, w których wyobraźnia autora powołuje do życia nie tylko interesujących bohaterów i magiczne istoty, ale całe krainy rządzące się własnymi prawami. Poznawanie królestwa Elfhame sprawiło mi wielką frajdę, a przecież to tylko część Krainy Elfów. Mam nadzieję, że w kolejnych tomach cyklu autorka pozwoli nam na dalsze podróże, eksplorowanie pozostałych ziem i obserwowanie ich mieszkańców.

Bohaterów "Okrutnego księcia" również uważam za udanych. Odniosłam wrażenie, że każda postać pojawiająca się w powieści została dokładnie przemyślana, każda ma do odegrania jakąś rolę w tej historii. Choć na początku niektóre z nich mogą sprawiać wrażenie schematycznych, ich decyzje prędzej czy później pokazują, że wcale takie nie są. Wszyscy w pewnym momencie czymś zaskakują, a moim zdaniem to ogromna zaleta. Nikomu nie można ufać, a największy wróg wcale nie musi być tym, kogo należy się najbardziej obawiać.

Odważna, choć żyjąca w bezustannym strachu Jude od razu zyskała moją sympatię. Ta bohaterka wciąż walczy - ze swoimi słabościami, z paraliżującym lękiem, walczy o swoją godność. Toczy bezustanną walkę, by pokazać, że wcale nie jest bezwartościową istotą, za jaką niektórzy ją uważają. Jej siostra bliźniaczka, Taryn, wciąż snuje się gdzieś w tle, cicha, starająca się nie wpaść w żadne kłopoty. To jednak wcale nie znaczy, że nie ma żadnego wpływu na toczące się wydarzenia. Vivi z kolei rozpaczliwie tęskni za utraconym światem śmiertelników i ponad wszystko pragnie wrócić do poprzedniego życia. Rozmiłowany w wojnach i rozlewie krwi Madok pokazuje także swoją lepszą stronę. Traktuje dziewczynki jak własne córki i stara się, by niczego im nie brakowało, choć to przecież on sam pozbawił je rodziców. Cardan i jego świta - bezwzględni i okrutni, dla rozrywki znęcają się nad słabszymi, świadomi, że nie grozi im za to żadna kara...

Holly Black nie wybiera łatwych rozwiązań. Gdy już sobie myślałam, że w większości książek wydarzyłoby się to czy tamto... autorka całkowicie mnie zadziwiała, wybierając zupełnie inną możliwość. Nie doceniłam jej, czekając, aż w pewnym momencie podda się schematom, ale nic takiego nie nastąpiło. Nie mogę też narzekać na akcję, bo ta utrzymywała idealne tempo. Działo się dużo, a mimo że miejsc i postaci było tu całe mnóstwo, opisy nie spowalniały rozwoju wydarzeń. Mało tego, zostały tak umiejętnie wplecione w fabułę, że niemal nie odczułam ich obecności. Nawet wątek romantyczny nie przesłaniał innych, ważniejszych spraw, został zepchnięty na dalszy plan. Dzięki temu nie zdominował fabuły, a mimo to pozostał istotną i bardzo intrygującą częścią opowieści.

Zazwyczaj sceptycznie podchodzę do książek, które wszyscy wychwalają i w tym przypadku nie było inaczej. Po przeczytaniu "Okrutnego księcia" muszę jednak powiedzieć... że ta powieść jest warta każdego dobrego słowa, każdej pochwały, jaką przeczytacie czy usłyszycie. Ta oryginalna fabuła, pędząca akcja pełna zaskakujących wydarzeń, ci niesamowici bohaterowie, którzy tyle razy mnie szokowali - jestem zachwycona! Przeszkadzało mi tylko jedno - literówki, a było ich naprawdę dużo. Niemniej biorąc pod uwagę wszystko inne - i nie do końca jeszcze wierzę, że to powiem - jeśli autorka utrzyma taki poziom, jej trylogia może się okazać lepsza nawet od mojej ukochanej serii Dworów Sarah J. Maas. Miłośnikom fantastyki z całego serca polecam!

25/10/2018

Justyna Gul (Qultura słowa)

Kryształowi Tom 1: Świeża krew

?Antyterroryści byli jak jeden organizm. Każdy z nich miał imię, nazwisko i stopień służbowy, ale podczas realizacji na twarze naciągali kominiarki i tracili cechy indywidualne. Niemalże synchronizowali oddechy. Posługiwali się ksywkami, niemal całkiem odcinając się od swoich tożsamości? ? funkcjonujące w ten sposób grupy antyterrorystyczne, czy nawet szeregowi funkcjonariusze, mogą mieć pewność, że w każdej sytuacji mogą sobie poradzić, że posiadają bufor, zwiększający ich bezpieczeństwo, że w każdej sytuacji mogą liczyć na kolegę. Czy jednak to samo, co czyni ich jednością, co pozwala im oderwać się od problemów dnia codziennego, od pełnych pretensji żon, zapłakanych dzieci, zakupów czy kredytów do spłacenia, nie czyni im krzywdy? Czy nie gubią się w swoich tożsamościach i czy ostatecznie są w stanie określić, kim naprawdę są, jakimi wartościami się kierują i na czym im tak naprawdę zależy?
Liczne przykłady korupcji w policji, granie na tzw. ?dwa fronty?, a nawet przejście na złą stronę mocy to scenariusze, które mają miejsce w rzeczywistości. Dlaczego jednak tak się dzieje? Jak rozpoznać, kto jest tym dobrym, a kto tym złym gliną? Jak dowiedzieć się, komu możemy zaufać? Na te pytania odpowiedzi być może przyniesie cykl Joanny Opiat-Bojarskiej, ?Kryształowi?. Tom pierwszy powieści, pt. ?Świeża krew?. Opublikowana nakładem Wydawnictwa Muza powieść swoim klimatem przypomina reportaż opowiadający o szarej rzeczywistości oraz cieniach i blaskach, a także występkach i zasługach przedstawicieli prawa. Książka adresowana jest przede wszystkim do osób, które nie boją się prawdy, które są zwolennikami obnażania słabości oraz akceptują liczne wulgaryzmy. Tych bowiem opowiadając o pracy policji trudno uniknąć (dowiódł tego już Pasikowski), podobnie jak trudno jest złagodzić szok po przeczytaniu książki ? wszak tak wygląda policyjna codzienność. Ten realizm sytuacyjny, będący zasługą autorki, której udało się doskonale sportretować środowisko, czyni nas niemal bezpośrednimi uczestnikami zdarzeń i nie pozostawia złudzeń co do tego, że ludzie są dobrzy z natury.
Okazuje się bowiem, że w świecie prawa trudno o to prawo, jest natomiast przekonanie, że stojącym na jego straży wolno wszystko. W świecie, w którym nadużywanie władzy staje się normą, zaś policyjna odznaka staje się przepustką do bezkarności, konieczne jest zebranie tych, którzy wciąż opierają się pokusom tego świata. Mówią o nich ?Kryształowi?, są bowiem pracownikami elitarnego Biuro Spraw Wewnętrznych Policji. Czy rzeczywiście są tacy kryształowi? Niestety człowiek jest z natury istotą słabą, zatem i oni zmagają się z licznymi problemami, mają nadmierną skłonność do ryzyka czy wciąż szukają sposobów, by odreagować?
Przygoda z lekturą to jednocześnie zgoda na nurzanie się w bagnie polskiej policji, na uczestniczenie w walce z korupcją i przestępczością zorganizowaną, a także z samym sobą. Jak czuje się człowiek, który nie może zaufać ani kolegom, ani przełożonym? Jakie są kulisy pracy policji? Zaglądając na backstage pracy funkcjonariuszy możemy mieć tylko nadzieję, że wyjdziemy z tego cało, a także, że nie ulegniemy pokusom. A tych jest mnóstwo, poczynając od łatwego seksu po dostęp do narkotyków, a także dużych pieniędzy. Odpowiemy też na pytanie, jak wygląda pojawienie się w mieście nowego człowieka, który pragnie opanować rynek sprzedaży narkotyków, jak ukrywa się kochankę czy też ? jak łamie się charaktery. I choć nie jest to lektura, po którą sięga się powtórnie, to z pewnością nie można przejść koło niej obojętnie.

25/10/2018

library1gim

Zabawne życie zwierząt domowych

Do przeczytania książki zachęcił mnie wygląd wewnętrzny oraz przepiękne ilustracje Roba Jonesa, który jest wielokrotnym laureatem konkursów graficznych.
Książka "Zabawne życie zwierząt domowych" przedstawia bardzo śmieszne historyjki ze świata zwierząt. Dzięki tej książce możesz dowiedzieć się co zrobić, by rodzice kupili ci zwierzątko, np. chomika. Jak bawić się i karmić zwierzaki. Ale trzeba uważać na rybki, bo jak je przekarmimy, to może stać się duża katastrofa. Jednak pupile czasem sprawiają kłopoty. Książka pokazuje, jak można poradzić sobie z niektórymi przypadkami, np. co masz zrobić, jeżeli twój pies ma robaki. Są na to dwa sposoby, a jeden z nich jest naprawdę genialny. Jeśli chcesz mieć kota, to najlepiej sprawdzić czy poradzisz sobie z prezentem, który będzie ci robić codziennie, pomoże ci w tym "schemat identyfikacji kupy". Jeśli chcesz się dowiedzieć jak zostać zaatakowanym przez rybki w akwarium, co myśli pies, gdy jest na dworze i obwąchuje słupy oraz krzaki, to koniecznie przeczytaj tę książkę. Nie tylko rozbawi Cię ona do łez, ale także nauczy odczuwania emocji zwierząt, co bardzo się przydaje, gdy mamy zwierzaka.
Książkę jest fantastyczna, po prostu genialna. Uczy przez zabawne opowiadania. Jej okładka, obrazki oraz tekst od razu zachęcają do czytania.

Czytało mi się ją bardzo fajnie. W niektórych momentach popłakałam się ze śmiechu (sposób na robaki u psa).
Książkę polecam wszystkim, małym i dużym czytelnikom, a w szczególności tym, którzy mają albo chcą mieć zwierzątko w domu.

25/10/2018

library1gim

Dziewczyny kodują. Poradnik

Do przeczytania tej książki skłoniła mnie bibliotekarka pracująca w szkole, do której uczęszczam. Kiedy tylko ujrzałam jej okładkę oraz tytuł, pomyślałam, że muszę ją przeczytać. Uwielbiam kodowanie, dlatego bardzo się ucieszyłam, że moja pasja jest rozpowszechniana wśród innych dziewczyn dzięki tej książce. Książka ta jest przykładem poradnika dla typowej dziewczyny, która lęka się zagłębić w czeluście algorytmów, zmiennych i innych obszarów informatyki o skomplikowanych nazwach. Nie ma tutaj sztywnej, podręcznikowej nauki. W tej książce zaprezentowano naukę przez zabawę oraz doświadczenia. Przede wszystkim, lwią część treści stanowi łamanie stereotypu, że kodować może tylko mężczyzna. Zawarto tu informacje dotyczące historii komputerów i komputerów osobistych oraz historii Internetu oraz sensu programowania i rozłożono na czynniki pierwsze tenże proces, dokładnie i zrozumiale opisując każdy czynnik z osobna. Za sprawą przykładów z dnia codziennego każdego przeciętnego człowieka, właściwie każdy jest w stanie opanować nawet trudne pojęcia informatyczne, których przyswojenie na co dzień wydaje się herkulesową pracą. W tej książce wymieniono większość języków programowania, dlatego też, po przestudiowaniu jej można przystąpić do dzieła. Co ciekawe, dopiero dzięki tej pozycji dowiedziałam się, że znaczącą rolę w informatyce i programistyce odegrały kobiety. Podczas lektury zaskoczyło mnie porównanie podejścia człowieka do zachowania kociaka z zabawką lub szczeniaka w parku. Zgodnie z tą metaforą ?szczeniak w parku? to osoba chętna do działania, entuzjastycznie podchodząca do pracy, lecz z czasem mogąca gdzieś się zagubić i dojść do takiego momentu, kiedy zabraknie jej sił na ukończenie zamierzonego celu. Natomiast ?kotek z zabawką? to motyw osobowości człowieka, wedle którego osoba pozornie nie jest zainteresowana, ale kalkuluje, bada, eksperymentuje i koniec końców ogromnie cieszy się rozpoczętą pracą. Powieść ta bardzo mi się spodobała i urzekła mnie prostą formą przekazu dość skomplikowanych treści oraz nietypową estetyką. Terminy informatyczne tłumaczone są tutaj w sposób czytelny, jasny i klarowny dla każdej grupy wiekowej, a przede wszystkim stają się bliższe płci żeńskiej. Wszystkie wykorzystane w książce przykłady towarzyszą dziewczynom na co dzień, na przykład tworzenie bransoletek czy temat pupili domowych. Wspaniałą szatę graficzną uzupełnia łagodny turkus, pojawiający się dosłownie wszędzie, lecz w stopniu umiarkowanym i zachęcającym do dalszego czytania. Wprowadzenie ograniczonej tonacji barw oraz odejście od popularnego czarno-białego wyglądu stron uczyniło z tej książki wyjątkową lekturę. Dodatkowo zastosowano tutaj ilustracje, krótkie komiksy, komentarze autorki oraz, niekiedy, język potoczny, aby jak najbardziej ułatwić odbiór. Moim zdaniem, książka ta nie stroni od komizmu i, przetłumaczona z języka angielskiego i zawierająca oryginalnie napisane po angielsku kody, może być nie tylko ciekawą formą zrozumienia informatyki i kodowania, ale także zdobycia przy okazji cennych zwrotów z języka angielskiego. Odbiegając lekko od tematyki utworu, uważam, że ta powieść może być zarazem cenna pod względem przedstawionych wartości psychologicznych. Mam odczucie, że zawarte są w niej, oprócz funkcji dydaktycznych pod kątem informatyki, treści filozoficzne, praktyczne porady oraz prośby. Aby to udowodnić, posłużę się pewnym fragmentem tegoż tekstu, według którego burza mózgów nie powinna być chwilą milczenia, kiedy każdy ma tysiąc obaw, krępuje się czy wstydzi, ani też momentem krytycznych ocen, lecz czasem dynamicznego przepływu myśli i wymiany zdań w spokojnej atmosferze. Sądzę, że ta niezbyt długa, a zwięźle napisana książka powinna posłużyć za doskonałą lekturę dla moich rówieśniczek, ale też dla każdej dziewczyny. Proponuję ją jednak do przeczytania bardziej nastolatkom niż młodszym osobom, gdyż tę książkę lepiej się zrozumie ze znajomością trudniejszych słów. Życzę miłej lektury!

25/10/2018

Anna Kaczmar

Kręgi

Z twórczością Zbigniewa Zborowskiego spotykam się już drugi raz. Miałam możliwość zapoznać się z jego literackim debiutem zatytułowanym ,,Skaza?, a teraz miałam okazję przeczytać również ,,Kręgi?. Obie powieści są dobrze skonstruowanymi kryminałami, w których prym wiedzie charyzmatyczny Bartosz Konecki.

Akcja ,,Kręgów? rozgrywa się tuż po wydarzeniach ze ,,Skazy?. Konecki obecnie pracuje jako prywatny detektyw, ponieważ został wyrzucony z policji. Mieszka wraz z partnerką, która jest rzecznikiem policji. Wbrew pozorom życie detektywa nie jest tak pasjonujące, jakby się mogło wydarzyć, ponieważ Konecki tropi w głównej mierze niewiernych małżonków. Pewnego dnia przyjmuje kolejne zlecenie, które wydaje się standardowe. Ma śledzić telewizyjną gwiazdkę i zbierać dowody jej rozwiązłości. Niestety Bartek nie przypuszcza jak znaczące okaże się to zadanie oraz, że w ten sposób zadrze z niezwykle niebezpiecznymi ludźmi. W tym samym czasie zostają znalezione zwłoki młodej kobiety z odciętymi dłońmi. Zbrodnia przypomina pewną sprawę sprzed lat, o czym Konecki zdaje sobie sprawę znacznie za późno. Czyżby jego zlecenie miało coś wspólnego z obiema zbrodniami? Wkrótce Konecki przekona się, że jego śledztwo jest kamieniem, którzy rzucony do wody powoduje wytwarzanie kręgów. Kręgów, których kryją mroczne tajemnice, które za wszelką cenę chcą pozostać w ukryciu.

Najnowsza powieść Zbigniewa Zborowskiego to bardzo udana kontynuacja jego debiutu literackiego. Czytelnik ponownie towarzyszy Bartkowi Koneckiemu w jego śledztwie, które okazuje się niezwykle niebezpiecznie. Z pozoru błaha sprawa okazuje się kluczem do rozwiązania makabrycznej zbrodni sprzed lat, która została uprzednio zgrabnie wyciszona. Śledztwo zatacza coraz szersze kręgi. W ten sposób ujawniona zostaje przed czytelnikiem tajemnica świata przestępczego, w którym sieci powiązań i skrywanych współzależności odgrywają największą rolę.

Autor nie stroni od ukazania brutalności świata, w którym działa Konecki. Nieodłącznym elementem jego zawodu okazują się makabryczne morderstwa, czy zamachy organizowane w celu powstrzymania detektywa przed odkryciem prawdy. Wraz z detektywem odbiorca trafia do środowiska nieuczciwych policjantów, którzy nie tylko przyjmują łapówki, mają powiązania z przestępcami, ale również są zdolni do wszystkiego, by zniszczyć swoich kolegów. Zostaje również uwikłany w brutalny i pozbawiony skrupułów świat show biznesu, w którym ?kariera przez łóżko? okazuje się najmniejszym problemem.

Na uwagę zasługuje zwłaszcza postać głównego bohatera, który doskonale wpisuje się w nurt amerykańskiego czarnego kryminału. Podobnie jak bohaterowie Dashiella Hammetta czy Raymonda Chandlera Konecki często działa ponad prawem, którego miał przecież bronić. Nie stroni również od używek i bijatyk. Jest zatem jednym z tych gliniarzy i detektywów, których problemy znajdują bez względu na to, czy tego chcą czy nie. Bartek jest postacią charyzmatyczną, którą da się lubić bez względu na jego bolesną przeszłość i błędy, które popełnia obecnie.

Mimo że najnowsza powieść Zbigniewa Zborowskiego jest znacznie lepsza niż poprzednia, to muszę wspomnieć o pewnej jej wadzie. Otóż autor za bardzo skupia uwagę na nic nieznaczących wątkach i rozwleka powieść w taki sposób, że wydaje się ona zbyt ,,rozgadana? i pełna niepotrzebnych dialogów stopujących akcję. Gdyby pan Zborowski skrócił troszeczkę te elementy wówczas ,,Kręgi? na pewno zyskałyby na jakości.

Ocena: 4,5/6

25/10/2018

Tygrysica

Pozwól mi zostać

Ciągle pamiętając lekturę ?Fallen Crest? oraz ?Anti-Stepbtorher? spodziewałam się po Tijan kolejnej lekkiej książki, z którą całkiem nieźle spędzę czas, lecz szybko o niej zapomnę. Tymczasem Meyer swoją najnowszą powieścią niesamowicie mnie zaskoczyła. Zupełnie nie spodziewałam się akurat po tej autorce tak pełnej emocji, dojrzałej i chwytającej za serce historii.

?Pozwól mi zostać? jest zaskakująco mądrą, ale i trudną książką, która bez wątpienia pozostanie z czytelnikiem na długo. Tijan moim zdaniem perfekcyjnie poradziła sobie tutaj z opisywaną historią. Autorka skupiła się przede wszystkim na żałobie głównej bohaterki, a nie jak to często bywa w tego typu książkach na wątku miłośnym. Co prawda odgrywa on istotną rolę w fabule, lecz to właśnie motyw żałoby wiedzie prym w ?Pozwól mi zostać?. Ucieszyłam się z takiego obrotu sprawy, bo choć polubiłam Mackenzie i Ryana oraz przygląda się ich kiełkującemu uczuciu, to jednak obserwowanie jak Mac przechodzi kolejne etapy żałoby oraz to jak jej rodzina zachowuje się w obliczu tak wielkiej straty było znacznie bardziej interesującym doświadczeniem. W szczególności, że jak już wcześniej wspomniałam autorka poradziła sobie po mistrzowsku z przedstawieniem sytuacji oraz przemian zachodzących w głównej bohaterce.

?Tkwi we mnie wiele warstw bólu. Takiego, którego nie potrafię opisać słowami, a pod nim kryje się piekło. Jest krwawe, płonie żywym ogniem. To agonia. Cierpienie. Tortura.?

Najbardziej zaskoczył mnie jednak epilog, a w zasadzie ostatnie jego zdanie. W ogóle nie spodziewałam się takiego zwrotu akcji na samym końcu książki. Szkoda tylko, że autorka po spuszczeniu na czytelnika takiej bomby postanowiła pozostawić zakończenie takim jakie jest. Dlatego że według mnie zbyt wiele istotnych wątków dla tej historii pozostało bez wyjaśnienia. Do samego końca na przykład nie dowiedzieliśmy się co zawierał list pożegnalny Willow ani dlaczego postąpiła tak a nie inaczej. Naprawdę wielka szkoda.

?Pozwól mi zostać? zwraca na siebie uwagę nie tylko świetną fabułą i mądrym przesłaniem, ale również wspaniałą szatą graficzną. Okładka tej książki oprócz tego, że jest piękna, subtelna oraz odrobinę smutna to jest również niesamowicie dopasowana do fabuły.

?Moja twarz. Moje ciało. Moje serce - to wszystko odeszło wraz z nią, bo ona była mną."

Podsumowując, jeśli spodziewacie się kolejnej historii podobnej do tej w ?Fallen Crest? czy ?Anti-Stepbrother? w wykonaniu Tijan Meyer to muszę Was rozczarować. Ponieważ tym razem autorka przeszła samą siebie tworząc niesamowitą i poruszającą historię, która nie pozwala oderwać się od niej czytelnikowi, aż do ostatniej strony. Gwarantuje Wam, że czytając wszystkie poprzednie książki Tijan nie doświadczyliście tyle emocji co podczas lektury ?Pozwól mi zostać?. Drugiej tak autentycznej i bolesnej historii myślę, że prędko nie znajdziecie wśród literatury młodzieżowej. Dlatego naprawdę gorąco polecam wszystkim przeczytać tą książkę, bez względu na wiek.

Aleksandra
Wszystkie cytaty pochodzą z książki ?Pozwól mi zostać? autorstwa Tijan Meyer.

Więcej na : http://tygrysica.tumblr.com/ oraz https://www.instagram.com/tygrysicaa/

25/10/2018

Tadeusz Rozmus

Trefl Gra Głodne krokodyle

Fajna zręcznościowa gra dla całej rodziny. Gracze zakładaja na twarz maski krokodyli i zjadają rybki. Kto złapie ich najwięcej - wygrywa.
Dużo śmiechu i zabawy dla małych i dużych. Najcenniejszą rybką w zestawie jest złota rybka, każdy gracz walczy o jej złapanie.
Jedna z fajniejszych zręcznościówek na rynku. Polecam zdecydowanie.

Świetna kreatywna zabawa. Sprytne i ciekawe eksperymenty zachwycają dzieciaki.
Każdy może stworzyć sobie z zawartych w zestawie produktów glutożelkowe robale świecące w ciemności.
Obecnie jest moda na wszelkiego rodzaju slimy i gluty. Więc fabryka glutożelków napewno sprawi radość każdemu dziecku.
Nic tak nie cieszy jak zabawki, które dziecko może wykonać sobie własnoręcznie.

25/10/2018

Tadeusz Rozmus

Vaiana Puzzle dwustronne

Piękne kolorowe puzzle przeznaczone dla młodszych dzieci, z obrazkiem z pięknej i pouczającej bajki Vaiana.
Puzzle zawsze rozwijały kreatywność i manualne zdolności dzieci. Firma Trefl dba o to aby na ich puzzlach pojawiały się obrazki
z bajek najbardziej lubianych przez nasze pociechy. Puzzle Vaiana to strzał w dziesiątkę. U mnie w domu układane juz były kilkanaście razy
i za każdym razem dzieciaki mają ogromną frajdę.

25/10/2018

https://oczymszumiakartki.wordpress.com/

Dobre miasto

Dobre Miasto jednak tylko z nazwy, tak naprawdę skrywa w sobie wiele nieszczęść, bólu. Miasto pełne złych miejsc gdzie dzieci dorastają w patologicznych rodzinach bez szans na lepszą przyszłość. Jest to moja pierwsza książka tego autora i muszę przyznać, że jest niesamowita, wciągająca, pełna zawirowań. Autor ukazuje nam miasto gdzie wszyscy wiedzą wszystko na temat każdego mieszkańca, lecz nie można nikomu ufać. Autor umiejętnie splata ze sobą wydarzenia z przeszłości z teraźniejszością co pomaga czytelnikowi stworzyć spójny obraz. Na początku można się troszkę pogubić w ilości bohaterów książki ale gdy powieść się z każdym rozdziałem rozwija nie sprawia to większego problemu. Nasi bohaterowie Mirek i Rafał są przekonani że nie może spotkać ich nic dobrego w życiu. Rafał kilka razy już się zawiódł na osobach, które polubił i im zaufał, bardzo pragnie mieć bliską osobę i kiedy zakochuje się w Agnieszce wierzy jej w każde słowo na temat jej męża, który ponoć ją maltretuje psychicznie. Zakochany chłopak nie zdaje sobie sprawy że jest oszukiwany przez chorą osobę. Mirek jest sfrustrowany tym, że ktoś jest bogatszy od niego, rodzi się w nim chora zazdrość że pieniądze męża Agnieszki zostały jemu zabrane. Małgorzata mimo że nie wychowała się w Dobrym Mieście również nie miała lekko, nie zaznała miłości ani ojca ani matki mimo to udał jej się osiągnąć swój cel w życiu. Co dowodzi, że nie każde dziecko, które wychowuje się w patologicznej rodzinie musi być złe. Powieść uświadamia, żeby osiągnąć wymarzony cel trzeba się bardzo postarać nic nie przychodzi w życiu łatwo, i bardzo dobrze wiemy że w każdej chwili możemy zmienić swoje życie na lepsze tylko trzeba tego chcieć a nie poddawać się po każdej porażce. Podoba mi się forma powieści gdzie poznajemy każdego bohatera osobno, jego problemy, rozterki, marzenia. Autor bardzo dokładnie opisuje wszystkie zdarzenia i szczegółowo przedstawia atmosferę panującą w Dobrym Mieście. Uwielbiam takie kryminały nieprzewidywalne, mroczne, z zaskakującym zakończeniem. Powieść bardzo wciągająca, szybko się czyta, majstersztyk w każdym calu.

25/10/2018

Bookendorfina

Czarownice nie płoną

"Nie musi nikogo dotykać, żeby zrobić to, co chce."

Thriller psychologiczny utrzymany w konwencji, która bardzo mi odpowiada, wyśmienicie się przy nim bawiłam. Narracja lekka, przystępna, koncentrująca się na wytworzeniu tajemniczej atmosfery, metafizycznej, zabarwionej barwami mroku i ciemności. Frapująco podgrzewane uczucie niepewności, niepokoju i niewytłumaczalności. Zdarzenia wymykające się zrozumieniu zmysłom, a jednocześnie powiązane kontrastującymi interpretacjami. Lubię grozę szczelnie zaciskającą się wokół kluczowych postaci powieści, duszność otulającą ich życie, gdzie jedna błędna decyzja pociąga za sobą fatalne konsekwencje. Ludzie podobni do nas, osadzeni w zwykłej codzienności, nagle zmierzają się z czymś, co przesiąknięte jest intuicyjnie odbieranym złem, a jednak niewymawianym głośno w obawie przed urealnieniem. Ciekawie przedstawiono aspekty mentalności małomiasteczkowej społeczności, okrucieństwa kryjącego się tam, gdzie byśmy oczekiwali niewinności, uczciwości i szlachetności. Sporo atrakcyjnych zwrotów akcji wbudowanych w intrygę, dynamicznych nurtów podgrzewających wyobraźnię, oraz fantastyczna propozycja zakończenia, natychmiast podnosząca ocenę wrażeń czytelniczych, poszłam innym tropem i dałam się zaskoczyć, a to wyczekiwane doznanie.

Imogen Reid, po śmierci matki, wraz z mężem decyduje się porzucić londyńskie życie i powrócić do rodzinnego miasteczka. Wspomnienia z dzieciństwa kładą się cieniem na życiowych i zawodowych planach, bolesne rany przypominają o sobie, zaś odwaga do podejmowania nowych wyzwań wymaga wzmocnienia i oparcia ze strony bliskich. Kobieta wkracza w świat okrutnych i niesprawiedliwych plotek, cykl zdarzeń wywołujących przerażenie wśród mieszkańców Lichoty, osobliwej siły przyciągającej nieszczęścia. Jako psycholog podejmuje się mentalnej opieki nad jedenastoletnią dziewczynką, mającą ogromne problemy w życiu społecznym, nieakceptowaną przez rówieśników, nieaprobowaną przez dorosłych, naznaczoną traumatyczną przeszłością i nikłymi szansami na szczęśliwą przyszłość. Specyficzne relacje wytwarzają się między Imogen a Ellie, a konsekwencje znajomości wzbudzają nasze zainteresowanie i zaangażowanie. Czy dziewczynka stanie się kozłem ofiarnym paranoidalnych lęków małomiasteczkowego sposobu myślenia? "Czarownice nie płoną" spasowały się z moim gustem czytelniczym, może nieco zabrakło głębi intrygi, przekonania w portretach postaci, czy szczypty pozytywnego szaleństwa w konstruowaniu fabuły, jednak pozostawiły z uczuciem satysfakcji, wywołały większe wrażenie niż poprzednia powieść autorki "Zanim pozwolę ci wejść".

bookendorfina.pl

25/10/2018

_Dark_

15.00 pkt.

Anthem of the Peaceful Army

Jeżeli ktoś lubi stare dobre rockowo-bluesowe granie lat 70 w nieco "odwieżonej" wersji to Greta Van Fleet jest zespołem godnym uwagi. Jest to ich drugi album i mogę śmiało powiedzieć, że nie zawiedli pod względem muzycznym. Świetne gitarowe riffy w akompaniamencie perkusji i basu uzupełnia intrygujący wokal. Rock w czystym wydaniu. Wielu powie, że jest to współczesna kopia/reinkarnacja Led Zeppelin i nieco nadużywają stylu rockowego giganta. Według mnie doszukiwanie się na siłę podobieństwa mija się z celem. Chłopaki z Grety mają zaledwie po 20 lat, eksperymentują, szukają i prezentują przy tym bardzo wysoki poziom. Inspiracji jest mnóstwo i każdy je miał. Mają dużo czasu na odnalezienie własnego brzmienia. Biorąc pod uwagę gust muzyczny, wszystko zmierza w dobrym kierunku :) Szczerze polecem ten zespół i tegoroczny album Anthem of the Peaceful Army.

24/10/2018

czytanie.na.platanie

Targowisko próżności Vanity Fair

Podróż do XIX-wiecznej Anglii? Z przyjemnością. Proszę jedynie zarezerwować kilka dni i wygodny fotel, podróże wszakże niegdyś trwały dłużej.

Pierwsze co przyciąga pozytywnie wzrok to piękna, stylowa okładka i grubość tomiszcza, która może nieco odstraszać. Jednak jeżeli dasz się pochłonąć klimatowi Anglii z początku XIX wieku, bogactwu strojów i wnętrz, opisom tła historycznego i obyczajów, to kartki będą umykać jedna za drugą.

Pod piękną okładką książki nie znajdziemy jednak słodkiego romansu, a obraz zepsutego społeczeństwa, gdzie liczy się pieniądz, wpływy i brak skrupułów. Gdzie mądrość, uczciwość i uroda nie są istotne w starciu z bogatym strojem i posagiem . Autor odważnie obnaża i wyśmiewa system społeczny, w którym dominują intrygi, kłamstwa i walka o majątek.

Autor nie stworzył głównych bohaterów, a wielu równie istotnych, bowiem nie bez przyczyny tytuł brzmi ?Powieść bez bohatera?. Również nie można powiedzieć, aby któryś z wątków był wiodącym, a tematów do przemyśleń pojawia się tak wiele, ze trudno zawrzeć sedno w kilku słowach recenzji. Warto jednak niewątpliwie wspomnieć o dwóch młodych pannach wkraczających w dorosłość, przedstawionych na zasadzie antagonizmów, z którymi wiąże się cała opisana historia. Rebecca Sharp, wywodząca się z biednej rodziny, inteligentna, urodziwa i sprytna, która posunie się daleko by osiągnąć awans społeczny i która mimo swoich przywar początkowo budzi sympatię. Amelia Sedley, to panna z dobrego, bogatego domu, nieśmiała, skromna i szlachetna, która dla odmiany wydaje się nudna. Jedna z nich chce osiągnąć bogactwo i wpływy w towarzystwie, druga, będąc bogatą z domu marzy jedynie o prawdziwej miłości. Jak daleko się posuną i co będą musiały poświęcić, aby zrealizować marzenia? Poczynania Becky w pewnym momencie wywołują jedynie negatywne uczucia, a i zdana na siebie bezwolna Amelia musi zmierzyć się z realiami życia.

Autor w sposób szczegółowy opisuje charaktery postaci nie szczędząc im drwiny i cynizmu, obnażając ich najciemniejsze strony i wyśmiewając wyrachowanie. Styl autora pełen ironii i inteligentnego humoru sprawia, że powieść czyta się z prawdziwą przyjemnością.

Napiszę krótko ? to trzeba przeczytać. Nie tylko dlatego, że książka znalazła się wśród 100 książek, które według BBC każdy człowiek musi poznać, ale przede wszystkim dlatego, że wiele z poruszanych zagadnień jest aktualnych dziś, tak samo jak ówcześnie. Czyż nie oceniamy niejednokrotnie ludzi ?po pięknej okładce?, nie zwracając uwagi co sobą rzeczywiście reprezentują? O ich wartości przesądza fakt, że są bogaci. Pochlebstwa, fałsz i pieniądz dominują na tym ?targowisku próżności?, tak samo wyraźnie jak przed 200 laty.

?Opętanie? Helen Hardt to trzecia część z cyklu Sagi Braci Steelów, a także moje trzecie spotkanie z tą autorką. I jest to pisarka, z którą mam naprawdę duży problem. Przyznaję, że od początku rozczarowała mnie jej twórczość, jednak mimo słabości pewnych aspektów ma też swoje mocne strony i stąd mój dylemat. W mojej opinii Hardt nie radzi sobie w budowaniu scen erotycznych, są bardzo słabe i nie wzbudzają emocji, do tego nie potrafi nadawać głębi swoim bohaterom książkowym. Jednak to, co jej się naprawdę udaje to przemyślane dawkowanie czytelnikowi informacji i pociągnięty w tej serii wątek kryminalny, a także kończenie książek z przytupem. Zawsze urywa w takich momentach, że czy chcesz, czy nie chcesz, zastanawiasz się, co będzie dalej. I tak też było w przypadku tej części, Helen na koniec rzuciła niezłą bombę. Talon dalej kontynuuje swoją terapię i stara przypomnieć sobie jak najwięcej szczegółów związanych z oprawcami z przeszłości. Jade natomiast nieustannie prowadzi swoje śledztwo, aby dowiedzieć się co gryzie jej ukochanego. Zaczyna dokopywać się do interesujących faktów jednakże, gdy informuje o tym swojego szefa, nie spotyka się z jego przychylną reakcją. Między tą dwójką nie do końca wszystko się układa, z racji skrywanych przez mężczyznę sekretów. Mimo to oboje robią wszystko, aby ten związek się rozwijał. ?Przed Jade nikt nie był w stanie uporać się z tą ścianą ? ani moi bracia, ani siostra. Nikt. Tymczasem ona wkroczyła do środka. Ja chciałem, żeby weszła. Tylko czy będzie mnie kochać, kiedy dowie się wszystkiego?? Pomimo postępów w terapii Talona i śledztwie Jade mają jeszcze dużo kwestii do rozwiązania między sobą, a do tego w ich otoczeniu dochodzi do wielu zdarzeń, które wydają się nieprzypadkowe, ale nie do końca wiadomo co je łączy. Matka Jade ulega wypadkowi, w który być może zamieszany jest jej obecny partner, który okazuje się być ważną postacią w całej historii. Do tego szef Jade i jej były chłopak przepadają i nikt nie wie co się z nimi dzieje. Coraz więcej faktów zaczyna wychodzić na jaw i układać się w pewną całość. Talon jest coraz bardziej zdeterminowany, aby ostatecznie zmierzyć się z przeszłością, przez co decyduje się wyznać swojej młodszej siostrze, a także ukochanej kobiecie prawdę o zdarzeniach z przeszłości. Co nie jest dla niego łatwe. ?Naprawdę liczą się ludzie. Ludzie, którzy nas kochają, którzy nas potrzebują, którzy sprawiają, że czujemy emocje. To się naprawdę liczy w życiu?. Wbrew jego obawą, kobiety, mimo że są w szoku, nie zmieniają stosunku do mężczyzny, czego się obawiał najbardziej. A szczególnie tego, że ukochana od niego odejdzie, co się oczywiście nie stało. Jednak nie wszystko idzie w dobrym kierunku, gdy wydaje się, że ułożyli już wszystkie puzzle w układance i ukazał im się cały obrazek, którego wcześniej nie mogli dostrzec, a sprawa z przeszłości w końcu zmierza w kierunku sprawiedliwości. To jednak opór pewnych osób i nowo odkryte fakty zaburzają te chwilowe uczucie triumfu. Czy oprawcy zostaną schwytani i sprawiedliwości stanie się zadość? I co oznaczają nowe fakty dla całej tej sprawy? Ze wszystkich trzech części tego cyklu, ta wypadła według mnie najlepiej i chyba najbardziej mi się podobała. Owszem nie było idealnie, gdyż co do książek Hardt mam zarzuty, o których pisałam wcześniej. Ale w tym tomie dużo się działo i dużo niewidomych zostało ostatecznie rozwiązanych, chociaż doszło też dużo nowych wątków, których nie ukrywam, że jestem ciekawa. Zwłaszcza że tak jak już wspominałam na koniec tej historii autorka zarzuciła dotychczas nieznanymi faktami, z których kompletnie nie wiadomo co może wyjść. Gdyby poprawić niegrające aspekty to mogłaby być całkiem fajna seria, gdyż na plus zdecydowanie przemawia przemyślany wątek przeszłości bohatera i to jak stopniowo odkrywane są sekrety, cegiełka po cegiełce. Także, jeśli komuś spodobały się poprzednie tomy tej serii, to tą częścią też nie powinien być rozczarowany.

24/10/2018

Qultura słowa

Kontratyp Cykl: Joanna Chyłka, Tom 8

Wspinaczka po życie
Ośmiotysięcznik Annapurna, to dziesiąty pod względem wysokości szczyt Ziemi. Znajduje się na terytorium Nepalu i uważany jest za jeden z najtrudniejszych do wspinaczki. Masyw tworzy trzynaście szczytów przekraczających 7000 m.n.p.m oraz szesnaście powyżej 6000 m.n.p.m. Nazwa Annapurna pochodzi z sanskrytu i jest połączeniem dwóch słów: anna, czyli pożywienie oraz purna ? pełna, bogata. Annapurna to hinduistyczna bogini, jedna z form małżonki boga Śiwy ? Parwati, czczona za moc dostarczania pożywienia. Ośmiotysięcznik jednak raczej sam pożera, ma na swoim koncie bowiem wiele śmiałków, którzy próbowali się zmierzyć z jego majestatem.
Okazuje się, że ofiar szczytu z każdym rokiem przybywa, a wśród tych, którzy polegli podczas wspinaczki, jest Jarek Nalikowski i Maciej Drobniak, towarzysze znanej i kontrowersyjnej himalaistki, Klary Kabelis. Tyle tylko, że przyczyną ich śmierci nie było wychłodzenie organizmu czy schodząca lawina, ale ? uderzenie głowicą czekana. O zabójstwo kolegów oskarżona została Kabelis, szczególnie że złapano ją na próbie przekroczenia granicy, zaś jednym z dowodów świadczących przeciwko niej, jest nagranie, na którym rzekomo przyznaje się do winy. W tej sytuacji kobietę wybronić może tylko niezłomna Chyłka, tyle tylko, że wcale nie zamierza tego robić. Szczególnie, że sama boryka się z osobistymi problemami, przede wszystkim z ciążącym na niej niemal wyrokiem śmierci, jakim jest zakażenie wirusem HTLV.
Wygląda jednak na to, że w tej sprawie to nie ona podejmuje decyzje, co więcej, że tym razem to Chyłka stała się niemal bezwolną marionetką w rękach manipulantów. Dysponują oni wielkim atutem, o ile tak można nazwać siostrzenicę Chyłki, za pomocą której szantażują Joannę, zmuszając ją nie tylko do podjęcia się obrony Kabelis, ale wręcz sterując każdym krokiem prawniczki.
O tym, jak w takiej sytuacji zachowa się Chyłka i do czego jest zdolna pragnąc ratować swoją rodzinę, przekonamy się sięgając po kolejną już powieść opowiadającą o losach wybuchowej pary, czyli Chyłki i Oryńskiego, autorstwa Remigiusza Mroza. W ?Kontratypie?, opublikowanym nakładem Wydawnictwa Czwarta Strona, zmierzymy się nie tylko z koniecznością obrony kobiety, uznanej przez opinię publiczną za winną, czy też z działaniami zmierzającymi do identyfikacji porywacza dziewczynki. Tym razem autor wyjątkowo pastwi się nad swoją bohaterką, wysyłając ją na ? Annapurnę, w poszukiwaniu dowodów niewinności himalaistki. I choć tym samym nadaje swojej nieco odrealniony charakter (trudno sobie wyobrazić kondycję palącej jak smok i równie często popijającej ognistą wodę Chyłki), to nie zmienia to faktu, że po raz kolejny z bijącym sercem zagłębiamy się w historię i prowadzone dochodzenie tym bardziej, iż odzywają się demony z przeszłości. A konkretnie powraca sprawa niejakiego Zduna, który za sprawa Chylki został niegdyś uniewinniony.
Co jednak wspólnego może mieć himalaistka i mięśniak, który przez przypadek lata temu pozbawił kogoś życia? Kto steruje całym dochodzeniem i trzyma Chyłkę w szachu? Komu zależy na tym, żeby utrzymać sprawę Zduna w tajemnicy i to do tego stopnia, że jest w stanie poważnie uszkodzić Oryńskiego? Czy Chyłce uda się uratować dziewczynkę? To tylko kilka pytań nasuwających się podczas lektury tej porywającej powieści, w której wydarzenia, a szczególnie gwałtowne zwroty akcji podnoszą ciśnienie krwi, wywołują gwałtowne fale emocji, a także podziwu dla Chyłki (litości zapewne by nie zniosła).
Autor jak zwykle mistrzowsko skonstruował fabułę, a choć w zmaganiach prawniczki z górą nieco poniosła go wyobraźnia, to w żaden sposób nie odbiera to książce siły rażenia, a Chyłce ? charyzmy. Mimo sytuacji w której się znalazła, błyszczy niczym rockowa gwiazda, tnąc słowem niczym sztyletem, porażając swoją błyskotliwością i zjadliwością. Zakończenie tylko wzmaga nasza ciekawość, bowiem trudno jest pogodzić się z nieuchronnością losu, pozostaje mieć zatem nadzieję, że Mróz (a może i sama Chyłka), jeszcze nie raz nas zaskoczy.

24/10/2018

czytanie.na.platanie

Paranoja

W ?Paranoi? ponownie spotykamy się z bohaterami, których poznaliśmy w pierwszej części cyklu ?W lekarskim fartuchu?, czyli ?Obsesji?. Mimo, że powieść można czytać samodzielnie, to jednak znajomość pewnych tematów i zawiłości z życia bohaterów ukazana, lub choć zasygnalizowana w części pierwszej, może być istotna do pełnego zrozumienia niektórych wątków.

W drugim tomie również mamy do czynienia z seryjnym mordercą, który zostawia po sobie znak rozpoznawczy ? czerwoną nitkę. Początkowo ani komisarz prowadzący śledztwo, Sebastian Pol, ani prokurator Świetlik nie widzą w kolejnych samobójstwach nic podejrzanego. Jedyną osobą zwracającą uwagę na czerwone tasiemki pojawiające się przy zwłokach jest lekarz medycyny sądowej Marek Zadrożny, którego nikt nie traktuje poważnie, wmawiając mu wręcz paranoję. Dopiero gdy sam morderca zmęczony nieudolnością śledczych zostawia jasną wskazówkę, zaczyna się prawdziwe śledztwo.

Podobnie, jak w części pierwszej autorka nie skupia się jedynie na wątku kryminalnym, a daje nam wejść w życie osobiste bohaterów. Poznajemy bliżej Marka i komisarza Pola, również Pani prokurator Natalia Świetlik pokazuje swą ludzką twarz. Oczywiście nie zabrakło sympatycznej lekarki psychiatrii Joanny Skoczek, która wniosła do książki sporo ciepła i humoru. Trzeba przyznać, że wyraziste postacie zarówno mężczyzn, jak i kobiet, to niewątpliwie jeden z powodów, dla których tak dobrze czyta się tę książkę.

Lektura drugiej części cyklu dała mi więcej przyjemności dzięki bardziej rozbudowanemu wątkowi kryminalnemu, jak i olbrzymiej sympatii do bohaterów. Zabrakło mi jedynie nieco tego mroku, który po przeczytaniu pierwszej części, kazał oglądać się przez ramię idąc ciemnym korytarzem firmy.

Pokaż więcej

 


Regulamin promocji "Zdobądź punkty za recenzje"

1. Organizatorem konkursu jest GANDALF Sp. z o.o. z siedzibą w Łodzi przy ul. Beskidzka 37, 91-612 Łódź, wpisana do Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla Łodzi-Śródmieścia w Łodzi, XX Wydział Krajowego Rejestru Sądowego, za numerem KRS 0000381992, posiadająca NIP 527-26-52-185, posiadająca kapitał zakładowy w wysokości 17 205 000.00 zł wg stanu na dzień 01.08.2011r.

2. Konkurs przeprowadzany będzie na stronach księgarni internetowej Gandalf.com.pl, prowadzonej pod adresem URL https://www.gandalf.com.pl

3. W konkursie może wziąć udział każdy, kto w dowolnym tygodniu trwania konkursu prześle drogą elektroniczną recenzję wybranego przez siebie produktu (książki, zabawki, gry, płyty, perfumy, kosmetyki, itd.) z oferty księgarni Gandalf (zamieści ją pod danym produktem w przygotowanym formularzu).

4. Recenzja powinna być przesłana do sklepu www.gandalf.com.pl za pomocą przycisku "wyślij recenzję" pod opisem produktu oraz zaznaczeniem opcji 'zgłoś recenzję do konkursu' (użytkownik musi być zalogowany, aby opcja była aktywna).

5. Recenzja powinna być oryginalna, nigdzie niepublikowana oraz powinna być wynikiem własnej intelektualnej pracy uczestnika.

6. Na potrzeby konkursu za moment nadesłania recenzji uznaje się moment, w którym zostanie ona zapisana na serwerze księgarni internetowej www.gandalf.com.pl. Przesyłając recenzję autor wyraża zgodę na nieodpłatne publiczne udostępnianie recenzji na stronach www.gandalf.com.pl w nieograniczonym czasie.

7. W konkursie nie mogą brać udziału pracownicy i przedstawiciele księgarni Gandalf.

8. Uczestnik konkursu powinien podać organizatorowi dane osobowe niezbędne do zawiadomienia o wygranej przewidzianej niniejszym regulaminem (adres e-mail).

9. Spośród nadesłanych recenzji komisja Księgarni Gandalf w każdy poniedziałek przez czas trwania konkursu będzie wybierać najciekawszą recenzję tygodnia. Autorowi tej recenzji zostanie przyznana nagroda. O wygranej autor zostanie powiadomiony pocztą elektroniczną w ciągu 7 dni roboczych.

10. Nagrodą główną jest przyznanie 15. pkt. w sklepie www.gandalf.com.pl oraz bon o wartości 50 zł na zakupy do gandalf.com.pl przy minimalnej wartości zamówienia 50 zł.

11. Organizator ma prawo przyznania drugiego miejsca i 10 pkt. w sklepie Gandalf, trzeciego miejsca i 8 pkt. w sklepie Gandalf. Organizator zaznacza, że przyznanie miejsc drugiego i trzeciego nie jest obligatoryjne a uzależnione od wartości merytorycznej recenzji.

12. Nagroda może mieć wyłącznie postać określoną niniejszym regulaminem, regulamin nie przewiduje możliwości wypłaty jej równowartości w gotówce lub zamiany na inną nagrodę rzeczową.

13. Każdy ze zwycięzców konkursu wyraża zgodę na opublikowanie jego imienia, nazwiska oraz adresu e-mail na stronach serwisu Gandalf.com.pl. W przypadku braku możliwości skontaktowania się ze zwycięzcą w ciągu 7 dni od zakończenia konkursu nagroda przepada.

14. Księgarnia Gandalf dokłada wszelkich starań by zgromadzone przez nią dane osobowe uczestników konkursu podlegały ochronie przewidzianej w przepisach prawa dotyczących ochrony danych osobowych, w tym na zasadach Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) oraz obowiązującej ustawy o ochronie danych osobowych.

15. Administratorem danych osobowych uczestników konkursu, udostępnionych Księgarni Gandalf jest Gandalf Sp. z o.o. z siedzibą w Łodzi przy ul. Beskidzkiej 37, tel. +48 42 252 39 23, posługująca się adresem e-mail: info@gandalf.com.pl

 

17. Dane osobowe przetwarzane są na podstawie zgody wyrażonej dobrowolnie przez uczestnika konkursu, w celu przeprowadzania konkursu, tj. wyłaniania zwycięzców i przyznawania nagród, wydawania, odbioru i rozliczania nagród.

 

18. Dane osobowe uczestników konkursu są przechowywane przez okres trwania konkursu lub do momentu złożenia przez uczestnika konkursu sprzeciwu wobec przetwarzania jego danych osobowych.

 

19. Dane osobowe uczestników konkursu mogą być przekazywane podmiotom wspierającym Księgarnię w świadczeniu usług drogą elektroniczną, w tym przede wszystkim dostawcom usług informatycznych oraz podmiotom zapewniającym wsparcie oraz działanie narzędzi i systemów informatycznych Administratora, a także podmiotom współpracującym przy prowadzeniu akcji marketingowych.

 

20. Każdy uczestnik konkursu ma prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia, żądania ograniczenia przetwarzania oraz ich przenoszenia. Ponadto, uczestnik konkursu ma również prawo do wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania jego danych osobowych. Ponadto, uczestnikom konkursu przysługuje prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego, tj. do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych. 

 

21. Podanie danych osobowych przez uczestnika konkursu jest dobrowolne, ale niezbędne w celu wzięcia udziału w konkursie (e-mail), a w przypadku zwycięzców w celu otrzymania nagrody (imię i nazwisko).

 

22. Księgarnia stosuje odpowiednie środki techniczne i organizacyjne zapewniające ochronę przetwarzanych danych osobowych. Szczegółowe zasady przetwarzania danych osobowych uczestników konkursu wykorzystywanych przez Księgarnię zostały opisane w Polityce prywatności i wykorzystywania plików cookies, która dostępna jest tutaj.

 

 

zamówienie tradycyjne
Brak produktów w koszyku
Brak produktów w koszyku

4.99

14.99

14.99

2.99

2.84

4.96

2.99

3.59

2.99

8.99

7.98

1.99

Łączna wartość zamówienia: 0 zł0 zł
Dostawa i płatność › Płatność › przejdź do koszyka
rozwiń
Wpisz numer
Swojego zamówienia (xxxxxx/rrrr)
Sprawdź