wpisz minimum 3 znaki

 

NAGRADZAMY AUTORSKIE RECENZJE
CZYTAJ, GRAJ, OGLĄDAJ, SŁUCHAJ, BAW SIĘ, PISZ I WYGRYWAJ!

W KAŻDY PONIEDZIAŁEK wybieramy najlepsze recenzje spośród wszystkich zgłoszonych.


Nagrodą za najlepszą recenzję jest BON 50zł OD GANDALF.COM.PL

 

 

Jest też niespodzianka od marki Bell
Teraz za najlepszą recenzję produktów z Drogerii Gandalfa, w tygodniach 2-22.07.2018r. 
do wygrania 3 zestawy kosmetyków do makijażu!

Dodatkowo za recenzje przyznajemy punkty lojalnościowe, które będą dodane
do Twojego konta i pozwolą Ci opłacić zamówienie!

Autor pierwszej otrzyma 15. pkt. do konta klienta,autor drugiej 10. pkt. i trzeciej - 8. pkt.
 

Recenzje, które będą punktowane muszą mieć od 400 do 3000 znaków.
Aby zdobyć punkty musisz być zalogowany.

 

DUŻO CZYTAJ, DUŻO PISZ, WYGRYWAJ NAGRODY!

Podkład Rimmel Lasting Finish jest dla mnie pozytywnym zaskoczeniem. Za nieco ponad 10zł otrzymałam produkt dla mnie niemal idealny!
Podkład daje średnie krycie, nie zakryje poważniejszych problemów skórnych (ale też nie można mieć mu tego za złe) - od tego mamy korektor. Bardzo ładnie wyrównuje koloryt skóry, stapia się z nią, wykończenie nie jest typowo matowe dzięki czemu efekt jest bardzo naturalny. Nie tworzy maski nawet przy nałożeniu nieco większej ilości produktu. Konsystencja jest dość płynna, przez co zazwyczaj wylewa się go trochę więcej niż bym chciała i przez to też nie jest najbardziej wydajnym podkładem. Wg zapewnień producenta jest to podkład długotrwały i pod tym względem nie mam mu nic do zarzucenia. Bardzo ładnie utrzymuje się na twarzy nawet w upalne dni. Nie wyciera się przesadnie w strefie T a to przy skórze mieszanej nie jest takie oczywiste, Odcień 010 Light Porcelain jest bardzo jasny co jest zdecydowanie zaletą ? jako posiadaczka bladej cery nie raz miałam problem ze znalezieniem odpowiedniego odcienia (często nawet najjaśniejszy odcień podkładu okazywał się zbyt ciemny). W przypadku tego podkładu nie ma tego problemu. Niestety posiadaczki cery suchej mogą mieć problem z widocznymi suchymi skórkami ? po nałożeniu podkładu są one dużo bardziej widoczne. Opakowanie jest estetyczne, dość solidne (nic nie przecieka).
Ogólne wrażenia bardzo pozytywne. Dobry produkt za bardzo dobrą cenę.

28/06/2018

kasiazeg

15.00 pkt.

Miss Dior 2017

Miss Dior nigdy nie zawodzą.Zapach jest piękny- ponadczasowy klasyczny z nutą elegancji.Na mnie pachnie jak bukiet kwiatów, ale ciepły toroche szyprowo- pudrowy.Butelka jest elegancka, niezmienna od lat. Zapach trzyma sie przez cały dzień- na ubraniach i ciele i z każdym ruchem na nowo kwitnie na mojej skórze. Perfumy są oryginalne- kupowalam je wcześniej w dużej sieciówce, natomiast już tam nie wróce- cena na Gandalfie jest zdecydowanie lepsza.Pisałam już, że je uwielbiam? :)

Niemalże każdy człowiek ma w swoim życiu chwile, w których zastanawia się nad swoim pochodzeniem. Najczęściej są to rozważania dotyczące kilku pokoleń wstecz, jednak Karin Bojs postanowiła pójść o krok dalej (choć może lepiej byłoby napisać - wstecz). Zapragnęła sprawdzić, gdzie w korzeniach ludzkości znajdują się jej geny. ?Moja europejska rodzina? to wędrówka śladami genów aż do czasów sprzed ponad pięćdziesięciu tysięcy lat, kiedy mitochondrialna Ewa wyruszyła w wędrówkę do Europy. Autorka zabiera nas w tę samą podróż, która została w dużej mierze odtworzona na bazie badań genetycznych zarówno okazów kopalnianych zmarłych przed wieloma tysiącami lat ludzi, jak i wytworzonych przez nich narzędzi i naczyń.

Mięso, mięso i jeszcze raz mięso - książka pełna jest mięsistych faktów i danych pochodzących z badań naukowych. Na końcu ?Mojej europejskiej rodziny? można znaleźć pokaźną listę zawierającą bibliografię prac naukowych, na których bazowała Karin Bojs podczas pisania swojej książki. Wszystkie te informacje podane są w niezwykle przystępny sposób, przeplatane historią jej rodziny oraz wstawkami fabularnymi ukazującymi potencjalny przebieg wydarzeń wiele tysięcy lat temu. Autorka opowiada rzeczowo o wynikach badań oraz o jej rozmowach z naukowcami, którzy je przeprowadzili. Stara się trzymać odpowiedni dystans w stosunku do niepotwierdzonych teorii czy wręcz insynuacji. Całość jest niezwykle wiarygodna, a przy tym zrozumiała dla przeciętnego człowieka. Jeśli chcecie dowiedzieć się jak wyglądały ruchy pierwszych ludzi na mapie świata, to jest to pozycja zdecydowanie dla Was!

16/06/2018

Amanda Says

15.00 pkt.

Złoto

Krzysztof Zalewski był złotym dzieckiem Idola, które po spektakularnym zwycięstwie zniknęło z showbiznesu. Albo tylko tak się nam wydawało. Ówczesny chłopiec może i porzucił błysk fleszy, ale nie muzykę - doskonalił warsztat u boku najlepszych, by w końcu dojrzeć i odnaleźć siebie i swój styl. I jak jego pierwsza płyta po powrocie - Zelig, była genialna, to dopiero przy Złocie możemy poczuć, że Zalewski czuje się swobodnie i nic nikomu nie musi udowadniać. Jego muzyka broni się sama i ukazuje wizerunek dojrzałego artysty, w którego tekstach i melodiach można się zakochać od pierwszego przesłuchania.
Od lirycznego Otu, przez autorefleksję w piosence Chłopiec i manifest poprzez utwór Polsko, czy też hit Miłość Miłość - każdy z utworów opowiada jakąś historię, która w zaskakujący sposób dopasowuje się do naszego życia. I takim sposobem, Krzysztof Zalewski wyśpiewuje nasze emocje, pokazując nam, że jednak da się to wszystko ubrać w słowa.
Przepiękne melodie, naszpikowane uczuciami teksty oraz głos, który jest perłą polskiej sceny muzycznej. Perłą w pełni oszlifowaną i świadomą swojego talentu. Oby tak dalej! Czekam na kolejną płytę i do zobaczenia (mam nadzieję!) na koncertach!

6/06/2018

Kasia Głowacka

10.00 pkt.

Moje serce w dwóch światach

Po obejrzeniu ekranizacji dwóch poprzednich części powieści o Louisie Clark, musiałam wreszcie sięgnąć po książkę, by móc przekonać się, jakiego pióra używa Jojo Moyes.
Nie zawiodłam się. Pióro lekkie i ociekające wzruszeniem, a własnie tego oczekiwałam.
Tym razem Lou za namową swojego chłopaka Sama, przyjmuje pracę w Nowym Jorku. Zostaje zatrudniona przez bardzo bogatego biznesmena Gopnika, jako asystentka jego żony Agnes, pochodzącej zresztą z Krakowa. Lou stawia czoła nowym wyzwaniom.
Will jest ciągle obecny w jej myślach. Lou stara się żyć, postępować tak, jak chciał dla niej Will. Zostając asystentką Agnes poznaje nowy świat, jakże inne życie od tego, jakie prowadziła dotychczas. Agnes zanim poznała swego bogatego męża świadczyła dla niego usługi masażu. Ma mnóstwo problemów z pasierbicą, byłą Panią Gopnik oraz z nowym otoczeniem, które nie chce jej przyjąć, uznając za kogoś gorszego. Lou staje się jej przyjaciółką i powiernicą.
Jak potoczą się losy Lou, Sama, Gopników oraz kilku nowych bohaterów, które pojawiają się w powieści? Co z miłością Lou i Sama, kiedy na ich drodze pojawią się Katie oraz Josh, tak bardzo podobny do Willa?
Powieść mi się podobała, choć główna bohaterka czasami irytuje mnie swoją postawą, dziwnymi zachowaniami, ale może tak właśnie mamy ją odbierać. Dobrze jest znać wcześniejsze losy Louisy Clark, jako, że powieść często nawiązuje do wątków z wcześniejszych części.
To bardzo ciepła historia o miłości, przyjaźni, niefajnych i fajnych ludziach, ludzkich wyborach oraz wychodzeniu na przeciw życiowym wyzwaniom. Momentami wzruszająco, a czasem śmiesznie. Trafiłam również na kilka dłużyzn, ale jak na 500 stron to i tak dobry wynik. Idealna książka na słoneczne popołudnie.

5/06/2018

Joanna A. PrzeCzytajka

15.00 pkt.

Pięciopsiaczki + CD MP3 (czyta Autorka)

Swego czasu a dokładnie w listopadzie roku 2013, kiedy mój syn miał pięć lat, wieczorami czytałam mu "Pięciopsiaczki" Wandy Chotomskiej.
Książeczka zaczyna się bardzo nietypowo, bo wchodzimy do niej przez drzwi.
Wstęp do całej historii bardzo mojego syna zainteresował i mnie zresztą też :) a co...
Po przekroczeniu progu poznajemy psinę Balbinę. Balbina właśnie urodziła pięć szczeniaków. Wszystkie pracowicie broją przez cały dzień. Ale wszystko się im wybacza w końcu to jeszcze dzieci. Psie dzieci. Przed ich właścicielami sympatycznym rodzeństwem: Karoliną i Karolem stoi nie lada zadanie: trzeba pięciopsiaczkom znaleźć nowy dom! Co łatwe nie jest, zwłaszcza jak pieski mają różne charaktery :)
Jest to wesoła książeczka, poprzetykana wierszykami, które w ciepły i trafiający do dziecięcych uszu sposób, sprawia, że czytanie nie jest nudne. Pani Wanda napisała ją prostym, fajnym językiem, który naprawdę budzi u dzieci zainteresowanie i ciekawość... co dalej będzie?
U Nas podczas czytania zarówno ja i mój syn,wiele razy porządnie się uśmialiśmy, co jest wielkim atutem tej książki. Dzięki temu treść jest wciągająca, a syn nie mógł się doczekać kolejnego rozdziału. Książka poza tym, że bawi, uczy również odpowiedzialności i miłości do stworzeń słabszych od nas.

"Pięciopsiaczki" znajdują się w kanonie lektur szkolnych jako obowiązkowa lektura klasy II.
Dziś już mamy i ten etap za sobą. Jednak ja polecam jej przeczytanie dużo wcześniej, bo szkoda czasu marnować na czekanie...:)
Zobaczycie, będziecie się świetnie bawić razem z pięcioma pieskami i Balbiną, Karolem i Karoliną.
My pani Wandzie Chotomskiej serdecznie dziękujemy za całą tą psią ferajnę.

Początkowo byłem sceptycznie nastawiony do tej gry, ale narzeczona namówiła mnie, byśmy spróbowali. Gra wydawała się skomplikowana, a kowbojska tematyka nie trafiała w moje gusta. A jednak okazało się, że gra mi się bardzo spodobała. Gra jest z tych dłuższych - my gramy głównie w wersję dwuosobową i najszybciej udało nam się ją ukończyć w 90 minut. Granie w więcej osób wydłuża rozgrywkę, ale także czyni ją bardziej wymagającą. Przy dwojgu graczy na planszy jest dość luźno i nie ma problemu z wykonywaniem wcześniej założonego planu. Im więcej osób, tym bardziej sobie przeszkadzamy stawiając swoje budynki na szlaku oraz wykupując pomocników z rynku pracy. Mechanika gry, która polega na docieraniu do Kansas City z jak najbardziej różnorodnym stadem krów, działa bardzo dobrze i wszystko wydaje się dobrze przemyślane. Zasad jest sporo i długo trwa tłumaczenie ich nowym osobom, ale mimo ich natłoku, same w sobie są dość przejrzyste - nawet niedoświadczeni gracze już w pierwszej rozgrywce załapali o co chodzi. Jeżeli chodzi o klimat, to mimo że nie jestem fanem westernów, fajnie jest wczuć się w hodowcę bydła, a pomaga w tym zestaw ładnie ilustrowanych kart z krowami oraz interesująca plansza ze szlakiem po którym się poruszamy. Do poprawki wg mnie są prywatne plansze graczy - są ze sztywnego papieru, który łatwo się niszczy (zwłaszcza rogi), a poza tym łatwo przypadkowym szturchnięciem poprzesuwać plastikowe elementy, które na niej kładziemy. Mimo tego drobnego niedociągnięcia, polecam Great Western Trail jako bardzo dobrą grę ekonomiczną.

26/05/2018

Papierowa Łowczyni

10.00 pkt.

Mrok

Książka ,, Mrok" to bardzo ciekawa pozycja. Połączenie takich gatunków jak obyczajówka z fantastyką wyszło genialnie. Jak na tom rozpoczynający całą serię uważam, że jest bardzo dobrze opracowany i szybko zrozumiesz fantastyczny świat, jaki wykreowała autorka. Kolejnym dla mnie plusem, a zarazem mocna stronią tej powieści są elementy psychologii przepięknie wplecione we fabułę. Pogodzenie się z utratą najbliższych nigdy nie jest łatwe. Uczucia, jakie targają bohaterką są bardzo rzeczywiste i bliskie nam. Bowiem każdy z nas stracił kogoś bliskiego i wie jak to jest. Zapytasz pewnie to jak to w końcu jest szybko się ją czyta , czy nie ? No więc język jest lekki, aczkolwiek dla mnie przeszkodą były drobne literki ciasno upchane, co powodowało, że musiałam wytężać wzrok, a za czym idzie wolniej czytałam. Bohaterowie są bardzo dobrze wykreowani. Lubię wszystkich co uwierz jest dla mnie czymś rzadkim. Bowiem zawsze znajdzie się jakieś słabe ogniwo. W tej powieści takowego nie ma. Sama fabuła jest nieziemska i wciągnęła mnie jak pyszna czekolada. Momentami uwierzyłam autorce, że to autentyczna historia, a nie wymysł, a jest to uwierz sztuka napisać książkę, która tak potrafi skołować czytelnika. Realizm pięknie przeplata się z magią. Z niecierpliwością czekam na pozostałe tomy, bo jestem oczarowana światem, stylem autorki i samą historią

Moja córka ma niespełna 3 latka i własnie Literkowa Ścieżka Pana Węża była ostatnio prezentem na jej imieniny. Produkt przeznaczony jest dla dzieci 5+ ale o wiele młodsze dzieci, które znają już literki świetnie sobie poradzą z układaniem. Kilka razy układałyśmy węża wspólnie, a teraz córka sama siada i wyciąga puzzle i świetnie daje sobie radę z samodzielnym ułożeniem alfabetu. Cudowne wykonanie i piękne ilustracje powodują, że dziecko szybko wciąga się w naukę przez zabawę. Felico słynie z pomysłowych puzzli i skradł nasze serca na Targach Książki. Oby więcej takich Wydawnictw było na rynku :)

Pokaż więcej

Gdybym miał na palcach policzyć wszystkie dni w roku bez książki, to wystarczyłaby mi jedna ręka :) Książki są ze mną zawsze i wszędzie, i nie zanosi się, by miało się w tym względzie cokolwiek zmienić. Zmienia się jednak ostatnio forma tych książek, czyli - idąc z duchem nowoczesności - coraz częściej sięgam po e-booki. Czytanie ich na telefonie lub na tablecie, po wielotygodniowej praktyce, uważam za mało komfortowe i chyba niezdrowe dla oczu; po drugie - urządzenia te służą do nieco innych celów. Dlatego postanowiłem kupić profesjonalny czytnik.
Uwzględniając swoje niewygórowane potrzeby oraz równie niewygórowany budżet, zdecydowałem się na prezentowany tu Pocketbook Basic 3.
Wiem, że nie jest to mercedes wśród dostępnych na rynku czytników, ale patrząc na stosunek jego ceny do jakości i funkcjonalności, uważam to sześciocalowe, obleczone w minimalistyczny, nierozpraszający uwagi design urządzonko za swój jak na razie najlepszy tegoroczny zakup. Owszem, czytnik ten nie ma podświetlanego ekranu, nie ma przeglądarki internetowej, nie ma warstwy dotykowej, nie ma wodoszczelnej obudowy, nie ma rozdzielczości 4K... i gdybym miał tak dalej wymieniać, to dodam, że nie ma też napędu na cztery koła, nie pierze, nie gotuje i nie da się nim polecieć w kosmos. Bo Pocketbook Basic 3 to nie technologiczna hybryda, lecz prosty czytnik e-booków, który jako właśnie taki spisuje się rewelacyjnie.
8 GB pamięci wewnętrznej to magazyn na tysiące książek, kontrast i jakość ekranu niczego sobie, mnogość obsługiwanych formatów, proste, intuicyjne menu, Wi-Fi, możliwość przesyłania książek bezpośrednio na specjalny adres mailowy, dostęp do Dropboxa, trzymająca prawie miesiąc bateria (przy codziennym używaniu), spory wybór czcionek, możliwość dostosowania marginesów, wskaźnik postępu czytania, stale widoczna data i godzina, spersonalizowana biblioteczka, etc., etc. Oto cechy, które sobie cenię, i które swoją wartością zdecydowanie górują nad "brakującymi" wodotryskami wymienionymi w drugim akapicie.
Z początku, przyznaję, przyzwyczajonymi do dotyku paluchami nieco dziwnie obsługiwało mi się mechaniczne przyciski nawigacyjne, ale to kwestia właśnie przyzwyczajeń i - tak na marginesie - sentymentalny powrót do czasów Nokii 3310 :) W każdym razie problem to żaden, a i ekran dłużej pozostanie czysty, bo nie narażony na wieczne "tapnięcia". Za to obudowę trzeba będzie wycierać dość często, bo tworzywo, z którego jest wykonana (przyjemne w dotyku, milusie dla dłoni), ślady po paluchach przyjmuje bardzo chętnie. Ja ten problem w kilka sekund niweluję środkiem do czyszczenia ekranów, ale i zwykła chusteczka nawilżana da sobie z tym radę.
Ogólnie wraz z czytnikiem Pocketbook Basic 3 od kilku tygodni tworzymy naprawdę zgrany duet. To mój pierwszy czytnik w życiu, więc trudno mi go z czymkolwiek innym porównywać, ale skoro działa bez zarzutu i robi to, co robić powinien, z naszej współpracy zadowolony jestem bardzo. A mercedesa mi nie trzeba!

9/07/2018

Paweł

8.00 pkt.

Gwiazdozbiór psa - mobi, epub

Książkę najlepiej opisuje słowo "specyficzna". Spodziewałem się wielkiego WOW, zwłaszcza że na okładce można zobaczyć porównanie książki do "Drogi" McCarthyego. Niestety, daleko jej do tego poziomu. Przede wszystkim sposób narracji jest dziwny, na początku trudno przywyknąć do kropek stawianych bez ładu i składu, myśli urwanych w połowie i zdań podzielonych na wiele części. Kolejna irytująca rzecz, to strzelanie do wszystkiego co się rusza. Ludzie w obliczu zagłady powinni się odnajdywać i wspierać, ramię w ramię odbudowując cywilizację, a nie wyrzynać w pień. Książka momentami wzrusza, momentami bawi czarnym humorem, a momentami (jak już wspomniałem) bulwersuje. Im dalej, tym jednak lepiej. Zakończenie na plus, daje nadzieję, pokazuje, że nawet po zagładzie w życiu liczy się miłość, która niesie nadzieję na lepszą przyszłość. Czy polecam? Na pewno warto spróbować sięgnąć po "Gwiazdozbiór psa" i wyrobić sobie własną opinię.

2/07/2018

AnetaZalewska

10.00 pkt.

Bon podarunkowy o wartości 50zł karta podarunkowa

Za pośrednictwem www.gandalf.com.pl kupiłam bon podarunkowy w wysokość 50 zł. Był to już kolejny zakup bonu - za każdym razem mam szeroki wybór kwot, co jest ogromnym plusem. Poza estetyką wykonania bonu, która jest na wysokim poziomie,na szczególną uwagę zasługują następujące elementy:
- zgodność opisu ze stanem rzeczywistym;
- szybkość realizacji zamówienia;
- możliwość płacenia" za zakupy w trakcie kilku transakcji, a nie jednorazowo całą kwotą, na którą zakupiony został bon (bardzo duży plus, który zachęca obdarowującego do wykorzystania pomysłu na prezent jeszcze niejednokrotnie)
- termin realizacji bonu - cały ROK!!! (kolejny bardzo duży plus)

27/06/2018

Katarzyna Kat

10.00 pkt.

Chłopiec z klocków

"Chłopiec z klocków" to książka autorstwa Keitha Stuarta, mężczyzny, który zawodowo zajmuje się grami komputerowymi. Co sprawiło, że taki człowiek porusza tak trudny temat jakim jest autyzm u dzieci?
W tej historii poznajemy Alexa, mężczyzna znajduje się w dość trudnym okresie życia. Jego małżeństwo znajduje się na poważnym zakręcie losu, w wyniku którego obie strony decydują się na separację. Jednak to nie jedyny problem, z jakim musi zmagać się nasz główny bohater. Kłopoty w związku, w pracy a dodatkowo stres związany z silną chęcią złapania kontaktu ze swoim autystycznym dzieckiem. To wszystko sprawia, że Alex czuje się zagubiony i bezsilny. Jednak znajduje sposób na to, aby wyrwać Sama, swojego autystycznego syna, z objęć choroby i wypracować z nim pewną więź przyjaźni i porozumienia. Tym sposobem okazała się jedna z ostatnio popularnych gier, czyli Minecraft, do czego nawiązuje również tytuł tej książki. To naprawdę niesamowite, że w taki, wydawałoby się, prosta metoda może być tak skuteczną metodą. To wszystko sprawia, że książka staje się mocno emocjonalna i interesująca, a dodając do tego fakt, że autor pisał ją pod wpływem własnych doświadczeń powoduje, że wartość tego tytułu rośnie jeszcze bardziej. Myślę, że jest to bardzo ważna książka, dlatego, że autor odważnie przekazuje czytelnikowi jak wygląda życie z chorym dzieckiem. W takim układzie, jak wiemy, chore jest nie tylko dziecko, ale i rodzice. Walka o tę rodzinę wzrusza i zdecydowanie chwyta czytelnika za serce. Jedyne co mogę zrobić, to polecić Wam tę pozycję. Jeśli lubicie książki opierane na faktach, dotyczące poważnych tematów to ta książka jest dla Was.
Jeśli zainteresowały Cię losy Alexa i jego syna Sama to nie zwlekaj. Sięgnij po tę książkę już dziś! Nic nie wzruszy Cię tak mocno, jak cudowna miłość ojca i syna, którzy walczą z przeciwnościami losu!

Fajnie uporządkowana, skondensowana i wręcz naszpikowana informacjami i ciekawostkami z historii sztuki. Choć wydawało mi się, że będzie to trudna i nużąca książka (bo w końcu łatwego tematu nie dotyczy), to niesamowicie pozytywnie mnie zaskoczyła. Autorka napisała ją przystępnym językiem, zrezygnowała z wymyślnych terminologii i potrafi zaciekawić. Absolutny hit w mojej biblioteczce ostatnich tygodni :)

24/06/2018

https://oczymszumiakartki.wordpress.com/

10.00 pkt.

Magda M. Ciąg dalszy nastąpił

Bardzo ciekawa kontynuacja popularnego serialu. Autor bardzo szczegółowo opisuje wszystkie miejsca, zdarzenia oraz odczucia bohaterów. Czytając tą powieść jesteśmy świadkami jak poukładane, szczęśliwe życie może się diametralnie zmienić poprzez tragiczną śmierć. Jak ciężko jest pozbierać się po utracie ukochanej osoby, z którą przeżyło się tyle lat. Magda jest załamana po śmierci ukochanego jest przekonana, że szczęście może być dane raz na zawsze. Dzięki przyjaciołom, którzy zawsze stają na wysokości zadania decyduje się na kolejny związek, lecz znowu okazuje się on nieudany. Magda oprócz rozwiązywania swoich problemów, pomaga również przyjaciołom, Sebastianowi, który nieszczęśliwie się zakochał w sąsiedzie pomaga przetrwać trudny czas. Gdy Agata zaczyna rodzić i nie zgadza się na cesarkę Magda dzwoni do niemiłego lekarza po pomoc, i dzięki tej pomocy odkrywa że lekarz ma jednak jakieś uczucia. Magda odkrywa również, że Karolina ma problem z alkoholem i uświadamia to reszcie paczki. Nie jest to tylko powieść o miłości, jest to książka również o przyjaźni, która przetrwa wszystkie wzloty i upadki. Autor bardzo dobrze przedstawia jak duża jest siła w szczerej i mocnej przyjaźni. Kiedy człowiek zostaje sam po ciężkich przeżyciach ciężko jest się pozbierać bez pomocy bliskiej osoby.

Rewelacyjny produkt. Stosowany systematycznie wydłuża i delikatnie zgęszcza rzęsy. Efekt widoczny już po ok.3tyg. Polecam ten produkt,gdyż na prawdę warto go kupić . Działa jak podobne kosmetyki innych firm w dużo wyższej cenie, więc po co przepłacać. Może rzęsy nie będą miały wyglądu jak po metodzie doklejenia sztucznych rzęs np. metodą 1:3,ale efekt jest na prawdę zadowalający i nie tak inwazyjny jak w/w metoda. No i koszt zdecydowanie niższy. Polecam w 100%!!!

Fantastyczna podróż sentymentalna do dzieciństwa. Jeżeli chętnie wracaliście to zeszytów Tytusa w młodości, ten full zestaw zapewni podobne wrażenia i wspomnienia waszym pociechom. Dzięki temu poznałem przygody Tytusa, do których nie miałem dostępu za młodu.
Za cenę 75 zł opłaca się kupić tu bardziej niż gdziekolwiek indziej. Wychodzi 3 zł za tom.
Jedyna rzecz jaka mi się nie podobała, to pierwsze 10 tomów, co druga strona jest czarno-biała. Ma to niby się odnosić do pierwszych wydań tychże przygód, kiedy drukarnie PRL-owskie oszczędzały na farbie. Mnie to trochę przeszkadza, bo kolor tam ma duże znaczenie. Mimo wszystko jestem zadowolony z zakupu. Do zestawu jest tylko kompaktowe pudełko.

Witajcie, ksiazka jest pierwsza, ktora zakupilam do nauki jezyka rosyjskiego od podstaw. Jestem samoukiem a ostatni kontakt z rosyjskim mialam w klasie podstawowej. W szczegolnosci polecam ksiazke "Rosyjski raz a dobrze". Jest podzielona na tematyczne rozdzialy, co lekcje zwiekszany jest zasob slow i poziom trudnosci, a gramatyka wytlumaczona jest bardzo zrozumiale w jezyku polskim. Ksiazka idealna dla osob, ktore chca poznac rosyjski w normalnych, zwyklych sytuacjach. Przydaje sie takze, jesli wyjezdzamy do Rosji nawet na krotki weekend, gdyz ukazane sa w niej sytuacje z zycia wziete. WAZNE! Po 7 lekcjach jestem w stanie rozmawiac z moim rozmowca! Nieprawdopodne. Powiem tez, ze jest to moj 3 jezyk obcy i pierwszy raz nauka jest tak prosta i przyjemna.

Pokaż więcej

Ewangelia Jana sama w sobie jest niezwykłym przeżyciem, angażującym odbiorcę na długi czas. Dociera do świadomości powoli, od zapamiętania do zrozumienia, które tak naprawdę jest przemianą wewnętrznego świata odbiorcy w świat wielowymiarowy. To tekst, który żyje i dialoguje w świadomości, który staje się drogą poznania przez rozkodowanie treści symbolicznych - znaków. Nagranie zrealizowane przez wielu aktorów, otwiera nową perspektywę odbioru. W porównaniu do lektury tekstu lub nagrania zrealizowanego przez lektora, wielogłosowa interpretacja teksu ułatwia jego przyswojenie, mamy bowiem wstępną segregację tekstu i jego wstępną interpretację przekazaną w drugiej uwadze, czyli z odwołaniem do mechanizmów świadomych i nieświadomych. Narracja p.Aleksandra Bardiniego genialnie wydobywa warstwę nośną tekstu, wprowadza w coraz dalsze etapy drogi, odsłaniając jej tajemnicze bogactwo, p.Andrzej Ferenc z niezwykłym wyczuciem przekazuje słowa przypisane Jezusowi oddając nastrój i głębię, momenty przełomowe i sam fakt obecności Jezusa, a pozostali aktorzy genialnie tworzą plastyczne i barwne tło wydarzeń i polemik. Tekst dzięki takiej interpretacji staje się żywy, wychodzi poza swą linearną strukturę, pobudza wyobraźnię i pozostaje ze słuchającym, wnikając w jego intymny świat. Tak zaczyna się wewnętrzna podróż, z która jest tak, jak z ziarnem rzuconym przez siewcę w ziemię: ziarno kiełkuje, rośnie, on sam nie wie jak :)

19/07/2018

Bookendorfina

Szkarłatna głębia

"...jeśli jest zbrodnia, musi być także kara. Inaczej na tym świecie nie dałoby się żyć."

Spotkanie z kryminałem w barwnej, przekonującej i wciągającej historycznej oprawie. Przenosimy się do Elbinga (Elbląga), Kahlberga (Krynicy Morskiej), Bodenwinkel (Kątów Rybackich), Fromborka (Frauenburga), choć wciąż wnikamy w Danzig (Gdańsk) roku tysiąc dziewięćset trzydziestego czwartego. Obserwujemy pogłębioną hitleryzację wielu dziedzin życia społecznego, przejęcie władzy przez nazistów w Wolnym Mieście Gdańsku. To też okazja do poznania historii przemysłu bursztynowego, oraz dziejów mennonitów żyjących na terenach Mierzei Wiślanej. Właśnie takiej wzbogacającej wartości dodanej poszukuję w powieściach kryminalnych w klimacie retro, przedstawionych z pasją i zrozumieniem, w plastycznym, ładnym językowo stylu, dającym gwarancję przyjemnego czytania. Przenikamy do historycznych faktów, postaci i zdarzeń, które okraszone wyważoną fikcją, sprawnie odwołują się do wyobraźni czytelnika.

W trzecim tomie intryga została bardziej rozbudowana niż miało to miejsce w pierwszym ("Czarny manuskrypt") i drugim ("Martwy błękit"), jednak nadal sprawia wrażenie pełnienia tła a nie wiodącej roli. Śledztwo prowadzone przez Christiana Abella, radcy kryminalnego z gdańskiej Kripo, podąża w kilku obiecujących kierunkach, interpretujemy zachowania potencjalnych przestępców, ale zbyt szybko domyślamy się, kto jest czarnym charakterem odpowiedzialny za wyrządzone zło. Autor podtrzymuje zasadę wzbogacania powieści elementami sensacji, wikłania głównego bohatera w niebezpieczne sytuacje, w których łut szczęścia decyduje o przetrwaniu. Co ciekawe, choć Abell należy do inteligentnych policjantów, często brakuje mu sprytu, potrafi oddać się emocjonalnemu zaślepieniu pakując się w nieprzemyślane akcje, zarówno w sferze zawodowe, jak i prywatnej.

Sprawa brutalnego okaleczenia przywódcy wspólnoty mennonickiej, cieszącego się wielkim szacunkiem wśród lokalnej społeczności, szokuje i zadziwia. Kto mógłby życzyć śmierci poważanemu duchowemu przewodnikowi? Czym człowiek z nieposzlakowaną opinią miałby się komuś tak mocno narazić? Dochodzenie stawia wiele takich znaków zapytania, od początku nic nie układa się tak jak powinno, rośnie stopień trudności, zaś zmowa milczenia wydaje się nie do pokonania. Abell boleśnie przekonuje się, że ma przeciwko sobie brutalnego, pozbawionego skrupułów i znakomicie zorientowanego w jego posunięciach nieprzyjaciela.

bookendorfina.pl

19/07/2018

miss_inzynier

Żmijowisko

Kiedy tylko zobaczyłam okładkę książki ?Żmijowisko? wiedziałam, że muszę czym prędzej ją przeczytać. Nie miałam wcześniej styczności z twórczością Wojciecha Chmielarza, tym bardziej jestem miło zaskoczona, jak bardzo wciągnął mnie ten thriller. Na pewno nie będzie to ostatnia jego książka, którą przeczytam.
?Żmijowisko? to powieść o rodzicach którzy stracili dziecko. Córkę, która zniknęła podczas rodzinnego wyjazdu. Ojciec wraca po roku w to samo miejsce, aby kontynuować poszukiwania. Akcja dzieje się w tytułowym Żmijowisku, niewielkiej wsi gdzieś na pomorzu. Rodzinna Agroturystyka, zaraz po rodzicach dziewczyny, została najbardziej dotknięta zniknięciem nastolatki. Przez cały rok właściciele zdążyli odczuć finansowo jak zmniejszył się ruch w interesie. Zaś wątek syna właścicieli, Damiana i Sabiny- nowej mieszkanki wsi, to mocno angażujący emocje epizod. Niestety nie te pozytywne. Ta dziewczyna z Sopotu to najgorsze co może spotkać niedowartościowanego chłopaka z wioski. Od pierwszych chwil czytelnik wie, że to nie będzie nic dobrego.
Żmijowisko to odpowiedni przymiotnik, nie tylko dla nazwy miejscowości?

Przypadł mi do gustu sposób pisania Wojciecha Chmielarza. Wyczuwalna różnica w stylu, w zależności kto był w centrum uwagi rozdziału. Jeśli młodzież, to użyty jest bardziej młodzieżowy i wulgarny ton. Jeśli wiejscy dorośli to następował inny dobór słów niż u miastowych.
Podobało mi się psychologiczne podejście do bohaterów, każdemu z nich autor poświęca trochę uwagi. Poszczególne postacie są ukazane w momencie tragicznych zdarzeń, po upływie kilku miesięcy oraz teraz, w rocznicę zaginięcia dziewczyny. Każdemu z nich daje szansę, aby czytelnik go poznał. Niekoniecznie polubił. Mnie osobiście żaden z nich nie przekonał. Im bliżej ich poznawałam tym większą wzbudzali niechęć.
Po przeczytaniu zakończenia musiałam chwilę do siebie dojść. Nie spodziewałam się takiej bomby, chociaż teraz kalkulując na zimno, rzeczywiście autor daje trochę ?znaków?.
Polecam wyjadaczom, ale również amatorom kryminałów i wszelkich zacnych książek. Mam nadzieję, że pozostała twórczość Wojciecha Chmielarza jest tak samo dobra albo i lepsza.
Jeśli masz ochotę jako pierwszy czytać takie książkowe skarby polecam www.czytampierwszy.pl .

19/07/2018

Spadło mi z regała

Skazani na ból

Warszawa. Miły wieczór w doborowym towarzystwie, rozmowy o książkach, pisarzach, bohaterach. W takim gronie to standard ? część to autorki książek, które pochłania się w ciągu jednej nocy, inne to nałogowe czytelniczki. Idealne połączenie. Na tapet wchodzi książka Skazani na ból Agnieszki Lingas-Łoniewskiej. Wówczas słyszę kierowane do mnie słowa: ?Chciałabym, żebyś przeczytała tę książkę, bo tę historię napisało życie?. Autorką tych słów jest Agnieszka, a przeczytanie wspomnianej książki staje się moim priorytetem. Bo wiecie jak to jest z Lingas-Łoniewską? Wiecie. O jej ?dilowaniu? emocjami wszyscy już słyszeli. Ostatnio napisałam, że jest gwarantem dobrej jakości, ale po lekturze Skazanych? wydaje mi się to zbyt błahym określeniem. Tą książką autorka ? mówiąc kolokwialnie ? pozamiatała. A ona przecież wciąż tworzy! Swoim płodnym umysłem mogłaby spokojnie obdarować pułk (albo i całą brygadę).

Właściwie to można byłoby powiedzieć, że Lingas-Łoniewska stworzyła klasyczną, może nawet nieco oklepaną filmową historię ? on ratuje ją z rąk oprawców, zakochują się w sobie, ale nie mogą ze sobą być z uwagi na swoje pochodzenie. Walczą z przeciwnościami losu, stawiając dzielnie czoła każdemu, kto staje im na drodze, a finał jest jak zwykle różowy ? ostatnie zdanie brzmi: ??i żyli długo i szczęśliwie?. Tylko wiecie co? ?Literacki róż? pasuje do Agnieszki jak garbaty do ściany, a chętnych do przeczytania banalnej historyjki chętnie odeślę do? No cóż, powiem tylko: to nie ten adres. Pisarka nauczyła nas, że jej książki mają w sobie zawsze więcej niż mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać. Ona ? delikatna dziewczyna z dobrego domu, wzorowa uczennica, oddana przyjaciółka. On ? skinhead. Pewnie. Nie mógł być piekarzem, mechanikiem albo elektrykiem. Nie, Lingas-Łoniewska musiała ? i znów kolokwializm! ? iść po bandzie i bohaterem książki uczynić skinheada. Oczywiście. Wszak to Agnieszka ? nie ma mowy o schemacie. A wszystkim tym, którzy krzywią się na sam dźwięk nazwy tej subkultury spieszę wyjaśnić, że słowo ?bohater? nie pojawia się tutaj tylko w znaczeniu postaci literackiej. Aleksa, bo o nim mowa, poznajemy w momencie, gdy staje w obronie napadniętej Amelii. Tak zaczyna się pełna emocji i całkowicie nieprzewidywalnych zdarzeń opowieść o miłości z gatunku tych niemożliwych. Tych, które nie mają racji bytu, nie mają prawa się zdarzyć, o których istnieniu nie można nawet pomyśleć. A nawet jeśli się zdarzą, to już w gestii strażników naszych dobrych uczynków leży wyplenienie takiej zarazy i zduszenie jej wybuchu w zarodku.

Skazani na ból przeorało moje serce. Brzmi to patetycznie, ale odrobiny patetyzmu nie można odmówić całej historii. Przyznaję, że w każdej innej książce na pewno by mnie to drażniło, ale w tym wypadku bardzo szybko zrozumiałam, że uniesienia i ? wydawałoby się ? górnolotne słowa to właśnie charakterystyczna cecha młodych, zbliżonych wiekiem do Amelii i Aleksa, ludzi. Zdałam sobie sprawę, że Lingas-Łoniewska po prostu napisała książkę językiem pełnym młodzieńczej miłości i w ten sposób zbudowała aurę wyjątkowości uczucia, którego sinusoidę przyszło nam śledzić przez około trzysta stron. Autorka wzięła na warsztat niezwykle trudny temat, jakim jest subkultura skinheadów i mogłaby na tym polec, gdyby nie fakt, że? to właśnie Agnieszka Lingas-Łoniewska. Jej się takie rzeczy po prostu nie zdarzają.

Zdecydowanie pisarka nie oszczędziła czytelników. Jestem przekonana, że historią tych dwojga trafiłaby do najbardziej zatwardziałych serc. Szczególnie doceniam kreację Aleksa. Łysy, wytatuowany gość w glanach i czerwonych szelkach, wzbudzający strach i zawsze skory do spuszczenia komuś łomotu, został tutaj przedstawiony jak? człowiek. Po prostu. Uważam, że autorka wspięła się na wyżyny obiektywizmu, by pokazać nam, że gdy chodzi o miłość, nie ma żadnych podziałów i każdy ma swoje racje ? sztuką jest wznieść się ponad oczekiwaniami innych wobec nas i dopuszczenie do siebie tego, że to nie my wybieramy miłość, tylko ona wybiera nas.

Wyłam cały wieczór. To wystarczy za rekomendację.

19/07/2018

subiektywnik literacki

Nowakowie. Kruchy fundament Tom 1

Żona, czwórka dzieci, prawnik i ona. Ta trzecia. Czy to może się udać? Czy da się wybrnąć z sytuacji tak, by nikogo nie zranić? Odpowiedź jest prosta - przeczytajcie książkę.

Nowakowie. To rodzina jakich wiele wśród nowobogackich mieszczuchów. I żeby była jasność, nikogo tutaj nie obrażam, a jedynie nakreślam sytuację. On, Krzysztof, wspólnie z żoną Małgorzatą wychowują czwórkę dzieci. Choć tak naprawdę to Gosia wszystko ogarnia, a Krzysztof pracuje jako prawnik w kancelarii swojego ojca. Pewnego dnia poznaje Monikę, która zostaje zatrudniona jako asystentka. Szybko między nimi nawiązuje się relacja. Krzysztof zaczyna oddalać się od rodziny i prowadzi podwójne życie. Na razie nikt się nie zorientował, ale afera wisi w powietrzu.

Rodzina to misterna budowla. Bardzo delikatna materia. Drobny błąd konstrukcyjny ... poluzowana cegła, jedna poluzowana cegła w końcu wypadnie, a wtedy wszystko zacznie się sypać. Pozostanie ruina. s.157

Rodzinę Nowaków poznajemy 1 września, kiedy to z samego rana wszyscy domownicy szykują się do wyjścia, bo właśnie rozpoczyna się rok szkolny. Jest to przełomowy dzień, bo po raz pierwszy do przedszkola idzie najmłodszy syn Krzysztofa i Małgorzaty - Kuba. Wtedy nikt jeszcze nie przypuszczał, że za kilka dni ich świat runie. Jak wiele może zmienić się w cztery dni? Co spowoduje, że wszystko zacznie się sypać, a prawda wyjdzie na jaw? Ile w życiu rodziny zależy od prawdy i szczerości, a ile od umów i konwenansów?

Wszystkie fundamenty zaczęły niszczeć. s.231

Muszę tutaj zaznaczyć, że ta książka nie spodoba się wszystkim. Bo chodź jest tutaj silnie zarysowana sytuacja każdego z członków rodziny i można śledzić opis uczuć wewnętrznych poszczególnych bohaterów, to zdecydowanie jest to powieść psychologiczna skierowana do starszych czytelników. Mówiąc starszych mam na myśli "starszych stażem życiowym" i bagażem doświadczeń. Jest to zarazem ogromny atut tej powieści, a także jej wada.

- Tak, kochanie, wiedziałam.- Pogłaskała go po głowie. - Niestety wiedziałam. A czasem lepiej nie wiedzieć. s. 414
Mnie się bardzo podobała, bo choć od początku wiedziałam, że sprawa musi gdzieś, w którymś momencie się rypnąć, to z ogromnym zaciekawieniem czytałam i wręcz pochłaniałam kolejne strony, bo napięcie zbudowane jest jakby dookoła narracji. Mamy tutaj relacje rodzinne, które jak się okazuje na końcu wcale proste nie były. Jest wydźwięk całej powieści pokazujący, że tak naprawdę jedną decyzją można zniszczyć życie swoje i innych - i nie mam na myśli tutaj zdrady Krzysztofa! Żeby się przekonać, musicie sami przeczytać.

Coś, o czym już wspominałam, a co bardzo lubię, to wielostronna narracja rozbudowana o uczucia i przeżycia wewnętrzne bohaterów. Trochę to brzmi jak werterowskie rozdarcie, ale tak to właśnie działa. Czytelnik w pewnym momencie jest tak bardzo w środku tej historii, że wprost nie można się od niej oderwać. Pokazanie całej sytuacji z punktu widzenia każdego z członka rodziny daje nam całkowity wgląd w sytuację zastaną.

18/07/2018

Qultura słowa

Pokuta (okładka filmowa)

Niezbadane są ścieżki ludzkiego umysłu, szczególnie umysłu pisarza. Światy, wydarzenia, które kreuje, wypełniają jego myśli najbardziej nieprawdopodobnymi historiami, które ? w jego mniemaniu, a także według czytelników ? są jak najbardziej realne. Co jednak, kiedy fantazja miesza się z rzeczywistością? Kiedy patrząc na coś, nie potrafimy odróżnić prawdy od imaginacji, od działania twórczego umysłu?
O tym, jak bardzo płodny może być umysł twórcy, jakie wizje może kreować, a także jak bardzo można w ten sposób skrzywdzić drugiego człowieka, przekonamy się dzięki książce ?Pokuta?, opublikowanej nakładem Wydawnictwa Albatros. Ian McEwan stworzył dzieło, które nie tylko doczekało się ekranizacji z Keirą Knightley w rolach głównych, ale które podbiło serca tysięcy czytelników, którzy odnaleźli w nim coś więcej niż tylko ckliwą opowieść o nieszczęśliwej miłości. To doskonała książka zarówno dla tych, którzy gustują w metafizycznych dramatach, dla wielbicieli wojennych historii, jak i dla wszystkich obdarzonych bujną wyobraźnią, którzy w planach mają karierę pisarską.
Autor przenosi nas do roku 1935, do rezydencji Tallisów, zamożnej angielskiej rodziny. Najmłodsza latorośl, trzynastoletnia Briony Tallis jest obdarzona niezwykle twórczym umysłem, a zachęcana przez bliskich, nieustannie wymyśla nowe historie, bawi się słowami, daje się ponieść wyobraźni. Jej specjalnością są sztuki teatralne, zaś w najnowszej, zagrać ma jej kuzynostwo wizytujące dom, bliźnięta Jackson i Pierrot oraz Lola. Perfekcyjnej reżyserce trudno sobie poradzić z kiepską grą aktorską chłopców, a także z faktem, że wizerunek głównej bohaterki znacząco odbiega od aparycji kuzynki. Ostatecznie sztuka nie zostaje wystawiona, zaś chłopcy znikają z posiadłości.
Zanim jeszcze wszyscy zaczną szukać dzieci, Briony stanie się świadkiem miłosnej sceny pomiędzy jej starsza siostrą Cecylią oraz synem służącej, Robbie Turnerem, w jej ręce wpadnie także przesycony erotyzmem list mężczyzny. Kiedy na dodatek, podczas poszukiwań bliźniaków, znajduje w lesie swoją kuzynkę Lolę, która padła ofiarą zwyrodnialca, wyobraźnia Briony natychmiast podpowiada rozwiązanie zagadki ? winnym musi być Robbie. Szczególnie, iż ma pewność, że wspomniana scena w bibliotece, była aktem agresji skierowanym wobec jej siostry. Dziecięce pojmowanie rzeczywistości, płodna wyobraźnia dziewczynki, a przy tym brak świadomości konsekwencji i wagi oskarżeń sprawiają, że Briony zeznaje przeciwko Turnerowi, skazując go nie tylko na społeczny ostracyzm, karę więzienia, ale przede wszystkim odbierając mu szansę na lepsze życie.
Dzięki pożyczce od ojca Briony chłopak zamierzał bowiem kontynuować naukę na studiach medycznych i mogłoby się zdawać, że chciał zrobić to dla Cecylii. Może rzeczywiście tak było, choć starsza o dziesięć lat od Briony, za nic ma osobę o tak niskim statusie społecznym. Ona woli snuć plany wyjazdu, podboju Londynu, choć w głębi serca czuje, że coś ją do Robbiego przyciąga. Dlatego też, kiedy chłopak zostaje zdiagnozowany jako osobnik owładnięty chorobliwą seksualną manią i skazany na więzienie, Cecylia wyrzeka się nie jego, ale całej rodziny. Ma żal do rodziców, że odwrócili się od chłopaka, dając wiarę słowo, Briony, nie może wybaczyć również bratu, że nie podjął żadnego działania, ani siostrze, której dziecięca wyobraźnia stała się przyczyną prawdziwego dramatu.
Zamiast brylowania w londyńskich klubach Cecylia ostatecznie wybiera zawód pielęgniarki, z utęsknieniem czekając na koniec kary Robbiego. Korespondując ze sobą cały czas, nie tylko podtrzymywali wzajemne zainteresowanie, ale pokochali się prawdziwie. Niestety, kiedy wreszcie nadchodzi koniec odsiadki, zaczyna się niespokojny dla kraju okres, zaś Robbie w szeregach Brytyjskiego Korpusu Ekspedycyjnego trafia do północnej Francji?
Dorastająca Briony wciąż pamięta dzień, który zmienił życie wielu osób. Wcale już nie jest pewna, co tak naprawdę zdarzyło się tego lata roku 1935, zaś w ramach pokuty rezygnuje ona ze studiów w Cambridge, wybierając kurs pielęgniarski. Czy podawanie basenów rzeczywiście może być formą pokuty? Co tak naprawdę stało się w lesie? Czy Cecylia i Robbie kiedykolwiek zdołają wybaczyć Briony i reszcie rodziny swoje zachowanie? Na te pytania pozwala odpowiedzieć lektury książki ?Pokuta?, której może od wybitnej jest nieco daleko, ale która zwraca uwagę ciekawą fabułą i leniwie tocząca się akcją. Być może dzięki wydarzeniom, które rozgrywają się bez pośpiechu, które przesycone są erotyzmem i zmysłowością, McEwanowi udało się stworzyć klimat pełen napięcia i oczekiwania ? zarówno na prawdę, jak i na wspomnianą pokutę. I choć tej ostatniej się zapewne nie doczekamy, to warto zwrócić uwagę na fakt, iż mamy do czynienia z niezwykłą książką o pisarstwie i pisaniu, o powstaniu myśli przekuwanej następnie w tekst, o inspiracji i o tym, na ile sposobów można ? nawet nieświadomie ? skrzywdzić człowieka.

18/07/2018

https://oczymszumiakartki.wordpress.com/

Krew na sutannie

Jest to moja pierwsza powieść autorki i na pewno nie ostatnia. Książka bardzo fajna, zaskakująca, szybko i przyjemnie czyta się tak dobrze napisaną powieść. Autorka w swej książce przedstawia nie tylko życie księży z nieznanej nam strony, lecz również bardzo silną miłość, która przetrwała pomimo rozłąki i różnych czasami złych wyborów. Wiadomo że życie księży opisane w powieści jest fikcją ale czy nie ma w tym troszkę prawdy? Autorka bardzo dobrze przedstawiła życie polskich księży, są to tylko ludzie i dzielą się na dwie strony, księża z prawdziwego powołania, którzy pomogą w ciężkiej sytuacji, wysłuchają i doradzą, oraz na księży pragnących pieniędzy i nie zważających na ludzką krzywdę. Podoba mi się w powieści podzielenie na dwie części w jednej szukamy mordercy, a druga w formie pamiętnika, w którym poznajemy bliżej jedną z bohaterek. Jej młodość, rozterki, pamiętnik jest bardzo osobisty, intymny, intrygujący. Duży plus za świetne kreacje postaci, które są wyraziste i różnorakie. Powieść przedstawiająca pełen wachlarz ludzkich uczuć ale i ułomności. Miejsca i zdarzenia bardzo dokładnie i szczegółowo opisane, bardzo przydatny na samym początku spis wszystkich postaci. Autorka umiejętnie sprowadza czytelnika na manowce podczas czytania powieści, kiedy już byłam pewna, że ta osoba zabiła niestety musiałam zmienić zdanie. A zakończenie książki bardzo zaskakuje.

18/07/2018

Angelika Paterak

Skradzione laleczki Laleczki, Tom 1

?Skradzione laleczki? to książka, jakiej nigdy wcześniej nie miałam okazji czytać. W oryginalny sposób łączy w sobie elementy thrillera, erotyka i dark romance, tworząc kompozycję tak mocną i emocjonującą, że mam ochotę na więcej! Ta powieść to zdecydowanie propozycja dla starszego czytelnika, odpornego na drastyczne sceny przemocy i seksu. Szczególnie polecam ją kobietom, bo porusza takie tematy, które są bliskie każdej z nas, i których każda z nas powinna być świadoma. W brutalny sposób ukazuje jak może zmienić się postrzeganie świata przez dziewczynę, po uprzednim naruszeniu jej intymności i kobiecości. Myślę, że ?Skradzione laleczki? poruszą najcieńsze struny w sercu każdej kobiety, a dodatkowo rozbudzą w niej chęć do walki z tak paskudną przemocą. Ta książka po prostu wgniata w fotel, łóżko, czy cokolwiek, na czym siedzicie, kiedy ją czytacie. Z całkowitą świadomością dołączam do grona fanów tej serii i z niecierpliwością czekam na kolejny tom!

18/07/2018

JolaK

Prawo i dama

XIX wiek. W małym londyńskim kościółku odbywa się skromny ślub Valerii Brinton i Eustaca Woodvillea. Młoda para pobiera się wbrew woli matki pana młodego. Z krewnych i przyjaciół Eustaca na uroczystość nie przychodzi nikt. Ze strony Valerii przychodzi tylko wujostwo, które wychowywało ją po śmierci rodziców. Ślub jest wyjątkowo cichy i posępny. Żadnych wiwatów, żadnego słońca, żadnego obrzucania kwiatami, żadnego uroczystego śniadania, żadnych miłych przemów, żadnych druhen, żadnego błogosławieństwa ojca lub matki. Po ślubie nowożeńcy są dla siebie czuli i miło spędzają wspólnie czas, ale po przypadkowym spotkaniu z teściową Valeria odkrywa, że mąż poślubił ją pod fałszywym nazwiskiem. Zastanawia się, co go do tego skłoniło i stara się poznać tajemnicę Eustaca, ale im bardziej dąży do rozwiązania zagadki, tym mąż usilniej stara się ją od tego odwieść.

Wilkie Collins bardzo dobrze i ciekawie pod względem psychologicznym rozbudował postacie nie tylko głównych bohaterów, ale także drugoplanowych. Szczególnie podobało mi się jak autor ukazał związek Valerii i Eustaca, którzy poznali się przypadkowo nad strumieniem i zakochali w sobie od pierwszego wejrzenia. Nasze oczy się spotkały i, jak szczerze wierzę, w tym samym momencie spotkały się nasze serca. Jedno wiem na pewno: zapomnieliśmy, co przystoi damie i dżentelmenowi, i patrzyliśmy na siebie w barbarzyńskim milczeniu. Valeria była oczarowana spojrzeniem i głosem Eustaca, nigdy wcześniej nie czuła się tak przy żadnym mężczyźnie. Nie mogła oddychać, nie mogła myśleć, serce waliło jej tak mocno jakby miało za chwilę wyskoczyć z piersi, paliło ją ze wstydu, a jednocześnie była szczęśliwa. Po kilku tygodniach znajomości wyszła za niego za mąż i mieli już być razem przez całe życie, razem dzielić troski i radości, wyznaczać sobie wspólne cele. Eustace wspomina bolesne wydarzenia sprzed lat i zastanawia się, czy będzie w stanie uczynić życie Valerii szczęśliwym, czy może jest już na to za późno. Matka gardzi Eustacem i współczuje Valerii. Po spotkaniu na plaży całej trójki zachowanie Eustaca zmienia się, z subtelnego, wytwornego, dżentelmena w każdym calu na ordynarnego, głośnego i prostackiego człowieka. Valeria z ciężkim sercem i przytłaczającym poczuciem rozczarowania obserwuje zmiany zachodzące w mężu. Jej przewodnik, opiekun, towarzysz życia ukrywa przed nią coś, co sprawia, że powstaje między nimi przepaść. Valeria pochłonięta pragnieniem odkrycia tajemnicy męża traci swoją tożsamość, porzuca własny charakter, zaczyna być nerwowa i niespokojna, czasem wyolbrzymia trudności z jakimi musi się zmierzyć.

,,Prawo i dama" to klasyczna wciągająca historia, która powoli oczarowuje londyńskim dziewiętnastowiecznym klimatem, bardzo dobrze skonstruowaną intrygą i wyrazistymi bohaterami. Serdecznie polecam miłośnikom klasycznych powieści.

https://magiawkazdymdniu.blogspot.com

18/07/2018

maobmaze

Owoce Lukrecji

Owoce Lukrecji to drugi tom serii. O pierwszym, czyli Przebudzenie Lukrecji możecie przeczytać tutaj. Na wstępie muszę napisać, że Owoce są zdecydowanie lepsze od poprzedniej części. Jest ciekawiej, jest więcej humoru i bohaterowie są bardziej dopracowani. Odnoszę wrażenie, że w Przebudzeniu Lukrecji autorka się dopiero rozkręcała, a w kontynuacji pokazała na co naprawdę ją stać ?

Lukrecja niejednokrotnie wywołała uśmiech na mojej twarzy. Jest dosłownie wulkanem energii, chociaż i jej zdarzają się gorsze dni. Uwielbiam jej poczucie humoru i posty, które wstawia na bloga. Zazwyczaj dotyczą jej życia, czy przemyśleń ale wszystko okraszone jest kulinarną nutką. W jej życiu pojawia się mężczyzna, jednak na ich drodze pojawia się kilka przeciwności. Mama Lukrecji ewoluowała, stała się niepoprawną optymistką i zaczęła czerpać z życia pełnymi garściami. Nie myślcie jednak, że wszystko jest tak kolorowo. Mama Lukrecji uwielbia sypać poradami jak z rękawa, czasami jest nieobliczalna, nieznośna i przemądrzała, ale przy tym zabawna. Oczywiście patrząc na te sytuacje z perspektywy czytelnika, a nie tytułowej Lukrecji. Jej do śmiechu na pewno nie było. W pełnej gotowości czekają zawsze przyjaciółki głównej bohaterki- Wera i Claudynka. Tak jak Lukrecja są pełne optymizmu i chęci do życia, wspólnie tworzą idealne, nieco wybuchowe trio.

Styl Laury Adori jest bardzo lekki i przyjemny, dzięki czemu jej książki pochłania się z dużym zaciekawieniem. Owoce Lukrecji przeczytałam w jeden dzień i cieszę się, że przede mną jeszcze trzeci tom. Zakończenie było nieco zaskakujące i w pełni satysfakcjonujące, w dodatku intrygujące. Dlatego wręcz przebieram nogami z myślą o kontynuacji.

Jeśli macie ochotę na lekką powieść obyczajową z domieszką romansu, to ta seria będzie wręcz idealna. Szykujcie filiżankę pełną kawy (koniecznie ze złotym pyłem!), usiądźcie wygodnie w waszym ulubionym miejscu do czytania i poznajcie historię Lukrecji. Naprawdę warto ?

18/07/2018

Emil

Komandos

W tym miejscu warto by napisać trochę o autorze książki, Robercie O?Neilu, który brał udział w kilku głośnych akcjach, takich jak poszukiwanie Marcusa Luttrella, odbicia z rąk somalijskich piratów Richarda Phillipsa czy zlikwidowania Osamy Bin Ladena. Jednak zanim do tego wszystkiego doszło, autor przeszedł ostrą selekcję, w której na dwustu kandydatów przechodzi tylko trzydzieści. To pokazuje z jakim horrorem muszą poradzić sobie uczestnicy.

Książka podzielona jest na dwie widoczne części. W jednej mamy szczegółowo przedstawione szkolenie plus selekcję na żołnierza jednostki SEAL, w drugiej zaś właściwe akcje jako formalny żołnierz jednostki. Całość brzmi jak dobra opowieść kumpla gawędziarza, który właśnie przybył z wojska pochwalić się co on tam nie robił. Czuć, że autor posiada naprawdę lekkie pióro i nie waha się go użyć przemycając sporo ciekawostek na temat selekcji, na próżno szukając ich gdzie indziej. Jak np. podczas ćwiczeń na plaży największym wrogiem nie jest zimno, czy lodowata woda, a? obtarcia okolic pachwin, ponieważ mokry piasek dostaje się wszędzie. Dosłownie wszędzie. Ale oprócz przygotowania na lądzie, w programie jest przewidziane szkolenie wodne, które jest niezwykle trudne i podwójnie niebezpieczne, bo mały błąd może kosztować życie. Ponadto nad tym wszystkim czuwają instruktorzy, którzy starają się jak mogą uprzykrzyć życie kursantom.

Według mnie pierwsza część książki jest najlepsza i najciekawsza. Ukazuje jak wszechstronną wiedzę oraz umiejętności powinni wykazywać się operatorzy w jednostce SEAL. Niestety w drugiej części ta szczegółowość gdzieś zatraca się i czuć było, że autor chciał upchać naprawdę sporo. Najlepszym fragmentem, według mnie trochę za krótkim, był opis uratowania Kapitana Phillipsa z rąk piratów. Można powiedzieć, że ta akcja wymagała od SEALsów więcej niż pełnego zaangażowania z powietrza i z morza. Cel był niezwykle ważny, a utrata choćby jednego zakładnika spowodowałaby lawinę konsekwencji. Niestety, najbardziej reklamowana historia, czyli likwidacja Osamy Bin Ladena, jest jednocześnie najsłabszą, nie mówiącą nic po za tym co już wiemy z filmów czy innych książek.

Według mnie książka nie jest dobrze zbalansowana. Świetna pierwsza część, przyćmiewa drugą, którą napisał tak jakby bał się, że historia samej selekcji będzie mało popularna i dołożył coś ze swojego bogatego repertuaru misji zagranicznych. A tych ma na swoim koncie całkiem pokaźną liczbę. Autor wykonał w sumie ponad czterysta misji, w tym te kilka znaczących i najbardziej medialnych. Jednakże to brzmi jakby nie mógł za dużo powiedzieć, albo nie wiedział w jaki sposób przedstawić te historie. Szkoda, bo mógł skupić się na jednym i byłoby to najlepsze opracowanie na temat szkolenia oraz selekcji do Navy SEAL.

https://www.mowmikate.pl/2018/07/robert-oneill-komandos-recenzja.html

18/07/2018

Kasia

Zanim się poznaliśmy

Historia rozpoczyna się na lotnisku, kiedy Hanna postanawia zrobić niespodziankę mężowi, który wraca samolotem z podróży służbowej ze Stanów. Podekscytowana Hanna nie może doczekać się spotkania z Markiem, którego poznała pewnego upalnego lata w Nowym Jorku. Choć obiecywała sobie, że nie zwiąże się z nikim, aby uniknąć losu swojej matki, której małżeństwo skończyło się rozwodem, nie oparła się urokowi Marka. Teraz Hanna odlicza sekundy na lotnisku Heatrhow do spotkania z ukochanym, aby zabrać go do ich wspólnego, kosztownego domu w Anglii. Lecz sekundy zmieniają się w minuty, a minuty w godziny, a Marka nadal nie ma. Zaniepokojona kobieta bezskutecznie stara się z nim skontaktować. Zrezygnowana ze świadomością, że coś musiało zatrzymać jej męża w Nowym Jorku wraca do domu. Następnego dnia Hanna otrzymuje telefon od męża z wyjaśnieniem, że sprawy służbowe zatrzymają go jeszcze jakiś czas w amerykańskim mieście. Czekanie sprawia, że kobieta zaczyna wątpić w swoje małżeństwo i zaczyna grzebać w życiu swojego męża, odkrywając rzeczy, które burzą jej zaufanie do Marka. Jak dobrze Hanna zna mężczyznę, z którym związała się węzłem małżeńskim? Jakie tajemnice ukrywa mężczyzna i co stanie się, kiedy wyjdą na światło dzienne? ?Zanim się poznaliśmy? to książka napisana przyjemnym i lekkim w odbiorze piórem, która burzy spokój czytelnika dostarczając mu sporą dawkę niepokoju i wciągając w życie przepełnione sekretami. Lucie Whitehouse w interesujący sposób poprowadziła historię Hanny i Marka, stopniowo odsłaniając przed czytelnikiem kolejne elementy układanki, prowadzące do szokującego rozwiązania. Książka dostarczyła mi przyjemnej rozrywki czytelniczej i myślę, że spodoba się osobom, które tak jak ja od czasu do czasu, lubią sięgnąć po dobry thriller. Całość na: https://www.mowmikate.pl/2018/07/lucie-whitehouse-zanim-sie-poznalismy.html

Głównymi bohaterami ?Bogini niewiary. Ateiści, którzy klęczą i się modlą? są Yara Philips i David Lisey. Ona nie potrafi stworzyć stałego związku, jest dla mężczyzn muzą, która później ulatnia się do innego miasta. On natomiast, potrzebuje muzy, a dodatkowo zakochuje się w niej? Czy coś z tego wyjdzie?

?Nie jesteśmy na zawsze. Musimy się pośpieszyć, jeśli czegoś chcemy?.

Kiedy dowiedziałam się, że na rynku pojawiła się nowa książka Tarryn Fisher, strasznie się ucieszyłam i wiedziałam, że muszę ją mieć. Przyznam, że czerwona lampka zapaliła mi się po przeczytaniu tytułu, który wydał mi się, delikatnie mówiąc niedorzeczny. Jednak mając na uwadze wcześniejsze (udane) przygody z autorką, stwierdziłam, że nie będę zrażać się tytułem i zaryzykowałam?

Ryzyko nie opłaciło mi się. Gdybym miała w zwyczaju odkładać książki w trakcie czytania, to pewnie w tym przypadku bym to zrobiła. Ciągle liczyłam na to, że coś się wydarzy, coś, co mnie zaskoczy albo zainteresuje, jednak nic takiego nie miało miejsca. Co więcej, główna bohaterka- Yara strasznie mnie irytowała, natomiast David to postać bezbarwna. Plusem tej książki jest styl pisania autorki, który bardzo cenię.

Podsumowując, książka nie podobała mi się, spodziewałam się czegoś więcej po Tarryn Fisher, dlatego czekam na kolejne, równie dobre, jak np. ?Margo?. Za możliwość przeczytania dziękuję portalowi czytampierwszy.pl

18/07/2018

Patrycja Kuchta

First Love

Pierwsza miłość pozostaje w sercu na zawsze. Przyspieszonego bicia serca, motyli w brzuchu i pierwszych uniesień nie zapomina się nigdy. I choć pierwsza miłość rzadko jest tą jedyną i na całe życie, pozostaje tą najbardziej wyjątkową i piękną, a wspomnienia o niej zawsze przywołują uśmiech, nawet jeśli jest to uśmiech przez łzy.

?First love?, jest właśnie o tym. O pierwszej, pięknej, szczerej i prawdziwej miłości. O uczuciach, które każą robić szalone, ryzykowne rzeczy, o sercu, które nie słucha rozumu. Główna bohaterka powieści, Axi, zabiera nas w szaloną podróż przez Stany Zjednoczone, ale też w głąb duszy. Choć Axi jest oczytaną prymuską, sypiącą cytatami jak z rękawa, nie lubi zmian i zawsze ma na wszystko ułożony plan, nagle coś w niej pęka. Rysa, która pojawiła się po śmierci młodszej siostry, a pogłębiała się stopniowo kiedy opuściła ją matka, a ojciec szukał pocieszenia na dnie butelki, w końcu rozrywa jej serce na pół. Dlatego Axi robi jedyną, słuszną według nastolatki rzecz- ucieka z domu. Zabiera jednak ze sobą Robinsona, najlepszego przyjaciela, a za razem jedyną osobę, która jest wstanie ponownie skleić jej serce. Chłopak z miejsca zgadza się na szaloną propozycję przyjaciółki, ale nie wie jednego- Axi jest w nim szaleńczo zakochana. Choć dziewczyna najbardziej na świecie chciałaby żeby Robinson odwzajemnił jej uczucia, nie może mu ich wyznać. Nie może ryzykować, że straci także jego.

Na pierwszy rzut oka, historia Axi i Robinsona może wydawać się zwykłą młodzieżową opowieścią jakich wiele, ale nie dajcie się zwieść- ta książka złamie Wam serca. Mimo, że autor sięga po motywy, które z pewnością już znacie z innych książek, jest w niej coś wyjątkowego. Jakaś ożywcza świeżość, wewnętrzny blask, coś dzięki czemu od książki nie można się oderwać. A może to wszystko zasługa Robinsona? Mogłabym porównać go do promyczka światła, ale to porównanie nieadekwatne w jego przypadku. Robinson nie jest promyczkiem- on jest jak samo słońce. Piękny, czuły, zabawny i bardzo, ale to bardzo szalony. Jego wewnętrznemu blaskowi i urokowi nikt nie jest w stanie się oprzeć i Wam też nie pozostaje nic innego jak tylko oddać mu całe serce. Co ciekawe nie wiemy o tym bohaterze wiele. Osnuwa go mgiełka tajemniczości i nawet sama Axi nie wie o nim wszystkiego. Ale wystarczy chwila w jego towarzystwie, by bezwarunkowo go pokochać.

Uwielbiam motyw podróży w książkach, ale niestety często mnie rozczarowuje. To, co ma być niezwykłą przygodą, często okazuje się równie ekscytujące, co czytanie przewodnika turystycznego. Na szczęście ?First Love? mnie pod tym względem nie zawiodło. Podróż przez stany kradzionymi pojazdami w towarzystwie Axi i Robisona okazała się szalona, ekscytująca i pełna przygód. Świetnie się z nimi bawiłam i choć (oczywiście!) nie popieram łamania prawa, rewelacyjnie czytało mi się o perypetiach nastoletnich ?Bonnie i Clyde?a?, a tarapaty w jakie się ładowali, zapewniły mi sporo śmiechu, wzruszeń, ale też adrenaliny.

O CZYM? ?First Love?, to piękna opowieść o młodzieńczej przyjaźni, szalonej podróży i pierwszych porywach serca. To idealna książka, dla wszystkich tych, którzy chcieliby wybrać się w pełną przygód podróż, ale z jakiegoś powodu nie mogą tego zrobić. Choć książka jest lekka, przyjemna i zabawna, ma też bardziej refleksyjne i wzruszające znaczenie. Nagły zwrot akcji całkowicie Was zaskoczy, zaszokuje i wyciśnie z oczu łzy. Bohaterowie są bardzo tajemniczy skrywają przed czytelnikiem pewne kluczowe dla fabuły fakty, które rozbiją Wasze serca, kiedy wreszcie wyjdą na jaw. Los Axi i Robinsona, zależy od rzutu monetą i młodzi bohaterowie szybko przekonają się jak kruche i ulotne są chwile szczęścia. Niestety przez tą tajemniczość w historii powstaje wiele luk, których nie udaje się autorowi do końca wypełnić. Niektóre wątki nie pozostają zamknięte, kilka można uznać za mocno naciągane, ale i tak uważam, że ?First Love? to jedna z najciekawszych powieści dla młodzieży, w starym dobrym stylu, jakie ostatnio trafiły w moje ręce. I z pewnością, jedną z najpiękniej wydanych!

18/07/2018

Czytanka na Dobranoc

Miłość dla dorosłych

Czy zastanawialiście się kiedyś czemu nikt nie oczekuje po thrillerach, że będą "ambitne" lub z tak zwanej "wysokiej półki"? Po tym gatunku spodziewamy się, że dostarczy nam rozrywki, wywoła gęsią skórkę i da o sobie szybko zapomnieć. Tym razem dostajemy coś więcej. Jak sam tytuł wskazuje jest to książka dla dorosłych, dla ludzi z bagażem doświadczeń, którzy swoje "pierwsze razy" mają już za sobą. Dopiero będąc osobą po przejściach będziesz w stanie w pełni zrozumieć tę powieść i to jak fenomenalnie autorzy wykorzystali potencjał swojego pomysłu. Nie znaczy to jednak, że młodsi czytelnicy powinni zrezygnować z lektury, absolutnie nie! Dla nich "Miłość dla dorosłych" będzie nadal doskonałą rozrywką choć na innym poziomie.

W środku nocy Leonora słyszy jak na komórkę jej męża przychodzi SMS. Mężczyzna nie chce jej zdradzić kto jest nadawcą wiadomości. Kiedy kobieta nie odpuszcza, rozzłoszczony rzuca aparatem o ścianę. Kilka dni później, na przyjęciu firmowym w biurze Christiana, Leonore nakrywa go z inną
kobietą. Nie może się pogodzić z myślą, że mężczyzna ma kochankę. Postanawia zrobić wszystko by mężczyzna nie odszedł. Szantażowany Christian decyduje się na krok ostateczny, jakim jest zabójstwo żony.

Czy wiecie, że Anna Ekberg to tak naprawdę pseudonim dla dwójki duńskich pisarzy : Jacoba Weinreicha i Andersa Klarlunda? Gdyby nie mój mały fetysz jakim jest czytanie biografii twórców, to nigdy bym się nie domyśliła, że tak spójna i znakomicie skonstruowana powieść może mieć dwóch ojców. Absolutnie nic tutaj nie zgrzytało a całość czytało się płynnie choć z przystankami. A po co te przystanki? Otóż powieść ta wymaga od czytelnika czasu. Nie jest to zwykły thriller, do jakich zostałam przyzwyczajona. To bardziej głęboka powieść psychologiczna wywołująca u czytelników skrajne emocje. "Miłość dla dorosłych" wymaga od nas pełnego zaangażowania. Jest to książka, którą należy poddać głębokiej analizie aby jak najwięcej z niej wyciągnąć. To dzieło wielopoziomowe, które oprócz warstwy stricte kryminalnej, posiada kilka innych i autorzy liczą na to, że uda nam się je odkryć. By jeszcze bardziej wszystko skomplikować a jednocześnie dodać powieści głębi, pisarze zdecydowali się na użycie dość nietypowej formy narracji. Historia z jednej strony opowiedziana jest z punktu widzenia policjanta prowadzącego śledztwo, Holgera, a z drugiej widzimy wszystko oczami Christiana i Leonore. Znajdujemy się w małym kółeczku wszystkich głównych bohaterów, odpowiedzialnych za tragiczne wydarzenia, w których brali udział.
Głównym narratorem jest Holger, którego poznajemy kiedy spędza czas z córką jedząc kolację. I to właśnie ona jest słuchaczem historii, o której policjant nie może zapomnieć. Podczas snucia opowieści mężczyzna analizuje również własne życie tworząc wzruszający kolaż wspomnień. Tak naprawdę "Miłość dla dorosłych" składa się z dwóch nałożonych na siebie historii.
Punkty widzenia Christiana i Leonore przedstawione są w tych samych rozdziałach, często nawet dzielą wspólny akapit. Ta naprzemienność wymaga od nas niezwykłego skupienia podczas lektury, gdyż bardzo łatwo jest zgubić wątek lub przegapić ważne detale.

Tym co mnie zaskoczyło był fakt, że praktycznie od pierwszych zdań wiemy co się stało. Autorzy zdradzają nam to co inni zostawiają na sam koniec : główny bohater zabił własną żonę. Najpierw potrącił ją samochodem a potem kilkukrotnie po niej przejechał. Myślicie, że to spojler i wiecie już wszystko? Otóż jest to dopiero początek. Za każdym razem jak już myślałam, że zbliżam się do rozwiązania zagadki, która w tym przypadku brzmiała, dlaczego a nie kto, autorzy nakładali na fabułę kolejną warstwę. Kilkukrotnie też główni bohaterowie zamienili się rolami, nastąpiło ich przewartościowanie. Ktoś kto z początku wydawał mi się postacią negatywną nabrał pozytywnego kolorytu, a postać którą zdążyłam polubić odkryła swoją drugą twarz. Rzadko też się zdarza, żeby morderca, do tego mężczyzna który w brutalny sposób zabił własną żonę, wzbudził we mnie tyle sympatii i współczucia, Christiana po prostu da się lubić, czego niestety nie mogę powiedzieć o jego żonie.

Pomimo faktu, że książka jest rasowym thrillerem, jest również dogłębną analizą miłości. Autorzy przedstawiają całą drogę jaką przechodzi to silne uczucie od narodzin do śmierci. Na pewno każdy z was był chociaż raz zakochany. Pamiętacie te motylki w brzuchu? Pierwsza fascynacja przeradza się w rutynę i na tym etapie wymaga od nas wiele wysiłku by podtrzymać wygasające uczucie. Ci którzy zdołają zażegnać kryzys codzienności, mogą liczyć na to że uda im się spędzić lata u boku swojego wybranka lub wybranki. Było jedno zdanie w tej książce, które zwróciło moją uwagę : miłość się kończy wtedy kiedy poznajemy kogoś innego? Czy jest to prawdą i właśnie dlatego związki się rozpadają? Z pewnością dotknęło to naszych bohaterów.
Christian i Leonore poznali się podczas przebudowy sali koncertowej, on inżynier, ona doradca od spraw akustyki. Była to miłość od pierwszego wejrzenia, która doprowadziła zakochanych na ślubny kobierzec. Potem nastąpiły lata "chude", rutyna dnia codziennego, choroba syna, wszystko to sprawiło że zaczęli się od siebie oddalać. Zamiast romantycznych kolacji spędzali całe doby w szpitalu walcząc z białaczką. Kiedy choroba odpuściła i był czas na to żeby naprawić związek, pojawiła się : ona. Od tej pory zaczyna się dogłębna analiza psychiki naszych bohaterów. Autorzy pokazują nam w jak różny sposób radzimy sobie z odrzuceniem w momencie kiedy uczucie wygasa, co dzieje się w głowach kiedy świat, jaki znamy, wywraca się do góry nogami. Tutaj już nie chodzi o miłość tylko o sam fakt, że zostaliśmy porzuceni, upokorzeni. Zaczynamy sobie zadawać pytania co teraz z nami będzie, kto się nami zaopiekuje. I zdajemy sobie sprawę, że tak naprawdę to najbardziej w życiu boimy się samotności.

"Miłość dla dorosłych" to znakomity thriller którego autorzy doskonale znają się na psychologii ludzkiej duszy. To historia, która od samego początku wciąga czytelnika i nie skąpi mu niespodzianek z których największą jest samo zakończenie. Moim zdaniem to właśnie ono jest wisienką na torcie. Lubię książki, które wymagają ode mnie myślenia, powieści z których "coś" we mnie zostanie, które skłonią mnie do refleksji. I to wszystko tutaj było. "Miłość dla dorosłych" to kawał solidnej literatury, brak tutaj naiwności, naciągania a wszystko jest zgrane niczym w szwajcarskim zegarku. Gorąco polecam.

18/07/2018

Michał L.

CYKADA

PIĘKNA SZAROŚĆ

Shaun Tan, autor specyficzny, niezwykły i raczący nas niesamowicie pięknymi ilustracjami, powraca ze swoją nową książką. Cykada, bo taki tytuł nosi owo dzieło, to, jak to wcześniej bywało, historia opowiedziana w bardzo prosty sposób, bardzo oszczędnym językiem, za to graficznie niemal doskonała. I chociaż morał, jak i wnioski płyną z niej dość oczywiste, a całość przeczytać można ? i to bez spieszenia się ? dosłownie w dwie minuty (i nie, nie przesadzam tu ani nie koloryzuję), jak po każde dzieło tego twórcy warto jest sięgnąć.

Opowieść Cykady to opowieść prosta, że nawet człowiek zrozumie. Opowieść, że każdy się w niej odnajdzie ? mały, duży, młody, stary. Cykada żyje. Cykada pracuje. Czy trzeba coś więcej? Od siedemnastu lat na tym samym stanowisku, w tym samym wielkim budynku, bez dnia zwolnienia, bez pomyłki wprowadza dane, ale nikt jej nie docenia. Wręcz przeciwnie, szefostwo odmawia jej właściwie wszelkich przywilejów, nie pozwala nawet korzystać z toalety w biurze, dlatego Cykada jeździ do centrum ? ale za stracony przez to czas, traci także obcinane z wypłaty pieniądze. Jedyne, na co wszyscy przymykają oko to fakt, że Cykada mieszka w biurze, bo nie stać jej na czynsz. Po godzinach wykonuje prace, których nie wykonali ludzie, a i tak spotyka ją jedynie bicie i poniżanie z ich strony. Czy jej życie już zawsze będzie tak wyglądać?

Pełen nadziei picture book o szarym, smutnym życiu. Wypełniona szczerością i prawdą baśń dla dorosłych. A może po prostu piękna opowieść graficzna, w której tekst pełni drugorzędną rolę, bardziej dodatku dopowiadającego kilka słów do ilustracji niż na odwrót. Jakkolwiek by nie określić Cykady, liczy się tylko to, że Shaun Tan po raz kolejny zachwycił swoim dziełem. To prawda, że wzorem dzieł poprzednich także i to nie powala na kolana głębią ani złożonością, ale przecież w książkach i komiksach tego pochodzącego z Australii artysty chodzi o coś zupełnie innego. Oczywiście, zawsze niosą ze sobą coś więcej, oferują coś ponad tylko rozrywkę, więc zamiast być jedynie piękną, kolorową wydmuszką, stają się wartościową lekturą.

Prawdziwą siłą całości zawsze są jednak ilustracje, do których Tan, nie oszukujmy się, przykłada większą wagę i wkłada więcej pracy niż w treść. Jednocześnie za ich pomocą buduje niezwykły klimat, przesycony realizmem magicznym, onirycznymi scenami, magią i niezwykłym, pełnym detali realizmem. Każda strona, każdy rysunek są tutaj urzekająco piękne i zachwycające. Niby w Cykadzie barwy są przytłumione, wszystko wydaje się szare i smutne, a jednak każda z tych rzeczy, o których pisałem powyżej, jest tutaj obecna i jak zwykle robi duże wrażenie.

To może być książka dla dzieci. To może być też alegoryczna baśń dla dorosłych. Odnajdą się tu młodzi, chcący magii i klimatu, i niegłupiej treści, odnajdą też starsi i starzy, bo Cykada to rzecz uniwersalna i nie tylko szeregowi pracownicy wielkich firm będą utożsamiać się z głównym bohaterem. Świetnie wydana, w dużym formacie i na dobrej jakości kredowym papierze pozwalającymi cieszyć się ilustracjami, warta jest polecenia każdemu, kto potrafi docenić piękno samego obrazu. Prace Tana chciałoby się wyciąć, oprawić i powiesić na ścianie i to chyba najlepsza rekomendacja, jaką mogę wystawić i im, i samemu autorowi.

18/07/2018

poleszuk

Kołysanka

Swietna

18/07/2018

Martyna Myszke (ryszawa.blogspot.com)

Z najlepszymi życzeniami śmierci

Niestety ostatnio nie mam szczęścia w doborze lektury. Zachęcona słowami z okładki: ?Najprawdopodobniej najlepsza autorka kryminałów na świecie?, pod którymi podpisał się Ian Rankin, z nadzieją sięgnęłam po ?Z najlepszymi życzeniami śmierci?, choć powinno mi dać do myślenia to, że nigdy wcześniej nie słyszałam o autorce, a jestem miłośniczką książek z dreszczykiem, więc jakim cudem nie znałabym tak dobrej pisarki? Po rekonesansie twórczości Iana Rankina odkryłam, że jednej z jego książek dałam jedną na dziesięć gwiazdek, więc temu panu również nie powinnam wierzyć. Ogólnie irytują mnie rekomendacje pojawiające się na okładkach książek, bardzo często stanowczo odbiegają one od prawdy. Historia opowiada losy Margaret Parsons, która została zamordowana z niewiadomych przyczyn, a jej ciało porzucono w pobliskim lesie. Kobieta była przykładną żoną i gospodynią domową, nie rzucała się w oczy oraz wiodła spokojne życie. Któż więc dopuścił się zbrodni? Nadinspektor Wexford rozpoczyna śledztwo, podczas którego na jaw wychodzą skrywane sekrety. Dochodzenie prowadzi do tajemniczego ?Doona?, który dedykował ofierze książki. Mój największy zarzut? Nuda. Kryminał powinien trzymać w napięciu, powodować bezsenność i dreszcze, wciągać oraz nie pozwalać się na moment oderwać. Tym razem nie dostałam nic z tych rzeczy. Właściwie akcja książki całkowicie legła w gruzach, ciągnąc się jak flaki z olejem, na jej miejsce wkroczyło za to morze dialogów. Chyba pierwszy raz w życiu narzekam na zbyt dużą ilość rozmów, a nie opisów. Trzeba jednak umieć wywarzyć obie te kwestie tak, by czytelnik ani się nie wynudził, ani nie poczuł się, jak gdyby czytał filmowy scenariusz. Bohaterowie wydali mi się nijacy i przerysowani, nie mieli w sobie nic, co pozwoliłoby mi ich zapamiętać na dłużej. Zakończenie mnie nie zaskoczyło, gdyż mniej więcej w połowie książki wpadłam na właściwy trop. Oczywiście nie jest to pozycja zasługująca na najgorszą ocenę, ponieważ czytałam już o wiele bardziej kiepskie powieści, ale książce tej można poświęcić wieczór lub dwa i odłożyć ją na półkę, zupełnie o niej zapominając. Autorki jeszcze nie szufladkuję, muszę sięgnąć po inne jej pozycje, by wyrobić sobie opinię.

18/07/2018

Anna Rydzewska

Wróżka z gwiezdnego pyłu

Hania to ośmioletnia dziewczynka, która od zawsze marzyła, by zostać dobrą wróżką. Cechują ją nadzwyczajna wrażliwość, empatia i pragnienie niesienia pomocy. Gdy pewnego dnia spotyka w lesie wyjątkowego Wilka Alberta, jej życzenie ma wreszcie szansę się spełnić. Dwójka przyjaciół wyrusza w fascynującą, magiczną podróż, przepełnioną cennymi lekcjami o największych wartościach.



Co jest źródłem Gwiezdnego Pyłu?



Czy Hania zostanie wróżką, niosącą radość i pomoc potrzebującym?



Odkąd pamiętam, uwielbiam książkę "Mały Książę", będącą skarbnicą najpiękniejszych sentencji o życiu. Teraz nareszcie udało mi się znaleźć polski odpowiednik tej niezwykle wartościowej pozycji. To niesłychane, że niewielka pod względem objętości lektura, może nieść tak ogromny przekaz i być nasycona równie potężną dawką emocji.



Krocząc po kolejnych stronach, razem z sympatyczną Hanią, doświadczamy niesłychanie wartościowych lekcji. To doskonały sposób, by na chwilę się zatrzymać, zastanowić nad własną postawą. Pochłonięci przez kolejne obowiązki, załamani pojawiającymi się problemami, zapomnieliśmy o tym, co ma największe znaczenie, pogubiliśmy się. Wielu z nas nadal nie zdaje sobie sprawy, że kierując się szczerą miłością i zrozumieniem, można zdziałać o wiele więcej niż w gniewie czy frustracji. Ta wyjątkowa pozycja uczy nas, w jaki sposób patrzeć na życie, jak docenić to, co otrzymaliśmy, uzmysławia, że każdego dnia doświadczamy cudu, mimo że nie zawsze to dostrzegamy.



"Ta miłość jest w sercu każdego z nas. Wszystkie istoty mają w sobie takie źródełko nieskończonej miłości, która pomimo dawania nigdy się nie kończy. To jest prawdziwa, czysta miłość, bez żadnych warunków, bez przywiązania. Jest bezinteresowna, bo nie kochasz za coś, a kochasz dla samej przyjemności kochania. Nie ma tam miejsca na rozczarowanie, bo niczego nie oczekujesz w zamian."



Historia Hani stanowi również doskonały wstęp do rozmowy z dziećmi o wszelkich emocjach. Wilk opisuje wiele z nich niezwykle dokładnie, w sposób przystępny. Rodzice przekładając sytuacje na przykłady bliższe swemu potomstwu, mogą sprawić, iż pociecha bez żadnych oporów zacznie mówić o wszelkich uczuciach, które towarzyszą jej na co dzień. Powieść także uwrażliwia, uczy empatii, wyczula na krzywdę. Bohaterowie swoimi czynami pokazują, jak należy postępować, jak traktować bliźnich. Wszystkie te bezcenne lekcje owiane są magiczną otoczką, dlatego jestem pewna, iż lektura skradnie serca zarówno waszym dzieciom, jak i Wam. Nadprzyrodzone istoty, cudowny Gwiezdny Pył i moc, którą może posiadać każdy z nas, tworzą fascynujące tło, dzięki jakiemu nawet najtrudniejsze bezcenne nauki stają się łatwe do przyswojenia.



Główna bohaterka bezsprzecznie jest osobą, którą powinno się naśladować. Kieruje się miłością, pragnie pomagać innym, docenia piękno otaczającego świata. Nauczyciel dziewczynki stara się przepełnić jej serce optymizmem oraz wdzięcznością, i choć dla niektórych jego słowa mogą wydawać się trochę naiwne, myślę, że pozwolą one przetrwać wiele cięższych sytuacji. Niestety dorosłym, posiadającym bagaż dość bolesnych doświadczeń, nie będzie łatwo uwierzyć w to, iż wszystko dzieje się z jakiegoś powodu, każda przykrość stanowi lekcję, a samą miłością i wiarą da się uzyskać szczęście. Mimo wszystko uważam książkę za bardzo wartościową i sądzę, że lepiej napełnić serce dziecka pewnością, iż bycie dobrym człowiekiem stanowi fundament do spełnienia.


"Szczęście też jest zrobione z Gwiezdnego Pyłu, który mieści się w sercu. Masz do niego nieograniczony i bezwarunkowy dostęp. Czyli sama tworzysz swoje szczęści. I zawsze od ciebie zależy, aby je czuć i rozdawać."



"Wróżka z Gwiezdnego Pyłu" jest niezwykle mądrą, wzruszającą książeczką, jaka z pewnością zachwyci wielu rodziców, jak i ich dzieci. Wyruszcie w niezapomnianą, fascynującą podróż, w trakcie której wraz z pomocną Hanią odkryjecie największe wartości i docenicie otaczające was piękno. Baśniowe stworzenia po raz kolejny uzmysłowią wam, jak wielką potęgą jest miłość, przepełnią wasze serca nadzieją i dobrem, skłonią do głębokich refleksji i ułatwią rozmowę z dziećmi o wszelkich emocjach. Jak zostać dobrą, pomocną wróżką? Przepis odnajdziecie krocząc po tym wyjątkowym alfabecie. Polecam gorąco!

Wspaniała książka pełna barwnych opisów które lubi czytelnik S-f a przy tym co bardzo wciąga - opisy rożnych systemów wykorzystywanych przez bohaterów .
Książka napisana z punktu widza i w tym momencie czytelnik może oglądać własnymi oczyma całą akcje . Smaczku i napięcia do akcji dodają opisy , uczuć , spostrzeżeń , obaw , min , co całej książce nadaje charakter uczuciowy i dlatego w niektórych momentach możemy się śmiać , cieszyć , a nawet i mieć łzy w oczach . Wspaniała historia jednej wyprawy najlepszego , najnowszego , z najlepszą załogą ale pierwszy raz razem na takiej wyprawie miedzy galaktycznej . Czy ci łudzę się zgraja ? . Potężne zagrożenie w innych światach oznacza zagrożenie dla ziemi , czy podołają ? . Potężny wróg zupełnie inny niż wszyscy inni wrogowie , przerażający , nieprzewidywalny i z nowymi technologiami . Czyta się jednym tchem polecam .

18/07/2018

Julka

Drogi do wolności Iskra

Idealna na wakacje, przyjemna, ciekawie opisuje nastroje I emocje zwykłych ludzi, którzy muszą stawić czoła nadchodzącej wojnie. Nie brakuje tu silnych charakterów kobiet, przepychanek ego i bardzo ciekawie rozwiniętej akcji. Autor ma niezaprzeczalny talent do budowania relacji między czytelnikiem i bohaterami. Świetnie mi się to czytało

18/07/2018

Izabela W

Lato utkane z marzeń

Gabriela Gargaś ? czarodziejka kobiecych uczuć ? zaprasza do urokliwego pensjonatu w Bieszczadach, gdzie wszystko może się zdarzyć?

W małym bieszczadzkim miasteczku czas płynie leniwie. W ogrodzie przy Różanym Pensjonacie rozkwitają róże, a serce Michaliny tęskni za mężczyzną, którego pokochała pewnego zimowego wieczoru. Jej wybranek jednak odwiedza ją zdecydowanie zbyt rzadko, przez co ich miłość zostaje wystawiona na próbę.

Sielską atmosferę zburzy przybycie tajemniczego Przemka, który spróbuje oczarować Michalinę i skraść jej serce. Czy uda mu się sprawić, że dziewczyna zapomni o ukochanym?

W malowniczej scenerii goście pensjonatu przeżyją niezapomniane chwile, a ich los się odmieni i dostaną od życia drugą szansę.

"Nauczyła się już, że w życiu nie należy za bardzo przywiązywać się do swoich planów, bo bardzo często los daje nam prztyczka."

Czarodziejka kobiecych uczuć tym razem czaruje w iście letnim klimacie. Sielska atmosfera bije z kart powieści i sprawia, że ma się ochotę wstąpić do Różanego Pensjonatu.

Już od pierwszych stron, gdy tylko zagłębiłam się w tę opowieść, nie mogłam nie odczuwać wraz z bohaterami wszystkich rozterek, obaw i uczuć. Nie wszystkie ich decyzje były dla mnie do zaakceptowania, a mimo to polubiłam ich, zarówno tych pierwszego, jak i drugiego planu. Lektura ta daje na ważną lekcję, z której warto wyciągnąć właściwe wnioski. Dzięki zastosowanej retrospekcji poznajemy nastoletnią Amelię oraz towarzyszące jej problemy i uczucia. Dziewczyna tuż przed maturą uciekła z domu z chłopakiem, gdyż nie czuła się przez nich kochana. Wątek ten doskonale oddaje współczesne realia, jakie wcale nie tak rzadko spotykamy i w naszych rodzinach. Zapracowani rodzice zapominają o tym, że ich prawie już dorosłe dzieci wciąż potrzebują z ich strony uwagi i zainteresowania.

"Tęsknota jest jak przewlekła, nieuleczalna choroba. Nie ma na nią lekarstwa."

Historia ta przypomina o tym, że nie można nikogo osądzać oraz że nie warto zbyt długo chować do naszych bliskich urazy. Trzeba nauczyć się wybaczać, by nie okazało się, że na wszystko jest za późno. Podobnie jak nie można zbyt łatwo rezygnować, poddawać się, przegapiać szans, jakie daje nam los. Tak rzadko mówimy o tym, co czujemy, co nosimy w sercu. Nie pozwalamy, by emocje kłębiące się wewnątrz nas miały szansę dotrzeć do właściwej osoby.

"Tak rzadko mówimy o tym, co czujemy. Myśli, emocje i uczucia pozostawiamy w głowie, w sercu, nie wypuszczamy ich na światło dzienne. Dlaczego nie mówimy, że za kimś szalejemy, kogoś kochamy, kogoś pragniemy? Bo zazwyczaj boimy się odrzucenia."

Muszę przyznać, że spodziewałam się, iż wszystko zakończy się szczęśliwie i po myśli bohaterów. Jednak autorka mnie zaskoczyła zostawiając otwartą furtkę na ciąg dalszy ich losów, który z przyjemnością poznam. Już kolejny raz Pani Gabrysia sprawiła że trudno było mi wybrać kilka cytatów. Zdecydowanie jest w czym przebierać, a każde zdanie, które wyszło spod jej pióra trafia w czytelnika i nie pozostawia go obojętnym.

"Lato utkane z marzeń" to klimatyczna i ciepła powieść ubrana w całą paletę uczuć, gdzie prym wiedzie miłość, tęsknota, samotność, relacje rodzicielskie i drugie szanse. Z chęcią ponownie zawitam do Złotkowa i kawiarenki babci Zosieńki "Cynamonowe Serca".

18/07/2018

Anna Rydzewska

Clarissa

Początki związku zawsze są fascynujące. Wszystkie pierwsze razy wywołują ekscytację i przyjemną niepewność. Żyjemy intensywniej, nasyceni beztroską i ciekawością wzajemnie się poznajemy, nie stronimy od szalonych przygód, zbieramy kolejne emocjonujące doświadczenia. Z czasem zakładamy rodzinę, pragnąc zadbać o przyszłość, wpadamy w wir obowiązków zawodowych i domowych, często zapominając o własnych potrzebach. Wtedy najczęściej w związek zaczyna wkradać się monotonia i rutyna. Wolny czas spędzamy spokojnie, według stabilnych schematów. Niby wszystko wspaniale się układa, ale człowiekowi powoli zaczyna brakować tego dreszczyku emocji, silniejszych doznań, od których niemal kręci się w głowie.



Tak dokładnie jest w przypadku Clarissy, ułożonej Angielki, matki dwójki dorastających dzieci. Kobieta jest doceniana w pracy, świetnie dogaduje się z pociechami, relacje z mężem również należą do udanych, a jednak pomału zaczyna jej czegoś brakować. Pragnie odświeżyć swój związek, sprawić, by znów leciały iskry. W momencie, gdy obiecuje sobie poprawę i stopniowo snuje plany, jak spełnić swoje najskrytsze pragnienia, otrzymuje od szefa nietypową propozycję. Przełożony prosi ją, by wraz z kolegą, wyjechała na półroczną delegację do Polski. Z jednej strony kobieta jest przerażona rozłąką i wyjazdem do nieznanego kraju, z drugiej jednak, nie potrafi ukryć podekscytowania na myśl o ciekawej przygodzie i nowych doświadczeniach. Wierzy także, iż tęsknota spowodowana separacją, pozwoli umocnić jej małżeństwo.



Osoby, które zaopiekują się nią w nowym miejscu pracy, pozwolą jej ujrzeć rzeczywistość w zupełnie innym świetle. Dzięki nim odkryje własne, skrywane dotąd pragnienia, doceni swą wartość i na reszcie w pełni rozwinie skrzydła. Emocje i ekscytujące doznania, jakie zafunduje ów nieprzewidywalny wyjazd, na zawsze odmienią jej życie.



"Bywały chwile kiedy pragnęła znowu być sobą sprzed lat, tą, którą była, nim wzięła ślub, nim pojawiły się dzieci. Tęskniła za czasami, kiedy mogła wyrzucić z siebie emocje w spontanicznym wybuchu."


Po "Clarissę" sięgnęłam z ogromnym entuzjazmem, praktycznie byłam pewna, że książka mi się spodoba. Muszę jednak przyznać, iż ta pozycja okazała się większym zaskoczeniem, niż mogłam się spodziewać. Od lektury minęło już kilka dni, a ja nadal nie mogę wyjść z podziwu, że mężczyzna jest w stanie tak trafnie opisać wszelkie kobiece emocje, począwszy od niepewności, poprzez ekscytację, aż do czystego spełnienia. Wszelkie sceny erotyczne nakreślone zostały w sposób niezwykle finezyjny, dlatego rozpalają serce i pobudzają zmysły.



,,Podobno nieobecność sprawia, że kocha się mocniej."



Język autora jest niesłychanie lekki i przyjemny, dlatego po kolejnych stronach kroczy się wręcz błyskawicznie. Lektura okazała się niezwykle przyjemna, lecz nie jest to zwykła, tandetna opowiastka. Historia Angielki posiada głębsze dno, może stanowić dla kobiet swoisty drogowskaz. Pisarz nakreślił wszelkie emocje na tyle sugestywnie, iż nie sposób nie utożsamić się z główną bohaterką, doskonale ją rozumiemy, a czasem nawet możemy mieć wrażenie, iż to powieść o nas samych. Bardzo często przecież doświadczamy identycznych rozterek, pragniemy zmiany na lepsze, chcemy przestać udawać, lecz nie jesteśmy w stanie odważyć się pokazać prawdziwego oblicza. Potrzebujemy impulsu, jaki nam uświadomi, iż pragnienia, o których śnimy każdej nocy, nie są ani złe, ani niemożliwe do realizacji.



"Co sobie obiecywała? Koniec nudnych poniedziałkowych opowieści w kuchni. Dokładnie to. Dreszczyk emocji. Miała do niego prawo. Przysięgła, że ożywi swoje małżeństwo. Pozwoliwszy sobie na chwilę zapomnienia, zanurzyła się na powrót w najgłębszych pragnieniach."



Jack Lauriger stworzył naprawdę wyjątkowe, nietuzinkowe i niesłychanie pozytywne postacie, jakich nie sposób nie pokochać. Zarówno główna bohaterka, jak i Polacy opiekujący się nią na wyjeździe, momentalnie skradli moje serce. To bohaterowie, od których możemy wiele się nauczyć, napełniają nasze dusze nadzieją, wiarą, a także motywują do działania. Nie boją się nowych doświadczeń, potrafią czerpać z życia jak najwięcej, dzięki czemu uzmysławiają czytelnikowi, jak wiele może stracić, jeśli zamiast ciekawością, będzie kierował się strachem.



Niesłychanie spodobała mi się również możliwość ujrzenia Polski z perspektywy obcokrajowca. Wspomniane zostały ważne wydarzenia historyczne, ukazano cenne zabytki, piękno wyróżniającej się natury, ale także podkreślono ogromną dawkę pracy, jaką włożono w odbudowanie kraju. Zdarzenie dwóch odmiennych kultur jest fascynujące, zwłaszcza, iż dochodzi do obalenia wielu znanych stereotypów. Lęk głównej bohaterki przed nieznanym szybko zamienił się w czystą ekscytację, a czytelnik wielokrotnie mógł odczuć dumę i satysfakcję, że jego kraj wywarł na Angielce tak znakomite wrażenie.



"Czy żałowała? Ani jednej chwili. Czy zrobiłaby to jeszcze raz? To pewne. Tego, co przeżyła, nie mogła sobie zaplanować. Czuła się odnowiona, pełna energii. Wyzwolona. Ta podróż wykraczała poza jej najśmielsze marzenia."



"Clarissa" jest zaskakującą, porywającą, niezwykle ciepłą i przyjemną lekturą dla kobiet, która może stać się impulsem do długo wyczekiwanej, wewnętrznej przemiany. To piękna i fascynująca historia o poznawaniu samej siebie, odkrywaniu i rozbudzaniu własnej kobiecości, czy wreszcie o ukrywanych pragnieniach, jakie spędzają sen z powiek. Książka idealna na długie, gorące letnie wieczory. Gwarantuję, iż zafunduje Wam niezapomnianą rozrywkę i relaks, ale również skłoni do zadumy nad własnym postępowaniem. Każda z nas może być szczęśliwa, wystarczy tylko "rozwinąć skrzydła i odważyć się latać"! Polecam całym sercem.

RECENZJA POCHODZI Z BLOGA :

http://zapiski-ksiazkoholiczki.blogspot.com/2018/07/sarah-j-maas-dwor-cierni-i-roz.html


Wiele słyszałam o magicznej książce, z którą dziś do was przybywam. Jako, że na co dzień gustuje w innym gatunku literatury, zaryzykowałam i sięgnęłam po "Dwór cierni i róż" autorstwa Sarah J. Maas. Wydanie tej powieści bardzo mi się podoba. Tytuł umieszczony na centralnej części okładki, pokazuje potęgę jaką ta książka ma w sobie. Na odwrocie czeka na nas opis historii, jak i krótka wzmianka o autorce, jednak przyznam się, że brakuje mi skrzydełek. Z pierwszym tomem zaczęła się moja przygoda z autorką.

"Nawet jeśli nie był to zwykły wilk, nie miało to znaczenia. Nawet jeśli to jedna z czarodziejskich istot, wkrótce skona."
Jak już wyżej wspomniałam, na co dzień nie spędzam czasu z fantasy, czy typowo młodzieżówkami. Jednak słysząc tyle pozytywnych opinii towarzyszących tej serii, stwierdziłam, że muszę przekonać się na własnej skórze, z czym mam do czynienia. Kupka wstydu wciąż się piętrzyła, więc nie tracąc czasu wzięłam się za czytanie. Jako mała dziewczynka bardzo lubiłam baśnie czy bajki Disneya. "Piękna i Bestia" to moja ulubiona bajeczka. Momentami "dwór" przypominał mi o niej. Mowa tutaj o momentach takich jak: życie za życie, czy mimo, że dziewczyna miała być więźniem dostała komnatę i wszystko co najlepsze oraz przede wszystkim motyw miłości pomiędzy kobietą, a czarodziejskim stworzeniem.

"Serce na chwilę zamarło mi w piersi, Bestia już nie ryczała, ale spoglądała na mnie z wyraźnie wyczuwalną wściekłością. Może nawet lekko zabarwioną smutkiem."

W książce poznajemy dwa światy. W jednej części mieszka zwykli śmiertelnicy, natomiast w pozostałych żyją czarodziejskie postacie fae. Ich ziemie oddzielone zostały od siebie murem. Ludzka dziewczyna imieniem Feyra, opiekuje się rodziną, to właśnie ona w czasach ogromnej biedy, dba o to aby jej ojciec i siostry miały co jeść. Młoda kobieta potrafi polować, oprawiać skóry oraz nie boi się ciężkiej pracy. Pewnego dnia, w środku zimy, kiedy wybrała się na polowanie jej życie zmienia się nie do poznania. Chcąc zabić sarnę, musi również zabić ogromnego wilka. Jakiś czas później dowiaduje się jakim było to nieporozumieniem. Omyłkowo zabiła jednego z fae. Wyżej podałam za przykład słowa : "życie za życie", chodzi o to, że piękna Bella uratowała ojca przed pozostaniem w zamku, tutaj wygląda to inaczej. Feyra musi udać się do zamku księga Dworu Wiosny jako zadośćuczynienie za zabicie fae, "życie za życie", jest tutaj jak najbardziej trafionym określeniem. Wszystko w Prythianie ją zaskakuje. Zupełnie inaczej to sobie wyobrażała. Po pewnym czasie okazuje się, że cała kraina Dworów jak i ludzi jest zagrożona. Jej książce Tamlin potrzebuje pomocy. Tylko ona będzie mogła poradzić sobie z powierzonym jej zadaniem. Czy sprosta temu wyzwaniu i uratuje ich krainy? Dowiecie się nie inaczej jak czytając "Dwór cierni i róż".
"- Ciesz się swoim ludzkim sercem, Feyro. Żałuj tych, którzy nie czują już nic."

Książka tchnęła do mnie trochę świeżości. To doskonała odskocznia od dnia co dziennego. Można się przy niej zrelaksować. Zabiera nas w niezwykłą krainę, magia jest wręcz wyczuwalna. Pobudza wyobraźnię. Mimo, że to fantasy, posiada bogaty wątek romantyczny. Autorka idealnie dawkuje nam emocje, książka trzyma nas w napięciu do ostatnich stron. Chociaż to grubasek, czyta się ją przyjemnie i szybko. Wciągająca historia zapewnia nam rozrywkę i umila czas. Nie możemy przewidzieć dalszego ciągu, dzięki czemu czujemy zaskoczenie. Mam nadzieję, że jak najszybciej zabiorę się za drugą i trzecią część, ponieważ jestem ogromnie ciekawa dalszego ciągu tej historii.

18/07/2018

Domi czyta

Adam

Premiera: 18.07.2018

?Ułożyłam się na jednej połowie łóżka i podniosłam przykrycie, dając mu do zrozumienia, że chcę, aby do mnie dołączył. Wahał się tylko kila sekund, a potem ostrożnie ułożył się obok mnie. Nie było w tej chwili niczego niestosowanego ani dwuznacznego. Byliśmy dwojgiem ludzi, który potrzebowali ciepła drugiego człowieka. Byliśmy zmarznięci i samotni. (?) Ta chwila była jednocześnie intymna i niewinna. Była wszystkim.? ? fragment powieści.

Zamknijcie oczy, tak na chwilę. Spróbujcie sobie wyobrazić to, czego najbardziej się boicie. Większości z Was przed oczami stanęły pająki, wypadek samochodowy, a może choroba, czy strata bliskiej osoby. Ale być może znalazły się wśród Was osoby, które tak, jak tytułowy Adam, kiedy tylko przymkną powieki, widzą nad sobą kata w skórze ojczyma, który bez żadnych skrupułów zabiera dziecku poczucie bezpieczeństwa, ufność do ludzi i godność, a także matkę. Tak? Adam nie może wrócić myślami do ciepłego domu. Jedyne co może, to opanować niełatwą sztukę izolowania się od traumy, zamykania serca na to, co najohydniejsze. Czy nie ma dla niego nadziei?

?Adam? to najnowsza książka Agaty Czykierdy-Grabowskiej, która w sposób porażający i popisowo prawdziwy zaprasza nas do umysłów pary nastolatków, będących ofiarami świata dorosłych. Mimo, iż reprezentuje ona gatunek ?New Adult? to jest nadzwyczaj dojrzała i de facto powinna przypaść do gustu każdemu wrażliwemu czytelnikowi, bez względu na wiek. Nie znajdziemy w niej naiwnej bohaterki, rozkochującej się w macho. Nie znajdziemy w niej również mdłej miłosnej historii jakich wiele na rynku. O nie!

Bo ?Adam? to utrzymana w interesującej konwencji powieści młodzieżowej przeplatanej mądrymi bajkami, historia nieśmiało rodzącej więzi pomiędzy Adamem i dziewczyną, której imię nie pada na kartach książki ani jeden raz. Przy czym to właśnie dziewczyna ? szesnastoletnia jedynaczka tworząca razem z rodzicami rodzinny dom dziecka ? jest główną narratorką i z pamiętnikarskim zacięciem rozkłada na czynniki pierwsze swoje życie w tej jakże specyficznej relacji z dziećmi przyjętymi pod ich dach. Kiedy w domu pojawia się siedemnastoletni Adam, za sprawą jednego tylko spojrzenia, świat wstrzymuje oddech, by zasiąść do obserwacji poczynań tej dwójki. Jedno dla drugiego okazuje się bowiem ratunkiem, chociaż o happy end nie jest łatwo.

Powieść ta buzuje emocjami, tymi dobrymi, ale przede wszystkim tymi ciężkimi, mrocznymi, przygniatającymi serce czytelnika i wyciskającymi z oczu łzy. Łzy rozpaczy i niezgody na to, co może przytrafić się niewinnym dzieciom; dzieciom, które główna bohaterka w przenośni dzieli na ?żywe? oraz ?martwe?. Te drugie doświadczyły maltretowania, przemocy psychicznej, fizycznej i seksualnej, zatem są naznaczone niewyobrażalnym cierpieniem, odbierającym im siły do życia. A że główna bohaterka ma serce przepełnione empatią i nie potrafi przejść obojętnie obok krzywdy dzieci, to tylko dodaje całej historii autentyzmu. Sam Adam natomiast to kolejny męska postać, która wychodzi spod pióra Agaty, rozkładająca żeńską część odbiorców na łopatki. Pokiereszowany brutalnie przez los, ale nadal wrażliwy młody mężczyzna, który widział i przeżył już więcej niż niejeden pełnoletni (ale czy dojrzały?) facet.

Z pełnym przekonaniem zachęcam Was do sięgnięcia po ten tytuł. Nie obiecuję, że będzie to lektura łatwa, ale zapewniam, że warta poświęconego jej czasu, tym bardziej, że niejednoznaczne zakończenie zaskakuje i oddaje pole wyobraźni czytelnika. Moim zdaniem to najlepsza, najbardziej dopracowana i przejmująca książka spośród wszystkich dotychczasowych powieści Agaty. Czytajcie ten majstersztyk w gatunku NA z doskonale dopracowanym podłożem psychologicznym, po prostu czytajcie.

Serdecznie dziękuję OMG Books oraz autorce za możliwość przedpremierowej lektury tego niesamowitego tytułu.

18/07/2018

Dorota Kachlicka

Na pożółkłym papierze

Jeszcze jedno... powieść .... ?Na pożółkłym papierze? przypomniała mi, że warto pielęgnować wspomnienia, nie bać się bólu, czerpać siłę ze swojej wrażliwości i czasem spojrzeć w głąb siebie by przypomnieć sobie, co w życiu liczy się tak ... naprawdę. To historia o tym, by nie zapominać, że życie lubi rzucać nam wyzwania. Każe spojrzeć na świat z różnej perspektywy, ale... zawsze przewrotny los, zawsze wyciąga do nas pomocną dłoń. Nierzadko to co najbardziej potrzebne i wartościowe kryjąc, w ludziach, miejscach czy nieoczekiwanych zdarzeniach. To przecież one mogą odmienić nasze życie i zakorzeniają się w naszych sercach.

Sięgnij po powieść Na pożółkłym papierze i pozwól by Twoje serce otuliły piękne emocje wzruszenia. Przytul do siebie najpiękniejsze wspomnienia.

https://zatrzymachwileulotne.blogspot.com/2018/07/ktora-zmienia-wszystko-l-na-pozokym.html

18/07/2018

Spadło mi z regała

Wiedźma duszona w winie

Jestem z siebie dumna. Sukcesywnie podążam wyznaczonym przez siebie szlakiem. Nie ukrywam ? łatwo nie jest. Droga jest kręta, wyboista, mam wrażenie, że zbyt często obsypana kamieniami, które umykają spod nóg podczas wspinaczki. Tak zwane podejścia niestety pojawiają się często. Nazwałam ten szlak otwarciem na nowości. Postanowiłam wyjść poza kanon literatury, która zdominowała moje regały. Chcę przyjrzeć się twórczości pisarzy/pisarek, których nie znałam, a którzy są powszechnie zachwalani. Z tego właśnie względu sięgnęłam po Wiedźmę duszoną w winie Marty Obuch. Przyznam, że komedie kryminalne nie są mi szczególnie bliskie, zwłaszcza, jeśli chodzi o bardzo współczesnych autorów (bo w Chmielewskiej zaczytywałam się jako nastolatka, więc uznaję, że to było wieki temu). Obuch to zupełnie nieznana mi pisarka, która zawojowała literacki świat (w swoim gatunku) i zyskała sporą rzeszę fanów, o czym przekonałam się, zapowiadając recenzję tej książki. ?Zarwałam dla niej nockę?, ?Marta pisze bardzo fajnie? ? grzmiały koleżanki, komentując zdjęcie na Instagramie. Pomyślałam wówczas, że to będzie coś dla mnie ? lekkie, zabawne, odprężające.

Bożena to kobieta niezależna, menadżerka jednego z banków, nosząca wszelkie znamiona tak zwanego ?korposzczura?. Kiedy dowiaduje się, że została spadkobierczynią majątku swojego wuja, w postaci nieruchomości położonej pośrodku niczego, postanawia przyjrzeć się posiadłości i ocenić, ile dodatkowych zer może wpaść na jej konto. Tymczasem okazuje się, że wujek miał spore poczucie humoru, a przede wszystkim pasję, którą zaraził pewnego młodego przyjaciela. Odkrycie tego faktu przez bohaterkę staje się początkiem całej serii zdarzeń, która zdaje się nie mieć końca.

Właśnie. Z tymi zabawnymi zdarzeniami jest różnie. To, co dla jednych jest szczególnie śmieszne, dla innych może być jedynie powodem do niewyraźnego grymasu. To tak jak z kobiecą urodą ? jedni zostaną powaleni na kolana, a inni co najwyżej zawieszą oko o sekundę dłużej i? pójdą dalej, zapominając o tym fakcie. Wiecie do czego zmierzam? Liczę na to, że chwytacie, o co mi chodzi. ?Rozliczając? Martę Obuch z jej najnowszej książki (bo innych nie znam), muszę przyznać, że ma talent do pisania w sposób lekki i przystępny dla większości czytelników. Nieskomplikowany język, dający się wyczuć tak zwany ?flow?, umiejętność tworzenia charakterystycznych postaci ? to zdecydowanie atuty tej autorki. Nie dziwi mnie fakt jej popularności, szczególnie, że książki, które relaksują i najzwyczajniej w świecie poprawiają humor, są potrzebne. Powiedziałabym nawet, że niektórzy cierpią na deficyt takiej ?odmóżdżającej? literatury. Obuch zdaje się zadawać kłam przekonaniu, że czytanie jest męczące i wymaga absolutnego skupienia.

Jednak mimo tych wszystkich zalet, między mną a Martą Obuch zabrakło chemii. Przede wszystkim zmęczyłam się tą historią. Gdyby skończyła się jakieś sto stron wcześniej, to w mojej głowie nie odezwałby się szept (przechodzący z każdą kolejną stroną w krzyk): ?kiedy wreszcie będzie finał?!?. Niby nie było tam niepotrzebnych scen i wątków, a jednak lektura dłużyła mi się straszliwie. Drugą rzeczą, która niekoniecznie wpasowała się w moje oczekiwania, są dialogi. Zdaję sobie sprawę z faktu, że w komedii kryminalnej nie chodzi o opisy przyrody, a jednak miałam poczucie, że wymiana zdań zdominowała całą treść, co dla mnie jest mało satysfakcjonujące. To wcale nie znaczy, że Wiedźma duszona w winie jest złą książką ? ona po prostu nie jest dla mnie. Za to z pewnością jest dla tych, którzy szukają chwili oddechu, chcą skończyć wieczór z niezobowiązującą lekturą i mają ochotę na wartką akcję z kryminalnym akcentem. I jeszcze dla tych, którzy czują potrzebę pochwalenia się kolejną przeczytaną książką, bo ? jeśli akcja Wiedźmy? Was wciągnie ? śmiało będziecie mogli powiedzieć, że w ciągu dwóch dni przeczytaliście ponad czterystustronicową knigę.

18/07/2018

Dorota Ka

Orphan X Człowiek znikąd

W tej części to nasz główny bohater będzie potrzebował swojej własnej pomocy, ponieważ popadł w naprawdę niezłe tarapaty. Uwięziony, torturowany, otumaniony narkotykami, będzie musiał toczyć walkę z wrogiem, który z dnia na dzień będzie coraz bardziej liczny i niebezpieczny. Zwrotów akcji oraz kolejnych niespodzianek nie brakuje aż do ostatniej strony, przez co w pewnym momencie poczułam przesyt, bo nawet jak na "super Jacka Reachera na harleyu" było tego wszystkiego ciut za dużo. Nie odmówię jednak autorowi pomysłowości i umiejętności dawkowania napięcia - przez większą część książki sytuacja wydawała się beznadziejna i naprawdę byłam ciekawa, jak uda się wyjść bohaterowi z tych wszystkich opresji. (...)
www.coprzeczytalam.pl

18/07/2018

Patryk

Gra Rising Sun

Gra jest super,naprawdę polecam wszystkim!
teraz czatuje na Boxa z dodatkami z KS :)
POLECAM !!!

Świetna książka, bardzo wciągająca, po zakupie przeczytała cała rodzina po kolei. Każdy bohater jest przedstawiony z osobna a nie jako byt zbiorowy co w podobnych książkach jest często uciążliwe. Szczególnie podoba mi się to w jaki sposób jest przedstawiona więź dzieci z ich zwierzoduchami.
Świetna książka fantasy dla dzieci w wieku od 7 lat i osób starszych, najlepsza książka jaką czytałem.
Polecam.

17/07/2018

Beata M

Przeklęci święci

Niech się zgłosi ta osoba, która jeszcze wcale nie słyszała o Przeklętych świętych? Za granicą książka zdobywa ciągle same pochwały i było o niej głośno kiedy miała swoją premierę. Dużo osób wyczekiwało ją u nas i w końcu się udało. Tutaj również wszędzie o niej słyszałam a na Instagramie była masa zdjęć przedstawiających powieść. Dlatego również musiałam poznać, czemu wszyscy się tak zachwycają. Byłam ciekawa czy autorka swoim stylem pisania będzie bardziej przypominać Króla kruków lub Drżenie.

Styl pisania Maggie jest zupełnie inny. Nie czuję żadnego powiązania z powyższymi książkami. Jeśli mam być szczera, to jeszcze nigdy nie spotkałam się z taką formą fantastyki. I tym razem chyba to ciężej przeszłam. Mianowicie trudno było mi wkręcić się w całą historię, przez co naprawdę długo czytałam książkę. Dawkowałam sobie kilkadziesiąt stron dziennie żeby również czytać inne książki a nie tylko poświęcać czas na Przeklętych świętych.

Ale nagle po połowie coś się zmieniło. Akcja nabrała tempa i wszystko stało się bardziej ciekawsze. Te końcowe sto stron przekartkowałam bardzo szybko. O wiele lepiej rozumiałam cały motyw książki i w wyższym stopniu spodobała mi się niż przedtem.

Bohaterowie tutaj są jak najbardziej na plus. Każdy z nich miał wyjątkowy charakter, wszyscy zupełnie różnili się od siebie. I tutaj jak najbardziej mi się to podobało, ponieważ dzięki temu powieść solidnie wyróżnia się od innych.

Nie uważam Przeklętych świętych za najlepszą książkę. Również nie zapowiada się żebym ponownie ją przeczytała. Ale też nie mogę powiedzieć że książka jest zła. Tak naprawdę to jest pozycja jedna z niewielu, które trzeba samemu sprawdzić. Niektórym może się nie spodobać a inni stwierdzą że jest magiczna i cudowna. Ja oczekiwałam zupełnie czegoś innego, ale jednak jej całkowicie nie przekreśliłam.

Recenzja pochodzi z bloga
exploringwithbooks.blogspot.com

17/07/2018

CZECHYPOPOLSKU.PL

Zostańcie z nami

Podskórnie obawiam się schematów, psują mi poznawczą zabawę, lekturę, jednocześnie tyle razy już się powtórzyły. Czytam o uhonorowaniu autora Zostańcie z nami (Zůstaňte s námi) Marka Šindelky nagrodą Magnesia Litera, Tučková za Boginie z Žítkovej też ją otrzymała, umysł zaczyna oczekiwać. Na rewersie pod koniec opisu wyskakuje mi ?szczery do bólu obserwator?, głowa się w tym grzebie, a przecież nic jeszcze nie zostało skonsumowane. Uprzedzony umysł nie zazna już spokoju, gorączka będzie trwać do końca.

Chwilę potem wiem, że opowiadań składających się na Zostańcie z nami jest osiem, krótkie formy, moderna, surowo czyli według wzorców współczesnej czeskiej prozy, gdzie opowiadanie zdecydowanie króluje. Wśród opowiadań są dłuższe i krótsze, rzeczywistość ma być niedoskonała, ma zaglądać do głów, obnażać, po dekadencku?.a jakże. Ma się rozmywać, boleć, mamy uczestniczyć w przechodzonych związkach, wynajdując na siebie nowe toksyczne pułapki.

Jak słowa dzisiaj niewiele znaczą i jakie to wszystko śmiertelnie nudne. Może gdy opowiadań jest osiem nie wystarczyło pomysłu na tę dziewiątą. Może gdy krótka zapchajdziura wrzucona została między dwie dłuższe formy, kanwą nie było stopniowanie napięcia, a autor czując nasz chwilowy elektrokardiogram nie bawił się słowem, a po prostu tak mu wyszło. Może cały ten toksyczno-towarzysko- introspekcyjny miszmasz zrodził brak fabularnych pomysłów. Może te klimaty zrodziły się nad ranem, gdy oszołomiony alkoholem i nikotyną organizm nie umiał taktować w szerszej perspektywie. Może potem efekt tych stanów nie został przetrawiony, nie doczekał się refleksji, by na koniec, wzorem tylu współczesnych wydań, nie został nawet porządnie zredagowany. Może też, gdy następnym razem przyjdzie nam powiedzieć ? nie wiem czy zrozumiałem, choć opowiadania wywarły na mnie piekielne wrażenie ? zatrzymamy się, zamiast gęsiego wystawiać laurki nie umiejąc ich nawet umiejętnie wyartykułować. Może. To było zanim przyszła lektura.

A po tej nie przywarłem do ściany, nikt mnie nie cucił, odłożyłem książkę i w żaden sposób się wewnętrznie nie wzbogaciłem. Było ich osiem, językowo okazywały się podobne, suche tudzież według jedynie autorowi znanego algorytmu wydęte do granic. Wszystkie tkwiły w .............http://czechypopolsku.pl/marek-sindelka/

Produkt świetnej jakości, idealnie pasuje do czytnika. Realizacja zamówienia sprawna i szybka. Polecam innym.

Pierwszy picture disck w mojej kolekcji i pierwsze zaskoczenie - to brzmi po prostu świetnie.
Pomimo gęstości instrumentów (ach te prog-metalowe pasaże!) i odważnych aranżacji nie giniemy w natłoku dźwięków, a wszystkie, nawet najmniejsze detale, są doskonale słyszalne. Prawdziwy "must have" dla fanów ambitnego metalu i concept albumów. Grafika na winylu to również małe dzieło sztuki.

Najnowsze reedyjce Pink FLoyd dokonane pod czujnym okiem Berniego Grundmana to idealny przykład na udane odrestaurowanie klasycznych płyt. A zdecydowanie nie była to łatwa sztuka! Wystarczy posłuchać tytułowej suity zajmującej całą pierwszą stronę albumu, gdzie instrumenty dęte oraz chór rywalizują o względy słuchacza z "klasycznym" arsenałem rockowego zespołu - gitarami i perkusją. Absolutnie porywający utwór, a przecież to dopiero początek płyty!
Druga strona oferuje nam urokliwe ballady oraz prawdziwie psychodeliczny numer "Alans Psychedelic Breakfast" będący luźnymi improwizacjami muzyków nagranymi na dźwiękowym tle ... odgłosów przyrządzania jajecznicy.
Wspaniały pomnik czasów gdy liczyła się wyobraźnia w muzyce i jakość kompozycji. Warto też zwrócić uwagę na niezwykle oryginalną szatę graficzną, która zgodnie z zamysłem Floydów miała nie tyle nawiązywać do treści płyty, co uwypuklić oryginalność albumu.
Zdecydowanie 5/5 i do tego w niezłej cenie.

Czy warto?
Warto. Bardzo. Zestaw wyrównuje brak balansu napotykany podstawowym zestawie Netrunnera, oraz dodaje dwie karty tożsamości które pozwalają wypróbować alternatywne sposoby gry dla dwóch z siedmiu dostępnych w grze frakcji.

Dlaczego warto?
Pierwszy pakiet danych który ktokolwiek powinien kupić jeśli chce rozszerzyć swoją grę podstawową. Oryginalny zestaw podstawowy ma kilka wad, największą z nich jest to, że każdej z korporacji brakuje kilku bardzo ważnych kart agend, co powoduje że muszą wypełniać swoją talię gorszej jakości agendami neutralnymi. Pakiet ten zawiera zastrzyk mocnych agend dla każdej z czterech dostępnych w grze korporacji, otwierając znaczne pole manewru dla budowania talii. Dodatkiem jest bardzo dobry LÓD Caduceus, oraz obronne ulepszenie Ash 2X3ZB9CY.

Runner otrzymuje bardzo mocne karty turniejowe - Pancerz Plaskretowy i Chochlika, karty popisowe frakcji Anarchów. Niestety, nie ma tu wiele więcej dla Runnera - kilka ciekawych kart, ale żadna z nich nie należy do najlepszych, choć w grze towarzyskiej mogą się przydać.

Tożsamości: Magik: Mistrz Gry (Anarch), Haas-Bioroid: Razem Silniejsi (HB)

Wsparcie: Wszystkie korporacje

17/07/2018

OgródKsiążek

Przeklęci święci

Poprzednia powieść Maggie Stiefvater, "Wyścig śmierci", z miejsca mnie oczarowała i wciągnęła do niesamowitego świata wykreowanego przez autorkę. Dlatego nie miałam żadnych wątpliwości, że "Przeklęci święci" również znajdą się na liście moich lektur. Początkowo ta historia mnie nie porwała, ale wciąż miałam nadzieję, że w kolejnych rozdziałach to się zmieni. Czy tak się stało?

Bicho Raro to specyficzna miejscowość i wcale nie chodzi o sąsiedztwo pustyni ani o brak innych osad w promieniu wielu mil. To właśnie tutaj mieszka rodzina Soria, w której od lat rodzą się Święci. Z całego kraju przybywają do nich pątnicy pragnący doświadczyć cudu. Jednak to wcale nie jest takie proste, jak by się mogło wydawać. Owszem, to Święty przeprowadza pierwszy cud, ale wówczas mrok danej osoby ujawnia się, przybiera zewnętrzną formę. Reszta zależy od samego pątnika. Gdy wyciągnie wnioski i nauczy się, jak go ujarzmić, dokona drugiego cudu. Może to potrwać chwilę albo całe lata, a niektórym ta sztuka nigdy się nie uda. Soria izolują się od przybyłych, nawet z nimi nie rozmawiając, z obawy, że gdy złamią tabu i pomogą któremuś z nich, mrok dosięgnie także ich samych.

Gdybym miała określić tę książkę jednym słowem, powiedziałabym, że jest... dziwna. To wrażenie towarzyszyło mi przez cały czas i w zasadzie zaczęło zanikać dopiero pod koniec lektury. Akcji nie ma zbyt wiele, za to autorka postawiła na opisy i naszpikowała powieść metaforami. Bohaterowie intrygują, choć nie poznajemy ich zbyt dobrze. Beatriz to inteligentna dziewczyna, która nie chce być Świętą. Wszyscy uważają ją za osobę pozbawioną uczuć, nawet ona sama nie dopuszcza do siebie myśli, że może być inaczej. Niezwykle zdolna i zdeterminowana, samodzielnie skonstruowała nadajnik radiowy, wykorzystywany do pirackich audycji. Prowadzi je Joaquin, posługujący się pseudonimem Diablo Diablo. Trzeci z kuzynów, Daniel, to aktualnie urzędujący Święty. Mamy też interesujących pątników - Marisitę w sukni z żywymi motylami, na którą ciągle pada deszcz, księdza Jimineza o twarzy kojota, nauczycielkę Jennie, która nie może sama nic powiedzieć, jedynie powtarzać skierowane do niej słowa, porośniętego mchem Theldona czy bliźniaczki oplecione przez węża. Jest też Pete z dziurą w sercu, ale on akurat nie szuka cudu. Powód jego przybycia jest dużo bardziej prozaiczny - pragnie zapracować na ciężarówkę.

Maggie Stiefvater stworzyła oryginalną opowieść o życiu, poszukiwaniu cudów, miłości i poznawaniu samego siebie. O nadziei, która dodaje skrzydeł i o strachu prowadzącym do izolacji, utrudniającym normalne funkcjonowanie. O mroku, który tkwi w każdym z nas oraz o ciężkiej, mozolnej walce, jaką ludzie toczą, by go przezwyciężyć. Choć pomysł na fabułę bardzo mi się spodobał, a nietypowe opisy przyciągały uwagę, "Przeklęci święci" nie wywarli na mnie tak dobrego wrażenia jak poprzednia powieść autorki. Zdecydowanie brakowało mi akcji i w zasadzie dopiero ostatnie 100 stron zdołało mnie naprawdę wciągnąć. Jeśli więc liczycie na coś równie ciekawego jak "Wyścig śmierci", możecie się rozczarować. Natomiast osobom poszukującym lektury refleksyjnej, pełnej metafor, którym nie przeszkadza mnogość opisów, ta książka powinna przypaść do gustu.

Nie tylko dla łasuchów

?Czekoladka, której człowiek nie miał ochoty zjeść, nie liczy się jako czekoladka. To odkrycie pochodzi z tej samej dziedziny fizyki kulinarnej co ta, która wykazała, że jedzenie skonsumowane nie przy stole nie zawiera żadnych kalorii? ? z tym stwierdzeniem Terry`ego Pratchetta zgodziłby się niejeden miłośnik czekolady przekonany, że apetyczna czekoladka to kolejny cud świata. I choć nie wszystkie są tak samo dobre, nie wszystkie przypadają nam do gustu, to ich niedoskonałość jeszcze mocniej uświadamia nam, jak należy cenić te najpyszniejsze z pysznych, którymi się zajadamy na co dzień lub od święta (w zależności od wiary w ich zerową kaloryczność i tendencji do przybierania na wadze).
A gdyby tak móc te wszystkie wspaniałości z czekolady bądź z jej dodatkiem zrobić samodzielnie? Gdyby posiadać taki talent do uszczęśliwiania innych tą niezwykłą słodyczą, jaką czujemy na języku, która sprawia, że nasze kubki smakowe wariują z rozkoszy? O tym, jak to jest mieć moc sprawczą, jak można uszczęśliwić siebie lub bliskich za sprawą czekolady, przekonamy się ruszając do działania z książką ?Czekolada. Ponad 100 przepisów na ciasta, kremy i czekoladki?. Choć opublikowana nakładem Wydawnictwa Jedność książka kulinarna sprawia wyrażenie ekskluzywnej i skierowanej do profesjonalistów, to nic bardziej mylnego. Książka Francescy Badi to w istocie prawdziwy kurs, dzięki któremu stopniowo nabywać będziemy umiejętności niezbędne do przygotowania prawdziwych pyszności. Nie bez przyczyny podtytuł książki, brzmi ?Szkoła gotowania krok po kroku?, bowiem w istocie krok po kroku zostajemy wprowadzeni w aromatyczny świat słodkich wypieków i pozostałych wytworów. Tym samym publikacja adresowana jest do amatorów, którzy w kuchni stawiać będą dopiero swoje pierwsze kroku, jak i do profesjonalistów przekonanych, że nauki nigdy za wiele, którzy potraktować ją mogą jak źródło inspiracji.
Książkę warto dokładnie przestudiować przynajmniej raz, bowiem pierwsza jej część zawiera niezbędne w późniejszej pracy informacje dotyczące obróbki czekolady. Dzięki temu zdobędziemy informacje dotyczące przyrządów kuchennych, które warto zgromadzić, ze szczegółowym ich opisem i zdjęciami. Poznamy również podstawowe składniki, z których ciasta ciasteczka i inne słodkości będziemy wytwarzać oraz przepisy bazowe (m.in. na biszkopt, ciasto kruche wiedeńskie, ganach ? krem do tego ciasta, czy ciasto kruche ubijane), wraz z radami cukiernika odnośnie kolejności łączenia poszczególnych produktów czy propozycją podania. Znajdziemy tu również szczegółowo omówione kwestie dekorowania, począwszy od wyjaśnienia pojęcia temperowanie i dokładnego opisu tej formy obróbki, po dekorowanie z użyciem formy do czekoladek, płyty pleksiglas czy folii bąbelkowej i innych użytecznych produktów kuchennych.

Część druga to przepisy na pyszne słodkości, poczynając od propozycji idealnych na śniadanie (jak na przykład ?babka dwukolorowa?, ?pieczywo z rodzynkami i kakao? czy ?delikatne ciasto z owocami cytrusowymi i mleczną czekoladą? i ? mój faworyt ? ?muffiny kakaowe z polewą z białej czekolady?) bądź przerwę na kawę (w tym najwspanialsze na świecie ?ciasteczka scrocchiadenti? i całkiem niezłe ?makaroniki czekoladowe?). Oczywiście bez słodyczy nie może obyć się żadna popołudniowa kawa czy herbata, zatem autorka na podwieczorek proponuje takie delicje, jak na przykład ?deser z truskawkami i czekoladą gianduia? czy ? ukochane przez moją rodzinę ? ?biszkopciki z czekoladą mleczną?. Swoich fanów znajdą też zapewne: delikatny ?mus czekoladowy? oraz skradające serce ?płynne serce truskawkowe?.
To zaledwie kilka z ponad stu przepisów zgromadzonych w książce, które wprawiają nas w doskonały humor, które uwalniają endorfiny, które powodować będą, że nasi goście nie wyjdą z podziwu. Wspaniałe zdjęcia, które ilustrują te pyszności pobudzają nasze ślinianki do pracy i sprawiają, że trudno właściwie zdecydować, co robimy na daną okazję, bowiem najchętniej zrobilibyśmy wszystkie te łakocie. Tym bardziej, że większość z nich wykonana jest z produktów, które posiadamy w swojej kuchni, bądź też bez problemu zakupimy w niemal każdym sklepie. Nie pozostaje zatem nic innego, jak tylko metodycznie, krok po kroku, wykonywać wszystkie te cuda, ku uciesze rodziny i bliskich oraz własnych kubków smakowych!

17/07/2018

jezyna122

Bodzio i Pulpet

Bodzia stale spotykają ciekawe przygody, na dodatek to właśnie on jako pierwszy, spotkał Obcego. Takie historie przydarzają mu się non stop, Pulpet jest trochę zazdrosny, bo jak to może być, żeby jego najlepszego przyjaciela stale spotykały tak fantastyczne wydarzenia, a on, Pulpet w nich w ogóle nie uczestniczy. Chłopcy lubią ze sobą przebywać i razem spędzać wolny czas, w szkole chodzą do tej samej klasy, ale to właśnie jest zawsze tak, że to Bodzio zauważy coś ciekawego. Mało tego, sam potrafi zbudować urządzenie, dzięki któremu można nawiązać kontakt z obcymi. A Pulpet tak niekoniecznie, mało co widzi wokół siebie, ale nie przeszkadza to wzajemnej relacji chłopców i nie powoduje to między nimi żadnych kłótni, wręcz przeciwnie, takie wydarzenia jeszcze bardziej pogłębiają ich przyjaźń. Ten tom przygód chłopców poświęcony jest głównie przybyszom z kosmosu, jak też kolorowi zielonemu. Seria ?Poczytam ci mamo? w której ukazała się następna część ich przygód, to publikacje w których dzieci mają możliwość przeczytać krótkie rozdziały na przykład rodzicom. Czcionka jest duża, wyraźna, tak, że nie sposób pomylić się w czytaniu. Teksty dotyczą codzienności młodych bohaterów, tym razem łączy ich właśnie temat obcych. Bardzo lubię prozę Grzegorza Kasdepke i z reguły sięgam po każdy jego nowy tytuł, ale muszę szczerze stwierdzić, że akurat te historyjki, Bodzio i Pulpet nie do końca mnie przekonują. Rozumiem założenie, że mają być niedługie, jednak niektóre z nich wydają mi się pod koniec ciut urwane a z chęcią czytelnik poznałby ich ciąg dalszy. Jest jednak w tym wydaniu coś, co ja z całego serca momentalnie pokochałam. Są to ciekawe i zabawne ilustracje. Ich autor, Daniel de Latour, stworzył prace, na które patrzy się z ogromną przyjemnością i żałuje, że nie ma ich więcej. Cudowny pojazd Obcych stworzony z konewki czy wizerunek turysty z kosmosu, który utknął przy trzepaku, to zdecydowanie moje ulubione ilustracje. Nowe przygody Bodzia i Pulpeta myślę że przypadną do gustu młodym czytelnikom, ponieważ dają możliwość własnej interpretacji historii jak i jej dalszego rozbudowania. Na pewno docenią siłę przyjaźni jak i jej konsekwencje. Poruszane w tekście tematy są ogromnie aktualnie, potrzeba sprzątanie i nie zaśmiecania świata dotyczy każdego z nas, i warto tłumaczyć najmłodszym, że dbanie o własną planetę, jest tak samo ważne jak opieka klasowymi roślinami. Poprośmy najmłodszych aby role na chwilę się obróciły i teraz oni nam przeczytali tę historię. Ważne, by nie tylko ćwiczyli tę umiejętność lecz również zobaczyli, jak dużą przyjemność mogą sprawić tym swoim najbliższym.

17/07/2018

Justyna Gul (Qultura słowa)

Unikat. Biologia wyjątkowości

Czy jesteśmy wyjątkowi?
Czy kiedy widzimy grupę uczniów na szkolnym boisku, możemy o nich powiedzieć, że są do siebie podobni? Co więcej, czy możemy założyć, że skoro są podobni, to będą podatni na te same metody wychowawcze, że tak samo będą odbierać otaczającą ich rzeczywistość? Między innymi nad tym właśnie zastanawia się Marek Kaczmarzyk, nauczyciel i wykładowca, popularyzator nauki, twórca programów i podręczników szkolnych. A właściwie nie zastanawia się, a dowodzi, że konieczne jest istnienie różnych szkół dla różnych uczniów, bowiem koncepcja zunifikowanej instytucji zupełnie nie sprawdza się wobec różnorodności i niepowtarzalności każdej jednostki.
Swoje przemyślenia, poparte dowodami oraz zakończone wnioskami, mogącymi stanowić wskazówkę na przyszłość, przedstawia w rewelacyjnej (i rewolucyjnej) książce ?Unikat. Biologia wyjątkowości?, opublikowanej nakładem Wydawnictwa Dobra Literatura. To kolejna już książka z serii ?Kontrasty i kontrowersje?, poruszająca ważnie tematy i to nie tylko dotyczące systemu oświaty jako całości, ale przede wszystkim uczniów oraz pedagogów. Adresowana do środowiska akademickiego, ale i nauczycieli, psychologów, a także do rodziców i wszystkich innych osób, zainteresowanych tematem, mimo iż napisana językiem naukowym i wypełniona treściami merytorycznymi książka, to frapująca lektura, pozwalająca snuć własne przemyślenia i wyciągać wnioski.
Poruszana przez autora kwestia różnorodności, została ograniczona w książce do przedstawicieli rodzaju ludzkiego, a tok myślenia koncentruje się na szkolnym aspekcie tej odmienności. Autor podkreśla, że ? w obecnym kształcie ? edukacja sprowadza się do ujarzmiania różnorodności, traktowanej w kategoriach niebezpiecznych odstępstw od normy. Tymczasem jest ona ?najbezpieczniejszym sposobem na oswajanie przyszłości?, bowiem niepowtarzalność jednostki jest sposobem na przetrwanie gatunku.
Książka składa się z piętnastu rozdziałów, w których autor dowodzi powyższego, posiłkując się licznymi przykładami i analogiami do otaczającego nas świata, zachodzących w nim procesów i zdarzeń. Nawiązuje on między innymi do osoby Bentleya, który podjął się żmudnej pracy sklasyfikowania płatków śniegu, nie znajdując ? wśród ponad 50000 ich fotografii ? dwóch identycznych wzorów śnieżynek. Kaczmarzyk zauważa jednak, ze złożoność budowy płatków, jest jednak niczym wobec naszej skomplikowanej struktury, a o niepowtarzalności możemy mówić na wielu poziomach funkcjonowania człowieka, poczynając od praw fizycznych przez zachodzące w ciele reakcje chemiczne
Autor uświadamia nam, że na ludzkie ciało składa się kilkadziesiąt bilionów komórek, mających swój początek w zygocie. Zauważa jednocześnie, że wraz ze wzrostem złożoności rośnie ryzyko możliwej porażki, błędów. Pisze również o źródłach różnorodności, nawiązuje do prac matematyka i ogrodnika, Grzegorza Mendla, zainteresowanego regułami dziedziczenia. Aby dokładnie wyjaśnić te kwestie, przybliża nam budowę i cechę kodu genetycznego, którego nośnikiem jest DNA. Kaczmarzyk zbliża nas również do rozstrzygnięcia dylematu, co sprawia, że jesteśmy, jacy jesteśmy ? odpowiedzialne są geny czy wychowanie / środowisko.
To tylko niektóre z poruszonych w książce zagadnień, prowadzących do wniosku, że różnorodność jest odpowiedzialna za zróżnicowanie kompetencji posiadanych przez jednostkę oraz za przetrwanie gatunku. Dlatego też, błędem jest niedostrzeganie tej różnorodności, próby zunifikowania każdego obywatela, poczynając od wieku przedszkolnego i szkolnego. Tylko edukacja oparta na różnorodności ma bowiem sens i tylko taka, zapewniać będzie nie wspominane przetrwanie, ale i rozwój rodzaju ludzkiego. Przekonamy się o tym dzięki lekturze książki Kaczmarzyka, którą powinni przeczytać również (a raczej przede wszystkim) twórcy systemu oświaty!

17/07/2018

inzynier

Solidworks 2018

Fajna książka, chociaż może niektóre tematy mogły być dokładniej opisane.

17/07/2018

Domi czyta

Sekret listu

RECENZJA
Premiera: 23.05.2018

?? Sprawa jest dość poufna i musisz zrozumieć, że mówiąc ci o tym, dopuszczamy cię do spraw ściśle tajnych. Wygląda na to, że twój dziadek był niezłym donżuanem i miał romans z pewną dość znaną damą. Pisała do niego gorące listy. Twój dziadek zwrócił je wiele lat temu, oprócz jednego. Obiecał, że ten ostatni, najbardziej kompromitujący list po jego śmierci wróci do rodziny damy. Sądziliśmy, że go odzyskaliśmy. ? Simpson napił się whisky.
? Okazało się jednak, że zwrócono niewłaściwy list.? ? fragment powieści.

?Ludzie listy piszą, zwykłe, polecone?? ? kojarzycie ten utwór ?Czerwonych Gitar? sprzed wielu lat? Mnie od razu nasunął się w kontekście najnowszej powieści Lucindy Riley, przy czym fabuła ?Sekretu listu? bynajmniej nie dotyczy listu poleconego, a tym bardziej zwykłego. Rzecz bowiem tyczy się listu miłosnego, ekstremalnie poufnego, o treści zagrażającej brytyjskiej monarchii. Brzmi intrygująco, nieprawdaż?

Kiedy w ręce młodej dziennikarki Joanny Haslam w dość osobliwych okolicznościach trafia korespondencja o tajemniczym wydźwięku, a jej mieszkanie zostaje splądrowane, kobieta dochodzi do wniosku, że natrafiła na ślad sensacyjnej sprawy, która ? jeśli ujrzy światło dzienne ? nada jej karierze ogromnego przyspieszenia. Pomocą służy jej wieloletni przyjaciel Simon, który pod przykrywką nieskomplikowanej, urzędniczej posady, prowadzi podwójne życie. Postać ta będzie jednak kluczowa dla głównej bohaterki, ponieważ w ślad za swoim dziennikarskim nosem, Joanna pakuje się w niezłe tarapaty.

Równolegle z wątkiem Joanny, podążamy tropem relacji następcy angielskiego tronu z aktorką, ukrywającą przed całym światem fakt, że przed laty z tego związku przyszedł na świat chłopiec. Skandal obyczajowy, ocierający się o najwyższe arystokratyczne sfery, wisi więc na włosku. Niebagatelną rolę w życiu naszej postaci pierwszoplanowej odegra brat wspomnianej aktorki ? niebywały kobieciarz i utracjusz marzący o wielkiej producencko-reżyserskiej karierze, który pod wpływem uczucia do Jo, zmieni swoje podejście do życia o sto osiemdziesiąt stopni i stanie się jej aniołem stróżem.

Nieco ponad pięciuset stronicową powieść w przepięknej, stylowej okładce, czyta się wyjątkowo sprawnie i z poczuciem satysfakcji, że pierwszy kontakt z piórem autorki okazał się tak udany. ?Sekret listu? to wprawdzie książka dość przewidywalna, acz bardzo przyjemna w odbiorze z uwagi na wyjątkowy styl Riley. Mamy tu bowiem powieść okraszoną nutą sensacji, jaką znamy z bondowskich produkcji, jak również miłosne komplikacje - teraźniejsze oraz te sprzed wielu lat, kiedy to wszelkie mezalianse i nieślubne dzieci oceniane były niezmiernie surowo. Wszystko to podane jest w wyjątkowej, brytyjsko klimatycznej oprawie, która aż się prosi, aby delektować się nią przy filiżance angielskiej herbaty. Napijemy się Earl Greya?

17/07/2018

Książki Moni

Zniewolony książę Tom 1 trylogii

Akielos przeżywa trudne chwilę! Król umiera, a prawowity następca zostaje wtrącony do lochu. Ten zamach stanu całkowicie odmienia życie Damena. Mężczyzna zostaje ofiarowany wrogiemu państwu, by tam służył, jako niewolnik. Vere okazuje się rozpustnym i okrutnym miejscem. Dominacja, intrygi dworskie i homoseksualizm w nietypowym wydaniu! Wow! Największe zaskoczenie tego roku!

Miałam całkowicie mylne wyobrażenie o tej książce, bo spodziewałam się romansu paranormalnego. Już pierwsze strony uświadomiły mi, jak bardzo się myliłam, jednak w żadnym razie, odkrycie to nie było rozczarowujące. Fabuła osadzona jest w świecie przypominające średniowiecze, w którym niedopuszczalna jest ciąża pozamałżeńska. By uniknąć tak haniebnego czynu, kobiety sypiają z kobietami, a mężczyźni z mężczyznami. Bogacze posiadają niewolników, by oni zaspokajali ich żądze. W książce można znaleźć sceny gwałtów, lub postaci o skłonnościach pedofilskich. Zaznaczę, że autorka w żadnym razie nie pochwala takiego zachowania, a główny bohater jasno daję do zrozumienia, że jest to złe. Książka z pewnością nie jest dla wszystkich. Jedni ją pokochają, a inni zmieszają z błotem. Czytelnicy mniej tolerancyjni mogą być zniesmaczeni. Ja podeszłam do tematu z luzem, swobodą i co tu dużo mówić, to jest fikcja, a książka raczej nie szerzy wielkich ideałów. I w tej historii pełnej gejów, zakochałam się bez pamięci!

?Zniewolony książę? to nie tylko seks, choć początkowo ten temat nieustannie się przewija, lecz samych zbliżeń praktycznie nie ma. Damen zostaje niewolnikiem Laurenta, prawowitego następcy tronu Vere. Na razie to jego wuj sprawuję władzę. Między nimi czuć niechęć i rywalizację, jednak każdy z nich musi grać swoją rolę i zyskać jak najwięcej popleczników. Laurent to prawdziwa zagadka. Jest okrutny i bezwzględny. Damen jest głównym bohaterem i to jego losy opowiada wszechwiedzący narrator. Oboje się nienawidzą, a mimo to, w dziwny sposób zawierają chwiejne porozumienie.

Autorka ma przyjemny styl. Stworzyła świat pełen intryg i walki o władzę, lecz nie skupia się nieustannie na polityce obu państw. Nie uważam tego, jako minus i niedopracowanie świata przedstawionego. Jest to tylko tło, dla historii Damena i dzięki temu, czytało mi się tę książkę z prawdziwą przyjemnością!

?Zniewolony książę? to porywająca lektura, która potrafi wywołać skrajne emocje. Charyzmatyczni i nieprzewidywalni bohaterowie potrafią zaskoczyć. Akcja pędzi do przodu. Niekonwencjonalny wątek miłosny, który jeszcze nie wykiełkował! A na deser liczne intrygi dworskie. Uwielbiam tę książkę i już nie mogę doczekać się kontynuacji! Polecam 8/10.

17/07/2018

Książkowe Zacisze

Hashtag

Nie wiem, co o tym myśleć.

Nie wiem, po co to zrobił.

Nie wiem, dlaczego się na to zgodziłam.

Nie da się ukryć, że ten cały Mróz to niezły Architekt. Iluzjonista, magik bez maski, może trochę psychol... Bo kto normalny wypisuje takie rzeczy?

#Zryło mi banie, że tak to delikatnie ujmę.

Uwiódł mnie, naobiecywał, a potem i tak zrobił, co chciał.

To było dziwne
wstrętne
chore,
brutalne.

Trochę fantazja poniosła. Złożył to z niczego, dopracował w najdrobniejszych szczegółach, a ja teraz powiem:
#Koleś przegiąłeś!
I to konkretnie.

Feedersi, kryptowaluty, łabędzie, Platon... Więcej was matka nie miała?
Napchane do odporu, aż się z tego wylewa, przekombinowane, że hej!, no baja nad bajami i bają pogania. #hasztag powiadasz... A wywołuje #hejt.
Gdzie tu sens, gdzie logika?

Tylko... skoro to było takie złe, beznadziejne, do kitu, to dlaczego, jak siadłam rano, tak skończyłam wieczorem z myślą O KUR...zapiał?
I choćby śnieg spadł w środku lata, to i tak by mnie to nie obeszło, bo siedziałam przykuta lodem do książki.

Zrobiłeś mi pranie mózgu drogi Panie!

Połaskotałeś mnie hipnozą!

Fajnie było?

Pożarłam to jak głupia, lecz nadal czuję głód...

Podobało mi się? To niedomówienie.
Mam w głowie większy burdel niż przedtem? Z całą pewnością.
Sięgnąć warto, by wyrobić sobie własne zdanie? Oj tak.

Nie żegnaj mówię Mrozowi, lecz do zobaczenia na kolejnej stronie!

17/07/2018

dziewczyna z książkami

Wyczarowanie światła

Victoria Schwab wymusiła na mnie ambiwalentny stosunek do swojej twórczości. Tak, jak dotychczasowe części trylogii Odcieni magii wywarły na mnie bardzo dobre wrażenie, orzec wręcz można było, że jestem wielbicielką historii Kella, tak jej Okrutna pieśń zasiała we mnie zwątpienie oraz dopuściła do głosu niepochlebne wobec niej opinie. Nie mogłam zrozumieć, jak tak różne jakościowo pozycje mogły wyjść spod pióra tej samej autorki. Okrutna pieśń nie miała niczego, dzięki czemu nazwać ją było można choć przeciętną w swym gatunku powieścią. Marny konstrukt świata, jednowymiarowi bohaterowie, beznadziejnie poprowadzona akcja, brak jakiegokolwiek angażu podczas lektury. Mroczniejszy odcień magii oraz jego kontynuacja wydawały się kompletnym przeciwieństwem historii Augusta oraz Kate. Czy jednak zakończenie trylogii o równoległych Londynach utwierdziło mnie w przekonaniu, że dylogia Okrutnej pieśni, była tylko wypadkiem przy pracy oraz pozwoliła zakochać się w twórczości Victorii Schwab już na dobre? A może autorka nie podołała utrzymaniu w ryzach, tak dobrego konceptu?

Kell zniknął, następca tronu jest coraz bliższy śmierci wraz z każdą upływającą minutą nieobecności brata, a Lila rusza samotnie na ratunek antariemu. A to dopiero początek problemów. Prastary, potężny wróg pragnie bowiem władzy, pragnie tronu, pragnie Czerwonego Londynu i tego, by wszyscy znaleźli się na kolanach. Mroczna klątwa, pirackie wojaże, dworskie intrygi, lustra, które przedstawiają wspomnienia oraz magia, tony magii. Oto, co czeka czytelnika w finale trylogii Odcienie magii.

Nie wspominając rzecz jasna o tabunie emocji, jaki funduje nam V. E. Schwab. W tym tomie nie ma momentu na oddech, tutaj każdy rozdział przynosi nowe obawy, nowe powody, dla których na sercach pojawia się kolejna rysa, kolejny naprędce wstrzymany oddech. Tak naprawdę to w historii o rudowłosym antarim zakochałam się dopiero w drugim tomie. Wtedy też nadeszło też opóźnione uwielbienie dla części poprzedniej. Uwielbienie oraz zrozumienie. Bo choć tuż po lekturze, tom ten wydawać się może pozbawiony akcji, czegoś swoiście istotnego, tak po zapoznaniu się ze Zgromadzeniem cieni, zaczyna się rozumieć, iż Mroczniejszy odcień magii był jedynie wprowadzeniem. Bardzo dobrym oraz co powiedzieć trzeba koniecznym. Nieco wolnym, nie tak obszernym, ale koniecznym.

Nie należy się więc zniechęcać po zapoznaniu się jedynie z początkiem tej historii. Sama byłam w tym miejscu oraz rozumiem, że ten tom może rozczarować, szczególnie po zapoznaniu się w wszechobecnymi zachwytami. Wiem również, że by go docenić, potrzeba czasu oraz kolejnych tomów. Jako całość, trylogia Odcieni magii prezentuje się fenomenalnie! Klimatyczna, pełna magii, akcji, wspaniałych bohaterów oraz zwrotów akcji. To, coś o czym marzy każdy miłośnik fantastyki. Przede wszystkim to jednak powiem świeżości w obrębie tego gatunku. Pomysł, rozwinięcie akcji mimo paru (dobrze jednak rozegranych) schematów jest bardzo oryginalne. Jestem urzeczona pomysłowością oraz wyobraźnią Victorii Schwab.

Co również piękne w tej książce to język użyty do jej napisania. Takie pióro rzadko jest spotykane w dzisiejszych powieściach fantastycznych. Autorka perfekcyjnie buduje atmosferę oraz napięcie, za pomocą zgrabnie i finezyjnie składanych w zdania słów. To sprawia także, że przez lekturę historii Kella oraz Lili się płynie, lecz nie w sposób, w jaki dzieje się to w podrzędnych romansidłach. Tutaj po drodze można napotkać dużo, dużo więcej. Wyczarowanie światła choć w moim mniemaniu, nie jest najlepszą częścią w serii, to nadal jest genialne. Nie przeszkadza mu to również być idealnym zakończeniem tej historii.

Uważam, że najważniejszym punktem książek Schwab (Okrutną pieśń nadal uważam za wypadek przy pracy) są bohaterowie. Pełnokrwiści, nieoczywiści, tacy których losy śledzi się z podekscytowaniem. Nie sposób przejść obok nich obojętnie. Dawno w żadnej powieści, nie spotkałam tak ciekawych postaci. Dawno (prócz Bożogrobia) nie wciągnęłam się w tak bardzo w jakieś zdarzenia, jak w te splatające życia Kella, Lili, Rhya oraz Alucarda. Na tym polu autorka wypadła znakomicie.

Ta seria to czysta magia. Wypływa spomiędzy zdań, otulając czytelnika nadzwyczajną atmosferą, która nie opuszcza go nawet po zakończeniu lektury. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że Victoria Schwab wyczarowała jedną z lepszych trylogii fantasy ostatnich lat. Tutaj króluje niesztampowość, piękny język, wartka akcja oraz cudownie wykreowani bohaterowie. Sam świat jest wręcz utkany z magii. Daje tyle możliwości, które jak mam nadzieję zostaną wykorzystane w kolejnych seriach z tego uniwersum. A takowe, jak słyszałam, mają powstać. Nie mogę się już tego doczekać, bowiem wiem, że będzie to genialne, nie ważne jakie miasto Schwab obierze sobie za cel przygód swych kolejnych wspaniałych bohaterów.

Z całego serca mogę Wam polecić tę serię. Jeśli poszukujecie nieszablonowego, literackiego świata, w którym dominującym czynnikiem jest magia, to śmiało ? trylogia Odcieni magii jest dla Waszych pragnień rozwiązaniem wręcz idealnym. System magiczny jest świetnym konstruktem, a gdybym miała przywołać skojarzenia kulturowe przychodzące mi na myśl w trakcie lektury wszystkich tomów to byłyby to dla przykładu: Piraci z Karaibów, czy nawet sam Harry Potter. Oczywiście książki Schwab nie są żadnymi z tych dzieł, nie są nawet podobne, mają po prostu wspólny pierwiastek, mogący pochodzić z najróżniejszych aspektów tych tworów, jak klimat, bądź pewne wątki fabularne.

Podsumowując, myślę, że moja recenzja tego tomu, jak i poprzednich jest wystarczającym zachęceniem, lecz nie odmówię sobie tej przyjemności i powiem to jeszcze ten jeden raz. Victoria Schwab stworzyła coś kapitalnego. Od deski do deski w swej konstrukcji zdumiewającego. Pamiętajcie, że pierwszy tom trzeba ująć w swego rodzaju nawias, na którego zdjęcie pozwolą nam dopiero kolejne części. To one ukażą nam prawdziwy geniusz tak wykreowanego wprowadzenia do serii traktującej o przygodach antarich. Romans również nie jest, co warto dodać, tak istotnym oraz nagminnym wątkiem, do jakiego zostaliśmy przez literaturę fantastyczną przyzwyczajeni. Tutaj większą rolę odgrywają takie wartości jak przyjaźń, rodzina oraz to, co jesteśmy w stanie dla nich zrobić. C u d o w n a trylogia.
Po prostu ją przeczytajcie.
Po prostu ją pokochajcie.

17/07/2018

www.swiatmiedzystronami.blogspot.com

Łowcy ognia cykl o Malin Fors tom 9

Jak sobie pomyślę, że to już jedenaste moje spotkanie z Kallentoftem i dziewiąte z komisarz Fors to nie chce mi się w to wierzyć. Czuję, jak bym tę przygodę zaczęła niedawno, a już na pewno chcę by trwała. Wiem, że czeka na mnie co najmniej "Zapach diabła", ale niedługo pojawi się też "Bambi". Więc o to, co niedługo martwić się nie muszę, ale to tylko dwie pozycje, a co później?

Jest wczesny wrześniowy ranek, gdy od strony Linköpingu unosi się chmura dymu i odór spalenizny. To płonie fabryka farb. W tym czasie Malin stoi jak wmurowana i patrzy na zwęglone zwłoki kobiety w lesie. Nie wie, jak do nich dotarła, ani co robiła w tym lesie. Zaledwie dzień wcześniej w kontenerze na śmieci znaleziono zwłoki ciałko małego chłopca. Został zamordowany ciosem w głowę. Pochodził z rozbitej rodziny, a czas często spędzał sam. Okazuje się, że szczególnie wieczorami i nocami lubił chodzić do lasu. Miał zaledwie dziewięć lat i Malin nie rozumie jak takie małe dziecko, mogło zostawać samo bez opieki. Gdy dowiaduje się, dlaczego tak jest - jego matka jest alkoholiczką, a ojciec nie żyje - zaczyna się u niej wewnętrzna walka, bo sama przez lata zaniedbywała rodzinę, a szczególnie córkę właśnie przez nadużywanie alkoholu. Choć nic na to nie wskazuje, to Fors czuje, że sprawa spalonej kobiety oraz zamordowanego chłopca się łączą. Coś musi łączyć tych dwoje i dla Malin liczy się tylko to by to odkryć. Jeśli znajdzie początek nitki to trafi do kłębka. Jak zwykle pomagają jej w tym niezastąpieni kompani z pracy - Zeke, Karin, Johan i Elin. Tyle że po ostatnich wydarzeniach myśli komisarz krążą gdzieś jeszcze. Panicznie martwi się o Daniela, z którym na reszcie odważyła się stworzyć związek. Choć czuje, że zaczyna być nadopiekuńcza, nie potrafi inaczej.

Czy Malin i reszcie uda się rozwikłać tę sprawę? Czy morderstwa kobiety i chłopczyka faktycznie się łączą? Czy komisarz Fors odpuści Danielowi i przestanie być wobec niego nadopiekuńcza? A może pod wpływem wielu emocji znów zajrzy do kieliszka?

Wiele pytań, wiele wątków i jakże mało odpowiedzi czy wskazówek. To klasyczny sposób na zwabienie czytelnika, który stosuje Kallentoft. Do tego język, którym się posługuje. Czytając, mogło by się powiedzieć zwykły kryminał, dostajemy język z wyższej półki. Lekko melancholijny, wymiarowy. Trwały zabieg Monsa czyli wypowiedzi osób, które zginęły. Ja się zakochałam. Prawdą jest, że nie od pierwszej strony, pierwszej czytanej książki. Trzeba się wczytać, wejść w świat, jaki tworzy autor. Potem ciężko bez niego żyć.

Więcej na:
www.swiatmiedzystronami.blogspot.com

17/07/2018

Czytanka na Dobranoc

Czas próby

Nie będę ukrywać, że popełniłam kardynalny błąd nie zaznajamiając się z pierwszym tomem książki. Jednak kiedy rozpoczęłam lekturę "Czasu próby" to po prostu nie mogłam się od niej oderwać. Pomimo że wszędzie natykałam się na nawiązania do poprzedniej części, całość była logiczną kontynuacją, a bohaterów musiałam poznawać na własny rachunek, to czytało się znakomicie. Kolejny raz, dzięki polskiej autorce, zdałam sobie sprawę z wartości jaką jest rodzina i siły jaka w niej drzemie. "Czas próby" jest zastrzykiem optymizmu i nadziei, który powinniście sobie zaaplikować.

Joanna i Wiktor, na zgliszczach nieudanych związków, próbują zbudować coś nowego, trwałego. Jednak na przeszkodzie ich szczęściu stoi były mąż Joanny, który nie zgadza się na rozwód bez orzekania o winie. Oskarża kobietę o zdradę i nie waha się manipulować ich córką by ugrać jak najwięcej. Pozostawiona z długami kobieta popada w coraz większą depresją. Na horyzoncie pojawia się również Daniel, szaleńczo zakochany w Joannie biznesmen, który nie cofnie się przed niczym byle tylko zdobyć miłość swojego życia. Czy miłość Joanny i Wiktora ma szansę na przetrwanie?

"Czas próby" to jedna z bardziej kompleksowych książek jakie zdarzyło mi się czytać. Nie bez powodu powieść ma kilkaset stron, fizyczną niemożliwością byłoby opisanie losów tak licznej rodziny i jej przyjaciół, w zaledwie kilku rozdziałach. A wierzcie mi, bohaterowie których spotykamy na kartach powieści są wyjątkowi i każdy z nich ma własną, często smutną a na pewno wzruszającą historię do powiedzenia. Zawsze kiedy czytam sagi kręci mi się łezka w oku. Sama pochodzę z małej rodziny, która zmieści się przy jednym stole. U nas nie lepiło się kilkuset pierogów na Święta Bożego Narodzenia, a na wesela wystarczała najmniejsza sala. Dlatego zawsze z zazdrością i żalem czytam o wielkich zjazdach rodzinnych, o ludziach którzy, choć poszli inną drogą, rozjechali się po świecie, to nadal pamiętają i kultywują tradycję oraz szanują rodzinne wartości. Ta rodzina jest wyjątkowa. Nie dość, że łączą ich więzy krwi to zjednoczeni są również za sprawą fundacji "Kocham cię życie", którą prowadzą. Dzięki niej nie tylko niosą pomoc chorym dzieciom, lecz dzielą się ciepłem i miłością w której zostali wychowani. Wioletta Sawicka napisała książkę, która tchnie w czytelnika nadzieję. W niektórych momentach wręcz czułam jej przesyt. Siedziałam i zastanawiałam się, jakim trzeba być człowiekiem, jak dobrym i twardym, by pomimo trapiących nas problemów i spadających na nas nieszczęść, zawsze patrzeć na świat przez różowe okulary. Momentami miałam wrażenie, że tego szczęścia jest aż za dużo, że świat "Czasu próby" jest przesłodzony, przerysowany, że tacy ludzie nie istnieją. A co jeśli się mylę? Może po prostu mi nie dane było spotkać na swojej drodze tak czarujących i pełnych optymizmu osób? Ta książka uczy, że trzeba mieć w sobie wiarę na lepsze jutro. Nawet kiedy świat zawali nam się na głowę, to musimy pamiętać, że gdzieś jest ktoś kto tylko czeka by wyciągnąć do nas pomocną dłoń, trzeba tylko go znaleźć. Jest jeszcze jedno przesłanie, które wyczytałam pomiędzy wierszami : karma wraca.

"Czas próby" jest bezpośrednią kontynuacją poprzedniego tomu. Nawet uparty i uważny czytelnik będzie miał problem się tutaj odnaleźć. Pomimo tego z ciekawością odkrywałam nowych dla mnie bohaterów i panujące pomiędzy nimi zależności, a tych jest naprawdę sporo. Nawet teraz, już po przeczytaniu książki, do końca nie jestem pewna czy dobrze rozszyfrowałam kto jest kim, a ponieważ szczerze ich pokochałam to nie pozostaje mi nic innego jak sięgnąć po część pierwszą. Nadal parę zagadek z przeszłości pozostało dla mnie nie wyjaśnionych, no i chcę jeszcze raz zanurzyć się w pięknej prozie autorki, jej stylu, który porywa, i działających na wyobraźnię opisów.
Bohaterowie, których tutaj spotykamy to postaci wielowymiarowe, dobrze zaplanowane i wiarygodne. Cieszę się, że autorka stworzyła kompleksową, rozbudowaną powieść, w której nie zabrakło miejsca na dogłębną charakterystykę bohaterów. Każda postać była kompletna i tworzyła odrębną całość, odrębną historię. Poznałam bohaterów, którzy zdobyli moje serce jak i tych, do których zapałałam nienawiścią. I wiecie co? Zdałam sobie sprawę, że "Czas próby" jest tak naprawdę przeniesieniem realiów życia codziennego na papier, doskonałą powieścią obyczajową, a jej bohaterowie znajdują odzwierciedlenie w prawdziwym życiu. Podczas czytania, położyłam się na łóżku, zamknęłam oczy i zaczęłam zabawę. Moim książkowym bohaterom nadałam imiona osób z mojego otoczenia i okazało się, że i ja znam jakąś Joannę, Wiktora czy Daniela. Fascynujące jak wielką inspiracją może być nasze własne życie, trzeba tylko otworzyć oczy i wtedy zobaczycie, że sami jesteście twórcami ciekawych, wzruszających a często tragicznych historii.

Autorka widzi, że świat nie jest czarno biały, dlatego obdarzyła swoje postacie wieloma odcieniami szarości. Nie ma tutaj stricte dobrych lub złych bohaterów, każdy z nich ma swoje tajemnice i drobne lub większe grzeszki z przeszłości. Doskonałym przykładem jest Daniel, postać nacechowana negatywnie. Jest to ambitny mężczyzna, który nie cofnie się przed niczym w drodze do celu. Bez skrupułów potrafi zwolnić pracownika za prywatną pogawędkę w pracy lub załatwić przyjacielowi intratną posadę w zamian za przysługę. Kobiety traktuje przedmiotowo, rodzinę trzyma na dystans. Jednak z drugiej strony Daniel to człowiek, który potrafi zachwycić się padającym śniegiem, choć sam przed sobą się do tego nie przyzna. Brak miłości do ludzi, nadrabia miłością do zwierząt. Nie może pogodzić się ze śmiercią matki, której mu brakuje w życiu.
Kolejnym doskonałym przykładem jest Wiktor. Z jednej strony to kochający, romantyczny i lojalny partner, który ceni ciepło domowego ogniska, a z drugiej człowiek porywczy i brutalny, którego niepohamowana agresja doprowadziła do tragedii.
Patrząc na te dwie postaci zdajemy sobie sprawę, że każdy kij ma dwa końce. I podobnie w książce jak i w życiu nie możemy kogoś oceniać po jego powierzchowności.

"Czas próby" to piękna, wielowątkowa i zbudowana na kontrastach saga rodzinna. Opowiada historię zarówno seniorów rodu jak i najmłodszych jego członków. Autorka wprost z mazurskiej chaty zabiera nas na warszawskie salony hrabiny Eleonory, z kancelarii prawniczej do małego mieszkanka na Ochocie. Książka ta jest doskonałym przykładem na to, że można stworzyć ciekawą, mądrą i ciepłą powieść obyczajową. Historia ta uczy nas, że bez względu na decyzje, które podjęliśmy w przeszłości czy doświadczenia, które zafundował nam los, zawsze musimy patrzeć w przyszłość bo nigdy nie jest za późno na zmiany. Zanalizujmy swoje życie i zafundujmy sobie "Czas próby". Gorąco polecam.

17/07/2018

Red Girl Books Recenzje

Marionetka Elite Kings Club, Tom 2

Przy tej serii chyba tradycją jest, że nie do końca wiem, co myśleć po zakończonym czytaniu. Bo nie wiem, czy autorka miała coś z głową pisząc tę historię, czy może ja mam coś z głową, bo pomimo tego jak była niedorzeczna, to w ostatecznym rozrachunku podobała mi się i niesamowicie mnie wciągnęła. Myślicie, że uzyskacie tu odpowiedź na pytania, które nagromadziły się podczas czytania "Srebrnego łabędzia"? Nic bardziej mylnego, bo autorka rzuca nam tylko strzępki, a do góry pytań bez odpowiedzi dokłada drugie. Mam wrażenie, że to jest cel zamierzony, aby dotrwać do trzeciej części. I muszę przyznać, że Amo Jones to się udaje, bo trzyma tu taki sam poziom napięcia jak w części pierwszej.

Jeśli chodzi o postacie, to w tej kwestii nadal nic się nie zmieniło. Bishop nadal jest samcem alfa, który raz jest słodki, by za chwilę stać się odrażający. Madison nadal nie zapełniła pustki pod kopułą. Nie wie czego chce, ani tym bardziej kogo. Jedno myśli, drugie mówi. I nadal wymienia się śliną z połową członków elity. Niby coś tam czuje do Bishopa, ale to co robi, pokazuje co innego. Twierdzi, że nikomu nie ufa, ale i tu jej postępowanie temu przeczy. Ta dziewczyna jest tak niezdecydowana i tak infantylna, że stanowi jedną z oryginalnych postaci książkowych pod tym względem. Nie da się o niej zapomnieć - poważnie. Od czasów "Srebrnego łabędzia" miałam jej postać w głowie i szczerze mówiąc to nawet nie liczyłam, że coś się w niej zmieni. Jest po prostu tak wyjątkowa z tą swoją głupotą, że zapada w pamięci na dłużej.
Jedyne, co w fabule się zmieniło, to to, że Królowie prowadzą zdecydowanie mniej chorych i niebezpiecznych gierek.
W książce zaczynają znikać osoby, które Madison zna, a w jej życiu pojawi się ktoś zupełnie nowy.

"Marionetka" to tak jak pierwsza część nieco niedorzeczna i zwariowana historia, przy której rozum krzyczy: "ej, co to ma być", ale serce bije dla niej mocniej. Kompletnie nie rozumiem tego, bo wiem, że ta historia jest specyficzna, ale wiecie co? Uwielbiam takie. Może faktycznie mam coś z głową, ale wiem, że siłą, by mnie od niej nie odciągnęli. Z bohaterami nadal się nie polubiłam, ale to co uważam za mocny punkt tej książki, to oczywiście fabuła. Trzyma w napięciu, nie pozwala oderwać się choćby na chwilę. Zniesmacza, ale również fascynuje. Koniecznie chciałam odkryć odpowiedzi na zadawane przeze mnie pytania, odkryć, co siedzi w głowie bohaterom, poznać nie tylko ich myśli, ale zrozumieć też motywy ich postępowania.
Nie jest to powieść dla wszystkich, bo tak jak w "Srebrnym łabędziu" dużo tu sprośności, chamstwa i wulgarności. Ta książka ma mega mroczny i brutalny klimat, który nie każdemu przypadnie do gustu. Jeśli szukasz lekkiej, przyjemnej i romantycznej historii, to tu jej na pewno nie znajdziesz. Nie sięgaj po nią wtedy pod żadnym pozorem! Tę książkę albo się pokocha, albo znienawidzi. Mi pomimo irytujących bohaterów, bardzo się podobała. Autorka z pewnością potrafi tworzyć historie, po które chce się sięgać. A może to kwestia tego jak je kończy? Bo ja po skończonym czytaniu miałam ochotę czymś rzucić w ścianę i jak na szpilkach czekać na kolejną część.

"Marionetka" jest jak disco polo. Niby wiesz, że jest to coś dennego, ale jak już poczujesz rytm, to podrygujesz do taktu jak ci zagra. Jeśli ci się spodoba, to z pewnością również staniesz się jej marionetką.

17/07/2018

maobmaze

Without Merit

Without Merit to piąta książka Colleen Hoover, którą miałam przyjemność czytać. Spotkałam się z wieloma opiniami na jej temat- jedni byli zadowoleni, inni twierdzili, że nie jest to ta sama Hoover. Rzeczywiście Without Merit różni się od innych jej książek, ale i tak bardzo mi się podobała, wręcz nie umiałam się od niej oderwać.

Styl Hoover jest niesamowicie lekki i przyjemny. Jej książki się wręcz pochłania! Autorka zawsze porusza ważne tematy i stara się czytelnikom umilić czas, poprzez różne dodatki. W Maybe Someday były piosenki i niesamowity soundtrack, którego do dnia dzisiejszego często słucham. W Ugly Love i Slammed jest dużo poezji, a w Without Merit znajdziecie rysunki namalowane przez jednego z bohaterów.

Postaci stworzone przez Colleen zawsze są charakterystyczne i bardzo barwne. Tak samo było w tym przypadku. Co prawda rodzina Vossów jest naprawdę pokręcona, a różnorodność charakterów sprawia, że czytelnik zastanawia się czy rzeczywiście jest cień szansy, że są spokrewnieni ?? Zdaje sobie, że dużo rzeczy w tej książce jest mało prawdopodobne, począwszy od bohaterów, kończąc na kilku dziwnych zbiegach okoliczności. Jednak absolutnie mi to nie przeszkadza, zwłaszcza w romansach i młodzieżówkach.

W Without Merit mamy do czynienia z samotnością, pustką, brakiem zrozumienia i samoakceptacji. Hoover udowadnia jak ważne jest, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, zwolnienie tempa i poświęcenia chwili uwagi naszym bliskim. Skupiając się na sobie i własnych problemach często jesteśmy nieświadomi tego co się wokół nas dzieje i z jakimi problemami zmagają się najbliższe nam osoby. Ta książka zmusiła mnie do refleksji i wciągnęła od pierwszej strony. Polecam ?

17/07/2018

wilniuk

Cień Słońca inne opowiadania

Interesująca lektura. Trochę mistyki, trochę kryminału i dużo alkoholu ;)

Pokaż więcej

 


Regulamin promocji "Zdobądź punkty za recenzje"

1. Organizatorem konkursu jest GANDALF Sp. z o.o. z siedzibą w Łodzi przy ul. Beskidzka 37, 91-612 Łódź, wpisana do Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla Łodzi-Śródmieścia w Łodzi, XX Wydział Krajowego Rejestru Sądowego, za numerem KRS 0000381992, posiadająca NIP 527-26-52-185, posiadająca kapitał zakładowy w wysokości 17 205 000.00 zł wg stanu na dzień 01.08.2011r.

2. Konkurs przeprowadzany będzie na stronach księgarni internetowej Gandalf.com.pl, prowadzonej pod adresem URL https://www.gandalf.com.pl

3. W konkursie może wziąć udział każdy, kto w dowolnym tygodniu trwania konkursu prześle drogą elektroniczną recenzję wybranego przez siebie produktu (książki, zabawki, gry, płyty, perfumy, kosmetyki, itd.) z oferty księgarni Gandalf (zamieści ją pod danym produktem w przygotowanym formularzu).

4. Recenzja powinna być przesłana do sklepu www.gandalf.com.pl za pomocą przycisku "wyślij recenzję" pod opisem produktu oraz zaznaczeniem opcji 'zgłoś recenzję do konkursu' (użytkownik musi być zalogowany, aby opcja była aktywna).

5. Recenzja powinna być oryginalna, nigdzie niepublikowana oraz powinna być wynikiem własnej intelektualnej pracy uczestnika.

6. Na potrzeby konkursu za moment nadesłania recenzji uznaje się moment, w którym zostanie ona zapisana na serwerze księgarni internetowej www.gandalf.com.pl. Przesyłając recenzję autor wyraża zgodę na nieodpłatne publiczne udostępnianie recenzji na stronach www.gandalf.com.pl w nieograniczonym czasie.

7. W konkursie nie mogą brać udziału pracownicy i przedstawiciele księgarni Gandalf.

8. Uczestnik konkursu powinien podać organizatorowi dane osobowe niezbędne do zawiadomienia o wygranej przewidzianej niniejszym regulaminem (adres e-mail).

9. Spośród nadesłanych recenzji komisja Księgarni Gandalf w każdy poniedziałek przez czas trwania konkursu będzie wybierać najciekawszą recenzję tygodnia. Autorowi tej recenzji zostanie przyznana nagroda. O wygranej autor zostanie powiadomiony pocztą elektroniczną w ciągu 7 dni roboczych.

10. Nagrodą główną jest przyznanie 15. pkt. w sklepie www.gandalf.com.pl oraz bon o wartości 50 zł na zakupy do gandalf.com.pl przy minimalnej wartości zamówienia 50 zł.

11. Organizator ma prawo przyznania drugiego miejsca i 10 pkt. w sklepie Gandalf, trzeciego miejsca i 8 pkt. w sklepie Gandalf. Organizator zaznacza, że przyznanie miejsc drugiego i trzeciego nie jest obligatoryjne a uzależnione od wartości merytorycznej recenzji.

12. Przez 3 tygodnie w okresie 2.07.2018 - 22.07.2018 zostaną przyznane nagrody za najlepszą recenzję produktów z Drogerii Gandalf.com.pl. 

13. Nagroda może mieć wyłącznie postać określoną niniejszym regulaminem, regulamin nie przewiduje możliwości wypłaty jej równowartości w gotówce lub zamiany na inną nagrodę rzeczową.

14. Każdy ze zwycięzców konkursu wyraża zgodę na opublikowanie jego imienia, nazwiska oraz adresu e-mail na stronach serwisu Gandalf.com.pl. W przypadku braku możliwości skontaktowania się ze zwycięzcą w ciągu 7 dni od zakończenia konkursu nagroda przepada.

15. Księgarnia Gandalf dokłada wszelkich starań by zgromadzone przez nią dane osobowe uczestników konkursu podlegały ochronie przewidzianej w przepisach prawa dotyczących ochrony danych osobowych, w tym na zasadach Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) oraz obowiązującej ustawy o ochronie danych osobowych.

 

16. Administratorem danych osobowych uczestników konkursu, udostępnionych Księgarni Gandalf jest Gandalf Sp. z o.o. z siedzibą w Łodzi przy ul. Beskidzkiej 37, tel. +48 42 252 39 23, posługująca się adresem e-mail: info@gandalf.com.pl

 

17. Dane osobowe przetwarzane są na podstawie zgody wyrażonej dobrowolnie przez uczestnika konkursu, w celu przeprowadzania konkursu, tj. wyłaniania zwycięzców i przyznawania nagród, wydawania, odbioru i rozliczania nagród.

 

18. Dane osobowe uczestników konkursu są przechowywane przez okres trwania konkursu lub do momentu złożenia przez uczestnika konkursu sprzeciwu wobec przetwarzania jego danych osobowych.

 

19. Dane osobowe uczestników konkursu mogą być przekazywane podmiotom wspierającym Księgarnię w świadczeniu usług drogą elektroniczną, w tym przede wszystkim dostawcom usług informatycznych oraz podmiotom zapewniającym wsparcie oraz działanie narzędzi i systemów informatycznych Administratora, a także podmiotom współpracującym przy prowadzeniu akcji marketingowych.

 

20. Każdy uczestnik konkursu ma prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia, żądania ograniczenia przetwarzania oraz ich przenoszenia. Ponadto, uczestnik konkursu ma również prawo do wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania jego danych osobowych. Ponadto, uczestnikom konkursu przysługuje prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego, tj. do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych. 

 

21. Podanie danych osobowych przez uczestnika konkursu jest dobrowolne, ale niezbędne w celu wzięcia udziału w konkursie (e-mail), a w przypadku zwycięzców w celu otrzymania nagrody (imię i nazwisko).

 

22. Księgarnia stosuje odpowiednie środki techniczne i organizacyjne zapewniające ochronę przetwarzanych danych osobowych. Szczegółowe zasady przetwarzania danych osobowych uczestników konkursu wykorzystywanych przez Księgarnię zostały opisane w Polityce prywatności i wykorzystywania plików cookies, która dostępna jest tutaj.

 

 

zamówienie tradycyjne
Brak produktów w koszyku
Brak produktów w koszyku

17.48

13.32

13.70

3.58

2.84

4.96

3.97

3.59

7.65

4.11

9.63

Łączna wartość zamówienia: 0 zł0 zł
Dostawa i płatność › Płatność › przejdź do koszyka
rozwiń
Wpisz numer
Swojego zamówienia (xxxxxx/rrrr)
Sprawdź