wpisz minimum 3 znaki

 

NAGRADZAMY AUTORSKIE RECENZJE
CZYTAJ, GRAJ, OGLĄDAJ, SŁUCHAJ, BAW SIĘ, PISZ I WYGRYWAJ!

W KAŻDY PONIEDZIAŁEK wybieramy najlepsze recenzje spośród wszystkich zgłoszonych.


Nagrodą za najlepszą recenzję jest BON 50zł OD GANDALF.COM.PL

 

 

Dodatkowo za recenzje przyznajemy punkty lojalnościowe, które będą dodane

do Twojego konta i pozwolą Ci opłacić zamówienie!

Autor pierwszej otrzyma 15. pkt. do konta klienta,autor drugiej 10. pkt. i trzeciej - 8. pkt.
 

Recenzje, które będą punktowane muszą mieć od 400 do 3000 znaków.
Aby zdobyć punkty musisz być zalogowany.

 

DUŻO CZYTAJ, DUŻO PISZ, WYGRYWAJ NAGRODY!

23/03/2019

ansomia

15.00 pkt.

Magnat Manhattan. Tom 1

Wszystko ma swój czas. Nie uciekniemy przed tym, co jest nam pisane. W życiu dokonujemy wyborów, które nie zawsze okazują się właściwe. Gdy los jest nam przychylny, dostajemy tak zwaną ?drugą szansę?. Czy odpowiednio ją wykorzystamy, zależy tylko od nas. Niekiedy warto się odważyć i postawić wszystko na jedną kartę, abyśmy kiedyś, w przyszłości, nie zastanawiali się: ?co by, było gdyby...".

Twórczość Katy Evans miałam okazję poznać podczas czytania serii Manwhore. Spod jej pióra wyszły również serie takie jak Real oraz Biały Dom, a 10 marca do księgarń trafiła nowa powieść autorki o tytule Magnat. Została ona wydana nakładem Wydawnictwa Kobiecego (w przyszłości możemy spodziewać się kolejnego tomu tej serii).

Bryn Kelly przyjechała do Nowego Jorku, aby rozpocząć nowe życie. Bohaterka szuka kogoś, kto pomoże jej rozwinąć biznes. Niestety, próby znalezienia partnera nieustannie kończą się fiaskiem. W końcu kobieta decyduje się poprosić o pomoc Aarica Christosa ? przyjaciela ze szkolnych czasów, który z biegiem lat stał się jednym z najbardziej wpływowych biznesmenów w mieście. Problem polega na tym, że tych dwojga kiedyś łączyło uczucie, któremu Bryn nie pozwoliła się rozwinąć. Czy Aaric zdecyduje się jej pomóc?

Bardzo lubię literacki styl, jakim posługuje się Katy Evans. Sprawia, że powieść czyta się bardzo lekko i z ciekawością. Cenię tę autorkę, ponieważ, mimo że tworzy powieści z gatunku romans/erotyk, potrafi zaskoczyć. Takie książki posiadają swego rodzaju utarte schematy, które raczej trudno ominąć. Pisarka jednak nie rozpoczyna swoich lektur od gorących scen, jak to często możemy zauważyć w tego typu literaturze. Wręcz przeciwnie, bohaterzy na początku budują swoją relację i dopiero gdy zaczyna ich coś łączyć, decydują się na krok dalej.

Od początku polubiłam bohaterów. Przyznaję jednak, że po przeczytaniu opisu z tyłu powieści myślałam, że Aaric będzie zupełnie inną osobą. Szybko okazało się, że to tak naprawdę wrażliwy mężczyzna, pełen dobroci, który pragnie założyć rodzinę. Bryn także na początku jawiła mi się jako inna postać, ale zaimponowała mi swoją zaradnością.

Magnat to powieść na jeden wieczór. Trafiłam na tę książkę w bardzo dobrym momencie. Po ciężkim dniu mogłam się zrelaksować przy tej historii i zapomnieć o problemach życia codziennego. Książka opowiada historię miłości dwojga ludzi, którzy spotkali się po latach. Daje nadzieję i pozostawia czytelnika w dobrym nastroju. Sprawia, że mamy ochotę na więcej. Jeżeli lubicie podobne powieści, to na pewno nie zawiedziecie się na tym tytule. Polecam, szczególnie na trudne dni.

15/03/2019

Bibliotecznie

15.00 pkt.

Pani Henryka i morderstwo w autokarze

Moje drugie spotkanie z panią Henryką Orłowską uważam za bardzo udane. Lekka powieść, napisana z humorem i zagadką kryminalną, to idealna propozycja na popołudnie po długim, męczącym dniu. Przyznam jednak, że czytałam nie tylko po południu, ale właściwie w każdej wolnej chwili ;-)


Tym razem Pani Henryka postanowiła zafundować sobie odrobinę luksusu i wykupiła wycieczkę do Paryża. Wraz z nią w podróż wyrusza kilka nieznanych emerytce osób. Autorka postarała się, by postacie były różnorodne, więc z przyjemnością poznawałam kolejnych bohaterów powieści. Niezawodna pani Henia szybko poznaje kolejnych współpasażerów, a dzięki jej obserwacjom zaznajamiamy się z nimi całkiem nieźle. Kierowca autokaru, pan Ireneusz, jest niezwykle przeczulony na punkcie swojego wspaniałego pojazdu i nie pozwala pasażerom na żadne ekscesy w stylu picia czy jedzenia w jego wnętrzu. Ani w ogóle na nic poza siedzeniem na fotelach. Pani przewodniczka Urszula natomiast większość czasu podczas jazdy spędza w świecie filmów i seriali, które ogląda nałogowo na telefonie. Wśród uczestników wycieczki mamy też dwa małżeństwa, Krystynę i Stanisława oraz Franceskę i Kacpra, pewnego początkującego pisarza, a także wirtuoza smaku. Kto z nich zginie i w jaki sposób? Odpowiedzi na te pytania poznacie sięgając po drugi tom przygód pani Henryki.


Najlepiej rozumiem chyba Kacpra, który pracuje w bibliotece i nie może oderwać się od czytania książek :D Z dużym zainteresowaniem śledziłam poczynania Orłowskiej i naprawdę próbowałam zapamiętywać wszystkie szczegóły i szczególiki pojawiające się w treści. Przyznaję się, że mimo starań nie udało mi się wszystkiego przewidzieć ;-) Ale zabawę miałam przednią, szczególnie podczas lektury fragmentów, w których pani Henia wykorzystywała swoje zdolności aktorskie, aby uzyskać od "przesłuchiwanych" bohaterów potrzebne informacje.

Przy okazji towarzyszenia głównej bohaterce podczas rozwiązywania sprawy, mamy okazję spędzić trochę czasu z jej zwierzakami, świnką morską, Biszkoptem, i kotkiem Czizem. Mali towarzysze Orłowskiej są bardzo pocieszni, a ich obecność dodaje ciepłego klimatu całej opowieści. Zdradzę Wam po cichu, że w toku śledztwa pojawi się jeszcze jedno zwierzątko...

Druga przygoda pani Henryki podobała mi się nawet bardziej niż pierwsza, więc liczę na kolejne spotkanie z samozwańczą panią detektyw.

6/03/2019

Ewa Struzik

15.00 pkt.

Gra Tajemnicze Domostwo

Tajemnicze Domostwo to bardzo udana dedukcyjna gra towarzyska. Jest doskonała na wprowadzenie nowych osób do świata gier ? nawet starszych lub takich którzy nigdy nie grali. Również tych, którzy nie przepadają za rywalizacją i negatywną interakcją ? gra jest kooperacyjna. Dobrze sprawdza się jako gra zapoznawcza dla nieznającego się towarzystwa.

Jest ładna i dopracowana. Pudełko zawiera klimatyczne ilustracje miejsc, przedmiotów oraz osób. Karty przedstawiające postacie i znacznik upływu czasu są również atrakcyjne. Autorzy zadbali o opowiadanie wprowadzające, które dobrze oddaje nastrój i wprowadza do rozgrywki. Zasady są czytelne i dobrze opisane. Gra jest ciekawa zarówno kiedy grać duchem jak i gośćmi. Od siebie wprowadziliśmy pewną modyfikacje ? mianowicie karty snów widzi tylko gracz, dla którego duch przygotował sen i opowiada reszcie co widzi. Na tej podstawie pozostali pomagają śniącemu odgadnąć wskazówki ducha. Ubarwia to rozgrywkę i jest świetna zabawą dla ducha słyszeć te opowieści. czasem aż trudno otrzymać powagę.

Parę słów o minusach, choć wiem, że to moja subiektywna opinia (nawet w naszym towarzystwie zdania są podzielone). Uważam, że ilustracje do kart snów są bardzo nierówne i wolałabym, żeby miały bardziej jednolity, mroczny charakter, tymczasem część z nich jest zwyczajnie infantylna. Grając duchem można być czasem sfrustrowanym, ponieważ jak obrazki wylosują się pechowo, ciężko coś z nich złożyć. Skończyło się tym, że niektóre obrazki wyleciały z talii (uzupełniliśmy je o te z dodatku ? Ukryte Tropy).

Mimo opisanej wyżej wady grę oceniam bardzo pozytywnie. Jest regrywalna, co jest wielkim pozytywem. Uważam, że porównywanie jej do Dixita jest mylące. Tak, obie gry posiadają obrazki i na podstawie obrazków gracze przekazują ukryte treści, za to tu podobieństwa się kończą. Nastrój i rozgrywka jest zupełnie inna. Nie lubię Dixita, Tajemnicze Domostwo za to całkiem przypadło mi do gustu.

Grę polecam jako lekki tytuł na towarzyskie spotkania.

27/02/2019

Katarzyna z Subiektywne Recenzje

15.00 pkt.

Milcząca ofiara

Jeśli szukacie dobrego thrillera psychologicznego, który nieźle namiesza w Waszych głowach, to ta pozycja jest dla Was obowiązkowa. "Milcząca ofiara" to nie tylko dobry thriller, ale to też książka, w której autorka zwraca naszą uwagę na skrzywdzonych w dzieciństwie ludzi, którzy później, w dorosłym życiu, są pewnego rodzaju milczącymi ofiarami, niepotrafiącymi zapomnieć o tym co było, a to sprawia, że nadal cierpią i przeżywają osobiste tragedie w samotności.<br> Ta książka jest jeszcze lepsza niż oczekiwałam. Mamy w niej emocjonującą, wartką akcję, która porywa nas od samego początku. Rzeczywistość miesza się z wyobraźnią, przypuszczenia stają się realne a uczucie niepokoju i lęku towarzyszy praktycznie nieustannie. Autorka doprowadza czytelnika do takiego momentu, w którym zastanawiasz się, co tutaj się dzieje? Kto mówi prawdę, a kto kłamie? Narratorami są trzy postacie, których wersje zdarzeń poznajemy stopniowo, w trybie rzeczywistym oraz we wspomnieniach i refleksjach. Emma, główna bohaterka to obecnie kobieta, która pozornie poradziła sobie ze swoimi problemami. Jednak z każdą przewracaną stroną dowiadujemy się, że jej życie nie jest wcale takie idealne. To co przeżyła będąc nastolatką całkowicie zaburzyło jej poczucie wartości i nadszarpnęło zdrowie psychiczne, co powodowało, że mieliśmy ciągłe wątpliwości, czy to co mówi jest prawdą. Autorka zawodowo zajmowała się tego typu sprawami dlatego też czuć w tej powieści pełen profesjonalizm. Zarys psychologiczny wszystkich kluczowych postaci daje nam szerokie pole do rozmyślania. Tytuł tej książki również nie jest przypadkowy. Jest pewnym symbolem skrzywdzonych, molestowanych seksualnie dzieci i nastolatków, którzy już na początku swojego życia muszą zmierzyć się z wielkimi trudnościami i ciężarem bagażu złych wspomnień. Motyw zabójstwa i zniknięcia ciała jest punktem zapalnym tej historii. Od tego momentu nie odłożycie tej książki na później, możecie mi uwierzyć. Dawno nie czytałam tak przejmującej książki, która wywołałaby u mnie tak dużo sprzecznych emocji. Wzrusza, przejmuje, momentami szokuje i sprawia, że trudno jest zrozumieć postępowanie bohaterów, jednak kiedy poznacie prawdziwe powody, dla których robią tak, a nie inaczej, wszystko stanie się jasne. Odkrywając tajemnice rodziny Emmy i jej samej było niesamowitą przygodą. Miałam wrażenie, jakbym była naocznym świadkiem tych wydarzeń. Zdecydowanie mogę ją Wam polecić. Nie ma nic lepszego niż dobra książka z dreszczykiem emocji, która spełnia wszystkie przesłanki do zakwalifikowania jej do gatunku thrillera psychologicznego.<br> Polecam całym serduchem! I niezmiernie się cieszę, że mogłam przeczytać ją przed premierą, bo to jest naprawdę dobra książka! Czas z nią spędzony będę dobrze wspominać i mam nadzieję, że jeszcze do niej wrócę!

18/02/2019

Morti

15.00 pkt.

Gra Teotihuacan: Miasto bogów

Teotihuacan to kolejny przedstawiciel tak popularnych gier euro, których mamy całe mnóstwo do wyboru,a więc czy warto po niego sięgnąć? Zdecydowanie tak. Gra ta daje ogromną ilość decyzji do podejmowania dla gracza, dróg którymi może podążać do zwycięstwa, a to wszystko przy minimalnym udziale losowości. Słyszałem opinie odnośnie tego tytułu, że jest to gra "mózgo-żerna". Ja odpowiem tak. "Nie taki diabeł straszny", ale po kolei.

WYKONANIE: Teotihuacan jest pięknie wydaną grą. Sam temat gry tj. świat ameryki łacińskiej okresu prekolumbijskiego musze przyznać się trafił do mnie bardziej niż się spodziewałem. Jest to gra euro więc oczywiście nie mamy tu żadnego tła fabularnego, czy narracji w czasie gry jednak klimat tego "świata" jest widoczny i odczuwalny w czasie rozgrywki np podczas rozbudowy piramidy. Piękna, duża plansza, którą aż się chce oglądać z każdej strony, kawałek po kawałku, szczegół po szczególe, których nie brakuje na niej. Wszystkie grafiki, na planszy kaflach, kafelkach są utrzymane w jednakowej konwencji idealnie dopasowanej do tematu gry. Wielkie brawa dla grafika. W grze nie ma kart, ciekawe i jak dla mnie jest to miłe urozmaicenie w porównaniu z innymi grami, tak samo jak fakt, że w Teotihuacan nie ma planszetek graczy. Całość gry odbywa się na planszy głównej, dzięki czemu wszyscy gracze skupieni są na środkowej części stołu, co tylko stymuluje do tzw. gry "nad stołem" a nie są pochowani ze spuszczonymi nosami nad własnym bohaterem.

W standardowym portalowym kwadratowym pudełku wraz z planszą główną otrzymujemy dużą ilość komponentów. Są to tekturowe żetony, duża ilość różnego rodzaju kafelków, czy wręcz kafli oraz całą masę drewnianych znaczników surowców czy wreszcie fenomenalnych drewnianych kafli piramidy. W skrócie dostajemy całą masę komponentów wysokiej jakoście pięknie wykonanych i ilustrowanych. Autorzy gry naprawdę się postarali, a do tego Portal przyzwyczaił nas, że nie wydają gier poniżej pewnego, dobrego poziomu.

MECHANIKA: Teotihuacan jest zaawansowaną grą planszową i nie jest to tytuł dla osób które grają w planszówki okazjonalnie lub szukają gier krótkich. łatwych i przyjemnych. Bez dwóch zdań. Spotkać się też można z opiniami, że jest to ten tak coraz cześciej zwany "mózgożer" albo że w czasie gry "czacha dymi" od myślenia. Ja powiem, "nie taki diabeł straszny jak go malują". Zaryzykuję stwierdzenie i powiem że dla mnie, wśród zaawansowanych gier planszowych to gra typu "Easy to play, hard to master". Dlaczego? Bo de facto gra sprowadza się do ciągłego robienia akcji przez graczy, jeden po drugim, gdzie każdy z nich ma do wyboru w większości przypadków jedną z trzech czynności. Smaczek dodaje w tym wszystkim spora lista małych zależności i "mini zasad" ale sam rdzeń gry jest tak prosty. Jeśli ktoś lubi planowanie własnej strategii i to na kilka ruchów do przodu to znajdzie tutaj dużo pola do popisu, a często zmieniająca się sytuacja z tury na turę tylko jeszcze bardziej podniesie poprzeczkę. Jeśli ktoś natomiast nie przepada za tak koronkowym tworzeniem planu na własne zwycięstwo i po prostu gra z tury na turę to uwierzcie i tak będzie miał w czym wybierać i będzie się świetnie bawił.

Dzięki ogromnemu zróżnicowaniu i rozbudowaniu gra pozwala na pozyskiwanie surowców z wielu źródeł, następnie daje możliwość wydawania ich na wiele sposobów i jeszcze jak by było mało do różnych zadań, od rozwijania technologi, rozbudowywania piramidy aż po jej zdobienie. Wszystko to za sprawą robotników-kostek które tworzą bardzo sprytnie przemyślaną mechanikę worker-placement. Do tego ta klimatyczna piramida na środku mapy, która w czasie gry rośnie nam w oczach!

Na wyróżnienie zasługuje poziom regrywalności tej gry. Chyba nigdy nie widziałem tak przygotowanej gry pod kątem regrywalności. Oprócz tego że gra sama w sobie jest na tyle bogato rozbudowana, że gwarantuję wiele różnych rozgrywek to do tego mamy w zestawie z grą ogromną ilość komponentów, gdzie do pojedynczej rozgrywki wykorzystujemy tylko część z nich. Przed każdą grą możemy wylosować sobie nie tylko skład poszczególnych "dziedzin" ale i ich układ. Kafle czy płytki posiadają po kilka wariantów, są one od siebie uzależnione w czasie gry, ale wystarczy zmienić jeden element i już cały obraz zostaje odmieniony. Ta gra zapewnia niezliczoną ilość godzin różnych rozgrywek.

PODSUMOWANIE: Dla mnie Teotihuacan to po prostu świetna gra. Bez wahania 5/5. Jest pięknie wykonana, w pudełku dostajemy całą masę porządnie wydanych komponentów a do tego za naprawdę rozsądną cenę jak na zawartość oraz to ile przyjemności i na jak długie godziny jest w stanie zapewnić. Nic tylko kupować całując sprzedawcę po rękach i grać, grać i jeszcze raz grać.

15/02/2019

Czytaninka

15.00 pkt.

Nienawiść, którą dajesz The Hate U Give

Główną bohaterką jest Starr, szesnastoletnia dziewczyna, która żyje można by powiedzieć w dwóch światach. Urodziła się i mieszka w biednej dzielnicy, ale do szkoły uczęszcza w tej bogatej. Czasem trudno jej się odnaleźć w tej sytuacji, gdyż nie wie kiedy jak ma się zachować i którą ma być Starr w danej chwili. Jej w miarę poukładane życie toczy się do momentu, kiedy to na jej oczach ginie jej najlepszy przyjaciel zastrzelony przez policjanta. Wszyscy chcą wiedzieć co się wydarzyło tamtej nocy, a odpowiedzi na to może udzielić im tylko Starr. Pytanie tylko czy się na to odważy?

"Milczę. To paskudna prawda, ale prawda. Wstydziłam się mojej dzielnicy i wszystkiego, co się w niej znajduje. Teraz wydaje mi się to głupotą. Nie zmienię tego, skąd pochodzę i przez co przeszłam, nie powinnam więc wstydzić się rzeczy, które mnie ukształtowały, prawda? To tak, jakbym się wstydziła samej siebie."

Ludzie od zawsze dzielili świat na białych i czarnych. Jedni nienawidzili drugich, dochodziło do ciągłych zamieszek i starć. Jakby się temu przyjrzeć to staje się to dziwne, przecież świat jest jeden, a to kto jaki ma kolor nie ma znaczenia. Każdy jest tylko człowiekiem, który żyje według własnych norm i zasad. Ale na świecie żyją rasiści, którzy nie dadzą sobie tego przetłumaczyć. Z góry przyjęło się, że to czarni są bandziorami, że to oni mordują i zabijają. Ale czy tak jest na pewno?

Autorka napisała mocną książkę, która niesie w sobie jasny przekaz ? naszą bronią jest nasz głos. Nie możemy stać i bezczynnie patrzeć na wyrządzane zło, nie możemy siedzieć cicho wtedy, kiedy mamy coś do powiedzenia, a przede wszystkim nie możemy przymykać oczu na to co się dzieje wokół nas. Nieważne czy jesteśmy biedni czy bogaci powinniśmy reagować. Inaczej wyrządzane zło będzie się nasilać z każdym dniem, zwłaszcza jeśli my będziemy przymykać na nie oko.

Policjant zastrzelił niewinnego dzieciaka na oczach jego przyjaciółki. Dlaczego to zrobił? Bo mógł? Czy to oznacza, że jeśli ktoś ma władzę, to może się nią posługiwać w każdej chwili i że może dopuszczać się zbrodni chociaż nie miał ku temu powodów? Czy taki przykład powinni dawać policjanci społeczeństwu? Zabijać niewinnych ludzi i nie ponosić za to żadnej odpowiedzialności? Wciskać kity ludziom, że to była obrona, że on myślał, że tamten był niebezpieczny? Czy chcecie żyć w takim świecie? Ja zdecydowanie nie chcę!

Nasza bohaterka nie od razu przyznaje się, że była świadkiem morderstwa, ponieważ boi się o własne życie oraz życie swoich najbliższych. Mieszkanie w biednej dzielnicy w której rządzą się gangi nie jest łatwe i przyjemne. Ale Starr w końcu zaczyna rozumieć, że musi zabierać głos, by do ludzi dotarła prawda. Zachodzi w niej przemiana, staje się odważna, nie baczy na zagrożenia, pragnie by ludzie poznali prawdę i z nią walczyli.

"Na tym polega problem: pozwalamy ludziom mówić różne gówna, a oni mówią je tak często, że stają się dla nich czymś całkowicie w porządku, a dla nas czymś oczywistym, naturalnym. Po co nam głos, skoro milczymy wtedy, kiedy właśnie nie powinniśmy milczeć?"

Świetna kreacja bohaterów, którzy stworzeni są z krwi i kości. Dzięki bohaterce która żyje w dwóch światach, mamy okazję zobaczyć jak żyją ludzie w biednej i bogatej dzielnicy, jakimi wartościami kierują się w życiu i co dla nich jest najważniejsze. Czasem wypowiedzi bohaterów są podszyte sarkazmem zawartym w humorze, co tylko dodaje powieści kolejnych walorów. Bohaterów nie sposób nie polubić, a emocje towarzyszą dosłownie na każdej stronie powieści.

Cieszę się, że autorka porusza niezwykle ważny problem w swojej książce. Uważam, że o tym trzeba mówić, nie można tego zamiatać pod dywan. Zastanówcie się, a gdyby to tak wam kazano żyć niby w jednym świecie, ale podzielonym na dwie części? Czy chcielibyście poruszać się po drodze, obawiając się każdego dnia, że ktoś może Was zastrzelić? Czy chcielibyście żyć w świecie, gdzie policja rządzi się swoimi prawami i nie liczy się z Wami? Naszą najważniejszą bronią jest, był i zawsze będzie głos. To on potrafi zdziałać najwięcej i tej broni nie odbierze nam nikt. Tylko od nas zależy czy zdecydujemy się jej użyć.

"The hate u give. Nienawiść, którą dajesz" to powieść, którą powinien przeczytać każdy z nas. To powieść, która pozwoli zrozumieć nam, że świat nie dzieli się na czarnych i białych, że każdy ma takie samo prawo. A przede wszystkim to powieść, która mówi jak wiele jesteśmy w stanie zdziałać używając słów. Koniecznie musicie przeczytać.

9/02/2019

Qultura słowa

15.00 pkt.

DIY Zrób to sama!

Modne rękodzieło!
Własnoręcznie zrobiona kartka Walentynowa? A może nowa, modna torebka ze starej marynarki? Wieszak na klucze z kawałka deski, czy raczej zabawka dla dziecka z rolek papieru toaletowego? Niezależnie od tego, po które z tych rozwiązań sięgniemy, rzeczy zrobione ręcznie są wyjątkowe, niepowtarzalne, zwracają uwagę otoczenia, mają bowiem charakter i duszę. Są nie tylko ekologiczne (bowiem dzięki nim nie zaśmiecamy otoczenia, nie wyrzucamy starych rzeczy, ale też nie mamy potrzeby kupować nowych), ale i bardzo modne. Świadczą również o kreatywności właściciela, o potrzebie wyróżnienia się z szarego tłumu. Są praktyczne, w większości trwalsze niż towary dostępne na rynku, a poza tym ? piękne!
Jesteś przekonany / -a, że DIY nie jest dla Ciebie, że masz przysłowiowe ?dwie lewe ręce? i rękodzieło nigdy nie stanie się twoją pasją? Zanim skreślisz tę aktywność (i pozbawisz się szansy na otoczenie się wspaniałymi przedmiotami, tym cenniejszymi, że wykonanymi ręcznie, sięgnij po książkę autorstwa Marii Szymańskiej, pt. ?DIY. Zrób to sama?. Autorka- socjolożka i miłośniczka rękodzieła, w opublikowanej nakładem Wydawnictwa Egmont książce przekonuje, że wytworzenie czegoś niemal z niczego, jest nie tylko trendy, ale stanowi wyraz sprzeciwu wobec konsumpcjonizmu, a także ? dostarcza niebywałej przyjemności.
Książka składa się z pięciu rozdziałów, podzielonych tematycznie. Mamy zatem ?Stylówkę?, dzięki której nasza szafa wzbogaci się o piękne ubrania niczym spod igły najlepszych projektantów, a także ?Pokój nastolatki? (i nie tylko), który pozwoli zadbać o charakter i styl wnętrz w naszym domu. Kolejne rozdziały to ?Biżuteria?, pozwalająca nadać ostatecznego kształtu każdej stylizacji, a także ?Kosmetyki?, dzięki którym nie tylko unikniemy chemicznych polepszaczy zawartych w produktach ze sklepowej półki, ale i nasza skóra zyska promienny wygląd. Ostatni rozdział, ?Prezenty?, pozwala na własnoręczne stworzenie pięknego upominku dla bliskiej nam osoby, która z pewnością doceni fakt, iż został w jego wykonanie włożony trud i poświęcono swój czas.
Autorka pokazuje m.in. krok po kroku jak zrobić sweter z efektem ombre, ratując niechciany ciuch od wyrzucenia i to niewielkim nakładem kosztów związanych z zakupem farb do tkanin, jak ? podążając za najnowszymi trendami ? zrobić jeansy z haftem czy modne buty pochlapane farbą. Dzięki podanym przez Szymańską wskazówkom odmienimy nie tylko swoją szafę, ale i cały pokój, stawiając na przykład na parapecie własnoręcznie ozdobione, oryginalne doniczki czy modny w ostatnich sezonach las w słoiku. Jakość naszego wypoczynku poprawi zaś własnoręcznie wykonany łapacz snów, zaś dzięki organizerowi z puszek zaoszczędzimy mnóstwo czasu marnowanego na poszukiwanie kredek, ołówków czy gumek.
Wykonamy również bransoletki przyjaźni, które możemy podarować ważnej dla nas osobie, a także modułowe kolczyki z efektem terazzo, które doskonale pasują do modnego stylu prezentowanego na przykład przez ?Macademian Girl?, zaś nasza marynarkę czy jeansową katanę ozdobić może broszka monogram ? jedyna w swoim rodzaju!
Dzięki książce Szymańskiej zadbamy również o urodę, własnoręcznie wykonując balsam do ust, jogurtową maseczkę czy domową odżywkę do paznokci. Zrelaksujemy się też biorąc kąpiel z własnoręcznie wykonaną musującą kulą do kąpieli czy żelkami do kąpieli, które (dzięki wspaniałemu wyglądowi) są również wspaniałym prezentem dla mamy czy przyjaciółki.
To tylko niektóre z prezentowanych przez autorkę wspaniałych pomysłów, zarówno dla siebie, jak i do wykonania w charakterze prezentu. Nie bez przyczyny DIY, czyli z angielskiego ?do it yourself?, to nie tylko sposób na oszczędność, ale i styl życia. Przekonamy się o tym dorabiając, przeszywając, klejąc i składając, a wszystko to pod czujnym okiem Szymańskiej!

30/01/2019

Czytanka_Na_Dobranoc

15.00 pkt.

Odium

Odium : uczucie niechęci lub nienawiści do kogoś, kogo obarcza się winą za coś. Ta słownikowa definicja zwróciła moją uwagę. Można by się spodziewać, że autor używając właśnie tego słowa , zamierza podkreślić i nadać znaczenie, wydarzeniom które doprowadził do tragedii. W lesie znaleziono ciało młodej dziewczyny, była gwałcona, torturowana, cięta nożem. Na jej ciele znaleziono wypalony znak krzyża. Osoba zdolna do takiego bestialstwa albo jest psychopatą albo przeżyła w życiu coś szokującego, co sprawiło że jedynym sensem jej istnienia pozostała zemsta. Sięgając po tę książkę, spodziewałam się mrocznej tajemnice z przeszłości, przerażającej prawdy, która wyjdzie na jaw. Myślałam, że "odium" będzie mieć mocne podstawy. Niestety historia, którą opowiada autorka nie jest czymś co zaskakuje. Mało tego, wydarzenia które rozegrały się w przeszłości, mogłyby być udziałem wielu z nas. Owszem są przykre jednak nie wystarczające by usprawiedliwić konsekwencje. Jako czytelnik czuję się troszkę zawiedziona, szczególnie że przez cały czas czekałam na wielki finał a dostałam tylko list pożegnalny.

W lasku znalezione zostają zwłoki młodej, zmasakrowanej i zgwałconej dziewczyny. Na miejscu zbrodni pojawia się komisarz Bury. Charakter i liczba obrażeń świadczą o niepohamowanej, wręcz szaleńczej nienawiści zabójcy do swojej ofiary. Obok ciała leży pomięta kartka z rozmazanym napisem "Odium". Niestety wszystko wskazuje na to, że ta zbrodnia to dopiero początek koszmaru, a każdy dzień zwłoki w odnalezieniu sprawcy może poskutkować kolejną bestialsko zamordowaną ofiarą.

Kolejna książka i kolejny mocny początek. Ciasne pomieszczenie, klatka, i dwójka zamkniętych w nim ludzi. Młoda kobieta i kilkuletnie dziecko. Oboje drżą z przerażenia, pragną się uwolnić, lecz wiedzą, że gdzieś za drzwiami czyha potwór. Kolejny akapit. Ciało znalezione w lesie. Zmasakrowane, sponiewierane, zbezczeszczone. Już wiemy że kobiecie się nie udało znaleźć drogi wyjścia. I jeszcze ten krzyż wypalony na ciele. Czy zamordowana była ofiarą w krwawym rytuale? Czy morderca działał w imię "Boga"? A może sam za takiego się uważa. I ten napis...słowo "Odium" znalezione przy ofierze. Co ono symbolizuje? Nienawiść? Rządzę zemsty? Muszę przyznać, że zaczęło się naprawdę ciekawie. Autorka nie szczędziła nam krwawych detali, opisów sekcji zwłok czy miejsc zbrodni. Choć przyzwyczaiłam się, że polskie pisarki tworzą kryminały w wersji "light" tak tym razem było brutalnie, mrocznie i typowo po męsku. Na dodatek nie jest to książka "jednego ciała" i jednej zbrodni. Trup ściele się gęsto i nigdy nie wiadomo z której strony nadejdzie kolejny cios. Komisarz Bury wraz ze swoją ekipą będą mieć trudny orzech do zgryzienia. Nad dynamiką akcji czuwa również prokurator i "Stary", nadzorujący śledztwo. Śledczy muszą się śpieszyć z rozwiązaniem zagadki, i to właśnie ten pośpiech sprawia, że kryminał na odpowiednie tempo. Czytało się naprawdę dobrze. Autorka ma lekką rękę, potrafi zainteresować i zaintrygować czytelnika. Przez cały czas myślałam, że mam do czynienia z jakąś wielką sprawą, czymś na miarę "Czerwonego smoka" Thomasa Harrisa (książkę polecam), wprost nie mogłam doczekać się zakończenia. Jednak jak przyszło co do czego to poczułam się oszukana. Jest to jedna z tych książek, które nie mają punktu kulminacyjnego. Wyobraźcie sobie rozpędzający się pociąg, lokomotywę mozolnie wspinającą się pod górę. Spodziewamy się, że jak zdobędzie szczyt to runie z pędem w dół. Niestety okazuje się, że wyjechała na równinę i spokojnie odjeżdża w siną dal. Tak właśnie było z "Odium" przez 3/4 książki autorka wspaniale budowała napięcie, posadziła mnie na krawędzi krzesła i naprawdę zainteresowała. Dziś, kiedy czasem mam wrażenie, że wszystko zostało już napisane, jest to naprawdę sztuką. Jednak pod koniec książki odniosłam wrażenie, że Grzegrzółce wyczerpały się pomysły. Autorka pisząc zakończenie poszła drogą na skróty. Owszem dostaliśmy odpowiedzi na wszystkie nasze pytania jednak nie było to wynikiem policyjnego śledztwa. Paradoksalnie książka mogła się składać wyłącznie z początku i zakończenie, bo cała reszta to po prostu dodatek do fabuły. Co prawda interesujący i wciągający, jednak w ogólnym rozrachunku bez większego znaczenia.

Tym co mi się podobało to warstwa obyczajowa. Narracja w książce prowadzona jest dwutorowo. Poznajemy tutaj zajmującego się śledztwem komisarza Burego, oraz Aśkę, młodą barmankę. Fabuła podzielona jest na czas rzeczywisty i to co zdarzyło się kilka miesięcy wcześniej, zbudowana jest na zasadzie kontrastu. Z jednej strony mamy brutalne morderstwo, okaleczone ciało i ukrywającego się psychopatę, który nie powiedział jeszcze ostatniego słowa, a z drugiej lejący się w barze alkohol, pączkującą miłość, pikniki i kąpiele w jeziorze. Przez cały czas towarzyszy nam jednak niepokój. Wiemy, że ta szczęśliwa, uśmiechnięta i spokojna barmanka, trzymająca się na uboczu normalna dziewczyna, nie żyje. I zastanawia nas co się wydarzyło. Czy mordercą jest nowo poznany, uroczy chłopak? A może natrętny klient lub były partner? Nieco mniej prawdopodobne wydaje nam się, żeby za nóż mogła chwycić najbliższa przyjaciółka, ale przecież w dzisiejszych czasach wszystko jest możliwe. Atmosfera strachu budowana jest stopniowo. Aśka pada ofiarą prześladowcy. Ktoś stoi pod jej blokiem, puka do drzwi, nie odzywa się w słuchawce telefonu. Dziewczyna czuje się obserwowana, dyskomfort się pogłębia, paranoja narasta. Te same uczucia buzują w czytelnikach. Ręczę wam, że jeśli będziecie czytać tę książkę wieczorową porą, to nie raz zjeżą wam się włoski na karku. Jak na debiut literacki to muszę przyznać, że wyszło bardzo dobrze, gęsto i klimatycznie. "Odium" to książka z pogranicza powieści kryminalno-obyczajowej i thrillera, czyli dokładnie to co lubię.
Zachwycił mnie również komisarz Bury, którego mam nadzieję spotkać w kolejnych częściach. Jest to człowiek doświadczony, inteligentny, spokojny i z mocnym kręgosłupem moralnym. Oczywiście nie obyło się bez złamanego serca, nieudanego związku i problemów osobistych, jednak nikt przecież nie jest doskonały. Wprowadzając dość rozbudowaną warstwę obyczajową autorka tworzy dobre podstawy do kolejnych części. Ta jest jedynie wieczorkiem zapoznawczym. Ja to zdecydowanie kupiłam. Bury mnie zaciekawił, a jego miłosne perypetie nie przytłoczyły fabuły. Ciekawi mnie jak dalej potoczą się jego losy, bo życzę mu jak najlepiej. Liczę również na to, że w kolejnych częściach lepiej poznam innych śledczych i ich życie prywatne.

"Odium" czyta się bardzo szybko. Mi zajęło to zaledwie kilka godzin. Duże litery, mnóstwo dialogów i prosty język sprawiają, że książkę wręcz się pochłania. Nie ma tutaj rozbudowanych opisów, oprócz tych dotyczących sekcji i miejsc zbrodni, dokładnych portretów psychologicznych czy monologów wewnętrznych bohaterów. Jest dokładnie tak jak w dobrym kryminale : szybko, mocno i ostro. To jest jedna z tych książek nad którymi nie musicie się zbytnio zastanawiać, ponieważ autorka prowadzi was po nitce do kłębka nie zostawiając miejsca na przemyślenia czy analizę. Zresztą nie ma się zbytnio nad czym tutaj zastanawiać.


Katarzyna Grzegrzółka to osoba, o której ciężko jest znaleźć jakiekolwiek informacje w internecie. Nie wiem czy jest matematykiem czy biologiem, a może dziennikarzem czy technikiem, nie wiem czy kończyła warsztaty pisarskie czy może jest samoukiem. Jedno wiem na pewno, jest doskonałym przykładem na to, że zawsze warto spróbować swoich sił, w każdej dziedzinie. Iść za głosem serca. "Odium" to dobry debiut. Owszem zakończenie rozczarowuje, retrospekcje momentami wprowadzają chaos i spowalniają fabułę, jednak całość zrobiła na mnie dobre wrażenie. Myślę, że powinniśmy dać szansę autorce i zmotywować ją do napisania kolejnych tomów. Komisarz Bury ma przed sobą przyszłość. A ja chcę się dowiedzieć co się stało z Baśką. Dajcie im szanse. Polecam.

W pudełku znaleźliśmy bardzo wiele, bo aż 476 różnych elementów. Są wśród nich przede wszystkim metalowe płytki (zielone i czarne) różnej wielkości i z różną ilością otworów na śrubki, śrubki z gwintami, nakrętki na śrubki, podkładki, łączniki, koła, opony, kilka elementów wykonanych z tworzyw sztucznych oraz klucze imbus i płaski do skręcenia całego modelu. Producent zaoferował tym samym starszakom bardzo ciekawy i oryginalny projekt do samodzielnej realizacji zachęcając przy tym również i ich rodziców do wspólnej zabawy i montażu wraz z dzieckiem. Dysponując tym konkretnym zestawem i kierując się ściśle instrukcją zbudujemy dwa modele. Po pierwsze fantastyczny traktor, a po drugie rozrzutnik do obornika. Co ciekawe ten konkretny zestaw łączy dwa zupełnie oddzielne zestawy. Zarówno traktor jak i rozrzutnik można bowiem kupić także oddzielnie. Co jeszcze ciekawsze do traktora można dokupić też inne maszyny rolnicze jak prasę do siana, zgrabiarkę do siana, opryskiwacz, pług obrotowy, talerzówkę. Oczywiście można też poeksperymentować, spróbować wymyślić coś samemu, zmienić ułożenie poszczególnych elementów, uruchomić wodze fantazji i wykazać kreatywnością. Wszystkie opcje dozwolone i jak najbardziej pożądane.

Modele po złożeniu prezentują się rewelacyjnie i przypominają kształtem prawdziwe maszyny rolnicze - traktor i rozrzutnik. Dla fanów tego typu motoryzacji są więc prawdziwą gratką. Konstrukcje każdej maszyny po skręceniu są stabilne i nie ma mowy o tym aby coś się rozpadło w trakcie zabawy. A zapewniam Was, że zabawa takimi samodzielnie złożonymi modelami jest naprawdę przyjemna i właściwie nie ma końca. Koła kręcą się jak w prawdziwych pojazdach i wszystko jest ogólnie dobrze spasowane. My budowaliśmy te modele w teamie dwuosobowym i zajęło nam to jeden dzień, choć oczywiście nie składaliśmy od świtu do zmroku. Ale trzeba było poświęcić kilka godzin na montaż, a że niektóre elementy są naprawdę maleńkie palce odmawiały posłuszeństwa ;) Tym razem nasza najstarsza pociecha (10 lat) skręcała głównie z tatą. Instrukcja okazała się bardzo czytelna, prosta w interpretacji i konkretna. Ilustracje są w niej duże i dzięki podziałowi na kolejne etapy pracy skręcanie modelu bez komplikacji posuwało się do przodu.

Elementy całego zestawu są naprawdę maleńkie jak wcześniej wspomniałam. Dla starszych dzieci takie rozwiązanie jest niewątpliwie bardzo atrakcyjne. Trzeba bowiem przy skręcaniu modelu wykazać się wyjątkową precyzją, koncentracją i zręcznością. Nie można zapomnieć też o żadnym elemencie, bo nawet najmniejsza pomyłka mogłaby zniweczyć długie godziny naszej pracy. Efekt końcowy jednak daje ogromną satysfakcję i wart jest poświęcenia czasu. Po złożeniu bowiem traktorem oraz rozrzutnikiem mogą bawić się i duzi i mali gdyż model jest trwały i wytrzymały. Nie ma mowy żeby coś w trakcie zabawy się połamało czy w jakikolwiek inny sposób popsuło. Można więc bawić się bez końca oraz skręcać i rozkręcać. Jak wspomniałam wcześniej w zestawie są metalowe klucze, którymi powinniśmy skręcać nasz model. Każdy mały majsterkowicz ma więc okazję aby poćwiczyć przykręcanie, odkręcanie i w ogóle poczuć się jakby pracował w prawdziwym warsztacie. Widok zadowolonej minki dziecka jest bezcenny.

Zestaw "Mały Konstruktor - Fred & Stinky" otrzymał nagrodę zabawki roku 2016 przyznawanej przez portal Zabawkowicz. Jestem pewna, że każdy mały (i nie tylko mały) majsterkowicz będzie takim zestawem oczarowany. Jego samodzielna budowa daje dziecku wielką satysfakcję, a efekt końcowy naprawdę imponuje, no i co równie ważne po złożeniu można się nim normalnie bawić. Sama zabawa jest też nietuzinkowa i zadowoli wszystkie dzieci, również te które uważają, że wyrosły już z tradycyjnych klocków. Szczerze polecam taki zestaw na prezent. Jest niedrogi, polskiej produkcji i gwarantuje długie godziny kreatywnej zabawy. Ma też to do siebie, że nie można mu się oprzeć i gdy nawet nasza pociecha uzna, że potrafi złożyć go sama nie będziemy mogli powstrzymać się od tego aby jej choć odrobinę w tym nie pomóc. Gorąco polecam ;)

Pokaż więcej

24/03/2019

magda k pisze

8.00 pkt.

Posłuszna żona

Matki, żony, kochanki,partnerki. macie ochotę na ciekawą, babską obyczajówkę? Po niej bardziej polubicie swojego starego, nawet bez tych wszystkich zer na koncie

Włoska rodzina Farinnelich. Dwóch braci (Massimo i Nico), dwa małżeństwa, dużo nieporozumień a jeszcze więcej tajemnic?
Lara tytułowa żona, ma przystojnego męża Massima, uzdolnionego artystycznie synka, piękny dom, ustabilizowaną sytuację materialną. Do tego jest piękną kobietą, z tych co to przyciągają uwagę innych kobiet. Nienaganna prezencja, wysmakowany styl. Dla kogoś kto patrzy z boku to obraz życia jak z bajki, życia o którym się marzy lub ogląda w filmach. No właśnie, ale nic nigdy nie jest takim jakim się wydaje. To co widzimy u innych, zawsze jest tym co oni chcą nam pokazać a nie prawdziwą rzeczywistością. Lara, nasza posłuszna żona, jest tego bardzo dobrym przykładem.

Maggie, żona Nico (brata Massima) wchodzi do rodziny po śmierci jego pierwszej żony. Nie ma łatwego startu wychodząc za mężczyznę z przeszłością, który ma córkę z pierwszego małżeństwa. Dodatkowo Maggie, dowiaduję się czegoś o przeszłości pierwszej żony Nico. Postanawia jednak zachować to w tajemnicy, by chronić całą rodzinę i nie ranić najbliższych.
Co łączy Larę i Maggie? Obie żony noszą w sobie sekrety, które stają się dla nich udręką. Czy wyjawią je aby siebie uwolnić, czy jednak ?dobro? rodziny jest ważniejsze niż wewnętrzny spokój?

Posłuszna żona to opowieść o tym jak niełatwo jest być żoną.. O rodzinnych relacjach, które bywają zagmatwane, trudne, bolesne. O tajemnicach jakie skrywamy za drzwiami naszych domów i sypialni. O trudach wychowawczych, rodzinie patchworkowej i kobiecej przyjaźni.

Bałam się , że będzie to jakaś saga rodzinna, moda na sukces rozpisana na 500 stron, gdzie ?każdy z każdym? ale nic bardziej mylnego. Autorka bardzo ciekawie przedstawia rodzinne więzi, z nutką takiej psychologii, naciskiem na emocje i trafnie nazywa to co co siedzi nam w głowie. Bohaterzy bardzo wyraziści, szczególnie dwie wspomniane żony. Nieraz odnajdywałam w Larze i Maggie samą siebie.
Książka wciąga, nawet jeśli są jakieś momenty przestoju, to krótkie i od razu pojawia się coś nowego.
Myślę, że naprawdę książka może się spodobać.

24/03/2019

Bookendorfina

10.00 pkt.

Martwe dziewczyny

"Chodzi o co najmniej cztery zaginione kobiety, których nadal nie odnaleziono, i o mężczyznę, który je uprowadził i zamordował. Tego samego, który o mało mnie nie zabił."<br> <br> Długo nie mogłam wbić się w klimat książki, ponieważ przeszkadzała specyficzna narracja, surowa i sztywna, nieco dziwna i osobliwa, z jednej strony szarpana i rwana, a z drugiej skoncentrowana na tym, co najważniejsze. Dopiero w drugiej połowie powieści udało się złapać kontakt ze stylem autora, oswoić ze sposobem snucia opowieści, na tyle dobrze, że książka w ostatnich rozdziałach zrobiła korzystne wrażenie. Szkoda, że tak późno, ale czasem przydaje się niespodziewana odmiana w poznawaniu przygód czytelniczych.<br> <br> Plusem jest solidna dawka ironicznego czarnego humoru, zazwyczaj napotykam go w męskiej odsłonie, a tu pojawił się w kobiecym pierwiastku. Minusem zbytnia przewidywalność scenariusza zdarzeń i zachowań uczestników. Nie mogę powiedzieć, że coś mnie specjalnie zaskakiwało, ale też nie wpadało w ramy nudy i monotonii, sporo się działo, nie zabrakło sensacyjnych elementów podkręcających wartką akcję. Nie do końca wyłapałam motywy czarnego charakteru, co kryło się za szaleństwem i obsesją, na polu kreowania jego portretu czuję spory niedosyt, może wpływ na to miał fakt, że nie poznałam "Zwykłego człowieka", poprzedniej książki autora, co z perspektywy czasu wydaje się warunkiem koniecznym. Sinusoidalny kształt wrażeń czytelniczych, pojawia się chwila, że mamy już dość opowieści, a za chwilę wciąga nas jakiś fragment. Przy tej historii nie znalazłam pełnej satysfakcji, ale jest coś w pomysłach autora, co pozwala przypuszczać, że kiedy kolejne tytuły okażą się bardziej dopracowane i zajmujące, jest szansa, że po nie sięgnę.<br> <br> Podobała mi się koncepcja połączenia thrillera i kryminału, budowania napięcia nie tylko w sferze zagadki detektywistycznej, ale również włączania sytuacji, które wystawiają główną bohaterkę na niebezpieczeństwo, to zawsze intryguje i wzbudza niepewność, jak potoczą się jej losy. Kluczowa postać nietuzinkowa, mocno zakręcona, cechująca się wieloma przywarami, które nieco drażnią, lecz też nadają pikanterii osobowości. Detektyw Alisha Green podejmuje wyzwanie złapania brutalnego i bezwzględnego seryjnego mordercy, boryka się także z problemami zdrowotnymi i zawodną pamięcią, są one następstwem poważnych ran odniesionych podczas obławy na tego właśnie psychopatę. Świat wokół policjantki malują mroczne i ciemne barwy, nasila się presja czasu, zło dotyka przyjaciół, zaś w podejrzenia wkradają się niepokojące obrazy wspomnień, prawdziwych i fałszywych. Czy uda się Alishy zatrzymać zabójcę i pomścić śmierć ofiar? <br> <br>

17/03/2019

Erni2015

8.00 pkt.

Men Cool Kick Chłodzący żel pod prysznic

Jakości Nivea zaufać można w ciemno. Nie inaczej jest w przypadku żelu pod prysznic dla mężczyzn Nivea Men Cool Kick. Ten zamknięty w poręcznej i wygodnej w użyciu butelce żel spełnia swoje zadanie wyśmienicie - fajnie się pieni, dobrze rozprowadza po skórze, nawilża ją i oczyszcza wszystko od stóp po czubek głowy.
Dosłowne tłumaczenie nazwy tego żelu to "Fajne Kopnięcie" :) Hmm... A co tu niby kopie? Zdaje się, że chodzi o zawarty w żelu mentol, który "kopie" chłodkiem już od pierwszego zetknięcia ze skórą. Gdy się go z dodatkiem wody rozprowadzi po skórze, przyjemny chłodek w mig ogarnia całe ciało. Z pogodą o tej porze roku jest jeszcze różnie, raz cieplej, raz zimniej, ale gdy nadejdą letnie upały żel Nivea Cool Kick może się okazać czymś, na co z utęsknieniem czekać będę po całym dniu pracy (tak naprawdę to już teraz tak jest).
Jedyny minus tego żelu to zapach - niby świeży, delikatny, a jednocześnie nijaki, nieokreślony i niestety bardzo ulotny. Na butelce napisano, że żel zapewnia "24 h fresh efect", ale jest to gruba przesada. Przyjemny chłodek czuć długo, owszem, ale zapach rozwiewa się szybciej niż poranna mgła.

11/03/2019

Marek Wasiński

10.00 pkt.

To

Film z 2017 r. wyreżyserował Andresa Muschettiego. Horror oczarował zarówno dużą część widowni jak i krytyków, więc postanowiłem, że w końcu nadszedł czas by go obejrzeć.

"To" opowiada historię grupki dzieciaków, których drogi krzyżują się słonecznego lata 1989 r. W Derry w stanie Maine znikają dzieci. Każdy ma swoją teorię na ten temat, ale prawda jest przerażająca. W miasteczku grasuje klaun i to taki, który nie ma zamiaru nikogo rozśmieszać.

Film został w taki sposób napisany i skonstruowany, że jest w stanie przemówić zarówno do widzów starszych jak i tych młodszych. Wydarzenia, które śledzimy zostały zaprezentowane z punktu widzenia grupki głównych bohaterów, którzy są według mnie kluczem do sukcesu tego filmu.

Główni bohaterowie wypadają autentycznie. Każdy z nich ma w sobie coś charakterystycznego, a przynajmniej mają miejsce pewne zdarzenie, które stawiają ich w konkretnym kontekście. Najważniejsze jest jednak to, że świetnie rozumieją się w grupie i można się z nimi łatwo utożsamić, a to stanowi pierwszą połowę sukcesu.
Druga połowa, to z kolei fabuła, która może nie powala na kolana, ale została dokładnie dopracowana. Powoli poznajemy kolejne postacie. Wyrabiamy sobie zdanie na ich temat, a to wszystko ma miejsce w dosyć zabawnej atmosferze. Bardzo szybko potrafią przejść od sielankowego klimatu wakacji do ożywających koszmarów. Robią to przy użyciu odpowiedniego oświetlenia, zminimalizowanej ilości dźwięków oraz odpowiednie pozycje kamery.

Skoro już przy straszeniu jesteśmy, to trzeba coś powiedzieć o głównym złoczyńcy, o tytułowym "To", którym jest tańczący klaun Pennywise. Wcielający się w niego Bill Skarsgard musiał pracować głównie głosem oraz mimiką twarzy, a reszta pracy należy już do komputerowych magów.


"To" bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło. Co prawda, w trakcie seansu nic nie było mnie w stanie przestraszyć, ale moja starsza siostra w wielu momentach podskakiwała z siedzenia zaskoczona gwałtownymi posunięciami Pennywisea, co jest dla mnie dobrym wyznacznikiem solidnego poziomu straszności. Ujęli mnie bohaterowie i dałbym wszystko, żeby jeszcze raz zobaczyć ich w takiej konfiguracji, niekoniecznie starszych. Ton i klimat jaki zaserwowali widzowi twórcy przekona każdego, że warto oglądać horrory, nie dlatego że można się czegoś przestraszyć, ale dlatego, że one także potrafią opowiadać bardzo ciekawe i wciągające historie, bez niepotrzebnego nadmiaru krwi, fruwających flaków, czy wymyślnych potworów. "To" w sam raz nadaje się na gorącą, wakacyjną noc, no chyba że nie lubicie klaunów!

10/03/2019

czytanie.na.platanie

8.00 pkt.

Cisza białego miasta

Z ręką na sercu powiem Wam, że to najlepszy thriller, jaki przeczytałam w tym roku. A że autorka poprzeczkę ustawiła bardzo wysoko trudno może być ją przeskoczyć.

Hiszpańskie miasto Vittoria. W przeddzień hucznej lokalnej uroczystości zostaje zamordowana para dwudziestolatków. Następnego dnia w taki sam sposób ginie para dwudziestopięciolatków. Schemat odpowiada morderstwom popełnianym przed dwudziestu laty. Kto stoi za zbrodniami, skoro morderca siedzi w więzieniu?

Para inspektorów próbuje znaleźć psychopatę i zapobiec śmierci kolejnych mieszkańców miasta. Każda wysuwana hipoteza okazuje się jednak chybiona, a perfekcyjny w swoim szaleństwie morderca, wyprzedza ich zawsze o krok...

Wydawać by się mogło, że to już było. Znany schemat. Seryjny morderca, policjanci na tropie, dużo niewiadomych, zaskakujące zwroty akcji... Dlaczego więc akurat ta książka jest moim zdaniem tak dobra?

Urzekł mnie styl autorki, która narrację przekazała głównemu bohaterowi, inspektorowi Ayala, facetowi z charakterem i... kulką w głowie.
Tu od początku wiemy jak historia się kończy, ale trzeba przeczytać 570 stron żeby odkryć dlaczego. Zabieg ten, dość niespotykany, sprawił, że gdybym tylko mogła pochłonęłabym książkę w jeden wieczór.

Bohaterowie są tak rewelacyjnie wykreowani, tak prawdziwi, że zaangażowałam się w ich losy bez reszty, przemierzając z nimi wąskie hiszpańskie uliczki.

Mroczny klimat, kojarzącej się przecież z ciepłem i słońcem, Hiszpanii, przywodzi na myśl najlepsze skandynawskie kryminały.

Krótko mówiąc jest mrocznie, intrygująco i szalenie zaskakująco. Kolejne części trylogii biorę w ciemno.

4/03/2019

Ewa E.

10.00 pkt.

O pisaniu. Na chłodno

Niezwykle pasjonującą przygodą było zapoznanie się życiem mojego rówieśnika Remigiusza Mroza. Miło było cofnąć się do czasów dzieciństwa i nastoletniego wieku razem z autorem i pokrótce przypomnieć sobie własne. To co robimy, ku czemu skłaniamy się w dzieciństwie bardzo rzutuje na nasze przyszłe życie. Pierwsze próby pisania czy inspiracje książkowe, do których zaglądamy kształtują nasz przyszły warsztat. Sama wiem z własnego doświadczenia, że spory wkład w nasz wybór książek do czytania początkowo mają nasi rodzice lub jak w moim przypadku również rodzeństwo. To z domu rodzinnego wynosimy swój gust książkowy i miłość do ich pewnych gatunków. Ciekawe jest to jak bardzo zdyscyplinowaną osobą jest właśnie Remigiusz. To jaki sukces, jako pisarz osiągnął zawdzięcza w większości swojej własnej pracy i pomysłowości. W drugiej części książki udziela wskazówek dotyczących pisania. Podbudowuje czytelników w podejmowanych próbach wydania książki, które w większości przypadku wiążą się z początkową odmową wydania. Przytacza przykłady znanych pisarzy, którzy też napotkali przeszkody w wydaniu książek. Książkę kupiłam głównie z ciekawości dotyczącej życia Remigusza Mroza, ale wątek pisania okazał się również cenny. Aż chce się pisać, bo jak pisze autor "W tym tkwi cała radocha, bo pisanie to spontaniczność, swoboda i najlepsza rozrywka na Twoich własnych warunkach."

3/03/2019

ansomia

8.00 pkt.

Winna

"Jest taka skłonność w ludzkim umyśle, wynikająca z potrzeby akceptacji. Polega na tym, że lgniemy do ludzi, którzy często nas krzywdzą, ale od czasu do czasu potrafią sprawić, że czujemy się doceniani i wartościowi. Lgniemy do nich bardziej niż do tych, którzy zawsze są troskliwi i wyrozumiali".

Alicja Sinicka znana jest przede wszystkim ze swojej debiutanckiej powieści pt. Oczy Wilka, książka ta została pozytywnie przyjęta przez czytelników. 13 lutego, Nakładem Wydawnictwa Kobiecego ukaże się kolejna powieść tej autorki o tytule Winna. Kim jest autorka? Alicja Sinicka pracuje na co dzień jako analityk finansowy. Pochodzi z Oławy koło Wrocławia. W wolnych chwilach oddaje się pisaniu. Jest również zapaloną czytelniczką, a także miłośniczką psów.

Główną postacią w powieści jest Wendy. 25-letnia psycholożka, która nie potrafi poradzić sobie z poczuciem winy, wywołanym przez wydarzenia z przeszłości. Bohaterkę poznajemy, gdy jej życie wywraca się do góry nogami ? jej ukochany Warren przyznaje się do zdrady. Skrzywdzona kobieta zostawia mężczyznę i stara się poukładać sobie życie na nowo. Wtedy to poznaje Jima, przystojnego, pewnego siebie, który ewidentnie jest nią zainteresowany. Bohater wydaje się być uosobieniem wszystkiego, czego Wendy teraz potrzebuje. Czy Jim okaże się właściwym partnerem i pomoże kobiecie poradzić sobie z przeszłością? Czy może ich poznanie się nie jest przypadkowe?

Poczucie winy za błędy popełnione w przeszłości może zniszczyć nam życie. Jeżeli nie potrafimy wybaczyć sobie pomyłek, wyrzuty sumienia w końcu nas, przysłowiowo, zjedzą. Wsparcie bliskich, a przede wszystkim ich zrozumienie jest krokiem do poradzenia sobie z przeciwnościami. Gdy zabraknie poczucia akceptacji ze strony rodziny, trudno będzie pewnym krokiem iść przez życie. Są to wnioski, które nasuwają się po przeczytaniu Winnej. Książka ta to nic innego jak romans z elementami sensacji. Losy czołowej postaci skłaniają do refleksji, uczą, że nie warto snuć domysłów w kwestii tego, co bliscy o nas myślą. Należy nauczyć się ze sobą rozmawiać.

Bohaterzy wykreowani przez pisarkę to nietuzinkowe postacie. Wendy nieustannie obwinia się o śmierć bliskiej osoby. Jako psycholog nie potrafi sobie pomóc, wciąż tkwi w fazie żałoby. Tytuł powieści nawiązuje właśnie do tego aspektu. W książce Alicja Sinicka dosyć wnikliwie przedstawia zmagania się bohaterki z wyrzutami sumienia. Postać wpędza się w błędne koło. Pozytywem jest w tym przypadku narracja pierwszoosobowa, która pomaga czytelnikowi dokładnie wczuć się w emocje, które przeżywa autorka. Na kartach powieści możemy zauważyć zmianę, jaką przechodzi Wendy. Dochodzi do tego za sprawą Jima. Bohaterka z przestraszonej kobiety staje się osobą bardziej dojrzałą emocjonalnie, akceptującą siebie.

"Ludzie za bardzo ufają pozorom, patrzą, ale nie widzą, słyszą, ale, nie słuchają, czują, ale nie rozumieją".

Winna porywa od pierwszych stron. Jest to lekka lektura, którą czyta się z zaciekawieniem. Pisarka przechodzi od wątku romantycznego do sensacji. Łapie czytelnika w sidła dobrze utkanej intrygi. Losów głównych bohaterów nie da się do końca przewidzieć ? pisarka sprawnie usypia czujność i zaskakuje w najmniej oczekiwanym momencie.

Historia napisana przez Alicję Sinicką jest warta uwagi. Spodoba się osobom, które lubią romanse z wątkiem kryminalnym. Sceny miłosne są przedstawione w subtelny, nieprzekraczający granicy dobrego smaku, sposób. Winna to powieść z obszernym wątkiem psychologicznym. To także dająca nadzieję historia o walce z poczuciem winy, które nie do końca jest słuszne. Polecam Wam tę książkę, na pewno nie będziecie się przy niej nudzić.

"Jedna chwila może zmienić całe życie. Najgorsze jest to, że człowiek nigdy się jej nie spodziewa. Budzi się jak zwykle rano i nie wie, że to właśnie dziś. Dziś wszystko zacznie biec w innym kierunku, niezależnie od woli zainteresowanego".

26/02/2019

Czytanka_Na_Dobranoc

10.00 pkt.

Zła krew

Po przeczytaniu tej książki, obiecuję (jak to ładnie Anglicy mówią : I cross my heart and hope to die), że już nigdy nie będę narzekać na moją córkę. A wierzcie mi powodów do złości mam wiele : jest niesubordynowana, krzyczy, złości się, bywa agresywna i zdecydowanie sprawia wiele problemów wychowawczych. Jednak, na całe szczęście, mnie kocha. A to najważniejsze prawda? Pomimo wszystkich wad, trudnych dni i płaczu, razem z mężem możemy spać spokojnie nie obawiając się o własne zdrowie czy życie. Świeżo po lekturze wiem, jakie szczęście mnie spotkało, za jak wiele powinnam dziękować. A przecież są ludzie, którzy naprawdę przechodzą przez piekło i to serwowane przez członków najbliższej rodziny. Granica pomiędzy normalnością a zachowaniami psychicznymi jest niezwykle cienka i często nie umiemy, lub po prostu nie chcemy, ich zauważać. Bo któż z nas chciałby zostać nazwany : nieudolnym rodzicem?<br> <br> Suzette kocha swoją córkę, naprawdę, ale po tym, jak małą wyrzucano z kolejnych szkół musiała sama zająć się jej edukacją. Dziś jej kruche zdrowie fizyczne i psychiczne z każdym dniem wyraźnie słabnie. Sztuczki stosowane przez Hannę stają się coraz zmyślniejsze, a mąż Suzette pozostaje ślepy na narastające problemy rodzinne. W tej sytuacji Suzette zaczyna się zastanawiać, czy z jej córką nie dzieje się coś bardzo poważnego i czy dom to dla niej najlepsze miejsce.<br> <br> Wychowanie dziecka nie jest prostą sprawą. Jeszcze będąc w ciąży myślałam, że urodzę ślicznego, grzecznego aniołka, który swoim niewinnym uśmiechem będzie topił serca wszystkich ludzi. Już pierwszej nocy po porodzie wiedziałam, że nie będzie tak kolorowo. Po pierwsze noworodki jakie widziałam na zdjęciach w niczym nie przypominały istotki, która ze mnie wyszła. Była fioletowo-sina, pomarszczona i cała ubabrana mazią. Zamiast słodko spać, całą noc płakała. A na moje próby podania jej butelki reagowała złością. Dopiero po kilku miesiącach po raz pierwszy przespałam dłużej niż 3 godziny naraz. Jednak po przezwyciężeniu początkowych problemów pojawiły się następne. Niechęć do jedzenia, która trwa do dziś. Do niej dołączyły problemy z akceptacją wśród rówieśników, lęk przed szkołą, agresja. Teraz, kiedy moje dziecko ma 5 lat, mogę śmiało powiedzieć, że jestem doświadczoną matką i doskonale wiem co czuła nasza główna bohaterka. Co prawda nie spotkało mnie nic gorszego niż zamachnięcie piąstką, jednak często łapałam się na odczuwaniu negatywnych emocji wywołanych postawą mojego dziecka. Wyobraźcie sobie sytuację, kiedy robicie wszystko byle tylko kogoś zadowolić : może to być wasz szef w pracy, małżonek czy rodzic. Dosłownie wypruwacie sobie żyły, a nikt tego nie zauważa. Właśnie tak zachowywała się Suzette. Podziwiałam ją za wszystko : jej stalowe nerwy, postawę, optymizm i desperację. Przez lata walczyła z dzieckiem, które jej nienawidziło. Przygotowywała pyszne śniadania, wystawiała się na ataki, próbowała uczyć, zwracała uwagę, kupowała zabawki. Poświęciła swoje zdrowie, karierę i szczęście dla dziecka, które nigdy jej się nie odwdzięczyło. Hanna jest trudną dziewczynką, nie tylko ze względu na szczególne aspołeczne zachowanie. Dziecko cierpi na mutyzm, którego przyczyna jest nieznana. Wygląda na to, że Hanna świadomie zdecydowała nie komunikować się werbalnie ze światem zewnętrznym. Jest tylko jedna osoba, która zdobyła sobie szacunek i miłość dziewczynki, a jest nią jej ojciec. To on jest dla niej całym światem, kimś komu się ufa, z kim się bawi i którego się słucha. Muszę przyznać, że postać Hanny wywoływała u mnie ciarki. Zdaję sobie sprawę, że są dzieci z zaburzeniami psychicznymi, chorobą dwubiegunową czy schizofrenią, jednak bohaterka "Złej krwi" była czymś więcej, złem wcielonym. Wiedźmą, czarownicą w ciele małej dziewczynki, manipulantką. Lęk jaki wywoływała we mnie ta książka był podobny temu, który odczuwałam czytając pierwsze powieści Stephena Kinga. Wierzcie mi, to najlepszy komplement, jaki mogła ode mnie dostać autorka. <br> <br> Najmocniejszą stroną książki była dwutorowa narracja. Z jednej strony poznajemy perspektywę 7-latki, z drugiej jej rodzicielki. Autorka rzuca nas w środek konfliktu, który trwa już od kilku lat i z dnia na dzień się zaostrza. Doszliśmy do takiego momentu, że już nie ma odwrotu. Suzette powoli zaczyna tracić cierpliwość, jest rozdarta pomiędzy miłością a nienawiścią. Cały czas czekałam, aż w końcu wybuchnie, bo wiedziałam że zakończenie może być tylko jedno. Tak samo jak jeden może być zwycięzca. Współczułam matce dziewczynki, rozumiałam jej wstyd, współodczuwałam ból. Wiem jak to jest przebywać w miejscach publicznym z dzieckiem, które rzuca się i warczy. Boimy się tego jak nas odbierają inni ludzie. Kiedyś będąc w centrum handlowym, kiedy moje dziecko wpadło w szał, chwyciłam ją za rękę i zaciągnęłam do samochodu. Na parkingu podeszła do mnie kobieta i zwróciła mi uwagę, że nie powinnam tak postępować z córką i że jej obowiązkiem jest wezwanie opieki społecznej. Już w domu, długo się zastanawiałam, co ona by zrobiła na moim miejscu? Czy to przeze mnie moje dziecko się tak zachowuje? Zaczęłam obserwować zabawy z ojcem i siostrą, z obcymi. I faktycznie to na mnie spadała większość ciosów i gniewu. Postanowiłam zmienić swoją postawę stać się bardziej konsekwentna. Suzette również się bała, że zostanie uznana za nieudolnego rodzica, że znajomi, rodzina i przyjaciele wytkną jej porażkę wychowawczą. Bała się przyznać, że się boi swojego dziecka, że powoli przestaje je kochać. <br> Wiadomo jak to jest z córkami. Są to zazwyczaj kochane dziewczynki tatusia, ich oczka w głowie. Tutaj było podobnie. Ojciec Hanny nie dostrzegał tego co się dzieje z córką. Traktował ją jak księżniczkę, spełniał wszystkie zachcianki. Nie wierzył, że jego pierworodna może cierpieć na chorobę psychiczną. Miałam ochotę nim potrząsnąć, powiedzieć żeby w końcu przejrzał na, oślepione miłością "tacierzyńską", oczy. Bo niedługo może być za późno. I niestety było.<br> <br> Czytając tę powieść zastanawiałam się w którym kierunku skręci jej autorka. Dostawałam wskazówki, które sugerowały, że możemy mieć do czynienia z opętaniem. Wyglądałam więc egzorcystów i demonów. Później całość zboczyła w kierunku thrillera psychologicznego z elementami horroru, co zdecydowanie bardziej mi odpowiadało. Jedno jest pewne : przez cały czas siedziałam na krawędzi krzesła, nerwowo przewracałam kartki i czekałam na moment kulminacyjny. Jednak paradoksalnie nie on, lecz zakończenie książki, wprawiło mnie w osłupienie. Nie mogłabym wymyślić niczego lepszego. Było mroczne, zatrważające, nieprzewidywalne. Czytając książki tego typu liczymy na to, że dobro musi wygrać. Lecz co jeśli to właśnie ono nabiera cech demonicznych? Co jeśli strachy, okrucieństwo i egoizm żyją w każdym z nas? I tylko czekają na to by znaleźć drogę ujścia?<br> <br> "Zła krew" to z pewnością jedna z bardziej kontrowersyjnych książek jakie czytałam. Mało który z autorów byłby w stanie napisać powieść o demonicznym dziecku, które nienawidzi swojej rodzicielki. Jest to temat zazwyczaj pomijany, niesmaczny. Podobnie jak w horrorach nie często urządza się rzeź niewiniątek, tak i w literaturze są motywy uznawane za tabu. Cieszę się, że Zoje Stage postanowiła się wyłamać i stworzyła dzieło, które jednocześnie wywołało moje oburzenie jak i fascynację. Wprost nie mogłam uwierzyć, że jest to debiut literacki. Zdecydowanie czekam na Stage 2. Na sam koniec chciałabym pogratulować wydawnictwu Czarna Owca projektu okładki, jest fenomenalny. Całość polecam

21/02/2019

Agnieszka Kaniuk

10.00 pkt.

Zostały po niej sekrety

Najtrudniej jest wybaczyć, przede wszystkim samemu sobie.<br> <br> W życiu często zdarza się tak, że kiedy ktoś się cieszy, w tym samym czasie, ktoś inny cierpi. Co więcej, bywają sytuacje, kiedy wiele osób zaangażowanych emocjonalnie w jedno i to samo wydarzenie odbiera je w zupełnie różny od siebie sposób, odczuwając tym samym nierzadko skrajnie odmienne emocje.<br> <br> Dziś opowiem Wam historię dwóch rodzin, które, choć łączy wiele, to jednak jest między nimi przepaść wypełniona bólem, złością, poczuciem krzywdy, cierpieniem i samotnością. Tego wszystkiego doświadczają bohaterowie najnowszej książki Diane Chamberlain ?Zostały po niej sekrety?, będącej drugą częścią cyklu Przed burzą, których mieliśmy okazję już poznać w pierwszej części ?Prawo matki?.<br> <br> Główną bohaterką powieści, a zarazem sprawczynią wielu negatywnych emocji budzących się w mieszkańcach niewielkiej społeczności Tropsail Island, w której dzieje się akcja powieści jest Maggie Lockwood, młoda dziewczyna, która po rocznym pobycie w więzieniu wychodzi na wolność. Jak możecie się domyślać dla najbliższych dziewczyny, jest to wyjątkowy dzień, ale niestety większa część mieszkańców nie podziela tej radości. Oczywiście nie zdradzę Wam, dlaczego, nasza bohaterka znalazła się w więzieniu, powiem tylko, że czyn, którego się dopuściła, pozbawił życia trzy osoby, a kilkoro innych uczynił niepełnosprawnymi do końca życia. Wieść o uwolnieniu Meggie odbije się przejawem jawnej nienawiści skierowanej w jej stronę, ponieważ wielu uważa, że roczny wyrok to zdecydowanie zbyt łaskawy wyrok za to, co zrobiła.<br> <br> Mimo że nasza bohaterka ogromnie żałuje swojego czynu, to jednak doskonale wie, że podobnie jak sama nie potrafi sobie wybaczyć, tak samo nie wybaczą jej wszyscy inni, którzy najchętniej spaliliby ją na stosie, Świadoma tego, że powrót to tamtejszej społeczności i normalnego życia nie będzie łatwy pełna obaw i lęku wraca do domu rodzinnego. Niestety nie tylko jej jest ciężko, ponieważ w dniu jej uwolnienia okazuje się, że zaginęła matka jej kiedyś bardzo bliskiego przyjaciela, z którym znała się dosłownie od kołyski, a który dziś jest jej największym wrogiem. To właśnie przez nią kilkanaście miesięcy temu, siedemnastoletni Keith został kaleką na resztę życia.<br> <br> Pozostawiony sam sobie nastolatek, bez środków do życia, wkrótce zrozumie, że, ta, której tak nienawidzi, jest jedyną bliską mu osobą, która mu została do czasu powrotu jego matki Sary. Tylko, czy Sara wróci?<br> <br> Jeśli jesteście ciekawi, dlaczego Meggie odbywała roczny wyrok pozbawienia wolności oraz dlaczego w dniu jego zakończenia bez śladu znika matka jednej z ofiar tragicznych zdarzeń sprzed roku, koniecznie sięgnijcie po książkę.<br> <br> Ci z Was, którzy znają twórczość Diane Chamberlain, zapewne zgodzą się ze mną, że tworzy ona powieści wielowymiarowe, składające się z kilku wątków, które w kulminacyjnym momencie opowiadanej przez nią historii wspaniale się ze sobą uzupełniają, dając tym samym czytelnikowi możliwość szerokiego spektrum wyrobienia sobie własnych poglądów i przemyśleń na temat tego, co zostało oddane w jego ręce.<br> <br> Nie inaczej dzieje się w przypadku tej najnowszej powieści autorki.<br> <br> Jak wspomniałam wcześniej, jest to tak naprawdę opowieść o perypetiach dwóch rodzin, która swój początek miała dziewiętnaście lat temu. Wówczas to uczucia, pochopne wybory i trudne decyzje połączyły na zawsze losy rodziny Lockwoodów z losami Sary i jej syna. Sam Keith, jak i my czytelnicy poznaje historię swojej matki, a także wszystkie sekrety, które po sobie pozostawiła dzięki pamiętnikowi, który Sara pisała. Przekonajcie się, jak bardzo to, o czym ten młody chłopak się z niego dowie, wpłynie na jego tu i teraz.<br> <br> Gdybym miała w kilku zdaniach napisać, o czym jest książka ?Pozostały po niej sekrety?, bez wahania odpowiedziałabym, że jest to opowieść o dwójce młodych, cierpiących ludzi, których historie, choć różne, to jednak są do siebie bardzo podobne. Zarówno Meggie, jak i Keith czują się zagubieni i samotni. Pragną akceptacji i zrozumienia. Oboje muszą nauczyć się żyć na nowo i wyjść do ludzi, ale, aby było to możliwe, koniecznie jest wybaczenie. Nie tylko innym, lecz przede wszystkim samemu sobie.<br> <br> Z całego serca zachęcam Was do poznania tej niezwykle wartościowej książki, która zapewniam Was, trafi wprost do Waszych serc, ale przede wszystkim mam nadzieję, będzie pretekstem do bardzo ciekawej dyskusji, w której pomogą Wam pytania pozostawione przez autorkę na końcu książki. Właśnie z uwagi na możliwość dzielenia się własnymi odczuciami po lekturze pragnę zwrócić uwagę na ten tytuł nie tylko pojedynczego czytelnika, ale również grup dyskusyjnych o tematyce książkowej, czy klubów książki.<br> <br> Oczywiście zachęcam Was także do zapoznania się z pierwszą częścią cyklu, ale nie jest to konieczne, ponieważ dzięki pamiętnikowi pisanemu przez Sarę powoli poznajemy również wydarzenia, o których czytaliśmy w ?Prawie matki?, tym razem, przedstawione z jej perspektywy.<br> <br> Cóż więcej mogę powiedzieć?<br> <br> ?Zostały po niej sekrety?, to książka, od której nie można się oderwać i która bardzo długo nie pozwala o sobie zapomnieć. Porusza wiele istotnych tematów także natury moralnej, a tym samym daje mocno do myślenia.<br> <br> Jej istotnym atutem poza życiową i trudną tematyką są autentyczni, bohaterowie, którzy w swej prawdziwości podobnie, jak my wszyscy popełniają błędy, za które często muszą płacić bardzo wysoką cenę do końca życia, ale również pragną odnaleźć swoje miejsce na ziemi, gdzie będą czuli się kochani i akceptowani.<br> <br> Mam nadzieję, że udało mi się przekonać Was, że naprawdę warto przeczytać tę książkę. Jeśli cenisz sobie książki, które dostarczą Ci naprawdę wiele niezapomnianych przeżyć czytelniczych, tak cennych, że już chwilę po ich przeczytaniu czujesz, że chciałbyś przeczytać tę książkę jeszcze raz, to doskonale trafiłeś, ta książka jest idealna dla Ciebie.<br> <br> Recenzja powstała we współpracy z wydawnictwem Prószyński i S-ka, za co bardzo dziękuję.<br>

Pokaż więcej

24/03/2019

Martak180

Uwięzieni w raju - mobi, epub

Książkę Xaviera Guella ?Uwięzieni w raju? zdobyłam na portalu Czytam Pierwszy.
Trwa II wojna światowa. Żydzi w Europie są aresztowani i deportowani do obozów. 10.08.1942 taki los roku spotkał czeskich kompozytorów: Hansa Krasa, Viktora Ullmanna, Pavla Haasa oraz wielu muzyków i śpiewaków. Ich ?domem? stał się obóz koncentracyjny w Theresienstadt. Z czasem nazistowskie władze Niemiec na czele z Adolfem Eichmannem chcą zamienić Theresienstadt w obóz wzorcowy. W ten sposób pokazaliby światu, że Żydzi nie są mordowani, tylko mogą w obozie prowadzić życie kulturalne, tworzyć i wykonywać muzykę na najwyższym poziomie.
Bo teatr jest dużo skuteczniejszą bronią, niż się powszechnie uważa: zdziera zakładane przez ludzi maski i bezlitośnie odsłania rzeczywistość.
Teatr to też sposób na złagodzenie koszmarnych warunków panujących w obozie i jedyne co tak naprawdę Żydom pozostaje, by ocalić im życie. Muzycy doskonale zdają sobie sprawę, jaki czeka ich los. Nie mają złudzeń, ale żyją i walczą o siebie i swój naród. Podejmują z komendantem obozu, jak i z nazistowskimi Niemcami diaboliczną grę w kotka i myszkę. Muzyka z jednej strony staje się ich orężem oraz tarczą ? jedynym sposobem na uniknięcie transportu do obozu zagłady w Auschwitz, a z drugiej daje energię i wzmacnia więzi między współwięźniami. Do pierwszego przedstawienia artyści angażują pięćdziesięcioro dzieci i wystawiają Brundibara. Metaforyczny wydźwięk rozumie chyba każdy. A nagroda? iście w stylu nazistów!
Muzyka dotyka najgłębszych strun duszy i obnaża przy tym wszystkie nasze uczucia i pragnienie wolności, miłość, wolność, naszą krzywdę i niepokój.
Muzyka łagodzi obyczaje, lecz także porusza inne struny w człowieku, szczególnie gdy się czyta o koncertach muzyki poważnej w tak nieludzkim miejscu. Wykonywanie kompozycji uznanych kompozytorów niemieckich jak Bach czy Verdi momentami przyprawia o ciarki, ale wydaje się też absurdalne. Czytelnik słowa opisujące próby i koncerty odbiera jak nuty, które poruszają struny w jego duszy, choć mnogość terminów muzycznych, niekoniecznie znanych, może nieco utrudnić ów odbiór.
Strach jest synonimem śmierci.
Tematyka Holocaustu i obozów koncentracyjnych oraz ogólnie polityki nazistowskich Niemiec zawsze będzie wzbudzać w czytelniku różne emocje, z którymi potem zostanie on na jakiś czas. Autor ukazuje tytułowy ?raj? jako piekło na ziemi, którym w rzeczywistości obozy były. W Theresienstadt wszystko jest jakby ? Żydzi żyją jakby normalnie, jedzą i piją jakby normalnie, mieszkają jakby w prawdziwym domu, pracują jakby normalnie, a Rada Starszych jakby normalnie podejmuje decyzje. Ale to pozory. Choć przez jakiś czas jest lepiej, to i tak listy osób deportowanych trzeba zatwierdzić podpisem. Choroby, głód, cierpienie, śmierć to standard, a nie ?jakby?.
Musisz zrozumieć, że otaczają nas Żydzi. To plaga, która zagraża nam ze wszystkich stron. Aby przetrwać jako naród, musimy się ich wszystkich pozbyć. To nasi najgorsi wrogowie.
Te słowa zostały skierowane do niemieckiej arystokratki Elizabeth von Leuenberg, żony komendanta obozu w Theresienstadt, z którym chce się rozwieść. To znakomita lekarka, jedna z najbardziej cenionych specjalistek w zakresie genetyki, która współpracuje z Josefem Mengele, doktorem śmierci. To postać najbardziej złożona w całej powieści i miotana przez sumienie, emocje, uczucia. To, co robiła w pracy i poza nią, było złe, lecz jej dusza kształtowana od małego przez przebywanie w kręgach arystokracji, bywanie na sztukach, koncertach stała się wrażliwa, zwłaszcza na muzykę. Jej dziecięco-młodzieńcze zauroczenie okazuje się czymś więcej. Elizabeth podejmuje karkołomne decyzje i działania na granicy ryzyka ocierające się o śmierć jej samej. Ile człowiek jest w stanie poświęcić w imię wyższych celów?
Dobro blednie w obliczu zła.
Książka jest trudna ze względu na ładunek emocjonalny, ale i na swój sposób piękna, gdyż pokazuje godność człowieka. Porusza i wzrusza. Autor prowadzi czytelnika dwoma ścieżkami ? śladami czeskich kompozytorów pochodzenia żydowskiego oraz śladami Niemki Elizabeth, które kilka razy się przecinają. Jednak czasem autor stawia zbyt wielkie kroki, tzn. między wydarzeniami są czasem zbyt duże przeskoki czasowe i nie wiadomo, co się wydarzyło, można się domyślać. Najgorsze sceny to te z udziałem doktora śmierci. Ostatnia scena chyba w każdym czytelniku wywoła ogromne wzruszenie. To majstersztyk.
Jak długo będziemy snuć opowieści, tak długo ten obóz przetrwa.
?Uwięzieni w raju? to właśnie taka opowieść utworzona z faktów i fikcji literackiej, by przetrwała w pamięci czytelników. Xavier Guell oddaje w niej hołd Żydom i ich walce z okupantem, żydowskim artystom. Oddaje hołd wielkiej muzyce, która walczy z barbarzyństwem i irracjonalnością, która niesie nadzieję, przezwycięża cierpienie, łagodzi strach przed śmiercią. W tym wszystkim prawdziwa miłość, pełna namiętności i pasji, ta pierwsza, niewinna, i ta dojrzała, także fizyczna. Zajrzyjcie do ?obozowego raju? i wróćcie bogatsi wewnętrznie, piękniejsi duchowo, wrażliwsi.

24/03/2019

magda k pisze

8.00 pkt.

Posłuszna żona

Matki, żony, kochanki,partnerki. macie ochotę na ciekawą, babską obyczajówkę? Po niej bardziej polubicie swojego starego, nawet bez tych wszystkich zer na koncie

Włoska rodzina Farinnelich. Dwóch braci (Massimo i Nico), dwa małżeństwa, dużo nieporozumień a jeszcze więcej tajemnic?
Lara tytułowa żona, ma przystojnego męża Massima, uzdolnionego artystycznie synka, piękny dom, ustabilizowaną sytuację materialną. Do tego jest piękną kobietą, z tych co to przyciągają uwagę innych kobiet. Nienaganna prezencja, wysmakowany styl. Dla kogoś kto patrzy z boku to obraz życia jak z bajki, życia o którym się marzy lub ogląda w filmach. No właśnie, ale nic nigdy nie jest takim jakim się wydaje. To co widzimy u innych, zawsze jest tym co oni chcą nam pokazać a nie prawdziwą rzeczywistością. Lara, nasza posłuszna żona, jest tego bardzo dobrym przykładem.

Maggie, żona Nico (brata Massima) wchodzi do rodziny po śmierci jego pierwszej żony. Nie ma łatwego startu wychodząc za mężczyznę z przeszłością, który ma córkę z pierwszego małżeństwa. Dodatkowo Maggie, dowiaduję się czegoś o przeszłości pierwszej żony Nico. Postanawia jednak zachować to w tajemnicy, by chronić całą rodzinę i nie ranić najbliższych.
Co łączy Larę i Maggie? Obie żony noszą w sobie sekrety, które stają się dla nich udręką. Czy wyjawią je aby siebie uwolnić, czy jednak ?dobro? rodziny jest ważniejsze niż wewnętrzny spokój?

Posłuszna żona to opowieść o tym jak niełatwo jest być żoną.. O rodzinnych relacjach, które bywają zagmatwane, trudne, bolesne. O tajemnicach jakie skrywamy za drzwiami naszych domów i sypialni. O trudach wychowawczych, rodzinie patchworkowej i kobiecej przyjaźni.

Bałam się , że będzie to jakaś saga rodzinna, moda na sukces rozpisana na 500 stron, gdzie ?każdy z każdym? ale nic bardziej mylnego. Autorka bardzo ciekawie przedstawia rodzinne więzi, z nutką takiej psychologii, naciskiem na emocje i trafnie nazywa to co co siedzi nam w głowie. Bohaterzy bardzo wyraziści, szczególnie dwie wspomniane żony. Nieraz odnajdywałam w Larze i Maggie samą siebie.
Książka wciąga, nawet jeśli są jakieś momenty przestoju, to krótkie i od razu pojawia się coś nowego.
Myślę, że naprawdę książka może się spodobać.

24/03/2019

Bibliotecznie

Diabelska korona cykl Sigma Force #13

Chociaż "Diabelska Korona" jest trzynastym tomem z cyklu SIGMA, ta seria przygodowa z archeologicznym tłem jeszcze mi się nie znudziła. I nie wiem, czy kiedykolwiek to nastąpi, ponieważ w każdym kolejnym tomie dzieje się tyle niesamowitych rzeczy, że chce się czytać i czytać, jak najszybciej, ale równocześnie dawkować rozdziały, żeby nie musieć wychodzić z tego świata pełnego przygód i niebezpieczeństw.

Dla miłośników serii nie będzie żadnym zaskoczeniem, że agenci Sigmy znów muszą uratować świat ;-)


Akcja powieści rozgrywa się w kilku miejscach, co również jest typowe dla Rollinsa. Na Wyspie Węży, niedaleko Brazylii, nieznani sprawcy atakują naukowców badających żyjące tam złote węże. Niszczą wszystko, co żyje. Z wyspy ucieka jedynie jeden z naukowców, któremu udaje się zabrać ze sobą martwego węża.
Na Hawajach, na wyspie Maui, pojawiają się nagle gigantyczne osy. Owady sieją zniszczenie i nikt nie potrafi ich powstrzymać. Niedaleko przebywa komandor Gray Pierce, który przerywa urlop, by wraz z Seichan dołączyć do pozostałych agentów. Misja nie jest łatwa. Drużyna musi się rozdzielić, by jak najszybciej rozpocząć poszukiwania klucza do zagadki. Jeśli nie odkryją powiązań między dwoma atakami a pewną wielką bryłą bursztynu, zostanie im zrzucenie bomby atomowej na Hawaje, bo tylko ona będzie w stanie zatrzymać monstrualne i śmiercionośne osy. W przeciwnym wypadku owady zniszczą wszystko, co stanie na ich drodze.

Rollins ma zdolność opisywania zdarzeń w tak niesamowitym tempie, że czytając kolejne przygody bohaterów, można dostać zadyszki. Kiedy człowiek wczuje się w poszczególne wątki, chwilami zapomina oddychać! Obserwujemy równolegle kilka wątków i dwie główne grupy bohaterów, którzy ścigają się z czasem. Wraz z fabułą archeologiczną i przygodową mamy możliwość poznać również warstwę obyczajową. Poznajemy dalsze losy Graya i Seichan, Monka i Kat oraz innych postaci, znanych z wcześniejszych tomów. Nie zabrakło również mojego ulubionego bohatera, Kowalskiego ;-)

Dodatkowym elementem przyciągającym mnie do tej powieści był fakt, iż akcja rozgrywa się również w Polsce. Gdańsk, Wieliczka i typowo polskie imiona wyglądały w powieści zagranicznego autora fantastycznie. W sytuacji, kiedy w mediach nasz kraj często przedstawiany jest w negatywnym świetle, tutaj byłam dumna czytając o polskiej kopalni soli i poszukiwaniach prowadzonych na jej terenie. Należy wspomnieć, iż Rollins ma polskie pochodzenie, więc myślę, że i dla niego pisanie o kraju przodków było ciekawym doświadczeniem. Przy tak wymagające fabule musiał zrobić naprawdę porządny research, żeby opisywane wydarzenia były rzeczywiste.

Chociaż tekst nie jest wolny od powtórzeń i literówek, to nie jest ich zbyt wiele. Zawsze trochę żałuję, że nie znam angielskiego na tyle, by móc czytać książki ulubionych anglojęzycznych pisarzy w oryginale. Tłumaczenie, choćby było najlepsze, to jednak zawsze będzie tylko tłumaczenie...

Oczywiście, ostatnie strony poświęcone zostały na wyjaśnienie, co w powieści było fikcją, a co prawdą. Lubię tę część, ponieważ zawsze podczas lektury zastanawiam się, ile z tego, o czym czytam, powstało w wyobraźni autora, a co istnieje lub istniało naprawdę.

Książka to pamiętnik ośmiolatki, w którym opisuje ona swoje życie od momentu pojawienia się w rodzinie młodszego brata.
Malwina zapisuje najciekawsze historie dotyczące rodziny i przyjaciół, z którymi zmierzyła się w ostatnim czasie. Dziewczynka nie jest zachwycona faktem posiadania młodszego brata, którego nazywa Drugim, a ich relacje, jak to między rodzeństwem bywa, często są napięte do granic wytrzymałości. Zdarzają się jednak także momenty, kiedy zaczyna lubić swojego brata i postanawia, że zacznie tolerować jego obecność w domu.

***

"Nie obawiałam się jej reakcji na Michała. Ciocia jest normalna - wiedziałam, że na widok łysego i zaślinionego pseudoludzika nie padnie na kolana z wrażenia."

***

Wspaniała lektura dla wszystkich najmłodszych i nie tylko. Ja sama świetnie się przy niej bawiłam :) Wszystkie wydarzenia, które opisuje dziewczynka są utrzymane w lekkim tonie i zabawne, dzięki czemu czytanie staje się lepszą zabawą. Poza zabawną stroną książka uczy także, jak postępować właściwie. Głównej bohaterki nie da się nie polubić, ponieważ zaraża nas dobrym humorem już od pierwszej strony.
Przeczytajcie koniecznie swoim pociechom, a zobaczycie, że będą zachwycone. Mojemu młodszemu bratu bardzo się podobała, mimo iż nie jest szczególnym fanem książek, a to już coś :)

24/03/2019

szeptoholiczka12

Początek, koniec i hot-dogi

Czytając ją jestem bardzo zadowolona i nie żałuję czasu poświęconego na nią. Początek to szybka akcja, niezwykłe poczucie humoru, a co najlepsze potrafi wciągnąć od pierwszej do ostatniej strony, czyli to co cenię w książkach najbardziej. Historia Nabuchodonozora, który pragnie ocalić wszechświat, mimo że nie udało mu się uratować swojej planety Ziemi. Czy się mu ta misja powiedzie? <br> <br> <br> ,,- Nabuchodonozor... - mruknął Sinus. Granat eksplodował. - Interesujące imię. Co oznacza?<br> - Że moja matka miała interesujące poczucie humoru."<br> <br> Podczas pobytu w kosmosie poznaje sprzedawcę hot-dogów oraz ... no właśnie kogo? Jak się okazuje czasu ma nie wiele, by zrealizować misję ocalenia przed końcem świata. Czy będzie miał mu kto pomóc?<br> <br> <br> Myślę, że mogę polecić ją każdemu, a zwłaszcza fanom ,,Gwiezdnych wojen", bo to jest dla nich, a jeśli o mnie chodzi na pewno do niej wrócę, bo mimo, że nie jestem fanką to książka jest ciekawa i warto ją przeczytać.<br> <br> Książkę przeczytałam dzięki [...]

24/03/2019

Kasia

IDA SIERPNIOWA

To pierwsza książka, od której rozpoczęłam swoją przygodę z Jeżycjadą w wieku szkolnym i teraz z chęcią i nostalgią wracam do rodziny Borejko. To historie, które zawsze bawią, wzruszają i uczą, nawet po latach. Pomimo innych realiów, książki Musierowicz zawsze będą na czasie. Pokazują życie zwykłych ludzi, ich problemy, błędy, przyjaźnie...
Kupiłam książkę z myślą o córce, ale jej treść mnie całkiem pochłonęła...

24/03/2019

Kasia

Rebel Gra Dixit

Świetna gra, która pozwala spędzić czas z rodziną z uśmiechem na ustach. Nawet przegrany nie odczuwa porażki, bo cała gra wymusza pozytywny nastrój. Rozwój wyobraźni i słownictwa dla dzieci gwarantowane. Z pewnością dokupimy dodatki do tej gry. Szczerze polecam.

24/03/2019

zaczytanalala

Skazany na zło

Wiktor prowadzi przeciętne życie. Ma własną firmę, która ostatnio nie prosperuje ona zbyt dobrze, dom na ogromny kredyt i piękną żonę Igę, która jest tym, co dla niego w życiu najważniejsze.Żona stara się zmotywować go do walki z alkoholizmem, a mężczyzna wmawiając jej, że chodzi na mityngi AA, w rzeczywistości spotyka się z kochanką. I przez romans jego życie zmienia się w ciągu jednego dnia.
Zabiera kochankę na piknik w trakcie którego ona umiera. Wiktor nie wie dlaczego, ale ma świadomość, że jeżeli zgłosi to zdarzenie jego żona o wszystkim się dowie i z pewnością ją straci. Postanawia pozbyć się ciała i problemu. W tym momencie podpisał na siebie wyrok.
Bo te zdarzenia nie były przypadkowe.
Stoi za nimi człowiek uważający siebie za Reżysera, a Wiktora za najlepszego ze swych aktorów.
Teraz Wiktor będzie miał do odegrania rolę swojego życia.

***

"Tylko odskocznia do czasów, które mogą już nigdy nie powrócić, pozwoli mi choć na chwilę zapomnieć o brutalnej prawdzie. Stałem się pionkiem w chorej grze psychopaty. Stawką było życie. Nie zamierzałem przegrać."

***
Już po kilku stronach przekonałam się do tej książki. Byłam ciekawa, jak szybko zło może zakorzenić się w człowieku i jak wiele jest w stanie poświęcić, aby osiągnąć swój cel.
Czyta się szybko i z zapartym tchem, niecierpliwie czekając na dalszy przebieg zdarzeń. Główny bohater jest tym ciekawszą postacią, że spokojnie można uznać go za przeciętnego człowieka. Dodatkowo akcja bardo szybko się rozwija i jest tak wiele ciekawych momentów, że nie zdążymy popaść w nudę, bo już po jednym celnym ciosie pada kolejny. Podczas czytania widzimy, jak z przeciętnego, zastraszonego i zmęczonego człowieka zrodziła się gotowa na wszystko maszyna do zabijania. Wiktor nie wahał się przed niczym, aby ochronić własne szczęście. A jak my zachowalibyśmy się będąc na jego miejscu?

24/03/2019

zaczytanalala

Gdybyś tylko wiedziała

Córki Audrey nie rozmawiają ze sobą niemal od trzydziestu lat. Audrey nie zna powodu nienawiści, z którą Jess odnosi się do Lilly, a jakiekolwiek próby pogodzenia córek spełzają na niczym. Niestety u Audrey zdiagnozowano wyjątkowo złośliwy nowotwór, który szybko daje przerzuty i jest już niemal w całym jej ciele, coraz szybciej odbierając jej życie. Kobiecie nie zostało zbyt wiele czasu i postanawia po raz ostatni podjąć próbę pogodzenia córek, ponieważ doskonale zdaje sobie sprawę, że gdy jej zabraknie, kobiety zostaną całkiem same. Jednak czy uda się przezwyciężyć lata nienawiści? Jak wiele mogą zniszczyć sekrety nieujawnione od lat? Czy Audrey zdąży spełnić swoje ostatnie pragnienie przed śmiercią? *** "Nie żałuję tego, nie. To nie tyle żal, ile może melancholia. Tęsknota za alternatywnym życiem, którego nie da się poznać. Pamiętasz z dzieciństwa te przygodowe książeczki, w których sama mogłaś wybrać zakończenie? Życie trochę przypomina taką książkę, ale w prawdziwym życiu nie da się cofnąć do początku i zacząć wszystkiego od nowa." *** Książka, która niesamowicie wzrusza i daje wiele do myślenia. Autorka w niezwykły sposób pokazała, jak ważna jest więź rodzinna i jak wiele szkód może wyrządzić jej brak. Po przeczytaniu uzmysłowiłam sobie istotę niewyjaśnionych spraw i wagę sekretów skrywanych na dnie duszy, ponieważ potrafią one zniszczyć całą rodzinę i sprawiać ból przez wiele wiele lat. Książka składa się z siedmiu części stanowiących kolejne miesiące prób pojednania rodziny przez Audrey. Każda część podzielona jest na rozdziały opisujące punkty widzenia Audrey oraz jej dwóch córek, dzięki czemu czytelnik może zrozumieć sposób postępowania każdej z nich i łatwiej jest zrozumieć opisywaną historię. Autorka bardzo obrazowo opisuje emocje targające bohaterkami w taki sposób, że czytelnik odczuwa ból, nienawiść, lęk, nieufność oraz frustrację towarzyszące kobietom z tej rodziny. Zdecydowanie jest to książka, nad którą warto się pochylić. Myślę, że dzięki niej wielu z nas zrozumie, jak ważna jest szczerość w rodzinie oraz jak bardzo krzywdzą nas niedopowiedzenia. Z pewnością popłyną także łzy wzruszenia i frustracji, ale będzie warto, bo to książka odnosząca się także do prawdziwego życia, zawierająca głębszy sens, a nie tylko fikcja literacka, o której szybko zapomnimy. Na mnie wywarła duże wrażenie i myślę, że będę o niej pamiętać przez długi czas.

24/03/2019

Erni2015

Ice Dive

Wśród wód toaletowych marki Adidas są takie, które urzekają i takie, które giną gdzieś w cieniu perfumeryjnego świata. Ice Dive plasuje się gdzieś tak pośrodku, będąc jednocześnie i zapachem inspirującym, i nie wyróżniającym się niczym szczególnym.
Efekt mini-wow uderza tuż po aplikacji - nuty głowy (szczególnie mandarynka i grejpfrut) wybijają się bardzo intensywnie, wspomagane miętą uwalniając chłodną mgiełkę cytrusowego orzeźwienia i świeżości. Tu zapach Ice Dive dosłownie bije po oczach (i po nosie), ale w odpowiednim tonie, odpowiednio wyważony, bez wrażenia duszności i - co bardzo sobie cenię w wodach z niższej półki - bez niezbyt przecież przyjemnego uderzenia alkoholową aurą. Lekki, świeży i przyjemny dla nosa zapach w czystej postaci.
Dalej już tak fajnie nie jest. Nuta głowy ulatnia się dość szybko, do głosu dochodzą kolejne nuty, stopując pierwotny zapach; kojarzy mi się to z wrzuceniem luzu na autostradzie. Dominacja cytrusów wciąż jest wyczuwalna, efekt odświeżenia niby też, ale całość kompozycji już po kilkunastu minutach przestaje zachwycać.
Podobnie jest z trwałością. Ta jest raczej kiepska - żeby podtrzymać zapach, trzeba by regularne "psik-psik" powtarzać co najmniej kilka(naście) razy dziennie.
Ogólnie Ice Dive jest ok, przydaje się zwłaszcza na gorące dni lub po jakimś wyciskającym z człowieka siódme poty wysiłku. Spontaniczne, kilkukrotne w ciągu dnia "cyknięcia" za uszko i na szyję naprawdę dają wrażenie orzeźwienia i chłodu, fakt, że na krótko, ale nie ma co więcej oczekiwać od produktu za dwie dychy.

24/03/2019

Bookendorfina

10.00 pkt.

Martwe dziewczyny

"Chodzi o co najmniej cztery zaginione kobiety, których nadal nie odnaleziono, i o mężczyznę, który je uprowadził i zamordował. Tego samego, który o mało mnie nie zabił."<br> <br> Długo nie mogłam wbić się w klimat książki, ponieważ przeszkadzała specyficzna narracja, surowa i sztywna, nieco dziwna i osobliwa, z jednej strony szarpana i rwana, a z drugiej skoncentrowana na tym, co najważniejsze. Dopiero w drugiej połowie powieści udało się złapać kontakt ze stylem autora, oswoić ze sposobem snucia opowieści, na tyle dobrze, że książka w ostatnich rozdziałach zrobiła korzystne wrażenie. Szkoda, że tak późno, ale czasem przydaje się niespodziewana odmiana w poznawaniu przygód czytelniczych.<br> <br> Plusem jest solidna dawka ironicznego czarnego humoru, zazwyczaj napotykam go w męskiej odsłonie, a tu pojawił się w kobiecym pierwiastku. Minusem zbytnia przewidywalność scenariusza zdarzeń i zachowań uczestników. Nie mogę powiedzieć, że coś mnie specjalnie zaskakiwało, ale też nie wpadało w ramy nudy i monotonii, sporo się działo, nie zabrakło sensacyjnych elementów podkręcających wartką akcję. Nie do końca wyłapałam motywy czarnego charakteru, co kryło się za szaleństwem i obsesją, na polu kreowania jego portretu czuję spory niedosyt, może wpływ na to miał fakt, że nie poznałam "Zwykłego człowieka", poprzedniej książki autora, co z perspektywy czasu wydaje się warunkiem koniecznym. Sinusoidalny kształt wrażeń czytelniczych, pojawia się chwila, że mamy już dość opowieści, a za chwilę wciąga nas jakiś fragment. Przy tej historii nie znalazłam pełnej satysfakcji, ale jest coś w pomysłach autora, co pozwala przypuszczać, że kiedy kolejne tytuły okażą się bardziej dopracowane i zajmujące, jest szansa, że po nie sięgnę.<br> <br> Podobała mi się koncepcja połączenia thrillera i kryminału, budowania napięcia nie tylko w sferze zagadki detektywistycznej, ale również włączania sytuacji, które wystawiają główną bohaterkę na niebezpieczeństwo, to zawsze intryguje i wzbudza niepewność, jak potoczą się jej losy. Kluczowa postać nietuzinkowa, mocno zakręcona, cechująca się wieloma przywarami, które nieco drażnią, lecz też nadają pikanterii osobowości. Detektyw Alisha Green podejmuje wyzwanie złapania brutalnego i bezwzględnego seryjnego mordercy, boryka się także z problemami zdrowotnymi i zawodną pamięcią, są one następstwem poważnych ran odniesionych podczas obławy na tego właśnie psychopatę. Świat wokół policjantki malują mroczne i ciemne barwy, nasila się presja czasu, zło dotyka przyjaciół, zaś w podejrzenia wkradają się niepokojące obrazy wspomnień, prawdziwych i fałszywych. Czy uda się Alishy zatrzymać zabójcę i pomścić śmierć ofiar? <br> <br>

23/03/2019

Czytanka_Na_Dobranoc

Zostały po niej sekrety

Lubię książki, których akcja toczy się w małych miasteczkach, odizolowanych, hermetycznych społecznościach, gdzie każdy zna każdego, a słowo sekret używane jest tylko na pokaz. Zachwycają mnie powieści kryminalne Agathy Christie, thrillery Louise Penny czy Kwartet Szetlandzki. Sięgając po nową powieść Chamberlain sądziłam, że kolejny raz wsiąknę w klaustrofobiczny klimat małej osady, dogłębnie poznam naszych bohaterów i ich tajemnice. Muszę przyznać że nie doczytałam iś "Zostały po niej sekrety" jest tomem drugim cyklu "Przed burzą". O tym, że mam do czynienia z kontynuacją, zdałam sobie sprawę dopiero po jakimś czasie, kiedy pytań było więcej niż odpowiedzi, a fabuła robiła się coraz bardziej melodramatyczna niczym tasiemcowa telenowela brazylijska. Co prawda w końcu połapałam się w tym, jakie relacje łączyły naszych bohaterów, jednak przez cały czas nie mogłam się oprzeć wrażeniu iż czytam scenariusz serialu obyczajowego. I to z elementami komediowymi (sic!). Niestety zabrakło mi tutaj głębi, powagi, analizy psychologicznej bohaterów a czasami nawet dobrego smaku. Chamberlain wymyśliła lżejszą wersję "Sekretów na poddaszu", książkę która broni się jedynie tym : że jest cholernie dobrze napisana.

Sara Weston wychodzi do sklepu i? znika. Dlaczego samotna matka porzuciła swojego poparzonego syna? Odtąd siedemnastoletni Keith sam musi się zmagać z demonami przeszłości i bolesnymi sekretami, które zostawiła mu w spuściźnie. Dziewiętnastoletnia Maggie spędziła rok w więzieniu za spowodowanie pożaru, w którym zginęły trzy osoby, a wiele innych ucierpiało. Wraca do domu, ale wciąż dręczą ją wyrzuty sumienia. Znała Keitha od dziecka, był jej towarzyszem zabaw, a niedawno okazało się? że mają wspólnego ojca.
I właśnie ta dziewczyna, której Keith nienawidzi, jest teraz jedyną rodziną, jaka mu pozostała. Tak będzie, dopóki Sara nie wróci. Jeśli wróci?

Książki, których fabuła toczy się w małych mieścinach, na wyspach czy ogólnie w miejscach gdzie wystarczy przyłożyć ucho do ściany by usłyszeć rozmowy sąsiadów, fascynowały mnie od zawsze. Sama urodziłam się w wielkim mieście, pełnym zajętych sobą, niedostępnych ludzi, gdzie każdy pilnował własnego podwórka. Jak jeździłam do babci, mieszkającej w kilkutysięcznej miejscowości, to zawsze się dziwiłam słowom "co ludzie powiedzą?". Bo niby co tych ludzi ma obchodzić co robi jej wnuczka? Jak się maluje? Jak krótką spódniczkę założyła. Fascynujące było to, że już na następny dzień wszyscy wiedzieli, co wydarzyło się w naszym domu. A nawet to, co się wydarzy. Zamknięte społeczności tworzą specyficzny, oryginalny klimat, który wydawałoby się, że jest łatwy do odtworzenia. Niestety Diane Chamberlain zadanie to nieco przerosło. Choć wiem, że fabuła naszej książki toczy się na wyspie, gdzie każdy zna każdego a wiadomości roznoszą się z szybkością światła, tak wcale nie czułam by mieszkańcy Tropsail, tworzyli zgraną, zintegrowaną i jednolitą społeczność. Tutaj muszę zdradzić nieco z fabuły, jednak informacje jakie podam, wyszły na jaw już w poprzednim tomie. Otóż okazuje się, że sytuacja rodzinna naszych głównych bohaterów jest bardziej niż skomplikowana. Wiadomo, tam gdzie leje się alkohol, ludziom przychodzą różne głupie pomysły do głowy. Tutaj mieliśmy chyba wszystko : zdrady małżeńskie, przypadkowy sex, nieplanowane ciąże, płodowy zespół alkoholowy, sekretną wersję "swingersów". Jednak najdziwniejsze w tym wszystkim było to, że konsekwencje tych wszystkich romansów, związków, relacji czy "jednorazowych" numerków, wyszły na jaw dopiero po kilkunastu latach. Dziwne prawda? Jakim cudem sekret, który znało dużo osób (tutaj należy nadmienić, że kilka z nich miało problem alkoholowy-a jak wiadomo wódka rozwiązuje języki), nie został odkryty wcześniej? Nikt się nie zdradził? Nikt nic nie podsłuchał ani nie podejrzał? Nikt się nie zainteresował skąd samotna kobieta ma pieniądze skoro nawet nie dostaje alimentów? Nikt nie zwrócił uwagi na to, że dzieci są do siebie tak podobne? Gdzie byli sąsiedzi? Starsze pani, te doskonałe obserwatorki? Tropsail jest puste. Rzuciło mi się w oczy to, że oprócz postaci bez których fabuła nie mogłaby ruszyć z miejsca oraz głównych bohaterów, a jednocześnie narratorów, nikogo tutaj nie było. Zniknęli przypadkowi klienci sklepów, widzowie z trybun, ludzie z ulic. Nikt nic nie widział, nikt nic nie wie. Czasem miałam wrażenie, że ma wyspa ta zamieszkana jest tylko przez garstkę ludzi, a przecież to nieprawda...jest komisariat i szkoły, szpital oraz straż pożarna, banki i sklepy...dlaczego autorka nie zadała sobie trudu by jakoś ożywić to miejsce? Nadać mu pozory rzeczywistości? Rozumiem, że to co spotkało naszych bohaterów jest najważniejsze, jednak bez tła, wydarzenia które są ich udziałem są mało dynamiczne, szare a czasami nudne. Często miałam wrażenie, że Chamberlain pisała drugi tom, jednocześnie myśląc o tych, którzy nie czytali pierwszego. Liczyła, że będzie dużo takich osób jak ja, które sięgną po książkę sugerując się jedynie znanym nazwiskiem. Jest tutaj sporo powtórzeń, nawiązań do przeszłych wydarzeń i retrospekcji. Niestety autorka nie zdradza nam wszystkiego na raz, tylko przeplata migawki z przeszłości z teraźniejszością. Przypuszczam, że osoby które czytały pierwszą część mogą poniekąd poczuć się znudzone, szczególnie że całość jest przegadana a główny wątek raczej mało interesujący.

Głównym pytaniem, które stawia przed nami autorka jest : co się stało z Sarą? Kobieta wyszła z domu i słuch po niej zaginął. Czytelnik wie jednak coś, czego nie wiedzą bohaterowie, Matka Keitha przed wyjazdem napisała list, który nigdy nie został doręczony. Co było w tym liście? Czy zawiera on tajemnicę zniknięcia kobiety? Muszę przyznać, że rozwiązanie tej zagadki nie dość, że było mało skomplikowane, to jeszcze rozczarowujące. Nastawiałam się na dramatyzm, coś co mnie zszokuje. Sama w głowie wymyśliłam przynajmniej 10 scenariuszów, które uczyniłyby zakończenie tej książki lepszym. Najbardziej boli to, iż znam prozę Chamberlain, wiem na co ją stać. Dlaczego tym razem postawiła na mdłą fabułę, antypatycznych bohaterów i historię, która jest po prostu przegadana i "operomydlana"?
Zatrzymajmy się na chwilkę przy naszych protagonistach. Głównych narratorów jest kilku i muszę przyznać, że żaden z nich nie wzbudził we mnie cieplejszych uczyć. Miałam wrażenie, że nikt z nich nie był szczery, prawdziwy i godny zaufania. Zdrady, wykorzystywanie i kłamstwa przeplatały się z sekretną miłością, fałszywą przyjaźnią czy egoistyczną pomocą. Każdy tutaj myślał jedynie o sobie, nawet jeśli mówili inaczej. Trudne tematy, które podejmowała autorka, wychodziły karykaturalnie. Zabrakło tutaj powagi, doniosłości a nawet odpowiedniego języka. Wyobraźcie sobie, że wasza rodzicielka was informuje, że człowiek którego do tej pory uważaliście za ojca, wcale nim nie jest. Wiadomość taka powinna być przekazana z wyczuciem, w odpowiedniej formie. Tutaj jest to zrobione na szybko i z uśmiechem na ustach. Najgorsze jednak jest to, że odbiorcy tego komunikatu bardzo szybko przechodzą nad nim do porządku dziennego. No cóż, w końcu codziennie poznajemy nowego ojca czy matkę. Niestety zabrakło mi tutaj odrobiny psychologii, analizy uczuć naszych bohaterów. Na przykład wielki problem miałam z Kimmy, dziewczyną Andiego. Dlaczego pełnosprawna umysłowo nastolatka, miałaby się spotykać z chłopakiem o rozumie dziesięciolatka (Andy sprawiał takie wrażenie). Czy dziewczyny naprawdę lubią matkować i niańczyć swoich partnerów? Nie sądzę. To jak się zachowywali pasowało raczej do kilkuletnich dzieci niż prawie dorosłych ludzi.

Jednak największym minusem była sylwetka Maggie. Niestety nie mogłam znieść tej dziewczyny. Żałuję, że nie dowiedziałam się jakich argumentów użyła jej adwokat, by za nieumyślne, przyczynienie się do zabójstwa kilkorga ludzi (w tym dzieci) odsiedziała tylko 12 miesięcy! Choć autorka robiła wszystko bym ją polubiła i wybaczyła tak niestety nie potrafiłam tego zrobić. Jedyne o czym myślałam to, żeby wróciła do więzienia. Jak jeszcze się dowiedziałam, że w ramach pracy społecznej, ktoś się zgodził by pracowała w przedszkolu to aż parsknęłam śmiechem. Myślę, że takie rzeczy to nawet w Stanach Zjednoczonych by nie przeszły. Czytają rozdziały w których to Maggie była narratorką, miałam wrażenie że dziewczyna ma za złe ludziom, że nie chcą się z nią przyjaźnić, traktować po ludzku, czy chociażby tolerować. Ona chce by było jak dawniej, pokutuje na pokaz, a w rzeczywistości ogląda filmy i obżera się popcornem.

No to sobie ponarzekałam więc teraz pora przejść do tego co mi się podobało. Czytając "Zostały po niej sekrety" przebudziła się we mnie moja dawno zapomniana dusza nastolatki. Przypomniałam sobie jak z wypiekami na ustach oglądałam Beverly Hills 90210 i inne młodzieżowe tasiemce. Tutaj również mamy do czynienia z dramatami na skalę Hollywood. Nie zdziwiłabym się gdyby jakaś telewizja pokusiła się o prawa do ekranizacji. Diane Chamberlain umie pisać. Przychodzi jej to z łatwością. Pomimo paru przegadanych fragmentów i nadmiernych wspominek, czytało się szybko pomimo tych prawie 600 stron. Jest to jedna z tych książek przy których nawet się nie obejrzymy jak zacznie świtać. A czy to nie o to chodzi? Zatracić się bez reszty w wykreowanym przez autora świecie? Jeśli tak, to ten zdecydowanie was wciągnie. Polecam fanom powieści obyczajowych, wielbicielom autorki oraz tym, którzy nadal mają w sobie duszę nastolatka.

23/03/2019

https://oczymszumiakartki.wordpress.com/

Dom przy Foster Hill

Bardzo wciągająca powieść trzymająca w napięciu do samego końca. Ciekawa fabuła, autorka bardzo dobrze poprowadziła akcję książki, która dzieje się w czasach obecnych, przeplatana jest wspomnieniami sprzed stu lat, jest to bardzo ciekawe połączenie. W powieści zawarte są dwie historie i choć dzieli je cały wiek mają ze sobą dużo wspólnego. Czytając książkę trzeba zwracać uwagę na każdy szczegół, jedno małe przeoczenie może sprawić, że zagubimy się w przedstawionej historii. Autorka umiejętnie wciąga nas w losy dwóch bohaterek, przedstawia ich historię tak by wzbudzić naszą ciekawość co będzie dalej. Bardzo dobrze zbudowane dialogi, nie ma zbędnych opisów akcji. Szczegółowe opisy miejsc jak i emocji głównych bohaterek pozwalają bardziej zagłębić się w fabułę. Nasze bohaterki mimo iż dzieli je sto lat są do siebie bardzo podobne, uparcie dążą do celu i odkrycia prawdy mimo zagrażającemu im niebezpieczeństwu. Kaine poznając skrywane od lat tajemnice domu ściąga na siebie prześladowcę, który chce by wszystkie wydarzenia z przeszłości pozostały nieodkryte. Nie powstrzymuje to upartej Kaine przed odkryciem prawdy. Dziewczyna musi zmierzyć się z przerażającą prawdą o swoim pochodzeniu. Natomiast Ivy po znalezieniu zwłok kobiety czuje się w obowiązku odnaleźć jej mordercę oraz dziecko zamordowanej, jej uparte dążenie do celu wiedzie ją na niebezpieczny grunt, lecz Ivy nie poddaje się i zaciekle walczy o odkrycie prawdy. Jest to jedna z tych książek, od których trudno się oderwać dopóki nie pozna się zakończenia. Książka pochłonęła mnie od razu dzięki napięciu i emocjom, o które autorka bardzo dobrze zadbała w swojej powieści. Zakończenie bardzo zaskakujące co jest bardzo dużym plusem dla powieści. Zdjęcie na okładce idealnie oddaje mroczność starego domu.

23/03/2019

Izabela W

Sezon na lisa

Paula rozpoczyna pracę w mazurskim pensjonacie Lisia Dolina. Jej jedynym celem jest zdobycie funduszy na rehabilitację chorego brata, za którego czuje się odpowiedzialna. Nie spodziewa się jednak, że te wakacje zmienią jej życie, ponieważ po raz pierwszy poczuje, że nie musi dźwigać rodzinnych problemów sama. Dzięki chłopakowi na tandemowym rowerze po raz pierwszy zrozumie, co znaczy być beztroską i szczęśliwą. <br> Zakochany w Sarze Olek wyjeżdża do pracy na Mazury, żeby zarobić na wyjazd do Kanady. Beztroski i przyjazny chłopak natychmiast zjednuje sobie przychylność pracowników Lisiej Doliny. Jego urokowi nie może się oprzeć nawet właścicielka pensjonatu, Anna, która nie cofnie się przed niczym, aby uwieść młodego chłopaka. Jego uwagę jednak przyciąga drobna piegowata dziewczyna o płomiennorudych włosach i niewyparzonym języku. <br> Czy jedne wakacje wystarczą, aby zostać ze sobą na zawsze? <br> Czy miłość jest wstanie wybaczyć wszystko?<br> <br> "Sezon na lisa" to niestety już ostatni tom trylogii, którą pokochałam całym sercem. ? Jednak tym razem ta część naprawdę głęboko weszła mi pod skórę. Złożyło się na to wiele rzeczy.<br> <br> "Tylko tego mi brakowało. Praca z tępym osiłkiem, który nie rozumie prostych poleceń."<br> <br> Najpierw bohaterowie, którzy, co tu dużo mówić, po prostu oczarowali mnie, tak bardzo, przypominali mnie samą sprzed lat. Ucieszył mnie fakt, iż pojawili się również epizodycznie, bo epizodycznie, ale zawsze postaci ze "Stand by me". Kreacja Olka przerosła moje najśmielsze oczekiwania. Wcześniej nie zapałałam zbytnio do niego sympatią, a tu dał mi się poznać z zupełnie innej strony. Paula i Olek są charakterni, różni, ale jakże do siebie pasują. Ich wzajemne przekomarzanki, dogryzanie sobie - uwielbiam to w książkach. Uśmiech nie schodził mi z twarzy. Narracja pierwszoplanowa jeszcze bardziej sprawdza się w takich momentach i dlatego jestem bardzo zadowolona, iż autorka zdecydowała się na takową.<br> <br> "Wyglądała jak najniewinniejsze stworzenie na świecie, ale po kilku zamienionych z nią zdaniach zauważyłem, że była strasznie pyskata."<br> <br> Niezwykle pięknie autorka ukazała relacje pomiędzy rodzeństwem, a mianowicie Paulą i jej młodszym niepełnosprawnym bratem Adasiem. Jej odkładanie własnych potrzeb na bok i troska o brata oraz matkę, która nie radzi sobie z sytuacją są godne podziwu. Agata Czykierda-Grabowska zwraca tym wątkiem naszą uwagę na ważny problem społeczny - brak pomocy ze strony rządu rodzinom osób niepełnosprawnych. Kto choć raz zetknął się z tym problemem, wie jak ciężko żyje się takim rodziną. Codziennie muszą zmagać się z walką o miejsce u specjalisty, dofinansowaniem na leki, sprzęt rehabilitacyjny że biurokracją.<br> <br> Kolejną sprawą jest niesamowity klimat i atmosfera mazurskiej wsi. Sama dzieciństwo i wczesną młodość spędziłam na Mazurach, więc wiem w czym rzecz. Teraz mieszkam na Warmii, ale nadal poruszam się także po Mazurach, do których mam dosłownie rzut beretem. Opisy mocno pobudzają naszą wyobraźnię. Ma się wręcz wrażenie, iż kroczy się tymi wszystkimi ścieżkami, te pola, lasy, stogi siana, kąpiel w jeziorze... Jeśli zaś chodzi o dialogi, to doskonale równoważą pozostałe elementy, wypadają naturalnie, skrzą humorem.<br> <br> "Świat stał przed nami otworem i po raz pierwszy w życiu poczułam prawdziwą wolność. Wolność, którą pokazał mi chłopak na tandemowym rowerze."<br> <br> "Sezon na lisa" to pełna uroku, ciepła, wzruszająca i romantyczna powieść o odkrywaniu czym jest miłość, o pokonywaniu przeszkód. Zajrzyjcie do pensjonatu Lisia Dolina. Warto!<br> <br>

Nie wszystko możemy racjonalnie wytłumaczyć. Nie wszystko jesteśmy w stanie zrozumieć. Przyjmowanie pewnych zjawisk na wiarę jest dla wielu osób niemożliwe. Niektóre kwestie wymagają głębszych badań i analiz. Bez wątpienia możemy zaliczyć do tego przeczucia, sny prorocze, telepatię czy doświadczenia życia po drugiej stronie.

Eben Alexander, znany przez wielu jako autor Dowodu, 13 marca powrócił z nową powieścią pt. Serce świadomości. Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak; traktuje o przeżyciach, których pisarz doświadczył podczas śmierci klinicznej. Stara się on rozwikłać istotę świadomości, powołując się na różnego rodzaju badania nad umysłem.

Kim jest Eben Alexander? Naukowcem i wykładowcą Harvardu. Neurochirurgiem, który od zawsze uchodził za racjonalistę. W 2008 roku pod wpływem silnego zakażenia zapadł w śpiączkę. Pisarz cierpiał wówczas na zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych. Lekarze dawali mu nikłe szanse na powrót do zdrowia, za cud więc uznano wybudzenie się mężczyzny po tygodniu trwania śpiączki. Najdziwniejszy okazał się fakt, iż autor powrócił ze snu z bardzo żywymi wspomnieniami. Było to jednak z medycznego punktu widzenia niemożliwe, gdyż tak silne zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych powoduje poważne uszkodzenia w mózgu, m.in. zostaje zaburzona praca tzw. kory nowej, która odpowiedzialna jest za świadome doznania. Eben Alexander pod wpływem tych wydarzeń zmienił swój światopogląd i od tego czasu bada zjawiska niewyjaśnione.

Neurochirurg w swojej historii stara się połączyć ze sobą dwie kwestie: naukową oraz duchową. Jest to bardzo trudne, ponieważ, jak powszechnie wiadomo, nauka nie zawsze idzie w parze z duchowością. Zawsze znajdą się osoby, które poddają w wątpliwość autentyczność zwierzeń osób, opowiadających o niewyjaśnionych zjawiskach, których doświadczyli.

Serce świadomości to przywoływanie wielu badań naukowych, które łączą ze sobą medycynę, neurochirurgię, fizykę, astronomię i wiele innych dziedzin. Najwięcej jednak w powieści znajdziemy zagadnień medycznych. Pierwsze rozdziały skupiają się głównie na rozważaniach naukowych. Jest to trudna część do przebrnięcia, a jeśli ktoś nie zna pojęć medycznych, może sobie przysłowiowo rwać włosy z głowy podczas lektury. Dodam również, że jestem po studiach medycznych, mimo to wielokrotnie miałam problem ze zrozumieniem naukowych wywodów. Rozumiem jednak, że niemożliwe jest przedstawienie tych zagadnień w inny sposób. Dalsza treść książki jest już znacznie ciekawsza, mianowicie autor wraz ze swoją partnerką Karen Newell bada zjawiska nadnaturalne od strony duchowej.

Serce świadomości to bardzo specyficzna książka, po którą powinny sięgnąć osoby zainteresowane tą tematyką. Powieść może zostać różnie odebrana, wszystko zależy od tego, w co wierzymy i jakie mamy podejście do rzeczy niewytłumaczalnych. Pierwsza połowa książki jest nużąca, natomiast druga zdecydowanie intrygująca. Przyznaję, że powieść zmusza do zastanowienia się nad tym, co jest po śmierci. Polecam.

23/03/2019

ansomia

15.00 pkt.

Magnat Manhattan. Tom 1

Wszystko ma swój czas. Nie uciekniemy przed tym, co jest nam pisane. W życiu dokonujemy wyborów, które nie zawsze okazują się właściwe. Gdy los jest nam przychylny, dostajemy tak zwaną ?drugą szansę?. Czy odpowiednio ją wykorzystamy, zależy tylko od nas. Niekiedy warto się odważyć i postawić wszystko na jedną kartę, abyśmy kiedyś, w przyszłości, nie zastanawiali się: ?co by, było gdyby...".

Twórczość Katy Evans miałam okazję poznać podczas czytania serii Manwhore. Spod jej pióra wyszły również serie takie jak Real oraz Biały Dom, a 10 marca do księgarń trafiła nowa powieść autorki o tytule Magnat. Została ona wydana nakładem Wydawnictwa Kobiecego (w przyszłości możemy spodziewać się kolejnego tomu tej serii).

Bryn Kelly przyjechała do Nowego Jorku, aby rozpocząć nowe życie. Bohaterka szuka kogoś, kto pomoże jej rozwinąć biznes. Niestety, próby znalezienia partnera nieustannie kończą się fiaskiem. W końcu kobieta decyduje się poprosić o pomoc Aarica Christosa ? przyjaciela ze szkolnych czasów, który z biegiem lat stał się jednym z najbardziej wpływowych biznesmenów w mieście. Problem polega na tym, że tych dwojga kiedyś łączyło uczucie, któremu Bryn nie pozwoliła się rozwinąć. Czy Aaric zdecyduje się jej pomóc?

Bardzo lubię literacki styl, jakim posługuje się Katy Evans. Sprawia, że powieść czyta się bardzo lekko i z ciekawością. Cenię tę autorkę, ponieważ, mimo że tworzy powieści z gatunku romans/erotyk, potrafi zaskoczyć. Takie książki posiadają swego rodzaju utarte schematy, które raczej trudno ominąć. Pisarka jednak nie rozpoczyna swoich lektur od gorących scen, jak to często możemy zauważyć w tego typu literaturze. Wręcz przeciwnie, bohaterzy na początku budują swoją relację i dopiero gdy zaczyna ich coś łączyć, decydują się na krok dalej.

Od początku polubiłam bohaterów. Przyznaję jednak, że po przeczytaniu opisu z tyłu powieści myślałam, że Aaric będzie zupełnie inną osobą. Szybko okazało się, że to tak naprawdę wrażliwy mężczyzna, pełen dobroci, który pragnie założyć rodzinę. Bryn także na początku jawiła mi się jako inna postać, ale zaimponowała mi swoją zaradnością.

Magnat to powieść na jeden wieczór. Trafiłam na tę książkę w bardzo dobrym momencie. Po ciężkim dniu mogłam się zrelaksować przy tej historii i zapomnieć o problemach życia codziennego. Książka opowiada historię miłości dwojga ludzi, którzy spotkali się po latach. Daje nadzieję i pozostawia czytelnika w dobrym nastroju. Sprawia, że mamy ochotę na więcej. Jeżeli lubicie podobne powieści, to na pewno nie zawiedziecie się na tym tytule. Polecam, szczególnie na trudne dni.

"Twarzą w twarz" to drugi tom cyklu "Daję ci wieczność". "Woła mnie ciemność" jest powieścią, którą bez wątpienia można uznać za niezwykłą. Oryginalna fabuła, nieszablonowi bohaterzy i do tego cudowny klimat historii sprawił, że tę książkę przeczytałam jednym tchem. Dlatego też od razu sięgnęłam po kolejny tom, czyli "Twarzą w twarz", który miał swoją premierę 14 lutego.

Tom drugi tego cyklu przedstawiony jest oczami Lothara. Bohater zostaje opuszczony przez swojego ukochanego Armagnaca oraz mentora. Pełen rozpaczy i złości udaje się w podróż do Ameryki. Ma nadzieję, że w nowym miejscu znajdzie odpowiedzi na dręczące go pytania. Dlaczego jego bliscy go opuścili? Gdzie podziewa się Huntington? Młodzieniec, nie znajdując wytchnienia w swym cierpieniu, decyduje się na kolejny wyjazd, tym razem do Nowego Orleanu. Po pewnym czasie poznaje tam młodego muzyka Thomasa Greenbourgha, który bardzo mu kogoś przypomina. Czy nowo poznany artysta pomoże mu rozwiązać problemy?

Agata Suchocka ma ogromny talent do tworzenia niezwykłych postaci. W pierwszej części mieliśmy okazję poznać bliżej Armagnaca, tym razem jednak na pierwszy plan wysuwa się Lothar. Myślałam, że ta postać jest mi dobrze znana, jednakże druga część dowiodła, jak bardzo się myliłam. Dopiero w akcie II mamy sposobność poznać prawdziwe oblicze Lothara. Ciekawą osobowością okazuje się także młody jazzman ? Thomas.

Miłość jest głównym motywem tej historii. W "Twarzą w twarz" jest zdecydowanie mniej scen łóżkowych niż w pierwszej części ? ważniejsze okazują się same uczucia. Akcja rozgrywa się we współczesności, nie widzimy już XIX-wiecznego Londynu. Bohaterowie muszą nadążać za zamianami, które zachodzą w świecie, jednak okazuje się, że nie zawsze jest to proste.

Agata Suchocka napisała bardzo dobrą powieść. Pisarka posługuje się pięknym literackim stylem i tworzy wspaniałych bohaterów. Umiejętnie nawiązuje do przeszłości, w taki sposób, że nie gubimy się podczas lektury, odkrywając powoli sekrety postaci z tomu pierwszego. "Twarzą w twarz" jest książką napisaną z rozmachem, choć według mnie była za krótka. Ledwo zaczęłam czytać, a zanim się obejrzałam, przewracałam już ostatnią stronę powieści. To bardzo udana kontynuacja Woła mnie ciemność. Kolejny raz pisarka mnie oczarowała i cały czas mam ochotę na więcej. Polecam.

"Woła mnie ciemność" to pierwszy tom cyklu Daję Ci Wieczność autorstwa Agaty Suchockiej. Powieść ukazała się w zeszłym roku nakładem Wydawnictwa Initium.

Amargnac Jardineux to główna postać w powieści. Potomek plantatorskiej rodziny z Luizjany udaje się do Europy, w celu zdobycia wykształcenia. Wojna secesyjna krzyżuje plany młodego bohatera, na zawsze oddziela go od rodziny i pozbawia środków do życia. Samotny Amargnac szuka ukojenia w alkoholu. Jedynym co bohater potrafi robić jest gra na pianinie, to właśnie przez tę umiejętność postać zwraca na siebie uwagę młodego skrzypka ? Lothara Mintze?a oraz jego mecenasa lorda Huntingtona. Młodzi muzycy szybko zaczynają wspólnie grywać na salonach, zdobywając uznanie wielu wpływowy ludzi. Któregoś razu Amargnac znajduje pamiętnik swojej krewnej ? Blanche Avoy, gdzie występuje wzmianka o lordzie Huntingtonie. Młodzieniec zaczyna zastanawiać się, czy spotkanie wpływowego mecenasa na pewno było przypadkiem?

Do lektury powieści podeszłam z lekkim dystansem. Nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać po pisarce. Uczucie niepokoju było spowodowane przede wszystkim tematyką oraz ostrzeżeniem na okładce powieści. Ostrzeżenie dotyczy tego, że niektóre sceny mogą urazić dorosłych. Wiązało się to bowiem z tym, że w książce mamy wątek miłości homoseksualnej. Jestem jednak osobą tolerancyjną i nie było to dla mnie nic odpychającego. Przynajmniej na takim poziomie, na jakim przedstawiła to Agata Suchocka. Pisarka potrafiła opisać relację dwóch homoseksualistów w naturalny sposób, bez zbędnych szczegółów.

Początek "Woła mnie ciemność" jest lekko nużący. Jednak, gdy poznałam dokładnie bohaterów i wczułam się w klimat tej powieści, przepadłam. Pióro Agaty Suchockiej to również pozytywne zaskoczenie. Powieść nie byłaby jednak tak zachwycająca i wciągająca, gdyby nie styl autorki, oczarowuje ona czytelnika klimatem historii.

Stworzone postacie to osobowości, z którymi trudno mi było się utożsamić. Nie mogę również stwierdzić, że któregokolwiek z bohaterów darzyłam większą sympatią. Uważam, że zarówno Amargnac, jak i Lothat to osoby zepsute do szpiku kości. Nie mam na myśli aspektu orientacji seksualnej, ale zwykły kręgosłup moralny, którego tym bohaterom zwyczajnie brakuje. Dowodzą oni tego przez swoje postępowanie, a także przez to, czym kierują się w życiu.

Twórczość Suchockiej była dla mnie totalnym zaskoczeniem. Nie jest to banalna historia. Wręcz odwrotnie, to opowieść wyróżniająca się nieszablonową fabułą. Na rynku wydawniczym niewiele jest lektur tego typu. Wielki plus dla autorki za wspaniałe pióro i niezwykłych bohaterów.

"Woła mnie ciemność" to powieść o silnym uczuciu dwóch mężczyzn. Historia o wiecznym życiu i miłości. Dwóch rzeczach, których pragniemy chyba bezwarunkowo. Opisana przez Agatę Suchocką historia jest pod niektórymi względami wyidealizowana. Muśnięta wątkiem fantastycznym. To powieść o spełnianiu marzeń, oddaniu, zdradach, a także przeciwnościach życia.

23/03/2019

ansomia

Zbrodnia i Karaś

"Zbrodnia i Karaś" to debiutancka powieść Aleksandry Rumin. Ukazała się w księgarniach dokładnie 15 marca nakładem Wydawnictwa Initium. Jeszcze przed premierą mieliśmy okazję przeczytać fragment książki udostępniony na Facebooku wspomnianego wydawnictwa. Książka została napisana w humorystyczny sposób, przez co można ją przypisać do gatunku komedia kryminalna. Jak się okazuje, powieść początkującej pisarki została bardzo dobrze przyjęta przez czytelników.

Książka zaczyna się w momencie, kiedy to dwie sprzątaczki, Jadwiga oraz Aniela znajdują na terenie Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie ciało zamordowanego Ernesta Karasia ? profesora znienawidzonego przez wszystkich pracowników, jak i studentów uczelni. Na liście podejrzanych znajduje się dziesięć osób, które tego dnia przebywały w budynku Wydziału Nauk Historycznych i Społecznych. Każda z tych osób miała motyw, aby pozbyć się wykładowcy.

Powieść Aleksandry Rumin została podzielona na dwie części. Pierwsza dzieje się w 2006 roku, kiedy ginie nielubiany przez wszystkich profesor. Natomiast druga część ma miejsce po kilkunastu latach od jego śmierci. Przedstawienie tej historii niewątpliwie możemy uznać za nietypowe, bowiem obserwujemy losy każdego z bohaterów podejrzanych o morderstwo. Pisarka ukazuje sprawę oczami każdej postaci, która miała motyw, aby zabić Ernesta Karasia. Trudno jednak odgadnąć, kto dopuścił się zbrodni, pisarka nieustannie rzuca cień podejrzeń na inną osobę. Poznając historię każdego z bohaterów, dochodzimy do wniosku, że każdy miał równie dobry powód, aby nienawidzić denata.

"Zbrodnia i Karaś" ukazuje w sposób żartobliwy realia środowiska akademickiego. Widzimy pewne absurdy codziennego życia na uczelni, gdzie brakuje funduszy na usprawnienie działania placówki, jak i również nieustannej rywalizacji pomiędzy wykładowcami. Pisarka w zabawny sposób przedstawia paradoks wielu sytuacji. Pod dawką humoru kryje się prawda o ludziach i ich zachowaniu.

Pisarka wykreowała wiele barwnych postaci. Dodatkowym atutem powieści było stworzenie kota Stefana, który również komentował wszystkie wydarzenia. W tej historii nie poznajemy dogłębnie każdego z bohaterów, co nie odbiera nam oczywiście przyjemności czerpanej z lektury.

"Zbrodnia i Karaś" to powieść, która bardzo mnie zaskoczyła. Nie jest to zajmująca lektura, ale przyjemna z dawką dobrego humoru. Nie jest łatwo stworzyć komedię kryminalną, która faktycznie śmieszy i jednocześnie zaskakuje, jednak Aleksandrze Rumin się to udało. Uwierzcie, że nie jesteście w stanie odgadnąć szybciej, kto zabił Ernesta Karasia. Co ciekawe, śmierć tego bohatera pozytywnie wpływa na wszystkie postacie z powieści. Aleksandra Rumin porusza w książce wiele tematów; robi to w sposób ironiczny, ale cały czas z humorem. Polecam tę książkę, szczególnie na poprawę nastroju.

Problem nielegalne emigracji jest dzisiaj szeroko dyskutowany. Kilka lat temu Stary Kontynent zmagał się z falą uchodźców i nielegalnych imigrantów, którzy wędrowali z Bliskiego Wschodu. Natomiast nieustannie od wielu lat Ameryka żyje emigrantami z Południowej i Środkowej części kontynentu, którzy za wszelką cenę chcą się dostać najpierw do Meksyku, a potem do USA.



Óscar Martinez postanowił poruszyć problem, który może nie jest przemilczany, ale chyba nie do końca rozumiany na całym świecie. Poza słynnym murem prezydenta Donalda Trumpa, niewiele informacji dokładnych do nas dociera. Tytułowa Bestia to pociąg, który jedzie z południa na północ w kierunku granic. Niestety nie każdego stać na bilet, więc gapowicze ryzykują jeżdżąc na dachu pociągu, bądź trzymając się różnych jego elementów. Niestety dochodzi do licznych, śmiertelnych wypadków. Podróż przez granicę to ogromny koszt, który trzeba zapłacić policjantom czy przemytnikom, często zgadzając się na przewożenie m.in. narkotyków. O tym, jak to wszystko wygląda dowiecie się czytając ten niesamowity reportaż.

Osobiście bardzo mi się ta książka podobała i żałuję, że podobnych tytułów jest tak niewiele. To książka, która pokazuje problem, który narastał przez wieki i najlepiej unaocznia problem podziału na biedne Południe i bogatą Północ. I tak jak imigranci z Bliskiego Wschodu ryzykują życie płynąc pontonem przez Morze Śródziemne, tak imigranci z Południowej i Środkowej Ameryki ryzykują swoje życie, jadąc na dachu rozpędzonego pociągu.

Bardzo Wam polecam ten tytuł. Myślę, że to doskonała lektura, która skłania do przemyśleń na temat, który w Polsce jest zbyt mocno dyskutowany, a za mało działa się, żeby nieść pomoc potrzebującym.

W życiu wielu kobiet przychodzi moment kiedy chcą zostać mamami, zachodzą w ciąże i co dalej? Na tym etapie każda z nas ma wątpliwości jak rodzić, jak się przygotować i kobiety zaczynają chodzić do szkoły rodzenia, ale nie każdej czas na to pozwala i właśnie im polecam książkę położnej Izabeli Dembińskiej "Rodzić można łatwiej".
Porodu obawia się każda kobieta a najgorsze co może być to podpytywanie innych jak u nich przebiegł poród a potem strach że u nas też może być tak ciężko, najważniejsze to wsłuchać się w swoje ciało i wykonywać polecenia położnej. "Słyszysz poród i w myślach widzisz umęczoną , spoconą kobietę z noworodkiem na ręku. Poród to znacznie więcej. " Czy poród odbywa się siłami natury czy też cesarskim cięciem warto przygotowywać się do tego wcześniej, być aktywnym żeby po porodzie szybko dojść do siebie i zająć się swoją pociechą a najważniejsze to mieć wsparcie od bliskich osób. "W ciąży warto i trzeba ćwiczyć, ale aktywność powinnaś dobrać do swojego samopoczucia i predyspozycji. Dużo będzie zależało od tego, co robiłaś przed ciążą."
Chociaż mam już poród za sobą książka mi się bardzo spodobała, wszystko jest opisane tak szczegółowo że na pewno po przeczytaniu każda kobieta będzie dobrze przygotowana do porodu, o ile do tego da się jakoś przygotować. Sama z własnego doświadczenia wiem że co innego uczyć się prawidłowego oddechu w domu a co innego oddychać przy porodzie, na sali porodowej położna zapytała mnie czy chodziłam na szkołę rodzenia a ja odpowiedziałam że tak ale wtedy wszystko było łatwiejsze. Najważniejsze jest wsparcie partnera więc kobiety nie patrzcie na to czy Wasz partner jest bogaty, przystojny tylko patrzcie na to czy Was wspiera i czy będzie potrafił stanąć na wysokości zadania w każdej chwili bez wahania. Piszę to z własnego doświadczenia bo wiem że gdyby nie mój mąż poród nie poszedłby tak łatwo.
Poradnik położnej Izy na pewno pomoże przejść okres ciąży ze spokojem i bez wątpliwości, dzięki pozycjom pokazanym w książce łatwiej będzie przygotować swoje ciało do porodu a dzięki poradom, umysł.

23/03/2019

NIE OCENIAM PO OKŁADKACH

Ilias

"Była moją muzą. Moją boginią na tej greckiej wyspie".

Dziewiętnastoletnia Gabriela Kwaśniewska po zdanej maturze i rozstaniu z chłopakiem, z którym planowała spędzić resztę życia, wyjeżdża do pracy na wyspę Kos. Pragnie zapomnieć o tym, co ją spotkało i rozpocząć nowy, lepszy rozdział w swoim życiu. Kiedy na jej drodze pojawia się przystojny, zadziorny i pewny siebie Ilias Katario, wszystkie postanowienia Gabrieli, o nie wdawaniu się w żadne bliższe relację z mężczyznami odchodzą w zapomniane. Pomiędzy bohaterami pojawia się wzajemna nić fascynacji, jednak kiedy na jaw wychodzą tajemnice chłopaka, już nic nie jest takie, jakie było na początku. Czy prawdziwa miłość jest im pisana?
"Obiecywałam, że nigdy nie spojrzę na żadnego faceta i wtedy pojawił się Ilias. Człowiek, który burzył wszystko, nad czym pracowałam przez ostatnie tygodnie. Człowiek, który całował mnie z zaskoczenia, nie zapytawszy o zdanie. Tak bardzo go za to nienawidziłam!".
Małgorzata Falkowska po raz kolejny zaskakuje. Tym razem oddaje w ręce czytelników gorący, pełen namiętności i pożądania romans, który gwarantuje wypieki na twarzy. Nowa odsłona autorki, jak najbardziej przypadła mi do gustu i już nie mogę się doczekać drugiego tomu. Jestem ogromnie ciekawa, jaki tym razem los zagwarantuje autorka swoim bohaterom, po takim finale, z jakim się tutaj spotykamy.

Absolutnie nie spodziewałam się, iż "Ilias" może się zakończyć w taki sposób. Zaskoczenie, szok i niedowierzanie. Przez moje ciało przeszedł huragan emocji i pojawiła się złość, że nie ma więcej stron! Małgorzata Falkowska chyba lubi znęcać się nad czytelnikami i fundować, iż takie finały, aby nieustannie myśleli, co będzie dalej. Gwarantuję Wam, iż zakończenie złamie Wasze serce.
"Nawet przez lata z Mado nie czułem czegoś tak wyjątkowego. Zależało mi na niej. Na Gabi, nie ma Mado. Ona była przeszłością, a Gabi zdawała się być sensem mojej teraźniejszości i nadzieją przyszłości".
Bohaterowie wykreowani przez autorkę są tak różni, że aż trudno było mi uwierzyć, iż udała się im nawiązać nić porozumienia. Gabi oczywiście na początku stawiała opór, nie chciała rozpoczynać kolejnego związku, nie widziała sensu, po tym co ją spotkało. Jednak, kiedy zaczęła dostrzegać, iż przystojny grek ma wobec niej zupełnie inne zamiary i kieruje w jej stronę sygnały świadczące o tym, że nie jest mu obojętna, to uwierzyła w to, iż może rzeczywiście warto otworzyć się na nową miłość. A potem na jaw wyszły sekrety, o których Gabi nie miała pojęcia. Nie przypuszczała również, iż Ilias zmaga się z poważnym problemem, który często przejmuję kontrolę nad jego życiem. Czy mimo wszystko Gabi wybaczy mu i pozwoli sobie na miłość? O tym musicie przekonać się już sami!
"Niby nic nas nie łączyło, ale ja czułem się w jej towarzystwie jakoś inaczej. Pragnęłam jej, jednak tortury, jakie mi zadawała swoją obojętnością, sprawiły, że darzyłem ją wyjątkowym szacunkiem. Patrzyłem na nią zdecydowanie inaczej niż pierwszego dnia, kiedy się spotkaliśmy".
















Reasumując: "Ilias" stanowi angażującą historię o miłości, namiętności, pożądaniu i wzajemnej fascynacji. Małgorzata Falkowska opowiada również o wchodzeniu w dorosłość, odnajdywaniu siebie, poznawaniu smaku konsekwencji własnych decyzji i czynów oraz za sprawą swoich bohaterów pokazuje, w jaki sposób można pokonywać napotkane problemy. Gorąco Wam polecam!
"Przeszłość ma swoje koszmary, a przyszłość nasze marzenia".

23/03/2019

HANNA_NIE OCENIAM PO OKŁADKACH

Mimo wszystko kochaj

Tym razem Agnieszka Rusin zabiera czytelników do świata Joanny, Gosi, Majki oraz Julii, czterech sióstr, czterech różnych osobowości, które dzieli wiele, ale i wiele łączy. Każda z nich dźwiga na swoich barkach różne doświadczenia, dylematy i problemy. Czy spotkanie w rodzinnym domu w malowniczym Karpaczu, po otrzymaniu informacji, iż ich mama jest poważnie chora odmieni siostrzany los? Czy to urokliwe miejsce uleczy złamane serca? Czy siostrom uda się przezwyciężyć to, co je dzieli?

Joanna, od dwóch lat pracuje u notariusza. Zabiegana i zapracowana próbuje pogodzić obowiązki służbowe z opieką nad córkami, Tolą i Julką. Mąż, Artur pracuje jako kierowca. W domu więcej go nie ma, niż jest. Czy weekendowe małżeństwo Joanny ma szansę przetrwać?

Gosia, wiedzie beztroskie życie u boku zamożnego męża, Wojtka, który posiada własną firmę budowlaną. Nie musi oszczędzać, a tym bardziej wybierać tańszych produktów. Małżeństwo wychowuje trójkę dzieci, Kubę, Piotra oraz Alicję. Co się stanie, gdy dobrobyt, który dotychczas był ich codziennością okaże się iluzją?

Majka, singielka z wyboru od ponad dwóch lat spełnia się zawodowo jako pracownica kreatywna agencji reklamowej. Marzy o awansie. Czy jest on jej pisany?

Julia, najmłodsza z sióstr jest studentką zarządzania i marketingu i właśnie rzucił ją chłopak. Upokorzenie, złość, gorycz rozczarowania i żal popychają ją również do rzucenia studiów... Czy wrażliwa Julka będzie jeszcze kiedyś szczęśliwa u boku jakiegoś mężczyzny?

"Życie jest związane z cierpieniem i jeśli nie zaryzykujesz, to zostaniesz sama".

Kiedy siostry spotykają się w rodzinnym domu, w końcu mobilizują się do tego, by ujawnić swoje lęki, obawy, pragnienia i wątpliwości. Każda z nich marzy o drodze do szczęścia. Każda z nich skrywa swoje bolączki, udając, że jej życie jest idealne. A tak naprawdę, każda z nich dźwiga na swoich barkach ciężki bagaż doświadczeń i boryka się z różnymi problemami. Czy siostry będą w końcu szczęśliwe? Poróżnione, lecz wciąż połączone więzami krwi starają się pokonać napotkane trudności, zadbać o siebie i pozwolić sobie na to, o czym marzą.

"Mimo wszystko kochaj" to przede wszystkim historia o życiu i jego najmroczniejszych stronach. Agnieszka Rusin przedstawia cztery kobiety, cztery odrębne historie, które łączą się w jedną wyrazistą i przekonującą całość. I choć każda z bohaterek jest inna i ma zupełnie inne podejście do życia, to jednak wszystkie pragną tego samego, szczęścia, bezpieczeństwa, beztroski.

Historia stworzona przez Agnieszkę Rusin angażuje i porusza. Autorka wyraziście i dogłębnie przedstawiła każdą z sióstr. Każdej z nich poświęciła dłuższą chwilę, by czytelnik w zupełności poznał jaka jest, z czym się zmaga i jak pragnie rozwiązać to, co ją przytłacza. Siostry posiadają ogromną siłę mimo trudności, z którymi się borykają.

Wszystkie kobiety polubiłam w takim samym stopniu, aczkolwiek sytuacja Joanny chyba najbardziej mnie dotknęła. Wychowywanie dzieci w pojedynkę nie jest proste. Nie od dziś wiadomo, że dzieci do prawidłowego rozwoju potrzebują dwójki rodziców. Weekendowy ojciec nie jest w stanie zagwarantować swoim pociechom ciepła, uwagi, bezpieczeństwa, którego one tak pragną. Podziwiałam Joannę. Godzenia pracy, przyjmowanie ciągłych uwag od szefowej i w dodatku opieka nad dwójką córek była dla niej wyzwaniem. Jednak ona nie poddawała się i tylko w kryzysowych sytuacjach prosiła o pomoc swoją teściową. Postać godna naśladowania.

"Rodzina powinna dawać siłę, wsparcie,
a nie dzielić się i ogradzać murem niedomówień".

Reasumując: "Mimo wszystko kochaj" to historia o różnorodnych odcieniach życia, macierzyństwie, siostrzanej miłości oraz o złych i dobrych wyborach. To również opowieść o przemijaniu, skrywanych tajemnicach, przeciwstawianiu się rzeczywistości, pokonywaniu napotkanych trudności, dylematach oraz determinacji, zawziętości ujawniającej się w walce o lepsze jutro i upragnione szczęście. Agnieszka Rusin stworzyła refleksyjną historię, która przede wszystkim pokazuje, że w życiu nie zawsze układa się tak, jakbyśmy tego oczekiwali. Uświadamia również, iż nigdy nie powinniśmy się poddawać, załamywać i rezygnować z tego, o czym marzymy i czego pragniemy. Mimo wszystko szczęście każdemu z nas jest pisane.

Serdecznie polecam!

23/03/2019

Hanna_nie oceniam po okładkach

Nauczyciel tańca. Rewolta

"Nauczyciel tańca" to jedna z moich ulubionych książek Ani Dąbrowskiej. Historia Dominika i Kai wyjątkowo mnie poruszyła i jest mi po prostu bliska. Tematyka wokół jakiej oscyluje jest nieszablonowa, oryginalna i tworzy ucztę literacką. Muzyka, taniec, nauka bycia rodzicem, wychowywanie się w domu dziecka, mutyzm. Po dziś dzień pamiętam większość scen, które się tam odgrywały. W końcu przyszedł czas na Rewoltę i kolejne dylematy, rozterki, próby i chwile zwątpienia w życiu bohaterów.

Sześć lat później.

Dominik Antas, chłopak z dzielnicy rapu, krumper, który swoje emocje zazwyczaj okazuje poprzez taniec, próbuje odnaleźć się w nowej roli, roli męża i ojca. Dominik prowadzi swoją szkołę tańca i pragnie, by ta znów przeżyła rozkwit. W tym celu postanawia zatrudnić dodatkowego instruktora tańca, który byłby w stanie zachęci nowych potencjalnych klientów do uczestnictwa w zajęciach. Na umówione spotkanie informacyjne zamiast mężczyzny przychodzi kobieta. Piękna, seksowna i pewna siebie Michalina. Tancerka specjalizująca się w stylu bollywood. Czy uda się jej wprowadzić powiew świeżości do szkoły? Jak na nową instruktorkę zareaguję Kaja, żona Dominika?

Kaja spełnia się zawodowo, jako fotograf, a także zapewnia opiekę, bezpieczeństwo i wsparcie swoim córkom. Macierzyństwo nie ma przed nią tajemnic. W końcu to ona wychowywała Sarę, która po latach milczenia otworzyła się na świat, ludzi i pokonała mutyzm. Mała Bianka dostarcza rodzicom wiele pociechy i radości. Z czasem o Kai przypomina sobie jej były partner, Artur, który nagle pragnie uwagi, chce spędzać z nią dużo czasu i nawet myśli o ty, by odbudować to, co kiedyś ich łączyło. Jak na wieści o tym, iż w życiu Kai pojawił się Artur zareaguje Dominik? Czy będzie dążył do tego, by pozbyć się byłego partnera żony?

W życiu Kai i Dominika skończyła się beztroska i idylla. Przyszedł czas pełen obowiązków, odpowiedzialności i pracy. Czas, który coraz częściej wypełniony jest kłótniami i nieporozumieniami. Małżeństwo oddala się od siebie, zaniedbuje uczucie, które ich kiedyś połączyło. Dominik przestaje zauważać rodzinę, liczy się dla niego tylko taniec i praca. Mężczyzna spędza coraz mniej czasu w domu. W życie bohaterów wkradała się monotonia, brak komunikacji i wzajemne zaniedbywanie własnych potrzeb. Kaja i Dominik w pewnym momencie swojego małżeństwa pogubili się, zboczyli z wcześniej wytyczonego toru.

Anna Dąbrowska bez koloryzowania ukazała prawdziwe oblicze małżeństwa z kilkuletnim stażem. Małżeństwa, które już nie jest takie idealne, jak było na początku. Pojawiają się spory, zazdrość, kłamstwa, niesnaski, zgrzyty i awantury. Czy mimo tego bohaterom uda się ocieplić relację i wzmocnić to, co ich połączyło? Czy dojdą do porozumienia? Jaki wpływ na życie bohaterów będzie miało pojawienie się Michaliny i Artura?

"Nauczyciel tańca. Rewolta" stanowi bardzo ciekawą oraz intrygującą kontynuację pierwszego tomu. Wierzyłam w tę książkę od samego początku, mimo lekkiej obawy, że może być naciągana. Jednak tak się nie stało. Anna Dąbrowska skomponowała szczery, prawdziwy, emocjonujący ciąg dalszy losów Kai i Dominika. Z łatwością możemy zaobserwować, jaką przeszli metamorfozę, jak inne mają podejście do życia, i że mimo wątpliwości dojrzali do nowych ról.

Nie mam żadnych zastrzeżeń co, do kreacji bohaterów. Bohaterowie są nieidealni, posiadają swoje wady i zalety. Popełniają błędy, błądzą, nie wiedzą co robić. Kaja jest świetną matką i żoną, a wszystko to, co odczuwa jest zasadne i jak najbardziej ma do tego prawo. Z kolei Dominik jest nieco roztargniony, zajęty rozwojem szkoły, zapomina o tym co najważniejsze, o rodzinie, domu i miłości. Miłości, która wiele przeszła, wiele wycierpiała, ale nie poddała się. Podobało mi się, że w tej części otrzymaliśmy możliwość poznania nowej bohaterki, Michaliny, która trochę namiesza w życiu bohaterów, podobnie jak Artur. Najjaśniejszą osobowością tej powieści jest Bianka. Urocza, słodka i grzeczna dziewczyna, która walczy o uwagę swojej starszej siostry.

Tempo akcji jest dynamiczne, a każda scena wnosi coś ważnego dla całej fabuły. Wszystko jest przemyślane i prawdziwe. Bardzo lubię i cenię zarówno pomysły, jak i język, którym operuje autorka. Zawsze jest tak lekko, choć tematyka nie zawsze należy do tych przyjemnych i zwyczajnych. Anna Dąbrowska po prostu lubi pisać o sytuacjach, które mogłyby wydarzyć się naprawdę. Nie koloryzuje, nie nagina prawdy, nie sypie piaskiem w oczy. Demaskuje ludzie słabości, odkrywa fakty, które potrafią zaskoczyć.

"Nauczyciel tańca. Rewolta" to przede wszystkim historia o prawdziwym życiu, w którym nie zawsze wszystko układa się po naszej myśli. Anna Dąbrowska z właściwą sobie wnikliwością opowiada o małżeństwie, relacjach, próbie odnalezienia się w nowej roli, macierzyństwie, dylematach i pasji. Zaskakuje, porusza, angażuje, łamie serce, by na końcu je scalić na nowo i rozczulić do tego stopnia, że łzy mogą zakręcić się w oczach. Serdecznie polecam!

23/03/2019

Katarzyna z Subiektywne Recenzje

Kryształowe motyle

"Kryształowe motyle" to opowieść o smutnej rzeczywistości rodzin, które zmagają się ze stratą dziecka. Wzajemne przerzucanie się winą, wyrzuty sumienia i gorzki smak wspomnień to okrutna codzienność, która coraz bardziej ich przytłacza.
Historia zaczyna się od mocnego uderzenia w czytelnika przytłaczającym wydarzeniem, tylko po to aby zakończeniu doprowadzić go do łez. Jest to książka, którą całkowicie inaczej sobie wyobrażałam i szczerze mówiąc jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Pomimo tego że fabuła jest dość pesymistyczna i zdecydowanie nie nadaje się jako lektura rozluźniająca, to ma w sobie coś, co sprawia, że zaczynamy myśleć nad własnym życiem i próbujemy chociaż w najmniejszym stopniu zrozumieć dlaczego kobiety zachowywały się tak a nie inaczej. W tej powieści poznajemy trzy główne bohaterki. Są to Iza, Anna i Ela. Każda prowadzi inne życie jednak mają jeden wspólny mianownik. Nagła śmierć dziecka. Izabela próbuje żyć, próbuje to słowo klucz, bo tak na prawdę nie pogodziła się z wypadkiem jaki przydarzył się jej córeczce. Rozeszła się z mężem, ma do niego żal, że jego córka z poprzedniego małżeństwa żyje, a ona jest samotna. Z każda chwilą, w której ją poznajemy staje się coraz bardziej zgorzkniała i zatracona we własnym smutku. Anna to kobieta, która zawsze żyła pod dyktando własnej matki i siostry. Samotnie wychowywała zbuntowaną nastolatkę, którą zniszczyła anoreksja. Problemy rodzinne i ciągłe psychiczne obciążenie sprawiają, że chce w swoim życiu coś zmienić, natomiast Elżbieta ma dom, firmę, kochającego męża i córkę. Śmierć syna sprawiła, że to wszystko przestało mieć znaczenie. Pogrążona w alkoholu musi wreszcie zrozumieć, że ma dla kogo żyć, czego dowodem będzie zachowanie córki. To zestawienie trzech różnych osobowości, jednak na tle jednego wydarzenia możemy zobaczyć, że tak naprawdę w obliczu tragedii nikt z nas nie potrafi być na tyle silnym, aby zmierzyć się z nią w samotności. To jedna z trudniejszych w odbiorze książek. Porusza ważne, wzruszające i bolesne tematy, a postać Izabeli choć dla niektórych może się wydawać straszna, to dla mnie okazuje się być symbolem całej tej historii. Postać tragiczna, przedstawiona jako samotna, porzucona i zdesperowana. Jak każda matka, która straciła swoje dziecko i choć stała się taka na własne życzenie, nie miała nikogo kto mógłby jej pomóc. "Kryształowe motyle" to pełna metafor historia o utracie dziecka, ale i tworzeniu nowego życia. O odrodzeniu się z popiołów na tyle, aby móc funkcjonować i żyć pełną piersią, a nie wegetować przez następne lata. Wzruszająca i pełna smutku, ale jednocześnie pokazuje nam, że nic nie dzieje się przypadkiem.
To jedna z tych książek, które zapadają nam w serce na długo. Niepozorny opis, cudowna okładka i ogromne zaskoczenie z każdym uciekającym rozdziałem. To powieść z mocnym przekazem i dla wielu z Was może być swego rodzaju impulsem do docenienia tego co mamy w tej chwili, bo życie jest całkowicie nieprzewidywalne. Aby się przekonać co oznaczają symboliczne i tytułowe kryształowe motyle, musicie przeczytać tę książkę!

23/03/2019

Agnieszka Kaniuk

Walcząc z ciszą

Kiedy życie przytłacza zbyt mocno.<br> <br> Kiedy życie przygniata nas od najmłodszych lat, siłą rzeczy staramy się znaleźć sposób, aby choć na chwilę oderwać się od trudnej rzeczywistości, która każdego dnia jest nieodłączną częścią naszej codzienności. Czasami mamy to szczęście, że w całym tym syfie, jakim staje się nasz los, spotykamy kogoś, kto nie pozwala nam utonąć w jego bagnie i wspólnie z nami tworzy lepszy świat, do którego nikt inny nie ma dostępu. Jednak zapewne każdy z Was zgodzi się ze mną, że w takim święcie nie da się żyć wiecznie, a im dłużej w nim tkwimy, tym bardziej trudny staje się powrót do realiów życia.<br> <br> Swój bezpieczny świat fantazji będzie musiał opuścić, główny bohater książki Aly Martinez ?Walcząc z ciszą?, o której chcę Wam dziś opowiedzieć.<br> <br> Życie Tilla od zawsze było nieustającą walką, a on sam był wojownikiem, który nigdy się nie poddawał. Jego siłą i inspiracją stała się Eliza, z którą wspólnie już jako trzynastolatek nasz bohater zbudował swój własny świat fantazji, o którym marzył, a którego nigdy nie zaznał w realnym świecie, bowiem, to czego doświadczał, opuszczając swój bezpieczny azyl, na pewno przerosłoby nie jednego dorosłego. Już jako dwudziestoletni chłopak, musiał zadbać o to, by stworzyć bezpieczny dom dla swoich dwóch młodszych braci. Dom, którego on sam nigdy nie miał. Pochodząc z patologicznej rodziny, od zawsze wiedział, że może liczyć tylko na siebie. Gdy pojawiła się Ona, życie tego dzielnego chłopaka zaczyna nabierać barw. Oboje stają się sobie bliscy. Eliza, jak nikt inny rozumie trudne położenie chłopaka, ponieważ sama znajduje się w bardzo podobnej sytuacji. Pozostawieni sami sobie, nie mają nic, a tak naprawdę mają wszystko, co najważniejsze. Mają siebie. Na oczach czytelnika między tą dwójką rodzi się piękna przyjaźń, która z biegiem czasu przeradza się w uczucie, do którego oboje boją się przyznać. Jest jednak coś, co ich różni. Eliza chce żyć życiem realnym, budować przyszłość natomiast jej ukochany w obawie przed stratą, bólem i cierpieniem, woli uciekać do świata fantazji, do którego prowadzi otwarte okno. Jednak już wkrótce będzie musiał znaleźć w sobie odwagę, by wreszcie przestać się ukrywać i zmierzyć z prawdziwym życiem. Czy mu się to uda i jak wiele może stracić, jeśli poniesie porażkę? O tym przekonajcie się już sami.<br> <br> ?Walcząc z ciszą? to niezwykle emocjonalna i poruszająca historia chłopaka wielkiego sercem i duszą, który dostał od życia grad niespodziewanych ciosów, co skutkowało tym, że teraz, choć, jak my wszyscy pragnie kochać i być kochanym, obawia się zaangażowania w prawdziwe życie zdjęty strachem przed utratą tego, co kocha i bez czego nie wyobraża sobie siebie samego. Jak się przekonacie, czytając książkę, nadejdzie moment, kiedy będzie zmuszony przestać myśleć o tym, co dla niego dobre i opuszczając swoją strefę komfortu wziąć się z życiem za bary, po to, by chronić najbliższe swemu sercu osoby, a łatwo nie będzie, bo coraz bardziej w swoje macki chwyta go świat ciszy. Jak sobie poradzi? A może przegra niczym bokser w swojej walce życia? Zachęcam Was gorąco, abyście sięgnęli po książkę i podobnie, jak ja nieustannie mocno go dopingowali.<br> <br> Jeśli szukacie książki, która pochłonie Was bez reszty, a jej bohaterowie skradną Wasze serca, przez co będziecie nieustannie niemalże na własnej skórze odczuwać ich ból i strach, ale także wspólnie z nimi cieszyć się z najmniejszego nawet sukcesu i przeżywać każdą chwilę szczęścia, ta książka będzie doskonałym wyborem.<br> <br> Autorka poprzez historię opisaną w książce uświadamia nam, że tak naprawdę o kształcie naszego życia nie decyduje nasz status społeczny, czy środowisko, z jakiego się wywodzimy. Niezależnie od tego, jak trudny jest nasz życiowy start, możemy osiągnąć wszystko, bo najważniejsze jest to, jakimi ludźmi jesteśmy, ludzie, których los stawia na naszej drodze, ciężka praca i determinacja. Czasami jeden człowiek, jego oddanie, miłość i wiara w nas może odmienić nasze życie na zawsze.<br> <br> Najtrudniej jest zawsze postawić ten pierwszy krok.<br> <br> Na zakończenie, jak to często w moim przypadku bywa, mam do Was pytanie.<br> <br> Czy Wy macie swój świat, do którego uciekacie choćby na chwilę, kiedy rzeczywistość Was przytłacza i czujecie, że potrzebujecie chwili wytchnienia, a jeśli tak, to, jak ten świat wygląda?<br> <br> Recenzja powstała we współpracy z wydawnictwem Niezwykłe, za co bardzo dziękuję.<br> <br>

23/03/2019

Everyfree00

Bestia

Mroczne książki zawsze mnie przerażały, starałam się czytać je tylko na dniu, ale chociaż czasami akcja mroziła krew w żyłach nie przerywałam czytania ponieważ takie książki wciągają najbardziej.
Kiedy na świat przychodzą bliźniaczki Angelica i Benedicta nastaje we wsi okres głodowej suszy, na początku nikt nie wie dlaczego, aż pewnego dnia sąsiadka zauważa że dziewczynki są swoim lustrzanym odbiciem, jedna używa prawej ręki a druga lewej a do tego każda ma to samo znamię. "Rzadko kiedy ciekawiły ją plotki, ale ta wieść była znacząca: jedna z sąsiadek odkryła co zmieniło się w wiosce od zeszłego roku. Narodziło się dwoje jednakowych dzieci, napiętnowanych gwiazdą przez Bestię. Złego. Tego, Który Powstrzymuje Deszcz." Po tych informacjach mieszkańcy wypędzają do lasu siostry i ich matkę. Po jakimś czasie matka umiera a zdziczałe już dzieci postanawiają się zemścić, jednej nocy otwierają zagrody i pozwalają wilkom zjeść wszystkie zwierzęta a innej same idą do wioski i pożerają dusze ludzi, zostawiają tylko dzieci. "Ciekawość...Dziewczynka obudziła w nich wspomnienie, jak były dziećmi w tej wiosce. Postanowiły więc jej zostawić ją w spokoju - w ogóle nie tykać dzieci. To przerażonych dorosłych, tych, którzy oskarżali, którzy wygnali, każdego starszego od siebie wyszukiwały bliźniaczki". Co teraz stanie się z sierotami?
Chociaż historia jest fikcją bardzo mnie przeraziła, w niektórych momentach przerywałam czytanie i już za chwilę zaczynałam od nowa żeby wiedzieć co dalej. Na początku było mi szkoda dziewczynek i ich matki, zostały skazane na tułaczkę po lesie, kobieta nie mogła znieść tego że mąż tak łatwo odpuścił i znalazł sobie inną kobietę że z dnia na dzień gasła aż umarła, a córki tak zdziczały że nawet nie poczuły smutku. Potem było szkoda mi Alys, była inna i przez to musiała się ukrywać, była sama ponieważ inne dzieci najczęściej miały rodzeństwo, do tego trafiła do nie miłej rodziny która jej nie rozumiała, może właśnie dlatego potem stało się to co się stało.
Chociaż ja boję się duchów i zjaw to ta mroczna powieść mnie wciągnęła, jest to książka od której trudno się oderwać a potem przeżywa się ją jeszcze kilka dni.

Książka tak ciężka że aż boli. Pierwsza połowa to opis tylu wątków, że czytelnik gubi się po chwili. A nazewnictwo? Chyba miało być żartem. W książkach SCI-FI nazywanie statków Krzywa Czekoladka, Wstążka, Niania - lub ludzi - Mama Kość - sprawiają, że ciężko potraktować treść prawdopodobnie i wczuć się w wątek. Bardziej jakby czytało się książkę dla dzieci a nie Space Opera. Szkoda, bo dopiero sam koniec okazuje się odrobine ciekawy

22/03/2019

Czytanka_Na_Dobranoc

Ukraiński gambit

Leszek Szarepka, autor powieści "Ukraiński gambit" to ciekawa i kolorowa postać. Z wykształcenia jest historykiem, z zawodu politykiem, dyplomatą i pracownikiem naukowym, a z zamiłowania pisarzem. To najnowsze hobby odkrył stosunkowo niedawno a wydana w zeszłym miesiącu książka jest jego debiutem literackim jeśli chodzi o beletrystykę. Szarepka zna kraj pomarańczowej rewolucji od podszewki. W latach 2007?2010 pełnił funkcje radcy-ministra i zastępcy ambasadora w ambasadzie RP w Kijowie. Obserwował scenę polityczną naszych wschodnich sąsiadów w newralgicznych latach odzyskanej na nowo "wolności". Muszę przyznać, że nie jestem zaskoczona tym, że postanowił napisać książkę. Ludzie wybierani na dyplomatów czy ambasadorów muszą być wszechstronni, bowiem do ich obowiązków nie zalicza się tylko "politykowanie". Zajmują się kulturą, polską społecznością i realiami w której żyje. Ukraina jest tak kolorowym, historycznie interesującym krajem, że aż się prosi o osadzenie w niej fabuły powieści.

Akcja powieści obejmuje okres między listopadem 2013 r. a lutym 2014 r. i w znacznej części rozgrywa się na kijowskim Majdanie Niezależności. Zręcznie poprowadzona intryga ujawnia kulisy gry, której stawką jest europejska przyszłość Ukrainy. Książka stara się pokazać zróżnicowanie tego kraju, jego tragiczną historię, która wpływa na losy i kształtuje postawy jego mieszkańców. Dla głównego bohatera, Stasa Sycza, młodego studenta z Kołomyi, który trochę przypadkowo znalazł się w centrum wydarzeń, Majdan jest nie tylko doświadczeniem pokoleniowym, ale także szkołą życia. Stas przekonuje się, że cena zwycięstwa często potrafi odebrać jego smak. (źródło. wydawnictwo)

Thrillery political fiction to gatunek, który do tej pory nie doczekał się sławy oraz uznania. Mogę się założyć, że większość komentarzy pod tym postem, ograniczy się do stwierdzenia "to nie moja bajka". Sytuacja troszkę się polepszyła dzięki znakomitej produkcji "House of Cards" , jednak kolejne sezony przyciągają coraz mniejszą liczbę widzów. Powodem tego może być przestarzała formuła i powtarzalność albo fakt usunięcia z obsady Kevina Spaceya, który grał jedną z głównych, i uwielbianych przez widzów, ról. Niemniej jednak Leszek Szarepka postanowił spróbować swoich sił w tym gatunku. I było to znakomite posunięcie, nic bowiem tak nie pociąga jak czytanie fikcji literackiej i jednoczesne poszukiwanie podobieństw do wydarzeń historycznych. Autorzy powieści mają szerokie pole do popisu. Mogą wymyślać i kreować, czerpać z rzeczywistości, naciągać, koloryzować, i nikt nie może im nic zarzucić. Szarepka w swojej książce, wylewa wiadro pomyj na głowę Putina, oczernia Janukowycza, przedstawia ich obu jak tyranów i dyktatorów. Jednak czy ktoś może obrazić się o to, co jest napisane w książce, której głównym celem jest dostarczenie rozrywki? Oczywiście każdy z zaangażowanych, oczytanych i orientujących się w polityce czytelników, będzie widział, że ta książka to dużo więcej niż fikcja literacka. Wydarzenia tutaj opisywane, kijowski Majdan Wolności, manifestacje i strajki brutalnie tłumione przez wojsko, ofiary śmiertelne, wybory prezydenckie, zaangażowanie Moskwy, ustąpienie Janukowycza i wybór Juszczenki na prezydenta, wszystko to wydarzyło się naprawdę. "Ukraiński gambit" to jedna z tych książek, które da się czytać jednocześnie jako komentarz do sytuacji politycznej, czy wręcz reportaż i jako ciekawy, dynamiczny thriller polityczny.
Autor książki zna i kocha Ukrainę, co znajduje odbicie w jego powieści. Z pewnością fakt, że z wykształcenia jest historykiem, pomógł mu w tworzeniu tej książki. Ludzi interesujących się wydarzeniami z przeszłości, cechuje zwykle ciekawość, nie ustają w poszukiwaniach przyczyn, lubią odkrywać. I zazwyczaj mają bardzo dobrą pamięć. Choć książka ta należy do beletrystyki, tak sporo się z niej możemy dowiedzieć na temat historii Ukrainy, jej przeszłości i tego dlaczego nadal jest traktowana jako rosyjska strefa wpływów. Opisana jest jako kraj gdzie rządzi nepotyzm i korupcja, elita polityczna jest blisko związana z Kremlem, a niepodległość i niezależność są złudne i na pokaz. Choć autor nie znajdował się za kulisami, tam gdzie rozgrywa się prawdziwa walka o władzę, z łatwością możemy sobie wyobrazić, że to co opisał, mogło się wydarzyć naprawdę.

Autor w swojej książce pokazuje nam dwa światy, ten za zamkniętymi drzwiami, gdzie przedstawiciele rosyjskich służb specjalnych wraz ze skorumpowanymi ukraińskimi politykami dzielą kraj na strefy wpływów, świat pałacowych intryg, gróźb i terroru oraz świat młodych, optymistycznie nastawionych, proeuropejskich obywateli zgromadzonych na Majdanie. Te dwa światy są od siebie diametralnie różne. Jeden zepsuty, zdesperowany i brudny drugi niewinny, naiwny i dotąd niezbrukany. Gdzieś w tym wszystkim znajduje się nasz główny bohater, który jeszcze wierzy, ale już zaczyna wstępować na drogę zwątpienia i metamorfozy. Czy magiel, który ma miejsca na ukraińskim placu wolności, może aż tak bardzo zmienić człowieka? Czy Ci patrzący w lufy czołgów i karabinów, odważą się śpiewać pieśni o wolności? Pomiędzy wierszami tej powieści udało mi się znaleźć odpowiedź na to pytanie. Ukraiński Majdan mógł spłynąć krwią, ofiar mogło być o niebo więcej. Europejscy obserwatorzy nie zdają sobie sprawy z tego jaką siłą dysponuje Rosja, myślą że to dzięki nim Ukraina odzyskała wolność. Prawda jest jednak zgoła inna. To Putin poluzował pasa, pozwolił kolejnej swojej "republice" na trochę wolności. Jednak nie da się ukryć, że gospodarczo nadal pozostała tylko "satelitą". Ludność Kijowa, i obywatele całej Ukrainy, powinni się cieszyć, że udało im się uniknąć wojny.

Czytając o tych młodych ludziach, zgromadzonych na Majdanie, czułam wielkie emocje. Ich i moje. Wraz z głównych bohaterem analizowałam czym jest nacjonalizm i jego poglądy na temat tej doktryny zmieniały się z pokolenia na pokolenie. Z książki tej dowiedziałam się co to znaczy kochać własną ojczyznę, walczyć o jej wolność. Ci zgromadzeni na placu, nie zdawali sobie sprawy, że są jedynie marionetkami w rękach innych, że nie mają dostępu do świata wielkiej polityki. Karty zostały już rozdane, a zwycięzca może być tylko jeden. Choć duża część tej książki, dzieje się "na salonach" i za kulisami, choć jesteśmy uczestnikami tajnych zgromadzeń i planowanych intryg, to właśnie Majdan podbił moje serce. Reszta była przyzwoitym thrillerem political fiction, może nawet za dobrym jak na debiutanta, dlatego że prawdziwym.

Leszek Szarepka, jak na wykształconego i obytego w świecie człowieka przystało, wie jak przekazać czytelnikowi swoje spostrzeżenia i doświadczenia. Niestety forma reportażu, pamiętników czy dzienników, nie jest zbyt atrakcyjna. Ludzie poszukują powieści prostych, łatwych i przyjemnych. Rozrywki w czystej postaci. Autor zgrabnie i inteligentnie odpowiedział na to zapotrzebowanie. W ręce czytelników trafiła fikcyjna powieść, której tło jest istną kopią wydarzeń historycznych. Jest to pozycja, która uczy, skłania do myślenia i odsłania mechanizmy rządzące światem wielkiej polityki. Choć jedna jaskółka wiosny nie czyni, tak mam nadzieję, że "Ukraiński gambit" sprawi, że czytelnicy zwrócą się w stronę thrillerów politycznych. Naprawdę warto.

22/03/2019

Patrycja Kuchta

Inna Blue

Ciężko jest pisać dalszy ciąg swojej historii, jeśli nie zna się jej początku. Blue nie wie kim jest, ile tak naprawdę ma lat i jak brzmi jej prawdziwe imię. Nie wie skąd pochodzi, nie zna swojej rodziny. W jej życiu nie ma żadnych solidnych fundamentów, są za to strzępki wspomnień i informacji. Porzucona przez matkę, przygarnięta przez nieznajomego, a teraz samotna, wyobcowana i inna niż wszyscy. Blue utkwiła w niepewnej teraźniejszości, pełnej brzydoty i bólu. Nie może ruszyć do przodu, ale też nie jest w stanie cofnąć się do tego, co było. Jej życie, delikatnie mówiąc, nie jest usłane różami. Można wręcz powiedzieć, że na jej ścieżce rozrzucone są same kolce. Jednak patrząc na nią wcale nie odniesiecie wrażenia, że jest załamana. Kruche i wrażliwe wnętrze skrywa pod grubym pancerzem złośliwości, pewności siebie i agresji. Wszystko w niej krzyczy ?nie zbliżaj się do mnie!?, choć ona sama desperacko pragnie miłości i akceptacji. Jednak kiedy zjawi się ktoś gotów jej to zaoferować, czy będzie w stanie w porę to dostrzec i docenić?

Opowieść Blue, małego ptaszka który wypadł z gniazda, jest piękna, ale też niesamowicie poruszająca i bolesna. Znajdziecie tu elementy typowe dla new adult, choć nie jest to TYPOWA książka tego gatunku. ?Inna Blue? jest przepięknie poetycka, inteligentnie napisana i emocjonalnie obezwładniająca. Głowna bohaterka to mix skrajnych cech- z jednej strony zadziorna, drapieżna i godna potępienia, ale z drugiej wrażliwa, zraniona i wzbudzająca ogrom współczucia. Ma dwie twarze- tą którą znają wszyscy i drugą, prawdziwą, której nie widział nikt. Spodobało mi się w niej to, że nie próbuje się wybielić. Wie jaka jest, rozumie swoje błędy i choć nie potrafi ich naprawić, jest szczera sama ze sobą. Polubiłam ją od pierwszego rozdziału, kiedy pewna siebie i nie zważająca na konsekwencje wparowała na lekcję historii i obdarzyła masą kąśliwych uwag nowego, młodego nauczyciela, który odegra w jej opowieści znaczącą rolę. Nie spodziewajcie się jednak płomiennej miłości, która nagle uleczy wszystkie jej wewnętrzne blizny, bo nie o to chodzi w tej książce. Tak jak wspominałam, nic tu nie jest typowe.

Za każdym razem kiedy myślałam, że rozgryzłam pomysł Amy Harmon i wiem jak dalej potoczą się losy Blue i Wilsona, działo się coś, co całkowicie odmieniało bieg wydarzeń. Autorka nie lubi utartych ścieżek i to widać, bo pozornie banalna fabuła w jej wykonaniu to coś niesamowitego. Od początku miała oryginalny pomysł i błyskotliwą wizję i zrealizowała je zachwycająco od pierwszej do ostatniej strony. Ciekawie wplotła w treść historię rdzennych mieszkańców ameryki, ubarwiła swoją opowieść pięknymi indiańskimi legendami i nadała im głębsze znaczenie. Zachwycił mnie również wątek różnic kulturowych między amerykanami i anglikami, który fantastycznie wkomponował się w treść. Brytyjska kulturalność i powściągliwość Wilsona w zestawieniu z dziką i niesforną naturą półindianki Blue, tworzyła świetny kontrast i wprowadzała do ich smutnej i wzruszającej historii odrobinę poczucia humoru.

W książkach Amy Harmon nic nie jest przypadkowe i nieplanowane. Nie ma w nich dłużyzn, lania wody i zbędnych scen. Jest za to masa metafor, ukrytych mądrości, umiejętnie zaplanowanych zwrotów akcji i niesamowitych emocji. Dzięki temu na stosunkowo niewielkiej ilości stron, autorka potrafi zawrzeć kompletną i satysfakcjonującą opowieść, która absolutnie zachwyca, chwyta za serce i porusza do głębi. Nie wiem jak Amy to robi, ale obezwładnia czytelnika od pierwszej strony. Tworzy sieć utkaną z tajemnic, niepewności i emocji i zarzuca ją na nas, a my nie tylko nie możemy, ale też nie chcemy się z niej uwolnić.

O CZYM? ?Inna Blue?, to opowieść o dziewczynie, która nie ma przeszłości i nie potrafi bez niej zbudować swojej przyszłości. Niezwykle baśniowa i poetycka, pełna pięknych legend, opowieści i ukrytych znaczeń, a za razem boleśnie rzeczywista i pełna skrajnych emocji. Znalazłam tu elementy moich ulubionych powieści (Kochając pana Danielsa i Terapii), ale niezwykły styl Amy Harmon sprawił, że jest to opowieść tak odmienna i oryginalna, że nie da się jej sklasyfikować i zamknąć w sztywnych ramach. Jestem absolutnie zauroczona i nienasycona tą historią, która choć jest pełna i kompletna, pozostawiła po sobie uczucie niedosytu i apetyt na więcej. Na pewno jeszcze nie raz wrócę do tej historii i serdecznie ją Wam polecam. Jestem pewna, że pokochacie pióro Amy Harmon równie mocno co ja.

22/03/2019

Zacisze Lenki

Mademoiselle Oiseau w Argentynii

To już trzecie spotkanie z tajemniczą Mademoiselle Oiseau. Czy ta część dorównuje poprzednim? Moim zdaniem jest najlepsza, bo pojawiają się intrygujące zagadki i odkrywane są karty z przeszłości.

Czytając, poczułam się jak na spotkaniu z przyjaciółką, która zabiera mnie w podróż do Argentynii (nie mylić z Argentyną), do miasta, w którym mimo szarości, wszystko jaśnieje srebrną poświatą. Tutaj spełniają się marzenia i sny stają się rzeczywistością.

Mademoiselle Oiseau zabiera w podróż Izabellę. Okazuje się, że to nie przypadek, iż poznała ona dziewczynkę, że odgrywa ona ważną rolę w jej życiu, że łączą je silne więzi. Sięgnijcie po książkę i odkryjcie kim są Maripoza i Baba. Poznajcie sekrety z przeszłości i odkryjcie tajemnice Mademoiselle Oiseau i Izabelli.

Książka idealnie wpisuje się w wiosenne klimaty, piękne grafiki umilają lekturę, która jest idealna dla młodzieży, ale i też dla nieco starszych dziewczyn. Pozwólcie się porwać kartom książki i marzeniom, które są muzyką duszy.

"Wiosna ma w sobie coś specjalnego. (...) Brzmi jak Vivaldi, lecz jeśli bliżej przyłożyć ucho, słyszy się, że to nic innego, jak tylko III symfonia Brahmsa. Można się wtedy zastanawiać?"

22/03/2019

Qultura słowa

Chata nad jeziorem

Od przyjaźni do miłości jeden krok?
Mówi się, że kobieta zmienną jest, ale te zmiany zdania, podejścia do życia czy do pewnych kwestii są wynikową doświadczenia, obserwacji samej siebie, a także zmieniającego się otoczenia. I choć nic nie jest stałe, bardzo często zmiany zdania bulwersują opinię publiczną, wywołują waśnie, mogą sprawić ból i zawód choć ? w ostatecznym rozrachunku ? okazują się być korzystne.
O tym, jak bliscy podchodzą do zmiany zdania, szczególnie w tak istotnej kwestii jak ślub, mogła przekonać się Vanessa, trzydziestoletnia malarką. Od piętnastu lat związana z tym samym mężczyzną, nagle odkrywa, że tak naprawdę wcale go nie zna, a co więcej, wywołuje on u niej obrzydzenie. Ona ? estetyka, wrażliwa na bodźce zewnętrzne, łaknąca piękna, nie mogła pogodzić się z metamorfozą Andrzeja zmieniającego się w kibola, w najbardziej negatywnym tego słowa znaczeniu. Zarówno podejście do niej, jak i sam wygląd z wytatuowanym karkiem na czele i ogoloną na łyso głowa odpychały dziewczynę, a mimo usilnych prób nie mogła przemóc się i związać się z takim mężczyzną, jak on. Dlatego też, kiedy przygotowania do ślubu były już mocno zaawansowane, zdecydowała się zerwać zaręczyny, nie próbując się tłumaczyć czy wyjaśniać.
Szukając samotności, ale i próbując dojść do ładu ze swoimi emocjami, Vanessa zaszywa się w swoim małym gdańskim mieszkanku i poświęca się przez trzy miesiące błogiemu lenistwu. Niestety, kiedyś trzeba wrócić do rzeczywistości, szczególnie iż konto zaczyna świecić pustkami. Postanawia zatem pozostawić za sobą przeszłość i znów wrócić do malowania. Szczególnie, że na jednym z internetowych czatów spotyka tak inspirujących ludzi, jak Emilię z Krakowa oraz rzeźbiarza z Kaszub o nicku Samotny Gbur. To on właśnie podpowiada malarce, jak i gdzie najlepiej sprzedawać obrazy, zapraszając ją na jedno z lokalnych świat na Kaszuby.
Vanessie nie dane jest jednak poznać tam Samotnego Gbura, bowiem z uwagi na inne zobowiązania, tym razem nie uczestniczy w jarmarku. Zamiast niego dziewczyna spotyka jednak niezwykłego Ryśka, mężczyznę o wyglądzie hippisa o gołębim sercu, który nie tylko doradza jej w kwestii sprzedaży, ale również częstuje niezwykle smacznymi choć niewyszukanymi potrawami. Jak się okazuje, Rysiek to tak naprawdę Samotny Gbur, a właściwie Paweł. Co więcej, okazuje się, że w przeszłości już z Vanessą się spotkali w czasach szkolnych, choć jego otaczał wianuszek wielbicielek, ona zaś już wówczas zakochana była w niedoszłym mężu.
Przyjaźń, jaka rodzi się pomiędzy Vanessą i Pawłem, tak niesamowicie naturalna i piękna, zaczyna powoli przeradzać się w coś pięknego. Szczególnie, że dom Pawła na Kaszubach, stara chata pachnąca wędzoną rybą, szarlotką z cynamonem i drewnem, jest oazą spokoju i sprzyja nie tylko romantycznym uniesieniom, ale i poznawaniu siebie. Czy jednak pozwolą sobie oni na miłość? Czy los nie zakpi z ich szczęścia? Przekonamy się o tym dzięki lekturze książki pt. ?Chata nad jeziorem?, autorstwa Romy J.Fiszer. Opublikowana nakładem Wydawnictwa Edipresse Książki powieść to nie jest banalna historia miłosna, ale piękna książka o życiu, marzeniach i nadziejach, a także o ludziach i ich dobrych sercach. Sięgnąć po nią mogą zarówno osoby, które znalazły spełnienie w życiu i w miłości, jak i te, które potrzebują nieco nadziei na lepsze jutro.
Wciągająca fabuła, doskonale skonstruowani bohaterowie, a także plastyczne opisy, pomagające nie tylko przenieść się dzięki muzyce do ukochanych Włoch Vanessy, ale też na pełne uroku Kaszuby, dopełniają całości i sprawiają, że od lektury trudno się oderwać. Jednocześnie bowiem angażujemy się emocjonalnie historię rozwijającej się znajomości, ale i odprężamy zasiadając na pomoście Pawła i wpatrując w zachodzące słonce ?

22/03/2019

Anna Rydzewska

Podniebna pieśń

Eska to śliczna dziewczynka, która została uwięziona w pozytywce przez groźną Królową Lodu. Zła kobieta ma całkowitą kontrolę nad ciałem dziecka, zabrała mu wszystkie wspomnienia i nie cofnie się przed niczym, by w końcu zdobyć jego głos. Ma on podobno nieopisaną moc, dzięki której władczyni zyska upragnioną nieśmiertelność. Gdy do jej zamku niespodziewanie włamuje się młody wynalazca, okrutny plan zostaje choć na chwilę odsunięty od realizacji. Odważnemu Flintowi nie udaje się co prawda uwolnić swojej mamy, ale pomaga dziewczynce i mimo nieufności, zabiera ją do domu. Niestety, zaniki pamięci ocalonej i uwięzienie wszystkich dorosłych w zamku sprawiają, że pozostałe dzieci uważają Eskę za szpiega. I choć między dwójką bohaterów zaczyna pomału rodzić się niezwykła nić porozumienia, odtąd dziewczynka musi radzić sobie sama. Nie jest to bezpieczne, bo zła Królowa Lodu wyrusza na poszukiwania i jest coraz bliżej zrealizowania podłego planu. Czy Esce uda się samotnie przetrwać w dziczy? Dlaczego jej głos uważany jest za wyjątkowy? I co jest przyczyną jej szczególnej więzi z naturą?



"Trzy obroty w lewo i pół w prawo,



A wszystko to kluczem całym na czarno.


Niech dzięki magii ciało stanie się giętkie,

Bo skradzione dziecko wzywam do siebie."




Dobra książka młodzieżowa to pozycja, która pochłonie zarazem młodszych, jak i dorosłych. Podróż w nieznane, zjawiska nadprzyrodzone i magiczny klimat to elementy, które pozwalają znów poczuć się beztrosko, odrywają od szarej rzeczywistości i zatrzymują czas. Taka właśnie jest powieść Abi Elphinstone, która przenosi swoich czytelników do baśniowej, mroźnej i wyjątkowej krainy Erkenwald, z jakiej mimo zimnego klimatu, ani trochę nie chce się powracać do spokojnego domu.



"Podniebna Pieśń" oczarowała mnie już od pierwszej strony, dlatego z wypiekami na twarzy, zafascynowana kroczyłam po kolejnych rozdziałach. Nakreślona historia jest nietuzinkowa, intrygująca, a stworzone postacie błyskawicznie wywołują lawinę silnych emocji. Królowa Lodu złości i przeraża swą rządzą władzy i bezdusznością. Już od początku dostrzegamy, że kieruje nią obsesja i nieobliczalność, dlatego nie sposób przewidzieć jej kolejnego ruchu. Zdajemy sobie jednak sprawę, że dzieciom grozi ogromne niebezpieczeństwo, w skutek czego połykamy kolejne słowa w ogromnym napięciu. Eska i Flint to natomiast postacie, których nie sposób nie pokochać już od pierwszych stron. Wyróżniają się spośród innych, co czyni je osobami szczególnymi i dobrymi, ich bronią wobec zła stają się mądrość, otwarte serce i rozwijająca się między nimi przyjaźń. Tylko czy niewinne dzieci mają jakiekolwiek szanse w boju z okrutną wiedźmą?



"Uświadomiła sobie, że słowa działały jak klej. To one trzymały obietnice i to dzięki nim zawierano przyjaźnie."




Pióro autorki jest niesamowicie przystępne i sugestywne. Książkę czyta się lekko oraz przyjemnie, a malownicze charakterystyki błyskawicznie przenoszą czytelnika do mroźnej krainy Erkenwald. Magiczny klimat nie tylko działa kojąco, ale i rozbudza wyobraźnię do granic, zmysły natomiast szaleją dzięki ekspresyjnym opisom, fundującym moc silnych wrażeń. Czytelnik dosłownie doznaje przenikającego zimna, słyszy rozbrzmiewające pieśni, a nawet odczuwa na swej skórze płatki śniegu, które towarzyszą mu przez całą lekturę, dzięki starannym, nieszablonowym zdobieniom stron.


"Czy rzeczywiście warto jest oceniać ludzi przez wzgląd na miejsce urodzenia, pochodzenie i wygląd?, zastanawiał się Flint. Odwaga i lojalność wydają się lepiej świadczyć o tym, czy ktoś jest dobry."




"Podniebna Pieśń" nie jest zwykłą książką, to niezapomniane, w pełni angażujące doświadczenie, które przypomina jakie są największe ludzkie wartości. I choć w końcowej walce dobra ze złem pomagają również moce nie z tego świata, to jednak najskuteczniejszym arsenałem zawsze będą miłość i przyjaźń. Autorka zafundowała czytelnikom magiczną i fascynującą przygodę, która nie tylko odrywa od szarej rzeczywistości i gwarantuje zapomnienie, lecz również wywołuje głębokie refleksje. Jest to bowiem piękna, chwytająca za serce historia o odwadze, lojalności, przyjaźni, lecz także o bolesnej stracie i nadziei, będącej niekiedy jedynym ukojeniem. Tak jak wspominałam wcześniej, "Podniebna pieśń" jest lekturą zarazem dla młodszych, jak i starszych czytelników, którzy dzięki pełnemu zaangażowaniu odnajdą na jej stronach całą masę ponadczasowej, życiowej symboliki. Polecam gorąco!

22/03/2019

Anna Rydzewska

Winna

Są takie wydarzenia, które odciskają wyjątkowo nieprzyjemne piętno na ludzkiej psychice. Mowa tu o tragicznych wypadkach, jakie mimo że były zwykłym, niefortunnym zrządzeniem losu, stają się źródłem żalu, poczucia winy i rozbicia emocjonalnego. Jeśli te przykre uczucia nie zostaną wyjaśnione i zlikwidowane na wstępie, z każdym dniem będą przybierać na sile, stając się wreszcie wyniszczającym fundamentem osobowości, który już zawsze będzie grał pierwsze skrzypce. Życie z nieustającymi wyrzutami sumienia przypomina prawdziwe katusze, a na dodatek daje przyzwolenie innym, by traktowali nas jak ofiarę, osobę, która zasługuje na to, co najgorsze. Jeśli akurat na drodze pojawi się naprawdę niebezpieczny człowiek, może dojść do prawdziwej tragedii...



"Jedna chwila może zmienić całe życie. Najgorsze jest to, że człowiek nigdy się jej nie spodziewa. Budzi się jak zwykle rano i nie wie, że to właśnie dziś. Dziś wszystko zacznie biec w innym kierunku, niezależnie od woli zainteresowanego."




Wendy, mimo doskonałej znajomości psychologii człowieka, nie umie poradzić sobie z demonami przeszłości, jakie nie pozwalają jej normalnie funkcjonować. Dodatkową przeszkodą jest notoryczne obwinianie przez ojca, który nie pozwala dziewczynie ani na chwilę zapomnieć o tragicznym wypadku. I choć kobieta udaje, że chłód ze strony rodzica niewiele ją obchodzi, w rzeczywistości brak akceptacji rozbraja ją emocjonalnie i tylko utwierdza w przekonaniu, że jest złym człowiekiem, który zasłużył na najgorsze traktowanie. Gdy ukochany mężczyzna znienacka oznajmia, iż dopuścił się zdrady, świat Wendy całkowicie się sypie. Z jednej strony nie jest w stanie przestać go kochać, z drugiej winą za niewierność obarcza siebie, a niska samoocena nie ułatwia podjęcia słusznej decyzji. Na szczęście w jej życiu pojawia się przystojny i wyrozumiały Jim, jaki z pewnością pomoże jej zapomnieć o toksycznym byłym, który zaczyna być coraz bardziej nachalny. Jak potoczy się ta nowa, zaskakująca znajomość? Do czego jest zdolny porzucony mężczyzna? I czy Wendy uda się wreszcie uwolnić od obezwładniającego poczucia winy?



"To ja jestem winna? Pewnie tak. Ja zawsze jestem winna."



To moje pierwsze spotkanie z twórczością Alicji Sinickiej, ale z pewnością wkrótce sięgnę po poprzednią powieść autorki. Styl pisarki jest nadzwyczaj sugestywny i przyjemny, urzeka, ale i momentalnie obezwładnia czytelnika, a wszystko dzięki starannej analizie psychologicznej połączonej z doskonale nakreślonym wątkiem sensacyjnym. Nie zabrakło ani emocji, ani silnego napięcia, a plastyczne pióro, jakim operuje artystka sprawiło, że całość dosłownie połyka się z wypiekami na twarzy.



Powieść zaczyna się niepozornie po to, by po chwili zafundować czytelnikowi zapierającą dech w piersi jazdę kolejką górską. Alicja Sinicka doskonale zwodzi i manipuluje czytającego, bawi się z nim w kotka i myszkę, dlatego właśnie nie sposób przerwać lektury ani na sekundę. Dociekliwość, czym jeszcze zaskoczy nas pisarka na następnej stronie jest porażająca i niezwykle determinująca. Nie radzę sięgać po tę książkę, jeśli nie macie wolnej niedzieli lub nie możecie zarwać nocy. Im dalej się zanurzycie, tym trudniej będzie wam rozstać się z bohaterami a ciekawość, jak dalej potoczą się ich losy, będzie sięgać zenitu. Liczne zwroty akcji i elementy zaskoczenia czynią z powieści naprawdę emocjonującą lekturę, o której długo nie da się zapomnieć.



"Żyję między spojrzeniami ojca, w potrzasku jego milczącej dezaprobaty, która jest jak uliczny zator. Nie mogę się z niej wydostać. Czuję się bezsilna, słaba, czasem sfrustrowana i zła. Oto stan, w którym tkwię od dziewięciu lat."



Na uwagę zasługuje doskonała analiza psychologiczna głównej bohaterki, która nie tylko umożliwia czytelnikowi dokładne poznanie Wendy, jej największych lęków, pragnień, wątpliwości, ale również skłania do głębokich refleksji. Autorka pod postacią niebanalnej opowieści w mistrzowski sposób prezentuje wpływ ludzkich myśli na postrzeganie rzeczywistości. Uświadamia, że właściwie wszystko zaczyna się w głowie, a negatywne emocje, które rosną w siłę, mogą stać się naprawdę niebezpiecznym, wręcz wyniszczającym zjawiskiem. "Winna" jest także historią o niełatwych relacjach międzyludzkich i braku komunikacji, dzięki czemu czytelnik staje się naocznym świadkiem destrukcyjnego działania niedomówień i deficytu szczerej rozmowy.



"Podjęcie decyzji zawsze działa na człowieka kojąco. Wszystko zaczyna się rozjaśniać. To nie problemy nas wykańczają, ale towarzysząca im niepewność."



"Winna" jest niesłychanie wciągającą, w pełni angażującą, trzymającą w niemiłosiernym napięciu powieścią, która skradnie wiele czytelniczych serc. Misternie skonstruowana intryga, doskonałe portrety psychologiczne, wnikliwa analiza osobowości, a wszystko dopieszczone nieobliczalnymi zwrotami akcji, jakie wielokrotnie wbijają w fotel. To znakomite połączenie wątku romantycznego z sensacyjnym i psychologicznym, które zafunduje wam lawinę skrajnych emocji. Jeśli szukacie niebanalnej, nieszablonowej historii, a przede wszystkim uwielbiacie być zwodzeni i manipulowani przez władającą plastycznym piórem autorkę, "Winna" jest lekturą idealną dla was. Polecam gorąco!

22/03/2019

Anna Rydzewska

Zbrodnia i Karaś

"Zbrodnia i Karaś" jest doskonałą, w pełni angażującą komedią kryminalną, w jakiej przepada się od pierwszych stron. Przesycona odważnym humorem opowieść, której przekoloryzowani bohaterowie poruszają się po absurdalnym świecie, tworząc równie groteskowe, zwariowane, wstydliwe historie. To niezwykle udany debiut literacki, jaki dzięki przekomicznym zbiegom okoliczności, bezdusznie obnaża ludzkie wady, śmiało wyśmiewa wszelkie przywary, nielogiczne zachowania, lecz również funkcjonowanie niektórych instytucji.

22/03/2019

Marika C

Druga miłość

Książka "Druga miłość" Marzeny Rogalskiej jest pierwszą książką autorki, z którą się zapoznałam. Tutaj należy dodać, że "Druga miłość" jest kontynuacją kosów Agaty Donimirskiej. Nie wiedząc o tym rozpoczęłam czytać książkę. Zrobiłam błąd, że nie sprawdziłam wcześniej czy książka stanowi część jakiegoś cyklu. Po przeczytaniu ksiązki, zastanawiałam się, że coś mi tu nie gra. Że kilka informacji gdzieś uleciało. Zastanawiałam się "Błąd pisarki". Nie. To był mój błąd. Potem zaczęłam szukać i okazało się, że są poprzednie części, czyli "Gra kolorów" oraz "Wyprzedaż snów". Koniecznie najpierw zacznijcie od tamtych.
Jednak czy bez znajomości książka mi się spodobała? Oczywiście, że tak. Muszę powiedzieć, że jestem zachwycona jak autorka w niesamowity potrafiła uchwycić coś ulotnego. Jej słowa przenikały do mojej duszy. Pochłaniałam każdą wypowiedź bohaterów.
Tak naprawdę jest opisany najnormalniejszy świat. Zwykły. Jest miłość, przyjaźń. Bardzo spodobało mi się, że został uchwycony czas. Czas, który z upływem nie zmienił relacji między ludźmi.
Jedyne, co mi nie przypadło do gustu, to bohaterowie. Nie potrafiłam ich sobie wyobrazić. A jak już to, jako manekiny. To była jedna wada, która sprawiała mi problem.

22/03/2019

emik84

Gra Gemino

Każdy bez wątpienia zna kultową grę w kółko i krzyżyk. Wystarczy kartka papieru, coś do pisania, dwóch graczy i właściwie można grać bez końca. Z tą właśnie grą skojarzyła mi się najnowsza propozycja od wydawnictwa Egmont pt. "Gemino". Ta gra jest jednak znacznie bardziej rozbudowana, daje więcej możliwości i może grać w nią jednocześnie więcej graczy. Mieści się natomiast w sporych rozmiarów kartonowym pudle, w którym znajdziecie kilka jej elementów:

2 plansze do gry
56 plastikowych płytek (po 14 z każdym z czterech symboli )
krótką instrukcję gry

Celem gry jest ułożenie w jednej linii (pionowej, poziomej, ukośnej) 4 takich samych symboli. To właściwie tyle elementów wspólnych z kultową grą. Zasady, choć są bajecznie proste, w niczym więcej jej już nie przypominają.

Gracze mają do dyspozycji dwie plansze, z których wszyscy wspólnie korzystają. Oczywiście każdy gracz przed rozpoczęciem gry wybiera swój symbol. Do wyboru mamy zieloną gwiazdkę, żółte kółko, czerwony znak iks oraz niebieski kwadrat. Gracze otrzymują po 14 płytek i dokładają je na zmianę. Układają za to w swojej turze zawsze dwa kafelki. Pierwszy kładą na wybranej planszy z kolorowymi polami. Drugi muszą położyć na takim samym kolorze na drugiej planszy. Gdy komuś uda się ułożyć linie składającą się z czterech kafelków zdobywa punkt. Wygrywa ten gracz któremu uda się jako pierwszemu zdobyć 3 punkty.

Ogólnie gra jest bardzo emocjonująca i szybka. Ważne jest w niej skrupulatne przemyślenie każdego ruchu. Tu nie ma miejsca na losowość. Liczy się tylko nasza spostrzegawczość, a przede wszystkim zdolność logicznego myślenia. Ciekawym pomysłem w tej grze są dwie plansze. Na jednej byłoby zapewne prościej i mniej atrakcyjnie nawet dla dzieci. Dwie plansze dają więcej możliwości. Trzeba analizować położenie płytek na każdej z nich. Choć są to dwie oddzielne płaszczyzny to jednak są od siebie bardzo zależne. Wszystko co dzieje się na jednej oddziałuje na tę drugą. Takie rozwiązanie bardzo mi się podoba.

Zasady gry są bardzo proste i jest ich właściwie niewiele. Można grać więc z dziećmi choć najlepiej gdyby młodsi gracze byli w podobnym wieku gdyż to zawsze wyrównuje szanse. Można też w przypadku młodszych dzieciaczków posłużyć się tylko jedną planszą i odrobinę uprościć im zasady.

Gra jest bardzo solidnie wydana, do czego przyzwyczaił nas już wydawca. Jej elementy są właściwie niezniszczalne. Posłuży na pewno na lata i fajnie bo adresowana jest nie tylko do dzieci. Dorosłym graczom również sprawi mnóstwo radości i chętnie będą do niej powracać. Myślę, że każdy kto zakupi grę Gemino będzie z niej zadowolony. Polecam ją Wam z czystym sercem ;)

22/03/2019

Bookendorfina

Człowiek z lasu

"Człowiek z Lasu zabiera córki, ale co zostawia w zamian?"<br> <br> Ciekawa propozycja czytelnicza, zwłaszcza w psychologicznym ujęciu wzbogaconym pobrzmiewającymi nutami pozazmysłowej wrażliwości. Zagłębiając się w intrygującą fabułę widzimy, że za głównym nurtem biegu zdarzeń kryje się coś strasznego, tajemniczego i osobliwego, co nie da się jednoznacznie określić i zdefiniować. Wnikamy w klimat miejscowej legendy, której echa wymknęły się spod kontroli, zasiały ziarno złowieszczych obrazów i zatrważających wyobrażeń. Wydaje się, że przeszłość została solidnie zakopana w otchłani mrocznego lasu, a jednak jej długie cienie znalazły drogę na światło dzienne. Z jednej strony wiemy, że to co nierealne nie ma prawa zaistnieć, a z drugiej płynnie dajemy się złapać w sidła zastawiane przez autorkę, niecierpliwie zastanawiamy się, co też tak naprawdę ma miejsce w życiu bohaterów powieści.<br> <br> Poprzez różne głosy i perspektywy stopniowo przybliżamy się do prawdy, odkrywamy niewygodne fakty, dotykamy bolesnych ran, wysuwamy przypuszczenia i snujemy interpretacje. Logicznie poskładane elementy historii, scementowane ponurymi wizjami, zagadkowym proroctwem, szaloną przepowiednią. Podobało mi podsuwanie mylnych tropów i krążenie wokół incydentów. Powieść dobrze się odbiera, przebija atmosfera grozy i niebezpieczeństwa, lecz przydałoby się więcej zaskakujących akcji, dłuższego trzymania w niepewności, silniejszego podsycania napięcia. Zabrakło iskry zapalającej w pełni wyobraźnię czytelnika, odwołań do intensywnych emocji, sprawienia, że za nic nie chce się odłożyć książki zanim nie pozna się jej finalnej odsłony.<br> <br> Jedno z wielu ascetycznych angielskich miasteczek, gdzie czas wydaje się płynąć spokojnym rytmem, prostota wnika w codzienność mieszkańców. Ale w rodzinie Bannerów nie wszystko jest tak jak powinno. Dziesięć dni po porodzie Sadie Banner porzuca nagle męża i dziecko, nikt nie wie, co kierowało kobietą i co stało się z nią stało. Po szesnastu latach Sadie wraca i jak gdyby nigdy nic zaczyna asymilować się z rodziną. Wszystko wskazuje na to, że klątwa ciążąca na dziecku, mająca źródło w przeszłości, została zdjęta, jednak w życiu młodziutkiej Amber wiele się dzieje. Z powodu dramatycznych zdarzeń wokół niej i podszyte sensacją zainteresowanie opinii publicznej, dziewczyna wpada w pułapkę bezwzględnych mediów, staje się najbardziej niesławną twarzą. Kto tak naprawdę dyktuje warunki w sprytnej grze pozorów, wyszukiwania słabych stron, manipulowania emocjami i przejmowania kontroli? Dociekliwi dziennikarze, nieszczęśliwa matka, obarczona przekleństwem córka, czy Człowiek z Lasu? <br> <br>

21/03/2019

Angela

Jak cię zabić, kochanie?

Świetna komedia kryminalna. Na myśl przywodzi książki Chmielewskiej. Przypadek goni przypadek, dialogi często z niedomowieniami prowadzą do dziwnych sytuacji, akcja okazuje się jeszcze bardziej zawiła niż się wydawało. Bo jak ma nie być komplikacji kiedy żona chce zabić męża, mąż chce zabić żonę a na życie tych dwojga czyhają jeszcze inne osoby ( w tym dwie zakonnice)? Czyta się szybko i przyjemnie. I tylko rozwiązanie całej fabuły wydaje się trochę za szybkie, mocno skrócone i w pewnym momencie przewidywalne

21/03/2019

marcinkowskapatrycja

Gdybyś tylko wiedziała

?Gdybyś tylko wiedziała? ?książka, która potrafi doprowadzić do łez.<br> Pełna emocji opowieść o niedomówieniach i błędach, które skłóciły rodzinę.<br> Od samego początku zastanawiałam się, jakie wydarzenie mogło doprowadzić do tego, że siostry przestały się odzywać. Miałam różne spekulacje, spośród których żadna się nie sprawdziła.<br> Cała historia to jedna wielka tajemnica, którą stopniowo odkrywamy. <br> Matka, która ma niewiele czasu, postanawia pogodzić zwaśnione córki.. Czy zdąży? .. <br> Czy wydarzenie, które doprowadziło do rozłamu siostrzanych więzów pójdzie w niepamięć? <br> Czy wydarzenie to, było takim jakim zapamiętały go siostry? <br> ?Gdybyś tylko wiedziała? to bardzo dobra obyczajówka, która poruszając trudne tematy zmusza do refleksji..

21/03/2019

CherryLadyReads

Pielęgniarki Sceny ze szpitalnego życia

Christie Watson przez dwadzieścia lat pracowała jako pielęgniarka dziecięca. W toku studiów poznała jednak rożne specjalizacje i pracowała z pacjentami w każdym przedziale wiekowym. Uczestniczyła w porodach, opiekowała się noworodkami, pracowała na oddziale geriatrycznym, była pielęgniarką psychiatryczną. W swojej książce opisuje swoją karierę zawodową bez upiększania, co nie znaczy, że nie było w niej pięknych chwil. Poznajemy młodą dziewczynę ze słomianym zapałem oraz mnóstwem pomysłów na swoją przyszłość, i obserwujemy jak w wieku 17 lat podejmuje ona decyzję o zostaniu pielęgniarką. Mimo obaw, że znów jest to wymysł zbuntowanej nastolatki i słabości do widoku krwi, co praktycznie dyskwalifikuje Christie z zawodu, dziewczyna tym razem znalazła swój cel w życiu.<br> Dzięki tej książce poznamy dokładnie pracę pielęgniarek. Profesję, która mimo, że jest tak bardzo potrzebna, jest wielce niedoceniana. Poznamy chwile radości, gdy na świat przychodzi nowy człowiek i chwile smutku, gdy kończy się ludzkie życie. Zajrzymy w oczy bliskim krewnym pacjentów, którzy muszą pogodzić się ze stratą i przeżyć swoją żałobę. Często w zrozumieniu medycznego języka jakim posługują się lekarze, pomaga im właśnie pielęgniarka. <br> <br> To one pomagają pacjentom sięgnąć po kubek z herbatą, to one wysłuchują opowieści z przemijającego życia, to one obmywają zmarłego przed ostatnim pożegnaniem z bliskimi. Patrzą na ból i same cierpią, ale nie mają do kogo się zgłosić po pomoc. Ta książka pozwala spojrzeć nam na ich pracę od drugiej strony. I choć zdarzają się czasem niewłaściwe osoby na tym stanowisku, nieuprzejme, złośliwe, gburowate, to zdecydowana większość pielęgniarek posiada wiele cierpliwości, wyrozumiałości i z empatią podchodzą do swoich podopiecznych. <br> <br> Książkę czyta się dość szybko. Jednak autorka opisując zdarzenia, często wplata różne anegdotki, które mnie wybijały z rytmu i gubiłam główny wątek. Miałam nadzieję, że będzie to książka podobna do ?Będzie bolało?, ale Christie zabrakło tej lekkości pióra, którą posiada Adam Kay. Co nie zmienia faktu, że książka jest naprawdę ciekawa i godna polecenia. Tym bardziej, że prędzej czy później, każdy z nas spotka na swojej drodze pielęgniarki. I warto abyśmy traktowali je z szacunkiem na jaki sobie zasłużyły. <br> Książkę przeczytałam dzięki współpracy z portalem [...]

21/03/2019

Everyfree00

Początek, koniec i hot-dogi

Każdy z nas w jakiś sposób interesuję się kosmosem, zastanawia się jak tam jest, szuka informacji w Internecie, wypatruje statków kosmicznych między gwiazdami, mnie też ciekawi ten temat dlatego sięgnęłam po książkę "Początek, koniec i hot-dogi" Kacpra Kotulaka
Kapitan floty kosmicznej Stanów Zjednoczonych Nabuchodonzor Wilkins ma bardzo ważne zadanie, musi uratować świat, do Ziemi bardzo szybko zbliża się niebezpieczna asteroida. "Amerykanie już nieraz ratowali świat przed końcem świata. Wprawdzie zazwyczaj w amerykańskich filmach, ale zawsze...". Plan jest prosty ale oczywiście jak zawsze coś musi pójść nie tak, kapitan zamiast uratować świat, niszczy go i jedyni ludzie jacy zostają to oni, na domiar złego są sami w kosmosie. "Zaskoczenie przypadkowych obserwatorów nie trwało długo. Narastający cały czas szum przeszedł powoli w ogłuszający ryj. Asteroida była już naprawdę blisko". Komandor Bertleigh oraz Kapitan Wilkins zostają sami w kosmosie chociaż nie na długo, pojawia się kosmita Xijn i ukazuje im swoją cywilizację oraz gastro - budkę z hot dogami.
Książka jest bardzo śmieszna i bardzo nieprawdopodobna, czytając początek miałam ochotę ją odłożyć bo nie jest on zachęcający ale już troszkę dalej wciągnęła mnie bardzo i śmiałam się aż do końca. Bertleigh dość głupi i Wilkins intelektualista to idealny duet, są swoimi przeciwieństwami ale z drugiej strony są bardzo do siebie podobni, po końcu świata nie pozostaje nim nic innego jak żyć we wszechświecie razem. Niespodziewanie pojawia się Xijn Jumgrotk, kosmita i okazuje się że życie tam nie będzie takie proste. Kiedy pojawił się kosmita wiedziałam już że historia będzie mocno pokręcona i taka się stała po pokazaniu budki z hot-dogami, to ta sama co była na Ziemi i wtedy zaczęło się robić ciekawie.
Książka idealna na chwilowe oderwanie się od rzeczywistości i śmianie się aż do łez, czasami warto po taką sięgnąć żeby odpocząć od poważniej literatury i trochę podryfować w kosmosie.

21/03/2019

piotr

Planeta Singli 2

szalony film

21/03/2019

czytanie.na.platanie

Wilk na rzeź

Po trzecią część przygód nadinspektora Wexforda sięgnęłam spodziewając się kolejnego lekkiego kryminału w dawnym dobrym stylu, niczym z Sherlocka Holmesa. Zaintrygował mnie również tytuł. Bo czy to nie owca powinna iść na rzeź?

Autorka jak zawsze zaspokoiła moje oczekiwania, dając bohaterom do rozwiązania zagadkę zaginięcia młodej kobiety, Anity Margolis. Wprawdzie nie znaleziono ciała, ale zaginięcie zgłasza jej brat, a inspektor otrzymuje anonim donoszący o morderstwie.

Czy dedukcja i intuicja Wexforda i towarzyszącego mu w śledztwie inspektora Burdena pokieruje ich w odpowiednią stronę? Czy uda im się odkryć tajemnicę zniknięcia kobiety?

Nic nie jest tak proste, jak może się z początku wydawać, a dochodzenie zaczyna skręcać w zaskakującym kierunku, by dojść do jeszcze bardziej niespodziewanego finału.

Polecam wszystkim miłośnikom dawnych, angielskich kryminałów, w których na pierwszy plan zawsze wysuwa się to, co najważniejsze - zagadka, którą wraz z bohaterami możemy próbować rozwiązać. Przyznam, że mi się to nigdy nie udaje, ale podobno trening czyni mistrza. Może Wam się uda? Powodzenia.

Podtytuł dzieła to wspominki cygańskie, czyli to, czego autor nie zawarł w większych monografiach: Cyganie polscy i Cyganie na polskich drogach.
J. Ficowski w tej książce po raz pierwszy opowiada historię Papuszy, ukazuje cygańskiego rozbójnika, przedstawia artystów cygańskich i rozbudowuje inne relacje, o których wcześniej tylko wspominał.
Znaleźć tu można również wiele refleksji nad losem cygańskiego narodu. Jedna z nich utkwiła mi w pamięci szczególnie:
[?] Takich jednak ludobójczych łowów, jakie miały nadejść w czterdziestych latach naszego stulecia, nie znało żadne doświadczenie, nie przewidywał instynkt samozachowawczy. Hitleryzm planował unicestwienie narodów, przede wszystkim żydowskiego i cygańskiego. Mieli być starci z powierzchni ziemi. Zginęły miliony, a ci, którzy ocaleli, żyli nadal w przytłaczającym cieniu swej niedoszłej śmierci. Cyganie - społeczność stojąca jeszcze na prymitywnym stopniu rozwoju - stosunkowo szybko powrócili do równowagi, a owej rekonwalescencji sprzyjał mocny, biologiczny instynkt życia i skłonność do zapominania przeszłości - tak charakterystyczna dla tego ludu bez historii [?].

21/03/2019

JolaK

Stara historia

Zaintrygowana kontrowersjami wokół książki ,,Łaskawe"Jonathana Littella, za którą otrzymał Nagrodę Goncourtów oraz wyróżnienie Akademii Francuskiej postanowiłam sięgnąć po nową powieść autora-,,Starą historię. Nową wersję."<br> <br> Akcja powieści rozpoczyna się od kąpieli w basenie mężczyzny, który ma żonę i małego synka. Niby zwyczajna rodzina jakich wiele na świecie, ale to tylko pozory. Dom jest początkiem drogi licznych bohaterów, których ścieżki momentami się krzyżują, by po chwili znów biec w różnych kierunkach. Bohaterowie Littella przemieszczają się długim korytarzem i otwierają drzwi po drzwiach, by dostać się do kolejnej opowieści, przeżyć nowe przygody pchani pożądaniem i ciekawością. Motyw korytarza, drzwi, naciskania klamki i biegu ku światłości powtarza się, a w każdej historii jest mnóstwo emocji i ekstremalnych doznań. Życie to korytarz, na końcu którego widać światło zwiastujące kres ludzkiej egzystencji. Ludzie posuwają się naprzód ze zmiennym powodzeniem, bo korytarz ciągle zakręca i trzeba korygować swój bieg, żeby uniknąć zderzenia ze ścianą. Nieustanna, wyczerpująca wędrówka tłumu ludzi napierających ze wszystkich stron, zajmujących swoje miejsce w szeregu i zmierzających rytmicznie do przodu jest powtarzającym się elementem w powieści. Bohater-narrator wciąż się przeistacza. Raz jest mężczyzną, za chwilę kobietą, a dalej transseksualistą, homoseksualistą... Przemierza kolejne korytarze w ogromnym wieżowcu, otwiera drzwi i wie, że zawsze znajdzie za nimi coś ekscytującego. Inne rzeczy się zmienią, będą gdzieś w tle, ale władza, przemoc i seks będą zawsze, choć świat ulega ciągłym przemianom.<br> <br> Autor stworzył zawiłe formy, zastygłe w kolejnych uwalnianych migawkach z życia. Realizm miesza się z fantazją, a kolejni bezimienni bohaterowie zwierzają się ze swoich najgłębszych emocji: strachu, pożądania, bólu, smutku, gniewu, wewnętrznej pustki, tęsknoty... Fragmenty życia przewijają się klatka po klatce, jak w ostatnim akcie przed agonią... Obrazy ukazane z różnych perspektyw i towarzyszące im emocje oraz wrażenia eksplodują intensywnością i są w tej powieści najważniejsze. Wszystko inne jest rozmyte, niewyraźne, mało istotne.<br> <br> ?Stara historia. Nowa wersja? to niejednoznaczna powieść o ciemnej stronie ludzkiego pożądania, prymitywnych instynktach, momentach rozkoszy, obscenicznych widokach, nieuchwytnym lęku i wewnętrznej pustce oraz braku miłości. Znużone ciało podąża nieustannie za doznaniami, skrajnymi emocjami i zaspokajaniu chuci. Wszystko, co znajduje się na zewnątrz jest mało istotne, mgliste i rozproszone. Jonathan Littell napisał powieść na granicy jawy i snu, skandalizującą i pornograficzną, która nie pozwala odłożyć się na półkę dopóki nie pozna się wszystkich przemian bohatera i nie znajdzie się odpowiedzi na nurtujące od samego początku pytanie-Czy w życiu chodzi tylko o seks?<br> <br>

21/03/2019

fan muzyki

Polka (vinyl)

Kupiłem płytę z ciekawości i nie zawiodłem się. To moja pierwsza płyta Mazolewskiego. Bardzo dobra realizacja i bardzo dobra muzyka.

Bardzo dobra muzycznie płyta, słucha sie świetnie, pozycja obowiązkowa dla miłośników polskiego jazzu. Płyta bardzo dobrze zremasterowana. Polecam

20/03/2019

Czytanka_Na_Dobranoc

Kruczogranatowe

Adriana Lisboa to człowiek renesansu. Urodzona w Brazylii, od zawsze wiedziała, że jej życie będzie związane z podróżami. Mieszkała we Francji i Stanach Zjednoczonych, gdzie osiadła na dłużej. Była muzykiem i tłumaczem, pisarką, nauczycielką i artystką. Spod jej pióra wyszło 6 powieści, dziesiątki opowiadań i książki dla dzieci. Zdobyła wiele prestiżowych Nagród. "Kruczogranatowe" to druga wydana w Polsce książka autorki, którą miałam okazję przeczytać, i kolejna która podbiła moje serce. Powieść, której fabuła osadzona została w USA, jest komentarzem i analizą amerykańskiego społeczeństwa, widzianego oczami "przybysza". Odzwierciedla nasz nowoczesny, wielokulturowy świat i jest pełną nadziei opowieścią o poszukiwaniu swojej tożsamości, miejsca na świecie oraz stworzeniu domu tam, gdziekolwiek rzuci nas los. Adriana Lisboa napisała fenomenalną ,inteligentną i niezwykle współczesną powieść, która nie bez powodu znajduje się na liście najlepszych brazylijskich nowel.

13-letnia dziewczyna po śmierci matki wyrusza z Brazylii do USA w poszukiwaniu ojca, którego nigdy nie widziała. Zatrzymuje się w domu byłego męża swojej matki, Brazylijczyka z Denver, strażnika w bibliotece miejskiej. Temu powrotowi do przeszłości towarzyszy powolne odkrywanie
zaskakującej historii rodziców, bojowników o wolność Brazylii w latach 60. XX w. Historie i losy tej trójki bohaterów zazębiają się ze sobą, a z narracji wyłaniają się pytania: kim jesteśmy i skąd się wzięliśmy. Piękna poetycka proza o poszukiwaniu korzeni.

Inspiracją dla tytułu niniejszej książki, był wiersz znanej amerykańskiej poetki Marianne Moore, pod tytułem "The fish". Niestety nie udało mi się nigdzie znaleźć polskiego tłumaczenia. Twórczość tej modernistycznej, związanej z nurtem imagizmu, pisarki poznałam na warsztatach z języka angielskiego. Styl Moore jest suchy, dokładny, zwięzły, niemalże minimalistyczny. Adriana Lisboa próbuje go naśladować i przychodzi jej to z łatwością. Ten ?kruczogranatowy?, zapożyczony z wiersza Moore kolor, odnosi się zarówno do ?błękitnych muszli?z plaży Copacabana w Rio, jak i do ?niebieskich wron, latających nad Denver.Kolor ten jest stałym punktem, wokół którego toczą się poszukiwania tożsamości naszej głównej bohaterki, Vanji. Kiedy dziewczyna po siedmiu latach od przeprowadzki wraca do miejsca swojego urodzenia zauważa, że miasto zmieniło się lecz jednocześnie pozostało takie same. Zupełnie tak jak ona. Vanja wydoroślała, przeszła przemianę a jednocześnie była tą samą dziewczyną, która odeszła. Punkt zwrotny, w którym zakotwiczona jest tożsamość, jest równie ulotny jak kolor, a błękitna poświata uderza w oczy niczym wyrzucone na brzeg muszle. Muszę przyznać, że gdyby autorka skupiła się tylko i wyłącznie na historii dziewczyny, pomijając wszystko inne, to książka jeszcze bardziej zyskała by na wartości. Jednak korzenie i pochodzenie pisarki, musiały upomnieć się o swoje. Brazylia, skąd pochodzi Lisboa, to kraj, który podobnie jak polska ma za sobą tragiczną historię. W latach 60-tych i 70-tych ogarnięty był wojną domową, która zabrała wiele ludzkich istnień i zniszczyła gospodarkę. Nie dziwi mnie, że autorka chciała przybliżyć czytelnikom te straszne czasy, wojnę o której nie wspomina się za granicą. Przypuszczam, że 90 procent czytelników nie będzie mieć pojęcia kim byli partyzanci Araguaia, skąd wywodzi się ich nazwa i z kim, ani przeciwko czemu walczyli. Jeśli lubicie historię, fakty, daty, miejsca i nazwiska, to fragmenty odnoszące się do przeszłości ojczyma naszej bohaterki, z pewnością przypadną wam do gustu. Ja niestety czytając te suche informacje, momentami traciłam nimi zainteresowanie. Być może miał na to wpływ fakt, że naszym głównym narratorem była trzynastolatka, do której nie pasuje wizerunek komunistycznego partyzanta. Niestety książka ta została napisana w tak chaotyczny sposób, że często w jednym rozdziale historie były wymieszane. Teraźniejszość przenikała się z przeszłością a fakty z przemyśleniami. Oczywiście zgadzam się z tym, że to co spotkało Fernando było ważne, jednak nie miało bezpośredniego wpływu na przebieg fabuły. Zdecydowanie bardziej podobały mi się fragmenty opisujące życie Vanji. Matka dziewczyny, prawdziwy "wolny ptak" nie potrafiła nigdzie zagrzać miejsca, szczególnie przy mężczyznach. Narodziny dziewczynki były konsekwencją upojnej nocy, po której kochanek zniknął. Teraz dziewczyna chce go odnaleźć. Niech was jednak nie zwiedzie notka wydawnicza, i nie spodziewajcie się, że to poszukiwania będą głównym elementem fabuły. A przynajmniej nie poszukiwania biologicznego ojca. Poznamy tutaj życie emigrantów w Kolorado, którzy usiłują znaleźć miejsce na świecie, które będą mogli nazwać domem.

Po śmierci matki Vanja, zmuszona została do opuszczenia swojego rodzinnego domu oraz kraju, i przeprowadzenia się do Stanów Zjednoczonych, miejsca zupełnie różnego od tego w którym została wychowana. Miejsca gdzie trzeba zapytać o pozwolenie zanim pogłaszcze się cudzego psa, gdzie obrośnięte tłuszczem obywatelki chwalą naturalną opaleniznę, jak by była czymś co można sobie kupić, lub "wypalić" na solarium. Na samym początku dziewczyna jest zagubiona, jednak szybko się dostosowuje, asymiluje. Książka ta to w dużej mierze monolog wewnętrzny na tematy takie jak dorastanie i dorosłość, dom i miejsce zamieszkania, rodzina i ojczyzna. Vanja jest mądra, nad wiek dojrzała. Jej myśli cechuje sarkazm, jest obserwatorką, która nie boi się wyciągać wniosków. Fernando wydaje się być jej przeciwieństwem. Od lat mieszka w Ameryce, jednak za wszelką cenę stara się nie wychylać. Nie ma przyjaciół, pracuje jako stróż w bibliotece, a weekendami sprząta po domach. Zastanawiałam się, czy te podróże w przeszłość, i odnośniki do wojny, w której brał udział mężczyzna, nie są po to, by nadać głębię jego przeszłości, pokazać że to co przeszedł go nacechowało, sprawiło że stał się wyalienowanym, zamkniętym w sobie złamanym człowiekiem. Vanja jest tą, która może mu pomóc zburzyć mur, który wzniósł wokół siebie.
Kolejną ważną postacią jest Carlos, 9-letni chłopiec, sąsiad Vanii. Pomimo tego, iż jego rodzina mieszka w Denver od lat,a on sam się tu urodził, mały nadal się boi że zostaną deportowani. Czytając o jego obawach zastanawiałam się co to znaczy ojczyzna. Czy papiery, zielone karty, prawa pobytu, są tożsame z naszą świadomością narodową? Czy można deportować ludzi, którzy nigdy nie opuścili granic kraju swoich narodzin? Książka ta stawia bardzo ważne pytania odnośnie przynależności narodowej, tożsamości i miejsca, które nazywamy "domem".

Prozę Adriany Lisboa czyta się z prawdziwą przyjemnością. Jej przejmująca w swojej prostocie, trafna w spostrzeżeniach, i mądra w przekazie. Może się wydawać, że tematy które porusza autorka, były już wielokrotnie wałkowane, i jest to prawdą, jednak rzadko się zdarza by naszym bohaterem była trzynastoletnia dziewczynka i jej dorosła wersja. Książka ta zajmuje się tematem kultury, rodziny i więzi międzyludzkich. Gdyby pominąć wszystkie "wojenne" historie i anegdoty, które w moim mniemaniu jedynie dodają książce objętości, to byłaby to piękna opowieść o dojrzewaniu. Jako pisarka, a jednocześnie tłumaczka, Lisboa doskonale wie jak korzystać z języka, by był jednocześnie liryczny i zrozumiały dla przeciętnego czytelnika.

"Kruczogranatowe" to piękna, melancholijna i niezwykle współczesna powieść, która zachwyci wymagających czytelników i wielbicieli literatury pięknej. Książka ta to wielka podróż po umyśle dziecka próbującego zrozumieć swoje miejsce w świecie, dziecka które nie "należy" do nikogo i jest obce, wszędzie dokąd idzie. Ukojenie znajduje jedynie w "rzeczach" takich jak wrony czy muszle, unoszące się tuż pod powierzchnią oceanu w pobliżu tętniącej życiem plaży Copacabana. Historia ta do mnie przemówiła, postacie ożywały tuż przed moimi oczami, a tekst był przyjemny do czytania. Polecam tę książkę każdemu, kto szuka przemyślanej lektury.

20/03/2019

Czytaninka

Wyspa Mgieł

Kiedyś nie lubiłam sięgać po książki z gatunku fantasy. Zawsze mnie zastanawiało co w nich może być fajnego. A dziś zastanawiam się jak mogłam wcześniej nie sięgać po tego rodzaju literaturę, bo mimo wszystko czasem dobrze jest się przenieść w nierealistyczny świat w którym wszystko może się zdarzyć.

Lirr to dziewczyna, która nie zna swojej przeszłości. Pewnego dnia została uratowana i wyciągnięta z wody przed piratów, którzy później oddali ją pod opiekę księżnej Ysborgu. Obydwie nie darzą się sympatią. Lirr jednak się nie zniechęca, a uczuciem obdarza syna samej księżnej. Kiedy Maeve dopada choroba, jej zdrowiu może pomóc święta woda z Wyspy Mgieł. Tyle, że dostać tam może się tylko płeć piękna. I to właśnie Lirrian podejmie się samotnej wyprawy po ten składnik. Po drodze czeka ją wiele przygód, niebezpieczeństw i tajemnic. A do tego ciągle będzie jej towarzyszyć tajemniczy kruk, który nie będzie chciał jej opuszczać. Co ma z nią zatem wspólnego? Dlaczego wlecze się za nią niczym jej własny cień?

Lirrian to dziewczyna z niezwykłym temperamentem, która swoim wrogim nastawieniem do niemalże każdego potrafi czasem irytować czytelnika. Jednak ma w sobie to coś, co mnie do niej przyciągało i sprawiało, że ją lubiłam. Może to trochę ta jej dziewczęca naiwność, a może właśnie te myślowe potyczki z innymi. Lubię osoby z charakterkiem, a jej go z całą pewnością nie brakowało.

Intrygującą postacią w książce okazał się dla mnie tajemniczy kruk, który wszędzie poruszał się za Lirr. Ona wciąż słyszała w myślach jego słowa. Ale kim tak naprawdę był i co miał z nią wspólnego? Czy nie bez powodu pojawił się w jej życiu?

Dzięki Marii Zdybskiej przeniosłam się do świata pełnego magii, intryg i zasadzek. Do świata w którym pewna młoda dziewczyna nie znająca swojego pochodzenia za wszelką cenę pragnie je poznać. Do świata, gdzie pojawiają się dziwne istoty, niebezpieczeństwa i wiele ciekawych przygód. Główna bohaterka jest zagubiona, nie wie już komu może ufać, a komu nie. Kto jest po jej stronie, a kto próbuje nią manipulować. Czy księżna wraz ze swoją załogą pragnie przetrzymywać ją siłą w swoim królestwie? A może grozi jej jakieś niebezpieczeństwo?

"Pomyślała, że ma zdecydowanie dość nie tylko maga, ale i wszystkich tych osób dookoła, które oczekiwały od niej tego czy tamtego. Nie wiedziała już, komu ufać i na kogo uważać. Serce biło jej oszalałym, panicznym rytmem, a w ściśniętych płucach brakowało tchu."

Czasem dobrze jest się oderwać od codzienności i móc przenieść w świat, w którym nie ma prawdziwych problemów. Czytając tę powieść niejednokrotnie chciałabym czasem sama znaleźć się w takim świecie, w którym przygoda goni przygodę. Do świata w którym miałabym zagwarantowaną adrenalinę i w którym musiałabym szukać własnej drogi. Mogłabym spotkać niespotykane istoty, zaczerpnąć wiedzy na temat czarów, a może i sama się z nimi zmierzyć.

Autorka pisze prostym stylem, akcja rozwija się w szybkim tempie, ciągle coś się dzieje, nie ma czasu na nudę. Bohaterowie są niezwykle różnorodni i każdy z nich odznacza się czymś innym. Niektórych z nich nie polubimy wcale, innych pokochamy, a jeszcze inni będą nas intrygować. Wspólnie z naszą główną bohaterką odbędziemy niezwykłą podróż w poszukiwaniu jej tożsamości. Spotkamy piratów, magów, rusałkę czy też nadprzyrodzone zjawiska. Ale przede wszystkim to ciekawi bohaterowie umilą nam czas.

"Wyspa Mgieł" to interesująca powieść fantasy, w której wszystko może się zdarzyć. Biedna dziewczyna pozbawiona przeszłości, będzie szukała drogi na odnalezienie swojej przyszłości. Ale ostrzegam, to dziewczyna, którą jedni pokochają, a drudzy znienawidzą. Jeśli chcesz się drogi czytelniku przekonać do której grupy trafisz, koniecznie przeczytaj. Polecam.

Pokaż więcej

 


Regulamin promocji "Zdobądź punkty za recenzje"

1. Organizatorem konkursu jest GANDALF Sp. z o.o. z siedzibą w Łodzi przy ul. Beskidzka 37, 91-612 Łódź, wpisana do Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla Łodzi-Śródmieścia w Łodzi, XX Wydział Krajowego Rejestru Sądowego, za numerem KRS 0000381992, posiadająca NIP 527-26-52-185, posiadająca kapitał zakładowy w wysokości 17 205 000.00 zł wg stanu na dzień 01.08.2011r.

2. Konkurs przeprowadzany będzie na stronach księgarni internetowej Gandalf.com.pl, prowadzonej pod adresem URL https://www.gandalf.com.pl

3. W konkursie może wziąć udział każdy, kto w dowolnym tygodniu trwania konkursu prześle drogą elektroniczną recenzję wybranego przez siebie produktu (książki, zabawki, gry, płyty, perfumy, kosmetyki, itd.) z oferty księgarni Gandalf (zamieści ją pod danym produktem w przygotowanym formularzu).

4. Recenzja powinna być przesłana do sklepu www.gandalf.com.pl za pomocą przycisku "wyślij recenzję" pod opisem produktu oraz zaznaczeniem opcji 'zgłoś recenzję do konkursu' (użytkownik musi być zalogowany, aby opcja była aktywna).

5. Recenzja powinna być oryginalna, nigdzie niepublikowana oraz powinna być wynikiem własnej intelektualnej pracy uczestnika.

6. Na potrzeby konkursu za moment nadesłania recenzji uznaje się moment, w którym zostanie ona zapisana na serwerze księgarni internetowej www.gandalf.com.pl. Przesyłając recenzję autor wyraża zgodę na nieodpłatne publiczne udostępnianie recenzji na stronach www.gandalf.com.pl w nieograniczonym czasie.

7. W konkursie nie mogą brać udziału pracownicy i przedstawiciele księgarni Gandalf.

8. Uczestnik konkursu powinien podać organizatorowi dane osobowe niezbędne do zawiadomienia o wygranej przewidzianej niniejszym regulaminem (adres e-mail).

9. Spośród nadesłanych recenzji komisja Księgarni Gandalf w każdy poniedziałek przez czas trwania konkursu będzie wybierać najciekawszą recenzję tygodnia. Autorowi tej recenzji zostanie przyznana nagroda. O wygranej autor zostanie powiadomiony pocztą elektroniczną w ciągu 7 dni roboczych.

10. Nagrodą główną jest przyznanie 15. pkt. w sklepie www.gandalf.com.pl oraz bon o wartości 50 zł na zakupy do gandalf.com.pl przy minimalnej wartości zamówienia 50 zł.

11. Organizator ma prawo przyznania drugiego miejsca i 10 pkt. w sklepie Gandalf, trzeciego miejsca i 8 pkt. w sklepie Gandalf. Organizator zaznacza, że przyznanie miejsc drugiego i trzeciego nie jest obligatoryjne a uzależnione od wartości merytorycznej recenzji.

12. Nagroda może mieć wyłącznie postać określoną niniejszym regulaminem, regulamin nie przewiduje możliwości wypłaty jej równowartości w gotówce lub zamiany na inną nagrodę rzeczową.

13. Każdy ze zwycięzców konkursu wyraża zgodę na opublikowanie jego imienia, nazwiska oraz adresu e-mail na stronach serwisu Gandalf.com.pl. W przypadku braku możliwości skontaktowania się ze zwycięzcą w ciągu 7 dni od zakończenia konkursu nagroda przepada.

14. Księgarnia Gandalf dokłada wszelkich starań by zgromadzone przez nią dane osobowe uczestników konkursu podlegały ochronie przewidzianej w przepisach prawa dotyczących ochrony danych osobowych, w tym na zasadach Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) oraz obowiązującej ustawy o ochronie danych osobowych.

15. Administratorem danych osobowych uczestników konkursu, udostępnionych Księgarni Gandalf jest Gandalf Sp. z o.o. z siedzibą w Łodzi przy ul. Beskidzkiej 37, tel. +48 42 252 39 23, posługująca się adresem e-mail: info@gandalf.com.pl

 

17. Dane osobowe przetwarzane są na podstawie zgody wyrażonej dobrowolnie przez uczestnika konkursu, w celu przeprowadzania konkursu, tj. wyłaniania zwycięzców i przyznawania nagród, wydawania, odbioru i rozliczania nagród.

 

18. Dane osobowe uczestników konkursu są przechowywane przez okres trwania konkursu lub do momentu złożenia przez uczestnika konkursu sprzeciwu wobec przetwarzania jego danych osobowych.

 

19. Dane osobowe uczestników konkursu mogą być przekazywane podmiotom wspierającym Księgarnię w świadczeniu usług drogą elektroniczną, w tym przede wszystkim dostawcom usług informatycznych oraz podmiotom zapewniającym wsparcie oraz działanie narzędzi i systemów informatycznych Administratora, a także podmiotom współpracującym przy prowadzeniu akcji marketingowych.

 

20. Każdy uczestnik konkursu ma prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia, żądania ograniczenia przetwarzania oraz ich przenoszenia. Ponadto, uczestnik konkursu ma również prawo do wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania jego danych osobowych. Ponadto, uczestnikom konkursu przysługuje prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego, tj. do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych. 

 

21. Podanie danych osobowych przez uczestnika konkursu jest dobrowolne, ale niezbędne w celu wzięcia udziału w konkursie (e-mail), a w przypadku zwycięzców w celu otrzymania nagrody (imię i nazwisko).

 

22. Księgarnia stosuje odpowiednie środki techniczne i organizacyjne zapewniające ochronę przetwarzanych danych osobowych. Szczegółowe zasady przetwarzania danych osobowych uczestników konkursu wykorzystywanych przez Księgarnię zostały opisane w Polityce prywatności i wykorzystywania plików cookies, która dostępna jest tutaj.

 

 

zamówienie tradycyjne
Brak produktów w koszyku
Brak produktów w koszyku

4.99

14.99

14.99

2.45

2.84

4.96

2.99

2.99

8.99

1.99

Łączna wartość zamówienia: 0 zł0 zł
Dostawa i płatność › Płatność › przejdź do koszyka
rozwiń
Wpisz numer
Swojego zamówienia (xxxxxx/rrrr)
Sprawdź