wpisz minimum 3 znaki

 

NAGRADZAMY AUTORSKIE RECENZJE
CZYTAJ, GRAJ, OGLĄDAJ, SŁUCHAJ, BAW SIĘ, PISZ I WYGRYWAJ!

W KAŻDY PONIEDZIAŁEK wybieramy najlepsze recenzje spośród wszystkich zgłoszonych.


Nagrodą za najlepszą recenzję jest BON 50zł OD GANDALF.COM.PL

 

 

Dodatkowo za recenzje przynajemy punkty lojalnościowe, które będą dodane
do Twojego konta i pozwolą Ci opłacić zamówienie!

Autor pierwszej otrzyma 15. pkt. do konta klienta,autor drugiej 10. pkt. i trzeciej - 8. pkt.
 

Recenzje, które będą punktowane muszą mieć od 400 do 3000 znaków.
Aby zdobyć punkty musisz być zalogowany.

 

DUŻO CZYTAJ, DUŻO PISZ, WYGRYWAJ NAGRODY!

1/12/2017

Walec

15.00 pkt.

Gra Tajemnicze Domostwo

Świetny Icebraker który można wyciągnąć w zasadzie w każdym towarzystwie. Tytuł może się mocno kojarzyć z Dixitem, i czasem ludzie wręcz grają kartami z obu gier zamiennie, ale wbrew pozorom gry te są zupełnie różne.
W Dixicie nie wszystko zawsze musi sie udać, rozgrywka zależy w dużej mierze od tego co powie gracz. W Tajemniczym Domostwie wszystko to co może "wykminić" gracz ogranicza się do wyboru jednej z X kart. Nie świadczy to bynajmniej o tym, że gra jest płytsza czy o tym, że daje mniej możliwości ? jest po prostu inna, a my mamy większą pewność, że rozgryka będzie bardziej graczo-odporna.
Grafiki zawarte na kartach dużego formatu dają duże pole do popisu jeśli chodzi o wyobraźnię. Mechanika fajnie współgra z tematem gry. Mimo, że gracze mają swoje własne zestawy podejrzanych, istnieje w grze mechanizm, który sprawia, że gracze mogą sobie pomagać nawzajem, chociażby szybciej rozwiązując swoje zagadki i tym samym ograniczając możliwości wyboru innych graczy.
Ogólnie ? bardzo polecam. Z 200+ gier to jedna ulubionych gier mojej żony:)

23/11/2017

Margo

15.00 pkt.

Kolekcja nietypowych zdarzeń - mobi, epub

Tom Hanks jako pisarz nie zawodzi. Płynnie i gładko przelał na papier to, co chodziło mu po głowie. Opowiadania stworzone przez Hanksa ukazują jego wrażliwą duszę artysty. Same historie - jak to w podobnych publikacjach - zdarzają się dobre i nieco mniej dobre, jednak nie można powiedzieć, że liczy się na szybki koniec lektury. Opowiadania Hanksa najlepiej dawkować sobie niczym lek na jesienną słotę, pluchę i wszechobecną szaro-burość - a jeśli któreś zamiast wprawić w dobry nastrój nieco Was przygnębi (tak, zdarza się również i to), należy spokojnie przetrawić przeczytaną treść i przejść do kolejnej historii. Bo po niesmacznej czekoladce, zostaje jeszcze cała bombonierka. Tom Hanks w swoim debiucie sięga po tematykę tak różnorodną, jak różne były odtwarzane przez niego role. Nie zamyka się w konkretnym miejscu, czasie czy przestrzeni - tworzy światy barwne, ale przerażająco prawdziwe. Wiele z opisywanych przez niego wydarzeń mogło mieć miejsce w rzeczywistości, wiele opowiadań traktujących o normalnym, śmiertelniczym życiu na pewno miało. Ale autor nie zostaje jedynie przy ukazaniu wydarzeń znanych nam z życia codziennego, czy takich o dużym prawdopodobieństwie. Hanks moi drodzy sięga również po... fantastykę!

Tak różnorodna i różnogatunkowa tematyka opowiadań sprawia, że książka ta do ostatniej strony nie nudzi czytelnika, a nawet wielokrotnie zaskakuje - a to swym realizmem, a to wręcz odwrotnie - swoim fantastycznym charakterem. Pomiędzy opowiadaniami znalazły się nawet fikcyjne felietony niejakiego Hanka Fiseta. A obok felietonów przeczytacie o grupie bardzo nowoczesnych, a nawet do bólu współczesnych przyjaciół, o problemach rodzicielskich, samotnym wychowywaniu dzieci i relacjach na linii dziecko - rodzic, o przedziwnych fanaberiach pewnego bogacza, a nawet historię pewnej gwiazdki z 1953 roku. To oczywiście nie wszystko, najlepsze kąski zostawiam Wam na deser i niespodziankę - dajcie się zaskoczyć.

W "Kolekcji nietypowych zdarzeń" ujęło mnie to, w jak dużym stopniu Tom Hanks potrafi wejść w skórę swoich bohaterów. Parokrotnie nawiązuje do swojego fachu opierając historię na życiu gwiazd filmowych i aktorskim ciężkim kawałku chleba, co faktycznie nie powinno dziwić. Jednak kiedy wciela się w postać samotnej matki (silnej i niezależnej), która stara się odtrącić natrętnego zalotnika, nie możemy wyjść z podziwu nad bujną (w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu tego słowa) wyobraźnią autora.

To co chcę powiedzieć na końcu powinnam właściwie ogłosić już na wstępie - dajcie szansę Tomowi Hanksowi. Niezależnie od tego czy podziwiacie go jako aktora, czy też nie, czy odpowiada Wam jego gra aktorska, czy też omijacie jego filmy szerokim łukiem. Aktor jako pisarz krótkich form sprawdził się w stu procentach - w "Kolekcji nietypowych zdarzeń" nie ma ani grama amatorstwa, czytamy kolejne opowiadania, dziwiąc się wręcz - dlaczego tak długo kazał nam na siebie czekać?

Miejmy nadzieję, że Hanks-pisarz zaskoczy nas jeszcze nie raz. Bardzo na to liczę, a Wam serdecznie polecam tę debiutancka pozycję.
(pełna rec. na: thebooksspot.blogspot.com)

14/11/2017

Janpol

15.00 pkt.

Cdn

Jubileuszowy, dwupłytowy album, zawierający największe przeboje Zespołu nagrane na nowo. W nowych wersjach nagrania brzmią współcześniej a teksty łatwiej docierają do słuchacza. To moje odczucia. Pewnie wielu dotychczasowych fanów uzna nowe wersje za "świętokradztwo", to ich problem a my cieszmy się nową odsłoną na 25-lecie Zespołu. Jeśli chodzi o formę wydania to kartonowe okładki w pudełku, które trudno otworzyć, nie są wymarzonym rozwiązaniem. Tego nie zmienimy ale muzyka broni się sama.

10/11/2017

Elwira D.

15.00 pkt.

Trefl Gra 5 sekund junior

Gra pomaga w tym, aby szybko się skupić, sięgnąć do "bazy" pamięci i wyrazić swoje myśli. To przyda się w szkole, podczas pytań nauczyciela w klasie czy na sprawdzianach. To łagodne oswojenie ze stresem odpytywania publicznego. Pytania są łatwe, ale nawet mi odpowiadając na te trudniejsze odpowiedzenia na nie w wyznaczonym czasie sprawia kłopot. Czyli nie jest przesądzone, że dorośli vs dzieci zwyciężą :). Liczą się sprawności wymienione powyżej.

31/10/2017

wincz

15.00 pkt.

Labirynt duchów Tom 4

"Labirynt Duchów" to ostatnia część duchowej uczty. Dobrze znana czytelnikowi historia, która otula tym samym ciepłem, ale jest opowiedziana w trochę inny sposób.

Wątki silnie rządzą naszymi emocjami. Nie jest to trudne, gdy na jaw wychodzą nowe motywy zbrodni i wielopokoleniowe tajemnice, a sytuacje, w które wplątani są bohaterowie, są kręte niczym tytułowy labirynt. Z drugiej strony, niejednokrotnie miałam wrażenie, że mogłabym usiąść przy stole z rodziną Sempere, którą znam niczym starych znajomych, natomiast nowe, niezmiernie wyraziste postaci nadały opowieści świeżości.

Historia wciąga i angażuje czytelnika. Porwie człowieka, który nie zna poprzednich części powieści, a powracającemu da uczucie sytości i chęć wybrania się ze swoim mentorem na Cmentarz Zapomnianych Książek.

"Labirynt Duchów" to niemal 900-stronicowa uczta, przepełniona magią i nostalgią, które skłaniają do refleksji, a barwny i zabawny język pisarza utrzymuje wszystko w poetyckiej konwencji. To idealna książka na jesienny wieczór, która rozpieści każdego czytelnika Zafona i pozostawi go z pytaniem "A co dalej?".

28/10/2017

Amanda

15.00 pkt.

Mirror, mirror

Przyznam szczerze - po Mirror, Mirror nie spodziewałam się zbyt wiele. Intrygowało mnie znane nazwisko z okładki i myśli, ile tak naprawdę było tam wkładu Cary, a ile Rowan Coleman, jednak wiecie co? Chociaż nadal nie wiem, jaki był podział pracy tych pań, bo niestety Coleman w tej książce jest tylko duchem i nie ma nawet śladu jej podziękowań, czy choćby słowa do czytelników (i to chyba jedyna wada, jaka rzuciła mi się w oczy), to jednak odpuszczam swoje śledztwo na rzecz skupienia się na tym, jak bardzo podobała mi się ta książka. Bo naprawdę mi się spodobała. Zarówno pod względem fabuły, która intryguje już od samego początku i pozostaje taka do samego końca, jak i świetnie wykreowanych bohaterów. Początkowo czułam jakąś nutę klimatu Johna Greena, jednak im dalej w fabułę, tym byłam przekonana, że ta historia jest o wiele lepsza od książek Zielonego! Co więcej, mam wrażenie, że Mirror, Mirror to świetny materiał na ekranizację i bardzo bym się cieszyła, gdyby takowa powstała. A tymczasem czekam na kolejną książkę tego duetu, a Wam serdecznie polecam lekturę, z której czuję, że zadowoleni będą nie tylko młodzi, ale też i ci, którzy lata odkrywania prawdziwego ja mają już za sobą.

22/10/2017

wiolaw

15.00 pkt.

Przygoda z Panem G.

Właśnie skończyłam czytać Przygodę z Panem G, nie mogłam się od niej oderwać, zaczęłam czytać i wiedziałam że nie przerwę tylko jednym oddechem czytałam do końca. Trudno powiedzieć świetna książka bo temat trudny, smutny ale mimo to jest to świetna książka. Język lekki, dystans do siebie, choroby, otoczenia, lekkość tematu i tym bardziej ogromny podziw dla autorki za słowa bo czytać o chorobie nie jest łatwo a tym bardziej o raku, i to jeszcze takim który bezczelnie zamieszkał sobie w mózgu i prowadzi bądź co bądź nie równą walkę jego cel to zniszczyć a chorego: nie poddać się , walczyć i zwyciężyć, a wiemy jak źle się choruje w naszym kraju. Brawo dla autorki za przeplatanie opisu zmagań w codzienności i walki z intruzem informacjami medycznymi i wstawkami o treningu mózgu w proporcjach w sam raz, nie przesadzonych i napisanych językiem zrozumiałym dla laika nie mającego nic wspólnego z medycyną. Jak zawsze po takich lekturach nasuwa się pytanie : po co biegniemy, po co kopiemy się nawzajem, nie szanujemy siebie i życia gdy jest ono tak kruche i ulotne, a za zakrętem ulicy którą biegniemy może na nas czekać taki Pan G.Doskonała lektura dla tych którzy walczą z chorobą bo pokazuje że walka ma sens, ich bliskich bo pokazuje że bez ich wsparcia byłoby ciężej i dla tych którym się wydaje że nic złego nie może ich spotkać bo niczego nie dostaliśmy w życiu na wyłączność.

15/10/2017

Bronek

15.00 pkt.

Światło nocne

Bardzo kobieca, szczera, wpadająca w ucho, właściwie kontynuacja "Prądu", ale nieco dojrzalsza. Teksty niezawodnie proste i głębokie zarazem, a zaśpiewane delikatnie i z pazurem, zależnie od nastroju w piosence. Niemal każdy kawałek może wpaść w ucho. Idealna na prezent, nawet bez okazji, na przykład dla trzydziestolatki wijącej gniazdo dla swojej rodziny. Jest chyba pewien próg wrażliwości i życiowego doświadczenia, który trzeba przejść, by dać się porwać nastrojowi muzyki Natalii Przybysz.

6/10/2017

Nauka to też sztuka

15.00 pkt.

Rok w Krainie Czarów

Kocham serię Rok w... od samego początku jej powstania i z każdą nową książką jestem coraz bardziej zachwycona. Tym razem po raz pierwszy przeniosłam się do zupełnie odrealnionego miejsca, którym jest kraina czarów! Dla dzieci jest to dodatkową okazją do rozwoju wyobraźni i tworzenia niesamowitych historii, nawet po zamknięciu książki.

Tradycyjnie, na pierwszych stronach możemy przeczytać parę słów o każdej z występujących w książce postaci. Warto od tego zacząć, a potem, ze strony na stronę, obserwować, co wybrana przez nas osoba robi. Każdy bohater ma tutaj swoją historię i od uwagi czytelnika zależy, czy w pełni ją dostrzeże... Bohaterów jest wielu - wszyscy wyjątkowi i sympatyczni. Spotkamy tu czarownicę z zamiłowaniem do porządku, leśne licho (oj, niezły z niego rozrabiaka!), potwora, który nie mieści się w kadrze, autora książki, wróżkę Kwiatuszkę i wiele innych.

To pierwsza książka z serii Rok w? która jest osadzona w bajkowym klimacie. Do tej pory odwiedzaliśmy wszystkie miejsca, które dziecko zna ze swojego życia (las, przedszkole), a teraz przyszedł czas na rozwinięcie żagli wyobraźni. Cudowne jest tu również to, że Nasza Księgarnia nie pozwala na stereotypy i Czarownica oraz wilk z Czerwonego Kapturka są tu postaciami pozytywnymi.

Jak cała seria, również ta książka jest dostosowana do małych rączek. Duży format i twarde kartki ułatwiają przeglądanie. Warto przy tym śledzić najpierw los jednego bohatera i szukać go na każdej ze stron. W ten sposób poznamy jego całą historię, możemy coś o nim opowiedzieć i w podobny sposób obserwować pozostałe postacie. Tradycyjnie można też tu dostrzec zmiany pór roku i warto zwracać dzieciom na to uwagę.

Wielkie brawa dla Macieja Szymanowicza za wesołe ilustracje, wielką wyobraźnię i poczucie humoru. Książkę już wzięłam ze sobą do gabinetu logopedycznego i z radością przeglądam ją z moimi małymi pacjentami. Są zachwyceni!

Uwielbiam publikacje Naszej Księgarni za ich staranność, porządne wykonanie i nieustanne myślenie o tym, aby odbiorca był zadowolony. Jestem głęboko przekonana, że dzieci z radością zanurzą się w bajkowy świat i z wypiekami na twarzy będą oglądać książkę i opowiadać, co się w niej dzieje. Na pochwałę zasługują również piękne ilustracje autorstwa Macieja Szymanowicza (którego zdążyłam już poznać w książce ?Co robi język za zębami?) oraz wesoła fabuła. Przy każdym przejrzeniu tej książki dostrzec można coś nowego i właśnie to jest w niej piękne. Dajmy zatem dzieciom pole do popisu ? niech rozwijają swoją wyobraźnię i rozmawiają z nami o tym, co najważniejsze w ich dziecięcym świecie fantazji.

Pokaż więcej

Któż z nas za dzieciaka, lubiąc szkołę czy nie, nie przerabiał zeszytu na dziennik lekcyjny i z marsową nauczycielską miną nie spoglądał na zgraję rówieśników, lalek czy maskotek, grzecznie (lub nie) czekających na rozpoczęcie lekcji? Przyznajcie - każdy z nas co jakiś czas wcielał się w rolę nauczyciela, sprawdzał obecność, stawiał oceny, wpisywał uwagi, wzywał rodziców na wywiadówkę...
Z Dziennikiem lekcyjnym Liliany Fabisińskiej taka zabawa może być ciekawsza, kreatywniejsza, łatwiejsza i przede wszystkim milsza dla oka. Ów dziennik zawiera w sobie wszystko, czego małoletni ?nauczyciel? potrzebuje do fajnego poprowadzenia lekcji. Wszystko podane jak na tacy - lista obecności, rubryczki na oceny, plan lekcji, scenariusz okolicznościowej akademii, przykładowy dyplom, przykładowe świadectwo ukończenia szkoły, wzorcowy protokół z wycieczki itd. A wszystko to w kolorowej, graficznie pięknej otoczce. Nic, tylko brać dziennik pod pachę, wezwać uczniów i puścić wodze fantazji, wcielając się w postać (niekoniecznie)ulubionego nauczyciela. A tym młodziutkim adeptom sztuki nauczycielskiej, którym zabraknie kreatywności lub pomysłów, autorka Dziennika serwuje gotowce, dzięki którym przeprowadzenie lekcji nie powinno stanowić problemu dla nikogo. Oczywiście niezbędnym warunkiem jest tutaj umiejętność czytania i pisania, na szczęście niekoniecznie płynnego i na poziomie studenckim.
Dziennik, jak pisałem wyżej, zawiera sporo przykładów z różnych dziedzin szkolnego życia. Zaznaczam jednak (i jako rodzic mocno to doceniam), że autorka Dziennika prócz tych gotowców przygotowała sporo miejsca na własne inwencje dzieci-nauczycieli i często zachęca je do kreowania i wdrażania w życie własnych pomysłów uświetniających zabawę w szkołę. Nie jest to więc tylko zestaw tabelek do wypełniania, lecz dobrze przemyślany zestaw pobudzający wyobraźnię, szlifujący czytanie i pisanie oraz zachęcający do organizowania różnych związanych ze szkołą zabaw.
Jako ojciec, z zakupu tego Dziennika dla swojej 8-letniej córki jestem bardzo zadowolony.
Na koniec - uwaga rodzice! Kupując ten Dziennik ryzykujecie, że własny dzieciak każe wam usiąść przy stoliku, napisać dyktando, a na koniec postawi dwóję! I nie ważcie się skarżyć, bo po wywiadówce może być jeszcze gorzej...

Gra warta zainteresowania. Zakupiłem w ciemno i muszę przyznać, że chętnie będę do niej wracał. Pierwsze dwie rozgrywki mogą zająć więcej czasu który musimy poświecić na zapoznanie się z mechaniką oraz kartami. Każda kolejna natomiast sparwia że jesteśmy coraz bardziej świadomi swoich ruchów i gra przebiega płynnie. Gra posiada wiele możliwości zdobywania punktów i do samego końca nie jest pewne który z graczy wygra.
Niestety jest kilka rzeczy do których można się przyczepić, wszystkie związane z wykonaniem:
1) wykonanie elementów: metaliczna farba z kostek sciera się bardzo szybko. W zasadzie po otworzeniu opakowania kostki już wyglądają jak używane co trochę smuci.
2) grafiki na kartach: co karta to inny styl grafiki, raz zdjecia, raz ilustracje, wygląda jakby każda pochodziła z innej gry. Szczęście w tym, że podczas rozgrywki bardziej się skupiamy na działaniu kart niż na ich grafikach więc można przetrwać
3) pudełko (a właściwie jego wnętrze): elementy latają w pudełku, przydałaby się wypraska która trzymałaby wszystko w ryzach - wówczas może kostki nie ścierałyby się tak szybko
4) planszetki graczy: niestety zaproponowane przez twórców rozwiązanie woła o pomstę do nieba:/znaczniki jeżdzą po planszetkach jak po lodzie i nawet najmniejsze przypadkowe trącenie sprawi że znaczkiki poprzesuwają się na losowe pozycje. Rozwiązaniem jest tutaj darmowa aplikacja na smartfona/tablet która symuluje planszetkę graczy, a dzięki której możemy śledzić każdy zasób.
Pomijając powyższe problemy (możliwe dzięki którym cena gry nie jest wygórowana) warto zagrać w Terraformację Marsa. Nie bez powodów zdobyła tyle wyróżnień. Pozdrawiam

19/11/2017

Czytanie Naszym Życiem

8.00 pkt.

Jak zawsze

Tylko spójrzcie na tę okładkę! To po prostu jedna wielka zapowiedź tego, co znajdziecie w środku - a tam są bardzo intrygujące treści... Zygmunt Miłoszewski poprowadził dwie narracje: Grażyny i Ludwika. Dzięki temu stworzył przezabawne i do bólu prawdziwe portrety przeciętnej kobiety i przeciętnego mężczyzny. Z niesamowitą płynnością przedstawił relację pary staruszków, która ma okazję powrócić do swoich młodych pięknych ciał i przeżyć coś, o czym nawet nie śnili.

Nie da się ukryć, że Miłoszewski otwarcie mówi o seksualności człowieka. Pisze o tym w bardzo zabawny i lekki sposób, bo przecież nie ma żadnego sensu w ukazywaniu zdeformowanej rzeczywistości, w której na pewno nie żyjemy. Prawda jest taka, że każdy człowiek (a przynajmniej znaczna większość!) żartuje sobie ze spraw intymnych. Jednak w "Jak zawsze" sytuacja jest jeszcze zabawniejsza, bo dotyczy pary, która ma spory staż w związku... Czy w ich życiu coś jeszcze może się zmienić, czy znowu z westchnięciem powiedzą: "jak zawsze"?

Grażyna i Ludwik przenoszą się w czasie do lat 60. XX wieku. Niestety, nie mogę zbyt wiele powiedzieć o tym czasie, ponieważ nie było mnie jeszcze wtedy na świecie. Ale z opowieści, które znam dzięki rodzicom, mogę zdecydowanie powiedzieć, że poczułam klimat tamtego okresu.

W "Jak zawsze" znajdziecie mnóstwo pozytywnych emocji. Będą momenty, które Was rozśmieszą, a niektóre być może wzruszą... Jednak nie mogę powiedzieć, że jest to książka idealna. Ma swoje wady. Autor nie wykorzystał do końca wszystkich swoich pomysłów, co skutkowało tym, że w pewnym momencie poczułam niedosyt. Czegoś mi tu zabrakło. Co więcej, mam drobne wątpliwości odnośnie oryginalności całej tej historii. Ale dużo zależy od Waszego podejścia, dystansu do świata i ludzi oraz od tego, czy znacie inne książki Zygmunta Miłoszewskiego. Autor do tej pory pisał kryminały, a "Jak zawsze" jest zupełnie inną formą literacką, co niektórym może przeszkadzać.

Podsumowując, "Jak zawsze" polecam tym osobom, którym historia Polski nie jest obca, lubią dobry humor i szczyptę erotyzmu.

9/11/2017

Katarzyna Kat

8.00 pkt.

Marzena M.

Marzena M_ to przyjemna książka powstała we współpracy dwóch autorek - Pauliny Płatkowskiej i Agnieszki Jeż. To moje pierwsze spotkanie z twórczością kobiet i szczerze mówiąc czegoś mi w tej książce brakowało.
Marzena to główna i tytułowa bohaterka, solidna, zwariowana i bardzo podobna charakterem do Bridget Jones w połączeniu z Judytą z powieści Katarzyny Grocholi - "Nigdy w życiu". Ma męża Mareczka, córkę Dominikę, nazywaną Niką i utrzymuje dobre stosunki ze swoją matką. Pracuje jako fotoedytor w "Być kobietą" i jest zadowolona ze swojego życia. Jednak jak wiadomo los bywa przewrotny. Jej życie nagle zostaje wywrócone do góry nogami. Okazuje się, że mąż, który w stosunku do niej jest oziębły, mało romantyczny, nie okazuje jej żadnych uczuć, ma na boku nie jedną, a kilka innych kochanek. Kobieta rozpoczyna swoją walkę o lepsze życie, chce zacząć wreszcie myśleć o sobie bez oglądania się na bezrobotnego artystę, swojego męża. Kiedy porywa ją wir poszukiwania nowego życia i miłości, orientuje się, że świat jest pełen dziwnych ludzi, którzy nie do końca oczekują tego samego co ona. Po lekturze tej książki, moje ogólne wrażenie, no cóż tu ukrywać. Trochę kiepskie. Fakt - książka przyjemna, dobry sposób na zabicie czasu, ale to książka z tych, które przeczytasz, odłożysz na półkę i nic więcej. Szkoda, bo zapowiadała się całkiem dobra lektura. Moim zdaniem największym minusem tej historii jest zbytne podobieństwo do twórczości Katarzyny Grocholi. Już od pierwszych stron czułam, że skądś znam tę historię, a utwierdziłam się w tym przekonaniu wtedy, kiedy autorki same wskazały powieść "Nigdy w życiu", gdy Marzena planowała budowę domu. Postać córki, Dominiki, również nie przypadła mi do gustu. Nastolatka podchodząca do życia poważniej niż czterdziestoletnia matka, to troszeczkę mi nie pasowało. Do głównych pozytywnych cech książki mogę zaliczyć poszukiwania miłości, które rozpoczęła Marzena. Momentami były niesamowicie zabawne, a zarazem takie prawdziwe. Randki umówione z osobami poznanymi na portalach internetowych to jednak nie jest dobry sposób na założenie prawdziwego związku. Myślę, że jeśli ktoś z Was lubi obyczajówki, które nie wymagają zbyt wielkiego zaangażowania, ale potrafią zainteresować to ta pozycja będzie dla Was.
Jeśli jesteście ciekawi tej historii, chcecie sprawdzić czy słusznie dostrzegam zbyt duże podobieństwo w tej historii do książek innych autorów, to nie zwlekajcie dłużej. Sięgnijcie po tę książkę i sami oceńcie, czy było warto, czy też nie.

1/11/2017

Dulcyna

8.00 pkt.

Byłbym zapomniał...

Pan Pazura jest moim ulubieńcem w rolach komediowych i kabarecie. Przeczytałam jego biografię i okazuje się, że miał skomplikowane losy. Został aktorem bo był zdolny artystycznie już w szkole. Potem szybko został dostrzeżony przez środowisko i wypłynął na szerokie sceny. Czasem się wzruszałam podczas czytania. Życie artysty ma też inną stronę i prywatnie może przynieść dużo cierpień. Trzymam kciuki, żeby pozostał Pan dobrym ojcem dla dzieci i był szczęśliwy z Edytą.

25/10/2017

EwKa

8.00 pkt.

Kołolabirynt 118 stopni

Świetna zabawka dla całej rodziny. Sprawdziła się dla 6 latka, 8 latka i dla o wiele starszych rodziców :) Uczy cierpliwości, świetnie wspomaga koordynację wzrokowo ruchową, bawiąc się tą zabawką nie ma możliwości ustąpienia dziecku i dania mu możliwości wygranej, musi poradzić sobie z uczuciem przegranej ale jednocześnie daje dużą setysfakcję pokonując swoje słabości i różne trudne przejścia. POLECAM

22/10/2017

Książki Moni

8.00 pkt.

Różowy plecaczek

Ta niepozorna sówka to tak naprawdę tekturowy plecaczek skrywający zestaw, który oczaruję każdego przedszkolaka. Sam plecak sprawdzi się idealnie jako teczka na prace plastyczne. Cztery książeczki zapewnią dziecku zabawę na wiele godzin. Książeczka pełna zabaw i wspaniałych zabaw, to zestaw labiryntów i łamigłówek, które pozytywnie wpływają na rozwój dzieci. Wewnątrz znajduję się również książeczka do kolorowania i książeczka z rysunkami. Są to kolorowanki, a w jednej z nich można dorysować własne elementy. Ten plecaczek to zestaw kreatywnych zabaw, a 3000 naklejek dołączonych do zestawu idealnie uzupełniają ten pakiet. Moja córeczka była zachwycona!

15/10/2017

Tysiąc Żyć Czytelnika

8.00 pkt.

Dwór skrzydeł i zguby Dwór cierni i róż, Tom 3

Trzeci i ostatni zarazem tom. Ma to w sobie wielkie znaczenie. Wszyscy oczekują wspaniałego rozwiązania historii, które zatrząśnie całym naszym światem, złamie i poskleja nasze serce, doprowadzi do łez i sprawi, że do końca życia zapamiętamy daną serię. Cóż mam obijać w bawełnę, tak było. Zakochałam się we Dworach dawno, dawno temu. Przez ten czas moja miłość wyblakła, a jednak wystarczyło 150 stron tej książki, by moje serce znowu zaczęło fikać z radości, a łzy (na przemian szczęścia i smutku) płynęły po moich policzkach. Całkowicie się zatopiłam w lekturze i gwarantuję, że was też to czeka. <br> <br> Jeśli czytaliście poprzednie części i wam się podobały to ta będzie spełnieniem waszych marzeń. Wyobraźcie sobie, że wszystkie fantastyczne wątki zostały wzmocnione razy dziesięć. Co to znaczy? Przede wszystkim zaprezentowano nam naprawdę sporo wspaniałych wątków pełnych akcji. Pani Maas nie zawiodła entuzjastów wojny w książce o wojnie i poświęca jej znaczną, przeważającą część książki. Opisywane są przygotowania, szpiegowanie, akcje ratownicze, bitwy, rozmowy pokojowe, a także wiele, wiele innych. Nadało to książce niesamowitego klimatu, a naszym sercom wspaniałego rytmu. Kolejną sprawą, na której się nie zawiedziecie jest wątek miłosny. Rhysa było mnóstwo, a czułych i wspaniałych scen pomiędzy Feyrą a naszym bohaterem także nie brakowało. Wszystko było idealnie wyważone, choć tym razem sceny między tą dwójką były zdecydowanie odważniejsze i ich liczba także wzrosła. Nie dziwiło mnie to, w końcu ta dwójka jest już naprawdę blisko siebie, jednak no nie poleciłabym Dworów w tym momencie, po przeczytaniu trzeciej części jakimś dwunastolatkom... No niestety wkroczyło to wszystko na naprawdę wyższy poziom.<br> <br> Mogę chyba dodać jeszcze, że nigdy nie żałowałam i nigdy nie pożałuję sięgnięcia po tę serię. Jest wspaniała, trafia dokładnie do naszego serduszka, a autorka ma pojęcie o tym jak pisać, by czytelnik był więcej niż zadowolony. Wciąga nas do samego serca historii, nakazuje stać murem za każdym bohaterem, a gdy dobiega to końca... Ach, seria dnia dzisiejszego wskakuje oficjalnie do grona moich ukochanych ulubieńców. Cieszę się, że dostałam prebooka, bo oficjalnie mogę stwierdzić, że tak go wymęczę, iż mu w pięty pójdzie, czytając najlepsze fragmenty. Kochani, zdecydowanie warto było czekać. Ach, czytajcie tą ostatnią część i pokochajcie tych bohaterów po raz ostatni. 10/10

Atlernatywne miasta Wars i Sawa, dzikie i szaleńcze. Dzielnica Cudów, słodka i bezpieczna, zawieszona w latach 30. ubiegłego wieku, lecz skrywająca mroczna tajemnicę. Na granicy tych światów balansuje Nikita, nieufna, odważna, mocna kobieta z wielkim sekretem i trudnymi relacjami z rodzicami. (Hmm, czy to nie przypomina Czasu Żniw?) To moje pierwsze spotkanie z Panią Jadowską, a że uważam że polscy autorzy są równie dobrzy jak zagraniczni to moje oczekiwania były ogromne. Nic wcześniej nie słyszałam o tej książce, a opis na tylnej okładce jest na tyle enigmatyczny, że nie wiedziałam czego się spodziewać. Najważniejsze przy wzięciu tej książki do ręki są ilustracje, piękne, cudowne, klimatyczne i oddające idealnie mroczność historii. Za to wielki plus dla wydawnictwa. Ale czy tylko mi brakowało właśnie równie pięknej mapki? Wydaje mi się że dużo łatwiej byłoby wejść w tą historię. I słownik, właśnie słownik trudnych określeń byłby super.
Do 120 strony było trudno, nawet bardzo, ale że zreguły nie porzucam książek to czytałam dalej. Autorka minimalnie tłumaczy realia wykreowanego świata, co jest troszkę uciążliwe w odbiorze, potem jednak akcja nabrała tempa i celu. Myślę że nawet sięgnę po kolejny tom. Polecam wszystkim wytrwałym i upartym, ale trud jest opłacalny, bo nagrodą jest świetna historia.

Pokaż więcej

15/12/2017

Michał Lipka

Życie i czasy Sknerusa McKwacza

PRZEŁAMUJĄC TABU

?Życie i czasy Sknerusa MacKwacza? wreszcie doczekały się wydania, na jakie ten komiks zasługiwał. Wszystko z okazji siedemdziesięciolecia powstania tytułowej postaci. Co jest w nich takiego niezwykłego? Przede wszystkim to, że ten wyróżniony nagrodą Willa Eisnera (komiksowym odpowiednikiem Oskara) album to nie tylko opowieść z najwyższej komiksowej półki, ale jednocześnie przełamująca tabu historia udowadniająca, że nawet w ramach serii przeznaczonej stricte dla dzieci można stworzyć coś ambitnego, co zachwyca i porusza czytelników niezależnie od ich wieku.

Jest rok 1877. Glasgow, Szkocja. Sknerus McKwacz kończy dziesiąty rok swego życia, ale urodziny to nie powód do świętowania, kiedy żyje się w biednej rodzinie, która na dodatek słynie ze skąpstwa. Wspomnienia o utraconej chwale rodu to jedyne, co pozostało ostatnim żyjącym jego członkom. Ojciec z okazji urodzin buduje Sknerusowi zestaw do czyszczenia butów, ale ponieważ praca powinna czegoś młodzieńca nauczyć, ojciec daje jego pierwszemu klientowi amerykańską dziesięciocentówkę; monetę w Szkocji bezwartościową. To oszustwo staje się doskonałą lekcją życia, moneta zaś, która stanie się w przyszłości determinującym życie kaczego bohatera talizmanem, symbolem i największym trofeum, zmobilizuje młodzika do wyruszenia do Stanów Zjednoczonych. Tam też zacznie się jego pełna wzlotów i upadków przygoda, która rzuci go w wir najważniejszych wydarzeń Ameryki aż do roku 1947, ukazując na tle zachodzących przemian historycznych spełnienie Amerykańskiego Snu. Karierę od pucybuta do miliardera, a zarazem przemianę z radosnego, pełnego nadziei chłopca w zgorzkniałego, samotnego starca?

Czy już sam powyższy opis brzmi Wam jak typowe dzieło sygnowane nazwiskiem Disneya? Absolutnie nie i to jest pierwsza odmiana, jaką oferują ?Życie i czasy Sknerusa McKwwacza?. Pierwsze z wielu złamanych tabu. Drugim jest wierność historyczna i odtworzenie realiów danych czasów. Może i w filmowym stylu, może rzeczywiście bardziej tak, jak chce tego od nas popkultura niż fakty, a jednak w sposób fascynujący, urzekający i przekonujący. Nawet pomimo tego, że mamy przecież do czynienia z komiksem humorystycznym. Kolejną rzeczą, jakiej nigdy wcześniej w opowieściach o kaczkach się nie spotkało, jest konkretne umiejscowienie akcji w czasie i na świecie. Komiksy z tej serii zawsze były ponadczasowe z tego też względu, że nie rozgrywały się w ramach konkretnych dat (a co za tym idzie i krajów). Don Rosa się tym nie przejął i dzięki tak prostemu i oczywistemu zabiegowi, pokazał realizm, prawdę i niezwykłą siłę. Wyłapywanie historycznych smaczków i powiązań między fikcją, a prawdą staje się dla czytelników prawdziwą przyjemności ? w zabawie tej pomagają rozległe komentarze autora, nigdy wcześniej w naszym kraju nie wydane.

Jednak prawdziwym tabu złamanym przez Dona Rosę jest śmierć. Ta i owszem, zdarza się w dziełach sygnowanych nazwiskiem Disneya, ale nigdy nie było w niej tyle realizmu i szczerości. Nawet jeśli dzieje się poza kadrem, potrafi ścisnąć za gardło, choć jednocześnie pozostaje daleka od łzawych zgonów słynnych kreskówkowych bohaterów.

Całość więc, pomimo humoru, posiada olbrzymi ładunek emocjonalny. Wzrusza, angażuje, bawi i uczy. Dla komiksów o Kaczkach jest tym samym, czym ?Powrót Mrocznego Rycerza? dla opowieściach o Batmanie. Zresztą ostatnim rozdziałem, kiedy to Sknerus po latach nieobecności w życiu publicznym (przez co uważany jest bardziej za legendę, niż postać autentyczną) mimo starczych dolegliwości, wraca do akcji by raz jeszcze pokazać do czego jest zdolny, wykazuje spore z ?PMR? podobieństwo. Podobne cechy wspólne wykazuje ?Sknerus?? z ?Forrestem Gumpem?, spotykając liczne postacie historyczne czy biorąc udział w znaczących wydarzeniach (katastrofa Titanica, gorączka złota, wynalezienie elektryczności etc. ? choć temat Drugiej Wojny Światowej pozostaje nietknięty). A wszystko to wspaniale zilustrowane, zadziwiająco realistycznie jak na dzieło z Kaczkami i uzupełnione o niezły nowy kolor.

A jak całość wypada edytorsko? Po prostu rewelacyjnie. Zachowano tu przekład z drugiego wydania, lepszy i wierniejszy oryginałowi niż w edycji z 2000 roku, która aż wołała o pomstę do nieba ? a na dodatek jeszcze go poprawiono. Są wpadki, zostawiono choćby nieprzetłumaczony okrzyk ?rik? (bogaty), ale są to drobiazgi niepsujące odbioru. Całość uzupełniają komentarze autora, zdradzające kulisy powstawania ?Życia i czasów?, nawiązania do dzieł innych artystów i wczesne wersje pomysłów oraz oferujące wgląd w szkice i niepublikowane rysunki. Do tego dochodzi przedruk dodatkowych rozdziałów znanych z drugiego tomu wcześniejszych wydań (pominięto ?Pierwszą dziesięciocentówkę?) i magazynu ?Kaczor Donald? (rewelacyjne ?Czy to jawa, czy sen??), najważniejsze fakty z życia Sknerusa, informacje o dedykacji D.U.C.K i drzewo genealogiczne, które kiedyś dołączono do ?Kaczora Donalda? jako plakat (należało uzupełnić na nim postacie zbierając naklejki). A wszystko to wydrukowane na dobrym, kredowym papierze i zamknięte w twardej oprawie.

Liczący niemal 450 stron tom robi wielkie wrażenie, ale większe robi jego zawartość. Sięgnijcie więc koniecznie, bo to jedno z komiksowych arcydzieł. Nieważne ile lat macie na karku, czy dopiero nauczyliście się czytać, czy może sądzicie, że w Waszym wieku czytać już nie wypada, bo i wzrok nie ten, i sił już brak ? każdy znajdzie tu coś dla siebie, a z każdą kolejną lekturą odkrywać będzie coraz to nowe rzeczy, tak w scenariuszu, jak i w cudowanie oddanych kadrach, w których króluje mnogość detali i humor sytuacyjno-obrazkowy.

15/12/2017

Hardcoreoo

Nazizm. Struktura władzy

Moją ulubiioną postacią był HItler

15/12/2017

Magda Pasieka

Rebel Gra Splendor

Gra bardzo emocjonująca. Początki gry były bardzo śmieszne i przypadkiem się wygrywało, później każdy polował już na jak najszybsze uzbieranie kamieni. Gra dla mniejszych i starszych graczy. Wszyscy z zacięciem walczą o to by wygrywać. Gorąco polecam. :)

Urban fantasy + postapo = Kate Daniels.

Przyjemna, lekka, niezobowiązująca książka... Fantasy jakich, śmiało to można powiedzieć, wiele. Jednak, mimo wszystko... jest to fantasy ciekawe, nawet jeśli nie jakoś szczególnie ambitne (a nie jest, to też powiedzmy sobie wprost). A o czym ono jest? :)

O niedalekiej, w sumie, przyszłości, w której znana nam cywilizacja leży w gruzach, a świat przenikają fale magii... Magii, która w znacznej mierze sprawiła, że technologia padła, a to, co jeszcze działa, działać przestaje wraz z kolejnymi magicznymi falami przetaczającymi się przez planetę. Na jakiej zasadzie to się dzieje - nie do końca wiadomo, efekt jednak jest niezaprzeczalny - kresowi znanej nam cywilizacji winne jest pojawienie się (powrót?) magii. A jakby tego było mało, wraz z magią na świecie pojawiają się i magiczne stwory... rzecz jasna takie, których raczej nie chcielibyśmy spotkać sam na sam w jakimś ciemnym zaułku - bo raczej nie chcielibyśmy spotkać w nim jakiegoś na ten przykład wampira, czy zmiennokształtnego, prawda? Jak widać - jest pięknie; chaos pełną gębą.

W tym wszystkim funkcjonuje sobie i żyje Kate Daniels - dziewczyna, w żyłach której płynie magia (tak, wiem jak to brzmi - nie wymagajmy wiele ;) , to tylko fantasy ;) ). Kate jest najemniczką z fajnym poczuciem humoru, która, dzięki swym umiejętnościom, ma z czego żyć, jak mało kto bowiem potrafi radzić sobie (dla siebie i dla innych) z zagrożeniami, których wcale nie jest wokół niej mało. Niby proste, lecz... nawet Kate będzie musiała wybrać - z kim trzymać, dla kogo walczyć i... przyjdzie też czas wyboru, co jest ważne dla niej.

Całość, jak widzicie... może i jest to całość jakiś wiele. Książka jednak, mimo wszystko, budzi ciekawość, a to przez super połączenie klimatów postapo i urban fantasy - takich połączeń, mimo wszystko, nie ma chyba na półkach z fantastyką jakoś szczególnie dużo. Gruzy cywilizacji, magiczne siły, mityczne stwory rodem z legend demolujące ulice... ma to swój urok i siłę oddziaływania ;)

Polecam ;)

Dziękuję Fabryce Słów za egzemplarz recenzencki.

Recenzja znajduje się także na moim blogu:
https://cosnapolce.blogspot.com/2017/12/magia-kasa-ilona-andrews.html

Przez lata szkolne jesteśmy bombardowani wiedzą z różnych dziedzin. Traumatyczne doświadczenie z jakimś przedmiotem często sprawia, że do końca życia omijamy wszelkie publikacje w tej tematyce. Fizyka jest pewnie największą zgrozą uczniów. Skomplikowane definicje, wzory i wiedza, która przekazywana jest młodym ludziom w sposób poważny i mało zachęcający do poszukiwania odpowiedzi zadane przez podręczniki pytania. Sama zostałam ofiarą systemu, który po kilku fascynujących latach miłości do przedmiotów ścisłych, w końcu zabił jakiekolwiek ciepłe uczucia do fizyki i chemii. Z tego powodu cieszę się, że powstają takie publikację jak Nie mamy pojęcia. Przewodnik po nieznanym wszechświecie, które pokazują, że te wszystkie skomplikowane wyrażenia może wytłumaczyć w naprawdę ciekawy sposób.

Pierwszym pytaniem, które pojawia się w naszych głowach po zobaczeniu okładki tego dzieła jest: ?Czy to książka na temat rzeczy, o których nic nie wiadomo??. Trochę tak. Jednak po co po raz setny tłumaczyć ludziom skomplikowane pojęcia, których znaczenie jest dla nich jasne? Wałkowanie tego samego w każdej publikacji jest po prostu nudne. Nie zachęca też do poszukiwania wiedzy w innych źródłach, a według mnie największym sukcesem książki popularnonaukowej jest to, że po jej skończeniu człowiek chce wiedzieć więcej!

Z tego powodu pozycja Nie mamy pojęcia. Przewodnik po nieznanym wszechświecie wyróżnia się na tle innych publikacji w tej tematyce. Autorzy przedstawili wyjaśnienia naukowe w sposób niezwykle zabawny i sprawiający, że wiedza umieszczona na kartkach książki nie jawi nam się jako trudne definicje i niezrozumiałe wyrażenia, tylko jak coś niezwykle prostego i sensownego. Umieszczone ilustrację dodatkową obrazują nam zawartą wiedzę. Wszystko sprawia wrażenie zabawnej opowieści, kiedy w rzeczywistości jest 400 stronicową pozycją tłumaczącą nam wiele trudnych zagadnień związanych z wszechświatem.

Porusza ona tematy, które do końca nie są wyjaśnione i stawiają więcej pytań niż odpowiedzi, jednak przy każdym poruszanym zagadnieniu otrzymujemy wstęp, który pozwala nam zrozumieć to co próbują nam przekazać autorzy. Dzięki takiej formie książki człowiek ma ogromną ochotę by dowiedzieć się więcej i więcej, więc Nie mamy pojęcia. Przewodnik po nieznanym wszechświecie powinna być obowiązkową lekturą dla osób, które zraziły się do fizyki w szkołach. W prosty sposób pokazuje, że wszechświat i wszystko co się z nim wiąże jest bardzo ciekawe.

15/12/2017

klaudex

BotoLift X 40+ Serum do twarzy

Polecam, jak cała serie prduktów Mincera

Swietny, polecam jak cala serie produktów z Mincera

Wspaniała książka dla przyszłych kucharzy.Bardzo przystępna cena.

produkt zgodny z zamówienie, przesyłka dotarła szybko. polecam

15/12/2017

aneta-niemiec

Granna Superfarmer de lux Gra planszowa

Super farmer grą jest dla każdego, rozbawi malucha jak i dorosłego. Zbieraj zwierzątka by mieć całą farmę, dodawaj, zamieniaj aż uzbierasz psa, bo pies ochronę dla Twoich zwierzątek ma.

Na filmie nie byłam, ale książkę gorąco polecam. Historia bardzo wciągająca kiedy się zacznie czytać tą książkę nie można przestać. Wielki podziw dla bohatera Jerzego Górskiego, aż trudno uwierzyć jaka siła tkwi w tym człowieku wola waliki o wyjście z nałogu uwieńczona sukcesem. Polecam gorąco warto przeczytać!!!!!

15/12/2017

Książkowe Zacisze

Raz na zawsze

"Raz na zawsze" to historia lekka, prosta i przyjemna. Pośród białych tiuli i płatków róż, znajdziesz opowieść dziewczyny, która na co dzień ma do czynienia z dużym stężeniem miłości w powietrzu, ale za sprawą własnego, złamanego serca, jest odporna na jej działanie. Książka nie jest przesłodzona, a wręcz ma w sobie przyjemną gorycz. Mamy tu trochę dramatu, a trochę bajki, wszystko w odpowiednich proporcjach. To moje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki, więc nie mam porównania, ale zdecydowanie jestem gotowa dać jej szansę i sięgnąć po kolejne. Jeśli masz ochotę poczuć weselny klimat i przyjemne zauroczenie, to "Raz na zawsze" będzie w sam raz!

15/12/2017

aneta-niemiec

Ravensburger Gra Kicky Ricky

Zabawa na całego - każdy rzut kostką zmienia sytuację na planszy - świetna zarówno dla 4 jak i 30 latka. Wzbudza chęć rywalizacji i daje dużo radości - gorąco polecam!!!!!

15/12/2017

Paweł Mocek

Miłość do trzech zuckerbrinów

?Miłość do trzech zuckerbrinów? Wiktora Pielewina, w tłumaczeniu Aleksandra Janowskiego, która trafiła do moich rąk dzięki Wydawnictwu Psychoskok, stała się moim wiernym towarzyszem na długie tygodnie. A to dlatego, że ostatni czas obfitował w tyle wydarzeń, że podczytywałem książkę po kilka stron mając ją praktycznie cały czas na podorędziu.

Długie wybiegania przed maratonem umożliwiały słuchanie audiobooków, ale nie pozwalały na czytanie książki. Ta kusiła, bo jest pięknie wydana ? świetna okładka, grafika, układ stron, druku ? aż się chce czytać.

?Miłość do trzech zuckerbrinów? jest książką bardzo wymagającą, nie jest to powieść prosta w odbiorze. Wymaga od czytelnika skupienia, uwagi, ja to nazywam koniecznością pełnej koncentracji i wniknięcia do świata przedstawionego. Takiego stanu nie da się osiągnąć podczas przejazdu komunikacją miejską, czy w gwarnym korytarzu, w oczekiwaniu na latorośl wytrwale trenującą sztuki walki. Tu potrzebna była cisza i powoli upływający czas, które pozwolą wysłuchać autora i zrozumieć świat przestawiony na kartach powieści.
Wiktor Pielewin

To Rosjanin, inżynier, urodzony w roku 1962, który zadebiutował w roku 1989. Szybko stał się cenionym pisarzem, którego dzieła przełożone zostały również na język chiński i japoński.

Jego powieści charakteryzuje mieszanka science-fiction, kultury popularnej i mistycyzmu, która służy za materię postmodernistycznym wywodom. W swej twórczości Pielewin czyni częste aluzje i bezpośrednie odniesienia do wielkich literatury światowej czy realiów postsowieckiej Rosji. Autor niechętnie godzi się na wywiady, z chęcią natomiast upowszechnia swoje dzieła w Internecie.

(Wikipedia)

?Miłość do trzech zuckerbrinów?

Książka składa się z trzech opowieści spojonych ze sobą objaśnieniem.

Czym jest tytułowy ?zuckerbrin?? W wizji autora to ktoś metaforycznie Podglądający, strażnik pozaekranowy patrzący na użytkownika sieci przez potajemnie włączoną kamerę tabletu, lub komputera.

Analizując słowo ?zuckerbrin? dowiadujemy się, że powstało od nazwisk dwóch bogów internetu: Sergiusza Brina i Marka Zuckerberga. Pierwszy z nich to współtwórca Google, drugi to oczywiście twórca portalu Facebook.

Tu ponownie wracamy do powieści, w której termin ?zuckerbrin? staje się nazwą złych duchów ? sukubów, żerujących na ludzkiej energii życiowej traconej podczas oglądania pornografii w internecie i podczas samego seksu. Nazwę tę wprowadził Kościół tworząc oczywiście specjalne IP-egzorcyzmy skuteczne przeciw takim tworom oblepiającym konkretne adresy internetowe.

Ostatecznie termin ten wyewoluował w kierunku filozoficzno-politycznym, rządzące światem zuckerbriny miały być trzy: konserwatywny, radykalny i liberalny. Kierujący zuckerbrin zmienia się wielokrotnie, do 700 razy na sekundę, za każdym razem tworząc skomplikowany kompromis pomiędzy trzema siłami. Z punktu widzenia człowieka nikt nigdy nie wie, która z trzech platform w danym momencie stanowi najwyższą władzę.

Autor ?Miłości do trzech zuckerbrinów? bawi się pojęciami, odniesieniami politycznymi, historycznymi, literackimi a wreszcie filmowymi, tworzy paralelne światy, nowe wyższe byty i stwory, które ingerują w ziemski świat. Czasem jesteśmy w przeszłości, później skaczemy w przyszłość, w której społeczeństwo zawieszone jest w matriksie, żyje w świecie internetowym, korzystając z wirtualnych doznań: z rozkoszy i z bólu.

Są tu i myślo-zbrodnie i inteligentny system, który steruje poczynaniami ludzi, wywołuje ich potrzeby. Wie o nich wszystko ? jesteśmy przewidywalni w naszych marzeniach, potrzebach i występkach. Nie chcę uchylać rąbka tajemnicy, ale z pewnością również uznacie, że rozdział, w którym odkrywana jest rola systemu należy do najciekawszych, a sama wizja może być zaskakująco bliska prawdy. Tak, jesteśmy zniewoleni (na własne życzenie!) przez media społeczne, właściwym jest stawianie pytań dlaczego, przez kogo i? Poczytajcie o tym sami.

?Miłość do trzech zuckerbrinów? jest wyjątkową pozycją gatunku science-fiction. Rosyjska fantastyka naukowa od zawsze obfitowała w symbolikę, zapożyczenia, przekaz odwołujący się do bieżących zdarzeń i umiejętnie przemycający elementy nieprawomyślne, ukryte przed cenzurą. Wiktor Pielewin rozgrywa akcję w sposób mistrzowski, nasycony wizjonerstwem ale i apokaliptyczną nieuchronnością skutków postępu, w którym systemowi nie stawia się granic, który może pozbawić ludzi tego, co odróżnia ich od maszyn ? duszy.

Na koniec cytat, który rozpoczyna naszą przygodę z zuckerbrinami, a który wypłynie pod koniec wspomnianej książki. Gdy go zrozumiemy, zaczniemy stawiać pytania i myśleć odrobinę inaczej.

?Demokracja to sprawa zbyt poważna, by powierzyć jej uprawianie ludziom. Walka z terroryzmem ? również?.

Polecam, chłopiec który dostał to na mikołajki jest zachwycony.Maj już jeden tor Hot Wheels więc może teraz łączyć te dwa zestawy .

15/12/2017

Bookendorfina

Wraz z upływem czasu...

"Gdy jest zbyt dobrze, kłopoty czają się za rogiem."

Łagodna i lekka wersja kryminalnej powieści, jednak sympatycznie się ją poznaje, dobry pomysł na mniej intensywny relaks z książką w ręku. Nie ma mocno skomplikowanej intrygi, zachowania bohaterów należą do przewidywalnych, lecz to znacząco nie zniechęca do poznawania przybliżanej historii. Styl narracji ciepły i przyjazny. Clark porusza kilka ciekawych społecznych tematów, z czego na plan pierwszy wysuwa się aspekt poznawania biologicznych korzeni. Zagadka detektywistyczna nie należy do złożonych, ale dostarcza frapujących niewiadomych. Żałuję, że autorka nie zdecydowała się na bardziej przekonujące wykreowanie postaci, pogłębienie wątków, nadanie im wyrazistszych barw, bo powieść znacznie by na tym zyskała. Jednakże, jeśli podejdzie się do kryminału w kategoriach mniej emocjonującej i wymagającej, choć wartkiej, sympatycznej i relaksującej przygody czytelniczej, to powieść spotka się z przychylną opinią.

Alvirah Meehan, która pomogła już różnym osobom rozwiązać wiele zagadek kryminalnych, w tej odsłonie serii wspiera Delaney Wright, znaną prezenterkę filadelfijskich wiadomości telewizyjnych, w poszukiwaniu biologicznych rodziców. Nie jest to łatwe, gdyż oficjalne dokumenty nie zawierają prawdziwych danych, a świadkowie wydarzeń sprzed kilkudziesięciu lat praktycznie nie istnieją. Delaney Wright relacjonuje widzom burzliwy proces nauczycielki Betsy Grant, oskarżonej o zamordowanie niezwykle bogatego męża, byłego chirurga ortopedy, chorego na Alzheimera. Wright spotyka się z Jonathanem Cruise, dziennikarzem śledczym, wpadającym na trop afery narkotykowej podczas poznawania okoliczności śmierci syna znanego reżysera. Wątki fabuły płynnie przenikają się, elementy zgrabnie dopasowują, tworząc dość zajmującą całość. Wraz z bohaterami ujawniamy tajemnice, docieramy do niebezpiecznych faktów, dokonujemy odkryć przełomowych dla sprawy i związanych z niepokojącymi incydentami. Znacznie wyżej oceniłam przygody czytelnicze z innymi książkami autorki, choćby "W świetlistej mgle" czy "Melodia dalej brzmi", warto po nie sięgnąć.

bookendorfina.pl

Zamówiona przesyłka została szybko, zgodnie z ofertą przesłana do adresata.

Jacek Pulikowski nie zawiódł i tym razem. Książka chociaż niewielkich rozmiarów, zawiera wiele praktycznych, najistotniejszych wskazówek popartych wieloletnim doświadczeniem autora zarówno w życiu rodzinnym, jak i poradnictwie małżeńskim. Wiele widział, wiele słyszał i wiele wie. Konkretnie i na temat. Kto szuka dobrej ?instrukcji obsługi? małżeństwa i chce o nie powalczyć powinien tą książkę przeczytać i wracać do niej. Jestem pewna, że osoby, które za czytaniem nie przepadają będą zadowolone z lektury. Format niemalże kieszonkowy ? zmieści się do męskiej marynarki i każdej torebki, by w każdej wolnej chwili można do niej sięgnąć. Układ książki doskonale przemyślany. Po każdym rozdziale ? bardzo mądrze ? autor umieścił rady praktyczne, realne i zawsze przynoszące efekty. Już miałam okazję przekonać się, że słuszne i działające :). Najobszerniejsze rozdziały zawierają to, co najistotniejsze w relacjach: 1) pierwszy rozdział opisuje przyczyny kryzysów małżeńskich, od których zawsze trzeba zacząć. Jeśli ktoś ?zdiagnozuje? przyczynę, to już osiągnął połowę sukcesu, bo wie z treści tego swoistego poradnika jak ją usunąć na trwałe. Książka bardzo sprytnie opisuje 6 głównych przyczyn kryzysów, które nie tylko dotyczą małżeństwa, ale i ogólnie relacji międzyludzkich. 2) Komunikacja ? to kolejny bardzo istotny rozdział, gdzie w 9 punktach opisane są niezbędne informacje, konieczne by się zrozumieć siebie nawzajem i iść do przodu, ku rozwojowi, a nie destrukcji w swoim związku. 3) Czego nie robić, by wygrać małżeństwo? I tu znowu Pan Jacek Pulikowski wybrał 7 podstawowych wskazówek, które według mnie są idealnie trafione, ponieważ po 12 latach małżeństwa ciągle popełniam właśnie te błędy i nie jest dobrze. Dlatego wybrałam tę książkę i po wielu poszukiwaniach uważam, że wreszcie trafiłam na tę właściwą. Myślę, że przy odrobinie dobrej woli, praktykując wiedzę zdobytą z książki każde małżeństwo da się naprawić z pomocą wskazówek Pana Jacka. Są to porady nie tylko teoretyczne, co praktyczne i poparte wieloma przykładami i niejednokrotnie dowcipami. Jest to bardzo wartościowa publikacja, niezbędna do każdej domowej biblioteczki. Gorąco polecam ? w książce zawarte jest wszystko co istotne i ważne dla naprawy małżeństwa, czy relacji międzyludzkich. Uwaga: książka bardzo wciąga i daje dużo do myślenia i refleksji nad tym co najistotniejsze w życiu...

Książkę kupiłam na prezent. Zwykle kupuję takie, które już sama przeczytałam i mogę polecić. Gdy pierwszy raz pożyczyłam ją od koleżanki podeszłam do niej sceptycznie. No, bo jak kobieta może pisać o uczuciach i zachowaniu faceta, wyjdzie po "babsku" myślałam. Mile się rozczarowałam. Grochola dała radę. Polecam! Uśmiałam się, wątek z psem bezbłędny :D

14/12/2017

Zaczytana_Angelika

Co zdarzyło się w Lake Falls

"Co wydarzyło się w Lake Falls" to świetnie napisana, tajemnicza historia, łącząca ze sobą to co przyziemne z tym, co jest nadzwyczajne. Ukazuje nam skrajne uczucia, porusza różne wątki, które łączą się w spójną całość. Z jednej strony pokazuje cierpienie i uczucia matki postawionej w obliczu choroby córki, ukazuje uczucia jej towarzyszące. A z drugiej strony porusza wątek fantastyczny, który świetnie został wpleciony w całą fabułę. Czytając tę książkę czułam nieodpartą potrzebę pochłaniania jednego rozdziału za drugim. Nie mogłam oderwać się od tej książki, wciągnęła mnie i uwięziła w swoich szponach. Autor intryguje, a ja jestem szczerze zdziwiona, że można było połączyć dwa różne wątki w tak spójną i ciekawą całość. Osobiście bardzo lubię książki o takiej tematyce (nie chcę Wam zdradzać zbyt wiele, ale jeśli lubicie wampiry to coś dla Was), więc miłym zaskoczeniem było dla mnie to, że w końcu w moje ręce wpadła naprawdę dobrze napisana książka o wampirach. I nie, autor nie inspirował się tu serią "Zmierzch". Stworzył za to naprawdę swietną, wciągającą i zaskakującą historię. Co tu wiele mówić, uwielbiam tą serię i niedługo biorę się za drugą część. I szczerze polecam Wam tę książkę, mam nadzieję, że się nie zawiedziecie
Angelika Słotwińska

Nie nie i jeszcze raz nie :(. Każdy kto w dzieciństwie słuchał tej opowieści ale w przepięknej wersji bajki muzycznej będzie rozczarowany audiobookiem.
Tam gdzie w muzycznej bajce księżniczka powinna śpiewać cudownym głosem przepiękne piosenki, czytająca audiobook niedbale nuci. Jestem rozczarowana :(

Wspaniałe perfumy, dobra cena - Gandalf to dobry wybór. Polecam!

14/12/2017

Agnieszka

Ptaki Polski

Książka super, warta swojej ceny. Szybka wysyłka.

14/12/2017

Andrzej

Contradiction Women

Zona od dawna używa, bardzo zadowolona

Baławanek wydaje się na zdjęciu nieciekawy, ale jest to bardzo przytulna maskotka, które sprawiła ogromną radość mojej pięcioletniej córce. Olaf jest jak "żywy" z bajki. Wysokość zabawki to 35 cm, co w rzeczywistości jest naprawdę dużo. Zabawka jest solidnie wykonana, bezpieczna dla małych i większych dzieciaków. U nas sprawdza się jako przytulanka do snu. Z Olafem szybciej i raźniej się zasypia. Moje dziecko go uwielbia.

Książkę Faustyny Kowalskiej zakupiłam kilka lat temu w Gandalfie. Książka ta odmieniła moją niezwykle trudną i naznaczoną cierpieniem egzystencję, poprzez "duchowe przeżycie" jakie doświadczyłam podczas lektury "Dzienniczka". Poprzez te "duchowe przeżycie", jakie doświadczyłam moja egzystencja nabrała sensu, tego sensu, którego poszukiwałam przez całe moje ziemskie istnienie. Ów sens jest potrzebny niczym powietrze, nadając mojej egzystencji blasku, jasności, wyznacza nowe kierunki działania, jest tym, co nieustannie motywuje do podejmowania niekiedy śmiałych planów i decyzji, które kierują mnie li wyższym wymiarom egzystencjonalnego spełnienia. Warto sięgnąć po tę publikację... o czym osobiście się przekonałam.

Nie polecam. Książka ma 15 stron i nie wyjaśnia watpliwosci, które nasuwają się przy wypełnianiu tabel stanowiących załączniki do Rozporządzenia. Nie polecam. Obsługa w Gandalf wzorowa.

14/12/2017

Zaczytana_Angelika

Ucieczka z Lake Falls

W naszym życiu dzieją się różne rzeczy. Przykre sytuacje, które stawiają nas pod murem, przypierają do niego i zmuszają do rzeczy, na które zwykle byśmy się nie zgodzili. A do czego zdolna jest matka, która stoi w obliczu choroby swojego dziecka? Wiadomo, że zrobi wszystko, byle uratować swoje dziecko, nawet jeśli ma zapłacić tym swoim życiem.
Victoria przybywa do Lake Falls, miasteczka położonego w pięknej dolinie. Męczona duchami przeszłości stara się odbudować poczucie stabilizacji i bezpieczeństwa. Niestety niszczy to wiadomość o nieuleczalneja chorobie jej jedynej córeczki. Świat kobiety wali jej się na głowę, nie może uwierzyć w to co się dzieje. Nagle w jej życiu pojawia się Obcy, który ma dla nią korzystną oferte. Przyjęcie przez Victorię propozycji mężczyzny może uratować życie jej córki. Jednak umowa pomiędzy nimi ma mroczną stronę i Victoria wiele ryzykuje. Wkrótce dowiaduje się, że miasteczko skrywa wiele tajemnic...
"Co wydarzyło się w Lake Falls" to świetnie napisana, tajemnicza historia, łącząca ze sobą to co przyziemne z tym, co jest nadzwyczajne. Ukazuje nam skrajne uczucia, porusza różne wątki, które łączą się w spójną całość. Z jednej strony pokazuje cierpienie i uczucia matki postawionej w obliczu choroby córki, ukazuje uczucia jej towarzyszące. A z drugiej strony porusza wątek fantastyczny, który świetnie został wpleciony w całą fabułę. Czytając tę książkę czułam nieodpartą potrzebę pochłaniania jednego rozdziału za drugim. Nie mogłam oderwać się od tej książki, wciągnęła mnie i uwięziła w swoich szponach. Autor intryguje, a ja jestem szczerze zdziwiona, że można było połączyć dwa różne wątki w tak spójną i ciekawą całość. Osobiście bardzo lubię książki o takiej tematyce (nie chcę Wam zdradzać zbyt wiele, ale jeśli lubicie wampiry to coś dla Was), więc miłym zaskoczeniem było dla mnie to, że w końcu w moje ręce wpadła naprawdę dobrze napisana książka o wampirach. I nie, autor nie inspirował się tu serią "Zmierzch". Stworzył za to naprawdę swietną, wciągającą i zaskakującą historię. Co tu wiele mówić, uwielbiam tą serię i niedługo biorę się za drugą część. I szczerze polecam Wam tę książkę, mam nadzieję, że się nie zawiedziecie

Rewelacyjna zabawa dla wszystkich miłośników Peppy i małych bystrzaków,polecam

14/12/2017

Czytaczyk

Margo

Początkowo życie Margo nie wyglądało tak źle. Jej matka miała pracę i w miarę dobrze się im powodziło. Jednak wszystko się zmieniło, gdy straciła posadę i jakąkolwiek nadzieję na polepszenie ich sytuacji materialnej. Tym sposobem Margo wylądowała w rozpadającym się domu, w ponurym i przygnębiającym miasteczku. Codzienność dziewczyny nie wygląda kolorowo musi się zmagać z matką cierpiącą na depresję, która traktuje ją jak służącą i gości w swoim domostwie mężczyzn. Niełatwo było jej dorastać w takich warunkach i wychowywać się bez ojca. Nastolatka straciła wszelkie marzenia o lepszym życiu i jest zdana praktycznie tylko na siebie. Jej życie wywraca się do góry nogami, gdy poznaje niepełnosprawnego Judaha. Chłopak jest częściowo sparaliżowany, porusza się na wózku inwalidzkim, a jednak ma siłę, żeby pokazać Margo lepszy świat.
Pewnego dnia ponure miasteczko aż wrze na wieść o zaginięciu siedmioletniej dziewczynki. Niebawem jej ciało zostaje odnalezione, ale to jeszcze nie wszystko, co ma spotkać mieszkańców. Margo i Judah decydują się podjąć własne śledztwo. Zdeterminowani do rozwiązania tajemnicy, zdają się zupełnie nie zważać na niebezpieczeństwo.

?Margo? zainteresowała mnie już jakiś czas temu, jednak gdy przychodziło do wypełniania koszyka w księgarni, to jakoś nie mogła do niego trafić. Aż tu nagle, nadarzyła się okazja i muszę przyznać, że troszkę się rozczarowałam. Szczególnie zawiodłam się na zakończeniu, które przecież nie mogło tak wyglądać! Ale i początek mi nie podszedł. Zupełnie nie mogłam się wgryźć w historię i trochę się namęczyłam, zanim się wciągnęłam i zaczęłam czerpać przyjemność z lektury.
Oddanie mrocznego klimatu miasteczka i mentalności szarych, wyblakłych ludzi wyszło Tarryn nad wyraz dobrze. Plastyczne opisy stwarzały realny obraz w wyobraźni. Główną bohaterkę poznajemy na różnych etapach jej życia, widzimy jak z dziewczynki staje się kobietą. Myślę, że był to fajny zabieg. Nawet mimo tego, że nie zasysał czytelnika. Akcja rozwija się stopniowo. Fabuła była dość ciekawa i intrygująca, jednak mnie nie była w stanie porządnie wciągnąć. Nie lubię pytań pozostawionych bez odpowiedzi, więc zakończenie nie było dla mnie satysfakcjonujące, a wręcz mnie zirytowało.
Mimo tych kilku wad, które rzuciły mi się w oczy uważam, że książka jest godna polecenia. Nakłania do refleksji oraz porusza istotną tematykę dorastania w szorstkim świecie.

Wszystkie gry są OK

14/12/2017

alexx

Gra Shuffle Monopoly deal

Ulubiona gra dla 2 lub więcej osób ! Same zalety : jest niedroga, mała, poręczna, w ładnym pudełeczku, ma proste zasady, a do tego świetnie nadaje się do gry zarówno we dwoje, jak i więcej osób. Rozwiazuje największy problem tradycyjnego Monopoly: czas... :) Tu rozgrywka trwa 15-30 minut , nie więcej!
Idealna w domu i na podróż :)

Z reguły książki opisujące alternatywną historię skupiają się na jakiś ważnych i przełomowych momentach w historii świata, głównie w Europie. Wojciech Zembaty postanowił odejść od tego utartego schematu i za punkt wyjścia dla swojej historii uczynił konkwistę na Amerykę Południową. W ten sposób powstała książka Głodne Słońce. Dymiące Zwierciadło.

Podbój Ameryki Południowej przez Hiszpanów załamał się po tajemniczej chorobie, która dziesiątkowała ludzi, zwierzęta, a ziemię uczyniła jałową na dziesiątki lat. Nie bez powodu jest ten okres nazywany Klątwą. Po wielu latach udało się przywrócić porządek - Kruzowie wypełnili lukę po Aztekach, wskrzeszając na ruinach ich świata, nowe imperium. W ten sposób powstało Odrodzone Przymierze, a piramidy znów spływają krwią pokonanych wrogów, ku chwale boga Tezcatlipoki. Lecz już wkrótce ta krucha równowaga może zostać wystawiona na ciężką próbę...

Jestem pozytywnie zaskoczony Głodnym Słońcem, choć nie jest to powieść pozbawiona wad, ale po kolei. Przede wszystkim na duże uznanie zasługuje wizja alternatywnej historii. Autor wykorzystał historię, strukturę społeczną, kulturę i mitologię indiańskich narodów sprzed czasów konkwisty, dodatkowo ubarwiając je paroma interesującymi wątkami fantasy, do stworzenia jednej z bardziej oryginalnych powieści fantasy, jakie czytałem. Autor nie ograniczył się tylko do pokazania tego, co pierwsze kojarzymy z Aztekami, czyli krwawych ofiar z ludzi, ale również do przedstawienia codziennego życia mieszkańców Odrodzonego Przymierza. Widać, że autor bardzo dużo czasu poświęcił na zbieranie informacji, aby oddać jak najwierniej realia, jakie opisuje. Jednak nie obyło się bez drobnej wpadki. Zembaty wielokrotnie używa terminologii żywcem wziętej ze średniowiecznej Europy. Dzięki temu z pewnością łatwiej jest się rozeznać we wszystkim, ale według mnie psuło to cały urok i klimat egzotycznego świata Ameryki Południowej. Być może mijam się z prawdą, ale mówienie o rycerskich rodach, rycerzach i szkołach rycerskich nie do końca mi pasowało, patrząc na uzbrojenie jak i kulturę tych indiańskich wojowników .

W książce nie zabrakło również elementów fantasy. Pierwszym z nich jest braazatal. Jest to substancja przypominająca żywicę, będąca jednym z najbardziej pożądanych surowców w Imperium. Jest nie tylko narkotykiem, ale służy również do produkcji broni. Jednak nie tylko ludzie się nimi interesują, lecz także Zjadacze - istoty z mitów i legend, mieszkające w ciemności i budzące w ludziach grozę. Oba te wątki dość szybko się przeplatają i świetnie współgrają z losami bohaterów, zaś zakończenie sugeruje, że wkrótce poznamy więcej na temat Zjadaczy.

Historia została przedstawiona z punktu widzenia wielu bohaterów, z różnych klas społecznych, co pozwala na przedstawienie pełnego obrazu społeczeństwa Odrodzonego Przymierza. I tutaj należą się uznania dla autora za imiona - choć brzmią obco, to świetnie pasują do całej historii, jak i opisanych realiów. Jedną z najciekawszych postaci, a zarazem jedną z bardziej tajemniczych jest Haran. Spędził on wiele lat w kopalniach braazatalu, które na zawsze zmieniły jego postrzeganie o świecie. W myśl zasady zabij, albo stań się czyimś pokarmem, musiał stać się jak inni i porzucić zasady jakie wcześniej wyznawał. Przeciwieństwem tej postaci jest Tennok, książę i najstarszy syn jednego z władców podlegających Imperium. Jest on słabowity, nie ma zupełnie zacięcia do walki, a widok krwi powoduje u niego mdłości, lecz już wkrótce przyjdzie mu doświadczyć na własnej skórze czym jest wojna. Poznamy również samego władcę Odrodzonego Imperium Quinatzina, który pragnie głębokich reform, co spotyka się z ogromnym oporem, głównie kapłanów. Niemniej interesującą postacią jest młoda i piękna królowa Leyre z królestwa Tlaszkali. Jest znudzona życiem i postanawia odegrać kluczową rolę w polityce królestwa. Nie są to oczywiście wszyscy bohaterowie, których poznajemy w książce, ale ci, których najbardziej zapamiętałem.

Jak wspomniałem na początku, nie jest to książka pozbawiona wad. Moje zastrzeżenia budzi język, a w zasadzie dość częste używanie wulgaryzmów i kolokwializmów. Z reguły nie przeszkadza mi jak bohaterowie klną, nawet co drugie słowo, ale musi to mieć swoje uzasadnienie i pasować do opisywanych realiów. Tymczasem w książce Zembatego tego nie ma, a używane przez bohaterów przekleństwa nie do końca pasują do całej historii, zupełnie jakby autorowi skończyły się pomysły i wybrał najłatwiejsze rozwiązanie. A przecież wystarczyłoby wymyślić jakieś obco brzmiące przekleństwo związane z bogami i zaraz wyszłoby to o niebo naturalniej i lepiej pozwoliłoby to wczuć się w klimat opisywanego świata. Jeszcze inną kwestią, co do której mam pewne zastrzeżenia jest fabuła. Przede wszystkim odniosłem wrażenie, że pierwszy tom służy bardziej do przedstawienia realiów, nakreślenia ram opowieści, aniżeli do opowiedzenia pewnego fragmentu historii. Autor dużo poświęca kreacji bohaterów, jak i świata, lecz w tym wszystkim stosunkowo późno wyłania się główny wątek.

Głodne Słońce. Dymiące zwierciadło jest bardzo interesującą książką, opisującą alternatywną historię Ameryki Południowej za czasów Konwisty. Świetne oddanie realiów, interesujący bohaterowie i całkiem dobrze zapowiadająca się historia, powodują, że nie mogę doczekać się kolejnego tomu, choć nie jest to książka pozbawiona wad.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Powergraph!

hrosskar.blogspot.com

Jestem fanem powieści kryminalnych i sensacyjnych od ponad 50 lat. To one sprawiły, że obrałem drogę życiową w mundurze.Zawsze lubiłem czytać powieści Edigeya, Zborowskiego, Sekuły.Potrafili oni wyciągnąć akcję i napięcie z prac milicji. A ostatnio przez zupełny przypadek trafiłem na powieści Janusza Brzozowskiego.Mają one w sobie klimat dobrego kryminału (myślowego), w miarę wartką akcję, wysuwają na czoło naszych rodaków. Dochodzenie do sedna jest sprawne i logiczne. Jedyny mój zarzut to zbyt duża ( jak dla mnie) ilość osób występujących i ich rodzinne i towarzyskie powiązania.Ale w całości czyta się to bardzo dobrze, czego dosadnym przykładem jest to, że kupiłem wszystkie osiągalne w ebookach powieści. A tym co jeszcze nie czytali tych powieści, szczerze je polecam.

Książka jest rewelacyjna. Rzeczywiście napisana takim językiem i w takiej formie żeby dziecko mogło zrozumieć.

Drzewa szumiące nadzieją to trzeci tom sagi Spacer Aleją Róż. Na kartach powieści ponownie spotykamy się z członkami rodziny Szymczaków, których los zmusił do przeprowadzki z rodzinnych Pawlic do Nowej Huty. Jeszcze bliżej poznajemy bohaterów, którzy dorośli i założyli swoje rodziny, żyją własnym życiem, mają swoje problemy i nie są już tak idealni, jak na początku serii. Niektórzy się ze sobą poróżnili i odsunęli od siebie, coraz więcej ich dzieli, jak to w życiu bywa. Inni zmienili swoje postępowanie na lepsze. Kolejni przejrzeli na oczy i wydorośleli. A u niektórych powróciła wiara w ludzi. U wszystkich zauważalne są zmiany na lepsze bądź nie... bo nie wszystkie ich uczynki są godne naśladowania. Jednych z łatwością można polubić, a inni potrafią wywołać wiele negatywnych emocji.

Autorka z właściwą sobie lekkością i wrażliwością zobrazowała tło polityczno-społeczne okresu, w którym ludzie doświadczyli wielu gwałtownych zmian. Dzięki tej lekturze zmuszeni jesteśmy, aby na chwilę się zatrzymać i pomyśleć na temat tego, jak ciężkie były to czasy, kiedy to w Polsce dominowała cenzura i brak wolności słowa. A ludzie za wypowiedzenie na głos własnego zdania, które uważane za sprzeczne z odgórnymi zaleceniami rządzącej partii komunistycznej, byli zastraszani, bici, a nawet mordowani przez funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa. Polak walczył z Polakiem, a brat z bratem?

Książka od pierwszej strony obfituje w nieoczekiwane zwroty zdarzeń. Autorka nie tylko wykreowała doskonałe postaci, ale też mistrzowsko połączyła ze sobą wątki historyczne z fikcją literacką, co więcej, przez całą książkę utrzymała emocje na wysokim poziomie. Z niecierpliwością przerzucałam kolejne strony i tak dotarłam do finału, ten podobnie jak w poprzednich tomach pozostawia czytelnika z pytaniami, na które odpowiedzi uzyskamy w kolejnej części.

Trzeci tom jest równie fascynujący co poprzednie, toteż uważam, że nikt nie powinien przejść obojętnie obok tej sagi. To historia ludzi, którzy walczyli nie tylko o honor, rodzinę i miłość. To historia ludzi, którzy walczyli o wolną Polskę. Edyta Świętek nie moralizuje i nie poucza, oddaje realne odzwierciedlenie tamtych czasów. Toteż z całego serca polecam sagę Spacer Aleją Róż, która w moim odczuciu jest jedną z lepszych, skłaniających do przemyśleń i na długo zapadających w pamięci serii z historią w tle, jakie dotąd przeczytałam.

14/12/2017

kaczaka

Tommy Girl

Zapach który towarzyszy mi od lat. Idealny na wieczorne randki ale i codzienne spacery czy sportowe wypady. Zapach którego szukałam całe życie, gdzieś kiedyś poczułam go w autobusie i nie mogłam przestać o nim myśleć, aż w końcu go znalazłam. Mój zapach, mój perfum który jest nierozłączną częścią mnie. Każdego roku nowa buteleczka ląduje na mojej toaletce, jest jedyny w swoim rodzaju, wszystkie inne zamienniki nie umywają się do oryginału.

14/12/2017

kaczaka

Atramentowa - Suplement

Pełna melancholijnych piosenek wspaniałej artystki. Płyta idealna na prezent dla bliskich, nadchodząca gwiazdka powinna przynieść radość, nadzieje i chęć życia - tak jak ta płyta. Idealna do słuchania w chłodne jesienne i zimowe wieczory, ciepły głos Pani Stanisławy Celińskiej przyprawia o lepszy nastrój i uśmiech na twarzy. Pływa przywołuje najpiękniejsze wspominania - jak to powiedziała moja mama obdarowana płytą.

14/12/2017

Ewelina

CzuCzu Duuuże puzzle Ocean

Mega fajny produkt na prezent dla dziecka! Puzzle są naprawdę "duuuże" dzięki czemu dzieci w wieku 2+ bez problemu mogą się nimi bawić. Od razu widać jak bardzo ciekawią malucha i zaczyna kombinować jak je ukłożyć w całość. Jako osoba uwielbiająca układać puzzle myślę, że dzięki takiej zabawce można w dziecku zaszczepić chęć i pasję do układanek i łamigłówek. Bardzo polecam ten artykuł, jestem bardzo zadowolona z zakupu!

14/12/2017

kaczaka

Bogu się mówi TAK + CD

Książka pełna ciepła, inspiracji i mimo powszechnego tematu wyjaśnia wiele niby wiadomych ale jednak nie do końca zrozumiałych dziedzin życia. Ks. Jan Twardowski niby zwykły człowiek ale niezwykle obdarzony niezwykłym językiem prosty i dosadnym. Książka pochłania do reszty, szybko i przyjemne się czyta, szczególnie komuś kto niedawno przeżył śmierć bliskiej osoby. Książka w pewien sposób wyjaśnia, pociesza i otula nadzieją.

Szybko sprawnie mona zapłacić kartą ,a błysk w oku dziecka bezcenny

14/12/2017

Ewelina

Kredki do rysowania w wannie

Siostrzenica jest nimi zachwycona! Do tej pory ciężko było ją wyrwać z podwodnych zabaw, teraz nawet nie ma mowy o szybkiej kąpieli! Bardzo fajny pomysł na prezent dla dziecka, gwarantuje mega frajdę. Oprócz tego, fajnie pobudza kreatywność u malucha co widać gołym okiem. Prosukt różwnież w pełni spełnia swoją obietnicę o łatwości zmywania, z czego najbardziej ucieszą się rodzice swoich pociech :)
Polecam!

14/12/2017

Krysia 034

Klocki plastikowe 345 elementów

Klocki są super

14/12/2017

katarzynab.1995@o2.pl

Mutyzm wybiórczy Trzy spojrzenia

Książka napisana jest bardzo prostym i zrozumiałym językiem co sprawia, że czyta się ją w zaskakujących tempie. Po jej przeczytaniu ma się ogromny niedosyt i aż chce się czytać więcej. Bardzo polecam osobą, które pracują z dziećmi i chcą się dowiedzieć coś więcej na temat mutyzmu.

Dostałam tę książkę w prezencie, ponieważ darczyńca wiedział, że dwie poprzednie książki Julity Bator są bardzo ważnymi pozycjami w mojej kuchni - uświadamiają, jak żyć zdrowo i nie dać się zwariować. Ta część - jaka sama nazwa wskazuje - skupia się na świętach. Ale nie tylko na Bożym Narodzeniu, bo mamy tu także przepisy na Wielkanoc oraz na spotkania rodzinne, na których świętuje się różne wspólne radości. Książka zawiera interpretacje przeróżnych tradycyjnych przepisów w wersjach bardziej zdrowych, bardziej fit. Dla mnie to ogromny plus - w końcu kuchnia polska zawiera dużo soli, cukru, mąki, tłuszczu. A przecież dania, które robiły nasze mamy i babcie, można wykonać w troszkę inny sposób, nie tylko zyskując na smaku, ale i na dobrym samopoczuciu! Polecam, fajny pomysł na prezent.

14/12/2017

Szyszka

Kalendarz Bambi Nature 2018

Długo szukałam terminarza dla siebie na przyszły rok - zależało mi, by miał układ tygodniowy, dużo miejsca na notatki i żeby był naprawdę ładny. Od razu zakochałam się w Bambim! Jest przepięknie wydany, spełnia wszystkie moje wymagania, a do tego zawiera dużo dodatkowych informacji związanych z przyrodą - ciekawostki, wskazówki, porady. Jest nawet słowniczek podstawowych fraz w różnych językach! Od razu milej planuje się kolejny rok. Jeśli myślicie, że to kalendarz dla dzieci - nic z tych rzeczy! Jest przeznaczony raczej dla osób dorosłych, dla których Bambi to nostalgiczny, sentymentalny powrót do dawnych czasów. Polecam!

14/12/2017

Michał Lipka

Punisher Max Tom 3

PUNISHER: SEKS I PRZEMOC

Mój pierwszy komiks z Punisherem przeczytałem, kiedy miałem osiem czy dziewięć lat. Nie pamiętam już o czym opowiadał, ale jedna rzecz została mi w pamięci na zawsze: scena, w której Frank Castle walczył z rekinem. Dlatego też niniejszy tom obudził we mnie sentymentalne uczucia ? tu także Mściciel znajduje się w podobnej sytuacji, jak się łatwo domyślić. To jednak nie ma większego znaczenia. Trzecia część ?Punihsera: Max? pisanego przez Ennisa to kawał rewelacyjnego komiksu. Pełnego seksu, przemocy, okrucieństwa i brudu, ale też i emocji oraz akcji podanych wprawdzie w wulgarny, ale znakomity sposób.

Co tym razem czeka na Franka? W trakcie rutynowego polowania na przestępców, Mściciel staje się świadkiem walki pewnej kobiety z napastnikami. Wkracza więc do akcji, ratuje ją, wykańcza wrogów i jednocześnie angażuje się w sprawę, z jaką nie miał zbyt wiele do czynienia w swojej karierze. Punisher słynnie w końcu z walki z mafią, handlarzami narkotyków etc., teraz przyjdzie mu jednak stawić czoła handlarzom ludzi pochodzącym ze Wschodniej Europy. A ci nie będą łatwym przeciwnikiem. Weterani czystek etnicznych, gotowi są na prawdziwą wojnę byle pilnować swoich interesów, a na dodatek nie istnieje chyba zbrodnia, której by się nie dopuścili. Jakby tego było mało, w sprawę angażuje się także policja?
W drugiej opowieści, jednej z najlepszych historii z ?Punishera Max?, ?Barakudzie?, Frank zajmuje się tropieniem handlarzy narkotyków. Jednocześnie media i policja interesują się nim bardziej, niż dotychczas. Wszystko to sprawia, że nasz mściciel trafia do Miami, gdzie przyjdzie mu rozliczyć się z pewną korporacją i stawić czoła Barakudzie, kolejnemu choremu szaleńcowi, z jakim zetknął go los?

Martwe dzieci, zmuszone do prostytucji kobiety, rozczłonkowane ciała, płonący żywcem ludzie, ofiary pożerane przez rekiny? Garth Ennis, twórca ?Kaznodziei?, nie zwalnia tempa, a pisana przez niego opowieść cały czas trzyma wysoki poziom. Jest brutalna, przepełniona chorą przemocą i ostrym seksem, to prawda, ale jednocześnie wciąga, emocjonuje i potrafi zachwycić. Zresztą jej drastyczność także należy do zalet całości ? ekstremalne wrażenia mają w końcu swoją wartość. Ennis często przekracza wprawdzie granice absurdu, ale robi to z takim wdziękiem, że jego opowieści po prostu zachwycają.

Ale znakomicie wypadają też szata graficzna i wydanie. Ta pierwsza, choć za poszczególne historie odpowiadają różni artyści, zawsze jest brudna, krwawa, mroczna i mocno skupiona na makabrycznych detalach. I zawsze jest też udana, bo rysownicy wybrani do przeniesienia na papier wizji Ennisa są znakomici w swoim fachu. Co się zaś tyczy wydania, mamy tu papier kredowy, twardą oprawę, bardzo dobrą jakość całości i całkiem sporą galerię szkiców.

Jeśli szukacie mocnego komiksowego dreszczowca dla dorosłych, ?Punisher Max? będzie strzałem w dziesiątkę. Nie jest to oczywiście seria dla wszystkich, ale miłośnicy brutalnych sensacji w stylu filmów Tarantino czy Rodrigueza będą zachwyceni. To w końcu jeden z najlepszych tytułów z Marvel Classic, wart polecenia jak rzadko który.

14/12/2017

Magda

Choinka

Wzruszający tekst, piękne ilustracje! Moja córka wyjątkowo zachwyciła się "Choinką". Ponieważ nie potrafi samodzielnie czytać, razem zachwycalysmy sie kilkukrotnie tekstem i wyjątkowymi ilustracjami. Mimo, że książka dotarła do nas w okresie niewigilijnym, jej lektura sprawiła, że w naszych sercach pojawił sie świąteczny nastrój! Polecam!

Zamówiłam słownik w twardej oprawie a dostałam (bez żadnej konsultacji ze mną)w miękkiej.

14/12/2017

Michał Lipka

Śmierć Wolverine`a

POŻEGNANIE WOLVERINE?A

Bohaterowie komiksowi, w szczególności ci z Marvela, mają to do siebie, że często giną ? i równie często powracają do życia. Nie inaczej rzecz ma się z Wolverine?em, który życie tracił już kilka razy (choćby w ?Erze Ultrona? czy ?X-Men: Czasy minionej przyszłości?), ale teraz nadszedł czas by najpopularniejszy z mutantów odszedł z tego świata na dobre ? albo przynajmniej na dość długi czas. A wszystko to w znakomitej opowieści, która zainspirowała niedawno twórców kinowych do nakręcenia filmu ?Wolverine: Logan?.

Po trwającym trzy miesiące odliczaniu, w trakcie którego Rosomak miał się pogodzić z własną śmiertelnością, nadszedł czas by stawił czoła wydarzeniom mogącym kosztować go najwyższą cenę. Niedawno stracił swoją zdolność do regeneracji, a żaden z naukowców nie może znaleźć na to leku. Mr. Fantastic jest pewien, że w końcu się to uda, ale do tego czasu Wolverine musi unikać walki. I nie chodzi wcale o zranienia, choć te także nie pozostałyby bez wpływu na jego stan, ale o rzeczy, na które dotychczas nie zwracał uwagi. Był w końcu w Hiroszimie, kiedy zrzucono tam bombę, promieniowanie może spowodować u niego białaczkę, poza tym za każdym razem kiedy wysuwa szpony, do jego ciała dostają się potencjalnie zabójcze bakterie. Co więcej, nawet zwykły wstrząs mózgu może być dla niego śmiertelny, bo z powodu zrobionej z adamantium czaszki nie da się przeprowadzić na nim żadnego zabiegu medycznego. Wolverine nie może więc angażować się w jakiekolwiek konflikty, jeśli chce przeżyć, jednak nie będzie to łatwe. Ktoś dowiedział się o jego stanie i wyznaczył nagrodę za jego głowę. Za Loganem ruszają najlepsi mordercy, a on stara się przetrwać za wszelką cenę i odkryć kto stoi za tym wszystkim?

Po dwutomowej historii ?Wolverine: Trzy miesiące do śmierci?, którą czytelnicy przyjęli z mieszanymi uczuciami ? ja jednak bawiłem się całkiem nieźle ? nadszedł czas na wielki finał losów Rosomaka. I jest to finał, który nie zawodzi czytelniczych oczekiwań. Dobrze pomyślany, brudny, krwawy i emocjonujący, jest nie tylko lepszy od ?Trzech miesięcy?, ale także od wspomnianego na wstępie, mocno przereklamowanego filmu ?Wolverine: Logan?. Mamy tu wprawdzie do czynienia głównie z opowieścią akcji, ale dynamiczną, ciekawą, nierozwleczoną i z szacunkiem żegnającą nas z Loganem.

Najlepiej jednak i tak wypadają tu ilustracje Steve?a McNivena, autora doskonale znanego choćby ze znakomitego ?Staruszka Logana? (także będącego inspiracją do wspomnianego wyżej filmu). Jego rysunki są realistyczne i pełne szczegółów. Uzupełnione o dobry kolor tworzą znakomity klimat całości, nie tyle uzupełniając scenariusz, co podnosząc wartość całej opowieści. Ale że i fabuła trzyma poziom, album wart jest polecenia każdemu miłośnikowi komiksów Marvela. Nie ważne czy lubicie X-Menów, czy nie, czy czytaliście ?Trzy miesiące do śmierci?, czy też darowaliście sobie owo odliczanie, ?Śmierć Wolverine?a? to komiks, który spodoba się wszystkim fanom superhero. Ja ze swej strony polecam gorąco i wyczekuję kolejnego eventu z mutantami, ?Axis?.

Pokaż więcej

 


Regulamin promocji "Zdobądź punkty za recenzje"

1. Organizatorem konkursu jest GANDALF Sp. z o.o. z siedzibą w Łodzi przy ul. Beskidzka 37, 91-612 Łódź, wpisana do Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla Łodzi-Śródmieścia w Łodzi, XX Wydział Krajowego Rejestru Sądowego, za numerem KRS 0000381992, posiadająca NIP 527-26-52-185, posiadająca kapitał zakładowy w wysokości 17 205 000.00 zł wg stanu na dzień 01.08.2011r.

2. Konkurs przeprowadzany będzie na stronach księgarni internetowej Gandalf.com.pl, prowadzonej pod adresem URL https://www.gandalf.com.pl

3. W konkursie może wziąć udział każdy, kto w dowolnym tygodniu trwania konkursu prześle drogą elektroniczną recenzję wybranego przez siebie produktu (książki, zabawki, gry, płyty, perfumy, kosmetyki, itd.) z oferty księgarni Gandalf (zamieści ją pod danym porduktem w przygotowanym formularzu).

4. Recenzja powinna być przesłana do sklepu www.gandalf.com.pl za pomocą przycisku "wyślij recenzję" pod opisem produktu oraz zaznaczeniem opcji 'zgłoś recenzję do konkursu' (użytkownik musi być zalogowany, aby opcja była aktywna)

5. Recenzja powinna być oryginalna, nigdzie niepublikowana oraz powinna być wynikiem własnej intelektualnej pracy uczestnika.

6. Na potrzeby konkursu za moment nadesłania recenzji uznaje się moment, w którym zostanie ona zapisana na serwerze księgarni internetowej www.gandalf.com.pl. Przesyłając recenzję autor wyraża zgodę na nieodpłatne publiczne udostępnianie recenzji na stronach www.gandalf.com.pl w nieograniczonym czasie.

7. W konkursie nie mogą brać udziału pracownicy i przedstawiciele księgarni Gandalf.

8. Uczestnik konkursu powinien podać organizatorowi dane osobowe niezbędne do zawiadomienia o wygranej przewidzianej niniejszym regulaminem (adres e-mail).

9. Spośród nadesłanych recenzji komisja Księgarni Gandalf w każdy poniedziałek przez czas trwania konkursu będzie wybierać najciekawszą recenzję tygodnia. Autorowi tej recenzji zostanie przyznana nagroda. O wygranej autor zostanie powiadomiony pocztą elektroniczną w ciągu 7 dni roboczych.

10. Nagrodą główną jest przyznanie 15. pkt. w sklepie www.gandalf.com.pl oraz bon o wartości 50zł na zakupy do gandalf.com.pl przy minimalnej wartości zamówienia 50zł.

11. Organizator ma prawo przyznania drugiego miejsca i 10 pkt. w sklepie Gandalf, trzeciego miejsca i 8 pkt. w sklepie Gandalf. Organizator zaznacza, że przyznanie miejsc drugiego i trzeciego nie jest obligatoryjne a uzależnione od wartości merytorycznej recenzji.

12. Nagroda może mieć wyłącznie postać określoną niniejszym regulaminem, regulamin nie przewiduje możliwości wypłaty jej równowartości w gotówce lub zamiany na inną nagrodę rzeczową.

13. Każdy ze zwycięzców konkursu wyraża zgodę na opublikowanie jego imienia, nazwiska oraz adresu e-mail na stronach serwisu Gandalf.com.pl. W przypadku braku możliwości skontaktowania się ze zwycięzcą w ciągu 7 dni od zakończenia konkursu nagroda przepada.

14. Uczestnicy konkursu lub ich przedstawiciele ustawowi wyrażają zgodę na przetwarzanie danych osobowych w rozumieniu ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. Nr 133, poz. 833) w celach prowadzenia konkursu, wyłaniania zwycięzców i przyznawania nagród, wydawania, odbioru i rozliczania nagród.

zamówienie tradycyjne
Brak produktów w koszyku
Brak produktów w koszyku

37.20

10.90

9.96

11.99

9.98

5.94

3.59

17.99

9.98

Łączna wartość zamówienia: 0 zł0 zł
Dostawa i płatność › Płatność ›
rozwiń
Wpisz numer
Swojego zamówienia (xxxxxx/rrrr)
Sprawdź