wpisz minimum 3 znaki

 

NAGRADZAMY AUTORSKIE RECENZJE
CZYTAJ, GRAJ, OGLĄDAJ, SŁUCHAJ, BAW SIĘ, PISZ I WYGRYWAJ!

W KAŻDY PONIEDZIAŁEK wybieramy najlepsze recenzje spośród wszystkich zgłoszonych.


Nagrodą za najlepszą recenzję jest BON 50zł OD GANDALF.COM.PL

 

 

Dodatkowo za recenzje przyznajemy punkty lojalnościowe, które będą dodane

do Twojego konta i pozwolą Ci opłacić zamówienie!

Autor pierwszej otrzyma 15. pkt. do konta klienta,autor drugiej 10. pkt. i trzeciej - 8. pkt.
 

Recenzje, które będą punktowane muszą mieć od 400 do 3000 znaków.
Aby zdobyć punkty musisz być zalogowany.

 

DUŻO CZYTAJ, DUŻO PISZ, WYGRYWAJ NAGRODY!

Lubicie gatunek true crime? To jest książka dla Was ???? A do tego interesują Was psychologiczne ciekawostki, rozważania o motywach, ludzkiej naturze? Doskonale! Powinniście przeczytać "Oko w oko ze złem"! Nie jest to zbiór wiedzy podręcznikowej, ani wykład z psychologii, to jest fajna, żywa opowieść psycholożki sądowej o swoim życiu zawodowym i jego wpływie na życie osobiste.
Początek kariery to szkoła życia, skok na głęboką wodę zarówno jeśli chodzi o przygotowanie teoretyczne, o pacjentów - więźniów, ale także - co bardziej zaskakujące - o współpracowników, którzy raczej nie ułatwiali jej życia. Ona jednak z pełną determinacją idzie w wybranym kierunku, nawet wtedy, kiedy widzi niedoskonałości systemu sądownictwa, pracy resocjalizacyjnej, terapii więziennej. Spotyka się codziennie z bestiami, zbrodniarzami i odsuwając na bok wszystkie swoje emocje, próbuje dotrzeć do prawdy i odpowiedzieć na pytanie: dlaczego? Przejmujące i fascynujące przykłady rozwikłanych zagadek naprawdę robią wrażenie!
.
Najbardziej zaciekawił mnie wątek stygmatyzowania ofiar przestępstw - zawsze i mnie doprowadzało do furii pytanie, czy ofiara nie jest winna tego, co ją spotkało? Bo zgwałcona dziewczyna miała za krótką spódnicę? Litości, nawet jakby była naga, nie daje to nikomu prawa do jej ciała. Idąc tym torem myślenia: czy jubiler wystawiając złoto i brylanty na wystawę, daje przyzwolenie na ich kradzież??
.
Bardzo ciekawa książka, strony same się odwracają, kolejne tematy wciągają, nie mogłam się oderwać!

6/07/2019

PatiG

15.00 pkt.

Heaven. Miasto elfów

Sam pomysł na tą książkę jest całkiem dobry. Szkoda tylko, że przy realizacji nie został w pełni wykorzystany. Przede wszystkim główni bohaterowie są? nudni, typowi, schematowi ? nie ma w nich nic oryginalnego czy nowego. Postacie drugoplanowe po prostu są i tyle. Dialogi również momentami są nudne. Nie wnoszą tak naprawdę nic do fabuły. Ale chyba najgorsze były dla mnie opisy miasta i reszty otoczenia. Ja rozumiem, że autor chciał abyśmy poczuli klimat londyńskiego miasta, ale żeby same opisy zajmowały jedną trzecią książki to przesada (zwłaszcza ciągłe wspominanie o pogodzie).
Jeśli chodzi o czarne charaktery to nie było tak źle. Przynajmniej na początku małomówny wycinacz serc i jego pomocnik wydawali mi się intrygujący. Byli ?mordercami? na zlecenie ? super. Szkoda tylko, że ich zleceniodawca to zwykły ciota (nie da się tego inaczej określić), a nie żaden zły gościu. Naprawdę liczyłam na coś więcej od tego gościa. Wystarczyłabym jakaś obsesja, agresja ? cokolwiek, co sprawiłoby, że nie byłby taki nijaki.
Książka zapowiadała się ciekawie, jednak znalazło się w niej wiele wad i niedociągnięć. Myślę, że gdyby autor trochę bardziej nad nią popracował to mogłaby wyjść o wiele lepiej. Nie będę ukrywać ? namęczyłam się czytając ją.

27/06/2019

Artur

15.00 pkt.

Star Wars. Ahsoka - mobi, epub

Chyba jedna z lepszych pozycji nowego kanonu powieściowego Star Wars - w moim prywatnym rankingu druga po świetnych "Utraconych gwiazdach" Claudii Gray.
Można by się przyczepić do pewnego rozwleczenia fabuły - znane postaci z zakonu Jedi i ruchu oporu przez większość fabuły trwają w przyczajonym incognito - zabieg ten buduje jednak suspens, aż do całkiem efektownego finału.
Jednocześnie w miarę rozwoju zdarzeń pojawia się coraz więcej znajomych postaci i motywów łączących wydarzenia z trylogii prequeli z Nową Nadzieją (przy czym nietrudno zgadnąć, że najbardziej usatysfakcjonowani będą fani tytułowej bohaterki, której losy w czasie między Wojnami Klonów a "Rebels" są tej książki osią). Powieść porządkuje też delikatnie nowokanoniczną "mechanikę" Mocy i Jedi - którego to uporządkowania chyba większość fanów uniwersum jest obecnie spragniona.
Pozostaje tylko polecić - i zachęcić do przeczytania, nawet jeśli przez parę stron introspekcje albo opisy szarej codzienności przeważą nad akcją.
Pozycja solidna, spójna i sympatycznie napisana.

22/06/2019

Angela

15.00 pkt.

Cari Mora

Miami, dom Pablo Escobara. Dziewczyna o imieniu Cari Mora jest jego opiekunką. Według niektórych w domu tym zakopana jest część majątku don Pablo a Schneider ma na nie ogromną ochotę i zrobi wszystko aby je odkopać i zabrać z tego miejsca. Ale Schneider nie jest jedyną osobą, która szuka tego zaginionego skarbu.
Cari jako dziecko została wciągnięta do kolumbijskiej partyzantki, tam uczyła się walczyć, gotować, opatrywać rany. Jej największym szczęściem było to, że nie dała się ?urobić?, była od tego mądrzejsza i dzięki tej mądrości przetrwała i udało jej się uciec do Ameryki. Jednak umiejętności, które zdobyła w partyzantce, przydadzą jej się w walce ze Schneiderem.

Naprawdę nie wiem dlaczego autor popełnił tę książkę. Może zbyt mocno przygrzało mu słońce w Miami, a może zachłysnął się sukcesem serialu ?Narcos? i chciał napisać coś w tej tematyce. Cokolwiek świtało mu w głowie to nie osiągnął raczej zamierzonego efektu. Obiektywnie sam pomysł jest niezły, ale wykonanie nie przystoi twórcy Hannibala Lectera. Kilka wątków urywa się bez wyjaśnienia, postaci jest wiele ale jakoś mało rozbudowanych i charakternych. Wątpię że ktoś wydałby tę powieść, gdyby nie renoma autora. A szkoda, bo poprzednie jego książki były naprawdę dobre, wprowadzały coś nowego, motyw człowieka-potwora, jakiego wcześniej nie było w literaturze. Po 13 latach Harrisowi brakuje tego czegoś, co było wcześniej. Nie ma napięcia, dreszczyki emocji, nawet zakończenie jakoś nie zaskakuje, wręcz nie wzbudza żadnych emocji. Wymęczyła tę książkę i mam nadzieję szybko zapomnieć o tej porażce literackiej.

14/06/2019

Małgorzata Bojarun

15.00 pkt.

Niebieska sukienka Dwieście wiosen, tom 2

Najchętniej całą recenzję zawarłabym w dwóch słowach:
Piękna powieść
Wiedząc jednak, że potencjalni czytelnicy tego tekstu, czytając recenzję, oczekują nieco więcej niż tylko dwóch słów - troszkę się rozwinę.
Konstancja, (która była główną postacią w pierwszym tomie) teraz jest już siwą, lecz nadal pełną werwy staruszką. Tymczasem na Folwarku władzę dzierży Florentyna. Jej życie to głownie oczekiwanie na powrót ukochanego Kacpra z dalekiej Syberii. Oprócz oczekiwania, służy wszystkim mieszkańcom radą i pomocą. Jest sercem i mózgiem całego domostwa. A że mieszkańców jest sporo, to jest komu radzić. Wraz z Florą mieszka jej córka Klara oraz wnuczki - Emilia, Klementyna i Mela. Każda z dziewczyn jest inna, każda ma do opowiedzenia inną historię. Prowadzą swoje życie zupełnie inaczej niż chciałaby tego ich matka. W ich postępowaniu widać początek zmian, które już niedługo ogarną cały świat. Spódnice, które - ku zgrozie babci - odsłaniają już nie tylko kostki, ale i całe łydki, smak emancypacji i samodzielne życie w dużym mieście, to coś nie do pomyślenia jeszcze kilka lat temu. Najbardziej kibicowałam Meli, która odważyła się na samodzielne życie w dużym mieście. Dla samotnej matki z dzieckiem to duże wyzwanie i nie ma co ukrywać - dała dziewczyna radę.
Oczywiście - podobnie jak w pierwszym tomie - możemy cofnąć się w czasie i zerknąć, jak toczyły się losy naszych bohaterów z pierwszego tomu. Przyznam się, że bohaterów w pewnym momencie powieści jest tak wielu, że trochę mi się to wszystko plątało i już nie wiedziałam, kto żyje na początku XX wieku, a kto u schyłku XIX. Na szczęście na początku powieści jest spis postaci, co bardzo ułatwiło mi zorientowanie się, kto jest kim.
W "Niebieskiej sukience" nie jest już tak sielsko, jak w pierwszym tomie, choć cudowny klimat, (który dla mnie jest elementem przypisanym do pióra Pani Jeromin - Gałuszki) pozostał. W Folwarku nadal są sianokosy, słychać terkot młyna i odbywa się darcie pierza, ale wyraźnie do głosu dochodzą już teorie związane z przemysłową Polską. Najbardziej widać to przy Meli, która musi sobie poradzić w dużym mieście. Utrzymuje się z pracy w klubie i nikogo nie interesuje, że ma małe dziecko. Wyraźny jest podział na bogatych i biednych, co więcej - wyraźnie mężczyźni górują nad kobietami i to w sposób urągający kobiecej godności.
Piękna książka - pełna ciepła i wzruszająca. Czytelnik z wypiekami na twarzy śledzi losy kobiet, które muszą poradzić sobie w nowej rzeczywistości. Folwark jest dla nich ostoją. Gniazdem, do którego wracają zawsze wtedy, kiedy potrzebują miłości i zrozumienia. Naprawdę nie można się oderwać od lektury. Polecam z całego serca.

19/05/2019

Kosz z Książkami

15.00 pkt.

Royal City Tom 1 Krewni

Jeffa Lemire wielu miłośników komiksów z pewnością będzie kojarzyć za sprawą jego serii stworzonych dla dwóch największych wydawców komiksowych w USA: Marvela i DC. Wydawnictwo Non Stop Comics zaserwowało czytelnikom jednak nie kolejną opowieść o superbohaterach jego autorstwa lecz przejmującą opowieść o pewnej rodzinie. Zapraszam do lektury recenzji pierwszego tomu ,,Royal City?.

Patrick Pike, pisarz zmagający się z brakiem weny oraz będący w napiętej relacji z żoną, powraca do rodzinnego miasta na wieść o kiepskim stanie zdrowia swojego ojca. To co zastaje na miejscu okazuje się jednak jeszcze bardziej dobijające niż wieści które sprowadziły go do Royal City. Obserwuje on bowiem powolny rozpad swojej rodziny, która obecnie przypomina bardziej zlepek obcych sobie osób. A przynajmniej byłoby tak gdyby nie Tommy ? najmłodszy z braci, który jako duch nawiedza rodzinę Pike, a przy tym zdaj się być jedynym elementem ją łączącym?

Dwoma największymi zaletami komiksu są: świetnie zarysowane postaci i samo Royal City. O bohaterach można by mówić długo, bowiem każdy przedstawiciel rodziny Pike przypomina samotny okręt dryfujący w tylko sobie znanym celu i zdawałoby się nie mający żadnego powiązania z resztą familii. Nie będę jednak psuła nikomu przyjemności z ich poznania. Dodam wyłącznie, że każdemu bohaterowi poświęcono odpowiednio dużo uwagi przedstawiając jego charakter i kreśląc historię, nie zdradzając jednak najważniejszego ? opowieści Tommy?ego, najmłodszego dziecka z rodzinny, który pojawia się w tej opowieści jako duch i który wyraźnie widać, że miał ogromnym wpływ na to jak potoczyły się losy poszczególnych jej członków. Na jego historię z pewnością przyjdzie jednak czas w kolejnych tomach.
Ciąg dalszy recenzji dostępny na stronie Kosz z Książkami.

8/05/2019

#MALINOWSKAK

15.00 pkt.

Granica Podroż wokół Rosji

Erika Fatland zaczęła swoją podróż od wyprawy przez Morze Barentsa, po czym dopłynęła do Czukotki. Kolejnym przystankiem były takie kraje jak Korea Północna, Chiny, Mongolia, Kazachstan, kraje Kaukazu, a potem europejskie państwa jak Ukraina, Białoruś, Polska, Litwa, Łotwa, Estonia, Finlandia i sama Norwegia (tak, ten kraj także graniczy z Rosją). Norweżka skupiła się na pokazaniu codziennego życia, a także skomplikowanych dziejów tych krajów w kontekście tak potężnego sąsiada, jakim była i jest Rosja.

Autorka poruszyła problem trzymania w garści krajów sąsiadujących z potężną Federacją Rosyjską poprzez polityczne i gospodarcze powiązania. Ciekawe są fragmenty dotyczące zależności krajów, które należą dzisiaj do Unii Europejskiej.

Bardzo podobała mi się ta praca. Uważam, że Polacy powinni się z nią zapoznać. Chociaż nie ukrywam: fragmenty o Polsce są mocne i pewnej grupie społecznej mogą się nie spodobać. Z drugiej strony ta książka pokazuje, że wbrew temu co sądzimy - problem Rosji to nie jest tylko nasz problem i jest więcej krajów, również bardzo bogatych, które z tak potężnym i nieprzewidywalnym sąsiadem muszą być bardzo ostrożni w prowadzeniu swojej polityki.

Polecam Wam lekturę tej książki. Myślę, że to doskonała praca dla studentów studiów politologicznych, stosunków europejskich, a także dziennikarskich czy europeistyki. To też doskonała książka dla każdego Polaka, który chciałby zrozumieć powagę sytuacji w stosunkach z Moskwą.

Skończyłem kampanię po 12 rozdziale. Załoga to Legolas i Gimli, znalezionych 5 przedmiotów i uzsykanych 5 tytułów.
Większość mojej kolekcji to gry fantasy, bo uwielbiam ten klimat. Jednak w tym przypadku znalazłem go dużo więcej w Posiadłości szaleństwa. Kafle terenu, owszem, ładne, ale nikt nie siedzi i nie patrzy na nie z bliska. Z nad stołu nie widać, czy to ruiny, jakiś zagajnik itp. Dużo bardziej wolę skalę z Descenta, gdzie faktycznie widać, że znajdujemy wóz, ognisko goblinów itp. Tutaj kafle to dla mnie tylko numerki, które muszę umieścić zgodnie z aplikacją.
Gra na 2 postacie ma mało sensu, bo zazwyczaj nie ma jak odpalić efektu "pobliski bohater". Poza tym, jeśli chcemy zbadać większość mapy, to raczej scenariusz przegramy. Do 10 rozdziału miałem bilans 4/6. Zmieniłem strategię i zacząłem wygrywać, ale przez to połowa ikon z mapy nie została w ogóle odkryta.

Zarządzanie talią jest bardzo dobrze przemyślane, używanie kart na kilka sposobów to jest coś, co tygryski lubią najbardziej:).
Fabuła może i nie porywa, ale w kampanii stanowi spójną całość. Ciekawe opisy lokacji i wydarzeń zdecydowanie na plus.
Następną kampanię planuję na 4-5 postaci, mam nadzieję, że będzie lepiej, bo póki co gra jest dla mnie słabsza od wspomnianych: Posiadłości Szaleństwa i Descenta.

Mam nadzieję, że dodatki dadzą nam możliwość rozgrywania przygód książkowych, tak jak to było w LCG.
Przeprawa przez Morię, walka z Balrogiem czy ucieczka przed Czarnymi Jeźdzcami to by było coś! Póki co, Tolkiena
w tym za bardzo nie czuć...

No i czekam na dodatek z Gandalfem;)

Polecam wszystkim fanom kooperacji, fantasy i Tolkiena:)

Klimat powieści H. P. Lovecrafta zawsze mnie bardzo fascynował. Dlatego postanowiłam zainwestować w kilka pozycji wydawnictwa Fantasy Flight.
Jak na razie Horror w Arkham LCG to dla mnie najlepszy zakup. Gramy w dwójkę razem z mężem, dzielnie stawiając czoła wszystkim wyzwaniom i potworom. Gra jest wciągająca i pochłania nas kompletnie. Nie ma czasu na nudę i czekanie na ruchy drugiego gracza. Przecież oboje w tym jesteśmy. Co prawda pierwszą część scenariusza przechodziliśmy 3 razy, aż zapamiętaliśmy wszystkie zasady i obraliśmy właściwą strategię. Ale już w połowie kampanii wiedziałam, że muszę dokupić kolejne części.
Zaletą gry jest to, że zajmuje mało miejsca i też nie potrzeba ogromnej przestrzeni dla rozgrywki. Historia jest wciągająca, a co najlepsze bez względu na to czy uda spełnić się wymagania scenariusza czy nie, zawsze jest jakieś zakończenie. Przez co można przejść do kolejnej części kampanii ale akceptując konsekwencje naszych działań. Skoro jest to LCG talię można rozbudować i dopieszczać. Gra ma ładną oprawę graficzną, wspólną dla innych wydań z serii "Horror w Arkham". I jak dla mnie jedno z najlepszych rozwiązań, to worek chaosu używany do wykonywania testów i innych wyzwań. Jak dla mnie o wiele lepsze rozwiązanie niż rzucanie kośćmi (gdzie wynik to np. tylko sukces, lub brak sukcesu, czy sukces - wskazówka- nic). Daje większą losowość i dodatkowo modyfikując zawartość worka możemy zmieniać poziom trudności w grze.
Jeśli chodzi o wady to tak samo jak zaletą jest iż gra to tylko karty tak samo to pewne utrudnienie. Bohaterzy przemieszczając się po danej lokalizacji są umieszczani obok karty reprezentującej dane miejsce. To często ruszanie kart czasami wprowadza bałagan. Czy wręcz brak miejsca gdzie umieścić kolejną postać. Dodatkowo czasami mieliśmy problem ze zrozumieniem poleceń i instrukcji. Czy wręcz zdarzały się sytuacje, że nie mogliśmy znaleźć odpowiedzi na nasze pytania w kompletnej księdze zasad. I tak jak wspomniałam wcześniej, aby nabrać wprawy potrzeba było rozegrać pierwszą część 3 razy aby zrozumieć w pełni mechanizm gry.
Podsumowując jest to świetna gra kooperacyjna dla 2 osób. Szczególnie lubujących się w tajemniczych i pełnych grozy opowieściach. Wciągająca i wymagająca główkowania i porządnej współpracy między graczami. Gorąco polecam!

Pokaż więcej

W dużym skrócie jest to strategiczna gra "area control" ale nie wymaga tyle miejsca, plansz i figurek. Tylko karty i przeciwnik.
Na prawdę świetna, gierka (zwłaszcza w takiej cenie). Nie jest tak skomplikowana jak by się mogło wydawać. Sam starter podstawowy daje dużo materiału do regrywalności.

Dużym atutem jest wysoka jakość ilustracji kart oraz sama jakość ich wykonania.
Na start polecam zasugerowanym w instrukcji podejściem, żeby pierwsza kilka tutaj zagrać bez umiejętności kart, aby lepiej zapoznać się z flow gry.
For de Empraaah!!

8/07/2019

BarbaraT

10.00 pkt.

Moje pierwsze opowiastki Nowy przyjaciel

Moje Pierwsze Opowiastki to fantastyczna propozycja dla najmłodszych dzieci. Ślicznie wydana, w poręcznym , kwadratowym formacie, twardej oprawie, a do tego z ładnymi ilustracjami. Seria polecana jest maluchom w wieku 2 - 3 lat.

Kubuś Puchatek nie ma się z kim pobawić. Jego kompanii ze Stuwiekowego Lasu mają inne zajęcia. Miś postanawia zapoznać nowego przyjaciela. Spotyka sympatycznego jeżyka, z którym spędza miłe popołudnie. Czy Kubuś zaprzyjaźni się ze zwierzątkiem?Treści jest w sam raz, aby najmłodsze dzieci wysłuchały jej z uwagą. Wyraźny morał i historia bez przemocy to jest to, co szczególnie cenimy. Lektura doskonała jako bajka przed snem albo czytanka, która urozmaici wakacyjną podróż.

Jeśli szukasz prezentu dla osoby wierzącej, lub chcącej poznawać wiarę, albo chcesz kupić Pismo Święte dla siebie, to trudno o lepszą pozycję. Przepiękne wydanie Pisma Świętego, wysokiej jakości okładka z eko-skóry, pozłacane brzegi kartek, kilka plecionych zakładek oraz paginatory, pomagające błyskawicznie odszukać daną treść. Jednak to, co najbardziej niezwykłe w tym wydaniu, to treść. Jest to bezpośrednie tłumaczenie z Septuaginty, które różni się językowo (i czasami znaczeniowo) od powszechnie dostępnej Biblii Tysiąclecia. Na uwagę zasługuje także duża ilość przypisów, wyjaśniających znaczenie użytych słów, nazw a także różnic z innymi, bardziej popularnymi przekładami. Świetny materiał do porównań, zbliżający użytkownika bardziej do źródeł kościoła i chrześcijaństwa jako takiego, zawierający pierwotne znaczenia tekstów, niż do współczesnych interpretacji i przeinaczeń. Według mnie absolutne "must have" dla każdego katolika w Polsce.

1/07/2019

Bożena

8.00 pkt.

Każdy dzień jest nową szansą Magia słowa

Kieszonkowe wydanie książeczki "Każdy dzień jest nową szansą" z cyklu Magia Słowa jest małym ale sympatycznym zbiorem sentencji o życiu. Zawiera prawdy oczywiste w zwartych zdaniach, których głębi zwykle sobie nie uświadamiamy, n.p: "Życie nie daje nam gwarancji na nic, ale daje nam wiele różnorodnych możliwości". Nieraz czujemy, że życie nas przerasta, ale i na to jest recepta: "Spokojnie przyjmować to, czego nie można zmienić - to duży krok do szczęścia". Polecam mieć zawsze pod ręką ten zbiór.

26/06/2019

Katarzyna z Subiektywne Recenzje

8.00 pkt.

Najwyższa sprawiedliwość

To moje kolejne spotkanie z twórczością Michaela Hjortha i Hansa Rosenfeldta. Czym tym razem mnie zaskoczyli i czy cykl jest warty uwagi? Choć początek jest trudny do przejścia, to koniec nam to skutecznie rekompensuje.
"Najwyższa sprawiedliwość" to szósty tom z cyklu Sebastian Bergman. Po raz kolejny przyglądamy się jak wygląda śledztwo oczami specjalnej grupy policyjnej i znanego nam już psychologa. W tej części znowu mamy do czynienia z brutalnym morderstwem, które ściśle powiązane jest z rozpoczynającym się polowaniem na gwałciciela. Moim zdaniem akcja w tej części została porządnie naładowana okrutnymi faktami, które dla niektórych z Was mogą być niezwykle szokujące. Nie jest to szybki, lekki i przyjemny kryminał z drobnym morderstwem w tle. Postać Sebastiana, podobnie jak w tomie pierwszym utrzymana jest w roli samolubnego i bezwzględnego policjanta. I to oceniam na duży plus, bo akurat do tej postaci taka oschłość i wredność pasuje idealnie, choć sam z siebie podejmuje kroki aby stać się lepszą wersją samego siebie. Niestety nie czytałam tomów pomiędzy pierwszym i szóstym, dlatego też mam pewne braki w wątku fabularnym co znacznie wpływa na ogólny odbiór tej książki, dlatego jeśli macie możliwość to lepiej czytać wszystkie tomy po kolei. Zauważyłam, że autorzy mocno skupiają się na kreacji bohaterów i ich życia prywatnego, a zabójstwa, śledztwa i sprawy przez nich prowadzone są umiejscowione na drugim planie. Dla mnie ważne jest też to, że najnowsza część nie odbiega stylem od tomu pierwszego i jeśli pokochaliście poprzednie części, ta zdecydowanie przypadnie Wam do gustu. Autorzy kierują uwagę czytelnika po części na makabrycznej fabule, ale też w dużej mierze na pracujących przy sprawie policjantach. To świetnie wyważona kompozycja, która w moich oczach sprawdza się w stu procentach. Mamy dreszczyk emocji, ogromną niepewność i sporo ciekawości jak akcja potoczy się dalej. Specyficzny, Szwedzki klimat jest nieodłącznym elementem tej powieści, co dla niektórych może być uznawane jako atut. Nie brakuje w niej też tego telewizyjnego, serialowego brzmienia, o ile tak to mogę nazwać. Z racji tego, że ten cykl został stworzony przez scenarzystów, wszystko robione jest pod serial i to z jednej strony jest dobre, a z drugiej ma swoje wady. Niemniej jednak sądzę, że wielu z Was dobrze przyjmie tę powieść i miło spędzicie czas w towarzystwie Sebastiana Bergmana.
Jeśli jeszcze się zastanawiacie czy sięgnąć po ten tytuł, rozwieję Wasze wątpliwości. To dobry, mocny i brutalny kryminał z bogatymi wątkami fabularnymi, dlatego też sądzę, że jest zdecydowanie warty uwagi. Mam nadzieję, że nie będziecie żałować.

25/06/2019

taka-jest-agata.blogspot.com

10.00 pkt.

Lisia dolina



Wiele osób w dzieciństwie miało swoje kryjówki.
Część spędzała w nich samotne chwile, chcąc ukryć się przed światem, część bawiła się tam z rówieśnikami.
Zwykle jednak, jako dorośli ludzie nigdy nie powracali do miejsc dziecięcych zabaw.
Inaczej stało się w przypadku głównego bohatera ?Lisiej doliny?, powieści autorstwa Charlotte Link.
Ryan Lee był drobnym przestępcą, wdawał się w bójki, oszukiwał. Jednak dość sprytnie umykał przed wymiarem sprawiedliwości.
Niestety, Pan Lee miał też chroniczne problemy finansowe, które doprowadziły Go do zguby?
Pożyczył na ogromny procent pieniądze od lichwiarza.
Gdy nastał czas spłaty należności, w głowie mężczyzny powstał niezbyt legalny plan zdobycia potrzebnej kwoty?
Z opuszczonego parkingu porwał kobietę, wyglądającą mu na bogatą. Los podsunął mu Vanessę, wykładowczynię uniwersytetu.
Porywacz umieszcza kobietę w ?Lisiej dolinie?, jaskini, którą odkrył w dzieciństwie. By mieć pewność, że ofiara nie ucieknie, zamyka ją w drewnianej skrzyni.
Ma zamiar zgłosić się do Matthew, męża Vanessy, po okup.
Niestety, zostaje aresztowany za bójkę w barze?
Pobyt w więzieniu ratuje Ryana przed koniecznością spłaty długu(przynajmniej czasowo).
Mężczyznę jednak męczą wyrzuty sumienia w sprawie porwanej.
Zdaje sobie sprawę, że kobieta, jeśli nie zostanie uwolniona, umrze.
Może ją uratować, mówiąc komukolwiek o jej losie, wtedy narazi się na dłuższy wyrok!
Nie, tego Lee zdecydowanie nie chce.
Postanawia poświęcić życie swojej ofiary i milczeć!
W więzieniu poznaje(korespondencyjnie) kobietę-Norę.
Jest to młoda, samotna, rehabilitantka.
Nora staje się ?opiekunką? Ryana. To u niej mieszka mężczyzna, gdy wychodzi na wolność.
Wszyscy znajomi dziewczyny są mocno zaniepokojeni-Dlaczego wybrała kogoś kto jest notowany?
Ona jednak wydaje się być zadurzona w swoim podopiecznym i nie zważa na ostrzeżenia.
Pewnego dnia Ryan wyjawia Norze swoją tajemnicę dotyczącą Vanessy.
Kobieta postanawia sprawdzić te informacje. Jaką prawdę odkryje?
Lee, który nadal ma niespłacone długi i problemy z policją postanawia zniknąć.
Tymczasem ginie Alexia, która była przyjaciółką jego pierwszej ofiary.
Co takiego przydarzyło się kobiecie?
Czy sprawcą był Ryan Lee?
A może miał naśladowcę?
Tą zagadkę musi rozwikłać miejscowa policja
Na powyższe pytania szukamy odpowiedzi, sukcesywnie, czytając powieść.
Stawiamy kolejne hipotezy, tropimy podejrzanego.
Ja wytypowałam prawidłowo chyba za piątym razem.
Oznacza to, że tym razem autorka, skonstruowała, skomplikowaną zagadkę.
Powieść polecam, choć nie jest to najlepsza, moim zdaniem, książka Charlotte Link.

22/06/2019

Bookendorfina

8.00 pkt.

Wielki projekt

"Najbardziej niezrozumiałą rzeczą dotyczącą Wszechświata jest to, że można go zrozumieć." Albert Einstein

Współczesna fizyka koncentruje się na ujęciu mikrokosmicznym, obejmującym zjawiska kwantowe, i genezie Wszechświata. Nowe wyobrażenia i idee rewolucjonizują spojrzenie na strukturę i ewolucję Wszechświata, ale charakteryzują się wysokim stopniem nasycenia przypuszczeń i niepewności, wybiegają daleko poza naukę. I książka przybliża właśnie czytelnika do tych zagadnień, w ogólnym zarysie wyłuskuje to, co najważniejsze, przekształca szatę informacji tak, aby przedstawić ją w sposób jak najbardziej spójny i przejrzysty. Pomaga przyjazna narracja, gdzieniegdzie wzbogacona dowcipem, odpowiednio dobrane ilustracje, uzupełniający słowniczek i indeks.

Sporo uwagi poświęcono różnicom między fizyką klasyczną a kwantową, poprowadzono przez główne pojęcia M-teorii, obiektywnej rzeczywistości, historii alternatywnych, teorii wszystkiego, Multiwszechświata. Interesujące podsumowania, atrakcyjnie przedstawione, jednak nie wnoszą niczego nowego i odkrywczego. Publikacja bardziej dla entuzjastów nowego oblicza fizyki, ale dopiero poszukujących odpowiedzi na nurtujące pytania, pragnących zagłębić się w interpretację tego, co mocno dyskusyjne, czasem wątpliwe, jednak frapujące i rozwijające. Pasjonująco jest odkrywać tajemnice, starać się je ogarnąć, czy choćby przybliżyć się do uświadomienia sobie ich.

Ciekawie jest przyglądać się kierunkom, w którym zmierza współczesna orientacja człowieka, cieszy penetrowanie Wszechświata myślą, nie wystarcza już tradycyjna koncepcja praw natury. Pod względem rzutu na rozwój cywilizacyjny publikacja sprawdziła się wyśmienicie. Zabrakło konkretów, lecz wynika to ze specyfiki tego, co badane, a także początkowej fazy odkrywania wiedzy z tych obszarów. Po zapoznaniu się z książką kilka elementów w mojej układance o Wszechświecie nabrało usystematyzowanych ram, inne wzbudziły chęć dowiedzenia się czegoś więcej, wszystkie utwierdziły w przekonaniu, że poznawanie i ekspansja, nawet w dziedzinach niekoniecznie bliskich sercu, daje sporo zadowolenia i satysfakcji. Wciąż jednak pozostaję ze sceptycyzmem wobec obecnie lansowanych przez fizykę koncepcji, wydaje mi się, że jeszcze dużo wody upłynie zanim się do nich przekonam, ale doceniam niezwykłą otwartość umysłów naukowców.

21/06/2019

Kosz z Książkami

10.00 pkt.

Jaksa. Bies idzie za mną

Wspomóż mnie, Praojcze, przed sługami Czarnoboga i Wołosta Wstaw się za mną u Jessy, abym mógł przezwyciężyć wszelkie niedogodności. Ja, Jaksa, za którym bies wciąż idzie, chylę czoła, abyś dopomógł mnie w walce z Hungurami, stworzonymi ku memu potępieniu przez Jacka Komudę.

Królestwo Lendii staje na skraju upadku. Hungurska horda naciera, a jej liczba wymyka się wszelakim szacunkom. Jest ona jak żywioł wody, który chce zalać ziemie należące do jednowierców. Miłosz z Drużyc postanawia zakończyć tę walkę. Hungurski kagan musi zginąć. Przyjmując na siebie to brzemię przygotowuje się na najgorsze. Czyni kroki mające zapewnić ochronę jego rodzinie, żonie Wenedzie oraz Jaksie, jego synowi. Nie wszystko jednak idzie po jego myśli. Zdrajcy czający się wśród własnego ludu biją pokłony najeźdźcom, rodzinę oddają w ich ręce. Szczęście sprzyja jednak synowi Drużyca. Zdołał uciec od pewnej śmierci. Dostaje się do lżejszej niewoli. Jednak był to ostatni moment jego samotnego życia. Od tego momentu wciąż podąża za nim cień, który pozostawia po sobie śmierć i zniszczenie. Bies idzie wciąż za nim.

Jaksa, bies idzie za mną to pierwszy tom cyklu, nie licząc opowiadań wydanych wcześniej. Jest to również pierwsze moje spotkanie z tym bohaterem. I mówiąc szczerze były to ciężkie początki. Jacek Komuda w pierwszym, wprowadzającym rozdziale przedstawia właściwie całą strukturę królestwa Lendii. Co za tym idzie mamy bardzo dużo terminologii, tytułów szlacheckich, heraldyki, stopni wasalnych oraz opisów oręża. Z jednej strony widać jak wiele pracy podjął autor by jak najwiarygodniej oddać świat zrodzony w jego wyobraźni. Jednakże ta szczegółowość w pewnym momencie zaczyna być nużąca. Sam świat zaś jest bardzo ciekawy. Królestwo Lendii to połączenie Słowian oraz Skandynawów, zaś Hungurowie wzorowani są według mnie na ludzie mongolskim. Kontrast tych dwóch ludów, pomijając już cechy czysto fizyczne, jest świetnie opisany. Różne wierzenia, obrzędy a także relacje społeczne są bardzo dobrze przemyślane.

Cała recenzja dostępna na stronie Kosz z Książkami.

14/06/2019

maraas

8.00 pkt.

Gra Wyspa Kwitnącej Wiśni

Nieubłaganie zbliża się okres wakacji i urlopów. Gra planszowa Wyspa Kwitnącej Wiśni ze względu na swoje niewielkie gabaryty może z nami podróżować na koniec świata. Ale od razu piszę, że nie jest to infantylny przerywnik rozrywkowy. Tu głowy, czachy dosłownie dymią od myślenia, jak najlepiej zbudowań japońskie miasto wraz z fabrykami, lasami i jeziorami. Zagrywanie kartami i kostkami zasobów nie nudzi, wręcz przynosi liczne niespodzianki, które składają się na końcową punktację. Dlatego - dobrze obserwuj, dobrze planuj, dobrze przewiduj, a wygrasz. Wyspa Kwitnącej Wiśni jest przykładem, że dobre gry licytacyjno-strategiczne nie muszą być duże i wymagać sporych przygotowań przed rozpoczęciem partii.

Pokaż więcej

14/07/2019

Czytanka na Dobranoc

Pocałuj mnie wiosną

Choć "Pocałuj mnie wiosną" było moim pierwszym spotkaniem z twórczością Emily March, tak okazuje się, że Eternity Springs, miejscowość w której rozgrywa się fabuła tej powieści, było na celowniku już czternaście razy. Tak, dobrze usłyszeliście : CZTERNAŚCIE. Jak widzicie nasza autorka jest już doświadczoną wyjadaczką i jej sława w końcu musiała dotrzeć do Polski. Niezmiernie się cieszę, iż Wydawnictwo Kobiece się na niej poznało i umożliwiło naszym rodzimym czytelniczkom zapoznanie się z jej twórczością. W czasach kiedy zewsząd atakuje nas tania erotyka, brutalność, naiwność i głupota trafienie na dobry romans jest trudniejsze niż skreślenie szóstki w totolotka : nie jest niemożliwe jednak wielce nieprawdopodobne. Dlatego, zawsze kiedy trafiam na oryginalną i utrzymaną na wysokim poziomie literaturę kobiecą, to cieszę się iż prowadzę tego bloga gdyż dzięki niemu mam szansę na dotarcie do jeszcze większej grupy odbiorców, z którymi mogę się podzielić radosną nowinę. Tym razem jest nią "Pocałuj mnie wiosną". No więc czytajmy i radujmy się, bo naprawdę jest czym.

Caitlin Timberlake zrobiła w Nowym Jorku oszałamiającą karierę. Jednak to nie projektowanie narzut było jej największym marzeniem. Kiedyś chciała zmieniać świat. W końcu postawiła wszystko na jedną kartę i postanowiła wrócić w rodzinne strony.W Eternity Springs poznaje Josha, który próbuje odciąć się od swojej przeszłości. To spotkanie sprawia, że w Caitin budzi się pragnienie, jakiego wcześniej nie znała. Po raz pierwszy kobieta nie myśli tylko o pracy.Nie wiadomo, czy tak pięknie rozpoczęta historia skończy się dobrze, bo Josh nie zamierza wpuszczać nikogo do swego życia. Jednak Caitlin nie podda się tak łatwo. Zawsze jest nadzieja, że wszystko potoczy się inaczej?


Dwadzieścia lat temu, za każdym razem jak przyprowadzałam do domu nowego "kolegę", moi rodzice na poczekaniu wynajdywali tysiące (jeśli nie miliony) powodów, dla których nie powinnam się z nim spotykać. A to był za niski, a to miał za słabe oceny z matematyki albo utykał, nie lubił sushi lub też mieszkał w "złej" dzielnicy. Jak tylko z ust moich rodzicieli padały argumenty przeciw ja wystawiałam kły i ostrzyłam pazury gotowa, niczym lwica, bronić swojej "największej i jedynej" miłości. Swoją drogą zadziwiające jest to, skąd oni tak szybko wynajdywali informacje na temat moich znajomych. Dziś, kiedy sama jestem mamą, doskonale rozumiem co nimi kierowało, po prostu się martwili. Zależało im na tym, by moje życie było wysłane różami a kłopoty omijały mnie szerokim łukiem. I poniekąd udało im się utrzymać mnie w tej bańce mydlanej. Chciałabym to samo zrobić dla moich córek. Co prawda do czasu aż zaczną umawiać się na randki jeszcze daleko ( ja mówię kilkanaście, mąż że już kilka lat) ale już teraz powinnam zacząć się przygotowywać i zbierać informacje wywiadowcze. Właśnie w takiej sytuacji znajduje się nasza książkowa bohaterka. Kiedy poznaje miłość swojego życia, okazuje się, że to co ją podnieca i sprawia, że szybciej bije jej serca, jej ojciec traktuje raczej jako złośliwe "herc klekoty" (uwielbiam śląską gwarę). Dla seniora rodu, mężczyzna, którego wybrała sobie jego ukochana córeczka, jest nie taki jakiego on by dla niej chciał. Ani nie ma "dobrego" zawodu, ani znajomości ani pieniędzy. No i jeszcze ta przeszłość. Przecież to wychowanek rodzinnego domu dziecka, z takimi to nigdy nic nie wiadomo. Muszę przyznać, że choć irytowała mnie postawa Pana Timberlakea to byłam w stanie ją zrozumieć. Też bym nie chciała by moje dzieci zakochały się w zwykłym "mechaniku" z małego miasteczka. Wiem, że moje podejście jest staroświeckie i niesprawiedliwe, jednak wychowana zostałam w domu, w którym ważne były studia, zdobycie dobrej pozycji zawodowej, zrobienie kariery i ciułanie pieniędzy. Chcę by moim córkom wszystko to przyszło z łatwością. Ale wracając do rodziców Caitlin, to cieszę się, iż autorka doceniła ich rolę i wkład jaki włożyli w wychowanie swojej pociechy. W przypadku romansów zazwyczaj mamy do czynienia z dwójką głównych bohaterów, najczęściej jest to "ona i on", którzy wspólnie przeżywają szalone i emocjonalne przygody. Inni bohaterowie stanowią tło dla ich uczucia. Tutaj jest inaczej. Rodzina Caitlin jest bardzo ważnym elementem książki a relacje, które przedstawia autorka doskonale obrazują dynamikę zachowań wśród ludzi sobie najbliższych. Choć każda z tych osób była inna i oryginalna to wszyscy oni zasłużyli sobie na mój szacunek. Uwielbiałam ojca Caitlin staroświeckiego i konserwatywnego pana, znanego prawnika, typowego seniora rodu, który jest zaborczy i lubi kontrolować swoje otoczenia. Lubiłam również Ali, matkę dziewczyny, właścicielkę pięciogwiazdkowej restauracji, która była niczym plaster na rany i typowa westalka podtrzymująca rodzinne ognisko. Bawił mnie brat Caitlin, rozczulała jego żona, interesowała przyjaciółka rodziny. Każdy miał tutaj właściwe miejsce i swoją własną rolę do odegrania.

Jeśli myślicie, iż patologia rodzi się w biedzie, to książka ta jest doskonałym przykładem na to, jak mylne jest to myślenie. Pewnie każdy z was słyszał co się stało z tym rozkosznym chłopcem, który grał Kevina w filmie "Kevin sam w domu". Otóż po spektakularnym sukcesie aktor Macaulay Carson Culkin zachłysnął się własną sławą. Zaczął pić i brać narkotyki. 17 września 2004 został aresztowany w Oklahomie za posiadanie 17,3 g marihuany, 16,5 mg alprazolamu i 32 mg klonazepamu. Opuścił areszt po zapłaceniu kaucji w wysokości 4 tys. dolarów. Podczas rozpraw nie przyznawał się do winy, ostatecznie został skazany na trzy roczne wyroki pozbawienia wolności oraz obarczony kosztami postępowania sądowego w wysokości 540 dolarów. Oczywiście nie jest to najgorszy scenariusz, który mógł go spotkać, jednak doskonale obrazuje to jak Hollywood, sława oraz pieniądze, mogą zniszczyć człowieka. Oczywiście filmowy Kevin, miał również inne problemy a mianowicie ?wypalenie zawodowe? i rozstanie rodziców, którzy rozpoczęli sądową batalię o opiekę nad dziećmi i majątek nastoletniego aktora. W podobnej sytuacji, choć nieco bardziej dramatycznej, znalazł się bohater naszej książki - Josh. Jak miał kilka lat rozpoczął obiecującą karierę aktorską, która szybko się jednak skończyła po samobójstwie ojca i brata. Wraz z matką aspirującą aktorką i wyspecjalizowaną alkoholiczką, zaczął brać udziały w organizowanych gdzie popadnie imprezach, orgiach i rautach. Już jako ośmiolatek się upijał, a jako nastolatek wpadł w nałóg. Całe szczęście w tym przypadku zadziałał system i dziecko zostało odebrane nieodpowiedzialnej rodzicielce i umieszczone w rodzinie zastępczej. Ta książka jest kolejnym przykładem na to, że zawsze istnieje nadzieja. Jest to szczególnie ważne w przypadku dzieci, gdyż jak wiadomo : czym skorupka nasiąknie....Tak było i w tym przypadku. Dzieciństwo Josha i to co przeżył, miało wielki wpływ na jego późniejsze życie. W pewnym momencie miałam wrażenie, że mężczyznę prześladował pech, który nie potrafił odpuścić. Postać ta, została tak doświadczona przez los, iż jestem pełna podziwu w to, że udało mu się przetrwać, złamanym i okaleczonym ale jednak żywym. Kiedy człowiek traci wszystko, i to wielokrotnie, zaczyna wokół siebie budować mur nieufności i niedostępności. By komuś trzeciemu udało się przebić przez te ściany, musi mieć naprawdę dobre narzędzia. I Caitlin je miała. Jednym z nich była miłość, a drugim cierpliwość.

Zazwyczaj w przypadku romansów, to mężczyzna stara się zdobyć kobietę. Lub też robią to oboje. rzadko kiedy inicjatorką flirtów czy związku jest płeć piękna. Tym razem właśnie tak było. Autorka nie dość, że stworzyła oryginalną, mądrą i pewną siebie bohaterkę, to jeszcze uczyniła a niej kobietę wyzwoloną i nowoczesną. Podobało mi się to, że Caitlin (piękne imię) wiedziała czego chce i konsekwentnie realizowała swoje plany. Oczywiście nie rzucała się ślepo w wodę, tylko analizowała za i przeciw oraz przewidywała różne scenariusze. Jednak najważniejsze było to by zdobyć Josha, wyjść za mąż i mieć z nim dzieci. Co do tego nie było żadnych wątpliwości. I właśnie o tym jest ta książka, o walce jednej malutkiej kobiety z demonami przeszłości jednego złamanego życiem mężczyzny. Czy jest szansa na to, żeby kolejny raz "słabsza płeć" okazała się tą silniejszą? O tym już musicie przekonać się sami.

Choć romanse czytam dopiero od jakiegoś czasu i zazwyczaj (niestety) trafiam na powieści pośledniego sortu, tak postanowiłam się nie poddawać i dalej eksplorować ten gatunek. Dziś, jak się okazuje, był mój szczęśliwy dzień i poznałam autorkę, która wybija się ponad tłum jej, szarych, jednakowych konkurentek. Mam nadzieję, że Wydawnictwo Kobiece zdecyduje się na przetłumaczenie kolejnych części Eternity Springs, gdyż mam wielką ochotę na poznanie następnych mieszkańców tego niezwykle uroczego miasteczka. Ciekawi mnie na przykład postać tajemniczej Celeste oraz fakt, czy Lori doczeka się dzidziusia? Ja po prostu chcę więcej, więc będę trzymać kciuki za to, by moja recenzja dotarła gdzieś tam na górę, i zadecydowała o podaży. Bo popyt zdecydowanie jest. Polecam.

14/07/2019

Mona

Wrota czasu

Zuzanna Mazur, jako osoba młoda i powolnym krokiem dążąca do doskonałości w dziedzinie pisarstwa, z pewnością ma zadatki na interesującą autorkę.

Historia opowiada o nastolatce imieniem Erin, która za pomocą magicznego zaklęcia z tajemniczej księgi przenosi się do czasów średniowiecza. Spotyka postacie, które podziwia, które zna z opowieści i legend, poznaje tamtejsze obyczaje, a nawet uczestniczy w walce o wolność mieszkańców Camelotu.
Świat wykreowany przez Zuzannę jest dosyć przejrzysty, łatwy do wyobrażenia, co wypada naprawdę w porządku przy imaginacji tła historii. Postacie występujące w książce są przedstawione nieco pobieżnie, za wyjątkiem głównych postaci, wokół których skupiają się główne wątki opowiadania. Nie uważam tego za minus, jednakże nie pozwala to w pełni poczuć świadomości świata tamtejszych ludzi - tutaj odwołuję się do Waszej wyobraźni!

Język jest, zaryzykuję stwierdzenie, "młodzieżowy". Wątki delikatnego romansu przeplatają się tutaj z gładkimi żartami. W jej stylu widać otwartość i swobodę wyrazu, która pasuje do literatury dla nastolatków. Dzięki temu opowiadanie czyta się z lekkością, można by rzec: pozycja jest wygodna do kubka herbaty o poranku.

Po przeczytaniu "Wrót Czasu" nie miałam żadnych głębszych przemyśleń, jak to zdarza się w przypadku bardziej ambitnych tytułów. Ale czy koniecznie o to musi chodzić? Zuzanna Mazur stworzyła prostolinijną opowieść z gatunku fantasy, która posiada miły, łagodnie zamykający wątek epilog. To opowiadanie dla młodszych osób, które szukają swojego miejsca w świecie książek i interesują się czasami arturowskimi. Definitywnie nie jest to pozycja dla starszych czytelników, którzy wymagają spójnej, logicznej akcji i monologu wewnętrznego, gdyż nie uświadczyłam podobnych zabiegów podczas czytania tej książki.

Do przeczytania tego opowiadania zachęcam młodszych czytelników, z pewnością zainteresuje ich forma przekazania swojego pomysłu przez autorkę.
Niezdecydowanym proponuję chwilę zastanowienia, bo, jak dobrze wiemy, gust dotyczący książek jest tak odmienny jak odmienni są ludzie je tworzący.

14/07/2019

czytanie.na.platanie

Cari Mora

?Cari Mora?, to książka, której byłam niezmiernie ciekawa i mimo wielu nieprzychylnych opinii, postanowiłam przeczytać i przekonać się sama, czy twórca Hannibala Lectera stworzył kolejnego potwora, który stanie się równie kultową postacią.

I muszę przyznać z przykrością, że nie przekonała mnie ani fabuła powieści, ani bohaterowie. Styl wydał mi się chaotyczny, historia niedopracowana i potraktowana pobieżnie.

Na plus mogę napisać, że książkę szybko się czyta dzięki krótkim rozdziałom, choć historia mnie nie wciągnęła i dość często przerywałam w trakcie. Mimo, że tytułowa postać Cari Mory nie do końca mnie przekonała, to jest jednak silną kobietą, która potrafi walczyć o siebie i swoich bliskich, więc drugiego plusa daję z typowo kobiecej solidarności.

Szkoda, wielka szkoda. Liczyłam na dużo więcej.

14/07/2019

czytanie.na.platanie

Teraz zaśniesz

Jeżeli lubicie klaustrofobiczne wyspiarskie klimaty, poczucie ciągłego napięcia i zagrożenia, a także nie dające się przewidzieć zakończenia, to książka idealna dla Was.

Główną bohaterkę Annę poznajemy, gdy ta prawdopodobnie już nie żyje. Świadczy o tym skierowany do czytelnika list dziewczyny. Od razu zastanowiło mnie, czy na pewno? Może to tylko wybieg autorki, by już na wstępie podkręcić atmosferę?

Anna przeżywa olbrzymią traumę. Brała udział w wypadku, w którym zginęło dwoje ludzi, a trzeci został sparaliżowany. Mimo, że tragedia nie zdarzyła się z jej winy , jednak to ona kierowała i to obezwładniające, przytłaczające uczucie nie pozwala jej zacząć dalej żyć. Uciekając przed przeszłością i dręczącym ją poczuciem winy wyjeżdża na maleńką wyspę Rum, gdzie rozpoczyna pracę w hotelu.

Tu, na pustkowiu, odcięta od świata ma nadzieję uporać się z demonami przeszłości. Nie wie, że podążają za nią. Nie może spać. Nie wie też, że w hotelu jest ktoś, kto chce by zasnęła na zawsze, winiąc ją, że zabiła swoich pasażerów, a sama przeżyła. Ale czy sama też się o to nie obwinia? Poznajemy stopniowo każdego z gości hotelu. Który z nich nie jest tym za kogo się podaje? Który będzie chciał jej pomóc zasnąć, zasnąć na zawsze?

Sztorm na wyspie w końcu ucichnie, uwalniając uwięzionych na niej ludzi, czy uspokoi się też ten szalejący w duszy Anny?

Książkę znakomicie mi się czytało. Przeżywałam wraz z bohaterką targające nią emocje, próbując uporać się z wyniszczającym poczuciem winy i rozpoznać źródło czyhającego na nią zagrożenia. Nie ukrywam, że autorka wywiodła mnie w pole dwukrotnie.

14/07/2019

Kosz z Książkami

Pucked Up Tom 2

Przystojni hokeiści wracają. Czy Pucked up okaże się lepszy niż część pierwsza? To pytanie zadawałam sobie przed przeczytaniem tego tomu i na szczęście odpowiedź jest twierdząca.

W przeszłości Miller ?Buck? Butterson nie stronił od towarzystwa hokejowych króliczków. Uwielbiał imprezy, alkohol i sex. Jednak wszystko się zmieniło, gdy poznał Sunny, siostrę Alexa Watersa (bohatera pierwszego tomu). Dla niej postanowił się zmienić. Jednak trudno pozbyć się starych przyzwyczajeń. W dość niepewnym początkowym etapie związku Sunny i Bucka nie pomaga również fakt, że dziewczyny nadal próbują go zdobyć. Robią sobie z nim różne dwuznaczne zdjęcia, które później trafiają do Internetu. Sunny z jednej strony wie, że to, co można przeczytać na portalach plotkarskich to nie zawsze prawda, jednak znając wcześniejszą reputację Millera, trudno jej mu zaufać. A bez zaufania, żaden związek nie przetrwa. Jak będzie w ich przypadku?

Do książki podchodziłam dwa razy. Początek bardzo mnie zniechęcił. Nie podobał mi się kierunek, w którym myślałam, że idzie książka. Imprezy, sławetny bóbr. Jednak po słabym początku dalsza część była już lepsza.

Głównym atutem tej części jest Buck i jego siostra Violet. Ich relacja jest godna pozazdroszczenia. Sama chciałabym mieć takie rodzeństwo. Sporo się ze sobą droczą, czytając, jak sobie dogryzają, można parsknąć śmiechem. Jednak w sytuacjach poważnych stają za sobą murem.

Cała recenzja dostępna na stronie Kosz z Książkami

W piłce nożnej słowo "legenda" często bywa nadużywane. Bywa ono przypisywane zbyt pochopnie, być może z powodu tęsknoty za prawdziwymi klubowymi legendami. Prawdziwa legenda, z krwi i kości, to taka, która przez całą swoją karierę była wierna jednym barwom i zawsze była gotowa bronić ich do ostatniej kropli potu, a także wyrzec się własnych interesów. Tak postacią bez wątpienia był Francesco Totti, który swoją postawą zyskał olbrzymi szacunek nie tylko w całym Rzymie (także wśród fanów Lazio), ale w całych Włoszech.

W czerwcu tego roku na rynku wydawniczym pojawiła się autobiografia Francesco Tottiego ? piłkarza, który całą swoją karierę poświęcił Romie. W niej zaczynał przygodę z piłką, z nią zdobył mistrzostwo Włoch, z nią przeżywał trudne momenty, w niej stał się jednym z najlepszych napastników na świecie i w niej zakończył karierę. Nie licząc występów reprezentacyjnych, nigdy nie przywdział innej koszulki. Gdy był na szczycie, usilnie zabiegał o niego Real, oferując mu olbrzymie pieniądze. Totti odrzucił tę ofertę, gdyż jak sam przyznał, wiele razy stawiał sobie pytanie "czy jest klub, w którym będę tak samo szczęśliwy jak w Romie?". Odpowiedź zawsze była negatywna.

W autobiografii Włoch opisuje początki swojej przygody z piłką. W dzieciństwie był bardzo nieśmiały, brakowało mu przebojowości, ale wszystko zmieniało się, gdy wchodził na boisko. Piłka dała mu możliwość pokazania swojej prawdziwej twarzy oraz otwarcia się na świat. Duży wpływ na jego życie ma także spotkanie z Janem Pawłem II, którego nie pamięta zbyt dobrze, ale które zostało utrwalone na fotografiach i w pamięci jego rodziny. Los chciał, że pewnego dnia Francesco trafił do Romy, co jak się później okazało, było kluczowym momentem w jego życiu. Kilkadziesiąt lat później stał się niekwestionowaną legendą tego klubu, a swoją postawą zapracował sobie na szacunek nie tylko rzymskich kibiców, ale także pozostałych włoskich drużyn. Gdy był u schyłku kariery, owacją na stojąco nagrodziło go nawet San Siro.

Obiektywnie patrząc, Francesco Totti nie miał kariery przepełnionej sukcesami, zwłaszcza drużynowymi. To prawda, że zdobył mistrzostwo Włoch i mistrzostwo świata, ale poza tym często musiał przełykać gorycz porażki. Indywidualnie zawsze utrzymywał się na wysokim poziomie, ale nie zawsze miał wokół siebie równie klasowych partnerów. Mimo to, Roma była jego życiem, nie wyobrażał sobie gry w innym miejscu i nawet gdy tracił miejsce w podstawowym składzie, co miało miejsce przede wszystkim pod koniec kariery, nie miał problemu z usunięciem się w cień i wspieraniem kolegów z drugiego szeregu. Totti jest doskonałym przykładem piłkarza, dla którego nadrzędną wartością jest dobro drużyny. Jego postawa jest na to najlepszym dowodem. Czy było mu łatwo, gdy nie grał? Z całą pewnością nie, a dobre wyniki drużyny tylko częściowo mu to rekompensowały, ale miał tę rzadką umiejętność schowania w pewnym momencie swojej dumy do kieszeni. Wiedział, że w pewnych sytuacjach należy ustąpić, bo wymaga tego dobro klubu.

W autobiografii Totti opisuje ostatnie dni swojej kariery. Gdy decydował się na odejście z Romy, nie był jej czołową postacią na boisku, ale w szatni miał niepodważalny status. Tak jest do dzisiaj. Totti to Roma, a Roma to Totti. Szkoda, że takich postaci jest już w futbolu coraz mniej...

14/07/2019

czytanie.na.platanie

Ostra jazda

Czy to kryminał retro, czy osadzony w PRL-u, czy też zupełnie współczesny, jeżeli wyszedł spod pióra Ryszarda Ćwirleja, po prostu musi być dobry.
Jak w każdej poprzedniej książce, tak i w przypadku "Ostrej jazdy" mamy nieco prześmiewczo, ale trafnie nakreślone ramy społeczne i polityczne dla danego okresu.

Poznań, 2015 rok. W krótkim odstępie czasu zostają znalezione zwłoki podoficera i ukraińskiej prostytutki, zabitych strzałem w głowę. Czy obie sprawy mogą być ze sobą powiązane? Wkrótce po tym gdy w śledztwo angażuje się młoda Aneta Nowak, okazuje się, że sprawa może sięgać dużo głębiej, łącznie z handlem żywym towarem i zagrożeniem zamachem terrorystycznym.
Ognistowłosa Aneta, również serce ma pełne żaru. Nie znieczulona latami pracy w policji, wrażliwa na ludzką krzywdę, pokazuje, co znaczy być w obecnych czasach prawdziwym człowiekiem.

Anecie w śledztwie pomagają postaci znane z wcześniejszych książek autora, oprócz Blachy, Brodziaka i Freda, również kultowy Teofil Olkiewicz. Przyjemnie było poczytać jak dalej potoczyło się ich życie i jak ważna pozostaje dla nich przyjaźń i poczucie lojalności.

Powieść ma w sobie specyficzny klimat, tak charakterystyczny dla autora, który sprawia, że lektura jest czystą przyjemnością.

14/07/2019

Kosz z Książkami

Życie w spadku

Pragnienie zemsty, misterny plan i nieoczekiwana miłość. Brzmi jak reklama filmu akcji nieprawdaż? Tym razem mamy jednak do czynienia z najnowszą książką Małgorzaty Garkowskiej. Zapraszam do lektury recenzji ,,Życie w spadku?.

Mark i Damian to bracia bliźniacy, jednak choć zazwyczaj bliźnięta kojarzą nam się z osobami wyjątkowo ze sobą zrzutymi i praktycznie nierozłącznymi w ich przypadku sprawa ma się z goła inaczej. Swego czasu doszło między nimi do kłótni w wyniku której Damian kompletnie odciął się od swojej rodziny. Przynajmniej tak było do czasu śmierci ich ojca, która zmusza go do powrotu do domu. Jednak upływ czasu nie zaleczył rany w sercu mężczyzny, który postanawia się zemścić.

Fabułę obserwujemy z perspektywy trojga bohaterów. Z jednej strony mamy szukającego zemsty na bracie Damiana. Z drugiej obserwujemy losy Marka i jego żony Klary, przy czym tę dwójkę trudno nazwać małżeństwem idealnym. Marek pochłonięty pracą całkowicie ignoruje życie rodzinne, a Klarze coraz trudniej to znieść. Gdy okazuje się, że kobieta jest w ciąży ma ona nadzieję, że odmieni to relację w jej małżeństwie, jednak czy rzeczywiście wpłynie to na ich dość oziębłe relacje?

Cała recenzja dostępna na stronie Kosz z Książkami

Księżycowy sen ? podobnie jak dwie pierwsze części sagi księżycowej - to lektura polecana szczególnie dzieci i młodzieży, ale przyznam, że dla dorosłych jest również bardzo przyjemna w odbiorze. Ta powieść jest całkiem odmienna od tych, z którymi się spotykamy na co dzień. Brylujemy ? wraz z bohaterami ? po świecie magicznym, pełnym blasku i miłości, ale nie jest to świat pozbawiony cierpienia i zła. Nic z tych rzeczy. Można śmiało stwierdzić, że to świat równoległy do naszego ziemskiego, tylko zamieszkany przez inne istoty. Ale oni ? podobnie jak ludzie ? kochają, śmieją się, wspólnie spędzają czas, jak również cierpią, walczą między sobą o władzę, są mściwi, i też ich dotyka śmierć. Tylko ich świat dla nas wydaję się taki niedostępny, tajemniczy, owiany magią i delikatnością. Tylko nieliczni, wtajemniczeni, mają do niego dostęp.
Przyznam, że spędziłam miłe i bardzo ciepłe chwile przy lekturze tej części sagi. Wielokrotnie czułam powiew nieznanego mi wiatru, który subtelnie smagał moje ciało, ale i docierał do wnętrza. Chwile napięcia i tajemniczości sprawiały, że gęsią skórkę miałam na całym ciele, a przyśpieszone bicie serca nie opuszczało mnie nawet na moment. Jak już wcześniej wspominałam, fantastyka to nie do końca mój świat, ale przyznam, że tę pozycję mogę śmiało polecić wszystkim, którzy nie lubią takiej literatury. Ona jest magiczna i pełna miłości, ciepła i serdeczności. A malutkie elfy czy wróżki tylko sprawiają, że na malutką chwilkę wracamy do pięknych i beztroskich chwil swojego dzieciństwa. To każdemu się przyda, chwila oderwania od dorosłości i miłego powspominania.
Przy lekturze tej powieści uruchamia się też nasza wyobraźnia, zaczyna pracować na pełnych obrotach. Dlaczego? Otóż przenosimy się do innego świata, nie widzimy go naocznie, tylko słowa nam przekazują jego obraz i odzwierciedlenie. A reszta już należy do nas ?
Księżycowy sen to znakomita powieść o przeznaczeniu, poszukiwania miłości, tej jedynej, czystej i nieskazitelnej, na wieczność. To obraz miłości i przyjaźni subtelnej i delikatnej, czasami niedopowiedzianej, a przez to zaskakującej. Utwierdza w przekonaniu, że to co jest nam zapisane w gwiazdach, nas nie ominie, każdy ma założoną kartę losu, swojego losu i życie tylko ją realizuje. Daje też obraz walki dobra ze złem, z oczywistym przekazem, że dobro zwycięża, czasami po trudnej walce, ale odnosi zwycięstwo.
Muszę dodać ? że tak jak poprzednie części sagi ? ta również jest pięknie wydana. Twarda oprawa nadaje jej charakteru i dostojeństwa. Z okładki tryska tajemniczość i nieodparta chęć sięgnięcia do środka. Nie można się jej oprzeć, ręka sama po nią sięga.
Polecam gorąco, ciepła i relaksująca, przyprawiająca o drżenie serca, wzmagająca apetyt na jeszcze więcej. Po jej skończeniu chce się więcej, i więcej, czegoś zaczyna brakować. Przez te trzy części tak się zżyliśmy z bohaterami, że smutek ogarnia nas, gdy przygody dobiegają końca.

"Księżyc jest pierwszym umarłym" rozpoczyna cykl o tytule "Gdzie diabeł mówi dobranoc". Powieść ta miała swoją premierę 19 czerwca. Wydana została nakładem Wydawnictwa Initium. Autorką książki jest Karina Bonowicz. Pisarka jest wielbicielką upiornych baśni braci Grimm, na co dzień zaczytuje się w niemieckojęzycznej literaturze. Jest dziennikarką, pisarką oraz scenarzystką. Spod jej pióra wyszły powieści o tytułach: Pierwsze koty robaczywki, I tu jest pies pogrzebany.

Księżyc jest pierwszym umarłym to powieść, którą bez wątpienia można przypisać pod gatunek fantastyki. Karina Bonowicz w swojej książce zaczerpnęła nieco ze słowiańskich wierzeń, przez co w lekturze mamy okazję spotkać wiele fantastycznych stworzeń tj. wilkudlaki, guślnice, nocnice. Pisarka świetnie połączyła współczesność z prastarymi wierzeniami.

Główną postać powieści, czyli Alicję poznajemy, po tym jak jej rodzice giną w wypadku, a ona sama musi przeprowadzić się do ciotki, która mieszka w małym miasteczku o nazwie Czarcisław na Podkarpaciu. Gdy bohaterka przyjeżdża na miejsce okazuje się, że tutejsi mieszkańcy cały czas wierzą w przesądy, a jej własna ciotka jest tą, która obsypuje dom solą i podaje mleko z czosnkiem. Po pierwszym dniu w szkole Alicja jest zdruzgotana, bowiem nic w tym mieście jej nie odpowiada. Z czasem bohaterka odkrywa, że znalazła się w tym miejscu, po to aby wykonać pewne zadanie. Kilka pokoleń wstecz czwórka przyjaciół postanowiła trochę namieszać i zawarła pakt z diabłem, na mocy którego w każdym pokoleniu na świat przychodzi dziecko o nadprzyrodzonych zdolnościach. Jak się okazuje, czołowa postać jest jednym z tych dzieci. Teraz wraz z pozostałymi musi zrobić wszystko, aby powstrzymać to fatum.

Alicja to dziewczyna z charakterem. Na wszystko ma zawsze odpowiedź i nigdy nie da sobie w kasze dmuchać. Od początku jest ona negatywnie nastawiona ? dosłownie ? do wszystkiego. Nie ma się co dziwić, bowiem z dnia na dzień musi przeprowadzić się z wielkiego miasta do małej miejscowości, w której każdy każdego zna. Nie jest jej łatwo, jednak z czasem bohaterka zmienia swoją postawę. Przyznaję, że jest to postać barwna i dobrze wykreowana. Pozostałych bohaterów nie poznajemy, aż tak dogłębnie, jednak myślę, że w kolejnych częściach się to zmieni.

Karina Bonowicz szczerze mnie zaskoczyła. Powieść ta napisana jest lekki stylem, przez co czyta się ją bardzo szybko. Historia porywa nas od pierwszych stron. Z zaciekawieniem obserwujemy losy bohaterów i ich poczynania. "Księżyc jest pierwszym umarłym" jest książką, przy której na pewno nie będziemy się nudzić. Zawiera dawkę dobrego humoru, ponadto kryje wiele tajemnic, które odkrywamy wraz z bohaterami. Jest to bardzo dobrze napisana historia, która będzie miała swój ciąg dalszy. Wielkim plusem "Księżyc jest pierwszym umarłym" jest to, że pisarka nie skupiała się na przesadnych opisach przestrzeni, tylko na fabule. Nadprzyrodzone zdolności, ciekawe postacie, dużo humoru i do tego niepowtarzalny klimat. Czego chcieć więcej? Polecam!

14/07/2019

Pablopan

Omega

Omega jest mega!
Przeczytałem pierwszą książkę Szczygielskiego dopiero teraz, po wydaniu wznowienia. Już swoją pierwszą powieścią ustawił się na pozycji jednego z najlepszych pisarzy dla dzieci i młodzieży w tym kraju, a pewnie i w sporej części Europy. Jego książki są po prostu mądre, pokazują dzieci, takimi jakie są naprawdę - szczerymi aż do bólu i nie zawsze potrafiącymi trzymać język za zębami, a jednak pełnymi marzeń, nadziei i lęków. Joanna to dość samotna dziewczynka, a jej rodzice się rozwodzą. Prawdziwa sobą jest w internecie gdzie działa pod pseudonimem "Omega". W dniu urodzin dostaje link do gry komputerowej i... tu zaczyna się cała przygoda. Nie miałem przyjemności czytać pierwotnego wydania, to z 2019 jest zmienione, Autor nawiązał trochę do wydarzeń politycznych, niemniej zrobił to w subtelny sposób. Standardowo dobry język i ciekawa fabuła, pan Marcin po raz kolejny mnie nie zawiódł.

Nasi przyjaciele wyruszają w podróż, żeby przekonać się, co jest za lasem. Spotykają fokę nad morzem, przedzierają się przez mgłę w górach. W tym tomie trochę więcej akcji, nadal jednak toczy się spokojnie, bardziej sunie, aniżeli pędzi. Komiks nie przykuwa uwagi czytelnika, może ze względu na to, że dzieje się tu wszystko tak powoli. Jeśli chodzi o stronę graficzną, nic się nie zmieniło. Tło, wykonane akwarelą urzeka, rysunki postaci niekoniecznie. Opinia nadal taka sama, poczytać można, ale czy koniecznie trzeba?

14/07/2019

ilo99

Jeźdźcy

Przeleżała u mnie ze dwa miesiące, przekładana z miejsca na miejsce. Lecz gdy już się zabrałam za czytanie pochłonęła mnie bez reszty. Wciągnął mnie świat skoków, szkolenie koni, a przede wszystkim emocje wibrujące między głównymi postaciami. Ta książka to idealne połączenie różnorodnych wątków ? świat sportu miesza się ze światem wyższych sfer. Rewelacyjnie są ze sobą splecione emocje jakie przeżywają jeźdźcy podczas zawodów, ich zależność od wierzchowca, od okoliczności przyrody, od sytuacji rodzinnej. Po prostu po uszy wpadłam w świat przedstawiony, dałam się mu zagarnąć i z wielkim trudem odrywałam się od lektury. Czego i wam życzę. Polecam.

14/07/2019

ilo99

Kiki z Montparnasse`u

Przede wszystkim czapki z głów dla rysowników. Zaciekawiona życiem głównej bohaterki poszukałam obrazów i fotografii z jej fizjonomią. Ilustracje komiksu świetnie oddają jej rysy twarzy, co więcej również towarzyszący jej mężczyźni, malarze i fotograficy, są do siebie podobni. A losy naszej Kiki? Burzliwe. Pełne alkoholu, narkotyków, miotania się z łóżka do łóżka. Pogoń za sławą, za miłością, za drugim człowiekiem i ciągłe niespełnienie, które kompensowała heroiną i winem. Nie jest łatwo być muzą. Zbyt łatwo stać się mewą. Za to komiks jako rzut oka na tamte lata, spojrzenie na twórczość znajomych Kiki ? świetny. Nie żałuję ani minuty z nim spędzonej. Polecam.

14/07/2019

ilo99

Kirke

Po raz kolejny wprawiło mnie w zdumienie, to co podoba się innym. I to do tego stopnia, że staje się najbardziej poczytną książką według "New York Timesa". Chyba w Ameryce nikt mitologii greckiej już nie zna skoro w taki zachwyt wprowadza ona czytelników. My przerabialiśmy przygody olimpijskich bogów w szkole, a Parandowski wcale gorzej ich nie opisał. Tymczasem autorce wyszła taka sobie powiastka o pomniejszej bogini Kirke. O jej czarach, o spotkaniu z Odyseuszem, o wyrzutach sumienia. Poczytać można, ale zachwytów nie było.

Komiks dla dzieci, zatem narysowany ładnie i, niestety, z bzdurną historyjką. Jest hotel, o którym nikt nie mówi. Jest profesor, który niespecjalnie błyszczy wiedzą. No i są zbóje, których okradziono. A przede wszystkim jest święto muzyki, do którego wszyscy się przygotowują. Miałam nieodparte wrażenie, że autorzy mocno sugerowali się Muminkami, zwłaszcza w kwestii wizerunków postaci. Poczytać można, lecz nie jest to lektura pozostająca na dłużej w pamięci.

Zapewne autor się doskonale bawił podczas wymyślania kolejnych perypetii tego specyficznego dworu. Pewnikiem równie dobrze bawił się ilustrator. Szkoda tylko, że czytelnik, ten mały i ten duży, już tak świetnie się nie bawią. Bo przecież by mogli. Historyka taka sobie. Ani nie wciąga, ani nie zajmuje. Opisana niby zabawnie, a jednak nie śmieszy. Przeczytane. I tyle. Ciężko polecić, aczkolwiek nic złego się nie stanie, gdy po tę powiastkę sięgniecie. A może wam się spodoba?

14/07/2019

Inthefuturelondon

Znikający stopień Truly devious, Tom 2

Trzy dni temu pisałam Wam o tym, co sądzę o Nieodgadnionym. Tamta książka naprawdę przypadła mi do gustu, więc sięgnęłam po tom drugi. Jak widzicie, zdołałam go już przeczytać, więc mogę teraz wypowiedzieć i na jego temat.

Na początek wspomnę o tym, że kiedy byłam na mniej więcej setnej stronie Znikającego stopnia, uznałam, że chyba będzie to gorsza część. Miałam nieodparte wrażenie, że jednak tom pierwszy był lepszy, bardziej wciągający i ogólnie bardziej mi się podobał. Jednak nie popełniajcie mojego błędu i nie oceniajcie książki po kilku stronach, ponieważ możecie się naprawdę zaskoczyć tak jak ja.

Stevie podobała mi się z charakteru już w poprzedniej książce, jednak tutaj polubiłam ją jeszcze bardziej. Dziewczyna jest niesamowicie odważna i silna, a jej cichy upór bywa czymś dobrym. Choć wróciła do Akademii, żeby pilnować Davida, to sprawa zaginięcia rodziny Ellinghamów nadal ją interesowała i Stevie robiła wiele, żeby odkryć w końcu tę tajemnicę. Jedni powiedzą, że bywało to męczące, ale ja powiem, że bardzo mi to imponowało. Jest to bohaterka konsekwentna i po trupach (wybaczcie, chyba zły dobór słów...) dąży do celu, co jest dla mnie inspirujące.

Jeśli chodzi o pozostałych bohaterów, to tak jak poprzednio, David okropnie mnie denerwował. Z kolei Nate powoli zaczął wychodzić ze swojej skorupy i z typowego samotnika był gotów poświęcić się dla swojej przyjaciółki, którą jest oczywiście główna bohaterka. Przez to, że autorka chyba postanowiła go trochę bardziej pokazać czytelnikowi, zdołał on zaskarbić sobie moją sympatię i zdecydowanie bardziej wolę go w tym tomie drugim.

Tak jak wspomniałam wyżej, po mniej więcej stu stronach już stwierdziłam, że tom drugi jest tym gorszym. Jednak autorka chyba zrobiła to specjalnie, ponieważ w magiczny sposób dalsza część książki była cholernie wciągająca i ciekawa. Oczywiście, bywały momenty, w których nudziłam się i najchętniej to bym je omijała szerokim łukiem, ale nie mogę zaprzeczyć temu, że w pewnym momencie akcja pędziła niczym rozpędzony wagonik.

Nie chcę się tutaj też za bardzo rozpisywać, ponieważ jest to drugi tom, a ja przez przypadek mogłabym komuś coś zaspoilerować, a tego nie chciałby nikt. Mam też problem ze stwierdzeniem, że Znikający stopień był gorszą, czy też lepszą książką niż Nieodgadniony. Jednak chyba skłaniam się ku stwierdzeniu, że mimo wszystko nie zaskoczyła mnie ta część tak bardzo, jak poprzednia.

Tutaj z pewnością przeważa wątek kryminalny, który jest ciekawie rozbudowany i dobrze poprowadzony. Niby wszystko jest takie mega proste, ale z drugiej strony, gdyby nie Stevie, nikt by się nie domyślił pewnych rzeczy. Po skończeniu tego tomu pozostaje mi już tylko czekać na zwieńczenie tej trylogii i odkrycie w końcu, co to się tam porobiło z tym porwaniem i tajemnicami.

Po raz kolejny napiszę, że jeśli chcielibyście przeczytać dobrą młodzieżówkę z wątkiem kryminalnym, to jak najbardziej sięgajcie po książki Maureen Johnson, ponieważ są to świetne pozycje.

14/07/2019

Miasto Książek

Dziewczyna, która wybrała po raz drugi

Addie po dokonaniu wyboru w poprzedniej części teraz stara się poukładać swoje życie. Jednak rzeczy, które widziała podczas sprawdzania nie dają o sobie zapomnieć. Podczas pobytu dziewczyny u swojego taty poznaje Trevora i dowiaduje się wielu rzeczy na temat swojej rodziny i działaniach rządu wobec Kolonii. Addie próbuje rozwiązać zagadki, a pomaga jej w tym przyjaciółka Laila. Dziewczyna chce pomóc odzyskać głównej bohaterce wspomnienia, przez co musi zwrócić swoją uwagę chłopaka, który nie reaguje na jej wdzięki. Ta dwójka to kompletne przeciwieństwa, ale połączy ich zadanie, które muszą wykonać.



Gdy skończyłam czytać pierwszy tom od razu chciałam sięgnąć po kontynuację, ponieważ to jak zakończyła się historia, to było nie do pomyślenia! Jednak musiałam chwilkę poczekać z realizacją tego planu, ponieważ bałam się namieszać podczas pisania recenzji. Historia dalej się toczy. Addie musi zrozumieć dlaczego wybrała tą opcję podczas sprawdzania, a nie tą drugą. Zaczyna zauważać, że Kolonia nie jest wcale taka wspaniała, jak jej się wydawało. Laila w tym czasie stara się nauczyć umiejętności jak odzyskiwać utracone wspomnienia, bo wie, że to dla przyjaciółki bardzo ważne.

Bohaterowie dużo się nie zmienili pomiędzy jednym a drugim tomem. Addie stara się oswoić z wiadomością, ze jej rodzice się rozwodzą. Zastanawia się, dlaczego tata opuścił Kolonię i co się za tym kryje. To dziewczyna czujna, wrażliwa i niepewna siebie. Jej nowe umiejętności sprawiają jej wiele trudności, z którymi nie zawsze sobie radzi. Laila zaś stara się naprawić relacje z przyjaciółką po tym, co narobiła. Musi naprawić swoje błędy i spełnić prośbę przyjaciółki. To dziewczyna, która wie czego chce, dąży do realizacji swoich celów i jest mocno uparta. Jednak czasami jej tok myślenia powodował, że nie mogłam zdzierżyć jej perspektywy. Jest jeszcze Connor, którego w sumie polubiłam, ale był naprawdę tajemniczą osobą. Jednak mimo wszystko, wydaje mi się, że nie da się go nie lubić. No i zostało jeszcze dwóch bohaterów, o których warto wspomnieć. Jest Duck, który zachowywał się okropnie, wnerwiał mnie niesamowicie i miałam ochotę go pobić, po tym co on odwalał i jak się zachowywał. No i na samym końcu pozostawiłam Trevora, którego uwielbiałam i to była najlepsza postać w całej tej historii. To miły, dobroduszny i dociekliwy chłopak. Ma swoje marzenia i chciałby je zrealizować. Dlatego chyba właśnie z tego powodu, tak bardzo go polubiłam.

Książkę czytało mi się odrobinę gorzej niż poprzedni tom, ponieważ irytująca była perspektywa Laili i czasami nie dało się z nią wytrzymać, zwłaszcza na początku. Nie licząc tego to według mnie, autorka poruszyła za wiele różnych wątków i ich nie dokończyła. Za przykład mogę dać sytuacje Laili w domu, jej brat zaczął ujawniać powoli moce i nie wiadomo jak sobie z tym poradził, dodatkowo jej relacje z ojcem też nie są do końca znane i nie wiadomo jak tak się wszystko potoczyło. Dlatego nie odczuwam pełnej satysfakcji po zakończeniu tej historii, bo pozostało mi w głowie wiele pytań bez odpowiedzi.

Podsumowując, Dziewczyna, która wybrała po raz drugi to całkiem dobra kontynuacja, utrzymywałam poziom pierwszemu tomowi, ale niestety, go nie przebiła. Biorę pod uwagę to, że to jedna z pierwszych książek autorki i wiadomo, że nie wszystko wychodzi perfekcyjnie. Dlatego jeżeli lubicie książki z lekkim dodatkiem fantastyki, tajemnice i e pewnym sensie podróżowanie w przyszłość, to te książki powinny Wam się spodobać, jednak nie wymagajcie od niej za wiele, bo się zawiedziecie :)

14/07/2019

Inthefuturelondon

Bestia

Do sięgnięcia po Bestię zachęciła mnie tak naprawdę okładka. Wydała mi się interesująca i stwierdziłam, że może być zwiastunem świetnej historii pełnej magii. Jak się okazało, nie pomyliłam się w swoim osądzie.

Główną bohaterką jest Alys. Poznajemy ją w dniu, w którym na wioskę Gwenith pada ogromna tragedia. Już wtedy ta bohaterka wydała mi się dość dziwna, ponieważ jak na dziecko, była bardzo spokojna. Owszem, czuła smutek i gdzieś tam w głowie sobie myślała o tym, co się wydarzyło, jednak chyba nie takiej reakcji spodziewałam się od siedmiolatki. Jednak ten trochę przerażający spokój sprawił, że mimo wszystko ta bohaterka wzbudziła we mnie ciepłe uczucia.

Moim zdaniem Alys jest bardzo odważna i oczywiście biorę pod uwagę fakt, iż sama posiada pewne dziwne zdolności. Jednak mimo wszystko, wzbudziła również mój podziw i jest to zdecydowanie jedna z moich ulubionych bohaterek powieści fantastycznych.

Bardzo zaintrygowały mnie postacie bliźniaczek, Benedicty i Angeliki, które są właśnie pożeraczkami dusz. Na moje oko bije od nich smutek pomieszany z taką niepewnością i poczuciem odrzucenia. Wydaje mi się, że właśnie te emocje stały się pretekstem to wyrządzenia krzywdy tylu ludziom. Ktoś może stwierdzić, że są to bardzo negatywne bohaterki i zwyczajne czarownice o nieczystych sercach, ale gdzieś tam wzbudziły one moje współczucie. Choć może to ja mam spaczoną wizję świata, wszystko możliwe. ????

Autorka stworzyła powieść, która jest wprost magiczna. Czytając ją, czułam się tak, jakbym wchodziła do kompletnie innego świata, który w niczym nie przypomina tego naszego, ludzkiego. Z początku czułam się trochę zagubiona i nie do końca byłam gotowa na to, co mogę tutaj odnaleźć. Jednak po kilku stronach zafascynowała mnie ta historia i nie chciałam się od niej oderwać.

Peternelle van Arsdale pisze językiem potocznym, jednak gdzieś tam chwilami jest on, moim zdaniem, trochę poetycki, ale w żadnym stopniu nie wpływa to negatywnie na odbiór historii. Dzięki temu, w jaki sposób jest napisana ta książka, czyta się ją przyjemnie i szybko, a odbiorcy towarzyszy atmosfera takiej baśniowości i niepokoju.

Nie wiem, szczerze mówiąc, co mogłabym napisać tutaj jeszcze, żeby zachęcić Was do przeczytania tej pozycji. Uważam, że jest to jedna z lepszych powieści fantastycznych, gdzie odnajdziemy również elementy baśni i naprawdę warto ją przeczytać. Zarówno bohaterowie, jak i fabuła zostali wykreowani bardzo dobrze, a to wpływa bardzo pozytywnie na odbiór tej historii.
Z dumą będę prezentować tę pozycję na półce w swojej biblioteczce i z pewnością będę polecać ją każdemu. Historia Alysy i bliźniaczek momentami kojarzyła mi się z Synem wiedźmy, więc to musi być dobra książka.

Jeżeli szukacie książki, która naprawdę Was wciągnie w magiczny, baśniowy świat to zdecydowanie sięgnijcie po Bestię, ponieważ myślę, że się nie zawiedziecie.

14/07/2019

Miasto Książek

Everless

W tym świecie czas jest walutą. Ludzie oddają swój czas zaklęty w krwi by otrzymać za to krwawe żelaza. Główna bohaterka musiała w dzieciństwie uciekać z królestwa Everless i teraz żyje w biedzie. Aby zapłacić za dach na głową musi zacząć pracę. Jedynym opłacalnym stanowiskiem jest posada w pałacu jako pomoc. Ojciec kategorycznie jej tego zabrania, ale ona i tak go nie słucha i robi po swojemu. W tym czasie zbliża się ślub księcia z księżniczką. Dziewczyna nie wie jak się zachować, ale pewne informacje, które wychodzą na jaw zmuszają ją, by zbliżyła się do Królowej by odkryć prawdę o sobie i swojej przeszłości. Jak bolesna okaże się prawda? Jakie tajemnice skrywa Królowa? Co zrobi dziewczyna?



Opis książki był naprawdę intrygujący przez co książka zapowiada się rewelacyjnie. Jednak im dalej w las tym było coraz gorzej. Książka powielała wiele schematów z innych książek i nawet bohaterowie i pomysł nie mogły jej uratować by miała przyzwoity poziom, ale wszystko od początku.

Everless to jedno z pięciu królestw rodu Sempery, którymi rządzi Królowa. Świat gdzie obywatele żyją w biedzie i umierają w bardzo młodym wieku, a arystokracja żyje bardzo długo i często marnuje dany im czas. Główna bohaterka chce ocalić ojca, dlatego zaczyna pracę w najgorszym miejscu gdzie mogłaby trafić. Później cała akcja sprowadza się do tego, że Jules musi odkryć swoją przeszłość i odpowiedzi może udzielić jej tylko Królowa. Robi wszystko by wkraść się w łaski władczyni. Jednak nie wszystko jest takie kolorowe ponieważ dzieci władców Everless rozpoznają dziewczynę. Roan jest dla niej bardzo miły i przypominają mu się dawne czasy, które razem spędzili. Zaś Liam robi wszystko by Jules opuściła pałac i nigdy się tutaj nie pokazywała. Oczywiście główna bohaterka musi robić mu na przekór.

No i przechodząc do bohaterów to mogłabym tutaj zacząć litanię, ponieważ bohaterów jest tutaj mnóstwo i nie ma praktycznie chyba żadnej, która wzbudziłaby u mnie większą sympatię. Jules denerwowała mnie od samego początku, postępowała tak głupio, że głowa mała. Nieważne że wszyscy mówią jej by tego nie robiła, bo skończy się tragicznie, to ona nie, ona musi tam iść, bo jakże mogłoby być inaczej? Postępowała nieroztropnie i spontanicznie. Nie zwracała uwagę na innych, tylko na siebie. Po prostu była wnerwiająca. Co do książąt to miałam do nich nosa od samego początku. Autorka stworzyła ich tak, by jeden wyglądał jak ideał, a drugi to ten najgorszy. Roan rzeczywiście był kochany, uśmiechnięty, dobry i pomocny. Jednak jego brak wiedzy sprawił, że czasami wychodził na głupca. Liam też nie jest święty, ponieważ może nie jest duszą towarzystwa, ale też ma wiele do zaoferowania. Jednak to jak traktował Jules to już trochę przesada. Jednak dobra są postacie, które lubiła: Ina Gold, czyli przyszła królowa, naprawdę miła i empatyczna postać, jest też Lora, która bardzo pomogła Jules i mam nadzieję, że autorka nie zapomni o niej w następnej części i taki mały chłopak, który też pomaga w zamku, ale teraz zapomniałam jego imienia :D

Przyznaję dużo narzekam na tą pozycję, jednak styl pisania jest za to bardzo dobry. Książkę dzięki temu czyta się szybko i sprawia frajdę. Bałam się, że dialogi mogę być denne, ale na szczęście takie nie były. Przynajmniej pod tym względem mogę tą pozycję pochwalić. Jednak podczas lektury zauważyłam trochę literówek, które raziły w oczy :( No i oczywiście nie mogłabym zapomnieć o okładce, bo wydawnictwo odwaliło kawał dobrej roboty, bo na zewnątrz i wewnątrz wygląda naprawdę ślicznie!

Podsumowując Everless to bardzo przeciętna książka. Nie wiem też czemu, ale podczas lektury miałam wrażenie, że jest bardzo podobna do Tuszu, ponieważ był podobny system władzy i tutaj ludzie muszą sprzedawać swój czas, a tam tatuować swoje ciało. Jednak jak na debiut to nie była świetna powieść. Jednak może jest masochistą lub końcówka na tyle mnie zaciekawiła, że chce dać autorce i tej historii jeszcze jedną szansę i jak wyjdzie drugi tom, to po niego sięgnę. W sumie to jestem ciekawa jak się to wszystko zakończy, bo pierwszy tom nie kończy się optymistycznie. Także jeśli nie czytacie zbyt dużo fantastyki i nie oczekujecie od książek zbyt dużo, to wydaje mi się, że ta pozycja może się Wam spodobać :)

14/07/2019

Miasto Książek

The Raven King Seria All for the Game, tom 2

Drużyna Lisów składa się z ludzi, którzy w swoim życiu przeszli naprawdę wiele. Nadal borykają się z wieloma problemami, ale są dla siebie jak rodzina. Wszystko wali się przez jedno wydarzenie i nie wiadomo czy drużyna się pozbiera. Wielką przeszkodą jest również Andrew, ale nowy członek grupy Neil jakimś cudem potrafi do niego dotrzeć. To ogromna szansa dla Lisów by wspiąć się na szczyt. Tylko na przeszkodzie staje Riko, który chce to wszystko zniszczyć. Czy drużyna da radę? Czy ktoś powstrzyma Kruki? Jakie niebezpieczeństwa spotkają bohaterów? Czy Lisy staną na nogi?



Długo zwlekałam z przeczytaniem tej książki, bo nie wiedziałam ile będę musiała czekać na finałowy tom tej historii. Jednak w końcu się w sobie zebrałam i przeczytałam. Teraz tego naprawdę żałuję, bo to w jakim momencie fabuła została urwana, to szlag mnie trafia. W kluczowym momencie autorka postanowiła to zakończyć. Po przeczytaniu ostatniego zdania ja nie mogłam się pozbierać i uświadomić sobie, że nie mam kontynuacji pod ręką i teraz czeka mnie czekanie...

Książka rozpoczyna się kiedy bohaterowie próbują odnaleźć się w nowej sytuacji i jakoś pozbierać. Sytuacja nie jest łatwa, a nawet nie mają czasu na odpoczynek, bo zaraz mieli kolejny mecz. Neil zastanawia się jak postąpić. Wie, że jego obecność sprowadza na Lisy niebezpieczeństwo, jednak po raz pierwszy chłopak zrozumiał jak to jest mieć w kimś wsparcie, należeć do drużyny i być akceptowanym. Jednak zdaje sobie sprawę, że Riko mu nie odpuści i zrobi wszystko by go dopaść.

Bohaterowie według mnie niewiele się zmienili pomiędzy tomami. Jasne to co ich spotkało mocno wpłynęło na ich postępowanie, ale nie tak drastycznie jakby mogło się wydawać. Neil jest wewnętrznie rozdarty, ponieważ nie wie jak powinien postąpić. Kruki podają mu kilka informacji, które mocno go zszokują i wpłyną na decyzje, które później podejmie. Jednak chłopak coraz bardziej przywiązuje się do drużyna. Zauważa jak to jest mieć wsparcie i przyjaciół, jakie to uczucie gdy się komuś pomoże, to dla niego wszystko jest nowe. Za to Kevin mnie odrobinę irytował. Rozumiem, że po tym co przeszedł można zrozumieć jego postępowanie, no ale nie przesadzajmy. Bardzo miło za to wspominam Dan, Matta, Renee i Nicky, ponieważ to oni dawali odrobinę radości i humoru do historii. Andrew za to nadal jest dla mnie zagadką, raz zachowywał się całkiem nieźle, a za chwilę znowu coś odwalał.

Jeżeli miałam porównać pierwszy i drugim tom to, w tym o wiele więcej się dzieję. Autorka co chwila nas czymś zaskakuje, poznajemy bardziej przeszłość każdej postaci. Ta część jest o wiele bardziej brutalna, Niektóre wydarzenia były dla mnie szokiem i nie mogłam w nie uwierzyć. Autorka kompletnie nie lituje się nad bohaterami. No i końcówka... To był kompletny cios dla mnie. Po pierwsze to co się wydarzyło, a pod drugie, że nie zostało to do końca wyjaśnione i teraz muszę czekać na kolejny tom!

Podsumowując ta książka to istna bomba emocjonalna. Jeżeli pierwszy tom Wam się podobał, to w kontynuacji się zakochacie. Nie będziecie się mogli od niej oderwać! Autorka w tej części opisała także więcej meczy Lisów oraz ich spotkań z Krukami, które zawsze wywoływały mnóstwo emocji. Dlatego jeżeli macie ochotę na książkę pełną wrażeń, to ona z pewnością spełni Wasze oczekiwania. Tylko ostrzegę, że naprawdę w pewnych momentach są opisywane sceny drastyczne i brutalne, więc bądźcie na to przygotowani.

14/07/2019

Ambros

Jowita

?Bo przeszłość była jego domem ? przytulnym, bezpiecznym ? a teraźniejszość stanowiła zaledwie jej ruinę. Ruinę, po której błąkał się jak duch?.
Jowita to wzruszająca powieść o ułudnej i szaleńczej miłości, wyimaginowanym wyobrażeniu o tej jedynej ukochanej, skrywanych namiętnościach i popędach. Zachariasz Suchodolski pokazuje, że miłość czasami jest ślepa i potrafi doprowadzić człowieka do zatracenia, a w konsekwencji do złego zachowania. Z niej również wypływa wszystkim znany morał, że za swoje błędy trzeba zapłacić. Nikt nie może być bezkarny, Pan jest sprawiedliwy i surową ręką Ojca każe winnych. Nikt też nie jest uprawniony do odbierania życia innym, każdy ma takie samo prawo, żaden człowiek nie może sam wymierzać innym kary, według własnego uznania i przekonania.
Zadaję sobie pytanie: czy tej tragedii można było uniknąć? Czy ona musiała mieć miejsce? Być może inne relacje z bliskimi i znajomymi, pewne miejsce bohatera w otoczeniu i jego akceptacja nigdy nie doprowadziłyby do tej sytuacji. Ale gdybać można po fakcie, tak jest najłatwiej.
Mnie ta powieść niesamowicie wzruszyła, ale też zabolała. Bywały momenty, że żal mi było bohatera, zniszczył sobie życie przez zaślepienie. Ale też nie można akceptować takich brutalnych zachowań, należy panować nad swoimi popędami i emocjami, nikogo nie można zmuszać do miłości. Karol postąpił źle i musiał ponieść surową karę za swoje haniebne zachowanie.
Książkę czyta się bardzo szybko, chociaż temat nie należy do łatwych. Nie jest to książka, którą się przeczyta i odłoży w kąt. Nic z tych rzeczy. Ona skłania do refleksji i głębokich przemyśleń, na zawsze jej cząstka w nas pozostaje. Wnika w nas, wzmaga zarówno strach, jak i przerażenie, żal i wzruszenie są z nami przez całe spotkanie z Karolem. Bardzo rozmaite i skrajne emocje targają nami nieustannie. Ich paleta jest nie do określenia i nazwania.
Polecam gorąco, szczególnie dla młodych ludzi. Powinna stanowić przestrogę, że trzeba panować nad swoim zachowaniem, nie wolno się dać ponieść emocjom i popędom. Ale też wyraźnie wskazuje, że każdy zły czyn będzie surowo ukarany, nikt nie będzie bezkarny. I warto zadać sobie pytanie: czy jestem w stanie zawsze zapanować nad swoim zachowaniem, czy przypadkiem emocje nie mają władzy nade mną i to im muszę się podporządkowywać? Umieć panować nad swoimi emocjami to cenna zaleta, ale wymaga też wielkiej pracy nad sobą. Pamiętajcie, bądźcie panami swojego losu, idźcie do przodu ścieżką prawości i uczciwości, nie pozwólcie, aby ktokolwiek lub cokolwiek sprowadziło was z obranej trasy swojego losu.

14/07/2019

Czytanie Naszym Życiem

Łowy

Łowy to książka, o której powiem Wam najmniej. Dlaczego? Ponieważ nie mam zamiaru zdradzać Wam głównego założenia tej opowieści i zepsuć całą zabawę! Wielu recenzentów już na samym początku pisze o tym, co w książce znajdujemy na samym końcu. Nie bez powodu nie ma na okładce nawet słowa naprowadzającego czytelnika na trop. Po prostu sięgnijcie po tę książkę, dajcie się porwać wspaniałej, tajemniczej historii i... bawcie się literaturą!



Warto wspomnieć, że pani Emilia Kiereś jest córką doskonale wszystkim znanej Małgorzaty Musierowicz. Jest to reklama sama w sobie, dlatego też pani Emilia z niej zrezygnowała. I bardzo dobrze! Nie trzeba trąbić, że jest się córką znanej osobistości, skoro samemu pisze się świetnie! Myślę, że o tej autorce będzie jeszcze głośno. :)



Łowy, oczywiście, serdecznie polecam. Jednak nie jest to książeczka dla dzieci, a już dla osób bliżej piętnastego roku życia. Chodzi o to, że autorka bawi się nieco trudniejszą literaturą, której małe dziecko nie zrozumie. Ponadto, myślę, że nawet sam klimat tej opowieści jest na tyle specyficzny, że aż za trudny dla np. dziesięciolatka. Dla tych nieco starszych - polecam serdecznie!

14/07/2019

Czytanie Naszym Życiem

Łaty na fotelu

Łaty na fotelu to tytuł, który skrywa dodatkową treść. Poza podstawowym znaczeniem, tytułowe Łaty to rodzeństwo, a książka opowiada o ich przygodach. Marysia, Piotrek, Frania i Anusia to główni bohaterowie tej opowieści. Cała akcja zaczyna się w momencie, gdy ich rodzice kupują stary fotel, domek dla lalek i zegar z kukułką. Wszystkie te przedmioty pochodzą z antykwariatu. Okazuje się jednak, że rzeczy, a w szczególności starocie, kryją w sobie magię... O czym już wkrótce przekonają się nasi bohaterowie.



Gdy mówimy o książkach dla dzieci, zawsze należy wskazać na to, jakie wartości milusińscy mogą tu znaleźć. W przypadku Łat na fotelu mamy do czynienia z magią kryjącą się w starych przedmiotach. Uczmy dzieci tego, że owszem, nie można składować w domu wszystkich śmieci "na pamiątkę", bo nie wszystko jest pamiątką. Dzieci muszą się nauczyć odróżniać wartościowe przedmioty czy te posiadające wartości sentymentalne od śmieci. Stary zegar z kukułką może nieść za sobą wieloletnią historię rodziny, może być przekazywany z pokolenia na pokolenie, budzić miłe wspomnienia, nie dawać zapomnieć o naszych bliskich... I właśnie w tym tkwi jego wartość. Wiek nigdy nie świadczy o wartości - zarówno w przypadku rzeczy, jak i w przypadku człowieka. Myślę, że historia przedstawiona w Łatach na fotelu może być metaforyczna, stąd moje przemyślenia na temat wieku człowieka. Podsumowując, uważam, że Łaty na fotelu to świetna rodzinna opowieść, która wciągnie niejedno dziecko. :)



Kolejne losy zwariowanej Ewci :)

FABUŁA:
Od czasu kiedy czytałam pierwszą część minęło trochę czasu. Przyznam, że do tej pory trochę zapomniałam o losach rezolutnej Ewci. Przypomniałam sobie o tej książce za pomocą pierwszej recenzji, którą znajdziecie TU . Ewa po rozstaniu rzuciła dotychczasowe życie i zamieszkała w Londynie, dzięki zaproszeniu od przyjaciółki. Tam rozpoczęła nowe życie, nie było łatwo - wszelkie kłopoty trzymały się jej spódnicy cały czas. Bywało na prawdę ciężko, problemy z pracą, mieszkanie kątem u przyjaciółki... Teraz dla Ewy nadszedł nowy czas i nowy start, mimo pojawiających się problemów w związku z Oliwierem. Dziewczyna dostaje awans w klubie fitness i postanawia poszukać własnego mieszkania. Jednak jak wiemy Ewa ma tendencję do wpadania w wszelkiego rodzaju kłopoty. Czy Ewie uda się znaleźć spokój ducha? Czy znajdzie swój kąt na ziemi? Jak potoczą się sprawy sercowe? To wszystko w drugiej części Singielki!




MOIM ZDANIEM:
Zaczynając drugą część miałam ogromną nadzieje na spotkanie tej samej Ewci z pierwszej części, a jakże się zdziwiłam kiedy ta książka przyniosła mi inną - odmienioną bohaterkę. Początkowo byłam wycofana, nieufna i niezbyt zadowolona, że nie ma starej Ewy, ale zrozumiałam, że tak właśnie miała potoczyć się ta historia.
Ewa przeszła zmianę, stała się spokojniejsza, bardziej ułożona i jednocześnie pewna siebie. Nie znajdziemy tu tylu perypetii co w pierwszej części, ale to czyni tą serię niespodziewaną, nieodgadnioną i wyjątkową. Z książki na książkę jesteśmy obserwatorami przemiany wewnętrznej bohaterki i bardzo mi się to podoba! Autorka stworzyła serię książek pokazującą przemianę kobiety od dziewczynki do dorosłej i odpowiedzialnej kobiety, jednocześnie posiadającej swój urok i wdzięk. W tej części poznamy też lepiej bohaterów drugoplanowych - przyjaciółkę Ewy - Zosię oraz jej chłopaka. Nie brakuje humoru, radości oraz śmiesznych sytuacji, książka zdecydowanie odpręża i przeprowadza nas po ulicach Londynu.

DLA KOGO:

Jeśli czytaliście pierwszą część, to koniecznie musicie sięgnąć po tą pozycje! Spektakularna zmiana z Ewci w dorosłą Ewę i kolejne przygody!

14/07/2019

Zaczytana na zabój

Biel nocy



Czerwień kości to II część serii książek Ann Cleeyes rozgrywającej się na szetlandach, czym tym razem zaskoczy nas autorka?

FABUŁA:
Szetlandy ponownie witają. Jest lato - gdy trwają białe noce słońce nie zachodzi. W tym czasie dwie z mieszkanek miasteczka Belli Sinclair i Fran Hunte postanawiają zorganizować wernisaż swoich prac. Podczas przyjęcia dochodzi do co najmniej dziwnego i przerażającego zdarzenia. Mianowicie zjawia się na nim pewien Anglik, który bardzo dziwnie się zachowuje. Tylko niektórzy goście zauważają niepokojące sygnały. Podczas pokazu mężczyzna dostaje ataku paniki i wybiega ze spotkania. Wszscy zgromadzeni są w wielkim szoku, jednak to nie koniec dziwnych zdarzeń. Dzień później ten sam pan zostaje znaleziony martwy. Brak jakichkolwiek śladów znajomości tego człowieka przez mieszkańców świadczy o tym, że sprawa zostanie niewyjaśniona, a mężczyzna zostanie nazwany NN. Do czasu kiedy dojdzie do kolejnej zbrodni...

MOIM ZDANIEM:
Jak wiecie to nie pierwsza książka Ann Cleeves, którą miałam przyjemność czytać. Dokładnie - po raz kolejny była to dla mnie ogromna przyjemność! Niesamowity klimat, otoczka, bohaterowie. Wszystko w tej książce tworzy niecodzienny klimat mrocznego miasteczka mimo, że w "Bieli nocy" panuje lato. Najbardziej zarysowaną postacią tej książki jest Bella Sinclair, która nie tylko bierze udział w najważniejszych wydarzeniach w książce, ale jest charyzmatyczna, wygadana i pewna siebie. Łączy ją przeszłość z wydarzeniami sprzed 15 lat, które będą mieć wpływ na rozwiązywanie teraźniejszej sprawy. Dodatkowo autorka ponownie przedstawia nam Jimmiego Pereza, który zajmie się rozwiązywaniem sprawy zabójstwa. Na kolejny plan wysuwają się postaci Frana, Taylora oraz mieszkańców miasteczka. Wszyscy zostaną zaangażowani w rozwiązanie sprawy.
Jeśli nie czytaliście żadnej książki Ann, nie wiecie nawet jak cudowny klimat stwarza każda z jej książek. To jest nie do podrobienia!

DLA KOGO:
Fani wszelkich kryminałów, ciężkiej atmosfery będą zadowoleni! Polecam!

14/07/2019

Bookendorfina

Morderstwo po północy

"W życiu każdego człowieka przychodzi taka chwila, która bezsprzecznie świadczy o tym, że właśnie przestał być dzieckiem i wkroczył w dorosłość."

Prosta i przystępna wakacyjna przygoda czytelnicza, utrzymana w swobodnym kryminalnym stylu, ubarwiona subtelną nicią obyczajową, stawiająca na przyjemność czytania i lekką rozrywkę intelektualną. Zagadka detektywistyczna stosunkowo łatwa, szybko można się zorientować, kto stoi za jakimi czynami, ale tu chodzi o wniknięcie w angielski klimat połowy lat dwudziestych dwudziestego wieku.

Sprzymierzeńcami w prowadzeniu dochodzenia są wyostrzona spostrzegawczość, umiejętność kojarzenia faktów, stare metody dedukcyjne, bez wspomagania technologii, a nawet zwykłych baz danych ukrytych w przykurzonych archiwach. Liczy się obserwacja, intuicja i łączenie faktów. Podobało mi obsadzenie w roli śledczego nie tylko mężczyzny, ale również kobiety, poszukiwanie tropów i wskazówek odbywa się dwutorowo. Powieść nawiązuje do klasycznych dzieł z gatunku kryminału, jednak nie ma się co oszukiwać, dużo jej do nich brakuje. Trochę ślamazarni i mało bystrzy detektywi, nie można im natomiast odmówić determinacji, choć z odwagą to już gorzej. Niekiedy w narrację wpleciono delikatny humor, żałuję, że nie było go więcej, bo z wyczuciem i trafnością prowadzony. Książka nie należy do ambitnych, ale w pewien sposób ujmuje, zwłaszcza atmosferą imperialnej Anglii i ówczesnym tłem społecznym. Sprawdzi się przy odciąganiu myśli od problemów codzienności, chwilowe przeniesienie się w fikcyjną przeszłość bazującą jednak na kilku prawdziwych wydarzeniach.

W drugim tomie serii pozostajemy w kręgu zbrodni krążących wokół bogatej i szanowanej rodziny Mitfordów. Nancy Mitford nie jest już nastolatką, udziela się towarzysko w londyńskich klubach, płynie w niej gorąca krew, chętnie angażuje się w ryzykowne, jak dla tamtej epoki, działania. To właśnie jeden z jej przyjaciół zostaje zamordowany podczas przyjęcia Pameli Mitford. Podejrzenie o zrzucenie mężczyzny z wieży posiadłości pada na służącą. Jednak Louisa Cannon, pracująca u Mitfordów, nie daje temu wiary, nie dowierza miejscowej policji i zaczyna prowadzić śledztwo na własną rękę. Możliwości ma ograniczone, dlatego z czasem wciąga w sprawę Guya Sullivana, kiedyś funkcjonariusza policji kolejowej, a teraz za sprawą dobrze rozwiązanej zagdki kryminalnej realizującego marzenie o zrobieniu kariery w Scotland Yardzie.

14/07/2019

Qultura słowa

Historia wilków

Trudna rzecz o trudnym dorastaniu
Dorastanie to dla większości dzieci trudny okres, pełen sprzeczności, kiedy to jeszcze nie jest się osobą dorosłą, a już nie dzieckiem. Zawieszeni pomiędzy tymi etapami w życiu musimy jednak dokonywać wyborów, które mogą mieć długofalowe konsekwencje, musimy funkcjonować w zastanej rzeczywistości, jaka by ona nie była. Emocje nami targające, rozterki, są jeszcze bardziej dotkliwe, kiedy otoczenie nie udziela nam wsparcia w tym dorastaniu, a ręcz przeciwnie ? kiedy wszyscy zdają się być przeciwko nam, kiedy zamiast szczerej rozmowy otrzymujemy obojętność lub drwinę, kiedy zamiast pomocy, to od nas się jej wymaga.
W takiej sytuacji znalazła się ? podobnie jak dziesiątki rówieśników ? czternastoletnia Madeline zwana Lindą (tudzież Komuchem lub Dziwadłem). Tyle tylko, że dziewczynka, w przeciwieństwie do wielu dzieci w Loose River w północnej Minnesocie, wychowuje się w dość osobliwym domu, pamiętającym jeszcze klimat komuny, jej rodzice niezbyt się nią interesują, zaś ona sama szaleńczo łaknie choćby odrobiny miłości. O tym, jak wygląda codzienność Lindy, która niczym samotny wilk dryfuje na krze kolejnych dni, przekonamy się dzięki lekturze dość osobliwej, choć bez wątpienia wartej uwagi powieści pt. ?Historia wilków?, która znalazła się w finałowej szóstce Nagrody Bookera 2017, czyli najbardziej prestiżowej nagrody literackiej w Wielkiej Brytanii. Opublikowana nakładem Wydawnictwa Helion książka autorstwa Emily Fridlund to pozycja, która zaskakuje, a choć nie każdemu czytelnikowi przypadnie do gustu, to bez wątpienia jest to jedna z tych książek, które zostawiają po sobie ślad w sercu i pamięci.
Przenosimy się do tych niezbyt przyjaznych okolic, pokrytych lasami, jeziorami i poprzecinanych strumykami, dzięki Lindzie, dziwnej dziewczynce, która rozpaczliwie szuka miejsca dla siebie i pragnie gdzieś i do kogoś przynależeć. Ani wsparcia ani zrozumienia nie znajduje w domu, w którym wyalienowana matka całe dnie spędza na przerabianiu starych ubrań, zaś ojciec wciąż pracuje poza domem, zlecając również dziewczynce różne prace. Zrozumienia Linda nie znajduje również w szkole ? jest inna, zaś dzieci nie lubią inności, zatem jest wyszydzana i pomijana we wszystkich aktywnościach grupowych. I nawet kiedy wydaje się, że jeden z nauczycieli jest w stanie udzielić jej wsparcia, zachęcając do udziału w konkursie historycznym, to i tak ostatecznie wszystko kończy się rozczarowaniem. Żaden z pedagogów nie zadaje sobie nawet trudu, by zrozumieć dlaczego tak rezolutna dziewczynka osiąga niskie oceny na testach, dlaczego trzyma się na uboczu, ani ? w jaki sposób dociera do domu, przemierzając wiele kilometrów drogi.
To dość bezbarwne życie Lindy wypełnione jest również pracą ? po tym, jak rzuca posadę kelnerki, zostaje opiekunką małego Paula, czterolatka zamkniętego w swoim świecie. Mieszka on po drugiej stronie jeziora z matką. Patrą oraz wciąż nieobecnym ojcem Leo, zaangażowanym w badania naukowe. Choć początkowo praca wydaje się łatwa, zaś rodzącą się pomiędzy Lindą a Patrą więź można uznać za początek przyjaźni, to po raz kolejny dziewczynka przekonuje się, że nic nie trwa wiecznie ?
O czym jest właściwie książka ?Historia wilków?? Trudno jej sens i treść ująć w słowa, bowiem leniwie tocząca się akcja, kilka wątków na różnych planach czasowych i brak precyzji autorki w określeniu, w jakim kierunku właściwie zmierzamy, znacznie utrudnia odbiór książki. A jednocześnie jest w lekturze jakiś magnetyzm, który nie pozwala od książki się oderwać, która zmusza nas do zastanowienia się nad codziennością, ale i do wnikliwej obserwacji otoczenia i obecnych w naszej przestrzeni ludzi. Również i w książce ci ludzie są niezwykle istotni, mistrzowsko wręcz wykreowani przez autorkę, charakterystyczni, obdarzeni osobliwymi cechami charakteru. Nie tylko w nich, ale i w opisach przyrody, otoczenia Lindy widać doskonałe wyczucie słowa i jego mocy. Książka przenosi nas w odległe, dość nieprzystępne rejony, przedstawia równie nieprzystępnych ludzi, dodaje nieco atmosfery grozy i z tego wszystkiego utkana jest pajęcza sieć, w którą wpadamy?

W dużym skrócie jest to strategiczna gra "area control" ale nie wymaga tyle miejsca, plansz i figurek. Tylko karty i przeciwnik.
Na prawdę świetna, gierka (zwłaszcza w takiej cenie). Nie jest tak skomplikowana jak by się mogło wydawać. Sam starter podstawowy daje dużo materiału do regrywalności.

Dużym atutem jest wysoka jakość ilustracji kart oraz sama jakość ich wykonania.
Na start polecam zasugerowanym w instrukcji podejściem, żeby pierwsza kilka tutaj zagrać bez umiejętności kart, aby lepiej zapoznać się z flow gry.
For de Empraaah!!

13/07/2019

Eska

Chłopiec

Książka rewelacyjna, mocna, wciagająca. Warto, polecam.

13/07/2019

MargoRoth

Trinkets

Tabitha, Elodie i Moe ? trzy dziewczyny pochodzące z zupełnie różnych światów. Tabitha ma wszystko ? pieniądze, bogatych rodziców, popularność, przystojnego chłopaka? i słabość do kradzieży. Elodie w szkole nie wyróżnia się niczym i sprawia wrażenie grzecznej dziewczynki, jednak jest niezawodna, gdy trzeba niepostrzeżenie wynieść coś ze sklepu. Moe natomiast określić można mianem twardzielki ? jej wygląd i znajomi wzbudzają przestrach i nieufność w mieście. Często zdarza jej się wyjść ze sklepu z dodatkowym przedmiotem, niekoniecznie zdobytym legalnie.

Dziewczyny spotykają się na jednym ze spotkań grupy anonimowych kleptomanów, które ma powstrzymać je przed kolejnymi próbami kradzieży. Początkowe zdystansowanie wkrótce zmienia się w rosnącą sympatię, a następnie w przyjaźń, której żadna z nich się nie spodziewała.

Kirsten Smith była dla mnie zupełnie nieznana, zanim sięgnęłam po Trinkets. W momencie wybierania książki do przeczytania potrzebowałam lekkiej młodzieżówki, która pozwoliłaby mi się zrelaksować i pomogła oderwać myśli od poważniejszych lektur, które czytałam równolegle. Nie spodziewałam się po niej wiele, niewiele też dostałam. Trinkets okazała się bowiem książką, o której zapomina się w ciągu pierwszych pięciu minut po zakończeniu lektury.

Zacznijmy jednak od początku. Tabitha, Elodie i Moe poznają się w okolicznościach nietypowych ? na spotkaniu grupy anonimowych kleptomanów, na które każda z dziewcząt zmuszona była uczęszczać. Kreacja tych trzech bohaterek nie mogłaby być bardziej typowa ? gwiazda szkoły, szara myszka i buntowniczka. Ciężko mówić w tej sytuacji o oryginalności. Tak czy inaczej, nastolatki są tak różne, że ciężko było mi wyobrazić sobie, w jaki sposób mogłyby się dogadać. I choć początkowo jedynym, co je łączyło, były wspólne wyprawy do centrum handlowego i opowieści o dokonanych tam kradzieżach, z czasem zaczęły się przed sobą otwierać i odkrywać sekrety swojego życia prywatnego.

Z pewnością na pierwszy rzut oka mocnym atutem powieści wydaje się motyw
kradzieży. I faktycznie, przez pierwsze rozdziały wiódł on prym wśród wielu wątków, które istnieją w książce, jednak szybko zaczął zanikać. Na pierwszym planie zastąpiły go zupełnie pospolite i typowe dla literatury młodzieżowej sprawy, takie jak problemy rodzinne, rodząca się przyjaźń, zakochanie? i to mnie rozczarowało. Może nie był to zawód nie wiadomo jak tragiczny, jednak żałowałam, że Trinkets, która miała w sobie jeden unikalny, niepowtarzalny element, wyróżniający ją na tle innych młodzieżówek, straciła go na rzecz przeciętności.

Rozdziały w Trinkets następują naprzemiennie z perspektywy wszystkich głównych bohaterek. Autorka próbowała (dosyć nieudolnie) zastosować w nich zabieg pomieszania form literackich, aby pomóc czytelnikowi w odróżnieniu fragmentów książki od siebie. Wyglądało to tak, że rozdziały Tabithy były zwyczajnym tekstem ciągłym, Moe prezentowała swoje przemyślenia w formie pamiętnika, a Elodie pisała coś na kształt wierszy. W rzeczywistości jednak styl pisania we wszystkich przypadkach był dokładnie taki sam i brakowało cech charakterystycznych, które sprawiałyby, że można by było bez zastanowienia stwierdzić, o której z postaci właśnie czytamy. Dodatkowo ?wiersze? w wykonaniu Elodie były dosyć marne ? tak naprawdę był to zwyczajny tekst sformatowany w ten sposób, aby każda linijka rozpoczynała się wielką literą, i to tyle. Zero rymów, zero fantazji, żadnych środków poetyckich? Bardzo to biedne było, jak na wiersze.

Nie jestem właściwie w stanie wymienić większej ilości wad Trinkets, jednak nie mogę też przywołać jakichś szczególnych jej zalet. Prawdę mówiąc, była to powieść jedna z wielu ? całkiem przyjemna, lecz zupełnie niezapadająca w pamięć; ciekawa, lecz nie fascynująca; zajmująca czas, lecz nie czyniąca go wyjątkowym. Zupełnie szczerze mogę stwierdzić, że już teraz niewiele z niej pamiętam, choć skończyłam ją czytać zaledwie nieco ponad tydzień temu. Trinkets to typowe letnie czytadło ? do przeczytania i zapomnienia.

Plusem jest jednak to, że książkę czyta się błyskawicznie. Dzięki dużej czcionce, sporym marginesom i wielu elementom graficznym, które zajmują miejsce na stronie, tekstu do przeczytania nie pozostaje wiele. Właściwie skończenie Trinkets w ciągu jednego dnia nie byłoby wielkim problemem. Z informacji na okładce książki wynika, że powstał serial na Netfliksie na podstawie powieści Kirsten Smith. Czytając, myślałam sobie, że ta historia mogłaby wypaść lepiej na ekranie ? gdyby wszystkie wątki zgrabnie połączyć w całość i umieścić kradzieże i spotkania grupy anonimowych kleptomanów w centrum? byłaby szansa na przyjemny serial rozrywkowy.

Trinkets to typowa książka na jeden raz ? nie przeczytałabym jej powtórnie, bo już za pierwszym odkryłam wszystko, co miała do zaoferowania. Nie jest to książka w żadnym stopniu ambitna, a jej głównym celem jest zajęcie czasu czytelnikowi. Szkoda, że nie ma w sobie więcej głębi; że tak bardzo przypomina tysiące podobnych młodzieżówek, które już powstały. Mogę polecić ją tym z Was, którzy szukają szybkiej i niezobowiązującej lektury, która umili jeden wieczór; jeśli jednak macie ochotę na coś, co pozostanie w Waszym sercu na dłużej, w Trinkets tego nie znajdziecie.

Jesteśmy zalewani ogromem informacji na temat kosmetyków. Reklamy w telewizji, artykuły sponsorowane w czasopismach, opinie w internecie i marketing szeptany. W tym natłoku wiadomości i wszechobecnego marketingu informacje naukowe i krytyczne na temat kosmetyków są praktycznie niedostępne. Kosmetyce brakuje rzetelnych i niezależnych badań składników oraz ich skuteczności.

Beatrice Mautino-absolwentka biotechnologii przemysłowej, doktor nauk neurologicznych na Uniwersytecie w Turynie oraz magister komunikacji naukowej od kilku lat zajmuje się badaniami na Uniwersytecie w Turynie. Pisze książki popularnonaukowe i współpracuje z czasopismem naukowym ?Le Scienze?, gdzie prowadzi rubrykę o kosmetykach. W swojej najnowszej książce ,,Bez parabenów. Jak bronić się przed kosmetycznymi oszustwami i mądrze dbać o urodę" rozprawia się z oszustwami w branży kosmetycznej oraz mitami na temat pielęgnacji.

Autorka analizuje problem parabenów, siarczanów i innych składników znajdujących się w kosmetykach. Opisuje drogę, którą musi przebyć kosmetyk, by dostać się na rynek. Wyjaśnia dlaczego niektórych produktów wielkich marek międzynarodowych dostępnych w USA, Japonii czy Chinach nie można dostać w Unii Europejskiej. Porusza sprawę nanomateriałów, które są gorącym tematem w publicznej debacie na temat rozwiązań między nauką, technologią a społeczeństwem. Burzy niektóre mity dotyczące depilacji, cellulitu, przyjmowania kolagenu doustnie, produktów przeciwzmarszczkowych, i peptydów w produktach kosmetycznych. Podkreśla, że nie ma nic przeciwko SLS i kupuje produkty go zawierające. Wierzy w transparentność i chce, aby każdy otrzymywał wszystkie potrzebne informacje w jasny i bezpośredni sposób, gdyż trudno jest być obecnie świadomym konsumentem, bo wymaga to uwagi, nauki, posiadania różnych kompetencji i intuicji do orientowania się w marketingowych sztuczkach.


Jak przyznaje Beatrice Mautino w jej książce nie ma porad na temat najlepszych podkładów pod makijaż do bladej cery ani cudownego kremu, który wyrówna każdą zmarszczkę. Nie ma recenzji konkretnych produktów i nie ma wskazówek, jak się malować. Jeżeli ktoś szuka takich rad musi sięgnąć po inną książkę, bo ta skupia się na badaniach naukowych i demaskowaniu nieuczciwych praktyk marketingowych na temat kosmetyków oraz pielęgnacji.

Współcześnie żyjemy w świecie, w którym jesteśmy nieustannie zasypywani wieloma informacjami. Ciągle pojawiają się nowości technologiczne, musimy zapamiętywać ogromną ilości informacji na studiach, a media zasypują nas licznymi wiadomościami ze świata, polityki, gospodarki, nauki, itp. (nie wspominając o tym, jak wiele nowości książkowych pojawia się każdego miesiąca ? sic!). Wszystkie te informacje powodują, że nas mózg jest zmuszony do szybkiego myślenia oraz do filtrowania, przetwarzania i zapamiętywania ogromnej ilości wiedzy. A to wszystko może być bardzo niebezpieczne dla naszego zdrowia psychicznego. Jakie są tego objawy i konsekwencje? O Syndromie Przyśpieszonego Myślenia pisze w swojej książce pt. ?Lęk. Jak radzić sobie z chorobą naszych czasów? psychiatra i psychoterapeuta Augusto Cury.

?Myślenie jest dobre, myślenie świadome i krytyczne jest jeszcze lepsze, jednak nadmierne myślenie to bomba zagrażająca jakości życia, równowadze emocjonalnej, kreatywnemu i produktywnemu umysłowi? (s. 114).

Sartre, francuski filozof, uważał, że człowiek jest skazany na bycie wolnym. Trudno jednak potwierdzić jego tezę, gdyż wolność fizyczną nie zawsze jest człowiekowi dana. Tak samo wolność umysłu nie jest czymś oczywistym, ponieważ nasze myśli w dużej mierze zdeterminowane są przez nasza przeszłość, kulturę, naszą osobowość (to, kim jestem), emocje (jak się czuję), przez środowisko społeczne (kim jestem) i przez motywację (co zamierzam). Nie są możliwe całkowicie czyste interpretacje, ale musimy pamiętać, że mamy kontrolę nad naszymi myślami!

Mamy wybór, czy w danej trudnej dla nas sytuacji będziemy przywoływać wspomnienia negatywne (że jesteśmy beznadziejni) czy będziemy w stanie przeciwstawić się negatywnemu myśleniu i odważnie powiedzieć ?dam radę?! Chociaż jest to trudny proces, na którego uruchomienie mamy zaledwie 5 sekund ? to od nas zależy, jakie myśli w danej sytuacji uruchomimy?

W pierwszym momencie, trudno jest mi powiedzieć, czy znam kogoś, kto miałby problem z ?przesytem stale napływających, nowych informacji? ? ja sama bez wątpienia odczuwam ten problem. Lęk, depresja, bezsenność? to tylko kilka zabójczych objawów SPM. Dlatego uważam, że warto mieć świadomość tego, iż ?przyśpieszone myślenie? może być niebezpieczne dla naszego zdrowia psychicznego i trzeba mu przeciwdziałać.

Czytając książkę doktora Cury, czułam się jakbym przechodziła roczny kurs na temat przyśpieszonego myślenia i jego objawów oraz konsekwencji. Jego książka ma 15 rozdziałów, czyli dokładnie tyle, ile jest wykładów na standardowym kursie na studiach. Mam wrażenie, że autor doskonale zdawał sobie sprawę, o czym pisze i nie chciał być ?gołosłowny?. Nie stworzył monografii, liczącej ponad 300 strony, tylko krótki, treściwy poradnik, który pozwoli czytelnikowi zrozumieć problem ?przyśpieszonego myślenia? i pomoże mu skutecznie sobie z nim radzić.

Warto z uwagi na siłę przekazu ? autorka mówi z przejęciem, jest bardzo poruszająca! Natomiast mnie wciągnął indiański klimat - przebieranie się w stroje plemienne, prezentacja zwyczajów - kapitalne dla miłośników westernów, kultury i sztuki.

Ryszard Czajkowski bardzo dużo opowiada o Spitsbergenie, warto przeczytać, bo w te okolice obecnie całkiem blisko dostaniesz się już tanimi lotami, tylko potem trzeba się przesiąść, żeby dolecieć lub dopłynąć na samą wyspę.

13/07/2019

Sabina

Romans po brytyjsku

Frustracja seksualna narasta, tutaj typowa dla samotnych stron wystawionych jednak na bodźce i zaczepki płci przeciwnej. Standardowo takie emocje udzielają się czytającym i jest milusio.

13/07/2019

Zaczytany Krzysiu i Małgosia

Śmierć nadeszła wczoraj

????ŚMIERĆ NADESZŁA WCZORAJ ????
O twórczości Aleksandry Marininy słyszałem wiele razy na różnych kontach. Były to praktycznie same pozytywne opinie, na temat twórczości autorki. Dzięki uprzejmości wydawnictwa mogłem rozpocząć przygodę z książką ?Śmierć nadeszła wczoraj?. Bardzo zaciekawił mnie opis książki. Jest to kolejny tom trzymający w napięciu. Caryca rosyjskiego kryminału, bo takim mianem określa się autorkę, pomimo upływu lat nie traci na jakości pisania. Na początku byłem zaskoczony jej objętością. Zupełnie nie spodziewałem się takich rozmiarów. Przeszła mi przez głowę myśl, czy autorka sprosta wyzwaniu i utrzyma, obowiązkowe w kryminałach, napięcie przez blisko 600 stron. Książka wciągnęła mnie już od samego początku. Bywały chwile że musiałem odłożyć książkę na bok aby ochłonąć z emocji, które mi towarzyszyły podczas czytania oraz znaleźć odpowiedzi na nurtujące mnie pytania które nawarstwiały się w mojej głowie. Autorka zadbała o każdy szczegół, który powinien mieć dobry kryminał. Całość czyta się dość szybko. Aleksandra Marinina posługuje się lekkim i przystępnym piórem. Dzięki temu jesteśmy w stanie przenieść się w realia całej historii i towarzyszyć wszystkim bohaterom w ich działaniach. Bardzo dobrze wykreowani bohaterowie. Jedyny minus jaki można przypisać tej książce to to że nieraz akcja w rozwiązywaniu zagadek była powolna. Dwie popularne osoby programu telewizyjnego które prowadzą wywiady z bardzo znanymi osobami giną w eksplozji samochodu. Czy eksplozja samochodu z dwójką pracowników popularnego programu telewizyjnego może być tylko nieszczęśliwym wypadkiem? Czy jednak ktoś przyczynił się do tego? Niedługo po wypadku Aleksander Ulanow otrzymuje groźby. Dowiaduje się z nich że spotka go to samo co jego znajomych z telewizji. Okazuje się że zabójstwo zleca jego żona bez której nie wyobraża sobie życia. Co było przyczyną i dlaczego Aleksander otrzymuje groźby? Tego wam nie zdradzę. Trzeba sięgnąć po tą pozycję aby zrozumieć całą historię. W tym samym czasie prowadzone jest równoległe śledztwo w sprawie zabójstwa wróżbitki. Między tymi dwoma sprawami może istnieć bardzo duże powiązanie. Anastazja która zajmowała się śledztwem eksplozji samochodu oraz Tatiana która prowadziła śledztwo morderstwa wróżbitki będą musiały połączyć siły i spróbować rozwiązać skomplikowaną sprawę. Już dziś wiem że na pewno się po wcześniejsze części które wydała autorka. W jednym zdaniu bardzo polecam tą książkę można bardzo miło spędzić przy niej czas. PREMIERA JUŻ 17 LIPCA zachęcam do wpisania na swoją listę książek do przeczytania.

13/07/2019

Ambros

Pogoń Wszystko albo nic

Pogoń. Wszystko albo nic to niesamowicie prawdziwa i realistyczna historia, jakich wiele dzisiaj ma miejsce. Młodzi ludzi, pochłonięci karierą zawodową, gubią się, nieodwracalnie tracą najpiękniejsze chwile w życiu w pogoni za prestiżem, sławą i pieniędzmi. Wychodzą z założenia, że albo zdobędą wszystko albo nic. Nie dopuszczają do sytuacji pośrednich. Oni są centrum świata, wyznają zasadę, patrzcie na mnie i podziwiajcie, przecież wszystko mam najlepsze i najdroższe. Ale czy to jest tak istotne w życiu? Dla nich tak. Nikt i nic się dla nich nie liczy. Tak naprawdę to są bardzo biedni. Mają bogactwa materialne i nic poza tym. Są bardzo samotni, nie mają znajomych ani przyjaciół, wyrzekają się rodziny. Nie potrafią kochać.
?Wyrosła w przeświadczeniu, że ludziom nie można ufać ? lepiej nie ryzykować i nie otwierać się przed nikim, nigdy. Do tej pora ta strategia jej nie zawodziła. Osiągała to, co sobie zamierzyła, i nie potrzebowała niczyjej pomocy. Zawsze potrafiła poradzić sobie z wszelkimi przeciwnościami losu, nie przejmując się napotykanymi po drodze problemami?.
Pogoń. Wszystko albo nic to książka o poszukiwaniu prawdziwej i szczęśliwej drogi życiowej, o pokonywaniu własnych słabości, ale też o niezrealizowanych marzeniach. Skłania do głębokiej i szczerej refleksji. Zadaje pytanie, gdzie jest granica szczęścia? To również ukryte i niewypowiedziane pragnienie miłości, kochania i bycia kochanym. Uzmysławia, że warto czasami przewartościować swoje życie, porzucić to dotychczasowe dla tego nowego, niewiadomego ...
?Pamiętaj moje dziecko, że miłość jest w życiu najważniejsza. Możesz nie mieć wielu rzeczy, ale jeśli masz miłość, to masz wszystko. Nic bez niej nie ma znaczenia?.
Postawę bohaterki można śmiało określić cytatem z Kazań ks. Twardowskiego:
?Ubogim jest nie tylko ten, kto nie ma pieniędzy. Biedakiem jest ten, kto ma samochód, dolary, domek na lepsze czasy, a brak mu serca, przyjaźni, wiary?.
Cieszę się, że ta książka się ukazała. Takie lektury są potrzebne w dzisiejszych czasach, wiecznej pogoni za czymś. One powinny otworzyć oczy ludziom młodym i śmiało i zdecydowanie pokazać, że jest inna, alternatywna droga w życiu. Nie tylko droga pogoni i pośpiechu, ale życia w szerszym gronie rodziny, znajomych i przyjaciół. Można nie mieć bogactw, ale już posiadanie wokół siebie bliskich i przychylnych osób czyni nas szczęśliwymi. Ta lektura sprowadza zagubione dusze na ziemię, i odważnie pokazuje, co jest w życiu ważne i wartościowe, wskazuje hierarchię wartości i celów.
Polecam, odważna i głęboka, pełna emocji i mądrych życiowych lekcji. Wstrząsa czytelnikiem i wyzwala burzę mózgów. Obok niej nie można przejść obojętnie. Być może nie każdy ją zrozumie i do końca zaakceptuje, ale gwarantuję, że ziarnko niepokoju i refleksji zasieje w każdym, nawet najbardziej niewzruszonym czytelniku.
A na końcu pojawi się pytanie: czy ja też jestem w ciągłej pogoni, czy mnie to też dotyczy? Odpowiedzi każdy powinien udzielić sam ...

13/07/2019

zaczytanalala

Zemsta kobiet

Opowieść o kobietach, które straciły w życiu niemal wszystko, a przede wszystkim sens istnienia. Paula jest molestowana seksualnie przez ojca w domu, w którym nie chciałby nikt mieszkać. Podczas podsłuchanej kiedyś rozmowy rodziców dowiaduje się, że nie są oni jej biologicznymi rodzicami. Nastolatka nie marzy o niczym innym, jak poznanie prawdziwej matki. Może ona zabierze ją z tego domu? Klaudyna popełniła błąd, który ciągnie się za nią już wiele lat i nie pozwala prowadzić normalnego życia. Od tego czasu nie potrafi związać się na dłużej z żadnym mężczyzną. Wraca do Polski na wakacje do domu matki, która zmarła kilka lat wcześniej. Klaudyna poza nią nie miała nikogo bliskiego. Jednak na progu znajduje informację od kogoś, kto podaje się za jej dziadka i uważa, że wie co stało się z jej porzuconą dawno córką. Kobieta wyczuwa, ze dziewczyna jest w niebezpieczeństwie i chce naprawić błędy przeszłości odnajdując ją. Nie wie jeszcze, jak niebezpieczna jest gra, którą prowadzi z nią Dziadek i jak wiele rodzinnych sekretów zabrała ze sobą matka. Czy Kaludyna będzie potrafiła sobie poradzić z bolesną przeszłością?
***
?Chciałabym wiedzieć czy dziewczyny z klasy też tak mają, że nie ich tatusiowie albo tatusiowie przychodzą do nich. Czy tak samo szukają ich wzrokiem po kuchni, na podwórku lub w korytarzu, gdy wracają ze szkoły, a potem patrzą bez końca i macają jak chłopaki z klasy, żeby wreszcie włożyć, jak nie tu, to tam."
***
Historia poruszająca najgłębsze struny lęku, jaki może istnieć w człowieku. Przerażenie wywołane tym, co potrafią zrobić najbliżsi niejednokrotnie mnie paraliżowało. Ta książka pokazuje, że bardzo często osoby, które powinny być dla nas życiowym oparciem są tego przeciwieństwem krzywdząc w sposób, o jakim nawet nie powinna myśleć osoba bliska. Dla mnie czytanie tej książki było swego rodzajem wymuszeniem otwarcia oczu na sprawy, o których wciąż niewiele się mówi i każdy, a każdy, kto ich doświadcza, stara się zostawić do nich zamknięte drzwi. Wiele momentów budziło we mnie tak głębokie obrzydzenie i przerażenie tym, jak przedmiotowo traktowanych jest wiele kobiet. Stanowią jedynie środek do uzyskania przez mężczyzn przyjemności i zysków finansowych. Autor pisze w sposób bardzo przystępny dla czytelnika nie ukrywając brudów ludzkiego życia, przez co książka trafia w najczulsze punkty czytelnika. Podczas czytania nie jest trudno znaleźć się tuż obok bohaterek tej historii, a towarzyszenie im w trudnych przejściach powoduje, że możemy je lepiej zrozumieć i poczuć ogrom bólu, który im towarzyszy. Dla mnie nie jest to książka do przeczytania i odłożenia na półkę, ponieważ jest to jedna z tych, które na długo pozostają w człowieku. Prawdopodobnie ta książka poruszyła mnie tak głęboko dlatego, że zdaje sobie sprawę z prawdziwości opisywanych zdarzeń. Przecież niejednokrotnie już słyszałam o podobnych przypadkach w codziennym życiu. Dlatego uważam, że powinno się zajrzeć do tej książki nie tylko w celu przeczytania przerażającej historii, ale także dla chwili refleksji nad losem niektórych kobiet. Być może dzięki tej pozycji ludzie potworzą trochę oczy i będą w stanie pomóc choć garstce osób znajdujących się w podobnej sytuacji.

?To musiał być jakiś koszmarny sen, który nie chciał się skończyć.?, czyli fantasy dla młodzieży.

Uprzywilejowani to drugi tom trylogii Paktu Trójprzymierza. Muszę przyznać, że nie czytałam pierwszej części, więc w mojej recenzji nie znajdzie się porównanie obu książek.

Trzy światy połączone przez jeden pakt. Pakt, który miał chronić odwieczną równowagę między wyższym a niższym istnieniem, a skutki jego przeciążenia mogłyby być nieprzewidywalne dla wszystkich trzech światów ? Nadrzędnych, Stroicieli i Uprzywilejowanych. Inicjacja Kędziora na Pierwszego miała przeprowadzić go do świata Stroicieli i pomóc w odnalezieniu Asper. Tymczasem Kędzior miota się między pragnieniem odebrania im dziewczynki a ocaleniem Oriana. Wyrusza w podróż. Wbrew jego woli dołącza do niego Chloe, młoda skrzypaczka, by za pomocą śmiertelnej melodii uwolnić ludzi z mentalnej niewoli. Żadne z nich nie jest w stanie przewidzieć, co może oznaczać naruszenie odwiecznego porządku.

Uprzywilejowani to fantastyka dla młodzieży. Z początku miałam problemy w zapamiętaniu postaci, jak i zrozumieniu niektórych wątków, gdyż jak już wspomniałam, nie czytałam Stroicieli. Jeśli jesteście fanami fantasy, to spodoba Wam się najnowsza książka Ewy Kowalskiej. Nie brak tutaj nagłych zwrotów akcji oraz zdolności nadnaturalnych. Lubię sięgać po fantastykę (to właśnie od niej rozpoczęła się moja miłość do książek), ale Uprzywilejowani jakoś mnie nie zachwyciła. Dobra, ale nie wybitna lektura dla zabicia czasu. Nie wywołała u mnie jakiś większych emocji. Autorka świetnie przedstawiła świat, który skrywa wiele tajemnic.

13/07/2019

Małgorzata Sk.

Pokusa Erin

Erin jest najlepszą przyjaciółką Olivii. Brendan jest bratem Willa i najlepszym przyjacielem narzeczonego Erin. Z jakiegoś powodu Erin i Brendan się nienawidzą, więc gdy narzeczony Erin proponuje przyjacielowi chwilowo zamieszkać w domku przy basenie na ich posiadłości, gdy ten ma kłopoty, Brendan ochoczo się zgadza, za to Erin jest wściekła. Gdy narzeczony Erin wyjeżdża służbowo, sprawy nieco zaczynają się komplikować. Brendan poznaje tajemnicę Erin, natomiast ona powoli zapomina dlaczego nienawidzi chłopaka.

"Pokusa Erin" to idealny obraz tego jak jedna decyzja może zmienić życie. Być może autorka napisała dość schematyczną książkę, bo właściwie od początku do końca wiadomo jak potoczy się historia, to zrobiła to w taki sposób, że chcę się tej historii więcej i więcej. Nie ma miejsca na słodkie słówka, urocze randki i nieśmiałe pocałunki. To słodko-gorzki romans, w którym nie brakuje scen łóżkowych. Bez obaw jednak, autorka świetnie radzi sobie w tym temacie, nie zarzucając czytelnika co chwilę kilkoma stronami sceny seksu. Absolutnie, skraca je do minimum, czasami nawet tylko o nich wspominając. Jako że w dużej mierze bohaterów ten temat dotyczy, cieszę się że nie zostałam przytłoczona męskimi sprzętami i wielogodzinnymi orgazmami.

Elizabeth ORoark kupiła mnie swoją pierwszą wydaną w Polsce książką, ale całkiem rozkochała drugą. Totalnie trafiona w mój gust, dobrze napisana i nie zabrakło kilku dramatów, przez które chwilowo serce biło mi szybciej. A także sytuacji, które mnie rozbawiły i wywołały uśmiech na twarzy. Bohaterzy nie są idealni i to właśnie dzięki temu powieść jest realna i prawdziwa. Dodatkowo autorka dawkuje nam przeszłość Erin i Brendana, tak byśmy po kawałku poznawali historię, która ich połączyła, a także rozdzieliła.

Czytałam tę książkę bez przerwy, z myślą "jeszcze tylko jeden rozdział", a z drugiej strony starałam się jak mogłam wydłużyć czytanie, by móc dłużej rozkoszować się lekturą. Chodzi o to, że chciałam jak najszybciej dowiedzieć się co będzie dalej, ale jednocześnie czytać ją jak najdłużej, by się nie kończyła.

Nie jest to powieść idealna i jestem pewna, że dla wielu osób będzie to kolejny romans/erotyk napisany na dokładnie takim samym schemacie jak tysiące innych. Bo rzeczywiście tak jest, mimo to ma w sobie coś, co mnie przyciągnęło, co sprawiło, że ją pokochałam i chcę więcej.

13/07/2019

Coś Na Półće

Karpie bijem

Wędrowycz powraca!

Stęskniona gawiedzi ? SĄ DOBRE WIEŚCI! Jeden z najbardziej ukochanych literackich degeneratów POWRACA!!! :) Powraca zaś oczywiście w towarzystwie nieodłącznego kozackiego kompana Semena ;) Od ostatniego spotkania z wiekowym bimbrownikiem, egzorcystą i napędzanym samogonem pogromcą rodu Bardaków w jednej osobie minęło już trochę czasu (zbyt wiele!), jednak Jakub i Semen ani na jotę się nie zmienili. I jest to prawdziwie wspaniała informacja!

Andrzej Pilipiuk ? aka Wielki Grafoman ? stworzył w osobie Jakuba Wędrowycza swoistą ikonę; może jeszcze nie powszechnie przyjętej i powszechnie rozumianej popkultury, ale kultury bimbrowniczej już na pewno ;) Ten stary dziad jest powszechnie uwielbiany, a dzieje się tak z tej prostej przyczyny, że nie ma chyba na dzień dzisiejszy lepszego niż cykl Pilipiuka opisu wszelakich polskich patologii, pachnących Ciemnogrodem stereotypów, powszechnych i niepochlebnych osądów dotyczących zapadłych wiejskich zaścianków i naszych ludzkich słabości niż skrystalizowanie ich i skupienie jak w soczewce w osobie Wędrowycza. Przecież my uwielbiamy śmiać się z samych siebie, a właśnie to umożliwia nam każdy zbiór opowieści o przygodach Jakuba i Semena :) Oto jest prawdziwy powód dla którego Wędrowycz jest niemalże na rękach noszony ;) Całość nieodmiennie podlana jest zwalającą z nóg ilością bimbru własnej produkcji oraz okraszona czarnym humorem ? nie tylko sytuacyjnym ? dzięki któremu wszystkie nasze narodowe wady (i zalety!), wszystkie pozostające ciągle w naszym sposobie myślenia stereotypy i cała mająca czasem miejsce mentalna zaściankowość zostają w fantastyczny oraz bezlitosny sposób wyśmiane i obśmiane (z każdej możliwej strony). A to nie wszystko, Jakub bowiem ? pomimo wszystkich swoich wad; a może właśnie dzięki nim? ? jest tak cudownie toporną, a z drugiej strony do rany (i do szklanki pełnej gorzały :) ) przyłóż postacią, że nie sposób go po prostu nie uwielbiać :)

Co nas czeka w dziewiątej odsłonie przygód Jakuba i Semena? Ha!, prościej byłoby powiedzieć czego tu nie będzie :) Będzie się działo, oj będzie! Doświadczymy bowiem m.in. wizyty kosmitów, poznamy prawdziwą historię dwóch nagich mieczy spod Grunwaldu, pomożemy lokalnej policji w zgładzeniu pożerającego ludzi i mszczącego się w ten sposób za los pobratymców (każdego 24 czerwca, a więc w każde równe pół roku licząc od Wigilii) Karpiego Króla, a także zawitamy do alternatywnych Wojsławic i spróbujemy ocalić ludzkość w starciu z obdarzoną zbiorową inteligencją gołębią chmurą, która poprzysięgła rodowi ludzkiemu zemstę i starcie ludzkości z powierzchni Ziemi. Nieodmiennie będziemy także zwalczać podłe i nędzne bardackie plemię, a także odkryjemy, że Jakub ma żonę (!). Na deser zaś zawitamy do niezbyt odległego od Wojsławic Chełma w celu wręczenia dziwnie znajomo przedstawionemu ministrowi obrony narodowej chałupniczo wytworzonej rakiety (w charakterze daru dla Wojsk Obrony Terytorialnej :) ) oraz spłatamy figla śmierci we własnej osobie :) Czy to mało na zachętę? :)

Wędrowycz to swoisty fenomen i mam graniczące z pewnością przekonanie, że niniejszy tom tylko ten fenomen umocni. Dlaczego ?fenomen?? Otóż dlatego, że poza wszystkimi możliwościami śmiania się z samych siebie, z własnych przywar i z zaściankowego myślenia jakie dają nam opowiadania o Wędrowyczu, właśnie ta postać i ten cykl są nieograniczonym wręcz polem do tworzenia nowych opowieści, z których samogon się dosłownie przelewa ;) Wędrowycz to postać na swój sposób uniwersalna ? raz daje szansę i pretekst do wyśmiewania wszystkich i wszystkiego, innym razem jest w stanie polecieć w kosmos, przenosić się w czasie, przeprowadzać egzorcyzmy, a na dokładkę potrafi telepatycznie porozumiewać się w otoczeniem. Ten stary dziad sprawdzi się chyba w każdej konwencji? Czy to mało? :) Jeśli tak, to możecie być pewni jednego: Andrzej Pilipiuk z całą pewnością wymyśli więcej :)

Szczerze muszę powiedzieć, że po lekturze jest mi po prostu? MAŁO. Strasznie, okrutnie, boleśnie MAŁO? Wędrowycza chciałoby się czytać zawsze i wszędzie, najlepiej w ilościach nieograniczonych (przynajmniej ja tak mam). Wszystko co dobre kiedyś się jednak kończy ? tak jak i niniejsza odsłona opowiadań? Cieszmy się nią więc :) I to cieszmy się tym bardziej, że Andrzej Pilipiuk napisał bardzo dobry, równy jeśli chodzi o poziom zbiór historii, które śmieszą i bawią do łez. Oto Wędrowycz w najlepszym możliwym wydaniu :) Nie nudzi się on nigdy i chyba niewykonalne jest to, żeby znudził się on kiedykolwiek. Tym razem nuda nam z całą pewnością nie grozi, a zatem ? MARSZ CZYTAĆ! :)

Warto! :)

Dziękuję Fabryce Słów za egzemplarz recenzencki.

13/07/2019

Coś Na Pólce

Las zna twoje imię

Leśne tajemnice.

?Las zna twoje imię? to pełna magii, czarów i leśnych tajemnic opowieść o kobiecej determinacji oraz o roli, jaką ? czy tego czasem chcemy czy nie ? pełni w naszym życiu przeznaczenie. To także literacka dywagacja na temat tego, jak wiele może w naszym życiu zmienić jedno tylko wydarzenie oraz jak bardzo jest ono w stanie rzutować na resztę naszych dni. Jesteście gotowi zajrzeć do pełnego tajemnic hiszpańskiego lasu?

Snuta przez autorkę opowieść rozgrywa się u schyłku lat 20-tych XX wieku w Hiszpanii, w niezwykle malowniczych i klimatycznych dla całej historii rejonach baskijskiego wybrzeża. Główne bohaterki to córki bogatego markiza, Estrella oraz Alma; rozkapryszone i zadzierające nosa, nieznośne dzieciaki nawet nie spodziewają się, że na ich życie wkrótce padnie złowrogi cień. Dzieje się tak za sprawą przepowiedni ich konającej babki, która przepowiada, iż jedna z dziewczynek nie dożyje swoich 15 urodzin. Z przepowiednią łączy się kategoryczny zakaz wchodzenia do Lasu Basondo, w którego cienistych zakamarkach na dziewczynki może czekać ich mroczne przeznaczenie. Całą sprawę komplikuje na dodatek fakt, że dziewczynki obdarzone są tajemną mocą, która w ich rodzinie dziedziczona jest z pokolenia na pokolenie. Las kusi dziewczynki coraz mocniej? Jak dobrze wiadomo najbardziej smakuje ten owoc, który jest zakazany?

Przepowiednia wypełnia się (i od razu mówię - nie zdradzę Wam w tym miejscu którą z dziewczynek dosięgnie przeznaczenie ;) ). Tę ocalałą zacznie z kolei prześladować pech oraz pewien czarny wilk? Przeznaczenie i ludzki los bywają czasem okrutne. Aczkolwiek są one z drugiej strony szansą na pokazanie hartu ducha, determinacji oraz niezłomności własnego charakteru ? w tym przypadku w kobiecym wydaniu. Tak naprawdę pomimo całej otoczki pełnej magii, tajemnic i mroku o tym właśnie jest ta książka ? o kobiecej sile i determinacji, która pozwala pogodzić się z przeszłością oraz kroczyć, pomimo przeszkód, w przyszłość.

Powieść obyczajowa miesza się na kartach książki z fantasy oraz z mrocznym kryminałem. Książce w zaskakujący sposób wychodzi to na dobre. Da się tutaj wyczuć strzępy niezapomnianego klimatu ?Labiryntu fauna?, a to duży komplement dla autorki. Klimat tej książki jest naprawdę niepowtarzalny i niezapomniany. W trakcie lektury można się poczuć jak w prawdziwej Hiszpanii sprzed stu lat ;) Wielkie brawa za kreację tej opowieści.

Wbrew pozorom ?Las zna twoje imię? nie jest książką tylko dla pań (choć z drugiej strony patrząc jest on pomyślany przede wszystkim dla nich). Niniejsza lektura dotyczy przede wszystkim rozważań na temat ludzkich decyzji, siły charakteru, potęgi człowieczej determinacji, a to cechy i wartości w pewien sposób uniwersalne dla każdego odbiorcy. Ja bym w związku z tym nie szufladkował bynajmniej tej książki jako czegoś tylko i wyłącznie dla pań ;)

Polecam.



Autor Bill Bryson jest również jej głównym bohaterem. Po ponad dekadzie spędzonej na starym kontynencie, gdzie już przesiąknął Brytyjskim klimatem, postanowił on odwiedzić swój dawny dom, a przy okazji nico bardziej zwiedzić niektóre zakątki wielkiego kraju. Punktem startowym jego wyprawy był jego rodziny dom w Des Moines w stanie Iowa. Wiernym i niestrudzonym środkiem podróży, stał się leciwy Chevrolet Chevette. Tak samo, jak Odyseusz, Bryson wyruszył w wielką podróż, gdzie czekało go tylko nieznane. Ten pierwszy szukał drogi powrotnej do domu, Bill za to postanowił zwiedzić różne zakątki USA w poszukiwaniu idealnego miejsca do życia (swoistego amerykańskiego raju). Oczywiście to tylko pozory, bo cała jego wycieczka miała zupełnie inny cel, ale to uświadomił sobie dopiero po przejechaniu wielu mil.

Opisana w książce podróż miała miejsce już kilka (a raczej już kilkadziesiąt lat temu), więc niektóre ze wspomnianych tutaj miejsc, mogły ulec pewnemu przeobrażeniu, inne zaś bezpowrotnie zniknąć z tamtejszego krajobrazu. O ile miejsca z biegiem czasu i rozwojem technologii mogły się zmienić, to raczej nie dotyczy to ludzi. Zachowania i cechy charakteru, nie ulegają łatwym przemianą, a jeśli już takowe zmiany zachodzą, potrzeba na to przynajmniej kilku pokoleń.


Jak wcześniej wspomniałem, książka zdecydowanie nie jest typowym przedstawicielem literatury podróżniczej. Oczami wyobraźni będziemy mogli zobaczyć małe i spokojne miasteczka i wsie, ogromne nigdy nieusypiające metropolie, w których każda kolejna mijana przecznica może być twoją ostatnią czy mniej lub bardziej znane miejscówki typowo turystyczne. Wszystko to jednak pokazane jest z perspektywy samego autora. Pokazuje on ogrom tego kraju i jego różnorodność, zachęcając czytelnika do wyruszenia w podobną podróż, nawet pomimo często sarkastycznych opisów. Zresztą sarkazm autora jest tutaj mocno obecny nie tylko w ocenie samych lokacji, ale i napotykanych ludzi.

Każda kolejna odwiedzona miejscówka opisana jest nie tylko z perspektywy czysto turystycznej, ale głównie przez pryzmat napotkanych mieszkańców. Tym sposobem podczas wielkiej wyprawy po bezkresnym lądowym oceanie, ma on możliwość obcowania z miłymi, życzliwymi i zawsze pomocnymi mieszkańcami wsi, napakowanymi, mało rozmownymi i uzbrojonymi troglodytami, czy dumnymi i pachnącymi czarnym prochem kowbojami. Każda kolejna odwiedzona lokacja, każde kolejne mijane miasto to zupełnie osobna historia, wymagająca swojego miejsca w książce. Napotkani tam ludzie są bacznie obserwowani przez Brysona i przez niego oceniani. Nie zawsze taka ocena jest pozytywna (raczej zawsze wyrażana jest ona bezgłośnie, tylko w myślach, aby nie doznać uszczerbku na zdrowiu i urodzie). Większość takich opisów podlane jest wyraźnym (często nawet na wskroś brytyjskim) humorem. Zdarzają się jednak chwile, w których ciężko ostatecznie ocenić czy dana reakcja jest specjalnie przerysowana przez autora, czy może jednak ma on taki styl bycia. Parafrazując znane powiedzenie i część słów przytaczanych przez samego autora ?człowiek ze wsi wyjdzie, ale burakiem będzie zawsze?. Są jednak momenty, w którym autor zdaje sobie sprawę ze swoich przywar, np. kompletnie nie ukrywa tego, że jest niezmiernie skąpy tak samo, jak jego ojciec. Zastanawiałem się również czy aby na pewno nie ma on jakichś krewnych w naszym kraju, bo było parę opisów, w których jego ?cebulactwo? biło wyraźnie po oczach.


Dodatkiem do wyżej wymienionej treści są przeróżne ciekawostki dodawane przez autora dotyczące odwiedzonych miejsc. Niektóre z nich są naprawdę ciekawie i warte zapamiętania inne niekonieczne muszą zainteresować kogoś, kto nie mieszka na terenie USA a jeszcze inne (chociaż na całe szczęście ich jest najmniej) są zwyczajnie nudne i z chęcią chce się przeskoczyć kilka akapitów dalej.

13/07/2019

withwords_alexx

Historia wilków

?To nie to, co robisz, ale to, co myślisz, ma znaczenie.?, czyli finalistka jednej z najbardziej prestiżowej nagrody literackiej.

Historia wilków to finalista Nagrody Bookera 2017, czyli najbardziej prestiżowej nagrody literackiej w Wielkiej Brytanii. Muszę przyznać, że nie śledzę nominacji do tej nagrody i raczej na co dzień nie czytam książek, które doszły do finału. Stwierdziłam, że jeśli została finalistką tak prestiżowej nagrody, to warto ją przeczytać. Po lekturze jednak mam mieszane odczucia.

Dorastanie może być trudne i bolesne, zwłaszcza w świecie, który z każdej strony odrzuca młodego człowieka. Co by było, gdyby czternastoletnia Madeline zwana Lindą wychowała się w normalnej rodzinie, dobrze znała swoich rodziców i miała pewność, że jest dla nich najważniejsza na świecie? A gdyby w szkole znalazła bratnią duszę wśród rówieśników i mądrego mentora wśród nauczycieli? Wreszcie, co by było, gdyby do domu po drugiej stronie jeziora wprowadziła się zwykła rodzina?

Rodzice dziewczyny, buntując się przeciw systemowi, wychowywali ją w komunie, lecz nie poświęcili jej wystarczająco dużo uwagi i uczuć. Rówieśnicy w szkole konsekwentnie Lindę odrzucali i dręczyli w nieprzyjemny sposób. Kiedy więc w domu po drugiej stronie jeziora zamieszkali nowi sąsiedzi, którzy od początku okazali jej sympatię i akceptację, Linda poczuła się, jakby od zawsze była jedną z nich. Wkrótce zaczęła opiekować się ich synkiem ? czteroletnim Paulem.

Narratorem całej historii jest Linda. Opowiada ona o zdarzeniach z przeszłości; wiele razy przeskakujemy w czasie. Jednocześnie jesteśmy wrzuceni w kilka wątków, co może znacznie utrudnić czytanie. Właściwie nie do końca wiem, o czym jest Historia wilków. Język jest zimny, oschły i niezachęcający do czytania. Cała historia jest dość ciężka. Podczas czytania zastanawiałam się, dlaczego Historia wilków została finalistką tak prestiżowej nagrody. To pozostanie dla mnie tajemnicą.

Gdyby nie propozycja wydawnictwa to sama nie sięgnęłabym po Historię wilków. Akcja rozwija się tak wolno, że niektórzy na pewno postanowią nie czytać dalej. Nie trzyma w napięciu, nie zaskoczy Was ? jedynie co może zrobić to znudzić. Plusem są dobrze napisani bohaterowie i to, w jaki sposób autorka opisała samotność i problemy dojrzewania. Może i jest to lektura, która ma jakieś przesłanie, ale nie trafi ono do przeciętnego Kowalskiego, który z własnej woli nie zainteresuje się Historią wilków.

13/07/2019

Eufrozyne

Zimna fala

Nie da się zaprzeczyć, że najnowsze dzieło Jarosława Klonowskiego jest horrorem. Jak możemy przeczytać na polskiej Wikipedii: "Horror, fantastyka grozy ? odmiana fantastyki polegająca na budowaniu świata przedstawionego na wzór rzeczywistości i praw nią rządzących po to, aby wprowadzić w jego obręb zjawiska kwestionujące te prawa i nie dające się wytłumaczyć bez odwoływania się do zjawisk nadprzyrodzonych." A kwestionowania rzeczywistości mamy tu wiele. Czasami ciężko jest się zdecydować czy to co się przydarza Mariuszowi i jego kolegom ma miejsce na prawdę czy im się wydaje. Może to halucynacje wywołane narkotykami, a może zwyczajne chore sny, albo omamy schizofrenika? Do samego finału nie możemy się zorientować czy to prawdziwy świat bohaterów czy może ich fantazja. Kim są Dalekowie? I czy są tam naprawdę? Z każdą kolejną stroną zastanawiałam się czy czytać dalej bo to co się dzieje nie może mieć miejsca. Czasem przed dalszym czytaniem wstrzymywał mnie strach, a czasami obrzydzenie. Zdecydowanie nie była to lekka lektura do poduszki. Ale czy jest to wada? Zdecydowanie nie. Wręcz przeciwnie. W końcu według Noela Carrolla prawdziwy horror powinien wzbudzać w nas właśnie takie odczucia: strach i obrzydzenie. Polecam książkę wszystkim, którzy mają ochotę na polski horror z krwi i kości. Mieszkańcy Bydgoszczy znajdą w niej dodatkowe smaczki, przecież wszystkie opisywane miejsca istnieją na prawdę. Co więcej po lekturze "Zimnej Fali" już nigdy nie spojrzycie w taki sam sposób na bezdomnych, a jeśli spotkacie jakiegoś nocą w pobliżu bydgoskiego dworca, od razu przyspieszycie kroku i nie przestaniecie oglądać się za siebie nawet po powrocie do domu.

13/07/2019

Bookendorfina

Obsydianowa komnata

"Stałem się śmiercią, niszczycielem światów." Robert Oppenheimer

I w tym tomie mieszanka różnych gatunków, frapująco poprowadzona intryga, ciekawie utkana nić niepewności. Szybko mkniemy po stronach książki, chce się ją poznawać bez zbędnych przestojów i wahań, nie wymaga większego skupienia, spełnia funkcję lekkiej i sympatycznej rozrywki z dreszczykiem. Na przemian wchodzimy w klimat sensacji, thrillera i kryminału, czasem romansowych nut ujętych w powściągliwej formie. Odpowiada zgrabne rozplanowanie fabuły, zrównoważenie wątków, umiejętne podsycanie napięcia. Kolejny raz, kluczowe postaci zmagają się z demonami przeszłości, choć w tej odsłonie serii każde z nich działa na własną rękę. Tajemnice niczym trujący bluszcz oplatają życiorysy bohaterów, wywlekają na światło dzienne niewygodne fakty, zmuszają do zmierzenia się z czarnym scenariuszem. Sporo się dzieje, nagłe zwroty akcji, porwania, pościgi, wpadamy w sieć kłamstw i manipulacji. Przewidywalność na wysokim poziomie, jednak nie psuje to ogólnego dobrego wrażenia. Natychmiast wychwytujemy nierealność niektórych scen, ale i w tym aspekcie jesteśmy skłonni wybaczyć to autorom, w końcu ten typ rozrywki rządzi się swoimi prawami.

Powieść rozpoczyna silne i efektowne uderzenie, podopieczna Aloysiusa, agenta specjalnego Federalnego Biura Śledczego, zostaje sprytnie porwana przez jego młodszego brata, co ciekawe, oboje panowie tak naprawdę nie powinni już wrócić do rzeczywistości, Diogenes zginął tragicznie w kraterze wulkanu, zaś Aloysius nie dał znaku życia po niebezpiecznej misji. Proctor, agent sił specjalnych, pełniący funkcję ochroniarza, udaje się w podróż dookoła świata za porywaczem, ale nie docenia jego sprytu i przebiegłości, a liczy się każda minuta i kilometr. W szesnastym tomie postaci pokazują swoją ciemną stronę, sprawiają, że podstępom i prowokacjom nie ma końca. Czym naprawdę okaże się obsydianowa komnata? Warto umówić się z książką na spotkanie, przyjemne wakacyjne czytanie, jest duże prawdopodobieństwo, że się spodoba, lecz trzeba mieć świadomość, że nie pozostanie długo w pamięci. Chętnie sięgnę po wcześniejsze odsłony. W spisanych wrażeniach o "Karmazynowym brzegu" więcej opisów bohaterów i klimatu serii.

12/07/2019

MrsBookBook

Na krawędzi

Główna bohaterka, Joanna wydaje się być normalną, zwykłą kobietą. Ona jest trenerem personalnym a jej mąż prowadzi firmę budowlaną. Z okazji urodzin Joanny, Kuba ( jej mąż) zabiera ją na urlop w góry. W Karkonoszach byli już 5 lat temu jednak mimo niefortunnego wypadku naszej głównej bohaterki, który wtedy się wydarzył, postanawiają wrócić w to samo miejsce.

Już podczas drogi spotykają ich przygody. Najpierw Joanna traci przytomność i ma dziwne głosy w głowie, następnie łapią gumę. Jednak po dotarciu na miejsce starają się za bardzo o tym nie myśleć. Pod koniec ich wypoczynku w górach Asia chce odwiedzić jeszcze jedno miejsce. I to właśnie tam stanie się to, co się stać nie powinno. W Joannie budzą się ukryte moce i wraca jej pamięć, która miała zablokowaną. A najgorsze jest to, że Jakub zostaje porwany do Czyśćca i tylko jego żona może go uwolnić.

Asia z pomocą Ewy, tak tej Ewy, która skusiła Adama w raju jabłkiem, dowiaduje się jak może uratować męża. Musi dostać się do Czyśćca a tam przybiec dla Wesela cztery rzeczy, które sobie zażyczy. Jednak żeby się tam dostać musi najpierw zawrzeć pakt z demonem. Jednak Joanna jest gotowa zrobić wszystko by tylko uratować ukochanego, mogłaby pójść nawet do Piekła, którego tak wszyscy się obawiają.

Debiut Pani Kamili Malec jest fenomenalny. Książkę dosłownie pochłonęłam, czyta się bardzo szybko i przyjemnie. Do ostatnich stron trzyma w napięciu, czy się uda, czy nie. Nic nie jest pewne. Historia jest porywająca. Najpierw wizyta w Czyśćcu a następnie przekroczenie bram Piekła, wszystko jest takie interesujące, że nie mogłam odłożyć tej książki, dopóki nie dowiem się, co dalej. Bardzo podoba mi się w tej książce ukazanie, że dla prawdziwej wielkiej miłości, człowiek jest wstanie zrobić wszystko, i walczyć o tę miłość z całych sił. Zachęcam do zapoznania się z tą historią, naprawdę jest godna uwagi. A ja już nie mogę się doczekać aż przeczytam kolejną część.

Upadek Canarinhos?

Brazylia to światowy potentat futbolu ? tak Kraj Kawy postrzegany jest od lat. Trudno tej logice odmówić Z POZORU słuszności (patrząc chociażby na ilość oraz skalę piłkarskich talentów objawiających się w tym kraju). Ale to tylko POZORY, bo jeśli zastanowić się nad sprawą głębiej ? dlaczego nie przekłada się to w ostatnich latach na jakieś sukcesy? (bo trudno za takowy uznać 4 miejsce na mundialu w rodzimej Brazylii w 2014 roku). Dlaczego Brazylia od 17 lat nie zdobyła mistrzostwa świata skoro jest takim gigantem? Czemu tak niewiele ? lub nic ? nie słyszymy o brazylijskiej lidze, o której przecież (jak na potęgę przystało) powinno być głośno na świecie? Ciekawe pytania? Bartłomiej Rabij daje na nie w niniejszej książce jeszcze ciekawsze odpowiedzi.

Muszę przyznać, że nie spodziewałem się po tej książce tak dobrego studium brazylijskiego futbolu. Zresztą ? nie tylko brazylijskiego; opisane na kolejnych stronach mechanizmy oraz zjawiska są do pewnego stopnia reprezentatywne dla całego futbolu południowoamerykańskiego. W miarę czytania dowiadujemy się o Kraju Kawy i o jego sportowej religii którą jest piłka nożna coraz więcej, czego efektem jest... hm? Na pewno zdegustowanie. Refleksja o sile pieniądza oraz o tym, w jaki sposób niszczy on ten sport? Też? Myśl o korupcji, która jest rakiem toczącym brazylijski futbol? Takoż? Wnioski ? choć w tej chwili przedstawione tylko hasłowo i pokrótce ? są proste: Brazylia to niestety kolos na glinianych nogach?

Mit o piłkarskich geniuszach werbowanych wprost z brazylijskich plaż jest na świecie wciąż żywy. Ile w nim dziś prawdy? Niewiele? Oczywiście przykłady wirtuozów można na przestrzeni ostatnich lat przytaczać (Ronaldinho, Robinho, Neymar), jednak nie samą wirtuozerią żyje piłka nożna. Gdzie światowej klasy brazylijscy bramkarze, jak niegdyś Tafarell, czy choćby (mimo wszystko) Dida? Gdzie znakomici obrońcy? (niczego nie chcąc ujmować tym obecnym? ale to jednak nie jest absolutny top). Gdzie pomocnicy o których w piłkarskim świecie głośno? No właśnie? Brazylijska młodzież może nie garnie się tak samo gorliwie do tego sportu jak kiedyś, jednak nie jest to jakiś drastyczny ilościowy spadek ? gdzie więc są talenty? Rabij sprowadza problem do bardzo prostej kwestii, którą jest patologia na jednym, kluczowym polu: szkolenie młodzieży. Schematy wyszukiwania talentów. Nacisk kładziony na to, co efektowne ? kosztem boiskowej przydatności. Brak specjalistów, ciągłe zmiany jeśli chodzi o taktykę klubową. Wreszcie korupcja i ? paradoksalnie, tych powinno być bowiem w kraju futbolowej potęgi sporo ? ciągły brak pieniędzy na sprawy najpotrzebniejsze? Nie ma co zaprzeczać: ze snutej przez Bartłomieja Rabija opowieści nie wyłania się wcale ciekawy obraz sytuacji.

Co gorsza, nawet tak na logikę patrząc, wszystko o czym pisze autor składa się, niestety, w pewną logiczną całość. Brazylijski futbol to dziś system naczyń połączonych, które ? kiedyś naoliwione i składające się na dobrze działającą maszynę ? dziś rdzewieją i coraz głośniej skrzypią? Że nie wspomnę o tym, że coraz gorzej działają. Bartłomiej Rabij pokusił się o niezwykle rzetelną analizę problemu o którym mowa, a że zrobił to naprawdę dobrze ? czapki z głów. Szkoda tylko wniosków do których można dojść, te nie są bowiem wesołe? Jeśli dalej tak pójdzie, to nie tylko długo jako kibice poczekamy sobie na międzynarodowe triumfy Canarinhos (z całym szacunkiem, ale za taki nie uznam tak do końca mającego zaledwie kilka dni temu triumfu w Copa America ? jeśli spojrzeć na sprzyjanie ze strony sędziów oraz na całą patologię południowoamerykańskiej federacji, to nie ma naprawdę z czego się cieszyć, to bowiem żaden ?dowód? na piłkarską ?siłę? Brazylii), ale być może doczekamy nawet jej futbolowego upadku? Oby tak się nie stało, ale powodów do optymizmu nie ma niestety zbyt wiele?

Kończąc ? gorąco polecam! To naprawdę dobra, fachowa, pełna argumentów i rzetelnych analiz pozycja. Każdy fan futbolu będzie nią usatysfakcjonowany ? przynajmniej jeśli chodzi o profesjonalizm włożony w jej powstanie i spisanie. Bo z wniosków z lektury płynących trudno się, niestety, cieszyć?

Gorąco polecam!

Pokaż więcej

 


Regulamin promocji "Zdobądź punkty za recenzje"

1. Organizatorem konkursu jest GANDALF Sp. z o.o. z siedzibą w Łodzi przy ul. Beskidzka 37, 91-612 Łódź, wpisana do Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla Łodzi-Śródmieścia w Łodzi, XX Wydział Krajowego Rejestru Sądowego, za numerem KRS 0000381992, posiadająca NIP 527-26-52-185, posiadająca kapitał zakładowy w wysokości 17 205 000.00 zł wg stanu na dzień 01.08.2011r.

2. Konkurs przeprowadzany będzie na stronach księgarni internetowej Gandalf.com.pl, prowadzonej pod adresem URL https://www.gandalf.com.pl

3. W konkursie może wziąć udział każdy, kto w dowolnym tygodniu trwania konkursu prześle drogą elektroniczną recenzję wybranego przez siebie produktu (książki, zabawki, gry, płyty, perfumy, kosmetyki, itd.) z oferty księgarni Gandalf (zamieści ją pod danym produktem w przygotowanym formularzu).

4. Recenzja powinna być przesłana do sklepu www.gandalf.com.pl za pomocą przycisku "wyślij recenzję" pod opisem produktu oraz zaznaczeniem opcji 'zgłoś recenzję do konkursu' (użytkownik musi być zalogowany, aby opcja była aktywna).

5. Recenzja powinna być oryginalna, nigdzie niepublikowana oraz powinna być wynikiem własnej intelektualnej pracy uczestnika.

6. Na potrzeby konkursu za moment nadesłania recenzji uznaje się moment, w którym zostanie ona zapisana na serwerze księgarni internetowej www.gandalf.com.pl. Przesyłając recenzję autor wyraża zgodę na nieodpłatne publiczne udostępnianie recenzji na stronach www.gandalf.com.pl w nieograniczonym czasie.

7. W konkursie nie mogą brać udziału pracownicy i przedstawiciele księgarni Gandalf.

8. Uczestnik konkursu powinien podać organizatorowi dane osobowe niezbędne do zawiadomienia o wygranej przewidzianej niniejszym regulaminem (adres e-mail).

9. Spośród nadesłanych recenzji komisja Księgarni Gandalf w każdy poniedziałek przez czas trwania konkursu będzie wybierać najciekawszą recenzję tygodnia. Autorowi tej recenzji zostanie przyznana nagroda. O wygranej autor zostanie powiadomiony pocztą elektroniczną w ciągu 7 dni roboczych.

10. Nagrodą główną jest przyznanie 15. pkt. w sklepie www.gandalf.com.pl oraz bon o wartości 50 zł na zakupy do gandalf.com.pl przy minimalnej wartości zamówienia 50 zł.

11. Organizator ma prawo przyznania drugiego miejsca i 10 pkt. w sklepie Gandalf, trzeciego miejsca i 8 pkt. w sklepie Gandalf. Organizator zaznacza, że przyznanie miejsc drugiego i trzeciego nie jest obligatoryjne a uzależnione od wartości merytorycznej recenzji.

12. Nagroda może mieć wyłącznie postać określoną niniejszym regulaminem, regulamin nie przewiduje możliwości wypłaty jej równowartości w gotówce lub zamiany na inną nagrodę rzeczową.

13. Każdy ze zwycięzców konkursu wyraża zgodę na opublikowanie jego imienia, nazwiska oraz adresu e-mail na stronach serwisu Gandalf.com.pl. W przypadku braku możliwości skontaktowania się ze zwycięzcą w ciągu 7 dni od zakończenia konkursu nagroda przepada.

14. Księgarnia Gandalf dokłada wszelkich starań by zgromadzone przez nią dane osobowe uczestników konkursu podlegały ochronie przewidzianej w przepisach prawa dotyczących ochrony danych osobowych, w tym na zasadach Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) oraz obowiązującej ustawy o ochronie danych osobowych.

15. Administratorem danych osobowych uczestników konkursu, udostępnionych Księgarni Gandalf jest Gandalf Sp. z o.o. z siedzibą w Łodzi przy ul. Beskidzkiej 37, tel. +48 42 252 39 23, posługująca się adresem e-mail: info@gandalf.com.pl

 

17. Dane osobowe przetwarzane są na podstawie zgody wyrażonej dobrowolnie przez uczestnika konkursu, w celu przeprowadzania konkursu, tj. wyłaniania zwycięzców i przyznawania nagród, wydawania, odbioru i rozliczania nagród.

 

18. Dane osobowe uczestników konkursu są przechowywane przez okres trwania konkursu lub do momentu złożenia przez uczestnika konkursu sprzeciwu wobec przetwarzania jego danych osobowych.

 

19. Dane osobowe uczestników konkursu mogą być przekazywane podmiotom wspierającym Księgarnię w świadczeniu usług drogą elektroniczną, w tym przede wszystkim dostawcom usług informatycznych oraz podmiotom zapewniającym wsparcie oraz działanie narzędzi i systemów informatycznych Administratora, a także podmiotom współpracującym przy prowadzeniu akcji marketingowych.

 

20. Każdy uczestnik konkursu ma prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia, żądania ograniczenia przetwarzania oraz ich przenoszenia. Ponadto, uczestnik konkursu ma również prawo do wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania jego danych osobowych. Ponadto, uczestnikom konkursu przysługuje prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego, tj. do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych. 

 

21. Podanie danych osobowych przez uczestnika konkursu jest dobrowolne, ale niezbędne w celu wzięcia udziału w konkursie (e-mail), a w przypadku zwycięzców w celu otrzymania nagrody (imię i nazwisko).

 

22. Księgarnia stosuje odpowiednie środki techniczne i organizacyjne zapewniające ochronę przetwarzanych danych osobowych. Szczegółowe zasady przetwarzania danych osobowych uczestników konkursu wykorzystywanych przez Księgarnię zostały opisane w Polityce prywatności i wykorzystywania plików cookies, która dostępna jest tutaj.

 

 

zamówienie tradycyjne
Brak produktów w koszyku
Brak produktów w koszyku

2.99

14.99

2.99

1.98

8.99

2.35

2.84

Łączna wartość zamówienia: 0 zł0 zł
Dostawa i płatność › Płatność › przejdź do koszyka
rozwiń
Wpisz numer
Swojego zamówienia (xxxxxx/rrrr)
Sprawdź