Zdobądź punkty i nagrody za recenzję | Konkursy | Gandalf.com.pl
tel: +48 42 252 39 23 email: info@gandalf.com.pl
Ulubione
Kategorie

1. COTYGODNIOWY KONKURS:  "Zdobądź punkty za recenzje"

 
CZYTAJ, GRAJ, OGLĄDAJ, SŁUCHAJ, BAW SIĘ i pisz autorskie recenzje! Co poniedziałek nagradzamy recenzje naszych produktów i... tak, czytamy ;)

Nagrody od GANDALF.COM.PL: 1. Najlepsza recenzja tygodnia - BON 50 zł + 15 punktów do wykorzystania w naszym sklepie, 2. Recenzja dnia - 10 punktów do wykorzystania w naszym sklepie, 3. Recenzja dnia - 8 punktów do wykorzystania w naszym sklepie.
Uczestnik konkursu to osoba, która: -jest zalogowana na stronie Gandalf.com.pl, -zaakceptowała Regulamin konkursu, -napisała własną, niepublikowaną wcześniej recenzję o długości od 400 do 3000 znaków.

Z chęcią przeczytamy Twoją recenzję - POWODZENIA!
 

12/03/2020

booksoverhoes

15.00 pkt.

Dziecko z Auschwitz

Niektórzy uważają, że rynek wydawniczy jest już w ostatnim czasie zdecydowanie przesycony literaturą obozową. W takim natłoku pozycji nie jest łatwo się na coś zdecydować, a przecież tutaj do każdej książki trzeba podejść oddzielnie i niezależnie, bo każda opowiada nową historię, przerażającą, okrutną, ale przede wszystkim ważną. Trudno te pozycje oceniać, trudno mówić o lepszych i gorszych, ale jeśli nie macie jeszcze dosyć historii obozowych (wiem, że to mogło zabrzmieć trochę beztrosko, proszę się nie oburzać), to "Dziecko z Auschwitz" na pewno Was nie zawiedzie.

Eva i Sophie dobrowolnie wsiadły do pociągu, który wywiózł je z obozu w Terezinie do Auschwitz. Pierwsza z nich za wszelką cenę starała się odnaleźć męża, druga szukała informacji o swoim dziecku. Dwie młode dziewczyny znalazły się w najgorszym piekle na ziemi, w którym codziennie musiały walczyć o przetrwanie, odnaleźć ukochane osoby i nie zapomnieć, o przysiędze, którą sobie złożyły - "przeżyjemy".

Historia rozgrywa się na trzech płaszczyznach czasowych - w czasach współczesnych, w obozie podczas wojny i przed wojną lub w jej początkach. W różnych retrospekcjach poznajemy historie naszych głównych bohaterek, ich rodziny. Dziewczyny często rozmyślają o swoim życiu sprzed wojny, a nawet najdrobniejsze rzeczy mogą przenieść je do sielankowej krainy wspomnień, albo wręcz przeciwnie - do przerażających i koszmarnych wydarzeń ostatnich lat.

Eva bardzo często opowiada o swoim mężu. Poznała Michala jeszcze przed wojną, a historia ich miłości jest słodka i rozkoszna. Pozostałe więźniarki uwielbiały słuchać jej opowieści, żeby przynajmniej na chwilę uciec z przygnębiających realiów obozowych. Te momenty, opisujące normalne, szczęśliwe życie, wzbudzają w czytelniku mieszane uczucia. Z jednej strony są naprawdę przeurocze i miło się je czyta. Z drugiej cały czas towarzyszy nam (i Evie) świadomość, że jej życie już nigdy nie będzie wyglądało w ten sposób. Że, nawet jeśli uda jej się ujść z życiem, ogrom nieszczęścia, które spadło na nią i jej bliskich już na zawsze pozostawi po sobie ślad.

Książkę czyta się niesamowicie szybko, w historię wsiąkamy niemal od razu. Mimo że jest okropna, straszna i przeraźliwe smutna, to została napisana naprawdę pięknie. Oczywiście moje serduszko skradły szczególnie te miłe momenty i szczęśliwe wspomnienia, które Graham kreuje bardzo ładnie i roztacza przed naszymi oczami świat pełen barw, przyjemnych dialogów i malowniczych miejsc. Na pewno pomaga w tym fakt, że Eva ma wrażliwą na piękno, artystyczną duszę, podobnie zresztą jak jej mąż, który jest uzdolnionym skrzypkiem. Ale również opisy życia obozowego są bardzo obrazowe i realistyczne, ze stron książki wyziera strach, głód, smutek więźniów, ich bezsilność i okrucieństwo SS-manów.

Mimo, że sama historia i postaci nie są prawdziwe, to autorka zainspirowała się rzeczywistymi wydarzeniami i przeżyciami kobiet, które przeżyły Auschwitz, które tam zachodziły w ciążę i rodziły dzieci (takimi jak Vera Bein). Niemniej jednak, wiele przedstawionych w powieści wydarzeń sprawia wrażenie wręcz niemożliwych, ogromne zbiegi okoliczności i szczęście, które czasem nieoczekiwanie sprzyja naszym bohaterkom, mogą niektórym wydawać się trochę nierealne.

Musimy sobie jednak zadać pytanie, czy to naprawdę takie złe? W książce okrutne i przerażające wydarzenia co chwila mieszają się z tymi dobrymi, wzruszającymi i dającymi nadzieję. Zresztą, w piekle na ziemi, którym było Auschwitz, każdy przejaw dobroci i łut szczęścia był niesamowitym zjawiskiem.

Znajdziecie tutaj najważniejsze wydarzenia historyczne, które doprowadziły do wojny i trochę informacji na temat obozów, ale nie jest to książka typowo historyczna. Dlatego też autorka dużo bardziej skupia się na emocjach i życiu bohaterów niż na przykład na obozowej hierarchii. To historia o miłości, która sprawiała, że kobiety same zgłaszały się do transportów jadących do Auschwitz. Ale też o miłości, która pozwalała im to piekło przeżyć. O nadziei na szczęśliwe zakończenie, którą wszyscy nazywali zwykłą naiwnością. O przyjaźni, która była opoką i wsparciem. O ludziach, którzy narażali życie albo oddawali siebie samych oprawcom, kawałek po kawałeczku, by pomagać swoim współwięźniom. I o tym, że nawet w najgorszym z możliwych miejsc może wykiełkować coś pięknego, niewinnego i dobrego.

28/02/2020

Małgorzata Bojarun

15.00 pkt.

Matki z Lovely Lane Pielęgniarki, tom 3

Trzeci tom serii "Pielęgniarki" autorstwa Nadine Dorries to kolejne trzy godziny cudownej lektury. Pierwsze dwa tomy pochłonęłam, delektując się nastrojem Liverpoolu w latach 50 XX wieku. Pomimo ciągłego smogu, wilgoci i zimna jest w tym mieście coś zaczarowanego. Ta atmosfera rodem z Harrego Pottera urzekła mnie i zniewoliła. Ale od początku.
Okres powojenny to dla kobiet bardzo trudny czas. Wiele z nich wojna uczyniła wdowami, często samotnie muszą wychowywać swoje dzieci, ledwo wiążąc koniec z końcem. Pracownicy szpitala St. Angelus wspierają takie rodziny jak mogą. Co więcej - sami tworzą wielką rodzinę, której członkowie są dla siebie na dobre i na złe. Nad wszystkim czuwa szpitalna mafia, na czele której stoi Dessie. Nadzorując pracę chłopców na posyłki dba o każdego z nich. Żadnego nie zostawi w potrzebie, co więcej - wymaga od ich matek, aby dbały o nich, aby każdy miał czyste buty i pełny żołądek. Dessie pomaga również Noleen, której mąż wrócił z wojny bez nogi. Nie może znaleźć pracy i z dnia na dzień pogrąża się w coraz głębszej depresji. Nie cieszy go nawet sukces syna, który jako pierwszy w historii całej dzielnicy zdał egzamin do gimnazjum. Cóż z tego, że zdał, skoro rodziny nie stać na zakup książek, o mundurku i butach nie wspominając... Możemy też poznać losy Lorcana Ryana. Lorcan jako jedyny z kilku braci nie zszedł na złą drogę. Chłopiec pomimo przeszkód w postaci depresji matki robi wszystko, aby jego dom stał się prawdziwym domem. Nie poddaje się i walczy. Kto mu przychodzi z pomocą? Oczywiście mafia ze szpitala St. Angelus.
Pokochałam Wiktorie, która w całej swojej beztrosce popełnia błąd swojego życia, za który przyjdzie jej słono zapłacić. Uwielbiam Emmily, która kwitnie pod wpływem rodzących się uczuć. Z rozrzewnieniem czytałam o chłopcach należących do batalionu Dessiego. Dumni z tego, że pracują, robią wszystko, aby szef był z nich zadowolony. A Dessie wiedząc, że wypastowane buty i czysta chusteczka mogą być problemem ze względu na brak pasty lub mydła, wciskał chłopakom do ręki monety, które pozwalały na konieczne zakupy.
Łyżka dziegciu w tym miodzie musi jednak być. Zabrakło mi informacji, co się wydarzyło z jedną z bohaterek tomu II. Na samym końcu dziewczyna robi głupstwo i byłam bardzo ciekawa, co z tego wyniknie. A tu klops. Ani słowa o niej. Myślę więc, że trzeba wyobrazić sobie samemu zakończenie tego wątku. Szkoda.
Trudno mi pisać na temat tej książki, bo to już trzeci tom i właściwie powinnam wykonać "kopiuj wklej" z poprzednich recenzji. Wspaniała, ciepła, nastrojowa z pięknym klimatem... te wszystkie słowa już padły. Dlatego tym razem napiszę troszkę inaczej. To piękna książka o przyjaźni i solidarności międzyludzkiej. To książka, która pokazuje, że jeżeli masz wkoło siebie życzliwe Ci osoby, to nic cię nie złamie. To książka, która nastraja czytelnika do boju i powoduje, że chce się żyć. Cała plejada uczuć przewija się przez karty tej powieści: miłość, przyjaźń, zdrada, zazdrość. Radość przeplata się ze smutkiem a śmierć z nowym życiem. Wszystkie te uczucia przychodzą i odchodzą pozostawiając ślad w sercach naszych bohaterów. Piękna to rzecz taki talent, który pozwala na pisanie o całej gamie uczuć bez cienia banalności.
Szczerze polecam, jeżeli tylko macie ochotę na zatopienie się w magicznej powieści o ludziach, o życiu, o uczuciach.

22/02/2020

Z innego świata

15.00 pkt.

Ostatni kat Wspomnienia więziennego kata Tajlandi

Seria "Rozmowy z katem" wydawnictwa Aktywa przedstawia fascynujące historie osób, które w swoim życiu zawodowym podążyły bardzo trudną i niezrozumianą przez wielu ścieżką i odpowiadały za wykonywanie egzekucji. Do tej pory ukazały się już tytuły przybliżające nam sylwetki polskiego i brytyjskich katów, a tym razem podążamy w bardzo orientalnym kierunku.

Chavoret Jaruboon był młodym mężczyzną, uwielbiającym grać na gitarze, koncertującym z różnymi zespołami w tajlandzkich lokalach, nie przejmującym się zbytnio swoją przyszłością. Jak zatem doszło do tego, że ten nieco frywolny i zbuntowany człowiek został ostatnim katem Tajlandii? O tym przekonujemy się z jego książki, która w lutym ukazała się w Polsce.
218 stron i 15. rozdziałów przedstawia nam pokrótce dzieciństwo i dorastanie Chavoreta oraz jego drogę do systemu penitencjarnego. Nie tylko poznajemy jego doświadczenia oraz przebieg wykonywanych przez niego egzekucji, ale także dowiadujemy się wiele na temat kultury Tajlandii, panującego tam ustroju, tradycji i zwyczajów.


Jaruboon dzieli się z nami swoimi spostrzeżeniami na temat wymiaru sprawiedliwości w Tajlandii, zwracając uwagę m. in. na fakt jak ważne dla kształtowania człowieka są wychowanie i podejmowane przez nas w dzieciństwie decyzje. Zagrożenie czyha na nas wszędzie. Jak sam wspomina "Mój dom stał o rzut kamieniem od burdelu, a kiedy szedłem rano do szkoły, w powietrzu wisiał ciężki zapach opium. łatwo mogłem uzależnić się od prochów lub od alkoholu".

Jako, że nasz bohater pochodzi z Tajlandii, w książce czeka nas sporo językowych łamańców, w końcu Polacy nie obeznani z tym krajem mogą mieć trudności w odczytaniu takich nazwisk jak chociażby Taguatoong, Thanoonchai, czy Daengaram. Poza tym jednak "Ostatni kat", to tytuł napisany w bardzo przystępny, interesujący czytelnika sposób.

Autor prezentuje nam wybrane przypadki egzekucji, opowiadając historie skazańców osadzonych w Bang Kwang. Jednym z najciekawszych fragmentów książki jest jednak ten, który nie mówi o karze śmierci, ale o buncie jaki miał miejsce w największym więzieniu Tajlandii, bodaj najbardziej stresującej sytuacji w życiu każdego klawisza.

"Ostatni kat", to lektura, która nie tylko przedstawia nam sylwetkę człowieka odpowiedzialnego za rozstrzelanie 55 więźniów w Tajlandii, ale również doskonale obrazuje różnice między tamtejszym, a europejskim postrzeganiem kary śmierci i całego systemu penitencjarnego. Opowiadając historię swojego życia, autor nie zapomina o swoich najbliższych, wskazując jak jego kariera wpłynęła na jego rodzinę.

Książkę czyta się szybko i bardzo przyjemnie, a co najważniejsze, po jej przeczytaniu ma się ochotę na zgłębienie tematu, na bliższe zapoznanie się z Tajlandią. Serdecznie polecam wam wybranie się w tę podróż razem z Chavoretem Jaruboonem, bo może ona zmienić sposób w jaki postrzegacie życie i śmierć!

15/02/2020

Logopeda Ukulele

Gra Kociaki Łobuziaki

Znacie koty? Zawsze patrzą z niewinną miną, a na podłodze stłuczony wazon, powywracane zabawki i zasłony w strzępach. Te stworzenia po prostu mają talent do zdobywania ludzkich serc i jednocześnie skrywają wielką, niszczycielską moc! Nasze kotki w grze również są małymi rozrabiakami i szaleją w dziecięcym pokoju bawiąc się wszystkim tym, co spotkają na swojej drodze.
Ponieważ gry wykorzystuję do terapii logopedycznej, to dużym atutem dla mnie są proste zasady. Podczas zajęć nie mogę marnować czasu na tłumaczenie, jak działa dana gra... Musimy grać, żeby jednocześnie móc ćwiczyć artykulację! Krótko mówiąc musimy tak prowadzić naszego kociaka, żeby po drodze było jak najwięcej zabawek. Robimy to dzięki losowo wybranym kartom z różnymi meblami.
Wydawnictwo zadbało o jakość wydania, więc jestem pewna, że gra przetrwa wiele lat w moim gabinecie. Jest to zawsze duża próba dla trwałości gier, bo czasem gram w nią codziennie po parę razy. Dzieci oszalały na jej punkcie, a mnie też się jeszcze nie znudziła? :P Wbrew pozorom trochę można przy niej pokombinować i nawet działać na złość swojemu przeciwnikowi, ale to już w przypadku starszych dzieciaków, które też się bawią całkiem nieźle przy tej grze. Atutem jest też aspekty wizualny ? ilustracje stworzone przez Macieja Szymanowicza są jak zwykle bezbłędne i urocze.
Dla ułatwienia czasem nie układam odpowiednio żetonów, tylko losujemy jakikolwiek z daną zabawką. W moim przypadku najważniejsza jest prostota, bo grać muszę maksymalnie godzinę, jednocześnie wykonując mnóstwo ćwiczeń logopedycznych.
Gra jest bardzo prosta, a jednocześnie rozwija w maluchach mnóstwo rzeczy. Wyobraźnię, w której małe kotki biegają po pokoju i rozrabiają. Małą motorykę podczas przeplatania sznurka (a sprawienie, żeby był napięty wcale nie jest dla dzieci takie proste!) i nawijania go znów na szpulkę. Warto pamiętać, że wszystkie ćwiczenia rąk pozytywnie wpływają na rozwój mowy. W końcu ośrodek nowy sąsiaduje w mózgu z ośrodkiem odpowiedzialnym za motorykę małą, więc wspierając jedno - rozwijamy też drugie! Oczywiście gra uczy również rywalizacji i ćwiczy koncentrację, uwagę wzrokową i logiczne myślenie. Dużo jak na tak "prostą" grę, prawda?

14/02/2020

magdak pisze

15.00 pkt.

Matki i córki

3 pokolenia, 4 kobiety, jedno to samo poczucie niespełnienia i jedna ta sama nieodparta chęć bycia szczęśliwą i kochaną...po prostu.

Prababka, babka, matka i córka każda musi uporać się ze swoim bagażem doświadczeń, z trudami macierzyństwa, z miłością i mężczyznami. Każda robi to na swój sposób, jednak wszystkie naznaczone są jakąś traumą, bólem przekazanym od swojej rodzicielki..

Matki i córki to książka o kobiecej sile, determinacji i dążeniu do spełniania się jako kobiety. Ale nade wszystko o poszukiwaniu własnej tożsamości i wielkiej chęci otrzymania odpowiedzi na pytania typu Dlaczego? (dlaczego mnie to spotyka, dlaczego mamo wybrałaś tak, dlaczego jestem taką a nie inną osobą?)A to wszystko przedstawione na przykładzie 4 różnych a jednak tak podobnych do siebie kobiet.. Genialny pomysł rozłożenia takiej kobiecej psychiki na trzy pokolenia i ukazania tego jak niewiele różnimy się od swoich babć, matek i jak wiele jest nam przekazywane z pokolenia na pokolenie..Świadomie lub nie, chcąc lub nie chcąc powielamy pewne schematy wpojone przez tych, którzy nas wychowują i tym samym ukształtowują na całe życie.

Autorka bardzo prawdziwie wykreowała portret swoich bohaterek. Dla mnie jest to książka typowo kobieca bo pewne sytuacje, zachowania, jakiś sposób myślenia jest dany tylko nam kobietom- i tylko kobieta jest w stanie je zrozumieć. Jest w stanie racjonalnie wytłumaczy nieracjonalne zachowanie innej kobiety. Uczucia niepewności, zagubienia jakie miotały bohaterkami są bardzo prawdziwie ukazane przez co same bohaterki stawały się bliskie mi -czytelniczce i też autorka pisząc o kobietach pisała z taką wyrozumiałością i to też się czuło. Nawet te złe decyzje, niemądre zachowania można było zrozumieć i jakoś wytłumaczyć , bez oceniania głównych bohaterek.Bardzo dobrze oddane emocje, ciekawe historie, z nutą psychologicznej analizy naszej osobowości.
Ciekawie też poruszony temat macierzyństwa, który autorka odarła z lukru. Bo tu macierzyństwo niekoniecznie spełnia i wypełnia szczęściem...

Nie spodziewałam się tego że ta książka tak mnie pochłonie. Nie jest dla mnie typowym romansem czy obyczajówką a w jakiś sposób książką psychologiczną, pomagając zrozumieć samą siebie jako kobietę.
Napisane dobrze, czyta się szybko, wręcz chłonie się historie każdej z pań

Mam jednak dwie uwagi, które gdzieś mam z tyłu głowy. Po pierwsze gdzieś momentami fantazja jakby poniosła autorkę i niektóre sytuacje zbyt przejaskrawione, przesadzone i traciły swój dotychczasowy realizm a po drugie.. hmm pisałam że to książka kobieca ale nie wiem czy czasem nawet nie feministyczna.. Na tylu mężczyzn którzy przewinęli się w książce praktycznie nie ma bohatera płci męskiej pozytywnego. Czy naprawdę nie ma dobrych i potrafiących kochać mężczyzn? Lub czy wplątanie mężczyzny, rasowego o dobrym sercu w książce odjęłoby czegoś naszym bohaterkom? Czy przez to stałyby się słabsze, gorsze, mniej wytrwałe? No nie !
Troszkę miałam poczucie po lekturze ze mężczyzna to zło i kochać nie potrafi...

To są moje subiektywne odczucia, niemniej nie wpłynęły one jakoś na moją ocenę. Książka jest naprawdę z tych DOBRYCH, ważnych i też myślę potrzebnych.
Polecam

13/02/2020

kochamciemojezycie

8.00 pkt.

Mgliste powietrze

?Mgliste powietrze? to szósta już część fascynującej Serii Szetlandzkiej. Ja jestem totalnie urzeczona powieściami Ann Cleeves i z ogromną przyjemnością, ciekawością i zaangażowaniem podeszłam do jej najnowszej książki. Czytam sporo. Zdecydowanie częściej się zachwycam niż rozczarowuję. Mimo to uważam, że perełek czytelniczych na miarę Ann Cleeves jest naprawdę niewiele.


O czym jest książka, czyli o fabule słów kilka


Unst to najbardziej wysunięta na północ wyspa archipelagu na Oceanie Atlantyckim. To tu przybywa grupa Londyńczyków, by uczestniczyć w ceremonii ślubnej wspólnej znajomej. Po przyjęciu okazuje się, że jedna z kobiet ? Eleonor Longstaff zaginęła. Jedyny ślad, który po sobie pozostawiła, to wiadomość do przyjaciółki, brzmiąca jak notatka samobójcza. Poszukiwania kobiety i rozmowy z mieszkańcami wyspy ożywiają starą legendę o dziewczynce, która zatonęła przed wojną w tym samym miejscu. Inspektor Jimmy Perez musi zbadać sprawę zagadkowej śmierci kobiety, jednak w tym dochodzeniu wydaje się, że do odegrania ma swoją rolę także tajemnicza sprawa sprzed lat.


Moja opinia, czyli co mnie zachwyca

Lekturę tej książki, zakończyłam już dobrą chwilę temu, jednak mam wrażenie, że czym dłużej się we mnie przegryza, tym mocniej dostrzegam jej kunszt. ?Mgliste powietrze? to niezwykle klimatyczna powieść, w której co prawda głównym wątkiem jest śledztwo, jednak z jej fabuły na pierwszy plan wysnuwa się także świat codzienny mieszkańców wyspy. Jedną z największych zalet powieści Ann Cleeves są właśnie opisy ludzkich emocji na równi z opisami przyrody Szetlandów. To wszystko wpływa na niesamowity i niepowtarzalny klimat tych książek. Do tego autorka z wielką dbałością tworzy bohaterów swoich historii. Mają oni swoje wady, jest w nich jednak także coś co nie pozwala przejść obok nich obojętnie i co szalenie intryguje. Ich osobowości są mocno złożone, z realnymi problemami i uniwersalnymi cechami. Dzięki temu czytelnik czuje się w jakiś sposób z nimi związany.

Wisienką na czytelniczym torcie jest sama zagadka kryminalna, która instyguje do samego końca, którą czyta się z ogromną ciekawością i która zaskakuje swoim finałem. Bardzo przypadł mi do gustu również wątek ducha małej dziewczynki. To moim zdaniem bardzo ciekawy zabieg, który z jednej strony wprowadził do powieści nowego charakteru z drugiej natomiast stworzył klimat takiego starego kryminału z elementami powieści grozy.

Reasumując naprawdę wyśmienicie czytało mi się tę powieść. Delektowałam się niemal każdym jej słowem. Mimo ogromnej ciekawości przeciągałam jej lekturę, by móc się jeszcze trochę nią cieszyć.

Komu polecam?

?Mgliste powietrze? jak i pozostałe powieści Serii Szetlandzkiej, to wymarzona lektura dla czytelników lubiących połączenie kryminału z powieścią obyczajową i mocnym akcentem psychologicznym.


Podsumowanie

Powieść ?Mgliste powietrze? Ann Cleevens podobnie jak jej poprzedniczka zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Jestem pod jej ogromnym wrażeniem. Dla mnie ta książka to była fascynująca podróż po ludzkiej psychice ale także po samych Szetlandach.

Jeżeli nie mieliście przyjemności poznać tej serii, polecam Wam zacząć od początku, choć nie trzeba znać poprzednich tomów by połapać się w wydarzeniach. Jeżeli mieliście już do czynienia z powieściami tej autorki to pewnie nie muszę Was do sięgnięcia po ?Mgliste powietrze? przekonywać. Ja tymczasem z ogromną niecierpliwością będę wyczekiwała kolejnych książek Ann Cleeves.

Z całego serca polecam ????

9/02/2020

Kosz z Książkami

15.00 pkt.

Gdzie niebo mieni się czerwienią

W tym roku zima jak do tej pory nie obrodziła śniegiem, niektórzy z pewnością są z tego powodu szczęśliwi, inni mniej. Tych jednak, którzy tęsknią za mroźnym powiewem, zachęcam do wyprawy na skutą śniegiem i lodem wyspę Skane w debiutanckiej książce Lisy Lueddecke ? ,,Gdzie niebo mieni się czerwienią?.

Lud wyspy Skane od zawsze patrzył w niebo. Jego kolor, zsyłany przez ich Boginię, symbolizował co na nich czeka. Zielony był oznaką szczęśliwych i spokojnych dni, bowiem ich Bogini również się radowała. Niebieski ostrzegał przed pogorszeniem pogody i zamieciami. Jednak gdy niebo zaczynało mienić się czerwienią, ludność Skane drżała w przerażeniu. Symbolizował ona nieszczęście i zbliżającą się zarazę, przed którą nie było jak się ochronić.

Nasza przygoda na wsypie Skane rozpoczyna się w momencie gdy, po przeszło siedemnastu spokojnych latach, niebo nad wyspą ponownie pokrywa się czerwienią. I choć strach przed zarazą jest wystarczająco silny by sparaliżować życie mieszkańców wyspy, szybko okazuje się, że nie jest to ich jedyne zmartwienie. Na wyspę zbliża się wrogie plemię, przed którym niegdyś uciekli ich przodkowie, a o którym po dziś dzień krążą mrożące krew w żyłach podania. Wśród narastającego chaosu siedemnastoletnia Ósa dostrzega nikłe światło nadziei i w poszukiwaniu ratunku dla siebie i swoich bliskich, mając za przewodnika stare podania i światło gwiazd, wyrusza ona na wyprawę, ku górze, gdzie podobno będzie mogła rozmówić się z ich Boginią, która, jak wierzy dziewczyna, uchroni ich przed niechybną zgubą.

,,Gdzie niebo mieni się czerwienią? łączy w sobie przygodę oraz historię drogi, z baśniowymi i fantastycznymi klimatami. Mamy tu z założenia dość klasyczny schemat, w którym jednostka wyrusza na wyprawę, podczas której przeżywa różne przygody. Tutaj naszą wybraną osobą jest siedemnastoletnia dziewczyna, która nie miała łatwego życia. Ojciec i siostra żywią do niej niechęć i obwiniają ją za śmierć matki dziewczyny, która trawiona zarazą, która zaatakowała ich wioskę, zmarła niedługo po porodzie. Sama Ósa również trawiona jest wyrzutami sumienia i za wszelką cenę stara się dowieść swojej użyteczności i zasłużyć na miłość bliskich. Jej jedynym przyjacielem pozostaje Ivar ? jej rówieśnik, który wspiera ją w jej staraniach i który jako jeden z nielicznych wierzy w powodzenie jej misji, mimo iż oznacza ona dla nich rozstanie.

Tym co wyróżnia ,,Gdzie niebo mieni się czerwienią? jest klimat powieści, który uderza w czytelnika już od pierwszych stron. Niemal namacalnie czujemy surowy klimat wyspy, która jest dość nieprzyjaznym miejscem nawet dla jej mieszkańców. Zewsząd czeka na nas zagrożenie, a największym zdaje się uderzający z każdej strony chłód, a jedynym pocieszeniem zdaje się być blask gwiazd, który prowadzi naszych bohaterów przed siebie. Choć jak szybko się przekonujemy, nawet niebo potrafi tam być zwiastunem nieszczęść.

Autorka nie szczędzi czytelnikowi opisów wyspy i w umiejętny sposób buduje napięcie, przez co już od samego początku książki bez problemu można wczuć się w sytuację bohaterów. Mimo, że akcja powieści rozwija się dość wolnym tempem, a niektóre rozwiązania fabularne mogą wydawać się nieco naiwne, trudno tej książce odmówić charakterystycznego uroku, który sprawia, że czyta się ją z zaciekawieniem i przyjemnością. Jedynym co mi tak naprawdę przeszkadzało były dość częste opisy uczuć Ósy i Ivara, które w pewnym momencie zdały mi się mocno wtórne.

,,Gdzie niebo mieni się czerwienią? nazwałabym pełną uroku, mroźną baśnią. Nastoletnim czytelnikom z czystym sumieniem polecam wyprawę na wyspę Skane, czeka ich tam bowiem bardzo klimatyczna opowieść o pewnej dziewczynie, jej wyprawie i roztaczającym się nad tym wszystkim blaskiem gwiazd.

2/02/2020

W moich kręgach

15.00 pkt.

Wrząca rzeka Historia niebywałego odkrycia

Autor ?Wrzącej rzeki" jest specjalistą od geotermii. Niegdyś usłyszał od dziadka tajemniczą legendę o rzece w Amazonii, która podobno wrze, jakby płonął pod nią ogień. Ta historia tak bardzo utkwiła w jego pamięci, że jako już dorosły mężczyzna, naukowiec i odkrywca, postanowił odnaleźć rzekę z opowieści. W tym celu wyruszył w głąb Amazonii i rozpoczął poszukiwania.

Ta książka jest relacją z drogi, jaką młody odkrywca musiał pokonać, aby udowodnić istnienie owianej tajemnicą rzeki. Autor musiał nie tylko radzić sobie z trudnymi warunkami panującymi w Amazonii. Problemem był też stosunek miejscowych szamanów, nielegalnych hodowców bydła i loncernów naftowych do jego poszukiwań. Niejednokrotnie musiał udowadniać swoje dobre zamiary. Na szczęście swoją szczerością i szacunkiem do natury, zdobył przychylność lokalnych mieszkańców i mógł przeprowadzić odpowiednie badania na tamtejszych terenach bez wzbudzania gniewu.

W tej powieści bardzo podobał mi się stosunek autora do odkrycia prawdy o wrzącej rzece. Do całego tematu podszedł z różnych stron bardzo dokładnie i rzetelnie. Przeprowadził wiele badań, wysnuwał teorie, dyskutował z innymi naukowcami i radził się ich chcąc poznać inne spojrzenia na badane zagadnienie. Z drugiej strony nie ignorował też opowieści i mitów osób, które twierdziły, że wrząca rzeka istnieje naprawdę. Przeprowadzał badania terenowe, analizował zebrane próbki wody, dużo rozmawiał z mieszkańcami najbliższych terenów rzeki. To wszystko trwało kilka lat, więc nie była to lekka praca. Jednak jego upór i chęć poznania prawdy, nagrodziły go niezwykłym odkryciem. Możecie wierzyć lub nie, ale wrząca rzeka istnieje naprawdę! Na pewnym jej odcinku woda osiąga temperaturę ponad 90 stopni, więc kto do niej wpadnie zostanie ugotowany i to dosłownie. Tym samym autor udowodnił istnienie wrzącej rzeki, a swoim poszanowaniem do natury i miejscowych wierzeń pokazał, że środowisko naturalne i gospodarczy dostatek mogą iść ze sobą zgodnie w parze.

21/01/2020

Z innego świata

15.00 pkt.

Ziarna wolności Tom 2

Wojna trwa w najlepsze i ważą się losy milionów ludzi. Wśród nich znajdują się bohaterowie powieści "Ziarna Wolności". Gdy ostatni raz ich spotkaliśmy znajdowali się w zupełnie innym położeniu. Marek dołączył do armii i walczył w Legionach pod wodzą generała Hallera. Z kolei Marta trafiła pod skrzydła zakochanego w niej rosyjskiego oficera Walerego Kurnina. Kończąc pierwszy tom pozostaliśmy z pytaniem "czy uczucie wyżej wymienionej dwójki będzie w stanie przetrwać ten dramat i znów będą razem? i teraz dostajemy na nie odpowiedź.

Drugi tom "Ziaren Wolności" wydawnictwa WasPos, to 45. rozdziałów rozmieszczonych na nieco ponad 400 stronach. Szybko można jednak zauważyć, że forma prezentacji historii została zmieniona. O ile poprzednio często skakaliśmy od wątku Marty do wątku Marka, o tyle teraz autor postanowił nie przeplatać ich tak bardzo, dzieląc swój utwór na duże bloki, skupiające się na poszczególnych elementach tej opowieści. Według mnie podziałało to na jej korzyść, sprawiając że stała się ona bardziej przejrzysta dla czytelnika.
Co ciekawe, Marcin Chyczewski tym razem bardziej skupia się na wydarzeniach historycznych, wplatając do swojej powieści rozdziały traktujące o śmierci Rasputina czy rewolucji bolszewickiej. Poznajemy nie tylko odczucia i dramaty Polaków, ale także problemy z jakimi radzić sobie musiała strona rosyjska, zarówno na froncie jak i w domach każdego obywatela.


Świetnie zostają przedstawione wszystkie okropieństwa wojny oraz jej brutalność. Czuć jak ulotne potrafi być życie człowieka znajdującego się w takiej sytuacji. Cały obraz dopełniają często dramatyczne decyzje, które muszą podjąć bohaterowie by przeżyć, często poświęcając swoją godność byleby przetrwać. Dokładność z jaką autor opisuje te wydarzenia robi naprawdę wielkie wrażenie i przemawia do wyobraźni czytelnika.

Jednym z najmocniejszych punktów książki jest jej nieprzewidywalność. W momencie gdy wydaje nam się, że losy poszczególnych postaci są już przesądzone, Marcin Chyczewski zrzuca na nich jedną bombę za drugą, nadając historii nowy kierunek i trzymając nas w niepewności co do dalszego rozwoju fabuły. Z każdą kolejną stroną zachodziłem w głowę jak to wszystko się zakończy i czy to zakończenie będzie szczęśliwe.

Co do samych bohaterów, jak na widelcu mamy pokazane zmiany jakie w nich zaszły. Marek nie jest już tym energicznym, młodym chłopakiem, który zrobi wszystko dla swojej miłości. Wielka Wojna odcisnęła na nim piętno nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim psychicznie. Z kolei w innym położeniu znalazła się jego luba Marta, która przez długi czas mocno trzyma się swojego uczucia i to ono pozwala jej przetrwać na obczyźnie, ale czy jej duch nie zostanie złamany? Tego przekonacie się już z lektury.

Podobnie jak w przypadku I tomu także i tym razem "Ziarna Wolności" czyta się naprawdę przyjemnie, bez większych problemów z językiem czy składnią. Autor po raz kolejny mocno skupia się na opisaniu otaczającego bohaterów świata, prezentując nam nie tylko polskie, ale i rosyjskie krajobrazy w iście kwiecisty sposób. Mogłoby się wydawać, że w stanie wojny nie ma czasu by zachwycić się naturą, ale my mamy to szczęście, że w trakcie lektury przenosimy się w przeróżne miejsca, obcując z ich pięknem.

Warto również wspomnieć, że w książce pojawiają się kolejne historyczne postacie, a jak sam autor wspomina w posłowiu, starał się jak najwierniej oddać ich charakter oraz jak najrealniej przedstawić faktyczne wydarzenia, które stały się częścią fabuły jego powieści. Stąd choćby czytamy o zamachu na Rasputina czy mamy wgląd w postać Józefa Hallera. Marcin Chyczewski nie tylko świetnie opisuje, ale przede wszystkim interesuje czytelnika i zachęca do dalszych poszukiwań już na własną rękę.

II tom "Ziaren Wolności", to według mnie doskonała kontynuacja części pierwszej historii o pięknym uczuciu, które zostaje wystawione na najwyższą próbę przez wybuch Wielkiej Wojny. Trzeba jednak przyznać, że jest to o wiele więcej. Książka uwypukla jak istotne znaczenie w dalszym rozwoju Polski, Europy i świata miała I wojna światowa. Czyni zadość tym wszystkim osobom, które musiały poświęcić wszystko by przetrwać, często kończąc dosłownie z niczym. Smucić może jedynie fakt, że jest to zakończenie opowieści Marka i Marty, bo na tyle zżyłem się z tym bohaterami oraz ich losami, że z chęcią poczytałbym o nich o wiele więcej.

Pokaż więcej

13/03/2020

www.davenotes.pl

10.00 pkt.

Tam

Natasza Goerke- Tam (recenzja) 25 kwietnia 2015 roku w dystrykcie Lamjung (77km od Katmandu) doszło do trzęsienia ziemi o sile przekraczającej 7,8 stopni w skali Richtera. Katastrofa zabrała za sobą ogromnie żniwo. Niemal dziewięć tysięcy ludzi straciło życie, a rannych zostało nieco ponad 23 tysiące osób. W jednej chwili tysiące Nepalczyków zostało pozbawione dachu nad głową. Od mojego wyjazdu dużo się zmieniło, ale jednak nie wszystko. Było bardzo ciężko, ale rodzina żyje. Zawalił się dom brata, ale ocalała szafa. Kuzynka od strony matki zmarła w maju, dwunastego, na stole operacyjnym, ale operacja się udała, tylko jak mieli ją zszywać, to znowu zatrzęsła się ziemia. Ziemia, trzęsąc się, wchłonęła też górskie strumyki, więc wyschły pola ryżowe, ale niedługo monsun. Ziemia trzęsie się cały czas, ale już nie tak bardzo. Pomoc do potrzebujących nie dociera, ale może kiedyś dotrze. Indie wprowadziły blokadę na benzynę, ale kupić ją można na czarno. Ludzie trochę marzną, bo na gaz też jest blokada, ale jakoś sobie radzą, paląc drewnem. Leków brakuje, ale zdrowie na szczęście dopisuje. Prąd bywa rzadko, ale rząd od marca obiecuje poprawę. Studenci trochę się buntują, ale demonstracje raczej nie blokują ulic. Praca idzie dobrze, tylko nie bardzo jest kogo wozić. Gdy autorka w latach 80 pierwszy raz wybrała się do południowo- azjatyckiego państwa, była zachwycona krajobrazem, oraz panującym klimatem, do czasu, aż nadszedł rozkwit technologiczny. Klimat się znacznie zmienił. Charakteryzujące dla nepalskich dróg wycia psów, teraz zagłuszała muzyka z przenośnego głośnika, a dzieci, które dotąd pluskały się w rzekach zdają się być odcięte od starszych rówieśników. Natasza Goerke określa Nepal jako zmysłowy, intymny i nieustannie się zmieniający. Dobrze napisany kontrast przez autorkę daje nam perfekcyjny wzgląd na to jak postęp technologiczny był nagły i jak nieoczekiwane zmiany wprowadził. Pozycja pokazuje jak ważna jest dla nas relacja z drugim człowiekiem. Podkreśla również wartość rzeczy tych najmniejszych, takich jak obecność drugiego człowieka, czy przyroda, która nas otacza. Warto też wspomnieć o dobrym przedstawieniu majestatyczności natury i krajobrazu miejskiego. Matką okrucieństwa bywa rozpacz (...). Książka zdaje się być napisana nie przez mieszkankę Nepalu (która ma tam nawet swój drugi dom), tylko przez osobę, która mogła być tam tylko dwa razy. Dowodem tego jest duże skupienie się na Indiach, zamiast na konkretnym państwie oraz na ?panoszących się turystach?. Fakt, jest to problem, na który trzeba zwrócić uwagę, natomiast nie powinien być to tak obszerny temat na książeczkę liczącą blisko 140 stron. Podsumowując. Jest to dobra książka o tragedii, życiu i nieoczekiwanej przemijalności. Autorka zdaje się być w tym kraju naprawdę zakochana, chociaż wydaje mi się, że ta sympatia nie jest dostatecznie dobrze przełożona na papier. Jest to książka dosyć trudna i chwilami nieco męcząca. Długie opisy, odchodzenie od tematu i nieoczywiste zachwyty sprawiają, że nie każdy mógłby się w tym odnaleźć. Ale ma w sobie potencjał. Tylko nie wiem, czy jest on wykorzystany w stu procentach. Ocena końcowa: 5,5/10

Alek, Alek ? zdolny Książę
Chcemy więcej Twoich książek
Na początku tego roku
W publikacji nowych tłoku
Alka powieść nam wyrasta
Dorobkowo już trzynasta
?Miłość nic ci nie wybaczy?
To jej nazwa, tytuł znaczy
Skąd się wziął ten motyw główny?
Z pieśni Hanki Ordonówny
Ducha książki w nim znajdziecie
I morderstwo... sami wiecie
Bowiem autor znów nas zwodzi
Miłość chce z zabójstwem godzić
Czy mu ten mezalians wyszedł?
Zaraz o tym Wam napiszę
Nie czekając więc z tematem
Przejdę do fabuły zatem

Alek, Alek ? zdolny Książę
Chcemy więcej Twoich książek
Karolina to mężatka
Co na męża krzyczy z rzadka
W sumie to nie krzyczy wcale
Bo jej mąż jest ideałem
Lecz niestety czar ów pryska
Przyszła kryska na Matyska
Pan ?bez skazy? gdy go ?najdzie?
Zdradza ją z... Kim? Przeczytajcie!
Jakby tego było mało
Ciało z szafy wyleciało
Teraz biedna Karolina
Musi bronić sk##na!

Wspaniały, ponadczasowy album Wojciecha Młynarskiego podczas odsłuchu sprawia, że czuje się jakbym rozmawiał ze starym dobrym kumplem, który szczerze opowiada mi o trapiących go problemach czy historiach z życia zachowując przy tym niezwykłe pokłady humoru, dystansu oraz zabawy słowem. Winylowa reedycja albumu wydana jak najbardziej poprawnie, brzmi bardzo dobrze oraz od strony wizualnej prezentuje się bardzo dobrze. Na pochwałę zasługuje fakt, że wydanie posiada kopertę antystatyczną (nie najlepszej jakości co prawda, ale jednak jest!), której często brakuje w przypadku niektórych nawet droższych wydań płytowych. Zdecydowanie polecam każdemu zapoznanie się z tym albumem, ponieważ jest na nim spora paleta emocji, szczególnie tych pozytywnych i motywujących oraz dla przykładu utworem "W razie czego przypomnijcie sobie Zdzisia" pokazuje jakim to niezwykłym przejawem ciepła darzył Pan Wojciech drugiego człowieka. Na specjalne wyróżnienie w mojej opinii zasługuje również genialny utwór "Bynajmniej" traktujący o relacjach damsko-męskich w których naprawdę od roku wydania płyty naprawdę niewiele się zmieniło, a jego treść jest dalej aktualna. Recenzje podsumuje prostą, acz symboliczną parafrazą "Młynarski wybitnym poetą był" 5/5 Jakub "James" J.

#CZYTANIETONIEZBRODNIA fajne trzy czesci ksiazki, które są warte przeczytania. Pierwsza czesc zacheca do przeczytania nastepnych dwoch części, napewno za jakis czas wroce i przeczytam te książki kolejny raz bo wciagaja bardzo. Czyta sie lekko i szybko. Glowni ksiazki blanki Lipińskiej sa naprawde godne polecenia. Kto je zakupi i przeczyta napewno nie bedzie żałować, bo naprawde sa wciągające. Akacja ksiazki naprawde fajnie sie toczy, nie brakuje zwrotów akcji, zawirowań wsrod bohaterów. Ksiazka jest naprawde godna przeczytania.
Muszę przyznać, że sceny seksu, których było wiele, powinny spełnić oczekiwania czytelników. Odnośnie samych opisów to są przyzwoite w nieprzyzwoity sposób i uważam, że nie ma w nich jakichś kontrowersji, chociaż każdy ma inny punkt odniesienia. Książka jest napisana prostym językiem, w którym występuje wiele wulgaryzmów i można doszukać się błędów językowych

5/03/2020

Martyna Kałan

8.00 pkt.

Wahadło Foucaulta - mobi, epub

Prawdziwy rarytas dla miłośników teorii spiskowych. Matematyczno-techniczny początek może zniechęcić niejednego czytelnika, ale kolejne karty powieści nagradzają wytrwałość. Pewnego dnia do włoskiego wydawnictwa naukowego, w którym pracuje trzech błyskotliwych i inteligentnych przyjaciół, Diotallevi, Casaboun i Belbo, przychodzi mężczyzna z kopią rzekomej wiadomości Templariuszy z XIV wieku. Klient następnego dnia ginie w tajemniczych okolicznościach, po krótkim śledztwie, sprawa cichnie na kilka lat, ale nie opuszcza bohaterów. Spotykając się ponownie, postanawiają zażartować z fanatyzmu teorii spiskowych i układają własną historię listu Zakonu Ubogich Rycerzy. Szybko okazuje się, że sprawa wymyka się im spod kontroli. Zostają ogarnięci swego rodzaju obłędem. Diotallevi łączy sprawę "historii" ze swoją chorobą, a Belbo ginie z rąk "wierzących" w zmyśloną przez nich teorię. Powiada się, że #CzytanieToNieZbrodnia, jednak odczytanie pewnych tajemniczych treści może sprowokować zbrodnię. Z pewnością nie jest to książka dla każdego z powodu licznych odniesień do szeroko pojętej kultury. Autor obszernie przygotowuje grunt do, mówiąc kolokwialnie, głównej akcji. Lektura z nieregularnym tempem wymaga od czytelnika ogromnych pokładów cierpliwości. Fani Umberto Eco nie powinni się zawieść. Jest tu erudycja, inteligentny żart i błyskotliwa gra z tekstem, który wydaje się być bezbronny wobec nadinterpretacji.

5/03/2020

Erni2015

8.00 pkt.

Historia twojego życia

Film "Nowy początek" widziałem kilkukrotnie. Jest to film, który powstał na podstawie jednego z opowiadań zamieszczonych w książce Teda Chianga pod tytułem "Historia twojego życia". Zafascynowany filmem dogłębnie oraz święcie przekonany, że #CzytanieToNieZbrodnia, wziąłem pod lupę wspomniany zbiór opowiadań.

Ted Chiang zawarł tutaj osiem diametralnie różnych historii, fabularnie niczym ze sobą niepowiązanych, ale mających jeden wspólny mianownik - to, że są po prostu świetne (no, może oprócz "Ewolucji ludzkiej nauki"). Każde z tych opowiadań napisane jest w odmiennym stylu, czas i miejsce akcji nie są nigdy określone, a ja jako czytelnik podczas lektury poszczególnych opowiadań miałem wrażenie, że autor wrzuca mnie gdzieś pomiędzy rozdziały jakiejś niemającej ani początku ani końca historii.

Jak już pisałem wcześniej, każde z opowiadań Chianga jest fabularnie inne, ale gdyby spróbować jakoś je podsumować, można powiedzieć, że jest to próba znalezienia miejsca człowieka we wszechświecie. Człowieka jako istoty myślącej, rozumnej, analizującej prawa fizyki, ingerującej w otaczający ją świat oraz wiecznie dążącej do jego zrozumienia. Oczywiście w tym wszystkim jest i miejsce na moralność i Boga, ale szeroko pojmowana duchowość schodzi zdecydowanie na dalszy plan, ustępując miejsca naukom ścisłym.

"Historia twojego życia" to moim zdaniem bardzo dobra literatura sci-fi. Ogólnie nie przepadam za tak krótkimi historyjkami, ale oryginalność i przede wszystkim ponadczasowość opowiadań Chianga mile mnie zaskoczyła. Dla tych, którzy sięgną po ten cykl, mam małą radę: po każdym opowiadaniu zróbcie sobie przerwę na spacer albo inne zajęcie, by nie skakać automatycznie z kwiatka na kwiatek, ale dobrze przetrawić to, co przed chwilą przeczytaliście.

5/03/2020

Emilia Kanabaj

8.00 pkt.

Śmierć przychodzi pocztą Zagadki Hidden Springs

W spokojnym z pozoru Hidden Springs nieoczekiwanie dochodzi do dziwnego zdarzenia. Zupełnie przypadkowo, zastępca szeryfa Michael Keane znajduje się we właściwym miejscu o właściwym czasie i w ostatniej chwili powstrzymuje nieznajomego mężczyznę przed samobójczym sokiem do rwącej rzeki. Świadkowie zajścia są pełni podziwu dla wyczynu Michaela, on jednak ma wątpliwości co do tego, czy postąpił dobrze po tym, co usłyszał od uratowanego mężczyzny. Zastępca szeryfa szybko zostaje okrzyknięty bohaterem, jednak zaraz po wydarzeniu nad rzeką atmosfera w miasteczku robi się napięta, ponieważ pocztą zaczynają przychodzić dziwne zdjęcia martwych kobiet...
Wszystko wskazuje na to, że to owy niedoszły samobójca zabija dziewczyny i stara się wrobić we wszystko Michaela. Jednak w tej układance brakuje kilku istotnych elementów.
Morderca wykazuje się niezwykłą kreatywnością aby zatrzeć po sobie ślady. Wszystko sprytnie udaje mu się przez wiele lat, jednak w pewnym momencie każda, najlepiej skrywana tajemnica musi wyjść na jaw.

"Śmierć przychodzi pocztą" to druga historia z serii zagadek Hidden Springs i chociaż nie jest to porywający kryminał pełen krwi i brutalnych scen, to wielbiciele powieści detektywistycznych i spokojniejszych kryminałów będą zadowoleni z lektury. Sielankowe miasteczko, mała społeczność, nieskomplikowani bohaterowie i interesująca zagadka sprawiają, że całość bardzo przyjemnie się czyta, a #CzytanieToNieZbrodnia

5/03/2020

inż. Wierzchowski

8.00 pkt.

Yerba mate w tydzień

Jestem świeżo po przeczytaniu książki Yerba Mate w tydzień, autorstwa Rafała Przybyloka z kanału internetowego oraz bloga, i jestem miło zaskoczony jej treścią. Yerba mate to w Polsce coraz bardziej popularna roślina, z której robi się, dla jednych pyszny, dla innych obrzydliwy, napój o ogromnych właściwościach pobudzających, który wielu zastępuje kawę.

Myślałem, że nie da się napisać zbyt wiele na temat zioła, które się zaparza i pije, nic więcej, jednakże autor ów książki, bardzo mnie zaskoczył. Nie dość, że w książce napisana jest historia pochodzenia rośliny i powstania napoju, którym raczy się coraz to większe grono miłośników yerby, to podane są również wiadomości na temat sposobów jej zaparzania, naczyń z których powinno się ją pić oraz rad i metod jak dbać, i jak używać tych specjalistycznych przyrządów.

W książce jest wiele kolorowych obrazków, które podparte są sporą dawką wiedzy autora na temat rośliny, jaką jest yerba. Gratuluję panu Rafałowi tego ogromu wiedzy, którą sam posiadł i jestem mu wdzięczny, że zechciał się nią podzielić ze mną, jak również z innymi czytelnikami. Książka pisana jest również prostym, łatwym do odbioru przez każdego czytelnika, językiem.

Podsumowując, uważam że książka Yerba Mate w tydzień jest to pozycja obowiązkowa dla każdego miłośnika gorącego naparu, jakim jest tytułowa yerba mate, ale również dla każdej innej osoby, chcącej się dowiedzieć czegokolwiek na temat samej rośliny, jak i rytuałów towarzyszących jej spożywaniu. Właśnie czegoś takiego brakowało mi w polskiej literaturze, czyli pozycji, która jest nie tylko ciekawą lekturą, ale również kompendium wiedzy po świecie yerba mate.
#CzytanieToNieZbrodnia

5/03/2020

Martyna Kałan

10.00 pkt.

Matei Brunul

Od kilku lat literatura rumuńska zajmuje uprzywilejowane miejsce w moich czytelniczych wyborach. Stało się to między innymi za sprawą wybitnych dzieł Mircea Cartarescu i Luciana Dana Teodorovici. Pozwolę sobie na kilka słów o książce autorstwa drugiego z wyżej wymienionych. Bohatera tytułowego poznajemy w, mówiąc delikatnie, dziwnych okolicznościach, a mianowicie na spacerze z lalką teatralną o imieniu Bazylek. Okoliczni mieszkańcy przywykli do tego niecodziennego zwyczaju Mateia, a raczej on przywykł do ich prześmiewczych spojrzeń. Problemem są milicjanci, którzy już raz skonfiskowali marionetkę podczas spontanicznego występu, jaki Brunul urządził zbierającym się wokół niego gapiom. Władzy państwowej mógł nie spodobać się pełen pasji monolog o duszy, której posiadanie zbliża do siebie ludzi i lalki teatralne. Wystarczy kilka stron, aby czytelnik zorientował się, że ma do czynienia ze swego rodzaju powieścią parabolą przesiąkniętą absurdem komunistycznego reżimu. Historia głównego bohatera ukazuje system represji, jakie władza stosowała wobec obywateli. Jednym z nich były wyniszczające więzienia, w których katowani więźniowie przyznawali się do łamanych paragrafów, by po kilkunastu latach pozostać wrakiem człowieka wynicowanym z woli i decyzyjności. Matei Brunul, po ciężkim wypadku, traci pamieć i wychodzi z aresztu traktowany jako nieszkodliwy wariat, a mimo to pozostaje pod stałym nadzorem członka partii udającego jego przyjaciela. Towarzysz Bojin ma za zadanie kontrolować i korygować, jeśli trzeba zachowanie Brunula, który staje się marionetką w jego rękach, a tym samym marionetką w rękach władzy. Szansą na prawdziwą relację i nadzieją na inne życie, poza granicami państwa, wydaje się być Eliza, ale czy na pewno? Wszak sam Matei mówił, że w każdej lalce trzeba znaleźć środek ciężkości (odpowiednik duszy), który ?dyktuje ruch, działanie, praktycznie rzecz biorąc ? dyktuje życie marionetki?. Zachęcam bardzo do przeczytania wybitnej, pod względem literackim, książki z kafkowskim klimatem. #CzytanieToNieZbrodnia, a już na pewno czytanie literatury rumuńskiej.

Pokaż więcej

15/03/2020

Martak180

Dziewczyny znikąd

Grace, Rosina i Erin są nikim. Tworzą organizację Dziewczyny Znikąd. Uświadamiają licealistki, wyzwalają w nich odwagę i bunt, przypominają ich prawa, przywracają im tożsamość. Dają im wsparcie, siłę i seks jako najlepsze narzędzie do walki o godność. Nastolatki popierające tajemnicze Dziewczyny Znikąd, angażują się w protest. Cieszy postawa części licealistów, którzy rozumieją postawę dziewczyn i je wspierają. A w tym wszystkim one, niewidzialne dziewczyny, alternatywki i ich problemy.
W powieści poruszono trudną i ważną społecznie tematykę: zmuszanie dziewczyn do seksu i gwałcenie ich po zastosowaniu ?techniki uwodzenia?. Za cichym przyzwoleniem seksistowską kulturę propagują w szkole sportowcy. A przecież: GWAŁT TO NIE SEKS! To przemoc, władza, kontrola, ból, trauma na całe życie. Autorka wyraźnie podkreśla znaczenie słowa ?nie?. Pisze wprost o rasie panów, kulturze gwałtu, ciele kobiety postrzeganym jako zabawka dla mężczyzn, roli kobiety w rodzinie i w społeczeństwie, pasywno-agresywnych gierkach dziewcząt. Oddaje głos licealistkom, które dzielą się doświadczeniami seksualnymi, otwarcie i szczerze mówią o seksie jako o przyjemności i jako o ciężarze, zadaniu do wykonania. Tak naprawdę głos Amy Reed to głos wszystkich nastolatek i kobiet. Najbardziej boli postawa dorosłych w skorumpowanym miasteczku: komendanta policji, dyrektorki szkoły, trenera drużyny i wychowawcy w jednym.
Naprzemienną narrację trzech nastolatek uzupełniają wypowiedzi Lucy, wpisy z seksistowskiego i szowinistycznego bloga ?Prawdziwi mężczyźni z Prescott?, e-maile wysyłane przez Dziewczyny Znikąd. To walka na słowa, na argumenty. Książka stanowi wielowymiarowy, wnikliwy obraz nastolatek ? ich emocji, seksualności, zachowań, potrzeb. Jest nietypowym aktem oskarżenia przeciw kulturze gwałtu i seksizmowi panoszącemu się w XXI wieku. Pasjonująca, wciągająca i sugestywnie opowiedziana historia, wyzwalająca paletę emocji, od której trudno się oderwać.
?Dziewczyny Znikąd? to świetna książka potrzebna kobietom w czasach seksizmu, łącząca w sobie powieść obyczajową, poradnik seksualny i przewodnik po najgorszym doświadczeniu w życiu kobiety. To manifest nawołująco do walki z kulturą gwałtu, głośny protest przeciw niej. Lektura obowiązkowa kobiet niezależnie od wieku.
Książka powstała po wydarzeniach z XI 2015 r. w Asheville, kiedy właściciele Walking Life opublikowali w Internecie serię mizoginicznych podcastów i postów.

15/03/2020

Emilia Kanabaj

Rumcajs

Osobom w wieku 30+ postaci Rumcajsa chyba nie trzeba przedstawiać... Ten sympatyczny, brodaty rozbójnik i jego niesamowite przygody przez wiele lat towarzyszyły dzieciom każdego dnia w wieczornych "Dobranockach". Dzisiaj trochę zapomniane perypetie Rumcajsa możemy odkrywać na nowo, dzięki pięknie wydanej książce zawierającej 20 ciekawych i bardzo różnych historyjek. Dodatkowo książka duetu pisarsko- ilustratorskiego (Vaclav Ctvrtek i Radek Pilar) przepełniona jest pięknymi, kolorowymi obrazkami, a duży format zachęci najmłodszych do lektury.

Rumcajs był zwyczajnym szewcem, jednak niefortunny zbieg okoliczności sprawił, że pewnego dnia postanowił żyć w zgodzie z naturą, zamieszkać w leśnej jaskini i zostać rozbójnikiem. Początkowo prowadził samotne, kawalerskie życie, jednak gdy spotkał a swej drodze uroczą Hankę zamieszkał razem z nią. Rumcajs i Hanka postanowili rozbójnikować tak, aby zabierać najbogatszym i oddawać najbiedniejszym.

Przygody Rumcajsa bywają niesamowite, czasami wręcz fantastyczne! Rumcajs bardzo często wpada w dziwaczne tarapaty, a nawet ląduje w więzieniu, jednak zawsze udaje mu się wyjść cało z opresji. Z książki dowiadujemy się w jaki sposób Rumcajs zostaje rozbójnikiem oraz jak poznaje swoją Hankę. Czytamy o tym jak kupuje nowy pistolet na żołędzie, jak topi smoka, przepędza olbrzyma, pomaga maszyniście pociągu czy też jak daje nauczkę właścicielowi młyna. W tym wszystkim cały czas pozostaje w zaciekłym konflikcie z księciem - panem.

Myślę, że książka opisująca przygody Rumcajsa i Hanki w Rzaholeckim lesie to idealna propozycja do wspólnego czytania dla dorosłych razem z dziećmi. Najmłodsi będą mogli odkryć historię sprzed lat, a rodzice czy dziadkowie z sentymentem wrócą do bajki, na której się wychowywali.

Chociaż język w tej książce jest dość archaiczny, a sytuacje bywają niecodzienne to myślę, że nawet najmłodsi słuchacze nie będą mieli problemu ze zrozumieniem treści.

Dla mnie książka z przygodami Rumcajsa była kolorowym, wesołym i bardzo miłym powrotem do przeszłości!

15/03/2020

Emilia Kanabaj

Była sobie rzeka

Diane Setterfield w książce "Była sobie rzeka" zaprasza nas do świetnie wykreowanego, tajemniczego i baśniowego świata, w którym to, co jest najważniejsze, ludzie przekazują sobie snując opowieści.

Historia, która jest głównym biegiem tej opowieści rozpoczyna się pewnej nocy w Gospodzie pod Łabędziem w chwili, gdy w drzwiach pojawia się przemoczony, nieznajomy mężczyzna, trzymający w ramionach martwą dziewczynkę... Biesiadnicy całą sytuacją są ogromnie przejęci, ale wszystko zmienia się kiedy dziewczynka nagle zaczyna oddychać...
Nikt nie wie kim jest mała nieznajoma, która na dodatek sama nic ni mówi, natomiast wieść o cudownie ocalałym dziecku wyciągniętym z wody rozchodzi się błyskawicznie. Szybko okazuje się, że aż trzy osoby uważają, że dziewczynka jest zaginionym dzieckiem z ich rodziny i każdy chce ją zabrać do siebie.

"Była sobie rzeka" to książka napisana przepięknym, trochę archaicznym, baśniowym językiem, okraszonym smaczkami zaczerpniętymi z mitologii i wierzeń ludowych. Z tą historią płynie się bardzo spokojnie, poznając opowieści z życia różnych pozornie niezwiązanych ze sobą postaci. Do samego końca nie wiemy która rodzina jest rodziną dziewczynki, zastanawiając się, czy może tak naprawdę ta mała osóbka nie należy do żadnej z nich... Wszystko bardzo płynie składa się dopiero pod koniec, gdzie wiele spraw z przeszłości wypływa z głębin i łączy się w spójną całość.

W książce najbardziej podobał mi się ogólny klimat, na który składały się nietypowa narracja, baśniowe elementy (choć tych mogło być zdecydowanie więcej) oraz umiejscowienie historii w okolicach rzeki. Do tego w bardzo umiejętny sposób miedzy baśń została wpleciona zagadka niczym z kryminału, co sprawia, że książka powinna spodobać się miłośnikom przeróżnych gatunków literackich.

Na ogromną uwagę zasługuje tu okładka, która wzrok przyciąga niesamowicie i sprawia, że książki nie chce się odkładać na półkę. Myślę, że jest szansa na to, że będzie to najpiękniej wydana książka w tym roku.
Polecam dać się porwać nurtowi rzeki i przy tej okazji wysłuchać wielu interesujących opowieści.

15/03/2020

Dominika Stryszowska

Stażystka

Moje drugie spotkanie z autorką i o niebo lepsze od poprzedniego. "Stażystka" jest dobrze napisana, jest odpowiedni klimat, nawet warstwa psychologiczna wypada całkiem okej. Całkowicie rozumiem zachwyty innych czytelników. Autorka zaskoczyła mnie zakończeniem co jest dużym plusem. Jedynie bohaterowie nie mogli zdobyć mojej sympatii, ale chyba tak miało być. Ogólnie jestem zadowolona z lektury, więc jeśli szukacie czegoś z dreszczykiem emocji i z rozwiniętą częścią obyczajową to, to będzie powieść idealna.

15/03/2020

Mój Świat Literatury

Tam gdzie diabeł mówi dobranoc

Lubię sięgać po lekkie romanse z humorem. Pozwalają się zrelaksować, wywołują niekiedy wybuchy śmiechu. Słyszałam już wcześniej o Weronice Tomali, ale jakoś nie miałam wcześniej okazji sięgnąć po jej twórczość. Aż w końcu zobaczyłam w zapowiedziach historię Darii - kobiety sukcesu, która wyjeżdża w delegację na Śląsk. Spodziewa się kolejnego wyjazdu z zabukowanym hotelem, a okazuje się, że jej życie całkowicie się zmieni za sprawą przystojnego górnika. Tak, tego potrzebowałam. Powieść Weroniki Tomali wydaje się kolejną obyczajówką, ale cóż ... jest w niej coś nowego, ożywczego, coś co przyciąga. Nie mogłam się od niej oderwać przez parę godzin.

Gdy szef wysyła Darię na półroczną delegację na Śląsk, dziewczyna nie jest zachwycona. Jest kobietą sukcesu, ma narzeczonego, apartament w stolicy. Teraz jest zmuszona zamieszkać na obrzeżach Rybnika w domku starszej, uroczej pani. Wkrótce poznaje Artura, który mieszka naprzeciwko. Oboje są równie uparci i nie zamierzają odpuścić. Zaczynają prowadzić ze sobą grę, która doprowadzi ich do nieoczekiwanych wydarzeń.

Daria, czyli główna bohaterka tej historii jest kobietą, która wie, czego chce od życia. Odnosi wiele sukcesów. W wysokich szpilkach i mini czuje się jak ryba w wodzie. Jest sympatyczna, nie boi się wyzwań a przede wszystkim jej szef bardzo jej ufa. Bardzo ją polubiłam, choć miejscami wydawała mi się infantylna, zadawała nieco dziwne pytania, jakby nie domyślała się na nie odpowiedzi i nie znała świata. Jest szczera, umie się przyznać do błędów. Czerpie z życie pełnymi garściami, choć nadal nie może wybaczyć matce tego, że cały czas nie jest dla niej idealną córką. Natomiast Artur również skradł moje serce. To miły, przystojny, ułożony górnik, który wiele w życiu przeszedł. Pokonał wszystkie problemy, pomagał bratu, zbudował dom. Stworzył swoje życie od nowa. Boi się po raz kolejny sparzyć, dlatego oszczędnie pokazuje swoje uczucia. Autorka naprawdę dobrze rozpisała głównych bohaterów. Relacje Daria-Artur były zabawnie napisane, ich dialogi bawiły. Choć niektóre sytuacje może za dużo nie mają z prawdziwym życiem wspólnego (bo wątpię, by wiele kobiet kradło samochody mężczyznom), to czytałam o ich z niemałym rozbawieniem. I jeszcze pani Jadzia, która jest osobą z sercem na dłoni. To kobieta, która poratuje radą, ma w sobie wiele życiowej mądrości. Jej śląska gwara sprawiała, że czułam się tak, jakbym rzeczywiście na ten Śląsk trafiła.

Cała powieść napisana jest lekkim językiem, czyta się ją szybko, a dzięki humorystycznym dopowiedzeniom, czy sytuacjom czas spędzony na jej czytaniu płynie jeszcze szybciej. Bardzo spodobało mi się, że autorka postanowiła przenieść naszych bohaterów na tereny Śląska i porusza motyw górnictwa i niebezpieczeństw, jakie wiążą się z zawodem górnika. Niewiele osób myśli o tym, że wielu z nich schodząc pod ziemię ryzykuje swoim życiem i zdrowiem. Na pewno wyróżnia to powieść Weroniki Tomali. Tak jak wcześniej wspominałam, bardzo podobała mi się relacja głównych bohaterów. Widać w niej lekkość, brak wymuszenia, ale mam wrażenie, że autorka mogła nieco rozbudować niektóre sceny. Sama postawa Darii też nie była dobra. Miała narzeczonego, a nadal zwodziła Artura. Jednak poruszona tematyka i zabawne sytuacje wprowadziły powiew świeżości. Zwykle te tereny Polski są pomijane przez innych autorów, a tutaj autorka wiedziała, jak dobrze je wykorzystać i pokazała, że również tam mamy, na przykład wiele miejsc do zwiedzania, a te tereny mają w sobie wiele uroku.

,,Tam, gdzie diabeł mówi dobranoc" to historia, którą bardzo dobrze mi się czytało. Umieszczenie akcji na Śląsku było moim zdaniem strzałem w dziesiątkę. Dzięki temu czujemy powiew świeżości, odkrywamy nowe miejsca i sytuacje, poznajemy bliżej tamte okolice, a także pracę górnika i zaczynamy jeszcze bardziej zdawać sobie sprawę z niebezpieczeństw, jakie się z nią wiążą. Daria i Artur to bohaterowie, przy których nie będziemy się nudzili, a zabawne sytuacje wywołają na naszej twarzy uśmiech. Ja jestem bardzo miło zaskoczona tą powieścią i prozą autorki. Mam nadzieję, że być może kiedyś powstanie jej kontynuacja, a tymczasem, jeśli szukacie lekkiej, zabawnej historii z nutką dramatu, która pokaże wam, że miłość można znaleźć nawet tam, gdzie diabeł mówi dobranoc, to z pewnością polecam Wam tę powieść. Ja z pewnością sięgnę także po inne historie spod jej pióra.

?Złodziej dusz? Anety Jadowskiej to bardzo dobry początek cyklu Heksologia o Wiedźmie, już teraz wiem, że na pewno sięgnę po kolejne tomy. Historia Dory i tajemniczego maga bardzo mnie wciągnęła. Polubiłam główną bohaterkę, za jej zachowanie, styl bycia, po prostu za to, jaka jest. Inni bohaterowie również zdobyli moją sympatię. Zwłaszcza Mirona, po cichu liczę na to, że w kolejnych tomach stworzą z Dorą parę. Na pewno byłby to związek, w którym nie byłoby nudno. Sama historia klimatem skojarzyła mi się z książkami z cyklu o Kate Daniels, ale jest to zdecydowany plus, ponieważ uwielbiam historię Kate, więc jeśli ktoś lubi książki Ilony Andrews, powinien sięgnąć po książki Anety Jadowskiej. Autorka ma bardzo fajny styl, książkę czytało mi się z dużą przyjemnością, szczególnie podobał mi się fakt, że praktycznie cała akcja dzieje się w Toruniu. Lekturę umilały ilustracje Magdaleny Babińskiej, jak dla mnie mogłoby być ich zdecydowanie więcej, chociaż i tak nie było ich mało. Podsumowując, jeśli ktoś szuka książki, która wciąga od pierwszej strony, to zdecydowanie powinien sięgnąć po ?Złodzieja dusz?.

15/03/2020

W sercu książki

Atlas nieba

"Atlas nieba" zabrał mnie w prawdziwą podróż, dzięki czemu mogłam umieścić wszystkie fakty dotyczące kosmosu, astronomii, filozofii kosmologicznej, astrofizyki zarówno w czasie jak i w przestrzeni, co pozwoliło mi docenić je we właściwy sposób i znacznie lepiej zapamiętać. Taka synteza informacji jest dla czytelnika dużo lepsza niż leksykony czy zbiory ciekawostek, w gruncie rzeczy przyjemniejsza, bo mniej chaotyczna, a przy tym zdecydowanie bardziej efektywna. :)

Całość tworzy naprawdę coś unikatowego - wartościowego nie tylko treścią, ale także przepiękną oprawą graficzną dzięki czemu autor podsuwa nam pod nos jeszcze więcej materiału, abyśmy jeszcze lepiej wszystko zrozumieli. Jestem zachwycona! :)

15/03/2020

Erni2015

Rzeźbiarz śmierci

W kryminałach przewija się pewien schemat: zbrodnia-śledztwo-rozwiązanie zagadki-ujęcie (lub śmierć) sprawcy-brawa dla policji. Jeszcze zanim zacząłem czytać "Rzeźbiarza śmierci", wiedziałem, że i tutaj autor od powyższego schematu nie odejdzie; wszak jest to kolejna powieść o błyskotliwym detektywie Hunterze, który nie mógłby przecież zawieść swoich fanów, i na którego w kolejnych częściach cyklu zapewne czekają kolejne śledztwa.

O czym opowiada "Rzeźbiarz śmierci"? Otóż w Los Angeles zamordowany zostaje były prokurator. Krótko po nim na listę "osiągnięć" tajemniczego "rzeźbiarza" trafia kolejna ofiara. I jeszcze jedna. Powiązania pomiędzy morderstwami są jasne jak słońce - pozostawiona w każdym miejscu zbrodni makabryczna rzeźba, zlepiona z kawałków poćwiartowanego ludzkiego ciała, nie pozostawia co do tego żadnych wątpliwości. Krwawe rzeźby są kluczem do pewnej historii sprzed lat; historii, którą poznać i zrozumieć stara się detektyw Hunter - zanim zabójca do tej strasznej układanki dołoży kolejny element. A zrobi to na pewno...

Jak widać, nakreślony przeze mnie na wstępie schemat kryminału pasuje do tej powieści jak ulał. Daleki jednak jestem od uznania jej za nudną. Jest wręcz całkiem odwrotnie! Carter rozpoczął "Rzeźbiarza śmierci" od mocnego uderzenia, nie szczędząc czytelnikowi krwi i amputowanych kończyn. A że mamy tu do czynienia z zabójcą seryjnym, takich brutalnych perełek, wywołujących ciarki na kręgosłupie, spodziewać się można więcej. Ale nie brutalna akcja jest siłą "Rzeźbiarza...". Jego siłą jest metodycznie poprowadzone śledztwo, ustawienie po dwóch stronach barykady bezwzględnego mordercy i ścigającego go nieprzeciętnego detektywa. Toczy się tu śmiertelna gra, akcja przeskakuje z policyjnych biur, gdzie poddający się wywołującej ból głowy burzy mózgów detektywi próbują rozgryźć znaczenie ludzkich rzeźb, do ciemnych zakątków Miasta Aniołów, w których rzeźbiarz misternie kontynuuje swoje dzieło. Z jednej strony wyobraźnia czytelnika próbuje pojąć kwintesencję dziejącego się zła, z drugiej - wraz z Hunterem gorączkowo usiłuje namierzyć brutalnego sprawcę. Oczywiście nietrudno się domyślić, że nazwisko zbrodniarza wreszcie wypływa na wierzch, a nieuchronne aresztowanie jest tylko kwestią czasu.

Ale na tak płytkim zakończeniu "Rzeźbiarz..." się nie kończy; jego ciąg dalszy rozgrywa się w głowie czytelnika, który zamykając ostatnią stronę oddaje się refleksji nad ludzkim zachowaniem, jego zezwierzęceniem i motywami działania. Czy dla okrucieństwa i zła można znaleźć zrozumienie i usprawiedliwienie? Czy zło można w człowieka wepchnąć jak trociny w szmacianą lalkę? Czy grzechy przeszłości da się zmyć tylko krwią?

Są książki, które po przeczytaniu po prostu odkłada się na półkę. Są też takie, których karty w pewien metafizyczny sposób zawsze pozostaną otwarte; które otacza jaskrawo pulsujący hasztag #WartoCzytać i wokół których nasze myśli orbitują regularnie. "Rzeźbiarz śmierci" zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii. Polecam!

W ostatniej książce Philipa K. Dicka nie znajdziemy żadnych elementów fantastycznych, a pewne zdarzenia, które można by tak zaklasyfikować, są po prostu tłumaczone jako zaburzenia psychiczne. Co więcej, książka została napisana w narracji pierwszoosobowej z punktu widzenia kobiety, Angel Archer, synowej tytułowego Timothyego Archera. W połączeniu z licznymi, bardzo osobistymi rozważaniami dotyczącymi poszukiwania Boga, Transmigracja Timothyego Archera jest książką wyróżniającą się na tle innych powieści Philipa K. Dicka i odmienną od wszystkich tytułów autora, które miałem okazję czytać.

Główna bohaterka jest postacią niezwykle inteligentną, oczytaną i uzdolnioną, która została bardzo dobrze wykreowana na kartach książki. Jest postacią kochającą, ciepłą i sympatyczna, a przy tym przekonywująca w swojej relacji, w wielu wypadkach sceptycznie nastawiona do rozważań Timothyego. Zastosowana forma monologu, w którym bohaterka wspomina minione wydarzenia, nie jest najłatwiejsza w odbiorze, ale przez to książka ma bardziej osobisty charakter i pozwala lepiej poznać autora i jego poglądy.

W książce znajdziemy wiele nawiązań do rzeczywistych osób. Inspiracją dla Timothyego Archera był lewicowy biskup James Pike, który miał proces o o herezję i zginął na pustyni w Palestynie, szukając tam obecności Boga. Natomiast Angel Archer była wzorowana na córce pisarza Laurze Archer. Przemyślenia głównej bohaterki na temat chrześcijaństwa i literatury są odbiciem rozmyślań autora na te tematy i poszukiwania dowodów na istnienie Boga. To nie jedyne nawiązania, ale te dwa najważniejsze, które mają największe znaczenie dla powieści i jej wydźwięku. Co więcej, dużo tutaj filozoficznych rozważań, głównie na temat istnienia Boga i początków chrześcijaństwa, ale również dotyczących śmierci i poszukiwania sensu życia.

Transmigracja Timothyego Archera jest książką trudną w odbiorze i napisaną w dość odmienny sposób niż większość powieści Dicka. Mamy tutaj narrację pierwszoosobową, a główna bohaterka jest kobieta. Dodatkowo jest przepełniona rozważaniami dotyczącymi Boga, ale również śmierci i sensu życia.

15/03/2020

Ambros

Święci z Qumran

?To czego szukasz, poszukuje ciebie?.
Święci z Qumran to lektura, w której każdy znajdzie coś dla siebie. Wystarczy tylko dogłębnie i wnikliwie rozejrzeć się wkoło, a można zauważyć, ile wzajemnych relacji i stosunków wymaga poprawy czy wzmocnienia. Nie bądźmy głusi i ślepi, zauważmy bliźnich i wzmocnijmy ich chociażby dobrym słowem czy drobnym gestem. To tak niewiele, a potrafi uczynić tak wiele. Zachęcam do podróży przez pustynię, gdzie dobre słowo niesie się szerokim echem ...
Młody Egipcjanin, Mennepher, po śmierci ojca, został ? na prośbę macochy ? umieszczony w elitarnym zakonie esseńczyków w Qumran, gdzie prowadził pustelnicze życie. W miarę upływu czasu zauważał hipokryzję panującą w zakonie, nie zgadzał się z głoszonymi przez mnichów prawdami. Wydawały mu się coraz bardziej obce i wynaturzone. Na swojej drodze życiowej spotkał ?tajemniczego brata?, którego nauki w nim kiełkowały. Obecny zakon stał się dla niego nieodpowiednim miejscem, chęć jego porzucenia w nim narastała, aż doszło do punktu kulminacyjnego i zrzucił habit. Czuł się wolnym człowiekiem, ale obawiał się o swoje życie. Ponadto gorące uczucie do czystej i nieskazitelnej jak łza kobieta umocniło go w przekonaniu, że postąpił słusznie. Uważał, że nie można służyć dwóm panom. Lepiej szczerze i prawdziwie, ale jednej prawdzie. Ale trzeba pamiętać, że lata pobytu za murem klasztoru odcisnęły na bohaterze piętno. Czy będzie potrafił żyć poza murem klasztoru? Czy sumienie pozwoli mu spokojnie żyć i rozwijać się? Czy miłość zwycięży i będzie jego kierunkowskazem na dalsze lata życia? A może będzie tak pochłonięty nauki nowego proroka, że nie będzie widział dla siebie życia w związku z kobietą?
Święci z Qumran to niesamowita lektura, pełna życiowych i miarodajnych nauk. Z niej tryskają niewyczerpane pokłady miłości, życia w prawdzie, pokoju i szacunku dla drugiej osoby. Wartości, którym hołduje bohater, powinny być drogowskazem dla każdego człowieka, każdy powinien wziąć sobie do serca chociaż jeden promyk z całej gamy pozytywnych wartości. Wystarczy obejrzeć się wkoło i zauważyć drugiego człowieka, uśmiechnąć się do niego, powiedzieć dobre i ciepłe słowo. Bardzo często docenia się człowieka i tęskni za nim, gdy już go nie ma pośród nas. Ale to już jest za późno ?
?Ile jest płaczu i bólu, kiedy człowiek umiera, a jak niewiele miłości i akceptacji, kiedy żyje?.
Jestem pewna, że po głębszej lekturze i refleksji, każdy w tej powieści odnajdzie cząstkę samego siebie. Autor skłania nas do wniknięcia we własne wnętrze, nurtuje nas masą intrygujących pytań, na które odpowiedzi często dopiero poszukujemy. Błądzimy, ale w słusznej sprawie, szukamy swojego prawdziwego ?ja?. Autor sieje ziarnko niepokoju i zostawia nas samych, sami musimy wydobyć z głębi własnych przekonań, to co najlepsze.
?Pamiętaj, wspierać trzeba, a nie tonąć we łzach. Nadal dla wielu akceptacja i szacunek wobec człowieka bywają ponad ich siły. Żeby kochać miłością anielską, trzeba pierś wystawianą na medale zastąpić piersią mlekodajną. A mało komu przychodzi to bez wysiłku?.
Święci z Qumran to emanująca prawdą i urokliwą atmosferą czasów Jezusa z Nazaretu historia. Urzeka od pierwszych stron, porusza wewnętrznie i powoduje, że w każdym czytelniku zachodzi duchowa przemiana. Często dotychczasowa hierarchia wartości zostaje zakłócona i rozpoczynają się poszukiwania tych prawdziwych duchowych doznań.
?Jezus nie pragnie człowieka zaprogramowanego na określone zachowania, pragnie uczynić człowieka wolnego, w pełni zanurzonego w miłości do bliźniego?.
Dziękuję autorowi, że ta lektura pojawiła się w tym momencie. Jest bardzo pożądana w dzisiejszych czasach, gdzie światem rządzi pieniądz i ludzie dążą za wszelką cenę do pomnażanie dóbr materialnych. Nie dostrzega się drugiej osoby i jej wołania o pomoc. Ludzi stali się sobie obojętni i zamknięci w kokonie własnych przyjemności. Warto zadać pytanie, na co mi te wszelkie dobra, przecież korzystać z nich mogę tylko tu, w ziemskim życiu, po śmierci i tak nie będą mi potrzebne. Czy zatem warto poświęcać swój cenny czas i energię na bezgraniczne bogacenie się? Czas się opamiętać i stworzyć własną hierarchię wartości, która zaspokoi nas duchowo i zapewni wewnętrzny ład oraz zapewni umiar w hołdowaniu materializmowi.
?Bogactwo deprawuje i życiowo rozprasza. Bycie prawdziwym uczniem Jezusa zobowiązuje nas nie tylko do przestrzegania Bożych przykazań. Jezus zachęcał nas, abyśmy go naśladowali również w jego ubóstwie. Miłość do bogactwa może omotać człowieka, stając się wielką przeszkodą dla jego cnoty. Ona wymaga ofiar, zaś pokusa bogactwa żąda bez końca nowych zysków?.
Ta powieść jest uniwersalna i ponadczasowa. Nie ważne na której stronie się ją otworzy, z każdej strony bije miłość, radość, spokój i opanowanie. Ona jest skarbnicą dobrych myśli i refleksji. Nie sposób ich wszystkich przytoczyć, ale niektórym warto poświęcić chwilkę. Niech podsumowaniem nauk płynących z tej mądrej lektury będą poniższe słowa:
?Droga człowieka jest prosta. Kiedy rozważa on w łasce wiary własne doświadczenie, nie wolno mu nie wyciągać wniosków. Inaczej nie tworzy wartości, które stanowią o jego rozwoju. Tylko one wynoszą ludzi na wyższy poziom duchowy. Od poznania siebie zależy, czy będzie żył w świadomości człowieka duchowo pijanego, czy też wyciągnie wnioski i wzniesie się na wyższy poziom świadomości. Czas płynie. Ludzie, którzy tego nie robią, z czasem stają się w swych sercach ślepi, a wtedy nie potrafią zobaczyć siebie takimi, jakimi są. Będąc jak pijani winem, widzą świat i siebie duchowo nijakim, bez wyrazu?.
Piękna i pełna wzruszeń historia, proszę, aby każdy przeżył ją na swój niepowtarzalny sposób ...

buzia po użyciu tego płynu jest mega gładka i przyjemna w dotyku. Płyn świetnie radzi sobie z makijażem, nawet tym ciężkim.

RANCZO FANTAZJA. NOWE PRZYJAŹNIE Gabrysia czuje się na ranczu wspaniale. Ma wielu nowych przyjaciół, chłopaka i kochającego tatę. Już mówi do Piotra ?tato?. I wcale nie czuje się z tym dziwnie. Wydaje jej się, że jest idealnie. Czy aby na pewno? Na blogu dziewczyny pojawia się coraz więcej hejtu. Brysia wie, że rozpoczęła go Karioka, która usilnie stara się doprowadzić Gabrysię do rozpaczy. No i jeszcze osoby, którym niby mogła zaufać, a jednak to nie do końca prawda. Jakby tego było mało mama Gabi będąca w Stanach Zjednoczonych wygląda coraz gorzej. Uwielbiam tą serię dlatego, że zawsze poprawia mi humor i odciąga od mich prywatnych problemów. Czuję, jakby główna bohaterka była mi bliska. Oliwia Natecka wykreowała ją właśnie w taki realistyczny sposób. Nie ma tu żadnego fałszu. A postacie mają zarówno swoje wady, jak i zalety. To wszystko sprawia, że książkę czyta się bardzo przyjemnie i szybko. Żałuję, że nie ma kolejnych tomów, bo najchętniej przeczytałabym je wszystkie naraz. Dosłownie w jeden wieczór. Autorka ma bardzo lekki styl pisania. Ma się wrażenie, że oglądamy film, który kończy się nie wiadomo kiedy. Jednocześnie pragniemy i nie chcemy zakończenia. Nie jest to literatura, która dosłownie zmieni Wasz sposób postrzegania świata. Absolutnie nie. Ale bardzo miło się do niej wraca i spędza przy niej czas. Podsumowując, moim zdaniem warto sięgnąć po ?Ranczo fantazja? jeśli szukacie pozycji lekkiej i przyjemnej, ale nie głupiej czy naiwnej.

15/03/2020

Dominika Stryszowska

Ewangelia według węgorza

Na początku nie wiedziałam o czym jest ta książka. Wstawki takie typowo przyrodnicze zmyliły mnie, bo na wędkarstwie się nie znam, pewno jak większość ludzi, więc czemu cykl życia węgorza stał się na tyle ważny, by stać się bestsellerem w Skandynawii?

Autor stworzył powieść o tajemnicy, o przeżywaniu życia, o wędrówce. Historia węgorza to trochę opowieść przyrodnicza, nostalgiczna, pełna uczucia i podziwu dla niepozornego zwierzęcia, które od wieków spędza sen z powiek naukowcom. Autor prowadzi nas od samego początku fascynacjii ludzi węgorzem. Znajdziemy to fakty historyczne, przyrodnicze, a przede wszystkim filozoficzne. I dla mnie ta książka jest próbą zestawienia życia węgorza do życia człowieka - nieprzewidywalnego i nieoczywistego.

Chociaż tematyka tej powieści może nie przekona każdego, to książka zasługuje na uwagę. Napisana w sposób przystępny, lekki jednak z wyczuwalną nutą poetyckości. Fakty przedstawione są w sposób ciekawy i przystępny, więc rozwiązywanie zagadki węgorza to czysta przyjemność. Idealna propozycja dla osób szukających wyciszenia i niebanalnych historii.

15/03/2020

oczytanakryminolog

Reset

Policjantom łódzkiego pionu kryminalnego udało się poznać tożsamość brutalnego seryjnego mordercy, jednak mimo to jest on dla funkcjonariuszy nieuchwytny. Przez ponad 2 tygodnie śledztwo nie przyniosło żadnych rezultatów. Czy mordercę trzech kobiet spotka zasłużona kara?

?Reset? to ostatnia część łódzkiej trylogii spod pióra Krzysztofa Domaradzkiego. Sądziłam, że po lekturze finałowej części serii z Kawęckim towarzyszyć mi będzie smutek, natomiast spotkałam się z poczuciem ulgi. Okazuje się, że niezwykle męczące jest ciągłe czytanie o tym, jak bardzo człowiek może się upodlić i jak wiele razy może sięgnąć dna, by w końcu całkowicie na nie opaść. Poniekąd czytanie o losach gorszych od naszych osobistych może stać się pewnego rodzaju pociechą. W wypadku Kawęckiego raczej nie ma to zastosowania. Podczas lektury każdej z 3 części można zauważyć wystąpienie pewnego rodzaju paradoksu, polegającego na tym, że choć Kawęcki jest do bólu nieprzyjemny i odpychający to odczuwa się wobec niego współczucie i zrozumienie. Uważam, że decyzja podjęta przez autora dotycząca zakończenia opisywania losów Tomasza i Witolda na zaledwie trzech książkach była jak najbardziej słuszna.

?Reset? w niczym nie odstaje od poprzednich książek, autor trzyma poziom i po raz kolejny udowadnia, że nawet nieśpieszna, mozolna akcja może być ciekawa. Nie sposób opisać bohaterów i fabułę tej pozycji bez jakiegokolwiek spojleru i właśnie dlatego zmuszona jestem do bardzo ogólnikowego wyrażania się. Za nic w świecie nie chciałabym zabierać komukolwiek przyjemności z osobistego odkrywania tej historii.

Uważam, że trylogia Krzysztofa Domaradzkiego jest jedną z lepszych polskich kryminalnych serii, a zarazem jedną z najmniej rozreklamowanych. ?Detoks?, ?Trans? i ?Reset? zdecydowanie zasługują na to, by było o nich głośno. Dlatego tych, którzy jeszcze nie mieli przyjemności zapoznać się z wspomnianymi wyżej pozycjami ? BARDZO zachęcam do nadrobienia zaległości.

15/03/2020

Jula Books

Kroniki Jaaru Megapolis

Megapolis Kolejne przygody Strażników Żywiołów! W tym tomie wyruszają oni w przyszłość, aby zapobiec zniszczeniu świata. Czy im się to uda? Nie chcę zdradzać więcej szczegółów, dlatego że tą książkę warto poznać samemu. Jednak bardzo spodobało posłowie autora: ?Nie każda historia kończy się dobrze. Ta- moim zdaniem nie ma jednoznacznego zakończenia. Świat czasem jest inny, niżbyśmy chcieli, ale ciągle mamy możliwość, aby go zmieniać. Byłoby wspaniale, gdyby ktoś z Was zechciał wesprzeć jakąś instytucję charytatywną zajmującą sprawami ekologii, praw człowieka, pomocą uchodźcom czy ofiarom wojen albo przemocy, lub też w jakikolwiek inny sposób zaczął działać na rzecz rozwiązania ważnych, a nie zawsze widocznych problemów. Nie podaję konkretnych nazw instytucji ani przykładów działań, bo moja propozycja to tylko sugestia. Wierzę, że każdy z nas znajdzie własny sposób na to, jak przysłużyć się szerszemu światu.? Te słowa mocno zapadły mi w pamięć, a w czasie ich czytania poczułam, że Adam Faber napisał je od serca. Co do samej historii to uważam, że jest to najlepszy tom ze wszystkich (jak na razie). Na plus są wszelkiego rodzaju zagadki i tajemnice. Książkę czyta się bardzo szybko i momentami tak się wciągałam w akcję, że nie mogłam odejść od lektury. Cieszę się, że książka ma takie wymiary (ponad 600 stron), ponieważ możemy dokładnie wszystko prześledzić, a nie pędzić. Autor zamieścił obszerne opisy miejsc, w których przebywali bohaterowie i jest co coś czego najbardziej mi brakowało w poprzednich tomach. Jedynym minusem jaki wyłapałam były jakieś dziwne przeskoki między bohaterami. Jeden rozdział był z perspektywy osoby x, a drugi y, które nie miały żadnego sensownego połączenia. Początkowo bardzo mi to przeszkadzało i nie wiedziałam kto jest kim, co teraz robi itd., ale potem już się mniej więcej rozeznałam i czytanie było jedynie przyjemnością. Także podsumowując: uważam, że warto przeczytać tą książkę. Z perspektywy czasu wydaje mi się jednak, że czytanie poprzednich tomów tylko dla jednej czy dwóch dobrych książek jest troszkę bezsensowne, aczkolwiek jeśli za Wami już np. 3 tomy, to jak najbardziej kontynuujcie!

witam:}super pozycja:}nie licze na nagrode ale uwielbiam takie pozycje:}gosc mial wyjatkowa osobowosc i podejscie do walki z okupantami,wrogami ojczyzny byl w prost nie prawdopodobnym skrajnym w pozytywnym znaczeniu tego slowa przykladem idealistycznego patrioty. powiem wiecej on nie ma drugiego alternatywnego odpowiednika w calej historii naszego kraju! jesliby ktos chcial moj osad zakwestionowac niech oficjalnie tu poda drugi taki przyklad,przypadek bazujac oczywiscie na polskiej rzeczywistosci:}rzycze wszystkim serdecznie od serca pasjonujacej lektury:}sam do niej nie raz wroce:} to ponadczasowy przyklad zaiste wyjatkowo żarliwego patriotyzmu i pelnego poswiecenia dla wlasnej ojczyznyniezlomna w pelnym znaczeniu slowa,twarda sztuka bohater narodowy w wielkim wydaniu!!pozdrawiam serdecznie:}

Bardzo wartościowa książka dla każdego kto szuka odpowiedzi związanych z początkami chrześcijaństwa i katolicyzmu. Liczne przypisy i odwołania do dzieł historycznych podnoszą wartość tego wydawnictwa.

Kupiłam tą świecę zupełnie w ciemno, nie zetknęłam się wcześniej z tą marką , więc nie wiedziałam czego mogę się spodziewać, natomiast oczarowała mnie swoim wyglądem, więc pomyślałam, że zaryzykuję. Nie znalazłam też nigdzie opisu z jakim mniej więcej zapachem przyjdzie mi się zmierzyć. Świeca prezentuje się naprawdę ładnie, jako ozdoba na półce robi dobrą robotę. Zapach niestety nie przypadł mi do gustu, nie potrafię nawet określić czym pachnie, natomiast jest bardzo duszący, więc na pewno nie nadaje się do małych pomieszczeń. Świeca pali się bezproblemowo, czyli wosk roztapia się dość równo tworząc tzw. basen. Niestety nie zasługuje na więcej niż 2 gwiazdki, ja na pewno do tego zapachu nie wrócę.

15/03/2020

mgostrawicki@gmail.com

Szpony diabła

To powieść, która wzbudza emocje wśród tych, którzy ją przeczytali (nie ukrywam, moich znajomych) i nic dziwnego. Jeżeli o książce sensacyjnej można powiedzieć, że jest ?prawdziwa?, że nie epatuje zmyślonymi akcjami, realna aż do bólu, to właśnie taką pozycją są ?Szpony diabła?. Po lekturze ?Remedium 111? spodziewałem się, że jej prequel będzie równie gotycką opowieścią, z rozlicznymi wątkami, co zmusza czytającego do dużej uwagi. A tu prostsza w konstrukcji forma, równie emocjonująca i trzymająca w napięciu do ostatnich kart, pozwalająca ogarnąć całość, bez potrzeby powrotu do już przeczytanych wątków. Wspomniałem, że wzbudza emocje, to fakt. Moja dobra przyjaciółka, Monika, namówiona przeze mnie do lektury, po przeczytaniu stwierdziła rozczarowana, że dla niej zbyt mało wątków męsko ? damskich. Cóż, to raczej nie harlekin produkowany na jedno kopyto, gdzie on ją, a ona jego zdradza, a późnej wszystko jest O.K. Tak też skomentowałem jej opinię, w odpowiedzi słysząc, że ona woli jednak tę standardową ?rąbankę? szalejących hormonów, bo wiadomo, o co chodzi i jak się zakończy. Przyznała jednak, że książka dobrze jest napisana, nawet ją zainteresowała, bo ma wciągającą akcję i ciekawa była, czy się zakończy, ale ? musiała to dodać na koniec, jak to kobietka, by wyjść na swoje ? ?żeby było więcej o miłości?. Jeśli szukacie w ?Szponach diabła? klimatów harlekinu, z pewnością nie znajdziecie, choć ? to trzeba oddać prawdzie - wątki miłości też zostały przemycone, ale delikatnie, naturalnie, niczym takie subtelne maźnięcie pędzla. Kolega Tadek stwierdził, że za mało krwi, czym mnie zdziwił, bo inny, Adam, był zdania, że za dużo. I jak tu dogodzić? Moim zdaniem, a naczytałem się sporo thrillerów, jeśli chcecie obcować ze światem, który toczy się na krawędzi naszego codziennego, nudnego życia, szybko sięgajcie po ?Szpony diabła?. Nie, muszę dodać - zakończenie i mrugnięcie oka autora do czytelnika, jest wprost fantastyczne, co chyba świadczy o dużej dawce humoru autora, czym mnie dodatkowo ujął.

15/03/2020

Oh no, its Megan

World of Warcraft: Malfurion

Książki z serii "World of Warcraft" zaskakują mnie za każdym razem. Nie tylko swoim niesamowitym światem ale przede wszystkim rozwiązaniami fabularnymi, które trzymają w napięciu do ostatniej strony. Pomimo, iż nigdy nie grałam w gry z tej serii, to powieści jakie do tej pory przeczytałam sprawiły, że pokochałam świat Azeroth, jego mitologię i odważnych wojowników, którzy stawiają czoła wrogom. I tym razem dostałam niesamowitą historię, która porwała mnie na kilka godzin i nie chciała wypuścić ze swoich szpon. Uwielbiam książki, które pozwalają zapomnieć na chwilę o wszystkim wokół, a "Malfurion" jest właśnie jedną z nich.

"Każdy prawdziwy fan Księgarni Gandalf powinien mieć choć jeden jej gadżet".

No więc ja Gandalfowym fanem jestem na pewno! Bo z sygnowanych logo Gandalfa gadżetów mam prawie wszystkie - od zakładek, przez magnesy i zawszeprzymniebędącą bransoletkę silikonową, aż po oczywiście podkładkę pod kubek.

Skupmy się dziś tylko na owej podkładce. Jest to gadżecik w formie kwadratu z szeroko zaokrąglonymi rantami, o wymiarach boku dokładnie 9,3 cm. Podkładka jest dość gruba (dokładnie na 3 mm), z korkową podstawą i wierzchem, na którym króluje mól. Mól książkowy. Kolorystyka skromna, stonowana, biało-czarno-szara, idealnie wkomponowująca się w mój świeżo wyremontowany pokój.

Podkładkę tę mam od kilku lat i traktuję ją dość zaborczo - nikt z domowników (ani tym bardziej gości!) nie ma prawa jej używać. Jest to moja osobista podkładka, leżakująca na co dzień na moim biurku. Jak nam się razem żyje? Wyśmienicie, pełna symbioza. Stawiam na niej raz kubek z kawą, raz z herbatą, innym razem z wodą czy sokiem (seteczka czegoś mocniejszego też tu nieraz zagościła). Wielkość kubka nie ma znaczenia, bo na podkładce bez problemu mieszczą się wszystkie posiadane przeze mnie rozmiary. Wiadomo, czasem coś tam się na podkładkę wyleje, ale nic jej to nie szkodzi - można ją wycierać na mokro (oczywiście w granicach rozsądku), na sucho, jak kto woli.

Przez te kilka lat codziennego używania ani podkładka, ani wytykający na niej jęzora mól nie odnotowali żadnego uszczerbku na zdrowiu - podkładka wciąż wygląda jak nowa, nic się nie zadziera, nie wygina, nie odkleja, nie przebarwia, nie traci uroku. To nie marna masowa marketówa, którą na pęczki można kupować w sklepiku z drobnym AGD. To dobry, trwały gadżet za (dosłownie) dychę, oryginalny, niebanalny, dla wybrańców, którzy słowo pisane przedkładają ponad wszelkie złoto tego świata.

Mam i używam, z chęcią i radością, a do kompletu brakuje mi tylko (albo aż!) Gandalfowego kubka, ale i ten bolący brak mam zamiar wkrótce nadrobić.

?I niech to będzie nauczka dla wszystkich państwa [...], że z katarem się na SOR nie przyjeżdża!?, czyli wybuchowa komedia kryminalna z inteligentnym poczuciem humoru.

Aleksandra Rumin powraca po raz trzeci z satyryczną i przezabawną powieścią. W tamtym roku czytałam Zbrodnię i Karaś oraz Zbrodnię po irlandzku. Obie książki mnie oczarowały i nie mogłam sobie odpuścić najnowszej powieści autorki.

Skompromitowany dziennikarz Piotr Kasztelan, który zasłynął (nieumyślnym!) przejechaniem gwiazdy muzyki pop Florelii, wraca do korzeni i podejmuje pracę w lokalnej gazecie ? ?Bielańczyku"". Czas upływa mu na tropieniu dzielnicowych sensacji, aż pewnego dnia na jego drodze staje właściciel wydawnictwa Złota Rybka. Ze znanych tylko sobie powodów Kasztelan morduje Dagmara Homoncika, spychając go z mostku nad Potokiem Bielańskim. Kiedy wydawca kona w potwornych męczarniach, mieszkańcy okolicznych bloków siedzą przed telewizorami, bo mecz z Somalią (ostatecznie przegrany 0:11) rozgrywa właśnie uwielbiana przez wszystkich reprezentacja Polski w piłce nożnej. Brak świadków, brak motywu, brak dowodów przestępstwa. Wydaje się, że tym razem potworna zbrodnia ujdzie Piotrowi na sucho, gdy pod drzwi redakcji zostaje podrzucony anonimowy list. Na kartce papieru ktoś nabazgrał tylko trzy słowa.

Trzy słowa i przecinek: ?Wiem, co zrobiłeś?.

Lubię Rumin za jej dystans i poczucie humoru. Autorka ma lekkie pióro, dzięki czemu książkę czyta się z przyjemnością i błyskawicznie. Cechą charakterystyczną historii jest przerysowanie bohaterów oraz ich zachowań. Jednocześnie jednak jest zachowana równowaga i całość prezentuje się wyśmienicie. Pisarka potrafi przekazać prostą historię w sposób inteligenty i dowcipny. Sporo sarkazmu i groteski. Zbrodnia na blokowisku to satyra, ukazująca polaków w codziennych sytuacjach. Znajdziecie tutaj kilka wzmianek o służbie zdrowia (Szpital Bielański) ? same perełki.

Aleksandra Rumin stworzyła komedię kryminalną, przy której na pewno nie raz się zaśmiejecie. Zbrodnia na blokowisku to idealna książka na poprawę humoru. Sama historia jest na tyle ciekawa, że nie sposób się oderwać. Mnogość absurdalnych wątków może znużyć, ale nie bierz tej książki na poważnie i daj porwać się humorowi Rumin. Żartować może każdy, ale jednak trzeba być na tyle inteligentnym, aby też żart się udał. Autorce to zawsze wychodzi rewelacyjnie. Styl autorki bardzo mi się podoba ? przypomina trochę ten Martyny Raduchowskiej i Marty Kisiel, więc jeśli czytaliście książki tych autorek i wam się podobały to na pewno i Rumin przypadnie wam do gustu.

Jeśli jeszcze nie czytaliście poprzednich książek, to jak najszybciej musicie to narobić. Nie trzeba ich czytać po kolei, gdyż każda z nich jest oddzielną historią. Mam nadzieję, że nie jest to ostatnia komedia kryminalna Aleksandry Rumin, ponieważ jestem oczarowana tymi książkami i chcę więcej! Mogę wam ją z czystym sumieniem polecić.

15/03/2020

Erni2015

Spektrum

"Łzy Mai" przeczytałem prawie rok temu. Była to opowieść o futurystycznym świecie, w którym ludzie regularnie poddawali się cyborgizacji, a po ulicach prócz prawdziwych ludzi spacerowały androidy - roboty wzorowane na ludzkim wyglądzie. Fabuła toczyła się wokół pewnej substancji w kolorze indygo - reinforsyny - będącej odmianą narkotyku, a dla androidów stanowiącej szansę na odczuwanie ludzkich emocji. Gdy sprzedaż reinforsyny zostaje zakazana, w mieście wybucha bunt, a w fabryce reinforsyny dochodzi do krwawej jatki. Porucznik Jared Quinn zostaje poważnie ranny, a Maya (jego "osobisty" android policyjny) staje w kręgu podejrzanych o zdradę...

"Łzy Mai" to książka bardzo dobra i tylko kwestią czasu było to, gdy sięgnę po drugi tom. No i niedawno ten czas właśnie nastał. I tak sobie czytam pierwsze strony "Spektrum", i czytam, i czytam, i tak sobie myślę, że chyba skądś już tę historię znam. Otóż okazuje się, że "Spektrum" to nie kontynuacja "Łez Mai", lecz przedstawienie praktycznie tych samych wydarzeń, co w pierwszym tomie, lecz tym razem z perspektywy Mai, będącej tutaj pierwszoosobowym narratorem.

Odgrzewany kotlet? Znowu (ziewając) orać będziemy to samo pole? Nie, nic z tych rzeczy; "Spektrum" to doskonały przykład na to, że każda kontrowersyjna historia, której towarzyszą zbrodnia, zdrada, wina i moralne rozterki, zawsze ma przysłowiowe dwie strony medalu, drugie dno, w którym to, co wydawało się białe, nagle staje się czarne i na odwrót. "Spektrum" jest świetnie skonstruowanym uzupełnieniem "Łez Mai", pigmentem dodanym do pierwszego tomu, nadającym mu fabularnego kolorytu, przez co cała seria Czarne Światła sporo zyskuje na wartości. Te same wydarzenia widziane oczami Jareda Quinna, z perspektywy Mai wyglądają całkiem inaczej, a czytelnik chcąc nie chcąc musi zweryfikować swoją moralną ocenę obu bohaterów, którą wystawił po przeczytaniu pierwszego tomu.

Być może "Spektrum" fabularnie Was nie zaskoczy, ale lekturą na pewno nie będziecie zawiedzeni. Oczami Mai ujrzycie ten sam świat, a jednak inny, te same wydarzenia, a jednak inne. Bo będzie to spojrzenie z całkiem innej perspektywy, wzbogacone odczuciami androida, który krok po kroku uświadamia sobie swoje własne jestestwo, uczy się czuć, przeżywać i oceniać, uczy się myśleć i analizować przez pryzmat własnych doświadczeń, a nie z góry zaprogramowanych schematów. Brawa dla autorki powieści za bardzo intrygujące, ciekawe i wzruszające momenty, gdy w elektronicznych układach zaczyna pulsować człowieczeństwo.

Dzięki "Spektrum" seria Czarne Światła zyskała w moich oczach sporo. Zakończenie drugiego tomu skwitować mogę jednym niecierpliwie zadanym pytaniem: Kiedy tom trzeci, pani Martyno?

"Łzy Mai" przeczytałem prawie rok temu. Była to opowieść o futurystycznym świecie, w którym ludzie regularnie poddawali się cyborgizacji, a po ulicach prócz prawdziwych ludzi spacerowały androidy - roboty wzorowane na ludzkim wyglądzie. Fabuła toczyła się wokół pewnej substancji w kolorze indygo - reinforsyny - będącej odmianą narkotyku, a dla androidów stanowiącej szansę na odczuwanie ludzkich emocji. Gdy sprzedaż reinforsyny zostaje zakazana, w mieście wybucha bunt, a w fabryce reinforsyny dochodzi do krwawej jatki. Porucznik Jared Quinn zostaje poważnie ranny, a Maya (jego "osobisty" android policyjny) staje w kręgu podejrzanych o zdradę...

"Łzy Mai" to książka bardzo dobra i tylko kwestią czasu było to, gdy sięgnę po drugi tom. No i niedawno ten czas właśnie nastał. I tak sobie czytam pierwsze strony "Spektrum", i czytam, i czytam, i tak sobie myślę, że chyba skądś już tę historię znam. Otóż okazuje się, że "Spektrum" to nie kontynuacja "Łez Mai", lecz przedstawienie praktycznie tych samych wydarzeń, co w pierwszym tomie, lecz tym razem z perspektywy Mai, będącej tutaj pierwszoosobowym narratorem.

Odgrzewany kotlet? Znowu (ziewając) orać będziemy to samo pole? Nie, nic z tych rzeczy; "Spektrum" to doskonały przykład na to, że każda kontrowersyjna historia, której towarzyszą zbrodnia, zdrada, wina i moralne rozterki, zawsze ma przysłowiowe dwie strony medalu, drugie dno, w którym to, co wydawało się białe, nagle staje się czarne i na odwrót. "Spektrum" jest świetnie skonstruowanym uzupełnieniem "Łez Mai", pigmentem dodanym do pierwszego tomu, nadającym mu fabularnego kolorytu, przez co cała seria Czarne Światła sporo zyskuje na wartości. Te same wydarzenia widziane oczami Jareda Quinna, z perspektywy Mai wyglądają całkiem inaczej, a czytelnik chcąc nie chcąc musi zweryfikować swoją moralną ocenę obu bohaterów, którą wystawił po przeczytaniu pierwszego tomu.

Być może "Spektrum" fabularnie Was nie zaskoczy, ale lekturą na pewno nie będziecie zawiedzeni. Oczami Mai ujrzycie ten sam świat, a jednak inny, te same wydarzenia, a jednak inne. Bo będzie to spojrzenie z całkiem innej perspektywy, wzbogacone odczuciami androida, który krok po kroku uświadamia sobie swoje własne jestestwo, uczy się czuć, przeżywać i oceniać, uczy się myśleć i analizować przez pryzmat własnych doświadczeń, a nie z góry zaprogramowanych schematów. Brawa dla autorki powieści za bardzo intrygujące, ciekawe i wzruszające momenty, gdy w elektronicznych układach zaczyna pulsować człowieczeństwo.

Dzięki "Spektrum" seria Czarne Światła zyskała w moich oczach sporo. Zakończenie drugiego tomu skwitować mogę jednym niecierpliwie zadanym pytaniem: Kiedy tom trzeci, pani Martyno?

Książka prezentuje krytyczną analizę obecnego wpływu informacji na łańcuch podejmowanych decyzji. Wiśnicki pokazuje polityczny, militarny i społeczny kontekst manipulacji informacją. Polecam tę udaną publikację!

14/03/2020

Olkas

Dziecko z Auschwitz

"Dziecko z Auschwitz" porusza od pierwszych stron, ale nie tworzy alternatywnej historii dziejów. Autorka napisała wzruszającą historię pięknym językiem, która jednocześnie nie przekłamuje historii - nie sądziłam że to jest możliwe po wielu wpadkach w kategorii "fikcja obozowa". Polecam sceptykom (sama do nich należę).

14/03/2020

CherryLadyReads

Rozmowy z seryjnymi mordercami

Od dawna interesuję się tematyką kryminalną i zastanawiam się często, co decyduje o tym, że człowiek staje się bestią. Z jednej strony przeraża mnie potworność dokonanych przez morderców zbrodni, z drugiej strony jestem ogromnie ciekawa co nimi kierowało. Dlatego gdy zobaczyłam, że wydawnictwo Czarna Owca wydała książkę ?Rozmowy z seryjnymi mordercami?, nie mogłam przejść obok niej obojętnie! Dodam tylko, że jest to pierwsza książka z serii reportaży kryminalnych, które wydawnictwo ma w planach wydać. Więc dla wszystkich czytelników, interesujących się ludzką psychiką, jest to seria obowiązkowa.

Książka zawiera 8 sylwetek seryjnych morderców, w tym jedną kobietę. Niektóre ze spraw były mi już znane np. zabójstwo całej rodziny dokonane przez Ronalda Josepha ?Butcha? DeFeo Juniora, które stało się inspiracją do napisania książki ?Amitiville Horror? oraz licznych ekranizacji, czy sprawa Aileen Carol Wurnos, która również doczekała się ekranizacji w filmie pod tytułem ?Monster?. Najbardziej zagadkową sprawą dla mnie okazało się śledztwo w sprawie Douglasa Daniela Clarka. Jest ona o tyle ciekawa, że nie mamy pewności czy na karę śmierci został skazany właściwy człowiek. Owszem, często się zdarza, że przestępcy w rozmowach czy wywiadach zarzekają się, że są niewinni. Jednak w tej sprawie bardzo wiele dowodów wskazuje na to, że oskarżony nie mógł liczyć na sprawiedliwy proces. Dlaczego? Dowiecie się z tej publikacji.

Mimo, że tytuł książki wskazuje na wywiady z seryjnymi mordercami, tak naprawdę znajdziemy tutaj tylko cytaty z przeprowadzonych przez autora rozmów ze skazańcami. Więc jeśli ktoś nastawia się na zapis tych spotkań słowo w słowo, to się rozczaruje. To jest raczej przedstawienie sylwetek groźnych ludzi, poczynając od opisu ich dzieciństwa, poprzez poczynione zbrodnie, aż do procesów sądowych i osadzenia ich w więzieniach. Czy to jednak wpływa negatywnie na odbiór tej książki? W moim odczuciu nie. Nadal jest to publikacja mocna, budząca grozę tym większą, że czytamy o prawdziwych sprawach, o ludziach z krwi i kości, którzy mogą znajdować się wśród nas. Autor próbuje znaleźć zależności, które miały wpływ na zachowanie opisywanych bestii. Znajdziemy tutaj również rozważania na temat wpływu zespołu Jacobsa, na rozwijanie się patologicznych zachowań. Z przytoczonych w tej publikacji portretów morderców wynika, że każdy z nich miał trudne dzieciństwo pełne przemocy fizycznej i psychicznej, braku opieki, empatii i wsparcia ze strony kochających opiekunów.

?Rozmowy z seryjnymi mordercami? to mocna pozycja. Zawiera w sobie przerażające i brutalne opisy zbrodni dokonywanych przez bezwzględnych ludzi, którzy nie czują wyrzutów sumienia. Wielu z nich nie żałuje swoich czynów i deklaruje, że jeśli wyszliby z więzienia zabijaliby nadal. Czytając tę książkę dowiemy się również, jakie błędy popełniał wymiar sprawiedliwości, ułatwiając mordercom czynienie zła. Jest to lektura dla osób o mocnych nerwach i ciekawych co dzieje się w psychice psychopatów.

Płukanka ta zawiera ocet malinowy. Pięknie pachnie tymi owocami. Ma ona za zadanie domykać łuski włosów. Łatwa w stosowaniu, dobrze się spłukuje i jest bardzo wydajna. Włosy po jej zastosowaniu są nawilżone, gładkie, lśniące i odżywione. No i cudownie pachną malinami.

Spray ma on na celu domykać łuski włosów. Mieści się w praktycznej butelce z wygodnym rozpylaczem. Fajnie, bo nie trzeba go spłukiwać. Łatwo się go aplikuje na włosy i jest bardzo wydajny. A pachnie obłędnie, jak w sadzie pełnym malin. Włosy po jego użyciu są gładkie i bardziej lśniące, a dodatkowo pachną malinami. Polecam.

Spray ma on na celu domykać łuski włosów. Mieści się w praktycznej butelce z wygodnym rozpylaczem. Fajnie, bo nie trzeba go spłukiwać. Łatwo się go aplikuje na włosy i jest bardzo wydajny. A pachnie obłędnie, jak w sadzie pełnym malin. Włosy po jego użyciu są gładkie i bardziej lśniące, a dodatkowo pachną malinami. Polecam.

Przyznaję - obawiałam się, że będzie czuć ocet, ale na szczęście niepotrzebnie. Płukanka pachnie niczym sok jabłkowy. Jest płynna, łatwo się rozprowadza. Jednak należy pamiętać, aby zmyć ją porządnie. Gdyż inaczej nie osiągniemy zamierzonego efektu. Ponadto jest bardzo wydajna. Włosy po jej użyciu są błyszczące, gładkie, zdecydowanie mniej się przetłuszczają.

Spray do włosów z octem jabłkowym to moje odkrycie w ostatnim miesiącu. Jego zadaniem jest zamknięcie łusek włosów. Ma on bardzo poręczną butelkę z rozpylaczem, który zamienia płynną postać płukanki w lekką mgiełkę. Nadaje włosom zapach soczystych jabłek. Nie wymaga spłukiwania, a sama aplikacja jest dziecinnie prosta. Ponadto jest niesamowicie wydajny. Włosy po jego użyciu są lśniące, gładkie i zdecydowanie mniej się przetłuszczają Polecam.

14/03/2020

Patrycja

Tron prawdy Duet. Tom 2

?Tron prawdy?, to opowieść o uczuciu, które zrodziło się z kłamstw i niedomówień. Teraz jednak słodka iluzja zaczyna pękać i prawda wreszcie wyjdzie na jaw. Tylko czy bohaterowie poradzą sobie z konsekwencjami? Penn musi wreszcie wyznać Elle, kim jest i błagać by wybaczyła mu jego intrygi. Autorka znowu robi sporo zamieszania wokół tej tajemnicy. Zwleka z ujawnieniem prawdy i stara się maksymalnie budować napięcie? szkoda tylko, że tajemnica Penna od początku była boleśnie oczywista. Nie tyle nie mogłam się doczekać, poznania jego prawdy, co miałam już dość ukrywania czegoś, co było tak łatwe do przewidzenia. Naprawdę ciekawy okazał się nie tyle wątek samej tajemnicy, co motywów bohatera i jego przeszłości. Okazuje się, że autorka miała niebanalny pomysł, a historia Penna totalnie chwyta za serducho. Sam bohater również zyskał w moich oczach. Z totalnego dupka i manipulanta, zmienia się w skrzywdzonego przez system chłopaka, który musi pokutować za czyjeś winy. Szkoda tylko, że autorka nie pociągnęła bardziej tego wątku, że nie doprowadziła go do końca, tylko pozostawiła w zawieszeniu, wraz z uczuciem niedosytu. Romantyczne dusze, będą jednak zachwycone, bardzo dokładnym rozpisaniem wątku miłosnego. W przeciwieństwie do drapieżnej i namiętnej jedynki, drugi tom okazał się słodki, czuły i pełen szczerych wyznań. Chwilami bywało nieco przesadnie melodramatycznie, ale jeśli lubicie intensywne emocje, będziecie w siódmym niebie. Część wątków mnie usatysfakcjonowała, część rozczarowała, ale nie żałuję czasu spędzonego z lekturą. Jedno jest pewne, seria ?Duet? nie jest przeznaczona do tego by czytać ją solo. Dlatego jeśli poznaliście ?Koronę kłamstw?, po ?Tron prawdy? musicie sięgnąć obowiązkowo.

14/03/2020

pati_o_ksiazkach

Pani władza

Iść po trupach do celu? to przysłowie przyszło mi się na myśl po przeczytaniu erotyku ?Pani Władza? Ady Nowak wydawnictwa Lipstick Books. Choć może zamiast ?po trupach? powinno być ?przez łóżko??
Do przeczytania ?Pani Władzy? skłonił mnie ciekawy opis oraz intrygująca okładka. Nawiązanie do sztuki shibari z pewnością budzi zainteresowanie, gdyż nie jest to raczej popularny wątek, nawet w książkach erotycznych.
?Pani Władza? jest napisana przystępnym językiem, dzięki czemu łatwo i szybko się ją czyta. Podziwiam również wiedzę autorki na temat shibari, czyli japońskiej, erottycznej sztuki wiązania.
Choć na początku książka przypomina historię z 50 twarzy Greya to ostatecznie zdecydowanie nią nie jest.
Główna bohaterka, Klara, jak i cała ta historia, nie zyskały mojej sympatii. Zachowanie i decyzję, które Klara podejmuje są moim zdaniem nie do zaakceptowania. Grzeczna dziewczyna, można powiedzieć taka szara myszka, strasznie szybko przemienia się w arogancką, bezwzględną, rządną władzy kobietę, gotową zrobić wszystko dla pieniędzy i pozycji. Decyduje się z własnej woli podjąć pracę, w której od początku wie na co się pisze. Zdaje sobie sprawę z tego, że asystentki Jana Korna prawdopodobnie z nim sypiały i że ją czeka to samo.
?Aneta? Poleć mnie temu znajomemu, niech mnie wciągnie na listę kandydatek. Nie przeszkadza mi, że musiałabym z kimś sypiać. Ja muszę, po prostu muszę, utrzymać się w tym mieście. Nie mogę wrócić do Rucianego z podkulonym ogonem. Za wszelką cenę chcę tu zostać.?
Od pierwszego dnia pracy nawiązuje się między bohaterami intymna relacja, która Klarze nie sprawia większych problemów. Nie przeszkadza jej również to jak Korn ją traktuje i nawet po wydarzeniach, przez które czuje się przez niego upokorzona, i tak nie zdecydowała się na zakończenie tego "układu". Co więcej, później godzi się na intymne zbliżenia nie tylko z nim...
Mam wrażenie, że jest to historia sprzedającej się dziewczyny i mężczyzny, który bardziej niż kobietami, fascynuje się linami? Niemniej jednak, polecam przeczytać i wyrobić sobie własne zdanie o bohaterach i książce ;)

14/03/2020

Izabela W

Ciemność zła

Kacper Zborowski po powrocie do rodzinnego Jarocina zostaje uwikłany w morderstwo, którego nie popełnił. Wprawdzie sąd oczyścił go z zarzutów, ale to wcale nie oznacza, że w jego życiu w końcu zapanuje spokój. Wydarzenia z przeszłości nie dają o sobie zapomnieć, a Kacper zaczyna na własną rękę prowadzić śledztwo, próbując zdemaskować brudne sprawki burmistrza miasta i zrozumieć, jaką rolę w tym układzie odegrał przed laty jego ojciec. Rozdarty między spokojem i bezpieczeństwem bliskich, a chęcią odkrycia prawdy i szukaniem sprawiedliwości, czuje, że pogrąża się w narastającym wokół niego mroku...

"Obiektywizm jest rzeczą względną. Szukamy prawdy, ale takiej, jaką chcielibyśmy znać. Dlatego, kiedy dostajemy ją na tacy, weryfikujemy ją w taki sposób, aby wyglądała tak, jak oczekiwaliśmy."

"Ciemność zła" jest trzecim tomem cyklu Jarocin. Polecam Wam, abyście najpierw sięgnęli po dwa wcześniejsze, inaczej możecie czuć lekką dezorientację w fabule. Seria stanowi połączenie różnych rzeczywistych historii z kilku miast oraz wyobraźni autora.

Postaci, jakich znajdziemy na kartach książki bez wątpienia są niejednoznaczni, ale zdecydowanie wypadają naturalnie. Odczuwamy ich ból i strach, to co przeżywają. Uwagę przykuwa rozchwianie emocjonalne głównego bohatera. Może przez to irytować, ale z drugiej strony pokazuje, że każdy jest tylko człowiekiem i posiada swoje obawy, lęki i problemy.

"Otula mnie zło, nienawiść, a ja zamiast wyrzucić je z siebie jak najszybciej, pielęgnuję je.
- Idzie nocka, ciemność zła? - szeptałem, uświadamiając sobie, że ta ciemność zła kroczy za mną jak cień."

Interesujące wypadło ukazanie jak wyglądają kuluary władzy w Polsce (w tym szara strefa). Autor przedstawia piramidę powiązań i zależności jaka istnieje pomiędzy organami władzy. Panujący lokalny polityk i burmistrz miasta, to tak naprawdę przestępca, któremu nie zależy na dobru dzieci z sierocińca. Ich kosztem realizuje swoje cele. Za liczne machlojki nie ponosi żadnej kary.

"W polityce jest jak w szachach. Ważne, żebyś był dobrym strategiem, a jeśli nim jesteś, świat leży u twoich stóp. Bądź lepszy każdego dnia, a jeśli ktoś jest lepszy od ciebie, podważ jego wiarygodność."

Autor kreśli intrygę kryminalną w sposób, który ciekawi, wciąga w wir wydarzeń, nie pozostawiając cienia nudy. Wszystko przestawia dosadnie, a czytelnik ma wrażenie realności. Dawid Waszak trzyma nas w nieustannym napięciu i czającym się zagrożeniu. Czytelnik wie, że coś się wydarzy, ale ostatecznie i tak jest zaskoczony rozwojem wypadków.

"Ciemność zła" to intrygujący kryminał, który zabierze Was na szczeble władzy. Poznacie co to intrygi, zastraszenie, dziwne zbiegi okoliczności, pościgi, morderstwa i wiele innych szokujących zdarzeń. Czy Kacper będzie próbował odkryć prawdę kosztem narażenia życia swojej rodziny? Sprawdźcie jaki finał będzie miała ta historia. I przede wszystkim, gdzie czai się zło...

14/03/2020

zaczytanalala

Dziewczyny znikąd

Zdecydowanie jedna z lepszych książek, jakie dane mi było ostatnio przeczytać. Głęboko poruszająca historia młodych dziewcząt, które muszą walczyć o to, co powinno im się należeć ? szacunek i możliwość wyrażania siebie bez lęku o osądzanie przez innych. Niejednokrotnie podczas tej lektury miałam łzy w oczach myśląc o tym, jak częste odniesienie w życiu codziennym ma historia tych dziewcząt. Nie jest to kolejna mdła historia miłosna młodej dziewczyny czy opis buntowniczych nastolatek przemieniających się w kobiety. To głęboko poruszająca prawda, o której nie mówi się wiele, a wręcz stara się ją ukrywać jako tę niewygodną część ludzkich zachowań. Ludzie, jako gwałt postrzegają jedynie brutalną napaść na tle seksualnym, ale ta książka pokazuje, że ma ona też zupełnie inne oblicza. To przykre, że nikt nie zwraca większej uwagi na ten problem.

Sądzę, że jest to książka, która wiele zmieni w ludzkiej świadomości. Autorka opisując brutalną prawdę zmusza nas do zastanowienia się nad tym, jak sami zachowalibyśmy się w podobnej sytuacji. Po czyjej stronie sami byśmy stanęli? Cieszę się, że autorka podjęła się poruszenia tak trudnego tematu, jaki stanowi kultura gwałtu wśród nastolatków i ukazała, jak wygodne dla wszystkich jest przymykanie oczu. Mam także nadzieję, że ta historia przeczytana przez nastolatki pozwoli im zyskać więcej wiary w siebie i zawalczyć o własne życie.

Lech Walesa chcial uczynic z Polski druga Japonie. Po lekturze tej książki mysle, ze to nie najlepszy pomysl. Czytajac na przemian smialem się i przecierałem ze zdumienia oczy. Czytajcie do końca!

14/03/2020

Magia_ksiazek

Dom soli i łez

"Dom soli i łez" to bardzo niezwykła i na pierwszy rzut oka niepozorna książka. Pełna tajemnic, magii, ale również koszmarów. Ta historia najbardziej zachwyciła mnie postacią głównej bohaterki. Jest to silna dziewczyna, która stara się myśleć racjonalnie. Nie było momentu, w którym mogłabym pomyśleć, że autorka słabo wykreowała bohaterkę, jak i pozostałe postacie, więc za to ogromny plus.
Książka urzekła mnie także fragmentami rodem z thrillera. Jedna z sióstr widzi swoje zmarłe rodzeństwo. Przedstawia je w swoim szkicowniku, a rysunki są naprawdę przerażające. Problem polega na tym, że dziewczynka jest za mała, aby mogła pamiętać swoje zmarłe rodzeństwo... W pewnym momencie zaczynają nawiedzać także główną bohaterkę.
Historia trzyma w napięciu aż do ostatnich stron, a na dodatek w pewnym momencie tracimy orientacje i tak jak główna bohaterka nie wiemy co jest prawdą, a co nie. Każdemu gorąco polecam tę książkę, bo jest zdecydowanie warta uwagi!

14/03/2020

ruda recenzuje

Zaistnienia

Ciężko powiedzieć, o czym tak naprawdę są ?Zaistnienia?. To relacja z podróży, ale zupełnie inna, niż te, które możemy obserwować w internecie, czy śledzić w wypowiedziach znanych podróżników. Piotr Strzeżysz podróżuje bowiem po swojemu, mniej medialnie, a bardziej osobiście. Ciesząc się z najmniejszych rzeczy i szanując to, co spotyka po drodze.
Autor książki przemieszcza się na rowerze. Taki sposób pokonywania drogi jest w mojej ocenie niezwykły. Tak prosty, a przy tym wymagający. Tak bliski natury i przez to piękny, a jednak momentami trudny i niebezpieczny. Czytając kolejne rozdziały zastanawiałam się, czy ja też mogłabym poznawać świat na dwóch kółkach. Bo ja również chciałabym pojechać dalej i zobaczyć więcej. Ale chyba nie. Choć zatęskniłam za tymi godzinami na rowerze, które spędzałam, jako nastolatka- za zbyt mocną opalenizną, wylanym potem i zmęczeniem nogach, a przy tym cudownym uczuciem wolności i swobody.
Właśnie takie emocje czułam podczas czytania. W tej książce nie znajdziecie bowiem szczegółowych opisów każdego dnia podróży, liczby przejechanych kilometrów, listy wydatków. To raczej zbiór wspomnień, osób spotkanych na drodze, urywki z minionych dni. To świadectwo kontaktu z przyrodą i człowiekiem. Coś, o wartości czego często zapominamy.
Strzeżysz chętnie dzieli się refleksją, mądrym słowem, fragmentami upływającego czasu. Na kartach swojej książki zatrzymuje chwile i momenty. Być może takie, o zatrzymaniu których my byśmy w takiej podróży nie pomyśleli. Ale on zdaje się cieszyć małymi rzeczami, rozkoszować trudem i zmęczeniem, realizować własne pasje. W takim podróżowaniu autor odnajduje spełnienie. Zamienia stabilne życie na swoje dwa kółka. Dokarmia bezpańskie psy, nocuje w wilgotnym namiocie, doznaje przyjemnych chwil z miejscowymi, ale cieszy się też samotnością.
?Zaistnienia? to opowieść o małym człowieku w wielkim świecie. Subtelna, dojrzała, piękna. Chciałbym móc, tak jak Strzeżysz, porozmawiać z Indianami, zobaczyć z bliska uchatki, znaleźć schronienie na posterunku policji. Doświadczyć rzeczy, których nie zapewniają podróże all inclusive czy nawet urlopy realizowane samodzielnie, ale wygodnie. Ja korzystam z samolotu i samochodu, nie zapuszczam się dalej, może zwiedzam tylko na pół gwizdka. On wykorzystuje wszystko maksymalnie. I tego mu zazdroszczę.

14/03/2020

czytanie naszym życiem

Elżbieta II. Portret królowej

Czy zaliczacie się do licznego grona miłośników monarchii brytyjskiej i z wypiekami na twarzy śledzicie losy jej członków? Nawet jeśli nie, naprawdę warto zapoznać się z biografią najważniejszej kobiety w Wielkiej Brytanii, która nosi koronę już sześćdziesiąt osiem lat! Tym samym jest najdłużej panującym monarchą Wielkiej Brytanii. Jednak stanowisko, bez względu na jego znaczenie, nie zwalnia z bycia człowiekiem - przede wszystkim człowiekiem...



Szczerze przyznaję, że monarchią brytyjską zainteresowałam się bliżej dzięki produkcji Netflixa "The Crown", którą nawiasem mówiąc gorąco polecam! Z miejsca zaczęłam więcej czytać o dynastii Windsorów i złapałam się na obserwowaniu losów rodziny królewskiej. Dlatego nie mogłam przejść obojętnie obok książki od wydawnictwa Zysk i S-ka, która w całości jest poświęcona Elżbiecie II.



Gdy oglądamy jakiekolwiek uroczystości, w których bierze udział Elżbieta II, odnosimy wrażenie, że królowa musi być najszczęśliwszą kobietą na świecie. Jej obowiązkiem jest tylko pięknie wyglądać, pachnieć i wygłosić parę mądrych słów, niekoniecznie kleconych na bieżąco z głowy, ale skrupulatnie przygotowanych wcześniej przez specjalistów. Wszystko po to, aby Elżbieta wypadła jak najlepiej w oczach społeczeństwa. Jeśli jednak zdecydujecie się przeczytać książkę Paoli Calvetti, szybko zmienicie zdanie...



Okazuje się, że Elżbieta ma za sobą bardzo długą drogę, która nie była usłana różami. Ciągle pojawiały się kolejne przeszkody w drodze do celu, kłopoty piętrzyły się w tych najtrudniejszych momentach, a Elżbieta niejednokrotnie musiała wykazać się odwagą, mądrością czy cierpliwością. Naprawdę warto sięgnąć po publikację Calvetti, aby ujrzeć królową w innym świetle. Przy okazji poznacie innych członków rodziny królewskiej, którzy (tego jestem pewna) wzbudzą Waszą ciekawość. Tak naprawdę książka Calvetti jest tylko wstępem, pretekstem do poszukiwania kolejnych informacji - nie tylko o monarchii, lecz także o epoce, o polityce i o historii. Zawsze mówiłam i powtórzę to raz jeszcze: książka zostanie w Waszej pamięci na dłużej niż notatka biograficzna z wikipedii. Jestem pewna, że styl Calvetti wciągnie Was bez reszty!



W książce, oprócz całej masy ciekawostek, znajdziecie czarno-białe zdjęcia, bibliografię (dla szczególnie zainteresowanych tematyką) czy przytoczone fragmenty wypowiedzi monarchów. Książka kończy się na dniu 14 stycznia 2018 roku, więc mamy praktycznie całościowy przekrój życia Elżbiety. Jeszcze raz gorąco zachęcam do czytania, a później do obejrzenia "The Crown". :)

,,Seryjne zabójczynie. Najsławniejsze morderczynie w dziejach? to niezwykle interesujące studium biograficzno-psychologiczne poświęcone kobietom, które zaczęły zabijać. Choć dzieliło je wszystko, począwszy od czasu, w którym żyły, po cechy osobowości, czy środowisko, to jednak łączy je jedno: nienawiść społeczeństwa i ostracyzm z powodu czynów, które dokonały. Autorka książki skupia uwagę czytelnika nie tylko na zbrodniach, ale przede wszystkim stara się jak najwierniej odtworzyć tło społeczno-psychologiczne towarzyszące ich sprawom. Dzięki bogatej dokumentacji źródłowej, podanej w przypisach można sięgnąć po więcej informacji dotyczących zabójczyń i dowiedzieć się więcej nie tylko o nich i ich czynach, ale przede wszystkim o reakcjach ówczesnego społeczeństwa.
Moim zdaniem Tori Tefler udało się doskonale ukazać to w jak różny sposób są postrzegane kobiety, które mordowały oraz jak bardzo ich płeć mogła decydować o odbiorze i ocenie ich czynów. Autorka podkreśla bowiem, że właśnie kwestia płci była i wciąż jest główną dominantą tego, w jaki sposób są rozpatrywane przestępstwa popełniane przez kobiety. Okazuje się bowiem, że nie tylko osoby postronne, ale również niektórzy badacze i kryminolodzy rozpatrują zbrodnie popełnione przez kobiety w bardzo stereotypowy sposób.

14/03/2020

czytanie.na.platanie

Zgasić Słońce Szpony Smoka

Rok 1905. Japonia wspierana przez pradawne istoty zagraża Europie zagarniając stopniowo kolejne państwa. Armada okrętów wojennych wyrusza z Rosji na misję mającą odmienić losy świata i wielkiej wojny. Pod osłoną chmur zmierzają w kierunku Tokio, by wraz ze zjednoczoną flotą uderzyć na miasto i jego najświętsze miejsca.

Jednak wszystko idzie nie tak. Japończycy mają wsparcie sił, o których się koalicjantom nie śniło. Wydają się spodziewać ataku, a istoty, których miało nie być, atakują z pełną mocą.

Młody kadet, Andrzej Horodyński znajduje się w środku tego koszmaru i jeszcze nie wie jak wiele będzie zależeć właśnie od niego. Chłopak nie prosił się o służbę pod godłem okupanta, stara się jednak być najlepszym w tym co robi, stara się przeżyć.

Młody Horodyński ratując się ze zniszczonego pancernika ląduje w samym sercu piekła spalonego przez pożary i pełnego wrogich jednostek. Trafia do niewoli, gdzie zazna nieludzkich warunków i tortur. Niespodziewanie pojawia się tajemniczy emisariusz, Józef Piłsudski, który roztacza przed młodym człowiekiem swój śmiały plan odrodzenia państwa polskiego. Co z tym wspólnego ma jego pobyt w Japonii i jaką rolę ma w nim odegrać Andrzej Horodyński?

?Zgasić słońce?, to książka, którą przypisałabym do literatury batalistycznej, ze względu na sugestywny opis olbrzymiej bitwy powietrznej i trudów życia obozowego, ale ze znaczącym elementem fantastyki. Jest to również niewątpliwie powieść patriotyczna. O zagubieniu własnej tożsamości, poszukiwaniu przynależności, lojalności, trudnych wyborach, ale i bezwzględności i nieodwołalności ich konsekwencji.

To moje pierwsze zetknięcie z twórczością autora, ale całkiem udane. Mimo poruszanej, dość ciężkiej tematyki, książkę czyta się lekko, a główny bohater, ze swymi rozterkami bez wątpienia podnosi pozytywny jej odbiór.

14/03/2020

i_love_ksiazka

Królestwo Mostu - mobi, epub

Lara od dzieciństwa szkolona jest na szpiega. Jako jedna z córek króla ma szanse poznać sekrety wroga -dotyczące Mostu- i przekazać je w ręce ojca. Tą szansą jest ślub - ślub z kimś kogo uważa za potwora. Czy jednak to prawda? Czy zdoła wykonać misję? A może jednak zmieni zdanie? Książka jest lekką i przyjemną lekturą, którą wyćwiczony czytacz może połknąć w jeden dzień. Nie brakuje w niej humoru, intryg i nieoczekiwanej miłości, która cementuje wszystko.

14/03/2020

i_love_ksiazka

Królestwo Mostu Tom 1

Lara od dzieciństwa szkolona jest na szpiega. Jako jedna z córek króla ma szanse poznać sekrety wroga -dotyczące Mostu- i przekazać je w ręce ojca. Tą szansą jest ślub - ślub z kimś kogo uważa za potwora. Czy jednak to prawda? Czy zdoła wykonać misję? A może jednak zmieni zdanie? Książka jest lekką i przyjemną lekturą, którą wyćwiczony czytacz może połknąć w jeden dzień. Nie brakuje w niej humoru, intryg i nieoczekiwanej miłości, która cementuje wszystko.

14/03/2020

Bookendorfina

Dopóki śmierć nas nie rozłączy

"Większość z nas jest nieprzewidywalna jak stara, zawilgocona laska dynamitu - nigdy nie można być całkowicie przekonanym, kiedy postanowi ona wystrzelić..."

Mówią, aby nie oceniać książki po okładce. I faktycznie w przypadku tego tytułu powiedzenie sprawdza się. Toporna okładka nie skłania do sięgnięcia, ale zawartość porywająco wciąga, świetnie się bawiłam. Fantastyczny pomysł na fabułę, był już wielokrotnie wykorzystany, ale ujęto go z perspektywy wnoszącej powiew świeżości.

Studium patologicznego małżeństwa, w którym mroczne emocje wiodą prym, a wypaczona zależność partnerów sięga najwyższych lotów. W to zgrabnie wpleciono wątek kryminalny, nasycony mnogością akcji, zaskakującymi incydentami, nietuzinkowymi portretami bohaterów. Wszystko dzieje się w dynamicznych rytmach, nie chce się odrywać od stron książki, kolejne rozdziały niecierpliwie chwytają we władanie. Większość książki zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie, cieszyłam się, że intryga jest tak trudna do rozszyfrowania, wciągnęło mnie stopniowe odkrywanie kart, a prawda okazywała się coraz bardziej pokręcona. Ogromny plus za takie podejście do kompozycji klimatu thrillera i detektywistycznych zagadek. Zachwyt zmniejszył się pod koniec opowieści, kiedy pewne rozwiązania dawało się już wyczuć i trafnie odgadnąć, co umniejszyło radość z przygody czytelniczej, ale nie można odmówić Joann Chaney kreatywności i śmiałości w plątaniu scenariusza zdarzeń. Warto podkreślić, całość jest logicznie spasowana, motywy wzajemnie uzupełniają się, dostajemy wyjaśnienia i tajemniczy dreszczyk niepewności w finalnej odsłonie.

Przyglądamy się rozpadowi małżeństwa, otoczce morderstw, mrocznej odsłonie ludzkiej duszy. Podobało mi się, że zarówno męski, jak i żeński pierwiastek, nie został oszczędzony. Wspaniale zmieniają się opinie wobec postaci, przypisany role mają tendencję do odwracania się do góry nogami. Bardzo cieszą nieoczywiste zabawy z czytelnikiem, który nie jest niczego pewien, ani tego, co dzieje się w opowieści, ani tego, czy może zaufać wysuwanym przypuszczeniom i interpretacjom. Rozpoczynamy od pieszej wędrówki górskiej i tragicznego wypadku na szlaku, później wchodzimy w myśli postaci, zaglądamy w przeszłość odległą o ponad trzydzieści lat i śledzimy gotującą się od wydarzeń teraźniejszość. Nieustannie zastanawiamy się, czy śmierć kobiety była nieszczęśliwym przypadkiem, czy też wywołana została celowym działaniem. Zaciska się pętla brutalnych epizodów, zaborczych działań, szokujących potrzeb.

Warto uwzględnić książkę w planach czytelniczych, kolejna po "To, o czym nie wiesz" przygoda zaprezentowana przez Joann Chaney, która wywarła na mnie intrygujące wrażenie, a drobne zastrzeżenia nie umniejszyły znacząco ogólnego pozytywnego odbioru. Nadmienię jeszcze, że sporo nawiązań do osób i sytuacji

14/03/2020

Bookendorfina

Psychoza

"Czasami sobie myślę, że chyba każdego z nas chwilami ogarnia szaleństwo."

Wchodzenie w mega mocne i mroczne klimaty, poddawanie się strachowi podszytemu niewiadomą i niepewnością, rozkładanie na czynniki pierwsze ludzkich skaz psychicznych, zawsze mnie przyciągało. Jest coś w różnych ciemnościach osobowości ludzi, co sprawia, że chce się je analizować i interpretować. Dopiero, kiedy sięga się po klasykę literatury grozy wyraźnie widać, jak wiele zawdzięcza jej popularna rozrywka, jak jej przesłania przeniosły się do innych książek, kolejnych odsłon filmów, czy wielorakich gier komputerowych. "Psychoza" napisana sześćdziesiąt lat temu wciąż potrafi wywołać dreszcz emocji, nie tylko dostarczyć świetnej zabawy, ale i skłonić do przemyśleń.

Podobało mi się podkręcanie atmosfery, konfrontowanie czytelnika z brutalnością zbrodni, uświadamianie, jak niewiele dzieli nas od przekroczenia granicy zła, i to że nigdy nie znamy w pełni drugiej osoby, oraz fakt, że nikt z nas nie jest w pełni normalny, każdy nosi w sobie jakieś zaburzenie. Ciekawy szkic studium psychologicznej złożoności człowieka. Zastanawiamy się, czy drzemie w nim więcej zła, czy więcej dobra, a może oba, choć się zwalczają, to jednak nie potrafią bez siebie żyć? Co warunkuje zdrowie psychiczne, co skłania ludzi do przemocy, jak bronić się przed złymi podszeptami? Kilka razy oglądałam znany film Alfreda Hitchcocka, zatem wiedziałam czego spodziewać się sięgając po książkę, znałam przebieg zdarzeń, mocne uderzenia, ale i tak z wielką przyjemnością odtwarzałam je w wyobraźni z książką w ręce.

Ustronnie usytuowany hotel, pozornie normalny, sprawiający osobliwe wrażenie właściciel, ciążąca mrocznością matka i młoda dziewczyna, która zdecydowała się na niebezpieczny krok. Mary będąc drapieżnikiem walczącym o zmianę losu na lepsze nie zdaje sobie sprawy, że za chwilę sama stanie się ofiarą splotów okoliczności i podsycanych szaleństwem obsesji. Robert Bloch umiejętnie żongluje postaciami, stawia je w sytuacjach bez wyjścia, z jednej strony sprawia, że czytelnik obdarza je zaufaniem, ale z drugiej nie pozwala na mocne przywiązanie się do nich. Detektywistyczna zagadka zmienia oblicza, przechodzi metamorfozy, podobnie jej uczestnicy wystawieni na ekstremalne niebezpieczeństwo. Sympatycznie spędziłam czas z opowieścią, atrakcyjnie wniknęłam w źródła mrocznych powieści psychologicznych, złowrogą mgłę ludzkich ułomności. Lekki styl narracji i sprężysty krok akcji to kolejne atuty powieści.

14/03/2020

Gosia - Pachnące Inspiracje

Polluks. Bezlitosna siła Tom 2

On i ona , dwa światy. Raz się przyciągają, a raz odpychają. Kiedyś ich życie było piekłem, teraz odnaleźli siebie.
Martyna od trzech lat kocha się w Polluksie. On zdaje się, dziewczyny nie zauważać, ale to tylko pozory. Boi się związku. Po tym co przeszedł nie wie, czy będzie umiał stworzyć relację z kobietą. Czy tych dwoje ma szansę na miłość?
Książkę czyta się łatwo i szybko. Nie ma jakiś większych zawirowań. A nawet można przewidzieć zakończenie. Przyjemna lektura do poduszki.

Od razu polubiłam Teklę Berg. Podziwiałam jej umiejętność pracy pod presją, podejmowanie odważnych i ryzykownych decyzji na SOR-ze, kontrowersyjne metody leczenia. Idealny obraz lekarki burzy narkotykowy nałóg. Ta intrygująca kobieta skrywa tajemnice: fotograficzną pamięć ? chaotyczne obrazy atakujące jej myśli, powodujące cierpienia są porządkowane? przez narkotykowe bomby; ukochany brat, który zaginął. Lekarka zaczyna nadużywać amfetaminy.
Sieć powiązań tworzą liczni bohaterowie. Na uwagę zasługują pozostali bohaterowie. Dyrektorka szpitala to inteligentna manipulatorka, trudno nadążyć za jej zwrotami myślowymi. Doświadczony chirurg Tariq z czasem punktuje. Simon ma miękki charakter, ale to szczwany lis. Wor Wiktor Umarow to twardy mężczyzna o słabych punktach. Irytował mnie jego agresywny syn, a przebiegła córka imponowała. Z miejsca polubiłam antyterrorystę Marcusa, lecz nie młodego lekarz i szefa Tekli. H?kan od początku mi się nie podobał.
Opisy wydarzeń z SOR-u są bardzo realistyczne i autentyczne, choć pierwsze scena wydała mi się troszkę niewiarygodna. Lekarka zajmuje się jednocześnie dwoma przypadkami zagrożenia życia, radzi sobie z wielkim agresywnym mężczyzną, pilnuje ją dwóch gangsterów, a całości dopełnia akcja antyterrorystów. Szpital staje się areną zamachu, walk gangów, politycznych intryg. Autor jest lekarzem, dlatego opis dotyczące medycyny są wiarygodne.
Christian Unge pokazał uzależnienie od narkotyków i konsekwencje tego, przedstawił strukturę gangu narkotykowego, narkotyczny łańcuch powiązań, porachunki gangsterów oraz rozgrywki z nimi, rozgrywki między szpitalami. Połączył różne wątki, aby napięcie stale rosło, a całość była interesująca, wciągająca i zaskakująca. Rosyjska przestępczość zorganizowana, wojna narkotykowa, działalność gangów, skorumpowana policja, przepracowani lekarze, środowisko szpitalne to wszystko spaja postać charyzmatycznej bohaterki z tajemnicami. Dynamiczna, wielowątkowa akcja nie pozwala na nudę, jest może nieco chaotyczna i przez to zmusza do uważnego czytania. Z czasem trzy główne wątki przeplatają się w warkocz przetykany wstążką Teklą Berg. Książkę czyta się dobrze i szybko, a emocji nie brakuje.
?Przejdź przez wodę, krocz przez ogień? to dobry kryminał z tajemniczą i hipnotyzującą bohaterką, ujawniający prawdę o różnych środowiskach społecznych w Sztokholmie, w którym mnóstwo się dzieje. Tak wiele, jak na SOR-ze.

13/03/2020

www.davenotes.pl

10.00 pkt.

Tam

Natasza Goerke- Tam (recenzja) 25 kwietnia 2015 roku w dystrykcie Lamjung (77km od Katmandu) doszło do trzęsienia ziemi o sile przekraczającej 7,8 stopni w skali Richtera. Katastrofa zabrała za sobą ogromnie żniwo. Niemal dziewięć tysięcy ludzi straciło życie, a rannych zostało nieco ponad 23 tysiące osób. W jednej chwili tysiące Nepalczyków zostało pozbawione dachu nad głową. Od mojego wyjazdu dużo się zmieniło, ale jednak nie wszystko. Było bardzo ciężko, ale rodzina żyje. Zawalił się dom brata, ale ocalała szafa. Kuzynka od strony matki zmarła w maju, dwunastego, na stole operacyjnym, ale operacja się udała, tylko jak mieli ją zszywać, to znowu zatrzęsła się ziemia. Ziemia, trzęsąc się, wchłonęła też górskie strumyki, więc wyschły pola ryżowe, ale niedługo monsun. Ziemia trzęsie się cały czas, ale już nie tak bardzo. Pomoc do potrzebujących nie dociera, ale może kiedyś dotrze. Indie wprowadziły blokadę na benzynę, ale kupić ją można na czarno. Ludzie trochę marzną, bo na gaz też jest blokada, ale jakoś sobie radzą, paląc drewnem. Leków brakuje, ale zdrowie na szczęście dopisuje. Prąd bywa rzadko, ale rząd od marca obiecuje poprawę. Studenci trochę się buntują, ale demonstracje raczej nie blokują ulic. Praca idzie dobrze, tylko nie bardzo jest kogo wozić. Gdy autorka w latach 80 pierwszy raz wybrała się do południowo- azjatyckiego państwa, była zachwycona krajobrazem, oraz panującym klimatem, do czasu, aż nadszedł rozkwit technologiczny. Klimat się znacznie zmienił. Charakteryzujące dla nepalskich dróg wycia psów, teraz zagłuszała muzyka z przenośnego głośnika, a dzieci, które dotąd pluskały się w rzekach zdają się być odcięte od starszych rówieśników. Natasza Goerke określa Nepal jako zmysłowy, intymny i nieustannie się zmieniający. Dobrze napisany kontrast przez autorkę daje nam perfekcyjny wzgląd na to jak postęp technologiczny był nagły i jak nieoczekiwane zmiany wprowadził. Pozycja pokazuje jak ważna jest dla nas relacja z drugim człowiekiem. Podkreśla również wartość rzeczy tych najmniejszych, takich jak obecność drugiego człowieka, czy przyroda, która nas otacza. Warto też wspomnieć o dobrym przedstawieniu majestatyczności natury i krajobrazu miejskiego. Matką okrucieństwa bywa rozpacz (...). Książka zdaje się być napisana nie przez mieszkankę Nepalu (która ma tam nawet swój drugi dom), tylko przez osobę, która mogła być tam tylko dwa razy. Dowodem tego jest duże skupienie się na Indiach, zamiast na konkretnym państwie oraz na ?panoszących się turystach?. Fakt, jest to problem, na który trzeba zwrócić uwagę, natomiast nie powinien być to tak obszerny temat na książeczkę liczącą blisko 140 stron. Podsumowując. Jest to dobra książka o tragedii, życiu i nieoczekiwanej przemijalności. Autorka zdaje się być w tym kraju naprawdę zakochana, chociaż wydaje mi się, że ta sympatia nie jest dostatecznie dobrze przełożona na papier. Jest to książka dosyć trudna i chwilami nieco męcząca. Długie opisy, odchodzenie od tematu i nieoczywiste zachwyty sprawiają, że nie każdy mógłby się w tym odnaleźć. Ale ma w sobie potencjał. Tylko nie wiem, czy jest on wykorzystany w stu procentach. Ocena końcowa: 5,5/10

Główną bohaterką jest Tori, zwyczajna piętnastoletnia dziewczyna, której mama ma własny pensjonat, zwariowanych dziadków i szaloną ciotkę. Jej życie jednak nie jest takie zwyczajne. W momencie, gdy poczuje zapach cynamonu przenosi się do innego, w którym wygląda tak samo jak u siebie, a jednak te uniwersum jest zupełnie inne. W momencie gdy Tori próbuje jak najmniej zaszkodzić swojemu drugiemu ja, jej sobowtór świetnie się bawi, mieszając się we wszystkie sprawy, a zwłaszcza miłosne... Co z tego wyjdzie? Jakie szkody wyrządzi jej drugie ja? Czemu akurat Tori się przenosi? Co z tym wszystkim ma wspólnego cynamon?


Długo zbierałam się by sięgnąć po tę książkę, ponieważ spodziewałam się, że jak nie będę mieć przy sobie kontynuacji to będę wariować. I niestety miałam 100% rację. Ta książkę jest naprawdę świetna! Nie mogłam się od niej oderwać, z zapartym tchem śledziłam wszystkie wydarzenia i z całych sił kibicowałam głównej bohaterce!

Ogólnie historia jest pełna humoru i śmiechu. Tori to dziewczyna, która stara się nie wychylać, ale jakoś nigdy jej to nie wychodzi i ciągle przez to jest w centrum uwagi. Dzięki temu mamy wiele komizmów sytuacyjnych, które nieraz wywoływały u mnie głośny śmiech. Brakowało mi takiej lekkiej i zabawnej powieści.

Bohaterowie również są świetnie wykreowani! Tori to taka postać, którą na pewno znacie w rzeczywistości. Wierna przyjaciółka, która chce być szarą myszką, ale zawsze wpakuje się w jakieś kłopoty. Jest po uszy zakochana w jednym chłopaku, ale oczywiście nie ma odwagi do niego zagadać, bo wtedy traci język i gada bzdury. Jest również Pauline, która jest przyjaciółką Tori i również bardzo ją polubiłam. To bardzo inteligentna dziewczyna, która twardo stąpa po ziemi. Na wszystko szuka logicznych wyjaśnień. Jest dla głównej bohaterki podporą i zawsze dobrym doradcą. Również Konstantin i Nicolas są bardzo ważni w tej historii, ale ich bardziej poznajemy pod koniec, dlatego wolę na razie o nich nie wspominać.

Styl autorki jest naprawdę lekki i czyta się powieść z wielką przyjemnością. Strony uciekają w zawrotnym tempie i ciężko się od niej oderwać. Oprócz głównego wątku, czyli podróży do multiwersum, mamy również kilka innych wątków, które są ważne dla głównej bohaterki oraz czytelnicy mogą się dzięki niej czegoś nauczyć.

Podsumowując, bardzo się cieszę, że nareszcie zabrałam się za tą powieść, jednak żałuję, że nie ma jeszcze trzeciego tomu, ponieważ w momencie, gdy to piszę jestem w połowie drugiej części i to co tam się dzieję, to kurczaczki(!) jestem w szoku i ja chce kontynuację jak najszybciej! Naprawdę gorąco polecam Wam tą powieść, ponieważ jest zdecydowanie warta Waszej uwagi! Piękna okładka i obwoluta i jeszcze lepszy środek! Mam wielką nadzieję, że zwrócicie na nią uwagę i dacie szansę :)

Pokaż więcej

 


 

Regulamin promocji "Zdobądź punkty za recenzje"

1. Organizatorem konkursu jest GANDALF Sp. z o.o. z siedzibą w Łodzi przy ul. Beskidzka 37, 91-612 Łódź, wpisana do Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla Łodzi-Śródmieścia w Łodzi, XX Wydział Krajowego Rejestru Sądowego, za numerem KRS 0000381992, posiadająca NIP 527-26-52-185, posiadająca kapitał zakładowy w wysokości 17 205 000.00 zł wg stanu na dzień 01.08.2011r.

2. Konkurs przeprowadzany będzie na stronach księgarni internetowej Gandalf.com.pl, prowadzonej pod adresem URL https://www.gandalf.com.pl

3. W konkursie może wziąć udział każdy, kto w dowolnym tygodniu trwania konkursu prześle drogą elektroniczną recenzję wybranego przez siebie produktu (książki, zabawki, gry, płyty, perfumy, kosmetyki, itd.) z oferty księgarni Gandalf (zamieści ją pod danym produktem w przygotowanym formularzu).

4. Recenzja powinna być przesłana do sklepu www.gandalf.com.pl za pomocą przycisku "wyślij recenzję" pod opisem produktu oraz zaznaczeniem opcji 'zgłoś recenzję do konkursu' (użytkownik musi być zalogowany, aby opcja była aktywna).

5. Recenzja powinna być oryginalna oraz powinna być wynikiem własnej intelektualnej pracy uczestnika.

6. Na potrzeby konkursu za moment nadesłania recenzji uznaje się moment, w którym zostanie ona zapisana na serwerze księgarni internetowej www.gandalf.com.pl. Przesyłając recenzję autor wyraża zgodę na nieodpłatne publiczne udostępnianie recenzji na stronach www.gandalf.com.pl w nieograniczonym czasie.

7. W konkursie nie mogą brać udziału pracownicy i przedstawiciele księgarni Gandalf.

8. Uczestnik konkursu powinien podać organizatorowi dane osobowe niezbędne do zawiadomienia o wygranej przewidzianej niniejszym regulaminem (adres e-mail).

9. Spośród nadesłanych recenzji komisja Księgarni Gandalf w poniedziałek, przez czas trwania konkursu, będzie wybierać najciekawszą recenzję tygodnia. Autorowi tej recenzji zostanie przyznana nagroda. O wygranej autor zostanie powiadomiony pocztą elektroniczną w ciągu 7 dni roboczych.

10. Nagrodą główną jest przyznanie 15. pkt. w sklepie www.gandalf.com.pl oraz bon o wartości 50 zł na zakupy do gandalf.com.pl przy minimalnej wartości zamówienia 50 zł oraz wyróżnienie profilu recenzenta "ZNACZKIEM ZWYCIĘZCY".

11. Organizator ma prawo przyznania drugiego miejsca i 10 pkt. w sklepie Gandalf, trzeciego miejsca i 8 pkt. w sklepie Gandalf. Organizator zaznacza, że przyznanie miejsc drugiego i trzeciego nie jest obligatoryjne a uzależnione od wartości merytorycznej recenzji.

12. Nagroda może mieć wyłącznie postać określoną niniejszym regulaminem, regulamin nie przewiduje możliwości wypłaty jej równowartości w gotówce lub zamiany na inną nagrodę rzeczową.

13. Każdy ze zwycięzców konkursu wyraża zgodę na opublikowanie jego imienia, nazwiska oraz adresu e-mail na stronach serwisu Gandalf.com.pl. W przypadku braku możliwości skontaktowania się ze zwycięzcą w ciągu 7 dni od zakończenia konkursu nagroda przepada.

14. Księgarnia Gandalf dokłada wszelkich starań by zgromadzone przez nią dane osobowe uczestników konkursu podlegały ochronie przewidzianej w przepisach prawa dotyczących ochrony danych osobowych, w tym na zasadach Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) oraz obowiązującej ustawy o ochronie danych osobowych.

15. Administratorem danych osobowych uczestników konkursu, udostępnionych Księgarni Gandalf jest Gandalf Sp. z o.o. z siedzibą w Łodzi przy ul. Beskidzkiej 37, tel. +48 42 252 39 23, posługująca się adresem e-mail: info@gandalf.com.pl

17. Dane osobowe przetwarzane są na podstawie zgody wyrażonej dobrowolnie przez uczestnika konkursu, w celu przeprowadzania konkursu, tj. wyłaniania zwycięzców i przyznawania nagród, wydawania, odbioru i rozliczania nagród.

18. Dane osobowe uczestników konkursu są przechowywane przez okres trwania konkursu lub do momentu złożenia przez uczestnika konkursu sprzeciwu wobec przetwarzania jego danych osobowych.

19. Dane osobowe uczestników konkursu mogą być przekazywane podmiotom wspierającym Księgarnię w świadczeniu usług drogą elektroniczną, w tym przede wszystkim dostawcom usług informatycznych oraz podmiotom zapewniającym wsparcie oraz działanie narzędzi i systemów informatycznych Administratora, a także podmiotom współpracującym przy prowadzeniu akcji marketingowych.

20. Każdy uczestnik konkursu ma prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia, żądania ograniczenia przetwarzania oraz ich przenoszenia. Ponadto, uczestnik konkursu ma również prawo do wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania jego danych osobowych. Ponadto, uczestnikom konkursu przysługuje prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego, tj. do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych. 

21. Podanie danych osobowych przez uczestnika konkursu jest dobrowolne, ale niezbędne w celu wzięcia udziału w konkursie (e-mail), a w przypadku zwycięzców w celu otrzymania nagrody (imię i nazwisko).

22. Księgarnia stosuje odpowiednie środki techniczne i organizacyjne zapewniające ochronę przetwarzanych danych osobowych. Szczegółowe zasady przetwarzania danych osobowych uczestników konkursu wykorzystywanych przez Księgarnię zostały opisane w Polityce prywatności i wykorzystywania plików cookies, która dostępna jest tutaj.

23. Recenzja biorąca udział w konkursie musi skaładać się z co najmniej 700. znaków. 

24. "ZNACZEK ZWYCIĘZCY" jest symbolem graficznym umieszczonym na stronie gandalf.com.pl przy danych zwycięzcy cotygodniowego plebiscytu. Znaczek przyznawany jest na czas nieokreślony. Wyjątek stanowi przypadek, nieprzestrzegania obowiązujących zasad wzajemnego poszanowania i dobrego wychowania. Oznaczony recenzent zamieszczający treści, które działają na szkodę serwisu lub jego użytkowników, utraci przyznane wyróżnienie.;