wpisz minimum 3 znaki

 

NAGRADZAMY AUTORSKIE RECENZJE
CZYTAJ, GRAJ, OGLĄDAJ, SŁUCHAJ, BAW SIĘ, PISZ I WYGRYWAJ!

W KAŻDY PONIEDZIAŁEK wybieramy najlepsze recenzje spośród wszystkich zgłoszonych.


Nagrodą za najlepszą recenzję jest BON 50zł OD GANDALF.COM.PL

 

 

Dodatkowo za recenzje przynajemy punkty lojalnościowe, które będą dodane
do Twojego konta i pozwolą Ci opłacić zamówienie!

Autor pierwszej otrzyma 15. pkt. do konta klienta,autor drugiej 10. pkt. i trzeciej - 8. pkt.
 

Recenzje, które będą punktowane muszą mieć od 400 do 3000 znaków.
Aby zdobyć punkty musisz być zalogowany.

 

DUŻO CZYTAJ, DUŻO PISZ, WYGRYWAJ NAGRODY!

21/09/2017

ART

15.00 pkt.

Gra Owce na wypasie

"Owce na wypasie" to podstępna gra. Kolorowe i śmieszne owieczki zapowiadają łatwą zabawę przy minimum wysiłku umysłowego. Jakże jest to złudne! Pod otoczką prostej i łatwej gry kryje się dzieło "easy to learn, hard to master" (łatwo się nauczyć, trudno zostać mistrzem). Rozgrywka nabiera smaku gdy zasiadają do niej dorośli. Polega na zajęciu swoim stadem jak największej ilości pól na planszy, przy czym przy każdy ruch bardzo warunkuje kolejny, a chwila nieuwagi może spowodować, że sami sobie swoje owce zablokujemy.
Jest to gra logiczna, która wymaga myślenia nad każdym ruchem. Mi przypomina warcaby, ale tylko ze względu na pewne schematyczne ruchy. Radość z rozgrywki, przyjemność z przesuwania masywnych krążków i modułowa plansza, która za każdym razem może być inna, sprawia, że gra jest o wiele poziomów lepsza.
Dużym atutem gry jest to, że wciąga w zasadzie każdego. Nie było dotychczas osoby, której by się "Owce na wypasie" nie spodobały, nie zaintrygowały i nie wywoływały reakcji: chcę zagrać jeszcze raz.
Zdecydowanie polecam jako radosne przeżycie umysłowe połączone ze sporą dawką emocji :)

17/09/2017

Erni2015

10.00 pkt.

Książę mgły

Carlos Riuz Zafon... Daję sobie rękę uciąć, że nie ma wśród współczesnych czytelników nikogo, kto nie słyszał o tym nazwisku. "Cień wiatru", "Gra anioła", "Więzień nieba" - oto (jako przykład) trzy powieści, które Zafona oświetliły chwałą i zatopiły w sławie jego imię. Zachwyt nad tymi powieściami dopadł również i mnie, przez co nie wyobrażałem sobie, by nie pokusić się o kolejne historie, które wyszły spod pióra Zafona. Całkiem przypadkowo padło na "Księcia mgły", który jak się okazało po lekturze wstępu jest debiutem literackim Zafona.
Wyobraźcie sobie teraz, że zasypiacie w pięknie przystrojonym salonie, a budzicie się w zwykłym mieszkanku w jakimś małomiasteczkowym bloku. Zdziwieni? I to pewnie mocno. Tak samo zresztą jak i ja. Takie samo uczucie towarzyszyło mi po przeczytaniu "Księcia mgły". Bo "Cień wiatru" to ów salon, w którym można przesiedzieć pół życia, a "Książę mgły" to właśnie zwykłe mieszkanko, w którym przebywanie niezbyt przypadło mi do gustu. Gdyby okładka tej powieści miała zakryte nazwisko autora, a ja miałbym je zgadnąć, Zafona w tej zgadywance nie wymieniłbym chyba nigdy...
"Książę mgły" to historia krótka, prosta, trochę płytka, praktycznie jednowątkowa i pozbawiona fabularnej głębi, która mogłaby mnie pochłonąć. Ogólny zamysł powieści jest jednak bardzo ciekawy, ale Zafon tego dołka nie potrafił moim zdaniem odpowiednio rozkopać. Gdyby tak dajmy na to przymierzył się do niego Stephen King, mielibyśmy z tego ze cztery razy grubszy bestseller. Autor zaznacza, że jest to historia skierowana przede wszystkim do młodzieży, a ja już swoje latka mam i jestem doświadczonym czytelnikiem; moja ocena jest więc siłą rzeczy nieco surowa (i w dodatku zaostrzona porównaniem do "Cienia wiatru"). Czuć tutaj pisarskie początki, brak szlifu, brak doświadczenia w budowaniu wciągającej historii. Miałem nadzieję, że może w zakończeniu powieje czymś lepszym, ale niestety na nadziei się skończyło.
A gdybym tak ujął sobie ze dwadzieścia lat? Hmm... Zdaje się, że umysł nastolatka przyjąłby tę powieść znacznie cieplej, dojrzałby w niej historię wcale nie tak płytką i wcale nie nudną. Tutaj punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, a ściślej mówiąc - od wieku siedzącego. No i weźmy pod uwagę, że młodzieńcza wyobraźnia w świecie Maxa i Rolanda miałaby niezłe pole do popisu.
Podsumowując - "Księcia mgły" niech czytają starsze dzieci i młodzież, a my, dorośli, fascynujmy się "dojrzalszym" Zafonem.
(P.S. Czy "Książę mgły" kiedykolwiek ujrzałby światło dzienne, gdyby nie spektakularny sukces Cmentarza Zapomnianych Książek? Śmiem wątpić, że nie.)

13/09/2017

#MALINOWSKAK

15.00 pkt.

Dunkierka (okładka filmowa)

Gdybyśmy mieli wskazywać filmowe hity wakacji, z pewnością dla wielu osób byłaby to Dunkierka. Sama seans filmowy mam przed sobą, ponieważ wcześniej zawsze wolę przeczytać książkę. Choć w przypadku filmów historycznych, aż tak bardzo dla mnie - historyka - nie jest to potrzebne, ponieważ mam jakąś wiedzę na dany temat. Tym razem jednak nie mamy do czynienia z adaptacją filmową książki, ponieważ przeczytana przeze mnie Dunkierka jest zestawieniem rzeczywistości z tym, co jest pokazane w filmie.

Cała historia Dunkierki zaczyna się od 1939 roku, kiedy to wojska niemieckie wkraczają do Polski. W pierwszych dniach września wojnę Niemcom wypowiadają Francja i Wielka Brytania, jednak nie podejmują one żadnych działań wojskowych. Rozpoczyna się coś, co w historii nazywamy dziwną wojną. W międzyczasie Niemcy we współpracy z ZSRR dzielą między siebie wpływy w Europie Środkowo-Wschodniej. Pod koniec 1939 r., Związek Radziecki atakuje Finlandię, natomiast Hitler szykuje się do kolejnej, dużej operacji. W pierwszej kolejności jego działania skupiły się w 1940 roku na Norwegii i Danii, które szybko opanowują. W tym czasie Francja i Wielka Brytania domyślają, że kolejne kroki naziści skierują do Francji, która była odwiecznym rywalem Rzeszy. Tak się jednak nie dzieje, bowiem Niemcy najpierw atakują Holandię i Belgię, czym zaskakują francuski i brytyjski rząd. Słabe państwa nad Morzem Północnym szybko stają łatwym łupem dla Hitlera. Wojska brytyjskie za to lądują we Francji, chcąc jak najszybciej odeprzeć atak wroga i ocalić swojego sojusznika, co jak wiemy się nie udaje, a wojska brytyjskie i niektórzy Francuzi muszą się ewakuować na Wyspy Brytyjskie. Jedyna droga ucieczki jest przez Dunkierkę.

Dunkierka to z pewnością symbol triumfu III Rzeszy i ogromnej porażki zarówno Francji, jak i Wielkiej Brytanii. Faktem jest, że te wydarzenia przyspieszyły m.in. prace Kongresu nad zorganizowaniem amerykańskiej pomocy, jednak przyszła ona za późno. Do dnia dzisiejszego temat Dunkierki był przemilczany w kulturze. Ogromne straty jakie ponieśli w tej walce alianci nie wpisywały się bowiem w Hollywoodzkie kino triumfów militarnych.

Joshua Levine był jednym z pierwszych odważniejszych, którzy postanowili o Dunkierce napisać. To właśnie na podstawie jego pracy powstał film. Natomiast Dunkierka, z którą miałam okazję się zapoznać to kolejna praca tegoż autora, ale tym razem zestawiona z filmem. Można powiedzieć, że jest to dobry przewodnik, ponieważ pokazuje nam na przykład jakie oryginalne rekwizyty zostały wykorzystane. Natomiast trzeba mieć na uwadze to, że nie jest to ani powieść historyczna, ani też poważna praca naukowa o ewakuacji brytyjskich wojsk w 1940 roku. I pewnie dlatego nie jestem w stanie na sześć gwiazdek dać maksymalnej ilości. Sama jako historyk czułam pewny niedosyt po przeczytaniu i choć z pewnością film obejrzę, to na temat Dunkierki jeszcze będę chciała sobie poczytać. Jednak jeśli nie jesteście historykami to koniecznie sięgnijcie po tę książkę! Polecam!

Z Faith No More odszedł Jim Martin, zniechęcony coraz mniej metalowym, coraz bardziej złożonym, awangardowym obliczem grupy. Grupa zaś... nagrała płytę bardziej metalową, mniej skomplikowaną, mniej awangardową niż poprzednia Angel dust.

Pierwsza w dziejach grupy zmiana gitarzysty (Trey Spruance jest muzykiem sprawnym, jednak ustępuje poprzednikowi pod względem wyobraźni) przyniosła większy nacisk na właśnie gitarowe brzmienie. Więcej tu tradycyjnych metalowych riffów, nieco mniej brzmień klawiszy Roddy?ego Bottuma.

Faith No More nie stał się bynajmniej zespołem heavymetalowym. King for a day... fool for a lifetime z 1995 r. to nadal FNM, jakie znamy: zespół eklektyczny i elektryczny, śmiało mieszający najróżniejsze gatunki muzyki. Mamy tu spójną, uderzającą w uszy energią, mieszankę funku, metalu, jazzu, rapu, punk rocka i właściwie wszystkiego, co w szeroko pojętym ciężkim rocku da się zawrzeć.

Przebojowe Take this bottle czy Evidence, ciężkie Digging the grave, energetyczne, bliskie Red Hot Chili Peppers Start A.D. (nawet pamiętając o niechęci między Mikiem Pattonem a Anthonym Kiedisem) pozwoliłyby włączyć Faith No More w kilka różnych szufladek. Można ich postawić obok grunge?owców, thrashowców, przedstawicieli funk rocka, awangardy, rocka progresywnego. Zespół tymczasem nie jest ani jednym, ani drugim. W typowo dla siebie postmodernistyczny sposób czerpie z wszelkich możliwych tradycji muzycznych. Cały czas pozostaje sobą, w tej spójnej eklektyczności ? jak paradoksalnie by to nie brzmiało ? wytwarzając nową jakość.

Obok Angel dust i Album of the year to najlepsza płyta zespołu.

15/07/2017

Ski

15.00 pkt.

Gra Scythe (edycja polska)

Pierwsze wrażenie? dziwne, mało interakcji i wiele możliwości wyboru, które sprawiły, że straciłem cele z oczu, ale to tylko pierwsze wrażenie, ponieważ, już po czterech lub pięciu rundach zrozumiałem prawdziwy potencjał tej gry. Komba, które się pojawiają każdorazowo otwierają nowe, różne strategie. I wreszcie wygląd, co tu dużo mówić, tylko jedno słowo? wspaniały! Każda karta jest małym arcydziełem - nie można oderwać od nich oczu. Plansza? piękna, bardzo bogata w szczegóły, ale nie chaotyczna. Miniatury są bardzo dobrze wykonane, trudno znaleźć podobne w takiej cenie.
Scythe to wspaniała gra ekonomiczno - strategiczna. Nie pamiętam gry, która tak by się spodobała, nie tylko mnie, ale całej naszej ekipie. W ciągu tygodnia potrafiliśmy kilkakrotnie się spotkać i grać tylko w tą grę.
Uwielbiam ją i polecam wszystkIm! Naprawdę warto!

8/07/2017

Anna

15.00 pkt.

Żerca Kwiat paproci, Tom 3

Bardzo czekałam na tę książkę - Żerca to trzeci tom cyklu Kwiat paproci. Cykl ten łączy rzeczywistość i świat polskich baśni i podań ludowych. Idealne proporcje i pomysłowość Autorki sprawiają, że otrzymujemy do rąk niesamowitą mieszankę. Uwielbiam ten cykl, jest oryginalny i taki bardzo polski. Realizm sytuacji, które spotykają główną bohaterkę mocno oddziałuje na naszą wyobraźnię. Przeczytałam z ogromną przyjemnością i z niecierpliwością czekam na czwarty tom.<br> <br> Gosia, adeptka na szeptuchę, przeżyła Noc Kupały i skorzystała z naparu z kwiatu paproci. Efektem jest szybkie gojenie się ran, ale czy jest nieśmiertelna? Nie wiadomo .... Gosia powraca pod dach Baby Jagi, natomiast Mieszko przepadł bez śladu, co zmartwiło naszą bohaterkę. We wsi pojawił się nowy żerca, Witek, który z miejsca stał się nowym znajomym Gosi. Bogowie nie są zadowoleni z jej postępowania i dają temu upust. Dziewczyna musi być bardzo ostrożna, tym bardziej, że ktoś ewidentnie poluje na istoty nadprzyrodzone, a one uważają, że to młoda szeptucha. Sława przekazuje te informacje Gosi i prosi, aby była ostrożna. Gosława próbuje pomóc istotom i sama kończy tragicznie. Co Autorka zaserwuje nam w kolejnym tomie????? Bardzo jestem ciekawa.<br> <br> Jeśli lubicie oryginalne i niesztampowe opowieści, to cykl Kwiat paproci na pewno wam się spodoba. Mnie urzekł - jestem jego wielką fanką i polecam Wam tę lekturę z całego serca :)

30/04/2017

Ledarg1916

15.00 pkt.

Pragnienie

No i stało się...
Ileż przyszło nam czekać na tę książkę?
Zbyt długo! Choć pewnie z powieściami Nesbo jest z jak mistrzostwami świata w piłce nożnej, trzeba odczekać swoje, ale za to jak nadejdą, cieszymy się, bo wiemy, że obcujemy z czymś wyjątkowym, z czymś rzadkim a nie z popularnym towarem serwowanym nam każdego dnia, niezłym, jednak powszechnym.
Co tu dużo mówić! Mnie Nesbo kupił całkowicie, Jego książki mają tę niepowtarzalną magię, coś, co sprawia, że po przeczytaniu jednej już odczuwa się, że tak powiem, pragnienie...
Nie inaczej było tym razem.
Harry wrócił! Samo to jest czymś, co sprawia, że najnowsze dzieło mistrza Nesbo trzeba stawiać na najwyższej półce i cieszyć się jej widokiem, oczywiście po tym, gdy już ją przeczytamy...
Czy Harry wrócił w wielkim stylu? Nie mógł być to powrót łatwy, bo przecież bardzo już nam się zestarzał i doświadczył życiowo, ba! ożenić się zdążył...
Czy to wszystko zepsuło mojego ulubionego bohatera? Ależ skąd!
Wiem, że niektórych raził rzekomy patos towarzyszący Harremu w tej książce. Ludzie! Toż to swym dotychczasowym życiem zasłużył sobie na miano ikony! Nie tylko w środowisku nas - czytelników, ale też postaci w świecie wykreowanym przez Nesbo, przecież oni tam żyją swoim życiem!
Mało tego, uważam, że wbrew niektórym opiniom, Nesbo dokonał pewnego rodzaju deheroizacji swego bohatera. Przecież Harry popełnia tu błędy, głupie, proste błędy! Nie będę pisał o co chodzi, kto czytał, wie.
Najważniejsze, że wciąż pozostaje człowiekiem, Harrym, który jest genialnym śledczym, ale niepozbawionym wad i nieodłącznych słabości...

"Pragnienie" to pozycja obowiązkowa i wspaniała, jest kwintesencją tego, do czego przyzwyczaił nas autor "Policji".
A! Jeszcze jedno, gdzieś przeczytałem, że książki o Harrym Hole można czytać w dowolnej kolejności, bo to odrębne wątki kryminalne. Wybaczcie, dla mnie herezja! Można, oczywiście, lecz nie znając ewolucji głównego bohatera, nie doceni się kunsztu Mistrza Nesbo i Jego bohatera.
Czytajcie i jak ja czekajcie na kolejne - oby - powieści z niepokornym policjantem z Oslo...

22/04/2017

Patrycja Kuchta

15.00 pkt.

Wymyśliłam cię

Niełatwo jest funkcjonować na pograniczu dwóch światów. Alex balansuje na krawędzi rzeczywistości i iluzji każdego dnia stawiając czoło swoim halucynacjom. Nigdy nie ma pewności czy to, co widzi jest realne, czy to kolejna ze schizofrenicznych wizji. W kontrolowaniu choroby pomaga jej ciągłe fotografowanie otoczenia. Każda podejrzana rzecz zostaje uwieczniona, by później potwierdzić jej istnienie. Alex nie była jednak przygotowana na to, że jej omamy okażą się czymś realnym. Kiedy w nowym liceum, dziewczyna spotyka Milesa, nie może uwierzyć, że to TEN chłopak. Nie ma mowy o pomyłce, bo nigdy nie pomyliła by TYCH oczu. Dziesięć lat wcześniej, tajemniczy właściciel najbardziej niebieskich tęczówek pomógł małej Alex uwolnić homary z akwarium w supermarkecie. A potem zniknął. Ale stop! Przecież tak naprawdę, to nigdy się nie wydarzyło. Przyłapana z ręką w akwarium dziewczynka, wymyśliła sobie resztę historii, a błękitnookiego chłopca nikt nie widział. Czy Miles jest tylko tworem jej choroby? Może Błękitnooki istniał naprawdę? Jak odróżnić, co jest prawdziwe, kiedy nie ufa się nikomu, a najmniej sobie samej? <br> <br> Trzeba przyznać, że jak na schizofreniczkę, Alex zaskakująco trzeźwo podchodzi do otaczającej ją rzeczywistości. Bardzo się stara, by to normalność dominowała w jej dość pokręconym życiu i potrafi wprost powiedzieć swoim halucynacjom, żeby się odwaliły. Zdarzają się jednak także gorsze dni, kiedy ani ona, ani czytelnik, nie wiedzą co jest prawdą, a co złudzeniem. Pod tym względem autorka postarała się o kilka zaskakujących zwrotów akcji, które potrafiły przyprawić o osłupienie. Na szczęście (w większości przypadków), dosyć łatwo domyślić się co ostatecznie jest zmyślonym przez Alex elementem, dlatego czytanie książki jest spacerem, w którym tylko czasem schodzimy z wydeptanej ścieżki, zamiast błądzić gdzieś obok niej nie wiedząc kompletnie, co się dzieje.<br> <br> W tej specyficznej i pokrętnej opowieści zdecydowanie podobała mi się narracja głównej bohaterki. Jej wisielczy humor i niecodzienny dystans do siebie i połączeniu z szalonym umysłem , dał naprawdę wybuchową mieszankę. Podobało mi się jak opisuje swoje otoczenie, jak buduje napięcie, choć czasem przeszkadzał mi jej dystans i delikatna oschłość, które nie pozwalały wyrwać się na powierzchnię większym pokładom emocji. Niektóre sceny, muszę to przyznać, okazały się nieco kłopotliwe pod względem zrozumienia całości i jakby zbędne, albo niedostatecznie jasno opisane. Na szczęście takich momentów jest stosunkowo niewiele.<br> <br> Nie ma co się łudzić, że ?Wymyśliłam cię? przypadnie do gustu każdemu. To opowieść mocno specyficzna, dziwna, chwilami niezrozumiała, ale też pełna świetnej treści, którą warto poznać. Czasem ciężko jest się wczuć klimat tej opowieści, nie każdy doceni też intrygi i zwroty akcji przygotowane przez autorkę, ale ja muszę przyznać, że jestem tą historią zauroczona. Pokochałam bohaterów, właśnie za to, że byli specyficzni i choć początkowo nie rozumiałam niektórych ich zachowań, z każdą stroną coraz bardziej się do nich przywiązywałam i cieszę się, że miałam okazję przeżyć zwariowaną przygodę razem z nimi.<br> <br> O CZYM? ?Wymyśliłam cię?, to szalenie oryginalny debiut, pełen niedomówień i luk na domysły, w którym specyficzny klimat skrzy się na każdej stronie. To opowieść o chorej na schizofrenię nastolatce, która pragnie żyć mimo swojej choroby. Chce skończyć liceum, pójść do college?u, zakochać się w kimś, komu nie będzie przeszkadzało, to że czasem widzi więcej niż inni ludzie. Nie chce być wytykana palcami, wyśmiewana i ponad wszystko, nigdy nie chce trafić do wariatkowa. Czy będzie potrafiła stawić czoło podstępnej chorobie i wreszcie sięgnie, po wymarzone szczęście. Przekonajcie się sami!

13/04/2017

Elna

15.00 pkt.

Jak pokochać centra handlowe

Depresja to temat mało seksowny i "brzydki" dla literatury pięknej. A depresja poporodowa to już w ogóle. Po co to komu, po co do słodkich historii o macierzyństwie ładować taki balast wielkiego kalibru? Przecież "każda to przechodzi", "jak minie Ci huśtawka hormonalna to będziesz sobą", a jak "zacznie przesypiać noce to odżyjesz". #takietoproste

Z depresją zmaga(ła) się autorka książki "Jak pokochać centra handlowe". Ale to nie jest książka o depresji. Nie jest to również historia parentingowa ani powieść o problemach wychowawczych. Ani o galeriach handlowych! Natalia Fiedorczuk przeniosła środek ciężkości macierzyństwa na uczucia i emocje matki. Matki, która oprócz zmęczenia musi zmagać się ze swoimi stanami lękowymi, zupełnie nowymi emocjami i... standardami sexymam. Dzieci i depresja są tu nie tyle powodem, ile tłem do prowadzonej krótkimi zdaniami narracji życia w szczególnym momencie egzystencji przedstawicielki polskiego Pokolenia X.

Fiedorczuk nie przedstawia swojej własnej, intymnej historii. Wplata osobiste wątki w osnowę materiałów zebranych na grupach parentingowych, podczas rozmów z kobietami o podobnych doświadczeniach czy w trakcie obserwacji życia w XXI wieku. Dzięki temu staje się niejako vox populi matek dla których rozmowa o depresji poporodowej czasem jest tak samo trudna jak sama depresja. Jak wstanie rano z łóżka po kolejnej od dwóch lat nieprzespanej nocy gdy świat za oknem zamiast cieszyć, straszy szponami.

Nie jest to historia ani przygnębiająca ani z happy endem. Gdzieś na granicy (jak stwierdza sama autorka) reportażu i prozy powstał screenshot, czy jak kto woli migawka z sekwencji zdarzeń. Taki zrzut ekranu z kilku lat życia. Niby czyta się to jak powieść, a jednocześnie pozwala na własną interpretację i stawia wiele nowych pytań, niezależnie jaki ma się staż w wychowywaniu dzieci.

O co chodzi z centrami handlowymi? Dają namiastkę wolności, decyzyjności, sprawczości co do swojej osoby, tak ograniczonych, gdy zostaje się matką. Dają przestrzeń do obserwacji, stają się rozrywką i szansą na anonimowe pokazanie się wśród ludzi. W tej książce stają się niemalże synonimem utraconej wolności za którym gonią matki w depresji.

Mimo wszystko nie polecę jej w ciemno wszystkim. Znam matki, które zupełnie świadomie akceptują swoją nową rolę życiową z jej plusami i minusami, matki które czują się powołane do macierzyństwa, matki które nie mają skłonności depresyjnych i wreszcie matki, którym mężowie czy reszta rodziny pozwoliły przez okres dojrzewania do świadomego macierzyństwa przejść z wielkim wsparciem. Myślę, że takie osoby będą miały mocno negatywny odbiór tej książki. Ojcowie, single, kobiety w ciąży ? czytajcie na własną odpowiedzialność.

Pokaż więcej

24/09/2017

Justine

10.00 pkt.

Rock Revolution (Deluxe Edition)

No tak,czegoż można było się spodziewać po nowym albumie Davida Garretta? David znów zabiera nas w niezwykłą podróż , gdzie odkrywać będziemy znane melodie w zupełnie innej formie. David ma to tego wielki talent, potrafi wydobyć coś ze znanej melodii i zupełnie jak czarodziej zmienić ją w zupełnie nową, w zupełnie inne emocje niż te które znaliśmy do tej pory. Jestem przekonana ,że jesienne wieczory będą umilane nie tylko dzięki kubkowi gorącego kakao , ale także przy dźwiękach jego magicznych skrzypiec. Polecam ten album w 100% ! Dodatkowym plusem tego albumu jest jego wydanie , album ukazał się u nas w wydaniu kolekcjonerskim, winylowym, DELUXE oraz CD .Każdy tutaj powinien znaleźć to czego szuka.

Gdy dowiedziałam się, że ma zostać wydana 5 część "Millennium" nie dowierzałam. Potrzebowałam paru przejrzanych stron internetowych, żeby uwierzyć. Od razu zamówiłam książkę. Zastanawiałam się czym autor mnie zaskoczy i czy tak jak w poprzednich częściach nie będę mogła się oderwać.

Nie zawiodłam się. David Lagercrantz idealnie pociągnął historię głównej bohaterki Lisabeth Salander tym samym dotrzymując kroku nie żyjącemu Stiegowi Larssonowi.
Tajemnice zostają rozwiązane otwierając swe mroczne oblicze przed bohaterką. Lecz każda prawda ma swoją cenę. Niebezpieczeństwo niczym cień podąża za Lisabeth. Wytrwałość to główna cecha jakiej możemy Jej pozazdrościć.

Książka usiana jest zagadkami, które chcemy rozwiązać. Rozwiązanie zawsze pozostawia jakieś drzwi zamknięte. Czy te drzwi zostaną otwarte?
Serdecznie zachęcam do lektury :)

11/09/2017

Zdzisław Szymański

8.00 pkt.

Błękitne sny Leśna trylogia, Tom 3

Znów zarwałem nockę? w moim wieku? chyba oszalałem? nie, zaczytałem się ?Błękitnymi snami? Katarzyny Michalak. Trzej mężczyźni po przejściach, z którymi usiadłbym nad szklaneczką whisky i pomilczał. Trzy kobiety gotowe do poświęcenia na wszystko, choć nie pozbawione obaw. Oni żyli, jakby z recepty na szczęście stosowali lek o składzie: 70% miłości, 15% desperacji, 10% poświęcenia, 5% gniewu. Jeśli się żyje bez zadawania pytań o sens i konieczność działania, wtedy na wszystko przyjdzie czas. Na świt pod długiej nocy w nowiu też. Frazesem jest, że są książki tylko dla kobiet, bo z skąd uczylibyśmy się teorii, jak zrozumieć niewiastę. Tu nie ma dopisku w narożniku: ?Dozwolone od lat 25?.

Już raz, w listopadzie 2015 roku, napisałem recenzję gandalfowej bransoletki. Teraz, po dwóch latach intensywnego użytkowania, po raz kolejny podzielę się z Wami swoją opinią na temat tego szczególnego gadżetu. Nie będę się tutaj rozwodził nad jego fajowością, nad tym, że to zwykłe-niezwykłe cuś wciąż jest trendy i cool, i że fajnie mi się to nosi. Nie, w kontekście tak oczywistych spraw powtarzać się nie będę.
Dziś w paru zdaniach podsumuję Wam, jak ponad dwuletnie codzienne użytkowanie recenzowanej tu bransoletki wpłynęło na jej kondycję. Otóż, krótko mówiąc, bransoletka wygląda jak nowa. Pomyślicie pewnie, że jestem jakimś gogusiowym paniczem z salonów albo pracuję w sterylnie wypucowanym biurze, gdzie owa bransoletka - jak niemowlak w inkubatorku - nie jest narażona na żadne niebezpieczeństwo. Jeżeli tak myślicie, to jesteście w wielkim błędzie. Jestem - tak jak większość z Was - zwykłym, prostym, szarym człowiekiem; mam swoje codzienne obowiązki, sprzątam, gotuję, robię zakupy, pracuję na etacie. Po prostu żyję normalnie.
No i znowu pewnie powiecie, że w tym normalnym życiowym trybie silikonowa bransoletka da radę przetrwać bez problemu. I macie rację. Ale po godzinach param się trochę w branży budowlanej. I dopiero tutaj gandalfowa bransoletka przechodzi prawdziwe crash-testy. Całymi tonami i litrami przyjmuje na siebie wszelakie tynki, gipsy, zaprawy, grunty, lakiery, farby; tu i ówdzie obetrze się o ścianę, jeszcze gdzie indziej jak meteoryt trafi w nią zagubiony gdzieś w przestrzeni kawał gruzu. I co? I nic! Żadnych zarysowań, żadnych wyszczerbień, żadnych uszkodzeń, praktycznie żadnych śladów użytkowania. Czerń bransoletki zachowała swą głębię, a biały napis "Czytam na okrągło" ani nie zżółkł, ani na jotę nie stracił na swojej jakości.
Wysokogatunkowej klasy i nieprzeciętnej fizycznej wytrzymałości tej bransoletki możecie więc być pewni w stu procentach. Gwarancję na taki stan rzeczy daje Wam zarówno Gandalf, jak i ja, nie mający przecież najmniejszego powodu, by kłamać. Zresztą, za trzy pięćdziesiąt o tym wszystkim możecie przekonać się sami.

14/07/2017

Tommy

10.00 pkt.

Breaking Bad Sezon 1

Nim obejrzałem pierwszy odcinek "Breaking Bad", słyszałem o tym serialu wiele. Bardzo wiele. Oczywiście znakomita większość słów dotyczących tej produkcji była pozytywna, jednakże to mnie nie przekonywało. A to dlatego, że zarys fabuły, w której to nauczyciel chemii zaczyna produkować narkotyki i wdaje się w świat ciężkich przestępstw, wydał mi się... dziwny i nierealny, nazbyt wydumany i surrealistyczny.

Gdy już obejrzałem pierwszy odcinek "Breaking Bad", wiedziałem, że muszę obejrzeć kolejny. A później kolejny, znowu kolejny, jeszcze jeden, i jeszcze jeden... aż do końca! Tak, ten serial wciąga od samego początku, choćby dlatego, że jest tak zrealizowany i tak zagrany przez aktorów, że nie ma w nim ani krzty surrealizmu, a wręcz wszystko wydaje się wiarygodne i prawdziwe. Widz czuje się, jakby oglądał historię prawdziwą i bardzo szybko zaczyna żywić realne odczucia wobec postaci, które przecież są fikcyjne. Od razu zaznaczę, że niekoniecznie muszą to być odczucia miłości. Wręcz przeciwnie, zachowanie pana Whitea (głównego bohatera) oraz Jessego Pinkmana (bohatera prawie-głównego) było bardzo często wręcz irytujące. Ale wynikało to z tego, że stworzone przez aktorów postaci były bardzo żywe, miały swój własny, indywidualny charakter i według niego działały. A działania te niekoniecznie zgadzały się z moim charakterem i sposobem działania (i stąd ta złość)... Co nie zmienia faktu, że budząc owe emocje - raz złość, innym razem zadowolenie - serial wciągał. I wciągnął mnie do samego końca, tak jak narkoman wciąga nosem kreskę koki. Można wręcz powiedzieć, że "Breaking Bad" narkotyzuje widza, otumania go i sprawia, że wpada on w nałóg, który powoduje, że do tego nałogu ciągle się wraca, i wraca, i wraca... gwarantuję wam, że szybko poczujecie to samo i nawet nie wiecie kiedy, a dobrniecie do końca pierwszego sezonu, oczekując na więcej. Wręcz żądając więcej! Bo tak jest właśnie z nałogami. I tak jest z "Breaking Bad".

13/07/2017

ankas

8.00 pkt.

Granna Gra Czerwony Kapturek

Świetne narzędzie do nauki logicznego myślenia dla przedszkolaków. Na pewno stanowi dobrą rozrywkę dla czterolatków, ale jeśli chodzi o grupę 6-9, wydaje mi się zbyt prosta. Świetne wykonanie - figurki Kapturka i wilka mogą posłużyć do zabawy również poza grą. Dodatkowo, zawiera ilustrowaną opowieść o Czerwonym Kapturku do opowiadania na swój sposób. Zadania w instrukcji uszeregowane od najprostszych, do najtrudniejszych, co stanowi dobrą naukę radzenia sobie z coraz to trudniejszymi zadaniami. Dla mnie dużym plusem jest też instrukcja po angielsku dla dzieci wielojęzycznych.

Super gra rodzinna, ale także na spotkania ze znajomymi. Zasady są nieskomplikowane i ich tłumaczenie nie zajmuje nawet pół godziny, więc będzie to dobry wybór także dla początkujących. Rozgrywka toczy się dynamicznie i cały czas wszyscy gracze są zaangażowani. O wygranej decyduje zarówno łut szczęścia, jak dobrze zaplanowana strategia oraz umiejętność negocjacji.
Gramy w nią głównie w gronie rodzinnym, na pewno jeszcze przez długi czas nam się nie znudzi :)

27/04/2017

jezyna122

8.00 pkt.

Zula i porwanie Kropka

Zula czyli Zuzanna ma wielki problem. Jej rodzice wyjeżdżają do Afryki leczyć chore dzieci, a ona przez ten czas ma zamieszkać razem ze swoimi ciotkami, których tak naprawdę nie miała do tej pory okazji poznać. Już sama nieobecność rodziców nie nastraja dobrze, a tu jeszcze nowa szkoła, nowi koledzy. Żal tak zostawiać to co się kocha, i gdzie człowiek czuje się dobrze. Na szczęście nowe miejsce zamieszkania ma wiele uroku, a krewne okazują się być ogromnie interesujące, nie tylko przyciągają uwagę swoim ubiorem, lecz również umiejętnością odgadywania życzeń Zuli. Pamiętam jak zdawałam egzamin z literatury dla dzieci i trzeba było wymienić między innymi cechy dobrej literatury dla dzieci np. prosty język, odpowiedni dobór słownictwa, elementy baśniowe, puenta, budowanie napięcia, niebanalne ilustracje. I właśnie wszystko to znajdziemy w najnowszej książce pani Sochy. Pierwsze co rzuca się w oczy to sympatyczna okładka z wizerunkiem głównej bohaterki, na której głowie stoi się jak gdyby nigdy nic, kameleon. To Filip podarunek od WCL, babci Zuli. Posiada on niesamowitą zdolność stawania się całkowicie niewidzialnym. Mało tego, dziewczynka choć nie pojmuje dlaczego, doskonale rozumie jego, jak i przygarniętego kota Pazura, mowę. Na dodatek stara, zniszczona szkoła do której ma uczęszczać w dziwny sposób sama prze noc zmieniła swój wygląd dokładnie na taki , jaki sobie wyobrazili Zula z Kajtkiem. Czyżby faktycznie w grę wchodziły czary ?
Czy dziewczynka polubi nowe miejsce zamieszkania, a nowo poznani koledzy Kajtek i Maks sprawdzą się jako przyjaciele?
?Zula i porwanie Kropka? to niezwykle ciepła opowieść o więzach rodzinnych, dylematach i problemach młodego człowieka, jak i też historia o pewnych życiowych zależnościach. Mamy tu również sprawę detektywistyczną, a przede wszystkim magiczną moc pozytywnego patrzenia na świat.
Koniecznie trzeba wspomnień o ilustracjach Agnieszki Antoniewicz. Sprawiają one, że jeszcze szybciej zostajemy wciągnięci w fabułę, nakreślone portrety bohaterów świetnie odzwierciedlają ich charakter, a ciotki Hela i Mela wydaja się być osóbkami tak ciekawymi, że z wielką ochotą spotkałabym się z nimi w rzeczywistym świecie. Co prawda sam pomysł uczynienia z głównej bohaterki czarownicy może wydać się już troszkę oklepany, jednak na pewno rozwinięcie tematu jest nieszablonowe, a przede wszystkim pełne humoru.
Miło jest gdy będąc dorosłym z zaciekawieniem czytamy lekturę swojego dziecka i wcale nie mamy ochoty by ją przerywać, a koniec kwitujemy smutnym ?już ??
Ponieważ pogoda za oknem nie zachęca do spacerów, serdecznie zapraszam do miasteczka o wdzięcznej nazwie Poziomkowo. Tutaj nuda nam nie grozi a uśmiech na pewno szybko nie zejdzie z twarzy. Polecam !

26/04/2017

Tomasz

10.00 pkt.

Rebel Gra Dixit 7: Wizje

Bawiąc się w Dixit z pewnością potrzebować będziecie dodatkowych kart. Zakupicie je zresztą z przyjemnością, ponieważ ilustracje na kartach z rozszerzeń są na dużo wyższym poziomie niż w pierwszej grze lub Dixit Odysei, która poprawiła planszę oraz dostosowała metodę wyboru odpowiedzi do rozgrywki większej liczby graczy, ale karty miała słabsze niż jej pierwowzór.

Zakup dodatków najlepiej rozpocząć od Dixit Wizje. Po pierwsze, że jest to produkt limitowany, a po drugie, że fantazyjne wyobrażenia ukazane na obrazach są bardzo wieloznaczne. Dodruki pewnie będą, ale kolejne wersje mają już nie posiadać złotych ozdobników, które cudownie mienią się w blasku słońca i oczarowują swoim artyzmem. Takich wyjątkowych kart jest 21 w talii. Cały produkt składa się z 84 kart.

Jeśli posiadacie Dixit Odyseję, to macie tam dwa puste wgłębienia, w których zmieścicie 2-3 kolejne talie rozszerzeń. Bawiąc się z Dixit Wizje starych kart będziecie się pozbywać z ręki, ponieważ trudniej wymyślić do nich nowe hasła i szybciej się ogrywają, nie wspominając już o ich słabszym wykonaniu.

My gramy najczęściej z córką, zabawa w trójkę znacząco odbiega od spotkań przy większej liczbie uczestników, ale nie zawsze jest taka możliwość. Młody Giercownik potraf już podać hasło, które nie nawiązuje bezpośrednio do ilustracji, a z nową talią dziecku jest prościej, ponieważ wywołują one silniejsze uczucia i więcej skojarzeń.

Jakie są te wizje? Korzystając z nowych kart czujemy lęk i obawę przed nieznanym, magię i podziw dla świata, dumę i szacunek dla bytów. Odnoszą się one do mitologii oraz wierzeń. Bardzo wiele tutaj symboli, dziwnych oznaczeń ? bezpośrednie nawiązania do tarota i przepowiadania przyszłości, wróżenia z kart. Motywy indyjskie, arabskie, ale również klasyczne ? greckie i rzymskie, nie zabrakło także nordyckich. W trakcie gry nasze myśli błądziły wokół twórczości Stephena Kinga i Neila Gaimana. Trochę, jak ze snów ? kiedy czytamy baśnie, legendy i bajki, a potem one wszystkie tworzą jedną zakręconą impresję.

Księżniczki, wróżki, demony. Władcy i ich wojownicy oraz poddani, żeby nie napisać wyznawcy czy nawet niewolnicy! Postaci zaklęte, na które rzucono klątwę ? to one są bohaterami ilustracji i wyjątkowo silnie oddziałują na emocje graczy. Znakomicie dobrane kolory ? zazwyczaj w podobnych odcieniach, budujące nastrój grozy i tajemnicy.

Na filmiku pokazaliśmy wam w ekspresowym skrócie wszystkie karty. Naszym zdaniem kompletowanie talii należy rozpocząć właśnie od nich ? rewelacja!

Pokaż więcej

15/10/2017

Stanisław

Wiedźmy Himmlera

Czytałem próbnych 20 stron i zapowiada się obiecująco! Z niecierpliwością czekam na resztę :)

15/10/2017

Śnieżynka

Lifeblood Krew Życia

Jeśli myślisz, że najciekawsza część Twojego istnienia to ten moment od narodzin do śmierci, mylisz się. Najciekawsze dzieje się dopiero później! Oczywiście, jeśli mądrze wybierzesz dalszą drogę. Przynajmniej takie założenie niesie Lifeblood.

Tak jak poprzednia część mi się spodobała, zaciekawiła i czekałam na drugą, by poznać dalsze losy bohaterki, tak kontynuacja powaliła mnie zupełnie.

Trzeba przyznać, że porównywanie do serii Niezgodnej (którego nie mogłam wyprzeć wcześniej) teraz zupełnie uleciało mi z głowy. Doceniam świat przedstawiony, bo autorka poświęciła mu naprawdę sporo uwagi. Szczegóły, które gdzieś w porywach pojawiły się w Firstlife, zostały rozwinięte i wyczerpane (choć oczywiście nie wszystkie). Pojawia się też wiele elementów, których nie dane nam było poznać w pierwszej części, a wyobraźnia autorki daje niezły popis, wpasowując coraz to nowe, ciekawsze niuanse do społeczności Trojki i Miriady. Bardzo podoba mi się zamiana, choć nie przypadły mi do gustu procesy.

Poznajemy też nowych bohaterów. Nie jest ich absurdalnie dużo, wprowadzeni są naturalnie i w taki sposób, że ani przez chwilę nie czułam się pogubiona w zrozumieniu kto kim jest.

I jeszcze jedno, na co akurat ja zwróciłam uwagę: tu, w Lifeblood, na szczęście nie ma aż tyle krwi i flaków, co wcześniej, jednak gdyby to był film, znalazłoby się i tak wiele momentów, w których zamykałabym oczy ?

Autorka nie zapomniała nadać życiowego charakteru tej całej fikcji, bo główna bohaterka często dostaje po łapach. Tenley wierzy, że pokona wszystkie przeszkody i wszystko naprawi, dokona cudów, ale życie szybko prostuje jej naiwne zapędy. To mi się bardzo podobało, bo czułam się bliżej tego świata o którym czytam. Jak coś się może zagmatwać, to się gmatwa. I całe szczęście, bo w życiu nic nie jest piękne i idealne. A do tego takie zakrętasy dodają historii smaczku i pikanterii. Co oczywiście trzyma czytelnika w napięciu aż do ostatniej strony i nigdy nie wiadomo, co jeszcze się przydarzy.

Chyba specjalnie dla mnie jest też wreszcie wątek romantyczny, który przywołuje gęsią skórkę na rękach. Z zapartym tchem śledziłam sercowe rozterki bohaterów. Nie tylko Tenley, bo jak się okazuje, miłość potrafi wleźć z butami wszędzie i nagmatwać tam, gdzie niekoniecznie jest to mile widziane.

Killian jest typowym czarnym charakterem. Oszukuje, kłamie, dba o własny interes. Ale? o rety, uwielbiam tę postać! W pierwszej części moim faworytem zdecydowanie był Archer. Dobry, mądry, troskliwy chłopak. Killiana nie znosiłam. Ale to się zmieniło. Jest świetny, a cokolwiek robi (czy to złego, czy dobrego), jest dla mnie równie wielką zagadką co dla Ten. Tak samo jako ona nie rozumiem jego zagrywek i to jest piękne, bo z ciekawości nie jestem w stanie odłożyć tej książki dłużej niż na chwilę.


Zdecydowanie polecam!

Szybko,solidnie,profesjonalnie,polecam i będę korzystać z usług firmy.To był pierwszy kontakt ze sklepem,ale nie ostatni,bo asortyment jest duży i na pewno będzie okazja,żeby do sklepu wrócić.Korzystałam z opcji odbioru osobistego i odbyło się to bez żadnych kłopotów i w bardzo miłej atmosferze.Do zobaczenia,pozdrawiam, Joanna

15/10/2017

Czytaczyk

Królowa zbrodni

Londyn, grudzień roku 1926. Na peronie dworca kolejowego stoi z głową zaprzątniętą myślami Agatha Christie. Kobieta, w oczekiwaniu na swojego agenta literackiego, rozmyśla o romansie swojego ukochanego męża z inną kobietą i owiewającym ją poczuciu zagrożenia. Niespodziewanie spełniają się jej obawy, bowiem nagle czuje na plecach popychającą ją pod tory dłoń, prosto pod nadjeżdżający pociąg. Na szczęście, zostaje uratowana z opresji przez tajemniczego mężczyznę, dosłownie w ostatniej chwili. Od tego szczęśliwego zdarzenia, zaczyna się koszmar autorki.
Nieznajomy podający się za lekarza, okazuje się perfidnym szantażystą, który ma świadomość talentu pisarki. Grożąc ujawnieniem romansu jej męża, stara się przekonać Agathę do popełnienia zbrodni.

Jak do tej pory miałam okazję czytać jedynie kilka dzieł, wywodzących się spod pióra Agathy Christie. Po tych dziełach zdążyłam już wyrobić sobie jej wizerunek. Byłam bardzo pozytywnie nastawiona do tej książki. Autor w roli bohatera literackiego ? chyba nikt nie stwierdzi, że nie jest to ekscytujące.

Andrew Wilson stworzył przyjemną i intrygującą historię, całość czyta się naprawdę szybko i lekko. Bardzo podobały mi się odniesienia do faktów zaczerpniętych z biografii Christie. Dość nieoczekiwane zwroty akcji nadawały całej historii dynamiczności i rozpędu. Fabuła nie obyła się bez naiwnych i komicznie głupich wątków. Wizerunek Agathy wykreowany przez Wilsona okazał się diametralnie odmienny od tego, który sobie stworzyłam. Stworzył słabą kobietę, która jest w stanie zrobić wszystko dla swojego męża, poświęcając mu całe swoje życie. Po mojej Christie spodziewałabym się, że daruje sobie takiego zakłamanego mężusia. I tu się ogromnie zawiodłam na bohaterce. Jednak nie do końca była taka zła. Mimo wszystko, była iście intrygującą i wyrazistą postacią, która często wykazywała się zaskakującą bystrością umysłu.
Nie tego się spodziewałam. Staram się nie oceniać książki przez pryzmat moich niespełnionych oczekiwań, więc daję jej?

15/10/2017

Czytaczyk

Pusta noc Żniwiarz, Tom 1

Dwudziestoletnia Magda jest z pozoru zwyczajną dziewczyną. Dnie poświęca na pracę w księgarence i wykonywanie prac domowych. Dziewczyna jak do tej pory nie spotkała kogoś, kto by ją zaintrygował, więc w wolnych chwilach całkowicie skupia się na tropieniu upiornych stworzeń, wyciągniętych prosto ze słowiańskich opowiastek. Do czasu, aż natyka się na tajemniczego Mateusza, z którym spędza coraz więcej czasu. Magda obdarza go zaufaniem i pokazuje świat, jakiego większość nie zauważa. Wszystko się komplikuje, gdy z krainy zamieszkałej przez demony ucieka, jak dotąd najpotężniejszych z nich. Dla żniwiarzy to jest coś, z czym jeszcze nie mieli do czynienia.
Kiedyś starałam się za wszelką cenę unikać książek polskich autorów. Polskie nazwisko widniejące na okładce skutecznie zniechęcało mnie do lektury. Tak było kiedyś, jak jest dziś? Rodowici pisarze coraz częściej udowadniają mi, że rynek polskiej literatury pnie się ku górze i jest w coraz lepszej kondycji. Teraz z autentycznym zaintrygowaniem bez zastanowienia sięgam po ich dzieła. Niezmiernie się cieszę, że w mocno przeważającej większości moje oczekiwania zostają spełniane.
Paulina Hendel utwierdziła mnie w tym nowym przekonaniu, stwarzając naprawdę magiczną opowieść . Skonstruowała emocjonującą i niekiedy dość mroczną historię, która całkowicie mnie wciągała. Treść, była zupełnie nieprzewidywalna i niejednokrotnie zaskoczyła mnie nieoczekiwanymi zwrotami akcji, dostarczając tym samej ogromnej przyjemności z czytania. Niezaprzeczalnym i największym plusem tego dzieła był ten słowiański klimat, który nieustannie rozsiewał swój czar. Uwielbiam wszelkiego rodzaju odniesienia do mitologii ? legend, wkomponowane w fabułę czy będące jej podstawą. Autorka równie świetnie poradziła sobie z wykreowaniem przyjemnych i iście prawdziwych bohaterów, których po prostu nie da się nie darzyć sympatią. Magda jest przeuroczą i mądrą postacią, całkowicie wyzbytą jakichś irracjonalnych zachowań. Książka trzymała mnie w napięciu do samego końca i narobiła chęci na poznanie dalszych losów bohaterów.

15/10/2017

Bronek

Światło nocne

Bardzo kobieca, szczera, wpadająca w ucho, właściwie kontynuacja "Prądu", ale nieco dojrzalsza. Teksty niezawodnie proste i głębokie zarazem, a zaśpiewane delikatnie i z pazurem, zależnie od nastroju w piosence. Niemal każdy kawałek może wpaść w ucho. Idealna na prezent, nawet bez okazji, na przykład dla trzydziestolatki wijącej gniazdo dla swojej rodziny. Jest chyba pewien próg wrażliwości i życiowego doświadczenia, który trzeba przejść, by dać się porwać nastrojowi muzyki Natalii Przybysz.

15/10/2017

Katarzyna Kat

Bracia Slater. Bronagh Tom 2

"Bronagh" to kontynuacja pierwszej części cyklu "Bracia Slater" stworzonej przez L.A. Casey, i wprowadzenie w dalsze wydarzenia znanych nam już bohaterów. Widzimy tu ich przemianę, wkraczanie w dorosłe życie i układanie swoich spraw zgodnie z priorytetami.
W tej części przenosimy się trzy lata do przodu od wydarzeń z "Dominica", jesteśmy w dniu dwudziestych pierwszych urodzin głównej bohaterki. Dominic, który aktualnie mieszka ze swoją ukochaną, przygotował dla niej niesamowicie romantyczne niespodzianki. Ta część to krótka nowelka, dopełnienie części pierwszej, chociaż miałam pewien niedosyt związany z zakończeniem. Pewne zamieszanie związane z planowaniem przyszłości przez naszych bohaterów zostaje niedopowiedziane, mogę nawet powiedzieć, że niedokończone. Akcja urywa się jakby autorce brakło pomysłu na ciąg dalszy. To główny minus tej książki. Poza tym podoba mi się przemiana Dominica, stał się bardziej dorosły, dojrzały. Usiłował nawet wpłynąć na Bronagh, aby ta również zastanowiła się nad własnym życiem i przyszłością. Powieść ta to zaspokojenie ciekawości czytelnika co do losów Braci Slater, chociaż ja osobiście wolałabym aby autorka bardziej skupiła się na tej "mrocznej" stronie ich charakterów. Tutaj natomiast głównym wątkiem jest romans, a nie kryminalne sprawy i porachunki rodzinne. Brakowało mi również wątków, które dotyczyłyby braci Dominica. To właśnie ich historia w poprzedniej części najbardziej mnie porwała, a tutaj L.A. Casey skupiła się bardziej na relacji jednego z bliźniaków. Powieść w wyjątkowy sposób ukazuje miłość dwojga ludzi. Zazwyczaj, w literaturze, to kobieta w związku jest tą racjonalną, dojrzałą stroną. Tutaj mamy odwrotną sytuację, co wpędzi naszych bohaterów w niemałe kłopoty. Romantyczna strona brutalnego Dominica zaskoczy nie jedną czytelniczkę. Jego pomysł na pierwszy prezent urodzinowy dla Bronagh bardzo mi się spodobał. Z niecierpliwością oczekiwałam tej serii. Wam, jeśli jeszcze nie czytaliście, polecam ją z całego serca. Nie brakuje tu miłości, pożądania. Jest mniejsza ilość kłótni, ale za to dużo niepewności co do przyszłości naszych bohaterów. Nikt nie obiecuje, że dorosłe życie będzie łatwe, prawda? A książka w dobry sposób obrazuje różnicę pomiędzy dorosłością a dojrzałością, którą wykazuje się Dominic.
Lubicie książki z porządną dawką miłości i pasji, szczyptą nienawiści, odrobiną brutalności i wielkich marzeń, to książka dla Was. Nie będziecie żałowali ani chwili z nią spędzonej. Teraz czekam na następne części!

15/10/2017

Kto czyta - nie pyta

Cuda i cudeńka

Urocza okładka nasuwa skojarzenie słodkiej, świątecznej powieści... Faktycznie, jest tu sporo ciepłych uczuć i dobroci, ale równie dużo goryczy, rozczarowań i tajemnic.

Helena to dwudziestosześcioletnia dziewczyna ze wsi, przyzwyczajona do wzajemnej pomocy, serdeczności i nieustannego kontaktu z ludźmi. Pech chce, że traci pracę i cierpi na nadmiar wolnego czasu. Jej nieznana babcia dostaje w tym czasie wylewu, więc zawsze chętna do pomocy Lena postanawia się nią zająć. Dopiero na miejscu przekonuje się, jak wiele czeka ją pracy i wyzwań, zarówno z babcią jak i sąsiadami, z którymi za wszelką cenę chce się zaprzyjaźnić. Helena zaczyna więc naprawiać świat, a przy tym walczyć z własnymi demonami.

Uwielbiam bohaterów tej powieści i czuję się tak, jakbym sama mieszkała z nimi pod jednym dachem... Skłócone małżeństwo z dwójką dzieci, wąsata staruszka z jamnikiem, piękna i samotna Włoszka i... pisarz, który zostawił puste mieszkanie i uciekł w daleki świat szukać inspiracji. Polubiłam nawet milczącą i zgryźliwą babcię, bo jestem przekonana, że nie taki diabeł straszny jak go malują i wredna staruszka okaże się wartościowym i wrażliwym człowiekiem. Niestety, o tym mogę się przekonać dopiero w kolejnym tomie.

Cuda i cudeńka są miejscami przewidywalne, ale wyjątkowo mi to nie przeszkadzało. Przecież w życiu też często jest tak, że spodziewamy się po kimś określonych zachowań i właśnie takie zachowania otrzymujemy. Agnieszka Olejnik dba o to, żeby czytelnik mógł się cieszyć z sukcesów bohaterów, ale pokazuje też złożoność problemów małżeńskich, zdrady, straconej miłości, traumy i tajemnicy. Czego jak czego, ale sekretów jest tu bez liku, niemal tak wiele, jak emocji i towarzyszących lekturze przemyśleń.

Agnieszka Olejnik jest jedną z moich ulubionych autorek i cenię ją nie tylko za lekkie pióro, poczucie humoru czy świetnych bohaterów... Przede wszystkim cenię ją za wrażliwość, mądrość, znajomość ludzkich zachowań i ogromne serce. W każdej książce da się to wyczuć i bardzo żałuję, że jeszcze nie udało mi się osobiście poznać autorki. W Cudach i cudeńkach każda z Was odnajdzie na pewno odrobinę siebie, parę spraw przemyśli i spędzi miło czas przy ekstrawertycznej Lenie, która potrzebuje towarzystwa bardziej niż powietrza.

Otwieram instrukcję i niepokojąco ją kartkuję. Ogrom informacji zalewa moją głowę, a ja staram się zanotować w pamięci każdy szczegół. Kończę lekturę na ostatniej, trzydziestej drugiej stronie i nie wiedząc dużo więcej niż na początku wątpliwie zamykam instrukcję.

Na stole pojawia się plansza, a pionki, żetony i inne gadżety ostrożnie, z gracją zaczynają tworzyć stosy lub kupki... Około trzydzieści minut później, wśród potu i łez wszystko jest na swoim miejscu. Dwuosobowa rozgrywka gotowa. Pierwsza karta wydarzeń awersem zostaje położona na odpowiednim polu. Cztery godziny później kończę rozgrywkę mając mieszane uczucia. To miało być spektakularne przeżycie, a jest tylko Rysami wśród światowych tysięczników. Więcej rozgrywki spędziłem z nosem w instrukcji niż napawając się przygodą na bezludnej wyspie.

Mogłoby się wydawać, że nie warto płacić 150 PLN za tę grę. Że to rozczarowanie. Jak Titanic z wielką chwałą wypłynął, ale szybko zawiódł rozbijając zapał napaleńców na drobny mak.


Jednak...

Każda kolejna rozgrywka zachwycała coraz bardziej. Podziw odbił się od dna i w błyskawicznym tempie rozpoczął wynurzanie. Niesamowitą jest przygoda z Robinsonem. Tu nie zdarzają się cuda, pomoc nie nadpłynie, a za każdym awersem karty czyha śmierć. Drżącą ręką kładziesz pionka na planszy licząc, że podjęta decyzja jest tą najwłaściwszą. Modlisz się żeby nie przyszła choroba, bestia nie zaatakowała albo nie zaskoczyła cię zima. I mimo, że jesteś wykończony chcesz więcej.

Podczas walki o życie nie zapomnij, że masz zadanie do wykonania!


PLUSY:
+ Niesamowita regrywalność: kilka scenariuszy, kilka postaci, dziesiątki różnych kart i setki możliwości. Żadna rozgrywka nie będzie drugi raz taka sama.
+ Fantastyczny klimat: po rozłożeniu planszy razem ze swoimi postaciami przenosicie się na bezludną wyspę, odczuwając każde niepowodzenie na własnej skórze.
+ Wykonanie: świetna jakość oraz genialne ilustracje planszy, kart, żetonów itd.
+ Poziom trudności: jest wysoki i rzuca wyzwanie graczowi. Dużym atutem jest to, że nawet doświadczonemu może się nie udać.
+ Losowość: wspaniale wyważona. Co prawda nie mamy wpływu prawie na nic - karty przygód, kafelki mapy, karty wydarzeń itd. jednak każdej losowości można zaradzić poprzez naszą akcję, interwencję czy jak to inaczej nazwać. To jeden z fenomenów tej gry - panujesz zarówno nad wszystkim jak i nad niczym
+ Dobra rozgrywka na dwóch graczy: często w rozbudowanych planszówkach prawdziwa zabawa zaczyna się od trzech graczy. Tutaj rozgrywka przebiega fenomenalnie dla każdej ich ilości.

MINUSY:
- Niejasna instrukcja i mnogość zasad: jest to niezbędne przy tak rozbudowanej grze, ale nie zmienia to faktu, że ciężko jest wprowadzić nowego gracza i "szybko" wytłumaczyć mu zasady
- Długi czas przygotowania oraz ilość miejsca: Rozłożenie kompletu wymaga ok. 15 minut, a do rozegrania jest potrzebna bardzo duża ilość miejsca
- Brak wypraski: musimy wykazać się kreatywnością żeby ogarnąć haos, który panuje w pudełku

Łatwo można zauważyć, że wielcy artyści zazwyczaj musieli przejść przez niezwykle ciężkie drogi, aby osiągnąć sukces. Zahartowani za młodu, konsekwentnie się rozwijali i walczyli o spełnienie swoich marzeń. Czy sława oraz pieniądze mogą w jakimkolwiek stopniu wynagrodzić wszelkie złe momenty?

Maria Magdalena Dietrich, gdy ją poznajemy, jest spokojną trzynastolatką, mieszka ze swoją matką i siostrą. Dziewczyna posiada dar muzyczny, który stara się szlifować ze względu na wygórowane oczekiwania rodzicielki. Kariera skrzypaczki stoi otworem, ale nie tego pragnie. Mimo niepewności, wyjeżdża do najlepszego konserwatorium w Niemczech, mieszczącego się w Weimarze. Otoczenie ma na Dietrich ogromny wpływ. Poznaje pierwsze w życiu przyjaciółki, przechodzi inicjację seksualną. W końcu ostatecznie porzuca plany zostania skrzypaczką, zaczyna spełniać się w kabaretach. A to dopiero początek przygody, czeka na nią kino. Lata mijają, a Marlena staje się słynna, choć to gorzki cukierek. Dręczona wyrzutami sumienia, gdy zaniedbuje dziecko, wdaje w kolejne romanse, prowadzi życie okrutnie kolorowe, mimo czarno-białych kadrów. Jednak czasami wpędzające w przygnębienie?

Od dawna uwielbiam stare kino. Podziwiam teatralną mimikę aktorów, ich urodę, stroje. Jestem w stanie wymienić ulubieńców, a zalicza się do nich właśnie Marlena Dietrich. Nie mogę odmówić jej talentu. Co z wyglądem? Nie każdemu się spodobają jej specyficzne rysy. Dla mnie Dietrich to prawdziwa ikona, kobieta czarująca, taka pozostała do końca swoich dni. Muszę też przyznać, że jej biografię znam dość powierzchownie, bardziej skupiałam się na karierze. Ucieszyłam się, gdy w zapowiedziach książkowych premier ujrzałam powieść w pełni poświęconą Marlenie. Uznałam, iż to dobra okazja, aby dowiedzieć się czegoś więcej. Nurtowało mnie tylko jedno pytanie: ile w tej publikacji jest fikcji? Czy można zaufać autorowi? Zaczęłam szukać odpowiedzi, w niezrównanym Internecie. Okazuje się, że Gortner rzetelnie przygotował pole do pracy. Owszem, kilka epizodów ominął, ale to zrozumiałe.

Narrację oddano głównej bohaterce. Ten zabieg sprawił, iż łatwiej możemy się w nią wczuć, zrozumieć podejmowane przez nią decyzje. A myślę, że niejednokrotnie będziecie poddawać analizom jej wybory, zastanawiać się, jak zachowalibyście się w danej sytuacji. To wzmaga przyjemność czytania i trzeba przyznać ? książki zachęcające do przemyśleń są dla mnie bardzo ważne. Trochę dziwi, że dopiero skojarzyłam nazwisko Gortnera. Kilka jego powieści wydano w Polsce, obijały mi się o uszy ich tytuły, a nigdy nie znalazłam czasu, by którąś z nich przeczytać. Teraz nadrabiam! Autor pięknie umie wcielać się w kobiety, bez pompatycznych póz, charakterystycznych dla pewnych pisarzy.

Akcja jest naprawdę wartka. Momentami trudno uwierzyć, że ktokolwiek prowadził aż tak barwne życie. Oczywiście, ma ono plusy i minusy, nic nie przyszło łatwo. Gortner znakomicie nakreślił tło historyczne. Marlena, jako Niemka, musiała określić swoje poglądy polityczne. Zdecydowanie odcięła się od Hitlera, chociaż mogła poznać grono wpływowych osób i być uwielbianą w ojczystym kraju. Zamiast tego, co imponuje, zdecydowała się występować dla amerykańskich żołnierzy, zagrzewając ich do walki. Jasno pokazała, iż bojkotuje zachowanie III Rzeszy, co kosztowało ją jeszcze wiele lat upokorzeń od rodaków.

Powieść napisano w sposób zrozumiały i zajmujący. Znajdziemy dużo scen erotycznych, wszakże Marlena sporo eksperymentowała. Otwarcie przyznawała do biseksualizmu, lubiła towarzystwo, radośnie romansowała, nie patrząc na płeć. Trzeba zaznaczyć, że wspomniane przed chwilą fragmenty nie gorszą. Szczegółowe, ale ciężko stwierdzić, iż są w jakimkolwiek sensie wulgarne. Z pewnością ważne dla zrozumienia natury Dietrich, z jednej strony hedonistki. Lecz z drugiej, osoby niewątpliwie wrażliwej na krzywdę, umiejącej wesprzeć drugiego człowieka. To kobieta wielowymiarowa, posiadająca mnóstwo twarzy, a autor świetnie to sportretował. Obawiałam się, że będzie przesadnie koloryzował lub pokaże odrealnionych ludzi. Na szczęście, uniknął tej pułapki.

Książka Gortnera spodoba się fanom Marleny Dietrich, właśnie im najbardziej rekomenduję poszukanie tej powieści. Jeśli nie przepadacie za aktorką lub nie macie wyrobionej opinii, to należy potraktować tak wspaniałą publikację w formie (nad)zwyczajnej historii. Może wówczas zechcecie bliżej poznać Marlenę? Powinniście, namawiam ? zasłużyła na wszelkie uznanie. Sama zamierzam sięgnąć po resztę twórczości pisarza, bo i jemu nie można odmówić talentu.

15/10/2017

Hrosskar

Labirynt śmierci

Philip K. Dick to jeden z tych autorów, których ciągle poznaje i wciąż jeszcze dużo przede mną. Po znakomitym Blade Runnerze i Deus Irae, postanowiłem sięgnąć po kolejną książkę tego autora, tym razem nieco mniej znaną, ale niemniej wartą uwagi, czyli Labirynt śmierci.

Na planetę Delmak-O przybywa czternaścioro zupełnie obcych dla siebie ludzi. Nie znają czekających ich zadań, a wszystkiego mają dowiedzieć się po przylocie ostatniej osoby. Jednak wkrótce dochodzi do awarii, przez co nie wiedzą po co zostali sprowadzeni na tę planetę. Co więcej, nie mogą też sprowadzić pomocy, są zupełni sami... Wkrótce staje się dla nich jasne, że są obiektem jakiegoś doświadczenia, lecz nie mają pojęcia na czym ono polega. Wkrótce ginie pierwsza z osób, a za nią kolejne... Bóg albo nie istnieje, albo postanawia unicestwić wszystkie swoje stworzenia.

Przez długi czas miałem wrażenie, że Labirynt śmierci bardziej przypomina rasowy thriller, aniżeli powieść science fiction. Wiąże się to z tym, że książka posiada dynamiczną akcję, bardzo dużo się w niej dzieje, a trupy ścielą się gęsto. Nie tylko w wyniku wypadków, ale przede wszystkim w wyniku samoobrony, czy celowego zabójstwa. To powoduje, że książkę, liczącą niecałe 300 stron, czyta się zaskakująco szybko i chwilami trudno się od niej oderwać, chcąc jak najszybciej poznać, co się dalej wydarzy. Choć na pierwszy rzut oka może wydawać się, że autor postanowił odejść od typowych dla siebie opowieści z niezwykłymi przemyślanami na rzecz powieści akcji osadzonej w klimatach science fiction, to wcale tak nie jest. Wystarczy uważnie wczytać się, by dostrzec kolejne problemy z jakimi autor zmierzył się w swojej powieści.

W Labiryncie śmierci, Dick stworzył niezwykłą i wyidealizowaną religię, której kunszt doceniłem dopiero po lekturze, ponieważ nie od razu zrozumiałem, co autor chciał nią przekazać. Jest ona próbą stworzenia abstrakcyjnego, ale bardzo logicznego systemu religijnego, opierającego się na niepodważalnym założeniu, że Bóg istnieje. Co więcej, ludzie każdego dnia doświadczają dowodów jego egzystencji, jak i skutków ingerencji w ich życie. Choć ludzie zanoszą modlitwy, mają świadomość, że Bóg istnieje, to zwyczajnie brakuje im wiary. Bóg jest dla nich czymś oczywistym, co istnieje i ma realny wpływ na życie każdego z nich. To czyni ten system jednym z bardziej niezwykłych o jakich czytałem. Jest on zdecydowanie bardziej skomplikowany, niż ja to opisałem, ale Dick stopniuje informacje, jak i pozostawia wiele rzeczy niedopowiedzianych, dlatego nie chciałbym nikomu zdradzić zbyt wiele.

Niemniej interesujący są bohaterowie, a w zasadzie to, jak postrzegają oni świat. Historia opowiadana jest przez kilka osób i za każdym razem patrzymy na bieg wydarzeń z perspektywy innej z nich. Powoduje to, że mamy niezwykłą okazję zobaczyć te same wydarzenia, czy rzeczy z perspektywy kilku osób, które niekiedy diametralnie różnią się od siebie. Co prawda, chwilami trudno zorientować się od razu kto jest kim, ale kreacja bohaterów nie jest w tej książce najważniejsza. Ważniejszy jest problem na jaki mamy zwrócić uwagę, że każdy z nich postrzega świat nieco inaczej i próbuje przekonać resztę o swojej słuszności. Dick pragnie w ten sposób skierować naszą uwagę na fakt, że nie potrafimy pokonać bariery komunikacji - kiedy mówimy, czy używamy teoretycznie tych samych zwrotów, odnosimy je do idei, pojęć, czy interpretacji, które sami znamy, a niekoniecznie inni też tak samo będą je rozumieli. Jest to zatem również historia o zmierzeniu się z problemem komunikacji międzyludzkiej, która nie jest wcale taka prosta jak by się mogło wydawać.

Choć Labirynt śmierci nie dorównuje Blade Runnerowi, to zdecydowanie ma coś w sobie i skłania do refleksji. To niezwykła opowieść o wyidealizowanej religii, jak również o tym jak trudnym problemem jest komunikacja międzyludzka. Polecam!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Rebis!

hrosskar.blogspot.com

15/10/2017

Noella

Pasażerka

https://kacikmilosnikowksiazek.wordpress.com

Książka ukazuje historie 17-letniej skrzypaczki ? Etty Spencer. Gdy dziewczyna wreszcie dostaje szanse na wymarzony debiut, dla którego poświeciła całe swoje życie, jej światopogląd zmienia się diametralnie, gdyż zostaje porwana przez Ironwoodów do roku 1776 i zmuszona do odnalezienia artefaktu, który rzekomo został skradziony przez jej matkę wiele lat temu. Na miejscu poznaje przystojnego i tajemniczego Nicholasa Cartera, który zawładnął umysłem dziewczyny od pierwszego wejrzenia. Im bliżej końca tym partnerzy coraz bardziej zbliżają się do siebie i do gorzkiej prawdy, która była skrywana przez wieki. Życie wszystkich ludzi zależy od powodzenia niebezpiecznej misji. Czas połączył młodych kochanków, lecz to właśnie on może rozdzielić ich na zawsze. Czy uda im się odnaleźć mistyczny przedmiot zanim zrobią to wrogowie? Czy Etta ocali tych, na których najbardziej jej zależy?

Serdecznie polecam tę książkę, niezależnie od wieku. Historia jest bardzo oryginalna i wciągająca. Ukazane jest wiele ważnych problemów, z których nie zdajemy sobie do końca sprawy (np. dzieci, które ponoszą odpowiedzialność za błędy rodziców). Występuje dużo zwrotów akcji, które zapierają dech w piersi. Gdy zaczniecie czytać ?Pasażerkę? gwarantuję, że nie będziecie mogli się od niej oderwać!

15/10/2017

Klaudia Nadolna

Wymazane

Recenzja pochodzi ze strony www.zksiazkadolozka.blogspot.com


Piękno to pojęcie względne i przemijające. Liczy się to co w środku. Brzmi tandetnie? Być może.

Michał Witkowski w swojej najnowszej książce opisuje brzydotę, ukazując całą prawdę o współczesnym życiu, które w dobie internetu i wszechobecnego oszustwa i nieróbstwa straciło na swojej wartości. Robi to w sposób budzący kontrowersję i niekiedy obrzydzenie. Takim zabiegiem trafia w najczulsze punkty naszego społeczeństwa, które wegetuje, by przetrwać każdy kolejny dzień.

Damian Piękny to bohater niezwykły w swojej przeciętności. Gdyby pominąć jego odstające od normy erotyczne pragnienia, to byłby zwykłym chłopakiem z prowincji, który ma plany i marzenia, ale nie wie jak się za to zabrać z odpowiedniej strony. Do całości prezentacji jego osoby dochodzi jednak nietypowe odchylenie od normy ? zamiast fascynować się dziewczynami w swoim wieku, jego pociągają stare, pomarszczone, grube, porozciągane kobiety i ich owłosione krocza oraz owłosione pachy. Jego największym marzeniem jest sława, ale jak sam mówi ? jest zbyt piękny na aktorstwo, facebooka czy instagrama. W książce poznamy jego pożądania i zamiary. Całość nie opiera się tylko na jego historii, ale również na powrocie do przeszłości starszych kobiet, które snują opowieść o czasach wojennych.

Wymazane to zimne miasteczko, w którym znajdziemy mnóstwo kontrastów. Ludzie tutaj są pozbawieni zasad moralnych i marzeń, charakteryzuje ich apatia. Najlepiej przedstawia to poniższy cytat zaczerpnięty z omawianej książki.

?Wysiadasz więc na przystanku Wymazanym. Wiata jest jak domek z cegły, zbudowana jeszcze za komuny i pomalowana na wypłowiałe kolory. Na tym przystanku zawsze wystają miejscowi młodzi bezrobotni. Bardzo by chcieli wyjechać, ale jak włosy na sitku na dnie wanny, tak oni zatrzymali się właśnie na przystanku, który też jest odpływem Wymazanego, tyle że zapchanym. W lecie narasta w nich energia pochodząca z nudy i próbują zniszczyć tą wiatę, jakby chcieli się wyrwać, wywalić sitko z odpływu wanny, ale wszystko, co już mogło odpaść, dawno odpadło, reszta jest nie do ruszenia. W zimie stoją w miejscu, przenoszą ciężar ciała z nogi na nogę i wciskają głowy w kołnierze. Tu, na przystanku, albo na torach. >>Stoję, stoję, czuję się świetnie<< ? to o nich śpiewała Kora. Spluwają. Nadpalają zapalniczką rozkład jazdy, który ich nie dotyczy, bo nigdzie się nie wybierają.?

Na ulicach mijamy lujów, którzy w swoim życiu nie mają już żadnego celu, do którego chcieliby dążyć. Michał Witkowski przedstawia ich życie w sposób brutalny i szczery, bez zbędnych ceregieli i fałszywej uprzejmości. Z powieści z każdej strony wylewa się gorycz i żal. Przedstawione w niej osobowości wydają się być przerysowane i kiczowate, jednak idealnie wpasowują się w ogólny zarys. Czarny humor miesza się tu z ironią. Autor w książce demaskuje nasze czasy, gdzie liczy się tylko powierzchowne piękno i istnienie w mediach społecznościowych. Z racji tego, że Witkowski jest świetnym obserwatorem szarej codzienności, idealnie trafia w punkt.

Historia w książce nie jest opowiedziana pięknym językiem, który trafi w gust literatów, którzy poszukują poprawności i etyki. Zadowoli zaś na pewno ludzi, którzy poszukują prawdy, których męczy obecna sztuczność świata. Tych, którzy są odważni i nie boją się szkarady. W większości powieść jest przegadana, ale po tym poznamy prozę Witowskiego ?po jego gadulstwie. Jednak jest on doskonałym gawędziarzem, bo mówi ciekawie, wprost i niezwykle.

15/10/2017

Sabina

Borek i bogowie Słowian

Zakupić dziecku w rodzinie taką bajkę, podarować taki prezent - efekt wow! murowany. Niespotykane, innowacyjne, oryginalne, tylko tego typu określenia i epitety przychodzą mi na usta. Zrobiło na rodzinie piorunujące wrażenie. Pozytywne zaskoczenie u wszystkich.

Z niektórymi osobami trudno nam wytrzymać, ale są one dla nas istotne i bez nich życie jest owiane nudą. W siódmy tomie historii pojawiają się tacy ludzie i są zupełnie na luzie.

15/10/2017

Sabina

Until November

Klub ze striptizem to męski świat. Asher to typowy jego przedstawiciel - showman, łowca kobiet, ale w gruncie rzeczy dobry chłopak, który potrafi zadbać o swoją dziewczynę kiedy ta potrzebuje pomocy.

Płyta jak najbardziej oryginalna, bardzo dobrze zapakowana. Bardzo szybka dostawa. Utwory na płycie są genialne. Bardzo dobrze zrównoważone mocne i liryczne. Aranżacja jak zwykle dowodzi niezwykłego talentu Davida. Część utworów słyszałam już na żywo na koncertach i muszę przyznać, że płyta jest nagrana w bardzo dobrej jakości i dzięki temu słuchając jej przy odpowiedniej głośności i basach można się poczuć jakby David grał tuż obok nas, tylko dla nas :D Serdecznie polecam wersję Deluxe Edition - dodatkowe 3 utwory + płyta DVD zdecydowanie są warte posłuchania :D

"Czasu miała więcej niż dość, właśnie to było problemem, cały ten cholerny czas, który tylko snuł się wokół wszystkich codziennych czynności, nocnych myśli, wszystkiego, co chciałaby robić inaczej, gdyby mogła."

Trudny w odbiorze tom sagi, duży ciężar emocjonalny, wiele przygnębiających i ponurych odczuć, nostalgiczny klimat. Walka o utrzymanie pięciopokoleniowego dziedzictwa, poświęcanie siebie i swoich pragnień w imię czegoś, co raczej nie ma perspektyw, usilne trzymanie się narzuconych przez poprzedników idei, radzenie sobie z wyrzutami sumienia i poczuciem winy. Trzeba przyznać, że autorka nie szczędzi, zwłaszcza głównej bohaterce, zmartwień, zgryzot i trosk. Wszystko przekonująco przedstawione, portrety bohaterów precyzyjne nakreślone, fabuła pochłania, zachęca do refleksji i przemyśleń. Wspaniale ujęte czynności codziennego dnia, nietuzinkowi ludzie i bolączki rodziny.

Ale poza przeważającymi mrocznymi i ciemnymi barwami ludzkich losów pojawiają się też ciepłe i pogodne wydarzenia, pozytywnie nastrajające, dające nadzieję na przyszłość, rodzące pokłady ufności, wiary i wyczekiwania. To zdobywanie odwagi na podążanie tropem własnych marzeń, odkrywanie smaku nowych rzeczy, wychodzenie ze skorupy cierpienia i złych wspomnień, próby ułożenia życia według nowych reguł i wartości. Tym razem zyskują ci, którzy poprzednio zostali pokrzywdzeni przez los i zbiegi okoliczności, a tracą ci, którym dotąd wiodło się dobrze. Daleko do szczęśliwych zakończeń, jednak jak w życiu, przeznaczenie czasem się uśmiecha, a kiedy indziej zabiera to, co najcenniejsze. I jeszcze obraz pozornej spójności, podczas gdy każde ogniwo egoistycznie stara się świecić indywidualnym blaskiem, bez patrzenia na dobro całości.

Jestem pod wrażeniem surowej, przenikliwej narracji, wnikliwego spojrzenia, szczerego oddania natury człowieka, umiejętności podsycania zaciekawienia, a przecież powieść prowadzona w spokojnych rytmach. Nie zabrakło sprytnie wplecionego humoru, nadającego nieco lekkości i delikatności opowiadanej historii. Wiele niewiadomych i niedopowiedzeń, świadome pozostawienie czytelnikowi swobody w snuciu przypuszczeń odnośnie finalnej odsłony. Zastanawiamy się, czy wygra niedostrzegana miłość? W jaki sposób można by było pokonać obawy i lęki? Dlaczego niektórych wypowiedzianych bolesnych słów nie można wycofać już z obiegu życia? Jak unikanie odpowiedzialności wpływa na innych? Czy można jeszcze liczyć na radość i spełnienie, kiedy otoczenie wydaje się sprzeciwiać dobrym intencjom? Zerknijcie na wrażenia z pierwszego i drugiego tomu sagi, "Ziemia kłamstw" i "Raki pustelniki", satysfakcjonujące przygody czytelnicze.

bookendorfina.pl

"...chociaż każdy na co dzień chodzi i zajmuje się swoim życiem i znojem we własnym gospodarstwie - to w chwili, gdy coś się stało, byli razem, byli jedną wioską."

Wspaniałe zanurzenie w surowych i nieco smutnych norweskich klimatach, ale z jak mocno ciepłymi sercami głównych bohaterów. Wciągająca i uwodząca powieść, magnetycznie przyciąga prawdziwymi i wiarygodnymi barwami użytymi do zilustrowania ludzkich losów. Bezpośrednie odwołanie do naturalnych i autentycznych emocji, niezakłamane opisywanie każdego detalu. Postawy i czyny bohaterów brzmią niezwykle przekonująco, sugestywnie, mamy wrażenie jakby historia dotyczyła faktycznych postaci, ludzi głęboko osadzonych w dziedzictwie, którego nic nie jest w stanie w nich zagłuszyć.

Rodzina przytłoczona wybrzmiewaniem świeżo ujawnionych tajemnic, starająca się poradzić sobie z nową odsłoną rzeczywistości. Staranne omijanie prawdy nie przyniosło oczekiwanych rezultatów. Rzeczy dotąd budowane na kłamstwie wytraciły stabilne podłoże i rozsypały się nieodwracalnie. Trzeba wpasować się nie tylko do nowej wiedzy o członkach rodziny, ale także odbudować relacje, oddać bliskim część siebie, ofiarować zrozumienie i akceptację, być gotowym do poświęceń, a przy tym nie zatracić własnej tożsamości. Z zainteresowaniem obserwujemy rozterki i wahania bohaterów, wysiłki sprostania konieczności przewartościowania życia, stawieniu czoła wielkim wyzwaniom, zaskakującym wyborom i decyzjom.

Wiele się w powieści dzieje, jednak wszystko splecione niespiesznymi rytmami, tak aby był czas na przemyślenia i refleksje, dokładne zrozumienie pojawiających się dylematów i wątpliwości, uchwycenie potęgi więzi, poczucia odpowiedzialności i rodzącej się solidarności. Jakże różne charaktery, style życia, postawy i poglądy, lecz wszystko składa się na unikalną i zrównoważoną całość. Przyjemnie odbywa się tę podróż czytelniczą, obserwuje łapanie rytmów codzienności, poszukiwanie siebie samego, odnajdywanie odpowiedzi na pojawiające się pytania, zdobywanie odwagi, aby choćby sprawdzić, jakie są możliwości spełnienia marzeń. Bliżej o postaciach powieści napisałam we wrażeniach po przeczytaniu "Ziemi kłamstw", pierwszego tomu sagi.

bookendorfina.pl

Polecam tę książkę dla wszystkich których interesują zagadnienia muzy X. Dodatkowo jest to jedna z niewielu pozycji omawiających postprodukcję filmową w języku polskim i bardzo ważną jej gałąź, mianowicie rekonstrukcję filmów. Podczas odnowienia dzieła, wraca się często do materiałów kamerowych i poza czyszczeniem, na nowo wykonuje się postprodukcję, co sprawia, że dzieło nie jest już tym samym dziełem. Jak zrobić to dobrze? Mam nadzieję, że książka ta, choć trochę odpowie czytelnikowi na to pytanie, bo mi dała dużo, mimo że koordynowałam prace przy rekonstrukcjach

Polecam tę książkę dla wszystkich których interesują zagadnienia muzy X. Dodatkowo jest to jedna z niewielu pozycji omawiających postprodukcję filmową w języku polskim

Polecam tę książkę dla wszystkich których interesują zagadnienia muzy X. Dodatkowo jest to jedna z niewielu pozycji omawiających postprodukcję filmową w języku polskim

15/10/2017

Kosz z Książkami

Rok w Krainie Czarów

Seria "Rok w" od wydawnictwa Nasza Księgarnia już jakiś czas temu rzuciła mi się w oczy. Nie tylko za sprawą powiększonego formatu i przyciągających wzrok ilustracji na okładkach, ale także z powodu licznych pozytywnych opinii na temat tych książek. Korzystając z okazji, że najnowsza pozycja z serii zabiera czytelników do Krainy Czarów (jak można się oprzeć okazji wyprawy do krainy pełnej magii?) postanowiłam osobiście przekonać się co takiego niezwykłego kryje w sobie ta seria. Serdecznie zapraszam do wspólnego spędzenia dwunastu miesięcy w zaczarowanej krainie w książce Macieja Szymanowicza Rok w Krainie Czarów.<br> <br> Rok w Krainie Czarów to książka zawierająca dwanaście rozkładówek ? po jednej na każdy miesiąc roku, oraz dwie strony z opisem postaci zamieszkujących niezwykła krainę. Z pozoru wydaje się, że to niewiele, jednak wrażenie to szybko znika gdy zagłębimy się w ?lekturę?. ?Lekturę?, ponieważ poza wspomnianym opisem bohaterów książki, nie zawiera ani linijki tekstu. Cała zabawa związana z wymyślaniem historii postaci takich jak przykładowo: Czerwony Kapturek, Babcia Babula, Leśne Licho, czy Śpiąca Królewna, zostaje oddana w ręce czytelnika.<br> <br> To, że książki rozwijają wyobraźnię nie trzeba chyba nikomu mówić. Warto jednak dodać, że pozycje takie jak Rok w Krainie Czarów, robią to w sposób szczególnie intensywny. Każda z rozkładówek zachęca bowiem czytelnika do wymyślania własnych historii poznanych bohaterów książki, a także rozwija spostrzegawczość dziecka. Rysunki są naprawdę szczegółowe i już samo odnalezienie wszystkich bohaterów i przyjrzenie się temu co robią zajmuje dobrą chwilę. A przecież ich odnalezienie to dopiero początek zabawy. Zdecydowanie warto zachęcać dziecko, chociażby przez zadawanie prostych pytań, do wymyślania własnych opowieści na podstawie zawartych w książce obrazków. Możliwości jest bez liku, a pewne jest tylko jedno: Każda z wymyślonych historii będzie unikatowa i przyniesie małemu czytelnikowi masę zabawy.<br> <br> Jak wspomniałam na wstępie książkę wyróżnia na pierwszy rzut oka duży format, nieco większy od A4, a także kolorowe, bardzo szczegółowe i miłe dla oka ilustracje, których małą próbkę dostajemy na okładce książki. Warto także dodać, że cała książka wydrukowana została na usztywnianych, tekturowych kartkach, dzięki czemu całość jest sztywna i wytrzymała i śmiało można oddać książkę w ręce małego dziecka bez obawy, że ulegnie ona zniszczeniu.<br> <br> Rok w Krainie Czarów, to nietypowa pozycja, którą śmiało polecam wszystkim młodym molom książkowym, a także tym dzieciom, które nie do końca przekonały się do rozrywki jaką niesie ze sobą dobra książka. Bo pozycję Macieja Szymanowicza śmiało można nazwać dobrą, a wręcz bardzo dobrą książką, która w pomysłowy sposób odsłania przed czytelnikiem cuda Krainy Czarów, do której odwiedzenia serdecznie wszystkich zachęcam.

15/10/2017

Kosz z Książkami

Mały atlas ptaków Ewy i Pawła Pawlaków

Czy na każdego niewielkiego ptaszka, macie ochotę wołać wróbel? Bądź gdy Wasze dziecko pyta co to za ptak, nie przychodzi Wam żaden inny przedstawiciel ptasiej rodziny do głowy? Najwidoczniej najwyższa pora na nieco edukacji, a tę, wiadomo, najlepiej rozpocząć już od najmłodszych lat. Mały atlas ptaków Ewy i Pawła Pawlaków to pozycja mająca na celu przybliżyć dzieciom ptasi świat i trzeba przyznać, że robi to w sposób nad wyraz wdzięczny. Z resztą przekonajcie się sami, być może dla Was lub Waszych pociech, będzie to początek ornitologicznej przygody.

Mały atlas ptaków Ewy i Pawła Pawlaków to pozycja przedstawiająca bliżej dwudziestu przedstawicieli ptasiej rodziny, którzy mieli okazję odwiedzić okolicę domu tytułowych państwa Pawlaków. Każdemu ptasiemu bohaterowi książki poświęcone zostały dwie strony, na których znajdziemy nie tylko ciekawostki na temat danego ptaka, ale także jego liczne podobizny wykonane rożnymi technikami. Poczynając od zdjęć, a kończąc na akwarelach, obrazkach wykonanych z kawałków tkaniny czy dziecięcych rysunkach. Trzeba przyznać, że całość robi ogromne wrażenie już od pierwszej strony.

Sama lektura jest równie pasjonująca co oglądanie ilustracji, bowiem zamiast suchych faktów, na temat danego ptaka czytelnik otrzymuje coś na kształt krótkiej historii: jak doszło do spotkania z nim, po czym go rozpoznać, a także ciekawe i niekiedy zabawne anegdotki związane z jego zwyczajami. Całość zaś napisana jest w naprawdę przystępny sposób, który nie odstraszy młodszego czytelnika, ale także nie zrazi starszego zbytnią prostotą. Można powiedzieć, że autorom udało się znaleźć zloty środek.

Wszystkie ptaki przedstawione w atlasie były gośćmi domu i podwórka autorów. Przyznam szczerze, że skupienie się na przedstawieniu wyłącznie swoich ptasich sąsiadów było dla mnie strzałem w dziesiątkę, uświadamiającym czytelnikowi jak wiele niezwykłych rzeczy możemy odkryć wokół siebie, a które tak często mijamy bez zauważenia. Po lekturze Małego atlasu ptaków jestem pewna, że nie jedno dziecko zrozumie ten fakt i z ciekawością zacznie rozglądać się odkrywając na nowo znane sobie miejsca i jego lokatorów, w tym także tych ptasich. Kto wie, może nawet zainspiruje się i stworzy swój własny ptasi atlas?

Choć w tytule widnieje słowo mały, atlas bynajmniej nie jest mikrego wydania, bowiem jest tylko niewiele mniejszy od formatu A4. Całość zaś wydrukowana została na usztywnianych, kartonowych kartkach ? można więc wracać do niego ile tylko dusza zapragnie bez obawy przed zniszczeniem, a także zabierać go ze sobą na wyprawy ? co szczególnie powinno się spodobać dzieciom, w końcu to książka kierowana właśnie do nich.

Choć Mały atlas ptaków Ewy i Pawła Pawlaków to pozycja przeznaczona dla młodych czytelników, bez bicia przyznaję, że sama cieszyłam się podczas lektury jak dziecko. To pięknie wydana, a przy tym wartościowa lektura, łącząca w sobie przyjemne z pożytecznym, a przede wszystkim zachęcająca do poznawania świata. Wystarczy wyjrzeć za okno swojego pokoju, by przekonać się, jak wiele może się tam kryć. Zachęcam byście przekonali się o tym sami.

"Lab Girl" to autobiografia Hope Jahren, która opowiada, jak wyglądało jej dzieciństwo oraz późniejsze życie, aż do chwili obecnej. Dowiadujemy się, że dzięki ojcu i jego laboratorium, autorka zakochała się w przyrodzie, doświadczeniach oraz odkrywaniu coraz to nowych tajemnic żywotu roślin. Hope pokazuje czytelnikom, jak fascynujący jest świat, którego nie dostrzegamy gołym okiem oraz że stan środowiska w dużej mierze zależy również od nas, mimo tego, że często nie zdajemy sobie z tego sprawy. One także czasem potrzebują pomocy, mają swoje "rozumki" i odpłacają się nam za każdy, nawet najmniejszy przejaw pomocy.

Biologia oraz świat przyrody od zawsze ciekawił również mnie; w szkole był to jeden z moich ulubionych przedmiotów, a obecne studia mają w sobie elementy wiedzy o wcześniej wspomnianej biologii oraz nauk przyrodniczych. Dlatego też w wielką chęcią i ogromną ciekawością sięgnęłam po książkę "Lab Girl", czułam ogromną motywację, aby dowiedzieć się czegoś nowego i nieznanego. Autorka mnie nie zawiodła i zaspokoiła moją chęć rozwoju w tym kierunku.

Książka podzielona została na trzy części: korzenie i liście, drewno i sęki oraz kwiaty i owoce. W każdej z części czytelnik znaleźć może ciekawostki oraz fakty dotyczące wspomnianych części świata przyrody. Oprócz podstawowych informacji możemy również poznać pracę w laboratorium "od podszewki", przeprowadzanie rozmaitych badań nad poszczególnymi roślinami oraz wyjazdy do innych krajów w poszukiwaniu coraz to nowych gatunków.

Czytając "Lab Girl" czytelnik ma okazję przenieść się do zupełnie innej rzeczywistości, poczuć się z przyrodą przyjacielem, poznać jej największe tajemnice oraz dowiedzieć się, jak ją chronić i jak pomóc, aby ona pomagała również nam. Powieść, a właściwie autobiografia, jest fascynująca. Nie spodziewałam się, że o przyrodzie można mówić tak ciekawie oraz zarazem przekazem prostym do zrozumienia dla każdego laika. Opowieść o kobiecie naukowcu otworzyła mi oczy na zupełnie inną część świata, która na nowo mnie zafascynowała i wciągnęła w swoją niezwykłą codzienność. Książka wspaniała, łatwa w zrozumieniu, ciekawa oraz zupełnie inna od tego, co znaleźć możemy na rynku wydawniczym.

15/10/2017

Zaczytana_Angelika

Miasto świętych i złodziei

Christina urodziła się w Kongo skąd jako mała dziewczynka uciekła razem z matką do Kenii. Pogrążony w wojnie kraj nie był bezpiecznym miejscem. Matka Christiny liczy na rozpoczęcie lepszego życia. Szybko znajduje pracę jako pokojówka w posiadłości wpływowej rodziny Greyhill.
Nastoletnia już Tina dowiaduje się, że Greyhillowie swoje bogatcwo zdobyli dzięki korupcji i nieuczciwym, przestępczym życiu. Gdy jej matka zostaje znaleziona martwa w gabinecie pana G. Tina jest pewna, kto dokonał tej zbrodni. Chce pomścić matkę i kolejne lata spędza na ulicach Sangui, jako członkini złodziejskiego gangu Goondan. Ta praca pozwala jej na ponowne wejście do rezydencji Greyhillów, gdzie może rozpocząć swój plan zemsty. Niestety wspomnienia powracają do niej szybciej niż się tego spodziewała, a na drodze do wykonania jej planu staje syn Greyhillów. Spotkanie z nim jest początkiem dramatycznych wydarzeń i tylko chęć zemsty oraz dowiedzenia się prawdy o morderstwie matki pozwala jej znieść to wszystko...
"Miasto świętych i złodziei" to debiutancka powieść autorstwa Natalie C. Andreson skierowana do młodzieży. Historia o sile walki, o znaczeniu prawdy i odnajdywaniu samego siebie. Momentami niepokojąca, lecz bardzo prawdziwa i dająca do myślenia- nie tylko dla młodszych czytelników, lecz także dla straszych. Według mnie to książka, która nie ma limitu wiekowego. Historia zawarta na stronach tej książki jest piękna i wzruszająca. Młoda dziewczyna, która walczy o prawdę. Dziewczyna, która nie boi się niebezpieczeństwa, jest bezwzględna, jednak w relacjach rodzinnych zdejmuje zimną maskę i otwiera serce. Na pozór silna, lecz w środku wrażliwa. Wydarzenia odgrywające się w tej książce momentami są drastyczne, patrząc z punktu widzenia młodego człowieka niepojęte jest to, że szesnastoletnia dziewczyna mogła przejść w swoim życiu tak wiele. Jednak cała akcja została dokładnie przemyślana i idealnie pasuje do krajobrazów Kenii. Tu nie ma czasu na cofnięcia akcji, na jakikolwiek zastój- autorka po prostu popycha akcje do przodu, brnie równym tempem, nie zanudzając dzięki temu czytelnika. Osobiście bardzo lubię książki, których akcja jest osadzona w krajach Afryki. Ta książka wywarła na mnie ogromne wrażenie, dostarczyła wiele emocji i pozwoliła inaczej spojrzeć na to, co czują młodzi ludzie w krajach pogrążonych w wojnie. Momentami byłam wstrząśnięta opisami, lecz książka dzięki temu zyskała w moich oczach. Na pewno można wynieść z jej przeczytania wiele przydatnych wniosków.

Frapujący Ferency. Żadne tam, miałkie interwju, jakich całe kilometry trafiają do kolorowych mediów. Bardzo treściwa strawa dla spragnionych prawdziwego słowa. Pan Adam potrafi mówić, nie tylko tekstem, ale też ?od siebie?. Zasługuje na szacunek i podziw. Tak mało takich postaci, choć tyle się przebiera i usiłuje coś zagrać.

15/10/2017

Edward Kopiec

Carry Fire

świetna płyta-doskonały wykonawca,ale dla mnie za droga.Robert Plant i zespoły z którymi występował to moja młodość.

15/10/2017

Janielka

Obsesja

Czy ?Obsesja? stała się moją obsesją? Chyba tak. Książka jest tak wciągająca, ze w zasadzie nie mogłam o niej nie myśleć. W pracy myślałam, kiedy w końcu będę mogła iść do domu i zacząć czytać. W domu obowiązki domowe, a w głowie ?Obsesja?. Wieczorami kiedy, już wszystko było zrobione, zostawałyśmy obie tylko ja i książka.
Główna bohaterka moja imienniczka zresztą, Joanna Skoczek, to młoda lekarka po przejściach. Ma za sobą nieudane małżeństwo, przeprowadzkę do Warszawy. W nowym mieście spędza samotnie wieczory z ukochanym kotem Kołtunem. Pomyślicie łeee nuda, sielanka. O nie, mylicie się, Joanna ma cichego wielbiciela, który podrzuca jej do szafki pracowniczej w szpitalu tajemnicze liściki. Są one coraz bardziej przerażające i nachalne. Listy listami, ale na terenie szpitala, w którym pracuje Joanna, dochodzi do morderstwa. Zamordowaną jest jedna z pacjentek chirurgii. Na miejscu pojawia się oczywiście policja i przystojny Marek Zadrożny, który od razu zostaje zauważony przez naszą bohaterkę. Kim jest Marek, to lekarz medycyny sądowej, okazuje się bowiem, że zamordowana to kolejna już ofiara mordercy zwanego Okulistą. Jego wszystkie ofiary to brunetki? Dlaczego to takie ważne, że brunetki, a no dlatego, że nasza bohaterka idealnie pasuje jako kolejna ofiara. Czy Joasi grozi niebezpieczeństwo? Czy morderca ją obserwuje? Czy jest ona potencjalną kolejną ofiarą?
Możecie się tylko domyślać, jak potoczą się losy Asi. Ja już wiem i zachęcam Was do odkrycia tych wszystkich tajemnic .
Autorka super wykreował wszystkich bohaterów. Joannę ? swoją imienniczkę- polubiłam od razu. Podobało mi się to, że jest konsekwentna, nie szukała miłości na siłę, a wręcz stroniła od facetów i randek. Na przekór temu wszystkiemu faceci nie stronili od niej, co czasami doprowadzało do zabawnych sytuacji. Polubiłam się również bardzo z Markiem, który wybrał pracę lekarza, niestety ku niezadowoleniu rodziny, zajmował się tylko martwymi pacjentami ? było lekarzem medycyny sądowej. Jest bardzo zabawnym i przystojnym facetem, w sumie szkoda, że go tak mało książce.
Fabuła powieści jest tak skonstruowana, że czujemy tu ten odpowiedni klimacik. Napięcie i niebezpieczeństwo są odczuwalne i wiszą w powietrzu. W miarę czytania napięcie rośnie, czekamy z niecierpliwością, kto jest mordercą i kiedy znowu zaatakuje. Już mi się wydawało, że wiem, że jestem pewna, kto jest Okulistą i za chwilę już znowu miałam wątpliwości. Autorce udało się zwodzić mnie do samego końca. Nie zgadłam, kto jest mordercą. Było to dla mnie zaskoczenie, ponieważ ta osoba w ogóle nie była przeze mnie brana pod uwagę.

Uważam, że ?Obsesja? to świetnie napisana, trzymająca do końca w napięciu książka. Jest to połączenie thrillera z kryminałem i książką obyczajową. Jak dla mnie to super połączenie. Trzymająca w napięciu fabuła, wciągnie Was bez reszty, a lekki styl i barwne postacie polubicie już od samego początku. No i najważniejsze zakończenie, myślę, że was również zaskoczy. Miłej lektury.

C.W. Gortner to amerykański pisarz, który ma na swoim koncie książki o Lukrecji Borgii, Coco Chanel i Katarzynie Medycejskiej. Najnowszą powieść poświęcił Marlenie Dietrich, jednej z najsłynniejszych aktorek XX wieku.


Marie Magdalene Dietrich urodziła się w mieszczańskiej rodzinie z Berlina. Ojciec, oficer policji zmarł, gdy była jeszcze dzieckiem. Mutti wyszła ponownie za mąż za von Loscha, u którego pracowała. W 1921 r. Marie rozpoczyna naukę w szkole teatralnej. Świetnie zna język francuski, gra na skrzypcach i pięknie śpiewa. W 1923 r. wychodzi za mąż za Rudolfa Siebera- technika filmowego i rodzi córeczkę Marię. Lata świetności w karierze zawodowej osiąga w latach 1930-1935. Film ,,Błękitny anioł" wyreżyserowany przez Josepha von Sternberga czyni z niej gwiazdę. ,,Maroko" otrzymuje cztery nominacje do Oscarów, w tym dla najlepszej aktorki pierwszoplanowej. Podczas II wojny światowej odrzuca propozycje Hitlera grania w niemieckich filmach. Przez to długo jest nienawidzona w rodzinnym kraju i jeszcze w 1960 r. podczas koncertu w Berlinie obrzucana jest jajkami i wyzywana. Podczas wojny występuje na frontach przed amerykańskimi żołnierzami, pokazując że sprzeciwia się postępkom III Rzeszy. Po zakończeniu wojny sporadycznie gra w filmach, a skupia się na występach muzycznych i nagrywaniu płyt.


Gortner w zbeletryzowanej formie przedstawia życie Marlene Dietrich, ale skupia się głównie na jej młodości i karierze w Hollywood. Wybiera z jej życiorysu wydarzenia, które najpełniej pozwalają oddać charakter aktorki. Widać, że autor jest zafascynowany Marleną, która na scenie oszałamia publiczność wspaniałymi strojami, sukniami z cekinami, eleganckimi garniturami i białymi futrami oraz uroczo chropowatym głosem. Roztacza wokół siebie czar i dba o każdy detal. Jej sława to rezultat wytrwałej i wieloletniej pracy, kompromisów zawodowych i prywatnych oraz wielu wyrzeczeń. Powieść jest zbeletryzowana, ale wszystkie postacie są prawdziwe i wiernie odtworzone w oparciu o źródła. Wydarzenia są autentyczne choć okraszone wyobraźnią autora. Zabieg ten ułatwia czytanie i spojrzenie na życie aktorki z jej perspektywy.


,,Marlena. Błękitny anioł w garniturze" to opowieść o kobiecie niezwykłej, ambitnej i silnej, która odważyła się spełniać swoje marzenia i pomimo upływu wielu lat od jej błyskotliwej kariery w Hollywood nadal inspiruje. Książka jest hołdem dla tej wybitnej aktorki i warto ją przeczytać.

https://magiawkazdymdniu.blogspot.com/

15/10/2017

Tysiąc Żyć Czytelnika

Dwór skrzydeł i zguby Dwór cierni i róż, Tom 3

Przeczytaj całą recenzję, wzbogaconą zdjęciami na: http://tysiac-zyc-czytelnika.blogspot.com/2017/10/przedpremierowo-czy-warto-byo-czekac-na.html

Trzeci i ostatni zarazem tom. Ma to w sobie wielkie znaczenie. Wszyscy oczekują wspaniałego rozwiązania historii, które zatrząśnie całym naszym światem, złamie i poskleja nasze serce, doprowadzi do łez i sprawi, że do końca życia zapamiętamy daną serię. Cóż mam obijać w bawełnę, tak było. Zakochałam się we Dworach dawno, dawno temu. Przez ten czas moja miłość wyblakła, a jednak wystarczyło 150 stron tej książki, by moje serce znowu zaczęło fikać z radości, a łzy (na przemian szczęścia i smutku) płynęły po moich policzkach. Całkowicie się zatopiłam w lekturze i gwarantuję, że was też to czeka.

Jeśli czytaliście poprzednie części i wam się podobały to ta będzie spełnieniem waszych marzeń. Wyobraźcie sobie, że wszystkie fantastyczne wątki zostały wzmocnione razy dziesięć. Co to znaczy? Przede wszystkim zaprezentowano nam naprawdę sporo wspaniałych wątków pełnych akcji. Pani Maas nie zawiodła entuzjastów wojny w książce o wojnie i poświęca jej znaczną, przeważającą część książki. Opisywane są przygotowania, szpiegowanie, akcje ratownicze, bitwy, rozmowy pokojowe, a także wiele, wiele innych. Nadało to książce niesamowitego klimatu, a naszym sercom wspaniałego rytmu. Kolejną sprawą, na której się nie zawiedziecie jest wątek miłosny. Rhysa było mnóstwo, a czułych i wspaniałych scen pomiędzy Feyrą a naszym bohaterem także nie brakowało. Wszystko było idealnie wyważone, choć tym razem sceny między tą dwójką były zdecydowanie odważniejsze i ich liczba także wzrosła. Nie dziwiło mnie to, w końcu ta dwójka jest już naprawdę blisko siebie, jednak no nie poleciłabym Dworów w tym momencie, po przeczytaniu trzeciej części jakimś dwunastolatkom... No niestety wkroczyło to wszystko na naprawdę wyższy poziom.

Mogę chyba dodać jeszcze, że nigdy nie żałowałam i nigdy nie pożałuję sięgnięcia po tę serię. Jest wspaniała, trafia dokładnie do naszego serduszka, a autorka ma pojęcie o tym jak pisać, by czytelnik był więcej niż zadowolony. Wciąga nas do samego serca historii, nakazuje stać murem za każdym bohaterem, a gdy dobiega to końca... Ach, seria dnia dzisiejszego wskakuje oficjalnie do grona moich ukochanych ulubieńców. Cieszę się, że dostałam prebooka, bo oficjalnie mogę stwierdzić, że tak go wymęczę, iż mu w pięty pójdzie, czytając najlepsze fragmenty. Kochani, zdecydowanie warto było czekać. Ach, czytajcie tą ostatnią część i pokochajcie tych bohaterów po raz ostatni. 10/10

14/10/2017

Kto czyta - nie pyta

Stacja Jagodno. Dom pełen słońca Tom V

Zawsze chętnie podróżuję do Jagodna, bo czas płynie tam zupełnie inaczej, a problemy magicznie się rozwiązują dzięki ludzkiej dobroci. Czy w prawdziwym życiu ludzie również są tak serdeczni?

Karolina Wilczyńska ma talent do tworzenia ciepłych bohaterów, którzy dostają od życia po tyłku tylko po to, żeby móc później docenić swoje szczęście. Przez tyle tomów serii zdążyłam się już z nimi mocno zaprzyjaźnić i coraz chętniej obserwuję, co nowego u nich słychać. Dodatkowo autorka jak zwykle zachwyca językiem i niepowtarzalnym klimatem serii Jagodno, więc lektura jest po prostu przyjemna i odprężająca.

Jak by tu Was zachęcić? Zdradzę, że ktoś prawdopodobnie jest w ciąży, mój ulubieniec - szarmancki Anglik próbuje stać się mężczyzną, Zuzanna zdradza tajemnicę młodości, młodzi szukają swojej drogi, a babcia Róża potrzebuje pomocy! Sporo się dzieje, pojawiają się nowi bohaterowie i wprowadzają kolejne miłosne zawirowania. Po raz kolejny zatem myślę o tej serii jak o serialu telewizyjnym w cukierkowej scenerii, ale z odrobiną goryczy. Mimo słodkości i sporej przewidywalności, zdarzają się też konflikty, kłótnie i tęsknoty, choć nic Was raczej szczególnie nie zaskoczy.

Z każdą kolejną książką z serii Jagodno mam coraz większy problem z pisaniem recenzji. Ta seria jest bowiem wyjątkowa i zawsze tak samo klimatyczna, a ja nie chcę pisać w kółko tego samego... Jeżeli więc kochacie wcześniejsze tomy, to Dom pełen słońca również Was zachwyci.

14/10/2017

Patrycja Kuchta

Consolation Duet consolation tom 1

Kochanie kogoś, kto w każdej chwili może zginąć nie jest proste. Natalie będąc żoną komandosa SEAL musiała pogodzić się z ciągłą samotnością i strachem o męża wyjeżdżającego na niebezpieczne misje. Każde pożegnanie łamało jej serce, bo wyglądało tak jakby nie mieli się spotkać już nigdy więcej. Tym razem było jednak inaczej. To miała być szybka misja, bez żadnego ryzyka, ostatnia w czynnej służbie. Aaron obiecał, że niedługo wróci- do niej i ich nienarodzonego dziecka. Jednak nie dotrzymał słowa.

Autorka nie bawi się w subtelności i już w pierwszym rozdziale spuszcza na bohaterkę prawdziwą emocjonalną bombę, a czytelników zasypuje gradem intensywnych uczuć. Przerywa piękną i radosną scenę w okrutny sposób, dzwonkiem do drzwi i wiadomością jakiej żadna kobieta nigdy nie chciałaby usłyszeć. Z jakiegoś powodu nie potrafiłam jednak wczuć się w rozpacz głównej bohaterki. Może dlatego, że jej dramat zaczął się zanim zdążyłam poznać i polubić ją i jej męża, zanim skradli moje serce i sprawili, że naprawdę przejęłabym się ich losem. Myślę, że fajnym zabiegiem byłby chociaż jeden rozdział, albo prolog, poprzedzający tragiczne wydarzenia. Może wtedy dramatyczna treść wydałaby mi się bardziej emocjonalna?

Przejdźmy jednak do tytułowej ?nagrody pocieszenia?. Po utracie miłości swojego życia, każdy inny mężczyzna wydaje się właśnie kimś takim: nędzną kopią oryginału, kimś wiecznie porównywanym do utraconej miłości. Los jednak czasem płata figle i stawia na drodze mężczyznę niemal idealnego , potrafiącego poskładać roztrzaskane serce w jedną całość. Choć Natalie ukrywa się pod maską sztucznego uśmiechu, w środku jest pusta i pozbawiona życia. Dopiero Liam, najlepszy przyjaciel jej zmarłego męża otwiera ją na emocje. Przy nim kobieta może wreszcie przestać udawać i dać upust swojej rozpaczy, ale też zacząć swobodnie oddychać. Oboje stracili najważniejszą dla nich osobę, dlatego rozumieją się doskonale. Dzielą się bólem, ale i wspierają wzajemnie, dając pocieszenie i ukojenie. Choć nigdy nie myśleli o sobie w romantyczny sposób, coś zaczyna się między nimi dziać, tylko co to takiego? Czy roztrzaskane serce Lee jest zdolne kogoś jeszcze szczerze pokochać, czy wiecznie będzie należeć do ducha? I czy Liam będzie w stanie znieść fakt, że być może jest dla niej tylko nagrodą pocieszenia?
?Teraz muszę wymyślić, jak mam prowadzić w tańcu, do którego nie znam kroków.?

?Consolation? łączy w sobie cechy dramatu, historii o przeżywaniu żałoby i godzeniu się ze stratą z opowieścią o otwieraniu się na drugiego człowieka i odnajdywaniu szczęścia, skąpaną w słodkiej otoczce delikatnego romansu. O ile w dramat Natalie ciężko było mi się wczuć, tak jej romans z Liamem chłonęłam całą sobą. Liam nie jest ideałem, ale gwarantuję Wam, że pokochacie go od pierwszego wejrzenia, razem ze wszystkimi jego drobnymi wadami. To czuły i troskliwy mężczyzna, gotowy na wszystko dla ludzi, których kocha. Jego uczucie do Natalie, to bardzo delikatna sprawa. Oboje traktują siebie jako zakazany owoc, a rodzące się uczucie, wydaje im się zdradą wobec Aarona. Choć powietrze aż skrzy od napięcia i pożądania, wszystko rozwija się bardzo subtelnie i powoli. Nie spodziewajcie się gwałtownych namiętnych scen kipiących erotyką, bo to nie ten rodzaj powieści. Tu wszystko dzieje się stopniowo, w swoim rytmie, choć ani przez chwilę nie jest nudno.

O CZYM? ?Consolation?, to piękna, emocjonalna, ale też subtelna powieść dla kobiet poszukujących romansu pełnego dramatów, wzruszeń i niepewności. Mimo przytłaczającej tematyki, to bardzo lekko i wciągająco napisana historia, którą chłonie się w błyskawicznym tempie. Zakończenie jest jednym z lepszych i mocniejszych akcentów w tej książce, ale niestety można je przewidzieć w zasadzie już na samym początku. Jestem strasznie ciekawa jak potoczą się dalsze losy bohaterów i czy wreszcie odnajdą szczęście. Jeśli ulubicie lekkie, dramatyczne i bardzo wciągające romanse w stylu Abbi Glines, będziecie zachwyceni tą pozycją.

Przyznam szczerze, że sama nie za bardzo wiem co myśleć o tej książce. Jej lektura nie wywarła na mnie kompletnie żadnego wrażenia. Po tych wszystkich pełnych zachwytu recenzjach spodziewałam się naprawdę genialnej powieści, która poruszałby mnie do łez. Tymczasem ?Światło między oceanami? nie było ani dobre, ani złe, mimo że temat tutaj poruszany okazał się naprawdę ciekawy. Niestety autorka jak na mój gust potraktowała go zbyt ckliwie, a o głębi oraz prawdziwych emocjach jakby całkowicie zapomniała. Na dodatek już po kilkunastu stronach można zauważyć brak zarysu psychologicznego, niezbędnego przy tego typu powieściach. Gdyby tego było mało to zupełnie nie potrafiłam zrozumieć zachowania głównych bohaterów. Zwłaszcza w przypadku Isabelle. Jej postać sprawiała, że ciągle zastanawiałam się jak można tak postępować i zarazem twierdzić, że to dla dobra ukochanych ludzi. Jej zachowanie było dla mnie po prostu irracjonalne.

Reasumując ?Światło między oceanami? miało potencjał na naprawdę dobrą książkę, jednak przez sporą ilość niedociągnięć i brak autentycznego podłoża emocjonalnego okazała się naprawdę przeciętną powieścią. Wyjątkowo nie polecam.

Aleksandra

Wszystkie cytaty pochodzą z książki ?Światło między oceanami? autorstwa M.L. Stedman.

Szukaj mnie na:
http://tygrysica.tumblr.com/
https://www.instagram.com/tygrysicaa/

14/10/2017

Josif Brodski

Listy Matki

Piekne swiadectwo milosci do dzieci.

14/10/2017

Jabluszkooo

Czerwone Słońce

,,Żniwiarz. Czerwone słońce to genialna kontynuacja pierwszego tomu. Jak dla mnie poprzeczka poszła w górę i już nie wiem czy wytrzymam do premiery trzeciego tomu! Dzieje się naprawdę dużo. Magda zostaje żniwiarzem i rzuca się wraz z innymi w pogoń za Pierwszym, po którym nie ma śladu. Mordercza wyprawa? To się jeszcze okaże! Na pewno nie ma nudy, ani zbędnych momentów. Nie da rady nawet opisać książki, bo już na samym początku ma się wrażenie, że zdradzi się za dużo. Dlatego nie będę już nic pisać, przeczytajcie, nie pożałujecie, macie moje słowo! :D

Fragment tekstu pochodzi z mojego bloga, po ciąg dalszy zapraszam tutaj:
https://jabluszkooo.blogspot.com/2017/10/115-paulina-hendel-zniwiarz-czerwone.html

14/10/2017

Thievingbooks

Zakazane życzenie

Ostatnio pojawiło się kilka ciekawych powieści z klimatem orientalnym w tle. Baśń tysiąca i jednej nocy czy historia Aladyna stanowią wzór do naśladowania dla nowego nurtu w literaturze młodzieżowej. I choć wszyscy dookoła głosili, że "Zakazane życzenie" bezapelacyjnie jest książką wartą poznania, nie do końca byłam przekonana. Disneyowski Aladyn nigdy nie skradł mojego serca, wolałam historię Pięknej i bestii. A jednak zdecydowałam się na lekturę tej książki i nie żałuję!

Jessica Khoury postanowiła na nowo przeinterpretować znaną nam baśń, jednocześnie nie zapominając o powiewie świeżości. Snuta przez Szeherezadę w Baśni Tysiąca i Jednej Nocy opowieść o zagubionym w sobie młodym złodziejaszku w oczach nowej autorki zmieniła się w powieść pełną intrygujących zwrotów akcji, a dżin - ten znany nam do tej pory jako kompan Aladyna, tym razem przybrał postać kobiecą.

Aladyn, główny bohater powieści Khoury natrafia na lampę zamieszkaną przez pięknego dżina, postać wyjątkową i subtelną. Zahara oferuje swojemu nowemu znalazcy spełnienie trzech życzeń i... tutaj kończy się podobizna do pierwowzoru. Autorka poszła o krok dalej i w przemyślany sposób opowiada historię dżinów, w których hierarchia to rzecz święta. Szczególnie, że życzenia, które oferują wymagają przemyślanych zasad. Zahara - narratorka powieści, powoli wprowadziła mnie do swojego świata opisując wszystko jasno i wyraźnie: pokazując relacje łączące innych dżinów i zasady, którymi się posługują. W tym wszystkim spełnienie trzech życzeń nie wypadło już tak kolorowo: nie o wszystko można prosić, a już na pewno nie o Zakazane Życzenie.

Powieść inspirowana bajką dla dzieci zmieniła się w powieść dla dorosłych, która jednocześnie nie zapomniała o ponadczasowej walce dobra ze złem. To właśnie ten motyw przyciągnął moją uwagę najbardziej. Świat dżinów w końcu zrzucił zasłonę przyzwoitości i pokazał się w całej okazałości, która może szokować i budzić kontrowersje, choć jednocześnie zdobywa uznanie w oczach czytelnika za szczerość i brak zahamowań. W centrum tego bezwzględnego świata swoje miejsce znalazła miłość, która nie narodziła się od początku. Wyznaczając drogę dwójce bohaterów autorka z góry założyła, że ich droga do szczęścia nie będzie taka łatwa. Przebija się przez to pewna schematyczność, bo w końcu to znany już od dawna motyw, a jednak nie można zarzucić tej historii braku oryginalności. Jak się okazało, książki dla młodzieży też mogą mieć swój wyjątkowy urok.

Khoury wykazała się pomysłowością i lekkością pisania, dlatego jej książka tak bardzo przypadła mi do gustu. Jej styl bardzo szybko przekonał mnie do siebie, szczególnie, że orientalna kultura wymaga plastyczności, której autorce na pewno nie brakuje. Wplątując w to poczucie humoru, przypowieść o walce dobra ze złem oraz ponadczasowe wartości panujące w świecie ludzi, którzy dostępu do dżinów nie mają, a jednak zachowują się jak bohaterowie tej książki autorka stworzyła nie tylko piękną historię, ale i głębszą fabułę. Nie spodziewałam się tak dobrze napisanej historii i przyznaję - kibicowałam bohaterom do samego końca. "Zakazane Życzenie" to kolejny rozdział do orientalnej powieści miłosnej, w której walka o wolność na przekór wszystkiemu rozpoczyna rozgrywkę z czasem. Magia, tajemnice, bezwzględność - czy bohaterom z dwóch różnych światów uda się odnaleźć wspólne przeznaczenie?

14/10/2017

ThievingBooks

Moja Lady Jane

Kiedy trzy cenione autorki łączą się w trio i piszą wspólną książkę wiadomo, że będzie wybuchowo. Wlicza się w to również niekontrolowane wybuchy śmiechu i wybuchową fabułę, która w przypadku książki "Moja Lady Jane" po prostu rozkłada na łopatki.

Szesnastoletnia Jane jest kuzynką Edwarda, obecnego króla Anglii. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że choroba Edwarda zmusza go do wydania za mąż jego kuzynki. Jane pada ofiarą zaaranżowanego małżeństwa z Giffordem i może zaczęłaby się martwić, gdyby w międzyczasie nie wmieszała się w intrygę mającą na celu obalenie króla. Nieświadomie oczywiście. Pech chce, że jeden problem ciągnie za sobą drugi, więc w konsekwencji Jane zaplątuje się w naprawdę zawiłą nić intryg i wielkich nieporozumień. Jak wybrnie z całej tej, pokręconej sytuacji?

Fabuła tej książki to jeden wielki misz-masz, który jednocześnie wciąga na całego. Każdy ruch bohaterki to ciąg przyczynowo skutkowy, który prowadzi czytelnika w nieznanym kierunku. Powieść historyczna płynnie przechodziła w młodzieżową, by za moment wprowadzić zaskakujące elementy fantasy. Przyznaję, że autorki spisały się na medal, bo podobnej lektury jeszcze w swoich rękach nie miałam. Patrząc z góry mam poczucie, że jest to przecież książka oparta na prawdziwych historycznych wydarzeniach (Jane Grey żyła w rzeczywistości), zatem mogę śmiało Was zapewnić, że pośród perypetii głównej bohaterki i jej przyjaciół wyciągniecie kilka cennych faktów historycznych. Ale jednocześnie jest to książka niezwykle optymistyczna, trochę przygodowa a trochę komediowa, w której dosłownie wszystko jest możliwe.

Ciekawa fabuła to także przemyślany pomysł. Bohaterowie to wiarygodne i charyzmatyczne postacie, których nie sposób nie polubić a wydarzenia - wbrew pozorom - stanowią logiczną całość. Jednak to co zaskoczyło mnie najbardziej to radość jaka biła z każdej czytanej strony. Lekcja historii na wesoło w połączeniu z naprawdę ważnymi tematami to pomysł, który przypadnie do gustu każdemu. Kto by pomyślał, że walka o tron, dworskie intrygi i konflikt kościoła anglikańskiego z katolickim mogą tak sprawnie połączyć się z wartościami takimi jak miłość, przyjaźń i bezsprzeczne oddanie? W dodatku autorki wplotły w fabułę uzupełnienia, które okazały się idealnym komentarzem do czytanej treści.To najlepsza propozycja z aktualnych literackich nowości.

Jest w tej książce świeżość i blask, które wyróżniają ją na tle innych. Szczere poczucie humoru, brak schematów i dojrzałość połączona z młodzieńczą nieprzewidywalnością - oto przepis na historię zwartą na stronach "Moja Lady Jane". Inna niż wszystkie, niepowtarzalna oraz jedyna w swoim rodzaju. Każde pozytywne słowo wypowiedziane na temat tej książki ma w sobie ziarno prawdy, ale dopiero w połączeniu może oddać jej wartość. Jednak całą prawdę odkryjecie sami, kiedy zdecydujecie się na lekturę. A jest ona absolutnie warta każdego poświęconego jej czasu. Gorąco polecam!

Pełen tekst na blogu: https://amandaasays.blogspot.com/2017/10/dziesiec-tysiecy-sonc-nad-toba-claudia.html

KONTYNUACJA LEPSZA OD PIERWSZEGO TOMU?
Byłam pod ogromnym wrażeniem pierwszego tomu, więc nawet nie spodziewałam się, że autorce uda się go przebić, a jednak! Tom drugi okazał się nawet bardziej wciągający od pierwszego. Jeszcze więcej różnorodnych wymiarów, wiele tajemnic, zagadek, intryg oraz twistów! Byłam zaskoczona kilkoma rewelacjami, jakie zaserwowała nam autorka, a zakończenie sprawiło, że już tupię nóżkami ze zniecierpliwienia, bo najchętniej od razu pochłonęłabym tom trzeci. Claudia Gray zdecydowanie pokonała klątwę drugiego tomu i trzymam kciuki, żeby tak samo było z finałem trylogii!

PODSUMOWUJĄC
Dziesięć tysięcy słońc nad tobą, to zdecydowanie udana kontynuacja, pełna dynamizmu i akcji oraz z różnorodnym światem przedstawionym. Autorka miała wiele genialnych pomysłów na postacie oraz zwroty akcji i w pełni je wykorzystała. Książkę czyta się szybko, przyjemnie i co najważniejsze - historia wciąga tak, że nie spoczniesz, póki nie dotrzesz do końca! A później dołączysz do mnie i z niecierpliwością będziesz czekać na tom trzeci!
Serdecznie polecam! Wyruszcie w podróż między wymiarami już dziś! Świetnie spędzony czas gwarantowany!

Na fali
Trzecia fala nie jest apokaliptyczną wizją przyszłości, nie oznacza końca świata (przynajmniej w dosłownym tego słowa znaczeniu), nie ma też nic wspólnego z popularnymi filmami katastroficznymi. Trzecia fala to bowiem czas Internetu, nowy rozdział nie tylko dla gospodarki, ale i dla wszystkich podmiotów gospodarczych i osób fizycznych w niej funkcjonujących. To czas, w którym firmy musząc pogodzić się z nowymi warunkami prowadzenia działalności, nowymi formami kontaktu, kanałami sprzedaży, formami marketingu, a nawet ? profilem działalności.
Książka ?Trzecia fala? autorstwa Steve`a Case, opowiada właśnie o takiej trzeciej fali, a właściwie o funkcjonowaniu firm w dobie Internetu. Kolejne już wydanie publikacji ?Trzecia fala. Wizja gospodarki przyszłości?, z pewnością powtórzy sukces poprzedniego. Zawiera ona nowy rozdział, w którym autor przedstawił listę siedmiu przemyślanych pomysłów, dotyczących wykorzystana technologii i innowacji do tworzenia przyszłości. Tym większą wartość książka opublikowana nakładem Wydawnictwa Studio Emka ma dla praktyków biznesu, dla wszystkich, którzy sprawują w firmach funkcje zarządcze, a także dla tych, którzy firmy te posiadają. To również publikacja adresowana do studentów i osób zgłębiających temat, tym cenniejsza, że dzięki oparciu jej na osobistych doświadczeniach autora, stanowi swego rodzaju case study i to z gotowymi rozwiązaniami.
W kolejnych rozdziałach tej książki, która stanowi zarówno poradnik prowadzenia biznesu, jak i swego rodzaju pamiętnik, poznajemy zarówno historię autora i przebieg ścieżki jego kariery, spektakularnych wzlotów i upadków, jak i metody prowadzenia firmy przyszłości. Czytamy o uruchomieniu serwisu AOL, wejściu na giełdę, a także aktywności w cyberprzestrzeni. Case podkreśla, że obecnie sukces firmy w dobie trzeciej fali musi opierać się na trzech P, tj. partnerstwie, polityce i wytrwałości.
Autor tłumaczy, że ?przedsiębiorcy trzeciej fali muszą znaleźć sposób na zachowanie równowagi między perspektywa fachowca i nieustępliwym, rewolucyjnym uporem przedsiębiorcy?. Ostrzega również przed sytuacją, w jakiej znajdzie się wiele stabilnych dotąd i przynoszących zyski firm, w obliczu zbliżania się trzeciej fali, jeśli nie nauczą się one tą falą zarządzać. Zauważa również, że stajemy się powoli społeczeństwem start-upów, które powstawać będą w miastach mających dotychczas marginalne znaczenie. Dokładnie wyjaśnia, jak należy pracować z rządem oraz podaje obszary, na których rząd ten powinien się skupić, formułuje też przesłanie, zarówno dla przedsiębiorców, jak i dla przedsiębiorców, Ameryki korporacyjnej oraz rządu.
To wszystko sprawia, że ?Trzecia fala? stanowi dokładną instrukcję, jak na tej fali się unosić, a co więcej ? jak zmierzać w kierunku celu wykorzystując potencjał, jaki ze sobą fala ta niesie. Porywający sposób przedstawiania swojej biznesowej historii, który stosuje autor sprawia, że książkę ? mimo niełatwej tematyki ? czyta sie jednym tchem. Jeśli jeszcze towarzyszyć temu będzie wprowadzenie rad podanych przez Casey`a w życie, możemy być pewni, że publikacja ta stanowić będzie przepustkę do sukcesu firmy przyszłości.

Książka o ?wściekłej pasji? do aktorstwa. Pięknie gra Adam Ferency, znakomicie reżyseruje Maja Jaszewska. W półoficjalnej, meandrującej i dygresyjnej rozmowie znajdziemy wiele wątków osobistych i zawodowych smaczków. Pasjonująca lektura, szczególnie dla doceniających kunszt Adama Ferencego.

14/10/2017

książkowir

Goodbye days

Czasem robimy coś zupełnie bezrefleksyjnie, nie zdając sobie sprawy, jak wielkie konsekwencje mogą mieć nasze czyny. Główny bohater Goodbye days, Carver Briggs, w życiu by nie przypuszczał, że wysłanie SMS-a może doprowadzić do śmierci trójki jego najlepszych przyjaciół. Ale fakty są takie, że chłopaki skończyli pod kołami ciężarówki, a na telefonie tego, który prowadził, znaleziono niedokończoną odpowiedź do Carvera.
Autor zaczyna mocno, od pogrzebu. Nie przypominam sobie książki, która już od pierwszych stron potrafiłaby wycisnąć ze mnie łzy, ale ta wzrusza od samego początku. Wzięłam ją do pociągu i myślałam, że poczytam, ale wierzcie mi, ta powieść nie nadaje się do czytania w miejscu publicznym. Jeśli będziecie się zabierać za Goodbye days, od razu zaopatrzcie się w chusteczki i zaszyjcie się z nimi najlepiej gdzieś w domowym zaciszu.
Naturalnie to, co przytrafiło się przyjaciołom Carvera, było nieszczęśliwym wypadkiem. Chociaż nie wiadomo, co wydarzyło się w samochodzie (może na SMS-a nie odpisywał kierowca, tylko któryś z pozostałych chłopaków), przesłanie książki jest jasne: prowadzisz, to skup się na drodze. Niestety rozmawianie przez telefon jest zjawiskiem powszechnym i nawet policjanci nie dają tutaj przykładu, bo niejednokrotnie na własne oczy widziałam za kierownicą radiowozu policjanta rozmawiającego przez telefon. Pisanie SMS-ów w trakcie jazdy jest chyba jeszcze niebezpieczniejsze, a ta książka uczula, żeby tego nie robić. Wartą ją przeczytać choćby dlatego, ale powodów jest o wiele więcej.
Po śmierci przyjaciół Carver odkrywa, że nie ma zbyt wielu znajomych i jest świadom, że czeka go bardzo samotny ostatni rok liceum. Na szczęście zaprzyjaźnia się z dziewczyną jednego z tragicznie zmarłych kolegów. Ta nieoczekiwana znajomość pozwala mu nie zwariować, ale przeradza się w głębsze uczucie, a to prowadzi do kłopotów. Nie żeby Carver miał ich mało. Dość absurdalne wydało mi się oskarżenie go przez jednego z rodziców o przyczynienie się do śmierci przyjaciół. Jeśli to nie wymysł autora i rzeczywiście istnieje w Ameryce taki paragraf, to nic tylko pogratulować. W ogóle amerykańska rzeczywistość jawi się tutaj dość ponuro, bo gdyby faktycznie doszło do procesu, cała rodzina straciłaby dom, żeby móc go opłacić ? wszystko z powodu jednego SMS-a. Absurd!
Autor opisuje całą czwórkę przyjaciół i wyłania się z tego opisu obraz zwyczajnych chłopaków, którzy lubią robić głupoty i świetnie się bawią w swoim towarzystwie. Jednocześnie książka porusza wiele ważnych tematów, od problemów z otwarciem się przed rodzicami, przez przechodzenie żałoby i szukanie pomocy u psychoterapeuty, po pierwsze miłości, a nawet wyjście z szafy. Przez całą powieść Carvera męczy poczucie winy, obwinia się za śmierć przyjaciół i stara się wynagrodzić to ich bliskim poprzez wspólne pożegnania. Czasem są one trudnym, ale inspirującym przeżyciem, a czasem zwyczajną torturą.
Goodbye days to dobrze napisana książka, pełna emocji i posiadająca ważne przesłanie. Zdecydowanie jest to lektura godna polecenia i mam nadzieję, że zdecydujecie się ją przeczytać. Na pewno nie będziecie żałować!

Ten dodatek kupuje się w pierwszej kolejności! Zasady bardzo urozmaicają grę. Miasta i drogi budują się szybciej i sprawniej, a farmer nie jest już samotny. Do tego wszystkiego dostajemy pierwszorzędny woreczek, z którego możemy losować kafelki.

Jakość wykonania taka sama jak podstawki, czyli świetna! Jest to obowiązkowy dodatek. Znajdziemy w nim 6-sty kolor dla kolejnego gracza oraz m.in. kafelki prowadzającą ciekawą zmianę naliczania punktów za miasta i drogi. Jeżeli gramy w więcej niż dwie osoby, to dodatkowa ilość elementów sprawi, że gra nie skończy się za szybko.

14/10/2017

Aleks

Zamień mnie w kamień

Brawo Ty...

HARRY POTTER I GENIALNA EDYCJA ?WIĘŹNIA AZKABANU?

Trzeci tom przygód małego czarodzieja jest nie tylko jednym z najlepszych, jakie seria ma do zaoferowania, ale także zdecydowanie najważniejszym dla mnie. To w końcu od niego zaczęła się moja przygoda z Harrym Potterem, kiedy jako nastolatek, któremu spodobały się pierwsze dwa filmy, postanowiłem sięgnąć po książki i właśnie od niego zacząłem lekturę sagi. I wciągnął mnie tak bardzo, że pochłonąłem go w zaledwie kilkanaście godzin. Od tamtej pory, tak jak zresztą do wszystkich pozostałych tomów, wracałem do niego nie raz, ale niniejsza, przepięknie ilustrowana edycja, pozwoliła mi na nowo odkryć tę wspaniałą opowieść i raz jeszcze zanurzyć się w magicznym, pełnym niebezpieczeństw i przyjaźni świecie, który pokochały miliony.

Harry skończył drugi rok nauki w Hogwarcie, cudem przeżywszy walkę z bazyliszkiem, i teraz spędza kolejne wakacje u Dursleyów. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie odwiedziny ciotki i kłótnia, przez którą mały czarodziej używa czarów i zmuszony jest uciec z domu. Bojąc się, że zostanie wyrzucony ze szkoły, zamieszkuje w Dziurawym Kotle, gdzie zaskakuje go jednak wizyta ministra magii Korneliusza Knota. Ten natomiast, nie dość, że nie chce pozbawić go możliwości powrotu do Hogwartu, to jeszcze wydaje się podejrzanie miły. Jak wkrótce przekonuje się Harry, cała sytuacja ma związek z niejakim Syriuszem Blackiem, uciekinierem z więzienia Azkaban, który z jakiegoś powodu pragnie Harryego odnaleźć...

Co jest dobrego w ?Więźniu Azkabanu?? Przede wszystkim mamy tu wszystko to, co najlepszego seria ma do zaoferowania, ale w bardziej mrocznej i dojrzalszej niż dotychczas formie. Harry od początku mierzy się ze zwiastunami nadchodzącej śmierci, dowiaduje się więcej na temat zabójstwa rodziców (oczywiście nadal nie wszystko jest jeszcze wiadome), do tego dochodzi zagadka rodem z thrillera, która autentycznie zaskakuje swoim rozwiązaniem i pojawienie się groźnych postaci ? morderca, wysysający szczęście, a w skrajnych przypadkach także duszę, Dementorzy, Bogin, który potrafi przybrać dowolny kształt tego, czego boi się osoba stająca z nim oko w oko, wilkołak? A wszystko to w połączeniu z przesłaniem, przygodą, magią i pochwałą przyjaźni i dobra. Rowling chciała, by książki dojrzewały tak, jak ich czytelnicy i to widać w ?Więźniu?; ale nie tylko jeśli chodzi o samą fabułę i poruszaną tematykę.

Dojrzalsze i bardziej mroczne są także ilustracje Jima Kaya, które stanowią największą atrakcję tego wydania. Co jest w nich takiego dobrego, widać już na pierwszy rzut oka. Są piękne, kolorowe, doskonale dobrane do treści, rzeczywiste i baśniowe jednocześnie, a z tomu na tom stają się coraz bardziej realistyczne. Twarze zaczynają przypominać zdjęcia, ale jednocześnie Kay nie posiłkuje się zbyt mocno filmowymi adaptacjami. Jego graficzne opracowanie ?Harry?ego Pottera? ma swój własny, niepowtarzalny charakter oparty na tekście Rowling, a jednocześnie dodaje powieści czegoś od siebie. Po prostu coś wspaniałego!

A że także sama treść oraz styl, jakim ?Więzień Azkabanu? został napisany, zachwycają, w ręce czytelników trafia książka, którą powinien poznać każdy ? tak, jak całą tę serię. Jeśli jeszcze jakimś cudem nie czytaliście ?Harry?ego Pottera?, powinniście jak najszybciej nadrobić ten błąd. To prawdziwy fenomenem i jednocześnie cykl, który dostarcza znakomitej zabawy dzieciom i dorosłym, a niniejsze wydanie nadaje się doskonale do zaczęcia przygody z małym czarodziejem (zresztą miłośnicy opus magnum Rowling także powinni dołączyć je do swojej kolekcji, bo stanie się jej prawdziwą ozdobą). Polecam bardzo, bardzo gorąco!

14/10/2017

Irmina

Pod prąd

Słysząc mnóstwo pochlebnych opinii o tej pozycji, znając poglądy i stanowisko Pana Roberta, byłam gotowa na ciekawą, ambitną i wciągającą historię przez jego życie, karierę i związek. Rozmowa o tyle ciekawa, że wybitny polityk i człowiek, przedstawił racjonalne, stanowcze i nowoczesne pomysły, niestety w zestawieniu z infantylnymi, banalnymi pytaniami prowadzącej. Zdawało się, że dziennikarka usilnie próbuje powiązać wszystkie decyzje/przeżycia/opinie Pana Roberta do jego orientacji seksualnej. Poznając życiorys i poglądy Pana Roberta jednak, odczuwa się wrażenie, że jest to po prostu postępowy, oczytany i niezwykle komunikatywny człowiek. Chwilami zadziwia, że autorka w rozmowie z taką osobowością nie próbuje doszukać się głębszych wniosków. Niewątpliwie warto sięgnąć po pozycję "Pod prąd", ale głównie z uwagi na barwne i konsekwentne opinie bohatera. Zabrakło takiej samej barwności w kontynuacji rozmowy przez prowadzącą.

14/10/2017

Książki Moni

Alicja w Krainie Czarów Kalendarz 2018

Koniec roku coraz bliżej, a wydawcy prześcigają się w pomysłach, na coraz to nowe kalendarze. Ostatnio wypatrzyłam piękny i niezwykle kobiecy kalendarz ?Alicja w krainie czarów?.

Planer jest dużym i praktycznym ułatwieniem, z którego z pewnością będę korzystać. Sporo ciekawostek również jest miłym dodatkiem, a cytaty i piękna grafika to prawdziwa uczta dla oka. Kalendarz zawiera wszystko to, co powinien, a nie zawsze tak jest. Układ tydzień na stronie, jest bardzo dobrym rozwiązaniem. Miejsca na notatki nie ma zbyt wiele, szczególnie, jeśli ktoś lubi zapisywać wszystko skrupulatnie. Dziennik znajduje się po lewej stronie, a notatnik po prawej, dlatego można się nim posiłkować, gdyby zabrakło miejsca. Dodatkowo na końcu kalendarza znajdziecie kilka wolnych kartek.


Estetyczny i piękny kalendarz, który szczerze polecam. 8/10!

Podobnie jak salon urody,fabryka mydelek to wspaniały sposób na rozwijanie umiejętności tworzenia i poznawania świata u dziecka. Kreatywne i ciekawe:)

Centrum urody to fantastyczna alternatywa dla dziewczynki. Rozwija twórczość dziecka, kto wie czym w przyszłości zaowocuje takie doswiadczenie;)

Pokaż więcej

 


Regulamin promocji "Zdobądź punkty za recenzje"

1. Organizatorem konkursu jest GANDALF Sp. z o.o. z siedzibą w Łodzi przy ul. Beskidzka 37, 91-612 Łódź, wpisana do Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla Łodzi-Śródmieścia w Łodzi, XX Wydział Krajowego Rejestru Sądowego, za numerem KRS 0000381992, posiadająca NIP 527-26-52-185, posiadająca kapitał zakładowy w wysokości 17 205 000.00 zł wg stanu na dzień 01.08.2011r.

2. Konkurs przeprowadzany będzie na stronach księgarni internetowej Gandalf.com.pl, prowadzonej pod adresem URL https://www.gandalf.com.pl

3. W konkursie może wziąć udział każdy, kto w dowolnym tygodniu trwania konkursu prześle drogą elektroniczną recenzję wybranego przez siebie produktu (książki, zabawki, gry, płyty, perfumy, kosmetyki, itd.) z oferty księgarni Gandalf (zamieści ją pod danym porduktem w przygotowanym formularzu).

4. Recenzja powinna być przesłana do sklepu www.gandalf.com.pl za pomocą przycisku "wyślij recenzję" pod opisem produktu oraz zaznaczeniem opcji 'zgłoś recenzję do konkursu' (użytkownik musi być zalogowany, aby opcja była aktywna)

5. Recenzja powinna być oryginalna, nigdzie niepublikowana oraz powinna być wynikiem własnej intelektualnej pracy uczestnika.

6. Na potrzeby konkursu za moment nadesłania recenzji uznaje się moment, w którym zostanie ona zapisana na serwerze księgarni internetowej www.gandalf.com.pl. Przesyłając recenzję autor wyraża zgodę na nieodpłatne publiczne udostępnianie recenzji na stronach www.gandalf.com.pl w nieograniczonym czasie.

7. W konkursie nie mogą brać udziału pracownicy i przedstawiciele księgarni Gandalf.

8. Uczestnik konkursu powinien podać organizatorowi dane osobowe niezbędne do zawiadomienia o wygranej przewidzianej niniejszym regulaminem (adres e-mail).

9. Spośród nadesłanych recenzji komisja Księgarni Gandalf w każdy poniedziałek przez czas trwania konkursu będzie wybierać najciekawszą recenzję tygodnia. Autorowi tej recenzji zostanie przyznana nagroda. O wygranej autor zostanie powiadomiony pocztą elektroniczną w ciągu 7 dni roboczych.

10. Nagrodą główną jest przyznanie 15. pkt. w sklepie www.gandalf.com.pl oraz bon o wartości 50zł na zakupy do gandalf.com.pl przy minimalnej wartości zamówienia 50zł.

11. Organizator ma prawo przyznania drugiego miejsca i 10 pkt. w sklepie Gandalf, trzeciego miejsca i 8 pkt. w sklepie Gandalf. Organizator zaznacza, że przyznanie miejsc drugiego i trzeciego nie jest obligatoryjne a uzależnione od wartości merytorycznej recenzji.

12. Nagroda może mieć wyłącznie postać określoną niniejszym regulaminem, regulamin nie przewiduje możliwości wypłaty jej równowartości w gotówce lub zamiany na inną nagrodę rzeczową.

13. Każdy ze zwycięzców konkursu wyraża zgodę na opublikowanie jego imienia, nazwiska oraz adresu e-mail na stronach serwisu Gandalf.com.pl. W przypadku braku możliwości skontaktowania się ze zwycięzcą w ciągu 7 dni od zakończenia konkursu nagroda przepada.

14. Uczestnicy konkursu lub ich przedstawiciele ustawowi wyrażają zgodę na przetwarzanie danych osobowych w rozumieniu ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. Nr 133, poz. 833) w celach prowadzenia konkursu, wyłaniania zwycięzców i przyznawania nagród, wydawania, odbioru i rozliczania nagród.

zamówienie tradycyjne
Brak produktów w koszyku
Brak produktów w koszyku
10.00
Łączna wartość zamówienia: 0 zł0 zł
Dostawa i płatność › Płatność ›
rozwiń
Wpisz numer
Swojego zamówienia (xxxxxx/rrrr)
Sprawdź