Ostatnia arystokratka - Evzen Bocek - Książka | Gandalf.com.pl
Ulubione
Kategorie
przeczytaj fragment odsłuchaj fragment

Ostatnia arystokratka (miękka)

książka

Ostatnia arystokratka - opis produktu:

Chcesz podejrzeć osobliwy świat arystokracji, w którym bohaterowie są jak kukiełki zmagające się z rolami przypisanymi im przez złośliwą historię? Chcesz spędzić miło czas, śmiejąc się i śmiejąc?

Doskonale, czekamy właśnie na Ciebie, by zacząć przedstawienie. Witamy w Czechach i u Czechów, którym niezmiennie dopisuje dobry humor. Dowód? Ostatnia arystokratka Evzena Bocka.

Rodzina Kostków powraca z Ameryki do Czech, by przejąć dawną siedzibę rodu - zamek Kostka. W zamku zastają dotychczasowych pracowników: kasztelana, ogrodnika oraz kucharkę. Jak nowi właściciele poradzą sobie w nowej rzeczywistości? Jak odnajdą się w rolach dotychczas nieodgrywanych?

Przewrotny humor i galeria nietuzinkowych osobowości gwarantują dobrą zabawę. Obok historii opowiedzianej w taki sposób nie można przejść obojętnie. Mamy do czynienia z jedną z najzabawniejszych książek XXI wieku!


Czesi nie lubią szlachty. Niełatwo więc potomkom arystokratycznego rodu poczuć się w ojczystym kraju jak w domu. Bohaterowie zabawnej książki Evzena Bocka wracają do Czech z USA i odzyskują zamek. Teraz jeszcze muszą wymyślić, jak na nim zarobić...

Aleksander Kaczorowski


Ostatnią arystokratkę wydał mój kolega Martin Reiner, więc w przypadku przesadnych pochwał mógłbym zostać podejrzany o tendencyjność - lecz nie można chyba oskarżyć o tendencyjność niepodważalnej informacji, że ta książka odniosła w Czechach wielki sukces czytelniczy.

Michal Viewegh


Ostatnia arystokratka Evzena Bocka to pełna perypetii powieść w najlepszym czeskim stylu. Obiecuje kalejdoskop komicznych i często surrealistycznych sytuacji oraz galerię niezapomnianych postaci, a wszystko to widziane oczami ostatniej prawdziwej arytokratki, ostatniej pani na Kostce - młodziutkiej Marii.

Olga Kowalska z bloga WielkiBuk.com



Evzen Bocek (1966) jest kasztelanem na zamku w Miloticach (Morawy Południowe). Debiutował w 1999 roku pod pseudonimem Jan Bittner powieścią `Dziennik kasztelana`. W 2012 roku ukazała się w Czechach `Ostatnia arystokratka`, która zdobyła duże uznanie wśród czytelników. Dotychczas sprzedano ponad 70 tys. egz. powieści. W 2013 roku książka zdobyła nagrodę Miloslava Svandrlíka przyznawaną najzabawniejszej książce roku. Również w 2013 roku ukazała się jej kontynuacja - `Arystokratka w ukropie`, która w Polsce ukaże się nakładem Starej Szkoły.
Na przekór humorystycznemu tonowi opowieści o ostatnich arystokratach pisarz cieszy się opinią człowieka poważnego i staroświeckiego. Jest miłośnikiem czeskich powieści z XIX wieku. W młodości pisał teksty dla zespołu rockowego, a niektóre z nich zostały wykorzystane w repertuarze powieściowego ogrodnika pana Spocka.
Historii rodu Kostków autor poświęcił około ośmiu lat. Początkowo książka nie była przeznaczona do publikacji, a Evzen Bocek traktował ją jak hobby. `Podczas pisania w ogóle nie myślałem o wydaniu, po prostu bawiło mnie pisanie, tak jak kogoś bawi szydełkowanie lub sklejanie modeli samolotu`, przyznał autor. Jednak dzięki szczęśliwemu przypadkowi książka trafiła do rąk Martina Reinera, właściciela wydawnictwa Druhe mesto.

`Ostatnia arystokratka` to opowieść o rodzinie Kostków, która powraca z Ameryki do Czech, by przejąć posiadłość rodową - zamek na Morawach. Rodzina Kostków składa się z ojca Czecha (Franciszek), matki Amerykanki (Vivien) oraz ich córki - tytułowej arystokratki - Marii. Powieść pisana jest w formie dziennikowych zapisków Marii, dzięki czemu autor uzyskuje efekt oceny poszczególnych sytuacji oczami osoby wyobcowanej z otaczających ją realiów.

Rodzinie Kostków towarzyszy na zamku trio tzw. służby, składającej się z kasztelana Józefa, kucharki pani Cichej oraz ogrodnika pana Spocka. Każdy z nich wyposażony został w wyraziste cechy, z których większość jest daleka od tradycyjnego wyobrażenia o służbie zamkowej.
`Ostatnia arystokratka` jest książką humorystyczną i właśnie tak należy ją traktować. Autor konsekwentnie realizuje jedyny swój cel - rozśmieszenie czytelnika. Jednak czytając ten zabawny tekst nie zapominajmy, że literatura humorystyczna należy do najbardziej wymagających wyzwań literackich. Ileż my, czytelnicy, znamy doskonałych powieści psychologicznych, wnikliwych reportaży, poruszających wierszy czy przerażających thrillerów. A ile dobrych powieści humorystycznych?

Książka Ostatnia arystokratka pochodzi z wydawnictwa Stara Szkoła. Autorem książki jest Evzen Bocek. Należy do gatunków: literatura piękna, powieść komediowa. Książka Ostatnia arystokratka liczy 254 stron. Oprawa jest miękka. Publikacja dostępna jest również w formie elektronicznej.
S
Szczegóły

Książkowe bestsellery z tych samych kategorii

  • -28%
Dziewczyna z Neapolu miękka
30,89 zł 42.90
Dodaj do koszyka
  • -28%
Zdarzyło się nad jeziorem Mystic miękka
30,89 zł 42.90
Dodaj do koszyka
  • -33%
Grube wióry miękka
26,80 zł 39.99
Dodaj do koszyka
  • -40%
Cymanowski chłód miękka
23,94 zł 39.90
Dodaj do koszyka
  • -41%
Wyjdź za mnie, kochanie miękka
23,54 zł 39.90
Dodaj do koszyka
  • -37%
Powrót z Bambuko miękka
25,14 zł 39.90
Dodaj do koszyka

Evzen Bocek - przeczytaj też

  • -28%
  • -28%
Arystokratka na koniu miękka
25,86 zł 35.92
Dodaj do koszyka
  • -28%
Arystokratka w ukropie miękka
25,86 zł 35.92
Dodaj do koszyka
  • -28%
Dziennik kasztelana miękka
25,86 zł 35.92
Dodaj do koszyka

Polecane

  • -30%
Dziki łubin Tom 2 miękka
31,50 zł 44.99
Dodaj do koszyka
  • -26%
Mój szef miękka
29,60 zł 39.99
Dodaj do koszyka
  • -34%
Narzeczona na dłużej Narzeczona Tom 2 miękka
26,33 zł 39.90
Dodaj do koszyka
  • -36%
Czas leczy rany miękka
25,54 zł 39.90
Dodaj do koszyka
  • -15%
Nieznajoma Osiedle Sielanka miękka
32,30 zł 38.00
Dodaj do koszyka
  • -36%

Recenzje
image Nie wiesz, czy kupić? Sprawdź recenzje
Książka
Ostatnia arystokratka

4.6/5 ( 16 ocen )
    5
    13
    4
    2
    3
    0
    2
    0
    1
    1

Zaloguj się i napisz recenzję na min. 700 znaków. Akceptując regulamin bierzesz udział w cotygodniowym plebiscycie. Do wygrania kupon 50 PLN i 15 punktów klienta.

imię, nazwisko lub nick:
Twoja ocena:
Twoja recenzja:
Wprowadź tekst z obrazka:

W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.

books.and.candles

  • 13-07-2020
  • 01:52

Czeski humor? Jestem na tak! Dlatego też sięgnęłam po książkę "Ostatnia arystokratka" Evžena Bočka. Miałam nadzieję, że ta lektura nieco mnie rozbawi i pozwoli na odrobinę śmiechu. Wiecie co się okazało? Czytając tę pozycję od @wydawnictwostaraszkola płakałam z rozbawienia! O czym traktuje książka? Otóż opowiada ona o losach amerykańsko-czeskiej arystokratycznej rodziny Kostków, którym przypada w spadku rodzinna posiadłość. Bardzo ułożone jak dotąd życie familii wywraca się do góry nogami. Są zmuszeni przeprowadzić się do rezydencji, a ich wyjazdowi oraz przenosinom towarzyszy cała seria przezabawnych perypetii. Bohaterowie są mega fajnie wykreowani, a z zachowania każdego z nich można boki zrywać. Książka jest super - momentami naprawdę rozśmieszała mnie do łez. Czytając ją bawiłam się przednio. Jest to idealna lektura na poprawę humoru. Na dodatek jest tak płynnie napisana, że czyta się ją błyskawicznie. Mi zajęło to jeden wieczór. I na sam koniec dobra wiadomość - książek o rodzince arystokratów jest więcej, ponieważ jest to seria. Z całą pewnością sięgnę po kolejne tomy. Wam również polecam!

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

CZECHYPOPOLSKU.PL

  • 11-06-2018
  • 11:36

Ostatnia arystokratka to przypadek kliniczny z założeniem natychmiastowej hospitalizacji. Tu nic nie jest tak jak byście sobie myśleli, bo to nie jest normalna książka, normalny autor i normalna historia. Nie możecie tego przewidzieć, wyobrazić, poczynić jakichś założeń. Ta książka jest jak surrealistyczny arsenał atomowy, jak wojny których nie było, jak Ajatollah Chomeini grający przy wódce w rozbieranego pokera z prezydentem Zemanem, jak Ivan Trojan w polskiej telenoweli w roli braci Mroczków, jak Boguś Linda w Dirty Dancing w roli tej stetryczałej pary złodziei, jego, jej, nieważne, czy może nawet jak Burdż al-arab w Kazimierzu nad Wisłą. Tego po prostu nie było, bo dopiero teraz zgrały nam się w czasie, wyjątkowo zdebilała i dekadencka doba i autor, a zarazem Kasztelan jednego z czeskich zamków w jednej osobie, którego z racji nieprzewidywalności należałoby nazwać wielkim zderzaczem hadronów. Pił, ćpał, onanizował się na okrągło, świntuszył z połową personelu, niewykluczone że i wszystko naraz, powody będą dla mnie niejasne aż po grób. Ostatnia Arystokratka ostatecznie nie narodziła się w głowie człowieka stabilnego emocjonalnie.
Kot pod wpływem barbituranów zasypiający w trakcie?..no tak, Deniska, córka wierzyciela zamku i jednocześnie była ćpunka i aktualna anorektyczka, z gównem na twarzy(Pulp Fiction). Kasztelan w szlafroku oczekujący podwyżki biletów do poziomu średniego wynagrodzenia w Czechach, kucharka ciągnąca równo orzechówkę, a na koniec szalona amerykańsko-czeska trójka właścicieli powracająca do swoich europejskich włości. On ze swoją neurotyczno-histeryczno-dwubiegunową osobowością, Ona, Amerykanka, na progu wyobrażeniowej katastrofy, po tym jak kolejna biografia księżnej Diany w niczym nie przypomina jej nowego życia. I na koniec ich córka, jednocześnie narrator, w zasadzie jedyny normalny w tym zwariowanym gronie.

Dorzucić by można jeszcze muflony, turystów, którzy w zależności od optyki, mają być zwabieni, wydojeni, a potem przepędzeni, najlepiej bez zbędnego postoju w kiblu, by nie generować kosztów. Zawsze to niepotrzebny kłopot.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

bibliotecznie

  • 26-03-2018
  • 10:45

Kiedy zobaczyłam w sieci komentarze czytelników dotyczące cyklu Arystokratka autorstwa Evžena Bočka, pomyślałam, że trzeba koniecznie przeczytać. Liczyłam na dobrą zabawę. Czy się zawiodłam?

Autor pracuje jako kasztelan na zamku w Miloticach. To dla mnie dość egzotyczne zajęcie. Jakoś nigdy nie przyszło mi do głowy, że są jeszcze potrzebni kasztelani... Ale widocznie są. Jeśli więc pan Boček ma w swoim zamku tak "wesoło", jak na opisywanej przez niego Kostce bywało, to chyba potrzebuje sporej dawki prozacu... ;-)

Rodzina Kostków z Ameryki dowiaduje się, iż dziedziczy rodowy zamek Kostka w Czechach. Niewiele myśląc decyduje się przejąć spadek i żyć po hrabiowsku. Na miejscu Kostkowie poznają kasztelana Józefa, który głównie chodzi w szlafroku i zajmuje się nic nierobieniem, kucharkę, panią Cichą, nieustannie degustującą orzechówkę oraz ogrodnika, pana Spocka, którego największym problemem są dopadające go wciąż nieszczęścia.

Posiadanie własnego zamku i służby musi być fantastycznym przeżyciem. Co jednak, jeśli nie ma się ani grosza, by ten stan rzeczy utrzymać? Brakuje funduszy na wszystko, a należałoby jakoś rozhulać to miejsce... W końcu, skoro już jest się arystokratą, trzeba temu zadaniu sprostać.

"Mój ojciec też w nocy nie spał. Grzebał w archiwum, żeby zrozumieć, dlaczego nie jesteśmy miliarderami jak książę Schwarzenberg. Opracował czarną listę przodków, którzy według niego ponoszą największą odpowiedzialność za nasze ubóstwo."

Inne zamki przyjmują tłumy turystów, którzy zwiedzając komnaty hrabiowskie zostawiają tam mnóstwo pieniędzy. Niestety, Józef jest przeciwny turystom i robił do tej pory wszystko, by ich odstraszyć i zniechęcić do odwiedzin. A poza tym nie robił nic.

"Józef ma grypę zawsze, kiedy istnieje zagrożenie, że musiałby coś zrobić."

Na szczęście z pobliskiego zamku Gwiazda do Kostki przenosi się niejaka Milada, której zadaniem jest przywrócić Kostce dawny blask i zarobić mnóstwo pieniędzy na godne życie. Bierze rodzinę i pracowników zamku do galopu... Wigilia na zamku, świniobicie na zamku, jazda konna, zdjęcie z hrabiowską rodziną, zamek totalny. Przeczytajcie, a wszystko to zrozumiecie.

Książka napisana jest w formie dziennika, w którym najmłodsza arystokratka, Maria, opisuje szczegółowo, w sposób bardzo humorystyczny, przeżycia na Kostce całej swojej rodziny i służby. I dwóch niesfornych dogów, bo tę właśnie rasę poważali zawsze przodkowie naszych bohaterów.

Całe szczęście, że czytałam tę książkę w domu. Śmiałam się przez większość czasu nad czytnikiem i nie mogę się doczekać, by poznać losy Kostków opisane w dwóch kolejnych tomach. Jest to lektura świetna na poprawę humoru, po ciężkim dniu. I świetnie się ją czyta komuś na głos. Pod warunkiem, że osoba czytająca będzie potrafiła opanować wybuchy śmiechu ;-)

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Domi czyta

  • 6-04-2017
  • 12:59

?Od śmierci drugiej Marii w naszym rodzie panuje tradycja, że to imię przynosi pecha, więc już dwieście lat się go nie używa. Nawet arystokratki, które wżeniły się do naszego rodu i miały na imię Maria, na wszelki wypadek prosiły, żeby zwracać się do nich którymś innym z długiego ciągu imion, które wówczas otrzymywał podczas chrztu każdy szlachcic. Przesądna nie jestem, ale ta transformacja mnie zaskoczyła. Ojciec chyba też się przestraszył, bo zaczął mnie przepraszać, że nie wiedział i zaproponował, że będzie się do mnie zwracał Eleonora. Oczywiście odrzuciłam tę propozycję.? ? fragment książki.

Maria Kostka ? nastoletnia dziedziczka czeskiego rodu Kostków, która całe swe życie spędziła w Stanach Zjednoczonych, pewnego pięknego dnia wraz ze swoimi rodzicami oraz kotką Carycą i prochami przodków ląduje w Czechach. Dokładnie w należącym do jej arystokratycznej rodziny zamku w Kostce, oddalonego siedemdziesiąt kilometrów od Brna. I nie było by nic dziwnego w tym, że prawowici kontynuatorzy rodu wracają na swą ojcowiznę, gdyby nie to, że za ich szlacheckim pochodzeniem nie stoją skrzynie złota, a przynajmniej pękające w szwach bankowe konta. Rodzina Kostków nie ma bowiem grosza przy duszy, żeby utrzymać swoją posiadłość czy opłacić podlegających im kasztelana, ogrodnika i kucharkę. Na ratunek spieszy im prawnik, zajmujący się interesami rodziny i jednocześnie udzielający im pożyczki. Nasi bohaterowie nie mogą jednak długo żyć na kredyt, bo pochodzenie zobowiązuje, należy zatem obmyślić plan naprawczy, dzięki któremu rodowe dziedzictwo zacznie przynosić dochody. I tutaj właśnie zaczynają się przezabawne perypetie Kostków, którzy muszą odnaleźć się wśród duchów przeszłości, ale i całkiem przyziemnych, współczesnych spraw typu przeciekający dach czy oblodzone schody do zamku.

Jak przystało na szacowną kontynuatorkę rodowych tradycji, Maria prowadzi pamiętnik i w swojej pierwszoosobowej narracji oprowadza nas po zamku, dzieli się swoimi przemyśleniami o tym, jak bardzo zmieniło się jej życie oraz w jaki sposób stara się wpasować w nową dla niej rzeczywistość. Proces adaptacji do nowości dużo trudniej przychodzi chociażby jej mamie, Amerykance z krwi i kości, której bariera językowa oraz oczekiwania rodem z historii lady Diany uniemożliwiają łagodne wejście w nieznane jej wcześniej obowiązki hrabiowskie.

?Ostatnia arystokratka? to tytuł, którym rozpoczynam przygodę z twórczością Evžena Bočka ? autora cechującego się lekkością pióra, właściwą Czechom swadą w opowiadaniu historii oraz nieprzebranymi pokładami poczucia humoru i ironii. Stąd też naszą znajomość będę z ogromną przyjemnością kontynuować (tym bardziej, że książka ta ma swój ciąg dalszy pt. ?Arystokratka w ukropie?), bo jeśli w szarości codziennego dnia można takim książkowym promykiem słońca poprawić sobie nastrój i zaserwować dzienną dawkę śmiechu, to ja jestem na TAK. Uwaga: czytanie w miejscach publicznych naraża czytelnika/czytelniczkę na krzywe spojrzenia ze strony otoczenia w momencie niekontrolowanych wybuchów wesołości tych pierwszych :)

...

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Marta

  • 22-11-2016
  • 09:42

Na "Ostatnią Arystokratkę" trafiłam, szukając lekkiej i zabawnej lektury na urlop. Książka opisywana wszędzie jako ironiczna i pełna czarnego humoru rzeczywiście mnie nie zawiodła. Jest to historia rodziny Amerykanów, którzy przeprowadzają się do Czech i starają się uratować dawny majątek szlachecki, należący do ich rodziny. Sprawa jest o tyle ciekawa, że cała rodzina to zbiór nietuzinkowych postaci, którym w obliczu tej sytuacji, daleko do normalności. Cała historia spisana jest w formie pamiętnika, co nadaje całej sprawie jeszcze zabawniejszego wyrazu. Czyta się to doskonale, a ciągłe zmagania bohaterów z brakiem pieniędzy naprawdę wywołują niekontrolowane salwy śmiechu.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

ilo99

  • 28-09-2016
  • 11:22

?Ludzie zwiedzają zabytki, tylko dla zabicia czasu, bo telewizji nie da się oglądać przez cały dzień, a wytrzymanie z małymi dziećmi w trzypokojowym mieszkaniu przez cały weekend jest niewykonalne?. To zdanie kasztelana pałacu w Kostce, który odziedziczyła rodzina amerykańskich Kostków. I postanowiła się przeprowadzić do Czech. I zarobić na tym, że należą do arystokracji. Czy im się te zamysły powiodą? Jak będzie wyglądało zderzenie marzeń z rzeczywistością? Podpowiem używając tylko jednego słowa ? zabawnie. Dobrze określa ono zarówno treść, jak i formę książki. Nie jest to może powieść, która sprowadza na czytelnika paroksyzmy śmiechu, lecz zapewnia mu godziwą rozrywkę. Uśmiech wywołają sceny opisywane przez Marię, hrabiankę z rodu Kostków, fragmenty pamiętników poprzednich dziedziców, twórczość poetycka ogrodnika, a przede wszystkim z pozoru niewinne, lekką ręką rzucane przez autora tu i ówdzie komentarze. Ot, choćby taki: ?Po trzech miesiącach wciąż nie udało mi się rozszyfrować, czym właściwie oprócz czytania gazet i narzekania na turystów zajmuje się taki kasztelan (zamku)?. ?Godny uwagi jest też jego pogląd, że nie warto niczego naprawiać, bo i tak znów to się zepsuje?. Książkę zdecydowanie polecam.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Szusteczka

  • 9-04-2016
  • 15:38

Nie pamiętam kiedy pierwszy raz usłyszałam o Ostatniej arystokratce Evzena Bocka, ale jej tytuł od razu zapadł mi w pamięć. Od tamtej pory niejednokrotnie ludzie mówili mi, że to świetna książka, przy której czytelnik bawi się doskonale i śmieje w głos. Zachęcona tymi opiniami, postanowiłam zaryzykować ? chodzi o ten okropny ból rozczarowania po wysokich rekomendacjach ? i przeczytać powieść czeskiego autora. Już na wstępie mówię ? było warto.

Maria Kostka to najmłodsza członkini rodu Kostków. Po latach mieszkania w Stanach, wraca wraz z rodzicami do odzyskanego ? po raz piąty ? zamku w Czechach. Ich pojęcie o prowadzeniu biznesu jest zerowe, o byciu arystokratami również niewiele wiedzą. Spłukani i zdesperowani starają się jak mogą, aby utrzymać rodzinną siedzibę i przetrwać w nowym otoczeniu. Muszą zarobić na swoje utrzymanie, ale najlepiej tak, aby się przy tym nie narobić.

Główną narratorką powieści jest Maria, która podchodzi do życia z dystansem i ogromnym poczuciem humoru. Zaistniałą sytuację okrasza dowcipem, przez co perypetie Kostków bawią jeszcze bardziej. A naprawdę jest się z czego śmiać, gdyż w książce Bocka występuje cała plejada barwnych postaci. Matka Marii, Vivien, to Amerykanka, która ma swój własny świat. Chce być drugą - a może nawet i pierwszą - lady Dianą, mieszkającą na zamku, w którym mogłoby straszyć ? usilnie pragnie nawiązać kontakt z przodkami. Ojciec, Franciszek, to ? według wszelkich danych znalezionych w archiwach ? najgorszy właściciel zamku w jego historii. Chętnie stałby się niewidzialny, ale nie pogardziły też byciem bogatym. Nie można zapomnieć o służbie, która od lat opiekuje się siedzibą Kostków: lubiąca sobie golnąć kucharka, pani Cicha; przewrażliwiony ogrodnik, pan Spock, który jest pewny, że posiada przynajmniej kilka chorób, a także kasztelan Józef, który najchętniej zamknąłby zamek dla turystów, a dnie spędzał w szlafroku nic nie robiąc ? patrząc na niego człowiek zastanawia się, jak budowla zdołała przetrwać.

Ostatnia arystokratka to opowieść o ludziach, którzy muszą odnaleźć się w zupełnie nowych rolach, a ich nieporadność w tym bywa zabawna i komiczna. To zbiór wydarzeń, często surrealistycznych, tak nieprawdopodobnych, a jednocześnie możliwych i łatwych do wyobrażenia. Autor w prześmiewczy sposób pokazuje życie arystokratów, których dopada smutna i szara rzeczywistość, chociaż humor nie opuszcza.

Zawsze uważałam, że dużo łatwiej jest czytelnika wzruszyć niż rozbawić. Jednak już od pierwszych stron Ostatniej arystokratki wiedziałam, że Evzen Bocek trafił w mój gust. Książkę połknęłam ekspresowo, zaśmiewając się przy niej niejednokrotnie w głos. I wcale nie żartuję. Czeska powieść rozświetliła mi szare dni, przez co były mniej pochmurne i depresyjne. Bezapelacyjnie polecam wszystkim!

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Paula Książkoholiczka

  • 14-10-2015
  • 16:28

Arystokracja ma coś w sobie, co sprawia, że przyciąga ludzi, jak osy do miodu. Tak myślałam do czasu, aż sięgnęłam po tę książkę. Okazuje się, że jest taki naród w Europie, który ma wstręt do wszystkiego, co rozpoczyna się na A, a kończy na - rystokracja. Tak, mowa o naszych południowych sąsiadach. Zatem nic dziwnego, że Evžen Boček - kasztelan, swoją drogą - zaprezentował czeską arystokracje XXI wieku, która skądinąd w krzywym zwierciadle, oddaje wszystkie problemy naszej współczesności, na przykładzie arystokracji właśnie.



Ostatnia arystokratka to pierwszy z trzech planowanych tomów serii o rodzinie Kostków. Cała historia to zapis z dziennika tytułowej bohaterki - Marii - która wraz z rodzicami przenosi się z USA do Czech. Wszystko z powodu odziedziczenia przez rodzinę zamku Kostki, u podnóża naszych południowych sąsiadów. Sytuacja ta przynosi wiele nieoczekiwanych przygód, zdarzeń mniej lub bardziej realnych. Wreszcie pokazuje, iż dla arystokracji w Czechach nie ma już miejsca, że jej czas już się po prostu wyczerpał.

Zdecydowanie przypadł mi do gustu charakter Marii. Może ma w sobie nutkę naiwności, zapewne wyssaną z mlekiem matki, ale emanuje ironią i taką pozytywną obojętnością, zmieszaną z ironią, których nie sposób nie lubić. Autor w niezwykły sposób wczuł się w postać nastolatki, nie śledzimy każdego jej kroku, a jedynie te najistotniejsze, które główna bohaterka dla nas wybrała.

Jestem pewna, ze nie ma człowieka, który dobiłby do końca tej książki, nie przywdziewając choć na moment uśmiechu. To nie możliwe i koniec! Dlatego stanowi to główny atut tej książki, że zamiast ronić łzy, wpędzać się w strach, czy gonić za budząca adrenalinę akcją, śmiejemy się w głos. Jedynym problemem może być czytanie tej książki w autobusie, szkole czy w kolejce do lekarza, bo nie wszyscy w otoczenie przychylnie patrzą na uśmiechanie się do książki czy parskanie śmiechem. Wierzcie bo sama to przeżyłam.

Ostatnia arystokratka zawiera także sceny, które bez problemu mogłyby zostać uznane za parodie. Szczerze mówiąc nie przypadły mi one do gustu. Najwidoczniej mój humor nie jest jeszcze na tak wysokim poziomie. Zresztą Czesi są doskonale znani z poczucia humoru, które jest często specyficzne i do jednych trafia bardziej, a do drugich mniej.

Ważne, aby w całym tym śmiechu i perypetiach nastoletniej Marii dostrzec prawdziwe przesłanie autora. Położenie geograficzne i czasy, w których obecnie żyjemy ? jak na razie ? dają nam możliwość dużej wolności. Jeśli tylko chcemy możemy robić i mówić, co chcemy. Miejmy nadzieje już bezpowrotnie minęły czasy, w których jakaś rola była nam od urodzenia przypisana. Boček ewidentnie wyśmiewa rodzinę Marii, która nie wiele ma z dumnych arystokratycznych przodków. Sytuacja wygląda podobnie ze służbą, która nijak nie chce zachowywać się, jak mogłoby się wydawać, że powinni. Nie chcą sprzątać, odbierać telefonów, wozić choćby do stolicy. Pełnią swoją funkcję od lat, choć wcale tego nie chcą i nie wspominając o tym, że w ogóle się do niej nie nadają.

Ostatnią arystokratkę zdecydowanie polecę na jesienne i zimowe wieczory przepełnione depresyjną szarugą za oknem. Spora dawka czeskiego dowcipu nie tylko poprawia humor, ale także skłania do refleksji nad funkcjonalnością człowieka w społeczeństwie. Polecam tym młodszym oraz tym starszym, którzy mają w sobie, choć minimalne zasoby poczucia humoru, aby zagłębili się w, czasem absurdalną, groteskę o domniemanej współczesnej arystokracji z problemami.

Czy recenzja była pomocna?