Mały Oświęcim - Błażej Torański - Książka | Gandalf.com.pl
Ulubione
Kategorie

Mały Oświęcim (twarda)

Dziecięcy obóz w Łodzi

książka

  • Wydawnictwo Prószyński i S-ka
  • Oprawa twarda
  • Ilość stron 312
  • GRATIS! Do każdego zamówienia zakładka mola książkowego!
  • Wysyłka dzisiaj
    Wyślemy jeszcze dziś!
  • Odbiór w Łodzi już dzisiaj

Mały Oświęcim, Dziecięcy obóz w Łodzi - opis produktu:

Przemilczana opowieść o jedynym niemieckim dziecięcym obozie koncentracyjnym na terenach Polski.

Obóz przy ulicy Przemysłowej - obóz koncentracyjny dla polskich dzieci, utworzony na terenie łódzkiego getta. Trafiały tam dzieci od drugiego do szesnastego roku życia. Zmuszano je do pracy ponad siły, bito, głodzono i `wychowywano` morderczymi ćwiczeniami czy polewaniem zimną wodą i zmuszaniem do stania na mrozie.

Helenka w momencie osadzenia miała jedenaście lat. Do dzisiaj w nocy budzi się co godzinę.

Zuzanna też miała jedenaście lat. W pierwszej pracy po wojnie przed dyrektorem stawała jak przed komendantem.

Leon trafił do obozu jako dziewięciolatek. Co noc krzyczy i płacze.

Kiedy słyszą nazwisko Pohl, robi im się słabo. Eugenia Pohl była jedną z najokrutniejszych strażniczek obozu - katowała dzieci, polewaniem zimną wodą skazywała je na śmierć przez wychłodzenie.

Opowieść o miejscu, które skazano na zapomnienie. Opowieść, która oddaje głos ostatnim świadkom. Opowieść o dziecięcym piekle.

Jolanta Sowińska-Gogacz - kulturoznawca i pedagog, absolwentka Uniwersytetu Łódzkiego. Zadebiutowała po maturze tomikiem poezji `Przednieble` (Stowarzyszenie Literackie im. K.K. Baczyńskiego, 1991). Druga jej książka poetycka to `Pomieszczenie` (Kwadratura, 2010). Artykuły o obozie na Przemysłowej publikowała na łamach tygodnika `Sieci`. Laureatka nagrody `Znak Dobra` w roku 2015 za artykuł `Mały Oświęcim` (Przewodnik Katolicki 7/2014). Autorka obszernej dokumentacji - pisanej, fotograficznej i filmowej - związanej z łódzkim obozem, współautorka wielu inicjatyw medialnych i edukacyjnych upamiętniających jego dzieje. Prowadzi lekcje historii na byłym terenie obozu.

Błażej Torański - dziennikarz, publicysta, pisarz. Specjalizuje się w literaturze faktu. Absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Wrocławskiego; działał w Niezależnym Zrzeszeniu Studentów. Pracował m.in we `Wprost`, w `Prawie i Życiu`, `Rzeczpospolitej`. Jest członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich i Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. W 2017 roku otrzymał nagrodę SDP im. Janusza Kurtyki za publikacje na łamach `Do Rzeczy` i `Odry`. Autor zbioru wywiadów z twórcami o cenzurze `Knebel`. `Cenzura w PRL-u` (Zona Zero, 2016) i współautor (wraz z Marcinem Jakubem Szymańskim) książki `Fabrykanci`. `Burzliwe dzieje rodów łódzkich przemysłowców` (Zona Zero, 2016).

Książka Mały Oświęcim Dziecięcy obóz w Łodzi, pochodzi z wydawnictwa Prószyński i S-ka. Autorami książki są Błażej Torański, Jolanta Sowińska-Gogacz. Należy do gatunków: historia, II wojna światowa, literatura faktu i reportaż. Książka Mały Oświęcim liczy 312 stron. Jej wymiary to 175x240. Oprawa jest twarda.
S
Szczegóły

Książkowe bestsellery z tych samych kategorii

Recenzje
image Nie wiesz, czy kupić? Sprawdź recenzje
Książka
Mały Oświęcim, Dziecięcy obóz w Łodzi

5/5 ( 4 oceny )
  • 5
    4
  • 4
    0
  • 3
    0
  • 2
    0
  • 1
    0

Zaloguj się i napisz recenzję na min. 700 znaków. Akceptując regulamin bierzesz udział w cotygodniowym plebiscycie. Do wygrania kupon 50 PLN i 15 punktów klienta.

imię, nazwisko lub nick:
Twoja ocena:
Twoja recenzja:
Wprowadź tekst z obrazka:

W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.

Maria

18-02-2021 10:38

"Mały Oświęcim", to książka, która wypełniła lukę w literaturze obozowej. Niewiele się ukazało publikacji na temat obozu koncentracyjnego dla polskich dzieci na Przemysłowej w Łodzi. Książka obejmuje zarówno historię powstania obozu, wspomnienia tych, którzy przeżyli, a także proces obozowej strażniczki. Książka pełna cierpień, a jednocześnie woli przetrwania tak koszmarnego czasu. Publikacja uzupełniona jest zdjęciami zarówno dawnego obozu jak i współczesnymi fotografiami. Zawiera fragmenty listów dzieci pisanych do rodziców. W publikacji brakuje mi tylko fotografii Pomnika Pękniętego Serca, zrobionego z perspektywy (ujętego w całości). Takie ujęcie pokazuje całe piękno i jednocześnie jego wymowę. Często przechodzę koło Pomnika Pękniętego Serca i jeszcze nigdy nie przeszłam koło niego obojętnie.
Publikacja dla każdego, kto interesuje się taką tmatyka

Czy recenzja była pomocna?

Bookowa_pasjonatka

28-12-2020 16:58

Getto ukryte w getcie? To właśnie obóz dziecięcy w Łodzi. Wiek był tu tylko formalnością na papierku a żeby dostać się do tego piekła nie potrzeba było wiele...

Zadziwiające jest to jak niektórym oprawcom czy oprawczyniom łatwo przychodzi kłamstwo. Wyznania świadków, nie jednego czy pięciu ale kilkunastu mają się nijak do zeznań Genowefy Pohl volsdeutschki z Ozorkowa, nadzorczyni w dziecięcym obozie. Jednej z najgorszych, najokrutniejszych, pozbawionych skrupułów... relacje są wstrząsające do szpiku kości, niejednokrotnie musiałam robić przerwy w czytaniu. Pohl pracowała także w filii obozu łódzkiego, która mieściła się w Dzierżąznej, nie daleko Zgierza. Kolejny dziecięcy obóz mieścił się w Konstantynowie dla dzieci z Białorusi i Ukrainy. Trochę wstyd, bo to moje okolice, a ja nie miałam pojęcia, że obozy były tak blisko. Proces Pohl był jednym z najgłośniejszych że względu na nieścisłości w zeznaniach. Lektura jest naprawdę ciężka, bez porównania jeśli chodzi o książki inspirowane faktami, także polecam tylko osobom z mocnymi nerwami. Tutaj nie ma przygładzania rzeczywistości, nie ma na drugim planie miłości, radości czy walki choćby o jutro. Te dzieci zostały obdarte z resztek godności, bite, głodzone, muszane do pracy tylko dlatego, że były Polakami a ich rodzice nie podpisali volkslisty, walczyli w podziemiu... powody dla których dzieci trafiały do tego miejsca były często prozaiczne. Ciężko mi skomentować tę książkę, bo tego nie da się zrobić. To wspomnienia ludzi, którzy przeżyli to piekło w dziecięcym obozie. Nie sposób nie podejść do tego emocjonalnie. Znajdziecie zarówno bezpośrednie rozmowy autorów z więźniami tego obozu, wypowiedzi z akt procesowych, wspomnienia z zapisków i pamiętników. Książka jest napisana rzetelnie, zawiera wiele źródeł i odnośników. Wiele wspomnień się pokrywa z innymi.

Czy recenzja była pomocna?

Przemysław

3-12-2020 18:10

produkt zgodny z opisem, szybka i solidna przesyłka

Czy recenzja była pomocna?

Małgorzata Bojarun

6-10-2020 14:37

To jedna z najważniejszych książek, jakie w swoim życiu czytałam. Niesamowicie przejmująca, mówiąca o straszliwościach tego, co działo się zaledwie 80 lat temu w Łodzi, przy ul. Przemysłowej. Jak można dwu, trzyletnie dzieci zamykać w obozach? Jak można pozbawić dziesięcioletniego chłopca najbliższej rodziny? Pytanie "Jak można??, powtarzane nawet kilka dni nie wyczerpie oburzenia nad okrucieństwem tamtych ludzi. I za co? Za kilogram ziemniaków szmuglowanych do domu, gdzie czekała mama z czworgiem rodzeństwa? Za rodziców, którzy walczyli o Polskę?, Za to, że maluch nie miał domu?
Książka ?Mały Oświęcim? opowiada o losach więźniów zamkniętych w obozie w Łodzi przy ul. Przemysłowej. Obóz ukryty przez światem, z którego nie było ucieczki. Umiejscowiony został na terenie łódzkiego getta, więc jak uciec? Do getta? Żydzi wiedzieli, że za przyprowadzenie małego uciekiniera dostaną bochenek chleba. Nie było nadziei.
W obozie umieszczano dzieci od 6 do 16 roku życia, ale z relacji świadków wynika, że były tam również dzieci maleńkie, dwu, trzyletnie. Sporadycznie przebywały tam również niemowlęta, ale ich losy rozpłynęły się w odmętach historii.
Książka podzielona jest na dwie części. Nie wiem, która zrobiła na mnie większe wrażenie, która mną bardziej wstrząsnęła. Jedna jest straszna przez to, o czym opowiada, druga przez to, jak opowiada. Pierwsza to wspomnienia z obozu. Opis strasznego życia, ponad siły dorosłych, a co dopiero dzieci. Dwie pajdki chleba, brunatna "kawa" i zupa na obiad, która często nie nadawała się do jedzenia, bo pływały w niej szmaty i robaki. Dzieci wiedziały, że nie wolno jeść czarnych robaków, bo się od nich umiera, ale jeżeli są białe albo żółtawe to jak najbardziej. Przy takim wyżywieniu dzieci pracowały od siódmej rano do wieczora. Prace były różne: lżejsze i ciężkie ponad miarę malucha Najgorzej jednak było jak nie było pracy, bo wówczas Niemcy wymyślali różne ?ciekawe? zajęcia. Na przykład przelewanie odchodów z wiadra do wiadra, albo przewożenie taczkami piasku raz w jedną raz w drugą stronę. Bite, poniżane, głodne i zalęknione... Niemicy dzieciom zgotowali ten los.
Druga część książki to spotkania z osobami, których wspomnienia stanowią podstawę części pierwszej. Myślicie, że łatwiejsza część dla czytelnika? Nic bardziej mylnego! To nie są wywiady, a krótkie zdjęcia, chwile byłych więźniów uchwycone przez autorkę na kartach tej książki. Niezmiernie wzruszające krótkie scenki pokazujące, jak obozowy okres wpłynął na współczesne życie tych ludzi. Oto mężczyzna, który co noc budzi się z płaczem. Od tylu lat... co noc... Oto kobieta, która pierwsze słowo wspomnień wypowiada po 7 minutach milczenia. Co działo się w jej głowie przez te siedem minut? Jakie okropności musiała sobie przypomnieć. Z wszystkich wypowiedzi wypływa żal, że tak mało ludzi pamięta o dzieciach z Przemysłowej. Żal, że poprzednia władza próbowała wymazać pamięć o tym obozie. Ta część książki dużo bardziej mną wstrząsnęła. Kiedy uświadomiłam sobie jak straszne wspomnienia Ci ludzie muszą w sobie nosić przez dziesiątki lat.
To jest książka dokument, książka pomnik i książka pamiętnik. Może zabrzmi to pompatycznie, ale ta książka z twarzą chłopca na okładce powinna być czymś ważnym dla całego naszego kraju. W prostych słowach, bez ogródek, bez zbędnego przekonywania o okrucieństwie opiekunów, (bo do tego nie trzeba przekonywać) strzela w serce czytelnika potwornymi wspomnieniami o losie sześcio, siedmiolatków.
Na zakończenie dodam, że (choć to może źle zabrzmi w odniesieniu do tej książki) całość bardzo dobrze mi się czytało. Autorka ma wyjątkowo prosty styl, przez co wspomnienia naszych bohaterów nabierają trudnej do określenia ostrości. Wchodzą w duszę czytelnika niczym nóż w masło. I tak już zostają.

Czy recenzja była pomocna?