SPRAWDŹ STATUS ZAMÓWIENIA
POMOC I KONTAKT
Ulubione
Kategorie

Jenny Finn (twarda)

O Akcji

Akcja Podziel się książką skupia się zarówno na najmłodszych, jak i tych najstarszych czytelnikach. W jej ramach możesz przekazać książkę oznaczoną ikoną prezentu na rzecz partnerów akcji, którymi zostali Fundacja Dr Clown oraz Centrum Zdrowego i Aktywnego Seniora. Akcja potrwa przez cały okres Świąt Bożego Narodzenia, aż do końca lutego 2023.
Dowiedz się więcej
  • Promocja
    image-promocja

książka

Wydawnictwo Egmont
Data wydania 2024
Oprawa twarda
Liczba stron 136
  • Wysyłamy w 24h - 48h
  • DPD dostawa za półdarmo

Opis produktu:

Pasjonująca i niepokojąca opowieść autorstwa Mikea Mignoli - twórcy Hellboya!
Historia przywołująca na myśl klimaty H.P. Lovecrafta rozgrywa się w wiktoriańskiej Anglii.
Na londyńskie doki pada blady strach, kiedy pojawiają się dziwaczne potwory i znajdowane są zwłoki ze śladami macek.
Śmierć zbiera coraz większe żniwo i rodzi się pytanie: jaki związek z groźnymi i zagadkowymi zjawiskami ma tajemnicza dziewczynka, która pojawiła się znikąd?
Gdy o morderstwa oskarżony zostaje niewinny człowiek, grupa Londyńczyków postanawia zorganizować seans spirytystyczny, lecz czy pozwoli on zidentyfikować zabójcę i znaleźć odpowiedzi na liczne pytania?
Scenariusz napisał Mike Mignola wspólnie z Troyem Nixeyem. Za ilustracje odpowiadają Troy Nixey i Farel Dalrymple, a za kolory - laureat Nagrody Eisnera Dave Stewart, doskonale znany polskim czytelnikom między innymi z kolorowania albumów z uniwersum Hellboya.
S
Szczegóły
Dział: Książki
Kategoria: komiks,  dla dorosłych
Wydawnictwo: Egmont
Oprawa: twarda
Okładka: twarda
Rok publikacji: 2024
Wymiary: 260x170
Liczba stron: 136
ISBN: 9788328153660
Wprowadzono: 26.02.2024

RECENZJE - książki - Jenny Finn - PRACA ZBIOROWA

Zaloguj się i napisz recenzję - co tydzień do wygrania kod wart 50 zł, darmowa dostawa i punkty Klienta.

4.5/5 ( 2 oceny )
  • 5
    1
  • 4
    1
  • 3
    0
  • 2
    0
  • 1
    0

Wpisz swoje imię lub nick:
Oceń produkt:
Napisz oryginalną recenzję:

Froszti

ilość recenzji:1082

15-03-2024 11:50

Komiks przenosi nas do Londynu, który zmaga się z wieloma poważnymi problemami. Ulice miasta spływają bowiem krwią prostytutek, brutalnie mordowanych przez nieznanego sprawcę. Na dodatek marynarze cierpią na tajemniczą chorobę, która zmienia ich ciała w przerażające potwory rodem z najgorszych koszmarów. Miasto ulega więc widocznym przemianą, które dążą w naprawdę złym kierunku. U źródeł tych zmian leży pewna niepozorna osoba, która nieustraszenie wędruje ulicami miasta, niosąc życzliwość każdemu, kto pojawi się na jej drodze.

Tajemnica i przygoda prosto z kart powieści Sir Arthura Conana Doyle?a oraz groza z twórczości HP Lovecrafta, a to wszystko spięte w jedną całość przez Mike?a Mignole i Troy?a Nixeya. Tak w skrócie można opisać komiks Jenny Finn.

Pozycja ta niewątpliwie zarysem samej historii potrafi przyciągnąć uwagę potencjalnych czytelników (zwłaszcza jeśli są fanami Mignoli). Trzeba jednak pamiętać, że mamy tu do czynienia z krótką mini serią, a taki format rządzi się własnymi prawami i wymusza na twórcach pewne uproszczenia. Nie ma więc co tu oczekiwać nadmiernie rozbudowanych treści i rozległych wątków. Opowieść ta kryje w sobie niewiele więcej niż tylko odsłonięcie kilku ciekawie nakreślonych tajemnic. Jest więc momentami dosyć prosto, ale równocześnie bardzo satysfakcjonująco, a przecież to jest najważniejsze.

Scenariusz pomimo swoich pewnych ograniczeń jest naprawdę niezły. Potrafi trzymać on w napięciu oraz dostarcza czytelnikowi odrobiny przemyślanego humoru. Przewracając strony, czujemy tu wpływ epoki wiktoriańskiej i autorów tego okresu. Na pierwszy plan zdecydowanie wysuwa się tu wspomniana już Lovecraftowska groza, której przerażającemu urokowi trudno jest się oprzeć.

Opinia bierze udział w konkursie

Czy recenzja była pomocna?

mil**********

ilość recenzji:1979

28-02-2024 06:02

MA NA IMIĘ JENNY

Mike Mignola i kolejny niezależny od jego opus magnum (czyli ?Hellboya?, wiadomo) projekt. Tym razem ? po raz kolejny w jego karierze ? stworzony z pomocą Troya Nixeia. A raczej po raz pierwszy, bo historia ta debiutowała w 1999 roku, czyli na kilka miesięcy przed ?Zagładą Gotham? (i jakieś cztery lata przed ?Batman: The Gasworks?). Tak czy inaczej, chociaż to nie historia o Człowieku Nietoperzu, ma z tymi dwoma opowieściami bardzo dużo wspólnego, bo wszystkie łączy zabawa lovecraftowskimi motywami i mitami. No i wiktoriańskimi klimatami także. ot kolejna dobra rzecz dla fanów Mignoli i fajnych, komiksowych horrorów, w których liczy się przede wszystkim klimat.

Londyn, czasy wiktoriańskie. W dokach le się dzieje, giną ludzie, pojawiają się dziwne stwory z mackami, a tu jeszcze znikąd pojawia się tajemnicza dziewczynka, która? No właśnie, czy może mieć ona jakiś związek ze wszystkim tym, co dzieje się wokoło?

Mignola to jeden z czołowych twórców horrorów. I jeden z najlepszych. Klimat, jaki budował w swoich komiksach, nawet pomimo pewnych niedociągnięć fabularnych widocznych szczególnie w początkowych ?Hellboyach?, robił taką robotę, że komiksy te zachwycały. I zachwycają po dziś dzień. No ale to była zasługa niesamowitej kreski Mignoli, który operując mocna czernią i cartoonową prostotą, ożywiał na stronach niesamowity nastrój rodem z niemieckiego ekspresjonizmu i klasyki filmów grozy. Co jeszcze podkreślały doskonałe w swej prostocie kolory Stewarta. Ale tej opowieści, jak i wspomnianych na wstępie ?Batmanów? Mignola nie narysował. No i sam też tego wszystkiego nie napisał.

Ale Nixey (który wspiera go w scenariuszu, a który sam na polu graficznym wspierany jest przez Farela Dalrymple?a) też wie co robi. Mignola nie przypadkiem zresztą wybrał go na współpracownika, bo gość operuje podobnym stylem. Nie tak świetnym, choć nieco bardziej złożonym ? czasem kojarzyło mi się to nico z Lemire?em, choć ten artysta na rynku pojawił się dopiero dobrych kilka lat później ? ale nadal całkiem nastrojowym i fajnie wyglądającym. Duża tu zasługa koloru Stewarta, który jak zwykle doskonale wie co robi i robi to po prostu po mistrzowsku, dobierając barwy podobne do tych, jakimi ozdabiał ilustracje Mignoli, ale z nieco większą dozą brudu i tym podobnych zabiegów.

A fabularnie obaj panowie radzą sobie dobrze, bo też lubią podobne klimaty i zapewne tam, gdzie jednemu się czegoś nie chce, drugi to pociągnie. Bo jak czytam Mignolę, mam wrażenie, że lubi on bardziej estetykę legend i spiskowej teorii dziejów, niż taki stricte wiktoriański horror, a kiedy w taki wchodził, robił to szybko, krótko i przełamując innymi elementami. Ale uwielbia Lovecrafta, co zawsze czuć, a Nixey, który ewidentnie też go równie mocno lubi, dopełnia fabularnie to wszystko o taką horrorową klasykę, którą prowadzi bardziej klasycznymi ścieżkami. Efekt ich współpracy, jak zawsze, jest bardzo dobry. To nie poziom ?Hellboya?, ale też warto.

Opinia bierze udział w konkursie

Czy recenzja była pomocna?