Instytut - Stephen King - Książka | Gandalf.com.pl
Ulubione
Kategorie

Instytut (miękka)

książka

Instytut - opis produktu:

Mocny jak `To`, przerażający jak `Podpalaczka`!

Stephen King powraca do motywów znanych z jego najlepszych książek.

Zjawiają się w nocy.

W ciągu dwóch minut eliminują wszystkie przeszkody.

I uprowadzają obiekt.

Interesują ich dzieci.

Wyjątkowe dzieci...

Luke Ellis budzi się w pokoju do złudzenia przypominającym jego własny, tyle że bez okien. Wkrótce orientuje się, że trafił do tajemniczego Instytutu i nie jest jedynym dzieciakiem, którego tu uwięziono. To miejsce odosobnienia dla nastolatków obdarzonych zdolnościami telepatii lub telekinezy. W Instytucie zostaną poddani testom, które wzmocnią ich naturalną, choć nadprzyrodzoną moc. Opiekunowie nie mają skrupułów - grzeczne dzieci są nagradzane, nieposłuszne - są surowo karane. Wszyscy jednak, prędzej czy później, trafią do drugiej części Instytutu, a stamtąd nikt już nie wraca.

Gdy kolejne dzieci znikają w Tylnej Połowie Luke jest coraz bardziej zdesperowany. Musi uciec i wezwać pomoc. Bo jeśli komuś miałoby się udać, to właśnie jemu.

Tylko że nikt dotąd nie uciekł z Instytutu.
S
Szczegóły
  • Dział: Książki
  • Kategoria: sensacja,  horror
  • Wydawnictwo: Albatros
  • Oprawa: miękka
  • Okładka: miękka
  • Wymiary: 143X205
  • Ilość stron: 672
  • ISBN: 9788381257312
  • Wprowadzono: 04.10.2019

Książkowe bestsellery z tych samych kategorii

  • -39%
Władcy czasu

Urturi Eva Garcia Saenz De

miękka
30,44 zł 49.90
  • -35%
Kratki się pani odbiły Komedia kryminalna

Jacek Galiński

miękka
26,00 zł 39.99
Zapowiedź - 8.3.2020
  • -35%
Dylemat

B. A. Paris

miękka
24,62 zł 37.88
Zapowiedź - 13.3.2020
  • -35%
Drań

Katarzyna Michalak

miękka
25,94 zł 39.90
  • -40%
Głosy z zaświatów

Remigiusz Mróz

miękka
23,94 zł 39.90
  • -35%
Śmierć i ryzyko

J.D. Robb

miękka
25,94 zł 39.90

Stephen King - przeczytaj też

  • -27%
17 podniebnych koszmarów

Stephen King , Vincent Bev miękka

29,13 zł 39.90
  • -27%
Doktor Sen (okładka filmowa)

Stephen King

twarda
32,77 zł 44.89
Mroczna Wieża I Roland

Stephen King

pocket
15,74 zł
  • -37%
Outsider

Stephen King

miękka
30,23 zł 47.99
  • -13%
TO (okładka filmowa)

Stephen King

twarda
39,88 zł 45.83

Zobacz również

  • -29%
Zaufasz mi

Diana Brzezińska miękka

28,39 zł 39.98
  • -24%
O krok za daleko

Harlan Coben

miękka
29,56 zł 38.89
  • -39%
  • -29%
O krok za daleko

Harlan Coben

miękka
30,39 zł 42.80
  • -38%
Poszukiwanie

Charlotte Link

miękka
26,53 zł 42.80
  • -39%
Behawiorysta / Iluzjonista

Remigiusz Mróz

pakiet
36,46 zł 59.76
  • RecenzjeRecenzje
  • Książka
  • Instytut
4.1/5 ( 8 ocen )
    5
    4
    4
    2
    3
    1
    2
    1
    1
    0

Uwaga!!! Nie jesteś zalogowany. zaloguj się by zgłosić recenzję do konkursu i mieć szansę na wygraną w cotygodniowym plebiscycie!

imię, nazwisko lub nick:
Twoja ocena:
Twoja recenzja:
Wprowadź tekst z obrazka:

W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.

Erni2015

  • 26-01-2020
  • 18:41

Tim jest byłym policjantem. Po małym zamieszaniu w samolocie trafia do małego miasteczka, gdzie obejmuje posadę nocnego stróża. O tym opowiada wstęp "Instytutu", by nagle porzucić historię Tima i przenieść czytelnika w mroczny świat pewnej tajnej organizacji, porywającej dzieci i dość drastycznymi metodami wzmacniającej ich zdolności telepatyczne i telekinetyczne. Siedzibą tej organizacji jest tytułowy Instytut. Któregoś dnia, nieświadomy niczego, trafia tam dwunastoletni Luke Ellis. Zostaje poddany testom w tak zwanej Przedniej Połowie, wiedząc, że ma zaledwie kilka dni, by obmyślić plan ucieczki i nie trafić do Tylnej Połowy Instytutu, skąd jeszcze żadne dziecko nigdy nie wróciło...

Fabularnie najnowsza powieść Stephena Kinga wygląda nieźle. Gorzej poszło pisarzowi przeniesienie jej na papier. Czytałem niejedną książkę autora i wiem, jak bardzo lubi tworzyć wątki poboczne i wchodzić w szczegóły niemające praktycznie żadnego związku z główną osią fabuły. Zazwyczaj całość wypadała jednak ogólnie dobrze i finalnie można było powiedzieć: "świetna książka.

W "Instytucie" rzecz ma się niestety nieco inaczej. Zamiast jako czytelnik pławić się w oceanie kingowskiej fantazji, mam wrażenie, że to zwykłe brodzenie w kałuży. Monotonne, przeciągające się i na wskroś przewidywalne. W sceny, które aż kipieć powinny adrenaliną, i które w czytelniczej wyobraźni mknąć powinny jak rozpędzony pociąg (no bo choćby strzelanina do takich scen należy, prawda?), wkradła się dziwna senność, spowolnienie. Klimatycznie wygląda to naprawdę słabo. Nie twierdzę, że King się wypalił czy napisał "Instytut" na odczepne, ale w moim odczuciu sporo mu w tej książce nie wyszło.

Praktycznie jedyny plus przyznać mogę za podjęcie ważnego tematu - poświęcenie jednostek na rzecz dobra ogółu. To naprawdę daje do myślenia. Sprawa tym bardziej jest moralnie bardzo trudna, bo chodzi o fizyczne poświęcanie dzieci, odbieranie im dzieciństwa, odbieranie życia, i to w tak okrutny sposób.

Wstęp "Instytutu" zapowiadał się bardzo dobrze, finałową scenę też umieściłbym w kategorii tych dobrych, ale to, co autor zaserwował w środku tej kanapki, niestety czyni z tej powieści lekturę zaledwie przeciętną. Zbyt długą, powolną, bez polotu; taką, która gdyby była pierwszym moim spotkaniem z Kingiem, natychmiast talent pisarski tego gościa uznałbym za mocno przereklamowany.

Czy recenzja była pomocna?

Po drugiej stronie okładki

  • 4-01-2020
  • 13:34

A czy wy wiecie, co dzieje się w waszych miastach po kryjomu?

Uwielbiam prozę Stephena Kinga. Wprawdzie ostatnio trochę zaniedbałam tego autora, ale do dziś pamiętam, jak na zajęciach (i lekcjach!) zaczytywałam się w jego książkach. Szczególnie do gustu przypadła mi cała seria ?Mroczna Wieża?, aczkolwiek kultowe pozycje, jak ?Skazani na Shawshank?, czy ?Zielona Mila także są mi bliskie, bo to nieliczne z książek, które czytałam więcej niż raz.
Stephen King nie zaprzestał pisarstwa, a jego najnowszą pozycją od wydawnictwa Albatros jest tajemniczy ?Instytut?.
Czy najlepszy autor grozy nie stracił rezonu w swoim piórze?
Sprawdźmy!

Luke Ellis jest uzdolnionym chłopcem, jak na swój wiek. Chłopiec mając dwanaście lat chce startować na zajęcia do trzech uniwersytetów, bo szkołę podstawową już dawno przerobił. Kiedy jego rodzice zgadzają się na wyjazd, aby umożliwić mu naukę, której każdego dnia jest głodny, w nocy do ich domu wchodzą złodzieje. Jednak nie są oni zainteresowani kosztownościami. Chcą dostać Lukea, a kiedy po szybkim zabójstwie rodziców chłopca dostają go w swoje ręce, kierują się do Instytutu, umieszczonego głęboko w lasach Maine, gdzie chłopiec ma zostać poddany bestialskim eksperymentom.
Wszystko w sprawie większej wagi.
W Instytucie Luke poznaje inne dzieci, które jak odkrywa potrafią porozumiewać się telepatycznie, albo władają telekinezą.
Dzieci zaczynają planować wielką ucieczkę, która ma wyjawić prawdę o Instytucie.
A w walce o sprawiedliwość nie są sami.

?Instytut? to pozycja, przy której jestem jednocześnie i na tak, i na nie. Już Wam tłumaczę dlaczego.
Otóż ostatnimi czasy zauważyłam, że King zrezygnował z tego magicznego uczucia dreszczyku i strachu, który towarzyszył nam podczas czytania jego książek.
Na dowód podaję Wam ?Komórkę? - książkę tak dobrą, że czytając ją dwa razy, za każdym razem po skończeniu bałam się dotykać telefonu. Nie żartuję.
Spróbujcie sami i zobaczymy kto wtedy będzie się śmiał.

W ?Instytucie? chodzi głównie o pokazanie tajnych eksperymentów na uzdolnionych parapsychologicznie dzieciach. Akcja tej książki rozkręca się bardzo powoli, a po krótkim wstępie, który odbiega nieco od całej fabuły, resztę pozycji widzimy już z punktu widzenia jednej osoby, czyli Lukea Ellisa (nie wiem, czemu ale ciągle widziałam Toma Ellisa w głowie, czytając o Luku).
Wracając do nielegalnych badań, które miały według lekarzy i ludzi wysoko postawionych w Instytutach wyższy cel, cała idea szybko skojarzyła mi się z III Rzeszą i ich eksperymentami na ludziach. Brrr, nie było to przyjemne skojarzenie, chociaż tutaj, King nie szalał tak bardzo z wyobraźnią i nie skazywał bohaterów na dziwne praktyki lekarskie (prawie). W każdym razie, czasami przeszedł mnie dreszcz, a czasami łza w oku też się potrafiła zakręcić.

Nie od dziś fani Kinga wiedzą, że autor w swoich książkach pisze o ludzkim strachu. Sięga po tematy, które wywołują u nas dyskomfort, uruchamiają naszą wrażliwość, albo po prostu sprawiają, że czujemy się słabsi, niż jesteśmy w rzeczywistości. Dodając do tego mistrzowskie operowanie słowem i ubarwiając fabułę mamy książkę, którą nie tylko dobrze się czyta, ale też pamięta nieco dłużej, niż inne. Nawet jeżeli była okrutna do cna, a autor nie zamierzał zwolnić tempa w ranieniu bohaterów, ani na chwilę.

Nie powinno się porównywać dwóch książek tego samego autora do siebie, bo z każdym rokiem jego twórczość przechodzi zmiany. Jednak ?Instytut?, czasami ( a szczególnie na końcu ) zbyt mocno przypominał mi ?TO?. Chociaż nie ukrywam, że ?TO? według mnie jest pozycją lepszą, niż ?Instytut?. Ale jak wspominałam wyżej, nie powinno się porównywać tych dwóch książek do siebie, zatem wywnioskujcie sami swoją opinię sięgając po obie te pozycje.

Jeżeli chcecie zacząć swoją przygodę z Królem i nie lubicie się bać, to ?Instytut? jest dla Was pozycją idealną na start. Jeżeli jednak wolicie zacząć od Kingowskiego horroru, to sięgnijcie po jego starsze książki.
Fanów do sięgnięcia po nową książkę autora nie muszę przekonywać. Jesteście tacy jak ja. Sięgniecie po nią i tak, aby przekonać się, co mistrz grozy tym razem wymyślił.

Czy recenzja była pomocna?

red_sonia

  • 28-11-2019
  • 16:46

King w swojej starej odsłonie ? taki zdecydowanie jest ?Instytut". Początek to długa historia, która ma za zadanie doprowadzić nas pod drzwi Instytutu, gdzie na dzieciach obdarzonych zdolnościami telepatycznymi i/lub telekinezyjnymi przeprowadzane są eksperymenty. Po co? By zapobiegać wojnom, atakom terrorystycznym i całemu złu zagrażającemu światu.

Pomyślcie, jaki byłby świat bez konfliktów zbrojnych? Jak byłoby dobrze móc zapobiec atakowi terrorystycznemu, likwidując zagrożenie w zarodku? Wspaniała wizja prawda? A teraz pomyślcie, że jedyną drogą, by, to osiągnąć jest poświęcenie kilkorga dzieci. Świat czy jednostka? Co jest dobrem wyższym? Czy wiek ma tu jakiekolwiek znaczenie?

Taki jest ?Instytut? Kinga. Kiedy poznajemy zasady jego funkcjonowania, czyli eksperymenty, niekiedy bardzo drastyczne, którym poddawane są dzieci, by wzmocnić ich naturalne zdolności parapsychiczne, rodzi w nas bunt. Jak to na ludziach? Na niewinnych dzieciach? Aż dochodzimy do drugiej części i poznajemy przyczynę ? niwelowanie zagrożeń dla całego świata. Powiem Wam, że King w tym wydaniu namieszał mi w głowie konkretnie i choć to tylko powieść, coś, co jest zmyślone, ale gdzieś tam rodzi się pytanie, co by było, gdyby...?

Gruba jest, ale czyta się błyskawicznie (mimo początku) i bardzo Wam ją polecam :)

Czy recenzja była pomocna?

Kosz z Książkami

  • 27-10-2019
  • 16:25

Na początku września do księgarni trafiła nowa książka Stephena Kinga. Myślę, że niemal każdy mól książkowy w trakcie wizyty w księgarni czy przeglądając strony w internecie natknął się na reklamę ,,Instytutu?. A jako, że mam słabość do twórczości Stephena Kinga, nie zastanawiałam się długo i sięgnęłam po jego najnowsze dzieło w formie audiobooka.

Głęboko w lasach stanu Maine znajduje się Instytut. Ośrodek w którym prowadzone są badania nad dziećmi mającymi zdolności telepatyczne i telekinetyczne. Jednak nie trafiają one tam dobrowolnie. Podopieczni Instytutu są uprowadzani z własnych domów i poddawani okrutnym testom, które trudno im zrozumieć. Jednym z owych dzieci jest dwunastoletni Luke, który poza owymi paranormalnymi zdolnościami wyróżnia się ponad przeciętną inteligencją. Jednak czy mały geniusz będzie w stanie wyrwać się ze szponów tajemniczej organizacji?

Nasza historia rozpoczyna się od poznania pewnego byłego policjanta, który pod wpływem impulsu postanawia zrezygnować z lotu samolotem i wybiera się w podróż, która zakończy się objęciem posady nocnego stróża w pewnym małym, prowincjonalnym miasteczku. Następnie akcja skupia się na Luku ? młodym geniuszu, któremu poświęcono zdecydowaną większość książki. Wraz z naszym małym bohaterem trafiamy do tytułowego Instytutu, gdzie będziemy świadkami potwornych eksperymentów na dzieciach, których cel długo będzie pozostawał przed nami ukryty.

Zagłębiając się w fabułę ,,Instytutu? trudno było mi oprzeć się wrażeniu iż wiele elementów zaczerpniętych zostało już z innych książek autorstwa Kinga i złożonych w dość wciągającą, lecz niestety nie zaskakująca historię. Dlatego po zakończeniu swojej wizyty w ,,Instytucie? czułam dość mocny niedosyt. Nie mogę powiedzieć, że książka była zła. Mamy tu bohaterów, którymi losami szczerze się przejmujemy i których da się polubić, ciekawe wątki, łączące się we wciągającą historię (choć opis z tyłu książki zdradza moim zdaniem zdecydowanie za dużo) oraz oczywiście charakterystyczny dla Kinga styl snucia opowieści, który osobiście bardzo lubię. Niestety zabrakło w ,,Instytucie? czegoś co uczyniłoby książkę na tyle oryginalną by zapadła ona na dłużej w pamięć. Brakowało mi także czegoś co trzymałoby mnie w napięciu podczas śledzenia dalszych losów Luka i pozostałych podopiecznych Instytutu.

Z książką zapoznałam się w formie audiobooka od Audioteki ,,Instytut? stanowił ponad osiemnastogodzinne słuchowisko, czytane przez Macieja Kowalika. Muszę przyznać, że to moje pierwsze spotkanie z panem Kowalikiem jako lektorem wypadło nad wyraz pozytywnie. Książki słuchało się z prawdziwą przyjemnością, p. Maciej świetnie wczuwał się w role poszczególnych bohaterów. Więc jeżeli lubicie sięgać po książki w formie słuchowiska z czystym sumieniem polecam Wam sięgnięcie po ,,Instytut?.

Jako, że już trochę książek autorstwa Stephena Kinga mam już za sobą nie będę ukrywała, że ,,Instytut? jakoś szczególnie mnie nie zachwycił. Nie mogłam pozbyć się wrażenia, że część pomysłów kojarzyłam już ze wcześniej czytanych książek jego autorstwa, a i sam wątek ,,Instytutu?, choć ciekawy, nie wywołał we mnie jakichś większych emocji. Ot, otrzymałam kolejną dobrą, przyjemną w odbiorze, ale nie wybitną czy zapadającą jakoś szczególnie w pamięć pozycję. Zdecydowanie czekam na więcej panie King!

Czy recenzja była pomocna?

czytanie.na.platanie

  • 22-10-2019
  • 17:56

Bezbronne dzieci, obdarzone szczególnymi zdolnościami i źli, bezwzględni dorośli wykorzystujący ich umiejętności bez żadnych skrupułów. Tak w jednym zdaniu można ująć fabułę najnowszej powieści Kinga. Powieści, która wciągnęła mnie bez reszty trafiając od razu do grona moich ulubionych z szerokiej oferty Króla.

12-letni Luke, młody geniusz, zostaje uprowadzony i budzi się w miejscu, zwanym Instytutem. Powodem porwania jego i innych dzieci są ich paranormalne umiejętności telepatii lub telekinezy. Poddawane eksperymentom, traktowane często brutalnie, jak szczury laboratoryjne dzieci, po pewnym czasie przenoszone są do tylnej połowy Instytutu, z której nikt już nie wraca. Kto i w jakim celu je więzi? Do czego wykorzystywane są ich zdolności?

Historie, w których dzieci są krzywdzone, gdzie pozbawia się je dzieciństwa i niewinności zawsze budzą we mnie ogromne emocje. Niesamowity talent Kinga do kreowania postaci dziecięcych również nie jest tu oczywiście bez znaczenia. Już nie mówiąc, że po przeczytaniu w głowie kołacze niedająca się odpędzić myśl, że takie miejsca mogą istnieć naprawdę.

To prawdziwa uczta literacka, od której ciężko się oderwać mimo niespiesznie toczącej się akcji. O utracie dzieciństwa, sile intelektu, prawdziwej przyjaźni i woli przetrwania. Emocjonująca i fenomenalna.

Czy recenzja była pomocna?

Coś Na Półce

  • 20-10-2019
  • 21:46

Król wciąż ma się dobrze :)

Nowy King = człowieka nie ma dla świata przez jakieś kilka dni :) :) :) "Instytut" wciąga od pierwszych stron dając czytelnikowi swoisty miks motywów, które u Kinga są już dobrze znane, ale podane w nowej oprawie zyskują jednak na świeżości - początkowe fragmenty o byłym gliniarzu znajdującym swoją przystań w swojskiej dziurze w Karolinie Południowej brzmią jak najlepsze fragmenty Kinga dotyczące sennych miasteczek i ich małych społeczności, kolejne zaś, z mega inteligentnym (i porwanym) 12-latkiem obdarzonym wyjątkowymi umiejętnościami to przyjemne podobieństwo do dzieł w stylu "Podpalaczki" (bardzo przy tym na czasie biorąc pod uwagę boom na "Stranger Things"). Tak czy inaczej - King wciąż w formie! Także wszystkim tym, którzy wieszczą koniec tego pisarza można śmiało powiedzieć jedno - SORRY, NIE TYM RAZEM! :)

"Instytut" to kawał świetnej lektury i to od samego jej początku. Gawędziarstwo Kinga daje co prawda o sobie znać, jednak dla lubiących jego twórczość to dobrze znany element jego prozy, który w zasadzie już od dawna jest stałą częścią każdej niemal lektury Mistrza oraz... przyjemnością dla czytelnika :) Przeciwnikom gawędziarstwa nie powiem w tym miejscu nic - i tak ich zapewne nie przekonam ;)

King snuje opowieść powoli i z różnych perspektyw, stopniowo zmierzając do powiązania wszystkich wątków, które ma miejsce w wielkim finale. Dwa najważniejsze fragmenty tej układanki to były gliniarz Tim Jemieson oraz nastoletni geniusz Luke Ellis.

Tim przez splot nieszczęśliwych okoliczności stracił pracę i szuka dla siebie nowego miejsca w świecie. Znajduje je w nieco zapadłej dziurze w Karolinie Południowej, która co prawda miała być jedynie przystankiem w drodze do Nowego Jorku, lecz jest na tyle przyjemna, że może być przystankiem na trochę dłużej. I to tym bardziej, że Tim przekonuje stopniowo do swojej osoby lokalną społeczność - nawet ich z pozoru najbardziej nieprzejednanych członków. Wszystko leniwie toczy się więc w jego życiu naprzód i, co dużo ważniejsze, w dobrą stronę. Do czasu jednak...

Luke Ellis jest ponadprzeciętnie inteligentnym 12-latkiem. Można śmiało powiedzieć - geniusz! Widzą to jednak nie tylko jego rodzice i nauczyciele, skutkiem czego pewnej nocy zostaje porwany (rodzice, jako potencjalni świadkowie... no cóż, nie muszę chyba dodawać co się z nimi stało). W ten oto sposób trafiamy do tajemniczego Instytutu w lasach stanu Maine. Tam Luke pozna podobnych sobie dzieciaków, które trafiły w to miejsce dzięki swej inteligencji, ale przede wszystkim dzięki umiejętnościom stosowania w praktyce telepatii i telekinezy. Personel Instytutu jest bezwzględny i bezwzględnie prze do celu, a jest nim wykorzystanie wszystkich talentów porwanych dzieciaków... Wmawia się im, że służą krajowi, a ich dary pomogą USA w wielu doraźnych i dalekosiężnych przedsięwzięciach - wszystko rzecz jasna ku chwale Bonnie Blue Flag... Nie jest jednak wcale kolorowo; na co dzień dzieciaki poddawane są nieraz bolesnym i upokarzającym eksperymentom mającym pomóc w rozeznaniu co do ich potencjału, a po zakończeniu serii testów trafiają do tzw. Tylnej Połowy... Według "opiekunów" to właśnie tam zacznie się ich właściwa służba krajowi, jednak nikt jeszcze z Tylnej Połowy ani nie wrócił, ani tym bardziej tego nie potwierdził. Dzieciaki zdają sobie sprawę, że wszystko to pachnie oszustwem, a między wierszami - a także wprost - dowiadujemy się z kolejnych stron, że niejedno dziecko straciło w Tylnej Połowie życie... Luke świetnie zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństwa, w związku z czym postanawia uciec. Pomóc ma mu w tym Avery Dixon, dzieciak który jak nikt inny potrafi czytać innym w myślach.

Jak nietrudno się pewnie domyślić, drogi Tima oraz Lukea w końcu się przetną. A wtedy nadejdzie czas rozprawy z Instytutem... Finał opowieści będzie miejscami dosyć brutalny, jednak przy okazji - jak to u Kinga, bardzo niesłusznie ocenianego jako twórcy tylko i wyłącznie dzieł grozy - pełen wzruszeń oraz morału pełnego piękna przyjaźni i wagi udzielania sobie przez ludzi bezinteresownej pomocy. Najlepsze zaś jest we wszystkim to, że King, w przewrotnym kontraście do całej tematyki książki, naprawdę potrafi, skurczybyk... wzruszyć... ;)

Książka przypomina najlepsze fragmenty "Podpalaczki", czerpie także co nieco ze "Stukostrachów", a po części nawiązuje miejscami klimatem do "Martwej strefy". Analogie do "Stranger Things" nasuwają się same, ale żadnej w tym plagiatowej historii bym się nie dopatrywał. King wchodził na pole takiej tematyki na bardzo długo przed tym zanim ktokolwiek w ogóle wpadł na pomysł kreacji takiej postaci jak Jedenastka z hitu Netflixa. Koniec końców dostajemy mieszankę bardzo dobrze prezentującą się na papierze, spójną i świetnie się czytającą. Pełną do tego akcji, polotu i KLIMATU PEŁNEGO KINGA W CZYSTEJ POSTACI, CZEGO NIKT NIGDY NIE BĘDZIE W STANIE PODROBIĆ :)

Czy recenzja była pomocna?

Michał

  • 14-09-2019
  • 07:13

ZDOLNA MŁODZIEŻ

W końcu jest! Najnowsza powieść Kinga, długo oczekiwany przeze mnie (a która książka tego autora nie była przeze mnie wyczekiwana? hmm) ?Instytut? trafił w końcu w moje ręce. Jak się możecie domyślić, wszystkie inne lektury odłożyłem na bok, złapałem za powieść (a było za co, w końcu 670 stron swój rozmiar ma) i? Muszę powiedzieć, że nie żałuję ani chwili spędzonej na lekturze. Owszem King nie wspina się tu na wyżyny oryginalności, kopiując swoje stare (i nie tylko swoje) pomysły, ale jednocześnie robi to z takim wdziękiem, siłą, klimatem i wciągającą lekkością, że od książki trudno jest się oderwać i choć to solidne tomiszcze, szybko okazuje się, że czytelnik dobrnął już do ostatniej strony i tylko miałby jeszcze ochotę na więcej.

Szkoła dla Wyjątkowych Dzieci imienia Brodericka w Minneapolis to niezwykłe miejsce. Uczą się tu dzieci i nastolatki, które nie pasują nigdzie indziej. Czasem są to geniusze matematyczni, którzy nie radzą sobie z czytaniem, czasem są to dzieciaki potrafiące mówić w kilku językach, ale nie pojmujące ułamków. Luke Ellis jest inny. Nie dość, że to geniusz być może nieograniczający się do jednej tylko dziedziny, to jeszcze wcale nie jest nieprzystosowany do życia. Przyszłość maluje się przed nim w jakże przyjemnych barwach, ale do czasu. Pewnej nocy zjawiają się oni ? specjaliści, którzy uprowadzają dzieci posiadające wyjątkowe zdolności takie, jak telepatia i telekineza ? i porywają go. Gdy Luke się budzi, znajduje się w Instytucie, tajemniczy miejscu, gdzie przetrzymywana i na swój sposób trenowana jest niezwykła młodzież. Młodzież, którą wychowuje się na zasadzie kija i marchewki. Z czasem jednak kolejne dzieci trafiają dalej ? do tzw. Tylnej Połowy Instytutu, z której nigdy już nie wracają. Co się tam dzieje? Luke wie tylko jedno, musi wydostać się z tego miejsca i sprowadzić pomoc. Tylko jak ma to zrobić, skoro nikomu nigdy się to nie udało?

Jaki jest ?Instytut? chyba każdy fan Kinga może zgadnąć bez czytania. Fabularnie rzecz jest oparta na ciekawym, choć nieszczególnie odkrywczym pomyśle obudzenia się w miejscu, które tylko pozornie wygląda na dobrze znane bohaterowi (pierwsze skojarzenie ze ?Śpiączką? Mastertona jest całkiem słuszne, choć to zupełnie rożne powieści, a i podobieństwa do serialu ?Z archiwum X? i jednego z najważniejszych jego wątków też są jak najbardziej na miejscu). Nie brak w niej też znajomych motywów z twórczości Króla, za dużo jednak nie chcę w tym temacie mówić, żeby czegoś przypadkiem w mniejszym bądź większym stopniu Wam nie zdradzać. Bo nie ma to jak podejść do całości z czystym umysłem, bez oczekiwań, bez obaw. Po prostu dać porwać się opowieści, która mimo wszystkich tych powtórek płynie tak, jak łódka na jej okładce ? niby przez mroczne tereny, a jednak tak jakoś lekko, przyjemnie i z nutą tajemnicy, co też czai się tam pod powierzchnią.

Bo ?Instytut? to, podobnie jak wszystkie ostatnie utwory Króla Grozy, to gawędziarstwo w naprawdę świetnym stylu. King opowiada nam swoje historie w sposób nieskomplikowany, lekki, ale jednocześnie literacko pełny i satysfakcjonujący. Nie celuje w górną literacką półkę, ale też i nie zamierza serwować nam tylko i wyłącznie bezmyślnej rozrywki. Chce nas bawić ? i bawi. Chce nas straszyć i nawet jeśli mu to nie wychodzi, to na pewno umie zbudować znakomite napięcie. Chce też byśmy poczuli się jak w domu, znaleźli coś swojskiego i znajomego ? i to jak zawsze wychodzi mu najlepiej. Ale jednocześnie niezawodnie podsyca naszą ciekawość, gra na naszych emocjach (szczególnie w osobistym posłowiu, w którym wspomina zmarłego przyjaciela, pomagającego mu od dekad przy zbieraniu materiałów) i przykuwa do snutej przez siebie opowieści na długie godziny.

Czy muszę dodawać coś więcej? Miłośnicy Kinga sięgną po książkę niezależnie czy im ją polecę, czy odradzę, a przeciwnicy za nic nie zechcą się z nią zapoznać. Ale każdy, kto lubi tajemnicze opowieści i rzeczy z dreszczykiem nie będzie zawiedziony, jeśli sięgnie po ?Instytut?. Bo to po prostu bardzo dobra lektura, znakomicie napisana, może niewolna od pewnych dłużyzn, ale absolutnie warta uwagi. Jak niemal każdą z powieści Stephena Kinga więc, tak i tą polecam Waszej uwadze.

Czy recenzja była pomocna?