Dziewczyna na klifie - Lucinda Riley - Książka | Gandalf.com.pl
Ulubione
Kategorie
przeczytaj fragment przeczytaj fragment

Dziewczyna na klifie (miękka)

książka

Dziewczyna na klifie - opis produktu:

Dwie irlandzkie rodziny, cztery pokolenia kobiet i łącząca je tragiczna przeszłość, sięgająca czasów I wojny światowej.
Przejmująca opowieść o poszukiwaniu własnych korzeni, o rodzinnych sekretach, o kłamstwach, krzywdach i rozstaniach, ale też o miłości i nadziei.

Załamana poronieniem i oddalającą się wizją macierzyństwa, młoda rzeźbiarka, Grania Ryan, porzuca Nowy Jork i życiowego partnera, Matta. Po 10 latach nieobecności powraca do Irlandii, do rodzinnego domu położonego nad smaganą wichrami zatoką Dunworley. Pewnego dnia podczas spaceru brzegiem morza widzi stojącą na krawędzi klifu dziewczynkę o rudych włosach ubraną w koszulę nocną. Jak zahipnotyzowana obserwuje trwające w bezruchu dziecko, sprawiające wrażenie, jakby nie zdawało sobie sprawy z niebezpieczeństwa. Dość szybko pomiędzy Granią a osieroconą przez matkę ośmioletnią Aurorą Lisle zawiązuje się przyjaźń – na tyle silna, by ojciec Aurory powierzył jej opiekę nad małą. Fakt ten bardzo niepokoi matkę Granii, Kathleen, która przestrzega córkę przed zawieraniem bliższych znajomości z członkami rodziny Lisle`ów. Ze starych listów obejmujących okres prawie 100 lat oraz opowieści Kathleen Grania - która wcześniej nie zdawała sobie sprawy ze związków łączących jej matkę, babkę i prababkę z rodziną Lisle`ów - dowiaduje się o swoich korzeniach, o zawikłanych losach obu irlandzkich rodzin, gdzie miłość przeplatała się z tragedią. Ale to nie Grania, lecz obdarzona wielką przenikliwością i apetytem na życie Aurora, zdejmie klątwę ciążącą na przyszłości.

Idealna mieszanka romansu i rodzinnej intrygi.
- "Dolze Bellezza"

Książka Dziewczyna na klifie pochodzi z wydawnictwa Albatros. Autorem książki jest Lucinda Riley. Książka Dziewczyna na klifie liczy 528 stron. Jej wymiary to 135x205. Oprawa jest miękka. Publikacja dostępna jest również w formie elektronicznej.
S
Szczegóły
  • Dział: Książki
  • Wydawnictwo: Albatros
  • Oprawa: miękka
  • Okładka: miękka
  • Wymiary: 135x205
  • Ilość stron: 528
  • ISBN: 978-83-6578-100-0
  • Wprowadzono: 30.07.2013

Książkowe bestsellery z tych samych kategorii

  • -35%
Instagram bez filtra Historia od środka miękka
29,18 zł 44.90
Dodaj do koszyka
  • -35%
Ikabog twarda
29,18 zł 44.90
Dodaj do koszyka
  • -41%
Przeplatanki rymowanki Zgraja Mikołaja twarda
19,46 zł 32.98
Dodaj do koszyka
  • -34%
Amerykański brud miękka
29,63 zł 44.90
Dodaj do koszyka
  • -33%
Wielka księga Bożego Narodzenia twarda
18,76 zł 28.00
Dodaj do koszyka
Zakładka drewniana Kobieta z balonem  
9,21 zł
Dodaj do koszyka

Lucinda Riley - przeczytaj też

Dziewczyna na klifie twarda
38,90 zł
Dodaj do koszyka
  • -35%
Dziewczyna na klifie / Dziewczyna z Neapolu pakiet
45,43 zł 69.90
Dodaj do koszyka
  • -28%
Dziewczyna z Neapolu miękka
30,89 zł 42.90
Dodaj do koszyka
  • -28%
Pokój motyli miękka
28,79 zł 39.99
Dodaj do koszyka
Sekret Heleny miękka
39,81 zł
Dodaj do koszyka
  • -35%
Siostra Burzy Siedem sióstr twarda
32,43 zł 49.90
Dodaj do koszyka
  • -30%
Siostra Słońca Cykl: Siedem sióstr, Tom 6 miękka
31,43 zł 44.90
Dodaj do koszyka

Recenzje
image Nie wiesz, czy kupić? Sprawdź recenzje
Książka
Dziewczyna na klifie

4.5/5 ( 13 ocen )
    5
    9
    4
    2
    3
    2
    2
    0
    1
    0

Zaloguj się i napisz recenzję na min. 700 znaków. Akceptując regulamin bierzesz udział w cotygodniowym plebiscycie. Do wygrania kupon 50 PLN i 15 punktów klienta.

imię, nazwisko lub nick:
Twoja ocena:
Twoja recenzja:
Wprowadź tekst z obrazka:

W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.

brak oceny

halmanowa

  • 11-07-2017
  • 22:03

W "Dziewczynie na klifie" zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Dosłownie! Oczarowało mnie to piękne wydanie z subtelną, bardzo kobiecą i odrobinę tajemniczą okładką. Poczułam, że chcę poznać historię, która została tam opisana. Na chwilę zniknąć z Gdańska i przenieść się do malowniczej Irlandii. Umieszczony na rewersie opis obudził we mnie romantyczkę i wywołał ciekawość, której nie sposób było zwalczyć. Z nadzieją otworzyłam powieść i zatopiłam się w lekturze.

Muszę przyznać, że dawno nie czytałam tak pięknej i wzruszającej książki. Prawda jest taka, że najczęściej obcuję z kryminałami, thrillerami i powieściami grozy. Tam towarzyszą mi zupełnie inne emocje - napięcie, strach, panika, złość. I nawet jeśli to lubię, czasem potrzebuję odskoczni. Którą znalazłam właśnie tutaj, w książce Lucindy Riley. Rodzinne zawiłości, kłamstwa, cierpienie, tęsknota, ale też miłość i nadzieja - ta mieszanka sprawiła, że moje serce raz po raz boleśnie się kurczyło, a za chwilę biło tak mocno, że omal nie wyskoczyło z piersi.

Na kartach powieści przedstawione zostały losy dwóch irlandzkich rodzin, których drogi skrzyżowały się po raz pierwszy niemal cały wiek temu. Wydawałoby się, że to zamierzchła przeszłość, do której nie warto nawet wracać pamięcią. A jednak okazuje się, że wydarzenia sprzed stu lat miały ogromny wpływ na dalsze losy obydwu rodzin. Rzutują również na teraźniejszość. Przekonuje się o tym Grania Ryan, młoda rzeźbiarka, która po latach nieobecności wraca do rodzinnego domu w Irlandii. Pewnego dnia podczas spaceru spotyka ośmioletnią Aurorę Lisle, która mieszka z ojcem w pobliskim pałacu. Nawiązuje się między nimi nić przyjaźni. Matka Grani, Kathleen, jest mocno zaniepokojona tym faktem. Z obawy przed cierpieniem córki zaczyna snuć opowieść o krętych ścieżkach obydwu rodów. Jej słowa i stare listy uświadamiają Grani, że nad jej rodziną ciąży klątwa, z którą również ona będzie musiała się zmierzyć.

Powieść jest bardzo wciągająca. Im dalej posuwa się akcja, tym mniejsza ochota na przerwę w lekturze. Przewracałam kolejne kartki z nieodpartą ciekawością i nim się spostrzegłam, byłam już w połowie książki. Zarówno współczesne wydarzenia, jak i dawne dzieje Ryanów i Lislów są tak intrygujące, że nie pozwalają na choćby odrobinę nudy. Poruszają, zmuszają do refleksji, a także uświadamiają, że miłość bywa trudna i bardzo wymagająca.

Przez pierwsze sto stron kroczymy we współczesności, śladami Grani i jej bolesnych doświadczeń, które przygnały ją nad zatokę Dunworley. Jesteśmy niemymi świadkami jej rozterek i skrywanego głęboko cierpienia. Poznajemy również Matta, narzeczonego Grani, którego zostawiła w Nowym Jorku. Później akcja na jakiś czas przenosi się do 1914 roku, kiedy to losy dwóch rodzin po raz pierwszy się splatają. W dalszej części książki lawirujemy między teraźniejszością a przeszłością, zagłębiając się w rodzinne koligacje i zawirowania. Błądzimy wśród kłamstw i sekretów, by wreszcie poznać prawdę i zmierzyć się z nią razem z Granią. Pojawia się też iskierka nadziei, że bieg tej niefortunnej historii można zmienić.

To, co mnie w tej powieści oczarowało, to między innymi sposób prowadzenia narracji. Losy bohaterów przedstawione zostały z perspektywy trzecioosobowego narratora. Wydawałoby się, że nie ma w tym nic szczególnego. Autorka zastosowała jednak pewien ciekawy zabieg. Śledząc przebieg wydarzeń, co jakiś czas trafiamy na rozdziały, w których zwraca się do nas bezpośrednio Aurora. Dzieli się swoimi przemyśleniami, wyjaśnia nam pewne szczegóły, a także uzasadnia swoje decyzje i czyny. Fragmenty te są pełne dygresji, które czasem wywołują uśmiech, czasem głębokie wzruszenie, ale przede wszystkim zmuszają do zastanowienia.

Oczywiście to nie jedyny plus tej książki. Lucinda Riley zadbała również o przekonującą kreację bohaterów, sugestywne opisy realiów, atrakcyjnie splecione wątki fabuły oraz niesztampowe zakończenie, które z jednej strony mnie pozytywnie zaskoczyło, z drugiej zaś - odrobinę zasmuciło. To nie jest typowy happy end, jakiego można by się spodziewać. Jeśli zaś chodzi o minusy, bardzo żałuję, że w powieści, której akcja toczy się w Irlandii, tak mało jest Irlandii. Pomijam już fakt, że spora część historii toczy się w Londynie. Brakowało mi malowniczych krajobrazów, z jakich słynie Irlandia. Farma Ryanów i okolice zostały przedstawione bardzo pobieżnie. Autorka w zasadzie zupełnie pominęła opisy przyrody i gdyby nie regularnie przewijający się w książce klif z widokiem na ocean, nie miałabym pojęcia, co to za kraj.

Podsumowując, "Dziewczyna na klifie" to wzruszająca opowieść o różnych obliczach miłości, o trudach życia, które bywa przewrotne, a także o krzywdach, które raz wyrządzone odbijają się na kolejnych pokoleniach. To również historia o nadziei i o szczęściu, które czasem przybiera zupełnie inną formę, niż byśmy tego chcieli. Polecam tę książkę wszystkim, którzy mają w sobie coś z romantyka. Wielbicielkom literatury kobiecej i miłośnikom skomplikowanych historii rodzinnych. Oraz tym, którzy od czasu do czasu mają ochotę na lekturę pełną wzruszeń przeplatanych chwilami radosnych uniesień.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

monweg

  • 7-07-2017
  • 22:41

Niedawno przeczytałam powieść Siedem Sióstr Lucindy Riley, która zachwyciła mnie do tego stopnia, że nie wahałam się nawet sekundy, gdy zaproponowano mi zrecenzowanie Dziewczyny na klifie. Nie znam za dobrze dorobku pisarskiego irlandzkiej literatki, ale czuję przez skórę, że cokolwiek wezmę w ręce, to będzie strzał w dziesiątkę. Spotkałam się z kilkoma bardzo niepochlebnymi opiniami książek Riley i choć nie wiem, gdzie ta niechęć ma swoje źródło, to nie jestem zdziwiona. Jest tyle ludzi na świecie i gdyby się wszystkim podobało to samo, byłoby ogromnie nudno. Ale przejdźmy do rzeczy.

Piękna, zielona Irlandia, hrabstwo Cork nad zatoką Dunworley, to sceneria większej części powieści Dziewczyna na klifie. To tutaj po dziesięciu latach nieobecności wraca w rodzinne strony bohaterka książki Grania Ryan. Trzydziestojednoletnia kobieta do tej pory mieszkała w Nowym Jorku ze swoim partnerem Mattem. Zostawia wszystko za sobą po poronieniu. W gnieździe rodzinnym zamierza lizać rany i pozbierać się.

Podczas spaceru Grania spotyka śliczną, rudowłosą dziewczynkę. Od tego momentu ich drogi często się krzyżują w rezultacie czego kobietę i dziewczynkę zaczyna łączyć silna więź. Możliwe, że to z powodu dopiero co straconego dziecka, a może dlatego, że Aurora, bo tak ma na imię dziewczynka, jest bardzo wyjątkową młodą osóbką. Na prośbę Alexandra, ojca Aurory, Grania przeprowadza się do dworu Dunworley, aby opiekować się dziewczynką podczas jego nieobecności. Od tego momentu Grania i Aurora stają się prawie nierozłączne, panuje między nimi bliskość cechująca córkę i matkę, której Aurora już nie ma.

Związek kobiety i dziewczynki martwi matkę Granii. I tutaj zaczyna się opowieść, która przenosi nas w przeszłość do roku 1914, czasy międzywojenne, okres II wojny światowej, lata siedemdziesiąte XX wieku. Dzięki matce i listom, które od niej dostała Grania poznaje historię swojej rodziny, związki rodów Ryanów i Lisle?ów i to, co stało się powodem ich poróżnienia. Uważam, że listy i retrospekcje to bardzo mocna strona książki, dzięki którym dowiadujemy się o często dramatycznych kolejach losu obu klanów. Chwilami zastanawiałam się jak to jest możliwe, że tyle niepowodzeń i tragedii staje się udziałem tak niewielkiej grupy ludzi i to pasmo nieszczęść powtarza się z pokolenia na pokolenie.

Bohaterowie wykreowani przez Riley są przede wszystkim jacyś. Nie są papierowi i robią wrażenie jakby mieli za chwilę wyjść z kart książki (przynajmniej ja miałam takie wrażenie). Polubiłam Granię, choć muszę przyznać, że była ona niejednokrotnie powodem mojej irytacji; pokochałam wyjątkową, śliczną i za mądrą, jak na swój wiek Aurorę. Nie bez powodu mówiono, że dziewczynka ma starą duszę. Zdaję sobie sprawę, że od natłoku postaci w tej powieści można dostać zawrotu głowy, ale na szczęście w połowie książki otrzymujemy prezent w postaci drzewa genealogicznego i wówczas wszystko staje się przejrzyste.

Dziewczyna na klifie to piękna historia o rodzinnych tajemnicach, przebaczeniu, pojednaniu i miłości. I choć może jest odrobinę przewidywalna, momentami trochę denerwująca, to bardzo miło spędziłam z nią czas. Mimo, iż książka jest dość gruba, to oddawałam się lekturze z wielką przyjemnością. Czyta się po prostu jednym tchem i bardzo trudno się od niej oderwać. Nie zawiodłam się po lekturze drugiej powieści Lucindy Riley i na pewno jeszcze nie raz przeczytacie o kolejnej jej książce na moim blogu. Nie waham się ani chwili i Dziewczynę na klifie zdecydowanie polecam.

Czy recenzja była pomocna?