Była sobie rzeka - Diane Setterfield - Książka | Gandalf.com.pl
Ulubione
Kategorie

Była sobie rzeka (twarda)

książka

Była sobie rzeka - opis produktu:

To była najdłuższa noc w roku, kiedy wszystko może się zdarzyć. Trzy dziewczynki zaginęły. Jedna wróciła. Opowieść się rozpoczyna...

W ciemną noc w środku zimy w starej gospodzie nad Tamizą ma miejsce niezwykłe wydarzenie. Stali bywalcy właśnie zabijają czas opowieściami, kiedy w drzwiach pojawia się ciężko ranny nieznajomy. W ramionach trzyma martwą dziewczynkę. Kiedy godzinę później dziecko zaczyna oddychać, nikt nie może w to uwierzyć. Cud? Czy magiczna sztuczka? Może nauka będzie w stanie to rozstrzygnąć?

Mieszkańcy nabrzeży prześcigają się w pomysłach, by rozwiązać zagadkę dziewczynki, która umarła, a potem ożyła. Mijają jednak dni, a tajemnica wydaje się coraz bardziej nieprzenikniona. Dziewczynka okazuje się niema i nie może odpowiedzieć na pytania: kim jest, skąd pochodzi i co stało się z jej bliskimi. W tej sprawie pojawia się coraz więcej pytań i wątpliwości.

Tymczasem trzy rodziny wyrażają chęć, by wziąć dziecko pod opiekę. Zamożna młoda matka wierzy, że dziewczynka jest jej córką, która zaginęła dwa lata wcześniej. Rodzina farmerów, która wciąż przeżywa sekretny romans syna, szykuje się na przyjęcie wnuczki. Skromna i skryta gospodyni proboszcza widzi w małej niemowie swoją młodszą siostrę. Każda z tych osób ma własną opowieść, której granice między rzeczywistością a fantazją są ulotne i rozlewają się czasami jak niekontrolowane wody rzeki.

Urzekająca, wielowymiarowa, pełna zagadek powieść, przesycona folklorem, tajemniczością i romantyzmem. Ta powieść to misternie tkany gobelin, splatający folklor, naukę, magię i mit.

Książka nominowana do Goodreads Choice Award w kategorii powieść historyczna; uhonorowana nagrodą HWA Gold Crown Award dla najlepszej powieści historycznej 2019 roku, przyznawaną przez brytyjskie stowarzyszenie autorów książek historycznych (Historical Writers Association).

`Urzekająca baśń pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji - kręta jak rzeka, gęsta i intrygująca. Nikt nie opowiada historii tak jak Diane Setterfield.`
M.L. Stedman, autorka powieści Światło między oceanami

`Zachwycająca, głęboka i piękna. Sprawcie sobie tę rozkosz i sięgnijcie po tę niezwykłą powieść!`
Madeline Miller, autorka Kirke
S
Szczegóły

Książkowe bestsellery z tych samych kategorii

  • -35%
Dotyk anioła miękka
22,69 zł 34.91
Zapowiedź - 9.4.2020
  • -37%
Arabski książę miękka
25,20 zł 39.99
  • -39%
Testamenty twarda
30,44 zł 49.90
  • -37%
Złodziejka truskawek miękka
25,20 zł 39.99
  • -17%
Dziecko z Auschwitz miękka
33,12 zł 39.90
  • -35%
Quichotte twarda
32,43 zł 49.90
Zapowiedź - 5.5.2020

Polecane

  • -33%
Rysio Snajper twarda
30,15 zł 44.99
  • -38%
Opowieść podręcznej miękka
24,74 zł 39.90
  • -29%
Śmierć Jezusa miękka
28,39 zł 39.99
  • -38%
Testamenty miękka
24,74 zł 39.90
  • -34%
Pragnienie miękka
23,04 zł 34.90
  • -30%
Uległość miękka
27,99 zł 39.99
  • RecenzjeRecenzje
  • Książka
  • Była sobie rzeka
4.6/5 ( 5 ocen )
    5
    3
    4
    2
    3
    0
    2
    0
    1
    0

Zaloguj się i napisz recenzję na min. 700 znaków. Akceptując regulamin bierzesz udział w cotygodniowym plebiscycie. Do wygrania kupon 50 PLN i 15 punktów klienta.

imię, nazwisko lub nick:
Twoja ocena:
Twoja recenzja:
Wprowadź tekst z obrazka:

W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.

Ambros

  • 22-03-2020
  • 15:45

?Woda to ciekawa rzecz ...?
Spoglądam ukradkiem na okładkę książki Była sobie rzeka i nie mogę oderwać od niej wzroku. Bije od niej piękno i magnetyzm. Urocza w każdym calu, bogata i tajemnicza. Już nie mogę się doczekać co jest w środku. A tam czeka na nas mnóstwo niespodzianek. Czy was zaciekawiłam? Mam taką malutką nadzieję. Nie ociągajmy się, wyruszmy wspólnie na wycieczkę, wzdłuż niespokojnych brzegów Tamizy ...
Dzień jak co dzień. Bywalcy gospody snują opowieści, zabawiają się przy kuflu dobrego trunku. Niespodziewanie w karczmie pojawia ciężko ranny nieznajomy, który trzyma na rękach martwą dziewczynkę. Dzięki pomocy miejscowej pielęgniarki Rity, dziewczynka wraca do żywych. Cud? Może tajemne działanie niewiadomych sił? Pojawiają się spekulacje, jak to możliwe, że dziewczynka ożyła? Okazuje się, że jest niema. Ale kim ona jest? Skąd pochodzi? Gdy okazuje się, że nieznajomy nie jest jej ojcem, pytania się nawarstwiają.
W tych dziwnych okolicznościach pojawiają się trzy rodziny, które chcą się zaopiekować dzieckiem. Bogata rodzina twierdzi, że dziewczynka jest ich zaginioną dwa lata wcześniej, córką. Stary farmer twierdzi, że jest córką jego syna, który prowadzi bardzo hulaszczy tryb życia i przysparza rodzinie tylko kłopotów. Wiejska gospodyni rości sobie prawo do dziewczynki uważając ją za swoją młodszą siostrę. Każda z tych rodzin wiele czyni, aby jej uwierzono. Każdy snuje swoją opowieść z przeszłości, aby uwiarygodnić, że dziecko powinno do niego wrócić. Jak potoczą się losy tych rodzin i nieznajomej dziewczynki? Niespodziewanie i zaskakująco. Poznamy opowieści o losach każdej rodziny i można śmiało stwierdzić, że każda opowieść stanowi odrębną historię i byłaby ciekawym materiałem na książkę.
Była sobie rzeka to tajemnicza i wielowątkowa powieść. Okraszona została miejscowym folklorem i wiejskim klimatem. Takim, którego już dzisiaj nie uświadczymy, ale jakże pięknym i osnutym magnetyzmem. Bo tak naprawdę ta historia ma w sobie wiele z baśni. Przepełniona nieskończoną ilością zagadek i tajemniczych, niewytłumaczalnych sytuacji. Snute opowieści chłonie się z otwartymi ustami i trudnym do opisania wrażeniami.
?Miło pływać w pojedynkę. Można poczuć wolność. Człowiek nie jest ani tu, ani tam, ciągle w ruchu, zawsze między jednym a drugim. Przed wszystkim ucieka i do nikogo nie należy?.
Ta historia płynie zmiennym nurtem jak rzeka. Raz przyśpiesza, raz spowalnia, aby ominąć pojawiające się na jej szlaku przeciwności. Wije się mrocznym klimatem przesiąkniętym tajemniczością i intrygującymi wydarzeniami. Jest niebezpieczna i może skrzywdzić, więc warto zachować ostrożność i maksymalną uwagę i skupienie.
?To głupie bać się wody. Woda jest wszędzie. Tam gdzie ją widzisz, i tam gdzie jej nie widać. W miejscach, które znasz i o których nie masz pojęcia. Woda to ciekawa rzecz?.
Tak naprawdę w tej powieści nie ma jednego pierwszoplanowego bohatera. Wszyscy przewijający się w tych opowieściach są głównymi bohaterami, każdy wnosi swoją cząstkę i zostawia swój ślad. Nie ma tutaj zbędnych elementów ani niepotrzebnych sytuacji, całość pięknie współgra na różnych płaszczyznach i w wielu wymiarach. Wszystko jest precyzyjnie dopracowane przez autorkę, która może się poszczycić niebywałym talentem.
Dla mnie istnieje widoczna i wyraźna symetria między rzeką a życiem. Życie każdego z nas to rzeka, jedna krótsza, długa dłuższa. Jedna spokojna i cicha, inna rwąca i wzburzona. Kręta i z zakrętami, usłana przeszkodami czasami trudnymi do pokonania. Nie wiemy, kiedy dopłyniemy co końca, ale jedno jest pewne, kiedyś każdy z nas zakończy swój bieg ...
?I tak, drogi czytelniku, opowieść dobiegła końca. Czas, abyś po raz kolejny przekroczył most i powrócił do świata, z którego przyszedłeś. Ta rzeka, która jest i nie jest Tamizą, musi płynąć dalej bez ciebie. Nawiedzałeś jej brzegi wystarczająco długo, a przecież masz z pewnością własne rzeki, które na ciebie czekają?.
Drogi czytelniku, dostajesz do ręki piękną i intrygującą opowieść, która przeniesie cię kilkaset lat w przeszłość, gdzie poczujesz klimat tamtych czasów, wyzwolisz się na chwilę z teraźniejszych problemów, które będą się wydawać nieistotne i małej wagi. Przestanie się liczyć wszystko co tutaj obecne, a będziesz żyć w świecie wielce nieprawdopodobnym i tak bardzo nam odległym. Ale za takimi czasami tęsknimy, tylko nie mamy odwagi się do tego przyznać ...
Przyznam, że po lekturze tej powieści powrót do codziennej rzeczywistości jest bardzo trudny ...

Czy recenzja była pomocna?

Emilia Kanabaj

  • 15-03-2020
  • 21:48

Diane Setterfield w książce "Była sobie rzeka" zaprasza nas do świetnie wykreowanego, tajemniczego i baśniowego świata, w którym to, co jest najważniejsze, ludzie przekazują sobie snując opowieści.

Historia, która jest głównym biegiem tej opowieści rozpoczyna się pewnej nocy w Gospodzie pod Łabędziem w chwili, gdy w drzwiach pojawia się przemoczony, nieznajomy mężczyzna, trzymający w ramionach martwą dziewczynkę... Biesiadnicy całą sytuacją są ogromnie przejęci, ale wszystko zmienia się kiedy dziewczynka nagle zaczyna oddychać...
Nikt nie wie kim jest mała nieznajoma, która na dodatek sama nic ni mówi, natomiast wieść o cudownie ocalałym dziecku wyciągniętym z wody rozchodzi się błyskawicznie. Szybko okazuje się, że aż trzy osoby uważają, że dziewczynka jest zaginionym dzieckiem z ich rodziny i każdy chce ją zabrać do siebie.

"Była sobie rzeka" to książka napisana przepięknym, trochę archaicznym, baśniowym językiem, okraszonym smaczkami zaczerpniętymi z mitologii i wierzeń ludowych. Z tą historią płynie się bardzo spokojnie, poznając opowieści z życia różnych pozornie niezwiązanych ze sobą postaci. Do samego końca nie wiemy która rodzina jest rodziną dziewczynki, zastanawiając się, czy może tak naprawdę ta mała osóbka nie należy do żadnej z nich... Wszystko bardzo płynie składa się dopiero pod koniec, gdzie wiele spraw z przeszłości wypływa z głębin i łączy się w spójną całość.

W książce najbardziej podobał mi się ogólny klimat, na który składały się nietypowa narracja, baśniowe elementy (choć tych mogło być zdecydowanie więcej) oraz umiejscowienie historii w okolicach rzeki. Do tego w bardzo umiejętny sposób miedzy baśń została wpleciona zagadka niczym z kryminału, co sprawia, że książka powinna spodobać się miłośnikom przeróżnych gatunków literackich.

Na ogromną uwagę zasługuje tu okładka, która wzrok przyciąga niesamowicie i sprawia, że książki nie chce się odkładać na półkę. Myślę, że jest szansa na to, że będzie to najpiękniej wydana książka w tym roku.
Polecam dać się porwać nurtowi rzeki i przy tej okazji wysłuchać wielu interesujących opowieści.

Czy recenzja była pomocna?

red_sonia

  • 10-03-2020
  • 12:42

Czy macie czasem tak, że chcecie przeczytać książkę tylko dlatego, że ma piękną okładkę? Cóż w moim przypadku tak się zdarza i ?Była sobie rzeka? jest tego przykładem. Jestem nią oczarowana ? zarówno wydaniem, jak i przedstawioną historią.

Spokojny wieczór w Gospodzie pod Łabędziem zaburza pojawienie się ciężko rannego mężczyzny z martwą dziewczynką na rękach. Kiedy po opatrzeniu rannego, wiejska znachorka Rita idzie do dziewczynki, by obejrzeć ciało, okazuje się, że dziecko odzyskało puls i oddech. Kim jest martwa/żywa dziewczynka i jej tajemniczy opiekun? Czy zaginioną dwa lata temu córką zamożnych mieszkańców wioski, siostrą obłąkanej Lily, a może wnuczką farmerów, których syn wdał się w romans? Dziewczynka jest niema i nie może opowiedzieć swojej historii, jednak jej pojawienie to jak kolejny rozdział w życiu każdego z nich.

?Była sobie rzeka? to powieść na wskroś magiczna, gdzie rzeczywistość splata się z legendami, wierzeniami. Taka, której granice między tym, co realne, a co zostało dodane, by ubarwić opowieść, są bardzo płynne. Otwierając ją, miałam wrażenie, że siadam z mieszkańcami Radcot w karczmie i słucham opowieści o losie niezwykłej dziewczynki, której pojawienie się w wiosce zmieniło tak wiele. Każdy z bohaterów jest jej częścią, a wszystkie tworzą całość, choć początkowo nie wygląda jakby miały ze sobą cokolwiek wspólnego. Jak w każdej baśni znajdziemy w niej ukryte pod warstwą wydarzeń emocje. Tu dominują ból spowodowany stratą, oddalenie, tęsknota, ale w końcu pojawia się mała iskierka radości, nadziei na zmiany, pogodzenie z losem.

?Była sobie rzeka? to powieść jak jej główna bohaterka ? rzeka Tamiza, kiedy spojrzymy na nią na mapie, wydaje się spokojną, jednostajną linią, jednak kiedy przybliżymy obraz, zauważamy poszarpany gdzieniegdzie brzeg, z którego woda występuje, a nurt wcale nie jest prosty i pełno w nim niebezpiecznych zakoli. Na mapie płynie powoli, w rzeczywistości to od prądu zależy czy będziemy w stanie utrzymać się na powierzchni. Trochę jak z życiem każdego z nas, prawda? Bo ta baśń porównuje życie do rzeki, która bierze swój początek znikąd, płynie raz w jedną raz w drugą stronę, czasem zwalnia, czasem przyspiesza, pojawiają się odnogi, aż w końcu wpada do większego zbiornika. Jednak nigdy tak naprawdę się nie kończy.

Czy recenzja była pomocna?