rozwiń
rozwiń
zwiń
zwiń
wpisz minimum 3 znaki
Dwór mgieł i furii
ocena: 6, głosów: 3
 
powiększenie

Dwór mgieł i furii (miękka)

książka

Wydawnictwo: Uroboros

Oprawa: miękka

Ilość stron: 656

Wysyłamy w: 24h - 48h + czas dostawy

Nasza cena: 33,65

Cena detaliczna: 44,87

U nas taniej o 25%

dodaj do przechowalni dodaj do listy życzeń Dodaj do koszyka
Powrót
  • Opis

  • Szczegółowe informacje

  • Recenzje (13)

  • Inne wydania

Dwór mgieł i furii - opis produktu:

Drugi tom bestsellerowej powieści "Dwór cierni i róż". To książka dla młodzieży, która przedstawia dalsze losy Feyry - po tym, jak zdołała ocalić Prythian, zajęła się przygotowaniami do ślubu z ukochanym Tamlinem.

Feyra nie chce jednak być księżniczką z bajki i wie, że nie pasuje jej taka rola. Zyskując nowe, nieśmiertelne ciało otrzymuje także moce, nad którymi wciąż nie może zapanować. Na horyzoncie pojawia się także Rhysand, największy wróg Tamlina upominający się o spłatę długów, dzięki czemu akcja książki fantasy staje się jeszcze ciekawsza.

"DWÓR MGIEŁ I FURII" - MROCZNA I PEŁNA INTRYG FANTASTYKA

- Książka dla młodych czytelników, którzy uwielbiają powieści z serii fantasy.

- Jeszcze bardziej tajemnicza i zaskakująca kontynuacja popularnej serii Sarah J. Maas.

- Akcja przepełniona prawdziwymi emocjami, które nie pozwalają oderwać się od czytania.

- Aż 656 stron historii o odważnej Feyrze, od której zależą losy Prythian.

Dwór mgieł i furii - wybrana recenzja:

Sara Kałecka 29/04/2017

"Miłość potrafi być trucizną."<br> <br> Czy Dwór Mgieł i furii zadowolił mnie tak samo jak poprzednia część? O nie, ta część była bardziej emocjonująca i wciągająca, działo się trochę mniej, ale za to autorka nadrobiła w wartkiej akcji. Feyra przeszła naprawdę wiele i jej... (czytaj dalej)

Dwór mgieł i furii - szczegółowe informacje:

Dział: Książki

Promocje: Dzień Dziecka, książki dla młodzieży
Kategoria: dla dzieci i młodzieży, literatura młodzieżowa, fantastyka, fantasy

Wydawnictwo: Uroboros
Oprawa:miękka
Okładka:miękka
Wymiary:135x205
Ilość stron:656
ISBN:978-83-280-2175-4
Wprowadzono: 01.02.2017
i zgarniaj nagrody napisz recenzję

Dwór mgieł i furii - recenzje klientów

29/04/2017

"Miłość potrafi być trucizną."<br> <br> Czy Dwór Mgieł i furii zadowolił mnie tak samo jak poprzednia część? O nie, ta część była bardziej emocjonująca i wciągająca, działo się trochę mniej, ale za to autorka nadrobiła w wartkiej akcji. Feyra przeszła naprawdę wiele i jej charakter uległ znacznej modyfikacji, przyznam, że podobała mi się ta zmiana, nie jest już dziewczynką, która leci na chwilę luksusu, a potem aby ocalić miłość swojego życia posuwa się do ostateczności. Oczywiście nie mogło zabraknąć najbardziej irytującej postaci... UWAGA., ten tytuł otrzymuje Tamlin. Zdziwieni? Tak, tak ja też się zdziwiłam, ale przyznaję, że w niektórych momentach miałam ochotę go zdzielić łopatą, tak łopatą, bo nie mogłam zdzierżyć jego idiotycznego zachowania. Jego chorobliwa chęć bronienia była strasznie irytująca, a nawet brzydko mówiąc wku***ająca, ponieważ nie wyobrażam sobie jak można kogoś tak osaczać i ograniczać, bo nam się coś wydaje. Dobra, dobra odbiegam od tematu. Skoro mamy najgorszą postać, to wiadomo, że jest też ta najlepsza, tam da ra dam, Rhysand, tak kolejne zaskoczenie. Jak to się mówi "Nie taki diabeł straszny, jakim go malują", choć tu lepszym stwierdzeniem byłoby "Mówią", pozory potrafią mylić i tak było w tym wypadku, ale nie zdradzam nic więcej, aczkolwiek musicie wiedzieć, że trudno się powstrzymać. Druga część okazała się być przepełniona humorem, zwłaszcza, ze strony Rhysa, który nie żałował sobie ironicznych ripost.<br> <br> "Kiedy leje, strzyka mi w prawym kolanie. Roztrzaskałemje podczas wojny i od tej pory ciągle mnie boli."<br> <br> Książę Domu Nocy okazał się być idealnym bohaterem do zakochania się, a jego postawa i trochę moje wyobrażenie nie pomaga mi o nim zapomnieć, uważam, że wam też może się to przydarzyć. Tak, Rhys się okazał, to przejdę do tego, że ta część okazała się o wiele lepsza od drugiej, choć zwykle jest tak, że ta pierwsza jest najlepsza, niemniej jednak Dwór Mgieł i Furii zasłużył na tytuł tej lepszej części szybkim rozwojem akcji, a także bardzo ciekawym połączeniem niektórych wątków z poprzednią częścią, przede wszystkim wyjaśniła się masa rzeczy, o których nie mogłam zapomnieć, ale także tych, o których nawet nie pomyślałam. Przyznaję, że domyśliłam się zakończenia, niemniej jednak dalej byłam zaskoczona tym, jak bardzo mi się podobało, ale przejdźmy do konkretów. Lekka i przyjemna w czytaniu, bez zbędnych opisów czy zapożyczeń. <br> "Kiedy spędzasz tak wiele czasu uwięziony w ciemności, <br> Lucienie, odkrywasz, że ciemność zaczyna patrzeć na ciebie."<br> <br> <br> Autorka postawiła na minimalizm, który opłacił się jej w więcej niż stu procentach, bo dodał powieści swoisty klimat. Książka wymaga od czytelnika bieżącego łączenia wątków, a także domyślania się przeróżnych rzeczy umieszczonych w najmniej spodziewanych momentach. Przechodząc powoli do podsumowania, bardzo podoba mi się styl autorki i to, jak dobrze potrafi wykreować świat wraz z bohaterami tak, aby nie znudzić czytelnika, tylko żeby zaczął błagać o więcej. Wysublimowane uniwersum z niebanalnymi postaciami wywindowały powieści Sarah J. Maas na same szczyty, któż o nich choćby nie słyszał? Jeśli choćby raz ten tytuł rzucił się wam w oczy, ale jeszcze po niego nie sięgnęliście to polecam z całego serca. <br> <br> Chyba całej wieczności nie wystarczy, aby mnie posklejać z powrotem.<br> <br> Króciutko podsumowując autorka tej części zachwyciła mnie jeszcze bardziej niż w poprzedniej, a do obu podchodziłam z rezerwą, a zobaczcie co to ze mną zrobiło. Trafiłam do kolejnych wielbicieli nie tylko książek, ale także samej autorki. Niezbyt wymagające myślenia, aczkolwiek niezwykle wciągające, dla wymagających czytelników, na pewno się nie zawiedziecie.<br> <br> <br> Pozdrawiam, Sara?

13/04/2017

O ile poprzednia część mnie oczarowała, w tej totalnie się zakochałam. To jeden z tych cyklów, które czyta się w każdej wolnej chwili, nawet w nocy. I kwestia tego, że ma więcej niż 400 stron, nie ma tu totalnego znaczenia, naprawdę.

Nie wiem, czy warto się powtarzać, bo moje zdanie nie zmieniło się od przeczytania Dworu Cierni i Róż, chociaż sądzę, że Maas podszkoliła swój warsztat i właśnie kolejny tom to udowodnił.

Fabuła została bardziej dopieszczona, pojawiło się mnóstwo innych wątków, które dużo bardziej mnie zainteresowały, to samo tyczy się postaci. Nadal są wyraziste i każda ma w sobie charyzmę, to jednak ich różnorodność trafiła do mnie totalnie. Każdy ma przypisaną własną historię, o której jest chociaż parę słów, tak, żeby nikt nie pozostał obojętny na ich los. A medal na najlepszą postać powieści dostają Rhys oraz Azriel.

Akcja pędzi od początku, ale nie jest to coś, z czym czytelnik miałby problem, w każdym razie sądzę, iż dynamika w tym utworze została trafnie dopasowana. I tak jak już wspomniałam, pomimo dużej objętości powieści, lecimy przez nią stosunkowo szybko, a nawet na koniec pozostaje niedosyt.

Bardzo podoba mi się język jakim posługuje się autorka. Jest prosty, ale nie banalny, ma w sobie pewną subtelność, ale także charakter. I mogę tu wspomnieć o pewnych różnicach, jakie zaszły pomiędzy właśnie tym cyklem, a Szklanym Tronem. Nie wiem z jakiego powodu, ale w tamtej serii język jest dużo gorszy, nie mam co do tego wątpliwości...

Od zawsze byłam fanką czarnych charakterów, dlatego tak bardzo cieszę się, że w tym tomie mogłam je poznać, choć Ci, co już przeczytali tę pozycję, dobrze wiedzą, że nic nie jest czarne, albo białe.

Dwór Mgieł i Furii to nieprzewidywalna i dobrze rozbudowana powieść, z interesującym i dopracowanym światem stworzonym przez autorkę. Kontynuacja tego cyklu zdecydowanie wyszła lepiej, choć już tom pierwszy mnie oczarował. Postacie są wyraziste i umiejętnie wykreowane, każdy znajdzie tam swojego faworyta. Z pewnością ten cykl różni się od innych cyklów fantastycznych dla młodzieży, chociażby ze względu na bardziej odważne sceny, choć nie są one niesmaczne, jedynie dodają charakteru tej powieści. A Maas jak zwykle zgotowała czytelnikom takie zakończenie, że zostaje tylko czekać na kolejną część... Jak na razie to najlepsza powieść 2017 roku, zobaczymy co będzie dalej.

Recenzja pochodzi z osobliwe-delirium.blogspot.com

3/04/2017

Po tym, jak Feyrze udało się ocalić Prythian i wyjść cało ze starcia z Amaranthą, już jako nieśmiertelna fae trafia z powrotem na Dwór Wiosny. Wkrótce ma poślubić Tamlina i wieść długie i szczęśliwe życie u jego boku. Wszystko to, o co Feyra walczyła, w końcu stało się prawdziwe, jednak ona sama nie czuje się szczęśliwa. Nigdy nie chciała żyć jak księżniczka, uwięziona w ogromnym pałacu. W dodatku wciąż męczą ją koszmary, które nie dają jej zapomnieć o zbrodni, jaką popełniła, aby wyzwolić Prythian. Książę Dworu Nocy, Rhysand, nie zapomniał także o zawartej umowie - Feyra musi spędzać cały tydzień każdego miesiąca jako gość lub niewolnica na jego dworze.

Tej książki nie można zignorować. Pojawia się ostatnio w każdym najodleglejszym zakątku blogosfery i zdobywa opinie co najmniej tak pochlebne jak Dwór cierni i róż. Słyszałam nawet niemało głosów o tym, że zdecydowanie przerasta poziomem pierwszy tom serii. Przez te wszystkie ohy i ahy nie miałam najmniejszych wątpliwości, że ta książka będzie czymś niezwykłym. Nawet nie przyszło mi na myśl, że będę miała z nią jakikolwiek problem.

A jednak - początkowo miałam. Fala uwielbienia nie nadeszła, akcja mnie nie porwała, a historia przewijała się przed moimi oczami bez większego efektu. Książka nie była zła, o nie, po prostu zabrakło mi tego, o czym wszyscy mówili - szaleńczego tempa, gorącego romansu oraz mrocznego i kradnącego serce Rhysanda. Taki stan maleńkiego rozczarowania trwał mniej więcej do... 500 strony. Jest mi naprawdę bardzo przykro, że musiałam czekać tak długo na rozwój akcji, bo gdyby od samego początku porwała mnie ona tak, jak stało się to później, mielibyśmy niekwestionowaną kandydatkę na najlepszą książkę roku. Ale jeszcze zanim przejdziemy do zachwytów...

Po lekturze Dworu cierni i róż byłam w znacznie mniejszym, w porównaniu do zwolenników Rhysa, kręgu wielbicieli Tamlina. Naprawdę dziwiłam się tym, którzy zachwycali się Księciem Nocy, a Tamlin wydawał mi się doskonały, warty całej walki i poświęcenia, jakie wykonała dla niego Feyra. Ale w drugim tomie serii bohaterowie się zmienili. Tamlin stał się nieczułym i apodyktycznym draniem, w którym ciężko było ujrzeć czarującego Księcia Wiosny. Feyra, zapewne przez przebywanie w zamknięciu, chwilowo utraciła swoją wolę walki i butność. Na samym początku czułam więc tylko głęboką irytację zachowaniem Tamlina i ogromne współczucie dla Feyry. W takiej sytuacji nie wiedziałam już kogo lubić, a kogo nie. W dodatku pojawił się tajemniczy Rhysand, który tak mnie ostatnim razem irytował...

Zdecydowana większość czytelników była pod ogromnym wrażeniem bohaterów, a przede wszystkim Rhysa. A ja, owszem, kiedy już przyzwyczaiłam się do nowego porządku wśród bohaterów (w końcu miałam na to ponad 700 stron, nie?), to zaczęłam zauważać wiele ich znakomitych cech. Feyra znów dała pokaz niezwykłej waleczności i po raz kolejny udowodniła, że jest gotowa poświęcić wszystko dla tych, których kocha. Rhysand okazał się dużo głębszą i bardziej złożoną postacią niż się spodziewałam. Pełen mroku, pełen tajemnic, z ogromem dobra skrywanego pod maską złego księcia. Każde z osobna - Feyra i Rhys - zrobili na mnie ogromne wrażenie. Ale oboje razem? Już niekoniecznie. Za każdym razem, kiedy wyobrażałam sobie Feyrę i Rhysanda razem, jako władców Dworu Nocy, coś mi nie grało. Czy ktokolwiek miał podobne odczucia?

Teraz czas w końcu, aby posypały się pochwały. Racja, pierwsze 500(!) stron mnie nie powaliło, ale kolejne 250 zrobiło to znakomicie. Aż tak, że jestem gotowa wybaczyć autorce niemrawy początek, bo druga część książki była po prostu zachwycająca. Sarah J. Maas ma to do siebie, że potrafi zaskakiwać. Jakiekolwiek wcześniejsze przewidzenie losów bohaterów jest w zasadzie niemożliwe, pisarka zwyczajnie rzuca nam w twarz zapierającymi dech w piersiach wydarzeniami. Chyba najgorszymi rzeczami w książkach są przewidywalność i mało wyraziste postacie, ale żadnej z nich nie znajdziecie w Dworze mgieł i furii.

Nie mogę się jeszcze nazwać znawczynią twórczości Sarah J. Maas, bo jej Szklany Tron stoi nietknięty na mojej półce, ale za każdym razem, kiedy zbliżam się do końca książki jej autorstwa, pochłania ona cały mój świat i odwraca uwagę od rzeczywistości. Dosłownie, kiedy czytam czy to Dwór cierni i róż, czy Dwór mgieł i furii, mogłabym nie oddychać, nie spać i nie jeść (co jest zdecydowanie najtrudniejsze!), dopóki nie dotrę do ostatniego słowa tej historii.

Czy tom drugi przebił poziomem tom pierwszy? Nie sądzę. Dwór cierni i róż wprowadził mnie w magiczny świat fae i stał się jedną z najlepszych książek zeszłego roku. Jego kontynuacja miała momenty gorsze i lepsze, co nieco zaważyło na mojej ocenie. Ale nie zapominajmy, że w dalszym ciągu jest to powieść absolutnie fenomenalna! Ta książka ma w sobie wszystko, czego poszukuje spragniony czytelnik: wyraziści bohaterowie, mroczne charaktery, walka światów, a nawet wątek romantyczny (który wprawdzie mnie nie przekonał, ale tak, istniał).

Sarah J. Maas nie rozczarowuje. Po dosyć opornym początku nadeszła zaskakująca i warta wyczekiwania akcja. To, co wydarzyło się na ostatnich kilku dziesięciu stronach powieści zostawia w głowie jedno wielkie pobojowisko. Czegóż chcieć więcej? Z całego serca polecam tą kontynuację i z niecierpliwością czekam na zakończenie trylogii!

booksofsouls.blogspot.com

20/03/2017

Po przeczytaniu "Dworu cierni i róż" nie mogłam doczekać się, aż pojawi się kolejny tom. Pierwszy tom bowiem wywołał u mnie niesamowitego kaca książkowego, wiele emocji, a także zaintrygował swoją fabułą. Świat Prythianu zaparł mi dech, a wydarzenia, które toczyły się tam skradły moje serce. Pokochałam bohaterów, doceniłam ich charaktery, pokochałam przygody, jakie ich spotkały i nie mogłam doczekać się, aż poznam dalsze ich losy.
Sarah J. Maas ma w swoim piórze magnes, który przyciąga. Jej zakończenia sprawiają, że mam chęć walnąć głową o ścianę i obudzić się w momencie, gdy kolejny tom pojawi się na rynku. I kiedy w końcu mogłam dorwać w swoje rączki "Dwór cierni i róż", to nie potrafiłam oderwać się od niego. A gdy pozostało mi ostatnie sto stron do przeczytania, toczyłam ze sobą wewnętrzną walkę, bowiem chciałam poznać zakończenie, a także nie potrafiłam rozstać się z bohaterami. Jest to ten rodzaj lektur, które sprawiają, że kocha się je całym sercem, pomimo ich wad. I tak właśnie pokochałam pióro Maas i wykreowany przez nią świat, że nie potrafię poradzić sobie z książkowym kacem, który pozostał po przeczytaniu drugiego tomu.
Bohaterowie są wspaniali, ale fabuła, to jest dopiero totalnie odjechana! Kocham świat, który wykreowała Maas, on jest taki wspaniały, tyle w nim tajemnic i rzeczy, których nie potrafiłabym wyśnić. To wszystko jest tak genialne, że z przyjemnością przeniosłabym się tam. Te wszystkie intrygi, wzajemna nienawiść, tajemnice, zróżnicowane stworzenia. To wszystko jest tak ciężko pojąć, Prythian jest ogromny, ale całość jest wspaniała, niesamowita i niepowtarzalna. Świat, który przedstawiła tutaj autorka jest po prostu nie do opisania. Ciężko wyrazić to wszystko, co odczuwa się podczas poznawania go. Ekscytacja, zamiłowanie, fascynacja, tego z pewnością nie brakuje.

9/03/2017

Freya ma przed sobą kolejne wyzwanie. Wie, że nadejdzie coś wielkiego. Idzie wojna, której najprawdopodobniej nie zdołają uniknąć w żaden sposób. Dziewczyna chce się przygotować, jednak Tamlin jej nie pozwala. Uważa, że nadal jest krucha i nie poradziła by sobie na polu walki. Dochodzi do tego, że pojawia się tajemniczy bad boy... yyy... Rhys - książę Dworu Nocy i upomina się o dopełnienie obietnicy złożonej przez Freyę. Tydzień z każdego miesiąca. Nic nie może zwolnić dziewczyny z przysięgi... Co jednak zmieni nadchodzące niebezpieczeństwo? Poza tym. Rhysand, Rhysand, Rhysand... Jeżeli chodzi o synonimy słowa kocham to jego imię chyba wkroczy radosnym krokiem do mojego słownika. Rhysand cię! Czyż to nie brzmi wspaniale i niesamowicie? A to dopiero smaczek, bo jedynie imię. Nie jesteście w stanie sobie wyobrazić, jak bardzo jest cudowny, nawet jeśli już za sobą macie pierwszy tom. A jeśli właśnie tak zrobiliście i nie jesteście przekonani do kupna drugiego... Większego błędu w tym roku nie popełniliście, uwierzcie mi. Żadne tutaj Czekam do polskiej premiery ostatniego tomu nie pomoże. O nie, nie, nie. Wiktoria zaraz wam tutaj garścią słodyczy wyrzuci te niegodne i bezczelne myśli z głowy. Okej, czy to się opiera na romansie? NIE! (Chociaż w sumie to ja bym chciała...) Przygoda jest i to obecna, i nawet całkiem możliwe, że przez pierwszą połowę tej książki nie będą z waszych ust wyskakiwać serduszka jak bąbelki po zjedzeniu mydła. Potem? Ach, no przestańcie, kochana męska części widowni! My, kobiety, też musimy mieć dla siebie jakiegoś przystojniaka, którego słowa zawładną naszym sercem. No i na jakieś książki trzeba czekać tak mocno, by zapisywać ich daty premiery w kalendarzu... (Do premiery ostatniej części jeszcze niecałe 6 miesięcy! Ale pozycja już jest w moim kalendarzyku wpisana, o to to wy się nie martwcie.) Akcja jest idealnie rozplanowana. Nie brakowało mi niczego, w żadnym momencie książki. Szczególnie druga połowa książki przypadła mi do gustu, bo jestem starym romantykiem, ale wiecie - jak coś to pozostaje ta pierwsza, którą także kocham, ale już nie tak mocno... Przy tym wzrastają emocje. Też są tak zorganizowane, żebyśmy pod koniec mogli wrzeszczeć na pół wsi, że jeżeli premiera następnej części się nie przesunie o jakieś... pół roku to nie wytrzymamy nerwowo. Ale nie bój nic, kacyk książkowy będzie na następny dzień po przeczytaniu. Akurat tyle, ile potrzeba na nabazgranie zgrabnej i cudownej recenzji, napisanie do 20-30 osób o tym, że MAJĄ to przeczytać w ciągu godziny (chociaż wy zrobiliście to w parę dni) i umieranie z tęsknoty słuchając smutnych, rockowych lub też innych piosenek. Dobra, staram się skończyć, chociaż to strasznie ciężkie. Miłość moja do tej książki jest jak pasja. Cały czas się rozwija i pragnie więcej, i więcej przekazywać innym osobom. Dlatego też, nie czekajcie ani chwili. Piszcie w komentarzach i rozpływajcie się razem ze mną nad cudownością Dworu.... A jeśli nadal nie przeczytaliście to możecie otworzyć słownik języka niemieckiego (na przykład na literce T, jak Tamlin), wybrać losowo trzy słowa i przysięgnąć na ich wartość, że a) przeczytacie tą książkę w jak najszybszym czasie i zakochacie się oraz b) przestaniecie uważać języka niemieckiego za mroczną magię. (Nie, no żartuję, b) to mój plan). Polecam, polecam, polecam, polecam i już nie umiem się doczekać, kiedy wam napiszę trzeci kilometrowy post - tym razem o ostatniej części i mam nadzieję, że książka ta okaże się najlepsza. Chociaż, jestem już tego pewna, rzeczywiście każda powieść pani Maas jest lepsza od swojej poprzedniczki. I tak trzymać!

5/03/2017

Po przeczytaniu "Dworu cierni i róż" nie mogłam doczekać się, aż pojawi się kolejny tom. Pierwszy tom bowiem wywołał u mnie niesamowitego kaca książkowego, wiele emocji, a także zaintrygował swoją fabułą. Świat Prythianu zaparł mi dech, a wydarzenia, które toczyły się tam skradły moje serce. Pokochałam bohaterów, doceniłam ich charaktery, pokochałam przygody, jakie ich spotkały i nie mogłam doczekać się, aż poznam dalsze ich losy.
Sarah J. Maas ma w swoim piórze magnes, który przyciąga. Jej zakończenia sprawiają, że mam chęć walnąć głową o ścianę i obudzić się w momencie, gdy kolejny tom pojawi się na rynku. I kiedy w końcu mogłam dorwać w swoje rączki "Dwór cierni i róż", to nie potrafiłam oderwać się od niego. A gdy pozostało mi ostatnie sto stron do przeczytania, toczyłam ze sobą wewnętrzną walkę, bowiem chciałam poznać zakończenie, a także nie potrafiłam rozstać się z bohaterami. Jest to ten rodzaj lektur, które sprawiają, że kocha się je całym sercem, pomimo ich wad. I tak właśnie pokochałam pióro Maas i wykreowany przez nią świat, że nie potrafię poradzić sobie z książkowym kacem, który pozostał po przeczytaniu drugiego tomu.
Bohaterowie są wspaniali, ale fabuła, to jest dopiero totalnie odjechana! Kocham świat, który wykreowała Maas, on jest taki wspaniały, tyle w nim tajemnic i rzeczy, których nie potrafiłabym wyśnić. To wszystko jest tak genialne, że z przyjemnością przeniosłabym się tam. Te wszystkie intrygi, wzajemna nienawiść, tajemnice, zróżnicowane stworzenia. To wszystko jest tak ciężko pojąć, Prythian jest ogromny, ale całość jest wspaniała, niesamowita i niepowtarzalna. Świat, który przedstawiła tutaj autorka jest po prostu nie do opisania. Ciężko wyrazić to wszystko, co odczuwa się podczas poznawania go. Ekscytacja, zamiłowanie, fascynacja, tego z pewnością nie brakuje.

A to wszystko napędza tak niesamowitą akcję, która zaskakuje wielokrotnie. Ciągle coś się dzieje, emocje nie opadają, a ja siedziałam podczas czytania jak na szpilkach. Błagałam wręcz, aby nie zginął żaden z moich ulubionych bohaterów, aby nie zostali ranni. No i cóż... Maas zdecydowanie zmiotła mnie z powierzchni, a ja jednocześnie kocham ją i nienawidzę za to, co ona wyprawiła ze mną, bohaterami, fabułą. Ja nie wierzę w to, co wydarzyło się pod sam koniec, chociaż i wcześniej działo się wiele. Ale ten koniec! Koniec jest po prostu... genialny, wybuchowy, fantastyczny, przecudowny, niesamowity i super wystrzałowy, tak jak cała książka! Aż brakuje mi słów na opisanie emocji, jakie towarzyszyły mi podczas czytania. Ta fabuła, niesamowity styl autorki, akcja, bohaterowie, całość jest po prostu kosmicznie genialna!
Z całego serca polecam wam obie części. Kiedy zapoznacie się z tą serią, wasze serce będzie pękało i sklejało się, a kac książkowy jest murowany. Nie zabraknie emocji, fascynacji i pragnienia poznania dalszych losów bohaterów. Zachęcam do sięgnięcia, a z pewnością nie pożałujecie! Drugi tom jest jeszcze lepszy niż pierwszy.

25/02/2017

Czasami, gdy wydaje się, że baśń dobiega końca... okazuje się, że to dopiero początek. Los płata figle. Mrok i przeszłość ciągną się jak kule u nogi, niszcząc wszystko, o co się z taką pasją walczyło. Całe to poświęcenie i mordercze wysiłki idą na marne... Stają się bezsensowne. A może to jednak nie była właściwa bajka? Co, jeśli przeznaczenie czeka w innym miejscu?
Aż sama nie dowierzam temu, co ta powieść ze mną zrobiła. Miałam tak gigantycznego kaca książkowego, że przez kilka dni nie byłam w stanie się zebrać, by cokolwiek o niej napisać. Nie potrafiłam przelać na papier swoich myśli. A niektóre fragmenty były tak cudowne, że musiałam czytać je po parę razy. "Dwór cierni i róż" był dobry, ale kontynuacja to miazga. Całkowita miazga.
Uwielbiam klimat tej książki. Jest magiczny, tajemniczy i całkowicie oszałamiający. Ze strony na stronę coraz bardziej zagłębiałam się w tej mrocznej i zachwycającej rzeczywistości, pełnej brutalności i bezwzględnych istot zdolnych do wszystkiego, aby spełnić swoje pragnienia. Muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem tego, jak styl pisania autorki ewoluował na przestrzeni kilku książek. Całość została bardzo sprytnie obmyślona i dopracowana co do najdrobniejszego szczegółu.
Przepadłam w Rhysie z kretesem. I to już w pierwszej scenie, w której się pojawił. Jeszcze nigdy żadna postać nie wywołała u mnie aż tylu emocji. Jestem zauroczona tym tajemniczym, dzielnym i niesamowicie oddanym fae, który ukrywał się za maską okrutnika, by chronić tych, których kochał. Miał bardzo złożoną osobowość. Były też momenty, kiedy siedziałam późno w nocy i zaśmiewałam się jak głupia, bo Rhysand zaserwował jeden ze swoich żartów, a ja miałam taki niedosyt jego osoby, że nie potrafiłam przerwać lektury, by pójść spać.
Jeśli chodzi o Feyrę, to przeszła ogromną przemianę. To po części sprawka Tamlina (który strasznie mi podpadł) i jego decyzji. Ale największy wpływ na nią miał właśnie Rhys i kilka osób z Dworu Nocy. Feyra dzięki tym wszystkim trudnym doświadczeniom stała się silniejsza. I wreszcie odnalazła właściwą drogę, którą mogła podążać.
Wątek romantyczny był istotnym elementem fabuły. Pojawił się motyw dwóch zbłąkanych dusz, które nieustannie zmagały się z mrokiem. Z wielkim podekscytowaniem śledziłam miłosne wzloty i upadki Feyry. Było pięknie i intensywnie. Momentami nawet zaskakująco. Ale dopiero końcówka kompletnie mnie rozwaliła. Byłam w takim szoku, że musiałam zbierać szczękę z podłogi. Dawno nie trafiłam na tak ogromny cliffhanger i nie mam pojęcia jak dotrwam do premiery kolejnej części.
Podsumowując, "Dwór mgieł i furii" to oszałamiająca i niesamowicie wciągająca opowieść o poświęceniu, walce i miłości. Aż brak słów, by opisać co ze mną zrobiła. Nie mogłam się pozbierać z kaca książkowego. Autorka stworzyła całą gamę barwnych postaci, do których mocno się przywiązałam. A ileż emocji doświadczyłam! Chyba zaczynam się bać, co będzie w trzecim tomie... Gorąco polecam tę książkę każdemu fanowi fantastyki oraz historii miłosnych. Urzeka, zaskakuje i całkowicie uzależnia. Ja już przepadłam, teraz kolej na Was.

30/01/2017

Każda baśń ma szczęśliwe zakończenie. Miłość oraz dobroć wygrywają, grzebiąc w przeszłości wszystko co złe i niegodziwe. Niegodziwcy upadają, książęta oraz księżniczki stają naprzeciw wspólnej, niewątpliwie wspaniałej przyszłości. Jednak, czy ktoś się zastanawiał co dzieje się po zakończeniu tej wzniosłej oraz szczęśliwej opowieści? Co jeśli nie jest już ona tak piękna, jak nam obiecywano? Co jeśli nikczemnicy wracają? Co jeśli nie oni są tymi, których należy się obawiać? No właśnie... co jeśli?

Dawno, dawno temu, żyła Feyra - śmiertelna,
która oddała życie w imię miłości.
Jednak dzięki darowi siedmiu książąt,
na nowo mogła spojrzeć na świat,
jako nieśmiertelna - jedna z istot,
które niegdyś, w innym świecie darzyła
nienawiścią. Bajka zakończyła się szczęśliwie,
lecz dała początek nowej opowieści -
prawdziwej, mrocznej oraz pełnej bólu.


Za gwiazdy, które słuchają. I marzenia, które się spełniają.

Feyra wraca do Dworu Wiosny odmieniona, nie tylko fizycznie, lecz przede wszystkim psychiczne. Wydarzenia z Góry odcisnęły na niej piętno, które coraz silniej na nią oddziałuje. U boku ukochanego Tamlina, wiedzie życie, którego pozazdrościłoby jej wielu - z dala od niebezpieczeństwa, otoczona światem pełnym przyjęć, pięknych sukien oraz przyjaciół. Jest jednak coś jeszcze - wiele niewypowiedzianych słów, koszmarów, pragnienie wolności oraz umowa, która w akcie desperacji została zawarta w mrocznej celi siedziby Amaranthy, z księciem Dworu Nocy. Po trzech miesiącach Rhysand żąda od Feyry, by ta wreszcie zaczęła spełniać jej warunki oraz spędzała na jego dworze wyznaczony niegdyś tydzień każdego miesiąca. Dziewczyna nie przypuszcza nawet jak wiele tajemnic odkryje, jaką istotną rolę odegra, jak brutalnie zerwie maski osłaniające prawdziwe oblicza otaczających ją ludzi... Po tym nic nie będzie takie samo. Wojna nadciąga, a wraz z nią zaskakujący sprzymierzeńcy.

Jeśli Dwór cierni i róż książką niezwykłą, jakie miano powinien otrzymać Dwór mgieł i furii, który nie tyle co dorównał poprzedniej części, co przewyższył ją o głowę a nawet dwie? Pamiętam zachwyt, jaki ogarnął mnie po zapoznaniu się z pierwszą częścią najnowszej serii Sarah J. Maas - był to piękny splot znanej całemu światu baśni oraz mrocznego, fantastycznego świata, którego kreacja zachwycała. Jednak kontynuacja tej opowieści sprawiła, iż odnalazłam pytanie na dręczące mnie od lat pytanie, dotyczące ulubionej książki autorki. Jest nią Dwór mgieł i furii, bezapelacyjnie, bezsprzecznie i nieodwołalnie.

Podczas lektury, razem z bohaterami przemierzamy magiczny, a zarazem przerażający owoc wyobraźni autorki. Kroczymy jej meandrami, napotykając zarówno stworzenia rodem z koszmarów, jak i istoty będące ucieleśnieniem piękna oraz powabu. Odkrywamy pełną mroku, magii, niebezpieczeństw, tajemnic oraz namiętności historię, która niczym wir wciąga nas do swojego świata, nie pozwalając go opuścić nawet po odczytaniu ostatniego zdania. Ta książka przesiąknięta jest niepowtarzalnym klimatem, którego przedsmak, dane było nam poznać podczas lektury pierwszego tomu - części, która była dopiero początkiem, wstępem do prawdziwej, wyrwanej ze szpon baśni opowieści. W Dworze mgły i furii dowiadujemy się co dzieje się, po tym jak złoczyńcy zostają pokonani, a bohaterowie stawiają czoła mrocznej przeszłości oraz konsekwencjom swoich czynów...

Bohaterowie w tej części wydają się przechodzić diametralną zmianę. Nie są już tymi samymi ludźmi, którymi byli przed wydarzeniami spod Góry. Czyni, których dokonali, ceny jakie zapłacili oraz obrazy, które ujrzeli nie znikają. Otaczają ich, atakując w najmniej odpowiednich momentach. Jakaś część ich zginęła, dając początek nowym obliczom. Największą zmianę czytelnik może zauważyć w zachowaniu głównej bohaterki, która z zakochanej, młodej dziewczyny stała się pewną, dojrzałą kobietą, gotową poświęcić wszystko dla bliskich jej osób. Jej zachowanie jest naturalniejsze - mimo uzyskanej nieśmiertelności, bitwy toczące się w jej wnętrzu są typowo ludzkie. Ewolucja Feyry, jej decyzje oraz zachowania poparte są rozsądnymi przemyśleniami. Łowczyni dostrzega świat takim jakim jest naprawdę, nareszcie odrzucając zniewalające ją ograniczenia.

Kiedy spędzasz tak wiele czasu uwięziony w ciemności, Lucienie, odkrywasz, że ciemność zaczyna patrzeć na ciebie.

Będąc już po lekturze którejś z kolei książki Sarah J. Maas nie mogę oprzeć się wrażeniu, że bohaterzy, których tworzy są zawsze dobrze skonstruowani, zawsze intrygujący, zawsze niejednowymiarowi. Ewoluują, na nowo odkrywają samych siebie oraz otaczający ich świat. Czytelnik kocha, by następnie znienawidzić, odkrywając, że autorka przy ostatnim spotkaniu ukazała jedynie pozory, jedną z masek postaci. Nienawidzi, by następnie kochać, zdając sobie sprawę, z tego jak wiele tajemnic było ukrytych między wersami. Po lekturze Dworu mgieł i furii dane mi było spojrzeć na poprzedni tom w zupełnie inny sposób. Cała historia zyskała nowego, właściwego wymiaru, natomiast drobne, niewyjaśnione gesty znaczenia.

Niezwykłe krajobrazy Pyrthianu opisane przez autorkę przenoszą do innego świata. Zapełniają wyobraźnię oraz wzniecają marzenia dotyczące możliwości istnienia takich krain. Świat, który wykreowała Sarah J. Maas zachwycał już w części pierwszej, mimo ukazania jedynie jego kawałka. W tomie drugim wędrujemy po pozostałych Dworach, zaglądamy do mrożącego krew w żyłach więzienia, spotykając Rzeźbiącego w kościach oraz między innymi schodzimy do podziemi Dworu Nocy, zachwycając się bezgranicznością wyobraźni autorki. Wytworzyła ona bowiem wiele ciekawych wątków, do których może nawiązać w kolejnych tomach. Tyle miejsc, tyle postaci, tyle wątków, tyle możliwości.

Rhysand. To jest moja ulubiona postać i myślę, że to nikogo czytającego tę serię wyznanie to nie zdziwi. Cała jego kreacja, poczucie humoru, historia z nim związana to mistrzostwo. Prawda jest taka, że zjawia się książę Dworu Nocy i kolokwialnie rzecz ujmując - kradnie całe show. Mimo, iż od dłuższego czasu uważałam, że wyszłam z okresu, w którym mogłam mieć taką obsesję na punkcie serii fantastycznej, to Rhysand, Feyra, cała historia pokazały mi jak bardzo się myliłam. Z tego się nie wyrasta. I Rhysandowi niech będą za to dzięki! A tumblerowi oraz innym stronom za masę fanartów, filmików oraz innych owoców obsesji społeczeństwa książkoholików na punkcie tej serii!

Czuję się zobowiązana ostrzec, iż część druga, a w efekcie cała seria nie wydają mi się odpowiednie dla młodszych czytelników. Występują w niej sceny erotyczne, różnego rodzaju wymiany zdań między bohaterami, które kwalifikują serię jako fantastykę przeznaczoną dla dojrzalszego odbiorcy. W odniesieniu jednak do całej powieści, powracając do mojej opinii - romans przybrał w tym tomie tory, które zamieniły mnie zakochanego w tym wątku czytelnika. Dawno nie czytałam tak dobrze rozpisanego wątku romantycznego. Minęły wieki odkąd mnie on w żadnej książce nie nużył, nie irytował, bądź nie przebiegał wedle mojej opinii zbyt szybko. A tu proszę!, taka niespodzianka!

Akcja w tej części jest przepełniona nagłymi wydarzeniami, niespodziewanymi plot twistami, które na długo rysują na twarzy czytelnika wyraz niedowierzania. Przewracałam strony z prędkością światła, nie potrafiąc się zmusić do zwolnienia tempa, odejścia od lektury, a co za tym idzie przedłużenia sobie przyjemności poznawania dalszych losów Feyry, Tamlina oraz księcia Dworu Nocy. Mimo dość pokaźnej objętości książkę przeczytałam w jeden, niecały dzień. Gdy skończyłam byłam chyba najbardziej roztrzęsioną, rozemocjonowaną oraz usatysfakcjonowaną osobą w promieniu kilometra. Zakończenie sprawiło, że jedyne o czym mogłam myśleć to o przyśpieszeniu premiery kolejnego tomu oraz o możliwych scenariuszach dalszych wydarzeń. Koniec końców stałam się niewolnikiem historii o nieśmiertelnej Feyrze Archeron posiadającej serce śmiertelnika.

Miewam dobre dni i dni trudne, nawet teraz ? powiedziała. ? Nie pozwól tym trudnym wygrać.

Seria, której częścią jest Dwór mgieł i furii jest w moim odczuciu najlepszą dotychczas przez Sarah J. Maas wydaną. Oryginalna, subtelnie wykorzystująca znane w kulturze mity, jak np. ten o Persefonie czy też o Orfeuszu i Eurydyce oraz baśń - Piękną i Bestię. Jedna z ciekawszych fantastycznych propozycji ostatnich lat, która porywa do swojego świata, na długo nie pozwalając go opuścić. Niezwykła, magiczna, mroczna oraz pełna namiętności. To seria dla dojrzałego, wymagającego czytelnika, potrzebującego porywającej, mistrzowsko wykreowanej, pełnej zwrotów akcji historii. To jak zwykle niezawodna Sarah J. Maas.

23/01/2017

Właśnie macham do Was z Księżyca...Tak, właśnie tam wysłała mnie ta książka. Jeśli ktokolwiek uważa, że "Dwór róż i cierni" było genialną książką...Przeczytajcie "Dwór mgieł i furii" i na pewno dołączycie do mnie tutaj w Kosmosie. Czy mogłabym prosić o lepszy sequel? Czy mogłabym prosić o więcej emocji i przeżyć? Czy mogłabym prosić o więcej łez? Ta książka dała mi to wszystko nawet w nadmiarze. Nie wiem, czy jestem w stanie jakkolwiek ułożyć moje myśli. Sarah J. Maas, wygrywasz wszystko.<br> <br> <br> "Między światłem a ciemnością rozgrywa się walka, w której stawką są losy całego świata. A w magicznym świecie fae przyjaciele potrafią być bardziej niebezpieczni niż wrogowie...<br> <br> Po tym, jak Feyra ocaliła Prythian, mogłoby się wydawać, że baśń dobiega końca. Dziewczyna, bezpieczna i otoczona luksusem, przygotowuje się do poślubienia ukochanego Tamlina. Przed nią długie i szczęśliwe życie. Sęk w tym, że Feyra nigdy nie chciała być księżniczką z bajki. Zresztą zupełnie nie nadaje się do tej roli. W snach wciąż powracają do niej wymyślne tortury Amaranthy i zbrodnia, którą popełniła, by się od nich uwolnić. Pragnący zapewnić jej bezpieczeństwo Tamlin próbuje zamknąć Feyrę w złotej klatce. W jej nowym nieśmiertelnym ciele drzemią moce, których dziewczyna nie umie opanować. W dodatku o spłatę swojego długu upomina się największy wróg Tamlina ? Rhysand, Książę Dworu Nocy. Zwabioną podstępem Feyrę raz w miesiącu okrywa mrok jego niebezpiecznego królestwa. To pewne, że władca ciemności będzie chciał wykorzystać ją do swoich celów. Chyba że? to nie Rhysand jest tym, kogo Feyra powinna się obawiać. Na Dworze Wiosny również bowiem nie jest bezpiecznie, a sam Tamlin ma przed ukochaną coraz więcej tajemnic. Czy rzeczywiście tylko po to, by ją chronić? Gdy nad Prythian i krainę ludzi nadciąga widmo wojny tak groźnej jak żadna dotąd, Feyra musi zdecydować, komu może ufać. Stawką jest życie jej rodziny i losy całego świata. A w magicznym świecie fae przyjaciele potrafią być bardziej niebezpieczni niż wrogowie. <br> <br> Nowa, jeszcze mroczniejsza i bardziej zmysłowa odsłona bestsellerowej serii Dwór cierni i róż! Nie zaśniesz, nim nie odkryjesz wszystkich sekretów!"<br> <br> <br> Tu muszę przyznać całkowitą rację autorowi tego opisu. Nie potrafiłam zasnąć przez tę książkę, bo tak bardzo pragnęłam dowiedzieć się wszystkiego. Ale jednocześnie czytając tę książkę, myślałam tylko o tym, jak bardzo nie chcę jej skończyć - chciałam jak najdłużej rozkoszować się jej pięknem i magią. Nie chciałam jej tak szybko skończyć, a jednak, o 5 nad ranem, spoglądając na zegarek, mówiłam sobie: "Jeszcze tylko jeden rozdział". Nie było dla mnie żadnego ratunku - ta książka chwyciła mnie mocno, wciągnęła do środka i nie wypuściła do samego jej końca.<br> <br> Jestem tak ogromnie dumna z Feyry. Nie chcę zdradzać tutaj nic, bo uważam, że nawet najmniejszy spoiler mógłby odebrać Wam tą niesamowitą przyjemność, jaką jest czytanie tej książki z zapartym tchem, nie wiedząc, co się stanie. Ale musicie wiedzieć, że to, kim się staje Feyra jest wspaniałym przykładem dla każdej kobiety. Po wydarzeniach spod Góry Feyra dosłownie więdnie z dnia na dzień i nie znajduje oparcia w swoim ukochanym ani w swoich przyjaciołach. Dziewczyna wydaje się być u kresu swoich sił. Ale to nie jest jej koniec. Feyra odnajduje swoją siłę, swoje dzikie serce i chęć zmiany. Podejmuje walkę nie tylko o swoją ukochaną krainę, ale także o miłość, którą nareszcie zrozumiała. Bo - parafrazując cytat z tej książki - miłość nie jest uczuciem, które odczuwasz do pierwszej lepszej osoby, która okazała ci odrobinę życzliwości w chwili twojej najgłębszej samotności. Maas wspaniale ukazała to, że kobieta ma zawsze wybór - człowiek ma zawsze wybór.<br> <br> "Nie byłam maskotką, nie byłam lalką, nie byłam zwierzęciem. Ocalałam i byłam silna. Nigdy więcej nie będę już słaba i bezradna. Nie pozwolę ? nie można mnie złamać. Oswoić."<br> <br> I czy możemy porozmawiać o tym, jak niesamowitym feministą jest Rhysand? Jego postępowanie i przekonania po prostu ogrzewały moje feministyczne serce.<br> <br> Nowi bohaterowie...W drugim tomie "Dworu cierni i róż" poznajemy wiele nowych postaci, jednak chcę szczególnie wspomnieć o pewnej czwórce z nich. Mor, Amrena, Azriel i Kasjan, czyli wewnętrzny krąg Rhysanda - cała siła Dworu Nocy. Od czasów Harryego Pottera i Diabelskich maszyny nie czułam tak wielkiej miłości do grupy bohaterów. Chociaż nienawidzę tego określenia, to po prostu muszę go użyć - oni naprawdę są "squad goals". To jak dbają o siebie, jak się kochają i jak umarliby za siebie pozostawia mnie bez tchu. Przyjęli Feyrę w swoje szeregi bez najmniejszego sprzeciwu - wszystko w walce o ich dom. <br> <br> "Za tych, którzy spoglądają w gwiazdy i marzą. Za gwiazdy, które słuchają. I marzenia, które się spełniają."<br> <br> Bez zdradzania niczego - jeśli macie nadzieję na znalezienie w tej książce jakiegoś słodkiego i banalnego romansu...szukajcie dalej.<br> Sarah J. Maas jest jedną z tych autorek, których styl pisania jest tak uzależniający, że porzucisz wszystko, aby tylko czytać jej niesamowite historie. "Dwór mgieł i furii" jest pełny pięknych i zmysłowych momentów, poetyckich myśli i tej magicznej atmosfery, która pochłania cię bez reszty.<br> <br> A zakończenie? Nikt nie mógł się tego spodziewać. Moje serce pękło, a sekundę później wróciło do swojej pierwotnej formy z wszechogarniającym pragnieniem znajomości dalszych losów Feyry. Czy ja naprawdę muszę czekać CAŁY ROK na kolejny tom? Czy naprawdę muszę przejść przez takie katusze? Jedno jest pewne - "Dwór mgieł i furii" to jedna z najlepszych książek, jakie przeczytałam w całym moim życiu i chyba nic nie jest w stanie tego zmienić.<br> <br> "Są różne rodzaje ciemności ? powiedział Rhys. Nie otworzyłam oczu. ? Jest ciemność, która przeraża; ciemność, która koi; ciemność, która daje odpoczynek. ? Wyobraziłam sobie każdą z nich. ? Jest ciemność kochanków i ciemność skrytobójców. Staje się tym, czym jej nosiciel chce, żeby się stała; czym potrzebuje, żeby się stała. Sama z siebie nie jest ani zła, ani dobra.?<br> <br> "Dwór mgieł i furii" to powieść o poświęceniu, na które jesteś w stanie się zdobyć dla tych, których kochasz, o cierpieniu, które jest nieodzowną częścią życia, o głębokiej przyjaźni opartej na zaufaniu, a przede wszystkim o miłości, która zmienia się i dojrzewa i nie zawsze jest taka, jaką byśmy chcieli.

21/01/2017

Absolutnie niesamowita! Dotychczas za moją ulubioną książkę Sary uważałam Dwór cierni i róż. Po przeczytaniu Dworu mgieł i furii zmieniłam zdanie i to właśnie ta książka stała się moją ulubioną spośród książek autorki, jednocześnie stając się najlepszą przeczytaną przeze mnie książką. Nie jestem pewna, czy to, co o niej napisze, pokaże, choć ułamek tego, jaka jest cudowna. Jeśli mi się to nie uda, wybaczcie. Nie pamiętam, żebym miała takiego kaca książkowego po przeczytaniu jakiejś innej. Moje myśli bez przerwy błądzą wokół wydarzeń, które miały miejsce, a moje serce zostało podbite przez Rhysanda, wielkiego, niedocenionego księcia Dworu Nocy.

Feyra oddała życie za miłość, za ukochanego. Ocaliła Prythian, została przywrócona do życia, stała się nieśmiertelna i zyskała moce. Wydawać by się mogło, że życie jej i Tamlina powinno przypominać sielankę. Jednak atmosfera panująca na Dworze Wiosny jest bardzo napięta. Tamlin okazuje się kimś innym, obsesyjnie stara się chronić Feyrę, zamykając ją jednocześnie w złotej klatce swoich uczuć. Dziewczyna nie potrafi poradzić sobie z wydarzeniami spod Góry, Amaratha wciąż nawiedza ją w koszmarach. Dodatkowym stresem jest zbliżający się ślub, który powinien być dla niej najszczęśliwszym wydarzeniem w jej nieśmiertelnym życiu.


-Podejdź, panno młoda ? przemówiła Iantha łagodnie ?
i połącz się ze swoim ukochanym.
Podejdź i niech w końcu zatriumfuje dobro.


Jednak Feyra dzień po dniu więdnie, niknie w oczach, w myślach błaga o ratunek, a jej ukochany nie robi nic, by jej pomóc.


[...] Pomocy, pomocy, pomocy -
błagałam kogoś, kogokolwiek. [...]
Pomocy, błagam, ratunku.
Niech mnie ktoś stąd zabierze.
Niech ktoś to zakończy. [...]



Sarah J. Maas przygotowała w tej części masę niespodzianek dla czytelników. Większość postaci znamy z Dworu cierni i róż, jednak po sprawie z Amaranthą, każdy z nich się zmienił.

Feyra nie jest już tą niedoświadczoną, nieumiejącą czytać dziewczyną. Stała się kobietą, obrończynią, postanowiła wziąć życie w swoje ręce, chce decydować o swoich wyborach. Stała się twarda.

Tamlin zmienił się bardzo, jednak jego przemiana nie przypadła mi do gustu. Już podczas wydarzeń pod Górą bardzo stracił w moich oczach. Nie potrafił zawalczyć o siebie, o ukochaną, o swoich poddanych. Wszystkie wątpliwości, jakie miałam wobec niego po pierwszym tomie, zostały rozwiane. Według mnie, od początku było w nim coś oślizgłego, odrzucającego co udowodnił w tej części. Nie będę więcej wyjawiać, przekonajcie się sami, kim naprawę jest książę Tamlin.

Największą niespodzianką tego tomu jest, mój ulubieniec i nowy książkowy mąż ? Rhysand. Nie mam zamiaru rozpisywać się na ten temat, pozwolę wam odkryć i na nowo poznać księcia Dworu Nocy.

Nowi przyjaciele, sprzymierzeńcy, wrogowie. Sarah nie przestaje zaskakiwać a emocje, jakimi nas bombarduje, wyskakują z każdej przeczytanej strony. Dwór mgieł i furii to przejażdżka od miłości do nienawiści, od strachu do pewności siebie, od cierpienia do szczęścia. Pierwsza część książki jest spokojna, można wręcz powiedzieć, że relaksująca, lecz wraz z drugą częścią, akcja zaczyna pędzić, nie zatrzymując się, aż do zakończenia, które totalnie rozłożyło mnie na łopatki. Nie mogę doczekać się kolejnego tomu, mam nadzieję, że pojawi się w Polsce już wkrótce.

Sarah J. Maas pokazała, że można stworzyć książkę idealną. Połączenie mitu o Persefonie, baśni o Pięknej i Bestii w powieść fantasy, dla dojrzalszych czytelników wyszło jej fenomenalnie. ACOMAF ma wszystko, czego szukam w książkach.

Klątwa została złamana, maski zrzucone, jednak dopiero teraz Feyra przekona się, że jej bliscy, tak naprawdę cały czas mają na sobie maski, nie pozwalając jej ujrzeć ich prawdziwej twarzy. Jakich tajemnic strzegą? Przekonajcie się sami. Gorąco, bardzo gorąco polecam

Pokaż więcej

19/01/2017

Tyle miesięcy niecierpliwego czekania na tę książkę - od chwili, gdy przeczytałam ostatnie zdanie "Dworu cierni i róż" - wypatrywanie z utęsknieniem informacji o premierze, odliczanie miesięcy, dni, aż wreszcie wezmę ją do ręki i ponownie zanurzę się w świecie wykreowanym przez Maas. Kiedy dostałam odpowiedź od wydawnictwa, dosłownie skakałam z radości. Potem było długie wyczekiwanie na listonosza i... W końcu dostałam upragnioną przesyłkę i mogłam rozpocząć tę czytelniczą ucztę!

Po wydarzeniach, jakie rozegrały się pod Górą, Feyra nie jest już tą samą osobą. Wciąż dręczą ją koszmary i wspomnienia traumatycznych wydarzeń, których nigdy nie uda jej się wymazać z pamięci. Musi więc nauczyć się z nimi żyć. Jest to jednak niezmiernie trudne, zwłaszcza gdy ukochany zdaje się nie zważać na jej lęki (choć sam jeszcze nie uporał się z własnymi). Tłumacząc się troską o bezpieczeństwo dziewczyny, próbuje zamknąć ją w złotej klatce i odizolować od wszelkich spraw świata zewnętrznego. Pozostaje jej jedynie błąkanie się po wielkim domu i organizacja przyjęć, w tym zbliżającego się wielkimi krokami ślubu... Nie znajdując w tych zajęciach żadnej przyjemności, o każdym szczególe pozwala decydować Iancie, przyjaciółce Tamlina i wysokiej kapłance. Członkowie Dworu Wiosny żyją w ciągłym napięciu - mijają już trzy miesiące bez żadnych wieści od księcia Dworu Nocy. Czy to możliwe, że Rhysand zapomniał o zawartym z Feyrą układzie?

Przygoda z "Dworem mgieł i furii" była jak spotkanie z dobrymi przyjaciółmi, których dawno nie widziałam. Niby ci sami, a jednak zupełnie inni. Żal ściskał mi serce, gdy miałam przed oczyma wyobraźni tę nową Feyrę - złamaną, zgaszoną, nie odczuwającą radości z życia. Stłamszona przez duet Iantha - Tamlin i pozostawiona sama sobie, gasła z dnia na dzień, a jej najbliższe otoczenie nic z tym nie robiło... Miałam ochotę potrząsnąć nimi wszystkimi i krzyknąć: "co wy wyprawiacie?!". Tamlin z księcia, którego darzyłam wielką sympatią, stał się... kimś, kogo nie poznawałam. I ciężko mi było pogodzić się z myślą, że aż tak się zmienił (albo może tak mało dał się poznać w pierwszej części). Lucien - bohater tylu zabawnych utarczek słownych z Feyrą - całkowicie stracił swój urok. Wszystkie te rozczarowania skutecznie zrekompensowała jednak postać Rhysanda, w tym tomie wykreowana wprost genialnie. Nie chcę nikomu psuć przyjemności odkrywania jego prawdziwego oblicza na własną rękę, krok po kroku, więc nic więcej na jego temat nie zdradzę. Pojawiają się też oczywiście bohaterowie dotąd nam nie znani. Jednak nieważne, czy spotykamy daną postać pierwszy czy kolejny raz - wszystkich musimy poznawać na nowo i muszę przyznać, że jest to fascynujące.

"Dwór cierni i róż" skradł moje serce i nie spodziewałam się, że Sarah J. Maas zdoła stworzyć coś jeszcze lepszego, ale "Dwór mgieł i furii"... wprawił mnie w zachwyt. To dla mnie powieść doskonała. Cudowny, rozbudowany, magiczny świat (choć nadal pozostaje w nim wiele do odkrycia). Porywająca, trzymająca w napięciu fabuła, pełna niespodziewanych zwrotów akcji, pobudzająca ciekawość do granic możliwości. Do tego wyraziste, a zarazem złożone i tajemnicze postaci, które co rusz czymś zaskakują. Dość powiedzieć, że wśród tych mgieł nic już nie jest oczywiste. Każdy przyjaciel może okazać się wrogiem, a każdy wróg przyjacielem. Maas zafundowała nam historię, która pochłania bez reszty, wciąga niczym wir, by na koniec wreszcie wyrzucić czytelnika na brzeg. Oszołomionego i błagającego o więcej. To jak, jesteście gotowi?

Za egzemplarz z całego serca dziękuję Wydawnictwu Uroboros!
https://ogrodksiazek.blogspot.com

5/01/2017

Autorka ta od dłuższego czasu nie dawała mi spokoju, ponieważ słyszałam wiele dobrego o serii Szklany Tron i bardzo się na nią napaliłam, jednak ze względu na stos książek oraz brak funduszy musiałam jak zwykle odłożyć ten szczytny cel na później. Aż do pewnego dnia, kiedy otrzymałam informację o premierze Dworu mgieł i furii, która jest drugą częścią cyklu. Pierwszej (Dwór cierni i róż) nie czytałam, choć też wiele o niej słyszałam, ale ostatecznie postanowiłam skorzystać z okazji, w końcu nie pierwszy raz zaczynam serię nie po kolei.

Magicznie i fikcyjnie, czyli co ja o tym sądzę?
W przypadku jakichkolwiek cyklów czy serii decydujący wpływ na fabułę ma oczywiście pierwszy tom. W następnych częściach, bowiem trzeba zrealizować rozpoczęty ciąg akcji, a kreatywności często brak. Zapewne wielu z Was tak jak ja, nie raz zaczyna się nudzić i dusić w tym samym książkowym świecie, gdzie coś jest pisane na siłę i wiele można przewidzieć.
W tej książce póki co nie miałam tego problem, ponieważ tak jak wspomniałam na początku, nie miałam do czynienia z poprzednikiem i bardzo tego żałuję, ponieważ dużo wydarzeń nawiązuje do tego, co się tam wydarzyło, zwłaszcza na końcu i jest właśnie tym ciągiem. Pojawiają się też ci sami bohaterowie i było to dla mnie wielkim utrapieniem, nie wiedzieć o nich prawie nic, czy byli dobrzy czy źli. Niemniej jednak jakoś się połapałam.
Informacja świadcząca o tym, że wszystko może okazać się inne niż jest, była dla mnie kluczowa, ponieważ już przed rozpoczęciem czytania bardzo łatwo domyślić się tego, co się stanie. Miłym zdziwieniem była dla mnie obszerność książki - 766 stron - gdzie no po prostu musi wydarzyć się wiele. Pomimo tego większość książki opisuje drogę Feyry, podczas której odkrywa siebie i swój cel życiowy, a wojna, która miała być tematem przewodnim, pojawia się w postaci zalążka na samym zakończeniu, co trochę mnie zezłościło, a przez ten czas nie dzieje się tak naprawdę dużo.
O fabule mogę powiedzieć na pewno, że w całości mnie wciągnęła do swojego wnętrza, gdzie pojawił się powszechny problem książkoholika, a mianowicie chęć skończenia i nie skończenia książki. Dwór mgieł i furii niewątpliwie posiada magiczny klimat i urokliwość, choć akcja nie okazała się brawurowa. Dla mnie zbyt przewidywalna, autorka nie wykazała się tutaj zbyt wielką pomysłowością i zaskakującymi wydarzeniami, które sobie bardzo cenię, chociaż muszę przyznać, że w paru momentach czytałam w napięciu.
Niedosmak dopełniają świetnie wykreowani bohaterowie, a zwłaszcza mieszkańcy Dworu Nocy (Rhysand, Mor, Azriel, Kasian, a oprócz nich siostry Feyry, Tkaczka oraz tajemnicze królowe), którzy wprost chwytają za serce swymi historiami, ale głównie zachowaniem. Pokochałam ich z całego serca!

Wyjście z portalu - ocena
Sarah J. Maas niewątpliwie w swojej nowej książce chciała pokazać czytelnikom świat pełen magi i uczuć, gdzie niezwykle ważną rolę odgrywają przyjaciele i właściwy dobór uczuć. Cel ten został w większej części spełniony. Dwór mgieł i furii posiada nastrój, klimat, urok, a czasem nawet tajemniczość. W dużej dawce odczułam tutaj mój ukochany gatunek fantasy, a także całkiem pokaźną paletę emocji. Minusem, niestety jest fabuła, która jest zbyt przewidywalna, a pomimo tylu stronic, miałam odczucie jakby nie wiele się wydarzyło. Na moje szczęście w nieszczęściu, nadrabiają to cudowni bohaterowie oraz bardzo ciekawe zakończenie! Pozostaje mi tylko czytać szybko Dwór cierni i róż i oczekiwać na trzecią część.
A Wam moi drodzy książkomaniacy, z całego serca polecam przy filiżance czegoś dobrego!

Recenzja pochodzi z http://filizanka-ksiazkoholika.blogspot.com

1/01/2017

Najchętniej to bym Wam zaspoilerowała tak, że ho ho, jednak nie mogę, bo nie chce wam psuć radości z czytania, a wierzcie mi, musicie przeczytać ten tom. Gdy skończyła się pierwsza część, Feyra uratowała wszystkich, dostała nowe moce itd., myślałam, że to wszystko, bo co więcej można tutaj napisać, ale grubo się myliłam. Zaczęłam czytać drugi tom i im dalej szłam tym większy szok, emocje i szok i emocje i tak w kółko, a z każdą kolejną stroną to narastało, aż w pewnej chwili byłam gotowa rzucić tą książką o ścianę. Oczywiście tego nie zrobiłam, bo bym nie wiedziała jak się skończy, a to byłoby barbarzyństwem. A zakończenie.... po prostu Wow.

Książkowe bestsellery z tych samych kategorii

Sarah J. Maas - przeczytaj też

Zobacz również

Zagubieni w czasie

M. Droździewicz

28,43 zł taniej -25%

Maddaddam

M. Atwood

29,85 zł taniej -25%

Radykalni. Terror

P. Piotrowski

26,11 zł taniej -25%

Brak list życzeń:

Utwórz

W koszyku:
0 produktów
/ 0,00 zł

przejdź do koszyka

rozwiń
Wpisz numer
Swojego zamówienia (xxxxxx/rrrr)
Sprawdź

Powiadom kiedy produkt będzie dostępny

Wpisz swój adres e-mail: