Zimowe dzieci - Jennifer McMahon - Książka | Gandalf.com.pl
Ulubione
Kategorie

Zimowe dzieci (miękka)

książka

Zimowe dzieci - opis produktu:

Klimatyczna zimowa powieść z pogranicza horroru i dramatu obyczajowego. Pewnego dnia matka znika bez śladu, zostawiając dwie córki. Dzięki ocalałym kartom dziennika kobiety, która kilkadziesiąt lat wcześniej za pomocą obrzędu potrafiła wskrzesić własną córkę, poznajemy tło tych wydarzeń. Kulminacją niepokojącej, niemal detektywistycznej historii jest odkrycie, w jaki sposób przeszłość przenika się z aktualnymi zdarzeniami, i jak złudna jest gra pozorów. W całej powieści wieje chłodem i grozą.

Książka Zimowe dzieci pochodzi z wydawnictwa Media Rodzina. Autorem książki jest Jennifer McMahon. Książka Zimowe dzieci liczy 360 stron. Jej wymiary to 135x205. Oprawa jest miękka. Zimowe dzieci jest częścią serii Gorzka Czekolada - Media Rodzina.
S
Szczegóły
  • Dział: Książki
  • Wydawnictwo: Media Rodzina
  • Oprawa: miękka
  • Okładka: miękka
  • Wymiary: 135x205
  • Ilość stron: 360
  • ISBN: 978-83-8008-027-0
  • Wprowadzono: 05.03.2015

Książkowe bestsellery z tych samych kategorii

  • -15%
Zakładka drewniana Kobieta z balonem  
10,44 zł 12.29
Dodaj do koszyka
Zakładka do książki Buses  
7,97 zł
Dodaj do koszyka
  • -9%
Zakładka 42 ze wstążką Pieprz  
9,50 zł 10.43
Dodaj do koszyka
  • -40%
27 śmierci Toby`ego Obeda miękka
25,14 zł 41.90
Dodaj do koszyka

Recenzje
image Nie wiesz, czy kupić? Sprawdź recenzje
Książka
Zimowe dzieci

4.4/5 ( 8 ocen )
    5
    6
    4
    0
    3
    1
    2
    1
    1
    0

Zaloguj się i napisz recenzję na min. 700 znaków. Akceptując regulamin bierzesz udział w cotygodniowym plebiscycie. Do wygrania kupon 50 PLN i 15 punktów klienta.

imię, nazwisko lub nick:
Twoja ocena:
Twoja recenzja:
Wprowadź tekst z obrazka:

W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.

brak oceny

Recenzownia_Książkowa

  • 4-09-2018
  • 11:43

Zimowe dzieci - Jennifer McMahon
Tytuł: Zimowe Dzieci
Autor: Jennifer McMahon
Wydawnictwo: Media Rodzina

Zimowe Dzieci zostały mi polecone na jednej z grup facebookowych. Ktoś/gdzieś jakiś czas temu napisał, że bardzo poleca, jako coś z gatunku horroru, a jednocześnie przedstawił książkę jako dzieło pełne dramatów rodzinnych, tajemnic, i trudnych dylematów.

O książce:
Zimowe Dzieci to książka której akcja rozgrywa się na dwóch płaszczyznach. W roku 1908 ukochana córka Sarry Harrison Shea zostaje odnaleziona martwa. Kobieta przypomina sobie o liście, który zawiera dokładną instrukcję obudzenia śniących, czyli wskrzeszenia umarłych.

Druga linia czasowa to okres współczesny. Poznajemy siostry Ruthie i Fawn ? siedemnasto- i sześciolatkę, które z dnia na dzień zostają postawione w trudnej sytuacji, kiedy bez żadnego ostrzeżenia znika ich matka. Wszystkie ślady prowadzą do dziennika Sary Harrison Shea, który dziewczynki odnajdują w skrytce w sypialni matki. Jak się okazuje brakuje ostatnich stron, które wydają się być kluczem w całej sytuacji. A to dopiero początek historii przepełnionej strachem, elementami paranormalnymi, w której to przeszłość miesza się z teraźniejszością...

Moje zdanie:
Jennifer McMahon stworzyła historię niebanalną, oryginalną i magiczną. Połączyła ze sobą elementy horroru i dramatu obyczajowego.
Nie dostaniemy tutaj mrożącej krew w żyłach powieści, bardziej książkę o miłości i tęsknocie po stracie bliskich, o obawach związanych z odpowiedzialnością i próbach odwiecznej walki ludzkości z nieodwracalnością śmierci. Dostaniemy także tajemniczy, zimowy, wzbudzający trwogę klimat który aż wylewa się poza kartki.

Dwa przenikające się wymiary powieści - mroczna magia i realny wachlarz silnych uczuć - sprawiają, że książka Jennifer McMahon jest tak wyjątkowa.
Ja to kupuję.

Ocena: 7/10

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

asertyslem

  • 23-09-2015
  • 15:07

?Gorzka czekolada? to seria mająca na celu dać czytelnikowi zarówno odrobinę goryczy, jak i słodyczy. Książki należące do niej powinny posiadać nietuzinkową specyfikę i charakter, działający na odbiorcę niczym magnez. Przede wszystkim, tytuły w serii mają sprawiać przyjemność. Czy powieść ?Zimowe dzieci? zasługują na przyznane im miejsce czy znalazły się tam wyłącznie przez pomyłkę?

Motyw nawiedzających duchów, prób przywracania do życia zmarłych czy zagubionych dusz to w literaturze nie pierwszyzna, ale Jennifer McMahon mimo wszystko podjęła się przedstawienia go w nieco innym wydaniu. Zasypane śniegiem, ustronne miasteczko, skrywające nie jedną tajemnicę to sceneria wprost idealna dla obyczajowego dramatu. Autorka jednak postanowiła pójść o krok dalej. Dramat co prawda jest, acz stanowi dopiero początek zdarzeń, których raczej nie da się wyjaśnić nauką. McMahon bawiąc się gatunkami, łamie konwencje, a pozornie oklepany motyw parafrazuje na potrzeby utworu, ale czy nie wyszła z tego niespójna powieść?

?Zimowe dzieci? dzieli się na dwie osie fabularne, przeplatające się pomiędzy sobą, dzięki czemu czytelnik może stopniowo odkrywać kolejne informacje, pozwalające mu snuć pewne przypuszczenia. Z jednej strony mamy rok 1908, czas w który Sara Harrison Shea tragicznie traci córkę i nie jest to pierwsze dziecko, które w życiu straciła. Załamana kobieta popada w skrajny obłęd, a jedyną nadzieję pokłada w praktykach ?ciotki?. Za pomocą czarnej magii ? a dokładniej mrocznego rytuału ? postanawia wskrzesić córkę. Druga strona to czasy współczesne i losy dwóch sióstr, Ruthie i Fawn, które zostają zdane tylko na siebie, gdy ich matka znika bez śladu. Te dwie, zupełnie nie mające ze sobą na pozór nic wspólnego historie, zaczynają się ze sobą łączyć.

McMahon postanowiła, że nie będzie faworyzować żadnego z aspektów swej powieści. Spoglądając na fabułę, świat, bohaterów, poetykę czy narrację czytelnik widzi ten sam świetny poziom. I chociaż na pierwszy rzut oka przedstawiona historia nie może jakoś szczególnie zaskoczyć, to nie jeden suspens oraz odpowiedź na trapiące pytanie całkiem zmienia postać pierwotnych przypuszczeń. Fabuła została poprowadzona tak, żeby czytelnik nie mógł przedwcześnie odgadnąć zagadek, a z rozwiązania nich czerpał jak najwięcej frajdy.

Bohaterowie powieści to ludzie z krwi i kości, o ile mowa o tych żywych. Ci drudzy, stojący na granicy światów są zimni, niepokojący, lecz przy tym zupełnie nie papierowi. Kreacja postaci pozwala czytelnikowi dokładnie wczuć się w daną perspektywę, choć nie w pierwszej osobie. Co stanowi mocny plus powieści toto, iż autorka ciekawym zabiegiem sprawiła, że pozornie obce, niczym nie powiązane ze sobą koleje życia bohaterów krzyżują się. Nawet jeśli nigdy nie widzieli się na oczy, a ich losy dzieli przepaść ponad wieku.

Warsztat jakim posługuje się McMahon robi wrażenie. Niezwykle sugestywne opisy, plastyczny język, personalny narrator i perspektywa paru bohaterów oraz zabieg dodania do tego wszystkiego intrygujących rozdziałów imitujących dziennik ? sprawia, że od samej lektury trudno jest się oderwać. Do tego dbałość o szczegóły oraz rozbudowane wątki, skonstruowane tak, żeby nie nudzić i nie być zbyt rozwlekłymi, a przy tym dostarczającymi czytelnikowi optymalnej dawki informacji ? to kolejne atuty. Wspomniany wyżej dobór scenerii: pełnej zakamarków, tajemnic i mimo że tak pozornie banalnej i jednocześnie malowniczej, dopełnia wyłącznie pozytywnych wrażeń z czytania.

Biorąc pod uwagę wszystkie zalety oraz niemal całkowity brak wyraźnych wad, powieść McMahon z całą pewnością zasługuje na miejsce w serii ?Gorzka czekolada?. A co do samej książki? ?Zimowe dzieci? to utwór magiczny ? właściwie czarnomagiczny ? z elementami smutku, samotności, straty i obłędu, które wypełniają czytelnika goryczą. Osładza ją zaś wartka akcja, zwroty wydarzeń, nieoczekiwane wyjaśnienia i bohaterowie, których łatwo się nie zapomina. To powieść czytana jednym tchem o tragicznych skutkach zapomnianych dawno błędów, odbijających się na innych. Zarazem poruszająca i przerażająca. Jak gorycz i słodycz. Balansująca nad utartymi schematami, ale ostatecznie tworząca sama swój własny, niepowtarzalny.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Szusteczka

  • 1-05-2015
  • 15:19

?Zimowe dzieci? Jennifer McMahon należą do serii Gorzka Czekolada, wydawanej przez Media Rodzina. Miałam okazję czytać kilka pozycji z tego cyklu, więc nie wahałam się ani chwili, gdy nadarzyła się możliwość zapoznania z kolejną powieścią.

W 1908 roku rodzinę Shea spotyka tragedia. Tracą swoją jedyną córkę. Zdesperowana matka podejmuje drastyczne kroki, aby odzyskać ukochane dziecko. Kilkadziesiąt lat później, pewna kobieta znika bez śladu, zostawiając dwie córki bez opieki. Co kryje się za tajemniczym zniknięciem? Czy możliwe jest, by wydarzenia z przeszłości miały wpływ na teraźniejszość?

Jennifer McMahon równocześnie przedstawia nam wydarzenia z 1908 roku, jak i z czasów współczesnych. Losy rodziny Shea opisane są za pomocą pamiętnika Sary, zrozpaczonej matki, a także jako retrospekcji z punktu widzenia Martina, ojca zmarłej Gertie. W teraźniejszości akcję śledzimy wraz z nastoletnią Ruthie, której matka zniknęła, oraz Katherine, wdową poszukującą odpowiedzi na dręczące ją pytania. Przeskoki między datami są płynne, wyraźnie oznaczone za pomocą nowych rozdziałów. Dzięki temu czytelnik na pewno nie pogubi się w fabule. Autorka wtajemniczała mnie w dzieje z przeszłości. Robiła to jednak stopniowo, dzięki czemu nie zdradziła zbyt wcześnie sekretów, a ja mogłam cieszyć się lekturą i delikatnym napięciem, które towarzyszyło mi w trakcie.

Zimowe dzieci, śniący, zagadkowe wydarzenia, magia, sekrety. Książka przesycona jest tajemnicami, które wraz z biegiem lat nie tylko nie zostają rozwiązane, ale stają się miejskimi legendami, opowiadanymi z pokolenia na pokolenie. Dorośli straszą dzieci przed chodzeniem po nocach, mówiąc o potworach krążących po okolicy. Ludzie się boją, jednak ciekawość często bierze górę nad strachem. Cała ta otoczka sprawiła, iż z zaciekawieniem śledziłam losy bohaterów, starając się powiązać fakty. Tylko czy wszystko da się logicznie wytłumaczyć?

Powieść McMahon czyta się z przyjemnością. Pomijając dobrze skonstruowaną fabułę, jest ona równie dobrze napisana i przedstawiona. Spójne połączenie bohaterów i ich losów, opisy ułatwiające przeniesienie się do West Hall.

?Zimowe dzieci? to jednak nie tylko tajemnice i magia. To również dramat bohaterów, którzy tracą swoich najbliższych. Rozpacz wdowy, ból matki, która musi pochować własne dziecko, bezradność ojca, który nie może pomóc zmarłej córeczce i oddala się od załamanej żony. Jak daleko człowiek jest w stanie posunąć się, aby zyskać chociaż kilka dni z ukochaną osobą? McMahon w swojej powieści przybliżyła mi emocje wielu postaci. Każda z nich cierpiała, każda radziła sobie inaczej.

Wydarzenia opisane przez autorkę dzieją się mroźną zimą. Surowy klimat małego miasteczka i legendy krążące wśród mieszkańców sprawiają, iż nie jest to miejsce, do którego ludzie często zaglądają. Jest to jednak idealny krajobraz dla powieści. Jakkolwiek moje oczekiwania były inne, miałam nadzieję na większą grozę i napięcie, to ?Zimowe dzieci? podobały mi się, wciągnęłam się w przedstawianą historię. Moim zdaniem jest to książka na dobrym poziomie, McMahon zachowała równowagę między grozą, nierealnością, a rzeczywistymi dramatami bohaterów.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Radosław

  • 18-04-2015
  • 14:21

"Zimowe dzieci" to przede wszystkim kluczenie pomiędzy odległą przeszłością (rok 1908), a czasami współczesnymi. Chociaż zdawać by się mogło, że te dwie daty nie mają ze sobą żadnego powiązania, autorka właśnie wydarzeniach z przeszłości opiera akcję współczesną. Wszystko do czego dojdzie obserwować możemy z różnych perspektyw, co znacznie poszerza nasze "pole widzenia". Autorce łatwo przychodzi zmieniać narrację z pierwszoosobowej w trzecioosobową tym samym zwiększając ciekawość czytelnika. Równie dobrze wychodzi jej wchodzenie w skórę bohatera, który w danym momencie się wypowiada. Idealnie maluje jego emocje i myśli, pozwalając czytelnikowi wejść w głąb umysłu bohatera.


W książce mocno zdziwiło mnie z jaką naturalnością i łatwością McMahon przeplata elementy paranormalne i rzeczywistość. Zazwyczaj te dwa elementy trudno ze sobą pogodzić, żeby wyszła spójna, autentyczna całość. W przypadku tego po części horroru, thrillera i dramatu spotykamy się z niewiarygodnym talentem. W każdej chwili byłem skłonny uwierzyć autorce, że to, co właśnie opisuje w stu procentach jest prawdziwe. Momentami McMahon opisywała rzeczy tak przerażające w sposób realistyczny, że miałem ochotę odrzucić książkę na bok, wejść pod kołdrę i zamknąć oczy. Mało która książka wywołała we mnie tak ekstremalne emocje. Bardzo rzadko boję się przewracać kolejne strony pozycji, a czytając "Zimowe dzieci" bałem się spojrzeć na szafę (dlaczego na szafę dowiecie się w trakcie lektury tej książki), myśląc, że w każdej chwili mogę ujrzeć tam coś, na co nie mam ochoty.

Całość: http://recenzjeoptymisty.blogspot.com/2015/04/jennifer-mcmahon-zimowe-dzieci.html#more

Czy recenzja była pomocna?