Przez Stany POPświadomości - Jakub Ćwiek - Książka | Gandalf.com.pl
Ulubione
Kategorie
przeczytaj fragment przeczytaj fragment

Przez Stany POPświadomości (miękka)

książka

Przez Stany POPświadomości - opis produktu:

Wyrusz z nami w niezwykłą podróż...

Kuba Ćwiek, pisarz, publicysta, scenarzysta teatralny i filmowy, a nade wszystko ogromny miłośnik popkultury, postanowił odbyć nietypową podróż do najsłynniejszych miejsc znanych z ekranu.

Wraz ze swoim tatą i grupą przyjaciół - między innymi dziennikarzem kulturalnym Bartkiem Czartoryskim, reżyserem Patrykiem Jurkiem, blogerem Radkiem Teklakiem i fotografką Agatą `kreską_` Krajewską - przejechał kamperem przez Wschodnie Wybrzeże Stanów Zjednoczonych.

Zainspirowani dokumentalnym serialem HBO Sonic Highways ruszyli za ocean, by szukać inspiracji i opowieści między innymi w niedostępnym dla fanów biurze Stephena Kinga, na bagnach Luizjany, gdzie powstawały seriale Detektyw i Czysta krew, w kultowym studiu filmowym Troma, na schodach Rocky`ego w Filadelfii czy w Senoi pod Atlantą, gdzie od kilku lat kręcony jest serial The Walking Dead.

Przez Stany POPświadomości to z jednej strony pełen zabawnych anegdot, udokumentowany fotograficznie zapis trzytygodniowej podróży opowiedziany na cztery głosy, a z drugiej - pełna wspomnień i ciekawostek opowieść o popkulturze i o tym, jaki ma na nas wpływ, czy tego chcemy, czy nie. To wreszcie historia o opowieściach kryjących się za kulisami. O ludziach przypadkiem żyjących w cieniu filmowych dekoracji i celuloidowych duchów. To opowieść o Ameryce, którą... wydaje wam się, że znacie

Książka Przez Stany POPświadomości pochodzi z wydawnictwa SQN Sine Qua Non. Autorem książki jest Jakub Ćwiek. Należy do gatunków: literatura faktu i reportaż. Książka Przez Stany POPświadomości liczy 448 stron. Jej wymiary to 135x210. Oprawa jest miękka. Publikacja dostępna jest również w formie elektronicznej.
S
Szczegóły

Książkowe bestsellery z tych samych kategorii

  • -35%
Zapis zarazy miękka
29,18 zł 44.90
Dodaj do koszyka
  • -25%
  • -19%
  • -11%
Łowca nastolatek miękka
35,60 zł 39.99
Dodaj do koszyka
  • -34%
Silniejszy każdego dnia Droga do formy miękka
36,29 zł 54.98
Dodaj do koszyka

Jakub Ćwiek - przeczytaj też

  • -21%
Bezpański miękka
31,45 zł 39.81
Dodaj do koszyka
  • -25%
Kłamca 1 Cyngiel niebios wyd. poprawione miękka
27,68 zł 36.90
Dodaj do koszyka
  • -25%
Kłamca 2 Bóg Marnotrawny wyd. poprawione miękka
27,68 zł 36.90
Dodaj do koszyka
  • -25%
Kłamca 3 Ochłap sztandaru miękka
27,68 zł 36.90
Dodaj do koszyka
  • -25%
Kłamca 4. Kill`em all miękka
27,74 zł 36.98
Dodaj do koszyka
  • -25%
Stróże 2 Brudnopis Boga miękka
27,74 zł 36.99
Dodaj do koszyka
  • -22%
Szwindel miękka
29,51 zł 37.82
Dodaj do koszyka
  • -43%
Topiel miękka
22,74 zł 39.90
Dodaj do koszyka

Polecane

  • -40%
27 śmierci Toby`ego Obeda miękka
25,14 zł 41.90
Dodaj do koszyka
  • -34%
Michael Jordan Życie twarda
36,29 zł 54.98
Dodaj do koszyka
  • -40%
Mam wątpliwość miękka
22,13 zł 36.90
Dodaj do koszyka
  • -35%
Auroville Miasto z marzeń twarda
29,24 zł 44.99
Dodaj do koszyka

Recenzje
image Nie wiesz, czy kupić? Sprawdź recenzje
Książka
Przez Stany POPświadomości

4.4/5 ( 9 ocen )
    5
    5
    4
    3
    3
    1
    2
    0
    1
    0

Zaloguj się i napisz recenzję na min. 700 znaków. Akceptując regulamin bierzesz udział w cotygodniowym plebiscycie. Do wygrania kupon 50 PLN i 15 punktów klienta.

imię, nazwisko lub nick:
Twoja ocena:
Twoja recenzja:
Wprowadź tekst z obrazka:

W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.

brak oceny

NaWidelcu

  • 4-09-2018
  • 10:08

Uwielbiam Jakuba Ćwieka i wręcz przepadam za jego poczuciem humoru. Właśnie dlatego, gdy tylko pojawia się na konwencie, koniecznie muszę się wybrać na jego prelekcję! Nie jest więc dla mnie żadnym zaskoczeniem, że autor kocha popkulturę całym sercem, a co za tym idzie, Stany Zjednoczone. Nie raz słuchałam jego prelekcji na podobne tematy, założyłam więc, że książka również będzie świetna. Tymczasem... hm... nie było tak różowo.

Tematem książki jest podróż autora oraz jego grupki znajomych przez Stany Zjednoczone. Trasa zaplanowana została wokół punktów w różnym stopniu związanych z popkulturą. I w teorii pomysł brzmi naprawdę nieźle. W praktyce jedna wszystkiego jest... za dużo.

Autor zawsze ma zawsze rację

Na początku (i wiele razy później) Ćwiek uprzedza nas, że książka jest zbyt obszerna, chaotyczna, rozwlekła. Cóż, w pełni się z nim zgadzam! Tak naprawdę ciężko powiedzieć czym są Przez stany POPświadomości. Jak na historię podróży za dużo tutaj osobistych refleksji, jak na opis kluczowych miejsc dla kultury popularnej, za mało opisów, jak na pamiętniczek... a nie, w sumie to pasuje.

Przede wszystkim zabrakło pomysłu. Czytając książkę, miałam wrażenie, że autor pisze, co mu akurat przyjdzie do głowy. W momentach, które uznawałam za dygresje, nagle okazywało się, że to początek kolejnej anegdotki. Brak ładu i składu, a chronologia opowieści często skacze w tył i w przód.

A potem ni z tego, ni z owego otrzymujemy opis rodem z przewodnika National Geographic. Tak, informacja o tym, jak kupować bilety bez wątpienia jest przydatna, ale zupełnie nie gra mi to z ogólną kompozycją, a dokładniej... jej brakiem.

Od szczegółu... do szczegółu

Jedno pozostaje bez zmian, lekka i dowcipna narracja. Nie tak dopracowana, jak w przypadku powieści, ale nadal Ćwiek to Ćwiek. I może to wszystko świetnie by się sprawdziło przy kuflu piwa, jednak spisane w formie całkiem obszernej książki nie wygląda już tak dobrze.

Najbardziej jednak całość zgubiły szczegóły i zupełne zignorowanie kwestii tego, co jest istotne dla czytelnika. Autor na równi rozwodzi się nad posiadłością Kinga, dyskryminacją i spożywaniem przez jednego z towarzyszy niesmacznych hot-dogów. A tych ostatnich kwestii jest niestety najwięcej.

Ciąg dalszy na: http://www.recenzjenawidelcu.pl/2018/09/przez-stany-popswiadomosci.html

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Carmen

  • 15-09-2017
  • 14:47

?Przez Stany PopŚwiadomości? to książka, której autorzy są jednocześnie głównymi bohaterami. Kreska_, Radek, Bartek, Patryk oraz Kuba Ćwiek postanowili wsiąść w kampera i udać się w miejsca, które znane są na przykład z ekranów telewizorów czy książek. Do miejsc, które ich ukształtowały. Niektóre z owych miejsc istnieją nadal, a niektóre zniszczył czas a nawet ludzie. Było tego potwornie dużo i dlatego każdy czytelnik znajdzie coś dla siebie. Nie przepadacie za zombie? W porządku. Oferta odwiedzonych miejsc jest tak obszerna, że każdy znajdzie coś dla siebie. W dwóch słowach ? full wypas!

Warto również wspomnieć, iż książka zawiera liczne zdjęcia, porady, ciekawostki czy sugestie. Relacja z podróży odpowiada na wiele pytań, ale odpowiada przede wszystkim na pytanie: Jak radzi sobie rzeczywistość w zderzeniu z książką, filmem i muzyką.

?Przez Stany PopŚwiadomości? z opisu jak i okładki, obiecuje smakowitą ucztę dla fanów filmów, książek jak i muzyki, jednakże dla mnie było to wiele kilometrów przez dżunglę, by na końcu kupić kefir. I nie wynikało to z braku zainteresowania klasykami, ale z samej treści. Ciężko opisać tę książkę w kilku słowach. Ale jeszcze gorzej czytało mi się sam początek. To trochę tak, jakby ktoś zmieszał mąkę, mak, ziarna pszenicy i kokos, po czym wysypał wszystko na podłogę. Jeden wielki chaos. Autorzy chcieli przekazać zbyt wiele treści naraz i dla mnie to było nie do ogarnięcia. Jakby wszyscy mówili naraz i tylko oni sami byli w temacie. Nie, nie i jeszcze raz nie. Dopiero nieco później zapanował względny porządek, a treść stała się zrozumiała, jednak niesmak pozostał.

Czytałam o rzeczach, które lubię, a nie miałam z tego takiej frajdy, jak się spodziewałam. Czy tak powinno być? Bo bohaterowie bawili się znakomicie. Chwilami miałam wrażenie, że będą sikać ze szczęścia, ale czego ja wymagam? Nie mogę porównywać ich do siebie, bo ja poznawałam te miejsca na kanapie, a oni naprawdę. Niemniej podekscytowanie zbyt często miało wpływ na jakość ich relacji i chyba tu tkwi problem. Nie pomogły nawet zdjęcia. Szkoda, bo naprawdę oczekiwałam wiele. Niestety. Ale nie powiem, dowiedziałam się paru rzeczy, za które powinnam dziękować. Nie zdradzę co, zachowam to dla siebie.

Fani filmów, książek oraz muzyki powinni sięgnąć po tę książkę, bo książka mimo wszystko zawiera sporo ciekawych informacji, które warte są uwagi. Poza tym pisana jest chaotycznie, co bardzo przypomina relacje znajomych, którzy byli i widzieli na żywo. Różnica jest więc zasadnicza, w porównaniu na przykład z przewodnikiem. Nie należy jej skreślać, jeśli jest się fanem ?The walking dead?, Kinga czy innych znanych ludzkości wspaniałościom. Świat stworzył je dla człowieka i trzeba z tego korzystać. Bo nic tak nie odpręża jak muzyka, dobry film czy ciekawa książka.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Iwona

  • 29-03-2017
  • 11:59

Ta książka to moje pierwsze spotkanie z Jakubem Ćwiekiem, więc nie mogą porównać jej z innymi jego publikacjami. Mogę powiedzieć, że tę książkę czytało mi się bardzo przyjemnie. Jest to na pewno propozycja dla osób zainteresowanych tym, by poznać od innej strony swojego ulubionego pisarza. Jest to też propozycja dla osób, które dorastały w latach 90. ubiegłego wieku, które z rozrzewnieniem wspominają takie filmy, jak chociażby Szklana pułapka, Rocky czy Rambo. Coś dla siebie znajdą tutaj też miłośnicy współczesnych seriali, w tym The Walking Dead, który jest niezwykle popularny również w naszym kraju.

...

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Wioleta

  • 26-02-2017
  • 22:56

Jakub Ćwiek to pisarz, publicysta, scenarzysta teatralny i filmowy znany m. in. z pozycji takich jak "Chłopcy", "Grimm City. Wilk!" czy cykl "Kłamcy". Jest wielkim miłośnikiem popkultury, dlatego wraz z ojcem i grupą znajomych, w których skład wchodzi reżyser Patryk Jurek, er Radek Teklak, dziennikarz kulturalny Bartek Czartoryski i Agata "kreską_" Krajewska, postanowił odbyć dość nietypową trzytygodniową podróż do miejsc znanych nam z ekranu telewizora. Zainspirowani dokumentalnym serialem HBO "Sonic Highways" przejechali kamperem przez Wschodnie Wybrzeże Stanów Zjednoczonych!

Mimo, że już wiele razy słyszałam o twórczości Jakuba Ćwieka to jednak "Przez stany POPświadomości" jest pierwszą pozycją tego autora jaką miałam okazję przeczytać. Już na samym początku byłam bardzo zdziwiona tym, w jaki sposób autor ją napisał. Wbrew pozorom nie jest to typowa książka podróżnicza, ponieważ Ćwiek nie skupia całej uwagi na opisywaniu widzianych miejsc, lecz przedstawia nam swoje wrażenia z podróży.

Książka jest pisana jakby w formie dziennika i wbrew moim przypuszczeniom w cale nie rozpoczyna się wyjazdem. Na początku poznajemy okoliczności w jakich powstał pomysł podróży, później proces planowania "wycieczki życia", zbierania osób (które cały czas wnosiły inne pomysły i chciały zobaczyć coraz to nowe miejsca) czy ustalania trasy. Przyznam, że czytając byłam trochę zawiedziona tym, że samo planowanie zajęło aż prawie 1/3 opowieści.

Muszę za to przyznać plusa za sposób pisania autora. Mimo, że pisał trochę chaotycznie, ponieważ często przeskakiwał w czasie i wplatał różnorodne sceny z życia to jednak bardzo spodobał mi się jego styl pisania. Język jakim się posługuje jest naturalny i zrozumiały. Nie znajdziemy tutaj zbędnie upiększonych wypowiedzi. Większość tekstu jest napisana przez Jakuba Ćwieka, ale bardzo cieszę się, że znalazło się także miejsce na wstawki Bartka Czartoryskiego i Radka Teklaka. Patryk Jurek i Agata Krajewska także mieli udział w tworzeniu tej książki, ponieważ wzbogacili ją o ciekawe fotografie, które możemy podziwiać pod koniec. Myślę, że był to bardzo dobry pomysł, ponieważ urozmaiciło to zawartość pozycji.

"Film to historia, a nie szpanerskie efekty."

Bardzo cieszy mnie fakt, że w książce nie brakuje humoru. Jakub Ćwiek nie tylko opowiada nam o widzianych miejscach, ale także wplata zabawne sceny z życia co sprawia, że czyta się nie tylko z zaciekawieniem, ale także z uśmiechem na twarzy.

Czytając tę książkę mamy wrażenie jakbyśmy razem z bohaterami znajdowali się na planie serialu "The Walking Dead", lub siedzieli w fotelu, który należy do Stephena Kinga. Przyznam, że po ukończeniu lektury poczułam małe ukłucie zazdrości, ponieważ też chciałam znaleźć się w tych wszystkich wspaniałych miejscach.

Podsumowując "Przez stany POPświadomości" to ciekawa, pełna zabawnych anegdot, wspomnień i ciekawostek opowieść o popkulturze. Mimo, że książka ma kilka wad to i tak jestem z niej bardzo zadowolona. Szczególnie polecam polskim fanom amerykańskiej kultury.


...

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Marta Korytkowska

  • 29-01-2017
  • 21:23

Któż z nas nie chciałby udać się w podróż śladami swoich ulubionych pisarzy czy bohaterów filmowych / książkowych / serialowych? Zobaczyć miejsca, w których rozgrywa się akcja kultowych filmowych scen, domy swoich idoli, miasteczka, które znamy z telewizji? Kuba Ćwiek wpadł niemalże na wybitny pomysł. Nie dość, że pełnił swoje marzenia popkulturową podróżą, to jeszcze napisał i wydał na ten temat książkę. Czy może być coś lepszego, niż łączenie przyjemnego z pożytecznym?

Głównym autorem książki jest Kuba Ćwiek, ale swój udział w jej powstaniu miało więcej osób. Ćwiek przedstawia nam całą podróż, opisuje konkretne miejsca i punkty do odhaczenia, wspomina o rzeczach, o których warto pamiętać, gdybyśmy sami chcieli odbyć taką podróż oraz przedstawia swoje wrażenia, raz pełne zachwytu, innym razem zawodu. Jego opowieści przeplatają wtrącenia Bartka Czartoryskiego, tytułowane ?O rzeczach po(p)ważnych?, będące pewnym dopowiedzeniem niektórych historii. Do tego w książce znajdziemy zdjęcia Agaty Krajewskiej i Patryka Jurka oraz dzienniki z podróży Radka Teklaka.

Zacznę od pozytywów. Książkę czytało mi się super i po lekturze sama mam wielką ochotę wybrać się w taką podróż. Co prawda mijamy się w zainteresowaniach z autorami i ja wybrałabym inne miejsca (nie jestem fanką Kinga, The Walking Dead ani filmów ze Schwarzeneggerem), ale ciekawie było poznać wrażenia fanów z zobaczenia na żywo tego, co znali tylko z filmów/książek. Bardzo podoba mi się, w jaki sposób Ćwiek opisał tę podróż. Z każdej strony biją ogromne emocje, które towarzyszyły wszystkim podczas tej podróży, pozytywne i negatywne. Kiedy autor opisywał swój zawód danym miejscem, mnie również było przykro, że coś się nie udało, coś wygląda nie tak, jak miało wyglądać. Były fragmenty, kiedy nie mogłam wytrzymać ze śmiechu - np. moment wjazdu do Bostonu i zastąpienie wszelkich wulgaryzmów słowami owocowymi. Moim hitem jest: ?(...) o ty, truskawko przegniła, ty poziomko w szypułkę?.!? :D Na duży plus odnotowuję też rady, jak zabrać się do takiej podróży. To zdecydowanie warto sobie gdzieś zapisać, w razie gdybyśmy rzeczywiście sami planowali taką wycieczkę.

Muszę niestety wypomnieć pewną rzecz. Słaba korekta to najgorsza rzecz, która może przydarzyć się dobrej książce. Czytasz, zachwycasz się a potem bach!, błąd na błędzie, literówka na literówce. Niestety tutaj korekta zawiodła i znalazłam sporo rażących moje oczy błędów. Wiem, że nie zawsze uda się wszystko zauważyć, ale?

Ta jedna niedogodność nie będzie jednak ciążyła na mojej opinii odnośnie książki Ćwieka. ?Przez Stany popświadomości? jest świetna, począwszy od genialnej gry słów w samym tytule, poprzez treść i sposób jej przedstawienia, kończąc na ciekawych zdjęciach uzupełniających i domykających całość. Jeśli jesteście fanami Stanów Zjednoczonych i ich popkultury, ta książka jest dla Was. Ja jestem totalnie kupiona!

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

joannaze

  • 30-11-2016
  • 19:05

Chyba nie przesadzę mówiąc, że kiedy zobaczyłam tę książkę w księgarni, w moich oczach pojawiła się żądza mordu i natychmiastowa chęć zakupienia jej. Stany Zjednoczone, filmy, seriale, muzyka i do tego książki, a to wszystko dorzucone do popkulturowej mieszanki, którą funduje nam Kuba Ćwiek wraz ze swoją ekipą. To właśnie w tym momencie, Przez stany POPświadomości trafiły na moją listę Muszę przeczytać, koniecznie!
Grupa przyjaciół wybiera się w kilkutygodniową podróż po Stanach Zjednoczonych śladami kultowych miejsc i postaci. Co w tym takiego nadzwyczajnego? Nic, jeśli nie dodamy, że owa ekipa to kamper pełen profesjonalnych fotografów, operatorów, blogerów, pisarzy, speców od promocji/produkcji i tak dalej. A jakby tego było mało, wszyscy, dosłownie wszyscy, są jednymi z największych nerdów/maniaków, jak sami się określają, w Polsce. Randka z Kingiem w jego prywatnym biurze, o którym wie mało kto? Poproszę. Trening śladami Rocky?ego triumfalnie wznoszącego pięść na szczycie schodów? Jak najbardziej. Ujrzenie na własne oczy kultowych miejsc uwiecznionych w niezliczonych utworach, powieściach, serialach i filmach? Oczywiście. Dorzućmy do tego stołowanie się w kinowych knajpach, przypadkowych wielokulturowych barach czy nawet obskurnych stacjach benzynowych. Dodatkowo, zakupy w wielkich Walmartach, które w swoich czeluściach kryją wszystkie wspaniałości dla prawdziwych fano-maniaków (czyt. wszystko o czym można tylko zamarzyć). Jakby nie wystarczyło, to dodajmy miliony cudownych zdjęć i nagrań, dla upamiętnienia wszystkich odwiedzonych miejsc i spotkanym ludzi i sław. Czego można chcieć więcej? Chyba jedynie czasu, na zwiedzanie kolejnych kultowych lokalizacji. Podróżując przez kilka stanów i spełniając swoje marzenia, Kuba Ćwiek wraz ze swoją ekipą tworzą książkę/poradnik/pamiętnik, który odkrywa wszystkie sekrety Ameryki. Prowadzą nas przez historię nie tylko tego kraju, ale całej jego kultury. Opisując filmy, seriale i utwory muzyczne, tworzone przez największe światowe sławy, wytyczają nam, miłośnikom bajecznego USA, popkulturową drogę. Drogę do poznania i zrozumienia tego kraju, jego mieszkańców, historii i tradycji. Burząc wszelkie stereotypy, Kuba Ćwiek pokazuje, że Stany Zjednoczone to też zwykłe państwo, na co dzień zmagające się z ogromną liczbą przestępstw i niesprawiedliwości. Ameryka to nie tylko markowe sklepy, Starbucksy, wieżowce i Hollywood. Jest to przede wszystkim jedna z największych metropolii na świecie kryjąca w sobie tajemnice, które każdy musi odkryć po swojemu.
Przypominam sobie, że czytając pierwsze rozdziały byłam jednocześnie zaskoczona i troszeczkę zniesmaczona. Już wyjaśniam dlaczego. W świecie, w którym poprawna polszczyzna zanika w błyskawicznym tempie, a coraz więcej z nas zaczyna przyswajać sobie tzw. Ponglish (kombinacja Polish i English), mogłam liczyć na to, że przynajmniej książki mnie nie zawiodą. A tu nagle cios prosto między oczy ? Przez stany POPświadomości i pamiętny Kuba Ćwiek, który całą podróż relacjonuje potocznym językiem. Nie byłam w stanie przeboleć tego przez kilkanaście pierwszych stron, jednak kiedy książka wciągnęła mnie na tyle, że przestałam czepiać się szczegółów i zaczęłam śledzić przebieg wszystkich wydarzeń, zdałam sobie sprawę, że to właśnie język czyni tę książkę wyjątkową. Nie jest to kolejny wychuchany reportaż, w którym autorzy opisują tylko to co najlepsze. Jest to soczysta podróż przez wzloty i upadki opisana słowami, z którymi spotykamy się na co dzień. Pomimo, że chronologicznie często pojawiają się duże zawirowania a szanowny pan Kuba czasem kpi z czytelnika prosto w oczy, za nic w świecie nie potrafiłabym skrytykować tej książki. Jasne, zdarzają się literówki, brak interpunkcji, zamęt i kilka innych potknięć, jednak prawdziwość tej historii przebija wszystko.
Polecam tę książkę każdemu, kto ma ochotę na podróż po Stanach Zjednoczonych, której nigdy nie doświadczy w taki sposób. Wszystkim, którzy mają czas i chęć na stworzenie kilku nowych list z serii muszę obejrzeć/przeczytać/posłuchać itd. I w końcu tym, którzy w szarej codzienności i wiecznie zabieganym życiu potrzebują czegoś, co poprawi im humor, zaciekawi do granic możliwości i oderwie ich od wszystkich swoich problemów.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Erna

  • 27-11-2016
  • 23:17

Oglądamy filmy, czytamy książki ? dzięki temu możemy przenieść się w zupełnie inne miejsce, oderwać od rzeczywistości. Jednak często chcielibyśmy zobaczyć wszystko na własne oczy, wybrać w podróż śladami ukochanych bohaterów i twórców. Jakie owoce może zrodzić taka wyprawa?

Kuba Ćwiek (pisarz), Patryk Jurek (reżyser), Bartek Czartoryski (dziennikarz), Radek Teklak (bloger) i Agata Krajewska (fotografka) ? wymienione osoby łączy amerykańska kultura. Z wypiekami na twarzy śledzili ulubione elementy sztuki, aby w końcu wyruszyć na wyprawę. Odwiedzają Stany Zjednoczone i zgłębiają zjawisko popkultury. Ruszają tropem swoich inspiracji, zbaczają z typowo turystycznych szlaków. Niczym dzieci cieszą się z odkryć, spełniają marzenia, wciągają czytelnika w pasje. Przedstawiają historię nie tylko za pomocą słowa, ale również zdjęć.

Na samym początku za idealny uznałam tytuł. Ot, po prostu trafił na podatny grunt, lubię gry słowne. Do tego szczerze zachęcająca okładka, a Stany Zjednoczone zawsze mnie interesowały. Jako kraj, pewien rodzaj mentalności. Przyznaję, najpierw pomyślałam, że to powieść, typowo fabularyzowana. Potem o przewodniku. Nie, teraz już wiem, iż mamy do czynienia z pozycją o ciekawej formie. Kojarzę Kubę Ćwieka, od dłuższego czasu zabieram się za głębsze poznanie jego twórczości. Z przykrością stwierdzam, nadal go mijam, choć trzymam nadzieję na zmianę. Na ten moment stwierdziłam, mogę zaznajomić się od troszkę innej strony. Trzeba zaznaczyć ? nie sam Ćwiek stworzył tę książkę, jego przyjaciele bardzo pomogli. ?W grupie siła?, stare porzekadło pasuje znakomicie. Każdy dodał coś od siebie, a całość wypadła naprawdę dobrze. Świetnie się bawiłam w trakcie czytania. Wspaniale byłoby dołączyć do takiej kompanii i zwiedzać, zwiedzać?

To było po prostu zabawne. W niewymuszony sposób, dowcipne, lekkie. Jest też trochę wzruszenia w finalnym dotarciu do tylu celów. Rozumiem osoby uczestniczące w wyprawie i cieszę się, że postanowili opisać swe doświadczenia. Chciałabym, aby na okładce mocniej wyłuszczono nazwiska. Uważam, iż wkład pracy w powstanie tej publikacji mieli jednakowo wszyscy. Taka delikatne dygresja, może sugestia. Spontaniczność bohaterów potrafi zauroczyć. W pewnym momencie porwał ich wir ekscytacji, dotknęli realnej Ameryki. Rozbuchanej, iskrzącej, gdzie żyją fascynujący ludzie, tylko trzeba ich znaleźć. Z doświadczeń wypłynęła nauka, a ja odczuwam nutkę zazdrości, choć w pozytywnie. Prawdziwa przygoda.

Oczywiście, nie każde zachwyty podzielam. Odwiedzono dom oraz biuro Stephena Kinga. Pisarza lubię, lecz nie nazwałabym siebie miłośniczką. Gdybym miała odwiedzić ciekawiące mnie miejsca, to prawdopodobnie wybór byłby odmienny. Jednak z kart bije czysta radość, pasja. To sprawiło, że chętnie przewracałam kolejne kartki, obserwując poczynania. Zachęcono mnie do poszerzenia horyzontów, sięgnięcia po konkretne filmy i autorów. Ćwiek ?przemycił? elementy swej biografii, oto gratka dla jego fanów. Całość jest spójna, choć luźna, odprężająca po ciężkim dniu. Przez moment można stać się elementem paczki, odkrywać z nimi puzzle, składać i szukać odpowiedzi na pytania.

Zdjęcia! Zamieszczono ich całe mnóstwo. w świetnej jakości, z trafnymi komentarzami. Przeglądałam je jeszcze parę dni po skończonej lekturze. Są dla mnie klamrą spinającą ostateczny efekt. Różne narodowości, kultury przenikające jedna przez drugą. Ba, przez setki. To właśnie kształtuje Amerykę. Swoisty misz-masz. Ćwiek i przyjaciele pokazali, że sztuka autentycznie kształtuje nasze charaktery, a dotarcie do genezy to czysta satysfakcja. Liczę, że w przyszłości odkryję inne pozycje tego typu, ?Przez stany POPświadomości? szalenie inspiruje. Książki, filmy ? historia powstaje z historii, tak w nieskończoność. Ciężko byłoby odczuć antypatię do Kuby, Bartka i reszty. Zakręceni ludzie, zarażający energią. Inteligentni i naturalnie sympatyczni.

?Przez stany POPświadomości? czarują anegdotami, szczerością, cudownym ukazaniem kraju będącego celem dla wielu. Potoczny język sprawia, że odnosi się wrażenie, iż prowadzimy świetną rozmowę z bliskimi znajomymi.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Wybebeszamy książki

  • 19-11-2016
  • 21:43

Stories behind the stories. (...) Badamy dzikie plemiona żyjące na pograniczu rzeczywistości i fikcji.
Słowa niby proste i zrozumiałe, ale wielu z Was spyta: ale o co chodzi?
Otóż, by odpowiednio wprowadzić w klimat i nakreślić temat, muszę posłużyć się pewną definicją.

Nerd - pochodzące z języka angielskiego określenie osoby pasjonującej się naukami ścisłymi, informatyką, grami komputerowymi itp., często kosztem nieprzystosowania do życia społecznego, niezdolności utrzymywania stosunków towarzyskich lub niedbałości o formę fizyczną.
źródło: ...

Nie znalazłam bardziej satysfakcjonującego opisu, dlatego postanowiłam się wtrącić. Ekipa, która podróżuje przez stany POPświadomości składa się, jak sami przyznają, z nerdów. Są grupą indywidualistów, którzy wyruszyli w podróż za swoimi najdzikszymi pasjami. Chcieli spełnić marzenia, zwiedzić USA, a jednocześnie rozwinąć słowa z przytoczonego cytatu.

Ich celem było zgłębienie popkultury jako czynnika kształtującego osobowość ludzką. Badali, czy faktycznie za historiami, które poznajemy w książkach, filmach i serialach, kryją się opowieści napędzające. Będące paliwem dla wyobraźni twórców. Wciąż na nowo kreujące świat.

Zainteresował mnie ten temat. Byłam ciekawa jak grupka miłujących się w serialach i książkach nerdów poradzi sobie z zagadnieniem.

Oczy jednak zwróciłam na dużo bardziej grząski grunt, na którym stało sobie i schło pytanie.

Czy możemy spojrzeń na Amerykę bez popkulturowych okularów?

Otwarty umysł, brak uprzedzeń, wydarcie swojej duszy z popkulturowych szponów. To w ogóle możliwe? Zadawałam sobie to pytanie i aż do końca książki na nie nie odpowiedziałam.

Autorzy nie podążali "typowym" turystycznym szlakiem. Wybrali ścieżkę iście nerdowską. Zobaczyli prawdziwą, może wciąż trochę pozostającą w cieniu, twarz Ameryki. Wypadałoby powiedzieć, że rozpięli swój umysł pomiędzy popkulturowymi marzeniami a postawioną hipotezą. Próbowali odpowiedzieć na pytanie. Mieć możliwość zbadania amerykańskiego ciastka i zjedzenia amerykańskiego ciastka.

Trochę je nadgryźli i wielu mogłoby powiedzieć, że to czyni wyniki eksperymentu niewiarygodnymi.

A JEDNAK!

Zrobili to nieświadomie, ale w pewnym sensie dopełnili swojej idei. Jak?, spytacie.

Chcieli iść wytyczoną ścieżką, ale w pewnej chwili porwał ich nurt podekscytowania i prawdziwej, fanowskiej fascynacji. Tu nie było udawania, nie było ścisłych planów. Były marzenia, a gdzieś między przechadzaniem się wśród grobów, a popijaniem świecących drinków, mimowolnie odkrywali historie. Ludzi, miejsc i opowieści. Nie tylko zatracili się w popkulturze, ale w pewnym momencie trzymali się jej tak mocno, że rozdarli kurtynę i zerknęli na prawdziwą Amerykę. Tym samym odpowiedzieli na pytanie.

Można zobaczyć USA prawdziwym, ale tylko przez ułamek sekundy. Mgnienie. Mrugnięcie. Rozmazana migawka. Nie ma już "Ameryki jednolitej". Jest Ameryka tworzona przez różne nacje, jest ta, którą lepi popkultura i obraz, który kreujemy w swojej głowie. Otrząśnięcie się z tych czynników jest czymś wyjątkowym i prawie niewykonalnym. Zostało to, w pewnym stopniu, przy odpowiednio uważnej lekturze, uchwycone na stronach tej książki.

PO(P)DRÓŻ

Po przewróceniu ostatniej strony, zdałam sobie sprawę, że faktycznie podróżowałam "Przez stany POPświadomości". Z humorem, licznymi anegdotkami, wtrąceniami i badaniami.

Polubiłam tę dziką bandę. Oni naprawdę zatracili się, a przynajmniej odniosłam takie wrażenie, w poszukiwaniu swoich dziecięcych i dorosłych inspiracji. Nie mówię, że zawsze przyświecała im dobra passa, ale z każdego kilometra wynieśli jakieś przemyślenia i myślę, że w pewnym, być może dużym, jeśli miałabym oceniać, stopniu odpowiedzieli sobie na zadawane pytania.

Stories behind the stories - od tej pory ma to dla mnie nowe, popkulturowe znaczenie. Myślałam, że gdzieś się zagubili, a ja razem z nimi, ale okazuje się, że po prostu tak ma wyglądać dzika, nieokiełznana podróż za czymś prawie nieuchwytnym. Tak wygląda zdobywanie marzeń i spisywanie nowych, wyjątkowych historii.

"PRZEZ STANY POPŚWIADOMOŚCI" - POZYCJA DLA WSZYSTKICH?

Pytanie równie trudne jak poprzednie. Pierwszy warunek? Trzeba lubić i cenić ćwiekowy humor, który ja wprost uwielbiam. Nawet nie wiecie, ile razy czytając, chichrałam się pod nosem. Druga sprawa to poukładany chaos. Wszystko ma swoje, dziwne, ale niezaprzeczalne miejsce. Trzeba mieć otwarty umysł, by poradzić sobie z anegdotami i wielowątkowym tokiem myślenia, ale wierzcie mi, to popłaca. Czytanie to czysta przyjemność.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Michał Lipka

  • 16-11-2016
  • 17:54

AMERYKA POPULARNA

W filmie Woody?ego Allena z 1985 roku zatytułowanym ?Purpurowa róża z Kairu? bohater schodzi z kinowego ekranu by wyznać miłość młodej kelnerce siedzącej na widowni. W najnowszej książce Ćwieka sytuacja zostaje odwrócona ? oto grupa zapaleńców kochających amerykańską popkulturę wyrusza w podróż śladami tego, co widzieli na filmach albo o czym czytali w książkach i komiksach. Wyrusza sam w głąb tego, co ich ukształtowało i nieprzerwanie fascynuje. I chociaż nie znoszę Ćwieka, muszę powiedzieć, że ?Przez stany POPświadomości? to znakomita książka, po którą sięgnąć powinien każdy, kto wychował się na kinie i literaturze lat 80 i 90 ubiegłego stulecia, oraz wszyscy fascynaci amerykańskiej (pop)kultury.

Znany pisarz, Jakub Ćwiek, dziennikarz Bartek Czartoryski, reżyser Patryk Jurek, er Radek Teklak i fotografka kreska_ (Agata Krajewska) wyruszają w niezwykła podróż. Amerykańska kultura ? ta zwykła, jak i popularna ? wpłynęła na nich, zmieniła coś. Chłonęli jej wytwory przez lata, czerpali inspiracje, poznawali, zachwycali się. Ale głównie przez srebrny ekran i słowa znanych autorów. Teraz przybywają do Stanów Zjednoczonych, żeby na własne oczy zobaczyć wszystkie te miejsca. Wejść po schodach, na których ćwiczył Rocky, stanąć pod sklepem, gdzie Jay i Cichy Bob handlowali narkotykami, odwiedzić biuro Stephena Kinga czy plan serialu ?The Walking Dead ? Żywe trupy?. W ich podróży filmy Tromy splatają się z losami Edgara Alana Poego, a portret prawdziwej Ameryki nierozwieralnie łączy się z tym wypromowanym przez różne wytwory popkultury. Ćwiek i reszta wyruszają kamperem przez Wschodnie Wybrzeże, relacjonując nam swoją wyprawę z humorem, lekkością i pazurem.

Nie lubię Ćwieka i jego twórczości. Autor ten nie trafia do mnie i tyle, chociaż potrafi pisać. Jego pomysły bowiem mnie nie przekonują, a rozwiązania fabularne i poruszane tematy zwyczajnie nużą. Dlaczego więc sięgnąłem po ?Stany??? Z ciekawości, która wzięła górę nad wątpliwościami ? i za sprawą faktu, że Ćwiek nie napisał powieści, a jedynie relację. Książkę podróżniczą nie dla miłośników zagranicznych wojaży, a dla kochających kino i literaturę. Czy jakiś miłośnik tych dwóch mediów mógłby się oprzeć podobnej pozycji?

Osobiście bardzo się cieszę, że po nią sięgnąłem. Chociaż w tekście czuć Ćwieka, jakiego znam z powieści, jego (i nie tylko) relacja wciąga, urzeka i ciekawi. I wywołuje uczucie zazdrości. Może nie dlatego, że widzieli to wszystko, ale dlatego że mieli okazję zajrzeć do miejsc niedostępnych zwykłym zwiedzającym, a nawet spotkać pewną postać z filmu (i tu się nasuwa pytanie, jak uwielbiając ?Sprzedawców? można nie pamiętać faceta z kluczami?!). Na dodatek dla miłośników samego Ćwieka także znalazło się kilka ciekawostek ? jak choćby to jaki film sprawił, że zaczął pisać. W skrócie: znakomita rzecz.

Dlatego sięgnijcie koniecznie. Naprawdę warto. Szczególnie, że przy okazji to po prostu bardzo dobra pozycja ukazująca prawdziwą stronę Ameryki, którą znamy przede wszystkim z fikcji. Polecam gorąco.

Czy recenzja była pomocna?