Drzewo migdałowe / Michelle Cohen Corasanti 26,11 zł | Książka w Gandalf.com.pl
Kategorie
  • image
przeczytaj fragment

Drzewo migdałowe (miękka)

książka

  • Wydawnictwo SQN Sine Qua Non
  • Oprawa miękka
  • Ilość stron 392
  • GRATIS! Do każdego zamówienia zakładka mola książkowego!
  • Wysyłamy w 3 - 5 dni + czas dostawy

Drzewo migdałowe - opis produktu:

Poruszająca historia młodego Palestyńczyka Ahmada, o wyjątkowych, matematycznych zdolnościach, który dorasta w świecie zdominowanym wojną.

W wieku dwunastu lat traci to, co dla niego najważniejsze - swoich najbliższych. Ojciec trafia do aresztu, siostra umiera, wojsko przejmuje ich rodzinny dom. Opieka nad resztą rodziny spada na barki chłopca, który dzięki ciężkiej pracy próbuje zyskać szanse na lepszą przyszłość.
Palestyna XX wieku, przesiąknięta przemocą, strachem i prześladowaniami, została przedstawiona bez upiększeń. Mimo to, autorka tchnęła pewną dozę optymizmu w smutny obraz chłopca zmuszonego do życia w świecie zdominowanym przez nienawiść. Jego postawa pokazuje, że nawet w najbardziej beznadziejnej sytuacji pozytywne nastawienie i nadzieja pozwalają liczyć na lepsze jutro.

"DRZEWO MIGDAŁOWE":

- Interesujące tło wydarzeń - dwudziestowieczna Palestyna w czasie wojny,
Książka obyczajowa o młodym Palestyńczyku, który wytrwale walczy z przeciwnościami losu,

- Autorka Michelle Cohen Corasanti jest prawniczką i absolwentką studiów o Bliskim Wschodzie na uniwersytetach w Harvardzie i Jerozolimie.

inne wydania :

produkt cyfrowy
  • -15%

E-book

  • -72%
S
Szczegóły

Książkowe bestsellery z tych samych kategorii

  • -35%
Róża wiatrów

Agnieszka Krawczyk

25,85 zł 39.77
  • -42%
Marzycielka

Katarzyna Michalak

23,07 zł 39.77
  • -30%
Zjazd absolwentów

Guillaume Musso

27,09 zł 38.69
  • -40%
Kolejne 365 dni

Blanka Lipińska

23,89 zł 39.82
  • -45%
Kołysanka z Auschwitz

Mario Escobar

21,81 zł 39.66
  • -35%

Michelle Cohen Corasanti - przeczytaj też

  • -72%
Drzewo Migdałowe

Michelle Cohen Corasanti

10,52 zł 37.57
  • -67%

Zobacz również

  • -30%
Kolory pawich piór

Jojo Moyes

27,85 zł 39.77
  • -35%
Serotonina

Michel Houellebecq
29,24 zł 44.99

  • -33%
Zagubiona

Katarzyna Michalak

26,69 zł 39.84
  • -35%
Mister

E. L. James

25,85 zł 39.77
  • -45%
365 dni

Blanka Lipińska

21,89 zł 39.81
  • RRecenzje
  • Książka
  • Drzewo migdałowe
4.5/5 ( 6 ocen )
    5
    4
    4
    1
    3
    1
    2
    0
    1
    0
imię, nazwisko lub nick:
Twoja ocena:
Twoja recenzja:
Wprowadź tekst z obrazka:

W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.

Uwaga!!! Nie jesteś zalogowany. zaloguj się by zgłosić recenzję do konkursu i mieć szansę na wygraną w cotygodniowym plebiscycie!

brak oceny
  • 21-08-2014
  • 09:18

recenzja nagrodzona 15.00pkt - recenzja tygodnia

Zaczynało się naprawdę ciekawie. Mały chłopiec w wielkim konflikcie, poruszająca scena niespodziewanej śmierci siostry, aresztowanie ojca. 12-latek zmuszony jest zamienić szkolną ławę na plac budowy. Co się po drodze stało? Właściwie sama do końca nie wiem. Mam wrażenie, że fabuła powoli, ale coraz nachalniej przypomina pospolity "wyciskacz łez". Jednocześnie za wszelką cenę stara się nim nie być. Zgoda ? co nieco z konfliktu palestyńsko-izraelskiego jest. Po pierwszych stronach powieść właściwie zmienia się w coś, co trudno mi przełknąć. Z jednej strony w niemal "bajkę" - młody Palestyńczyk jest geniuszem i osiąga szczyt dzięki wytrwałości. Po swoim "oświeceniu" oświeca innych, uczy zrozumienia drugiej strony: zaprzyjaźni się i z nienawidzącym go profesorem, i ze studentem, który groził mu bronią (obaj oczywiście to Żydzi). Z drugiej: w coś na kształt taniego "romansu" ? kolejne tragedie,rozstania, upokorzenia. Czego mi w powieści brakuje? Na pewno pewnej konsekwencji: czytam, iż ojciec mógł wysłać jeden list miesięcznie,a przez połowę powieści Ahmad-zawsze gdy musi podjąć nagłe, ważne decyzje-migiem pisze list do ojca i wydaje się, że migiem odpowiedź otrzymuje. Bohater ciągle oszczędza, by wspomóc ubogą rodzinę. Szlachetne. Tylko tak samo zaciska pasa, gdy jest asystentem na hebrajskim uniwersytecie, gdy jest wykładowcą w USA i gdy zostaje profesorem z 4 razy wyższą pensją. Tymczasem ciągle tak samo biedna rodzina ma już murowany dom, w domu telefon, a młodszy syn uczy się we Włoszech. Nasz bohater staje się bogaczem i utrzymuje wszystkich dalszych i bliższych członków rodziny, a niemal każdy z nich mieszka bądź studiuje za granicą. Po drugie: nie mam wrażenia, iż Ahmad dorasta, dojrzewa, przechodzi zmiany typowe dla dorastania. Jest ciągle kimś wiekiem nieokreślonym: taki sam jako dwunastolatek, niezmienny jako student, identyczny jako stateczny wykładowca. I nie chodzi o to, że charakter ma stały, życiem ukształtowany. On po prostu nie staje się ani mądrzejszy z wiekiem, ani bardziej doświadczony, ani dojrzalszy, tak jakby czas go nie dotyczył. I oczywiście, gdy odnajduje kobietę swojego życia: a jakże ? zreformowaną Żydówkę ? ta musi umrzeć kilka dni po ślubie jako symbol walki o pojednanie palestyńsko-izraelskie. A zrozpaczony wdowiec, chociaż miał odwagę, by poślubić ?wroga?, po jej śmierci chce być posłusznym synem i godzi się na małżeństwo aranżowane. Nie znosi niewykształconej, prostej, wychowanej zgodnie z tradycją żony, by potem odkryć jej urok. Pojawia się nawet Nagroda Nobla, a zdobyty majątek służy szlachetnej sprawie. Niestety ? nie kupuję tego. Biorę za to z książki wszystko to, co obok bohaterów, czyli to, co udało się wyciągnąć z historii konfliktu na Bliskim Wschodzie i jego wpływu na ludzi. Cóż... Dobrze, że Michelle Cohen Corasanti sama przyznaje, że chciała napisać atrakcyjną, łatwą w odbiorze powieść, która odniesie sukces i dzięki temu pomoże zwrócić uwagę świata na tragiczny los Palestyńczyków na terenach okupowanych przez Izrael. Książka może i atrakcyjna, na pewno łatwa w odbiorze ? tu się więc udało. Z pewnością udało się też zwrócić uwagę czytelników na tragizm Palestyńczyków. Pytanie jednak: na jak długo?

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny
  • 10-01-2017
  • 19:44

Już same nazwisko i metryczka autorki skłoniły mnie do sięgnięcia po "Drzewo migdałowe". Żydowskie korzenie amerykanki Michelle Cohen sprawiają, że za jej dziełem musi kryć się niezwykła i to niejedna ciekawa historia do opowiedzenia. "Drzewo migdałowe" to opowieść trudna, bowiem główny bohater zmaga się z najcięższymi sytuacji jakie mogą spotkać człowieka i to w jednym czasie. To powieść o wytrwałości i sile determinacji ponad wszystko. Trosce o najbliższych i najważniejszej wartości jaką jest rodzina.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny
  • 20-12-2016
  • 13:00

Niesamowicie wzruszająca, a jednocześnie bardzo piękna książka, po którą z całą pewnością warto sięgnąć. Rzadko czytam powieści typowo obyczajowe, ale ta poruszyła mnie do cna i czas z nią spędzony był tego wart. To historia Ahmada, małego palestyńskiego chłopca, który musi dojrzeć szybciej niż inne dzieci, bowiem w jego kraju trwa wojna, która dzieli nawet jego rodzinę. I on jako jedyny, mimo młodego wieku, wie czym jest bliskość i dlaczego jest tak bardzo ważna. Naprawdę piękna! Polecam!

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny
  • 6-12-2016
  • 10:36

Jedna z najcudowniejszych książek jakie czytałam. Choć tak naprawdę o grozie wojny, która dotyka również dzieci, jest tak czuła, ciepła i piękna, że nie mogłam momentami powstrzymać łez podczas czytania. Ta książka smuci, a jednocześnie daje nadzieję i pozwala spojrzeć na świat, nawet jego najgorszą stronę, oczami niedojrzałego jeszcze chłopca. Takiego, dla którego świat powinien być piękny i prosty, jak jego serce, ale takiego, który musi też bardzo szybko dojrzeć i stawić czoła trudnej i bardzo bolesnej codzienności. Jestem wzruszona. Polecam.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny
  • 22-11-2016
  • 09:52

"Drzewo migdałowe" porusza trudny temat relacji izrealsko-palestyńskiej i życia na okupowanym terenie. Sytuacja jest powszechnie znana wszystkim, jednak trudno wyobrazić sobie napięcia polityczne, społeczne i religijne, jakie rządzą tym regionem, dopóki samemu nie odwiedzi się tego miejsca. Ciągle obecne zagrożenie, niepewność jutra, strach o najbliższych to codzienna rzeczywistość Palestyńczyków. Autorka dogłębnie analizuje te relacje i zastanawia się, jak to możliwie, że - tu posłużę się cytatem: "ludzie ludziom zgotowali ten los". Książka jest dość późnym debiutem autorki o polsko-żydowskich korzeniach, jednak jakże udanym. Szkoda tylko, że to nie fabuła, a samo życie.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny
  • 21-07-2016
  • 09:39

Powieść otwiera oczy na konflikt izraelsko-palestyński i zmusza do refleksji. Po co to wszystko, dokąd to prowadzi, jaki to w ogóle ma sens? Michelle Cohen Corasanti pomimo swoich korzeni przedstawia historię w sposób obiektywny, dokładnie ilustrując rzeczywistość. Na próżno rozwodzić się nad wypracowanym warsztatem autorki, bowiem historia skonstruowana jest z dbałością o szczegóły, z głównym bohaterem, który wydaje się autentyczny i od początku przyciąga uwagę czytelnika. Jednak nie to w "Drzewie migdałowym" jest najważniejsze. Liczy się jego przesłanie. Nikt, kto przeczyta tę powieść, nie pozostanie obojętnym na losy ludzi cierpiących z powodu konfliktu izraelsko-palestyńskiego.

Więcej: http://recenzjeoptymisty.blogspot.com/2016/07/drzewo-migdaowe-michelle-cohen-corasanti.html#more

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny
  • 25-10-2015
  • 18:40

Młody Palestyńczyk - Ahmad - żyje ze świadomością, że nie jest w stanie wygrać z logiką okrutnej wojny. Dorasta w środowisku przesiąkniętym strachem przed utratą domo, pracy albo życia. Najgorsza jest jednak obawa o bliskich. Nie wiadomo, co przyniesie jutro. W dwunaste urodziny Ahmad staje twarzą w twarz z najgorszymi widmami. Siostra traci życie, ojciec z jego winy trafia do więzienia, izraelskie wojsko konfiskuje dom, a ukochany brat pała żądzą zemsty, która może go doprowadzić tylko do zguby. Ahmad musi się zaopiekować skrzywdzoną rodziną i odnaleźć lepszą przyszłość dla siebie. Obdarowany cudownym umysłem, zdolnym przełamać wszelkie matematyczne granice, chce dać nadzieję sobie, swoim bliskim i udręczonej ojczyźnie.

Do przeczytania tej pozycji zachęciła mnie opinia, którą przeczytałam na innym blogu. Przeczytawszy opis od razu wiedziałam, że książka jest dla mnie i powinna mi się spodobać. Nie myliłam się. Bardzo ją polubiłam.
Autorka pisząc książkę, posłużyła się prostym językiem. Historię ukazana na kartkach papieru, czytało mi się szybko i przyjemnie. Jestem pewna, że książka pozostanie w mojej głowie przez długie lata.

Warto wspomnieć też o drzewie migdałowym jako o osobnym bohaterze książki. To na nie wchodził Ahmad z bratem, to pod nim zakopano broń, to pod jego cieniem postawiano namiot, który był jedynym schronieniem dla Ahmada i jego rodziny. Owe drzewo było też żywicielem, ponieważ to właśnie z jego owoców mam robiła dzieciom jedzenie.

"Drzewo Migdałowe" to książka dająca nadzieje, pokazuje ona bowiem, że można osiągnąć w życiu sukces pomimo różnych przeciwności losu. Jedyne co trzeba mieć to chęć i wytrwałość w dążeniu do celu.
Jest to również książka o odwadze, miłości, braku akceptacji, rodzinie, niełatwej przyjaźni, o dużej nienawiści, o trudności przebaczenia, o strachu, okrucieństwie, bólu i o przekraczaniu życiowych barier.

Dużym plusem powieści jest również to, że książka udowadnia nam to, że warto cieszyć się z tego co mamy dziś, bo jutro tego mieć już nie możemy.
Z wielką przyjemnością zachęcam do przeczytania tej lektury. Jest to wzruszająca powieść, która otworzy Wam oczy na sytuacje, które dzieją się na Bliskim Wschodzie. Polecam!



Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Sine Qua Non.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny
  • 28-08-2015
  • 10:53

Młody Palestyńczyk ? Ahmad ? żyje ze świadomością, że nie jest w stanie wygrać z logiką okrutnej wojny. Dorasta w środowisku przesiąkniętym strachem przed utratą domu, pracy albo życia. Najgorsza jest jednak obawa o bliskich. Nie wiadomo, co przyniesie jutro. W dwunaste urodziny Ahmad staje twarzą w twarz z najgorszymi widmami. Siostra traci życie, ojciec z jego winy trafia do więzienia, izraelskie wojsko konfiskuje dom, a ukochany brat pała żądzą zemsty, która może go doprowadzić tylko do zguby. Ahmad musi się zaopiekować skrzywdzoną rodziną i odnaleźć lepszą przyszłość dla siebie. Obdarowany cudownym umysłem, zdolnym przełamać wszelkie matematyczne granice, chce dać nadzieję sobie, swoim bliskim i udręczonej ojczyźnie.Tyle dowiadujemy się z okładki. Drzewo Migdałowe to powieść w pewnym stopniu obyczajowa, której tłem jest krwawy konflikt trwający już bez mała pół wieku. Autorka starała się przedstawić swoich bohaterów w sposób ciepły i pełen lekkości, mimo tragicznej otoczki jakim jest wojna palestyńsko-izraelska. Moim zdaniem udało jej się to z całą pewnością.Nie jest to książka czytana tylko dla samej przyjemności obcowania z lekturą, to próba pokazania, świata, nie tak odległego od nas, który mimo tragedii, trwa, usiłuje kultywować wartości, nie zatraca człowieczeństwa. Każdy z nas powinien zrozumieć przez co przechodzi nasz bohater. Przebacz, aby i tobie przebaczono, nie czyń drugiemu co tobie niemiłe. Kraina drzew migdałowych świadek tragedii, śmierci, beznadziei, ale i wielkiej miłości, odkupienia, drogi do przebaczenia. W obliczu zagrożenia, każda rodzina zachowa się podobnie, będzie chronić swoich bliskich. Pasjonująca i warta uwagi lektura, polecam. Dziękuję Wydawnictwu SQN za udostępnienie mi tej pozycji.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny
  • 16-12-2014
  • 14:42

Mimo że autorka ma żydowskie pochodzenie stworzyła historię, która brzmi jak prawdziwe wspomnienia Palestyńczyka, który doświadczył tych wszystkich okrucieństw. Wyniszczanie społeczeństwa, konfiskata domów, codzienne upokorzenia na punktach kontrolnych, tylko izraelskie autobusy, więzienie bez postawienia zarzutów i procesu, kradzież ziemi, wody, domów i godności, bombardowanie szkół, zakazy, deportacje, bycie uchodźcą...

Książka zaczyna się i kończy z hukiem. Mówi o niesprawiedliwości, o przebaczaniu. Miny, godzina policyjna, rażący rasizm... Zgony, wypadki, pobicia, wybuchy, nieporozumienia. Po pewnym czasie miałam wrażenie, że zbyt wiele okrutnych doświadczeń spotyka członków tej rodziny. Ileż bólu byłabym w stanie unieść? Kiedy nadszedłby taki moment, że nie mogłabym poradzić sobie z otaczającym mnie złem? Czy doświadczając codziennie przemocy i widząc cierpienie współbraci stałabym się bardziej obojętni? Czy "zalewana" obrazami okrucieństwa popadłabym w marazm? Czy walczyłabym? Mam nadzieję, że nigdy się tego nie dowiem...

Niestety postacie są denerwująco jednowymiarowe. Dobre (wręcz święte) albo do szpiku złe. Bohaterowie szybko i bardzo często zmieniają zdanie. Pojawia się także wiele niespójności w tekście. Abbas jest sparaliżowany a jednak pokonuje wielkie odległości i niekiedy stoi idealnie pionowo... Portret głównego bohatera jest nierealny. Achmad w różnych sytuacjach wyznaje inne zasady i przekonania. Jakby był bezwolną kukiełką, kierowaną przez kogoś. Kreowany jest tu na człowieka idealnego. Od początku widzi siebie jako innego. Pomimo niskiego wykształcenia (bo musi iść do pracy, aby pomóc utrzymać rodzinę), jest asem matematyki, a w swych badaniach czyni ogromne postępy. I jest nominowany do Nagrody Nobla. Ponadto ratuje ludzi z pożaru i jego hojność nie zna granic.

Narracja uwidacznia sympatię do uciskanych (Palestyńczyków), wyliczając krzywdy jakie muszą znosić. Jak autorka sama twierdzi napisała tę powieść, bo "chciała doprowadzić do pokoju między Palestyńczykami i Izraelczykami" i pokazać, że "wszyscy jesteśmy ludźmi i wszyscy jesteśmy równi". Jednak moim zdaniem narracja powinna zostać wzbogacona punktem widzenia kogoś, kogo życie zostało zniszczone przez palestyńskich terrorystów, żeby pokazać, że zawsze jest także "druga strona medalu". Mimo że autorka podkreśla, że to nie rasa czy grupa etniczna określa jakimi jesteśmy ludźmi to Izraelczycy (z wyjątkiem dwóch lub trzech osób) są tu przedstawiani jako archetyp zła. Czuć tu wręcz nastrój antyizraelski, antysemicki. Niestety brak tu otwartego potępienia tych "złych" i jest to niepokojące. Nie wspomina się tu także o "niewidzialności" kobiet a wszystkie problemy tej wioski spowodowane są przez izraelskich żołnierzy. Całość brzmi odrobinę nierealnie. Jakby była specjalnie kreowana.

Styl jest ostry, gładki, imponujący. A jednak momentami trochę monotonny. Często powtarzane określenia i zwroty, nienaturalne dialogi i dość długie fragmenty na temat zaawansowanych problemów matematycznych, które nie służą praktycznie żadnemu celowi. Ponadto symbolika jest tu nieco uproszczona. Bohaterowie wręcz ją czytelnikowi tłumaczą.

Mimo wad uważam, że warto poznać tę historię o rodzinie, przyjaźni, stracie i przebaczeniu. Bolesną, a jednocześnie pełną nadziei. Wzywającą do tolerancji i pokoju. Ukazującą wiele sposobów walki o sprawiedliwość z honorem. Informującą i edukującą. Przypominającą, że może być lepszy sposób podzielenia tych ziem. Uosabiającą prawdziwe znaczenie miłości i bezinteresowności. Historię, która zabrała mnie w świat biedy, wojny, przemocy, cierpienia. I uzmysłowiła, że to właśnie ludzie są najbardziej okrutnym mieszkańcem ziemi.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny
  • 11-12-2014
  • 17:21

Między Izraelem, a Palestyną trwa wojna. Izrael chce zdobyć ziemię palestyńską. Dwa narady, dwie religie dzielą ludzi i sprawiają, że wojna staje się okrutna i bestialska. Wszystkim brutalnym rzeczom przyglądają się dzieci, które nie są niczemu winne. Właśnie takim dzieckiem jest Ahmad. Od najmłodszych lat musi się przyglądać przemocy i śmierci. Musi sobie poradzić, gdy z każdą chwilą jego życie staje się gorsze, aż wreszcie nie wiadomo, czy to w ogóle da się nazwać życiem. Ciążą na nim wyrzuty sumienia. To była tylko impulsywna decyzja małego dziecka, które nie wiedziało, co się w okół niego dzieje, a zaważyła na całym życiu rodziny. Czy wybitne zdolności Ahmada pozwolą przeżyć rodzinie? Czy po tych wszystkich strasznych wydarzeniach można żyć jeszcze normalnie? Zapomnieć o nich?

O "Drzewie migdałowym" słyszałam wiele pozytywnych opinii. Zaintrygowało mnie to, ponieważ nie spotkałam się jeszcze z książką, która poruszałaby ten temat. Wojna między Izraelitami, a Palestyńczykami jest tylko dla nas faktem... niczym więcej. A jednak jest to temat, który powinien zwrócić naszą uwagę. Nie jest to odległe wydarzenia, które znamy wyłącznie z kart podręcznika od historii. Właśnie dlatego z takim zafascynowaniem zaczęłam czytać tę książkę.

Historia opowiada o życiu wybitnego człowieka, który musiał poradzić sobie ze śmiercią i cierpieniem. Ahmada poznajemy jako siedmioletniego chłopca, który był świadkiem tragicznej śmierci swojej młodszej siostry. Od tej chwili bacznie przyglądamy się jego życiu, które z czasem zamienia się w piekło. Powieść pokazuje nam sceny, których nawet nie umiemy sobie wyobrazić, gdyż nigdy czegoś takiego nie przeżyliśmy. Jest to dla nas abstrakcja, która niestety okazuje się prawdziwa. Mimo tych wszystkich brutalnych scen, przerażających wydarzeń znajdujemy w tej historii nadzieję, która jest potężna i silna. Według mnie jest to mistrzostwo pani Corasanti. Trudno wyobrazić sobie książkę, pokazującą wojnę od najstraszniejszej strony, a tymczasem dać nadzieję i wiarę. To niezwykłe jakich uczuć doznałam, czytając.

Książka sprawiła, że zaczęłam doceniać swoje życie. Mimo że jestem optymistką, często narzekam. A historia Ahmada sprawiła, że zadałam sobie pytania: "Czy mam na co narzekać? Czy nie jestem szczęśliwa?". W porównaniu do bohaterów powieści mam co jeść, nie muszę się martwić, że w każdej chwili mój dom zostanie zniszczony, a rodzina zamordowana. Żyję bez lęków, a rodzina Ahmada nie dostała tego daru. Bardzo mi się też podobało, że autorka ukazała konflikt z obu stron, mimo że głównym bohaterem był Palestyńczyk. Corasanti pokazuje nam politykę, jej działanie, lecz ostatecznie pozwala nam decydować i wyrażać własne zdanie na ten temat. Nie narzuca nam niczego. Decyzja należy wyłącznie do nas.

Poza tym nie można nie pokochać Ahmada. Jest to postać niezwykła, pełna wiary i zaufania. Ukazuje ludzkie słabości oraz możliwości, które są wielkie. To jest wola życia, która sprawia, że rzeczy trudne lub wręcz niemożliwe są wykonalne, gdy tylko chce się zapewnić bezpieczeństwo rodzinie, a żeby to zrobić trzeba żyć. To nie jest historia pełna akcji. Czasami jest powolna i mozolna, tak jak nasze życia. Gdy czytałam, czułam się, jakbym należała do tamtego świata i ode mnie zależało wiele rzeczy. Moje życie przebiegało dokładnie tak, jakbym tam była.

Powieść mimo prostego języka i wielu wydarzeń jest trudna. Trzeba się skupić i wysilić całą swoją wyobraźnię. Jak wcześniej pisałam, dała mi ona nową wiedzę i namiastkę rzeczy, o których nie miałam pojęcia, zmieniła moje spojrzenie na świat. Zyskałam nadzieję połączoną z realizmem i wiedzą. Polecam ją każdemu, kto jest na tyle dojrzały i silny, by przebyć drogę przez piekło.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny
  • 27-09-2014
  • 16:23

Każdego dnia docierają do nas potworne wieści dotyczące wojny. Lecz nawet jeśli śledzimy programy informacyjne i najnowsze wydarzenia, nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie, co przeżywają osoby, które z wojną żyją oko w oko. Cywile, kobiety i dzieci.

Właśnie z takim życiem zmaga się Ahmad, którego poznajemy jako małego chłopca. Dla Ahmada wojna i konflikt izraelsko-palestyński są codziennością. On i jego bliscy obserwują, jak stopniowo ich rodzina jest pozbawiana każdego przywileju: majątku, domu, a przede wszystkim swobody i praw. Zamieszkują w niewielkiej chatce obok wielkiego migdałowca. Drzewo to odegra w historii niebagatelną rolę. Stanie się miejscem do zabaw, przyjacielem, punktem obserwacyjnym, a w pewnej chwili również i żywicielem rodziny. W dniu swoich dwunastych urodzin Ahmada dotyka wielkie nieszczęście. W wyniku nieprzemyślanych działań chłopca ginie jego siostra, a ojciec uznany za terrorystę trafia do więzienia. Na barki Ahmada spada obowiązek utrzymania rodziny. Równocześnie nieprzeciętnie inteligentny chłopak nie porzuca marzeń o studiach matematycznych i lepszym życiu dla swoich bliskich.

Bardzo trudno jest ubrać w słowa emocje, które towarzyszyły mi podczas lektury tej powieści. Był ich ogrom, zdarzały się chwile, gdy brały mnie we władanie. Przelewały się łzami i odznaczały chwilami milczenia, gdy musiałam zamknąć książkę i po prostu pobyć w ciszy. Jednak ogromnie cieszę się, że poznałam tę historię, według mnie to książka, która ludziom po prostu jest potrzebna. By mogli sięgnąć myślą nieco dalej niż srebrzysty ekran telewizora. Nie twierdzę, że Drzewo Migdałowe ukaże całe tło konfliktu, o którym większość z nas nie ma bladego pojęcia. Jednak z pewnością podkreśli jego ludzką stronę. Tę, po której znajdują się cywile, kobiety i maleńkie, bezbronne dzieci...

Michelle Cohen Corasanti - autorka powieści Drzewo Migdałowe - jest Żydówką. Zdaję sobie sprawę z tego, że powielam informację, która ukazała się w niemal każdej recenzji tej książki. Jednak w jaki sposób mam pominąć fakt, że tak empatyczny obraz sytuacji Palestyńczyków wyszedł spod pióra osoby, która według założeń miała stać po drugiej stronie barykady? Autorka Drzewa migdałowego sama podkreśla, że to studia na Hebrajskim Uniwersytecie otworzyły jej oczy na dramatyczny los mieszkańców Palestyny.

Drzewo Migdałowe do debiut pisarki, jednak jest to debiut o doskonałym warsztacie, dojrzały i przemyślany. Michelle Cohen Corasanti zadbała o realizm swojej historii: obok przerażających działań wojennych toczy się codzienne życie mieszkańców zakątka, w którym od ponad pięćdziesięciu lat nie ma pokoju. W swojej opowieści autorka przemyca wiedzę na temat miejscowych zwyczajów, obrzędów i świąt. Głównym przekazem Drzewa migdałowego wydaje się być jednak manifest przeciwko podziałom, nienawiści i walkom. Przeciwko rozlewowi krwi, który wciąż pochłania kolejne niewinne ofiary.

Drzewo migdałowe jest powieścią wzruszającą, emocjonującą i przerażająca. Powieścią o poszukiwaniu swojego miejsca w życiu, o dążeniu do uzyskania podstawowych praw. O wierze, nadziei i przebaczeniu. Pięknie wydaną, zapadającą w pamięć, niezwykłą. Niełatwą, ale potrzebną. Polecam gorąco.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny
  • 6-07-2014
  • 20:13

Na rynku wydawniczym możemy znaleźć coraz więcej książek debiutantów, ale rzadko która z nich wysuwa się z szeregu tych pozbawionych oryginalności. Niemniej jednak tym razem bez mydlenia oczu do słowa "debiut" możemy dodać "udany". Tyczy się to naturalnie publikacji Drzewo migdałowe autorstwa Michelle Cohen Corasanti.

Przez całą historię przeprowadza nas Ahmad ? młody Palestyńczyk. Jako dziecko staje się świadkiem wielu okrucieństw, które dotykają jego rodzinę przez toczącą się w ich kraju wojnę. W dniu dwunastych urodzin w jego życiu zachodzą dramatyczne zmiany. Bohater traci swoją młodszą siostrę i dach nad głową. Oprócz tego izraelscy żołnierze wtrącają jego ojca do więzienia. Chłopiec ?z konieczności utrzymania rodziny ? rezygnuje z dalszej nauki i podejmuje pracę. Każdego kolejnego dnia towarzyszą mu obawy o rodzinę, pracę, przyszłość, a także wyrzuty sumienia, że to z jego winy ukochany tata trafił do więzienia...

W książce dopatrzyłam się postaci, która bez wątpienia może posłużyć jako autorytet ? jest nią Baba, ojciec Ahmada. Pomimo tego, że trafił do więzienia, jego pogoda ducha i wiara pozostały niezłomne. Bohater ten wiele razy wnosił nadzieję w życie czołowej postaci.

Autorka umiejętnie wplotła w fabułę zwyczaje Palestyńczyków. Przedstawiła również obiektywną rzeczywistość, która sprawiła, że nieraz roniłam łzy ze współczucia oraz żalu wobec niesprawiedliwego losu. Wszystko to jednak nie miałoby takiego oddźwięku, gdyby nie dwie rzeczy. Pierwszą z nich jest pióro Corasanti ? styl, jakim się posługuje, z łatwością wciąga czytelnika w przedstawioną historię. Drugim aspektem jest realizm ? autorka nie szczędzi nam bowiem drastycznych opisów przedstawionej rzeczywistości.

Dwa lata temu na amerykańskim rynku wydawniczym powieść Drzewo migdałowe wywołała szum. 18 czerwca tytuł ten miał swoją premierę w Polsce i również nie pozostał bez echa. Tę publikację wyróżnia przede wszystkim trudna, a zarazem przykra tematyka oraz uniwersalne przesłanie, które zawarła w utworze pisarka. Jak sama wskazuje, historia, którą opisała, jest wyrazem jej nadziei na zgodę pomiędzy Izraelem a Palestyną. Do tej pory mogliśmy natrafić na wiele książek, których tło stanowiły zamieszki głównie z okresu I i II wojny światowej. Zaś Drzewo migdałowe jest publikacją, która otwiera oczy na tragiczny los Palestyńczyków.

Zobowiązana jestem również wspomnieć o głębokiej wymowie książki. Ta historia motywuje. Motywuje do życia, potrafi uświadomić, że należy doceniać to, co się ma, gdyż codziennie na świecie dochodzi do dużo gorszych tragedii niż te, które nas dotykają. Drzewo migdałowe pomimo smutnego klimatu jest powieścią niosącą nadzieję. Nasz główny bohater doznaje również szczęścia, gdyż mimo wszystko ma dla kogo żyć i o co walczyć. Powieść ta ukazuje ogromną rolę przebaczenia. Tylko przebaczając ludziom krzywdy, które nam wyrządziły, możemy uwolnić się od cierpienia.

Drzewo migdałowe to lektura obowiązkowa dla dojrzalszych czytelników. Porusza ona trudne tematy związane z religią, wojną czy polityką. Autorka posłużyła się niepowtarzalnym stylem i przedstawiła historię, która porusza, uczy i daje nadzieję. Po odłożeniu książki na półkę w głowie czytelników jeszcze długo pozostają żywe obrazy tej historii, a refleksje nasuwają się bezzwłocznie. Polecam tę książkę osobom, które lubią powieści wzruszające, a przede wszystkim zapadające w pamięć.

?Nienawiść bierze się ze strachu i braku wiedzy. Gdyby ludzie mogli poznać tych, których nienawidzą, i skupić się na tym, co ich łączy, mogliby przełamać tę wrogość?.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny
  • 6-07-2014
  • 17:57

Niezłomność, wytrwałość, poświęcenie... Czasem mimo wszystkich trudności, częściej przeciw oczekiwaniom rodziny i racjonalnemu spojrzeniu otaczających go ludzi. Niesamowita odwaga stojąca w oporze do dyskryminacji ze względu na narodowość, poglądy czy religię. Hektolitry wylanych łez, nigdy nie upadających na palestyńską czy amerykańską ziemię, lecz kolejne strony opowiadanej bez ogródek czy zbędnych słów historii. Opowieści Ahmada, który zza gałęzi drzewa migdałowego spoglądał na utraconą przeszłość, w nadziei na lepsze jutro. Jutro, które nie wiadomo co przyniesie...

Jeden wybór, jedna ulotna chwila sprawia, że życie ulega diametralnej zmianie. Egzystencja, która i tak nie była lekka wśród krwi niewinnych i niesprawiedliwych sądów, trafia na pełną kamieni, raniących stopy, drogę. Dwunaste urodziny Ahmada stają się początkiem dorosłości, a końcem dzieciństwa. Ojciec trafia do więzienia, dom zostaje zrównany z ziemią, a siostra umiera. Chłopiec ma świadomość, że wszystko, co nastąpiło jest jego winą. Nie ma wyboru - musi zaopiekować się rodziną, utrzymać ją i odnaleźć przysłoniętą mglistym widmem lepszą przyszłość. Tylko czy szczęśliwe życie jest jedynym celem, do którego zmierza Hamid obdarzony matematycznym geniuszem, zdającym się nie być ograniczony żadnymi limitami?

Pani Michelle, która z niezwykłym kunsztem spisała swoim piórem fascynującą historię Palestyńczyka, to Amerykanka z żydowsko-polskimi korzeniami. Rodzinne przywiązanie do tradycji i mocno podkreślane więzi z Izraelem, towarzyszyły jej przez całe młodzieńcze życie. Chęć zwrócenia uwagi na dramatyczny los i niejednokrotnie niepotrzebnie utracone szczęście stąpania po świecie Palestyńczyków, zrodziła się podczas studiów na Uniwersytecie Hebrajskim. Jednak, tak jak dojrzewają owoce tytułowego ?Drzewa migdałowego?, tak w kobiecie ukształtować musiał się dystans, pozwalający w pełni przekazać emocje i pragnienia dwudziestoparolatki. Jak twierdzi, jej książka, która jest owocem to manifest nadziei na zgodne życie Izraela i Palestyny.

Choć każdy ma świadomość istnienia konfliktu palestyńsko-izraelskiego, wielokrotnie mijany jest on z niekłamaną obojętnością i zatrważającym znieczuleniem. W relacjach telewizyjnych, artykułach prasowych brakuje pierwiastka prawy i realności, który pozwoliłby się na moment zatrzymać, zastanowić, skierować wzrok na to, co trudne i chwilami nawet nierealne. Człowiek chciałby przetrzeć ze zdziwienia oczy, jak gdyby zobaczył senną marę, która zniknie, gdy zamkniemy i przysłonimy na ułamek sekundy oczy. Pani Michelle przychodzi jednak z książką, by zatrzymać rękę dążącą ku zbyt mocno zamglonemu spojrzeniu, pozwalając odnaleźć w literaturze prawdę o tym, czego doświadcza człowiek kilka tysięcy kilometrów dalej. Choć czy faktycznie jest to tak odległe miejsce dla serc niejednego mieszkańca nawet naszego kraju, którego korzenie nadal trzymają się kurczowo zniszczonej cierpieniem palestyńskiej ziemi?

Każde kolejne zdanie pozwala otworzyć serce, czasem zamknięte w bańce nierealnych historii z happy endem, które serwuje czytelnikowi ba (!) polski, ale nawet światowy rynek książki. Amerykańska pisarka daje możliwość oswojenia się z tym, co trudne i bezlitośnie niesprawiedliwe. Jednocześnie ukazując w innej, niż tej, do której dotąd przywykliśmy, scenerii rodzinę i podstawowe wartości, którymi kierują się ludzie. Postacią, do której maksym najbardziej się przywiązałam i osobą, której chłonęłam obecności w życiu rodzinnym Ahmada był Baba. Jego wrażliwość, a jednocześnie inteligencja wynikająca nie z kolejno zdobywanych pokładów wiedzy, a ze zwykłej ludzkiej mądrości, niejednokrotnie pozwalały mi dłużej zatrzymać się nad stroną, kontemplować, w choćby wewnętrznej ciszy z trudem utrzymywanych na wodzy emocji, każde kolejne słowo.

Spotkania z Babą z czasem nie miały jedynie wielkiej wartości dla Ahmeda próbującego odnaleźć receptę na ujarzmienie myśli idących z nim od pewnej ciemnej nocy, ale także dla mnie, szukającej jakże znacznych wskazówek. Nie były to tyle drogowskazy, przez które wyznaczona droga, okazała by się drogą do sukcesu. Były to raczej myśli, które pozwalają mi cały czas wierzyć w własną siłę i szansę odkrycia przeze mnie tego, co w życiu jest najpiękniejsze. Czego? Miłości, kolorów, nieodkrytych miejsc, rodziny, słów? Piękno tkwi w najbardziej zaskakujących rzeczach, i mam nadzieję, że przyjdzie mi je stopniowo odkrywać.

Publikacja została podzielona na cztery części ? kolejne okresy w życiu najpierw chłopca, potem młodzieńca, aż w końcu ojca. Z każdym kolejnym etapem na linii wyznaczanej przez egzystencje Ahmada przyglądamy się innym rozterkom i wahaniom. Razem z młodym geniuszem odkrywamy świat znajdujący się poza dobrze znanymi terenami, a czasem i normami społecznymi. Ryzykujemy, próbujemy walczyć z samym sobą. Jednocześnie nie pozwalamy tłamsić potrzeby dobra dla drugiego człowieka. Choć Hamid poznaje gorycz porażek, podnosi się. Razem z jego upadkiem i siłą, pozwalająca podnieść zranione ciało z ziemi, uświadamiamy sobie, że to nie sukces buduje geniuszy i spełnionych marzycieli. To właśnie powstanie po niepowodzeniu stanowi o wielkości człowieka.

Historia Ahmada, pachnie nie tylko migdałami zbłąkanymi wśród liści, jak wielu tamtejszych ludzi, w otaczającej rzeczywistości. Jak każdy maleńki owoc spadający z migdałowca obok drzew oliwnych niosących nadzieję, tak codziennie upada wielu, znikając wśród twardej ziemi okalającej każdy centymetr dopiero co żywego ciała. Sylwetki, z której z jedną miną, strzałem, krzykiem uszła jedna z wielu dusz. Dusz, w których były emocje, pragnienia, marzenia i zwyczajne chwile najdrobniejszych radości w tak okrutnej rzeczywistości. A co najważniejsze była w nich niesamowita siła i potrzeba miłości, brakującej wielu osobom, które mijamy w ferworze chodnikowych zawirowań codzienności.

Książka zdecydowanie uczy. I nie mam tu na myśl zawiłych matematycznych zagadek, które każdorazowo wywoływały na mojej twarzy zaskakujący uśmiech. Ahmad i jego postawa pokazują, że nie należy tracić ani chwili w życiu, które i tak biegnie zbyt szybko. Czy tak prędko jak chłopiec z okładki dążący ku... wyzwoleniu? Przebaczeniu? Marzeniom? Nie wiem, nie mam pojęcia. Sądzę jednak, że każdego z nas ludzi, niezależnie od narodowości, pochodzenia czy koloru skóry stać na próbę podjęcia walki. Batalii o siebie, rodzinę, zupełnie obcych ludzi. Co czeka na końcu drogi? To już zależy od konkretnej jednostki, jej wytrwałości, a czasem też uporu. Czy uda się nam zgromadzić w sobie tak wielkie pokłady odwagi jak Ahmedowi? Czy zdołamy dobiec w kierunku, w którym wyruszył wątły dwunastolatek o niecodzienna, jak na swój wiek, sile ducha? Tylko gdzie dotarł główny bohater, jak potoczyła się jego wędrówka przez odrapane dzielnice, piękne domostwa i zaskakujące swoim rozmachem budynki? Myślę, że wobec tylu pytań, które stawiam, trudno będzie nie poczuć wzmożonej chęci poznania wnętrza ?Drzewa migdałowego?. Dziś, jutro, a może za kilka lat... Nigdy przecież nie jest za późno, by otworzyć serce na prawdę.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny
  • 5-07-2014
  • 10:10

Drzewo migdałowe - Michelle Cohen Corasanti
?Dobre rzeczy utrudniają wybór, złe rzeczy nie pozostawiają wyboru.?

"Drzewo migdałowe" to książka będąca nieprzeciętnym debiutem pisarskim Amerykanki żydowskiego pochodzenia. Michelle Cohen Corasanti spędziła 7 lat w Izraelu, gdzie obserwowała konflikt żydowsko-palestyński, co pomogło jej napisać książkę opartą na faktach i przez to poruszającą do głębi. Powieść w ekspresowym tempie została przetłumaczona na kilkanaście języków.

Akcja powieści rozgrywa się w Palestynie, w drugiej połowie XX wieku, gdy konflikt żydowsko-palestyński osiąga najbardziej dramatyczne momenty w historii. Życie Palestyńczyków przeniknięte jest strachem o siebie i o swoich najbliższych. A dramatyczne warunki życiowe utrudniają właściwe funkcjonowanie. W równie trudnej sytuacji znajduje się dwunastoletni Ahmad, którego dzieciństwo zostało przekreślone, bowiem musiał z dnia na dzień zostać głową rodziny. Życie całej rodziny jeszcze bardziej się komplikuje, gdy ojciec trafia do więzienia, a żołnierze zrównują ich dom z ziemią , siostra umiera na rękach matki, a brata wypełnia uczucie nienawiści. Ahmad jako najstarszy syn przejmuje obowiązki ojca i usilnie stara się utrzymywać rodzinę z dnia na dzień, nigdy nie wiedząc co ich spotka jutro. Obdarowany wyjątkową inteligencją i zmysłem matematycznym wbrew wszelkim przeszkodom postanawia zawalczyć o lepsze jutro dla siebie i ukochanych osób.

"Drzewo migdałowe" zostało napisane w niezwykle pasjonujący sposób, więc powieść czyta się od "deski do deski" z zapartym tchem i nie opuszczającą nawet na chwilę ciekawością. Ciekawy efekt, który niezwykle oddziałuje na emocje czytelnika kreowany jest dzięki nie tylko interesującej fabule, ale przede wszystkim za sprawą narracji pierwszoosobowej. Fakt, że sam Ahmad zdaje nam relacje ze swoich losów, wątpliwości i przeżyć porusza jeszcze intensywniej. Z kolei autorka bardzo umiejętnie potrafiła ten aspekt wykorzystać. Jest to świetna opowieść o sile miłości i przyjaźni, o mocnych więzach rodzinnych, ale w istocie kreśli się tu tło historyczne i społeczne wynikające z wyniszczającego konfliktu żydowsko-palestyńskiego. Czytając tę inspirującą opowieść nie tylko poznajemy ciekawą historię, ale przede wszystkim poznajemy także fakty o współczesności.

"Drzewo migdałowe" to niezwykle mądra, poruszająca, a także zapadająca w serce i umysł powieść. Serdecznie polecam sięgnięcie po tę pozycję każdemu, kto szuka w literaturze niebanalnych historii, emocji, ciekawej stylistyki, a także wiedzy o otaczającej nas rzeczywistości. Jestem przekonana, że po lekturze tej książki spojrzycie na wiele kwestii w nowy sposób.

Michelle Cohen Corasanti, Drzewo migdałowe, Wydawnictwo Sine Qua Non.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny
  • 3-07-2014
  • 20:40

Czy ludzka nienawiść i wrogość ma jakiekolwiek granice? Czy człowiek potrafi w pewnym momencie powiedzieć pas i zastanowić się nad konsekwencjami swoich okrutnych i często krzywdzących działań? Większość z nas chciałaby zdecydowanie przytaknąć i tym samym postawić ludzkość w jak najlepszym świetle, jednak realia bardzo często odbiegają od naszych pragnień i oczekiwań. Coraz więcej wśród nas jadu i zawiści, więcej konfliktów, wojen i krzywdy. Pogłębia się nietolerancja i uprzedzenia, a o możliwościach nie zawsze decyduje inteligencja i predyspozycje, ale coraz częściej jest to kolor skóry i stopień zamożności. Ludzie zatracają gdzieś po drodze swoje sumienia i rzadko kiedy potrafią postawić się na miejscu drugiego człowieka. A naprawdę warto się tego nauczyć i spróbować wyciągnąć pomocną dłoń - często wymaga to niedużego wysiłku, a dla drugiej osoby znaczy wiele.

Ahmad jest młodym Palestyńczykiem, który od dzieciństwa zmaga się z życiem w czasie okrutnej wojny. Codziennością dla niego jest widok mieszkańców, którzy tracą pracę, dom, a co najgorsze, członków własnej rodziny. Chłopiec bardzo troszczy się o swoich bliskich i obawia się co przyniesie każdy kolejny dzień. Kiedy w dniu swoich dwunastych rodzin traci maleńką siostrę, izraelskie wojsko konfiskuje dom, a jego ojciec trafia do więzienia, Ahmad zostaje głową rodziny. Musi zatroszczyć się o nie tylko o swoją przyszłość, ale i swoich młodszych braci, siostry i matki. Z wielkim poświęceniem wypełnia swoje obowiązki i dba o to by bliscy mieli zapewniony jakikolwiek byt. Jako młody chłopiec znajduje dla siebie wyłącznie pracę fizyczną, jednak jego genialny matematyczny umysł daje mu nadzieję na spełnianie się kiedyś w umysłowych konkurach. Ahmed jak najbardziej zasługuje na szczęście i dostatnie życie z dala od wojennej zawieruchy, jednak czy będzie mu ono dane?

Wydarzenia rozgrywające się na kartach ,,Drzewa migdałowego? obejmują okres ponad pięćdziesięciu lat, podczas których czytelnik ma okazję śledzić nie tylko historię Ahmada, ale także świetnie ukazane tło historyczno-polityczne. Michelle Corasanti nie szczędzi drastycznych opisów i bez ogródek przedstawia tamtejsze realia. Konflikt izraelsko-palestyński nie jest nam obcy, jednak nie wszyscy do końca zdajemy sobie sprawę jak to tak naprawdę wygląda. Ludzie żyją w niesamowitej biedzie, pracują za najniższą stawkę, są wysiedlani z własnych domów i lądują w namiotach bądź pod gołym niebem. Każdy dzień stanowi dla nich wielką niewiadomą, a każda kolejna chwila jest pełna obaw o rodzinę, środki do życia i przyszłość. Jedyne co trzyma ich przy życiu to właśnie bliscy i jakiś niewielki promyk nadziei, że wreszcie nadejdzie lepsze jutro.

Ahmad to postać niezwykle wyrazista i przywracająca wiarę w człowieka. Ten mężczyzna tyle przeżył, tyle doświadczył i wycierpiał, że jego bezinteresowna dobroć i poświęcenie, którymi wykazuje się ponad pół wieku, robią na czytelniku niesamowite wrażenie! Ten bohater stanowi również przykład tego jak niesprawiedliwy potrafi być los. Ahmad powinien od najmłodszych lat mieć możliwość rozwijania swojej pasji, zainteresowań i ogromnego talentu, jednak nie miał do tego żadnych warunków. To, co w innych okolicznościach stanowiłoby dla niego normalną drogę edukacji, tutaj było niewiarygodną nagrodą i wyróżnieniem. Ta postać to zwieńczenie każdego przesłania mówiącego o ciężkiej pracy i sukcesywnym dążeniu do celu.

,,Drzewo migdałowe? to powieść, która niesamowicie porusza serca i już na zawsze odciska w pamięci czytelnika ślad. To lektura trudna, o ciężkiej, tragicznej tematyce, jednak równocześnie napisana tak lekko i pięknie. Kart tej książki się nie przewraca, przez nie się dosłownie płynie. Michelle Corasanti nie oszczędza czytelnika, nie ubiera okrutnych wydarzeń w piękne słowa, ale przedstawia je prosto i dosadnie - tak, że trafiają do każdego odbiorcy i to z ogromną siłą. Jej postaci są absolutnie realistyczne, podobnie jak każda z opisanych sytuacji. Mimo tej prostoty i zwięzłości, nie brak tu także całego mnóstwa emocji. Narratorem jest sam Ahmad, dlatego od początku do końca czytelnik śledzi każdą jego myśl i razem z nim przeżywa trudy codzienności. Są momenty wzruszające, są takie, w których czytelnik śmieje się wraz z bohaterami, są też te zatrważające, pełne strachu i ogromnego współczucia. Ja w ,,Drzewie migdałowym? znalazłam wszystko to, co odzwierciedla dobrą książkę i życzę sobie oraz Wam samych takich perełek na naszej czytelniczej drodze.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny
  • 1-07-2014
  • 17:40

Literatura ma wiele wcieleń, a każdy jej miłośnik z czasem wybiera te, które odpowiada mu najbardziej. Szereg najróżniejszych gatunków pozwala czytelnikowi odkrywać co rusz nowe - całkowicie różne od siebie - historie i przeżywać je na swój indywidualny sposób. Są opowieści, które przenoszą w fantastyczny świat, odrywają od rzeczywistości i pobudzają wyobraźnię do granic możliwości - tym samym oddalając zmartwienia dnia codziennego na dalsze tor. Istnieje jeszcze inna kategoria książek - powieści, o których nie da się zapomnieć. Opowieści poruszające i zmuszające do refleksji, a także przedstawiające świat w jak najbardziej realnych - a więc i brutalnych - barwach. Takie właśnie jest "Drzewo migdałowe" autorstwa Michelle Cohen Corasanti.

Nie jest to bestseller jakich możemy znaleźć wiele na półkach księgarni. Porusza sprawy niezmiernie ważne, a jednak dla większości z nas obojętne w karuzeli życiowej rutyny. "Drzewo migdałowe" rzuca światło na konflikt dobrze znany, trwający od lat i ukazuje jego prawdziwe oblicze - biedę, śmierć i ciągły niepokój o życie. Zawiera w sobie przesłanie, które jest cichą nadzieją autorki na pokój między Izraelem a Palestyną.

To właśnie ta różnica między sytuacją w rodzinnej, spokojnej Europie, a miejscem rozgrywanej akcji w książce poruszyła mnie najbardziej. Autorka swoją historią wprowadza w zupełnie inny - jakże okrutny - świat, zalany krwią i falami przemocy. Leżąc wygodnie we własnym, bezpiecznym łóżku z zapartym tchem czytałam o wyjątkowo obrazowo opisanych aktach ludobójstwa, które przyprawiały o dreszcz. Przewracając kolejne kartki i dziękując w duchu za stosunkowo zgodną sytuację we własnym kraju, czułam niepokój względem mieszkańców terenów arabskich, którzy codziennie zmagają się z własnym strachem, niepewni własnej przyszłości. To jeden z powodów, dla których uznałam tę książkę za wyjątkową, a jednocześnie wstrząsającą - wywołała u mnie skrajne emocje i chęć do przemyśleń oraz - co nieczęsto się zdarza - podziw dla autorki za publikację tak wartościowych treści, wmieszanych umiejętnie w łatwą w odbiorze powieść dla każdego.

Nie warto w tym przypadku bać się o ciężką historię nacechowaną wyłącznie politycznymi i ideologicznymi wartościami. Owszem, pojawiają się i takie wątki - jak na taką tematykę przystało - ale nie przysłaniają głównej fabuły. A to właśnie za nią Michelle Cohen Corasanti należy się największy szacunek, jako dla autora obdarzonego niezwykłą empatią i umiejętnościami pisarskimi. "Drzewo migdałowe" to przedstawienie punktu widzenia zaledwie dwunastoletniego Palestyńczyka Ahmada, który w młodym wieku musi zmagać się z okrucieństwami wojny. Spotyka go wielka tragedia, która zmusza go do wielkich zmian. Nagle musi dorosnąć i odkryć w sobie nadzieję, która pomoże mu i jego bliskim odnaleźć dla siebie nowe miejsce w krainie drzew migdałowych. Pisarka, cały czas powołując się na bliskowschodnie warunki, wykreowała postać matematycznie uzdolnionej ofiary wojny, która na początku jej historii jest jeszcze dzieckiem. Nie da się zaprzeczyć, że ten fakt sprawia iż opowieść jest bardziej poruszająca, ale również zmusza do docenienia talentu i wiedzy, które pomogły wczuć się autorce "Drzewa migdałowego" w psychikę małego wystraszonego, a jednak obciążonego odpowiedzialnością, chłopca.

Trudne życie Palestyńczyków przedstawione jest w sposób, który nie mydli oczu czytelnikowi, a sprawia, że przeżywa się całą historię wraz z głównym bohaterem, dzieląc z nim lęki - ale i nie tylko. "Drzewo migdałowe" to przede wszystkim opowieść o miłości, sile przebaczenia, honorze oraz radzeniu sobie z nienawiścią. Zwraca uwagę na problemy współczesnego świata, i porusza, mimo tego, że miejsce akcji oddalone jest o setki kilometrów. Autorka przelała w treść wiele morałów, lecz dla mnie jednym z najważniejszych jest przypomnienie o tym, że w życiu nie należy tracić ani chwili i warto pielęgnować w sobie nadzieję na lepsze czasy.

Sięgając po tę książkę nie spodziewałam się, ze wywrze na mnie aż takie wrażenie, choć poniekąd wiedziałam, że będzie życiowa i pełna smutku. Te niecałe czterysta stron zawiera jednak o wiele większą gamę emocji i dlatego polecam ją każdemu, kto szuka w książce czegoś więcej - wartościowej treści, która pozostanie na dłużej gdzieś w naszym sercu. Również osobom, które interesują się bliskowschodnią kulturą, sytuacją, która tam panuje, jak i zwyczajami. Uważam jednak, że każdy czytelnik otwarty na tego typu gatunki powinien chociaż spróbować, bo na pewno nie pożałuje sięgnięcia po tę pozycję. Wzrusza, zmusza do refleksji, szokuje - czy można żądać więcej?

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny
  • 27-06-2014
  • 22:25

Życie nie zawsze jest adekwatne do tego, jakie mamy o nim wyobrażenia i jakie snujemy plany z nim związane. Tak naprawdę nie mamy siły zmierzyć się z jego niesprawiedliwością, oszustwem i fałszywymi obietnicami. W tym wszystkim jednak jedno jest pewne ? warto wierzyć w swoje możliwości i marzenia. Wówczas przeciwności losu mogą okazać się pomocne w ich osiągnięciu. Michelle Cohen Corasanti przekazuje nam ową cenną wiedzę w swojej debiutanckiej powieści ?Drzewo migdałowe?. A to tylko jedna z wielu prawd, niekiedy również wstrząsających całym światem, które przedstawia w książce.
Ahmad Hamid to młody Palestyńczyk, na którego pełnym imieniu można połamać sobie język. Już jako siedmiolatek staje w obliczu rodzinnej tragedii, tracąc jednego z członków rodziny. Niedługo później zostaje zmuszony do pomocy w przemycie broni, przez co jego ojciec trafia do więzienia na czternaście lat. Cały dobytek jego rodziny zostaje przemieniony przez izraelskich żołnierzy w rozżarzone zgliszcza, również kolejne bliskie chłopcu osoby tracą życie. Ahmad musi przejąć obowiązki mężczyzny, szukać pracy, zdobywać pieniądze za wszelką cenę. Jednak jak mały chłopiec może poradzić sobie z rolą głowy rodziny? Coraz większe tragedie dotykają jego bliskich, a bieda nakazuje mieszkać w namiocie, nosić buty zrobione ze starej opony. W bólu, ubóstwie, cierpieniu i tęsknocie za ojcem, Ahmad musi zrobić wszystko dla tych, których kocha. Nie może się poddać, dla nich warto przyjąć upokorzenia na swoje barki. Nadzieja kryje się jednak w nauce, która staje się dla chłopaka sferą wolną od obowiązków i brutalności życia codziennego. Jak potoczy się jego życie? Czy uda mu się nie zawieść swoich bliskich, a przede wszystkim więzionego ojca, Baby? Jak odnaleźć szczęście i satysfakcję z samego siebie w świecie wojen, okrucieństwa i niesprawiedliwości?
Akcja powieści ma miejsce na przestrzeni około pięćdziesięciu lat, a rozpoczyna się w roku 1955, kiedy to zbliżają się siódme urodziny Ahmada Hamida. Niemalże od samego początku jego dzieciństwa mają miejsce istne tragedie związane z wojną panującą na terenach dawnej Palestyny. Żydzi i Arabowie toczą bowiem konflikt o ziemie, niesłusznie zagarnięte przez Izrael. Ludność żyje w ubóstwie, chorobie, głodzie i analfabetyzmie, wręcz prymitywnie. Nie mają żadnych celów, idei, marzeń, aspiracji. Dzień jutrzejszy jest dla nich niepewny. Tereny w pobliżu ich domów są zaminowane, często również ma miejsce bombardowanie. Izraelscy żołnierze z zimną krwią przesiedlają ludzi, tłumią wszelkie objawy sprzeciwu przeciw Żydom, a także nie wahają się zabić każdego, kto pomaga Arabom w przemycie broni. Nic ich nie ogranicza, nawet sumienie, o ile tylko je posiadają. W takich warunkach dorasta Ahmad. Zdaje sobie sprawę, że najważniejsze jest jedynie przetrwanie. Jutro może oznaczać stratę pracy, domu, rodziny? życia.
Na przestrzeni pięćdziesięciu lat widzimy młodość, dorastanie i dorosłość Ahmada. Od początku kieruje się dobrem rodziny, ciężko pracuje, a jednak jego życie ulega diametralnej zmianie. Wszystko za zasługą determinacji do spełniania swojej pasji, jaką jest fizyka. Nie chcę zdradzać zbyt dużo, jednak cała historia chłopaka jest niezwykle zdumiewająca. Nigdy bym nie pomyślała, że jeszcze wówczas dziecko chodzące w butach z opony i ciuchach ze starych szmat, może osiągnąć w życiu tak wiele. Historia opisana w ?Drzewie migdałowym? wzbudziła we mnie nadzieję, a także przeświadczenie, że warto dążyć do swoich celów. Każdy dzień, dobry czy zły, pełen szczęścia czy tragedii, do czegoś nas prowadzi i trwając, spełnia swoje zadanie. Zadanie, którym jest możność osiągnięcia szczęścia, mimo wszelkim przeciwnościom.
Charakter książki ma zabarwienie tragiczne, pełne bólu i niepewności, a jednak porusza serce czytelnika tak, że wraz z ostatnią stroną pojawia się na jego twarzy uśmiech. Świat nigdy nie uświadomi sobie tragedii Palestyńczyków i wojen mających miejsce na tych terenach. Prawdopodobnie mało kto przejmie się losem tych, których historie życiowe są jeszcze bardziej przerażające i tragiczne. Celem autorki było uświadomienie każdemu czytelnikowi, co ma miejsce we współczesnym świecie. ?Drzewo migdałowe? to swoistego rodzaju manifest nadziei na pokój Izraela i Palestyny, dlatego jak najwięcej osób powinno się z nim zapoznać. Poza tym, jest to również ponadprzeciętnie wciągająca pozycja, ucząca jak ważny jest każdy dzień, a w życiu nie można tracić ani chwili. Gorąco polecam.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny
  • 25-06-2014
  • 22:50

Biorąc do ręki książkę "Drzewo migdałowe" spodziewałam się całkiem innej lektury, nie lżejszej, lecz mniej poruszającej i skłaniającej do refleksji. Kiedy głównym bohaterem jest dziecko o emocje nietrudno, ale ten tytuł przedstawia całkiem inne spojrzenie na dzieciństwo, dalekie od tego,co zwykło uważać się za normalne. Każda strona to splot miłości, nienawiści i odkupienia. Trzy uczucia oplatające jedną rodziną więzami mocniejszymi i trwalszymi niż cokolwiek na świecie. Dzieciństwo nie zawsze ma słodki smak, odpowiedzialność czasem przychodzi zbyt wcześnie, wtedy gdy powinna panować beztroska, a zabawa powinna wypełniać życie. Bywa jednak i tak, iż ktoś musi zmierzyć się z tym co narzuca los w momencie najmniej spodziewanym.

Lata pięćdziesiąte, pogranicze izraelsko-palestyńskie, mała wioska podobna do setek innych, jednak dla bliskich Ahmada właśnie to miejsce stanowi ich małą ojczyznę. Od pokoleń właśnie jej żyzna ziemia pozwalała drzewkom pomarańczowym obfitować w duże plony, w niej budowano domy dla powiększających się rodzin, była świadkiem niekończącego się cyklu narodzin, dojrzewania i śmierci. Jednak przyszedł moment kiedy ją ogrodzono, wkopano w nią miny, a w końcu wyrzucono jej dotychczasowych mieszkańców. Dorosłym trudno jest się pogodzić z tą sytuacją, a co czują w tej samej chwili dzieci, jakim odebrano nie tylko wspomnienia, lecz przede wszystkim dzieciństwo? Ahmad może w tym temacie powiedzieć wiele, przede wszystkim jakie myśli rodzą się w głowie dwunastolatka widzącego zrozpaczoną twarz ojca, oszalałą z bólu matkę i lęk w oczach młodszego rodzeństwa gdy nagle maleńkiej siostrze zostaje odebrane życie i traci się dom rodzinny. W takim momencie wydaje się, że nic gorszego nie może się już zdarzyć, wszystko już przecież odebrano, a przynajmniej to, co najcenniejszego. Kiedy jednak zostaje się postawionym pomiędzy wyborem, który przerósłby każdego dorosłego, to wiara w lepsze jutro wydaje się jedynie ułudą, a to jeszcze nie koniec. Ile może znieść Ahmad, na jak długo wystarczą słowa jego ojca próbującego w tak przerażających czasach dać otuchę najbliższym? Przecież nie zastąpią one poczucia bezpieczeństwa, dziecięcej beztroski, dachu nad głową. Chłopiec w przeciągu bardzo krótkiego czasu staje się mężczyzną, głową rodziny, ale jednocześnie jest w nim jeszcze płomyk nadziei, podsycany przez nielicznych, że jest kimś wyjątkowym, kto jeszcze nie powiedział ostatniego słowa.

Brutalny obraz stosunków izraelsko-palestyńskich nieraz był i jest tematem programów telewizyjnych czy też prasowych doniesień, ale kiedy ma się przed oczyma historię jednego człowieka, znanego z imienia i nazwiska to punkt widzenia przynajmniej odrobinę zmienia się. Łatwo powiedzieć, że autorka gra na emocjach, bo przecież dziecko, bo śmierć, bo lawina dramatów i dalsze losy, w jakich nie brak nagłych zakrętów, więc nietrudno z ich pomocą wywołać określone uczucia. Ale Michelle Cohen Corasanti nie wybrała oczywistych schematów, zamiast ofiary portret człowieka pokonującego trudności, walczącego czasem z samym sobą, a czasem z otoczeniem o to, co ważne, lecz wcale nie oczywiste. Ktoś może powiedzieć, że "Drzewo migdałowe" to bajka, jednak czy nadzieja i nie osądzanie innych z powodu religii lub narodowości to, coś nierealnego? Autorka, kartka za kartką, opowiada niezwykłą historię człowieka, nie symbolu, ale i nie przeciętnego, nie upadającego, lecz bywającego przytłoczonego złem i przerażonego tym, co dzieje się wokół niego i czego jest uczestnikiem. Jednak jest w nim wiara, że talent i ciężka praca pozwolą osiągnąć wyżyny. Geniusz matematyczny z małej, palestyńskiej, wioski, często głodujący, mający odciski na rękach, dzięki swoim umiejętnościom trafiający do najlepszych uniwersytetów, przecież to niemożliwe. Chociaż czy na pewno? "Drzewo migdałowe" to książka barwna, pełna kontrastów, z jednej strony da się odczuć płynące z niej morze miłości, z drugiej - brutalizm wojny i śmierci, bohaterów marzących o czymś, co wydaje się nieprawdopodobne oraz ograbionych z wszelkiej nadziei. Michelle Cohen Corasanti nie pisze o uniwersalnej drodze do szczęścia, nie wskazuje jaka jest najwłaściwsza ścieżka, ukazuje za to ludzi w chwilach kiedy wali się w gruzy ich życie, ale również co następuje po tym. Niektórzy z nich uginają się pod naporem cierpienia, inni potrzebują czasu by dostrzec drugiego człowieka, a nie tylko pozory, wśród nich jest chłopiec o imieniu Ahmad, obserwujący z drzewa migdałowego świat, zabierający mu wiele, ale i dający czasem szansę na lepsze jutro ...

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny
  • 25-06-2014
  • 19:51

Drzewa to jedne z najsilniejszych i najtrwalszych roślin. W starożytności i wczesnym średniowieczu otaczano je szczególną czcią, wierzono w ich niezwykłą moc. Obecnie drzewo symbolizuje siłę, długowieczność, a także rodzinę, która podobnie jak ono jest w stanie wszystko przetrzymać. Oprócz tego każdy gatunek ma dodatkową symbolikę i tak np. migdałowiec oznacza cierpliwość, trud, czuwanie. Motyw ten pojawia się w powieści autorstwa Michelle Cohen Corasanti pt. ?Drzewo migdałowe?, która stała się międzynarodowym bestsellerem, a jej popularność wciąż rośnie. Na czym polega jej fenomen?

Ahmad jest Palestyńczykiem. On i jego najbliżsi żyją w ciągłym strachu spowodowanym wojnami izraelsko-arabskimi. Chłopiec w wieku siedmiu lat na własne oczy widzi, jak młodsza siostra zostaje rozerwana przez minę. W jego dwunaste urodziny ginie kolejna siostrzyczka, dom zostaje całkowicie zniszczony przez izraelskie wojsko, a ojciec trafia do więzienia, za co Ahmad czuje się winny. Dręczony przez wyrzuty sumienia, widząc wielkie cierpienie rodziny, decyduje się wziąć odpowiedzialność za najbliższych i rozpoczyna ciężką pracę. Ma jednak pewien dar, jest geniuszem matematycznym i fizycznym. Czy pozwoli mu to pomóc rodzinie? Czy kiedykolwiek będzie mógł być szczęśliwy?

Powieść wstrząsnęła mną już od pierwszych stron. Jest przerażająca, ale jednocześnie nie można odłożyć jej na półkę. Zawiera wiele opisów tortur, śmierci, okrutnego traktowania więźniów, co naprawdę mocno oddziałuje na czytelnika. Autorka nie stroni od naturalizmu, pisze o ranach, brudzie, bólu. Najgorsza jest świadomość, że takie rzeczy naprawdę miały miejsce i wciąż mają. Po przeczytaniu tych scen ciężko się pozbierać, ale uważam, że powinniśmy od czasu do czasu przeczytać taką powieść.

?Drzewo migdałowe? jest bogate pod względem historycznym. Zawiera nie tylko prawdziwe wydarzenia z wojen trwających od połowy ubiegłego wieku, ale także opisy innej kultury, religii. Wszystko to stanowi tło dla opowieści o rodzinie, którą spotkało tak wiele nieszczęść, a świadkiem ich tragedii była, podobnie jak w utworach pozytywistycznych, przyroda. Jednak pomimo tylu ciosów, ci ludzie nie poddawali się. Razem podnosili się z każdego upadku, próbowali dalej żyć. Rodzina, miłość, przyjaźń, wiara dają nam siłę do walki, często są jedyną ostoją na tym okrutnym i nieprzewidywalnym świecie.

Główny bohater to naprawdę niesamowity człowiek. Czytelnik ma okazję towarzyszyć mu przez większość jego życia. Był jeszcze chłopcem, a już musiał dorosnąć, przedwcześnie stać się odpowiedzialnym za całą rodzinę. Uczył się panowania nad emocjami, zdobywania pożywienia, ciężko pracował, nie miał mieszkania, nosił buty z opon. Bardzo przejęłam się jego losem, a jednocześnie podziwiałam go. W powieści pojawiło się oczywiście dużo innych bohaterów, zarówno Palestyńczyków, jak i Żydów, ?Drzewo migdałowe? jest bowiem apelem o pokój, jedność. Pokazuje jak okrutna jest wojna, a także ile można dokonać działając wspólnie, w zgodzie. Dlaczego ludzie zadają sobie nawzajem ból, wyrządzają krzywdy, niszczą to co piękne i dobre? Czemu na agresję odpowiadają często agresją? Czy nie lepiej dążyć do zgody?

Powieść Michelle Cohen Corasanti opowiada także o tym, że w przeciwieństwie do brata Ahmada nie powinniśmy szukać zemsty. Nienawiść nie pomaga odzyskać tego, co się straciło, nie przywraca życia, nie zbuduje niczego dobrego, wyniszcza człowieka. Niestety, wciąż o tym zapominamy. Tymczasem to pojednanie, wybaczenie przynosi ulgę, jest w stanie coś zdziałać. Książka uświadamia nam również, że powinniśmy doceniać to co mamy i jakie otrzymaliśmy talenty, bo one mogą być naszą siłą, pomocą. Warto dążyć do sukcesu, realizować swoje marzenia. ?Drzewo migdałowe? daje nam nadzieję, pomaga uwierzyć w to, że każdy może coś osiągnąć, niezależnie od pochodzenia, majątku, itp.

Corasanti napisała powieść, która uwrażliwia czytelnika na los drugiego człowieka. Każe zwrócić uwagę na to, co dzieje się na świecie. Nie można być obojętnym na cierpienie innych. Pokazuje jak piękna jest zgoda i współpraca między ludźmi, którzy pochodzą z przeciwnych stron międzynarodowego konfliktu. Wierzę, że ta książka może dużo zdziałać i zmienić coś w życiu wielu osób. Oby przeczytało ją jak najwięcej ludzi!

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny
  • 25-06-2014
  • 10:46

Dokąd biegnie chłopiec z okładki tej książki? Czy pragnie dogonić wolność, która ucieka z zajętej przez Izraelczyków palestyńskiej wioski, czy też próbuje wyrwać się z niedostatku i dobiec do kraju, w którym będzie mógł spełnić swe marzenia? Jeśli przyjmiemy, że tym malcem jest Ahmad, główny bohater książki pt.: "Drzewo migdałowe", to należałoby stwierdzić, że przed nim jeszcze długi dystans, który musi pokonać, by znaleźć życiowe szczęście.

Konflikt izraelsko-palestyński toczony ze zmiennym szczęściem od 1948 roku znamy już doskonale. Wiemy, jak powstało państwo Izrael i dlaczego te dwa narody stale nie potrafią dojść do porozumienia. Pójdźmy zatem o krok dalej i poznajmy ten sam spór z perspektywy biednej palestyńskiej rodziny, zamieszkującej okupowany przez wrogie wojska teren. Sprawdźmy, jak na przestrzeni lat wyglądały palestyńsko-izraelskie stosunki i przekonajmy się, ile trudu kosztuje pogoń za własnymi marzeniami.

Ahmad jest najstarszym z siódemki rodzeństwa. Opowieść o swojej rodzinie zaczyna od tragedii. Jego maleńka siostra zostaje rozerwana przez bombę. Dalej jest już tylko gorzej. Rodzina traci dom, ojciec trafia do więzienia, brat zostaje kaleką. Wszystkie problemy spadają na barki naszego bohatera. Na szczęście Ahmad się nie poddaje. Każdego dnia walczy o to, by jego rodzina przetrwała trudne czasy, a w wolnych chwilach ucieka w świat nauk ścisłych, które od dawna go fascynują. Jego jedynym marzeniem są studia na wyższej uczelni. Czy chłopcu z biednej wioski uda się zrobić karierę naukową i jak postąpi widząc na swej drodze szansę wyjazdu z rodzinnego domu? Odpowiedź na te pytania znajdziecie na kartach "Drzewa migdałowego".

Dawno już nie czytałam historii tak wzruszającej i naznaczonej pierwiastkiem tragizmu, jak ta opowiedziana przez Ahmada. Podczas lektury wprost nie można zliczyć cierpień, jakich doświadczyła jego rodzina. Niemym świadkiem ich codziennych zmagań o byt, było rosnące w pobliżu domu drzewo migdałowe. To ono dawało dzieciom rozrywkę, dzieliło się z domownikami swoimi owocami, a później dzięki swym liściom dawało cień pochowanym w jego pobliżu osobom. Tytułowe drzewo reprezentujące otaczającą Ahmada naturę było również jedynym sprzymierzeńcem jego ciężko doświadczonych przez los bliskich.

Smutek i żal powodowany kolejnymi tragediami, które bezpośrednio dotykały naszego bohatera, mieszał się w moim sercu z poczuciem radości, kiedy Ahmad stawiał kolejne kroki w swojej naukowej karierze. Ze wszystkich sił wspierałam jego ciężką pracę i podziwiałam niebywałą inteligencję, dzięki której udało mu się pozyskać przychylność żydowskiego profesora. A gdy wreszcie jego badania zostały uwieńczone najwyższą z możliwych nagród, pękałam z dumy niczym jego rodzicielka. Historia palestyńskiego chłopca jest bowiem tak frapująca, że ani przez chwilę nie myślimy o tym, iż mamy przed sobą jedynie literacką fikcję.

"Drzewo migdałowe" to nie tylko powieść przedstawiająca życie Palestyńczyków na terytorium okupowanym przez wojska Izraela. To także zbiór najważniejszych wydarzeń z XX-wiecznej, burzliwej historii obu narodów. Autorka tej książki daje nam niebywałą lekcję. Co i rusz przypomina nam o tym, że warto walczyć o swoją przyszłość i wyzbyć się nienawiści, która czasem przysłania rzeczywistość. Wszystkich zainteresowanych zachęcam, by w czasie lektury tej pozycji usiedli pod tytułowym drzewem i poznali poruszającą opowieść Ahmada. Naprawdę warto!

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny
  • 24-06-2014
  • 16:48

Michelle Cohen Corasanti jest Amerykanką z żydowsko-polskimi korzeniami. Mieszkała między innymi w Hiszpanii i Egipcie. Spędziła również siedem lat w Izraelu. Obecnie wraz z rodziną mieszka w Nowym Yorku. Pochodzi z żydowskiego domu, w którym więzi z Izraelem były mocno podkreślane. Dzięki studiom na Uniwersytecie Hebrajskim otworzyły jej się oczy na nieszczęśliwy los Palestyńczyków. Kobieta ma nadzieję, iż kiedyś nastąpi pokój między Izraelem, a Palestyną. Myślę, że żaden pisarz, który nie zetknął się z opisywaną sytuacją, nie napisałby lepiej tej książki. Akcja debiutanckiej powieści Corasanti pod tytułem ?Drzewo migdałowe? zaczyna się w momencie gdy życie pewnej palestyńskiej rodziny musiało zmierzyć się z trudną i bolesną zarazem sytuacją. Jedno z dzieci - mała dziewczynka o imieniu Amal została rozerwana na strzępy przez minę, na której stanęła goniąc motyla. Sytuacja ta rozegrała się na oczach jej rodziców i braci. Niebawem Palestyńczycy zostali wysiedleni, tracąc swój dom i gaj. Obok ich nowego miejsca zamieszkania znajdowało się tytułowe drzewo migdałowe, z którego Ahmad ? najstarszy z dzieci, obserwował spółdzielnie rolnicze zakładane przez syjonistów masowo napływających do Palestyny podczas aliji. Patrzył na lepsze bogatsze życie. Podczas gdy jego rodzinie ledwo starczało wody do picia, tamci ludzie pływali w basenie i mieli jej pod dostatkiem. Chłopiec podczas jednej z nocy był świadkiem ważnego zdarzenia. Musiał zachować tajemnicę wyłącznie dla siebie, ponieważ jeśli spróbowałby o tym z kimś porozmawiać, jego bliscy zostaliby zabici. Sytuacja ta przyniosła za sobą poważne konsekwencje.

Czytając powieść wstrzymywałam oddech, jak gdybym tym mogła pomóc bohaterom. Moje oczy momentami stawały się wilgotne. Po przeczytaniu ostatniej strony długo myślałam o tym jak życie potrafi być niesprawiedliwie. Podczas gdy jedni mają wszystko, są bogaci, zasypiają spokojnie, nie bojąc się kolejnego dnia, inni walczą o spokój i życie rodziny. Ahmad - zaledwie dwunastoletni chłopiec nie mógł pojąć sensu wojny. Jego dzieciństwo zamiast być pełnym radości, zabawy i szczęścia, przepełnione było strachem. Bał się utraty bliskich, którzy byli dla niego ważniejsi od jego własnego życia. Ten chłopiec w jednej chwili musiał stać się głową rodziny i zaopiekować się matką oraz młodszym rodzeństwem.

Choć opowiedziana nam przez Michelle Cohen Corasanti historia jest fikcyjna to konflikt palestyńsko-żydowski w drugiej połowie XX wieku dzieje się się naprawdę. Pół wieku napięć politycznych i niechęci między Arabami, a Żydami na Bliskim Wschodzie o charakterze etnicznym, terytorialnym i religijnym. W tym czasie nasilił się brak akceptacji członków Ligii Państw Arabskich, nastąpiła okupacja brzegu Jordanu i Wzgórz Golan, powstało niezależne państwo palestyńskie, Jerozolima została podzielona na dwie stolice. Podejmowano wiele prób rozwiązania tego konfliktu. Główną była Inicjatywa Genewska. Niestety wojna trwa do dziś. Ile jeszcze ludzi musi zginąć by zapanował na świecie pokój? Nie wiem, chyba nikt nie potrafi odpowiedzieć na to pytanie.

Jestem pod wielkim wrażeniem. Książkę polecam nie tylko osobom, które lubią historię. Sama nie przepadam za taką tematyką, jednak ta powieść wciągnęła mnie bez reszty. Jest to historia o miłości, sile przyjaźni i trudach dnia codziennego. Warto przez moment zastanowić się nad nią i docenić to co się ma. Nie zaobserwowałam żadnych minusów. Ładna szata graficzna, odpowiednia liczba stron, tytuł i prosty język trafiły w mój gust. Choć czyta się ją szybko i przyjemnie, co jakiś czas trzeba zatrzymać się i przemyśleć parę kwestii. Po przeczytaniu ostatniej strony czytelnik dostrzeże powagę sytuacji. Uważam, że trzeba nagłaśniać, pisać i rozmawiać o tym co dzieje się na świecie.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny
  • 22-06-2014
  • 14:08

Przejmująca lektura, pełna obrazów trudnych, widm wojny, zmasakrowanych ciał i skrajnej biedy. Konflikt jest tutaj jedynie tłem do pokazania tego, jak wielką moc kryje w sobie człowiek. Krew, łzy, mieszają się na kartach tej powieści z bogactwem natury: świeżymi morelami, jabłkami, drzewami migdałowymi, wspaniałymi zapachami, które gdy już prawie wdzierają się do nosa, mieszają się ze słodkim odorem krwi, tworząc synestezyjną mieszankę nie do zignorowania. Wielka siła narracyjna, ogromna moc oddziaływania.
Choć należę do osób zupełnie polityką nie zainteresowanych, po lekturze tej książki w jednej chwili sytuacja ta odwróciła się ? i chociażby miał to być efekt tylko czasowy, spełniła ona swoje zadanie.

O wielkich tekstach powinno mówić się prostymi słowami, by nie stracić dla nich czytelnika ? trudno jednak rzec cokolwiek, co mogłoby dać wyraz głębi tej powieści i jej wpływowi na odbiorcę, bez popadania w pompatyczność i ogólnikowe frazy. Nie chcąc uronić nic z jej wartości, należałoby milczeć i tym milczeniem zyskać jej posłuch. Cisza po zakończonej lekturze dudni bowiem w uszach i każe odwoływać się do emfatycznych porównań niemal bezwiednie. Niech i u was wywoła te same emocje.
Fenomenalna proza.

Czy recenzja była pomocna?

Ciekawe pomysły Gandalfa

  • 29.44 zł
    28.56 zł

    Drzewo to trzeci, najbogatszy (treściowo i objętościowo) tom wierszy Jacka Lilpopa, autora utworów oszczędnych, lapidarnych, szlachetnie czystych i poruszających niezafałszowanym liryzmem. Poezja Lilpopa posiada siłę niezaprzeczalną, czerpiącą z autentyzmu notowanych na żywo przeżyć. Najbardziej...

  • 36.90 zł
    24.35 zł

    Czy zastanawialiście się kiedyś, jak zmienia się życie w lesie w czasie kolejnych pór roku? Gdy na gałęziach drzew rozkwitają kwiaty, małe zwierzątka zaczynają wesołe zabawy wśród zieleniejących traw. W ciepłym letnim słońcu dojrzewają owoce, jesień barwi liście na czerwony i złoty kolor, a gdy...

  • 38.81 zł
    30.27 zł

    Greta, po blisko trzydziestu latach nieobecności w rodzinnych stronach, wraca do miejsca, w którym kiedyś żyła. Marchmont Hall, położona na wzgórzach Walii miejscowość, wita ją pięknymi widokami i sielskim klimatem. Pewnego dnia, podczas spaceru po lesie, natrafia na opuszczony i zaniedbany grób....

  • 39.81 zł
    29.85 zł

    `Drzewo` to niezwykła książka - można ją oglądać strona po stronie, a po wyrwaniu kartek stworzyć układankę w rozmiarze XXL. Wówczas przed naszymi oczami wyrośnie wspaniały dąb, a na nim i obok niego (a nawet pod nim!) zobaczymy niezliczone gatunki zwierząt: ptaków, owadów, ssaków... Na odwrocie...

  • "Drzewo" to barwna podróż przez świat słowiańskich mitów - zapomniany, tajemniczy, ale jakże intrygujący. Nasi przodkowie, jak wszystkie narody, posiadali własną mitologię. Przez stulecia snuli fascynujące opowieści o powstaniu świata, narodzinach człowieka. O postępkach i sporach...

  • 88.56 zł

    Figurka kolekcjonerska firmy Collecta. Produkty tej firmy cechuje wysoka jakość wykonania oraz wiernie oddany kształt, oraz kolor. Cała kolekcja obejmuje przeszło 553 gatunków. Wiek: 3+