rozwiń
rozwiń
zwiń
zwiń
wpisz minimum 3 znaki
Szkoła żon
ocena: 6, głosów: 2
 
powiększenie

Fragmenty

odsłuchaj fragment książki przeczytaj fragment książki
Szkoła żon

Julia stała wprawdzie na balkonie, ale pod balkonem nikt nie czekał. Nie było Romea.
No, kiedyś istniał takowy i nawet był jej mężem, ale po tym, jak znalazł sobie zastępstwo
w postaci własnej sekretarki, przestał nim być.
Julia spojrzała na zegarek. Piętnasta zero jeden. Właśnie uprawomocnił się wyrok sądu
w sprawie rozwodowej jej i jej męża.Tfu! Eksmęża.
Spojrzała na panoramę Warszawy. Miała niezły widok z tego dziesiątego piętra. Zapaliła papierosa i skrzywiła się. W sumie nie lubiła palić, ale stwierdziła, że w taki dzień jak dzisiaj musi zrobić coś szalonego. Waniliowa cygaretka nie była najbardziej niezwykłym wyczynem, jaki Julia była w stanie wymyślić, ale o prawdziwe szaleństwo zapewne zatroszczyły się już jej przyjaciółki, z którymi była umówiona na wieczór. Julia miała po prostu ochotę postać na tym balkonie, potrzymać w ustach słodki ustnik i rozkoszować się waniliowym dymem.
Wypuściła głośno powietrze. Nie jest źle. Za chwilę urlop. Wsiądzie do „byle jakiego” samolotu, zadba o bagaż, zadba o bilet i poleci przed siebie. Byle daleko od warszawskiej codzienności.


Jadwiga miała pięćdziesiąt lat. Dokładnie pięćdziesiąt trzy. Co do dnia. Jej mąż wrócił właśnie do domu, zjadł przygotowany przez nią obiad i rozsiadł się przed telewizorem. Jadwiga, która swojego imienia nie cierpiała tak samo jak swojego nudnego życia, sprzątnęła ze stołu, starła okruszki, przewróciła karkówkę smażącą się na patelni na jutrzejszy obiad i usiadła w fotelu. Kotka natychmiast przybiegła do niej, miaucząc głośno. Jadwiga pogłaskała zwierzaka i wzięła książkę.
To był jej świat. Tam przeżywała romanse, zawiązywała nowe przyjaźnie i tam – ku swojemu zgorszeniu – uprawiała seks. Nie ona sama, nie, nie, skądże. Ona tylko o tym czytała, ale już to powodowało wypieki na twarzy i przyspieszony oddech.
Gdyby ktoś zapytał Jadwigę Maliszewską, co czyta i czy jej się to podoba, w życiu by się nie przyznała. Czytała głównie o miłości. No a jak miłość, to i seks. Szkoda, że nie w życiu.
Tak przynajmniej jej się wydawało.
Zawsze przeglądała książkę w pobliskiej bibliotece i sprawdzała, jak się kończy. Jeśli bohaterowie żyli długo i szczęśliwie, pożyczała ją i po wypełnieniu wszystkich domowych obowiązków przenosiła się w świat fantazji. Razem z bohaterami przeżywała bajeczne życie pełne marzeń, snów, radości i miłości… Ta ostatnia, według Jadwigi, była najważniejsza.
Spojrzała na męża znad okularów. Przysypiał z pilotem w dłoni. Była ciekawa, kiedy przypomni sobie o jej urodzinach, bo przecież prezent już miał. Uśmiechnęła się do siebie.
Nie spodziewała się tego po nim.
Tydzień wcześniej jej mąż robił coś w garażu i zostawił telefon w domu. Zwykle się z nim nie rozstawał, ale tym razem chyba wypadł mu z kieszeni. I ktoś dzwonił. Pierwszy raz, drugi, trzeci. Jadwiga zwykle nie odbierała telefonów męża. Ale może coś się stało? Tym razem odebrała.
– Jadwiga Maliszewska, słucham – wyszeptała.
– Dzień dobry, chciałam rozmawiać z panem Romanem Maliszewskim – usłyszała lekko zdenerwowany kobiecy głos.
– Męża nie ma. Mogę coś przekazać? Czy to coś ważnego?
– No nie wiem… Właściwie… – zająknęła się rozmówczyni. – Bo… pan Maliszewski zamówił kolczyki. Wzór 462 z rubinem, a niestety zaszła pomyłka i nie mamy rubinu. Może być szmaragd albo szafir? – zaproponowała kobieta. – Panu Maliszewskiemu zależało, by to było gotowe na przyszły wtorek.
– Na wtorek? – uśmiechnęła się Jadwiga. Akurat we wtorek miała urodziny. – Może szafir – powiedziała nieśmiało. – Tak, z pewnością szafir.
Nie spodziewała się tego po mężu. Prawie trzydzieści lat małżeństwa, dzieci już dorosłe, właśnie wyfrunęły z domu, a on jej takie prezenty robi. Ostatnio dużo pracował, całymi wieczorami go nie było. Wracał późno w nocy, gdy już spała. I te wieczne delegacje. Taki los. Jak chce się mieć kasę na rubiny, to trzeba pracować. Chociaż rubinami ją zaskoczył. Nie nosiła nigdy nic czerwonego… W sumie dobrze, że nie było tych kamieni. Do jej błękitnych oczu najbardziej pasowały szafiry.
No i właśnie był wtorek. Jadwiga założyła jedną z najlepszych sukienek. Tę błękitną, by nowe kolczyki pasowały. Przykryła męża kocem. Mógłby się już obudzić!
Usiadła obok niego.
– Kochanie, herbatki? – zapytała. – Mam sernik…
– Hmmm – mruknął. – Nie, nie, zaraz uciekam spać – ziewnął. – Kontrolę rano mamy. Wiesz, muszę od rana być w robocie.
– Ale… Sernik upiekłam.
– A co to za okazja? – zapytał. Wziął od Jadwigi talerzyk i zaczął zachłannie jeść.
Spojrzała na niego. Była pewna, że żartuje. Uśmiechnęła się.
– No jak to? Przecież dziś mam urodziny…
– O kurczę, zapomniałem! – Złapał się za głowę. – Wszystkiego najlepszego. – Pocałował żonę w policzek. – Jakoś ci to wynagrodzę, jak się trochę ogarnę w pracy. Nawet nie miałem czasu o prezencie pomyśleć, wiesz, tyle roboty… – próbował się tłumaczyć.
Jadwiga zastygła z kawałkiem sernika w dłoni.
– A kolczyki z szafirami? – zapytała cicho.
– Kolczyki? – zdziwił się mąż.
– No... dzwoniła do mnie pani ze sklepu i mówiła, że nie ma rubinów i wybrałam szafiry…
– A… Szafiry. A… – Zaczął się gubić. – No tak, to miała być niespodzianka, a zaszła pomyłka. Tak, pomyłka…
Pomyłka miała na imię Elżbieta. I na razie Jadwiga nie wiedziała o jej istnieniu, aczkolwiek – jak każda inteligentna kobieta – zaczęła się domyślać. Pomyłka spoglądała w lustro w łazience mieszczącej się dokładnie dwa piętra wyżej i wpatrywała się w szafirowe kolczyki. To nie był jej kolor. Zdecydowanie. No ale cóż. Darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda. Mogą być też szafiry…


Michalina właśnie kończyła to, co zaczęła przed chwilą. Otóż kończyła swojemu Misiowi robić dobrze, bo te umiejętności – tak przynajmniej jej się wydawało – Miś cenił u niej najbardziej.
Misiu jęknął, Michalina przełknęła jego smak, wstała z kolan i mocno się do niego przytuliła.
– Dobrze ci było, Misiu? – zapytała słodko, gładząc go długim, sztucznym paznokciem.
W Michalinie dużo było tej sztuczności. Na dłoniach sztuczne paznokcie – nim Michalina nauczyła się pisać na klawiaturze koniuszkami paznokci, minęło trochę czasu – sztuczne rzęsy, makijaż permanentny, doczepiane i zagęszczane włosy. Sztucznego biustu jeszcze nie miała, bo Misiu nie mógł się zdecydować, jaki wybrać kształt i jaką wielkość. Ale w zasadzie już wszystko było zaklepane. Usta były prawie prawdziwe, wzięła tylko kilka zastrzyków, by je trochę uwypuklić, ale nie była z tego zadowolona.
– No, Misiu! – powtórzyła. – Jak ci było?
– Misia, ty popatrz, jak ona to robi. – Wziął pilota i przewinął klatka po klatce.
Michalina usiadła na sofie obok swojego mężczyzny i cierpliwie wpatrywała się w ekran.
Widać było na nim męskie genitalia i usta kobiety, które je obejmowały.
– Widzisz, kochanie? – Miś poklepał Michalinę po policzku. – Jeszcze troszkę musisz się poduczyć – zarechotał.
Michalina kiwnęła głową i już chciała z powrotem uklęknąć przed swoim Misiem, ale ten ją powstrzymał.
– Daj mu trochę odpocząć – powiedział. – Podasz mi piwo z lodówki?
Michalina posłusznie wstała. Gdyby nie ta sztuczność, byłaby całkiem ładną dziewczyną. Nawet nie kobietą, bo jej dziewiętnastoletnie ciało było bardzo dziewczęce.
Schyliła się do lodówki, wyjęła piwo. Otworzyła je i wróciła do pokoju. Misiu już spał.
Usiadła na podłodze, wzięła pilota do ręki. Przewinęła film do początku. Zrobi wszystko,
by Misiu był zadowolony. Usiadła po turecku, wypiła łyk piwa. Skrzywiła się. Kolejny łyk. Dopiła do połowy i znowu przewinęła do początku.
Zrobi wszystko, by Misiu był zadowolony. Bo go kocha…

Marta
Marta usiadła w głębokim fotelu. Zamknęła na chwilę oczy. Uśmiechnęła się. Sięgnęła lewą ręką po leżącą na stoliku czekoladę.Zjadła dwie kostki, popiła kawą, mimo późnej pory. Dzieci już spały i mogła chwilę odetchnąć.
Wzięła jeszcze jedną kostkę i sięgnęła po robótkę. Tym razem czapka dla Franka. Lenka już chwaliła się swoją nową różową z pomponem, Franek nie mógł być przecież gorszy.
Kolejna kostka czekolady. Gdy po całej tabliczce został już tylko ślad, zadzwonił
telefon. Ciotka Ewelina.
– Kochanie, wszystko załatwione. Na początku sierpnia się widzimy! Bardzo się z tego powodu cieszę! Mama weźmie do siebie dzieci.
Marta westchnęła i sięgnęła po kolejną kostkę. Kostkę, której nie było.

obejrzyj zwiastun książki
Szkoła żon

Szkoła żon (pocket)

książka

Wydawnictwo: Filia

z serii: Z tulipanem

Oprawa: miękka

Ilość stron: 256

Wysyłamy w: 24h - 48h

Nasza cena: 14,86

dodaj do przechowalni dodaj do listy życzeń Dodaj do koszyka

Przy zakupie 5 egz.
Cena hurtowa:

11,89

Powrót GRATIS! Do każdego zamówienia zakładka mola książkowego!
  • Opis

  • Szczegółowe informacje

  • Recenzje (1)

  • Inne wydania

Szkoła żon - opis produktu:

`Szkoła żon` to druga część `Serii z tulipanem`, czyli POLSKIE AUTORKI - ZMYSŁOWO I EROTYCZNIE. To świetna, lekko erotyczna i feministyczna opowieść o współczesnych matkach, żonach i kochankach.

Julia jest świeżo po rozwodzie. Bardzo świeżo. Dokładnie pięć godzin i dwadzieścia siedem minut. Właśnie opija w klubie z przyjaciółkami powrót do stanu wolnego, kiedy w loterii wizytówkowej wygrywa tajemnicze zaproszenie do luksusowego spa o nietuzinkowej nazwie… Tam, w leśnej głuszy, gdzieś na Mazurach, ona i kilka innych, zwyczajnych kobiet, przeżywają przygodę życia. Zostają tam przez 3 tygodnie, a po powrocie nic nie jest już takie samo. Już nigdy żaden facet ich nie zostawi.

Szkoła żon - wybrana recenzja:

wierzna 14/03/2017

Szkoła żon to swoisty przewodnik o tym, co ważne w życiu kobiety, o tym jak walczyć o szczęście i jak umieć docenić siebie. W codziennym pośpiechu gubimy często poczucie własnej wartości, a ta książka pozwala spojrzeć na siebie z dystansu i je odnaleźć. Rewelacyjni i barwni bohaterowie, których... (czytaj dalej)

Szkoła żon - szczegółowe informacje:

Dział: Książki

Kategoria: literatura piękna, dla kobiet

Wydawnictwo: Filia
Oprawa:miękka
Okładka:pocket
Wymiary:110x175
Ilość stron:256
ISBN:978-83-8075-218-4
Wprowadzono: 23.02.2017
i zgarniaj nagrody napisz recenzję

Szkoła żon - recenzje klientów

14/03/2017

Szkoła żon to swoisty przewodnik o tym, co ważne w życiu kobiety, o tym jak walczyć o szczęście i jak umieć docenić siebie. W codziennym pośpiechu gubimy często poczucie własnej wartości, a ta książka pozwala spojrzeć na siebie z dystansu i je odnaleźć. Rewelacyjni i barwni bohaterowie, których darzy się sympatią od pierwszych stron. Kobiety, takie, jak my, którym wcale nie jest łatwo, a które stają do walki o siebie. Polecam z całego serca :-)

Książkowe bestsellery z tych samych kategorii

Magdalena Witkiewicz - przeczytaj też

Czereśnie zawsze muszą być dwie

M. Witkiewicz

książka

23,93 zł taniej -35%

Pracownia dobrych myśli

M. Witkiewicz

książka

25,77 zł taniej -30%

Szkoła żon & Pensjonat marzeń

M. Witkiewicz

książka

45,11 zł taniej -15%

Zobacz również

Mitologia nordycka

N. Gaiman

książka

20,24 zł taniej -30%

Leśna polana Leśna trylogia, Tom 1

K. Michalak

książka

25,77 zł taniej -30%

Szpieg

P. Coelho

książka

25,77 zł taniej -30%

Król

S. Twardoch

książka

31,36 zł taniej -30%

Brak list życzeń:

Utwórz

zamówienie tradycyjne
Brak produktów w koszyku
Brak produktów w koszyku
Łączna wartość zamówienia: 0 zł0 zł
Dostawa i płatność › Płatność ›
rozwiń
Wpisz numer
Swojego zamówienia (xxxxxx/rrrr)
Sprawdź

Powiadom kiedy produkt będzie dostępny

Wpisz swój adres e-mail: