rozwiń
rozwiń
zwiń
zwiń
wpisz minimum 3 znaki

Wybierz z dostępnych produktów

Ja, inkwizytor. Łowcy dusz

J. Piekara

książka (miękka)

29,85 zł taniej -25%

Łowcy Dusz - mobi, epub

J. Piekara

ebook, multiformat: mobi, epub

26,70 zł taniej -15%

Łowcy dusz - mp3

J. Piekara

ebook mp3

25,02 zł taniej -15%

Łowcy dusz książka audio MP3

J. Piekara

audiobook cd

32,38 zł taniej -7%

ŁOWCY DUSZ. Powieść o czasach ...

T. LaHaye

J. Jen...

książka (miękka)

17,37 zł taniej -13%

Łowcy

film dvd

35,99 zł taniej -12%

Łowcy

M. Żamboch

książka (miękka)

29,85 zł taniej -25%

Łowcy księży

J. Gerard

książka (twarda)

28,13 zł taniej -6%

Łowcy szpiegów Polskie służby kontra CIA

T. Awłasewicz

książka (miękka)

31,45 zł taniej -21%

Łowcy smaków Roślinna kuchnia bez ...

I. Rybarczyk

książka (twarda)

50,57 zł taniej -22%

Łowcy wilków

J. Curwood

książka (miękka)

12,84 zł taniej -28%

Łowcy niewolników Trylogia Piastowska

G. Kochman

książka (miękka)

24,51 zł taniej -37%

Łowcy Dusz

ocena: 6, głosów: 3
 

Fragmenty

przeczytaj fragment e-książki
Łowcy Dusz

Siedziba zajmowana przez Polaków znajdowała się tuż za katedrą Jezusa Triumfatora, pośrodku pięknego, rozległego ogrodu. Był to dwupiętrowy pałac z wieżą w kształcie kopuły, do wejścia prowadziły białe kolumny i szerokie, marmurowe schody. Strażnikom przy bramie pokazałem list z pieczęcią i wtedy służący bez zwłoki zaprowadzili mnie do komnaty, w której urzędował poseł. Wojewoda Andrzej Zaremba był wielkim, brzuchatym mężczyzną o długich, siwych wąsiskach i czaszce okolonej wianuszkiem równie siwych włosów. Miał roześmiane, niebieskie oczy i mięsiste usta, znamionujące obżartucha oraz smakosza. Z wyglądu przypominał bogatego, swawolnego kupca lub poczciwego właściciela ziemskiego. Z tego, co wiedziałem, nie był jednak ani swawolny, ani poczciwy. Za to nieprawdopodobnie bogaty. Polskie poselstwo na ulice naszej stolicy wjechało, prowadząc czterdzieści rumaków szlachetnej krwi, z których każdy miał kopyta podkute złotymi podkowami. I Polacy nie przejmowali się, kiedy konie je gubiły. Oczywiście ku ogromnej uciesze gawiedzi. Podobno nawet padło kilka trupów w zażartej walce, jaką nasi mieszczanie stoczyli o złote podkowy.
– Wasza dostojność. – Pochyliłem się na tyle głęboko, by ukłon można było uznać za wystarczający dowód szacunku, lecz nie na tyle, by odebrano go jako oznakę służalczości.
– Siadajcie no, siadajcie, mistrzu inkwizytorze – zaprosił Zaremba po łacinie. – Gość w dom, Bóg w dom, jak powiadają. – Gestem rozkazał służącemu, by nałożył mi jedzenie i nalał wina.
Podziękowałem, siadając w fotelu obitym purpurowym, jedwabnym adamaszkiem.
– Słyszeliście o wypadkach, jakie zaszły w czasie audiencji, której raczył nam udzielić Najjaśniejszy Cesarz? – spytał prosto z mostu.
– Kto nie słyszał, jaśnie panie. Całe miasto...
Pokiwał głową, na widelec o dwóch ostrzach nasadził ogromny kawał mięsiwa, przeżuł i popił winem. Służący bez słowa napełnił jego kielich.
– Pijcie, inkwizytorze, bo nie lubię sam zalewać pały.
Posłusznie wziąłem kielich i nim wypiłem, przyjrzałem się temu kosztownemu naczyniu. Na podstawie stała figura brodatego Atlasa, który mocarnymi ramionami podtrzymywał czarę kielicha, niczym sklepienie niebieskie. Oczywiście wszystko było rzeźbione w złocie, zaś na boku czary pysznił się wizerunek wspiętego na dwie łapy lwa, górującego nad hełmem w koronie. Herb Zarembów. Wypiłem. Mlasnąłem, gdyż wino było naprawdę przedniej próby. Sługa natychmiast dolał mi do pełna.
– Dziwne to wydarzenie, nie sądzicie?
– Zgadzam się, wasza dostojność. Lecz już starożytni lekarze pisali, że szaleństwo objawia się u niektórych ludzi jak piorun z jasnego nieba. Bywa skutkiem przemęczenia, obżarstwa, opilstwa, życiowych tragedii... Czai się niby wąż, bezgłośne, niewidoczne, by nagle zaatakować i ukąsić z całej mocy.
– Być może. – Wypił znowu, przechylając głowę mocno do tyłu. Policzki pokryły mu się lekkim rumieńcem. – Pijcie, pijcie – ponaglił mnie.
Wojewoda, jak widać, był człowiekiem niestroniącym od trunkowych uciech, a ponieważ wino z jego zapasów było najwyższej jakości, więc mogłem tylko cieszyć się, że nie ma nawyku, by skąpić go gościom.
– Słyszałem o was – rzekł pozornie nie na temat. – Doniesiono mi, żeście są przyjacielem przyjaciół. – Poczułem na sobie badawczy wzrok niebieskich oczu.
– Staram się pomagać bliźnim, kiedy są w potrzebie – odparłem.
– I słusznie. – Polak skinął głową. – Więc teraz pomożecie mnie.
Nie powiem, iż nie spodziewałem się podobnego obrotu spraw, ale nie powiem też, że nie zaniepokoił mnie fakt tak szybkiego spełnienia przewidywań.
– Jestem lojalnym sługą Najjaśniejszego Cesarza – rzekłem oględnie.
– I słusznie – powtórzył wojewoda. – Tej lojalności nikt nie zamierza wystawiać na próbę. Każdy poddany powinien dochować wiary swemu suzerenowi, gdyż właśnie tak, nie inaczej ułożono świat. Zdrowie cesarza! – Wzniósł kielich.
– Posłuchajcie, inkwizytorze – ciągnął dalej, kiedy już spełniliśmy toast. – Wiem, żeście człowiek biegły w odkrywaniu wszelakiego plugastwa, które Szatan w swej złości zsyła na lud Boży. I do tego właśnie was potrzebuję.
Zrozumiałem, rzecz jasna, że chodzi mu o odkrywanie tajemnic, nie zsyłanie plugastwa, niemniej uśmiechnąłem się w myślach. Tylko w myślach, ponieważ wojewoda nie sprawiał wrażenia człowieka, którego bawiłoby, iż wytyka mu błędy człowiek niższego stanu.
– Jeśli macie jakiekolwiek podejrzenia co do zbrodni czarostwa bądź herezji, dostojny panie, być może należałoby oficjalnie powiadomić Inkwizytorium...
Huknął pięścią w stół, aż zadrżały talerze i kielichy, a ja urwałem w pół zdania.
– Sto złotych dublonów – oznajmił – za twój czas, fatygę oraz zdolności. Kolejne trzy setki, jeśli znajdziesz coś, za co warto zapłacić.
Spojrzał na mój wypełniony (znowu!) po brzegi kielich.
– A wy co? Ślubowaliście wstrzemięźliwość?
– Z całą pewnością nie, jaśnie oświecony panie – odparłem. – I pokornie proszę, by wolno mi było wznieść toast za zdrowie znamienitego króla Władysława.
– Zezwalam. – Wojewoda opróżnił kielich pomiędzy sylabami „zez” i „walam”, ale tak szybko, iż przerwy niemal nie dało się usłyszeć.
– To królewskie honorarium. – Wróciłem do rozmowy, a ponieważ faktycznie byłem zdumiony wysokością oferowanej kwoty, musiało to zabrzmieć bardziej niż szczerze. Wojewoda się uśmiechnął. – Lecz nadal nie wiem, za jakie usługi miałbym je otrzymać.
– Dziwne przypadki zdarzają się ostatnio w otoczeniu twego władcy, inkwizytorze. Morderstwo żony, kradzież klejnotów, napaść na samego cesarza, a teraz to...
– Zaraz...
– Nie dziw się, że o tym nie słyszałeś. – Wzruszył ramionami. – Niemniej wierz mi, iż kanclerz jest już czwartą osobą z dworu, której przydarza się zdumiewający... – zawiesił głos – przypadek. Poprzedni trzej zostali odesłani do rodowych włości i oddani pod opiekę medyków, gdyż stan ich umysłów budził, i z tego, co wiem, nadal budzi, obawy.
– Lubię grać w kości, inkwizytorze – dodał po chwili. – Ale jeśli komuś cztery razy pod rząd wypada szóstka, czuję się w obowiązku sprawdzić, czy aby ich nie sfałszowano.
– Wasza dostojność pozwoli... Kim są poprzednie trzy osoby, których zachowanie było tak niezwykłe? I co ma z tym wspólnego śmierć cesarzowej?
Nie było nic dziwnego, iż wiedział więcej ode mnie. Tylko idiota mógł się łudzić, że Polacy nie utrzymywali szpiegów na cesarskim dworze. A Zaremba był jednym z najbardziej zaufanych doradców polskiego króla. Zapewne właśnie do niego trafiały raporty agentów.
– Słyszeliście, że zmarła w czasie połogu, tak? – spytał i roześmiał się. – No pijcie, pijcie, ciągle mi się ociągacie... – dodał. – Z przykrością stwierdzam, że próżno w was szukać dionizyjskiego ducha!
Odwołania do pogańskich wierzeń nie były u nas mile widziane, lecz nie widziałem sensu, by informować o tym Zarembę. Słyszałem, że w czasie poprzedniej wizyty na cesarskim dworze pijany w siwy dym wojewoda zaczepił szambelana i zapytał: „powiedzcie no, dobry człowieku, gdzie tu się mogę wysrać?”. „Pan, wojewodo? Wszędzie” – odpowiedział szambelan uprzejmie i zgodnie z prawdą. Bo też Zarembie wolno było sto razy więcej niż zwykłemu zjadaczowi chleba. Dlatego, gdyby mi kazał przed każdym toastem skrapiać ziemię na cześć Bachusa, również bym nie protestował.
– Pokornie upraszam o wybaczenie, wielmożny wojewodo – powiedziałem, chwytając kielich.
Znów wychyliliśmy do dna i znów służący dolał do pełna.
– Czy on...? – Pokazałem oczami sługę.
– Nie obawiajcie się. Jest niemy i głuchy, lecz nie z fizycznego defektu, a z własnej woli.
– Nie rozumiem...
– Nigdy nie wyjawi nawet słowa, które tu wypowiedziano, gdyż łączy nas przelana krew – wyjaśnił Zaremba. – Oddałby za mnie życie, jak i ja za niego.
– Ależ, panie, różnica stanów... – ośmieliłem się powiedzieć.
– Różnica stanów – parsknął pogardliwie i spojrzał na mój pełny kielich. Uniósł swój. – Po raz kolejny chcecie mnie obrazić abstynencją?
– Nigdy bym nie śmiał! – Wypiliśmy.
– Dla nas liczą się krew i honor – wyjaśnił wojewoda. – Na polu bitwy wszyscy żeśmy równi, bo i krew sączy się taka sama z naszych żył, i boli nas jednako.
Wojewoda Zaremba najwyraźniej był romantycznym idealistą. A ponieważ ten właśnie romantyczny idealizm łączył nasze natury, więc przepiłem do niego prawdziwie szczerze.
– Tylko co ja mogę, jaśnie panie wojewodo? Powiem szczerze: nie znam Akwizgranu i przyjechałem jedynie, korzystając z krótkiego urlopu, jakiego raczył mi udzielić Jego Ekscelencja biskup Hez-hezronu. Co gorsza, nie mam tu informatorów, wręcz można powiedzieć, że nikogo nie znam. W Hezie mógłbym starać się wam usłużyć, lecz tutaj... – rozłożyłem dłonie – wybaczcie.
Przyglądał mi się chwilę spod zmarszczonych brwi, potem się uśmiechnął.
– Jesteście uczciwym człowiekiem – stwierdził. – Z radością więc zauważam, że nie mylono się co do was.
Zastanawiałem się, któż udzielił Polakowi informacji na mój temat, ale ani nie zamierzałem pytać, ani nie sądziłem, by mi odpowiedział.
– Taaak. – Potarł palcami bulwiasty nos. – Ja przecież to wszystko wiem, inkwizytorze, i nie zaprosiłem was, byście mi grzecznie odmawiali. Słyszałem o pewnym człowieku, który może być nam pomocny. A wy go znacie jeszcze z czasów studiów w waszej Akademii.
– Z Akademii Inkwizytorium? Któż taki, jeśli wolno wiedzieć?
– Franz Luthoff – wyjaśnił.
Zastanowiłem się. Niestety, nie miałem genialnej pamięci mego przyjaciela Kostucha i odnajdywanie nazwisk z dawnych lat nie przychodziło mi z łatwością. Zwłaszcza że, jak widać, Franz Luthoff nie zaznaczył się ani dobrze, ani źle w moim życiu, skoro nie byłem w stanie go sobie przypomnieć.
– Nie pomnę – mruknąłem, lecz już za moment klepnąłem się w kolano, gdyż coś mi zaczęło świtać. – Chociaż zaraz, czy to przypadkiem nie taki rudy, z piegami?
– O! – Wojewoda wzniósł palec. – Ciepło, ciepło. No, napijmy się, bo wino nam wyparuje.
Każdy powód był dobry, więc znowu przechyliliśmy do dna.
– Luthoff niespełna rok temu prowadził pewne przesłuchania, z których protokoły zniszczono. A ja, inkwizytorze, chcę wiedzieć, cóż takiego zapisano w tych protokołach.
Niszczenie dokumentów było zbrodnią. Tego się w Inkwizytorium nie praktykowało i nie słyszałem o podobnym wypadku. Owszem, niektóre śledztwa utajniano, a podejrzani trafiali do wyższych instancji wraz ze wszystkimi dotyczącymi ich papierami. Powiedziałem o tym Zarembie.
– Wiem. – Skinął głową. – Mam jednak powody wierzyć, że w tym wypadku postąpiono inaczej, łamiąc prawa, które was obowiązują.
– Ośmielę się spytać, jaśnie wielmożny wojewodo, dlaczego nie przepytacie samego Luthoffa?
– Luthoff od wielu miesięcy leży w lazarecie akwizgrańskiego Inkwizytorium. I podobno niedługo pociągnie. Wy się możecie do niego dostać, kiedy poprosicie o gościnę tutejszych inkwizytorów.
Oczywiście mogłem tak zrobić. Przynajmniej miałbym zapewniony darmowy nocleg oraz wikt, co w mojej sytuacji finansowej nie byłoby wcale takie głupie. Mogłem również zachorować i trafić do lazaretu, tam szczerze porozmawiać sobie z Luthoffem, jak jeden doświadczony chorobą człowiek z drugim doświadczonym chorobą człowiekiem.
– Czy byłby pan łaskaw, jaśnie oświecony wojewodo, wyjawić mi, czego, w przybliżonym zakresie, dotyczyło śledztwo? A przynajmniej kogo przesłuchiwano?
– Zjedzcie coś, inkwizytorze, bo mi się tu zaraz zalejecie. – Zaremba przełożył na mój talerz solidny kawał pieczeni, a gest ten miał zapewne świadczyć o jego życzliwości.
Talerze były ze srebra. Na ich środku wygrawerowano herb Zarembów, a boki pokryte były scenami z Drogi Krzyżowej.
– Uniżenie dziękuję waszej dostojności.
Spróbowałem i rozmarzyłem się. Pieczeń była znakomita. Krucha, wonna, świetnie przyprawiona. A sos? Nad opisaniem smaku tego sosu musiałby pochylić się poeta!
– Pana kucharz, wielmożny wojewodo, jest... – urwałem. – Słów nie znajduję na oddanie jego talentu.
Chyba uwierzył, że nie pragnę mu schlebiać, gdyż sam we własnym głosie słyszałem szczery zachwyt. Również spróbował.
– Niezłe, niezłe. – Zamlaskał. – Tacy już po prostu jesteśmy – dodał bez zbędnej skromności. – W żadnym innym kraju nie ma tak walecznego rycerstwa, tak gładkich niewiast i tak wyśmienitych kucharzy. Ale do rzeczy... Przesłuchiwano pewnego czarownika – wyjaśnił, wracając do mego pytania – znanego między innymi pod imieniem doktora Magnusa z Padovy.
– Nigdy nie słyszałem – odparłem, kiedy tylko zdążyłem przełknąć. – Wśród tego tałatajstwa co drugi każe zwać się Magnusem.
Pokiwał głową, przyznając mi rację.
– Przez długie lata był mnichem, potem uciekł z klasztoru i włóczył się po całej Europie. Wiem, że wydano za nim nawet listy gończe, ponieważ podejrzewano go o sprawki niezgodne z naszą świętą wiarą. Jednak udało mu się uniknąć zarówno stryczka, jak i waszej opieki – mrugnął do mnie – i zniknąć na kilka lat. No, ale wreszcie pojawił się w Akwizgranie, gdzie wasz bystry kolega całkiem przypadkowo go złapał i aresztował.
– Co stało się dalej? – pozwoliłem sobie zapytać, gdyż Zaremba przerwał i wyraźnie czekał właśnie na pytanie.
– Przesłuchiwano go i torturowano. Umarł.
Syknąłem. Śmierć podejrzanego w czasie śledztwa świadczyła o rażącym braku profesjonalizmu. Owszem, kiedyś i mnie taka rzecz się zdarzyła, lecz ośmielałem się twierdzić, że nie nastąpiło to z mojej winy, bo nie zdążyłem nawet dotknąć przesłuchiwanego, gdy wytrzeszczył oczy, poczerwieniał i zmarł. A ja wyjaśniałem mu tylko zasady działania piły do cięcia kości, ponieważ prezentacja narzędzi była przecież zwyczajowym początkiem każdego kwalifikowanego przesłuchania.
– Dokumenty zniszczono – dodał, jednak to już przecież słyszałem.
– Z całym szacunkiem, jaśnie wielmożny panie wojewodo, muszę odmówić – powiedziałem z prawdziwym żalem, gdyż sto złotych dublonów bardzo by mi się przydało.
Zaremba spojrzał na mnie nawet nie rozzłoszczony, lecz zdziwiony. Chyba rzadko zdarzało mu się słyszeć odmowy.

przeczytaj fragment e-książki odsłuchaj fragment e-książki

Łowcy Dusz

ebook

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Zabezpieczenie: Znak wodny

Produkt cyfrowy

Dostępność: niedostępny

Nasza cena: 26,07

Cena detaliczna: 30,68

U nas taniej o 15%

dodaj do przechowalni dodaj do listy życzeń
Powrót
  • Opis

  • Szczegółowe informacje

  • Recenzje (0)

  • Inne wydania

Łowcy Dusz - opis produktu:

OTO ŚWIAT, w którym Chrystus zstąpił z krzyża i surowo ukarał swych prześladowców. Świat gdzie słowa modlitwy brzmią: "i daj nam siłę, byśmy nie przebaczali naszym winowajcom". Świat, w którym "nasz Pan i jego Apostołowie wyrżnęli w pień pół Jerozolimy".

OTO ON - inkwizytor i Sługa Boży. Człowiek głębokiej wiary. Licencjonowany inkwizytor Jego Ekscelencji biskupa Hez-hezronu, Mordimer Madderdin, pozna największy sekret chrześcijańskiej wiary. Jednak zanim to się stanie losy rzuca go do cesarskiej stolicy, w sam środek politycznych intryg. Odwiedzi zamek magnata oskarżanego o odprawianie bluźnierczych rytuałów i weźmie udział w krucjacie Najjaśniejszego Pana przeciwko heretykom. Jakiego bezcennego skarbu strzegą mnisi, władający tajemniczym klasztorem Amszilas? Kim są i dlaczego zostały zesłane na świat wampiry? Odkrycie sekretu klasztoru sprawia, że krew w naszych żyłach krąży szybciej. Piekara zastosował znakomity cliffhanger, pozostawiając u mnie uczucie niedosytu i konsternacji. Epilog "Łowców Dusz" to zapowiedź czegoś nowego, czegoś, czego dotąd nie spotkaliśmy we wcześniejszych tomach. "Łowcy Dusz" są swoistym ukoronowaniem cyklu inkwizytorskiego i zarazem najlepszym z wszystkich czterech tomów.
Kamil Machura, HISTMAG

Łowcy Dusz - szczegółowe informacje:

Dział: e-Książki pdf, epub, mobi, mp3
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Rok publikacji:2010
Zabezpieczenia i kompatybilność produktu (szczegóły w dziale POMOC): * Produkt jest zabezpieczony przed nielegalnym kopiowaniem (Znak wodny)
Wprowadzono: 26.11.2010
i zgarniaj nagrody napisz recenzję

Łowcy Dusz - recenzje klientów


Podobał Ci się ten tytuł? Zainspirował Cię? A może nie zgadzasz sie z autorem, opowiedz nam o tym, opisz swoje doznania związane z lekturą.

eBookowe bestsellery z tych samych kategorii

Ogień i krew - mobi, epub

G. Martin

ebook, multiformat: mobi, epub

39,57 zł taniej -15%

Cokolwiek wybierzesz - mobi, epub ...

J. Szamałek

ebook, multiformat: mobi, epub

22,96 zł taniej -17%

Śmierć Komandora. Pojawia się idea - ...

H. MURAKAMI

ebook, multiformat: mobi, epub

28,27 zł taniej -20%

Jacek Piekara - przeczytaj też

Bestie i ludzie - mobi, epub

J. Piekara

ebook, multiformat: mobi, epub

31,12 zł taniej -15%

Bestie i ludzie - mp3

J. Piekara

ebook mp3

30,07 zł taniej -15%

Necrosis. Przebudzenie - mp3

J. Piekara

ebook mp3

25,02 zł taniej -15%

Płomień i krzyż. Tom 1 - mp3

J. Piekara

ebook mp3

25,02 zł taniej -15%

Płomień i krzyż. Tom 2 - mobi, epub

J. Piekara

ebook, multiformat: mobi, epub

25,13 zł taniej -20%

Płomień i krzyż. Tom 2 - mp3

J. Piekara

ebook mp3

27,48 zł taniej -20%

Płomień i krzyż - mobi, epub Świat ...

J. Piekara

ebook, multiformat: mobi, epub

25,13 zł taniej -20%

Rycerz kielichów - mobi, epub

J. Piekara

ebook, multiformat: mobi, epub

26,70 zł taniej -15%

Ciekawe pomysły Gandalfa

książka

28.13 zł

taniej -6%

Łowcy księży

Fragment: `Zaprowadzono mię więc pod jeden z ogromnych filarów drewnianych, wspierających szerokie sklepienie podziemia, i zaopatrzonych u góry w mocne obręcze żelazne. Włożono mi na ręce kajdanki, i kazano wstąpić na matę rusztowania, na dwa czy trzy stopnie wysokie. Potem mi podniesiono w górę ramiona, wpuszczono gruby drąg żelazny naprzód w obręcze...

książka

31.45 zł

taniej -21%

Łowcy szpiegów Polskie służby kontra CIA

W sierpniu 1980 roku w PRL na karę śmierci został skazany wieloletni agent CIA Leszek Chróst. Wyroku nie wykonano i mężczyznę wymieniono na słynnym moście Glienicke na Mariana Zacharskiego. Chróst przejęty przez amerykańskie służby specjalne zniknął, a jego dalsze losy nie były znane aż do dziś. Jak doszło do dekonspiracji jego i innych agentów? Jak...

książka

50.57 zł

taniej -22%

Łowcy smaków Roślinna kuchnia bez glutenu i...

Otwórz okno na kulinarny świat, pełen nowych smaków i zapachów. Świat kuchni roślinnej, bez glutenu i rafinowanego cukru. Kuchni, która zmieni jakość twojego życia i pozwoli cieszyć się pysznym jedzeniem i jednocześnie pełnią zdrowia. Wyczarowuje się tu burgery i kotleciki z fasoli, makarony z cukinii, a także parmezan, który tak naprawdę nie jest...

książka

29.85 zł

taniej -25%

Łowcy

Oto historia, jakiej nie wymyślił Herbert George Wells. Gerlach bolt action .700 nitro - armata zwana myśliwskim sztucerem. Odrzut nokautuje niczym bokser. Strzał powala szarżującego gigantozaura Za mało by być gwarancją przeżycia... Oto wyprawa, o jakiej nie śmiał marzyć Juliusz Verne. Wyprawa po najwspanialsze trofeum. Oto koszmar, o jakim nie...

książka

17.37 zł

taniej -13%

ŁOWCY DUSZ. Powieść o czasach ostatecznych

Po III wojnie światowej i apokaliptycznych trzęsieniach ziemi życie na planecie zostało spacyfikowane. Dzięki niewiarygodnym nakładom finansowym Carpathia, demoniczny dyktator buduje nową sieć łączności komórkowo-solarowej, by móc dalej kontrolować światową gospodarkę i wpływać na umysły podporządkowanych sobie ludzi.Opozycja Ucisku - tajna grupa jego...

film

35.99 zł

taniej -12%

Łowcy

Twórcy największej produkcji przyrodniczej Planeta ziemia przedstawiają najnowszą, widowiskową serię łowcy Zdeterminowane, wyspecjalizowane i pomysłowe drapieżniki kontra ich równie przebiegłe i nieuchwytne ofiary. Połączenie epickich krajobrazów rodem z Planety Ziemi ze scenariuszem, który pisze Matka Natura. Najbardziej wyrafinowane techniki...

Brak list życzeń:

Utwórz

zamówienie tradycyjne
Brak produktów w koszyku
Brak produktów w koszyku

2.99

14.99

2.99

1.98

8.99

Łączna wartość zamówienia: 0 zł0 zł
Dostawa i płatność › Płatność › przejdź do koszyka
rozwiń
Wpisz numer
Swojego zamówienia (xxxxxx/rrrr)
Sprawdź

Powiadom kiedy produkt będzie dostępny

Wpisz swój adres e-mail: