rozwiń
rozwiń
zwiń
zwiń
wpisz minimum 3 znaki
Galeony wojny - mobi, epub

ocena: 6, głosów: 4
 

Fragmenty

przeczytaj fragment e-książki
Galeony wojny - mobi, epub

Wiosenny sztorm cichł, roz­padał się na pojedyncze po­rywy bezsilnego gniewu. Wiatr niosący grube krople dżdżu siekł twarze deszczem, zrywał kłęby piany ze szczytów fal piętrzących się niczym górskie zbocza, szamo­tał się wśród drzew na stromym brzegu. Ogromne bał­wany rozbijały się z szumem i łoskotem na zdziczałym wybrzeżu Osetnika*. Przewalały się z hukiem na wąskim pasku plaży, za którą wznosił się, jak potężny mur, po­szarpany uskok wybrzeża zarośniętego prastarym buko­wym borem następnie przechodzącym w las przetyka­ny prześwitami i polanami, na których plewiły się osty, turzyce i bodiaki.
Jost wpatrzył się w morze, przesłonił ręką oczy, by nie raził go blask ognia rozpalonego na stromym brze­gu, jego wzrok przemknął nad roztańczonymi grzywami fal. Daleko, wśród szarych zwałów chmur przedziera­ła się wąska czerwonawa łuna zachodzącego słońca. Na tle dalekiego poblasku dostrzegł to, czego cała maszoperia* wypatrywała niczym Dnia Zbawienia - wysmukły kształt rozpruwający fale obłym dziobem.
Statek! Jost rzuciłby na szalę wagi Fortuny swojego parta i dołożyłby roczny połów bantek*, że była to fla­mandzka fuita. Ogromny stos rzucał migotliwy poblask; choć maszop stał tyłem do ognia, ciągle miał przed oczy­ma czerwonawą poświatę płomieni. Nie widział, rzecz oczywista, pawęży rufowej, jednak silnie zwężające się burty i trzy wysmukłe maszty pozwalały sądzić, że sta­tek nie był galeonem, krejerem ani pinką - gdyż Jost nie dostrzegał ostro ściętej dziobnicy Zapewne szyper pły­nął z Rygi lub Narwy, może z Königsbergu, choć maszop nie oddałby za to głowy. Fluita zbliżała się do brzegu gnana wiatrem i falami - zapewne pilot lub sternik brał ogień rozpalony przez maszoperię za światło wskazujące początek wodnego szoru, wiodącego aż do portu w Łe­bie i chwała za to Panu. Błądzenie było rzeczą ludzką, a w takich ciemnościach mógł zgubić drogę nawet bar­dzo doświadczony szyper. Jednak w tym wypadku cena pomyłki była równie wysoka, jak podniesione do ciosu topory kaszubskich piratów.
Statek wszedł na mieliznę. Maszop nie widział, co działo się na pokładzie, bo fale i deszcz przesłaniały zdo­bycz przed jego drapieżnym wzrokiem. Jednak bez trudu mógł domyślić się wszystkiego. Strądowanie* na Osetniku zawsze wyglądało tak samo. Pierwszy wstrząs... Póź­niej chwila przerwy.
Stępka statku szoruje po mieliźnie, wiatr wpycha go coraz głębiej na piaszczystą łachę. Pokład dygoce wstrzą­sany paroksyzmami agonii, gdy fluita desperacko walczy o przetrwanie, ludzie walą się z nóg, źle przymocowane beczki toczą się po pokładzie, pęka maszt - lecą na po­kład reje, liny i stengi.
Jost polecił boskiej opiece dusze załogi. Zdawało mu się, że słyszy krzyki przerażenia, lamenty i modlitwy, gdy kadłub zadygotał, a klepki poszycia zatrzeszczały pod ciężarem statku. Wreszcie fluita stanęła, lekko po­chylona na bok. Zamarła daleko od brzegu, otoczona wieńcem fal.
- Statek na strądzie! - rzekł Jost do reszty maszopów. - Pakowny orlog, fluita albo pinasa. Będzie ze sto łasztów frachtu! Ino załogi nie widzę.
- Niech ich Smantk wezmie! Zagasić ogień, we diochle! - rzucił Gust Dahl, szyper i przywódca towarzy­stwa.
Grube dębowe polana i kawały buczyny zasyczały polane wodą. Płomienie zachybotały zasypywane pias­kiem; poczęły przygasać, przegrawszy skazaną z góry na porażkę walkę z ludzką przemyślnością.
- Zbierać się knepi*! Chyże!
Maszopi porwali się na nogi. Wszyscy zawzięci i chmurni jak morze podczas grudniowego sztormu. Jost widział ich ogorzałe gęby, przenosił wzrok z jednej postaci na drugą. Stali przy dogasającym ogniu - wiel­kie czerstwe chłopy w skórzanych buksach, w wępsach z rękawami, w mokrych świtach i granatowych sekniach; w ociekających deszczem mucach i kapeluszach na gło­wach. Zbrojni w szable, siekiery, pałasze, a gdyby one nie wystarczyły - w pistolety i półhaki ukrywane przed deszczem pod połami opończy.
Szybko ruszyli na wybrzeże; znikli w wykrocie pod pniem buka powalonego w jednym z okrutnych, jesien­nych sztormów, gdy niebo i woda łączyły się w szaleń­stwie na podobieństwo rozwścieczonych bestii. Zeszli ze stromego klifu, poszarpanego kłami morskich żywiołów niczym brzeg znoszonej sukni starego żebraka z Gduńska.
A potem chmury rozstąpiły się i wzeszedł księżyc, rozświetlając dziki brzeg. W blasku miesiąca wyglądał niczym wybrzeże przeklętej wyspy, która nagle wynu­rzyła się z fal na środku legendarnego Morza Sargassowego, w dalekim Nowym Świecie, gdzie rozpadały się rozdarte galeony i karaki obrośnięte wodorostami. Wą­ski pasek piasku u podnóża wzgórz przypominał pobo­jowisko po walkach stolemów*, pełne poskręcanych, po­łamanych drzew, kamieni i wodorostów przyniesionych falą przyboju. Gałęzie ogromnych buków zwalonych z wysokiego brzegu, podmytego morską falą, wyciągały się nad maszopami niczym kikuty powalonych olbrzy­mów, mokre i obwieszone wodorostami z niedawnego sztormu, niby kości trupa oblepione zbutwiałymi reszt­kami odzienia. Spod piasku prześwitywały szczątki kad­łubów i klepki poszycia statków, które znalazły swój grób na mieliznach i głębiach Osetnika za sprawą maszoperii Dahla. Pod nogami chrzęściły muszle i kamienie wyrzu­cone falą przyboju.
Bracia Strądowi zwani Stolemami, Mały Jeka, Mostnik i Szulist zepchnęli na wodę dwie łodzie skryte bez­piecznie w jarze. Wskakiwali do nich co tchu, ponaglani krzykami Dahla. Jost zajął miejsce na ławce, między ma­szopami. Pozostali chwycili za pojazdy*, zgięli się z wy­siłku, prężąc ramiona w walce z wodnym żywiołem.
Morze wciąż było wzburzone. Ogromna, postrzępio­na fala podniosła wysoko w górę dziób pierwszej łodzi, tak iż przez krótką chwilę mierzył w zasnute chmurami niebo. Potem bat* zwalił się w dół, zjechał po grzbiecie rozpędzonego bałwana w otchłań pełną wodnego pyłu, piany i wodorostów czepiających się burt, aby już za chwilę podźwignąć się z wysiłkiem na kolejnej sztormo­wej fali. Płynęli do statku. Maszopi napierali na pojazdy, dobywając ostatniego tchu z piersi. Jost sprawdził, czy nie zamokły zatknięte za pasem pistolety, zmacał pałasz przy boku, a potem przeżegnał się. Gdzieś na dnie jego duszy narastał lęk, bo nie miał pewności co do szczęśli­wego zakończenia wyprawy, choć przecież nie była to ich pierwsza hanza. Odwiecznym, starodawnym zwyczajem betowizny respektowanym nawet przez królów polskich, strądowych i wójtów, to, co rzuciła na brzeg fala przyboju, należało do Rebocy*. Tylko, że Dahl i jego maszopi potrafili dopomóc Fortunie; sprawić, by poza jantarem i deskami ze statków, rzucała na mielizny pinki, szkuty, fluity a czasem nawet całe galeony. Maszopi byli skrzętni i zapobiegliwi - nikt z ocalałych nie przeżył dotąd wej­ścia na strąd pod Osetnikiem. Ciała szyprów, majtków i bosmanów powierzali morskiej głębi, która nigdy nie wydawała swoich tajemnic.

Jost oczyma duszy już widział to, co stanie się za chwilę; oglądał błysk opadających w dół zakrwawionych toporów, słyszał świst szabel i pałaszy, urywany trzask wystrzałów. Wrzaski, jęki i krzyki załogi, krew tryskają­cą na deski, rozpaczliwe prośby o miłosierdzie, którego nigdy nie dawali. Wiedząc, co ich czeka, począł modlić się, zrazu cicho, potem coraz głośniej:
Boże, Oycze Niebiesky Jajem człowiek grzeszny Tobie ja swe grzechy wyznawam Z nich się winniem dawam
To wszystko miało się stać już za chwilę, gdy pozostali Reboce rzucą kotwiczki i haki, kiedy zaczną wspinać się po linach na pokład. Za nimi był mroczny, urwisty brzeg, a przed nimi... tylko piekło.
Litanię Josta podjęli pozostali maszopi. I całe kaszub­sko-klekowskie towarzystwo wyrzekło jak jeden mąż:
Zgrzeszieljem myli Panie Gryzę mię me summienie Tak wiele grzechu mojego Jak piasku morskiego
Ale te pociechę mam Łaskawego cię znam Przysięgłeś grzechy odpuścić Chto się zechce nawrócić.
Fluita siedziała na mieliźnie niczym nadmorski głaz. Po­strzępione bałwany uderzały o burty w bezsilnej złości. Jost zdziwił się tylko, że załoga nie zrzuciła żagli - choć fok i grot były sprzątnięte, wiatr wciąż szarpał postrzę­pionymi zrefowanymi marslami; wył wśród sztagów, topenantów i brasów, świszczał na nokach rei, wantach i szotach.
- Chyże dreszi* z Pónem Bogiem! Po szczęście i sła­wę!
Jost przeżegnał się znowu, widząc wyniosły galion pod bukszprytem statku. To była morzeczka, niewiasta z obliczem kobiety, a ogonem ryby - panna wodna. Tak nazywano wiele statków, nawet pinki i galeony z floty królewskiej. Jednak dlaczego zamiast włosów na głowie ondyny wiły się węże szczerzące kły i wysuwające na wszystkie strony świata długie języki...
Jost widział coś takiego po raz pierwszy. Poczuł chęć, aby od razu wy­palić morskiej pannie w łeb z pistoletu albo przeżegnać się nabożnie. Co też uczynił...
Bracia Stolemowie, Szulist i inni maszopi cisnęli linki z kotwicami na pokład fluity Jost usłyszał głuche dud­nienie, z jakim żelazne haki uderzały o deski pokładu, brzęk, z którym zaczepiły o falszburtę i relingi.
- Na dek!
Uchwycił linę i począł wspinać się w górę, po mo­krej burcie statku. Maszopi skoczyli za nim. Wdrapywali się, wyszukując nogami wypukłości kadłuba, wspiera­jąc na zdobieniach i pokrywach ambrazur. Nie było to trudne, bo na fluitach burty pochylały się mocno ku so­bie przy głównym deku. Wszystko po to, aby wystrych­nąć na dudka Duńczyków pobierających na Sundzie cło uzależnione od rozmiarów głównego pokładu statku. To dziwne, lecz w ciągu ostatnich trzydziestu lat nawet naj­bardziej gorliwi szarpacze i poborcy króla Chrystiana nie poszli jeszcze po rozum do głowy i wciąż nie zwrócili uwagi, że holenderskie statki mają coraz mniejsze deki i coraz bardziej pochylone ku sobie burty.
Jost miał nadzieję, że załoga nie sprawi im zbyt wie­le kłopotów. Zresztą dopóki trwał sztorm, mogli zedrzeć sobie gardła do krwi, wołając o pomoc, a z dział i musz­kietów strzelać aż do sądnego dnia. Na lądzie nikt nie usłyszałby ich głosów, bo od morskiego brzegu Osetnika, aż do samego Sasena* ciągnęły się nieprzebyte bory, wrzosowiska, pastwiska porośnięte ostem i burzanem, na których tańcowały purtki i stolemy, a błędne ogniki wodziły dobrych chrześcijan na manowce.
Dahl i Szulist pierwsi wpadli na pokład fluity z doby­tymi szablami. Jost przeskoczył falszburtę, wyrwał z po­chwy pałasz, wyszarpnął spod świty pistolet, odwiódł z trzaskiem skałkę, gotowy na pierwszą oznakę oporu strzelać, ciąć i prać, ile tylko tchu w piersiach starczy.
Nie miał kogo bić.
Pokład fluity był pusty.
Morze uderzało o burty statku, strzelało w górę bryz­gami piany. Wiatr wył na takielunku, jakby przygrywał śmierci do tańca i próbował wytrzymałości sztagów, ło­potał postrzępionymi, porwanymi marslami, przerzu­cał z łoskotem uwolnioną z lin rejkę bezana na ostat­nim maszcie. Pokład zawalony był piaskiem, rozbitymi szczątkami baryłek, deskami, naglami wyrwanymi z kołkownicy, splątanymi kawałkami lin. Statek osadzony głęboko na piaszczystej łasze, jęczał niczym żywa isto­ta, czasem tylko dygotał wpychany głębiej na mieliznę przez fale przyboju. Skrzypiały reje szarpiące się na wyluzowanych brasach, trzeszczały naprężone fały, sztagi i wanty.

odsłuchaj fragment e-książki

Galeony wojny - mobi, epub

ebook
pomoc Raz kupujesz, pobierasz w wielu formatach.
Kupując wybrany plik otrzymujesz możliwość pobrania go w kilku aktualnie dostępnych formatach. Informacja o tym, jakie formaty przyporządkowane są do danego pliku, podana jest za tytułem oraz w ikonce multiformat.

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Zabezpieczenie: Znak wodny

Produkt cyfrowy

Nasza cena: 30,05

Cena detaliczna: 35,35

U nas taniej o 15%

dodaj do przechowalni dodaj do listy życzeń Dodaj do koszyka
Powrót
  • Opis

  • Szczegółowe informacje

  • Recenzje (0)

  • Inne wydania

Galeony wojny - mobi, epub - opis produktu:

Powieść marynistyczna z pogranicza historii i fantastyki uhonorowana prestiżową Nagrodą im. Leonida Teligi
Śmierć i chwała! Bitwy wojennych galeonów, salwy całoburtowe, kaperskie rajdy i abordaże na pokładach tonących okrętów, niszczycielskie sztormy.
Smak morskiej wody i krwi. Gorycz porażki i słodki zapach zwycięstwa...
Świat żaglowców, morskich awanturników, kaszubskich piratów, kaprów i kapitanów XVII-wiecznej Rzeczypospolitej.
Gdańsk, rok 1627. Szwedzi atakują ujście Wisły, ich okręty rozpoczynają blokadę miasta. Do walki z eskadrami Gustawa Adolfa staje młoda polska flota wojenna Zygmunta III Wazy wspierana przez kaprów na służbie królewskiej. Kapitan Arendt Dickmann - późniejszy admirał i zwycięzca w bitwie pod Oliwą - rzuca wyzwanie Fortunie, stawiając na jedną kartę honor i doświadczenie. Razem ze szlachcicem Markiem Jakimowskim - buntownikiem z tureckiej galery - wyrusza w morze, by posłać na dno złowrogiego Lewiatana napadającego na statki z Gdańska. I przekonać się, czy opowieści o bestii z morskich otchłani są prawdą, czy tylko podstępną intrygą szwedzkich korsarzy.

Galeony wojny - mobi, epub - szczegółowe informacje:

Dział: e-Książki pdf, epub, mobi, mp3

Kategoria: fantastyka, fantasy, inne, literatura piękna

Wydawnictwo: Fabryka Słów
Rok publikacji:2017
ISBN:978-83-7964-279-3
Język:polski
Zabezpieczenia i kompatybilność produktu (szczegóły w dziale POMOC): * Produkt jest zabezpieczony przed nielegalnym kopiowaniem (Znak wodny)
Wprowadzono: 22.08.2017
i zgarniaj nagrody napisz recenzję

Galeony wojny - mobi, epub - recenzje klientów


Podobał Ci się ten tytuł? Zainspirował Cię? A może nie zgadzasz sie z autorem, opowiedz nam o tym, opisz swoje doznania związane z lekturą.

eBookowe bestsellery z tych samych kategorii

Śmierć Komandora. Pojawia się idea - ...

H. MURAKAMI

ebook, multiformat: mobi, epub

28,27 zł taniej -20%

Ten dzień - mobi, epub

B. Lipińska

ebook, multiformat: mobi, epub

21,97 zł taniej -20%

Obsesyjna miłość - mobi, epub

E. Ferrante

ebook, multiformat: mobi, epub

28,41 zł taniej -20%

Jacek Komuda - przeczytaj też

Czarna szabla - mp3

J. Komuda

ebook mp3

36,08 zł taniej -15%

Herezjarcha - mp3 Historia życia ...

J. Komuda

ebook mp3

33,96 zł taniej -20%

Hubal - mobi, epub

J. Komuda

ebook, multiformat: mobi, epub

30,05 zł taniej -15%

Jaksa - mobi, epub

J. Komuda

ebook, multiformat: mobi, epub

26,70 zł taniej -15%

Jaksa. Bies idzie za mną - mobi, epub

J. Komuda

ebook, multiformat: mobi, epub

23,57 zł taniej -25%

Samozwaniec. Moskiewska ladacznica  - ...

J. Komuda

ebook, multiformat: mobi, epub

29,84 zł

Zborowski - mp3

J. Komuda

ebook mp3

36,08 zł taniej -15%

Zobacz również

Dusza - mp3 Trylogia namiętności. Tom 3

A. Carlan

ebook mp3

33,38 zł taniej -15%

Umysł - mp3

A. Carlan

ebook mp3

32,20 zł taniej -18%

Królestwo - mobi, epub

S. Twardoch

ebook, multiformat: mobi, epub

25,99 zł taniej -20%

Ślepnąc od świateł - mobi, epub

J. Żulczyk

ebook, multiformat: mobi, epub

22,04 zł taniej -20%

Ciekawe pomysły Gandalfa

ebook

22.71 zł

taniej -40%

Anioł na śniegu - mobi, epub

Pełna ciepła, radości i wzruszeń opowieść o rodzinnej bliskości. Gdy na girlandach migoczą lampki, a bombki błyszczą wszystkimi kolorami, mieszkańcy miasteczka czują magię świąt. To czas przebaczenia i domowego ciepła, kiedy najbardziej cieszą drobiazgi, a codzienne nieporozumienia przestają być ważne. W ten wyjątkowy, wigilijny wieczór nikt nie powinien...

ebook

20.69 zł

taniej -40%

Fałszywa nuta - mobi, epub

Gdańsk, rok 1939. Lisa Keller jest młodą dziewczyną marzącą o karierze pieśniarki. Tymczasem jednak pracuje w knajpie, wieczorami śpiewając dla gości. Przypadek sprawia, że do lokalu przychodzi Siegfried Lewenhart, znany muzyk i wpływowy dyrektor teatru. Przedstawia on dziewczynie z pozoru atrakcyjną propozycję: w zamian za wyświadczenie mu pewnej przysługi...

ebook

22.71 zł

taniej -40%

Tylko morze zapamięta - mobi, epub

Po dwunastu latach za granicą, Maks wraca do rodzinnego, nadmorskiego miasteczka, aby zająć się chorą matką. Wyjechał stąd z zamiarem, by nigdy nie wrócić, po tym, jak odeszła od niego kobieta jego życia. Odległa Islandia wydawała się idealnym miejscem, by zapomnieć i odzyskać spokój, którego zabrakło mu po rozstaniu z Beatą. Teraz jednak musi porzucić...

ebook

20.76 zł

taniej -40%

Listy do Duszki - mobi, epub

Wolne Miasto Gdańsk, lata 1937-1938. Stefania i Heinrich zakochują się w sobie, jednak niewinna miłość tych dwojga musi niestety pozostać tajemnicą. Stefania jest córką Polaka i Żydówki, a Heinrich Niemcem, synem wpływowego w mieście człowieka. Młodych rozdziela zbliżająca się wielkimi krokami wojna. Ostatnie spotkanie zakochanych owocuje ciążą, o której...

ebook

34.27 zł

taniej -15%

Galeony Wojny - mp3 tom 2

Dalszy ciąg powieści marynistycznej z pogranicza historii i fantastyki. Mija rok od rozpoczęcia polsko-szwedzkiej wojny o ujście Wisły. Arendt Dickmann, powracający ze zwycięskiej wyprawy kapitan w służbie króla Zygmunta III Wazy, znów zmierzyć się musi z diabelską legendą Lewiatana - tajemniczego kapra napadającego na gdańskie statki. Osądzony,...

książka

29.03 zł

taniej -16%

Galeony wojny tom II

Powieść uhonorowana prestiżową Nagrodą im. Leonida Teligi Smak morskiej wody i krwi. Śmierć i chwała - w marynistycznej powieści z pogranicza historii i fantastyki. Ma Anglia Nelsona i Francja Villeneuve'a, Medińa-Sidonia w Hiszpanii żył. A kto dziś pamięta Arenda Dickmanna? To polski admirał, co z Szwedem się bił. Oliwska szanta, Cztery Refy...

Brak list życzeń:

Utwórz

zamówienie tradycyjne
Brak produktów w koszyku
Brak produktów w koszyku

23.89

2.99

14.99

14.99

2.99

1.98

8.99

Łączna wartość zamówienia: 0 zł0 zł
Dostawa i płatność › Płatność › przejdź do koszyka
rozwiń
Wpisz numer
Swojego zamówienia (xxxxxx/rrrr)
Sprawdź

Powiadom kiedy produkt będzie dostępny

Wpisz swój adres e-mail: