rozwiń
rozwiń
zwiń
zwiń
wpisz minimum 3 znaki
Czarna Bandera - mp3

ocena: 6, głosów: 7
 

Fragmenty

odsłuchaj fragment e-książki przeczytaj fragment e-książki
Czarna Bandera - mp3

Życie bez palców jest niewesołe. To jasne jak słońce, które ni­gdy nie zachodzi nad Port Royal, że nie da się wówczas nie tylko grywać na fecie, czy obmacywać wystawionych na sprzedaż wdzię­ków portowych narożnic. Nie da się także, a może przede wszystkim, zawiązać węzła na kołkownicy statku. A to oznacza pożegnanie z żeglugą po błękitnych wodach. Koniec dostarczania do hiszpań­skich i holenderskich osad pewnych rzeczy tudzież od­bierania stamtąd towarów, których każdy funt przewie­ziony do portów starej ladacznicy Europy zamienia się na jakże miło brzęczące pesety i dublony. Koniec chleba z omastą. Koniec... wszystkiego?
Dlatego dla czcigodnego pana Jamesa Wallisa, szypra i właściciela dwumasztowej sniggi Speedy Fortune, trud­niącego się przewożeniem – nazwijmy rzecz po imie­niu – kontrabandy ukrytej pod pokładem przed wzro­kiem celników i strażników portowych, utrata jednego palca stawała się bardziej bolesna, niż urwanie połowy kuśki razem z korzeniami.
Niestety, w tej chwili i w obecnej sytuacji strata owa była równie prawdopodobna, jak to, że po sztormie na­stępuje cisza. Wallis siedział bowiem w tawernie Pod Śle­pym Komodorem, przywiązany liną do krzesła, z rękoma ułożonymi na stole, palcami unieruchomionymi między gwoździami wbitymi w równych odstępach w brudny, zalany rumem i winem blat. Sytuacja była nad wyraz przykra i paskudna, a przedstawienie zbliżało do fina­łu, albowiem rosły jak góra i śmierdzący niczym beczka zjełczałego sadła Negr, zwany Tomem, przeciągał właś­nie z lubością i zgrzytem osełką po ostrzu marynarskie­go noża.
Osiem palców! Na zrośniętą piczę świętej Zuzanny! Każdy z nich wart był dokładnie tyle, co rulon złotych, hiszpańskich monet. Osiemset dublonów! Taką sumę Wallis winien był Pietowi Corneliszoonowi Buskenowi, holenderskiemu lichwiarzowi z Rybnego Targu w za­chodniej części Port Royale, człowiekowi równie wyra­chowanemu, co bezlitosnemu, któremu okaleczenie bliź­niego przyczyniało mniej więcej tyle wyrzutów sumienia, co rozgniecenie dorodnego karakana.
Ma się rozumieć, że wcześniej, podczas swobodnego kolokwium, poprzedzającego przyszpilenie rąk do sto­łu, Wallis w swej desperacji uczynił wszystko, aby poczet palców, które miał obciąć Tom zmniejszyć do czterech, co w sumie byłoby dość rozsądną liczbą. W końcu, jak umawiali się w skrypcie dłużnym, jeśli czcigodny pan James nie będzie w stanie oddać pożyczonych pienię­dzy, zapłaci palcami, z których każdy liczyć się miał za dwieście dublonów. Na nieszczęście, Holender okazał się równie nieugięty, co archanioł Michał ważący złe uczyn­ki grzeszników, niespodziewanie do całej sumy doliczył bowiem pokaźne kwoty za zwłokę, wynoszące ni mniej, ni więcej, tylko pięćdziesiąt od sta. A ponieważ w jego umyśle, przypominającym księgę strat i zysków, rubryki ma i winien musiały się równoważyć, po dodaniu zale­głych sum, każdy z czterech palców wart był już ponad czterysta dublonów, a jeśli doliczyć w dodatku zwykłe procenty, wynoszące dwadzieścia od sta za każdy dzień zwłoki, wychodziło z tego jakieś czterysta dwadzieścia sześć dublonów i jeden pistol na paznokieć.
I tu niestety Wallis musiał przyznać z rozpaczą, iż wszystko zgadzało się jak w angielskim zegarku. W su­mie winien był Buskenowi grubo ponad tysiąc sześćset dublonów. Nieszczęściem, lichwiarz nie był skłonny za­wyżyć wartości palca. Zamiast liczyć każdy z nich po czterysta dwadzieścia sześć złotych monet, podzielił całą sumę przez dwieście, jak się umawiali w skrypcie, co dawało właśnie ową feralną liczbę ośmiu palców, które już za chwilę urżnąć miał Tom. I trzeba przyznać, iż ca­łość została obliczona wyjątkowo skrupulatnie. Holender nie był bowiem okrutnikiem, zwyrodnialcem czy szelmą, ale po prostu przeklętym matematycznym geniuszem. Niestety, zamiast poszukać sobie do towarzystwa kogoś o umyśle Newtona, albo Boyle’a, marnował swój talent w Port Royal na Jamajce, wśród ladacznic, piratów i por­towego błota. W każdym razie Willis był o tym przeko­nany, z każdą chwilą coraz bardziej. Tylko dlaczego, do złamanej stengi, zamiast używać liczydeł, potrzebował do swych matematycznych rebusów palców Wallisa?
Tom przeciągnął ze zgrzytem osełką po ostrzu. Obej­rzał nóż pod światło, mlasnął tłustymi, spękanymi war­gami. Minę miał niczym artysta, który właśnie doszlifo­wał ostatni detal na pięknym posągu Wenus.
– Tom już gotów, massa! – zameldował uniżenie swe­mu panu.
Piet Corneliszoon uśmiechnął się krzywo, nie wy­puszczając spomiędzy pożółkłych, poszczerbionych zę­bów ustnika fajki. Wśród lichwiarzy Port Royal – przy­garbionych, opasłobrzuchych gnomów lub gderliwych starców – Busken wyglądał niczym angielski lord, wyso­ki, chudy, w skórzanym kapeluszu z błyszczącą sprzącz­ką. Z krótką brodą i okiem przesłoniętym przepaską sprawiał wrażenie kapitana albo kwatermistrza z pirac­kiego statku, a nie człeka rozmieniającego ludzkie żywo­ty i palce na pistole, pesety i dublony. W jego przypad­ku pozory wszakże myliły, o czym boleśnie przekonał się Wallis, podobnie jak wielu portowych awanturników przed nim.
Szyper szarpnął się, lecz więzy trzymały mocno. Chciał krzyczeć, ale to już było zupełnie bez sensu. Tu­taj, na tyłach Starego Kościoła, na zapleczu zamtuza Mamy Bonelli, w tawernie będącej jedną wielką wylę­garnią wszy, francy i pluskiew, przerażające krzyki tu­dzież przedśmiertne jęki ludzi połechtanych żelazem były równie powszednią rzeczą, co dźwięk kościelnych dzwonów bijących na nieszpory.
Negr pochylił się nad stołem. Nieszczęsny przemyt­nik zajęczał, załkał i zaszlochał. Sprzedałby teraz du­szę diabłu i dołożyłby cnotę swojej siostry, byleby tylko wyjść z tej krotochwili ze wszystkimi palcami na swo­ich miejscach.
Holender zaśmiał się, zacharczał, wyjął na chwilę faj­kę z ust.
– Boicie się, mynheer Wallis?! – mruknął, bardziej stwierdzając, niż pytając. – Stawiam sto dublonów, że macie już pełno w gaciach.
Wallis pokiwał głową. Miał może strugać bohatera? Chyba tylko po to, aby pożegnać się ze wszystkimi dwu­dziestoma palcami, które w swej łaskawości Pan poprzy­dzielał każdemu człowiekowi.
– To oczywiste, że przepełnia was strach – pokiwał głową Holender. – Zaprawdę, godne to i sprawiedliwe, albowiem znaczy, że zeszliście wreszcie z ciernistej dro­gi grzechu i występku.
Nieszczęsny dłużnik ponownie pokiwał głową, chło­nąc gadaninę Buskena niczym świeżo nawrócony katolik błogosławieństwa padające z ust papieża.
Lichwiarz nie spieszył się. Obojętnie stuknął fajką o kant stołu, wytrząsnął popiół z główki i uśmiechnął się promiennie, niczym słoneczko widziane zza więzien­nych murów.
– Mam chyba dzisiaj dzień dobroci dla niewypłacal­nych klientów, mynheer Wallis. Dalibóg rzeknę wam, że sam siebie nie poznaję. To źle, to bardzo źle, ale chyba się zestarzałem, mój panie. Ale do rzeczy, bo czas nagli, czas płynie i ucieka, a nie zatrzymać go nam wiosłem, ni kijem. I powiem tyle, że Fortuna stoi dziś po waszej stronie. Nie tylko bowiem możecie zachować większość palców, ale – jeśli Opatrzność Boża będzie czuwać nad wami – spłacić dług, a nawet wyjść na swoje.
Jezu... To, chyba nie mogło być prawdą! Wallis od razu zwrócił uwagę na słowo słodkie jak miód, które spłynęło z ust lichwiarza. Większość palców. Miał ci­chą, skromną nadzieję, że liczba ta, choć z samego zało­żenia mniejsza od dziesięciu, będzie wszelako większa od pięciu, albo sześciu.
Tak czy owak każde słowo Buskena miało teraz wagę owych nieszczęsnych ośmiuset złotych hiszpańskich dublonów, wziętych na borg i pogrzebanych na dnie oce­anu razem z kontrabandą, którą Wallis wyrzucić musiał za burtę, uchodząc przed pościgiem dwóch holender­skich tjalków, które chciały dobrać się do jego rzyci ni­czym ogary do rannego jelenia.
– Ja... Ja wszystko... Co tylko każecie... Zawsze! Zaraz, już... – wybełkotał.
Holender starannie ubijał w fajce nową porcję tyto­niu. Powoli, bez pośpiechu. Wszak jego interlokutor nie wybierał się na żadną przechadzkę. Nie pędził do koś­cioła, ani do sprzedajnej dziewki.
– Zależy mi na frachcie z pewnego statku – rzekł w końcu. – Stara, holenderska fluita, trzy maszty, szero­ki kadłub. Wrak, który osiadł przy wysepce zwanej Lwią Głową, jakieś cztery mile na zachód od Isla de Pinos. Morze tam roi się od raf i skał, jak tyłek kurwy z Port Royal od pryszczy.
Wallis nerwowo przytaknął.
– Fluita siedzi na skałach od kilku dobrych lat. Ale ponieważ spoczęła w lagunie osłoniętej od fal, zachowała się w całkiem niezłym stanie. Co tu dużo gadać, mynheer, wiozła srebro, skóry i korzenie. Popłyniesz tedy do niej, wejdziesz na pokład, a potem przywieziesz mi tutaj przynajmniej sześćset cetnarów cynamonu, wanilii i in­nych rzeczy, które ocalały na statku. A które ja odkupię od ciebie po uczciwej cenie, odliczając twój dług wraz ze wszystkimi procentami. Co wy na to, mynheer?
Fluita... Wrak na skałach. Na rany Chrystusa, Wallis gotów był rzucić się prosto w morze już zaraz i pożeglować tam na byle desce, aby tylko wyrwać się z cuchną­cych łap Toma. I nie oglądać złośliwego uśmiechu Buskena, od którego dobrej woli i fantazji zależało, czy James ciągle będzie liczył się w przemytniczym fachu, czy też stanie się pogardzanym kaleką.
– Oczywiście – jęknął. – Co tylko chcecie, panie Busken. Ja zaraz, natychmiast... Od razu.
– Za cztery dni – jakby na potwierdzenie swych słów Holender stuknął czterokrotnie wskazującym palcem w brudne dechy stołu – chcę tu mieć przynajmniej sześć­set cetnarów korzeni. W beczkach, skrzynkach, wor­kach oraz czym tam jeszcze... I nie przeciągajcie struny, mynheer. Bo jeśli – ściszył głos, przypalił świeżo nabi­tą fajkę od świecy – jeśli zawiedziecie mnie i tym razem, tedy klnę się na Lewiatana, Belzebuba i Asmodeusza. Na moce piekieł i wodne żywioły, że znajdę cię nawet w szczurzej norze, choćbym przeszukać miał całe Indie Zachodnie! A wtedy zajdę do ciebie z Tomem – dalibóg – utnę ci nie tylko wszystkie dziesięć palców, ale zagram twoimi oczami w marelles, a jajca sprzedam wędrowne­mu sprzedawcy komfortatywy dla starych grzybów, co chcą udawać, iż są młodymi ogierami. Czy wyrażam się jasno, mynheer?

Czarna Bandera - mp3

audiobook mp3 do pobrania

Lektor: Roch Siemianowski

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Zabezpieczenie: Znak wodny

Produkt cyfrowy

Nasza cena: 38,79

Cena detaliczna: 45,65

U nas taniej o 15%

dodaj do przechowalni dodaj do listy życzeń Dodaj do koszyka
Powrót
  • Opis

  • Szczegółowe informacje

  • Recenzje (0)

  • Inne wydania

Czarna Bandera - mp3 - opis produktu:

Szlachetność się szlachtuje i spożywa na śniadanie, popijając rumem z czaszki wroga.

Kamil Świątkowski, http://www.przykominku.com

Opowieści o najgorszych łotrach, piratach i buntownikach, jacy w XVII i XVIII wieku pływali po morzach świata. Ludziach, którzy dusze zastawili diabłu i ladacznicom w zamtuzach, cnotę zaś cisnęli w morze razem z Biblią i... swym byłym kapitanem.

Zbiór doskonałych opowiadań o złych wodach i przeklętych wiatrach, które gnają potępione żaglowce aż do wrót piekielnych otchłani. Do miejsca, gdzie za wszystkie grzechy czeka bezlitosna kara.

Twarda, męska literatura!

prof. Jacek Czajewski, jachtowy kapitan żeglugi wielkiej

Czarna Bandera - mp3 - szczegółowe informacje:

Dział: e-Książki pdf, epub, mobi, mp3

Kategoria: fantastyka, fantasy, mroczna fantasy

Wydawnictwo: Fabryka Słów
Rok publikacji:2015
Czas trwania:11:34:00
Język:polski
Zabezpieczenia i kompatybilność produktu (szczegóły w dziale POMOC): * Produkt jest zabezpieczony przed nielegalnym kopiowaniem (Znak wodny)
Czyta: Roch Siemianowski
Lektor: Roch Siemianowski
Wprowadzono: 12.08.2015
i zgarniaj nagrody napisz recenzję

Czarna Bandera - mp3 - recenzje klientów


Podobał Ci się ten tytuł? Zainspirował Cię? A może nie zgadzasz sie z autorem, opowiedz nam o tym, opisz swoje doznania związane z lekturą.

eBookowe bestsellery z tych samych kategorii

Dzikie Dziecko Miłości - mobi, epub

A. Jadowska

ebook, multiformat: mobi, epub

31,49 zł taniej -20%

Zwiadowcy 14. Pojedynek w Araluenie - ...

J. Flanagan

ebook, multiformat: mobi, epub

25,98 zł taniej -20%

W ogniu walki - mobi, epub Frontlines #5

M. Kloos

ebook, multiformat: mobi, epub

25,13 zł taniej -20%

Płomień i krzyż. Tom 2 - mobi, epub

J. Piekara

ebook, multiformat: mobi, epub

25,13 zł taniej -20%

Jacek Komuda - przeczytaj też

Czarna szabla - mp3

J. Komuda

ebook mp3

36,08 zł taniej -15%

Galeony wojny - mobi, epub

J. Komuda

ebook, multiformat: mobi, epub

30,05 zł taniej -15%

Herezjarcha - mp3 Historia życia ...

J. Komuda

ebook mp3

33,96 zł taniej -20%

Jaksa - mobi, epub

J. Komuda

ebook, multiformat: mobi, epub

26,70 zł taniej -15%

Jaksa. Bies idzie za mną - mobi, epub

J. Komuda

ebook, multiformat: mobi, epub

23,57 zł taniej -25%

Samozwaniec. Moskiewska ladacznica  - ...

J. Komuda

ebook, multiformat: mobi, epub

29,84 zł

Zborowski - mp3

J. Komuda

ebook mp3

36,08 zł taniej -15%

Zobacz również

Dynia i jemioła. Nietypowe historie ...

A. Jadowska

ebook, multiformat: mobi, epub

33,84 zł taniej -20%

Pierwsze słowo - mobi, epub

M. Kisiel

ebook, multiformat: mobi, epub

22,13 zł taniej -20%

Dwór szronu i blasku gwiazd - mobi, ...

S. Maas

ebook, multiformat: mobi, epub

19,36 zł taniej -20%

Virion 2. Obława - mobi, epub Imperium ...

A. Ziemiański

ebook, multiformat: mobi, epub

25,13 zł taniej -20%

Ciekawe pomysły Gandalfa

książka

33.29 zł

taniej -12%

Czarna koronka

Pierwsze, londyńskie wydanie `Czarnej koronki` Mariana Czuchnowskiego wywołało niemałe oburzenie. Odebrano ją jako książkę `przeciwko wszystkim` - atakującą nie tylko porządki sowieckie, ale i stosunki panujące w Polsce międzywojennej, krytykującą ostro środowisko polskiej emigracji niepodległościowej, wyśmiewającą etos Legionów i styl literacki polskich...

książka

13.45 zł

taniej -14%

Czarna Madonna

Boeing 747 irlandzkich linii lotniczych miał wylądować w Tel Awiwie o trzeciej w nocy. Nigdy nie dotarł na miejsce, a kontakt z maszyną utracono gdzieś nad Morzem Śródziemnym. Na pokładzie znajdowało się 520 osób, w tym narzeczona Filipa, która miała odbyć pielgrzymkę do Bazyliki Grobu Świętego. Przez pierwsze godziny Filip wierzy, że samolot się...

książka

20.11 zł

taniej -37%

Czarna książka

Przewrotna książka dla małych i dużych. O ciemności, o tym, co może się w niej czaić - i o oswajaniu strachu. Czarna, czarna noc, a w tej czarnej, czarnej nocy - czarna, czarna góra, a na tej czarnej, czarnej górze - czarny, czarny las, a w tym czarnym, czarnym lesie - czarna, czarna chata... I co dalej? W ciemności znajome kształty stają się...

książka

26.88 zł

taniej -23%

Czarna

Historia oparta na tragicznych wydarzeniach z 2001 r., które miały miejsce w jednej z podlaskich miejscowości. Jeremi jest zamożnym, przystojnym mężczyzną, wspaniały ojciec i świetny przedsiębiorca. Tylko ma jeden problem - potrafi myśleć o Beacie już tylko jako żonie i matce swoich dzieci. Maryśka miała być dla niego namiętną przygodą tylko na chwilę. Sam...

film

42.15 zł

taniej -0%

Czarna Pantera

Poznajcie nowego króla. Gdy tragedia zmusza księcia T`Challę do objęcia tronu Wakandy, młody władca zostaje wystawiony na ciężką próbę, od której będzie zależał los jego ojczyzny i całego świata. Uwikłany w rodzinny konflikt, musi zebrać sojuszników i wyzwolić potęgę Czarnej Pantery, by pokonać wrogów i dołączyć do drużyny Avengers.

film

37.99 zł

taniej -62%

Czarna Pantera

Poznajcie nowego króla. Gdy tragedia zmusza księcia T`Challę do objęcia tronu Wakandy, młody władca zostaje wystawiony na ciężką próbę, od której będzie zależał los jego ojczyzny i całego świata. Uwikłany w rodzinny konflikt, musi zebrać sojuszników i wyzwolić potęgę Czarnej Pantery, by pokonać wrogów i dołączyć do drużyny Avengers.

Brak list życzeń:

Utwórz

zamówienie tradycyjne
Brak produktów w koszyku
Brak produktów w koszyku

2.99

14.99

2.99

1.98

8.99

Łączna wartość zamówienia: 0 zł0 zł
Dostawa i płatność › Płatność › przejdź do koszyka
rozwiń
Wpisz numer
Swojego zamówienia (xxxxxx/rrrr)
Sprawdź

Powiadom kiedy produkt będzie dostępny

Wpisz swój adres e-mail: