Polecamy

Znani pisarze, którzy zaczęli od porażki. Wydawcy odrzucali książki Kinga, Rowling, Dr Seussa

Avatar
Napisane przez Gandalf

     Będziecie zaskoczeni, gdy przeczytacie, jak zaczęła się kariera wybitnych pisarzy. Ich droga do sukcesu nie była łatwa. Początki były trudne. Można śmiało powiedzieć, że były to wręcz gorzkie porażki. Na szczęście udało się literatom przełamać złą passę. Często jednak naprawdę niewiele brakowało, żeby klasyczne, czy kultowe dziś powieści, nigdy się nie ukazały, a ich autorzy zostaliby niezauważeni.

Każdy początkujący pisarz marzy o sławie. Jednak już pierwsze próby zaistnienia na rynku pokazują, że to bardzo ciężki kawałek chleba. Starcia z wydawnictwami bywają naprawdę bolesne. Przekonało się o tym wielu autorów. Jedynie wytrwałym, albo tym mającym więcej szczęścia, udało się spełnić marzenia o literackiej sławie. Życie pokazuje, że wielokrotnie zdarzało się, iż utwór, który wydawcy odrzucali, stał się światowym bestsellerem.

Oto kilka przykładów słynnych pisarzy, którzy swoją literacką karierę zaczęli właśnie od porażki. Na szczęście dla nas nie zniechęcili się do pisania 🙂

Króla horrorów nikomu nie trzeba przedstawiać. Jednak, jak się okazuje, ten kultowy dziś pisarz, początki miał trudne. Jego pierwszą książkę Carrie” odrzuciło podobno trzydzieści wydawnictw. Jeden z wydawców uargumentował to tymi słowami: „Nie interesuje nas science fiction, które zajmuje się antyutopią. Nie sprzedaje się.”

Legenda głosi, że King poddał się i wyrzucił powieść do kosza! Wielbiciele autora powinni podziękować jego żonie, ponieważ to właśnie ona uratowała rękopis i zmobilizowała męża do dalszej pracy. „Carrie” ponownie została wysłana, tym razem do wydawnictwa Doubleday.

I w końcu udało się! King dostał za książkę 2,5 tysiąca dolarów. Mało tego, „Carrie” okazała się bestsellerem i dzięki temu wydawca zaoferował pisarzowi 400 tysięcy dolarów za drugie wydanie. Teraz Stephen King jest jednym z najpopularniejszych i najbogatszych pisarzy świata. Jego książki sprzedają się w gigantycznych nakładach i często przenoszone są na ekran. Tak było też z „Carrie”, na podstawie której nakręcono film.

Czy wyobrażacie sobie literaturę bez takich pozycji jak: „Misery” , „Miasteczko Salem” , „Lśnienie” , czy „Znalezione nie kradzione” ?!

Dziś „Władca much” to klasyka. Książka, którą trzeba przeczytać, a najlepiej mieć ją na półce. Jej autor natomiast zaliczany jest do najważniejszych pisarzy XX wieku, a do tego otrzymał nagrodę Nobla. Czy wyobrażacie sobie, że kiedy Golding rozesłał manuskrypt swojej pierwszej książki, odrzuciło ją ponad dziesięciu wydawców! „Władcą much” zainteresowała się dopiero oficyna Faber&Faber, choć na początku i oni dali książce bardzo słabe noty. Na szczęście poznał się na tym dziele Charles Monteih i w 1954 roku powieść trafiła do księgarń. Sukces „Władcy Much” pozwolił Williamowi Goldingowi na zrezygnowanie z pracy nauczyciela, a książka doczekała się dwóch adaptacji filmowych.

Dacie wiarę, że rękopis opowieści o Harrym Potterze odrzuciło aż dwanaście wydawnictw?! Dopiero po roku Bloomsbury zgodziło się na wydanie książki „Harry Potter i kamień filozoficzny” . Zaproponowano też, żeby Rowling zmodyfikowała trochę swoje imię i podpisała się J.K. Miało to na celu ukrycie tego, że jest kobietą. Autorka przystała na to. Pisarka żyła wówczas na skraju biedy i zmagała się z depresją. Nie wróżono jej kariery. A jednak! Powieść o młodym czarodzieju przetłumaczono na 70 języków, a pieniądze, które zarobiła szacuje się na ponad 2 miliardy dolarów.

Dziś nie tylko dzieci, ale i dorośli kochają Harrego Pottera. I z całą pewnością gdyby nie pojawiła się seria o tym wyjątkowym czarodzieju, czytelnictwo wśród dzieci i młodzieży byłoby dużo niższe. A do tego dzieciństwo byłoby smutniejsze. Oczywiście dzięki temu, że książki J.K. Rowling odniosły międzynarodowy sukces przeniesiono je na ekran. Jak nie trudno się domyślić adaptacje powieści również okazały się hitem. „Harry Potter i Kamień Filozoficzny”, „Harry Potter i Komnata Tajemnic”, „Harry Potter i Zakon Feniksa” , czy „Harry Potter i Czara Ognia”  obejrzały miliony widzów na całym świecie.

To właśnie „Przeminęło z wiatrem”  przyniosło pisarce sławę. W zasadzie to jedyne jej dzieło, które wyniosło ją na literacki piedestał. Dostanie się tam jednak nie było łatwe, ponieważ powieść odrzuciło prawie czterdziestu wydawców. Nikt wówczas nie przypuszczał, że za „Przeminęło z wiatrem” pisarka dostanie Nagrodę Pulitzera. Nikt nie sądził, że książka sprzeda się w ponad 30 milionach egzemplarzy.


Nie wiem, czy jest ktoś, kto nie zna uroczej Scarlett O’Harry i temperamentnego Retta Butlera? Czy ktoś nie zna tej niesamowicie opowiedzianej historii amerykańskiego Południa i wojny secesyjnej? Jeśli nawet ktoś nie czytał powieści Margaret Mitchell, to na pewno widział jej ekranizację. Film bowiem „Przeminęło z wiatrem”  nakręcono zaledwie dwa lata po ukazaniu się książki i przeszedł on do historii kina.

Historia sióstr Brontë to tajemnicza i fascynująca część w historii literatury. Do dziś nie wiadomo, która z sióstr tak naprawdę miała talent i pisała. Oficjalnie to Emily Brontë jest autorką „Wichrowych wzgórz”. Pierwsze literackie kroki nie były łatwe. Emily wraz z siostrami napisała tomik poezji, który ukazał się pod męskimi pseudonimami Currer Bell – Charlotte, Ellis Bell – Emily i Acton Bell – Anne. Trudno powiedzieć, że zbiór odniósł sukces, ponieważ sprzedały się jedynie dwa egzemplarze. To prawdopodobnie właśnie dzięki tej porażce siostry postanowiły zająć się pisaniem powieści, a nie jak dotychczas wierszy, czy opowiadań. Jednak wydanie czegokolwiek nie było łatwe nawet z męskim nazwiskiem. Pierwszej powieści Currer Bell pod tytułem „Profesor” nie chciał żaden wydawca. Pisarka nie poddała się. Następne były „Dziwne losy Jane Eyre”. Kilka tygodni po tym, jak wysłała książkę do wydawnictwa, wokół powieści wybuchł obyczajowy skandal. Przyszła kolej na „Wichrowe wzgórza”. Tym razem z wydawcami zmagała się Emily. Musiała zapłacić 50 funtów, żeby powieść opublikowano. Ta kwota miała zrekompensować ewentualne straty oficyny. Ta jedyna powieść Emily Brontë przez kolejne dekady zyskiwała coraz lepsze opinie. Dziś należy do kanonu literatury anglojęzycznej i jest bez wątpienia wielokrotnie przenoszonym na ekran światowym bestsellerem. Co ciekawe pierwsze wydanie „Wichrowych wzgórz” zostało sprzedane na aukcji w 2007 roku za 114 000 funtów.

Pierwsza książka Theodora Seussa Geisela, bo tak w rzeczywistości nazywa się pisarz, została odrzucona przez ponad dwudziestu wydawców. „Sam to wszystko widziałem na ulicy Morwowej” zdecydowało się opublikować wydawnictwo Vanguard Press. I tak niechciane dzieło, które miało być porażką, okazało się kamieniem milowym w dziecięcej literaturze 🙂 Dr Seuss to obecnie jeden    z najlepiej sprzedających się autorów piszących dla dzieci.


Podobno inspiracją do napisania pierwszej książki było dla Geisela słuchanie rytmicznego dźwięku silnika okrętowego. Ciekawostką jest też fakt, że utwór pod tytułem „Kto zje zielone jaja sadzone” został zakazany w Chinach, ponieważ przedstawiał „wczesny marksizm”. Więcej o tym wyjątkowym pisarzu opowiem Wam przy okazji 😉 Na koniec dodam, że w Polsce jest najbardziej znany z bajki „The Cat in the hat”, której tytuł przetłumaczono „Kot Prot”. Dzieci znają tego bohatera także z telewizyjnych kreskówek.

    Teraz sami widzicie, jak niewiele brakowało, żeby nigdy nie zaistniały te wyjątkowe osobowości i ich dzieła. Świat byłby bez tych pisarzy zdecydowanie uboższy. Oczywiście nie tylko ci, których wymieniłam, mieli trudne początki. Ta lista jest zdecydowanie dłuższa i jest na niej między innymi George Orwell  i „Folwark zwierzęcy” , H.G. Wells i „Wojna Światów”, Frank Herbert  i „Dune”. W tym ostatnim przypadku Herbert ostatecznie zdecydował się sprzedać powieść małemu wydawnictwu  praktycznie za bezcen. Warto było, bo książka sprzedała się w ponad 40 milionach egzemplarzy!

Zaczęłam zastanawiać się, którego pisarza najbardziej by mi brakowało i powiem szczerze, nie potrafię zdecydować. A bez kogo Wy nie wyobrażacie sobie literatury? Piszcie!

Jeśli interesują Was jeszcze inne ciekawostki o pisarzach, to zapraszam do mojego poprzedniego wpisu pt.„Rzucili szkołę i odnieśli sukces. Pisarze bez dyplomów”>>

Zobacz podobne wpisy:

O autorze

Avatar

Gandalf

  • Lepihijusz

    Co do takich autorów jak Rowling czy King – mam takie zdanie: oni szkodzą literaturze, kulturze, ludzkości.
    Uzasadnienie: są to śmieciarze, którzy pozbierali cząsteczki kiczu (m.in. i innej śmieciowej sztuki, jaką jest kino) i odświeżyli, wyperfumowali, dodali trochę „masowej” mądrości i cały ten produkt dali czytelniczkom, które zamiast wznieść się na skrzydłach literatury, zeszły za śmieć-autorką do jaskini, na korytarzach której wymalowano sprejem: hasła CheGuewarowskie, leżą puszki po napojach, leży jakiś porewolucyjny obraz święty… I śmieciowe głowy współczesnych czytelniczek utwierdzają się w przekonaniu, że świat to śmietnik, że „trójca”: Marks, Nietsche, Freud są nadal bogami, wierzą z nimi w tragikomiczną darwinowską teorię, nb. podsuniętą dla ogłupienia… Większość ludzi jest głupia, większość podziwia książki Rowling; nie dam się nabrać na tę propagandę ubraną w sztywne okładki. Niech sobie północni ludkowie, nie znający do XVIII nawet warzyw, a do XVII muzyki, takie głupoty opisują na swoich lekcjach angielskiego. My, Polacy, pochodzący od starożytnej kultury nadczarnomorskiej, ubolewamy nad ich ciemnym horyzontem tylko. Sława!

    • Sara

      Ogólnie o wydawcach mogę powiedzieć jedno – dobrze, że jest wreszcie tyle innych możliwości wydawania; te pająki-krwiopijcy to hamulec i zespół odstraszania młodych autorów:-(
      Poza tym 99% wydawców unika wolnej myśli i literatury, służalczo popierając wszelką władzę, czy to państwową, czy realną. Nie ma prawie książek prawdziwych, półki zaś uginają się od jałowej, bezpiecznej, przewałkowanej na wszelkie sposoby, poprawnej politycznie k-o-n-w-e-n-c-j-i.

      • Gandalf

        Droga Saro, z całą pewnością masz dużo. Myślę jednak, że pośrednio to także czytelnicze gusta decydują o tym, co wezmą wydawcy. Ci z kolei, jak pokazuje historia, zawsze bali się ryzyka. Teraz jest o tyle lepiej, że młodzi literaci mogą znacznie więcej zdziałać sami 🙂 Dzięki za komentarz.

    • Gandalf

      Dziękuję za wpis. Bardzo mocne słowa. Moim zdaniem nadużyciem jest stwierdzenie, że Rowling, czy King „szkodzą literaturze, kulturze, ludzkości”. Oczywiście każdy ma prawo do własnego zdania i wyrażenia opinii.

  • Erni2015

    Akurat co do „Carrie” byłbym zgodny z wydawcami, którzy tę powieść odrzucili. Jest to jedna z gorszych historyjek spod pióra pana Kinga.

    • Gandalf

      Erni dzięki za komentarz 🙂 Faktycznie, może „Carrie” nie jest mistrzostwem, ale gdyby nie ta książka nie byłoby Kinga. Mnie cieszy, że znalazł się chętny wydawca 🙂