Aktualności

Odeszła wielka artystka. Fani i przyjaciele żegnają Korę

Avatar
Napisane przez Gandalf

Media społecznościowe pełne są słów smutku i żalu. Fani żegnają Korę. Cytują teksty jej piosenek, wstawiają utwory, z sentymentem wspominają koncerty. Mówią, jak ogromny wpływ wywarła na ich życie. Piszą, że jej twórczość zawsze będzie im towarzyszyć, grać w sercach, że słoneczna energia którą czuć w jej utworach nigdy nie przeminie. Zwierzają się, że Kora i Maanam byli z nimi na każdym etapie życia, w radości, smutku, w bezradności i miłości. Piszą, że pierwsze ich przygody z muzyką tworzył właśnie zespół Maanam. A niespełna miesiąc temu, 8 czerwca, można było przeczytać na profilach społecznościowych Kory mnóstwo ciepłych, urodzinowych życzeń i słów wsparcia. Życzenia zdrowia i siły w walce z chorobą. Choć Kora była prawdziwą wojowniczką niestety walkę z rakiem przegrała.

Odeszła ikona polskiej muzyki, królowa rocka, przebojowa artystka, poetka, osobowość sceniczna i życiowa. Fani pokochali Korę nie tylko za jej artystyczne osiągnięcia, ale też za to jakim była człowiekiem, za jej miłość do zwierząt i przyrody.

O śmierci Kory poinformował jej mąż Kamil Sipowicz.

„Z ogromnym żalem i rozpaczą informujemy, że dziś o 5.30 na swoim ukochanym Roztoczu w otoczeniu najbliższych osób, ukochanych zwierząt i wspaniałej przyrody zmarła Kora. Wielka artystka, piosenkarka, poetka, malarka. Wyjątkowa kobieta, żona, matka, babcia, przyjaciółka. Ikona wolności. Zawsze bezkompromisowa w dążeniu do prawdy. Zaangażowana w ruch hipisowski, w działalność pierwszej Solidarności, w budowę demokracji i ruchy kobiece. Muzyka Kory i jej pięć lat temu zmarłego męża Marka Jackowskiego, z którym razem stworzyli zespół MAANAM, a także solowa działalność towarzyszyła nam od roku 1979. Kora tworzyła pewną epokę, która wraz z jej odejściem kończy się. Od pięciu lat walczyła mężnie z chorobą nowotworową. Ostatni miesiąc był bardzo trudny. Na końcowej drodze towarzyszyła jej rodzina, przyjaciele i wiele oddanych osób. W tę długą walkę zaangażowanych było wiele najlepszych szpitali, lekarzy, pielęgniarek i opiekunów, za co im z całego serca dziękujemy. Kora dawała ludziom miłość i otoczona była miłością. Zawsze będziemy ją kochać”.

Ta smutna sobotnia wiadomość poruszyła wszystkich. Artyści, dziennikarze, politycy, przyjaciele, z nieskrywanym bólem żegnają artystkę. Piszą między innymi:

„Będzie mi brakowało nadziei na to, że kiedyś jeszcze usłyszymy płytę z nowymi piosenkami, na co tak bardzo liczyłem. Wiedziałem, że ona naprawdę nigdy nie przegrywała, że to była bardzo mocna osobowość. Będzie brakowało tego, żeby spotkać się z nią jeszcze na jakimś koncercie, żeby porozmawiać” – Piotr Stelmach, dziennikarz muzyczny.

„Żegnaj przyjaciółko! Dziękuję za Twoją niepodległość, wieczną rebelię, jaką miałaś w sobie i wolność, której się od Ciebie uczyłem. Nigdy nie przestanę słuchać Twoich piosenek i czytać Twoich książek” – Tomasz Raczek, krytyk filmowy i publicysta.

„Dowiedziałem się o śmierci Olgi Jackowskiej. Była wielka, charyzmatyczna wokalistka. W pamięci na zawsze pozostaną jej koncerty w czasach Solidarności” – Lech Wałęsa, były prezydent.

„Czułam się bezpieczna w myślach o Niej. Serce mam w kawałkach. Najpiękniejsza. Najwspanialsza” – Kasia Nosowska, piosenkarka.

„Największa inspiracja, natchnienie. Dziękuję za to. Wyjątkowo smutny dzień” – Daria Zawiałow, piosenkarka.

„Pierwszy autograf, jaki dostałem od gwiazdy, mała biała kartka z podpisem „Kora 84”. Film „Wielka majówka” i „ta noc do innych jest niepodobna”. Pani Olgo, dziękuję za rozbudzanie marzeń i od początku do końca światowy poziom, zawsze” – Tomasz Kammel, dziennikarz, prezenter telewizyjny.

Kory nikomu nie trzeba przedstawiać, ponieważ to artystka wielu pokoleń. Kora, czyli Olga Sipowicz z domu Ostrowska, primo voto Jackowska urodziła się 8 czerwca 1951 w Krakowie.

Swój artystyczny pseudonim przyjęła w młodości, kiedy była silnie związana ze środowiskiem hipisowskim. Była nawet nazywana królową krakowskich hipisów. W latach 1976 – 2008 piosenkarka tworzyła i występowała z zespołem Maanam. Zanim Kora stanęła na scenie musiała sporo przejść. Nie miała lukrowego dzieciństwa. Jej rodzina była biedna. Przez problemy finansowe mała Olga trafiła do domu dziecka. Mieszkała też u krewnych.

Po maturze Olga Ostrowska poznała Marka Jackowskiego, który związany był wówczas z zespołami Anawa i Vox Gentis. Wyszła za mąż za Jackowskiego w wieku dwudziestu lat. To czas kiedy wokalistka już pojawiała się na scenie. W prawdzie jeszcze nie regularnie i nie z własnym repertuarem, ale takie są właśnie początki.

(Fot. Michał Mutor / Agencja Gazeta)

Zespół Maanam założyła z Markiem Jackowskim w 1975 roku. Mimo rozpadu małżeństwa artyści współpracowali zawodowo bardzo długo. Drugim mężem Kory był Kamil Sipowicz. Ślub wzięli w grudniu 2013 roku, a w podróż poślubną pojechali do Czeczenii. „Ślub był prawdziwy. Narzeczeństwo 40-letnie też. Musieliśmy się poznać – powiedział Sipowicz w jednym z programów telewizyjnych. Zapytany przez Dorotę Wellman po co po tylu latach brali ślub, skwitował: „Polski Sejm nie zgodził się, żeby związki otwarte miały prawną kwalifikacje. Jesteśmy starsi, mamy dzieci, jest wnuk, musieliśmy uregulować różne sprawy. Nie jesteśmy najmłodsi. Jest jakiś majątek… a my nie jesteśmy wieczni”.

Myślę, że wiele osób sięgnie chętnie po raz kolejny nie tylko po płyty Kory, ale też po książki o niej. Jedna z nich to biografia Kory „Kora, Kora. A planety szaleją” napisana przez Kamila Sipowicza. Sipowicz napisał też „W obronie Kory i wolności. List do premiera”. Ta książka jest odpowiedzią na proces Kory w sprawie posiadania niecałych 3 gramów marihuany. Ma formę listu do premiera.

Kora wiele wniosła do polskiego show-biznesu. Była tą jego naprawdę ważną, znaczącą i wartościową częścią. Spełniała się jako artystka i nigdy nie była zachowawcza. Głośno mówiła o tym co uważała za ważne i słuszne, nawet jeśli budziła swoimi opiniami kontrowersje. Nie było dla niej tematów tabu. Chciała żyć i na każdym kroku pokazywała, że potrafi.

Zobacz podobne wpisy:

O autorze

Avatar

Gandalf