Aktualności Polecamy Recenzje

Najlepsze horrory 2019 roku. Co straszyło nas w zeszłym roku?

Najlepsze horrory 2019 roku
Avatar
Napisane przez Gandalf

Najlepsze horrory 2019 roku. Co straszyło nas w zeszłym roku?

Od momentu wyłonienia się horroru jako gatunku, stanowił on odbicie społecznych obaw i trosk. Gigantyczne monstra, jak Godzilla czy King Kong były metaforą wojen między mocarstwami oraz ryzyka (ostatecznie spełnionego) wykorzystania broni nuklearnej. Wraz z postępem technologicznym zastanawialiśmy się, jakie konsekwencje przynieść może zbyt intensywny rozwój w tym zakresie. Kiedy opracowaliśmy loty w kosmos, zadawaliśmy pytania o potencjalne zagrożenia, które czają się w mrokach niedostępnej, lodowatej, zabójczej ciemności. Dzisiaj trudno wskazać jeden kierunek rozwoju gatunku grozy. Najlepsze horrory 2019 roku znajdują się zdecydowanie bliżej ludzi i Ziemi jako takiej, ale wciąż wykraczają poza realistyczne poznanie. Wydaje się, że mimo całego naukowego postępu wciąż boimy się (ale też najwyraźniej tego pragniemy) szansy na istnienie elementów magicznych, nadprzyrodzonych, boskich. Zresztą zerknijcie tylko na poniższą listę, a sami przekonacie się, co zaciska lodowate palce na współczesnych sercach.

„Midsommar”, czyli koszmar w biały dzień

Ari Aster, reżyser uznanego „Dziedzictwo. Hereditary”, nie spoczywał na laurach. Ledwie rok po zaprezentowaniu światu debiutanckiej opowieści o tragicznych losach rodziny, twórca dał widzom „Midsommar”. Produkcja charakteryzuje się niejasnym statusem ontologicznym prezentowanych wydarzeń oraz niezwykle naturalistycznie zaprezentowanym okrucieństwem. Pogłębiony rys psychologicznym filmowych bohaterów sprawia, że to, co dzieje się na ekranie na długo zostaje w pamięci oglądających. Aster po raz kolejny szokuje i zrywa ze schematami, tym razem udowadniając, że to nie potwory czające się w mroku muszą być najstraszniejsze. Koszmary rozgrywają się także w pełnym słońcu.

Najlepsze horrory 2019 roku

„To”, czyli horrory 2019 kontra horrory 2017

Kiedy w 2017 roku na ekrany kin wszedł filmowy remake miniserialu z 1990, stanowiący adaptację jednej z najstraszniejszych powieści Stephena Kinga pod tytułem „To”, świat nie spodziewał się niczego wielkiego. Jasne, nowe „To” kusiło ciekawymi zwiastunami i wpisywało się w estetyczną modę na lata 80., ale ekranizacje książek mistrza grozy częściej okazywały się klapą niż sukcesem. W tym przypadku los się jednak odwrócił. „To” bardzo szybko zyskało miano jednego z najstraszniejszych filmów 2017 roku i rzesze widzów niecierpliwie wyglądały jego kontynuacji. Ta trafiła do kin w 2019 i… podzieliła oglądających. „To: Rozdział 2” wyraźnie różni się od poprzedniej odsłony dylogii. Filmowe dzieciaki dorosły i miejsce młodych aktorów zajęły znane twarze gwiazd Hollywood. Ale nie to stanowi największą zmianę. Modyfikacji uległ przede wszystkim sposób opowiadania tej filmowej historii, która straciła nieco mroku i aury dziecięcych koszmarów, a zamiast tego stała się bliższa przerysowanemu kinu klasy B. Większa dawka humoru i ośmieszanie strachu to coś, co na pewno nie każdemu fanowi grozy przypadnie do gustu, niemniej wielu wciąż uważa „To: Rozdział 2” za jeden z najlepszych horrorów roku.

„Topielisko. Klątwa La Llrony”

Już od jakiegoś czasu James Wan – człowiek stojący za powstaniem serii „Piła”, „Naznaczony” czy „Obecność” – stanowi niemal gwarant dobrego horroru. Bez krępacji wykorzystują rzecz ludzie od marketingu. „Topielisko. Klątwa La Lrony” reklamowane było jako nowa produkcja Wana. Tymczasem twórca zajął tylko miejsce jednego z czterech producentów. Podczas seansu rzuca się w oczy, że to nie on grał pierwsze skrzypce podczas realizowaniu filmu. Horrorowi brakuje charakterystycznego dla Wana stylu i pogrywania z oczekiwaniami widzów. Produkcja zrealizowana jest klasycznie, chwilami wyraźnie naciągając zasady logicznego myślenia. Charakterystyczna aura historii i oparcie jej na żywej wciąż w niektórych kręgach kulturowych legendzie powodują jednak, że całość ogląda się z zaciekawieniem. To solidnie zrealizowana propozycja i z pewnością warto dać jej szansę.

Horrory 2019 i James Wan

Skoro już jesteśmy czy Jamesie Wanie, to warto wspomnieć o innych sygnowanych jego nazwiskiem projektach z 2019 roku. „Zakonnica” oraz „Annabelle wraca do domu” to kolejne dwie opowieści z cyklu „Obecność”. Niestety, żadnej z nich nie wyreżyserował. Pierwsza z wymienionych produkcji to swoisty prequel, który wyjaśnia powstanie jednej z najważniejszych zmor dla opowieści o Edzie i Lorraine Warren. Druga zaś stanowi kontynuację dotychczas zaprezentowanej historii. Przeklęta lalka Annabelle, przechowywana przez Warrenów w zamkniętym pokoju, po raz kolejny stanowi zagrożenie, gdy do pomieszczenia zakradają się nieostrożne dziewczynki: córka egzorcystów oraz jej przyjaciółka. Czy dotychczasowe obawy i przewidywania Lorraine ostatecznie się ziszczą?

Gandalf prezentuje: TOP 2019

Przeżyjmy śmierć jeszcze raz

Czy najstraszniejsze horrory 2019 to kontynuacje wcześniej rozpoczętych projektów? Z pewnością wiele mogłoby na to wskazywać, jednak kolejna propozycja w naszym zestawieniu ma więcej z czarnej komedii niż mrocznego kina grozy. „Śmierć nadejdzie dziś 2” to kontynuacja zaskakująco ciepło przyjętego tytułu „Śmierć nadejdzie dziś”, w którym widzowie czerpać mogli mnóstwo krwawej przyjemności z bezkompromisowego i wielokrotnego uśmiercania głównej bohaterki, która raz po raz przeżywała dzień swojego morderstwa. Druga część cyklu znajduje się nawet o krok bliżej komedii niż pierwsza, ale nie wpłynęło to bardzo negatywnie na ogólną recepcję filmu. Krew wciąż leje się strumieniami, a charakterna blondynka doświadcza wielu zgonów. Czy tym razem również uda się jej wydostać z pętli czasowej?

„Upiorne opowieści po zmroku” miały potencjał

André Øvredal z pewnością jeszcze zadziwi świat grozy. W 2016 zaprezentował światu całkiem solidny i ciekawy horror „Autopsja Jane Doe”, w tym roku zaś dał nam „Upiorne opowieści po zmroku”. W obu przypadkach najmocniejszym elementem produkcji jest interesujący pomysł. Najnowszemu tytułowi twórcy brakuje trochę charakteru, by mógł naprawdę przerazić, ale wciąż warto dać mu szansę. Chociażby po to, by przypomnieć sobie kilka z zapomnianych miejskich legend i mrocznych opowieści, jakie powtarzano sobie przy ognisku za dzieciaka.

Pokaż mi horror, który Cię przeraża, a powiem Ci, kim jesteś – ta przepisana mądrość jest prawdziwsza, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Zamiast dotyczyć jednak pojedynczych osób, mówi coś o globalnych obawach. Jakie wnioski można wyciągnąć z powyższej listy? Najwyraźniej boimy się błędów z przeszłości – tych zapomnianych, które nieproszone postanowią kiedyś na nowo pojawić się w naszym życiu i porządnie w nim namieszać. Patrząc na problemy współczesnego świata są to rozsądne obawy. Czyż bowiem z nagłówków największych gazet i portali nie kłują nas w oczy hasła dotyczące ekologii i konsekwencji wieloletnich zaniedbań na tym polu?

Zobacz podobne wpisy:

O autorze

Avatar

Gandalf