Wszystko za życie - Jon Krakauer - Książka | Gandalf.com.pl
Ulubione
Kategorie

Wszystko za życie (miękka)

książka

  • Wydawnictwo Prószyński i S-ka
  • Oprawa miękka
  • Ilość stron 192
  • GRATIS! Do każdego zamówienia zakładka mola książkowego!
  • Dostępność niedostępny

Wszystko za życie - opis produktu:

Chris McCandless porzucił wszystko. Zerwał wszelkie więzi, rozdał pieniądze przeznaczone na studia, by wyruszyć w drogę, która miała dać mu wolność. W swym poruszającym reportażu Jon Krakauer idzie śladami młodego mężczyzny, który zafascynowany powieściami Jacka Londona, postanawia niczym współczesny wędrowny asceta przemierzyć samotnie Amerykę, by dotrzeć na Alaskę.

Na podstawie wspomnień jego przyjaciół i ludzi, których spotkał po drodze, a także jego dziennika, autor kreśli intrygujący portret idealisty i samotnika. Człowieka, który budził sympatię wszystkich napotkanych osób, ale zarazem nie zawahał się narazić swojej rodziny na cierpienie, który z całą świadomością podjął decyzję o ryzykownej wędrówce, ale nie potrafił zapobiec jej tragicznemu finałowi.

Czy trwająca cztery lata podróż była tylko młodzieńczą ucieczką od odpowiedzialności i trudnych relacji z najbliższymi? A może Chris poszedł tą samą drogą, którą wybrali przed nim Budda, święty Franciszek, Thoreau i wielu innych wędrowców, pragnących - choćby za najwyższą cenę - całkowitego wyzwolenia?

Książka Wszystko za życie pochodzi z wydawnictwa Prószyński i S-ka. Autorem książki jest Jon Krakauer. Należy do gatunków: literatura faktu i reportaż. Książka Wszystko za życie liczy 192 stron. Jej wymiary to 142x202. Oprawa jest miękka.
S
Szczegóły

Książkowe bestsellery z tych samych kategorii

Jon Krakauer - przeczytaj też

  • -6%
Pod sztandarem nieba Wiara, która zabija twarda
46,79 zł 49.77
Dodaj do koszyka
  • -6%
Wszystko za Everest miękka
42,09 zł 44.78
Dodaj do koszyka

Recenzje
image Nie wiesz, czy kupić? Sprawdź recenzje
Książka
Wszystko za życie

4.5/5 ( 42 oceny )
    5
    33
    4
    1
    3
    5
    2
    3
    1
    0

Zaloguj się i napisz recenzję na min. 700 znaków. Akceptując regulamin bierzesz udział w cotygodniowym plebiscycie. Do wygrania kupon 50 PLN i 15 punktów klienta.

imię, nazwisko lub nick:
Twoja ocena:
Twoja recenzja:
Wprowadź tekst z obrazka:

W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.

brak oceny

Galahad

  • 1-11-2013
  • 20:25

recenzja nagrodzona 15.00pkt - recenzja tygodnia

6 września 1992, Alaska. W porzuconym autobusie trzy niezależne grupy znajdują ciało Chrisa McCandlessa. Przyczyna zgonu: zagłodzenie. Oto człowiek, który przegrał z dziczą. Jon Krakauer, dziennikarz i alpinista zostaje poproszony o opisanie jego przygód dla magazynu "Outside". Artykuł Krakauera rozwija się w książkę - i tak powstaje "Wszystko za życie". Historia jaką przybliża nam ów dziennikarz jest absolutnie niesamowita. Poznajemy w niej Chrisa McCandlessa, który będąc pod wpływem twórczości Tołstoja, Londona czy Thoreau rozwinął poglądy zupełnie niepasujące do dzisiejszego świata. McCandless żywił szczerą pogardę dla konsumpcjonizmu i ograniczeń narzucanych przez społeczeństwo, wierzył zaś w wolność, marzenia i szacunek dla przyrody. Ojciec Chrisa był uznanym naukowcem, a sam chłopak przodował w nauce i sporcie oraz ukończył prestiżowe szkoły. Można by sądzić, że miał idealne warunki do tego, aby podążyć zwyczajną ścieżką życia i kariery zawodowej. On jednak postanowił wytyczyć nowe szlaki. Patrząc na otaczającą go rzeczywistość pozbył się wszelkich oszczędności i udał się w długą podróż do miejsca gdzie zamierzał odnaleźć ukojenie. Jak sam o sobie pisał - "esteta, podróżnik, którego domem jest droga". Wyruszył na samotną odyseję, w pogoni za marzeniami i ideałami, czerpiąc radość z samego dążenia i bezpośredniego doświadczania naturalnego piękna. Zrezygnował z wszelkich wygód, podróżował pieszo lub autostopem, a jego celem była alaskańska głusza. Na ostatniej pocztówce wysłanej z Fairbanks do swego przyjaciela Waynea Westerberga zapisał "I now walk into the wild (A teraz wkraczam w busz)". Było to jego pożegnanie z cywilizacją, słowa o, jak na dzisiejsze czasy, niezwykle romantycznym wydźwięku. McCandless to osoba niewątpliwie kontrowersyjna. Magazyn "Outside" otrzymał w odpowiedzi na artykuł o jego przygodach mnóstwo listów. W jednych Chris chwalony był za odwagę, w innych ganiony i przeklinany za brak przygotowania i naiwność. "Wszystko za życie" pomaga zrozumieć kierujące nim motywy, mimo zarzutów, że to książka stronnicza napisana przez idealistę, jakim jest Krakauer. Prawdą jest, że McCandless postąpił nieodpowiedzialnie nie przygotowawszy się na trudy samotnego życia w nieprzystępnej alaskańskiej dziczy. Można jednak powiedzieć, że w czasie swojej wielkiej podróży prawdziwie żył. Nie bał się zaryzykować, szukając siebie i sensu istnienia. Odcisnął piętno na spotkanych przez siebie ludziach i wciąż robi to na kartach książki Krakauera. Jego podróż to historia nie tylko niezwykłego człowieka. To też opowieść o tym, że szczęście jest prawdziwe, tylko gdy dzielone. O tym, że dzisiejszy człowiek do tego stopnia oderwany jest od natury, że w samotnej konfrontacji z nią ma marne szanse na przeżycie. O tym, że żyjemy schematycznie, nie zastanawiając się nad tym, czego naprawdę pragniemy. O tym, jak dziś w człowieku coraz mniej jest człowieka. McCandless - pozornie zwykły autostopowicz - urasta do rangi pomnika, stawionego ku przestrodze. Staje się symbolem; to współczesny Odyseusz, piewca filozofii zupełnie odwrotnej do kultywowanej przez zasadniczą większość ludzkości. Nie musimy wkraczać w dzicz, by doświadczyć duchowego rozwoju, ale wielu przydałoby się zmienić sposób myślenia. Dlatego właśnie warto przeczytać dzieje McCandlessa i poznać człowieka, który za życie gotów był oddać wszystko.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

maratka

  • 23-02-2011
  • 18:39

recenzja nagrodzona 2.00pkt

Nie zgodzę się z powyższą opinią. Przecież Chris zrozumiał sens swojego życia. Zrozumiał, że najważniejsze to dzielić się nim z innymi! Zginął ponieważ nie przygotował się do swojej życiowej wyprawy tak jak powinien... Chciał wrócić, zacząć wszystko od nowa. Ale niestety życie potrafi być strasznie pogmatwane i jemu się to nie udało. I jeszcze jedno- owszem- naraził swoich rodziców na cierpienie, ale dzięki jego ucieczce zrozumieli, że ich postępowanie wobec siebie i dzieci jest tylko na pokaz. Brak w nim szczerej miłości. Pokazał im, że istnieją ważniejsze rzeczy niż pieniądze i "życie na świeczniku". To wspaniała książka o wspaniałym człowieku. Naprawdę warto ją przeczytać! A film na jej podstawie to arcydzieło!

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Marta Kicińska

  • 28-03-2010
  • 23:05

recenzja nagrodzona 2.00pkt

Któż mnie ocali

Jedni powiedzą: książka o idealiście w dodatku pisana przez idealistę. Moim zdaniem to książka o naprawdę wielu ludziach, przy czym z tego jednego biograf próbuje zrobić idealistyczny pomnik. Amerykanie lubią stwarzać legendy. Bohaterem książki, a jednocześnie realistyczną postacią, której śladami aż do miejsca jej śmierci podąża biograf to po prostu Chris. Wrażliwy chłopak, który nie mógł znieść otaczającej go rzeczywistości. A rzeczywistość jest taka, że życie niesie wiele pogmatwanych sytuacji i nie dających się uleczyć relacji. Gdy wobec nich staje człowiek głęboko myślący, wrażliwy i chcący odnaleźć pierwotne piękno stworzenia tak jak Chris - nie będzie na wyrost stwierdzenie, że wewnętrznie umiera, a nie mogąc znieść tego bólu i cierpienia szuka ucieczki. Porównanie głównego bohatera do św. Franciszka w wydawniczym opisie książki jest bardzo na wyrost. Franciszek nie czuł do nikogo nienawiści. Siłę, pragnienie życia w ubóstwie zawdzięcza zupełnie innym źródłom. Asceza, do której dąży Chris to pragnienie bliskie wielu wrażliwcom, którzy chcą się odciąć ze swoim egzystencjalnym cierpieniem, wyrwać z chorych sytuacji i zabójczego dla ducha stylu życia. Zapomnienia można szukać w różnych miejscach. Chris wybrał busz. Nie szukał w nim – jak sądzę samotności, bo samotny musiał się czuć od zawsze – jeśli wierzyć relacjom biografa. Swoją postawą Chris daje do myślenia zakłamanym i żyjącym konsumpcyjnym stylem życia. Nie daje jednak żadnej odpowiedzi tym, którzy cierpią jak on. Błąd polegał na tym, że nie szukał sensu cierpienia. Gdyby odnalazł – nadal by żył.

Czy recenzja była pomocna?