Wszystkie pory uczuć. Jesień - Magdalena Majcher - Książka | Gandalf.com.pl
Ulubione
Kategorie
odsłuchaj fragment

Wszystkie pory uczuć. Jesień (miękka)

książka

Wszystkie pory uczuć. Jesień - opis produktu:

Życie Hani to z pozoru bajka. Niepewna siebie dziewczyna z domu dziecka wychodzi za zamożnego i atrakcyjnego wdowca, dostając to, czego nigdy nie miała - dom i rodzinę. Dwadzieścia lat po ślubie wie już jednak, że po napisach "żyli długo i szczęśliwie" nie zawsze jest różowo. Hania czuje się niekochana przez męża, który idealizuje swoją zmarłą pierwszą żonę. Dodatkowo ich nastoletnia córka zaczyna wagarować i oszukiwać rodziców, co zwiastuje problemy. Jakby tego było mało, Hania zaczyna odczuwać dojmująca pustkę, jako pełnoetatowa pani domu. To z pozoru szczęśliwe życie zaczyna ją uwierać. Tej jesieni jednak wszystko ma się zmienić...

Czy Hani wystarczy odwagi aby zawalczyć o siebie i córkę?
Jak zmieni się jej życie, kiedy będzie musiała zmierzyć się z bolesną przeszłością?
Czy odnajdzie siebie i uchroni swoje małżeństwo przed rozpadem?

Ta opowieść otula jak ciepły koc, pachnie aromatyczną herbatą i ogrzewa jak ogień w kominku.

Cztery pory roku - cztery wciągające historie. "Wszystkie pory uczuć" Magdaleny Majcher to cykl powieści obyczajowych, podejmujących ważne życiowe tematy. Miłość i zdrada, trudne życiowe wybory, przeciwności losu i w końcu upragnione szczęście i spokój - z tym wszystkim spotkają się bohaterowie czterech powieści. A to wszystko w rytmie czterech pór roku.

Książka Wszystkie pory uczuć. Jesień pochodzi z wydawnictwa Pascal. Autorem książki jest Magdalena Majcher. Należy do gatunków: literatura piękna, powieść społeczno-obyczajowa. Książka Wszystkie pory uczuć. Jesień liczy 384 stron. Jej wymiary to 130x200. Oprawa jest miękka. Publikacja dostępna jest również w formie elektronicznej.
S
Szczegóły

Książkowe bestsellery z tych samych kategorii

  • -40%
Gdzie jest happy end? miękka
23,94 zł 39.90
Dodaj do koszyka
  • -31%
Powrót miękka
27,53 zł 39.90
Dodaj do koszyka
  • -28%
Niespokojne niebo Tom 3 miękka
32,39 zł 44.99
Dodaj do koszyka
  • -33%
Mój książę. Bridgertonowie Tom 1 miękka
26,73 zł 39.90
Dodaj do koszyka
  • -37%
Obiad z Bondem miękka
25,14 zł 39.90
Dodaj do koszyka
  • -30%
Pan Zło miękka
25,13 zł 35.90
Dodaj do koszyka

Magdalena Majcher - przeczytaj też

  • -12%
Cud grudniowej nocy miękka
26,31 zł 29.90
Dodaj do koszyka
  • -12%
Czułe spotkania miękka
35,11 zł 39.90
Dodaj do koszyka
  • -25%
Małe wielkie sekrety Osiedle pogodne miękka
27,68 zł 36.90
Dodaj do koszyka
  • -19%
Mocna więź miękka
32,39 zł 39.99
Dodaj do koszyka
  • -40%
Najważniejszy miękka
22,13 zł 36.90
Dodaj do koszyka
  • -12%
Nie czas na tajemnice miękka
32,47 zł 36.90
Dodaj do koszyka

Polecane

  • -42%
Gambit królowej miękka
23,14 zł 39.90
Dodaj do koszyka
  • -33%
Nic się nie dzieje twarda
30,15 zł 44.99
Dodaj do koszyka
  • -30%
Bo nadal Cię kocham miękka
27,99 zł 39.99
Dodaj do koszyka
  • -33%
Odrodzone królestwo miękka
32,83 zł 49.00
Dodaj do koszyka
  • -37%
Pierwsza osoba liczby pojedynczej miękka
21,99 zł 34.90
Dodaj do koszyka
  • -33%
Król / Królestwo pakiet
60,17 zł 89.80
Dodaj do koszyka

Recenzje
image Nie wiesz, czy kupić? Sprawdź recenzje
Książka
Wszystkie pory uczuć. Jesień

4.5/5 ( 21 ocen )
    5
    13
    4
    6
    3
    1
    2
    1
    1
    0

Zaloguj się i napisz recenzję na min. 700 znaków. Akceptując regulamin bierzesz udział w cotygodniowym plebiscycie. Do wygrania kupon 50 PLN i 15 punktów klienta.

imię, nazwisko lub nick:
Twoja ocena:
Twoja recenzja:
Wprowadź tekst z obrazka:

W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.

brak oceny

Joanna A. PrzeCzytajka

  • 5-06-2018
  • 10:52

?Wszystkie pory uczuć. Jesień? Magdaleny Majcher to początek tetralogii, analogicznie do pór roku. Czekałam na tę powieść z wielkimi nadziejami w sercu, zafascynowana zarówno okładką jak i intrygującym opisem okładkowym.
Premiera książki była niedawno, bo 27 września 2017 roku, do mnie przybyła z początkiem października, kiedy za oknem szalał wiatr, padał deszcz a zimne powietrze przeszywało każdy cal ciała.
Czy pierwsza część cyklu spełniła moje oczekiwania? Czy może jesień zasypała mnie opadającymi liśćmi i kroplami zimnego deszczu?

Życie Hani to z pozoru bajka. Niepewna siebie dziewczyna z domu dziecka wychodzi za zamożnego i atrakcyjnego wdowca, dostając to, czego nigdy nie miała ? dom i rodzinę. Dwadzieścia lat po ślubie wie już jednak, że po napisach ?żyli długo i szczęśliwie? nie zawsze jest różowo. Hania czuje się niekochana przez męża, który idealizuje swoją zmarłą pierwszą żonę, a bycie pełnoetatową panią domu zaczyna ją męczyć. Na dodatek dają o sobie znać bolesne sprawy z przeszłości.
Tej jesieni jednak wszystko się zmieni?
Czy Hania stawi czoła lękom i zmierzy się z przeszłością?
Czy jej małżeństwo da się jeszcze uratować?
Cztery pory roku ? cztery wciągające historie.
?Wszystkie pory uczuć? Magdaleny Majcher to cykl powieści obyczajowych, podejmujących ważne życiowe tematy. Miłość i nienawiść, trudne wybory, przeciwności losu i w końcu upragnione szczęście i spokój ? z tym wszystkim spotkają się bohaterowie czterech powieści. A wszystko w rytmie czterech pór roku.

Szczerze nie przepadam z jesienią. Owszem kiedy na dworze świeci słońce, kolorowe liście lecą z drzew, zbieram kasztany, żołędzie, liście i inne dobrodziejstwa tej pory roku. Jednocześnie, nie pałam zachwytem kiedy z nieba leje deszcz, wiatr wieje koszmarnie i czuję wszechogarniające zimno. To zdecydowanie nie moja pora roku.
Niemniej jednak z wielką ciekawością wzięłam w ręce powieść Magdaleny Majcher ?Wszystkie pory uczuć. Jesień?.
I tu najpierw zwrócę Waszą uwagę na okładkę. Jest inna niż wszystkie, które do tej pory dotykały moje dłonie. Pozornie nie wyróżnia się, ale zmysł dotyku pobudzany jest fakturą okładki. Jest jak delikatny aksamit, trzymanie tej książki jest niesamowitym doznaniem, przywodzi na myśl bardzo delikatną i pełną ciepła pieszczotę.
?Wszystkie pory uczuć. Jesień? Magdaleny Majcher to porywający początek historii, o której długo później rozmyślałam.
Październik to idealny miesiąc na tę powieść, zwłaszcza kiedy za oknem pada, a Wy zasiądziecie do niej z kubkiem gorącej herbaty lub kakao, pod puszystym kocykiem.
Pod skromnym tytułem oraz jesienną okładką odnajdziecie bardzo głęboką i pełną realizmu powieść, w której autorka porusza istotne tematy: miłość, śmierć, żałobę, problemy z nastolatkami jak również problemy dzieci wychowujących się w domach dziecka i często wynikające z tego deficyty psychiczne i emocjonalne. Autorka dosadnie ujmuje problemy z jakimi codziennie walczą i nakreśla różne scenariusze ich dorosłego życia, które często nie jest usłane różami.

Magdalena Majcher snuje swoją opowieść lekkim językiem, który tym bardziej do nas trafia, im bardziej zagłębiamy się w fabułę.
Bardzo polubiłam Hanię ? jest pod wieloma względami podobna do mnie. Jest udomowiona. Przez męża, przez życie, które w młodości jej nie oszczędzało, przez samą siebie. Dlatego w dużym stopniu potrafiłam się z nią identyfikować. Jej dylematy, kompleksy, obawy i odczucia z ogromną łatwością odnalazłam w sobie. Tym bardziej kiedy postanowiła robić to, co kocha i lubi, poczułam się jakbym spojrzała w lustro.
Książka zawiera sporo przesłań i mądrych rad, które autorka włożyła w usta dwóm innym bohaterkom ? pani Róży oraz Renacie. To dwie doświadczone przez życie kobiety, które stały się również moimi przyjaciółkami.
Udzieliły Hannie dwóch zasadniczych rad, które ja wchłonęłam do serca i umysłu:

?(?) nie bądź wobec siebie taka krytyczna. Znajdź coś swojego, może niekoniecznie pracę, chociaż nadal uważam, że kobieta powinna mieć nawet kilka marnych, ale własnoręcznie zarobionych groszy na własne wydatki - (?) - Może zamiast pracy znajdź sobie jakąś pasję? Coś, co lubisz robić? (?) Ważne, żebyś miała coś tylko dla siebie.?

oraz

?Moja babcia zawsze powtarzała: ?Facetowi się pokazuje pół duby, nigdy całą?. Musisz mieć kawałek siebie, jakiś mały sekret, coś, o czym będziesz tylko wiedzieć. Zatraciłaś zdrowe proporcje, zrezygnowałaś z siebie na rzecz mężczyzny, a to się nigdy dobrze nie kończy.?

?Wszystkie pory uczuć. Jesień? na mnie zrobiły ogromne wrażenie, autorka podeszła do pisania bardzo dojrzale, mówi o trudnych sprawach, a jednocześnie podczas jej czytania człowiek doznaje uczucia ciepła rozchodzącego się po ciele. To ciepło wypływa z mądrości zawartych między wierszami. Osobiście przyznam się Wam, że za sprawą Hani i jej problemów, podczas lektury czułam się tak jakby Magdalena Majcher pisała właśnie o mnie. Z tą różnica, że ja zaczęłam walczyć ze swoim udomowieniem już jakiś czas temu. A główna bohaterka dopiero wkracza na tą trudną i wyboistą drogę. Niemniej jednak, od teraz obie kroczymy tym samym szlakiem ku szczęściu i samozadowoleniu.

?Wszystkie pory uczuć. Jesień? Magdaleny Majcher to studium ludzkiej psychiki, dojrzewania emocjonalnego oraz radzenia sobie z życiem i w życiu. Kreacje postaci są bardzo ciekawe, dokładne i realistyczne. Mnóstwo ciepła, mnogość emocji i uczuć, przewrotność losu, pragnienia oraz żale ? przeplatają się w niej, z taką samą prędkością jak w codziennym naszym życiu, dlatego sądzę, ze wiele z Was odnajdzie w tej lekturze cząstkę siebie.
Ja swoje atomy jesiennych uczuć odkryłam w tej powieści. Wiem, że kwestia udomowienia kobiety jest obecnie coraz częstszym zjawiskiem, nie każdy jednak się do tego przyznaje, nie każdy jeszcze o tym wie.
W powieści zawarta jest też bardzo obszernie tematyka radzenia sobie żałobą, po najbliższej osobie.
Myślę, że żałoba Andrzeja ? który nie dał odejść swojej pierwszej żonie ? to trochę taka metafora i można ją podciągnąć równie dobrze pod życie w trójkącie z byłą żoną ? po rozwodzie. Bardzo często jest to niemała bolączka obecnych żon. Ponieważ żyją one w takim właśnie zaklętym trójkącie ? w którym była żona ? zmarła czy też żywa ? nie daje o sobie zapomnieć i włazi ze swoimi buciorami w naszą teraźniejszość.

?Wszystkie pory uczuć. Jesień? Magdaleny Majcher otuliły mnie nadzieją. Sprawiły, że utwierdziłam się w swoich postanowieniach i planach. Zbieram kasztany, liście i celebruję tą moją jesień jako pożegnanie z udomowieniem. Otwieranie drzwi do nowego świata doznań i uczuć...

I właśnie z takim jesiennym akcentem zapraszam Was i gorąco zachęcam do sięgnięcia po pierwszą cześć cyklu o uczuciach, gdyż: ?Życie jednak nadal jest tylko życiem, i pewne watki urywają się gdzieś w połowie.? Po tej części ? ja zdecydowanie chcę kroczyć ścieżką ?Wszystkich pór uczuć?.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Anna Rydzewska

  • 8-12-2017
  • 09:45

Jesień zdaje się być porą roku, która niewiele dobrego wnosi do naszego życia. Funduje nam pogorszone samopoczucie, zmęczenie i jest dla wielu okresem, który po prostu trzeba jakoś przetrwać. Zupełnie odwrotnie jest w przypadku Hani.
To nie tylko jej ukochana pora roku, ale również przedział czasowy, który całkowicie odmieni jej dotychczasowy, monotonny los.

Zdaje się, że kobieta ma wszystko, o czym można zamarzyć. Mimo dramatycznego dzieciństwa, spędzonego w domu dziecka, pozostała osobą ciepłą, kulturalną, nie posiada żadnych nałogów, nie wpada w kłopoty z prawem.

Wyszła za wspaniałego mężczyznę, urodziła mu piękną i mądrą córkę. Nie musi pracować, gdyż pensja małżonka jest wystarczająca, tak więc cały wolny czas może poświęcić rodzinie i obowiązkom domowym. Wspaniałe jest to, iż ciągle utrzymuje kontakt ze swoją przyjaciółką z dzieciństwa, są dla siebie nieocenionym wsparciem. Zdaje się, że tak wygląda bajka.

Niestety za zamkniętymi drzwiami ich domu rozgrywa się prawdziwy dramat, w ich życie wdarła się ta trzecia, a tak naprawdę była tam od zawsze. Mowa o pierwszej żonie Andrzeja, która zmarła zaraz po ślubie. Mężczyzna stale ją idealizuje i porównuje do niej obecną towarzyszkę. Wygląda na to, iż Hania nigdy nie będzie dla niego wystarczająco dobra.

"Jej duch powracał do domu co jakiś czas. Zawsze w rocznicę śmierci, dodatkowo w takich chwilach, jak ta, kiedy Hania z czymś sobie nie radziła, czegoś nie wiedziała, popełniła błąd. Kasia nigdy by tego błędu nie popełniła. Oczywiście, że nie, przecież od ponad dwudziestu lat była martwa! A tylko martwi (i głupi, podobno) się nie mylą. Hania była o tym święcie przekonana. Nie, nie o tym, że Kasia nie popełniłaby tego błędu, ale o tym, dlaczego by tego nie zrobiła. Bo nie żyła. Tymczasem Andrzej święcie wierzył w to, że przyczyna stanu rzeczy leżała zgoła gdzie indziej. W jego wyobrażeniach pierwsza żona była ideałem, a druga - tylko substytutem, któremu do ideału, niestety, nadal było wciąż bardzo daleko, chociaż on sam mocno się starał, aby ukształtować Hanię na podobieństwo Kasi."

Początkowo kobieta uważała ciągłe wspominanie Katarzyny jako normalne radzenie sobie z żałobą, ale w końcu dotarło do niej, że nie tak powinno funkcjonować małżeństwo. Tylko czy jest w stanie sprzeciwić się zachowaniu Andrzeja?

Przez to wszystko, co przeszła w młodości, jest osobą wycofaną, o bardzo niskim poczuciu wartości. Biernie akceptuje to, co ją spotyka. Uważa wręcz za cud fakt, iż taki facet w ogóle zwrócił na nią uwagę i obawia się, że nawet najmniejszy bunt może być powodem rozstania. Za każdym razem, gdy mąż sugeruje, że Kasia zrobiłaby coś o wiele lepiej, jej samoocena upada jeszcze niżej, a w sercu odgrywa się prawdziwy dramat.

Czy da się żyć ciągle w cieniu zmarłej żony?

Nagle ich spokojna, grzeczna córka zaczyna wagarować. Hania pragnie za wszelką cenę zrozumieć, jaka jest tego przyczyna. To, co odkryje, okaże się o wiele bardziej przerażające, niż mogłaby się spodziewać. Sprawa jest wstydliwa, więc kobieta postanawia samodzielnie ją rozwiązać i udowodnić sobie i innym, że jest dobrą matką, która umie zawalczyć o dobro córki i nie cofnie się przed niczym, by jej bronić.
Myślę, że ukrywanie problemu przed mężem, ma być również lekką formą buntu, kolejną jest zaprzyjaźnienie się z sympatyczną sąsiadką, której małżonek nie toleruje.

Niespodziewana znajomość wniesie naprawdę wiele do jej życia. Nie tylko pozwoli uporać się z przeszłością, ale także ułatwi znalezienie własnego sposobu na oderwanie się od szarej rzeczywistości. Pochłaniając kolejne rozdziały, jesteśmy naocznymi świadkami niesamowitej przemiany naszej bohaterki. Nie sposób się z nią nie utożsamiać, zwłaszcza ze względu na pasję, która w końcu pomoże dziewczynie realizować się. Pokochałam Hanię od pierwszych stron i kibicowałam jej całym sercem.

Powieść Magdaleny Majcher ma w sobie coś niesamowitego. Niby opowiada o zwykłych ludziach i ich codziennym życiu, ale w pewien nadzwyczajny, nieszablonowy sposób. Język, jakim operuje autorka jest piękny i bardzo plastyczny, znakomicie oddaje emocje towarzyszące bohaterom. Porusza wiele trudnych tematów, takich jak przykre dzieciństwo, porzucenie, przemoc internetowa, alkoholizm. Równoważy je jednak dobrymi kwestiami, czyli przyjaźnią, miłością, pasją, wspieraniem, dzięki czemu tworzy spójną, harmonijną całość. Jest taka jak życie, nieprzewidywalna, przesycona goryczą, ale również pełna pięknych i słodkich chwil.

Porusza czytelnicze serce głównie dlatego, iż jest niezwykle prawdziwa. Tak wiele kobiet całkowicie poświęca się rodzinie, obowiązkom domowym, zapominając w ten sposób o sobie. Tak postępując, człowiek nigdy nie będzie w pełni szczęśliwy. Czasem potrzeba trochę egoizmu. Każdy powinien znaleźć odrobinę czasu na to, co kocha robić, mieć coś swojego, dającego spełnienie i wytchnienie.

Ta przepiękna opowieść uświadamia również, jak ważna jest w związku rozmowa. Niedomówienia i domysły mogą wiele zepsuć. Życie przemija, nie odkładajmy niczego na później, ale i nie żyjmy przeszłością. Mimo połączenia tych wszystkich trudnych spraw, historia jest niezwykle ciepła, a czytanie jej to nieopisany relaks. Wszystko to za sprawą czarującego stylu autorki oraz serdeczności, jaka bije od głównej bohaterki.

Akcja książki jest bardzo wartka, więc chłoniemy ją błyskawicznie, nawet nie zauważyłam kiedy dotarłam do końca. Poruszyła mnie i zachwyciła, a także wywołała wiele głębokich przemyśleń.
Myślę, że przemiana Hani może stać się inspiracją dla wielu kobiet. To powieść, która trafia wprost do naszego serca i uzmysławia, że nigdy nie jest za późno na zmiany. Delikatnie głaszcze naszą duszę napominając, iż ważne jest to, co trwa tu i teraz, przeszłości należy pozwolić odejść.

Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością Magdaleny Majcher, ale jestem oczarowana i z pewnością sięgnę po pozostałe pozycje. ?Wszystkie pory uczuć. Jesień.? to pierwsza część cyklu, tak więc już niecierpliwie wyczekuję następnego tomu, a was serdecznie zachęcam do lektury. To idealna historia na chłodny, jesienny wieczór. Zapewniam, iż jej niesamowity klimat porwie was już od pierwszych stron!

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Klaudia Nadolna

  • 29-10-2017
  • 09:30

Recenzja pochodzi ze strony www.zksiazkadolozka.blogspot.com


Uwielbiam książki, w których przyroda jest tak pięknie i magicznie opisana, że aż sama zaczynam kochać znienawidzoną przeze mnie porę roku.

Jesień to czas zadumy nad ulotnością życia; czas tęsknoty za latem, za ciepłymi i długimi dniami, za wakacyjną miłości. To okres spadających, kolorowych liście, ale także pory deszczowej, zwiastującej nadchodzące mrozy. W te niezwykle melancholijne wieczory powinno się zakopać w kocu z sympatyczną, otulającą ciepłem książką. I takim idealnym typem jest najnowsza książka Magdaleny Majcher.

?Pamięć to nieoceniony dar, dzięki któremu człowiek jest w stanie przeżyć najpiękniejsze chwile raz jeszcze, przenieść się w czasie i miejscu, rozpoznać człowieka, którego kocha. Bez pamięci bylibyśmy tylko sumą mechanicznych, pozbawionych głębi uczuciowej czynności i odruchów.?

?Wszystkie pory uczuć. Jesień? to opowieść o trudzie dnia codziennego. O poszukiwaniu siebie, o budowaniu relacji na stracie i o walce. Walce o lepsze życie, o swoich bliskich, o samą siebie. Hania to taka szara myszka, z którą może identyfikować się wiele kobiet. Na piedestale stawia dom i rodzinę, której zobowiązała się sprzątać, gotować i służyć. Nie zwracając uwagi na samą siebie, podporządkowuje się ułożonemu grafikowi. Każdy jej dzień wygląda niemal identycznie, do czasu aż zapragnie coś w nim przestawić, zmienić jego bieg, wyrwać się schematom. Zaczyna mieć własne zdanie, nabiera pewności siebie i postanawia zawalczyć o odbudowanie relacji we własnym małżeństwie. Jednocześnie walczy o córkę i o przyjaciółkę, nawiązuje nowe znajomości i stara się wyzbyć tego poczucia bycia gorszym od innych. Wychowana w domu dziecka, nigdy nie zaznawszy prawdziwej matczynej miłości, początkowo boi się swojego rodzicielstwa. Za wszelką cenę chce być dobrą matką, ale jej serce wciąż zatruwa strach przed każdym kolejnym krokiem czy decyzją. Ciągłe porównania męża do byłej, tragicznie zmarłej żony tylko podsycają jej niepewność.

To co najbardziej podobało mi się w powieści ? to takie powolne leczenie duszy. Ukazanie, że można stworzyć ciepły i kochający dom na bazie samych wyobrażeń i marzeń.

Książka toczy się własnym rytmem, brak jej dynamizmu, ale to właśnie dlatego jest idealna na jesienne słoty. Akcja toczy się płynnie, ale spokojnie, bez większego szału. Treść zawiera wiele mądrych, życiowych rad, które każdy czytelnik może wcielić we własne życie. Magdalena Majcher porusza wiele ważnych i współczesnych problemów, między innymi zachwiane poczucie własnej wartości, hejt, trudne rodzicielstwo czy bycie tzw. kurą domową. Mówi tutaj również o miłości, ale nie takiej wyidealizowanej, okraszonej słodkimi, romantycznymi uniesieniami, ale codziennej, smutnej, niekiedy rozczarowującej.

Pióro autorki zachwyca z każdą kolejną powieścią, bowiem ma ona talent do budowania sympatycznych, budzących współczucie bohaterów, z którymi możemy się utożsamiać na wiele sposobów. Zawsze są oni tacy ludzcy, myślący i wrażliwi. W dodatku nękani przez osobiste rozterki. Magdalena zawsze stara się pokazać ich drogę ku lepszemu, ku poprawie sytuacji. Sili się na ich analizy psychologiczne.

Niestety bywały momenty, kiedy Hania, główna bohaterka, irytowała mnie swoją nieśmiałością i mizernością, co niekiedy podchodziła pod nijakość. Wiem, że zamysłem było stworzenie postaci tragicznej, biernej i niepewnej, ale zdarzały się sytuacje, kiedy było to przerysowane, przesadzone. Również dialogi zdarzały się świecić swoją sztucznością, ale takie odczucia miałam bardzo rzadko, ponieważ uparcie wierzę, że osoby starsze mają w sobie takie doświadczenie, pozwalające im na dawanie rozsądnych, twórczych rad. Kiedy Pani Renata mówiła, ja ?słuchałam" z podziwem i pełnym skupieniem. Dałabym wiele, by móc posłuchać jej kojącego, ciepłego głosu w rzeczywistości, by mieć obok siebie tak cudowną i pozytywną osobę.

Powieść jest dobra, choć ?Stan nie! błogosławiony? podobał mi się bardziej. Lubię, gdy bohaterki są silne i wiedzą o co chcą walczyć. Mimo to polecam najnowszą książkę Magdy, bo jest naturalna, realistyczna, a przede wszystkim niosąca nadzieję.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Izabela

  • 2-10-2017
  • 11:13

Hania Szydłowska to niepewna siebie 39-letnia kobieta wychowana w domu dziecka, do której los się uśmiechnął i wyszła za mąż za atrakcyjnego i zamożnego wdowca. Jednak po latach zaczyna jej czegoś w małżeństwie brakować. Nie chce być już tylko panią domu. Hania czuje się w małżeństwie niekochana. Poza tym mąż idealizuje zmarłą żonę. Na kilka dni przed ślubem usłyszała od narzeczonego słowa, które już wtedy powinny dać jej do myślenia. Czy zmarła żona w końcu ustąpi miejsca w sercu jej męża? I czy można rywalizować ze zmarłą osobą?

"Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę z tego, iż nie zajmiesz miejsca Kasi - zaczął bardzo ostrożnie. - Ty i ona to dwie zupełnie odrębne historie. Całkiem inne bajki. Kocham cie, ale w sercu nadal noszę Kasię. Nie obawiaj się jednak niczego, pomieścicie się tam obie."

Małżeństwo ma również problem z dorastającą córką, która zaczyna wagarować i oszukiwać rodziców. Bolesna przeszłość sprawi, że kobieta na nowo będzie musiała stawić jej czoło. Problemy się nawarstwiają, lecz niebawem w życiu Hani coś się zmieni. Czy kobieta znajdzie w sobie wystarczająco odwagi, by zawalczyć o siebie i córkę? Czy jej małżeństwo przetrwa kryzys? Bohaterom przyjdzie zmierzyć się z trudnymi wyborami. Czy pokonają przeciwności losu i odnajdą szczęście?

Czy można zrozumieć kogoś, kto tak kochał drugą osobę, że nie potrafi zamknąć tego etapu swojego życia i otworzyć drzwi do serca na oścież, a nie tylko je uchyla? Uważam że mąż Hani powinien był zrobić w swoim sercu porządek, aby móc zapewnić jej tam sto procent swojego uczucia, zainteresowania i uwagi. Idealizując zmarłą żonę, wynosząc ją na piedestał, nieustannie porównując ją z obecną żoną, sprawia że Hania w pewnym sensie czuje się jak substytut.

Poruszanych tematów jest sporo, są różnorodne, ciekawie ze sobą zestawione. Na pierwszy rzut oka można odnieść wrażenie, że nie będą ze sobą współgrać, ale autorka umiejętnie je przedstawiła i wszystko zagrało idealnie. Poszczególne wątki są aktualne i ważne. Pisarka poświęciła wiele miejsca problematyce miłości i towarzyszącym jej uczuciom. Miłość to nie tylko te dobre chwile. Życie, codzienność i wydarzenia z przeszłości pokazują, że zderzamy się z rozczarowaniem, poświęceniem dla rodziny czy brakiem z ich strony zrozumienia. Nie pominęła także tematu dzieci wychowujących się w domu dziecka, które powielają błędy swoich rodziców. Widzimy jaki wpływ na późniejsze życie ma dorastanie bez biologicznych rodziców. Zaskoczona zostałam tym, w jaki sposób przedstawiono opiekunów pracujących w tymże domu. Równie istotny okazał się wątek hejtu w sieci, z którym pewnie wielu z nas choć raz miało okazję się zetknąć. To wszystko czyni lekturę niezwykle interesującą, absorbującą i dającą do myślenia.

Bohaterki, jakie można spotkać na kartach niniejszej książki to kobiety takie jak my lub nasze znajome. Z łatwością można się z nimi utożsamić i je zrozumieć. Tak jak i one borykamy się z problemami, zostajemy postawione przed wieloma dylematami, źle podjętymi decyzjami i wyborami. Najbardziej podobało mi się to, jak na moich oczach główna bohaterka przechodzą przemianę, jak stopniowo dojrzewa do zmian, jak zaczyna walczyć o siebie, jak wielka drzemie w niej siła i determinacja. Brak wiary w siebie, niepewność i wycofanie utrudnia kobiecie normalne funkcjonowanie w rodzinie. Nie potrafi uwierzyć w siebie i w swoje możliwości. Często miewa myśli, że jest beznadziejną żoną i jeszcze gorszą matką. Bardzo chciałam, aby w końcu zawalczyła o siebie i swoje szczęście. Ciekawą postacią, bez której nie wyobrażam sobie tej powieści okazała się sąsiadka Hani - ekscentryczna wróżka Renata. Wbrew pozorom to kobieta pełna życiowej mądrości. Poza tym za jej sprawą kilka razy gości na naszych ustach uśmiech. Osobiście chętnie napiłabym się z nią jednej z jej pysznych herbatek.

Niekiedy pewne rzeczy w tej książce zostały potraktowane w sposób dosadny, ale jakże prawdziwy i trafiający w sedno. Przykładem może tu być nasze oddanie mężczyźnie. Często zapominamy o sobie, naszych potrzebach, pragnieniach. Uważam że rzeczywiście powinniśmy mieć jakieś małe sekrety. Czasem potrzeba odrobinę zdrowego egoizmu. W przeciwnym razie, prędzej czy później taka kobieta znudzi się facetowi i my same przestaniemy doceniać uroki życia.

"Moja babcia zawsze powtarzała: "Facetowi się pokazuje pół dupy, nigdy całą." Musisz mieć kawałek siebie, jakiś mały sekret, coś, o czym będziesz tylko ty wiedzieć. Zatraciłaś zdrowe proporcje, zrezygnowałaś z siebie na rzecz mężczyzny, a to się nigdy dobrze nie kończy."

To już czwarta powieść Magdaleny Majcher i widać jak z każdą kolejną książką autorka doskonali swój warsztat pisarski, który staje się coraz dojrzalszy. Autorka zadbała o każdy szczegół i aspekt fabuły. Tu nic nie jest przypadkowe, wszystko jest przemyślane i dopracowane. Przełożyło się na to, że opowieść wydaje się jakby wyrwana z naszej codzienności, z naszego życia. Świat bohaterów jest bardzo rzeczywisty i bliski. To największy atut powieści.

Z każdej historii, jakie przedstawia w swoich książkach autorka można wynieść ważną dla siebie lekcję. Nie inaczej jest w przypadku niniejszej powieści. Lektura skłania do wielu refleksji, pokazuje że nikt za nas nie przeżyje życia. To my same musimy wziąć ster w swoje ręce i zawalczyć o lepsze jutro. Przypomina również, aby nikogo nie oceniać po pozorach. Sporo myślałam także o tym, że nie znając swojej matki lub już jej nie mając, tak bardzo pragniemy ją mieć, a gdy ją mamy, często nie potrafimy tego faktu docenić.

Po raz kolejny autorka urzekła mnie nietuzinkową fabułą, trudnymi ważnymi życiowymi tematami, które podała w przystępnej formie, ciekawymi bohaterami i stylem, który sprawił, że czytałam z wielką przyjemnością. Podkreślony mocną kreską finał idealnie dopełnia całości. Był jeden aspekt, który przez całą książkę nie dawał mi spokoju. Chciałam wiedzieć co myśli na temat poprzedniej, jak i obecnej żony Andrzej. Pod koniec doczekałam się i w pełni zostałam usatysfakcjonowana.

Narzuciłam koc na nogi jak Hania, tylko kominka nie mam. Ale nie szkodzi, w pełni poczułam ten klimat, jaki chciała przekazać mi Magdalena Majcher. Z Hanią wiele mnie łączy - uwielbiam jesień, książki a moje kieszenie skrywają pełno kasztanów. Jestem pewna, że wiele czytelniczek również odnajdzie z nią wspólny język. "Wszystkie pory uczuć. Jesień" to powieść o życiu w cieniu drugiej kobiety, o braku wiary w siebie, rodzicielstwie, miłości i przyjaźni. Ta powieść otula jak ciepły wełniany koc w chłodny jesienny wieczór. Gorąco polecam!

Czy recenzja była pomocna?