Troje / Sarah Lotz 29,94 zł | Książka w Gandalf.com.pl
Kategorie
  • image
przeczytaj fragment

Troje (miękka)

książka

  • Wydawnictwo Akurat
  • Oprawa miękka
  • Ilość stron 480
  • GRATIS! Do każdego zamówienia zakładka mola książkowego!
  • Dostępność niedostępny

Troje - opis produktu:

Cztery katastrofy.

Troje ocalonych.

Przesłanie, które zmieni losy świata.

Czarny czwartek. Dzień, którego nie sposób zapomnieć. Dzień, w którym niemal równocześnie w czterech miejscach na świecie dochodzi do katastrof wielkich samolotów pasażerskich. Giną setki ludzi, przeżywa tylko czworo. Jedną z nich jest Pamela May Donald. Leżąc w pogorzelisku, wśród poskręcanych fragmentów kadłuba i zmasakrowanych szczątków współpasażerów, nagrywa na komórkę wiadomość, która wstrząśnie światem. Wkrótce potem umiera.

Zostaje ich tylko troje.

To dzieci, jakimś cudem prawie niedraśnięte, co nie znaczy, że niezmienione. Wokół nich i z nimi zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Nie uchodzi to uwagi religijnych fanatyków na całym świecie. Pojawiają się domysły, podejrzenia i teorie. Niektóre intrygujące, inne fantastyczne, jeszcze inne groźne. Wreszcie komuś przychodzi do głowy myśl, że musi być jeszcze jeden ocalony. Jeszcze jedno cudowne dziecko. Rozpoczynają się poszukiwania, a raczej polowanie.

I wtedy świat zmienia się do końca

inne wydania :

produkt cyfrowy
  • -15%

E-book

Troje - mobi, epub

Sarah Lotz

26,76 zł 31.49
S
Szczegóły
  • Dział: Książki
  • Wydawnictwo: Akurat
  • Oprawa: miękka
  • Okładka: miękka
  • Wymiary: 228x150
  • Ilość stron: 480
  • ISBN: 978-83-7758-701-0
  • Wprowadzono: 21.05.2014

Książkowe bestsellery z tych samych kategorii

  • -45%
Dynastia Miziołków

Joanna Olech

16,41 zł 29.83
  • -42%
Marzycielka

Katarzyna Michalak

23,07 zł 39.77
  • -33%
Seksuolożki. Sekrety gabinetów

Marta Szarejko

26,69 zł 39.84
  • -35%
Pacjentka

Alex Michaelides
25,88 zł 39.82

  • -38%
Złota klatka

Camilla Lackberg

24,69 zł 39.82
  • -30%
Zjazd absolwentów

Guillaume Musso

27,09 zł 38.69

Sarah Lotz - przeczytaj też

  • -33%
Apartament

Sarah Lotz

24,72 zł 36.90
  • -25%
Dzień czwarty

Sarah Lotz

29,85 zł 39.81
  • RRecenzje
  • Książka
  • Troje
4.5/5 ( 8 ocen )
    5
    6
    4
    0
    3
    2
    2
    0
    1
    0
imię, nazwisko lub nick:
Twoja ocena:
Twoja recenzja:
Wprowadź tekst z obrazka:

W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.

Uwaga!!! Nie jesteś zalogowany. zaloguj się by zgłosić recenzję do konkursu i mieć szansę na wygraną w cotygodniowym plebiscycie!

brak oceny
  • 16-06-2014
  • 08:11

12 stycznia 2012 roku dochodzi do międzynarodowej tragedii. Nikt jeszcze nie zdaje sobie wówczas sprawy, że wydarzenia tego dnia staną się zaczątkiem chaosu, który powoli, acz skutecznie, zacznie ogarniać cały świat. Rozbijają się cztery samoloty, każdy w innej części świata. Giną setki niewinnych ludzi. Wbrew wszelkiej logice przeżywa troje dzieci - dwóch chłopców i dziewczynka. Z katastrof samolotowych wyszli praktycznie bez szwanku, przez co sporo ludzi zaczyna wierzyć, że wydarzył się prawdziwy cud. Wkrótce jednak opublikowane zostają ostatnie słowa niektórych z pasażerów, którzy zdążyli nagrać je tuż przed swoją śmiercią. Wśród nich jest wiadomość od Pameli May Donald, która wstrząsnęła całym światem.

"Są tutaj. Ja... (...) Chłopiec. Chłopiec obserwujcie chłopca obserwujcie martwych. Idą po mnie. Wszyscy niedługo odejdziemy. Wszyscy. (...) Pastorze Len niech pan ich ostrzeże że chłopiec że nie wolno go..."

Do głosu zaczynają dochodzić fanatycy religijni, którzy zaczynają przekonywać społeczeństwo, że Troje (jak nazwano ocalone dzieci) to tak naprawdę Czterej Jeźdźcy (o których wspomina Apokalipsa św Jana), którzy przybyli na ziemię, aby ostrzec ludzkość przed nieuchronnie zbliżającym się Dniem Ostatecznym. Tylko godni, mający w swym sercu Jezusa, dostąpią zaszczytu Wniebowzięcia, podczas gdy reszta dostanie się pod władanie Antychrysta. Wierzą, że również w katastrofie w Khayelitsha musiało przeżyć dziecko. Rozpoczynają się gorączkowe poszukiwania ostatniego z Czterech Jeźdźców. Tymczasem świat ogarnia prawdziwe szaleństwo...

Dzieła "Troje" Sarah Lotz w żadnym wypadku nie można nazwać typową powieścią. Jest to książka w książce. Stanowi bowiem zbiór wywiadów przeprowadzonych przez pisarkę Elspeth Martins z osobami mającymi bezpośredni (lub pośredni) związek z wydarzeniami z dnia 12 stycznia 2012 roku oraz zapisów z czatów, e-maili, a także transkrypcji zapisów z pokładowych rejestratorów rozmów w samolocie, które Elspeth opublikowała w swojej powieści pt "Czarny Czwartek. Od katastrofy do spisku. Analiza fenomenu Trojga". Muszę przyznać, że spodobała mi się taka forma, a całość czytało mi się bardzo dobrze. Sarah Lotz ma dobry styl, lekki i niewymuszony. Potrafi zaciekawić i przykuć uwagę Czytelnika. Wszystko ma tu ręce i nogi. Choć mamy do czynienia z relacjami pochodzącymi od przeróżnych osób, to nie ma w tym wszystkim żadnego chaosu. Wiadomo co, gdzie, jak i dlaczego. Wszystko zaś stanowi jedną spójną całość, za co należą się brawa dla autorki. Obawiałam się właśnie, że pogubię się w fabule; że jakieś elementy będą dla mnie niezrozumiałe, poplączą mi się osoby, ich świadectwa. Miałam już z czymś takim do czynienia przy okazji lektury powieści Maxa Brooksa "World War Z", przez którą z powyższych powodów nie udało mi się przebrnąć. Na całe szczęście dzieło Sarah Lotz okazało się zupełnym przeciwieństwem tego, co zaserwował mi Brooks.

Autorka w swej książce obnaża ludzką naturę. Pokazuje, co dzieje się z nami, naszą psychiką w obliczu nieznanego, czegoś, czego nie potrafimy w racjonalny sposób wyjaśnić. Tam, gdzie ma miejsce coś dziwnego, wychodzącego poza granice ludzkiego pojmowania, rodzą się podejrzenia, nieufność, najróżniejsze teorie i spiski. Do głosu dochodzi pierwotny strach i lęk. Jest to doskonała pożywka zarówno dla fanatyków religijnych, jak i wszelakiej maści mediów, które niczym hieny żerują na czyimś nieszczęściu i kosztem innych szukają taniej sensacji. Wszechobecna presja potrafi doprowadzić człowieka do ostateczności, czego najlepsze dowody można znaleźć na kartach powieści pani Lotz.

Brawa należą się Wydawnictwu Akurat za świetnie przeprowadzoną akcję promocyjną tej powieści. Wszędzie dookoła było głośno o nadchodzącej premierze, więc nie sposób było nie zauważyć tego tytułu. Pamiętam moment, w którym do mych rąk trafiła czarna, zagadkowa koperta formatu A4. W środku znalazłam pierwszy rozdział tej książki, po przeczytaniu którego już wiedziałam, że zdecydowanie muszę zapoznać się z resztą powieści. To było zaledwie kilka stron spiętych klipsem, a jednak taka ilość wystarczyła, aby szybciej zabiło mi serce i pojawiła się myśl "ja chcę więcej!!". Dlatego też jeżeli lubicie historie, w których nie brak napięcia i po przeczytaniu których nadal w Waszych głowach rodzi się milion pytań oraz refleksji, to powinniście sięgnąć po "Troje" Sarah Lotz. Ta książka wciąga niczym nurt silnej rzeki i nie wypuszcza, aż nie dobrniecie do końca. Zdecydowanie polecam.

Moja ocena: 5/6

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny
  • 2-10-2014
  • 18:18

Sarah Lotz jest autorką książek. Ma na swoim koncie także scenariusze filmowe. Często publikuje pod pseudonimami. W 2014 roku wydawnictwo Akurat wydało jej książkę ?Troje?.
W ciągu jednego dnia dochodzi do czterech katastrof lotniczych. Samoloty spadają na ziemię na czterech kontynentach. Giną setki ludzi, straty są ogromne. Jednak wydarza się także cud ? z trzech katastrof cało wychodzi trójka dzieci. To niesamowite, że udaje im się przeżyć. Jednak nie jest to całkiem normalne, co potwierdzają drobne ślady ? jak wiadomość Pameli Donald, która ostrzega przed chłopcem i widzi martwych ludzi, którzy po nią idą. Ludzie podejrzewają, że samoloty porwali terroryści albo obcy, że jeden z pilotów chciał popełnić samobójstwo dlatego skierował maszynę na ziemię, inni mówią o problemach technicznych. Nic nie jest pewne. Największym zainteresowaniem cieszą się jednak ocalałe dzieci ? to o nich świat mówi Troje. Pamela zostawiając swoją wiadomość, zwróciła się w niej do pastora ze swojej miejscowości. Mężczyzna ten zaczyna wierzyć, że kobieta była prorokiem, a jej informacja wskazuje mu drogę, którą ma dążyć. Pastor uważa, że dzieci są Jeźdźcami apokalipsy, brakuje tylko jednego. Teoria zaczyna przyciągać coraz więcej osób ? chcą nawrócić się przed nadejściem końca świata. Pastor w tym czasie zaczyna zastanawiać się, czy i z czwartej katastrofy nie ocalało dziecko... Nikt go jednak nie widział.
Książka napisana jest w ciekawy sposób ? znajdziemy w niej wywiady, rozmowy na czatach, wpisy na stronach internetowych, forach, maile. Bohaterami są bliscy, znajomi i rodzina ofiar, ale też osoby z otoczenia pastora, wojskowi... wszyscy ci, którzy mogli coś powiedzieć na temat tej sprawy. Dzięki ich relacjom odtworzono krok po kroku wydarzenia z Czarnego Czwartku.
Na początku wiele jest odniesień do terroryzmu i zamachów z 11 września. Potem sprawa nieco zmienia bieg, zaczyna się wątek religijny, natręctwo ze strony mediów, a także problemy rodzin, które żyją z ocalałymi dziećmi. Wszystko opisuje autorka książki, która umieszczono w tej pozycji. Pomysł jest ciekawy i bardzo dobrze wykonany, narratorka jest widoczna, a każdy rozdział poprzedzono kilkoma linijkami wyjaśnienia, kto się w nim pojawia i w jakich okolicznościach zebrano materiał.
Głównym wątkiem są ocalałe z katastrof dzieci. To wokół nich kręci się cała historia. Są różni, mają różne problemy, ale ciekawą świat i dlatego powstała książka na ich temat. Dokładnie przebadano temat i szczegółowo dobrano materiał, który miał go zilustrować. Narratorka wykonała kawał solidnej roboty, by stworzyć swoje dzieło.
Klimat książki jest utrzymany w sensacyjnym tonie. Niektóre teksty są poważne, inne nieco ironiczne, czasem też żartobliwe, gdy opowiada osoba, która myśli tylko o sobie. Całość pokazano w bardzo rzeczywisty i prawdopodobny sposób. Autorka, ta prawdziwa, trafiła idealnie, dając obraz tego, jak społeczeństwo reaguje w tego typu sytuacjach. Także temat jest dość uniwersalny ? katastrofy dzieją się wszędzie, chociaż nie w takich okolicznościach. Moim zdaniem całość jest przemyślana i dopracowana, bardzo dobrze napisana i wykończona.
Plusem jest forma, w jakiej książka została podana. Nie spotkałam się z czymś podobnym. Książka w książce, złożona z wywiadów i innych tekstów. Mnogość postaci może momentami zadziwić, ale wszystkie wnoszą coś ważnego do fabuły. Różnorodność tekstów jest zachwycająca.
Od strony technicznej muszę zwrócić uwagę na fakt, że świetnie dopasowano czcionki do konkretnych typów przekazu ? te internetowe miały inny krój pisma. Inną rzeczą, o której należy wspomnieć, a która rzuca się w oczy po wzięciu książki do ręki, są czarne brzegi kartek. Sprawia to niesamowite wrażenie, pasuje do okładki i nie psuje wnętrza.
Ogólnie książka bardzo mi się podobała. To dobra lektura, która trzyma w napięciu. Napisana w świetny sposób i podana w ładnej formie. Pomysł ? genialny, tak jak wykonanie. Historia wciąga, zaskakuje i nie pozwala się oderwać.
Polecam fanom powieści sensacyjnych, po części kryminałów, teorii spiskowych i zagadek. Dobrze napisana, dopracowana i interesująca lektura, która wciągnie was w świat wielkiej tragedii i cudu jednocześnie.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny
  • 9-09-2014
  • 23:22

Fabuła książki Troje opiera się na Czarnym Czwartku, kiedy to miały miejsce aż cztery katastrofy lotnicze na czterech kontynentach. Z katastrof ocalały początkowo cztery osoby, jednak Pamela May Donald po krótkim czasie umiera. Zdążyła nagrać krótki, znamienny w skutki, filmik. Tylko dzieci przeżyły wypadki samolotów prawie bez szwanku. One oraz ich rodziny nie mogły odciąć się od mediów, ich przeżycie nazywano bowiem cudem. Cudem do tego stopnia, że obawiano się najgorszego, a mianowicie APOKALIPSY.

Sarah Lotz w swojej książce umieściła wiele wątków, w których momentami ciężko się odnaleźć. Jedne fragmenty wywoływały więcej emocji, a drugie mniej i nieco nużyły. Są tutaj między innymi rozmowy radiowe, wywiady telewizyjne czy fragmenty rozmów na czacie znajomych z Japonii. Powieść podzielona została na dziesięć części takich jak: Katastrofa, Spisek, Ocaleni czy Ostateczna rozgrywka, w których obserwujemy poszczególne, coraz bardziej dramatyczne i poruszające wydarzenia związane z trojgiem ocalałych dzieci. Akcja toczy się na czterech kontynentach i praktycznie każdy rozdział ma miejsce w innym zakątku świata, przez co książka jest trochę niejednostajna i ciężko było zapanować nad wszystkimi wydarzeniami. Jednak autorka każdy poszczególny wątek opisuje, dzięki czemu czytelnik doskonale wie kogo i czego dany fragment dotyczy. Sarah Lotz stworzyła mnóstwo postaci, których ciężko jest zapamiętać, także można się nieraz pogubić kto kim jest. Sama książka ma formę reportażu, posiada wiele relacji z miejsca wypadku lub akcji mających miejsce po katastrofie, wątków pobocznych oraz barwnych bohaterów.

Momentami ma się wrażenie, że to co się właśnie czyta, to prawda i jest to naprawdę przerażająca wizja.

Przed sięgnięciem po Troje miałam duże obawy, że jest to przereklamowana, zbyt głośno promowana powieść. Na szczęście okazało się, że moje obawy były nad wyraz, gdyż lektura naprawdę mnie wciągnęła, a fabuła zaintrygowała. Nie można autorce odmówić dobrego stylu i sposobu przekazywania tak ciężkich chwilami treści.

Nie mogę powiedzieć, że jestem zachwycona czy pod wrażeniem powyższej książki. Jest ona dobra, wciągająca i bardzo ciekawie napisana. Jednak nie umiem ustosunkować się do niej jakoś konkretnie, bo ma ona mocniejsze jak i słabsze momenty. Myślę jednak, że wielu osobom przypadnie Troje do gustu i będą zachwyceni historią zawartą na kartach tej czarnej księgi.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny
  • 29-06-2014
  • 14:48

Przed Tobą kilka godzin lotu. Siadasz wygodnie na zarezerwowanym wcześniej miejscu. Samolot zaczyna opuszczać płytę lotniska. Po chwilowych turbulencjach sytuacja się uspokaja. Myślisz, że najgorsze już za Tobą. Wtedy właśnie podróż zamienia się w koszmar. Słyszysz tylko trzaski i widzisz snop jasnego światła. Po paru minutach jesteś jedną z ofiar katastrofy lotniczej. Cudem przetrwałeś/łaś. Okazuje się jednak, że pozostało Ci kilka minut życia. Co zrobisz? Czy będziesz w spokoju czekał/a na śmierć, czy też pójdziesz w ślady Pam May Donald, bohaterki książki pt.: "Troje" i zdecydujesz się pozostawić po sobie "świadectwo"? Decyzja należy do Ciebie!

Katastrofy lotnicze są we współczesnym świecie na porządku dziennym. Mimo tego, każda kolejna niesie ze sobą prawdziwe ludzkie dramaty. W powieści autorstwa Sarah Lotz w ciągu jednego dnia mają miejsce aż cztery takie wypadki. W różnych miejscach, z różnych powodów i z różną załogą na pokładzie. Jest jednak coś, co łączy te tragiczne zdarzenia. Wiadomo na pewno, że z trzech samolotów ocalało troje dzieci. Czy znajdzie się także czwarty malec? I właściwie dlaczego uratowały się jedynie dzieci? Odpowiedź na to pytanie jest najlepiej strzeżoną tajemnicą tej wstrząsającej książki.

Czarna koperta, książka w takim samym kolorze i wyjątkowo ponure historie opowiedziane na niemal pięciuset stronach to zdecydowanie najlepsze sposoby na promocję książki. Podczas lektury wprost nie sposób oderwać się od kolejnych rozdziałów przepełnionych interesującymi faktami z życia jej bohaterów. Sarah Lotz zadbała też o to, by nie opuszczały nas emocje. Właśnie dlatego trudno nam opanować radość po cudownym ocaleniu dzieci, czy smutek, który ogarnia nas podczas czytania ostatnich kart tej książki. Jeszcze trudniej uwierzyć nam w to, że "Troje" to jedynie literacka fikcja.

Stworzenie książki z fikcyjnych fragmentów wywiadów, relacji, artykułów prasowych i nagrań to dla pisarza nie lada wyzwanie. Sarah Lotz podjęła się tego trudu i wykonała prawdziwie mrówczą pracę, dzięki której wszystkie opowiedziane przez nią historie układają się w złożoną z dziesiątek elementów całość, a my ani na chwilę nie tracimy orientacji w tej wyjątkowo zawiłej fabule.

Choć nie jestem specjalistką od wypadków lotniczych i niewiele wiem o przyczynach katastrof tych środków transportu, to z przyjemnością sięgam po książki, które potrafią mnie w jakiś sposób zaskoczyć. "Troje" zdecydowanie do takich należy. Lektura tej pozycji utwierdza w przekonaniu, że okładka książki i jej treść mogą znakomicie ze sobą korespondować nie tracąc przy tym walorów estetycznych. Jeśli zatem Sarah Lotz ma w swoim literackim dorobku więcej tak piekielnie interesujących książek, to z przyjemnością dodam tę autorkę do grona moich ulubionych twórców i zapełnię swoją domową biblioteczkę wychodzącymi spod jej pióra książkami.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny
  • 16-06-2014
  • 11:53

Jeśli ktoś twierdzi, że książka nie może przyciągać czytelnika to jest największym głupcem na świecie!
?No dalej, dalej, dalej?, tak zaczyna się pełna napięcia powieść sensacyjna, czy jak kto woli thriller. Te powtarzające się słowa ścigają czytelnika przez całą książkę. Dalej, dalej, dalej ku niesamowitości zdarzeń, ku rozległej aurze emocji, ku zdumiewającym zdziwieniu...
CZARNY CZWARTEK, 12 stycznia 2012 roku, pochłonął tysiące osób w katastrofach 4 samolotów, to dzień który każdy powinien go pamiętać. Dlaczego zatem ja nie pamiętam tego zdarzenia? Może to wina kapryśnego czasami umysłu, który mógł przecież wyprzeć to zdarzenie ze swojej świadomości? Otóż nie, nic z tych rzeczy, rozwiązanie jest tylko jedno - te katastrofy w świecie NIGDY nie miały miejsca !! Nie ma ich w żadnych wycinkach z gazet, nawet nasz znajomy wujek Google nie wypluje nic na temat Czarnego Czwartku.
Jednak niesamowite w tym jest to, że ta powieść może zwieść każdego, nawet najbardziej zaawansowanego odbiorcę, czytelnika który zjadł zęby na literaturze zagranicznej jak i krajowej i to różnego gatunku. Nieświadomie trafia w machinę czasu, pożarty przez przeszłość...
Jakim cudem data katastrofy wydała mi się tak prawdopodobna? Jakim cudem tym nieszczęściom przypisałam zupełny realizm? Być może dlatego, iż kierowałam się niczym nie zmąconymi własnymi odczuciami, bez podszeptów osób postronnych, bez podglądu opinii innych recenzentów lub notek w internecie. Byłam sam na sam z autorką ?
Własne odczucia, dzięki którym rozróżniamy dobro i zło miały pomóc mi odszukać swój pogląd na całość powieści... Dlatego nie mam żalu do autorki, ( z drugiej strony, dziękuję jej za to!) iż ?Troje? oparta jest na fikcyjnych wydarzeniach, bo oceniam całość jako wspaniałe dzieło wybitnej osoby, posiadającej głębokie poczucie wrażliwej duszy. To książka, która od pierwszych słów ?No dalej, dalej, dalej? zapowiada nadchodzącą kulminację wrażeń, których nie sposób ot tak zaplanować. W powieści pojawić się musi iskra, bodziec tak potężnego kalibru, aby pozbawił nas realnej świadomości, bo tylko zatopieni po uszy we ?Troje? odnajdziemy całość bogatego kunsztu, którym syci nasze oczy Sara Lotz.
Co sprawia, że ?Troje? tak bardzo wnika do naszego umysłu i intryguje od samego początku? Być może za sprawą katastrof i interesującego sposobu przedstawienia panującej na świecie atmosfery czujemy tajemniczość co sprawia, że z wielką uwagą śledzimy każde słowo i dosłownie ?dychamy? z napięcia przed nieznanym. Nie można bez słowa przejść obok wyrazistego zobrazowania miejsca tragedii, których jest niezliczenie wiele.

?Niespełna godzinę później usłyszałem łoskot wirników śmigłowców przeczesujących teren. Wiedziałem, że nie będą mogły wylądować, więc zwiększyłem tempo marszu. Należało jak najprędzej dotrzeć do ocalałych ? jeśli tacy byli. Po dwóch godzinach poczułem dym. Tu i tam widziałem nadpalone drzewa, ale na szczęście ogień się nie rozprzestrzenił. Gałęzie żarzyły się tylko, płomienie stopniowo dogasały. Sam nie wiem dlaczego, skierowałem latarkę w górę i omiotłem snopem światła korony drzew. Wśród gałęzi dostrzegłem niewielki kształt i w pierwszej chwili pomyślałem, że to martwa, zwęglona małpa.
To nie była małpa.
I było ich znacznie więcej. Nad lasem krążyły śmigłowce., snopy światła z ich reflektorów wyławiały z ciemności niezliczone ciała zawieszone wśród gałęzi. Widziałem je bardzo dokładnie. Niektórzy nie mieli prawie żadnych obrażeń i wyglądali tak, jakby spali. Inni... Inni nie mieli tyle szczęścia. Wszyscy mieli na sobie tylko strzępy ubrań albo byli zupełnie nadzy.?

Jak się okazuje dramat powoli ukazuje swoje drugie oblicze. Po pierwsze, pojawia się w człowieku taka myśl, złudna nadzieja, która daje nam odrobinę wytchnienia.

?(...) ?Poinformujemy Państwa , jak tylko dowiemy się czegoś nowego.? Doskonale zdawałem sobie sprawę, że robią wszystko, by nie dawać nam złudnej nadziei, lecz mimo to mieliśmy nadzieję. Nic się na to nie poradzi. Zaczyna się od modlitw o to, żeby twoi bliscy spóźnili się na samolot, żeby się okazało, że pomyliłeś numer albo datę lotu, żeby to był tylko koszmarny, niedorzeczny sen.(...)?

Następnie, dociera do nas wielkie znaczenie słowa ?przyjaźń?.

?Owszem, miałem przyjaciół, lecz raczej nie z rodzaju tych u których można szukać wsparcia w razie nieszczęścia. Co prawda, później próbowali wleźć mi w życie z butami, byle tylko załapać się na swoje dziesięć minut sławy. Wiem, że to smutne, ale tak to już jest, że o tym, kto naprawdę jest twoim przyjacielem, możesz się przekonać dopiero wtedy, kiedy twoje życie legnie w gruzach.?

Ogrom świadomości tragedii jest tak przytłaczający, że pojawia się desperacka ochota przerwania ciągu dramatu toczącego się nie tylko w rzeczywistości, lecz bardzo często w samych głowach ludzi będących świadkami toczącego się boju z przerażeniem.

? Któryś z chłopaków ? zdaje się, że Johnny, ten fajny czarny koleś z Atlanty ? włączył latarkę i poświecił dookoła. Snop światła drżał, bo drżała mu ręka. Kilka metrów od nas zobaczyliśmy jakiś kształt. Ktoś klęczał, odwrócony do nas plecami. Chwilę potem odwrócił głowę i poznałem Jakea. Zapytałem go, co tu się dzieje, do ... nędzy. Był oszołomiony.
Widziałem ich ? powiedział, potrząsając głową. - Widziałem ich. Ludzi bez stóp.
Zabrałem go do namiotu, gdzie prawie natychmiast zasnął. Rano nie chciał mówić o tym, co się wydarzyło. Nie wspomniałem o tym Jakeyowi, ale powiedziałem Yojiemu, który wyjaśnił mi, że japońskie duchy nie mają stóp i że w Japonii godziną duchów -ushi-mitsu, nie ma mowy, żebym zapomniał to słowo ? nie jest północ, ale właśnie trzecia nad ranem.?

Świat szaleje z obawy przed nieznanym, pojawia się fanatyzm, teoria spisku, a co za tym idzie każdy chce wyjść z cienia ze swymi poglądami, wspiąć się na piedestał. Trwa walka o racje, nastaje chaos... Ludzie zaczynają tracić oparcie, mają mętlik w głowach...

?To jasne jak słońce. Czy przesłanie mogłoby być wyraźniejsze? Pan jest dobry, moi słuchacze. Nie będę ukrywał przed nami prawdy, a w Swej dobroci podsunął nam jeszcze jeden dowód na to, że to, co mówię, jest prawdą. Oto, co mówi Jan w Apokalipsie:

I ujrzałem: gdy Baranek otworzył pierwszą z siedmiu pieczęci, usłyszałem pierwsze z czterech Zwierząt mówiące jakby głosem gromu: Przyjdź! I ujrzałem: oto biały koń...

Biały koń, szanowni słuchacze. Zastanówmy się : jak wygląda godło Maiden Airlines, których maszyna rozbiła się na Florydzie? To biała gołębica. Biała.

A gdy otworzył pieczęć drugą, usłyszałem drugie Zwierzę mówiące: Przyjdź! I wyszedł inny koń barwy ognia...

Jakie są barwy linii Sun Air? Czerwone. Widzieliście to wszyscy, bracia i siostry. Wszyscy widzieliście to wielkie czerwone słońce. Czerwień to barwa komunizmu, barwa wojny. Barwa krwi.

A gdy otworzył pieczęć trzecią, usłyszałem trzecie Zwierzę mówiące: Przyjdź! I ujrzałem: a oto czarny koń.

To prawda, ze trzeci samolot, ten brytyjski, który spadł do oceanu, nosił pomarańczowe godło, ale powiedzcie mi, jakiego kolory były napisy na kadłubie? Czarne, drodzy słuchacze. Czarne.

A gdy otworzył pieczęć czwartą, usłyszałem głos czwartego Zwierzęcia mówiącego: Przyjdź! I ujrzałem: oto koń trupio blady, a imię siedzącego na nim Śmierć.

Wiemy, że w oryginale, który został spisany po grecku, maść wierzchowca Śmierci opisano jako khloros. To słowo tłumaczy się jako zieleń. Jakiej barwy było godło samolotu, który roztrzaskał się w Afryce? Tak, to prawda. Zielone....?

Autorka bardzo precyzyjnie opisała narastające w ludziach obawy, są tak rzeczywiste, namacalne jakby samemu uczestniczyło się w tym niewyobrażalnym świecie pełnym smolistego bólu. Ocalała trójka dzieci w końcu staje się niewygodna z powodu dziwnych zachowań, kultu religijnego, sieją strach nawet w opiekunach. Czy przy takiej dawce negatywnych emocji można nie zwariować? Zrobić wszystko by w końcu było jak dawniej, choć w tym minimalnym zupełnie stopniu? Cy można winić człowieka o to że stoi u progu paranoi?

?Zamarłem w bezruchu. Nigdy w życiu nie bałem się tak bardzo. Czułem się tak, jakby... jakbym zamiast krwi miał w żyłach szybko tężejący beton. Nie wiem, jak długo gapiłem się na to coś. Siedziało z pochyloną głową, wpatrzone w swoje dłonie. A potem się odezwało.
Co ty zrobiłeś, Paul? Dlaczego to tutaj wpuściłeś?
To był Stephen. Od razu rozpoznałem jego głos, ale nie sylwetkę. Wyglądał... inaczej. Jakiś taki zwinięty, zgarbiony, z za dużą głową, ale cholernie prawdziwy. Mimo paniki przez chwilę byłem pewien, że naprawdę tam jest, i ogarnęła mnie fala ulgi i radości.
Stephen!
Wyciągnąłem rękę, ale on zniknął.?

?Troje? to świetny, ba najlepszy thriller jaki miałam okazję czytać. Pozwalał na pozytywną dekoncentrację czytelnika, który sam musiał szukać sobie oczywistych odpowiedzi, szalenie porywający całą swoją fabułą a przy tym nie narzucający się. Doszczętnie dokładny w opisach i charakterystyce postaci. Zestawienie powieści w postaci korespondencji mailowych, rozmów na czacie, programów telewizyjnych wywiadów prasowych, notek i rozmów naocznych świadków, samo to stanowi bardzo twardą podstawę by sądzić, iż wszystko dzieje się naprawdę. Charakter książki jest niespotykany, rzeczywistość nieubłaganie prawdziwa i czysto przerażająca. Można powiedzieć, że w niektórych momentach włosy stają dęba a dech zamiera w klatce piersiowej.
?Troje? to książka, którą polecam choć pewnie tego zupełnie nie potrzebuje, to książka która obroni się samym swoim słowem. Zapamiętam ją jako ciemną stronę dobrego thrillera, po którym czeka się na więcej. Trafia na najlepsze miejsce na mojej półce!

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny
  • 16-06-2014
  • 08:11

12 stycznia 2012 roku dochodzi do międzynarodowej tragedii. Nikt jeszcze nie zdaje sobie wówczas sprawy, że wydarzenia tego dnia staną się zaczątkiem chaosu, który powoli, acz skutecznie, zacznie ogarniać cały świat. Rozbijają się cztery samoloty, każdy w innej części świata. Giną setki niewinnych ludzi. Wbrew wszelkiej logice przeżywa troje dzieci - dwóch chłopców i dziewczynka. Z katastrof samolotowych wyszli praktycznie bez szwanku, przez co sporo ludzi zaczyna wierzyć, że wydarzył się prawdziwy cud. Wkrótce jednak opublikowane zostają ostatnie słowa niektórych z pasażerów, którzy zdążyli nagrać je tuż przed swoją śmiercią. Wśród nich jest wiadomość od Pameli May Donald, która wstrząsnęła całym światem.

"Są tutaj. Ja... (...) Chłopiec. Chłopiec obserwujcie chłopca obserwujcie martwych. Idą po mnie. Wszyscy niedługo odejdziemy. Wszyscy. (...) Pastorze Len niech pan ich ostrzeże że chłopiec że nie wolno go..."

Do głosu zaczynają dochodzić fanatycy religijni, którzy zaczynają przekonywać społeczeństwo, że Troje (jak nazwano ocalone dzieci) to tak naprawdę Czterej Jeźdźcy (o których wspomina Apokalipsa św Jana), którzy przybyli na ziemię, aby ostrzec ludzkość przed nieuchronnie zbliżającym się Dniem Ostatecznym. Tylko godni, mający w swym sercu Jezusa, dostąpią zaszczytu Wniebowzięcia, podczas gdy reszta dostanie się pod władanie Antychrysta. Wierzą, że również w katastrofie w Khayelitsha musiało przeżyć dziecko. Rozpoczynają się gorączkowe poszukiwania ostatniego z Czterech Jeźdźców. Tymczasem świat ogarnia prawdziwe szaleństwo...

Dzieła "Troje" Sarah Lotz w żadnym wypadku nie można nazwać typową powieścią. Jest to książka w książce. Stanowi bowiem zbiór wywiadów przeprowadzonych przez pisarkę Elspeth Martins z osobami mającymi bezpośredni (lub pośredni) związek z wydarzeniami z dnia 12 stycznia 2012 roku oraz zapisów z czatów, e-maili, a także transkrypcji zapisów z pokładowych rejestratorów rozmów w samolocie, które Elspeth opublikowała w swojej powieści pt "Czarny Czwartek. Od katastrofy do spisku. Analiza fenomenu Trojga". Muszę przyznać, że spodobała mi się taka forma, a całość czytało mi się bardzo dobrze. Sarah Lotz ma dobry styl, lekki i niewymuszony. Potrafi zaciekawić i przykuć uwagę Czytelnika. Wszystko ma tu ręce i nogi. Choć mamy do czynienia z relacjami pochodzącymi od przeróżnych osób, to nie ma w tym wszystkim żadnego chaosu. Wiadomo co, gdzie, jak i dlaczego. Wszystko zaś stanowi jedną spójną całość, za co należą się brawa dla autorki. Obawiałam się właśnie, że pogubię się w fabule; że jakieś elementy będą dla mnie niezrozumiałe, poplączą mi się osoby, ich świadectwa. Miałam już z czymś takim do czynienia przy okazji lektury powieści Maxa Brooksa "World War Z", przez którą z powyższych powodów nie udało mi się przebrnąć. Na całe szczęście dzieło Sarah Lotz okazało się zupełnym przeciwieństwem tego, co zaserwował mi Brooks.

Autorka w swej książce obnaża ludzką naturę. Pokazuje, co dzieje się z nami, naszą psychiką w obliczu nieznanego, czegoś, czego nie potrafimy w racjonalny sposób wyjaśnić. Tam, gdzie ma miejsce coś dziwnego, wychodzącego poza granice ludzkiego pojmowania, rodzą się podejrzenia, nieufność, najróżniejsze teorie i spiski. Do głosu dochodzi pierwotny strach i lęk. Jest to doskonała pożywka zarówno dla fanatyków religijnych, jak i wszelakiej maści mediów, które niczym hieny żerują na czyimś nieszczęściu i kosztem innych szukają taniej sensacji. Wszechobecna presja potrafi doprowadzić człowieka do ostateczności, czego najlepsze dowody można znaleźć na kartach powieści pani Lotz.

Brawa należą się Wydawnictwu Akurat za świetnie przeprowadzoną akcję promocyjną tej powieści. Wszędzie dookoła było głośno o nadchodzącej premierze, więc nie sposób było nie zauważyć tego tytułu. Pamiętam moment, w którym do mych rąk trafiła czarna, zagadkowa koperta formatu A4. W środku znalazłam pierwszy rozdział tej książki, po przeczytaniu którego już wiedziałam, że zdecydowanie muszę zapoznać się z resztą powieści. To było zaledwie kilka stron spiętych klipsem, a jednak taka ilość wystarczyła, aby szybciej zabiło mi serce i pojawiła się myśl "ja chcę więcej!!". Dlatego też jeżeli lubicie historie, w których nie brak napięcia i po przeczytaniu których nadal w Waszych głowach rodzi się milion pytań oraz refleksji, to powinniście sięgnąć po "Troje" Sarah Lotz. Ta książka wciąga niczym nurt silnej rzeki i nie wypuszcza, aż nie dobrniecie do końca. Zdecydowanie polecam.

Moja ocena: 5/6

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny
  • 16-06-2014
  • 08:11

12 stycznia 2012 roku dochodzi do międzynarodowej tragedii. Nikt jeszcze nie zdaje sobie wówczas sprawy, że wydarzenia tego dnia staną się zaczątkiem chaosu, który powoli, acz skutecznie, zacznie ogarniać cały świat. Rozbijają się cztery samoloty, każdy w innej części świata. Giną setki niewinnych ludzi. Wbrew wszelkiej logice przeżywa troje dzieci - dwóch chłopców i dziewczynka. Z katastrof samolotowych wyszli praktycznie bez szwanku, przez co sporo ludzi zaczyna wierzyć, że wydarzył się prawdziwy cud. Wkrótce jednak opublikowane zostają ostatnie słowa niektórych z pasażerów, którzy zdążyli nagrać je tuż przed swoją śmiercią. Wśród nich jest wiadomość od Pameli May Donald, która wstrząsnęła całym światem.

"Są tutaj. Ja... (...) Chłopiec. Chłopiec obserwujcie chłopca obserwujcie martwych. Idą po mnie. Wszyscy niedługo odejdziemy. Wszyscy. (...) Pastorze Len niech pan ich ostrzeże że chłopiec że nie wolno go..."

Do głosu zaczynają dochodzić fanatycy religijni, którzy zaczynają przekonywać społeczeństwo, że Troje (jak nazwano ocalone dzieci) to tak naprawdę Czterej Jeźdźcy (o których wspomina Apokalipsa św Jana), którzy przybyli na ziemię, aby ostrzec ludzkość przed nieuchronnie zbliżającym się Dniem Ostatecznym. Tylko godni, mający w swym sercu Jezusa, dostąpią zaszczytu Wniebowzięcia, podczas gdy reszta dostanie się pod władanie Antychrysta. Wierzą, że również w katastrofie w Khayelitsha musiało przeżyć dziecko. Rozpoczynają się gorączkowe poszukiwania ostatniego z Czterech Jeźdźców. Tymczasem świat ogarnia prawdziwe szaleństwo...

Dzieła "Troje" Sarah Lotz w żadnym wypadku nie można nazwać typową powieścią. Jest to książka w książce. Stanowi bowiem zbiór wywiadów przeprowadzonych przez pisarkę Elspeth Martins z osobami mającymi bezpośredni (lub pośredni) związek z wydarzeniami z dnia 12 stycznia 2012 roku oraz zapisów z czatów, e-maili, a także transkrypcji zapisów z pokładowych rejestratorów rozmów w samolocie, które Elspeth opublikowała w swojej powieści pt "Czarny Czwartek. Od katastrofy do spisku. Analiza fenomenu Trojga". Muszę przyznać, że spodobała mi się taka forma, a całość czytało mi się bardzo dobrze. Sarah Lotz ma dobry styl, lekki i niewymuszony. Potrafi zaciekawić i przykuć uwagę Czytelnika. Wszystko ma tu ręce i nogi. Choć mamy do czynienia z relacjami pochodzącymi od przeróżnych osób, to nie ma w tym wszystkim żadnego chaosu. Wiadomo co, gdzie, jak i dlaczego. Wszystko zaś stanowi jedną spójną całość, za co należą się brawa dla autorki. Obawiałam się właśnie, że pogubię się w fabule; że jakieś elementy będą dla mnie niezrozumiałe, poplączą mi się osoby, ich świadectwa. Miałam już z czymś takim do czynienia przy okazji lektury powieści Maxa Brooksa "World War Z", przez którą z powyższych powodów nie udało mi się przebrnąć. Na całe szczęście dzieło Sarah Lotz okazało się zupełnym przeciwieństwem tego, co zaserwował mi Brooks.

Autorka w swej książce obnaża ludzką naturę. Pokazuje, co dzieje się z nami, naszą psychiką w obliczu nieznanego, czegoś, czego nie potrafimy w racjonalny sposób wyjaśnić. Tam, gdzie ma miejsce coś dziwnego, wychodzącego poza granice ludzkiego pojmowania, rodzą się podejrzenia, nieufność, najróżniejsze teorie i spiski. Do głosu dochodzi pierwotny strach i lęk. Jest to doskonała pożywka zarówno dla fanatyków religijnych, jak i wszelakiej maści mediów, które niczym hieny żerują na czyimś nieszczęściu i kosztem innych szukają taniej sensacji. Wszechobecna presja potrafi doprowadzić człowieka do ostateczności, czego najlepsze dowody można znaleźć na kartach powieści pani Lotz.

Brawa należą się Wydawnictwu Akurat za świetnie przeprowadzoną akcję promocyjną tej powieści. Wszędzie dookoła było głośno o nadchodzącej premierze, więc nie sposób było nie zauważyć tego tytułu. Pamiętam moment, w którym do mych rąk trafiła czarna, zagadkowa koperta formatu A4. W środku znalazłam pierwszy rozdział tej książki, po przeczytaniu którego już wiedziałam, że zdecydowanie muszę zapoznać się z resztą powieści. To było zaledwie kilka stron spiętych klipsem, a jednak taka ilość wystarczyła, aby szybciej zabiło mi serce i pojawiła się myśl "ja chcę więcej!!". Dlatego też jeżeli lubicie historie, w których nie brak napięcia i po przeczytaniu których nadal w Waszych głowach rodzi się milion pytań oraz refleksji, to powinniście sięgnąć po "Troje" Sarah Lotz. Ta książka wciąga niczym nurt silnej rzeki i nie wypuszcza, aż nie dobrniecie do końca. Zdecydowanie polecam.

Moja ocena: 5/6

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny
  • 14-06-2014
  • 20:02

otz postawiła na to wszystko, tworząc niezwykłą kombinację. Godne podziwu jest to, w jaki sposób poprowadziła akcję, narrację. Prawie wszyscy czytelnicy dali się nabrać i uwierzyli, że to musi być powieść na faktach. Przytoczona masa faktów, wstęp pod autorki, wtrącenia do fabuły i wiele innych aspektów sprawiły, że wyglądało na to, że to prawdziwa historia, którą ktoś postanowił upamiętnić na kartach książki.
Nie chcę zdradzać więcej szczegółów z fabuły, bo szczerze mówiąc nawet nie wiem który fragment przytoczyć, jakikolwiek bym nie wybrała i tak byłby wyrwany z kontekstu. Właśnie to wbrew pozorom jest zaletą, kolejna już z wielu. Autorka niczym najlepszy detektyw poprowadziła śledztwo od początku do końca, misternie snując opowieść z tysiącem szczegółów, każdy równie ważny. Pominięcie choć jednego małego detalu, wątku czy zapomnienie o czymś miałoby fatalny skutek. Wszystko ma wpływ na fabułę co też stawia wymagania przed czytelnikiem. Czytając trzeba być skoncentrowanym i pamiętać o wydarzeniach z poprzednich rozdziałów.
Mimo wszystko dla mnie była to lektura niesamowita, pełna wrażeń, ciekawa i świetnie napisana. Pomimo natłoku emocji jakie mi towarzyszyły, wspominam ja jako kilka bardzo relaksujących wieczorów i dlatego też mogę z czystym sumieniem polecić ją wszystkim, którzy chcieliby poczytać coś innego, oryginalnego.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny
  • 13-06-2014
  • 11:27

Książka nie jest typową powieścią. Jest zbiorem różnych materiałów zebranych przez dziennikarkę Elspeth Martins. Tematem przewodnim jest wydarzenie z 12 stycznia 2012 roku, zwane "Czarnym Czwartkiem", dniem w którym doszło do czterech katastrof lotniczych w różnych częściach świata, w których zginęli wszyscy pasażerowie poza trójką dzieci. Martins stara się zebrać i uporządkować wszystkie informacje na temat katastrofy. Początkowo koncentruje się tylko i wyłącznie na suchych faktach, wywiadach, rozmowach na Skype, raportach komisji, zapisach chatów i maili, ale im dłużej drąży temat tym więcej osób staje się obiektem jej zainteresowań, pojawia się więcej pytań bez odpowiedzi. Praca dziennikarki tworzy spójną całość, chce ona za wszelką cenę odkryć prawdę dotyczącą czterech katastrof. Szybko jednak odkrywa, że tematyką interesują się również inne siły, a w zależności od pochodzenia rozbitków tworzą się mniej lub bardziej groźne ruchy i kulty.

Ciekawa konstrukcja książki nadaje jej niesamowicie realnego kształtu. Autorka pełni tutaj rolę redaktora, którego zadaniem jest zebranie i dopasowanie poszczególnych materiałów. Natomiast na ten materiał składają się wypowiedzi i zapisy różnych postaci. Całość jest poprowadzona bardzo logicznie. Na wielką uwagę zasługują historie związane z rodzinami ofiar, które są tak realnie przedstawione, że w pewnym momencie zacząłem się zastanawiać, czy książka przedstawia faktyczne wydarzenia z 12 stycznia 2012, czy tylko fikcję. Co ciekawe, a zwykle nie zakrzątam sobie tym głowy, dopóki nie skończę czytać książki, dopiero w połowie lektury nabrałem podejrzeń o możliwą fikcyjność tej historii. Wydarzenia przedstawione przez Lotz (oczami Martins) są oczywiście całkowicie fikcyjne - w styczniu 2012 nie było tak koszmarnej tragedii. To ogromna zasługa autorki, że potrafiła tak dokładnie odwzorować zachowania ludzi. Historia została dopracowana do perfekcji, a reportaże napisano tak dokładnie, odwzorowując najgłębsze uczucia ludzi, że przez ponad połowę książki uparcie wierzyłem, iż może to być prawdą.

Powieść Sarah Lotz to majstersztyk manipulacji i karykatura na nas samych. Nie posiadając żadnych dowodów na udział sił trzecich, czy dobrze skoordynowanej akcji mającej na celu zniszczenie samolotów, w końcu brak motywów na tego typu działanie (bo po co niszczyć cztery różne samoloty z cywilami w tym samym czasie?) zaczyna siać ziarno zwątpienia. Na całym świecie szybko organizują się grupy broniące lub atakujące (werbalnie) ocalałe dzieci. Religia także staje się stroną w konflikcie. Szybko pojawiają się poparte "faktami" stwierdzenia, jakby w ten sposób na ziemię przybyło Czterech Jeźdźców Apokalipsy. Co prawda, ocalało tylko trzech, ale byli ludzie, którym zależało na udowodnieniu istnienia czwartego rozbitka. Do tego stopnia, że nie zawahano się nawet podstawić figuranta na poparcie swoich tez.

Świetnie, muszę to podkreślić, świetnie ukazany obraz współczesnego społeczeństwa, które w zderzeniu z trudno wytłumaczalnym fenomenem ucieka się do prymitywnych zabobonnych wierzeń i dowolnie daje się wodzić za nos za pomocą luźno naciąganych faktów (rozdział z przykładem pastora Lena i doktora Lunda, gdy udowadniają, że konkretne kolory w logo linii lotniczych, to odpowiedniki kolorów Jeźdźców).Inny ciekawy przykład, gdy dowodzą, że czterech Jeźdźców przyniesie śmierć i zarazę na Europę, Azję i obie Ameryki - wówczas reporterka pyta "a co z Australią i Antarktydą" - krótka piłka. W końcu reperkusje o światowym zasięgu, w których efekcie doszło do złamania wieloletnich sojuszy. A wszystko to z powodu różnic religijnych, z powodu innego spojrzenia przez pryzmat kulturowości. Jest to bardzo dobry wyzwalacz ludzkich emocji. Zapewne wielu poprze Pastora Lena, większość ich wyklnie. Inni będą przeżywać historię Ryu i Chiyoko, albo podejdą do niej z dystansem.

Książkę trudno jest zakwalifikować do konkretnego gatunku. Z pewnością jest to thriller z elementami horroru. Historia na pewno nieźle wstrząśnie światopoglądem czytelnika i zmusi pod koniec do przemyślenia ponownie fabuły. Być może rozwiązanie jest zupełnie inne niż sugeruje książka, być może jest bardzo proste wytłumaczenie. Ale szczerze - nie ma tutaj happy endów. I to podoba mi się najbardziej.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny
  • 4-06-2014
  • 09:05

Relację poznajemy z wypowiedzi świadków zdarzeń, są to fragmenty wywiadów, kopie rozmów ze skype, kawałki artykułów z gazet, wypowiedzi członków rodzin, itd. Forma materiałów jest bardzo różna, całość przypomina teczkę z materiałami dowodowymi. Te bezpośrednie relacje są bardzo osobiste, niektóre nakładają się na siebie, inne wprowadzają lekki chaos. Całość sprawia bardzo realistyczne wrażenie i tworzy klimat powieści, w której największą niewiadomą stanowi Troje ocalałych. Najbardziej ekscytujący jest początek powieści, potem napięcie stopniowo spada, a z nim ekscytacja. Powinno zostać utrzymane zdecydowanie na wyższym poziomie i intrygować czytelnika do końca. Trzeba przyznać, że książka robi wrażenie ? jest wydana dbałością o najmniejsze szczegóły, które mają podsycać atmosferę tajemnicy i strachu. I to na pewno się udało w 100%! Jeśli chodzi o samą fabułę, książka jest naprawdę dobra, ale pozostawiła mnie w uczuciu niedosytu. Oczekiwałam czegoś więcej, zdecydowanie?.

http://markietanka-mojeksiazki.blogspot.com/2014/06/troje-sarah-lotz.html

Czy recenzja była pomocna?
image

Rekomendowane

  • -30%
Magia Cierni

Margaret Rogerson

31,34 zł 44.78
  • -15%
Furia

Jolanta Bartoś

30,51 zł 35.90
  • -30%
Jasność

Maja Wolny

27,87 zł 39.81
  • -30%
Ganimedes

Bartosz Ejzak

20,95 zł 29.93
  • -30%
Lalkarz Tom 2 Zjednoczenie

Katarzyna Lisowska

20,88 zł 29.83
  • -30%
Lalkarz Tom 3 Przebudzenie

Katarzyna Lisowska

20,88 zł 29.83

Ciekawe pomysły Gandalfa

  • 23.94 zł
    23.23 zł

    Ta epizodyczna powieść to awanturnicza historia próby odzyskania unikatowej monety, którą pewnemu kolekcjonerowi skradł tajemniczy młodzieniec w okularach. Troje wysłanników kolekcjonera próbuje ją odzyskać, choć nie ich perypetie są w końcu największym walorem tej historii. Ale opowieści, jakie...

  • 39.81 zł
    25.87 zł

    Koralia ma czterdzieści dwa lata i czterdzieści dwa powody, by zmienić swoje życie. Oraz jeden dodatkowy, który wywraca jej świat do góry nogami. Tytus jest osiemnaście lat młodszy. Kiedy ona zdawała maturę, on właśnie się rodził. I jeszcze jedno - jest synem jej najlepszej przyjaciółki. Co w życiu...

  • 32.82 zł
    24.29 zł

    Agata jest kobietą spełnioną. Pensjonat, który prowadzi w Białogórze, daje jej dużo satysfakcji. Jej mąż, starszy o dwadzieścia lat artysta malarz, jest na każde jej zawołanie, czuły i opiekuńczy. Spokój Agaty burzy wizyta u chorej siostry na Śląsku. Tam również po raz pierwszy spotyka swojego...

  • 32.82 zł
    24.95 zł

    Czy można stworzyć nowy związek, gdy poprzedni wciąż odciska swoje piętno? Czy można zbudować trwałą i bezpieczną relację z dala od bolesnej przeszłości? Czy można utrzymać z mozołem rozpalone na nowo ognisko kiedy nadchodzi fala przykrych zdarzeń z zapomnianych dawno lat? Bo złowieszcze opary...

  • Koralia ma czterdzieści dwa lata i czterdzieści dwa powody, by zmienić swoje życie. Oraz jeden dodatkowy, który wywraca jej świat do góry nogami. Tytus jest osiemnaście lat młodszy. Kiedy ona zdawała maturę, on własnie się rodził. I jeszcze jedno - jest synem jej najlepszej przyjaciółki. Co w życiu...

  • Troje rymów Jmć Pana Innocentego Staruszkiewicza Antoniego Edwarda Odyńca. Antoni Edward Odyniec (25 stycznia 1804 w Giejstunach - 15 stycznia 1885 w Warszawie) to poeta romantyczny i neoklasycystyczny, pamiętnikarz oraz płodny tłumacz, Filareta.