Tatuażysta z Auschwitz - Heather Morris - Książka | Gandalf.com.pl
tel: +48 42 252 39 23 email: info@gandalf.com.pl
Ulubione
Kategorie

Tatuażysta z Auschwitz (twarda)

książka

Tatuażysta z Auschwitz - opis produktu:

Powieść oparta na faktach

Prawdziwa historia Lalego Sokołowa, który tatuował numery na przedramionach więźniów osadzonych w Auschwitz. Milczał przez ponad pół wieku, tuż przed śmiercią zdecydował się opowiedzieć swoje losy. Tatuażysta z Auschwitz to właśnie opowieść Sokołowa, którą usłyszała i spisała autorka.

Lale Sokołow trafił do obozu w Auschwitz w 1942 roku. Miał wówczas dwadzieścia sześć lat, znał kilka języków. Miał tatuować numery na przedramionach przybywających do obozu więźniów. Zadawać im ból i cierpienie, naznaczać na całe życie. Dzięki swoim obowiązkom cieszył się w obozie wyjątkową wolnością, mógł się po nim przemieszczać z większą swobodą niż reszta osadzonych. Wykorzystał to, by pomagać innym.

O Auschwitz powstało już setki książek. Wspomnienia Lalego wyróżnia niezwykła odwaga i hart ducha głównego bohatera. Oraz miłość. W kolejce do tatuażysty stanęła pewnego dnia młoda, przerażona dziewczyna - Gita - a Lale zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia. To właśnie w obozie po raz pierwszy rozmawiali, flirtowali, wymienili pocałunki. Ich uczucie przetrwało nazistowskie piekło, pobrali się i spędzili razem resztę życia.

Lale Sokołow zdecydował się opowiedzieć swoją historię dopiero po śmierci Gity. To łamiąca serce, a jednocześnie dodająca otuchy opowieść.

To literacki dokument o piekle Auschwitz, napisany językiem najszlachetniej powściągliwym, i historia najpiękniejszej miłości, która przezwyciężyła to piekło. Książka, którą warto... Którą trzeba przeczytać.

Janusz Majewski

Heather Morris pochodzi z Nowej Zelandii, a obecnie mieszka w Australii. Pracując w szpitalu państwowym w Melbourne, przez kilka lat czytała i pisała scenariusze, z których jednym zainteresował się uhonorowany Oscarem amerykański scenarzysta. W 2003 roku Heather spotkała starszego pana, który `miał historię wartą opowiedzenia`. Dzień, w którym poznała Lalego Sokołowa, zmienił życie ich obojga. W miarę, jak rozwijała się ich przyjaźń, Lale otwierał przed nią najgłębsze zakamarki własnej duszy, powierzając jej tajemnice życia w czasach Zagłady. Początkowo historia losów Lalego miała postać scenariusza, który zdobywał wiele wyróżnień w międzynarodowych konkursach, ostatecznie jednak autorka przekształciła ją w debiutancką powieść Tatuażysta z Auschwitz.
S
Szczegóły

Książkowe bestsellery z tych samych kategorii

  • -21%
Osiecka Tego o mnie nie wiecie miękka
41,98 zł 53.14
  • -36%
Duda i jego tajemnice miękka
25,54 zł 39.90
  • -31%
  • -34%
Odziedziczone marzenia. Spadek po moim ojcu miękka
29,63 zł 44.89
  • -49%
Szczerze twarda
30,51 zł 59.84

Heather Morris - przeczytaj też

  • -40%
Podróż Cilki miękka
22,74 zł 37.91
  • -40%
Podróż Cilki twarda
25,75 zł 42.90
  • -40%
Tatuażysta z Auschwitz miękka
20,83 zł 34.71

Polecane

  • -33%
Miłość zaczyna się od miłości twarda
33,41 zł 49.86
  • -32%
Stanisław Bareja alternatywnie miękka
33,93 zł 49.90
  • -29%
HRABI Duszkiem tak twarda
35,43 zł 49.90
  • Recenzje Recenzje
    image Nie wiesz, czy kupić? Sprawdź recenzje
  • Książka
  • Tatuażysta z Auschwitz
4.4/5 ( 13 ocen )
    5
    8
    4
    3
    3
    1
    2
    1
    1
    0

Zaloguj się i napisz recenzję na min. 700 znaków. Akceptując regulamin bierzesz udział w cotygodniowym plebiscycie. Do wygrania kupon 50 PLN i 15 punktów klienta.

imię, nazwisko lub nick:
Twoja ocena:
Twoja recenzja:
Wprowadź tekst z obrazka:

W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.

Wolne Litery

  • 3-01-2020
  • 15:49

Tą książkę od dawna miałam na swojej liście, pewnie tak jak większość z Was, i w dwa dni była już za mną.
Sama podeszłam do niej na spokojnie, wcześniej czytałam już bardzo dużo skrajnych opinii na jej temat i sama nie wiedziałam czego mam się do końca spodziewać. Byłam tylko pewna tego, że fakty są tutaj trochę ponaciągane i cała historia jest pokazana "za pięknie".
Historia Lale i Gity mimo, że piękna i wzruszająca, to według mnie i wielu osób (w tym naukowców) nie miała prawa wydarzyć się w Auschwitz, a na pewno nie w takim stylu. Poznajemy tatuażystę, który zakochuje się w kobiecie i za wszelką cenę stara się ją poznać i zbliżyć do niej. Dzięki układom jakie ma w obozie, mimo tego, że z pochodzenia jest Żydem bardzo szybko mu się to udaje. I tutaj ogromny błąd! W liście do niej piszę, żeby spotkali się w sobotę, kilka stron później mowa już o niedzieli..... Serio ? Jak można tego nie zauważyć?
Książkę czytało mi się szybko, ciesze się, że po nią sięgnęłam, ponieważ od dawna chciałam ją przeczytać. Zdecydowanie numerem 1 być nie powinna, a mimo to uważam, że jest wartościowa, a koniec jest naprawdę bardzo wzruszający!

Czy recenzja była pomocna?

Blanka94

  • 2-01-2020
  • 15:36

Strasznie smutna książka, pozwala przemyśleć własne zachowanie i docenić to, co się ma. Moim zdaniem jest tu podejrzanie dużo szczęśliwych zbiegów okoliczności, ale przymykam oko, ponieważ jest to powieść oparta na faktach, a nie książka naukowa i nie wszystkie wydarzenia traktuję jako bezwzględną prawdę. Choć nie jestem fanką romansów, to bardzo podobała mi się historia miłości Lalego i Gity ? prawdziwa i niespłycona do fizyczności jak ma to miejsce w większości współczesnych książkach, które miałam okazję przeczytać. Jak najbardziej polecam, warto znać.

Czy recenzja była pomocna?

delinquance

  • 9-12-2019
  • 16:13

Książka zainteresowała mnie już bardzo dawno temu, dopiero niedawno miałam okazję ją przeczytać. Jest tak ciekawa i wciągająca, że czyta się ją z zapartym tchem. Głównym bohaterem jest Lale, który miał w Auschwitz nieco łatwiej niż inni więźniowie. Ze względu na dobrą znajomość języków została mu przydzielona rola naznaczania osób, które dopiero co przybyły do obozu koncentracyjnego. Gdy tatuuje Gitę zakochuje się w niej od pierwszego wejrzenia i postanawia sobie, że pomoże jej przeżyć. Przeczytałam już sporo książek o tej tematyce, jednak dopiero ta uzmysłowiła mi, że pomimo ogromu cierpienia, które panowało w tym miejscu, ludzie prowadzili tam swoje normalne życie. To właśnie w obozie rozpoczęła się ich trwająca długie lata miłość. Tam się ukradkowo spotykali, wymieniali pierwsze pocałunki. Przez cały czas bardzo im kibicowałam. Książka wzruszająca i bardzo smutna. Moim ulubionym elementem jest wstawka na końcu książki ze słowami syna głównych bohaterów. Pozycja bardzo zapadająca w pamięć, oceniam na 5/5.

Czy recenzja była pomocna?

Honorata

  • 9-12-2019
  • 09:14

"Tatuażysta z Auschwitz "- Heather Morris jest kolejną z lektur dotyczących losów Żydów, którzy w czasie II wojny światowej trafili do obozu koncentracyjnego i zbiegiem okoliczności trafiła im się funkcja, dzięki której mogli przeżyć. Nie musieli pracować przy ciężkich pracach fizycznych. Czasami nie wiadomo, czy pracując fizycznie i nie patrzeć na cierpienia nie było lepsze niż wykonywanie lżejszej pracy, ale ciężkiej dla psychiki. Główny bohater został tatuażystą numerów przybyłym do obozu, nie było wyboru, tatuował numery nawet na małych wychudzonych dziecięcych rączkach. Jeden tatuaż zapamiętał na całe życie, numer dziewczyny, którą praktycznie pokochał od pierwszego spojrzenia. Szukał jej w obozie, chciał jej pomóc, żeby przetrwała. W obozie tak jak i wszędzie liczyły się możliwości, znajomości nie tylko ze współwięźniami. Tatuaż zrobiony na ręce drobnej dziewczyny zaowocował wielką miłością, która mimo bardzo trudnych warunków obozu i później po wojnie przetrwała. Odnalazł nasz bohater miłość swojego życia. Nigdy później nie wspominał, co robił. Było to dla niego starszym przeżyciem, które pozostało na całe życie, nie przyznał się nawet własnym dzieciom. Czytałam wiele książek na temat pobytu ludności różnych narodowości w obozach koncentracyjnych, są one bardzo do siebie podobne, opisują okrucieństwo Niemców nad więźniami, jednak tutaj opisane są losy ofiary, która była zmuszona do pracy zresztą jak wszyscy, ale ta praca polegała na okaleczaniu, numerowaniu współwięźniów. Tylko dzięki wzajemnej potajemnej "współpracy" konspiracyjnej udawało się uratować lub pozwolić na "lepsze" obozowe życie. Lubię czytać tego rodzaju historie, dają mi większy obraz poznania tamtych czasów. Mam to szczęście, że nikt z mojej najbliższej rodziny nie przechodził męki obozowej i nie miał traumy, ale to, co czytam, jest okrutne. Mam nadzieję, że nigdy więcej nie dojdzie do takiej sytuacji, gdzie ludzie ludziom zgotowali tak okrutny los.

Czy recenzja była pomocna?

pola_red

  • 8-12-2019
  • 10:24

Dzisiaj skończyłam Tatuażystę. Książkę czyta się bardzo szybko. Nie rozczarowałam się bo na szczęście sama tematyka obozowa była tak naprawdę tłem do właściwej historii głównego bohatera. Bardziej mogliśmy przeżywać emocje które odczuwał Lale i jego miłość którą wciąż stawiał na pierwszym miejscu. Nie jest to książka bynajmniej lekka i przyjemna. Przypomnienie tego co ludzie potrafią zagotować ludziom jest przerażające. Raczej staram się trzymać z dala od tej tematyki ale stwierdzam, że od czasu do czasu trzeba sobie przypomnieć ważne wydarzenia z przeszłości.

Czy recenzja była pomocna?

arcytwory

  • 20-11-2019
  • 23:12

Ludwik Eisenberg, czyli Lale, 23.04.1942 roku został przewieziony do Auschwitz. Wytatuowano mu numer 32407.
Gisela Fuhrmannova, czyli Gita, 13.04.1942 roku została wywieziona do Auschwitz, a następnie przeniesiona do Birkenau. Tätowierer Lale wytatuował jej numer 34902.
Znajomość wielu języków oraz wrodzona inteligencja pozwoliły Lalemu na pracę przy tatuowaniu więźniów, którzy zostali przywożeni do obozów koncentracyjnych. Robi to najdelikatniej jak tylko potrafi, nawet kiedy sam ?doktor śmierć? Josef Mengele patrzy mu na ręce. Lale postanawia przetrwać czekające go piekło. W sposób mniej lub bardziej kontrowersyjny ? nie nam to oceniać.
Lalego ratuje miłość, na którą trafia podczas wykonywania swojej pracy. Postanawia chronić poznaną kobietę. Lale dzięki posadzie ma więcej przywilejów. Osobna cela, nie musi stawiać się na apele i potrafi wykorzystać to, że obraca się wokół Niemców.
?Tatuażysta z Auschwitz? jest przede wszystkim książką o miłości. O takiej, która nie miała prawa się wydarzyć, a tym bardziej przetrwać w obozowych warunkach. Jednak miłość Lalego i Gity przetrwała piekło oraz pozwoliła na wspólne życie.
Mam wrażanie, że od jakiegoś czasu jest ?boom? na książki historyczne, szczególnie wspomnienia osób, które przeżyły pobyt w obozach zagłady. ?Tatuażysta?? na pewno nie jest książką dokumentalną.
Przeczytałam sporo książek o tej tematyce. Wspomnień i biografii. Wszystkie niosły ze sobą mniejszy bądź większy ładunek emocjonalny, ze względu na niełatwą tematykę. Czasem z tymi emocjami nie potrafiłam sobie poradzić. Jednak tę historię potrafiłam czytać wieczorem do poduszki. Nie oddawała tragizmu życia w tamtejszych warunkach. Jak już wspomniałam - to opis romansu na tle obozowego życia. W dodatku z pewnym niedomówieniem, bo Lale opowiedział swoją historię dopiero po śmierci Gity, cały czas bojąc się tego, że zostanie uznany za kolaboranta, ponieważ chciał przeżyć.
Do mnie książka nie przemówiła tak, jak tego oczekiwałam, ale ani jej nie odradzam, ani nie polecam.

Czy recenzja była pomocna?

ja

  • 12-11-2019
  • 20:57

Tą książke warto przeczytać, czyta się dobrze, mlzy same podchodza do oczu .polecam

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

W książki zaklęte

  • 27-03-2019
  • 15:05

Heather Morris pochodzi z Nowej Zelandii, a obecnie mieszka w Australii. Pracując w szpitalu w Melbourne, przez kilka lat czytała i pisała scenariusze, z których jednym interesował się uhonorowany Oskarem amerykański scenarzysta. W 2003 roku spotkała starszego pana, który "miał historię wartą opowiedzenia". Dzień, w którym poznała Lalego Sokołowa, zmienił życie ich obojga. W miarę, jak rozwijała się ich przyjaźń, Lale otwierał przed nią najgłębsze zakamarki własnej duszy, powierzając jej tajemnice życia w czasach Zagłady. Początkowo historia losów Lalego miała postać scenariusza, który zdobywał wiele wyróżnień w międzynarodowych konkursach, ostatecznie jednak autorka przekształciła ją w debiutancką powieść Tatuażysta w Auschwitz.
Głównym bohaterem książki jest Lale Sokołow, a właściwie Ludwig Eisenberg. Urodził się 28 października 1916 roku w miejscowości Krompachy na Słowacji. Jego rodzina miała pochodzenie żydowskie. 23 kwietnia 1942 roku, został wywieziony do Auschwitz. Przed wejściem do obozu, widzi napis Arbeit macht frei (Praca czyni wolnym). Otrzymuje numer 32407. Jest zakwaterowany do bloku nr.7. Obiecuje sobie, że zrobi wszystko, aby wydostać się z tego piekła. Na początku układa dachówkę, a później staje się tatuażystą. Awansował na takie stanowisko, ponieważ znał: słowacki, niemiecki, rosyjski, francuski, węgierski i trochę polskiego. Jest to dla niego ciężka praca, a najciężej jest mu tatuować kobiety i starszych. Poznaje młodą dziewczynę, której tatuuje numer. Ma na imię Gita. Zakochuje się od pierwszego wejrzenia. Robi wszystko, by móc z nią spędzić jak najwięcej czasu. Obiecuje, że wyjdą z obozu cało i się pobiorą. Starał się pomagać innym w obozie. O mało co nie stracił przez to życia, ale dzięki przyjaciołom, wyszedł z tego bez szwanku. Po wyzwoleniu obozu odnajduje Gitę i układają swoje wspólne życie.
Książa bardzo mnie poruszyła. Życie w obozie to jedna wielka walka o przetrwanie. Każdy chce przeżyć i wyjść z tego piekła. Człowiek traci swoją godność i człowieczeństwo. Staje się numerem, z którym można zrobić wszystko. Miłość do drugiego człowieka i miłosierdzie, jest wstanie góry przenosić. Daje nadzieję do dalszego życia. Osoby będące w obozie pomagały sobie jak mogli, pomimo kary śmierci. Warto sięgnąć po tę książkę, ponieważ możemy się wzruszyć, i przeżyć historię razem z bohaterami. Uświadamia nam, co jest w życiu najważniejsze. Pokazuje, że człowiek kiedy ma ogromną chęć życia, zrobi wszystko żeby móc żyć.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny
Twórca Recenzji Tygodnia! - nagroda w ramach cotygodniowego konkursu "Zdobądź punkty za recenzje" Gandalf.com.pl

Małgorzata Bojarun

  • 18-03-2019
  • 15:36

Był taki czas, kiedy "Tatuażysta z Auschwitz" zerkał na mnie z każdego miejsca na ziemi. Tak mi się przynajmniej wydawało. Z jednej strony grzmiały fanfary, że to powieść roku, nagrody sypały się jak z rękawa i nie było księgarni, w której powieść ta nie stałaby na wyeksponowanej półce. Z drugiej strony bombardowały mnie opinie wskazujące, że ta książka nie powinna powstać, ponieważ zakłamuje obraz obozów piekła, które naziści zafundowali ludzkości podczas II wojny światowej. Podawane przykłady rzeczywiście kłóciły się z tym, co znamy z podręczników historii. W powieści jest trochę łagodniej, jaśniej... tak z nadzieją. Cóż było robić - musiałam przekonać się sama.
Autorka powieści, Heather Morris, opowiada historię Lale Sokolova i miłości, która spotkała go w najmroczniejszym miejscu na ziemi - obozie koncentracyjnym Auschwitz - Birkenau. Lale Sokolov ma to szczęście, że jest oprawcom potrzebny - jest tatuażystą, który wykonuje numery na przedramionach więźniów przybyłych do obozu. Codziennie wykonuje setki tatuaży i to właśnie jest jego przepustka do życia. Pewnego dnia tatuuje numer nowoprzybyłej dziewczynie. Kiedy ich wzrok spotyka się Lale wie, że to ta jedna jedyna i zrobi wszystko, aby ją uratować. Dziewczyna o imieniu Gita odwzajemnia uczucia tatuażysty. Miłość rodzi się i rozkwita pomimo przeciwności losu.
Powiem tak. Z jednej strony piękna historia, choć skalana miejscem, w którym się dzieje. Myślę, że Lale Sokolov (którego postać wzorowana jest na Ludwiku Eisenbergu), wspominając po latach tamte wydarzenia, trochę je "odbrutalnił". Nie chciał psuć miłosnej historii potwornościami, o których przecież i tak każdy wie. Dlatego powieść wyszła jaka wyszła. Czytelnik znający choć trochę historie tego niemieckiego obozu koncentracyjnego z niedowierzaniem czyta o blokowej, która daje się przekupić czekoladą, o uprawianym w barkach seksie, czy też o esesmanie przekazującym miłosną korespondencję pomiędzy więźniami.
Ale z drugiej strony...
To przecież powieść o miłości. O pięknym, rodzącym się uczuciu, które miało to nieszczęście, że zrodziło się w nieodpowiednim czasie i nieodpowiednim miejscu. Potraktujmy tę powieść jako książkę, której przesłaniem jest właśnie miłość, a nie pokazanie historycznej prawdy o Auschwitz. Uważam, że wiele złego zrobiły osoby odpowiedzialne za promocję, bowiem złe i niewłaściwie jest porównanie jej np. z ?Listą Schindlera?. To jest zupełnie inna pólka. Ale jeżeli podejdziemy do tej powieści jako do książki o miłości - jakże inny będzie nasz odbiór!
Za tym, aby nie traktować ?Tatuażysty?? jako książki faktograficznej przemawia również to, że - poddając ją ocenie historycznej - roi się w niej od nieścisłości. Wanda Witek-Malicka z ramienia Centrum Badań Muzeum Auschwitz, w 14. numerze wydawanego przez instytucję internetowym periodyku ?Memoria? pisze:
Lektura powieści weryfikuje zapewnienia o jej faktograficznym i dokumentalnym charakterze. Choć opowieść zbudowana jest na kanwie losów autentycznego więźnia KL Auschwitz, którego pobyt w obozie, a częściowo także obozowe losy można potwierdzić na podstawie zachowanej dokumentacji archiwalnej, to jednak książka zawiera bardzo liczne błędy i informacje niezgodne z faktami a także nadinterpretacje, przeinaczenia i niedopowiedzenia, na których zbudowany jest całościowy nieautentyczny obraz rzeczywistości lagrowej.
Dalej Wanda Witek Mailcka punktuje nieścisłości z iście aptekarską dokładnością. A co na to autorka? Heather Morris stwierdziła, że ?Tatuażysta z Auschwitz? to historia Lalego Sokolowa a nie Holokaustu i nigdy nie miała zamiaru stworzyć akademickiego podręcznika. Nigdy nie mówiła też, że powieść ta to literatura faktu.
Wszystkim zainteresowanym proponuję odrzucić zarówno uprzedzenia jak i zachwyty nad tą książką i spróbować po prostu delektować się dobrą powieścią o miłości, jaka wykiełkowała w okrutnych czasach i w strasznym miejscu. Jeżeli tak podejdziecie do sprawy zapewniam, że powieść przyniesie sporą dawkę dobrej lektury. Powieść napisana jest gładko, lekkim piórem, bez zbędnego roztrząsania codzienności obozowej. Tu na pierwszym miejscu jest wola przetrwania, walka o każdy dzień i o to, aby najbliższa sercu osoba również miała szansę dożyć do kolejnego świtu. Moim zdaniem piękna książka warta tego, aby się nad nią pochylić.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Małgorzata Bojarun

  • 14-03-2019
  • 13:09

Był taki czas, kiedy "Tatuażysta z Auschwitz" zerkał na mnie z każdego miejsca na ziemi. Tak mi się przynajmniej wydawało. Z jednej strony grzmiały fanfary, że to powieść roku, nagrody sypały się jak z rękawa i nie było księgarni, w której powieść ta nie stałaby na wyeksponowanej półce. Z drugiej strony bombardowały mnie opinie wskazujące, że ta książka nie powinna powstać, ponieważ zakłamuje obraz obozów piekła, które naziści zafundowali ludzkości podczas II wojny światowej. Podawane przykłady rzeczywiście kłóciły się z tym, co znamy z podręczników historii. W powieści jest trochę łagodniej, jaśniej... tak z nadzieją. Cóż było robić - musiałam przekonać się sama.
Autorka powieści, Heather Morris, opowiada historię Lale Sokolova i miłości, która spotkała go w najmroczniejszym miejscu na ziemi - obozie koncentracyjnym Auschwitz - Birkenau. Lale Sokolov ma to szczęście, że jest oprawcom potrzebny - jest tatuażystą, który wykonuje numery na przedramionach więźniów przybyłych do obozu. Codziennie wykonuje setki tatuaży i to właśnie jest jego przepustka do życia. Pewnego dnia tatuuje numer nowoprzybyłej dziewczynie. Kiedy ich wzrok spotyka się Lale wie, że to ta jedna jedyna i zrobi wszystko, aby ją uratować. Dziewczyna o imieniu Gita odwzajemnia uczucia tatuażysty. Miłość rodzi się i rozkwita pomimo przeciwności losu.
Powiem tak. Z jednej strony piękna historia, choć skalana miejscem, w którym się dzieje. Myślę, że Lale Sokolov (którego postać wzorowana jest na Ludwiku Eisenbergu), wspominając po latach tamte wydarzenia, trochę je "odbrutalnił". Nie chciał psuć miłosnej historii potwornościami, o których przecież i tak każdy wie. Dlatego powieść wyszła jaka wyszła. Czytelnik znający choć trochę historie tego niemieckiego obozu koncentracyjnego z niedowierzaniem czyta o blokowej, która daje się przekupić czekoladą, o uprawianym w barkach seksie, czy też o esesmanie przekazującym miłosną korespondencję pomiędzy więźniami.
Ale z drugiej strony...
To przecież powieść o miłości. O pięknym, rodzącym się uczuciu, które miało to nieszczęście, że zrodziło się w nieodpowiednim czasie i nieodpowiednim miejscu. Potraktujmy tę powieść jako książkę, której przesłaniem jest właśnie miłość, a nie pokazanie historycznej prawdy o Auschwitz. Uważam, że wiele złego zrobiły osoby odpowiedzialne za promocję, bowiem złe i niewłaściwie jest porównanie jej np. z ?Listą Schindlera?. To jest zupełnie inna pólka. Ale jeżeli podejdziemy do tej powieści jako do książki o miłości - jakże inny będzie nasz odbiór!
Za tym, aby nie traktować ?Tatuażysty?? jako książki faktograficznej przemawia również to, że - poddając ją ocenie historycznej - roi się w niej od nieścisłości. Wanda Witek-Malicka z ramienia Centrum Badań Muzeum Auschwitz, w 14. numerze wydawanego przez instytucję internetowym periodyku ?Memoria? pisze:
Lektura powieści weryfikuje zapewnienia o jej faktograficznym i dokumentalnym charakterze. Choć opowieść zbudowana jest na kanwie losów autentycznego więźnia KL Auschwitz, którego pobyt w obozie, a częściowo także obozowe losy można potwierdzić na podstawie zachowanej dokumentacji archiwalnej, to jednak książka zawiera bardzo liczne błędy i informacje niezgodne z faktami a także nadinterpretacje, przeinaczenia i niedopowiedzenia, na których zbudowany jest całościowy nieautentyczny obraz rzeczywistości lagrowej.
Dalej Wanda Witek Mailcka punktuje nieścisłości z iście aptekarską dokładnością. A co na to autorka? Heather Morris stwierdziła, że ?Tatuażysta z Auschwitz? to historia Lalego Sokolowa a nie Holokaustu i nigdy nie miała zamiaru stworzyć akademickiego podręcznika. Nigdy nie mówiła też, że powieść ta to literatura faktu.
Wszystkim zainteresowanym proponuję odrzucić zarówno uprzedzenia jak i zachwyty nad tą książką i spróbować po prostu delektować się dobrą powieścią o miłości, jaka wykiełkowała w okrutnych czasach i w strasznym miejscu. Jeżeli tak podejdziecie do sprawy zapewniam, że powieść przyniesie sporą dawkę dobrej lektury. Powieść napisana jest gładko, lekkim piórem, bez zbędnego roztrząsania codzienności obozowej. Tu na pierwszym miejscu jest wola przetrwania, walka o każdy dzień i o to, aby najbliższa sercu osoba również miała szansę dożyć do kolejnego świtu. Moim zdaniem piękna książka warta tego, aby się nad nią pochylić.

Czy recenzja była pomocna?