rozwiń
rozwiń
zwiń
zwiń
wpisz minimum 3 znaki

Wybierz z dostępnych produktów

Tamtego lata na Sycylii - mobi, epub

M. Blasi

ebook, multiformat: mobi, epub

26,68 zł taniej -15%

Tamtego lata na Sycylii

M. Blasi

książka (miękka)

30,78 zł taniej -42%

Tamtego lata w Bułgarii

M. Pogoda-Winkl...

książka (miękka)

26,27 zł taniej -34%

TEGO LATA NA SYCYLII

S. J.M.

książka (miękka)

24,23 zł taniej -19%

Tamtego lata - mobi, epub

J. Porter

M. Cox

ebook, multiformat: mobi, epub

20,91 zł taniej -15%

Tamtego lata w Bułgarii - mobi, epub

M. Pogoda-Winkl...

ebook, multiformat: mobi, epub

23,33 zł taniej -15%

Książka o Sycylii

J. Iwaszkiewicz

książka (miękka)

23,94 zł taniej -20%

Tamtego ranka, kiedy po nas przyszli - ...

J. Giovanni

ebook, multiformat: mobi, epub

28,40 zł taniej -10%

Tamtego ranka, kiedy po nas przyszli ...

J. Giovanni

książka (twarda)

29,05 zł taniej -27%

Tamtego życia już nie ma Reportaże o ...

M. Zdzieborska

książka (miękka)

28,89 zł taniej -12%

Zdarzyło się na Sycylii - mobi, epub

K. Hewitt

ebook, multiformat: mobi, epub

7,53 zł taniej -15%

Słońce Sycylii - mobi, epub

C. Shaw

ebook, multiformat: mobi, epub

7,53 zł taniej -15%

Tamtego lata na Sycylii
ocena: 6, głosów: 5
 
powiększenie

Fragmenty

przeczytaj fragment książki
Tamtego lata na Sycylii

Nie przypominam sobie, czy to się zdarzyło tego wieczoru, gdy don Cosimo opowiadał mi swoją historię, czy może wtedy, gdy przyjęłam od Toski zaproszenie do obejrzenia fresków w świetle zachodzącego słońca. Na pewno był to piątek i tego dnia podjęliśmy z Fernandem decyzję, że wyjedziemy nazajutrz. Kiedy weszłam do sali jadalnej o szóstej, Tosca siedziała tam przy wystygłym kominku z otwartą książką na kolanach. Wymieniłyśmy powitania, po czym ona wróciła do lektury, a ja, nie narzucając jej rozmowy, zaczęłam oglądać freski. Z odchyloną głową chodziłam po sali, podziwiając niezwykłe piękno malowideł w łagodnym świetle wieczoru. Byłam tam już od dobrych dwudziestu minut, podczas których żadna z nas nie odezwała się ani słowem. Chciałabym wypytać ją o twórcę tego dzieła i jego historię. O znaczenie alegorii. I dlaczego artysta pozostawił tyle białych prześwitów. Zachowałam jednak milczenie, nie wyczuwając w niej towarzyskiego nastroju. Rzuciwszy na freski pożegnalne spojrzenie, odwrócona do Toski plecami, usłyszałam naraz jakiś znajomy głos, który jak dotąd zawsze przemawiał do mnie po włosku, lecz teraz starannie wymówił angielskie zdanie. - Pija pani dżin? Mam trochę dobrego dżinu. Jeśli ma pani ochotę na drinka. To chyba odpowiednia pora, prawda? Mam na myśli wasze anglosaskie obyczaje. Byłam zaskoczona. Tosca siedziała za moimi plecami. I stamtąd dochodził głos. Ale przecież to nie mógł być jej głos. Odwróciłam się i upewniłam, że nie ma tam nikogo innego. Roześmiałam się. - Czemu nam pani nie powiedziała, że zna angielski? - Dlaczego miałabym pani mówić akurat o tym? - spytała z widocznym zadowoleniem. Mówię też po francusku i czytam greckie teksty. Umiem tańczyć, śpiewać i grać na fortepianie. O tym też pani nie mówiłam. I nie czułam potrzeby rozpieszczania pani przez używanie jej języka. Bądź co bądź, jesteśmy na Sycylii. Po prostu miałam ochotę na dżin z tonikiem, i pomyślałam, że może i pani chętnie się napije. Zaproponowałam to po angielsku bez szczególnej intencji. Odruchowo. Jej angielski jest nieskazitelny. Spróbowałam sobie wyobrazić ten sycylijski alt śpiewający arię matrony z Berkshire. - Mieszkała pani kiedyś w Anglii? - Nie. Nigdy w życiu nie opuściłam naszej wyspy. W jej głosie nie ma ani dumy, ani żalu. Ciekawe przy tym, że powiedziała więcej, niż było trzeba, żeby udzielić odpowiedzi na moje pytania. I ciągnęła dalej. - W dzieciństwie uczyłam się angielskiego i francuskiego. W kółko czytałam w oryginale dziewiętnastowiecznych angielskich pisarzy. Nie bardzo podobali mi się w przekładach. - Nie jestem Angielką, tylko Amerykanką. A co do drinków, wolę wódkę. - Mam ją także. Wstała i męskim krokiem podeszła do wąskiej, stojącej w przeciwległym rogu szafki z szorstkiego drewna, pomalowanej na kolor bladozielony jak serce selera. Gdy otworzyła drzwiczki, ukazało się wyściełane granatowym aksamitem wnętrze, którego nie powstydziłby się żaden bar w pomniejszym hotelu na Manhattanie, w Wiedniu czy w Rzymie. Z małej, emaliowanej na czarno lodówki wyjęła butelkę alkoholu z rosyjską etykietką. Pewną ręką napełniła kryształowy kieliszek i podała. - Nie mam lodu - oświadczyła głosem nienawykłym do usprawiedliwiania się. - Piję bez lodu - odparłam odpowiednio lodowatym tonem. Tego wieczoru wyrafinowana wyniosłość Toski wydała mi się już zanadto drwiąca. W tym eleganckim lekceważeniu kryło się coś prowokacyjnego. Obracała w dłoniach szklankę, kiedy stanęłam obok niej. Spojrzała na mnie i wzniosła ją w górę. - Pani zdrowie, signora - mówi, znowu prezentując swoje świetne maniery. - Alia vostra salute, signora - odpowiadam. W moim głosie ubyła jedna kostka lodu. Nadal stoimy, mierząc się wzrokiem. Powstrzymuję śmiech, gdy wyobrażam sobie, jak mogłoby to wyglądać z boku. Chce mi się śmiać i z siebie, i z niej. Z dwóch kobiet stojących w salone grande wspaniałego pałacu pośród jałowych gór w sercu wyspy, na której przeszłość jest teraźniejszością. Ubrana w obcisłą suknię z czarnego jedwabiu, na szyi ma ten co zawsze szmaragd na łańcuszku. W długich, śniadych palcach trzyma szklaneczkę dżinu Baccarat i mam wrażenie, że jej także chce się śmiać. Ze mnie, z moich dżinsów, z mojej koszulki niezmienianej od trzech dni, z szopy włosów na głowie, bo teraz znowu zaczęłam nosić je rozpuszczone. Wraca na fotel i daje mi znak, żebym usiadła naprzeciwko. - Lubię mówić po angielsku. Od lat nie miałam do tego okazji. Obawiałam się już, że wszystko, co mi zostało w pamięci, to kilka zwrotów z Dickensa albo Emily Bronte, które jeszcze dziś mogłabym powtórzyć jak papuga. Nie wiem, czy nie zabraknie mi słów w rozmowie z panią, ale z chęcią spróbuję. - Niestety, jutro albo pojutrze będziemy musieli wyjechać... Przerwała mi szybko, zdecydowanie, i widać było, że nie chce tego nawet słuchać. - Jakże to. Dopiero zaczęliśmy znajomość, a państwo już odjeżdżacie. Dając kolejny dowód upodobania do anglosaskich lektur, choć może chodziło jej tylko o przedłużenie naszego spotkania, powiedziała: - W górnej szufladzie tej konsoli leży egzemplarz „New York Times Magazine”. Chciałaby go pani zobaczyć? - Z chęcią. Pożyczę go sobie potem, jeśli nie ma pani nic przeciwko temu - odparłam i podeszłam do wysokiej francuskiej komody z okresu cesarstwa, którą wskazała mi Tosca. - O, jest. Bardzo się cieszę. - Dopiero po chwili zauważyłam że druk jest wyblakły, a papier zetlały. Spojrzałam na datę. Styczeń 1969. - To muzealny eksponat, signora. - Roześmiałam się. Ależ skąd - przeszła na włoski. - Raptem dwadzieścia pięć lat. Czy według pani coś się zmieniło przez ten czas? Ktoś zostawił tu kiedyś to pismo, i muszę przyznać, że jest bardzo przyzwoicie redagowane. Wystarczająco trafnie opisuje rzeczywistość, przedstawiając zdarzenia z tamtego czasu, które wszak niewiele się różnią od tych bieżących. Proszę się zastanowić. Nawet jeśli nie są już grane ówczesne przedstawienia i filmy, to nadal gdzieś trwa wojna, nieprawdaż? Wciąż panuje chciwość, nienawiść, przemoc i strach. Szerzy się ubóstwo. A także rewolucje, arogancja i kłamstwo. Deprawacja i cierpienie. Co mi się szczególnie spodobało w tej gazecie, to jej wnikliwe spojrzenie na frustrację i rozpacz, jakie niesie nędza. To pismo głosi Dobrą Nowinę. Zawsze kiedy próbuję zrozumieć to, co się dzieje z dala od naszych gór, zaglądam do mojego egzemplarza „New York Times Magazine”. Czytuję go co dwa albo trzy lata, więc mam pewność, że niczego nie pominęłam. Trzymam go w tej samej komodzie, w której stoi telewizor Sony. Czarno-biały, z własną anteną i dziewięciocalowym ekranem, na którym, gdy tęsknota za innym światem chwyta mnie za serce, mogę obejrzeć nocne wydanie wiadomości z Rzymu i Mediolanu, a czasem jakiś stary film. W przeciwieństwie do filmów, wiadomości budzą we mnie złość i poczucie pustki. Zawsze wtedy powtarzam sobie, że wystarczy raz w życiu obejrzeć wieczorne wiadomości, żeby wiedzieć, jak zły jest ten świat. Jak bardzo zepsuty. Nie uchylam się od walki ze złem. Nie chowam głowy w piasek. Zło szuka drogi do nas, a ja robię, co w mojej mocy, żeby nie trafiło na właściwą. Nadal stoję z tygodnikiem w dłoni. - Cenię pani postawę, signora. Odwracam się do „szafy medialnej”, otwieram archiwalną szufladę i ostrożnie odkładam gazetę. Wracam na fotel naprzeciwko jej fotela. Rozumiem, że wyraża się z ironią, ale nietrudno wyczuć intuicyjnie, do czego zmierza. Przeszłość jest teraźniejszością. Kondycja ludzka się nie zmienia. Wyczuwam tu wpływ opinii don Cosima. Chyba jednak lepiej było słuchać go w oryginale. Milczymy. Patrzę na nią i zastanawiam się, dlaczego opieram się jej urokowi. Czy wątpię w jej szczerość? W jej rozum? Jest w niej coś, co mnie odpycha. Lecz jednocześnie słucham jak zaczarowana. Tyle w niej smutku, nagromadzonego tuż pod samą powierzchnią. Jak wielu z nas, jest pewnie z niego dumna. A jej wyniosłość i ironia to tylko mur obronny. Siedzimy w ciszy aż do chwili, gdy wchodzą trzy wdowy, żeby nakryć do stołów przed kolacją. Tosca, rozproszona, może nawet spłoszona ich obecnością, zaczyna obracać szklankę w dłoniach, poprawia na głowie doskonałą koronę z warkoczy. Uśmiecha się niespokojnie. Wstaję, odstawiam niedopitego drinka na stolik i dziękuję za spotkanie. Tłumaczę, że przed kolacją mam jeszcze coś do zrobienia. - Przywiozła pani ze sobą jakieś inne ubrania? Mam na myśli coś bardziej eleganckiego - mówi znów po angielsku, jakby mnie nie słyszała. - Mam ładną sukienkę z szarego tiulu - odpowiadam, zastanawiając się, czemu interesuje ją moja garderoba. „Ładny szary tiul” chyba jednak nie oznaczał dla niej elegancji, bo powiedziała: - Może znajdziemy coś, co Agata mogłaby dla pani przysposobić. Tak, powinno się coś takiego znaleźć. Bywają u nas czasem na kolacji goście z zewnątrz, wtedy wszyscy się ładnie ubieramy. - Wspominałam już, że jutro zamierzamy wyjechać... Kiedy nie chce słyszeć, nie słyszy. - Nieczęsto pojawia się tu ktoś nowy. Agata, vieni qua, te - soro. Agata przybiega truchcikiem, zatrzymuje się tylko na chwilę, żeby przyjąć polecenie przejrzenia zawartości kufrów w starej garderobie. Ma mnie tam zabrać ze sobą. - Kufry? Garderoba? Podążam za Agatą przez trzy piętra szerokich kamiennych schodów. Na górze przechodzimy przez zalatujący pleśnią korytarz i docieramy do pokoju zastawionego szafami, bieliźniarkami i kuframi, dodatkowo wyposażonego w pułapki na myszy. Niektóre zatrzaśnięte, inne nadal kuszą przynętą. Zapach pleśni stłumiony przez duszący odór martwych gryzoni. Kurz jak za kulisami upadłego teatru. Agata pochyla się nad jednym z kufrów i grzebie w jego zawartości. Widzę jedynie jej szeroką pupę obleczoną w czarną jedwabną suknię i słyszę, jak mamrocze litanię do Matki Boskiej. Po chwili wstaje, trzymając przed sobą suknię w kolorach brązu i srebra. - Quella giusta. Ta będzie dobra - oznajmia. - Spogliati. Rozbierz się. - Parę minut później mam na sobie uroczą, bez wątpienia przedwojenną suknię w kolorze mocnej herbaty, a Agata obraca mnie wkoło. Gorset jest trochę za ciasny, a spódnica przydługa, ale ona zaraz zaczyna bez litości upinać ją szpilkami. Bezceremonialnie zbiera brzegi, układa fałdy i każe przytrzymywać dokładnie w taki sposób, w jaki ustawia mi rękę. Po czym przygląda się, mrużąc oczy. - Non e małe - stwierdza. - Potrebbe essere molto carino. Nieźle. Może być naprawdę ładnie. - Długo pozostawałam w bezruchu, i gdy nagle usłyszałam jej głos, aż podskoczyłam. W miejscu, gdzie miałam przytrzymywać upiętą szpilkami brązową tkaninę, widniały dwie wystrzępione dziury. Agata załamuje ręce i wzywa z kolei świętą Rozalię. - Toglilo adesso e dammelo. Zdejmij to i oddaj mi - brzmi następne polecenie. Zapinając jeszcze spodnie i przygładzając włosy, chcę dogonić Agatę, która niesie pod pachą rozdartą sukienkę, ale zniknęła mi z oczu w którymś z korytarzy. Gdy wracam do jadalni, Toski już nie ma wśród wdów krzątających się między stołami. Później, kiedy ubieramy się do kolacji, opowiadam Fernandowi o swojej wizycie poświęconej oglądaniu fresków i powtarzam mu opinię Toski na temat aktualnych wydarzeń na świecie. Wspominam też, że rozmawiałyśmy po angielsku. - Co sądzisz o Tosce po tych paru dniach, które tu spędziliśmy? Ile to już, chyba prawie dwa tygodnie, prawda? Dlaczego właściwie musimy jutro wyjechać? - pytam. Zaplatam rzemyki nowych czarnych sandałów dookoła kostki. Wyjmuję też tiulową sukienkę jak dla baletnicy, która od naszego wyjazdu z Wenecji leżała zwinięta w torbie z ubraniami. I szal. Wszystko to ze względu na zainteresowanie Toski moją garderobą. - Przede wszystkim nie zamierzam upierać się przy wyjeździe. Przed chwilą, kiedy poszedłem zapłacić rachunek za nasz pobyt, Tosca przypomniała mi, że ferragosto nie jest najlepszą porą na podróże. Niewątpliwie ma rację. Jakikolwiek kierunek wybierzemy, utkniemy w korkach. Mówi, że za parę dni, pewnie już w przyszłym tygodniu, drogi będą puste. Twierdzi, że pogoda także ma się jutro popsuć. W jednym sandałku kuśtykam do łazienki, gdzie Fernando się goli. Przysiadam na krawędzi wanny. - Tak łatwo dałeś się podpuścić, żeby zostać tu jeszcze przez tydzień? Wystarczył argument o korkach na drogach i prognoza pogody? Nie wiedziałam, że jesteś tak podatny na perswazję. - Nic podobnego. Nawet nie próbowała mnie do niczego przekonywać. Podała mi tylko kilka przydatnych informacji, a decyzję zmieniłem sam. Czemu się tak odstawiłaś na dzisiejszy wieczór? - Przez Toscę. Pytała, czy mam ze sobą jakieś eleganckie ubrania. Postanowiłam zademonstrować jej co nieco z mojej szafy. „Zbyt łatwo dałaś się podpuścić”, mówi mi jego uśmiech. Przez następne dwa dni nie spotykałam Toski, jeśli nie liczyć jej rutynowych obchodów villa i krótkich spotkań w czasie obiadu. Zawsze wtedy wspominała o sukni i gościach, którzy mogliby się kiedyś pojawić na kolacji. Lecz obie te sprawy pozostawiały mnie obojętną. Któregoś wieczoru, kiedy weszliśmy do jadalni, podbiegła Agata, żeby od stołu, przy którym zawsze siedzieliśmy, zaprowadzić nas do Toski i don Cosima. Ledwie usiedliśmy, Tosca zaczęła mówić do mnie po angielsku. - Jak minął dzień? Od jutra spodziewamy się ochłodzenia. Próbuje skomplikowanych konstrukcji językowych, potem pyta mnie, czy są gramatycznie poprawne. Don Cosimo zajął uwagę Fernanda, więc znalazłam się na łasce Toski. - Chcę pani opowiedzieć pewną historię, dziecinko - mówi. - Oczywiście nie w tej chwili. Ale wkrótce. Wie pani, to długa opowieść. Nie zdołałabym jej dokończyć za jednym razem. Zajmie nam pewnie kilka dni. Może tydzień. Nie wiem dokładnie. Ale myślę, że będzie dla pani ciekawa. Jeszcze nigdy nikomu nie próbowałam opowiedzieć jej w całości, od początku do końca. Ale teraz spróbuję. I zamierzam zrobić to po angielsku. Bo wydaje mi się, że jeśli opowiem ją w obcym języku, to będzie tak, jakby w rzeczywistości pozostała nieopowiedziana. Myśli pani, że to ma sens? Wie dobrze, że tak myślę. - Słyszałam, że don Cosimo zaczął opowiadać ją pani po kawałku wieczorami w ogrodzie, więc... - uśmiecha się i rozkłada ręce w nieokreślonym geście. - Może to moja fanaberia, żeby mówić po angielsku, kiedy tylko nadarzy się okazja. Ale nie o to chodzi. W każdym razie, nie tylko o to. To chyba dlatego, że pani pochodzi z daleka. Tak, chciałabym ją opowiedzieć komuś, kto się tu nie urodził. Więc będzie to pani, a pani zabierze ją ze sobą, wyjeżdżając stąd. Wiem, że prawdopodobnie nigdy pani do nas nie wróci, a ponieważ najchętniej podróżuję konno, jeszcze mniejsza jest szansa, że spotkamy się kiedyś w pani stronach... Próbuje zająć czymś ręce. Zwija płócienną serwetkę w ciasny rulon, rozwija i rozprostowuje na stole. Powtarza tę czynność kilka razy. Potem składa rogi do środka na kształt koperty. Albo kieszeni. Czyżby zamierzała schować tam swoją opowieść? Patrzę na nią i już rozumiem, dlaczego odwiodła Fernanda od wyjazdu parę dni temu. Tabuny podróżnych i korki na drogach wzięły się stąd tylko, że nie była jeszcze gotowa nas od siebie wypuścić. Przypominam sobie słowa Fernanda niedługo po naszym przyjeździe. „Mam mgliste wrażenie, że nikt z mieszkańców nie jest tym, kim był, zanim tu osiadł. To miejsce jest jak wyspa z Pinokia, na której wszyscy niedobrzy chłopcy przemieniali się w osły”. Czemu tak jej zależy na tym, żebyśmy jeszcze zostali? Czy naprawdę chodzi tylko o okazję do opowiedzenia swojej historii? A jeśli tak, to dlaczego miałaby opowiadać ją akurat mnie? Owszem, słyszałam jej wyjaśnienie: nie pochodzę stąd. Nigdy mnie już nie spotka. Historia zostanie opowiedziana, lecz nadal nie będzie nikogo, kto ją słyszał. Ale... może jej życzenie nie okaże się trwalsze od zleżałej tafty w kolorze mocnej herbaty? Trudno przewidzieć. Następnego popołudnia przy stole w cieniu magnolii zamiast don Cosima czekała na mnie Tosca.

Tamtego lata na Sycylii (pocket)

książka

Wydawnictwo: Świat Książki

Oprawa: miękka

Ilość stron: 352

Dostępność: niedostępny

Nasza cena: 12,63

Cena detaliczna: 14,86

U nas taniej o 15%

dodaj do przechowalni dodaj do listy życzeń

Przy zakupie 5 egz.
Cena hurtowa:

11,89

Powrót GRATIS! Do każdego zamówienia zakładka mola książkowego!
  • Opis

  • Szczegółowe informacje

  • Recenzje (0)

  • Inne wydania

Tamtego lata na Sycylii - opis produktu:

Epicka powieść, rozgrywająca się przez ostatnie pół wieku na Sycylii. Historia Toski - chłopskiej córki, oddanej na wychowanie do pałacu ostatniego sycylijskiego księcia, szlachetnego idealisty Leo. Po latach Tosca prowadzi niezwykły dom pomocy, w którym mieszka kilkadziesiąt wdów. Do willi trafia amerykańska dziennikarka, która wysłucha zwierzeń bohaterki... Malownicza opowieść o miłości, dobroci, odwadze i spełnionych marzeniach, łącząca klimat słynnego "Lamparta" i filmu "Cinema Paradiso".

Tamtego lata na Sycylii - szczegółowe informacje:

Dział: Książki
Wydawnictwo: Świat Książki
Oprawa:miękka
Okładka:pocket
Wymiary:110x175
Ilość stron:352
ISBN:978-83-273-0240-3
Wprowadzono: 05.11.2012
i zgarniaj nagrody napisz recenzję

Tamtego lata na Sycylii - recenzje klientów


Podobał Ci się ten tytuł? Zainspirował Cię? A może nie zgadzasz sie z autorem, opowiedz nam o tym, opisz swoje doznania związane z lekturą.

Książkowe bestsellery z tych samych kategorii

Ogień i krew. Część 1 Historia ...

G. Martin

książka (twarda)

39,45 zł taniej -33%

SEXEDPL. Rozmowy Anji Rubik o ...

A. Rubik

książka (miękka)

14,98 zł taniej -25%

Nie ma

M. Szczygieł

książka (twarda)

33,45 zł taniej -27%

Queen Królewska historia

M. Blake

książka (miękka)

29,91 zł taniej -25%

Marlena de Blasi - przeczytaj też

Amandine

M. Blasi

książka (miękka)

13,14 zł taniej -67%

Tamtego lata na Sycylii

M. Blasi

książka (miękka)

30,78 zł taniej -42%

Wieczory w Umbrii

M. Blasi

książka (miękka)

13,14 zł taniej -67%

Wieczory w Umbrii

M. Blasi

książka (pocket)

12,18 zł taniej -22%

Ciekawe pomysły Gandalfa

książka

28.89 zł

taniej -12%

Tamtego życia już nie ma Reportaże o uchodźcach ...

Obcy, niebezpieczni, nieobliczalni. Zaleją Polskę, wysadzą się w powietrze. Stali się bohaterami nagłówków gazet i kipiących nienawiścią wpisów na forach internetowych. Każdy o nich mówił i każdy był na ich temat ekspertem. To ludzie, których trzeba się bać lub odwrotnie - należy im pomóc bez względu na konsekwencje. Zredukowani do grupy siedmiu tysięcy...

książka

26.27 zł

taniej -34%

Tamtego lata w Bułgarii

Łucja, historyk sztuki z Warszawy, po wielu latach postanawia ponownie pojechać do Bułgarii. Kiedyś przeżyła tam wielką miłość, która trwała kilka lat. Ale tylko w listach. Teraz Łucja planuje spotkanie z Borysem. Nie wyobraża sobie, że i tym razem mogliby się nie zobaczyć. Jednak życie miało dla nich zawsze nieprzewidywalne scenariusze. Powieść...

książka

29.05 zł

taniej -27%

Tamtego ranka, kiedy po nas przyszli Depesze z...

W styczniu 2011 roku w Syrii rozpoczęły się protesty przeciwko rządom Baszszara al-Asada. Początkowo pokojowe demonstracje szybko przerodziły się w bratobójczą wojnę domową. Chaos ogarniętego konfliktem wewnętrznym kraju wykorzystało ISIS, co w 2014 roku doprowadziło do powstania iracko-syryjskiego kalifatu - Państwa Islamskiego. Janine di Giovanni,...

książka

30.78 zł

taniej -42%

Tamtego lata na Sycylii

Akcja powieści rozgrywa się przez ostatnie pół wieku na Sycylii. Tosca była biedną dziewczynką, którą ojciec oddał na wychowanie do pałacu Leo d`Anjou, gdzie żyła jak księżniczka. Jej losy nierozerwalnie zostały połączone z losami tego jednego z ostatnich książąt na Sycylii. Książę, który wychowywał Toscę tak jak swoje córki, w pewnym momencie pokochał...

ebook

28.40 zł

taniej -10%

Tamtego ranka, kiedy po nas przyszli - mobi, ...

W styczniu 2011 roku w Syrii rozpoczęły się protesty przeciwko rządom Baszszara al-Asada. Początkowo pokojowe demonstracje szybko przerodziły się w bratobójczą wojnę domową. Chaos ogarniętego konfliktem wewnętrznym kraju wykorzystało ISIS, co w 2014 roku doprowadziło do powstania iracko-syryjskiego kalifatu - Państwa Islamskiego. Janine di...

ebook

20.91 zł

taniej -15%

Tamtego lata - mobi, epub

Rybak z greckiej wyspy Dziennikarka Charlotte Clare spędza urlop na małej greckiej wyspie. Po trudnym rozwodzie szuka samotności i spokoju. Codziennie z tarasu obserwuje morze i pracę przystojnego rybaka. Postanawia napisać artykuł o nim i jego prostym zajęciu, o życiu bez stresu i pośpiechu. Gdy jej gospodyni zabiera ją wieczorem do tawerny, Charlotte...

Brak list życzeń:

Utwórz

zamówienie tradycyjne
Brak produktów w koszyku
Brak produktów w koszyku

4.99

14.99

14.99

2.60

2.84

4.96

2.99

2.99

8.99

1.99

Łączna wartość zamówienia: 0 zł0 zł
Dostawa i płatność › Płatność › przejdź do koszyka
rozwiń
Wpisz numer
Swojego zamówienia (xxxxxx/rrrr)
Sprawdź

Powiadom kiedy produkt będzie dostępny

Wpisz swój adres e-mail: