rozwiń
rozwiń
zwiń
zwiń
wpisz minimum 3 znaki
Szajba na peronie 5.
ocena: 6, głosów: 2
 
powiększenie

Fragmenty

przeczytaj fragment książki
Szajba na peronie 5.

  Czy kobiecie może coś bardziej zorać czaszkę niż facet w podkolanówkach? Zosia Haba stwierdziła, że tak.
  Facet w podkolanówkach i z zawieszonym na szyi tamburynem.
  Patrząc na swojego asystenta, który wszedł właśnie dziarskim krokiem do gabinetu, ciągnąc na smyczy mikroskopijnego yorka, Zosia zrozumiała, że jej poczucie estetyki zostało niniejszym zdruzgotane.
  Mirek Mędrzycki. Obiektywnie irytujący brzydal o nosie podobnym do rozklekotanej klamki, subiektywnie jednak mężczyzna o dużym uroku osobistym, który działał nie tylko na wiekowe panie profesorki i szczebel średni, ale także na portierki, o morzu entuzjastycznych studentek nie wspominając.
  Zosia, która od października znosiła mniej lub bardziej niedyskretne pytania na temat jego życia uczuciowego, uśmiechnęła się w duchu z satysfakcją. Teraz powinny go zobaczyć te jego fanki. A może wyciągnąć komórkę i strzelić Mądrzyckiemu fotkę?
  Mirek jak rzadko kiedy zasługiwał dziś na pyszny portrecik. Wypisz, wymaluj, wyglądał jak przewodnik duszpasterstwa akademickiego, który w dwa dni zaliczył pieszo nie tylko Piekary, ale również Gidle i Częstochowę, przy czym z każdą miejscowością zastęp niewinnych dziewic topniał. Plecaczek, bojówki i trapery plus rozanielony uśmiech pośród brody a la Jezus po czterdziestu dniach na pustyni – wszystko było w nim nieświeże i smętnie oklapłe. Twarz miał zmęczoną i czerwoną niczym burak, a włosy, które zwykle nosił związane w kitkę, powiewały trzęsącymi się nitkami w powstałym przeciągu. Obcisłą koszulkę Mirka – niestety zbudowany był niezgorzej – zraszał pot, a aromat tego męskiego ciała wypełniał cały gabinet.
  Zapachniało czosnkiem i smażoną nad ogniskiem kiełbasą.
Kichnęła.
  – Sto lat z jednym… – zaczął, ale widocznie przypomniał sobie, że Zosia jest świeżo po rozwodzie, wiec urwał. – Zdążyłem? – spytał z nadzieją i pośród pobrzękiwań tamburyna już stał przy biurku, które sprawiało wrażenie, jakby zaraz miało runąć pod naporem jego wielkich owłosionych łap. York podreptał tuż za swym panem, a prezentował się jeszcze bardziej żałośnie. Na powitanie szczeknął i dopadł jej nóg. – Przybiegłem prosto z dworca. Goliat, piesku, poliż panią w moim imieniu…
  – Drzwi – rzuciła chłodno w odpowiedzi i nie uciekła wzrokiem, mimo że Mirek patrzył na nią uparcie i nie przestawał dyszeć.
  – Jak ja się za tobą stęskniłem – wymruczał obłudnie, a Zosia pomyślała, że majowy weekend, który ten typek spędził w Bieszczadach jako opiekun roku, należał do wyjątkowo udanych.
  W końcu miała gabinet tylko dla siebie. I w końcu jej miejsce pracy nie śmierdziało psem. Rybki, proszę bardzo, nawet zaskrońce i świerszcze, czemu nie. Ale kupka sierści dygocząca ze strachu przy najlżejszym szeleście papieru?
  Goliat jakby czytał jej w myślach. Pisnął i usiadł we właściwej odległości.
  Niestety jego pan nie zamierzał brać z czworonoga przykładu.
  – Mędrzycki, usuń swoje włochate rączki z mojego biurka i zamknij drzwi – powtórzyła więc beznamiętnie, po czym wróciła do pracy. A przynajmniej: starała się wrócić.
  Prześladowca jednak nie odpuszczał.
  – Poważnie, stęskniłem się. Świat się przeobraża, wiesz? Tonie w wiośnie, kobiety pięknieją, a ty… Tak cudownie niezmienna.
  Zosia przez chwilę kontemplowała tę podłą uwagę, a pośród ciszy słychać było leciutkie poskrzypywania parkietu, który uginał się pod nowym ciężarem. Za ścianą zabrzmiały brawa – profesor najwyraźniej skończył swój ostatni wykład.
  Czy to się właśnie tak odbywa?
  Cały świat widzi, jaka jest brzydka, tłusta i nieciekawa.
  Tylko że z nieba zamiast gromów sypią się entuzjastyczne oklaski. Nikt nie karze sprawcy, gołębie nadal przyozdabiają parapet wonnymi maziajami, a na Jagiellońskiej trąbią auta.
  – Bardzo dziękuję za komplement – przemówiła wreszcie. – Musiał cię kosztować sporo wysiłku. Intelektualnego – rzuciła zjadliwie, uśmiechając się przy tym olśniewająco, jakby już zdążyła przełknąć usłyszaną złośliwość, co nie było prawdą. Bolało nadal. Doskonale wiedziała, że nie jest piękna, nie musiał jej tego uświadamiać, podlec jeden. Zwłaszcza dzisiaj. Wiosna. I w czym ona ma niby tę wiosnę przywitać? W pokrowcu na auto? Po zimie wszystko było na nią za ciasne. – Aaa, widzisz, zapomniałabym... Z powodu twojej nieobecności odwołano konkurs – poinformowała niby służbowo.
  – Konkurs? Jaki konkurs? – Mirek zastrzygł uszami.
  – Na największego kretyna wydziału.
  Podlec na chwilę się zawiesił, ale zaraz potem wybuchł odrażająco szczerym śmiechem, a Goliat zaczął mu wtórować tak bezczelnie, że Zosia postanowiła, że nie podzieli się już z wypierdkiem żadną, nawet najbardziej wymemłaną kanapką.
  – Widzę, że nie marnowałaś czasu i czekając na mnie, układałaś… CIĘTE riposty – zaakcentował, po czym beztrosko poprawił plecaczek. Najwyraźniej nie dotarło do niego, że ktoś tu uraził kobiecą dumę. I że za to zapłaci.
  Oj, zapłaci… Żarciki zawodowe, nie ma sprawy, ale docinki osobiste?! To było poniżej pasa. – No, dobrze, pani doktor. O której pożegnanie profesora?
  Zosia zerknęła niespiesznie na wiszący ponad biurkiem zegar.
  – Punkt osiemnasta. Masz raptem czterdzieści minut, żeby coś ze sobą zrobić. Dwudziestolecie międzywojenne, jak zapewne pamiętasz? Muszka, cylinder, te sprawy. Tamburyn i podkolanówki raczej odpadają. Chyba że życzysz sobie być gwoździem programu. Nadmienię, że rektor zaprosił prasę. Już widzę te tytuły… „Nonszalancki Mirek M. pożegnał profesora odziany w przykrótkie gacie”. „Schetany asystent wydziału literatury współczesnej popełnia faux pas”.
  – Schetany? Dobra, nie wyrażaj się, pojąłem. Ale cylinder? Skąd ja ci wezmę cylinder? – Mirek opadł oszołomiony na najbliższe krzesło, a Zosia aż zarechotała w środku z uciechy.
  Najwyraźniej zapomniał, że dzisiejsza impreza została starannie zaplanowana. Jedną z atrakcji miał być bal kostiumowy, o czym dowiedzieli się z intrygującego w treści zaproszenia: „Podczas całej uroczystości obowiązuje strój retro”.
  Retro!
  Całe szczęście, że profesor pasjonował się właśnie dwudziestoleciem, a nie na przykład barokiem. Żadnych bezowych sukienek, żadnego fashion-lukru i wściekłego podkreślania nieistniejącej talii. Chociaż Zosia była przeciwna przemocy, cieszyła się, że na ówczesną modę miała wpływ wojna. Kapelusze w kształcie hełmów albo misek do prania, zdecydowane cięcia formy, a nie jakieś głupie hołdy na cześć Wenus z Milo, która cieszyła się (wyłączając rączki) nienaganną figurą. We włosach wystarczy przecież tylko jakieś szalone piórko, szyję poddusi się perłami z Rossmanna i jest szał ciał. Szkoda tylko, że takie trendy nie obowiązują dzisiaj.
  – O strojach przypominam przez zwykłą zawodową solidarność – wyjaśniła, żeby nie było wątpliwości. – Jeśli zbłaźnisz się publicznie, wszyscy będą na nas wieszać… psy. – Posłała yorkowi niezbyt przychylne spojrzenie, ale ten nic sobie z tego nie zrobił. Machając ogonem, znowu usiadł przy biurku i najwyraźniej oczekiwał odwzajemnienia sympatii. Niestety, odruchowo podrapała go za uchem. – Więc jeśli nie masz planu B i nie chowasz w szafie stroju Szpicbródki, proponuję odpuścić – dokończyła. – I iść do domu.
  Mirek zasępił się, lecz nie zdążył wymyślić odpowiedzi, bo w otwartych drzwiach stanęła kobieta.
  Zosia w ułamku sekundy zdążyła ocenić, że ma do czynienia z kimś o niespotykanej urodzie i klasie. Aż sobie cichutko westchnęła z zazdrości. Gdyby ona tak wyglądała… Figura idealna. Ubiór również. Estetyka całości hulała aż miło, ordynarność biła kobiecie jedynie z lica, które miało w sobie coś, no, coś wrednego po prostu. Było niby ładne, symetria brwi wprost proporcjonalna do kwadratu szczęki, ale babka miała w oczach cały dział z mrożonkami.
  Zimno, pusto i tylko lody Bambino.
  Za to ubrać potrafiła się tak, że kapcie spadały, dopracowany był na niej każdy szczegół. Biodra blondynki eksponowała przylegająca spódnica, nogi zdobiły szałowe szpilki, które wystawę CCC widziały jedynie od frontu, i to w przelocie. Do tego subtelna biżuteria i doskonały makijaż.
  Niektóre kobiety tak po prostu mają.
  Lśnią.
  Inne stapiają się z kaloryferem i podłogą, a na ich tle toczy się barwne życie tych pierwszych.
  Normalna, parszywie niesprawiedliwa rzeczywistość.
  – Dzień dobry – rzuciła zimno blondyna, patrząc przy tym wyłącznie na Mirka.
  Ale dlaczego w jej spojrzeniu Zosia zarejestrowała odrazę? Czyżby się znali? Chyba tak, bo Mirek nagle skurczył się i spokorniał jak gdyby był kumplem swojego psa, a kiedy wzrok kobiety zaczął się z pogardą prześlizgiwać po elementach jego stroju (tamburyn rządzi!), wykrztusił:
  – E… E… Edyta… Ty tutaj? Nie mogłaś zadzwonić?
  – Tak. Ja tutaj. A gdzie twoim zdaniem powinnam być? Może pod mostem? Z karteczką: „Proszę o wsparcie”?
  – Ooo. – Zaśmiał się niemrawo, po chwili jednak zaczął wracać do żywych. – To ci raczej nie grozi.
  – Nie próbuj być ironiczny, czekam już drugi miesiąc! I dzwoniłam, sto razy. Tylko że ty nie odbierasz.
  – Bo byłem w górach, zasięg zdychał.
  – Daruj sobie te bajeczki. Kiedy dostanę przelew?
  – A kto mnie namówił na ten piep… na kredyt? Czy możemy jednak porozmawiać gdzie indziej? – zaproponował nagle, widząc, że Zosia przysłuchuje się tej wymianie zdań z nieskrywanym zainteresowaniem. – Czemu zawsze musisz urządzać sceny?
  – Nie zamierzam nic urządzać. To znaczy, nie zamierzam rozmawiać. – Dla podkreślenia tych słów blondyna zaczęła wymachiwać elegancką skórzaną torbą, do której spokojne zmieściłby się nie tylko komputer, ale i drukarka, i Zosi przeszła właśnie chęć, żeby nabyć takie monstrum, choć duże torby były w modzie. – Przyszłam ci tylko oznajmić, że jeśli pieniądze nie wpłyną na konto do końca tygodnia, zakładam sprawę. Pani jest świadkiem – spojrzała na Zosię.
  – Słuchaj, nie skąpię i nigdy nie skąpiłem na własne dziecko. Ale jestem spłukany, musiałem spłacić zaległe raty i odsetki. Za twój samochód, który kupiłaś na moje nazwisko! – Wzburzony Mirek przestał już zważać, że o intymnych sprawach mówi w towarzystwie szefowej. – Przez ciebie mam na pensji komornika. A przecież kto jak kto, ale ty doskonale wiesz, że pracownik naukowy nie zarabia tyle co… reprezentant Polski w siatkówce mężczyzn. Z głodu nie umieracie.
  – Odczep się od kadry narodowej, dobrze ci radzę. – Blondynka pogroziła Mędrzyckiemu swoim zadbanym palcem. – Jesteś ojcem czy nie? Masz przelać alimenty i koniec. I kropka. Taki jest wyrok sądu – dodała na zakończenie, chlasnęła powietrze blond grzywą i już jej nie było. Mirek znowu opadł na krzesło, a potem umęczony zwrócił się do Goliata, jakby tylko on mógł go zrozumieć:
  – Edyta, stary, wciąż ta sama Edyta. I kto tu powinien nosić kaganiec?...
(…)

Szajba na peronie 5. (miękka)

książka

Wydawnictwo: Replika

Oprawa: miękka

Ilość stron: 268

Wysyłamy w: 5 - 7 dni + czas dostawy

Dostępność: mały zapaspomoc Brak na naszym magazynie.
Spróbujemy go sprowadzić dla Ciebie.
Szansa na realizację 20%.
Potrzebny czas 5-7 dni roboczych.

Nasza cena: 23,67

Cena detaliczna: 34,81

U nas taniej o 32%

dodaj do przechowalni dodaj do listy życzeń Dodaj do koszyka
Powrót GRATIS! Do każdego zamówienia zakładka mola książkowego!
  • Opis

  • Szczegółowe informacje

  • Recenzje (2)

  • Inne wydania

Szajba na peronie 5. - opis produktu:

  Czarna Zośka, retro - dieta oraz zaginione złoto.
 
  Zosia jest rozczarowana swoim nieciekawym życiem. Czuje się stara, gruba i samotna, wręcz oddałaby wszystko, żeby mieć znowu dwadzieścia lat. Marzenia spełniają się, kiedy wypija butelkę wina z roku 1929 i wraz ze swoimi znajomymi przenosi się w czasie do przedwojennych Katowic. Szanowana pani doktor literatury to teraz Czarna Zośka, szefowa bandy rzezimieszków, która okrada majętnych Niemców. Jej zadaniem jest uwodzenie i typowanie mężczyzn. A ponieważ do niemieckich willi trzeba się włamywać, jej siostra, Danka, musi się nauczyć wielu zaskakujących rzeczy, jak choćby chodzenia po gzymsie czy odczyniania czarów za pomocą telefonu komórkowego. Problem pojawia się, kiedy niejaki Mirek Mędrzycki, który również jest złodziejem, rzuca Czarnej Zośce wyzwanie.
  Gra toczy się o dużą stawkę, bo Zosia jednocześnie próbuje rozwikłać tajemnicę rodziną. Dotyczy ona pierwszego burmistrza Katowic, Louisa Diebla, który ograbił kasę miejską i uciekł z pieniędzmi za ocean. A może nie zabrał ze sobą wszystkiego? Zapraszamy na fascynującą wyprawę do podziemnych korytarzy i tuneli, które do dziś ciągną się pod miastem i skrywają niejedną zagadkę.

Szajba na peronie 5. - wybrana recenzja:

Joanna Korneta 9/01/2016
recenzja dotyczy produktu: Książki

recenzja nagrodzona 2.00pkt

Peron piąty w Katowicach to miejsce niemal legendarne: po wielkim szumie medialnym kilka lat temu, kiedy okazało się, że aby znaleźć to miejsce, trzeba... opuścić właściwy dworzec kolejowy, temat nieco przycichł. Ale mieszkająca w Katowicach pisarka, autorka komedii kryminalnych, powraca do siły... (czytaj dalej)

Szajba na peronie 5. - szczegółowe informacje:

Dział: Książki

Kategoria: literatura piękna, dla kobiet, sensacja, kryminał

Wydawnictwo: Replika
Oprawa:miękka
Okładka:miękka
Wymiary:130x200
Ilość stron:268
ISBN:978-83-7674-418-6
Wprowadzono: 04.11.2014
i zgarniaj nagrody napisz recenzję

Szajba na peronie 5. - recenzje klientów

9/01/2016
recenzja dotyczy produktu: Książka

recenzja nagrodzona 2.00pkt

Peron piąty w Katowicach to miejsce niemal legendarne: po wielkim szumie medialnym kilka lat temu, kiedy okazało się, że aby znaleźć to miejsce, trzeba... opuścić właściwy dworzec kolejowy, temat nieco przycichł. Ale mieszkająca w Katowicach pisarka, autorka komedii kryminalnych, powraca do siły genius loci. Wie, że peron piąty skrywa jeszcze niejedną tajemnicę. Na przykład - potrafi przenosić w czasie. I kiedy dwie sympatyczne siostry i jeden zakochany mężczyzna wypowiadają w odpowiednim momencie kompletnie nieodpowiednie życzenie, przenoszą się w czasie do Katowic sprzed wojny. Tu intrygujące jest wszystko: zwyczaje mieszkańców, architektura i... złoto skradzione przez pierwszego prezydenta miasta, Louisa Diebla. Jeśli istnieje szansa na zdobycie miłości oraz skarbu - dlaczego jej nie wykorzystać? W Katowicach z dwudziestolecia Marta Obuch czuje się równie dobrze jak we współczesnym mieście, oprowadza czytelników po atrakcyjnych rejonach, ale nie zapomina o odmalowywaniu warstwy obyczajowej i kryminalnej. Można się przy tej książce pośmiać, można przejść z nią przez miasto i odkrywać to, czym zachwycają się bohaterowie. Lektura dostarczy sporo rozrywki i przyjemności.

20/10/2014
recenzja dotyczy produktu: Książka

Marta Obuch znana jest z pewnością części czytelniczek. Jej najnowsza powieść ,,Szajba na peronie 5" będzie miała swoją premierę 5 listopada. Dzięki uprzejmości wydawnictwa miałam szansę zapoznać się z nią przedpremierowo.

Zosia to kobieta po przejściach, która na razie zniechęciła się do mężczyzn. Dotyczyło to także jej asystenta Mędrzyckiego, z którym wyjątkowo lubili się przekomarzać. Sprawdzić się mogło tutaj jednak słynne porzekadło, że kto się czubi, ten się lubi. Czy jednak tak się stało w rzeczywistości? Ważną rolę w całej historii odgrywa także siostra bohaterki, Danusia, która interesowała się historią, a dokładniej ich przodkiem, który być może... Tego dowiecie się podczas czytania tej powieści. Czeka nas niejedna podróż po Katowicach, zarówno ta z teraźniejszości, jak i przeszłości.

Ponad 2 lata temu miałam okazję zapoznać się z ,,Miłość, szkielet i spaghetti" tejże autorki. Całkiem miło wspominam powyższą pozycję, uważam jednak, że najnowsza publikacja autorki jest lepsza pod względem stylu i fabuły. Całość przeczytałam z przyjemnością dzięki bardzo prostemu stylowi autorki. Akcja rozgrywa się w Katowicach, dzięki licznym źródłom, z których korzystała Marta Obuch możemy poczytać naprawdę barwne i fascynujące opisy. Nigdy nie byłam w Katowicach, więc lektura tej powieści była dla mnie szansą na poznanie tego miasta.

Bardzo umiejętnie został tutaj wpleciony motyw przodka głównych bohaterek, który intrygował mnie od samego początku. Myślę, że dzięki niemu powieść stała się ciekawsza. Czytałam z przyjemnością i z wielkim zainteresowaniem. W każdej chwili mogłam oderwać się od książki, a gdy kolejny raz przystępowałam do lektury doskonale pamiętałam, o czym czytałam poprzednim razem. Jest to niesamowitą zaletą, gdyż czasem, gdy książka jest źle napisana, można zapomnieć, o czym się czyta.

,,Szajba na peronie 5" to lekka powieść obyczajowa z wątkiem przeszłości w tle. Pojawiają się także momenty humorystyczne, a zakończenie sugeruje kolejny tom, którego jestem ciekawa. Fabuła jest tutaj spójna i interesująca dla czytelnika. Myślę, że warto zapoznać się z twórczością autorki, a jeśli jeszcze nie znacie pióra Marty Obuch skuście się na ,,Szajbę na peronie 5" i sprawdźcie, czy tytułowa szajba ma faktycznie coś wspólnego z wspomnianym peronem piątym, na którym dzieją się niestworzone rzeczy.

Książkowe bestsellery z tych samych kategorii

Początek Tom 5

D. Brown

książka

29,15 zł taniej -35%

Oskarżenie

R. Mróz

książka

27,87 zł taniej -30%

MOCK Ludzkie zoo

M. Krajewski

książka

27,87 zł taniej -30%

Marta Obuch - przeczytaj też

Metoda na wnuczkę

M. Obuch

książka

33,83 zł taniej -15%

Francuski piesek

M. Obuch

książka

19,51 zł taniej -47%

Precz z brunetami!

M. Obuch

książka

32,50 zł taniej -30%

Miłość, szkielet i spaghetti

M. Obuch

książka

21,18 zł taniej -29%

Zobacz również

Czarne narcyzy Lipowo, Tom 8

K. Puzyńska

książka

25,78 zł taniej -32%

Czarna Madonna

R. Mróz

książka

25,87 zł taniej -35%

Życie na wynos

O. Rudnicka

książka

21,40 zł taniej -35%

Zapisane w wodzie

P. Hawkins

książka

25,77 zł taniej -30%

Ciekawe pomysły Gandalfa

gry / zabawki

55.17 zł

taniej -30%

Clementoni Naukowa Zabawa. Kosmetyki

Prawdziwe laboratorium kosmetyczne, aby naprawdę wspaniałe, indywidualnie tworzone kremy i aromatyzowane sole do kąpieli powstawały w twoim domu. Zestaw zawiera esencje i naturalne składniki w celu stymulowania kreatywności dzieci. Wiele zabawnych działań proponowanych w bogatym podręczniku prowadzącym dzieci do odkrywania tajników kosmetyków. Wiek:...

gry / zabawki

87.45 zł

taniej -22%

Clementoni Naukowa Zabawa Cyber Robot

Całkowicie nowy zestaw naukowy dla entuzjastów technologii, którego nie można przegapić. https://www.gandalf.com.pl/files/products/galleries/str_1_686058.jpg Niesamowity robot dla dzieci, wyposażony w moduł Bluetooth! Pobierz darmową aplikację dla tabletów i smartfonów, aby zaprogramować ruchy robota, efekty...

gry / zabawki

93.92 zł

taniej -19%

Mattel Barbie Narodziny piesków (mix wzorów) FBN17

Barbie kocha zwierzęta, a teraz może pomóc przy narodzinach szczeniaczków. Niespodzianka! Jej ukochana sunia spodziewa się maluchów! Pomóż Barbie przy narodzinach piesków, naciskając główkę psiej mamy. Naciśnij jeszcze dwa razy, aby na świat przyszły wszystkie maluchy!...

gry / zabawki

100.28 zł

taniej -35%

Gra Osadnicy: Narodziny Imperium

Cztery światowe potęgi odkrywają nowe obszary obfitujące w surowce i możliwości. Rzymianie, Barbarzyńcy, Egipcjanie oraz Japończycy - wszyscy chcą poszerzyć granice swoich imperiów, obejmując w posiadanie nowe terytoria. Wznoszą budynki, aby zwiększyć swoją potęgę ekonomiczną, eksploatują kopalnie oraz rozwijają farmy, aby pozyskiwać surowce, budują baraki,...

gry / zabawki

55.26 zł

taniej -18%

Clementoni Naukowa Zabawa Ciało ludzkie

Fantastyczna zabawa, która zaznajamia w prosty i bezpośredni sposób a anatomią człowieka dzięki realistycznemu modelowi ludzkiego ciała do złożenia ze szkieletem i organami. https://www.gandalf.com.pl/files/products/galleries/str_1_433915.jpg Zestaw zawiera również prawdziwy stetoskop, aby posłuchać bicia serca, oraz...

drogeria

34.81 zł

taniej -30%

Naked Chocolate Paleta cieni

W palecie znajduje się 16 cieni matowych, satynowych oraz z drobinkami w tonacji nude - różne odcienie brązu, kawowe, czekoladowe, orzechowe. Doskonałe do wykonania dziennego makijażu oraz delikatnego smokey eye. Pojedyncze odcienie idealnie łączą się ze sobą. Delikatna konsystencja łatwo się rozprowadza i doskonale przylega do skóry. Zestaw umieszczono w...

Brak list życzeń:

Utwórz

zamówienie tradycyjne
Brak produktów w koszyku
Brak produktów w koszyku
10.00
Łączna wartość zamówienia: 0 zł0 zł
Dostawa i płatność › Płatność ›
rozwiń
Wpisz numer
Swojego zamówienia (xxxxxx/rrrr)
Sprawdź

Powiadom kiedy produkt będzie dostępny

Wpisz swój adres e-mail: