Światła pochylenie / Laura Withcomb | Książka w Gandalf.com.pl
Ulubione
Kategorie
przeczytaj fragment przeczytaj fragment

Światła pochylenie (miękka)

książka

  • Wydawnictwo Initium
  • Oprawa miękka
  • Ilość stron 232
  • GRATIS! Do każdego zamówienia zakładka mola książkowego!
  • Dostępność niedostępny

Światła pochylenie - opis produktu:

Ktoś na mnie patrzył. To dość niezwykłe uczucie, kiedy jest się martwym... Duch Helen przebywał właśnie w klasie angielskiego szkoły średniej, kiedy to poczuła - po raz pierwszy od 130 lat patrzyły na nią ludzkie oczy. Oczy należące do chłopca, który aż do tej chwili niczym szczególnym się nie wyróżniał. Równocześnie przerażona i zaintrygowana Helen zaczyna czuć, że coś ją do niego przyciąga. Fakt, że on przebywa w ciele, a ona nie, stanowi dla nich pierwsze wyzwanie. Walcząc o znalezienie drogi do bycia razem, odkrywają sekrety swojej własnej przeszłości jak również szczegóły z życia młodych ludzi, których ciała przejęli.

inne wydania :

produkt cyfrowy
  • -15%

E-book

S
Szczegóły
  • Dział: Książki
  • Wydawnictwo: Initium
  • Oprawa: miękka
  • Okładka: miękka
  • Wymiary: 150x215
  • Ilość stron: 232
  • ISBN: 978-83-927322-4-2
  • Wprowadzono: 22.03.2010

Książkowe bestsellery z tych samych kategorii

  • -37%
  • -40%
Nie ma

Mariusz Szczygieł

twarda
27,53 zł 45.89
  • -34%
Niepokorni: Dziewczyna z ogrodu

Anka Sangusz

miękka
19,74 zł 29.90
  • -43%
Miłość leczy rany

Katarzyna Bonda

miękka
28,44 zł 49.90
  • -39%
Bieguni, Olga Tokarczuk

Olga Tokarczuk

miękka
24,29 zł 39.81
  • RRecenzje
  • Książka
  • Światła pochylenie
4.6/5 ( 7 ocen )
    5
    5
    4
    1
    3
    1
    2
    0
    1
    0
imię, nazwisko lub nick:
Twoja ocena:
Twoja recenzja:
Wprowadź tekst z obrazka:

W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.

Uwaga!!! Nie jesteś zalogowany. zaloguj się by zgłosić recenzję do konkursu i mieć szansę na wygraną w cotygodniowym plebiscycie!

brak oceny

Miss_Jacobs

miss_jacobs(at)o2.pl
  • 14-04-2010
  • 23:28

recenzja nagrodzona 2.00pkt

Lektura posiada zwroty akcji, które skutecznie zapobiegają znużeniu czytelnika i zmęczeniu ciągłym smutkiem połączonym z tajemniczością. Debiutantka świetnie odnajduje się w świecie, gdzie większość rzeczy została już wymyślona i przelana na papier. Wymyśliła 2 światy, które w 100 % idealnie się uzupełniają a dodatkowo opisała to swoim wyróżniającym się stylem. Plus również za zakończenie, które wcale nie jest oczywiste. Ja osobiście właśnie umiejętność ciekawego i zaskakującego zakończenia powieści cenie sobie obecnie najbardziej.
Polecam. Książka z serii dla każdego coś dobrego.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Katarzyna Meres

  • 6-06-2014
  • 15:17

Wierzycie, że obok nas toczy się inny świat - niewidoczny, magiczny, smutny, samotny. Świat duchów. Duchów, które są Światłem, które cały czas znajdują się obok nas, pilnują, pomagają w codziennych czynnościach. Duchach, które z jakiegoś powodu nie mogą iść do nieba, bo powstrzymują ich dawne uczynki, których nie pamiętają. A może sami są dla siebie barierą? Poznajcie przepiękną książkę o życiu i miłości.
"Światła pochylenie" to cudowna książka, którą się dosłownie połyka. Po skończonej lekturze nie mogłam uwierzyć, że to debiut Laury Whitcomb. Lepszego debiutu nie czytałam. Fantastycznie wykreowane postaci, ciekawa i zupełnie nieprzewidywalna fabuła. Często wydawało mi się, że wiem, co będzie dalej i że przecież to oczywiste, a co się okazywało? W niczym moje myśli i przeczucia nie zgadzały się z dalszymi wydarzeniami. Na początku nie było dla mnie jasne zupełnie nic, autorka jednak sprytnie i z lekkością wprowadza nas w tę intrygującą fabułę. Muszę przyznać, że wykreowała świat, który nie jest sztampowy, nie widać go w co drugiej książce, który jest oryginalny i wciągający.

"Ta intymność bolała, ponieważ nie była przeznaczona dla mnie. Należałam do Browna, a on do mnie, ale nie tak, jak ona była jego, a on jej".


Helen jest Światłem. Jest uwięziona w próżni, w świecie, w którym nikt nie może jej zobaczyć. Miała już pięciu gospodarzy. Teraz towarzyszy Brownowi, nauczycielowi angielskiego, któremu pomaga w pisaniu książki, kocha go, ale nie jako kobieta. To miłość głęboka, taką jaką żywi się do najlepszego przyjaciela, siostry, brata, rodzica... Helen nie pamięta nic z ludzkiego życia. Czuje jednak, że zrobiła coś okropnego, coś czego Bóg nie może jej wybaczyć, coś przez co piekło chce ją wciągnąć... Czy kiedyś sobie przypomni?
Jest niewidoczna, dla nikogo. Przynajmniej przez wiele, wiele lat nie była. Aż pewnego dnia, niespodziewanie on ją dostrzega. Ich życie zmieni się nie do poznania, jakże mogą być razem, swobodnie rozmawiać, skoro on jest człowiekiem, a ona duchem? To nie jedna istotna sprawa, która stanie im na długiej drodze do osiągnięcia spokoju. Los nie bez powodu złączył ich razem...

"- Czy to możliwe, że człowiek nigdy już sobie czegoś nie przypomni?
- Nie. - odparła stanowczo. - Umysł nigdy nie zapomina rzeczy ważnych. - Trąciła go delikatnie w skroń, a on przechylił głowę w bok. - Wszystko gdzieś tam siedzi".

Między Helen a Jamesem rozwija się piękne uczucie, które nieraz przyprawi nas o drżenie serca, ale także o irytację, na szczęście tych negatywnych chwil było niewiele. Dlaczego relacja między nimi mnie denerwowała? Ponieważ zachłysnęli się sobą za bardzo, zbyt szybko, zbyt zachłannie. Przymykam jednak na to oko, ponieważ mimo tego powieść jest fantastyczna. I nie zrażajcie się tym, ponieważ to tylko moje bardzo subiektywne uczucie. Może za bardzo się czepiam. Byłoby jednak nie fair, gdybym o tym nie wspomniała.

"(...) widzę tysiące skórzanych okładek wiodących niczym drzwi w nieznane światy."

Fabuła jest bardzo ciekawie skonstruowana, tak samo jak nowy świat, który wykreowała autorka. Wcześniej nie spotkałam się z duchami Światła. Przeciwników takich książek nie zniechęcajcie się. Motyw duchów jest pięknie pokazany, z subtelnością, delikatnością, ale także pewną grozą. Wątków pojawiających się na kartach jest dużo - relacje rodziców z dziećmi, popełniane błędy, braterska miłość, fanatyzm religijny (byłam wzburzona i przerażona do jakiego stopnia religia i jej chore rozumienie może zniszczyć czyjeś życie i marzenia), radzenie sobie z przeszłością... Każdy znajdzie coś dla siebie.

"- Czy chce pani powiedzieć, że Bóg potrafi robić tylko to, o czym pisze Biblia? - spytałam czując, jak jakaś dziwna siła wzbiera w moim ciele. - Myślałam, że Bóg nie zna ograniczeń".

Czuć magię w tej książce. Czuć emocje - szczęście, miłość, smutek, żal, wyrzuty sumienia. Żałuję, że nie mogę Wam napisać wszystkich moich odczuć, ale zepsułabym Was zakończenie, które zaskakuje i wzrusza. Niesamowicie wzrusza. Kiedy tylko sobie o nim przypomnę mam łzy w oczach. Napawa ono taką wielką nadzieją, że nie da się tego napisać. Musicie sami poznać tę książkę, serdecznie Wam ją polecam!
Cieszę się, że odkryłam taką perełkę, która będzie na mojej półce, która będzie przypominała mi o tym, co w życiu ważne - miłości i bliskości drugiej osoby, męża, dziecka, chłopaka, siostry, mamy, taty, przyjaciela. To książka o przywiązaniu, bowiem do każdego ważnego dla nas człowieka przywiązujemy się i nie wyobrażamy sobie bez niego życia. Jest on dla nas opoką na smutne dni, jest przyjacielem, kimś kto najlepiej nas rozumie, a kiedy go brakuje... nasz świat już nie jest taki sam.

"- Wystarczy, że zbliżysz się do bram swojego piekła i je popchniesz. - Powiedział wreszcie. - Przebiegnij przez nie, a ja będę czekał po drugiej stronie. (...) - Nie bój się pamiętać".

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

zajeckicajec

  • 26-11-2012
  • 13:46

Ktoś na mnie patrzył. To dość niezwykłe uczucie, gdy jest się martwym? Takimi słowami zaczyna się nasza przygoda z pierwszą powieścią Laury Whitcomb ? ?Światła Pochylenie?. Te słowa umieszczone są również na tylnej części okładki i to one przekonały mnie do chwycenia za tę książkę. Poznajcie Helen, martwego od 130 lat ducha, który nazywa siebie Światłem. Dodam również, że w pewnym sensie ducha-książkoholika ;) . Dziewczyna nawiedza osoby, które nazywa swoimi Gospodarzami. Nawiedzenie trwa do końca dni Gospodarza, potem przenosi się na kolejnego, zazwyczaj jest to ktoś, kto akurat znalazł się w pobliżu, ale cechą łączącą Gospodarzów Helen jest miłość do literatury. Aktualnie jest nim pan Brown, nauczyciel angielskiego, dla którego jest niewidoczną muzą pomagającą w pisaniu opowieści. Jako Światło nie może niczego dotknąć, poczuć żadnego smaku, ani zapachu. Może jedynie dzięki własnym emocjom poruszyć kartki w książce, zasłony, rozsiać wokół aurę chłodu, czy przestraszyć ptaki. Niewiele pamięta ona ze swojego życia zanim stała się Światłem. Wie, że jest kobietą, ile miała lat, że miała męża, i że nie może odejść do nieba dlatego, że zrobiła za swojego życia coś strasznego. Wszystko inne pochłonęła śmierć. Jesteś ukrytym wierszem mego serca. Czytam Cię bez przerwy, uczę się ciebie na pamięć w każdej chwili naszej rozłąki. Życie Helen przy boku Browna biegło dość spokojnie, aż do pewnego dnia. Byli wtedy w klasie od języka angielskiego, kiedy dziewczyna zauważyła, że śledzi ją wzrok jednego z uczniów. Wystraszyła się, a zarazem była ciekawa, kto to taki i dlaczego ją widzi. Na imię miał James, a egzystował w ciele Billy?ego ? jednego z uczniów. On też był Światłem i odkąd posiadł ciało kogoś innego widział otaczające go duchy. Między nimi zaiskrzyło od samego początku, oboje dobrze wiedzieli jak to jest być samotnym przed wiele lat, ich głównym celem stało się znalezienie kobiety, której dusza chce opuścić ciało i przejęcie tego ciała przez Helen, aby mogli się wzajemnie dotknąć. Oczywiście wszystko się udało do czasu, później nastąpiły komplikacje, o których przeczytacie sami jeśli będziecie mieli ochotę. O czym chciałam książkę? O duchach, nawiedzeniach, świecie paranormalnym, być może też trochę horroru. Może sama nastawiłam się za bardzo na jakieś paranormalne fakty, bowiem marzeniem moim jest studiować paranormalistykę w Londynie ;) . O czym dostałam? O paranormalnym romansie, na dodatek niezbyt rozbudowanym, powiedziałabym wręcz dość płytkim. Odniosłam wrażenie, że zaraz po tym jak nasza para kochanków się spotkała, pobiegli szybko do łóżka zrobić swoje. Ja rozumiem ? pożądanie i te sprawy, ale uważam, że wielkie podobieństwo do siebie dwóch istot to troszkę za mało, żeby tak ten wątek niedbale potraktować, tym bardziej jeśli jest on przewodni. Mimo iż dla mnie jest to wielki minus, nie spisujmy tej książki od razu na straty! Na dobre wychodzi w niej mocno zaakcentowana wielowątkowość. Możemy przeczytać tam o takich rzeczach jak: fanatyzm religijny, problemy rodzinne, narkomania, molestowanie nieletnich, problemy nastolatków z rodzicami, czy zdrada. W codziennym życiu nie spotykamy problemów tak często i gęsto, ale czy na pewno? Myślę, że na to pytanie może sobie odpowiedzieć każdy z nas. We fragmentach dotyczących przykładowo fanatyzmu religijnego skłaniała mnie do przemyśleń na temat znajomych, których rodzice są zaślepieni wiarą ? czy żyją chociaż odrobinę tak jak bohaterowie ?Światła pochylenie? i czy część z nich robi to wyłącznie na pokaz, a nie dla swojego boga. Ciężko to wszystko opisać i wytłumaczyć ze względu na te wszystkie wątki i ich połączenie, ten tekst trzeba samemu przeczytać, żeby zrozumieć co mam na myśli. Całość czytało mi się miło, jest napisana lekkim i dostępnym dla szaraka językiem. Myślę, że powinna spodobać się większości osób, które po nią sięgną. Przecież mamy teraz erę romansów paranormalnych, ale ten na szczęście ma bardzo dobre wątki poboczne, przez co jest o jakieś niebo lepszy. Zapewne sięgnę jeszcze po książki pani Whitcomb jeśli takowe zostaną wydane w Polsce. Daję powieści cztery z duuużym minusem za powierzchowne potraktowanie głównego wątku. A teraz będę po niej dalej rozmyślać o tym, czy istnieje jakiekolwiek życie pozagrobowe. A Wam polecę ? cieszcie się każdą chwilą swojego życia, każdym zapachem i każdym jego smakiem.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Mandżuria

mandzuria23(at)gazeta.pl
  • 1-04-2010
  • 18:34

„Światła pochylenie” to debiutancka powieść Laury Whitcomb (po niej napisała jeszcze „The Fetch”), zaliczająca się do nurtu książek dla tak zwanej „starszej młodzieży” („young adults” w wersji angielskiej). O ile ta grupa docelowa wydaje mi się stworzona nieco sztucznie, , to spokojnie można stwierdzić, że książki opisane w ten sposób przez wydawców bądź samych autorów spodobają się zarówno młodszym jak i starszym czytelnikom (oczywiście dochodzi jeszcze kwestia gustu). Nie inaczej jest właśnie z powieścią „Światła pochylenie”. Rozpoczynając czytanie obawiałam się trochę, że książka może okazać się pozycją dla mrocznych nastolatków (miłość, duchy, śmierć… brzmi znajomo?). Poetycki styl łatwo mógł zamienić się w naładowany egzaltacją bełkocik… Na szczęście nic takiego się nie wydarzyło, a po kilkunastu stronach wciągnęłam się w lekturę tak mocno, że ciężko było mi ją odłożyć. Opis na okładce to jedynie zarys fabuły. Historia jest dość zaskakująca, ale przede wszystkim dobrze skonstruowana, spójna i przemyślana. Czytelnik stopniowo dowiaduje się, jakie zasady rządzą byciem Światłem, poznaje historię Helen i James’a oraz kilku rodzin zamieszanych w całą historię. Przede wszystkim jednak autorka kładzie nacisk na duchowość. Poza tematem miłości, pojawia się także wątek wiary, moralności i odkupienia. Whitcomb nie pisze o konkretnej religii, jej pojęcia Boga, piekła i raju są umowne i można odnieść je do wielu wierzeń lub też do żadnego. Na dobrą sprawę ciężko stwierdzić, czy w książkowej rzeczywistości istnieje dla Helen jakiś wyższy byt – biorąc pod uwagę przedstawiony sposób odkupienia można interpretować przedmiot wiary na dowolny sposób. Zresztą, nie to jest istotne. „Światła pochylenie” traktuje raczej o stosunku człowieka do własnych wierzeń, przedstawia destrukcyjną siłę hipokryzji. Ciekawy jest także wątek obyczajowy, przedstawiony realistycznie i poruszająco, bez wyciskania łez, ale i bez tandetnego lukru. Spodobał mi się też sam związek między bohaterami, co jest niezaprzeczalnym plusem. Zakończenie pasuje do całości książki, daje czytelniczą satysfakcję i stawia pytania odnoszące się do duchowości, sensu miłości (nie tylko partnerskiej) i odkupienia. Język Whitcomb jest przyjemny i poetycki, więc „Światła pochylenie” czyta się przyjemnie i szybko. Chwilami autorka niebezpiecznie zbliżała się do krawędzi, za którą jej sposób pisania stałby się zanadto uduchowiony, a nawet egzaltowany, zawsze jednak w porę zdążyła się opanować. Dialogi pozostają realistyczne, nie ma więc zbyt wielu powodów, do których można byłoby się przyczepić. Nie jest to może wielka literatura, ale bardzo dobra książka, refleksyjna i zachęcająca do myślenia. Polecam!

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

clevera

clevera(at)gazeta.pl
  • 30-03-2010
  • 00:12

Ujrzawszy wannę na okładce tej książki skojarzyłam ją ze śmiercią. Ostatnio kryminały upodobały sobie ten motyw i faktycznie przeczucie mnie nie myliło, ale tylko częściowo. Bo ta powieść to nie kryminał, a śmierć w niej jest tylko progiem, za którym istnieje nieżycie. Granicą, za którą czeka wielka niewiadoma, z którą autorka powoli mnie oswajała, przypominając mi tym samym informację szeptaną sobie na ucho przez ludzi: nie chodź z dzieckiem na cmentarz, które łatwo staje się ofiarą nawiedzeń przez krążące po nim dusze zmarłych. Brutalnie i bezlitośnie wciągnęła mnie razem z Helen, bohaterką historii, w głąb grobowego lochu pokazując czym jest indywidualne piekło, w którym ból wypalanego wodą gardła, cierpienie rozsadzające żebra w drzazgi, a uszy wypełnia upiorne wycie, każe pazurami wydrapywać ziemię i zmurszałe deski, by wydobyć się na powierzchnię i uczepić się Żywego. Niekoniecznie na cmentarzu i niekoniecznie małego dziecka. To może być but przypadkowo stojącego mężczyzny, głos staruszki szepczącej modlitwę, fałd kobiecej spódnicy, to równie dobrze mogę być ja, by móc wyczołgać się, wydobyć z piekła, uwolnić od bólu i ukoić przerażenie, pozwolić z ulgą, by ta najgorsza chwila stała się więzieniem na wieczność, a największą radość (...) w życiu Bóg pokazywał zza krat, by móc żyć-nie żyć w symbiozie z Żywymi w ich świecie jako Światło. Koegzystować przestrzegając bezwzględnie zasad pozwalających na pozostanie na „powierzchni”: nie mieć życzeń, trzymać się blisko gospodarza nawiedzenia, cieszyć się pożyczonym istnieniem, być mu wiernym i starać się mu pomagać. A wszystko po to, by trwać w tym stanie jak najdłużej, zmieniając gospodarzy tylko wtedy, gdy zabierała ich śmierć, trwać w lęku przed ponownym wciągnięciem w dół, przed koniecznością przejścia przez osobiste piekło na jego drugą stronę, nawet za cenę bycia tylko biernym obserwatorem, zdolnym jedynie emocjami poruszyć nieznacznie fałdę na zasłonie, zaszeleścić leżącymi kartkami, zakołysać mijanym kwiatem. Nic więcej. Bez słów, bez kontaktu wzrokowego, bez odczuwania smaku, zapachu i dotyku z otaczającymi ją ludźmi. Tylko obserwować.
Tak bardzo przyzwyczaiłam się do tego stanu zawieszenia Helen, że byłam tak samo zaskoczona i jednocześnie przerażona jak ona, która po 130. latach poczuła na sobie skupiony, wodzący uważnie za nią wzrok siedemnastoletniego Billy'ego, na którego wcześniej nie zwracała uwagi. Z niewidzianej stała się widzianą, z obserwującej zamieniła się w obserwowaną, z roli podglądacza przeszła do roli podglądanej. To zaskoczenie przerodziło się w ciekawość i w zainteresowanie się tym który widzi to, czego nie widzą inni, z którym nareszcie mogła rozmawiać, spędzać czas na tyle, na ile pozwalała jej nić zależnej więzi, którego zanim się zorientowała, zaczęła pożądać całą swoja nagą duszą, łamiąc regułę wierności. A to dopiero początek tej historii, niezwykłego uczucia narodzonego pomiędzy dwoma światami, po dwóch stronach bariery, pomiędzy dwiema rozbieżnymi ścieżkami życia i nieżycia, w przeszłości i teraźniejszości, pomiędzy różnymi indywidualnymi piekłami stwarzanymi nieświadomie sobie samym i przez ich najbliższych, koegzystujących obok siebie, przenikających się wzajemnie strzępkami obrazów sprzed śmierci, płynnego przechodzenia z jednego świata w drugi, z jednej świadomości w inną. Autorka tak hipnotyzowała mnie słowem, wprowadzając w oniryczny stan z rozmytą granicą jawy i snu, życia i nieżycia, że od połowy powieści straciłam poczucie miejsca i czasu w dążeniu poznania jej zakończenia. Zakończenia, które wprawiło mnie w stan zamyślenia nad dedykacją, a dla mnie bardziej mottem, poprzedzającą powieść:

Mojej matce, która była zarazem Życiem i Światłem – pierwszej obrończyni, wzorowi jasności i wybaczania.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Tucha

tunialove(at)wp.pl
  • 24-03-2010
  • 18:08

Ta książka przykuła moją uwagę świetną okładką, a po przeczytaniu opisu chciałam jak najszybciej zacząć czytać. Moja wyobraźnia zaczęła pracować, bo wyobraziłam sobie fabułę pełną duchów, napięcia, nadprzyrodzonych zjawisk i przerażenia...Pomyliłam się - autorka sprawnie stworzyła nowy świat i zafundowała mi element zaskoczenia.
Helen - nie żyje od 130 lat, nikt jej nie widzi, nikt jej nie słyszy. Nie jest duchem - jest Światłem, Światłem, które ma swojego Gospodarza- Brown'a.Światło towarzyszy mu prawie zawsze i tak pewnego dnia podczas gdy Brown prowadzi lekcję, oczy Jamesa nie są zwrócone ku nauczycielowi, ale ku Helen... Od tego wszystko się zaczyna, bo Helen ciągnie do chłopca, ale jest przerażona faktem, że ktoś zdaje sobie sprawę z jej istnienia. James okazuje się Światłem przebywającym w ciele Billa, Helen jest Światłem,którego nie można dotknąć. Połączy ich dzikie i namiętne uczucie, wiele rzeczy stanie im na przeszkodzie, wiele rzeczy dowiedzą się o swojej przeszłości, wiele tajemnic odkryją nie tylko ze swojego życia, ale z życia osób, które przejęli. Autorka skonstruowała przykuwającą uwagę akcję, pełną dramatyzmu, ale i miłości. Poruszyła wiele problemów współczesnego świata, od złego wpływu nadgorliwych rodziców, obsesji religijnej, narkotyków, molestowania seksualnego i sprawnie wplotła w to wszystko obecność Światła,które pomaga, duchów, które nie wiedzą, że umarły oraz dusz, które opuszczają swoje ciała, bo mają już dość życia. Whitcomb stworzyła nowy wymiar tego co nas otacza, nowy wymiar pojęcia dusza, światło,duch i śmierć. Bardzo ciekawy wymiar, bo jak tylko zaczęłam czytać, chciałam wiedzieć co będzie dalej.Problemy bohaterów stawały się powoli moimi problemami i chociaż wiedziałam, że to fikcja, to jednak przy tej fikcji można się zastanowić nad wieloma aspektami życia. Książka od wielu dni znajduje się na liście bestseller'ów. Z czystym sumieniem - polecam gorąco, a zakończenie - przejmujące :)

Czy recenzja była pomocna?

Ciekawe pomysły Gandalfa

  • 39.81 zł
    32.64 zł

    Najnowsze dzieło autora Angielskiego pacjenta, książki uhonorowanej tytułem Złotego Bookera, czyli wyróżnieniem dla najlepszej powieści nagrodzonej w 50-letniej historii statuetki. Książka zwyciężyła w czytelniczym plebiscycie, zdobywając niemal 9 tysięcy głosów. Światła wojny nominowano do...

  • 34.90 zł
    28.62 zł

    Gdy po dwóch latach kompletnej uczuciowej suszy, dopadnie cię klęska urodzaju, możesz mieć problem z wyborem. Karolina jest zabawną i błyskotliwą dziewczyną, od roku zakochaną bez wzajemności w koledze z pracy. I oto któregoś dnia spotyka go nad jeziorem, a wszystko się zmienia. Że jednak...

  • 77.79 zł
    59.90 zł

    Obraz oświetlonego miasta, a szczególnie jego budynków, jest nadal synonimem bogactwa, postępu i rozwoju gospodarczego. Książka w całości poświęcona jest współczesnym trendom oświatlania miast.

  • 29.91 zł
    29.62 zł

    Jest rok 1936, Simone Sauvelle po śmierci męża zostaje praktycznie bez środków do życia. Dzięki pomocy sąsiada udaje jej się dostać pracę jako ochmistrzyni normandzkiej rezydencji Lazarusa Janna, wynalazcy i właściciela fabryki zabawek. Pani Sauvelle wraz z dziećmi: 14-letnią Irene i młodszym...

  • 33.46 zł
    28.44 zł

    Najnowsze dzieło autora Angielskiego pacjenta, książki uhonorowanej tytułem Złotego Bookera, czyli wyróżnieniem dla najlepszej powieści nagrodzonej w 50-letniej historii statuetki. Książka zwyciężyła w czytelniczym plebiscycie, zdobywając niemal 9 tysięcy głosów. Światła wojny nominowano do...

  • `Światła i kolory` to zestaw, który daje dziecku możliwość samodzielnego przeprowadzenia niektórych doświadczeń fizycznych w domu. Nawet niedoświadczony eksperymentator będzie potrafił rozświetlić kropelki wody, stworzyć tęczę, zbudować peryskop i poznać prawo rozchodzenia się światła. Wyjaśniona...