Republika Piratów - Colin Woodard - Książka | Gandalf.com.pl
Ulubione
Kategorie
przeczytaj fragment

Republika Piratów (twarda)

książka

Republika Piratów - opis produktu:

Prawdziwa historia Republiki Piratów i człowieka, który pociągnął ją na dno.

Epickie bitwy morskie, błyskawiczne abordaże, wiatr w żaglach, morski pył na twarzach i tony cennych łupów ukrytych pod karaibskim słońcem.

To nie fikcja, to są fakty!

Początek XVIII wieku. Czarnobrody, Czarny Sam Bellamy, Charles Vane i kilku innych wielkich pirackich kapitanów łączy siły, tworząc coś więcej niż przypadkową zbieraninę złodziei. Byli żeglarze, niezadowoleni służący, zbiegli niewolnicy - każdy z nich zwrócił się ku piractwu w wyrazie protestu przeciwko warunkom panującym na statkach i plantacjach. Wspólnymi siłami ustanawiają surową demokrację, wykrawając własną strefę swobody, w której służący stali się wolni, czarni zyskali status równych, a przywódców wybierano i obalano na drodze głosowania.

Posiłkując się szczegółowymi badaniami archiwów brytyjskich i amerykańskich, Colin Woodard opowiada dramatyczną historię Republiki Piratów, która śmiała zatrząść fundamentami brytyjskiego i hiszpańskiego imperium, a także rozprzestrzeniła demokratyczne idee. Kilkadziesiąt lat później doprowadziły one do rewolucji amerykańskiej.

Książka Republika Piratów pochodzi z wydawnictwa SQN Sine Qua Non. Autorem książki jest Colin Woodard. Książka Republika Piratów liczy 368 stron. Jej wymiary to 145x210. Oprawa jest twarda. Publikacja dostępna jest również w formie elektronicznej.
S
Szczegóły
  • Dział: Książki
  • Wydawnictwo: SQN Sine Qua Non
  • Oprawa: twarda w obwolucie
  • Okładka: twarda
  • Wymiary: 145x210
  • Ilość stron: 368
  • ISBN: 978-83-7924-233-7
  • Wprowadzono: 24.09.2014

Książkowe bestsellery z tych samych kategorii

  • -36%
Halny Cykl: Komisarz Forst, Tom 6 miękka
27,46 zł 42.90
Dodaj do koszyka
  • -36%
Diuna Kroniki Diuny Tom 1 miękka
25,54 zł 39.90
Dodaj do koszyka
  • -36%
Histeria miękka
25,54 zł 39.90
Dodaj do koszyka
  • -40%
27 śmierci Toby`ego Obeda miękka
25,14 zł 41.90
Dodaj do koszyka
Dodruk - 28.10.2020

Recenzje
image Nie wiesz, czy kupić? Sprawdź recenzje
Książka
Republika Piratów

4.5/5 ( 8 ocen )
    5
    5
    4
    2
    3
    1
    2
    0
    1
    0

Zaloguj się i napisz recenzję na min. 700 znaków. Akceptując regulamin bierzesz udział w cotygodniowym plebiscycie. Do wygrania kupon 50 PLN i 15 punktów klienta.

imię, nazwisko lub nick:
Twoja ocena:
Twoja recenzja:
Wprowadź tekst z obrazka:

W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.

brak oceny

Melody

  • 13-08-2016
  • 11:44

W ostatnich latach za sprawą serii ?Piraci z Karaibów? i charyzmatycznego Johnnyego Depp?a przeżywaliśmy prawdziwy bum na morskie wyprawy i pirackie awantury. Nie powiem, zaliczyłam każdą premierę, wszystkich części serii Disneya na kinowym fotelu, ale ciekawiło mnie to, jak wyglądało takie prawdziwe pirackie piractwo, a nie hollywoodzkie. Na książkę ?Republika Piratów? wpadłam całkowicie przypadkowo, i oto bingo ? to jest właśnie to, czego brakowało mi do pełni szczęścia :)
Zanim przeczytałam opis książki, w oczy rzuciło mi się samo jej wydanie ? iście pirackie! Okładka w przewadze koloru czarnego, złoty tytuł, plus majestatyczna trupia czacha. Kusi, przyciąga, magnetyzuje...
Książka została wzbogacona o ilustrację oraz mapy, które znacząco pomagają czytelnikowi wręcz przenieść się na okrętowy pokład i poczuć zew oceanu.
Opowiadanie obejmuje stosunkowo niewielki obszar czasu, czyli lata 1716-1718. Poznajemy losy oraz przyczyny zejścia na ?złą drogę? osławionego Czarnobrodego (Edward Thatch), Benjamina Hornigold, Samuela Bellamy, Charlesa Vane oraz człowieka, który zakończył piracką tę ?piracką imprezę?, Woodesa Rogers.
Nie jest to stricte powieść historyczna, lecz fabularyzowana opowieść pirackiego pasjonata, przedstawiająca głównych bohaterów złotej ery piractwa karaibskiego. Niemniej jednak autor korzystał z pomocy historyków oraz archeologów, więc tekst ma solidne, merytoryczne podstawy. Kiedy brak potwierdzonych źródeł historycznych, pan Woodard dodaje swoje przeczucia, oraz stara się zająć i zaskoczyć czytelnika intrygującymi faktami. Nie jest to zabieg, który pochwalam, jednak w tym przypadku, wpina się subtelnie i bez szkody w całość treści.
Brawo panie Woodard, książka jest znakomita. Dodatkowo wielki plus dla krakowskiego wydawnictwa SQN, rzadko kiedy trafia w moje ręce tak fantastycznie wydana książka. Gorąco polecam fanom hollywoodzkich produkcji, znajdziecie tutaj rozszerzenie i niekiedy sprostowanie informacji, którymi karmią nas na wielkim ekranie. ?Republika Piratów? z pewnością Was nie rozczaruje :)

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

ksiazkarnia.blog.pl

  • 15-12-2015
  • 13:30

RZECZPOSPOLITA PIRACKA

Filmowi ?Piraci z Karaibów? przywrócili modę, a przynajmniej zainteresowanie filmami spod znaku awanturniczych morskich przygód. Colin Woodard poszedł nieco inną drogą, pokazując całą prawdę o piratach i złotej erze ich panowania.

Szum morskich fal, na których unosi się olbrzymi statek pod czarną banderą. Kołyszące się liście palmowe, brzęk butelek rumu niesie się na melodiach szant wyśpiewywanych z groźną mocą przez dziesiątki gardeł. Śpiewający, niektórzy z opaskami na oczach, niektórzy z gadającymi papugami na ramionach, to znów z drewnianą protezą zamiast nogi, w migotliwym blasku ogni stoją na pokładzie, strzelając z dział we wrogie im jednostki, z kładki strącając do wody jeńców, wprost w paszcze krążących rekinów. A lśniące złoto wylewa się z ich kies grubymi, wielkimi monetami?

?tego tu nie ma. To tylko filmowo-literacka wizja, jaką zapamiętały pokolenia z dziecięcych lat, kiedy czytały Stevensona i oglądały rozliczne filmy. Woodard zaś zbiera fakty historyczne, analizując niezliczone archiwa materiałów o piratach, i z pieczołowitością godną najlepszych kronikarzy przywraca do życia rozbójniczą brać taką, jaka była w rzeczywistości. Obala przy okazji kilka mitów, a nade wszystko spisuje całość w sposób, dzięki któremu ?Republikę?? czyta się nie jak opracowanie historyczne, a rasową, przepełnioną akcją i przygodą powieść.

Wątkiem przewodnim całości stają się wydarzenia, do jakich doszło na początku osiemnastego wieku. Legendarny Czarnobrody wraz z grupą najważniejszych pirackich kapitanów stworzył coś, o czym obie Ameryki mogły tylko marzyć. Prawdziwą demokrację opartą na równości, którą otrzymywali nawet czarnoskórzy niewolnicy. Republikę, która starała się żyć w zgodzie z własnymi ideałami i która buntowała się przeciw narzucanym z góry zasadom. Jej ?obywatele? byli najróżniejsi, jedni aktów piractwa dokonywali pokojowo, inni słynęli z okrucieństwa. W końcu przyszedł na nich kres, to co jednak przeżyli zanim ten moment nastąpił, pozostaje żywe po dziś dzień.

Świetna to książka, kompleksowo opracowana, z pomysłem i pasją napisana i znakomicie przy tym wydana. Każdy fan Stevensona, każdy, kto dał się uwieść ?Piratom z Karaibów? czy jakiejkolwiek innej opowieści o piratach, powinien sięgnąć po nią koniecznie i poznać prawdę, która zdecydowanie niejednokrotnie barwniejsza jest od fikcji. Po lekturze ?Republiki?? zdecydowanie innym okiem spojrzy na te dzieła a wychwytywanie w nich smaczków historycznych nada nowej przyjemności odbioru.

Polecam gorąco.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Indianin94

  • 23-11-2015
  • 19:05

http://zapomniane-zapiski.blogspot.com/2015/11/recenzja-republika-piratow.html

Republika Piratów jest to powieść z literatury faktu Sam tytuł może być trochę mylący dla osoby, która pierwszy raz słyszy o tej powieści, gdyż może pomyśleć, że jest to pozycja typowo fantasy z piratem na czele. Ewentualnie z kilkoma piratami na czele, Nic z tego. Nie jest też to w stylu serii filmów o Jacku Sparrowie.

Więc o czym? Jest to zbiór losów znanych piratów, jak na przykład Charlesa Vanea, które dzieją się na przestrzeni lat. Każdy rozdział dzieje się w innym roku bądź latach i jest ukazane to, co działo się takiego najważniejszego w tym czasie. Sam autor skupił się na lata od 1696/7 do 1732, więc jest to ponad 30 lat okresu piratów.

Przyznam, że po literaturę faktu, sięgam jeszcze rzadziej. O wiele rzadziej niż po horrory czy kryminały, które to wybory należą do przeciętnych. Czasem z tego gatunku przeczytam coś o templariuszach czy starożytnym Egipcie, ale takich książek było może 5. Zwykle wybieram pozycje w innych gatunkach, ale czasem nie zaszkodzi mała zmiana zmiana. Sięgnęłam po Republikę Piratów, bo chciałam się o nich czegoś dowiedzieć o piratach. Jednak jest to taki temat, o którym wiem bardzo nie wiele.

Przyznać przyznam, że ogólnie to nawet interesująca jest pozycja. Jest to taka książka, przy której trzeba bardzo dobrze wszystko ze sobą skomponować i dowiedzieć się dokładnie o wszystko, aby niczego nie zabrakło, ale też nie przedobrzyć. Kolejnym elementem jest to, że nie nudziłam się przy lekturze, a w jest to taka dziedzina, że jeśli się ciekawie nie napisze, to raczej będzie nudna, choćby nie wiadomo, jak ciekawy byłby temat. Styl jest nawet dobry, język z resztą też. Szybko się czyta.

Trochę inaczej jest recenzować taki gatunek, bo sama konstrukcja jest trochę inna: nie ma choćby dialogów czy wykreowanych scen, ale zupełnie coś innego. Krytykować za bardzo nie będę z tego względu, że nie znam się za dobrze na żeglugach ani na marynistyce. Inną sprawą jest fantasy: znam ten gatunek nie od dziś i wiem, czego wymagam od książki, a czego unikać, więc potrafię być wybredna, co do tego, ale jeśli chodzi o tematykę piratów, okrętów, marynarki i tak dalej, to raczej nie będę zbytnio polemizowała, bo wiem, że są osoby, które wiedzą o wiele więcej na ten temat ode mnie, a nie chcę niczego przekręcić, co by się mogło echem odbić.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Robert Woźniak

  • 16-10-2015
  • 12:06

Początek XVIII wieku. Czarnobrody, Czarny Sam Bellamy, Charles Vane i kilku innych wielkich pirackich kapitanów łączy siły, tworząc coś więcej niż przypadkową zbieraninę złodziei. Byli żeglarze, niezadowoleni służący, zbiegli niewolnicy ? każdy z nich zwrócił się ku piractwu w wyrazie protestu przeciwko warunkom panującym na statkach i plantacjach. Wspólnymi siłami ustanawiają surową demokrację, wykrawając własną strefę swobody, w której służący stali się wolni, Czarni zyskali status równych, a przywódców wybierano i obalano na drodze głosowania.

Posiłkując się szczegółowymi badaniami archiwów brytyjskich i amerykańskich, Colin Woodard opowiada dramatyczną historię Republiki Piratów, która śmiała zatrząść fundamentami brytyjskiego i hiszpańskiego imperium, a także rozprzestrzeniła idee demokratyczne. Kilkadziesiąt lat później doprowadziły one do powstania Stanów Zjednoczonych.Tyle dowiadujemy się z okładki.

Do stu tysięcy beczek rumu!
Uwielbiam tę książkę.
Jawi się ona jako swoiste kompendium wiedzy o złotej erze piratów, którzy jako romantyczni awanturnicy rabowali co bogatsze statki.
Na swoich galeonach przemierzali morza i oceany, za nic mieli sztormy i nawałnice.
Czarnobrody, czy Charles Vane, legendy piractwa, ktoś więcej niż zwykli dowódcy swoich statków.
Tworząc podwaliny pod swoiste państwo pirackie, uczynili to jakby w ramach protestu przeciwko warunkom pracy na statkach i plantacjach.
Pierwsza demokracja, która żłopiąc rum, dokonywała abordażów, siejąc strach i przerażenie.
To również grupa osób która potrafiła walczyć o wolność swoją i innych, o poszanowanie drugiego człowieka.
Złota era piractwa nie była tylko fala rozbojów, ale i pierwszą tak znaczną próbą poprawy sytuacji uciskanych.

Autor bazując na archiwach, czyli zachowanych dokumentach i relacjach świadków stworzył niezwykle interesująca pozycję.
Czyta się rewelacyjnie, potrzeba wolności i sprawiedliwego traktowania, żyje w każdym z nas.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Aga CM

  • 23-06-2015
  • 21:11

Dziś chciałabym wspomnieć o książce, która stała się inspiracją do nakręcenia serialu Herb Piratów. Oczywiście serial gorąco polecam. A o czym opowiada "Republika Piratów"? Otóż na początku XVIII wieku wielu pirackich kapitanów połączyło swe siły. Wśród nich byli także buntownicy przeciwko warunkom panujących we flotach handlowych i na plantacjach Starego i Nowego Świata. Zatem postanowili stworzyć swą "demokratyczną" krainę. Niestety ich "republika" została ostatecznie pokonana. A w tej właśnie książce Colin Woodard ożywił "złote" czasy piractwa...

Wcześniej nie wiedziałam zbyt wiele o historii piractwa a ta lektura wprowadziła mnie w temat, wyjaśniła różne pojęcia, kategorie. Autor przedstawił ten świat w dość zrównoważony sposób, bez idealizowania. Jako tło ukazał dodatkowo intrygi polityczne. Dzięki "Republice Piratów" poznałam inne oblicze piratów - miłujących wolność rebeliantów, prekursorów amerykańskich ojców założycieli. W wielu przypadkach książka obaliła znane i rozpowszechnione legendy. Zburzyła obraz stworzony przez media. Szczególnie ukazani tu piraci odstają wyraźnie od znanej kreacji Johnnyego Deppa. Nic dziwnego. Autor przecież zbudował historię w dużej mierze wokół faktów. Książka czerpie garściami z akt sądowych, listów, dzienników... Jednak prawie wszystkie z zachowanych dokumentów moim zdaniem są prawdopodobnie stronnicze. Myślę, że sama natura piratów sugeruje, że nie pozostawili oni zbyt wielu materiałów archiwalnych na swój temat spisanych przez nich osobiście. A oficjalne dokumenty nie pieją z zachwytu na ich temat.

Trzeba przyznać, że zbyt szczegółowe dane dotyczące przykładowo sposobów utraty ładunków niestety książce zaszkodziły. Są chwile gdy lektura zmienia się w coś w rodzaju katalogu, wypunktowanych list. Nie ma wtedy prawdziwego polowania na "przeklęte" złoto. A tego właśnie oczekiwałam. Trzeba przyznać także, że Woodard starał się i próbował spisać dzieje chronologicznie. I wszystko na nic. Aby ukazać przygody wspomnianych tu piratów musiał niejednokrotnie cofać się kilka lat wstecz - to znów za chwilę przeskakiwać parę lat w przód. Wprowadziło to niemałe zamieszanie. Przeszkadzało mi także to, że autor nieraz pomijał inne, ważne wydarzenia historyczne. Dodatkowo chwilami akcja się ślimaczyła. Zawiodło mnie także zakończenie, gdzie pisarz tylko wymienił co ciekawsze kąski. Niestety nie uczynił je tematem powieści. A szkoda...

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Republika Piratów - Colin Woodard

  • 16-01-2015
  • 11:16

Wiele z was pewnie nie raz słyszało o piratach , w książkach pewnie i w filmach. Najbardziej znanymi piratami o których pewnie każdy z was słyszał są min. Jack Sparrow i Kapitan Hak . Chyba nikt nie wierzy że tacy piraci naprawdę istnieli są to po prostu twory wyobraźni ludzkiej. Warto jednak zagłębić się w ten temat i poczytać o prawdziwych piratach.


Nigdy nie interesowali mnie piraci , nie ciągnęło mnie to tego tematu. Ale gdy miałam możliwość przeczytania tej książki stwierdziłam , czemu nie raz się żyje.

Colin Woodard w swojej książce skupia nie na życiu i przygodach prawdziwych piratów. Opisuje tak zwaną złotą erę.

" Republika Piratów " to książka dla każdego kto pragnie dowiedzieć się czegoś więcej o morskich rozbójnikach. Życie na statku to wcale nie takie fajne czasy jak starają pokazać się nam w filmach. To raczej życie w którym pojawiają się ciągłe choroby wiele wypadków i co najważniejsze głód. Po morzach i oceanach pływa się czasami wiele miesięcy a nawet i lat.

Nie przepadam za książkami historycznymi , ale ta naprawdę mnie pochłonęła całkowicie.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

malutka_ska

  • 6-01-2015
  • 09:36

Któż z nas nie zna opowieści o Czarnobrodym, piracie, który przez dekadę (1715-1725) siał postrach na morzach i oceanach? Niewielu jednak wie, że Czarnobrody (Edward Thatch) istniał naprawdę i nie był odosobniony w swej pirackiej działalności. Obok niego działali też inni, którzy zdecydowali się zarabiać na życie w ten wyjątkowo kontrowersyjny sposób. O nich właśnie opowiada nam Colin Woodard w swojej książce pt.: "Republika Piratów".

Początek złotej dekady piractwa był związany z sytuacją polityczną w Europie. Wojna o sukcesję hiszpańską, a później zawirowania na angielskim tronie dały marynarzom i wszelkiego typu złodziejaszkom przyzwolenie na prowadzenie łupieżczej polityki w rejonie Wysp Bahama. To tam Colin Woodard rozpoczyna swą opowieść o najdzielniejszych i najokrutniejszych lwach morskich XVIII wieku.

Autor "Republiki Piratów" to prawdziwy specjalista od "czarnych charakterów". Dzięki niemu postaci znane nam do tej pory jedynie z literatury i filmu na naszych oczach stają się grupą zwyczajnych ludzi, którzy z różnych powodów wstąpili w szeregi pirackiej braci. Różniło ich niemal wszystko, łączyło jedno - pragnienie bogactwa. Czy osiągnęli swój cel i jak potoczył się ich los? Tego właśnie dowiecie się z "Republiki Piratów" - książki, po lekturze której słowa "pirat" i "korsarz" nabierają zupełnie innego znaczenia.

W "Republice Piratów" znajdziemy wszystko, czego oczekujemy po publikacji historycznej. Mamy tu szczegółową, opartą na źródłach i naukowej literaturze (A General History of the Pyrates) historię początków, działalności i klęski najsłynniejszych piratów z Czarnobrodym, Czarnym Samem (Bellamym) i Charlesem Vanem na czele. Znajdziemy w niej także wstrząsające opisy morskich podbojów, tortur i hulaszczego trybu życia naszych bohaterów. A to wszystko podane w krótkich, uporządkowanych chronologicznie rozdziałach, w których nie zabraknie historycznych ciekawostek sprzed ponad 300 lat.

"Republika Piratów" przypadnie do gustu miłośnikom powieści awanturniczych, pasjonatom morskiej żeglugi i wszystkim, którzy pragną poznać historię pirackiej społeczności w Nassau i innych punktach Wysp Bahama. Wśród pirackiej gromady nie sposób zmrużyć oka - nie tylko ze strachu przed kradzieżą! Podczas lektury przekonacie się o tym sami.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Elfik Book

  • 20-12-2014
  • 14:22

Każdy z nas nieraz natknął się na opowieści o piratach. Jest ich bardzo dużo i występują w najróżniejszej formie. Spotykamy książki, filmy, czy nawet muzykę, które opisują sławne dzieje piratów. Znamy takie filmy jak "Piraci z Karaibów", czy "Wyspa Skarbów". Zyskały one sławę na całym świecie. Prawie każdy człowiek przynajmniej kojarzy, kto to jest Jack Sparrow albo czym jest Czarna Perła. Ale skąd wzięły się inspiracje na te sławne filmy? Skąd wiedza o piratach i ich zwyczajach? "Republika Piratów" opowiada historie piratów na podstawie prawdziwych faktów. Co powodowało, że stawali się postrachem morza? Jaka była sytuacja na morzu i na lądzie? Jak naprawdę wyglądała era piratów?

Od dziecka uwielbiałam historie o piratach. Nigdy nie widziałam w nich brutalnych i bezlitosnych ludzi, którzy grabią, gwałcą i porywają. Dla mnie zawsze byli to ludzie, którzy walczą o wolność i sprawiedliwość. Podejrzewam, że taki wizerunek pirata, powstał pod wpływem "Piratów z Karaibów", których zawsze ubóstwiałam. I mimo że z czasem zrozumiałam, że moja wersja nie do końca przedstawia rzeczywistość, nadal pozostałam wierna opowieściom o morzach, statkach i skarbach. Gdy po raz pierwszy, zobaczyłam tę książkę, wiedziałam, że muszę koniecznie ją przeczytać. Najwyższa pora by poznać prawdziwą historię.

Mam specyficzne nastawienie do historii. Lubię historię, ale nienawidzę uczyć się jej. Mogłabym słuchać o wydarzeniach przeszłych lat wiele godzin, jednak gdy słyszę, że czegoś z tego muszę się nauczyć, przechodzą mnie ciarki. A niestety ostatnie lata gimnazjum i liceum nie dawały mi większego wyboru. Gdy otworzyłam książkę i zaczęłam czytać, na nowo poczułam radość z czerpania niewymuszonej wiedzy. Ode mnie zależało, co zapamiętam, a co od razu zapomnę. Sprawiło to, że poczułam niezwykłą euforię, która podsycała moją ciekawość i przypomniała, jaką radość może przynosić wiedza.

Sama historia jest oparta na faktach. Colin Woodard opowiada nam tę historię, jakby rozmawiał z nami. Mówi o tym, co udało mu się dowiedzieć. Podkreśla, co ma uzasadnienie w historii, a co jest tylko miejscową legendą, która prawdopodobnie tylko po małej części miała odwzorowanie w rzeczywistości. Z książki możemy także dowiedzieć się wielu faktów historycznych. Występuje wiele opisów miast oraz ludzi z XVIII wieku. Możemy zobaczyć oczami wyobraźni, jak wyglądało miasto w tamtych czasach, jakie były zwyczaje ludności. Zafascynowało mnie to. To inna rzeczywistość, która teraz w naszej cywilizacji jest już niespotykana. Coś co się już nigdy nie powtórzy i zostaną tylko wspomnienia. Takie rzeczy warto zapamiętać. Ludzkość idzie do przodu, w niektórych miejscach bardziej, w innych mniej, jednak proces cały czas trwa. Poza tym dużo dowiedziałam się o polityce podczas kolonizacji świata. Żaden podręcznik od historii nie przekazuje takiej wiedzy i nie tłumaczy jej w sposób, który daje przynajmniej jakieś wyobrażenia tamtych czasów. Tu to dostałam.

Woodard przedstawia piratów jako ludzi - to najprostsze i najtrafniejsze sformowanie. Każdy pirat był człowiekiem, który jak my miał swoje pragnienia, marzenia, ale również wady i mroczne tajemnice. Niektórzy piraci walczyli o idee i wolność, inni o poprawę bytu, a jeszcze inni o łatwy i duży zysk. Część z nich przeszła do historii, a część została zapominania razem z dniem śmierci. Odegrali oni dużą rolę w historii, choć czasami mogłoby się nie wydawać, że tak właśnie było. Jednak często zapomina się o różnych ludziach, zdarzeniach, które zmieniają bieg historii.

Cała powieść jest napisana w dość specyficzny sposób. Autor nie używa języka typowo specjalistycznego, jednak nie jest to też język, który używa się na przykład w powieściach przygodowych. Były momenty, w których nie mogłam się oderwać od książki. Czułam potrzebę jej czytania i pogłębiania swojej wiedzy. Jednak czasami nudziłam się niemiłosiernie. Nic nie było w stanie sprawić, że się skoncentruję i oddam przyjemności czytania. To zależy, kto co lubi i czym się interesuje.

Książka nie jest opowieścią na jeden, czy dwa wieczory. Trzeba poświęcić jej więcej czasu. Mam po niej miłe wrażenie i czuję satysfakcję. Jednak polecam ją tylko miłośnikom historii, czy fanom piratów. Dla takich osób to arcydzieło i wyjątkowo fascynująca książka, z którą można spędzić wiele chwil w zadumie i ciekawości. Lecz osoby, które nie lubią tego typu literatury, będę się nudzić i nie będą umiały znaleźć żadnej pozytywnej cechy, więc jeśli nie jesteście takimi osobami, lepiej się za nią nie bierzcie. Natomiast innym polecam ją całym sercem.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Natalia Pych

  • 28-09-2014
  • 20:58

Piraci dla jednych stanowią ciekawą legendę, dla drugich są niebezpieczeństwem czekającym dziś na morzach, a dla pewnego odsetka populacji pirat to synonim Kapitana Jacka Sparrowa. Uważam się za o tyle ciekawy przypadek, że łączę te trzy typy. Zainteresowałam się tematem właśnie dzięki kreacji Johnnyego Deppa w serii filmów o zdobywcach mórz Od momentu pojawienia się pierwszego filmu w telewizji zapałałam wyjątkową ciekawością do ich życia i zwyczajów. Uwielbiałam słuchać historii o pirackich podbojach, pijackich burdach i spacerach po desce, jednocześnie uważając większość z nich za zwykłe podania. Nie dziwiło mnie, gdy w wiadomościach mowa była o pirackiej napaści na morzu - zawsze będą na świecie istnieć ludzie chcący przywołać historię do życia i za takich właśnie uważam współczesnych piratów. Jednak Colin Woodard w swojej publikacji pt. "Republika piratów" przedstawił historię, której początki miały miejsce setki lat temu. Miała być oparta na faktach, a nawet nazywano ją wyjątkowo prawdziwym zbiorem informacji, ale czy aby na pewno była to prawda?

"Cieszą się opinią romantycznych łajdaków, budzących grozę śmiałków, którzy odważyli się obrać ścieżkę biegnącą poza zasięgiem prawa i władz, wyzwolonych z okowów żmudnej, codziennej pracy; nieustraszonych, którym udało się zerwać więzy, jakimi pętało ich społeczeństwo, i wyruszyć na poszukiwanie bogactw, uciech oraz przygód. Minęły już trzy stulecia, od kiedy zniknęli z mórz, ale piraci Złotej Ery nadal cieszą się opinią ludowych bohaterów, a ich miłośników nie sposób zliczyć. Stanowią wzorzec dla twórców wielu popularnych postaci fikcyjnych - jak choćby kapitan Hak, Długi John Silver, kapitan Blood czy Jack Sparrow - przywołując na myśl pojedynki na szable, spacery po kładce, mapy skarbów i skrzynie pełne złota oraz szlachetnych kamieni."
Tymi słowami Colin Woodard rozpoczyna swoją iście piracką publikację. Mnie one nie zdradziły z początku niczego. Spodziewałam się zupełnie czegoś innego, niż dostałam. Wiedziałam, że jest oparta na faktach, ale myślałam, że będzie jednak bardziej podparta zmyśloną fabułą, zamiast opowiadać dosłowną historię piratów. I to mnie z początku zniechęciło. Gdy jednak obejrzałam od nowa kilka odcinków "One Upon a Time" z genialnym kapitanem Hakiem (znacznie bardziej wolę angielskiego Hooka od polskiego odpowiednika), coś we mnie zaczęło żądać powrotu do lektury.
Z początku była naprawdę ciekawa. Wprowadzając w temat, autor pisał niezwykle intrygująco i wciągnął mnie niemal po czubek głowy... jednak po około stu stronach tempo dramatycznie spadło niemal do zera i wzrosło dopiero w ostatnich rozdziałach. To mnie bardzo ubodło, gdyż najważniejszą część każdej publikacji, czyli środek naprawdę mocno wymęczyłam. Autor wprowadził zbyt wiele szczegółów, moim zdaniem kompletnie niepotrzebnych, opisywał dziesiątki razy w ten sam sposób różne statki, walki, trunki. Prostował część powszechnie znanych informacji i obalał mity, tworząc jednak własne błędy. Niewielkie, ale były.

Tytuł jest mylący. Autor sam podkreśla, że piraci szukali jakieś bazy i wybrali na nią Nassau. Nie ma nigdzie ani słowa o faktycznej republice, jej funkcjonowaniu, władzy. Z pewnością lepsza była jednak ta rzekoma "republika" niż niejednokrotnie ukazywane w filmach i literaturze tańce, hulanki, swawole i ogółem dość beztroskie pirackie życie, gdzie jedynymi rozterkami jest uniknięcie kobiety z poprzedniej nocy, gdy znajdzie się nową, brak rumu i zdobycie nowych beczek oraz ewentualne ataki innych piratów. Tutaj przynajmniej autor skupił się, chociaż stanowczo zbyt dokładnie, na pirackich walkach, podbojach i statkach. Dodał im trochę problemów i wyjaśnił różnice między dzikimi, niebezpiecznymi piratami oraz działającymi na rzecz rządu danego kraju korsarzami, co wielu osobom może pomóc zrozumieć wiele zagadnień poruszonych w książce.

Niestety nie dostaniemy tutaj zbyt dokładnych życiorysów. Zaciekawiły mnie postaci takie jak Czarnobrody, które najpierw były pięknie opisywane, by przerwać w najbardziej interesującym momencie, w suchym tonie wymienić wszystkie ich podboje i potem krótko wspomnieć o śmierci. Podobały mi się ciekawostki dorzucone w takich momentach, gdy brakowało innych, dla mnie dość istotnych informacji. Nie wiedziałam przykładowo, że po niespełna sześciominutowej bitwie, w której pozbawiono Czarnobrodego głowy, Maynard wrzucił ciało do wód cieśniny Pamlico Sound i według legendy miało ono okrążyć Adventure trzykrotnie, zanim w końcu poszło na dno. Takie dodatki pochłaniałam z radością i szkoda, że w publikacji przeważyły jednak szczegóły dotyczące podbojów i grabieży.

Język publikacji jest konkretny, może zbyt prosty, a przy tym równocześnie dość specjalistyczny. Musiałam sprawdzić kilka pojęć w trakcie lektury (co czasem stanowiło miłą przerwę), ale większość była dobrze wytłumaczona. Podziwiam autora za tony źródeł, jakie wykorzystał do stworzenia tej publikacji. Mimo że nawał nazwisk, dat, walk, miejsc i pojęć momentami wywoływał mętlik w głowie, byłam i jestem pod gigantycznym wrażeniem ogromu włożonej pracy.

Colin Woodard stworzył publikację nie tylko dla fanów i osób w temacie, dla których z pewnością będzie ona wiarygodnym rozszerzeniem wiedzy. Poleciłabym ją i tym, których zwyczajnie uwiódł filmowy kapitan Jack Sparrow lub zamarzyli o porwaniu przez serialowego kapitana Hooka. "Republika piratów" jest naprawdę warta Waszego czasu, mimo że momentami jest nazbyt szczegółowa lub nieźle się dłuży. Przetrwałam te opisy i nadal polecam lekturę.

Czy recenzja była pomocna?