rozwiń
rozwiń
zwiń
zwiń
wpisz minimum 3 znaki
Ręka mistrza
ocena: 6, głosów: 8
 
powiększenie

Fragmenty

przeczytaj fragment książki
Ręka mistrza

Nazywam się Edgar Freemantle. W Minnesocie, w moim poprzednim życiu, to nazwisko znaczyło naprawdę wiele w branży budowlanej. „Moje poprzednie życie” to tekst, który podłapałem od Wiremana. O Wiremanie też wam opowiem, ale najpierw skończę o Minnesocie. To trzeba powiedzieć: byłem tam wzorcowym okazem amerykańskiego dziecka szczęścia. Zaczynałem w firmie budowlanej. Piąłem się w górę, dopóki to było możliwe, a kiedy skończyła się drabina awansu, odszedłem, żeby założyć własny biznes. Szef, kiedy mu o tym powiedziałem, wyśmiał mnie, przepowiadając, że zbankrutuję w ciągu roku. Zdaje się, że większość szefów mówi to samo młodym wilkom, które postanawiają odejść na swoje. Ale mnie wszystko szło jak po maśle. Boom budowlany w Minneapolis-St. Paul nakręcił wymarzoną koniunkturę dla Freemantle Company. Kiedy biznes szedł gorzej, nie wychylałem się i nie próbowałem szarżować. Kierowałem się intuicją i zazwyczaj dobrze na tym wychodziłem. Zanim stuknęła mi pięćdziesiątka, nasz wspólny majątek – to znaczy mój i Pam – był wart czterdzieści milionów dolarów. Mimo to nie szastaliśmy pieniędzmi. Mieliśmy dwie córki; w momencie, gdy nasz osobisty złoty wiek dobiegł nagłego końca, Ilse studiowała na Brown University, a Melinda była we Francji, gdzie pracowała jako nauczycielka w ramach programu wymiany. Zamierzaliśmy z żoną wybrać się do niej, ale wtedy właśnie wszystko wzięło w łeb. Miałem wypadek na budowie. Sytuacja była w sumie zupełnie prosta: żadna furgonetka, niech to będzie nawet wypasiony na maksa dodge ram, nie ma szans, kiedy próbuje się siłować z dwunastopiętrowym dźwigiem. Z prawej strony głowy miałem tylko stłuczenie, ale po lewej znajdowała się rama drzwi. Wyrżnąłem o nią z taką siłą, że czaszka pękła mi w trzech miejscach. A może w pięciu. Moja pamięć funkcjonuje już o wiele sprawniej, ale i tak jeszcze długo poczekam, zanim powróci do stanu pierwotnego. To, co stało się z moją głową, lekarze określili mianem „uszkodzenia z przeciwwagi”. Tak nazywa się mechanizm zwrotny, który często powoduje o wiele większe obrażenia niż samo uderzenie. Do tego miałem połamane żebra i prawe biodro w kawałkach. Straciłem tylko trzydzieści procent wzroku w prawym oku (w pogodny dzień jest nawet jeszcze lepiej), ale za to całą prawą rękę. Nie powinienem był tego przeżyć, ale przeżyłem. Uszkodzenia mózgu wywołane obrażeniami z przeciwwagi miały doprowadzić do upośledzenia umysłowego i z początku faktycznie tak było, ale potem mi przeszło. Mniej więcej. Kiedy wróciłem do zdrowych zmysłów, nie miałem już żony, tylko że już nie mniej więcej, lecz całkiem definitywnie. Nasze małżeństwo trwało dwadzieścia pięć lat, ale, jak to mówią: gówno chodzi po ludziach. Zresztą wszystko jedno: odeszła, to odeszła. Koniec to koniec. Czasem tak jest lepiej. *** Burzowe chmury napłynęły całą gromadą, ogromne płaskodenne łodzie, czarne od spodu, w środku sinofioletowe. Co chwila gdzieś trzaskała błyskawica, a w jej świetle te opasłe kłęby wyglądały jak mózgi pełne złych myśli. Zatoka straciła kolor, zmartwiała. Zachód słońca był tego dnia cienkim żółtym paskiem, który strzelił słabą pomarańczową iskrą i zgasł. Mrok zalał pokój na piętrze. Radio zaczęło ryczeć od zakłóceń za każdym błyśnięciem. Przerwałem na chwilę pracę, żeby je zgasić, ale światła nie włączyłem. Nie pamiętam dokładnie, w którym momencie coś innego, już nie ja, zaczęło malować ten obraz… i po dziś dzień nie jestem pewien, czy coś takiego w ogóle nastąpiło. Może sí, może no. Wiem tylko tyle, że w pewnej chwili spojrzałem w dół i w ostatnich promieniach odchodzącego dnia, punktowanych jąkaniną błyskawic, zobaczyłem swoją prawą rękę. Kikut był opalony, reszta trupio blada. Zwiotczałe mięśnie wisiały flakowato. Na skórze nie było najmniejszej blizny, żadnej linii złączenia oprócz tej opalenizny, ale tam, gdzie się ona kończyła, kłuło mnie suche, parzące swędzenie. Po chwili znów błysnęło i nie miałem już ręki – w każdym razie nie na tej wyspie – ale swędzenie pozostało, tak silne, że chciało mi się wbić w coś zęby i szarpać. Odwróciłem się z powrotem do płótna i momentalnie moja udręka trysnęła w tym kierunku jak woda z przedziurawionej torebki. Wtedy opadła mnie ta gorączka. Burza rzuciła się na wyspę razem ze zmierzchem, a mnie przypomniał się znany cyrkowy numer, w którym facet zawiązuje sobie oczy i na oślep ciska nożami w ślicznotkę rozkrzyżowaną na obracającej się drewnianej tarczy. Chyba się wtedy zaśmiałem, bo przecież sam malowałem na oślep, albo prawie na oślep. Co chwila błyskało, a z płótna wyskakiwał na mnie Wireman, dwudziestopięcioletni Wireman, który nie znał Julii, nie miał Esmeraldy, nie wiedział, co to la loteria. Wygram ja, wygrasz ty. Potężna błyskawica zapłonęła w oknie sinobiałym ogniem, ciskając znad zatoki podmuchem wyjącego wichru. Nawałnica wyrżnęła o szybę ze wściekłym impetem, a ja pomyślałem (tą częścią mózgu, która była jeszcze zdolna do procesów myślowych), że szkło nie może wytrzymać takiego uderzenia. Tuż nad moją głową eksplodował cały arsenał materiałów wybuchowych. Pod stopami szemranie muszli zmieniło się w gwar kościanych głosów nieżyjących istot, powierzających sobie nawzajem wielkie tajemnice. Jak to możliwe, że wcześniej tego nie słyszałem? Głosy zmarłych, właśnie tak! Przypłynął tu kiedyś statek, statek umarłych pod zbutwiałymi żaglami, i wyrzucił na brzeg gromadę trupów. Leżały pod wybrzeżem, na którym stał dom, a sztorm wyrwał je z martwoty. Widziałem oczyma wyobraźni, jak powstają z dna morza, przekopując się przez kurhany usypane z muszli, blade, galaretowate poczwary z zielonymi włosami i oczami mew, jak roją się w ciemności, pełzając jedne po drugich. I mówią, mówią, bez przerwy mówią. Tak! Przecież mają tyle rzeczy do obgadania, tyle zaległości, a kto wie, kiedy znów przyjdzie taki sztorm, który obudzi je do życia? Ogarniała mnie ciemność i przytłaczała groza, lecz mimo wszystko nie przestawałem malować. Dłoń trzymająca pędzel chodziła w górę i w dół – przez chwilę wydawało mi się, że dyryguję tą burzą. Nie mógłbym przestać, nawet gdybym chciał. I nagle, w pewnym momencie, obraz „Wireman spogląda na zachód” był gotowy. Powiedziała mi o tym moja prawa ręka. Rzuciłem podpis na płótno, kilka ostrych kresek – EF – w lewym dolnym rogu, a potem chwyciłem pędzel obiema rękami i złamałem. Przełamane części wylądowały na podłodze. Cofnąłem się na miękkich nogach, byle dalej od sztalug, wykrzykując w myślach prośbę: cokolwiek się dzieje, niech już się skończy. Musiało się teraz skończyć, na pewno; obraz był przecież gotowy, więc musiało się skończyć. Stanąłem u szczytu schodów i spojrzałem w dół. Na dole, tuż przy pierwszym stopniu, tkwiły dwie małe, ociekające wodą postacie. Jabłko, pomarańcza, pomyślałem, a potem: wygram ja – wygrasz ty. Za oknami zamigotała błyskawica i w jej świetle zobaczyłem dwie dziewczynki, mniej więcej sześciolatki, z całą pewnością bliźniaczki, z całą pewnością siostry Elizabeth Eastlake, te, które utonęły. Mokre sukienki oblepiały ich ciałka, mokre włosy kleiły się do policzków. Ich twarze były to dwie blade makabryczne maski. Wiedziałem, skąd się tu wzięły. Wypełzły spod muszli. Dziewczynki ruszyły schodami do góry, trzymając się za ręce. Gdzieś wysoko, może z kilometr nad ziemią, przetoczył się łoskoczący grzmot. Chciałem wrzasnąć, nie mogłem. To przywidzenie, pomyślałem, a potem: to wcale nie przywidzenie. – Dam sobie radę – powiedziała pierwsza dziewczynka głosem muszli. – Czerwona – powiedziała druga dziewczynka głosem muszli. Już były w połowie schodów. Widziałem ich główki, a właściwie czaszki, czaszki oplecione kołtunem mokrych, zwisających po bokach włosów. – Usiądź w trumnie – wyskandowały unisono, jak wierszyk do skakania na skakance… ale mówiły głosem muszli. – Usiądź w urnie. Wyciągnęły ręce do góry, sięgając po mnie dłońmi z upiornymi palcami, białymi jak rybi brzuch. Zemdlałem i osunąłem się na podłogę u szczytu schodów. Nagle usłyszałem, że dzwoni telefon. To była dla mnie zima telekomunikacji. Rozchyliłem powieki, sięgając do lampki na nocnym stoliku. Chciałem natychmiast zapalić światło, bo właśnie przyśnił mi się najgorszy koszmar w całym życiu. Ale zamiast namacać włącznik, uderzyłem palcami w ścianę i w tym samym momencie dotarło do mnie, że z jakiegoś powodu opieram się skronią o tę ścianę, a szyja mnie boli, bo trzymam głowę pod dziwnym kątem. Usłyszałem grzmot, ale stłumiony i posępnie brzmiący, głos oddalającej się burzy – i to wystarczyło, żebym w jednej chwili przypomniał sobie wszystko w najdrobniejszych i najstraszniejszych szczegółach. Nie byłem wcale w łóżku. Leżałem na podłodze w „Koraliku”. Zemdlałem, bo… Otworzyłem oczy na całą szerokość. Leżałem u szczytu schodów, z tyłkiem na podeście i nogami na stopniach. Pamięć podsunęła mi wizerunek dwóch małych topielic. Nie, to nie było zwykłe wspomnienie, ale dokładny i szczegółowy obraz. Kiedy stanął mi przed oczami, poderwałem się z podłogi jak pchnięty sprężyną, w najmniejszym stopniu nie czując chorego biodra. Miałem w głowie tylko jedno: trzy włączniki światła na ścianie obok schodów. Lecz gdy je już znalazłem, przemknęło mi przez głowę: Nie zapali się, burza wywaliła korki. Tymczasem światło działało. Przepędziło ciemność z mojej pracowni i ze schodów. Przeżyłem jedną nieprzyjemną chwilę, kiedy na dole, tuż przy pierwszym stopniu, dostrzegłem ślady piasku i wody, ale było na tyle jasno, żebym mógł zauważyć stojące otworem drzwi wejściowe. Musiał je otworzyć podmuch wiatru. To na pewno był tylko wiatr. Telefon w salonie przestał dzwonić i włączyła się automatyczna sekretarka: mój nagrany głos poprosił dzwoniącego o pozostawienie wiadomości po sygnale. Dzwoniącym był Wireman. – Edgar, gdzie jesteś? – zapytał, a ja byłem tak zdezorientowany, że nie umiałem rozpoznać, czy w jego głosie słyszę podniecenie, niepokój czy przerażenie. – Musisz do mnie zadzwonić, natychmiast! – I trzask odkładanej słuchawki.

Ręka mistrza (miękka)

książka

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Oprawa: miękka

Ilość stron: 638

Wysyłamy w: 24h - 48h + czas dostawy

Nasza cena: 24,90

Cena detaliczna: 38,90

U nas taniej o 36%

dodaj do przechowalni dodaj do listy życzeń Dodaj do koszyka
Powrót Darmowa wysyłka dla zamówień od 99zł. SPRAWDŹ!
  • Opis

  • Szczegółowe informacje

  • Recenzje (2)

Ręka mistrza - opis produktu:

Edgar Freemantle w ciężkim wypadku samochodowym traci rękę i zdrowe zmysły. Nękany niekontrolowanymi napadami szału, musi zacząć życie od początku. Za radą psychologa wyrusza na Duma Key, olśniewająco piękną i odludną wyspę na wybrzeżu Florydy, należącą do sędziwej Elizabeth Eastlake. Wynajmuje tam dom, wiedząc tylko jedno: chce rysować. Tworzone z chorobliwą pasją obrazy Edgara są owocem talentu, nad którym stopniowo przestaje mieć kontrolę. Kiedy tragiczne dzieje rodziny Eastlake`ów zaczynają wyłaniać się z mroków przeszłości, nieposkromiona moc dzieł Freemantle`a objawia swe coraz bardziej przerażające i niszczycielskie możliwości. WYDANIE 2011

Ręka mistrza - wybrana recenzja:

Kayleigh 19/08/2011
recenzja dotyczy produktu: Książki

recenzja nagrodzona 2.00pkt

Ponad sześćset stron mistrzowsko skonstruowanej akcji "Ręki mistrza" trzyma czytelnika w szachu jak rzadko która powieść. Początkowo wydarzenia toczą się leniwie i spokojnie, by stopniowo i niepostrzeżenie porwać nas w wartki nurt świetnie napisanego horroru.
Miłośnicy Kinga znajdą... (czytaj dalej)

Ręka mistrza - szczegółowe informacje:

Dział: Książki

Kategoria: sensacja, horror, klasyka horroru

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Oprawa:miękka
Okładka:miękka
Wymiary:145x200
Ilość stron:638
ISBN:978-83-7648-687-1
Wprowadzono: 23.03.2011
i zgarniaj nagrody napisz recenzję

Ręka mistrza - recenzje klientów

biblioteka(at)zsbd.pl 19/08/2011
recenzja dotyczy produktu: Książka

recenzja nagrodzona 2.00pkt

Ponad sześćset stron mistrzowsko skonstruowanej akcji "Ręki mistrza" trzyma czytelnika w szachu jak rzadko która powieść. Początkowo wydarzenia toczą się leniwie i spokojnie, by stopniowo i niepostrzeżenie porwać nas w wartki nurt świetnie napisanego horroru.
Miłośnicy Kinga znajdą tu wszystko, co lubią, to stary, dobry mistrz, nie mający sobie równych.
Główny bohater Edgar Freemantle ulega poważnemu wypadkowi, jego małżeństwo stoi pod znakiem zapytania. Wyjeżdża więc, aby odpocząć, wydobrzeć po chorobie i przemyśleć wszystko w spokoju.
Edgar wybiera Duma Key, wyspę na Florydzie, gdzie wynajmuje dom na plaży. Nie ma pojęcia, że przez rok czasu, jaki ma zamiar spędzić we wspomnianym miejscu, przyjdzie mu walczyć z nadprzyrodzonymi mocami.
Nagle odkrywa w sobie niesamowity talent malarski - nie ma jednak władzy nad tym, co maluje...Jego obrazy zaczynają kształtować rzeczywistość.
Z czasem bohater zaczyna uświadamiać sobie, że na Duma Key nie znalazł się przypadkiem i ma tutaj ważną misję do wypełnienia. Przy okazji powoli wraca do zdrowia oraz poznaje Wiremana, mężczyznę, który opiekuje się panią Elizabeth Eastlake, chorą na Alzheimera właścicielką wyspy.
Jak to u Kinga -wszystkie postaci są bardzo wyraziste, wręcz charyzmatyczne i tajemnicze.
Opasłość tego tomiszcza sprawia, ze spędzamy z tymi bohaterami mnóstwo czasu, zarywając noce i zaniedbując nasze obowiązki...:) Do ostatnich stron nie mamy pojęcia, jak się ta mroczna i przerażająca opowieść zakończy. "Ręka Mistrza", to tak naprawdę całkiem niezła powieść psychologiczna, ubrana w szaty horroru.

boru08(at)o2.pl 31/03/2011
recenzja dotyczy produktu: Książka

Kto nigdy nie słyszał o Stephenie Kingu, to znaczy, że przespał kilka bardzo ważnych dekad dla gatunku horroru. Choć, prawdę mówiąc, wątpię, żeby nazwisko Stephena Kinga komukolwiek z odwiedzających Horror Online było obce. Nazywany mistrzem, królem, rzemieślnikiem, Amerykanin zyskał tak ogromną sławę, że każdemu jego nowemu dziełu, w zasadzie niepotrzebna jest reklama. Jego najnowsza powieść, „Ręka mistrza” to rarytas dla wielbicieli opasłych tomiszczy, do których nas przyzwyczaił „król horroru”.
Edgar Freemantle, z zawodu budowlaniec, ulega ciężkiemu wypadkowi, który całkowicie odmienia jego życie. Pozbawiony ręki i mający problemy ze zdrowiem psychicznym, staje się dla swojej żony zwykłym ciężarem. Za namową terapeutów, udaje się na malowniczą wyspę Duma Key, położoną na Florydzie. Tu poznaje sympatycznego Wiremana i leciwą Elizabeth Eastlake, która jest właścicielką okolicznych ziem. Nagle staje się coś nieoczekiwanego. Freemantle z dnia na dzień odkrywa w sobie niezwykły malarski talent. Okazuje się, że nieprzeciętne umiejętności Edgara mogą kształtować rzeczywistość. Przypadek, a może coś więcej?

Swoimi ostatnimi utworami, Stephen King pokazuje wszystkim czarnowidzom, którzy w niego zwątpili i oskarżali o wypalenie, subtelny gest Kozakiewicza. Po genialnej „Historii Lisey”, w której „król” przeszedł samego siebie w warstwie językowej, przyszła kolej na typowo Kingowską, rozdmuchaną do rozmiarów ponad sześciuset stron „Rękę mistrza”. A jest to historia z rodzaju tych, w których co chwila zagłębiamy się w przeszłość, by po chwili wynurzyć się w morzu teraźniejszości. „Duma Key” to w zasadzie jedna wielka gawęda opowiadana ustami człowieka, który jest w tym tak dobry, że jego historie przyniosły mu fortunę. Jeśli miałbym pokusić się o jakieś porównanie, to określiłbym najnowszą powieść pisarza mianem skrzyżowania „Edytora tekstu” ze zbioru „Szkieletowa załoga” z nastrojowym „Workiem kości”.

Znajdziemy tu wszystkie smaczki, z których słynie autor. Powolne, a przy tym wciągające tempo akcji, zagadka sprzed lat, za którą czai się zło, humor oraz oczywiście bogate portrety psychologiczne bohaterów. Co Kingowi nie wyszło, to zdecydowanie wątek Edgara i Pam. Takie rozstania i powroty godne są telenowel brazylijskich. Pal licho, bo cała reszta jest świetna. Zagłębiając się w świat Edgara Freemantle, niemal można dotknąć jego tragizmu. Mimo że facet stracił praktycznie wszystko, łącznie ze swoją ręką, potrafi odnaleźć w sobie ukryte pokłady energii i optymizmu, by dalej żyć. Może wydawać się to nieco banalne, ale w rzeczywistości jest po prostu urocze i dodaje otuchy. „Ręka mistrza” pełna jest rodzinnego ciepła (vide motyw córek głównego bohatera i ich rozterek miłosnych), optymizmu, a przy tym grozy i tragedii, przykrytej pierzyną czasu. Nowy talent Edgara niestrudzenie pcha go w objęcia jakiejś pradawnej i potężnej siły, która zdążyła już zawładnąć niejedną ludzką dusza. Jak to zwykle u Kinga bywa, główny bohater nie tylko będzie musiał zmierzyć się z mroczną istotą, ale również z samym sobą. Podobnie, jaki i w „Historii Lisey”, tak i tutaj pobrzmiewają echa wypadku, któremu uległ Stephen King. Odnajdziemy tu również charakterystyczny dla twórczości Amerykanina motyw artysty, tym razem ubrany w szaty malarza. Autor nie boi się zapu[...] na teren współczesnych osiągnięć cywilizacyjnych, co zresztą uczynił już przy okazji „Komórki”. Powieściowy świat opanowany jest przez wrzeszczące telefony, laptopy i pocztę elektroniczną. Tym, co jest niezmienne w twórczości pisarza, są ludzie. „Król horroru” wie o nas zaskakująco dużo i potrafi to przelać na papier, niezależnie od upływu lat.

Czy „Ręka mistrza” czymś zaskakuje? Niczym, bo to ciągle King w dobrej formie. Zaskoczony byłbym w momencie, gdyby powieść okazała się niewypałem. Wobec tego, trudno mieć pretensje do naczelnego „boogeymana Ameryki” za to, że wciąż potrafi napędzić nam pietra. Przecież z tego powodu wciąż czytamy jego powieści i z utęsknieniem oczekujemy następnych…

Książkowe bestsellery z tych samych kategorii

Cari Mora

T. Harris

książka (miękka)

25,89 zł taniej -35%

Kółko się pani urwało

J. Galiński

książka (miękka)

23,99 zł taniej -35%

Dziewczyna o czterech palcach

M. Krajewski

książka (miękka)

25,79 zł taniej -35%

Listy zza grobu

R. Mróz

książka (miękka)

23,89 zł taniej -40%

Stephen King - przeczytaj też

17 podniebnych koszmarów

S. King

V. Bev

książka (miękka)

25,53 zł taniej -36%

Cmętarz zwieżąt

S. King

książka (pocket)

13,92 zł taniej -11%

Mroczna Wieża I Roland

S. King

książka (pocket)

15,26 zł

Mroczna Wieża II Powołanie Trójki

S. King

książka (pocket)

15,74 zł

Nocna zmiana

S. King

książka (pocket)

15,73 zł

Zobacz również

Złota klatka

C. Lackberg

książka (miękka)

23,89 zł taniej -40%

Nóż Harry Hole, Tom 12

J. Nesbo

książka (miękka)

25,69 zł taniej -40%

Odbiorę ci wszystko

R. Lillegraven

książka (miękka)

33,73 zł taniej -15%

Pacjentka

A. Michaelides

książka (miękka)

25,89 zł taniej -35%

Ciekawe pomysły Gandalfa

książka

30.98 zł

taniej -31%

Ręka umarlaka Dzikie Karty Tom 7

Prywatny detektyw i samozwańczy stróż sprawiedliwości na tropie sprawcy mordu, który zmieni bieg świata. Poczwarkę, kobietę o przezroczystej jak szkło skórze, będącą królową dżokerskiego półświatka, brutalnie zamordowano w jej popularnym lokalu, Kryształowym Pałacu, odwiedzanym przez wiele sław świata dzikich kart. Jej zabójcy poszukują dwaj mężczyźni:...

książka

29.53 zł

taniej -31%

Ręka Flauberta

Ręka Flauberta to książka o mężczyźnie, który urodził się w Normandii w roku 1821 i po pewnym czasie, w tajemniczych okolicznościach, zajął się rzemiosłem skrajnie niebezpiecznym i trudnym: został pisarzem. Korzystając z listów i dzienników Flauberta (w ogromnej większości niewydanych po polsku), a także z najnowszych ustaleń jego francuskich biografów i...

ebook

25.02 zł

taniej -15%

Ręka - mp3 Ostatnie śledztwo Wallandera

Jesień 2002 roku. Wallander jest o krok od spełnienia marzenia o wyprowadzce z Ystad na wieś. Jednakże do kupna domu nigdy nie dochodzi. W ogrodzie posiadłości Wallander znajduje dwa ludzkie szkielety. Według ekspertyzy ciała zakopano co najmniej pół wieku temu. Komisarz z Ystad musi znów zaufać swojej intuicji, by odnaleźć mordercę sprzed lat... RĘKA...

ebook

26.15 zł

taniej -10%

Ręka Mistrza - mobi, epub

Najlepsza od lat książka mistrza grozy Stephena Kinga! Ręka mistrza to nie tylko znakomity horror, ale też rewelacyjna powieść psychologiczna. Edgar Freemantle w ciężkim wypadku samochodowym traci rękę i równowagę psychiczną. Nękany niekontrolowanymi napadami szału, musi zacząć życie od początku. Za radą psychologa wyrusza na Duma Key, olśniewająco piękną i...

audiobook cd

29.11 zł

taniej -35%

Ręka mistrza Książka audio CD

Edgar Freemantle w ciężkim wypadku samochodowym traci rękę i równowagę psychiczną. Nękany niekontrolowanymi napadami szału, musi zacząć życie od początku. Za radą psychologa wyrusza na Duma Key, piękną i odludną wyspę na wybrzeżu Florydy, należącą do sędziwej Elizabeth Eastlake. Wynajmuje tam dom, wiedząc tylko jedno: chce rysować. Tworzone z chorobliwą...

gry / zabawki

22.47 zł

taniej -4%

Ręka Robota

Plastikowa ręka robota, 4 chwytne palce. Wiek: 3+

Brak list życzeń:

Utwórz

zamówienie tradycyjne
Brak produktów w koszyku
Brak produktów w koszyku

23.89

2.99

14.99

14.99

2.99

1.98

8.99

Łączna wartość zamówienia: 0 zł0 zł
Dostawa i płatność › Płatność › przejdź do koszyka
rozwiń
Wpisz numer
Swojego zamówienia (xxxxxx/rrrr)
Sprawdź

Powiadom kiedy produkt będzie dostępny

Wpisz swój adres e-mail: