rozwiń
rozwiń
zwiń
zwiń
wpisz minimum 3 znaki
Ręka fatum
ocena: 6, głosów: 3
 
powiększenie

Fragmenty

przeczytaj fragment książki
Ręka fatum

Rozdział I. Radio KNWS

wtorek, 7 lutego

Jim Fate lubił pracować na stojąco: jeśli prezenter siedzi, słuchacze mogą w jego głosie wyczuć niedostatek energii. Teraz, podrygując na czubkach sportowych butów od Salvatore Ferragamo, pochylał się do mikrofonu tak, że jego usta niemal dotykały srebrnej siateczki.
– Czy dzięki ogromnym wydatkom federalnym i kolejnej grubej warstwie rządowej biurokracji Stany Zjednoczone naprawdę będą lepszym, bezpieczniejszym krajem? A może wystarczy tylko egzekwować przepisy, które już obowiązują w poszczególnych stanach? Od ponad stulecia nasz system bezpieczeństwa żywności budowano na zasadzie, że to nie rząd, ale spółki producenckie ponoszą główną odpowiedzialność za bezpieczeństwo i jakość wytwarzanej żywności.
– Jim, co właściwie sugerujesz? – zapytała współprowadząca program Victoria Hanawa. – Chcesz nam powiedzieć, że pozwalamy Amerykanom umierać, bo kupują żywność, o której czystość nie zadbali producenci?
Siedziała na wysokim stołku, po drugiej stronie stołu w kształcie litery U, plecami do szklanej ściany, która oddzielała studio od kabiny inspektora programu. Po prawej stronie Jima znajdowała się reżyserka, zwana także „kotłem”, gdzie realizator dźwięku trzymał swój sprzęt i gdzie o pełnych godzinach oraz ich połowach dołączali do niego lokalni sprawozdawcy.
– Chcę powiedzieć, Hanawa, że różni działacze wykorzystują ostatni wybuch paniki z obawy przed salmonellą do przeforsowania własnych celów, czyli do zwiększenia władzy rządu federalnego. Im wcale nie zależy na ludziach. Dbają jedynie o swój program, który polega na stworzeniu „statusu niańki”, protekcjonistycznego systemu pełnego uciążliwych, niewykonalnych i kosztownych przepisów. I oczywiście rząd federalny nie byłby sobą, gdyby nie wierzył, że jedynym rozwiązaniem każdego problemu jest powołanie nowej struktury rządowej, a najlepiej dziesięciu naraz.
Mówiąc, Jim popatrywał na dwa monitory. Jeden miał połączenie z Internetem, co umożliwiało śledzenie na bieżąco poszczególnych punktów programu. Na drugim wyświetlano listę słuchaczy oczekujących na szansę zabrania głosu. Przy każdym nazwisku Chris wypisał nazwę miasta i punkt widzenia dzwoniącego. Pozostały tam jeszcze trzy osoby (zostaną dopuszczone na antenę po przerwie), a teraz kolejka powiększyła się jeszcze o dwa nazwiska.
– A co z dziesiątą poprawką? – perorował dalej Jim. – Mamy już stanowe przepisy obejmujące te problemy. Nie potrzeba nam nowych biurokratycznych struktur, których działanie doprowadzi tylko do podwojenia albo i potrojenia cen żywności. To byłaby czysta głupota!
– Ale przemysł spożywczy w tym kraju stawia zyski ponad bezpieczeństwo – zaprotestowała Victoria.
– Z całym szacunkiem, Hanawa, jeśli pozwolimy, aby rząd federalny rozegrał rzecz po swojemu, to zaczną wymagać, aby każdy, kto kupuje coś w sklepie spożywczym, podpisywał stosowny formularz i otrzymywał ich własną, zatwierdzoną przez rząd torbę na rzygowiny. Kolejny przykład pozbawiania praw obywatelskich.
Victoria już miała na ustach replikę, ale właśnie minęła pełna godzina. Chris pokazał na zegar i zasygnalizował na palcach, że czas na przerwę.
– Słuchaliście „Ręki fatum”. Ogłaszamy teraz krótką przerwę na wiadomości, informacje dla kierowców i prognozę pogody. Ale przedtem przeczytam wam e-mail od Jajca Dnia: „Jim, jesteś wstrętnym, spasionym łgarzem, podobnym do zadka tłustego pudla”. Podpisano: Mickey Mouse.
Roześmiał się, starając się ukryć, jak go to zabolało. W tej branży człowiek wie, że słowa naprawdę mogą zranić. Mimo dopiero co ukończonej czterdziestki, wciąż dobrej formy i rasowej irlandzkiej aparycji, przyciągającej spojrzenia kobiet.
– Spasiony? Może i tak. Wstrętny? Cóż, na to nic nie poradzę, podobnie jak na skojarzenie z zadnią częścią pudla, chociaż uważam, że tutaj posunął się za daleko. Ale łgarz? Nie, mój przyjacielu, wszystko, tylko nie to! Wprawdzie puszczam to w eter, ale żeby zdobyć Nagrodę Matołka, będziesz musiał popracować nad kreatywnością. A Amerykański Wykrywacz Prawdy tylko czeka na twój następny głos.
Obrócił w tył mikrofon umieszczony na czarnym teleskopowym wysięgniku, a gdy tylko odezwały się pierwsze nuty dżingla wiadomości, zsunął słuchawki na szyję. Zanim rozpocznie się trzecia i ostatnia godzina audycji, będą mieli z Victorią sześć minut wolnego.
– Idę po herbatę – oznajmiła, unikając jego wzroku. Jim pokiwał głową. W ostatnim tygodniu przy wyłączonym mikrofonie okazywali sobie pełną napięcia uprzejmość, ale na antenie wciąż jeszcze działała chemia. Chociaż teraz przypominała raczej miksturę źle dobranych składników w tyglu młodego adepta nauki.
Na antenie stawali się innymi ludźmi. Jim bardziej się oburzał i szydził niż w realu, Victoria pozwalała sobie na lekko świńskie żarciki, których poza zasięgiem mikrofonu nie tolerowała. I przeważnie nadal zgodnie współpracowali, przekomarzając się z sobą i prowadząc dowcipne dialogi.
Victoria chwyciła swój kubek i wstała. Chociaż była półkrwi Japonką, miała metr siedemdziesiąt pięć wzrostu i niekończące się nogi. Podała Jimowi grubą kopertę od wydawcy.
– Znalazłam to rano w swojej skrzynce, ale jest do ciebie.
Kiedy pchnęła ciężkie drzwi studia emisyjnego, uszczelka na dole wydała świszczący dźwięk. Przez chwilę Jim słyszał Chrisa, który w kabinie inspektora rozmawiał ze stażystką Willow i Aaronem, dyrektorem programowym. Potem drzwi się zatrzasnęły (na drzwiach i framudze zamontowano magnesy) i Jim został sam w wyciszonym studiu. Oprócz zabezpieczeń w postaci uszczelek i magnesów ściany i sufit studia wybito niebieską pętelkową tkaniną typu velcro o dźwiękochłonnych właściwościach.
Wyjął ze skrzynki pierwszy list, rozciął go nożykiem i przesunął wzrokiem po tekście: „Tatuś kończy siedemdziesiąt pięć lat... marzy o Pańskim zdjęciu z autografem...”, srutu tutu.
„Wszystkiego najlepszego w dniu urodzin, Larry”, nabazgrał na czarno-białej fotce, którą wyciągnął spośród kilkudziesięciu innych, trzymanych w przegródce teczki. W podpisie: „Twój przyjaciel Jim Fate”. Spiąwszy spinaczem kopertę i list ze zdjęciem, odłożył je na bok – później zajmie się tym Willow. Jeszcze trzy podobne prośby – załatwienie każdej z nich zajęło mu nie więcej niż dwadzieścia sekund. W ciągu ostatnich dziesięciu lat tyle razy składał swój podpis, że robił to rutynowo, chociaż zawsze sprawiało mu to cichą satysfakcję.
Miał jeszcze trzy minuty, więc postanowił otworzyć pakiet z wydawnictwa. Lubił książki o prawdziwych zbrodniach, polityce i kulturze... napisane przez autorów, których mógł zaprosić do programu.
Pociągnął czerwony sznureczek na kopercie, a ponieważ zaciął mu się w połowie, musiał mocno szarpnąć. Kiedy wreszcie książka „Talk Radio” w miękkiej okładce wypadła mu na kolana, usłyszał jakiś dziwny syk. Książka – powstała na podstawie sfilmowanej sztuki teatralnej – była oparta na faktycznym zabójstwie gospodarza programu Alana Berga, którego zastrzelono przed jego własnym domem.
Co do dia...?
Jim już tej myśli nie dokończył. Czerwony sznureczek połączony był z ukrytym w kopercie małym pojemnikiem z gazem, który rozprysnął się Jimowi prosto w twarz.
Wciągnął odruchowo powietrze i natychmiast zrozumiał, że coś jest grubo nie w porządku. Nie widział gazu, nie czuł żadnego zapachu, ale nos i gardło oblepiała mu wilgotna mgła.
Szurnął paczkę ze stołu, tak że wylądowała za jego plecami w kącie studia. Cokolwiek to było, unosiło się w powietrzu, dlatego nie powinien oddychać. Zacisnął usta i dźwignął się na nogi, zrzucając słuchawki.
Coś podobnego wydarzyło się przed trzema tygodniami w Seattle. Pięćdziesiąt osiem osób zmarło od gazu o nazwie sarin, prawdopodobnie w wyniku sfuszerowanego ataku terrorystycznego.
Jim już odczuwał ból w klatce piersiowej. Przez grubą szklaną szybę po prawej stronie zajrzał do reżyserki. Greg, dźwiękowiec, wcinał karmelowy batonik. Siedział bokiem, wpatrzony w konsoletę, gotów w każdej chwili wcisnąć guzik reklam i sygnału krajowego. W kabinie inspektora programu, tuż przed nosem Jima, Aaron wciąż mówił coś do Chrisa i Willow, machając z emfazą rękami. Jim, niezauważony przez nikogo, tkwił nadal w swej bańce z gazem.
Zmusił się do koncentracji. Potrzebował powietrza, odrobiny świeżego powietrza. Jeśli wydostanie się na zewnątrz, czy zdoła nabrać go tyle, żeby rozpuściło się to, co już zdążył wchłonąć? Czy uda mu się usunąć sarin z płuc... z całego organizmu?
Czy to wystarczy, żeby się uratować?
Ale kiedy otworzy drzwi, co stanie się z ludźmi w sąsiednich pomieszczeniach? Z Chrisem, Willow, Aaronem i resztą? Przypomnieli mu się strażacy, którzy zginęli w Seattle. Czy niewidzialne macki trucizny dosięgną dziesiątków pracowników stacji, setek zatrudnionych w całym budynku? Greg w dźwiękoszczelnej reżyserce jest bezpieczny, dopóki nie otworzy drzwi. W każdym razie, przez jakiś czas. Jeśli gaz nie przeniknie do przewodów wentylacyjnych. Część ofiar z Seattle wcale nie była w pobliżu miejsca wycieku gazu. Gdyby Jim próbował uciec, ci z sąsiednich pomieszczeń umarliby także.
Umarliby... To słowo wciąż brzmiało mu w głowie. Uświadomił sobie, że sam właśnie umiera, że umierał od momentu, gdy po raz pierwszy wciągnął odruchowo skażone powietrze. Czyli gdzieś od piętnastu do dwudziestu sekund, bo wtedy gaz rozprysnął mu się po twarzy.
Każdego ranka Jim przepływał trzy kilometry w miejscowym klubie sportowym. Potrafił wstrzymać oddech na dwie minuty. Jak długo wytrzymywał ten magik u Oprah? Czy nie siedemnaście minut? Tyle Jim nie dałby rady, ale na pewno mógłby przekroczyć dwie minuty. I to, być może, znacznie. Ratownicy z pewnością dostarczą mu trochę tlenu. Przewód będzie musiał być na tyle cienki, żeby przecisnąć się pod zamkniętymi drzwiami.
Jim wcisnął guzik „talk” i przemówił niewyraźnym głosem na wydechu:
– Sarin! Dzwońcie pod 911 i uciekajcie! Nie otwierajcie drzwi!
Wszyscy obrócili się ze zdziwieniem. Nie ruszając się z miejsca, pokazał im paczkę w kącie studia.
Chris zerwał się do akcji z kocim refleksem wytrawnego radiowca, obytego z występami na żywo. Umiał radzić sobie z szaleńcami i miotaczami obscenów, zanim ich wypowiedzi popłyną w eter i spowodują dużą grzywnę od FCC. Błyskawicznie wystukał numer w telefonie i zaczął podawać adres operatorowi. Poza tym sam też wcisnął „talk”, żeby Jim słyszał każde słowo.
– To sarin! Tak, sarin! W studiu KNWS! Prędko! To go zabije! Zabije Jima Fate’a!
Zza pleców Chrisa Willow zerknęła na Jima i oczy się jej rozszerzyły. Odwróciła się zaraz i wybiegła z kabiny.
W „kotle” Greg cofnął się od okna. Ale Aaron w kabinie inspektora zbliżał się z wyciągniętą ręką do drzwi. Jim chwiejnym krokiem ruszył do przodu i przytrzymał je stopą, wbijając w Aarona wzrok przez prostokątną szybkę.
– Wiesz, co robisz? Jim, wychodź stamtąd!
Jim wiedział, że Aaron krzyczy, ale zza drzwi dobiegał tylko niski, pozbawiony emocji pomruk.
Nie mógł odetchnąć, a więc także przemówić ani nawet otworzyć ust, żeby niechcący znów nie wciągnąć powietrza. Ciało wysyłało mu sygnały, żeby przestał się wygłupiać i wznowił dostawę tlenu. Ale stać go było tylko na potrząsanie głową z zaciśniętymi ustami.
Chris ponownie włączył „talk”.
– Wysyłają ekipę od zagrożeń. Będą tu lada chwila, przywiozą tlen.
Jim pokazał ręką, że współpracownicy mają natychmiast wyjść. W klatce piersiowej czuł potworny ból. Greg chwycił konsoletę, kilka mikrofonów i wybiegł, Aaron rzucił ostatnie spojrzenie na Jima, potrząsnął głową i także wyszedł. Sekundę później odezwał się alarm przeciwpożarowy – niskie pulsowanie, stłumione niemal do zera przez dźwiękoszczelne drzwi.
Chris nadal wpatrywał się w Jima, nie ruszając się z miejsca. Pracowali razem od wielu lat. Każdego ranka Chris i Jim – a ostatnio także Victoria – przychodzili wcześnie i układali wspólnie program, przeglądając gazety, Internet i wideoklipy w poszukiwaniu historii, które dodałyby lekkości tekstom.
– Modlę się za ciebie, stary – powiedział, po czym puścił guzik, spojrzał z żalem na kolegę i szybko opuścił studio.
Jim chętnie zrobiłby to samo, ale nie mógł, gdyż trucizna zaczęła już działać. Wzrok mu się mącił. Sekundy mijały, a on był już taki zmęczony... Właściwie dlaczego musi wstrzymywać oddech? Ach, no tak, sarin.
Kiedy znów podniósł głowę, zobaczył, że Victoria ciągle jest w kabinie. Przysunęła się do szyby, jej ciemne oczy próbowały nawiązać kontakt z Jimem. Ten jednak potrząsnął gniewnie głową i gestem kazał jej się wynosić.
Victoria wcisnęła „talk”.
– Niczego tu nie czuję. Kabina jest praktycznie całkiem szczelna.
Jim chciał jej powiedzieć, że „praktycznie” to nie to samo, co „naprawdę”. Tak dyskutować mogliby sobie na antenie, przerzucając się słowami dla spowolnienia tempa. Ale teraz brakowało mu na to oddechu.
Część jego mózgu nadal myślała chłodno i racjonalnie, chociaż organizm wysyłał coraz więcej sygnałów alarmowych. Od chwili otwarcia koperty i tamtego fatalnego wdechu Jim ani razu nie wciągnął powietrza. W głowie i klatce piersiowej rozrastała mu się próżnia, ssąca pustka, ciało coraz bardziej piliło, aby się poddał.
Ale Jim Fate nie zaszedłby tak daleko, gdyby zwykł ustępować wobec przeciwności. Minęła zaledwie minuta, może minuta dziesięć, odkąd szarpnął czerwony sznureczek. Nagle jednak uległ innemu głodowi – głodowi kontaktu. Był zupełnie sam, może umierał, i nie potrafił znieść tej myśli. Podszedł do szklanej ściany i przyłożył do niej dłoń z rozstawionymi palcami – na kształt samotnej rozgwiazdy. Victoria z drugiej strony przytknęła do niej swoją i w tym momencie wygasły między nimi wszelkie pretensje i złość.
Tułów opasywała mu obręcz, żelazna obręcz, która zacis­kała się z każdą sekundą, miażdżąc go, rozgniatając mu płuca. Wzrok mu gasł, ale Jim nadal nie spuszczał z Victorii otwartych, niewidzących oczu.
Wolną ręką sięgnęła na oślep do guzika „talk”.
– Jim, musisz wytrzymać!
Serce mu się ścisnęło, kiedy zauważył jej chrapliwy ton. Musi stąd odejść!
Oderwał rękę od szyby i machnął nią, jakby przepędzał intruza. Ona jednak znów wcisnęła „talk”.
– Słyszę syreny. Już prawie są na miejscu.
Ale organizm Jima szykował się już do rozłamu z jego wolą. Musiał zaczerpnąć tchu. Musiał... ale może przez jakiś filtr... może uda się zminimalizować działanie gazu...
Nie spuszczając Victorii z oczu, oddarł skrawek koszuli z cienkiej, egipskiej bawełny i przycisnął go do nosa i ust. Zamierzał odetchnąć płytko, ale kiedy zaczął, nie potrafił się już powstrzymać. Wciągnął powietrze tak łapczywie, że szmatka przywarła mu do języka.
Natychmiast poczuł, jak trucizna przenika mu do wnętrza, spowijając wszystkie organy, rozsadzając głowę.
Ponieważ nie myślał już jasno, pozwolił, aby szmatka wyśliz­nęła mu się z palców. Zresztą czy to ważne? I tak już za późno. Za późno. Spróbował kolejnego wdechu, ale płuca odmówiły mu posłuszeństwa.
Zatoczył się do tyłu i chciał uchwycić się krzesła, lecz chybił. Upadł.
Przerażona Victoria zaczęła krzyczeć. Przez ciało Jima przeszedł dreszcz, ręce i nogi zadrgały... A potem Jim Fate znieruchomiał z oczami utkwionymi w zamazanym, niebieskim suficie.
Dwie minuty później do studia wpadli pierwsi ratownicy w białych kombinezonach.

Ręka fatum (miękka)

książka

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Oprawa: miękka

Ilość stron: 320

Wysyłamy w: 3 - 5 dni + czas dostawy

Dostępność: mały zapaspomoc Brak na naszym magazynie.
Spróbujemy go sprowadzić dla Ciebie.
Szansa na realizację 60%.
Potrzebny czas 3-5 dni roboczych.

Nasza cena: 28,48

Cena detaliczna: 33,90

U nas taniej o 16%

dodaj do przechowalni dodaj do listy życzeń Dodaj do koszyka

Przy zakupie 5 egz.
Cena hurtowa:

27,12

Powrót Darmowa wysyłka dla zamówień od 99zł. SPRAWDŹ!
  • Opis

  • Szczegółowe informacje

  • Recenzje (0)

Ręka fatum - opis produktu:

Jim Fate, znany z brutalnej szczerości gospodarz popularnego radiowego talk-show "Ręka fatum", podczas przerwy w programie otwiera adresowaną do siebie przesyłkę i w kilka minut później umiera zatruty gazem. Policja, podejrzewając atak terrorystyczny, podobny do tego, jaki dotknął niedawno inne miasto, zarządza ewakuację centralnej dzielnicy Portland. W akcji biorą czynny udział trzy przyjaciółki: prokurator Allison Pierce, agentka FBI Nicole Hedges i reporterka telewizyjna Cassidy Shaw, tworzące razem Klub Potrójnej Groźby. Wszystkie trzy wezmą też udział w toczącym się śledztwie - tym razem podejrzeń nie uniknie także jedna z nich...

"Ręka fatum" to powieść fascynująca od pierwszej strony.`
Suspense Magazine

`Druga część świetnej serii przenosi nas na kolejny poziom suspensu i wielkich emocji. Realistyczne postacie z wiarygodnymi dylematami i przekonującymi charakterami na pewno zawładną wyobraźnią szerokiego grona miłośników thrillerów.`
Romantic Times Book Reviews

`Oto nagroda dla tych, którzy cierpliwie czekali na kolejną część tej wyśmienitej serii. Na pewno się nie rozczarują!`
Suspense Magazine

Ręka fatum - szczegółowe informacje:

Dział: Książki

Kategoria: sensacja, thriller, psychologiczny

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Oprawa:miękka
Okładka:miękka
Wymiary:140x205
Ilość stron:320
ISBN:978-83-7648-819-6
Wprowadzono: 07.07.2011
i zgarniaj nagrody napisz recenzję

Ręka fatum - recenzje klientów


Podobał Ci się ten tytuł? Zainspirował Cię? A może nie zgadzasz sie z autorem, opowiedz nam o tym, opisz swoje doznania związane z lekturą.

Książkowe bestsellery z tych samych kategorii

Cari Mora

T. Harris

książka (miękka)

25,89 zł taniej -35%

Kółko się pani urwało

J. Galiński

książka (miękka)

23,99 zł taniej -35%

Dziewczyna o czterech palcach

M. Krajewski

książka (miękka)

25,79 zł taniej -35%

Listy zza grobu

R. Mróz

książka (miękka)

23,89 zł taniej -40%

Zobacz również

Złota klatka

C. Lackberg

książka (miękka)

23,89 zł taniej -40%

Nóż Harry Hole, Tom 12

J. Nesbo

książka (miękka)

25,69 zł taniej -40%

Odbiorę ci wszystko

R. Lillegraven

książka (miękka)

33,73 zł taniej -15%

Pacjentka

A. Michaelides

książka (miękka)

25,89 zł taniej -35%

Ciekawe pomysły Gandalfa

książka

30.98 zł

taniej -31%

Ręka umarlaka Dzikie Karty Tom 7

Prywatny detektyw i samozwańczy stróż sprawiedliwości na tropie sprawcy mordu, który zmieni bieg świata. Poczwarkę, kobietę o przezroczystej jak szkło skórze, będącą królową dżokerskiego półświatka, brutalnie zamordowano w jej popularnym lokalu, Kryształowym Pałacu, odwiedzanym przez wiele sław świata dzikich kart. Jej zabójcy poszukują dwaj mężczyźni:...

książka

29.53 zł

taniej -31%

Ręka Flauberta

Ręka Flauberta to książka o mężczyźnie, który urodził się w Normandii w roku 1821 i po pewnym czasie, w tajemniczych okolicznościach, zajął się rzemiosłem skrajnie niebezpiecznym i trudnym: został pisarzem. Korzystając z listów i dzienników Flauberta (w ogromnej większości niewydanych po polsku), a także z najnowszych ustaleń jego francuskich biografów i...

książka

24.90 zł

taniej -36%

Ręka mistrza

Edgar Freemantle w ciężkim wypadku samochodowym traci rękę i zdrowe zmysły. Nękany niekontrolowanymi napadami szału, musi zacząć życie od początku. Za radą psychologa wyrusza na Duma Key, olśniewająco piękną i odludną wyspę na wybrzeżu Florydy, należącą do sędziwej Elizabeth Eastlake. Wynajmuje tam dom, wiedząc tylko jedno: chce rysować. Tworzone z...

ebook

30.17 zł

taniej -10%

Ręka Umarlaka - mobi, epub Dzikie Karty Tom 7

Prywatny detektyw i samozwańczy stróż sprawiedliwości na tropie sprawcy mordu, który zmieni bieg świata. Poczwarkę, kobietę o przezroczystej jak szkło skórze, będącą królową dżokerskiego półświatka, brutalnie zamordowano w jej popularnym lokalu, Kryształowym Pałacu, odwiedzanym przez wiele sław świata dzikich kart.. Jej zabójcy poszukują dwaj mężczyźni:...

ebook

25.02 zł

taniej -15%

Ręka - mp3 Ostatnie śledztwo Wallandera

Jesień 2002 roku. Wallander jest o krok od spełnienia marzenia o wyprowadzce z Ystad na wieś. Jednakże do kupna domu nigdy nie dochodzi. W ogrodzie posiadłości Wallander znajduje dwa ludzkie szkielety. Według ekspertyzy ciała zakopano co najmniej pół wieku temu. Komisarz z Ystad musi znów zaufać swojej intuicji, by odnaleźć mordercę sprzed lat... RĘKA...

gry / zabawki

22.47 zł

taniej -4%

Ręka Robota

Plastikowa ręka robota, 4 chwytne palce. Wiek: 3+

Brak list życzeń:

Utwórz

zamówienie tradycyjne
Brak produktów w koszyku
Brak produktów w koszyku

23.89

2.99

14.99

14.99

2.99

1.98

8.99

Łączna wartość zamówienia: 0 zł0 zł
Dostawa i płatność › Płatność › przejdź do koszyka
rozwiń
Wpisz numer
Swojego zamówienia (xxxxxx/rrrr)
Sprawdź

Powiadom kiedy produkt będzie dostępny

Wpisz swój adres e-mail: