rozwiń
rozwiń
zwiń
zwiń
wpisz minimum 3 znaki

Wybierz z dostępnych produktów

Pod zawianym kaczorem - mobi, epub

M. Grimes

ebook, multiformat: mobi, epub

16,88 zł

Zawiana chata - epub Literatura dawna

K. Ujejski

ebook epub

4,22 zł taniej -15%

Pod ziemią, pod wodą

A. Mizielińska

książka

44,67 zł taniej -31%

Pod prąd

K. Grzybowska

książka

30,44 zł taniej -15%

Pod presją

M. Falkoff

książka

27,85 zł taniej -20%

Pod śniegiem

P. Soukupova

książka

29,18 zł taniej -23%

Pod osłoną

J. Bevere

książka

27,46 zł taniej -31%

Pod prąd

R. Biedroń

książka

32,36 zł taniej -35%

Pod AKACJĄ

G. Czapińska-Ku...

książka

27,22 zł taniej -22%

Pod słowami

Wykonawca:

Lidia Kopania

muzyka cd

Universal Music Polska

30,23 zł taniej -16%

Pod powierzchnią

A. Gross

książka

27,24 zł taniej -18%

Pod kloszem

M. Wolitzer

książka

32,38 zł taniej -7%

Pod zawianym kaczorem
ocena: 5, głosów: 1
 

Fragmenty

przeczytaj fragment książki
Pod zawianym kaczorem

Cyclamen Dew demonstrowała fałszywie niebiański, aż nazbyt skromny sposób bycia osoby, która nie będąc urodzona do świętości, została do niej zmuszona.
Siedząc w barze hotelu Hathaway obok ciotki, owdowiałej lady Violet Dew, ta nieatrakcyjna, koścista kobieta od jakiegoś czasu informowała Melrose'a o swoim życiu, malując obraz, na który składały się kolejne sceny cierpienia, katastrof, niewykorzystanych możliwości oraz marzeń obróconych w proch wskutek konieczności ciągłego zajmowania się ową ciotką.
Lady Violet natomiast była milczącą starą damą o groźnym spojrzeniu, która - w batystowej czarnej sukni, w koronkach, obwieszona wisiorami - siedziała podczas tej przydługiej perory zgarbiona, chrapliwie oddychając.
- No i jak pan pewnie zauważył - powiedziała wreszcie Cyclamen, po raz chyba setny wzruszając ze smutkiem ramionami - człowiek bierze innych takimi, jakimi ich widzi.
Melrose nie znał innego sposobu patrzenia na ludzi i miał nadzieję, że to jej stwierdzenie stanowi już koniec i że będzie mógł teraz wprowadzić własny temat. Ale okazało się, że nie. Cyclamen zmieniała tylko biegi.
Nastąpił bowiem kolejny wdech, a po nim dalszy ciąg przemowy.
- Moim skromnym marzeniem było zawsze służyć...
- Chciała pani zostać pokojówką? - zapytał z niewinną miną Melrose.
- O Boże, człowieku, nie! - roześmiała się Cyclamen. - Chodzi o zakon. Ale, jak pan widzi... - Tu nastąpił gest ręki wykonany w stronę dostojnej wdowy, która ani na chwilę nie odrywała czarnych oczu od Melrose'a. Zaraz jednak Cyclamen się zmitygowała albo też uznała ciotkę za znakomity dar losu i zmieniła śpiewkę. - No ale, oczywiście - powiedziała - czy może być wspanialsze powołanie i wspanialsza służba niż to, co ja robię dla cioci?
Ciocia, słysząc to, zareagowała, zdaniem Melrose'a, w jedyny rozsądny sposób.
- Zamów mi dżin - zażądała.
- Ależ ciociu, wiesz przecież, jaki jest na ten temat pogląd doktora Sackville'a. Nie wolno ci pić alkoholu. Filiżankę dobrej herbaty...
W tej chwili hebanowa laska trzasnęła w stołową nogę.
- Nic mnie nie obchodzi, co gada ten pazerny stary pryk... - oznajmiła dostojna dama, po czym zwróciła się do Melrose'a: - Czy pan wie, że on w Tampie nie przepuścił żadnej babie... - a następnie do Cyclamen: - Dżin, powiedziałam. Podwójny.
Melrose wstał z zamiarem przyniesienia drinka, ale lady Dew powstrzymała go gestem dłoni.
- Niech pan siedzi. Ona go przyniesie. Co pana tu sprowadza, młody człowieku?
Cyclamen potrafiła rozpoznać, kiedy ciotka jest zła, zatem, rumieniąc się, ruszyła w stronę baru. A Melrose zdziwił się nieco, że nie zrobiła tego na kolanach.
- Przeprowadzam małe śledztwo dla policji - odrzekł. - Nie, nie, sam nie jestem policjantem, ale nadinspektor Jury ze Scotland Yardu poprosił mnie, żebym tu przyszedł.
Jej grube ciemne brwi zbiegły się pod nawisem szopy siwych włosów, a pozbawione sztucznej szczęki usta zapadły się, wskutek czego zakrzywiony nos spotkał się prawie z wystającą brodą. Wyglądało na to, że pod względem fizycznym lady Dew jest na skraju załamania. Jednak pod względem mentalnym rzecz przedstawiała się całkiem inaczej.
- Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby ktoś zabił tę dziwkę Amelię Farraday - oznajmiła.
Melrose'a jednak by to zdziwiło.
- Czy chce pani przez to powiedzieć - zapytał - że ma pani jakiś powód, żeby podejrzewać, że ktoś z państwa wycieczki znajduje się w niebezpieczeństwie?
- Wspominał pan coś o policji, prawda?
- A... tak. Ale w rzeczywistości to ma związek z Gwendolyn Bracegirdle...
- Z tą kretynką? A co ona zmalowała? Nie wyobrażam sobie, żeby wdała się w coś z jakimś facetem... no bo z jej wyglądem... A wie pan, ta Amelia... - przerwała, bo w tej chwili wróciła jej bratanica ze szklaneczką w dłoni.
- Naprawdę, ciociu, nie powinnaś opowiadać o ludziach takich rze...
- Oj, zamknij się. Mówię, co mi się podoba. Pochowałam trzech mężów; dwa razy zrobiłam wielkie pieniądze i dwa razy je traciłam; pięć razy mnie aresztowano; próbowałam wdrapać się na kolumnę Nelsona i tańczyłam nago na trawie przed Crystal Palace; cudzołożyłam z większością książąt w Europie...
Cyclamen zamknęła oczy.
- Nie podniecaj się, ciociu.
- A wiesz, że bardzo, ale to bardzo bym chciała jeszcze móc się podniecić. Więc o co chodzi z tą Bracegirdle? - zapytała, wychylając jednym haustem połowę swego nierozcieńczonego dżinu.
- Z Gwendolyn? - odezwała się Cyclamen z pytającym spojrzeniem. - Co z nią?
- Właśnie mówiłem lady Dew. Pannie Bracegirdle przytrafił się... wypadek. Dość poważny. Ona nie żyje.
Lady Dew nie wyglądała na specjalnie wstrząśniętą, ale Cyclamen, irytująco rozdygotana, zaczęła zasypywać Melrose'a gradem pytań.
- Nie - przerwał jej w końcu Melrose. - To było morderstwo.
Słowa te prawie zachwyciły staruszkę, która smakowała swoje podniecenie niczym dżin. Młodsza kobieta natomiast wykonała doskonałą imitację godnego zasznurowanej w gorset panny omdlenia.
- Och, daj spokój, Cyclamen. Kobiecina nie żyje i na tym koniec - powiedziała lady Dew, po czym ze świeżym zainteresowaniem zwróciła się do Melrose'a: - Zbrodnia na tle seksualnym, co?
- Policja nie ma co do tego pewności.
- No cóż, ja mogłabym ich oświecić. Jeżeli chodzi o te sprawy, to Gwendolyn one nie dotyczą. Nie zorientowałaby się nawet wtedy, kiedy jakaś propozycja pchałaby jej się w ręce. Proszę mi wierzyć, znam się na tym.
Kiedy pochyliła się ku niemu i położyła mu swoją zniekształconą artretyzmem, upierścienioną dłoń na kolanie, Melrose zmusił ją do cofnięcia jej, proponując papierosa. Cyclamen przypomniała sobie co prawda natychmiast o zaleceniach doktora Sackville'a dotyczących palenia, jednak lady Dew zapaliła.
- Co mogą mi panie powiedzieć o reszcie uczestników tej wycieczki? - zapytał Melrose, odsuwając się z krzesłem poza zasięg rąk starej damy.
- Nic.
- Mnóstwo.
- Och, ciociu, doprawdy...
- Zamilcz, moja droga.
- Nic oprócz zwykłych plotek.
- No to co, że to plotki!
Gdyby kanonada tych odpowiedzi dokonała się za pomocą prawdziwej amunicji, Melrose zginąłby na miejscu.
Paląc i zanosząc się kaszlem, stara dama przysunęła swoje krzesło do krzesła Melrose'a.
- Widział pan - zagadnęła - całą tę bandę Farradayów? Tę babę Amelię, co najmniej dwadzieścia lat młodszą od niego? Przecież powód tego ożenku jest całkiem oczywisty. - Lady Dew gestem dłoni narysowała w powietrzu damską sylwetkę. - A córeczka tak samo zdzirowata jak mamuśka. W Amsterdamie mieliśmy niezłe przedstawienie, kiedy obie ocierały się o tego Cholmondeleya. Poznał go pan?
Cyclamen, na której twarzy malował się wyraz godnej pomnika cierpliwości, położyła dłoń na szponiastych palcach ciotki. Jednak ciotuchna natychmiast ją strąciła.
- Oj, Cyclamen, nie udawaj niewiniątka. Po tym, co sobie kombinowałaś.
- To nieprawda! - wrzasnęła Cyclamen, po raz pierwszy reagując adekwatnie do sytuacji.
Na dźwięk jej podniesionego głosu kilka osób siedzących w półmroku przy barze obejrzało się. Na co Cyclamen wstała z krzesła i oznajmiła, że okropnie boli ją głowa, a następnie odmaszerowała, najprawdopodobniej do swojego pokoju.
- Akurat. „Nieprawda" - powiedziała lady Dew, wachlując się energicznie i odprowadzając bratanicę wzrokiem.
Melrose zastanowił się, czy intensywność dokuczliwości starej damy nie jest wprost proporcjonalna do stopnia, w jakim młodsza tę dokuczliwość akceptuje.
- Proszę mi postawić jeszcze jeden dżin, a opowiem panu wszystko - powiedziała wesoło lady Dew.
- Z przyjemnością - odrzekł Melrose.
- Cholmondeley i ta żona Farradaya dosłownie się do siebie kleili. Widziałam to na własne oczy na tarasie tego hotelu w Amsterdamie, w którym zatrzymała się część uczestników naszej wycieczki. - Lady Dew delektowała się tą historią w równym stopniu jak dżinem, który postawił przed nią Melrose. - Amelia Farraday dużo gada o tym, że zanim poznała starego, występowała jako aktorka. A ja panu powiem: ona owszem występowała, ale tam, gdzie dziewczyny produkują się z wachlarzami i ubrane tylko w pióra.
Własny czarny wachlarz lady Dew poruszał się coraz szybciej w miarę narastania pikantności przekazywanych przez nią plotkarskich szczegółów.
- Pionowo czy poziomo?
Wachlarz znieruchomiał.
- Jak to?
Melrose uśmiechnął się.
- Powiedziała pani, że się do siebie kleili. Zastanawiałem się tylko, w jakiej pozycji.
Lady Dew zrozumiała, zachichotała, zamknęła z trzaskiem wachlarz i trzepnęła nim Melrose'a w kolano.
- Oj, bardzo mi się pan podoba - oznajmiła. - Zdradza pan żonę? - dodała przyciszonym głosem.
- Nie mam na to szansy. Nie jestem żonaty - odrzekł, a gdy jej świdrujące oczka na to zabłysły, wrócił do wcześniejszego wątku: - Czy pani sugerowała, że pani bratanica interesowała się panem Cholmondeleyem? Mnie ona wydaje się na to zbyt... uduchowiona.
- Niech pan nie będzie idiotą - uśmiechnęła się lady Dew złym uśmieszkiem. - Cyclamen? Ona? Przecież ona jest... - Nie dokończyła i zmieniła temat: - A ten stary Farraday nie jest w ciemię bity - wróciła do swojej opowieści. - Zrobił fortunę na węglu. Wie pan, kopalnie odkrywkowe. No i zna różne pikantne historyjki, to muszę mu przyznać. A także limeryki. Zbieram limeryki. Zna pan może jakieś?
Melrose zaczął się zastanawiać, czy uda mu się nakłonić tę kobietę do skupienia się na morderstwie.
- Znam parę. Ale mogę się założyć, że dla pani są za mało pikantne.
- Niech pan to sprawdzi. - Wpadnięte usta wygięły się w czymś, co stanowiło jej własną wersję sprośnego uśmieszku. - Wie pan, młody człowieku, powinien pan przyjechać na Florydę i trochę opalić te swoje świeżutkie angielskie policzki.
- Raczej tego nie zrobię, bo niestety, łatwo ulegam poparzeniom słonecznym. Proszę pani...
- To nic nie szkodzi. Mógłby pan zamiast opalania pochodzić ze mną na wyścigi. Pokazałabym panu, jak obstawiam. Posłalibyśmy Cyclamen do diabła i zabawilibyśmy się we dwoje na całego. - Klepnęła go po kolanie. - Niech pan nie myśli, że jestem niedołężna. Potrafię dojść do okienka, zanim bukmacherzy...
- Niczego nie pragnąłbym bardziej - przerwał jej Melrose. - Ale teraz proszę mi coś powiedzieć... o Gwendolyn Bracegirdle.
- To była kobiecina całkiem bezbarwna. I wie pan, to jej gadanie! „Mamusia to", „mamusia tamto". Ona naprawdę miała ze sobą problemy.
- Ale musiała się przyjaźnić z niektórymi uczestnikami wycieczki.
- Właśnie, „przyjaźnić się", to dobre słowo. Ze wszystkim, co się rusza, jeżeli by mnie ktoś pytał. - Melrose zrobił zaintrygowaną minę, na co Lady Dew klepnęła go po udzie i powiedziała: - No, wie pan. Kobiety, mężczyźni i może od czasu do czasu jakieś zwierzę. A tak na poważnie: lubiła Schoenberga. No, tego, który lata z tą swoją zwariowana maszyną. Tylko że on nie wyglądał na zainteresowanego. Jest tak zajęty tą swoją informatyką, że nie ma czasu na kręcenie z babami. To nie jest zły chłop, tylko głupi. Nosi koszule w aligatory i okropne muszki. Dużo rozmawiał z chłopakiem Farradayów. No, tym Jamesem jakoś tam. Zresztą tylko ten chłopak jest zdolny go zrozumieć. Ja nie rozumiałam z tego, co on gadał, ani słowa. Są na świecie ciekawsze rzeczy niż ta jego gadanina. Zgodzi się pan chyba ze mną - dodała z mrugnięciem.
- Chłopak Farradayów zaginął.
- No i co z tego? - wzruszyła ramionami. - On wciąż gdzieś znika. Szczerze? Moim zdaniem robi to dlatego, że nie znosi tej swojej rodzinki. Zresztą czy można go za to winić? Jego siostra, ta Penny, też ich wszystkich nie cierpi. Proszę pana, chłopak się znajdzie. Nie ma obawy.
- A czy pani nie wie o nikim z waszej wycieczki, lub z miejscowych, kto mógł pannie Bracegirdle życzyć śmierci?
- Boże drogi! Nie! Moim zdaniem Gwendolyn nie wadziła nikomu. Nie mam oczywiście pojęcia, co robiła tutaj, w Stratfordzie. Nie widziałam jej od kilku dni. Pod tym względem ta wycieczka bardzo mi się podoba. Każdy może chodzić własnymi drogami.
Tu znowu puściła oko do Melrose'a.
A on wstał pospiesznie i wziął papierośnicę oraz laskę. Lady Dew i morderstwo jakoś nie szły w parze. Czuł, że chętnie uciąłby sobie pogawędkę z Kubą Rozpruwaczem.
- Dziękuję pani za to, że poświęciła mi pani tyle czasu...
- Mów mi Vi... O, do diabła! Już tu idzie. Ta moja świątobliwa „Dama z lampą"*.
Cyclamen, wyleczona już z bólu głowy, szła przez salę z miną osoby zdeterminowanej do ostateczności.
- Jedzonko, ciociu Violet, jedzonko - zaintonowała.
- Przynieś mi jeszcze dżinu.
Melrose, pożegnawszy się grzecznie, wyszedł tymi samymi drzwiami, przez które tu wkroczył.

przeczytaj fragment książki

Pod zawianym kaczorem (miękka)

książka

Wydawnictwo: W.A.B.

z serii: mroczna seria

Oprawa: miękka

Ilość stron: 312

Dostępność: niedostępny

Nasza cena: 29,60

Cena detaliczna: 34,82

U nas taniej o 15%

dodaj do przechowalni dodaj do listy życzeń

Przy zakupie 5 egz.
Cena hurtowa:

27,86

Powrót GRATIS! Do każdego zamówienia zakładka mola książkowego!
  • Opis

  • Szczegółowe informacje

  • Recenzje (0)

  • Inne wydania

Pod zawianym kaczorem - opis produktu:

W mieście Williama Szekspira - Stratfordzie - zostaje zasztyletowana uczestniczka ekskluzywnej amerykańskiej wycieczki. Śladem, który pozostawia morderca, jest program teatralny z zapisanym na nim urywkiem wiersza. W tym samym czasie zostaje porwany kolejny z turystów - czternastoletni Jimmy Farraday. Sprawę jego zaginięcia bada inspektor Richard Jury. W tym celu śledczy przesłuchuje osobliwych i zabawnych wycieczkowiczów oraz odwiedza rodzinę chłopca. Tymczasem w podobnych okolicznościach ginie kolejna kobieta. Podobne morderstwo ma także miejsce w Londynie - znowu zasztyletowana osoba i następne wersy tekstu. Gdy niebezpieczeństwo zaczyna grozić nie tylko wycieczce Amerykanów, na jaw wychodzi rodzinna tajemnica sprzed lat.
Pod Zawianym Kaczorem to czwarta część z serii powieści o inspektorze Richardzie Jurym. Książka Marthy Grimes to spójna, ciekawie skonstruowana historia kryminalna, ubarwiona przez drugoplanowe postaci, którym autorka poświęca wiele uwagi. Dużą rolę odgrywają odwołania do epoki elżbietańskiej, w tym do utworów Szekspira, oraz atmosfera słynnych angielskich pubów.

Tytuł oryginału: The Dirty Duck, przekład: Anna Jarzębowska

Pod zawianym kaczorem - szczegółowe informacje:

Dział: Książki
Wydawnictwo: W.A.B.
Oprawa:miękka
Okładka:miękka
Wymiary:123x195
Ilość stron:312
ISBN:978-83-7414-762-0
Wprowadzono: 03.05.2010
i zgarniaj nagrody napisz recenzję

Pod zawianym kaczorem - recenzje klientów


Podobał Ci się ten tytuł? Zainspirował Cię? A może nie zgadzasz sie z autorem, opowiedz nam o tym, opisz swoje doznania związane z lekturą.

Książkowe bestsellery z tych samych kategorii

Labirynt duchów Tom 4

C. Zafon

książka

34,49 zł taniej -37%

Virion. Wyrocznia Imperium Achai

A. Ziemiański

książka

27,87 zł taniej -30%

Ania. Biografia Anny Przybylskiej

G. Kubicki

książka

31,41 zł taniej -30%

Lem. Życie nie z tej ziemi

W. Orliński

książka

34,84 zł taniej -30%

Ciekawe pomysły Gandalfa

książka

20.90 zł

taniej -19%

Pod wodą Przygoda LEGO w prawdziwym świecie

Czy wiesz, że istnieje ponad 400 gatunków rekinów, a 80 procent wszystkich żywych stworzeń na Ziemi mieszka w oceanach? Dołącz do minifigurek LEGO i wyrusz w pasjonującą wyprawę na dno oceanu. Zobacz niesamowite stworzenia i poznaj najnowsze odkrycia naukowe. Tytuł "Pod wodą. Przygoda LEGO w prawdziwym świecie" ukazał się w ramach...

książka

30.44 zł

taniej -15%

Pod prąd

Autorka swą publicystyką prowadzi czytelnika meandrami polityki i postpolityki, jak sama określa władzę mediów nad rozumem we współczesnym świecie. Bez pardonu pisze o współczesności: `Zadziwia ubóstwo intelektualne - bo do moralnego już się przyzwyczailiśmy - tej postkomunistycznej prominencji. Przede wszystkim podstarzałej jej części, z której jedni...

książka

27.85 zł

taniej -20%

Pod presją

Pewnego dnia na twarzy Kary rośnie pryszcz. Dziewczyna za nic nie chce się przyznać do tego przed przyjaciółkami. Ukrywa też przed nimi zżerający ją nieustannie stres, dlatego ich relacja wkrótce dobiega końca. Rok później Kara żyje już właściwie tylko dla ocen, dopingowana przez ambitnych rodziców, by dostać się do najlepszego college`u. Po ataku paniki...

książka

29.18 zł

taniej -23%

Pod śniegiem

Trzy siostry wspólnie wybierają się do domu rodzinnego na urodziny taty. Blanka wsiada do samochodu z dwiema dorastającymi córkami, niemowlakiem i psem; Olga z synkiem, iPadem i laptopem; Kristna z kacem. Podróż wyzwala wspomnienia z dzieciństwa, mnóstwo emocji, żalów i frustracji, które niczym spod topniejącego śniegu wynurzają się we wzajemnych relacjach....

książka

32.36 zł

taniej -35%

Pod prąd

Jestem chłopakiem z Krosna, któremu często idąc pod prąd udaje się spełniać swoje marzenia. Liderem, który umie prowadzić dialog i pociągać za sobą ludzi. Synem, bratem, kolegą i w końcu też partnerem Krzyśka. Człowiekiem kochającym i szanującym naturę, z empatią patrzącym na los zwierząt. Politykiem, który kocha Polskę, stawia na zrównoważony rozwój,...

książka

27.46 zł

taniej -31%

Pod osłoną

Pod osłoną - to pojęcie może odnosić się do wielu sytuacji. W najprostszym zrozumieniu może kojarzyć się z małym dzieckiem otulonym ciepłym i bezpiecznym kocykiem lub chowającym się przed niebezpieczeństwem za zdecydowaną sylwetką rodzica. Cywil może opisać to jako miasto chronione przez policję lub wojsko. Inne znaczenie wiąże się ze zwierzęciem ukrytym w...

Brak list życzeń:

Utwórz

zamówienie tradycyjne
Brak produktów w koszyku
Brak produktów w koszyku
10.00
Łączna wartość zamówienia: 0 zł0 zł
Dostawa i płatność › Płatność ›
rozwiń
Wpisz numer
Swojego zamówienia (xxxxxx/rrrr)
Sprawdź

Powiadom kiedy produkt będzie dostępny

Wpisz swój adres e-mail: