Nomen Omen - Marta Kisiel - Książka | Gandalf.com.pl
tel: +48 42 252 39 23 email: info@gandalf.com.pl
Ulubione
Kategorie

Nomen Omen (miękka)

książka

Nomen Omen - opis produktu:

Salomea Przygoda ucieka od zwariowanej rodziny, chcąc rozpocząć samodzielne życie. Gdy okazuje się, że jej stancja przypomina posiadłość z filmów grozy klasy B, prowadzona jest przez siostry w dość podeszłym wieku i papugę, a w telefonie słychać głosy, Salka zaczyna zastanawiać się, czy to aby na pewno był dobry pomysł. Pojawienie się młodszego brata jedynie komplikuje i tak niełatwą już sytuację - zwłaszcza, gdy pewnego dnia próbuje utopić siostrę w Odrze...
S
Szczegóły

Książkowe bestsellery z tych samych kategorii

  • -51%
Po prostu mama twarda
13,15 zł 26.83
  • -36%
Pucio mówi dzień dobry twarda
12,71 zł 19.85
  • -30%
Pucio mówi dobranoc miękka
13,89 zł 19.85
  • -31%
Niepokorni: Tych dwoje miękka
20,63 zł 29.90
  • -35%
  • -39%
Jano i Wito Na wsi twarda
21,29 zł 34.90

Marta Kisiel - przeczytaj też

  • -14%
Harda Horda Antologia opowiadań twarda
42,88 zł 49.86
  • -34%
Małe Licho i anioł z kamienia twarda
23,09 zł 34.99
  • -21%
  • -20%
Oczy uroczne miękka
31,92 zł 39.90
  • -18%
Pierwsze słowo miękka
32,72 zł 39.90
  • -1%
Płacz miękka
42,13 zł 42.56
  • -23%
Siła niższa miękka
30,72 zł 39.90
Toń miękka
39,90 zł

Polecane

  • -36%
Pucio mówi pierwsze słowa twarda
29,20 zł 45.62
  • -25%
Normalni ludzie miękka
30,00 zł 39.99
  • -35%
Rok na ulicy Czereśniowej twarda
59,84 zł 92.05
  • -42%
Tupcio Chrupcio Ja się nie boję! miękka
5,04 zł 8.68
  • -37%
Mopsik, który chciał zostać jednorożcem miękka
12,56 zł 19.94
  • Recenzje Recenzje
    image Nie wiesz, czy kupić? Sprawdź recenzje
  • Książka
  • Nomen Omen
4.3/5 ( 3 oceny )
    5
    2
    4
    0
    3
    1
    2
    0
    1
    0

Zaloguj się i napisz recenzję na min. 700 znaków. Akceptując regulamin bierzesz udział w cotygodniowym plebiscycie. Do wygrania kupon 50 PLN i 15 punktów klienta.

imię, nazwisko lub nick:
Twoja ocena:
Twoja recenzja:
Wprowadź tekst z obrazka:

W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.

Monika Kilijańska

  • 31-03-2020
  • 18:54

Druga część powinna ciągnąć dalej losy bohaterów, prawda? No to nie, nie musi. Mamy tu więc nowe osoby w postaci choćby Salomei Klementyny Przygody z jej burzą rudych loków i tendencją do potknięć, przewrotów poślizgnięć i uderzeń losowymi części ciała w losowe przeszkody. No i rodzinką: rozgadaną matką-joginką i tym podobne, ojcem hołubiącym tylko syna i owego syna, Niedasia studenta. Salka opuszcza rodzinną Kotlinkę Kłodzką i przenosi się do Wrocławia, o dziwo, na Lipową 5. Dziwnie zaczyna się już podczas jej podróży taksówką, bo zostaje wręcz wyrzucona daleko od adresu. Jakby taksówkarz czegoś się bał. No ale czego można, skoro w domu mieszka staruszka? Raz sypiąca łaciną (tą niepodwórkową) i przewiercająca wszystko zimnymi żółtymi źrenicami, raz wyluzowana, lubiąca palić, gotować i podśpiewywać pod nosem, czy nawet dziwnie szwargocąca po niemiecku. Babuszka z rozdwojenie (roztrojeniem?) jaźni? A to dopiero początek dziwów, na które Salcia niekoniecznie jest przygotowana. W domu nie uświadczysz WIFI, a nawet analogowych telefonów zanim nie wrzaśnie się do głosów w słuchawce, by się koncertowo zamknęły. Nachodzą go dość dziwnie zachowując się osoby, znajdują się podejrzane pomieszczenia i pełno wszędzie nici. Ale to nie koniec dziwności, bo okazuje się, że Niedaś, od którego uciekała tak Salomea, jakoś ją odnajduje i? odnajduje też wspólny język (i instancje w WoWie!) z siostrą Bolesną, współwłaścicielką domu i niedoszłą ofiara wypadków w parku, który był, ale też nie do końca był prowodyrem. Trudno to wytłumaczyć bez spilerów, więc nie będę więcej się na ten temat rozpisywać. Grunt, byście wiedzieli, że są tu trupy i że Niedaś to Niedaś i co jak co, ale zapędów morderczych raczej poza MMORPG nie ma. Tak na marginesie: mam szczęście, że o Word of Warcraft choćby słyszałam, a i niejednego mobka w grach online zabiłam, bo pewnie takie rozmowy jak ta poniżej byłyby dla mnie trudne do ogarnięcia: ?-Dajesz, Jadźka, dajesz!!! (?) ? Agro! Ściągnij agro!!! (?) ? Uwaga, dziad rośnie, dziad rośnie! (?) ? Killnij gada!!! (?) ? A teraz kill shotem go, KILL SHOTEM!!!? Co dostajemy w drugim tomie? Świetną powieść grozy, okraszona dużą ilością ironii oraz sarkazmu, którą z całej trylogii naprawdę chciałabym zobaczyć w wersji kinowej. Pani Marto, widzę potencjał jak u Kinga i Mastertona, choć ten drugi jest moim skromnym zdaniem niedowartościowany. Wartka akcja, trochę paranormalnych zjawisk, ale nie za dużo, kryminał, świetnie zaplanowane i opowiedziane postaci, twisty fabularne i dopracowanie każdej niteczki w tym ściegu. Btw. krawiectwo jest dość ważne w całej powieści. I dialogi, oj, dialogi są tu pieruńsko dobre! Co jak co, ale nie ma tu klątwy drugiego kiepskiego tomu!

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Recenzentka doskonala

  • 17-04-2019
  • 11:06

To już któraś z kolei książka autorstwa Marty Kisiel, którą mam na swojej półce i którą przeczytałam. Co tu dużo mówić? To bardzo specyficzna ,,ałtorka" z poczuciem humoru. Miejscami potrafi nas zabawić i oczarować swoim nowo wykreowanym i nieco dziwacznym światem, zaś za chwilę potrafi wzbudzić w nas strach i dreszczyk emocji. Na pewno trzeba przyznać, że jest oryginalna i bardzo pomysłowa. Ma swój styl, którego się trzyma. Tworzy wiele specyficznych słów i ogólnie połączeń wyrazowych, które jeszcze bardziej dodają temu wszystkiemu uroku i pomysłowości. Ona po prostu ma taki styl pisania i to nie jest przypadek. To jest wręcz dar Marty. To co ona potrafi zrobić ze słowem, to jest wręcz niemożliwe, a jednak!
Po drugie, sam pomysł na fabułę. Jest to kolejna książka tej Autorki z genialnie wykreowaną historią. Czasami mamy wrażenie, że nic tutaj się kupy nie trzyma, jednak po chwili nagle wszystko zaczyna się ze sobą łączyć w spójną całość i do siebie pasować. I myślę, że wiele tutaj wnoszą bohaterowie. Niezwykle oryginalni, bardzo kreatywni. Każda z postaci jest inna, nietuzinkowa, niepowtarzalna. Nie chodzi tutaj tylko o cechy charakteru ale też skupiłabym się właśnie na opisach zewnętrznych postaci. To jest coś przepięknego, no dosłownie magicznego. Jak Autorka zaczyna opisywać swoje postaci, to nabieramy wrażenia, że ta owa osoba dosłownie przed nami stoi - a my, ją sobie wyobrażamy.
No i właśnie to jest Marta Kisiel - łączy ze sobą fabułę wraz z bohaterami. Ta mieszanka wypada jej, że tak powiem wybuchowo! Do tego dochodzą czasami dziwne i zwariowane opisy, np. początek książki, kiedy główna bohaterka przychodzi do domu zakatarzona, a z jej nosa wisi glut. Przyznam, że Marta opisuje go dosyć szczegółowo. Mnie to osobiście nie rusza, mnie to śmieszy i zachęca do dalszego czytania. Trzeba przyznać szczerze, że te dzieła są bardzo specyficzne i to po prostu trzeba czuć i to się musi podobać, zdecydowanie.


Opis fabuły

Salomea Przygoda dorasta w dość specyficznym i dziwnym domu. Nie do końca jest w stanie dogadać się ze swoją zwariowaną rodziną. Salomea czuje się inna, wyjątkowa na swój sposób, dlatego postanawia zacząć żyć sama.... Wyprowadza się, wręcz ucieka z domu rodzinnego.
Jak się okazuje, jej życie wcale nie jest takie kolorowe jakby się wydawało. Zaczyna wynajmować stancje u starszej pani, która ma dziwną, wręcz przerażającą papugę, która gada i siostrę, która całkiem często przebywa w nawiedzonym domu - bo tak na nowo wynajmowaną kwaterę mówi Salomea. Z początku to wszystko budzi w niej przerażenie i lęk, ale z czasem przyzwyczaja się do tego. Najbardziej jednak denerwują ją dziwne głosy w słuchawce od telefonu, oraz ta zwariowana papuga, która chyba się w niej zakochała, bo śpi z nią w łóżku.
Jakby tego było mało, na horyzoncie pojawia się brat, Niedaś od którego tak naprawdę Salka chciała się uwolnić. Ten ją jednak odnajduje i staje się takim jej pasożytem... Z czasem Niedaś robi się coraz dziwniejszy, znika na całe dnie, a potem jest problem z odnalezieniem go. Jakby tego było mało, pewnego razu Salka odnajduje go na środku drogi. Lecz brat nie wydaje się normalny, zaczyna szamotać się z Salomeą i próbuje utopić ją w Odrze...


Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Uroboros/ grupie wydawniczej foksal.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Ogród Książek

  • 6-03-2019
  • 08:35

Przedwojenna wrocławska willa, a w niej trzy identyczne staruszki. 85-letnie siostry Bolesne mieszkają z Royem Keaneem - barwną papugą ze słabością do śmietankowych wafelków i Warcrafta. Wszyscy w okolicy uważają je za czarownice, nic więc dziwnego, że omijają ich dom z daleka. Kiedy na Lipową pięć trafia Salomea Przygoda, a w ślad za nią także Niedaś, nuda to ostatnie, co może im grozić.

25-letnia Salka ma już dość życia ze swoją pokręconą rodziną. Matka w kółko gada o uwalnianiu "rozbuchanego erotyzmu" córki, a ojciec jest tak zafascynowany wiekiem XIX, że teraźniejszość niewiele go interesuje. Oboje niezmiennie zachwycają się swoim synem, fajtłapowatym Niedasiem. Choć trybiki w jego mózgu zdają się pracować w zwolnionym tempie, oni uparcie wierzą w jego geniusz i czekają z utęsknieniem, aż zrobi doktorat. Młoda kobieta postanawia więc spakować się i wyjechać do Wrocławia. Wynajmuje pokój na Lipowej, u sióstr Bolesnych. Jej spokój nie trwa jednak długo. W radiu i przedpotopowym telefonie słychać dziwne głosy, a właścicielki przyjmują tajemniczych gości. Niespodziewanie pojawia się tam również Niedaś, a gdy próbuje utopić Salkę w Odrze, okazuje się, że to dopiero początek kłopotów.

Duża, dość niezgrabna Salka, którą bezustannie prześladuje pech, z miejsca zdobyła moją sympatię. Powierzenie roli głównej bohaterki postaci dalekiej od ideału było strzałem w dziesiątkę. Dzięki temu zabawnych sytuacji nie brakowało, a przy tym w każdej chwili mogło się wydarzyć coś niespodziewanego. Trochę dłużej zajęło mi przekonanie się do Niedasia, ale rozśmieszył mnie tak wiele razy, że na koniec aż żal mi było odkładać książkę i żegnać się z tą postacią. Tajemnicze siostry Bolesne zapamiętam na długo, a samo wspomnienie papugi krzyczącej "killnij gada!" wywołuje szeroki uśmiech na mojej twarzy.

Wszechobecny humor, ujawniający się chyba na każdej stronie tej powieści, jak zwykle mnie urzekł. Śledząc perypetie Salki, co chwila wybuchałam śmiechem. Bawiły mnie jej pechowe przygody, nietypowe teksty Niedasia i okrzyki Roya Keanea. Podobały mi się także pełne emocji sceny gry w Warcrafta, choć do tej pory nie mam pojęcia, co oznaczała większość pojawiających się wówczas określeń. Marta Kisiel to dla mnie mistrzyni w operowaniu humorem. Nawet sytuacje, które w zwykłych okolicznościach mroziłyby krew w żyłach, potrafi przedstawić tak, że nie mam innego wyboru, jak tylko zwijać się ze śmiechu.

Ogromnie spodobała mi się również okładka tego wydania. Te wijące się czerwienie kontrastujące z bladą twarzą przyciągają wzrok i intrygują. Uroku powieści dodają również ilustracje, które kryją się wewnątrz książki. Czarno-białe, ale niezwykle klimatyczne. Na końcu znajdziemy nawet mapki Wrocławia z zaznaczeniem wszystkich istotnych dla rozwoju akcji miejsc.

"Nomen Omen" to moje kolejne spotkanie z twórczością Marty Kisiel i z pewnością nie będzie ostatnim. Poczucie humoru autorki, które przebija się w każdej opisanej sytuacji i każdym dialogu, sprawia, że czytając jej książki, nie sposób powstrzymać się od śmiechu. Gdy dodamy do tego jeszcze interesującą fabułę, odrobinę magii i całą gamę wyjątkowych bohaterów, dostajemy porcję świetnej rozrywki, od której nie można się oderwać. Jeśli więc "Nomen Omen" nie trafił jeszcze w Wasze ręce, koniecznie naprawcie ten błąd!

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Klonowa Wróżka

  • 19-02-2019
  • 16:49

Życie obdarzyło Salomeę Klementynę Przygodę imponującym wzrostem, przyjemnymi krągłościami (zwanymi też przyczynkiem do kompleksów), rudym warkoczem oraz rodziną o skłonnościach do nadmiernego ekstrawertyzmu. Kiedy Salka po raz kolejny wpada na własną matkę, opowiadającą przypadkowej osobie o życiu erotycznym córki (tudzież braku takowego), przysłowiowa słomka łamie jej równie przysłowiowy kręgosłup ? wskutek czego dziewczyna wyprowadza się daleko od rodziców, hołubionego przez wszystkich młodszego brata oraz ukochanej babci, i trafia do starej willi we Wrocławiu, pod skrzydła dość specyficznej starszej pani oraz papugi ze słabością do przemocy w stylu Warcrafta. I och, gdybyż to było wszystko, co czeka ją na stancji! Zanim historia Salki dobiegnie końca, dziewczyna dozna kilku poważnych wstrząsów natury fizycznej i psychicznej, dowie się sporo o uniwersalnych prawach rządzących dynamiką relacji między rodzeństwem (bez względu na wiek i płeć tego rodzeństwa), wyciągnie brata z niezłych tarapatów (niestety, nie na długo), spróbuje przywołać ducha bardzo nieprzyjemnego człowieka, upadnie na mopsa i przekona się, że ma więcej wspólnego z pewnym sympatycznym doktorantem, niż jej się początkowo wydawało?

Jeśli ominęło Was pierwsze wydanie "Nomen omen" z 2014 roku, powinniście poważnie przemyśleć nadrobienie lektury tej książki: szczególnie jeśli w międzyczasie czytaliście "Toń" ? powieści te łączą się bowiem w przepyszny sposób. Jeśli CZYTALIŚCIE już "Nomen omen", pozwolę sobie zasugerować, że powrót do tej książki w obliczu ostatnich publikacji Autorki ("Toń", ekhm, "Toń"!) również może przynieść Wam sporo radości i satysfakcji. Marta Kisiel ma bowiem wyjątkowy talent do a) splatania losów swoich bohaterów w przedziwny gobelin historii, i b) opisywania Wrocławia, w dowolnym okresie historycznym. Osobiście głosuję za wprowadzeniem do oferty turystycznej tego miasta spacerów śladami bohaterów Ałtorki ? podobnych do wycieczek inspirowanych powieściami Jo Nesbo w Oslo, lub "Złym" w Warszawie ? widzę w tym ogromny potencjał, o ile uczestnicy nie wylądują w Odrze, jak się to przydarza Salce Przygodzie już w prologu Nomen omen. W przypadku Salki w grę wchodzą jednak pewne okoliczności z rodzaju nadprzyrodzonych, których potencjalni spacerowicze prawdopodobnie nie muszą się obawiać. Chociaż w sumie ? kto wie?

"Nomen omen" jest bowiem opowieścią o tym, że wszyscy skrywamy jakieś tajemnice ? i ponosimy konsekwencje naszych decyzji, czasami w wiele lat po ich podjęciu. Przy czym ważne jest, aby pamiętać, że nawet najszlachetniejsze intencje mogą się okazać znakomitym budulcem dróg w różne nieprzyjemne miejsca, ponieważ nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkich konsekwencji naszych działań. Odnosi się to zarówno do najpoważniejszych sytuacji życiowych, jak i do drobiazgów: wyboru nici do przyszycia guzika, księgarni, w której poszukujemy opracowania na zajęcia u gderliwego profesora, czy nowego miejsca zamieszkania, które ma nam pomóc oddalić się nieco od przytłaczającej rodziny. W praktyce jednak jesteśmy o wiele mocniej zżyci, a nawet zszyci ? nomen omen? ? z ludźmi, niż nam się wydaje: i potrzebujemy ich, żeby udźwignąć ciężar naszych decyzji wraz ze wszystkimi ich konsekwencjami.

A jeśli przy okazji okaże się, że nawet najdziwniejsza rodzina nie jest AŻ TAK zła, jak nam się wydaje ? choć być może ma co nieco za uszami, i jest w stanie zaskoczyć nas na wiele sposobów? No cóż. Nikt nie mówił, że życie będzie proste. I nikt nie wie tego lepiej, niż Salka ? jakże symptomatycznie nazwana ? Przygoda.

Z tego miejsca gorąco Was zachęcam, abyście dali tej dziewczynie szansę, i sprawdzili, jaki będzie finał jej przygód (znowu to podwójne znaczenie! Zupełnie jakbyśmy mieli do czynienia z jakimś... motywem przewodnim?...). Mnie wciągnęło z uszami, czego i Wam życzę!

Czy recenzja była pomocna?