Małe Licho i anioł z kamienia - Marta Kisiel - Książka | Gandalf.com.pl
Ulubione
Kategorie

Małe Licho i anioł z kamienia (twarda)

książka

  • Wydawnictwo Wilga
  • Oprawa twarda
  • Ilość stron 304
  • Wysyłamy w 24h - 48h + czas dostawy

Małe Licho i anioł z kamienia - opis produktu:

Wydaje się, że zwyczajność na dobre zagościła w życiu Bożka, niezwykłego chłopca z niezwykłą tajemnicą. Nie na długo. Po tym, jak nad wyraz udana impreza, taka z planszówkami, popcornem i francuskimi tostami na słodko, kończy się zbiorową kwarantanną, Bożek wraz z Tsadkielem i Guciem muszą spędzić ferie u ciotki w samym sercu przedziwnego lasu. Wkrótce odkrywają, że z pozoru nudne, zaśnieżone odludzie kryje wiele niespodzianek...

Seria którą kochają dzieci, dorośli i reszta!
S
Szczegóły

Książkowe bestsellery z tych samych kategorii

  • -29%
Śmierć Jezusa miękka
28,39 zł 39.99
  • -38%
Testamenty miękka
24,74 zł 39.90
  • -34%
Pragnienie miękka
23,04 zł 34.90
  • -35%
Zimowla miękka
29,18 zł 44.90
  • -34%
Prowadź swój pług przez kości umarłych twarda
29,56 zł 44.78
  • -34%
Księgi Jakubowe, Olga Tokarczuk twarda
46,02 zł 69.73

Marta Kisiel - przeczytaj też

  • -12%
Dożywocie miękka
35,03 zł 39.81
  • -14%
Harda Horda Antologia opowiadań twarda
42,88 zł 49.86
  • -44%
  • -29%
Nomen Omen miękka
28,33 zł 39.90
  • -13%
Oczy uroczne miękka
34,71 zł 39.90
  • -23%
Pierwsze słowo miękka
30,72 zł 39.90
  • -15%
Płacz miękka
36,17 zł 42.55
Toń miękka
39,90 zł

Polecane

  • -30%
Bieguni, Olga Tokarczuk miękka
27,87 zł 39.81
  • -34%
Bieguni, Olga Tokarczuk twarda
32,84 zł 49.77
  • -34%
Opowiadania bizarne, Olga Tokarczuk twarda
25,02 zł 37.91
  • -41%
Nie ma twarda
27,13 zł 45.99
  • -34%
Anna In w grobowcach świata, Olga Tokarczuk miękka
21,66 zł 32.82
  • -34%
Podróż ludzi Księgi, Olga Tokarczuk twarda
25,02 zł 37.91
  • RecenzjeRecenzje
  • Książka
  • Małe Licho i anioł z kamienia
5/5 ( 6 ocen )
    5
    6
    4
    0
    3
    0
    2
    0
    1
    0

Zaloguj się i napisz recenzję na min. 700 znaków. Akceptując regulamin bierzesz udział w cotygodniowym plebiscycie. Do wygrania kupon 50 PLN i 15 punktów klienta.

imię, nazwisko lub nick:
Twoja ocena:
Twoja recenzja:
Wprowadź tekst z obrazka:

W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.

Ogród Książek

  • 18-10-2019
  • 09:32

recenzja nagrodzona 8.00pkt

Anioł i czort pod jednym dachem? U Marty Kisiel wszystko jest możliwe. Nawet Tsadkiel (zwany też Zadkielem lub Pupkielem) może nieźle zaskoczyć. A jeśli stęskniliście się za Bazylem i ciekawi Was, jak sobie poradzi w roli czorta stróża, "Małe Licho i anioł z kamienia" koniecznie musi się znaleźć na Waszej czytelniczej liście.

Zbliżają się ferie zimowe, a Bożek ma mnóstwo pomysłów, jak spędzić ten wolny od szkoły czas. Niestety plany trzeba zmienić, gdy u Licha pojawiają się pierwsze czerwone bąble... Ospa nie oszczędza nawet Krakersa, więc chłopca trzeba czym prędzej ewakuować. Wraz z Guciem i Tsadkielem trafia do położonego w środku lasu domu cioci Ody. Zatem bez czortów, demonów i niebezpiecznych przygód się nie obejdzie!

Pierwsza część przygód Małego Licha i Bożka całkowicie podbiła moje serce. Nic więc dziwnego, że na samą wieść o kontynuacji cieszyłam się jak dziecko. Bo chociaż teoretycznie ta seria skierowana jest do młodszych czytelników, z całą pewnością można czerpać z niej przyjemność w każdym wieku. Kiedy już poznacie przeurocze Licho, pflompającego Gucia, sepleniącego Bazylka i Tsadkiela, który naprawdę, ale to naprawdę nie umie w nastrój, nie będziecie chcieli się już z nimi żegnać.

Największą zaletą tej powieści jest wszechobecny humor, który atakuje czytelnika niczym Gucio miotający śnieżkami. Nie sposób przed nim umknąć. Zwłaszcza że chyba tylko Krakers wycinający pierniczki może szybkością działania rywalizować z Ałtorką raczącą nas zabawnymi tekstami. Co chwila wybuchałam śmiechem, aż mój zaintrygowany 4-latek zaczął się domagać wspólnego czytania.

Małe Licho nie tylko bawi, ale też uczy. Przede wszystkim empatii, szacunku do innych i do ich uczuć. Bardzo łatwo jest kogoś zranić, sprawić, by czuł się odrzucony i niechciany, ale naprawienie takiej sytuacji to już o wiele trudniejsza sprawa. Marta Kisiel pokazuje też, że pozory często mylą i każdy zasługuje na to, by dać mu szansę.

"Małe Licho i anioł z kamienia" to opowieść, która nie tylko zapewni Wam wybuchy niekontrolowanego śmiechu, ale także uświadomi młodszym czytelnikom, jak ważną rolę odgrywa empatia w kontaktach międzyludzkich. Każdy znajdzie tutaj coś dla siebie, niezależnie od wieku. A Bazyl w roli czorta stróża to coś, czego po prostu nie można przegapić. Szczerze polecam!

Czy recenzja była pomocna?

Po drugiej stronie okładki

  • 4-01-2020
  • 13:34

IDĄ ŚWIĘTA!


Nowa książka Marty Kisiel to było to, na co czekałam równie mocno, jak na powrót do domu ze statku. Kiedy zasiadłam do tej lektury, wiedziałam że śmiechu będzie co niemiara, a cała historia znowu będzie po prostu epicka. I co? Nie myliłam się!

W domu Bożka na stałe zagościła radosna atmosfera. Tym bardziej, że zbliżały się święta i to nie byle jakie, bo Bożego Narodzenia. Od rana do wieczora Licho wycinało ozdoby choinkowe, a Krakers piekł coraz to nowe ciasteczka i gotował potrawy do wigilijnego stołu. Wszyscy pisali listy do Świętego Mikołaja, chociaż te wiele razy były zmieniane, ale bynajmniej nie skracane, a wydłużane jeszcze bardziej. W końcu jednak dzień świąteczny nadszedł i cała familia Bożydara Jakiełłka zasiadła do stołu, aby celebrować ten niezwykły czas. Po świętach, jak to zwykle bywa nadeszły przygotowania do Sylwestra. Bożek pierwszy raz mógł spędzić je z aniołami, utopcami, dżinami, widmami i wszelkiego rodzaju innymi potworami, ale w całym tym niezwykłym gronie znalazł się Tomek, przyjaciel chłopca ze szkoły.
Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że z Tomkiem do domu Bożka przyszła też ospa, która rozłożyła na łopatki Licho, wujka Konrada, a nawet Krakersa.
Mama, będąc mistrzynią szybkiej reakcji od razu stwierdziła, że Bożek, póki zdrowy musi wyjechać do cioci Ody, aby sam nie został zarażony chorobą.
Zapakowali się razem z aniołem Tsadakielem i Guciem do auta i wyjechali do Lichotki, gdzie mieli spędzić czas wolny, dopóki w domu sytuacja nie wróci do normalności.
Wszystko zapowiadało się w szarych kolorach, jednak była to tylko mgła, zapowiadająca wspaniałą przygodę.

Ponownie moje serduszko zostało skradzione przez Martę Kisiel. Ałtorka, bo tak Marta Kisiel sama na siebie woła pokazała, że odnajduje się nawet w literaturze świątecznej, bo poniekąd ?Małe Licho i Anioł z Kamienia? jest o świętach. Cała ta książka jest uroczą, ciepłą historią o odwadze i waleczności Bożka, a także zrozumieniu własnych błędów i nauce na nich. Marta Kisiel w swojej nowej historii zawarła dawno zapomniane wartości, takie jak przyjaźń, miłość i dbanie o bliskich. Nie da się ukryć, że ?Małe Licho i Anioł z kamienia? to pozycja pełna morałów i chociaż skierowana jest ona dla dzieci, to i dorośli będą mieć podczas czytania niezłą frajdę.

Pełno tutaj żarcików w stylu Marty Kisiel, a także śmiesznych sytuacji, które są w stanie zobrazować nam domowe życie Bożka. Ałtorka świetnie przedstawia życie widziane oczami dziecka, które tak bardzo różni się od sztywnego postrzegania świata przez dorosłych. Nic, tylko ubrać strój pandy (chyba że wolicie inne zwierzątko) i ponownie poczuć się, jak dziecko podczas lektury. Co więcej ?Małe Licho i Anioł z kamienia? pokazuje, że nie należy oceniać człowieka po pierwszym spojrzeniu na niego, bo wrażenie często jest mylne.

Nawiązania do ?Wiedźmina? to pryszcz przy ?Dziadach? Adama Mickiewicza! Uwielbiam wieszcza i kiedy tylko zobaczyłam cytat właśnie z ?Dziadów? umarłam z radości. Ba! Przyznam się Wam zupełnie szczerze, że to właśnie ?Dziady? uratowały moją maturę z polskiego, bo niestety, ale ?Lalka? to dla mnie kompletna porażka, której nie dałam rady doczytać dalej, niż do ósmego rozdziału.

?Małe Licho i Anioł z kamienia? to przezabawna opowieść, która uczy ważnych wartości. Co więcej muszę przyznać, że ubawiłam się przy niej nawet bardziej, niż przy ?Małym Lichu i tajemnicy Niebożątka?, ale obie te pozycje są napisane na wysokim poziomie. Wyśmienita fabuła, zabawne sytuacje i wspaniali bohaterowie to to, co wyróżnia Martę Kisiel od zwykłych autorów. Zdecydowanie polecam, a sama wrócę do tej książki jeszcze nie raz.

Czy recenzja była pomocna?

Monika Kilijańska

  • 28-12-2019
  • 20:08

Zapewne Marta Kisiel stwierdziła, że co rok to prorok i rodzi nowe dzieła. W rok po Małym Lichu i tajemnicy Niebożątka możemy więc znaleźć (dosłownie za kilka dni, bo 30-go października, data nieprzypadkowa!) kolejną, nie mniej uduchowioną i upotworzoną książeczkę o przygodach chłopca i anioła. Tak jak pierwsza część działa się raczej latem i jesienią, tak teraz mamy piękną śnieżną zimę, Wigilię Bożego Narodzenia w kuchni pełnej pieczonych przez kichające anielskie Licho i potwora Krakersa pierniczki z dziurką do zawieszenia na choince i mały armageddon w postaci ospy. Choroba dopada po kolei każdego chyba mieszkańca, więc by nie dopadło pół-chłopca, pół-zjawę czy resztę niewykropkowanych postaci, zamierzają oni ferie zimowe odbyć na kwarantannie u cioci Ody.

Niestety jest problem: ciotka mieszka w środku lasu, zero prądu, wody czy zasad BHP w domu. Do tego nikt poza mamą i wujkami jej nie zna. Wraz z Bożkiem i Guciem, jedynymi nietkniętymi wirusem, jedzie na wypoczynek anioł Tsadkiel. I właśnie on, ten bezemocjonalny perfekcjonista, będzie zarzewiem wszystkich problemów, jakie będą miały miejsce w lesie za domem cioci. Bo to miejsce, w którym nie powinien znajdować się nikt, a jakoś samo się tam Bożkowi, Guciowi i nowemu, nieco sepleniącemu koledze Bazylowi. Okazuje się, że Tsadkiel-Zadkiel to nie taka bezuczuciowa postać jak myśleli.

Czy recenzja była pomocna?

Słowny świat Serafina

  • 19-11-2019
  • 17:34

Od kiedy po raz pierwszy przeczytałam "Dożywocie", całkowicie przepadłam.
Później, gdy już myślałam, że przepaść bardziej nie można, z każą częścią moje uwielbienie dla tego cyklu powiększało się.

Marta Kisiel podaje nam bohaterów, których nie sposób nie kochać, lub choćby lubić, historie, które choć wydają się lekkie, przemycają nie rzadko ważne i wartościowe treści.

A już seria "Małe Licho" jest dla mnie małym majstersztykiem!
Te książki dla teoretycznie młodszego czytelnika napisane są tak, że i dorosły może się przy nich doskonale bawić i wynieść coś dla siebie.

"Małe Licho i Kamienny anioł" kupił mnie totalnie już samym opisem. Samej autorce oznajmiłam, że czytając tą część, czułam się jak otulona cieplutki, puchatym kocykiem w zimny wieczór!

Kocham Bożka, kocham Liszko i Odę, i Bazylka!
No jak ich nie kochać?

Nie rozpisując się bardziej, serdecznie polecam!

Czy recenzja była pomocna?

Klonowa Wróżka

  • 26-10-2019
  • 09:45

Wszystko zaczyna się od przygotowań do Świąt: i jeśli wydaje Wam się, że ? biorąc pod uwagę datę premiery książki ? jest jeszcze za wcześnie, żeby naprawdę wczuć się w ten klimat, to muszę Wam od ­razu powiedzieć: mylicie się. Przygotujcie się zatem na ślinotok i świerzbienie w koniuszkach palców na samą myśl o dekorowaniu pierniczków przygotowanych przez Krakersa (i zjadaniu znacznej ich części w ramach absolutnie koniecznej kontroli jakości). Przygotujcie się również na mądre słowa związane z zasadnością obchodzenia świąt przez osoby i istoty spoza chrześcijańskiego kręgu socjo-kulturowego: jeśli kiedykolwiek dziecko wychowywane w myśl takich ?nieprawilnych? zasad zapyta Was, czy ma prawo do choinki, prezentów i reszty świątecznego Spielu, serdecznie polecam Wam ?pojechanie Konradem Romańczukiem?, i wyjaśnienie osobie małoletniej, z czegóż to czerpali ojcowie Kościoła na etapie ustanawiania kanonu świątecznych tradycji i wierzeń. Możecie również, za przykładem Konrada, uświadomić małolatowi, że istota zwana aniołem stróżem wywodzi się z mitu demona domowego? i cieszyć się, że nie macie pod ręką widzialnego i namacalnego anioła stróża, który mógłby zareagować na tego typu rewelacje tak, jak to czynią Licho i Tsadkiel w "Aniele z kamienia". I ta właśnie reakcja na potencjalne pokrewieństwo istot z natury rzeczy sobie przeciwstawnych stanowi sedno całej historii. Tak się bowiem składa, że tak pośród aniołów, jak i demonów (czortów, diabląt, duchów, personifikacji sił natury etc.), zdarzają się osobniki z gruntu dobre/złe, i takie, które ? czego czytelnikom Marty Kisiel tłumaczyć nie trzeba ? postępują wedle własnego kanonu zasad, który nie pasuje ściśle do przeciwstawnych kategorii zwanych roboczo ?ble? i ?cacy?. Ałtorka mówi o tym w prostych, żołnierskich słowach, trafiających zarówno do dzieci, jak i do dorosłych o otwartych sercach i głowach: "-W życiu są pewne zasady, których trzeba przestrzegać bez względu na wszystko. -Oczywiście, masz rację. W moim świecie te zasady brzmią następująco: broń słabszych, myć ręce przed jedzeniem i nie leczyć infekcji wirusowych antybiotykami. Cała reszta to rzecz względna. (?) -Jest dobro i jest zło. Nie można być trochę dobrym ani trochę złym. -Można. Wystarczy być człowiekiem." Proste? Niby tak? ale trzeba mieć w sobie pewną elastyczność, i umiejętność wyjścia poza skamieniałą (ha!) bryłę własnych przekonań, żeby posłuchać i usłyszeć, co inni mają nam to powiedzenia. "Małe Licho i anioł z kamienia" jest więc pogodną i radosną opowiastką o małym chłopcu, nadaktywnym potworze oraz nieoczywistym aniele, spędzających ferie w sercu zaśnieżonego lasu, przy racuszkach z cukrem pudrem i akompaniamencie cymbałków: a jednocześnie znakomicie sprawdza się jako historia dla starszych czytelników, którzy szukają w swoich lekturach przytulności, rodzinnego ciepła, szansy na oderwanie się od brzydkiej rzeczywistości, i? ortograficznej ekwilibrystyki na najwyższym poziomie. No i teraz to już możecie się na mnie obrażać, bo zaspoilerowałam Wam mnóstwo rzeczy, w sposób wykrętnie oględny i przegadany. Ale pomijając moją okrutną okropność? cieszmy się! Marta Kisiel upakowała na dwustu stronach ? przeplatanych genialnymi ilustracjami Pauliny Wyrt (gdzie moja kolorowanka Kisiel-verse, zapytuję grzecznie?!) ? mnóstwo dobra, ciętych ripost, mądrego humoru, oraz właściwie wszystkich swoich bohaterów, zestawiając ich przy tym w zgoła niespodziewane konfiguracje. Poza tym, jak to zwykle bywa w książkach Ałtorki ? kiedy jest ciepło, miło i przyjemnie, to jest bardzo ciepło, miło, przyjemnie i rodzinnie: ale kiedy trzeba się bać, to zdecydowanie jest czego, szczególnie jeśli szuka się pewnego zagubionego anioła, mając do pomocy dwa stworzenia z otchłani oraz zielonego tatusia. Oczywiście można się domyślać, że wszystko skończy się dobrze (Ałtorka pisze już kolejny tom przygód Małego Licha, za co czytelnicy są Jej dozgonnie wdzięczni): po drodze jednak nie obejdzie się bez momentów grozy, malowania macek fioletem, zapadania się w zaspy, tudzież demonicznych wizyt w kuchni ? w całkiem przypadkowej kolejności. Są tu również cytaty z poezji romantycznej (co więcej, pełnią istotną rolę w walce z istotami nadprzyrodzonymi!), i do bólu prawdziwe parafrazy dzieł kultury telewizyjnej ("Domowe przedszkole wszystkie dzieci kocha, choć czasem by chciało udusić je trochę?"); są liczne momenty, w których unosi się wzrok znad książki ? żeby westchnąć z lubością, otrzeć łzę, lub pójść do kuchni po kawałek ciasta, gdyż Ałtorka nie zna litości dla czytelników walczących z wczesnojesiennym tłuszczykiem - są wreszcie mądre, a nie zamęczone patosem, mądrości życiowe, nad którymi warto się pochylić: "Ja byłem dla ciebie naprawdę niedobry. Chciałem, żebyś się zmienił, żebyś nie był sobą (?). A przecież ja sam też ciągle próbuję być sobą po swojemu, a nie tak, jak wymyślili sobie inni, chociaż? Chociaż to wcale nie jest takie łatwe." Krótko i węzłowato: jeśli przepadacie za "Dożywociem", jest to książka dla Was. Jeśli wolicie "Oczy uroczne" ? jest to książka dla Was. Jeśli jesteście istotą małoletnią, która do tej pory czytała tylko "Małe Licho i tajemnicę Niebożątka": jest to zdecydowanie książka dla Was. A jeśli nie znacie jeszcze twórczości Marty Kisiel, ale jest Wam z jakiegoś powodu źle, smutno i bezsensownie na świecie: TYM BARDZIEJ jest to książka dla Was. Fszpanjałej lektury, alleluja!

Czy recenzja była pomocna?