Ludzie na drzewach - Hanya Yanagihara - Książka | Gandalf.com.pl
Ulubione
Kategorie

Ludzie na drzewach (twarda)

książka

Ludzie na drzewach - opis produktu:

Powieść Małe życie uczyniła z niej gwiazdę literatury amerykańskiej. Debiut Hanyi Yanagihary to nie mniej porażająca książka, podejmująca trudny temat: czy wybitne umysły mają prawo żyć ponad normami moralnymi?

Kiedy Norton Perina podejmuje studia medyczne na Harvardzie, nikt nie podejrzewa, że arogancki młodzieniec w przyszłości zatrzęsie posadami świata nauki. Tuż przed uzyskaniem dyplomu Perina dołącza do wyprawy naukowej w niezbadane rejony Pacyfiku. Jej celem jest poznanie tajemniczego plemienia Ivu'ivu żyjącego na jednej z mikronezyjskich wysp.

Podczas gdy członkowie ekspedycji pilnie obserwują życie codzienne tubylców, uwagę młodego lekarza skupiają ludzie wyrzuceni poza nawias społeczności plemiennej - fizycznie krzepcy sześćdziesięciolatkowie, których jednak cechuje daleko posunięta demencja. Ze strzępków ich wypowiedzi wynika, że każdy z nich ma ponad sto kilkadziesiąt lat. Czyżby ekspedycja była bliska odkrycia sekretu nieśmiertelności?

Po powrocie z wyprawy życie Nortona Periny nigdy nie będzie już takie samo. Za swe przełomowe dla świata nauki badania otrzyma Nagrodę Nobla, zyska sławę i uznanie. Za ten sukces przyjdzie jednak słono zapłacić zarówno mieszkańcom wyspy, jak i samemu Perinie. Jego spektakularna kariera zakończy się wielkim skandalem.

Hanya Yanagihara tworzyła swą debiutancką powieść niemal osiemnaście lat, czerpiąc inspirację z bulwersującej historii Daniela Gajduska, laureata Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny w 1976 r. Brawurowo podjęła temat wyniszczającego wpływu człowieka na świat, w którym żyje, i problem zła czynionego w intencji dobra. Wielopłaszczyznowa, trzymająca w napięciu i tragiczna w wymowie powieść stawia pytania o granicę między altruizmem i egoizmem i o to, czy wybitne umysły mają prawo do życia ponad normami moralnymi.

Informacje o nagrodach:
Książka roku wg "The Wall Street Journal", "Publishers Weekly", "The Huffington Post"
Dylan Thomas Prize Nominee for Longlist (2014)
The Kitschies Nominee for Golden Tentacle (Debut) (2014)

Książka Ludzie na drzewach pochodzi z wydawnictwa W.A.B.. Autorem książki jest Hanya Yanagihara. Należy do gatunków: literatura piękna, powieść psychologiczna, powieść społeczno-obyczajowa. Książka Ludzie na drzewach liczy 576 stron. Jej wymiary to 150x230. Oprawa jest twarda.
S
Szczegóły

Książkowe bestsellery z tych samych kategorii

  • -32%
Nic się nie dzieje twarda
30,60 zł 44.99
Wysyłamy dzisiaj
Dodaj do koszyka
  • -5%
Bo nadal Cię kocham miękka
38,00 zł 39.99
Wysyłamy dzisiaj
Dodaj do koszyka
  • -29%
Odrodzone królestwo miękka
34,80 zł 49.00
Wysyłamy dzisiaj
Dodaj do koszyka
  • -35%
Złoty wiek Część 2 twarda
81,70 zł 125.69
Dodaj do koszyka
  • -40%
Pierwsza osoba liczby pojedynczej miękka
20,94 zł 34.90
Wysyłamy dzisiaj
Dodaj do koszyka
  • -20%
Król / Królestwo pakiet
71,84 zł 89.80
Wysyłamy dzisiaj
Dodaj do koszyka

Hanya Yanagihara - przeczytaj też

Ludzie na drzewach miękka
39,90 zł
Dodaj do koszyka

Polecane

  • -38%
Gambit królowej miękka
24,74 zł 39.90
Wysyłamy dzisiaj
Dodaj do koszyka
  • -30%
Mężczyzna z ogniem w sercu miękka
24,49 zł 34.99
Dodaj do koszyka
  • -37%
Uwierz w Mikołaja / Listy pełne marzeń pakiet
37,74 zł 59.89
Wysyłamy dzisiaj
Dodaj do koszyka
  • -39%
Zostań moim aniołem miękka
24,34 zł 39.90
Dodaj do koszyka
  • -39%
  • -39%
Kraina Zeszłorocznych Choinek miękka
24,34 zł 39.90
Dodaj do koszyka

Recenzje
image Nie wiesz, czy kupić? Sprawdź recenzje
Książka
Ludzie na drzewach

4.5/5 ( 15 ocen )
    5
    12
    4
    1
    3
    1
    2
    0
    1
    1

Zaloguj się i napisz recenzję na min. 700 znaków. Akceptując regulamin bierzesz udział w cotygodniowym plebiscycie. Do wygrania kupon 50 PLN i 15 punktów klienta.

imię, nazwisko lub nick:
Twoja ocena:
Twoja recenzja:
Wprowadź tekst z obrazka:

W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.

brak oceny

Zatracona w słowach

  • 28-05-2018
  • 14:57

Norton Perina to młody naukowiec pozbawiony konkretnego planu na przyszłość. Propozycja wyprawy naukowej w samo centrum mikronezyjskiej dżungli jest więc dla niego niesamowitą okazją. Nie zastanawiając się długo Perina wyrusza na wyprawę, która odmieni nie tylko jego życie, ale i cały świat nauki.

Małe życie Hanyi Yanagihary to książka, która odniosła wielki sukces nie tylko za granicą, ale i w Polsce. Wzbudziła ona wiele kontrowersji i wprowadziła wyraźny podział wśród czytelników. Jedni uznali ją za wybitną powieść, inni natomiast nie mogli jej ścierpieć. Ja oczywiście zaliczam się do tej pierwszej grupy. ?Małe życie? mną wstrząsnęło, to jedna z najlepszych książek, jakie przeczytałam w zeszłym roku, a może nawet i w całym moim życiu. Nic więc dziwnego, że zdecydowałam się sięgnąć po debiutancką powieść autorki zatytułowaną ?Ludzie na drzewach?.

Na kartach książki poznajemy historię Nortona Periny naukowca i lekarza, który otrzymał Nagrodę Nobla za odkrycie syndromu Seleny ? zaburzenia, które opóźnia proces starzenia. Historia rozwoju kariery głównego bohatera jest bardzo zaskakująca, wręcz nieprawdopodobna. Wiarygodności dodaje jej jednak fakt, że autorka czerpała inspirację z prawdziwych wydarzeń, a postać Nortona Periny wzorowana jest na Danielu Carletonie Gajdusku ? amerykańskim wirusologu i pediatrze, laureacie Nagrody Nobla z dziedziny fizjologii i medycyny z 1976 roku, a także homoseksualiście i pedofilu.

?Ludzie na drzewach? to nie tak obszerna książka, jak ?Małe życie?, jednak do najkrótszych też nie należy, gdyż liczy sobie ponad czterysta stron. Została ona skonstruowana w taki sposób, że mamy okazję poznać historię przedstawioną na jej kartach z dwóch perspektyw. W książce mamy do czynienia z pamiętnikiem Nortona Periny, który został opracowany przez jego przyjaciela i współpracownika Ronalda Kubodera. Całość przypomina więc na swój sposób autobiografię, którą muszę przyznać, bardzo ciężko mi się czytało. Liczy sobie ona, jak już wspomniałam nieco ponad czterysta stron, co jak osobiście uważam, nie stanowi dla mnie wielkiego wyzwania, a jednak dobrnięcie do końca zajęło mi prawie dwa razy więcej czasu niż w przypadku ?Małego życia?. Na moje tempo czytania z pewnością miały również wpływ liczne przypisy, które niestety bardzo często wybijały mnie z rytmu oraz nużące i powolne tempo, do którego musiałam po prostu po jakimś czasie się przyzwyczaić.

?Ludzie na drzewach? to wielowymiarowa historia, która pokazuje wyraźnie jak ambitną autorką jest Hanya Yanagihara. W swojej książce porusza szereg różnych tematów, pragnie jak najlepiej przedstawić każdy z nich, jednak ze względu ich ilość nie do końca jej się to udaje. Mimo to nadal przedstawia wiele ważnych i istotnych kwestii, niejednokrotnie skłaniając czytelnika do refleksji. Podczas lektury wielokrotnie nasuwają się pytania dotyczące etyki w kontekście badań i odkryć naukowych, o to, czy mogą się one odbywać kosztem ludzkiego cierpienia. Czy mamy prawo wkraczać w życie innych ludzi, ingerować w ich zwyczaje niszcząc przy tym przyrodę i raniąc zwierzęta? W końcu, czy inteligenty człowiek, wybitna jednostka, z wieloma osiągnięciami na koncie stoi ponad prawem? Czy można zataić mniej chlubne czyny, by móc w pełni skupić się na osiągnięciach danej osoby?

?Ludzie na drzewach? to książka kompletnie inna niż ?Małe życie?, nieco gorsza, a także nie tak poruszająca i wstrząsająca. Dotyka ona innego tematu niż kolejna książka autorki, dlatego uczucia, które towarzyszyły mi podczas czytania, również się różniły. To książka kontrowersyjna, ale przez to także na swój sposób intrygująca i wciągająca. Ma ona lepsze i gorsze momenty, czyta się ją moim zdaniem ciężko i bardzo wolno, jednak najważniejsze jest, aby pozostać wytrwałym i dotrzeć do samego końca, gdyż dopiero tam możemy dostrzec i zrozumieć cały sens tej powieści. Według mnie to dobra książka, którą powinni docenić miłośnicy ?Małego życia?, ale również osoby, które nie miały jeszcze do czynienia z twórczością Hanyi Yanagihary.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Magdalena Borkowska

  • 29-10-2017
  • 07:49

Po lekturze drugiej powieści Amerykanki nadal nie jestem jej oddaną fanką. "Małym życiem" nie zachwyciłam się bezkrytycznie i w zasadzie ciekawszą fabularnie wydaje mi się jej powieść debiutancka, chociaż bywa przewidywalna i nużąca. Młody naukowiec podczas wyprawy na tajemniczą wyspę w celu odkrycia nieznanego Zachodowi plemienia, odkrywa jednocześnie sekret ich długowieczności, a może wręcz nieśmiertelności. Spożycie mięsa tutejszego żółwia, które zgodnie z tradycją następuje podczas 60 urodzin, kilkukrotnie wydłuża życie. Spotkana w dżungli kobieta liczy niemal 300 lat, jej współtowarzysze grubo ponad 100. Jednocześnie jednak wraz z upływem lat następuje postępujący rozkład funkcji mózgu: ludzie ci z czasem tracą umiejętności właściwe ludziom i zachowują się jak zwierzęta, zajęte wyłącznie zdobywaniem pożywienia. Odkrycie Nortona wstrząsa światem i - jak się okazuje - dalszymi losami małej wysepki. Norton z kolejnych podróży przywozi porzucone dzieci, które w Stanach adoptuje. Po trzydziestu prawie latach zostaje oskarżony o przestępstwo seksualne wobec nieletnich... Niewątpliwie ciekawą jest sama konstrukcja, która - wraz z "przypisami" - tworzy wrażenie autentyczności niemal. Plus za analizę rozpaczliwego pragnienia ludzkości, by za wszelką cenę odkrywać to, co nieodkryte. Niestety z tego powodu właśnie łatwo przewidzieć, czym stanie się dla orientalnego plemienia spotkanie z cywilizacją. Najciekawiej wypada charakterystyka Nortona: postać wybitnego naukowca zderzona z jego subiektywną oceną własnego postępowania, ale to z kolei dostajemy na samym końcu powieści. Po drodze bywa nierówno, czasem nużąco, czasem zaskakująco, często przewidywalnie. Całość dobra, ale z pewnością nie wybitnie zachwycająca.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

dziewczyna z książkami

  • 19-09-2017
  • 17:47

Nie ma takiego roku, w którym na jaw nie wyszłoby ? głośniejsze medialnie, czy też nie ? nowe, naukowe odkrycie. Jesteśmy bowiem na takim etapie poznawania otaczającej nas rzeczywistości, że wiele pytań uzyskało swoją odpowiedź, jednak w porównaniu z ogromem niewiedzy ciążącej nad naszymi głowami, aktualną, pozyskaną wiedzę o świecie można nazwać jedynie ułamkiem procenta tego, co do odkrycia pozostało. Jednostki wybitne ? chociażby naukowcy, lekarze, czy też astronomowie, poświęcają swoje życie na odkrywanie kolejnych, dotychczas niedostępnych dla swoich poprzedników tajemnic. Ciekawość ? to jest czynnik, który ich napędza. Jednak dokąd on prowadzi? Już Dostojewski, za pomocą postaci Raskolnikova, w jednej ze swoich najważniejszych powieści, wchodzi w polemikę zarówno z pozostałymi bohaterami, jak i czytelnikami, na temat uprzywilejowania jednostek wybitnych w kontekście norm moralnych obowiązujących w społeczeństwie. Czy ktokolwiek z Was zastanawiał się kiedyś z czym wiążą się niektóre odkrycia? Jaką cenę płaci świat za postęp cywilizacyjny? Czy jednostki wybitne mają prawo żyć poza moralnością, jeśli w grę wchodzi nauka?

Norton Perina jest przeciętnym studentem medycyny, który ? również poprzez konflikt ze znaną w środowisku naukowym postacią ? zostaje wysłany w charakterze pomocy medycznej do głębiej dotychczas niezbadanych mikronezyjskich wysp położonych na Pacyfiku. Towarzyszy mu Paul Tallent, znany antropolog oraz jego pomocnica Esme. Z początku zwyczajna, naukowa podróż, z czasem przynosi odpowiedź na najbardziej pożądane przez ludzkość pytanie; czy życie wieczne jest możliwe? To odkrycie zmieni nie tylko świat, ale i samego bohatera.

Nie sposób mówiąc o Hanyi Yanagharze ? choć jest to założenie zdecydowanie błędne ? nie nawiązać do jej pierwszej, wydanej w Polsce powieści, czyli do Małego życia. Osobiście należę do grona, które uznały geniusz autorki po lekturze jej bestsellerowej powieści, jednak miały co do niego pewne zastrzeżenia; po prostu nie zostały tak oczarowane, jak reszta. Obie powieści można porównać tylko pod paroma względami; erudycyjnego, ponadprzeciętnego sposobu w jaki zostały napisane, wręcz przerażającej prostoty przekazy rzeczy tragicznych oraz obnażania mroków spowijających zarówno świat, jak i ludzkie dusze. Sama fabuła traktuje jednak o kompletnie innych rzeczach. Ludzie na drzewach są bowiem debiutem autorki, który skupia się na moralności oraz jej braku, na nauce, na zderzeniu kultur oraz konsekwencjach jakie niesie za sobą cywilizacja.

Ludzie na drzewach to powieść na wskroś naukowa. Pełna opisów funkcjonowania plemion, biologicznych aspektów samego odkrycia studni młodości, laboratoryjnych czynności, psychologii i antropologii. Nie pozbawiona jest jednak akcji. Na dobrą sprawię książka ta jest bardzo szczegółową oraz złożoną retrospekcją, do której wstęp napisał przyjaciel głównego bohatera powieści, by następnie oddać w nasze ręce kilkadziesiąt lat życia Nortona Periny, spisanych własnoręcznie przez owego mężczyznę. Przyjaciel Periny zresztą wielokrotnie za pomocą przypisów uzupełnia historię własnymi wspomnieniami, wiedzą powszechną, czy też wyjaśnieniami, znacznie poszerzającymi jawiący się przed oczami czytelnika, niekiedy zatrważający obraz.

Przez powody wyżej wymienione, a także przez ciężar, jaki niesie za sobą lektura dzieła Hanyi Yanagihary, Ludzie na drzewach n i e s ą powieścią przeznaczoną dla mas. Widzę to również przeglądając oceny wystawione przez użytkowników chociażby na Lubimy Czytać. Nie każdemu do gustu przypadnie tak naukowy tok myślenia, tak wiele opisów funkcjonowania badanego przez głównego bohatera plemienia, nie każdy może okazać się na tyle dojrzały by skonfrontować się z tematyką powieści. To nie jest pozycja, którą można przeczytać w dzień, czy dwa. To dojrzała, misternie złożona opowieść, która zmusza czytelnika do pochylenia się nad przedstawionymi przez autorkę problemami; do osądzenia działań bohatera; do zapoznania się ze wszystkimi stronami konfliktu; do stawienia czoła przerażającym prawdom na temat nauki i człowieczeństwa.

Książkę cechuje niebywały warsztat pisarski. Język powieści; sposób opisywania kolejnych elementów odznacza się jednak pewnym kontrastem. Yanagihara mimo dość prostego, wyzbytego wręcz z emocji sposobu narracji, szczególnie rzeczy dla odbiorcy szokujących, czy też bulwersujących, zachowuje piękno języka, bogactwo słów oraz płynność opisu, kontentujący szczególnie lubujących się w estetyce pióra odbiorców. Ludzie na drzewach są po prostu świetnie napisani. To ponad to bardzo wiarygodna historia. Wydawać by się mogło ? i niejednokrotnie podczas lektury się na tym złapałam ? że obraz, który przed oczami czytelnika maluje autorka, jest na tyle szczegółowy, realistyczny, iż ten jej wierzy. Wierzy w rzeczywistość postaci, wierzy w odkrycie Nortona, w kulturę plemienia nakreślonego na kartach przez Yanagiharę. Bowiem praca włożona w napisanie tego debiutu musiała być przeolbrzymia. Wiedza z dziedzin biologii, psychologii, antropologii, czy też geografii, jaką musiała odznaczać się autorka, by tę historię wiarygodnie, krok po kroku budować, jest godna podziwu.

Coś mnie w tej pozycji urzekło. Coś, co w zasadzie powinnam określić za pomocą liczby mnogiej. Począwszy od bliskiej memu sercu tematyki, niebywałego pióra autorki, złudnej wiarygodności opisywanej historii, sposobu narracji, cechującego często książki wybitne (chociażby jedno z dzieł Donny Tartt), szczegółowości opisów kultury badanego przez Nortona plemienia, krzyczących spomiędzy stron do czytelnika pytań na chociażby temat ruchomych granic moralnych oraz zakończenia, które jak zwykle, w przypadku tej autorki, szokuje. Dawno żadna książka ? myślę, że od czasów Tajemnej historii ? nie zmusiła mnie do zajrzenia tak daleko w głąb ludzkiej duszy, do zakwestionowania praw moralnych, do rzec można wręcz ? zrozumienia zachowań w normalnym społeczeństwie niedopuszczalnych. Co również ważne, ta pozycja poruszyła we mnie wiele emocji, od tych pozytywnych, jak chociażby ciekawości, czy też zachwytu, po te negatywne; niesmak, lęk, smutek, niedowierzanie, żal.

Czy jednostki wybitne mając więc prawo do odsunięcia moralności na bok? Czy prawa rządzące w jednej kulturze, mogą odnaleźć miejsce w innej? Do czego zdolny jest człowiek, gdy wyczuje możliwość zysku? Czy cywilizacja zawsze ma pozytywny wydźwięk? Czy by budować, odkrywać musimy niszczyć? Te pytania nasuną się Wam podczas lektury wielokrotnie. Wielokrotnie pojawią się też różne odpowiedzi. Na dobrą sprawę, Yanagihara nie zajmuje stanowiska; to na czytelniku ciąży ta niechlubna odpowiedzialność. Jest zresztą taka scena na pierwszych stronach powieści, podczas której, spotyka się dwójka mężczyzn, rozprawiających o Nortonie, o popełnionych przez niego zbrodniach. Jeden z nich uważa, że historia i tak zapamięta go, jako noblistę, człowieka nauki, ciężar jego win okaże się zbyt lekki, w stosunku do jego wkładu w naukę. Drugi mężczyzna zajmuje stanowisko przeciwne, moralność bowiem, jak można wyczytać z jego wypowiedzi, obowiązuje wszystkich, bez względu na zajmowane w społeczeństwie stanowisko. Ta scena jest zapowiedzią tego, co odnajdziecie na kartach powieści. Konfliktu natury, nauki i moralności. Kto ma rację? Oboje? Żaden? Pierwszy, czy drugi mężczyzna?

Trudno uwierzyć, że Ludzie na drzewach są debiutem, bowiem niektórzy autorzy nie dochodzą do takiego kunsztu, nawet po opublikowaniu swojej którejś już z kolei powieści. Yanagihara zresztą rozprawia się z większością współczesnych pisarzy już w pierwszym rozdziale. Talent? Ciężka praca? Prawdopodobnie oba. Dla mnie, omawiana w tej recenzji pozycja to jedna z lepszych, jeśli nie najlepszą przeczytana przeze mnie w tym roku powieścią. Dlaczego więc tylko osiem gwiazdek? Ponieważ była to powieść bardzo dobra, zachwycająca wręcz, jednak były takie momenty w książce, w których nie wszystko do końca mi się zazębiało. Nie wszystko było na swoim miejscu. Niekiedy autorka zbytnio skupiała się na opisach kultury, zamiast na psychologii bohaterów. Myślę, że książka na tym zabiegu wiele by skorzystała.

Przez to, że lekturę Małego życia miałam już za sobą w chwili otrzymania Ludzi na drzewach, nieco obawiałam się zabrać za lekturę tej powieści. Bałam się, że jako debiut nie okaże się tak wyjątkowa, jak jej następczyni. Po lekturze obu mogę jednak stwierdzić, że obie odznaczają się swoistym, charakterystycznym dla każdej geniuszem. Obie poruszają czytelnika, obie są przykładem zdolności ludzkości do tworzenia piękna oraz umiejętności pisarza do pobudzania w czytelniku najgłębiej zakorzenionych emocji oraz myśli. Niezwykłość obojga bierze się z różnych przyczyn, ciężko więc jednoznacznie określić, która jest lepsza. Autorka jest zwyczajnie wyjątkowa i jej powieści na pewno powinny znaleźć się na liście pozycji do przeczytania, każdego wielbiciela gatunku. Każdego dostatecznie dojrzałego, by stawić czoło ciężkiej tematyce czytelnika.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Marta Korytkowska

  • 7-09-2017
  • 13:27

?Małe życie? Hanyi Yanagihary to jedna z najlepszych książek, jakie przeczytałam nie tylko w zeszłym roku, ale i w całym swoim życiu. Od roku dzielnie dzierży miejsce na podium w moim czytelniczym sercu. Z tego powodu debiutancka powieść pisarki, ?Ludzie na drzewach?, była najbardziej wyczekiwaną przeze mnie książką, która ma ukazać się w tym roku na polskim rynku. Czy warto było tyle na nią czekać? Kiedy Norton Perina wyruszał w wieku 25 lat w podróż na tajemniczą wizję Ivu?ivu, nie spodziewał się jak bardzo wpłynie ona na jego całe życie. Ze studenta medycyny bez ambicji zmienił się w jednego z najsłynniejszych amerykańskich naukowców. Jednak Nagroda Nobla to nie jedyny ze skutków jego odkrycia. Inne są dużo bardziej poważne i niekoniecznie pozytywne. Nie będę porównywać tej książki do ?Małego życia?, chociaż gdy sama rozpoczynałam lekturę, nie mogłam się od tego powstrzymać. ?Ludzie na drzewach? to debiut Yanagihary, dlatego postaram się ocenić tę książkę tylko na podstawie jej treści i poruszanej tematyki. Nie obiecuję jednak, że mi to wyjdzie? Hanya Yanagihara pisała tę powieść niemalże 18 lat; bardzo szybko można zrozumieć, czemu pisarce zajęło to tyle czasu. Postać Nortona Periny inspirowana jest jednym ze słynnych naukowców, ale nie polecam googlowania jego nazwiska przed lekturą, bo niepotrzebnie sobie zaspoilerujecie pewien wątek. Perina będąc na tajemniczej, niezbadanej dotąd wyspie, poznaje z towarzyszami wędrówki lud Ivu?ivu, ale to, co ukierunkuje jego ścieżkę kariery, to pewne kuriozum - ludzie, którzy rzekomo mają ponad 100, niekiedy nawet 200 lat, a ich ciała wciąż są w dobrej formie, czego nie można powiedzieć o umysłach. W czym tkwi tajemnica ich długowieczności? Jestem pod ogromnym wrażeniem świata, który stworzyła w swojej powieści Yanagihara: opisów wyspy, plemienia Ivu?ivu, ich języka, kultury, wierzeń, a wreszcie pomysłu na tytułowych ludzi na drzewach. Ten świat dosłownie mnie wciągnął i zafascynował. Podoba mi się zwłaszcza pomysł na to, w jaki sposób opowiedziana została historia Periny i jego odkrycia. ?Ludzie na drzewach? to wspomnienia naukowca, które ten spisał za namową swojego przyjaciela. To sprawia, że książka w większości składa się z długich opisów, a dialogi pojawiają się sporadycznie. Na początku może to być problem i przez długi czas czułam, że ta książka w ogóle mnie nie rusza. Brakowało mi emocji, wczucia się w losy bohaterów, tego pomiatania czytelnikiem, jak w ?Małym życiu?. Z czasem jednak to się zmienia, a im więcej dowiadujemy się na temat plemienia Ivu?ivu i odkrycia Nortona, tym więcej tych emocji się pojawia. Na okładce książki możemy przeczytać hasło: ?Przejmująca powieść autorki ?Małego życia??. Takie teksty niekiedy są przesadzone, ale tutaj idealnie on pasuje. Mam wrażenie, że celem Yanagihary było ukazanie przede wszystkich dwóch ważnych wątków, rzeczy, które niszczą nasz świat. Chociaż? właściwie chodzi o nas samych. To my, dążąc do rozwoju technologii, do odkrywania nieznanego, do niemożności pogodzenia się ze śmiertelnością, niszczymy ostatnie skrawki natury. Naprawdę nie chcę napisać za dużo, aby nie zabierać Wam przyjemności z samodzielnego odkrywania tej historii. ?Ludzie na drzewach? to debiut Yanagihary, który pokazuje, jak fantastyczną jest pisarką. Po ?Małym życiu? to kolejna powieść, którą mogę uznać za jedną z lepszych, jakie czytałam. Wszystko w niej mnie zachwyca: historia Nortona, wątek plemienia Ivu?ivu, przekaz dla czytelników i sposób, w jaki to wszystko zostało opowiedziane. Zdecydowanie warto było czekać na tę książkę cały rok.

Czy recenzja była pomocna?