Lucky Luke - Rene scen. Goscinny - Książka | Gandalf.com.pl
Ulubione
Kategorie
  • Promocja
    image-promocja

książka

  • Wydawnictwo Egmont
  • Oprawa miękka
  • Ilość stron 48
  • GRATIS! Do każdego zamówienia zakładka mola książkowego!
  • Wysyłamy w 24h - 48h + czas dostawy
  • Okazje na książki w promocji!

Lucky Luke, Fingers - opis produktu:

Kolejny tom humorystycznego cyklu przygód komiksowego kowboja Lucky Luke`a, którego postać wymyślili sławni autorzy francuscy - Morris i Rene Goscinny.

Dla dobrego iluzjonisty nie ma rzeczy niemożliwych - potrafi uwolnić się z więzów, uciec z więzienia, niepostrzeżenie wyjąć z czyjejś kabury rewolwer czy nawet spętać ozdobnym sznurkiem grupę wojowniczych Indian. Właśnie tak świetnym prestidigitatorem jest Fingers - i na pewno zdobyłby sławę na deskach wielu scen, gdyby nie pewna przywara, przez którą wciąż wpada w kłopoty. Lucky Luke będzie musiał bardzo się natrudzić, aby zapanować nad przesympatycznym, lecz niezwykle kłopotliwym magikiem Fingersem.

Seria Lucky Luke została stworzona przez dwie legendy frankofońskiego rynku komiksowego: pisarza Rene Goscinnego (autora bestsellerowych książek o Mikołajku oraz scenariuszy do tak słynnych cykli komiksowych jak Asteriks i Iznogud) oraz rysownika Morrisa (właśc. Maurice de Bevere).

Książka Lucky Luke Fingers, pochodzi z wydawnictwa Egmont. Autorami książki są Rene scen. Goscinny, (Maurice de Bevere) Morris. Należy do gatunków: komiks, dla dzieci i młodzieży, western. Książka Lucky Luke liczy 48 stron. Jej wymiary to 216x285. Oprawa jest miękka.
S
Szczegóły

Książkowe bestsellery z tych samych kategorii

-32% Bestseller Kajko i Kokosz Szkoła latania
Kajko i Kokosz Szkoła latania miękka 16,99 zł 24.98
Dodaj do koszyka
-41% Bestseller Biblia Komiks
Biblia Komiks Wydanie 2 poszerzone twarda 58,95 zł 99.91
Dodaj do koszyka
-35% Bestseller Kajko i Kokosz Złoty puchar
Kajko i Kokosz Złoty puchar Część 1 miękka 17,05 zł 26.24
Dodaj do koszyka

RECENZJE - Książka - Lucky Luke, Fingers

Zaloguj się i napisz recenzję - co tydzień do wygrania kod wart 50 zł, darmowa dostawa i punkty Klienta.

4.5/5 ( 12 ocen )
  • 5
    10
  • 4
    0
  • 3
    0
  • 2
    2
  • 1
    0

Wpisz swoje imię lub nick:
Oceń produkt:
Napisz oryginalną recenzję:

ilo99

ilość recenzji:1876

18-11-2020 08:42

"Jeśli dobrze zrozumiałem, ten oszust zażądał ułaskawienia za występek, którym pana obwiniono, choć to on go popełnił?". To zdanie w pełni oddaje jak skomplikowane są sytuacje, w których palce macza iluzjonista. Zwłaszcza taki, który jest dżentelmenem. I ma zręczne paluszki, które nie zawsze udaje mu się kontrolować. Zatem do sprawowania opieki nad tymi niesfornymi częściami anatomii Fingersa zostaje wyznaczony Lucky Luke. Wraz z pieczą przypada mu również w udziale odpowiedzialność. Na szczęście nasz szeryf jest bystrym, pojętnym i zręcznym uczniem. Przyjemna lektura, zabawna. Mimochodem rzucane są takie uwagi, jak choćby ta o wdzięczności mieszkańców. Wyjątkowej. A jak prawdziwej. Jeśli jesteście ciekawi szczegółów zajrzyjcie do książki. Zacny kwadransik zapewniony.

Czy recenzja była pomocna?

Northman

ilość recenzji:35632

brak oceny 26-02-2017 17:32

Lucky Luke i iluzjonista

Najbardziej znany komiksowy rewolwerowiec Dzikiego Zachodu stawia tym razem czoło perypetiom związanym z poznaniem pewnego iluzjonisty imieniem Fingers... którego sztuczki prowokują co najmniej problematyczne sytuacje, mając swój finał ...w sądzie. A na deser mamy atak Indian... :)

Szaleję za tą serią :) Miło jest znów poczuć się dzieciakiem. I jeszcze raz pojechać z Lucky Lukiem w stronę zachodu słońca. "Im a poor lonesome cowboy and a long way from home" plus Luke na swoim wierzchowcu wlokący się w stronę czerwonej kuli na horyzoncie...:) Piękny obrazek. Jak każdy zresztą z miłych dla oka, ładnie wykonanych części tego komiksu na każdej z 48 stron. Nie odmówię sobie ani jednego komiksu z tej serii, który wpadnie mi w ręce.

Polecam!

......

Czy recenzja była pomocna?

Michał Lipka

ilość recenzji:1487

brak oceny 1-02-2017 14:51

MAGIA DZIKIEGO ZACHODU

Przyznam, że trochę obawiałem się tego tomu ?Lucky Luke?a?. Chociaż René Goscinny nie był autorem postaci i dołączył do tworzenia kolejnych przygód najszybszego kowboja Dzikiego Zachodu dopiero w roku 1956 (czyli równo dekadę po debiucie serii), to jego nazwisko zawsze kojarzyło mi się z tym tytułem i najbardziej przyciągało. Dlatego też zmiana scenarzysty na Lo Hartoga Van Bandę nie szczególnie mnie ucieszyła. Na szczęście moje obawy okazały się bezzasadne, a ?Fingers?, 52 tom ?Lukcy Luke?a? godnie kontynuuje to, co w cyklu najlepsze.

Pewnego dnia w teksańskim więzieniu o zaostrzonym rygorze, z którego nikt jeszcze nigdy nie uciekł, pojawia się pewien elegancki mężczyzna prowadzący skutego szeryfa. Pod bramą zwraca stróżowi prawa jego odznakę i kluczyki do kajdanek, po czym przedstawia się jako więzień, dodając że chce spędzić w zakładzie noc. Kim jest? Imion ma wiele, choćby ?Niepodrabialny Gaston? czy ?Król Magii?, jednakże tutaj znany jest pod pseudonimem ?Fingers?. Nienaganne maniery i wielki talent do wchodzenia w posiadanie takich rzeczy, jak klucze strażników czy ich broń szybko doprowadzają naczelnika do wściekłości. Fingers trafia do celi braci Daltonów, odwiecznych wrogów Lucky Luke?a, jednakże nie zbyt długo przyjdzie mu ją z nimi dzielić. Gdy przestępcy mozolą się nad wykopaniem łyżkami podkopu, magik wręcza im pęk kluczy do cel. Daltonowie uciekają, zamierzając wypuścić wszystkich innych więźniów ? tylko Fingers nie chce się ruszyć z więzienia. Wieści o ich ucieczce docierają do Luke?a, który bez chwili wahania wyrusza w drogę. I tak już wkrótce na swojej drodze nasz dzielny kowboj spotka także osobliwego Fingersa. Czym zakończy się ich wspólna przygoda?

Album ?Fingers? pod pewnymi względami przypomina inny komiks z Lucky Lukiem, a dokładniej znakomitego ?Żółtodzioba?. Bohaterem tamtego komiksu był dystyngowany Anglik muszący skonfrontować swoją nienaganna kulturę z pierwotnością Dzikiego Zachodu. Tutaj iluzjonista o podobnych manierach (choć zdecydowanie mniej przyjemnym charakterze) równie wyraźnie odcina się na pustynnym, surowym tle. Konsekwencje są jednak inne, tak jak inny jest przebieg zdarzeń. Ale jedno pozostaje niezmienne ? świetny humor stanowiący prawdziwą siłę napędową komiksu. Gagi bowiem jak zwykle nie zawodzą, mimo iż odpowiada za nie inny autor, a sama fabuła, przygody i klimat doskonale kontynuują rozpoczętą w roku 1946 luckyluke?ową tradycję.

Do tego dochodzą oczywiście rysunki Morrisa, autora którego śmiało możemy uznać za ojca tej serii. To on pisał pierwsze scenariusze i to on rysował te komiksy od samego początku. Lepiej więc, niż jakakolwiek inny twórca potrafi oddać charakterystyczny klimat ?Lucky Luke?a? i dodać mu jeszcze więcej humoru.

Jeśli więc wahacie się czy seria potrafi się obronić bez Goscinnego, przestańcie i sięgnijcie po ?Fingers?. Magia Dzikiego Zachodu jaki znamy z poprzednich albumów została zachowana, więc się nie zawiedziecie. Polecam.

Czy recenzja była pomocna?