Lion. Droga do domu - Saroo Brierley - Książka | Gandalf.com.pl
Ulubione
Kategorie

Lion. Droga do domu (miękka)

książka

  • Wydawnictwo Znak
  • Oprawa miękka
  • Ilość stron 272
  • GRATIS! Do każdego zamówienia zakładka mola książkowego!
  • Dostępność niedostępny

Lion. Droga do domu - opis produktu:

Slumdog był poruszającą fikcją.
Tę historię napisało życie.

Dwadzieścia pięć lat rozłąki.
Ponad milion kilometrów kwadratowych do przeszukania.
I chłopiec, który zrobi wszystko, aby po latach odnaleźć utraconą rodzinę.

Pięcioletni Saroo zostaje sam na dworcu kolejowym. Szukając starszego brata, wsiada do przypadkowego pociągu i zmęczony... zasypia. Budzi się półtora tysiąca kilometrów od domu, w pięciomilionowej Kalkucie.
Nie pamięta, skąd pochodzi, nie wie, jak wrócić. Walczy o przetrwanie w jednym z najbardziej przerażających miast świata. Śpi na brudnych ulicach, ucieka przed gangami żebraków. Adoptowany, trafia do dalekiej Australii.
Mija dwadzieścia pięć lat. Myśl o odnalezieniu prawdziwej rodziny nie daje Saroo spokoju.
Ma jednak tylko okruchy wspomnień.
I technologię XXI wieku, która przyjdzie mu z pomocą.

Film na podstawie książki z gwiazdorską obsadą.
Dev Patel (Slumdog. Milioner z ulicy), Nicole Kidman, Rooney Mara

Książka Lion. Droga do domu pochodzi z wydawnictwa Znak. Autorem książki jest Saroo Brierley. Książka Lion. Droga do domu liczy 272 stron. Jej wymiary to 144x202. Oprawa jest miękka.
S
Szczegóły
  • Dział: Książki
  • Wydawnictwo: Znak
  • Oprawa: miękka
  • Okładka: miękka
  • Wymiary: 144x202
  • Ilość stron: 272
  • ISBN: 978-83-240-3663-9
  • Wprowadzono: 24.11.2016

Książkowe bestsellery z tych samych kategorii

  • -36%
Diuna Kroniki Diuny Tom 1 miękka
25,54 zł 39.90
Dodaj do koszyka
  • -30%
Amerykański brud miękka
31,43 zł 44.90
Dodaj do koszyka
  • -36%
Histeria miękka
25,54 zł 39.90
Dodaj do koszyka
  • -40%
27 śmierci Toby`ego Obeda miękka
25,14 zł 41.90
Dodaj do koszyka
Dodruk - 21.10.2020
  • -36%
Precedens Cykl: Joanna Chyłka, Tom 12 miękka
25,54 zł 39.90
Dodaj do koszyka
  • -38%
Srebrne skrzydła miękka
24,80 zł 39.99
Dodaj do koszyka

Recenzje
image Nie wiesz, czy kupić? Sprawdź recenzje
Książka
Lion. Droga do domu

4.3/5 ( 12 ocen )
    5
    9
    4
    1
    3
    0
    2
    1
    1
    1

Zaloguj się i napisz recenzję na min. 700 znaków. Akceptując regulamin bierzesz udział w cotygodniowym plebiscycie. Do wygrania kupon 50 PLN i 15 punktów klienta.

imię, nazwisko lub nick:
Twoja ocena:
Twoja recenzja:
Wprowadź tekst z obrazka:

W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.

brak oceny

wallsend11

  • 10-02-2017
  • 12:28

[...] płaczemy, gdy stajemy w obliczu czegoś, czego nasz umysł ani serce nie może znieść i ciało przychodzi mu z pomocą"

Saroo to pięcioletni chłopiec dorastający wraz ze swoimi braćmi pod okiem matki w Indiach. Pewnego słonecznego dnia, bawiąc się z bratem wsiada do pociągu. Tam przesypia całą noc. Kiedy budzi się, znajduje się daleko od domu- w Kalkucie. Nie jest w stanie przypomnieć sobie skąd pochodzi. Jest zdany tylko na los i samego siebie. W grę wchodzi walka o pożywienie i nocleg w nowym, przerażającym mieście. Wkrótce zostaje przydzielony do ośrodka, z którego później zostaje adoptowany. Saroo nie zapomina o swojej dawnej rodzinie i mimo pobytu w Australii stara się zachować dawne tradycje i zwyczaje.

Mija 25 lat.

Saroo jest już mężczyzną, któremu zależy na odnalezieniu swojej prawdziwej rodziny. Nie daje sobie spokoju i za wszelką cenę stara się odnaleźć swoje korzenie.
Czy jesteś ciekawa/y jak potoczy się ta historia? W takim wypadku zapraszam do przeczytania niesamowicie wciągającej lektury.
Lion Droga do domu to piękna, poruszająca książka i przede wszystkim prawdziwa. Historia chłopca przemierzającego nieznane miasto pokazuje, że nigdy nie należy się poddawać. Jako dorosły człowiek stara się odnaleźć rodzinę. Pokazuje, że można zrobić wszystko, jeśli tylko się tego bardzo mocno pragnie. Książka wywarła na mnie wrażenie. Uwielbiam wzruszające książki z motywem podróży, a ta właśnie taka była. Lion to niezwykła opowieść o zwykłym człowieku.

Gorąco polecam!

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Ruda Recenzuje

  • 19-01-2017
  • 23:07

Walka Saroo trwała przez całe lata. Walczył o siebie, swoją tożsamość, swoje miejsce w świecie. I wygrał.

Lektura tej powieści była dla mnie krokiem oczywistym, przede wszystkim ze względu na moje zamiłowanie do prawdziwych historii. Nawet najlepsza fikcja literacka nie pokaże codzienności tak pięknie i tak realistycznie jak opowieść utkana przez faktycznie żyjących ludzi.

Dla mnie ?Lion.Droga do domu? to pozycja bardzo wartościowa. Niezwykle się cieszę, że Saroo zdecydował się podzielić z czytelnikami tym, co mu się przydarzyło, zwłaszcza, że historia ta jest tak nieprawdopodobna. Czytałam ją z zapartym tchem- od początku do końca. Każdy etap jego wędrówki- opuszczenie rodziny, adopcję, poszukiwania bliskich- przyjęłam z ogromną ciekawością, dlatego że interesowały mnie w tym samym stopniu.

Bardzo mi się podoba, że historia ma swój początek w Indiach i to ten kraj stał się osią wydarzeń. Poznanie Indii jest moim podróżniczym priorytetem, a za sprawą naszego bohatera mogłam nieco lepiej wyobrazić sobie to państwo. Niezwykle poruszyły mnie fragmenty dotyczące dzieciństwa chłopca, panującej biedy, ludzkiego okrucieństwa. Ciężko pogodzić się z tym, że ludzie żyją w takich warunkach, szczególnie gdy problem ten dotyczy małych dzieci. Niemniej Saroo zauroczył mnie swoją siłą charakteru, sprytem, walką o przetrwanie. A przede wszystkim determinacją.

Ta determinacja szczególnie silnie przejawiała się na etapie poszukiwania utraconej rodziny. Za sprawą tej opowieści czytelnik ma możliwość przekonania się, jak istotną rolę w życiu każdego człowieka odgrywa poznanie swojego pochodzenia i zrozumienie swoich korzeni. Nawet osoby, którym dopisało szczęście w postaci nowego domu i wspierającej rodziny adopcyjnej, nie potrafią przejść nad tym do porządku dziennego. Problem ten nigdy mnie nie dotyczył, co nie oznacza, że mnie nie interesował. Poszukiwania, refleksje, determinacja.

?Rozmowy z Lisą odsłaniały czasem ukryty sens moich poczynań: to, że szukam domu, żeby zamknąć jakiś rozdział, żeby zrozumieć swoją przeszłość i może dzięki temu również siebie, moją nadzieję, że uda mi się ponownie spotkać z hinduską rodziną i wyjaśnić jej, co się ze mną stało?.

Mówi się, że cel uświęca środki. To stwierdzenie świetnie pasuje do historii Saroo, który zaimponował mi swoją siłą i energią w dążeniu do celu. Jego próba odnalezienie rodziny przypominała szukanie igły w stosu siana, a jednak ani przez chwilę go to nie zniechęciło. To bardzo ważne, że tak szczegółowo opisał każdy krok, pokazując nam, że nie ma rzeczy niemożliwych. Czasami dotarcie do celu zajmie nam nieco więcej czasu, ale warto go poświęcić. To przepiękna, mądra i przede wszystkim motywująca historia.

Podczas czytania odczuwałam wiele intensywnych emocji, a przez głowę przemykały mi różnorodne refleksje. Duże wrażenie zrobiło na mnie to zderzenie światów, lepiej ukazujących biedę w Indiach i dobrobyt w Australii, co dodatkowo podkreśliło, że można mieć w zasięgu ręki wszystko, a jednak możliwość spełnienia marzeń czy bogactwo stracą na znaczeniu, kiedy nie będziemy rozliczeni z przeszłością.

Powieść przeczytałam szybko, choć nie było lekko. Saroo pisze swobodnie, z chęcią dzieląc się z nami szczegółami, a jednak temat ten nas uwiera i przygniata swoim ciężarem. Historia ma bardzo pozytywny wydźwięk, choć dotarcie do happy endu może kosztować nas wiele emocji.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Kamila Szymańska

  • 9-01-2017
  • 16:01

Pamięć człowieka sięgająca wielu lat wstecz rejestruje tylko pojedyncze obrazy, które układają się niczym fotografie w albumie z wieloma lukami. Jeśli chciałoby się powrócić do rzeczywistości sprzed lat, trzeba by było zweryfikować zapamiętane obrazy, sprawdzić na ile one się zmieniły, a także niechronologicznie wrócić przez wszystkie doświadczenia, jakie w międzyczasie nas spotkały. Im jesteśmy starsi i im więcej się w naszym życiu zmieniło, tym więcej granic w tej podróży przyjdzie nam przekroczyć ? geograficznych, technologicznych, psychologicznych. Taką podróż w poszukiwaniu pierwszej rodziny odbył również Saroo, autor i główny bohater książki ?Lion. Droga do domu?.

Życie postawiło Saroo na granicy dwóch światów ? pierwszego okresu życia w domu rodzinnym i samotności na ulicach Kalkuty oraz nowej rzeczywistości w australijskiej rodzinie. Aby dało się te dwa światy pogodzić i zebrać rozsypane obrazy w jedną całość, wiele miesięcy konsultował się ze znajomymi, przeszukiwał zakamarki pamięci i palcem po elektronicznej mapie podróżował przez Indie. Przekroczenie tych barier czaso ? przestrzennych nie było łatwe, ale zaowocowało wzruszającym powrotem do czekającej na niego przeszłości.

Książka ?Lion. Droga do domu? motywuje do przemyśleń ? nie tylko o przekraczaniu barier, ale również o niełatwej drodze do osiągnięcia wewnętrznego spokoju i poczucia spełnienia. Lektura sprawia, że myśli czytelnika wędrują przez barwne obrazy krajobrazów, dworce i linie kolejowe oraz pamięć do świata nierówności społecznych w Indiach.

Polecam książkę wszystkim, którzy z sentymentem patrzą na obrazy ze swojej przeszłości zapisane w pamięci i chcieliby sprawdzić, czy do tamtej rzeczywistości jeszcze można powrócić.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Smooky - subiektywnie

  • 8-01-2017
  • 22:19

"Lion. Droga do domu" to poruszająca i przede wszystkim autentyczna historia o przeznaczeniu, szczęśliwym trafie, przypadkach i zbiegach okoliczności. Opowieść dająca nadzieję, dostarczająca niezachwianej wiary w ludzką dobroć i w znaczenie rodziny. Przekonuje, że nigdy nie należy się poddawać, korzystać z nadarzających się okazji i patrzeć przed siebie, jednocześnie będąc wdzięcznym za wszystko, co ofiaruje nam los.

...

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Klaudia Nadolna

  • 23-12-2016
  • 16:46

Pięcioletni Saroo wsiada do pociągu, w którym prawdopodobnie znajduje się jego starszy brat. Zmęczony czekaniem zasypia w wagonie na ławce, pewny że wraca do domu. Niestety intuicja go zawodzi, budzi się w obcym miejscu, w pięciomilionowej Kalkucie. Świat ten jest niebezpieczny, a dziecko pozostawione samo sobie staje się obiektem zainteresowania gangów, pedofilii i morderców. Rozpoczyna się walka o przetrwanie, o jedzenie i miejsce do snu. Po wielu miesiącach ciężkich prób odnalezienia drogi do domu, głodówki, tułaczki i ucieczki trafia na policję, skąd zostaje przewieziony do ośrodka dla młodocianych przestępców oraz zaginionych dzieci, a następnie stamtąd trafia do sierocińca. To właśnie tam zostaje adoptowany przez australijską rodzinę Brierleyów. To oni dadzą mu miłość, schronienie i bezpieczeństwo, a on stopniowo będzie mógł się zaaklimatyzować i ponownie zaufać ludziom. Jednak myśl o znalezieniu rodziny nie daje mu spokoju, więc postanawia ich odszukać.


"Lion. Droga do domu" to wydanie wznowione, poszerzone i dostosowane oprawą graficzną do filmu, który do kin trafił drugiego grudnia. Jest to opowieść autobiograficzna, powieść o walce do jakiej został zmuszony pięcioletni chłopiec oraz o jego rozpaczliwej próbie odnalezienia ukochanej rodziny.

Jest to kolejna książka, którą nie sposób recenzować pod względem poprawności, kreacji bohaterów czy tworzeniu fabuły. Oparta na faktach wzbudza całą gamę uczuć, niezależnie od sposobu jej opowiedzenia. Jednak lekturę mimo wszystko czyta się bardzo szybko, czytelnik wciąga się w treść, która rzutuje na jego emocjach.

Najczęściej towarzyszyło mi oburzenie i współczucie. Złość na otaczający nas świat przerodziła się w bezsilność, z którą obserwowałam wydarzenia ukazujące długą drogę do upragnionego spokoju małego dziecka.

Książka podzielona jest na konkretne rozdziały symbolizujące treść fragmentu. Jest między innymi część poświęcona wspomnieniom rodzinnego domu jak i osobna, która obrazuje zmagania z niebezpieczeństwami dnia codziennego.

Autor pozwolił nam spojrzeć na świat oczami przerażonego dziecka, dla którego wszystko jest wielkie i straszne.

Saroo okazał się chłopcem o wielkiej sile i determinacji, która pozwoliła mu przeżyć ten tragiczny okres w swoim życiu. Pokazał, że nadzieja może zdziałać cuda, a poddanie się nie wchodzi w grę, jeśli człowiek odpowiednio się uprze i będzie miał chęć walki.

Koniec końców jest to budująca pozycja, pomimo wszystkich przykrych doświadczeń. Jest otuchą, nadzieją dla wielu zagubionych ludzi.

Sam fakt, że pozycja przedstawia losy dziecka powoduje w człowieku chęć poznania tej historii, a uczucia, które będą u nas najbardziej widoczne to wściekłość i żal. Myślę, że każdy powinien przeczytać tę książkę, usłyszeć o tragedii jaka spotkała Saroo.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Książkomania

  • 18-12-2016
  • 17:51

Odnaleźć utracony dom.

Najbardziej niesamowite są te historie, które zdarzyły się naprawdę. Czytając historię opartą na faktach nie możemy ukryć żadnych emocji. Staramy się zrozumieć bohatera, lecz czasami jest to po prostu niemożliwe. Czasami wykracza to poza nasze możliwości. Tak właśnie jest w przypadku Saroo Brierley?a. Ja nie byłam w stanie wyobrazić sobie, co ten, teraz już dorosły, chłopak przeszedł w wieku pięciu lat. To niesamowita historia, która jest warta każdej poświęconej sekundy i każdej uronionej łzy.

?W rzeczywistości, każde ze wspomnień miało dla mnie znaczenie. W głębi duszy czułem, że są wszystkim, co mi zostało, i ciągle do nich wracałem, bojąc się, ze zapomnę.?

Autorem powieści jest jej główny bohater Saroo Brierley. Gdy Saroo miał 5 lat wsiadł do pociągu, myśląc, że tam jest jego brat i razem wrócą do domu. Niestety mały chłopiec się pomylił? pociąg wywiózł Saroo setki kilometrów od domu. Chłopiec musiał sam radzić sobie na ulicach Kalkuty, szukać pożywienia i schronienia. Nie dostał pomoc od nikogo. Aż w końcu los się do niego uśmiechnął. Trafił do ośrodka adopcyjnego i stamtąd aż do Australii, gdzie znalazł nowy dom i nową rodzinę.

?Lion. Droga do domu? to niesamowita i piękna historia, która wzrusza przez cały czas. Nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić, co czuł Saroo jako pięciolatek, sam na ulicy wielkiego miasta. To był tylko mały chłopiec, który się zgubił, a odwagi i siły może pozazdrościć mu niejeden dorosły mężczyzna. Szczęście w nieszczęściu, że Saroo wychował się w ubogiej rodzinie, gdzie dzieci opiekowały się młodszym rodzeństwem, same szukały sobie pożywienia i zajęcia. Gdyby ta historia przydarzyła się pięciolatkowi z zamożnej dzielnicy, wątpię czy by sobie poradził. Saroo był mądrym dzieciakiem, jednak jak się dowiadujemy z książki, nie raz miał pietra. Wcale mu się nie dziwię.

Saroo Brierley swoją historię opowiedział w bardzo ładnym stylu. Język również nie sprawia nam problemów. Dodatkową atrakcją są zdjęcia autora zamieszczone w środku książki. Są zdjęcia z dzieciństwa Saroo, ale również z jego pierwszej wizyty w Indiach po zamieszkaniu w Australii. Na końcu książki jest mapa, która zawiera przykładową trasę, jaką pokonał mały Saroo. Dla ciekawskich czytelników mam małą zachętę ? w książce pojawia się motyw Polski. Jeżeli ktoś jest ciekaw, co łączy Saroo z Polską, zapraszam do lektury.

?Ostrożność w połączeniu z koniecznością podejmowania ryzyka miały mi towarzyszyć przez cały czas mojej tułaczki.?

Historia Saroo jest bardzo emocjonalna i wzruszająca. Sam fakt, że wiemy iż ta historia wydarzyła się naprawdę, wzrusza do łez. ?Lion. Droga do domu? to coś więcej niż opowiadanie ze szczęśliwym zakończeniem. Oczywiście, to że napiszę iż jest szczęśliwe zakończenie nie stanowi żadnego spoilera. Z samego opisu książki wynika, że Saroo odnajduje rodzinę po dwudziestu pięciu latach rozłąki. ?Lion. Droga do domu? to piękna historia, która uświadamia nam, że na tym świecie istnieje coś takiego jak ludzka dobroć. Państwo, którzy adoptowali Saroo, którzy dali mu dom i stworzyli rodzinę to bardzo odważni, dobrzy ludzie. Adoptowali Saroo na odległość, nie widzieli go wcześniej, nie mieli konkretnego ?planu? na swoje adoptowane dziecko. Choć mogli mieć swoje dzieci, to chcieli mieć dziecko, które potrzebuje pomocy. Nie umie nawet opisać tego co zrobili, ale pisząc, że uratowali komuś życie na pewno nie skłamię.

?Lion. Droga do domu? to powieść pełna nadziei, odwagi, lęku, strachu, ale także piękna, miłości, siły i wytrwałości. Saroo Brierley dzięki swojej determinacji odnalazł swój dom, mógł spotkać się ze swoim rodzeństwem i matką, tą która go urodziła. Ta historia wydaje się idealnie wyreżyserowana, jednak to prawdziwe życie, prawdziwe wydarzenia i prawdziwe uczucia. Saroo dzięki niewielu wspomnieniom, jakie zapamiętał mając pięć lat, odnalazł drogę do domu. Niesamowite, że choć to wydaje się mało, zapamiętał aż tyle szczegółów, które pomogły mu w tej najważniejszej drodze w jego życiu. ?Lion. Droga do domu? pokazuje, że nie powinniśmy się poddawać, nie powinniśmy tracić nadziei, a powinniśmy umieć korzystać z szans pojawiających się w naszym życiu.

Historia Saroo Brierley została przeniesiona na duży ekran. Nie oglądałam jeszcze filmu, ale jestem pewna, że książka zdecydowanie oddaje więcej emocji niż film. Można pięknie zagrać rolę, ale czytając piękne słowa, napisane przez kogoś kto je przeżył, to jest coś bardziej fascynującego. Szczerze zachęcam wszystkich do przeczytania ?Lion, Droga do domu?. To niesamowita historia, która odmieni spojrzenie na życie każdego czytelnika, albo chociaż sprawi, że na moment oderwie się od spraw codziennych i pomyśli o Saroo, o tym co przeżył i innych dzieciach i ludziach, których gdzieś tam w świecie życie pisze własny, niesamowity scenariusz. Mam nadzieję, że wiele z takich historii skończy się happy endem.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Books Hunter

  • 13-12-2016
  • 10:43

Historia oparta na faktach. Historia, którą napisało życie. Historia poruszająca, zaskakująca i smutna, bo prawdziwa. Byłam bardzo ciekawa tej książki. Film na jej podstawie obejrzę na pewno, bo jestem ciekawa, która forma spodoba mi się bardziej. Książka jest dobra, owszem... Jednak ja nie przepadam za takimi książkami, gdzie opisy górują, a tutaj opis goni opis, a dialogów jest mało. Rozumiem jednak, że autor chciał jak najdokładniej opisać swoją historię i skupił się głównie na opisach - dlatego nie czepiam się tego, ale musiałam o tym wspomnieć.

"Lion. Droga do domu" opowiada historię młodego chłopca, który przez swoją i brata nieuwagę, zgubił się w wielkim świecie... Ciężko biednemu chłopcu odnaleźć drogę do domu, a rodzinie, której się nie przelewa, odnaleźć zaginionego jej członka. To z początku złapało mnie za serce. Mały chłopiec, który gubi się i jedyne czego pragnie, to wrócić do domu. Zawsze jest mi żal małych, zagubionych dzieci - dlatego, od pierwszych stron bardzo wczułam się w życie Saroo. Z ogromną ciekawością czekałam na to, jak zakończy się historia, którą poznajemy dzięki Saroo, jako małym chłopcem, a kończymy z dorosłym mężczyzną.

Postać Saroo niezwykle mi zaimponowała dążeniem do celu. Tym jak bardzo był zdeterminowany, aby odnaleźć swoich bliskich, swoją rodzinę. Dzięki temu, że historia ta jest prawdziwa, zyskuje ona w moich oczach na swojej niesamowitości, na tym, że poruszyła mnie w znacznym stopniu, ale również zmusiła do pewnych refleksji. Mam nadzieję, że każdego, kto zechce zapoznać się z "Lion. Droga do domu" zmusi do zastanowienia się nad wieloma sprawami, zmusi do refleksji, poruszy... Mam nadzieję również na to, że ten dramat małego chłopca poruszy Wasze serca. Wystarczy, że otworzycie się na historię Saroo, a reszta przyjdzie sama.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Joanna Woldan

  • 11-12-2016
  • 14:59

Jakże bardzo różni się hinduska kultura od zachodnio europejskiej! Wyobrażacie sobie na przykład, żeby pięcioletniemu chłopcu zostawiać pod opieką dwulatkę na cały dzień? I żeby ten sam pięcioletni chłopiec poruszał się samodzielnie po mieście w poszukiwaniu jedzenia? Albo jeździł pociągiem z zaledwie kilka lat starszymi braćmi do innego miasta bez opieki kogoś dorosłego?
Tak właśnie wyglądało życie Saroo zanim w wieku pięciu lat przez przypadek wsiadł w nocy do pociągu który wywiózł go tysiące kilometrów od domu. Nawet nie jestem w stanie wyobrazić sobie, co musiało czuć małe dziecko kiedy obudziło się w zupełnie obcym mieście, gdzie w dodatku nikt nie rozumiał co mówi. Saroo co prawda był przyzwyczajony do tego, że musi troszczyć się o siebie, ponieważ jego matka pracowała całymi dniami, często w oddalonych od rodzinnego domu miastach po tym jak ojciec muzłumanin postanowił wziąć sobie drugą żonę i przestać interesować się starą rodziną. Życie na ulicach Kalkuty znacznie jednak różniło się od tego, które znał chłopiec. Większość ludzi nie interesowała się nim, wręcz nie zauważała, tak samo jak innych bezdomnych dzieci, których w tym mieście nie brakowało. Ci zaś, którzy zwracali na niego uwagę często chcieli wyrządzić mu krzywdę. Cudem udało mu się trafić jednak na takich ludzi, którzy mu pomogli i tym sposobem Saroo trafił najpierw do ośrodka dla młodocianych przestępców a później do międzynarodowego sierocińca specjalizującego się w szybkich adopcjach i to oni właśnie wysłali go do Australii, do rodziny, która z całego serca pragnęła pomóc jakiemuś biednemu, hinduskiemu dziecku.
Dzięki adopcyjnym rodzicom Saroo Brierley poznał życie, jakiego nigdy nie mógłby doświadczyć zostając w Indiach. Przede wszystkim mógł zrealizować swoje marzenie ? poszedł do szkoły i ukończył ją. Nowi rodzice otoczyli go troską i miłością dzięki czemu mógł dorastać tak jak powinno każde dziecko. Jednakże świadomość tego, że gdzieś tam jest jego prawdziwa rodzina, która być może martwi się o niego, a być może już dawno temu go pochowała wciąż nie dawała mu spokoju. Postanowił więc zrobić wszystko aby ją odnaleźć a z pomocą przyszła mu technologia XXI wieku: Google Earth. Ponieważ jego historia zaczęła interesować ludzi na całym świecie doszedł do wniosku, że najlepiej będzie jak spisze swoje przygody i tak właśnie powstał ?Lion. Droga do domu?. Warto wiedzieć, że w języku hindi ?śeru? oznacza właśnie lwa.
Książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie, wręcz nie mogłam oderwać się od czytania. Autorem i narratorem jest sam Saroo więc oprócz jego fascynującej historii możemy poznać też emocje jakie mu towarzyszyły w tych ciężkich chwilach. 2 grudnia do kin wszedł film pod tym samym tytułem i czekam z niecierpliwością żeby go obejrzeć i zobaczyć czy wizja reżysera mocno odbiega od prawdziwej historii opisanej w tej niezwykłej książce. Polecam!

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

I.Banach

  • 7-12-2016
  • 12:41

Powieści biograficzne, a właściwie biografie jako takie to coś co lubię bardzo i chętnie się w nich rozczytuję. Jest ich wiele rodzajów, od mocno ?dokumentalnych? i nieco przeładowanych, po lekkie, graniczące z beletrystyką autobiografie napisane lekko i bez zadęcia. Ta właśnie do takich należy, zresztą skupia się na pewnym aspekcie życia, a nie na biografii jako takiej.
Jest bardzo ciekawym studium na temat adopcji, bo o niej właśnie mówi. Jest to jednak ten rodzaj adopcji, gdzie rodzice podejmują ten wybór dla dziecka a nie dla siebie, bo oni dzieci mogą mieć, tyle, że chcą po prostu pomóc, czyli dziecko nie jest dopełnieniem rodziny, jako marzenia, ale celem samym w sobie.
Dziecko, wybrane przypadkiem czy wymarzone, ma zawsze za sobą jakąś historię i ta historia często potrafi bardzo mocno zaważyć na życiu całej rodziny, czy tego się ktoś spodziewa czy nie. Tu także zaważyła gdyż dziecko, które zostało oddane do adopcji zagranicznej w wieku pięciu lat zupełnym przypadkiem znalazło się w Kalkucie, po prostu zgubiło się, ale było zbyt małe by umieć opowiedzieć o tym co mu się przytrafiło, zresztą i tak naprawdę miało wiele szczęścia.
Rodzice adopcyjni mimo ostracyzmu w pewnych środowiskach i wielu trudności podtrzymywali w adoptowanym chłopcu pamięć i szacunek dla kultury, z której pochodził. To ważne, bo wielu rodziców ?wykorzenia? swoje adoptowane dzieci, które potem są jakby na ziemi ?niczyjej?, już nie posiadają tożsamości narodowej rodziców biologicznych, a z różnych względów nie czują się związane z kulturą tych adopcyjnych.
Dzięki ich decyzji chłopiec nie traci, a jedynie zyskuje. Po latach za pomocą Google Earth szuka trochę ?na oślep? miejsca z którego pochodzi, stacji, na której wsiadł do pociągu, miasta, kina, fontanny... Braci i siostry. Problemem jest to, iż niewiele pamięta i to, że nie zna już języka, a nazwy, imiona i niektóre słowa pamięta w bardzo dziecinnej, zniekształconej często formie.
Bardzo leciutka, ciekawie napisana opowieść o szukaniu własnych korzeni, nie z powodu jakiejś traumy, czy zemsty, ale z powodu ciekawości i potrzeby serca. Czyta się jednym tchem i mimo, iż nie jest to jakieś arcydzieło to jednak bardzo dobra, bo oparta na prawdzie opowieść o tym, że trzeba i można walczyć, że nadzieja to coś wartościowego, że przypadek czasami może więcej niż się wydaje.
Bardzo szczerze polecam. Będziecie zachwyceni bo ta książka oprócz dużej przyjemności z czytania daje ogrom nadziei i sporo ciekawej wiedzy

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

dobrerecenzje.pl

  • 4-12-2016
  • 19:18

Historia pięcioletniego chłopca, który zgubił się na ulicach Kalkuty, to główny wątek tej powieści.
Indie ? co godzinę znika kilkoro dzieci, tak podaje Internet, niewiele z nich zostaje odnalezione.
Dostają się w ręce gangów, które sprzedają je agentom, zmuszają dzieci do prostytucji, nielegalnej pracy i niewolniczego życia.

Mały Saroo, bohater powieści, zabrany z ulic Kalkuty początkowo został umieszczony w sierocińcu.
Szczęśliwie został adoptowany przez państwo Brierley. Na początku przybrani rodzice pokazali mu na mapie Kalkutę, ale jak się okazało chłopiec wcale stamtąd nie pochodził. Okazuje się, że chłopiec wsiadł do pociągu, bowiem był przekonany, że dojedzie do domu. I choć był szczęśliwy w Australii, nigdy nie zapomniał o przeszłości.
Starał się zachować wspomnienia z dzieciństwa w Indiach i zawsze potrafił je przywołać.
Kiedy Saroo miał 10 lat rodzice adoptowali drugie dziecko z Indii.
Oczywiście Saroo lubił swoją adopcyjną matkę, ale bardzo tęsknił za rodzoną, mimo że adopcyjna bardzo się starała, aby sprostać tej roli, to poczucie pustki w małym chłopcu wynikało głównie z braku rodzeństwa, a jego brat adopcyjny bardzo się różnił, bo był głośny i nieposłuszny, a z kolei Saroo ? cichy, skryty i powściągliwy.

I oto po 25 latach dorosły Saroo, postanawia odnaleźć swoją rodzoną matkę, dom rodzinny i rodzeństwo.
Czy mu się to uda?
Czy Saroo odnajdzie swój hinduski dom?
Jak potoczą się dalsze losy hinduskiego chłopca, rozdartego pomiędzy dwoma rodzinami?

Na podstawie tej książki nakręcono również film, którego premiera ma się odbyć 2 grudnia.
Wczytajcie się w przejmującą historię małego chłopca, walczącego nie tylko o żywność, ale także o przetrwanie, śpiącego z żebrakami na brudnych ulicach, ale jednocześnie posiadającego ogromną wolę przeżycia i nieodpartą chęć odszukania starszego brata.

To bardzo poruszająca historia i książka trzymająca w napięciu do ostatniej strony.
Polecam gorąco na długie zimowe wieczory.
Polecamy, ...

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Marta Korytkowska

  • 3-12-2016
  • 18:57

Książka reklamowana jest hasłem ?Slumdog był poruszającą fikcją. Tę historię napisało życie?. Mamy się więc spodziewać wstrząsającej opowieści, której realność jeszcze bardziej poruszy nasze serca. Czytają już sam opis z tylnej okładki trzeba przyznać, że historia Saroo brzmi przerażająco ? zgubić się w wieku pięciu lat i nie móc wrócić do rodziny? Nie jesteśmy sobie tego w stanie wyobrazić. Jak potoczyło się życie zagubionego chłopca? I właściwie jak to się stało, że zgubił się na dworcu w małej miejscowości i znalazł się w Kalkucie?

Saroo Brierley przeżył historię, która niejednego z nas zaszokuje, wzruszy, przerazi, da nadzieję. Mężczyzna opisuje swoje dzieciństwo w Indiach, matkę, rodzeństwo, ich wspólne życie w skrajnej biedzie i to, w jaki sposób trafił do pociągu, który wywiózł go do położonej na drugim końcu kraju Kalkuty. Opowiada o tym, jak poradził sobie jako pięciolatek w przerażającym, nieznanym mieście oraz jak został adoptowany przez australijskie małżeństwo. Wiedzie szczęśliwe życie, przeszłość nie daje mu jednak spokoju. Saroo próbuje odnaleźć swoją hinduską matkę i rodzeństwo za pomocą nowych technologii ? Google Earth i Facebooka . Jest to jednak żmudna praca ? poszukiwania zajmą mu wiele miesięcy. Nie zniechęca to jednak Saroo, który wierzy, że uda mu się odnaleźć rodzinę.

Brzmi jak historia prosto z Hollywood, prawda? Nie dziwi mnie więc, że zainteresowano się nią w Fabryce Snów. Jestem ogromnie ciekawa, jak dużo pozmieniano, aby było jeszcze bardziej dramatycznie. Podejrzewam też, że, jak to bywa w tego typu filmach, dodano wątek romantyczny, nijak mający się do prawdziwej historii????

Saroo swoją opowieść przedstawił w postaci zwierzeń ? nie ma tutaj porywającej, wartkiej akcji ani dialogów, nie ma wątków pobocznych i ciekawych bohaterów. Jest za to jednostajne opisywanie przeżytych wydarzeń i spotkanych na swej drodze ludzi. Jednych może to zniechęcić (sama forma jest nieco nudna i usypiająca), ale wstrząsająca historia Saroo nadrabia niedostatkami postaci przekazu. Ciężko wyobrazić sobie, jakim cudem pięciolatek przeżył coś takiego i wyszedł z tego bez szwanku.

Saroo Brierley na początku książki wspomina, że napisał ją, aby dać innym nadzieję na szczęśliwe zakończenie. Jego historia zdecydowanie wzrusza i budzi podziw, m.in. za wytrwałość w poszukiwaniach. Lion. Droga do domu nie jest wybitną książką, ale to zdecydowanie ciekawa lektura.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Anka

  • 30-11-2016
  • 16:23

Ciepła, opowiedziana spokojnie historia młodego mężczyzny, którego ukształtowała nie tylko trauma zaginionego pięciolatka, ale przede wszystkim spotkania z tymi, którzy wyciągnęli do niego pomocną dłoń. Ta książka to opowieść o ludziach, o znaczeniu drobnych gestów. O tym, jak przez ostatnie dwadzieścia lat zmienił się świat: jakie ułatwienia przynosi technologia, jak wiele utrudnia rosnąca w siłę biurokracja i jak ważne, bez względu na czasy, pozostają ludzkie odruchy wobec potrzebujących.

Czy recenzja była pomocna?