Lament - Maggie Stiefvater - Książka | Gandalf.com.pl
Ulubione
Kategorie
przeczytaj fragment

Lament (miękka)

Intryga Królowej Elfów

książka

  • Wydawnictwo Illuminatio
  • Oprawa miękka
  • Ilość stron 320
  • GRATIS! Do każdego zamówienia zakładka mola książkowego!
  • Dostępność niedostępny

Lament, Intryga Królowej Elfów - opis produktu:

Utalentowaną szesnastoletnią harfistkę, Deirdre Monghan, która regularnie grywa na konkursach i różnych imprezach, dręczy niepokojący rodzaj tremy przed publicznymi występami. Ataki strachu paraliżują ją do tego stopnia, że czas tuż przed występem spędza najczęściej w toalecie.

Prawda, że to kiepski sposób na rozpoczęcie romansu? A jednak?
Kiedy Deirdre przed jednym z festiwali ponownie nie może opanować swego lęku, z pomocą przychodzi jej tajemniczy chłopak Luke Dillon. Niespodziewanie Luke proponuje jej występ na scenie w duecie razem z nim. Od tego momentu w życiu Deirdre zaczyna pojawiać się czterolistna koniczyna, a ona sama rozwija niezwykłe zdolności, o których wcześniej nie miała pojęcia. Spotyka też dziwacznych ludzi, którzy wydają się pochodzić s z innego świata.

Jej najlepszy przyjaciel James, jej ukochana babcia oraz mama są się w śmiertelnym niebezpieczeństwie, ponieważ Deirdre znalazła się na celowniku królowej pewnej magicznej krainy. Okazuje się, że Luke został przez nią wynajęty, aby zabić Deirdre, ale zamiast tego zakochał się w niej bez pamięci.

A Deidre? Ta nieśmiała dziewczyna odkrywa w końcu, że jako jedna z niewielu ma dar widzenia mieszkańców tajemniczej krainy.

Ta piękna i niebanalna opowieść, będąca debiutem pisarskim autorki, oddaje wiernie obraz celtyckiej baśni, którą przedstawiono w uwspółcześnionej wersji.

Książka Lament Intryga Królowej Elfów, pochodzi z wydawnictwa Illuminatio. Autorem książki jest Maggie Stiefvater. Książka Lament liczy 320 stron. Jej wymiary to 145x205. Oprawa jest miękka.
S
Szczegóły
  • Dział: Książki
  • Wydawnictwo: Illuminatio
  • Oprawa: miękka
  • Okładka: miękka
  • Wymiary: 145x205
  • Ilość stron: 320
  • ISBN: 978-83-624-7606-0
  • Wprowadzono: 05.03.2011

Książkowe bestsellery z tych samych kategorii

  • -15%
Zakładka drewniana Kobieta z balonem  
10,44 zł 12.29
Dodaj do koszyka
Zakładka do książki Buses  
7,97 zł
Dodaj do koszyka
  • -9%
Zakładka 42 ze wstążką Pieprz  
9,50 zł 10.43
Dodaj do koszyka

Maggie Stiefvater - przeczytaj też

  • -46%
Atlas magicznych stworzeń Pip Bartlett miękka
13,46 zł 24.93
Dodaj do koszyka
  • -16%
Grzesznik miękka
33,52 zł 39.90
Dodaj do koszyka
Przebudzenie króla Tom 4 miękka
39,90 zł
Dodaj do koszyka
  • -22%
Przeklęci święci miękka
27,23 zł 34.90
Dodaj do koszyka
  • -48%
Wyścig śmierci miękka
20,75 zł 39.90
Dodaj do koszyka

Recenzje
image Nie wiesz, czy kupić? Sprawdź recenzje
Książka
Lament, Intryga Królowej Elfów

4/5 ( 1 ocena )
    5
    0
    4
    1
    3
    0
    2
    0
    1
    0

Zaloguj się i napisz recenzję na min. 700 znaków. Akceptując regulamin bierzesz udział w cotygodniowym plebiscycie. Do wygrania kupon 50 PLN i 15 punktów klienta.

imię, nazwisko lub nick:
Twoja ocena:
Twoja recenzja:
Wprowadź tekst z obrazka:

W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.

brak oceny

www.przychylnym-okiem.blog.onet.pl

  • 21-05-2014
  • 18:43

Szesnastoletnia Deirdre Monaghan jest niezwykle uzdolnioną harfistką, ale kiepsko znosi wystąpienia publiczne. Gdy po raz kolejny przeżywa tremę przed występem, z pomocą przychodzi jej tajemniczy chłopak, którego spotkała we śnie. Od tej pory wokół niej zaczynają się dziać dziwne i niepokojące rzeczy, gdyż staje się przedmiotem zainteresowania fejów oraz samej Królowej Elfów. Dziewczyna nie potrafi jednak powstrzymać pogłębiającej się fascynacji nowo poznanym Lukiem, mimo iż ten skrywa przed nią mroczne sekrety.
?Lament. Intryga Królowej Elfów? to debiutanckie dzieło Maggie Stiefvater, jak również moje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki. Nie miałam okazji często sięgać po pozycje, w których pojawiała się tematyka elfów, dlatego właśnie postanowiłam zapoznać się z tą książką. I choć nie spodziewałam się wiele, to zostałam mile zaskoczona. To, co mnie najbardziej urzekło to cudowny, działający na wyobraźnię klimat oraz niebanalnie wykorzystany motyw fejów. Autorka posługuje się lekkim, zrozumiałym stylem i wyraźnie widać, że potrafi zrobić dobry użytek ze swojej wyobraźni. Największą zaletą tej pozycji jest zdecydowanie elfi świat, który Maggie Stiefvater zaprezentowała w barwny i fascynujący sposób. Nieco gorzej wypada kreacja bohaterów, zwłaszcza głównych, którzy nie wzbudzili we mnie większych emocji. Są to typowi przedstawiciele gatunku paranormal romance; nieskomplikowani i słabo zarysowani. Byłam na to przygotowana, gdy zabierałam się za tą lekturę, dlatego na ich zachowanie i postępowanie patrzyłam zazwyczaj z przymrużeniem oka. Podobnie rzecz się ma z nieco naiwnym i banalnym wątkiem miłosnym. Co do fabuły, to muszę przyznać, że została sprawnie poprowadzona, chociaż nie podobało mi się zbyt szybkie rozwiązanie niektórych wątków.
Książkę ?Lament. Intryga Królowej Elfów? uważam za całkiem udany debiut, który mnie wciągnął, zaintrygował i przy którym mile spędziłam czas. Jest to pozycja skierowana raczej do młodych odbiorców, najlepiej fanów tego gatunku, którzy bez większych oczekiwań liczą przede wszystkim na ciekawą, niezobowiązującą lekturę. Uważam, że autorka świetnie wykorzystała motyw elfów, więc jeżeli nie mieliście jeszcze okazji spotkać się z tą tematyką, to zachęcam, byście rozpoczęli swoją przygodę właśnie z ?Lamentem? ;) Myślę, że jest to dobra pozycja na początek.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Aga CM

  • 5-05-2014
  • 18:23

Szesnastolatka Deirdre Monaghan jest nieśmiała, ale jest obdarzona ogromnym talentem muzycznym. Jednak okazuje się, że dziewczyna ma jeszcze inny dar. Pewnego dnia spotyka tajemniczego chłopaka, który pojawia się nagle nie wiadomo skąd. Deirdre czuje się nim zauroczona. Problem w tym, że enigmatyczny i wspaniały Luke okazuje się bezdusznym zabójcą z krainy Faerie. Ma zabić dziewczynę aby jej muzyka nie przyciągała uwagi wróżek i nie zagroziła suwerenności Królowej Elfów. Jednak co się wydarzy? Sami się przekonajcie...

"Lament. Intryga Królowej Elfów" to debiutancka powieść Maggie Stiefvater. Na pierwszy rzut oka może ta książka wydawać się tylko kolejnym romansem z wątkiem paranormal dla nastolatków. Jednak jest to wzruszająca opowieść o pierwszej miłości, odrzuceniu, o magicznym świecie, który z pewnością zachwyci nawet najbardziej niewierzącego czytelnika.

Maggie Stiefvater stworzyła krainę pełną dziwności, przepełnioną okrucieństwem i ciągłym zagrożeniem. Zabrała mnie do niebezpiecznego świata zakłamania, prawdziwej miłości, miłosnego trójkąta, magii i wróżek. A ja nie chciałam aby ta historia się skończyła. Mogłam sobie bez wysiłku wyobrazić, jak każdy mieszkaniec tej krainy wygląda. Autorka włożyła wiele wysiłku także w detale tworząc ten świat, co sprawiło, że książka jest magiczna.

Postacie są niesamowite, wyjątkowe i niezwykle wiarygodne. Bardzo ludzkie i można łatwo się z nimi zidentyfikować. Deirdre to ucieleśnienie idealnej żeńskiej bohaterki. Niepewna, niedoskonała, inteligentna i rzeczywista. Natomiast postać Lukea - tragicznego bohatera - została doskonale scharakteryzowana. A jego dowcipne komentarze są niezwykle trafne. Romans, który rozkwita pomiędzy głównymi bohaterami i tragizm Luka ukazano nad wyraz realistycznie.

Bardzo podobał mi się w tej książce element muzyczny, który przewija się w całej historii. Fascynujący i piękny sam w sobie. Były momenty, że niemal słyszałam ich muzykę. To coś, czego nie da się opisać.

Styl powieści jest doskonały, liryczny. Czyta się ją bez wysiłku. Nadal jestem pod wrażeniem dialogów. Język bogaty i obrazowy dzięki czemu mogłam sobie wyobrazić wszystkie sceny i odczuwać emocje wraz z bohaterami. Sama fabuła sunie naprzód w odpowiednim tempie i została dokładnie zaplanowana.

"Lament. Intryga Królowej Elfów" jest niesamowitą książką. Mądrą, ekscytującą, romantyczną, magiczną i zabawną. Uwielbiam powieści, w których czytnik pragnie dowiedzieć się dogłębnie, jacy są bohaterowie. Dzięki temu książka chwyta za serce i fascynuje. I taki właśnie jest "Lament. Intryga Królowej Elfów". Znalazłam tu napięcie, romans, intrygę i akcję. A zakończenie jest słodko-gorzkie, co dodaje smaczku całej historii. Jedno jest pewne. Nie szybko o niej zapomnę. Bardzo utalentowana autorka. Polecam.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

book-and-cooking.blogspot.com

  • 29-07-2013
  • 11:26

Z pozycją chciałam zaznajomić się już od dawna. Zawsze spotykałam się z pozytywnymi recenzjami na jej temat, co tylko jeszcze bardziej potęgowało moją chęć do jej przeczytania. W końcu zagościła ona w mojej biblioteczce, jednak musiało minąć jeszcze trochę czasu, zanim poświęciłam jej swój czas. Zupełnie niepotrzebnie! Główną bohaterką stała się nastolatka, która brała udział w konkursie muzycznym, podczas którego miała zagrać na harfie. Niespodziewanie dołączył do niej chłopak operujący fletem. Dzięki wspaniałemu duetowi udało im się wygrać, zaczęli się też do siebie zbliżać. Bohater nie był jednak zwyczajny, z pewnością nie był w pełni człowiekiem. U Deirdre, bohaterki, z czasem zaczęły ujawniać się tajemnicze zdolności. Na jej życie czyhała Królowa Elfów, dodatkowo nawet we własnej rodzinie nie mogła czuć się bezpieczna, gdyż było niebezpiecznie. Czy miała komu zaufać? Jak skończyła się intryga Królowej? Kto okazał się zwycięzcą, a kto pokonanym? Zupełnie nie rozumiem, dlaczego tak zwlekałam z zapoznaniem się z tą pozycją, jest ona po prostu rewelacyjna i rozumiem wszystkie zachwyty czytelników. Co prawda około 130 strony miałam mały kryzys, jednak został on szybko zażegnany i całość do końca minęła mi w przyjemnej atmosferze. Książka z pewnością umiliła mi jedno popołudnie, gdyż jej lektura przebiegła mi błyskawicznie. Muszę jednak przyznać, że zakończenie było dla mnie trochę niejasne, być może więcej zrozumiem po zabraniu się za czytanie II części, co nastąpi już niebawem. Język autorki już od pierwszych stron przypadł mi do gustu, jest prosty, raczej młodzieżowy, a co najważniejsze naturalny. Całość została bardzo dobrze skomponowana, nie ma niepotrzebnych wątków. Każde zdanie ciągnie za sobą kolejne, wszystko jest doskonale ze sobą powiązane. Podzielenie na księgi i rozdziały znacznie ułatwia czytanie. Muszę przyznać, że te drugie zawsze kończyły się w jakichś takich dziwnych momentach, zupełnie nie pasował mi ten zabieg. Wolałabym, aby kończyły się po jakiejś kończącej kwestii, a nie jakoś tak inaczej. Niemniej sądzę, że autorka ma duży potencjał, który być może ujawni się w ,,Balladzie?. Co prawda pojawił się motyw jednej dziewczyny i dwóch chłopaków, który jest bardzo popularny ostatnimi czasy, jednak został on bardzo umiejętnie wkomponowany i nie był w żaden nachalny sposób odczuwalny. Wszystko toczyło się swoim rytmem, wątek miłosny nie był za bardzo rozwinięty. Pojawiły się także różne fantastyczne istoty, jednak nie uważam, aby warto było zaprzątać sobie głowę ich nazwami. Ich cel był jeden i go się trzymali. Tylko czy udało im się go osiągnąć? O tym musicie przekonać się sami podczas zapoznawania się z tą pozycją. ,,Lament. Intryga Królowej Elfów? to wspaniała opowieść z gatunku fantastyki i literatury młodzieżowej, którą dzięki lekkiemu stylowi autorki czyta się nadzwyczaj szybko i z przyjemnością. Uważam, że spodoba się zarówno młodszym, jak i starszym czytelnikom. W końcu każdy z nas czasem lubi przeczytać taką fascynującą opowieść, w której walka toczy się na śmierć i życie. Moja ocena: 9/10

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

MiłośniczkaKsiążek

  • 13-10-2012
  • 11:02

Maggie Stiefvater - pisarka, artystka, muzyk - dała się poznać całemu światu jako autorka książek dla młodzieży. Ogromny sukces przyniosła jej trylogia "Shiver", która wyniosła ją na szczyty listy bestsellerów New York Timesa. Obecnie mieszka w Virginii wraz z mężem oraz dwójką dzieci. Do tej pory nie miałam okazji sięgnąć po żadną z jej książek, mimo że wielokrotnie w sieci napotykałam się na pochlebne opinie na temat polskiego wydania wspomnianej trylogii, w której skład wchodzą książki "Drżenie", "Niepokój" oraz "Ukojenie". W zamian za to w moje ręce, dzięki uprzejmości wydawnictwa Illumintaio, trafiła inna powieść rozpoczynająca cykl "Books of Faerie", a której tytuł brzmi "Lament: Intryga Królowej Elfów". Nie do końca byłam pewna, czego mogę się spodziewać po tym dziele, jednak chciałam się przekonać, czym pisarka zasłużyła sobie na takie uwielbienie wśród rzeczy czytelników. Moja poprzeczka dotycząca oczekiwań podskoczyła stanowczo do góry.

Deirdre Monaghan to przeciętna nastolatka o nieprzeciętnym talencie muzycznym. Na co dzień zamknięta w sobie, niewidzialna dla otaczających ją rówieśników, buntująca się przeciwko otaczającemu ją światowi. Jednak kiedy wychodzi na scenę, aby zagrać na swej harfie, zmienia się nie do poznania. Muzyka wypływająca spod jej palców jest w stanie zaczarować publiczność, a głos wydobywający się z jej gardła zdaje się pochodzić od samych aniołów. James to jej najbliższy, a zarazem jedyny przyjaciel, przed którym potrafi się otworzyć i szczerze porozmawiać o tym, co ją gnębi. Życie dziewczyny biegnie spokojnym rytmem do czasu, aż zaczyna zauważać w swoim otoczeniu czterolistne koniczynki. Początkowo nie zawraca sobie tym głowy, jednakże wokół niej zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Do tego w jej życiu pojawia się tajemniczy Luke Dillon, niezwykle przystojny, a zarazem mroczny młody mężczyzna. Z dnia na dzień w jej dotąd poukładaną codzienność zakradają się istoty, o których istnieniu dotąd nie miała pojęcia - nieziemsko piękne feje. Jednak okazuje się, że znane z bajek istoty nie są do końca pokojowo nastawione do ludzi i wydaje się, że Deirdre stała się ich obecnym celem. Na ich czele stoi bezwzględna Królowa Elfów, która nie spocznie, dopóki w jej ręce nie wpadnie nasza bohaterka. Czy Deirdre dowie się, jaki mroczny sekret nosi w sobie Luke? Dlaczego feje tak bardzo interesują się dziewczyną? Czego chce od niej Królowa Elfów? Czy bohaterka zdoła uchronić swoich bliskich oraz przyjaciela od niebezpieczeństwa, w którym nagle wszyscy się znaleźli?

Historię poznajemy dzięki narracji pierwszoosobowej głównej bohaterki. Skrywane sekrety, zdrada, miłość, niebezpieczeństwo, nadprzyrodzone siły oraz nieziemskie istoty, a pomiędzy nimi dwoje śmiertelników - Deirdre oraz James. Wszystko to odnajdziemy na kartach powieści pani Stiefvater. Przyznam szczerze, że bardzo spodobał mi się pomysł wciągnięcia do książki staro-irlandzkich legend dotyczących istot zwanych fejami, bądź Dobrymi Sąsiadami, czy też Pięknym Ludem. Poza tym dostarczono nam wątek miłosny rozgrywający się pomiędzy śmiertelniczką, a istotą nie do końca będącą człowiekiem. Główni bohaterowie są doskonale wykreowani i ciekawi. Pospolita dziewczyna obdarzona niezwykłym muzycznym talentem, mroczny amant skrywający w swym sercu śmiertelną tajemnicę oraz wierny przyjaciel, który staje na każde wezwanie, kiedy tylko jest potrzebny naszej bohaterce. Każde z nich jest inne, to prawdziwa mieszanka cech charakterów. Do tego dochodzi świat niewidzialny dla ludzi, zwany Faerią, pełen istot niekoniecznie posiadających dobre zamiary względem człowieka. Sama akcja toczy się miarowo, powoli odkrywając przed nami kolejne karty i skrywane tajemnice.

W zasadzie nie mam do czego się przyczepić. Historia rozgrywająca się w powieści jest ciekawa. Bohaterowie również. Język, jakim posługuje się pisarka, jest prosty, wyrazisty, zrozumiały dla każdego potencjalnego czytelnika. Nie brakuje tu akcji, ani ciekawego wątku miłosnego. Czasami jedynie nieco irytowała mnie Deirdre z tą jej łatwowiernością, wylewającą się na każdym kroku naiwnością typową dla małolat. Jednak w ostatecznym rozrachunku jest to dobra książka, która powinna spodobać się fanom gatunku. Owszem, nie jest to żadne arcydzieło, nic wybitnego, co na dłużej mogłoby zapaść w pamięci. Jednak tchnęło nieco nowością dzięki wykorzystaniu legend, przez co zasługuje na plusik w górę. Ot dobra książka, aby miło spędzić przy niej czas popijając ciepłą kawę w ulubionym fotelu. Jestem ciekawa, jak potoczą się losy bohaterów w kontynuacji pt "Ballada". Czy ktoś, tak jak ja, jest równie ciekaw?

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Apsik

black.coffee(at)interia.eu
  • 18-11-2011
  • 15:57

Dobra historia, doprawiona nutką magii.

Deirdre jest dość nieśmiałą szesnastoletnią harfistką. Pomimo niewątpliwego talentu, przed każdym publicznym występem bardzo się denerwuje i zwyczajowo traci kontrolę nad swoim żołądkiem. Tak też dzieje się i tym razem – Dee ma wystąpić na szkolnym konkursie, lecz znów dopada ją trema
Konkurs jednak będzie wyjątkowy, a wszystko za sprawą nieziemsko przystojnego chłopaka, który niespodziewanie pojawia się w życiu dziewczyny. Troskliwie pomaga jej przebrnąć przez „łazienkowy” etap stresu, a następnie wspólnie z nią wychodzi na scenę, by w duecie zagrać zniewalająco piękną melodię.

Jak się później okazuje, nieznajomy nie jest zwykłym młodym mężczyzną, ale i Dee nie jest zwykłą nastolatką za jaką dotąd się uważała.

Dee przeczuwa, iż Luke - bo tak ma na imię ów opiekuńczy przystojniak - skrywa jakąś tajemnicę. Tak naprawdę nic w tej znajomości nie jest zwyczajne, a wokół niej zaczynają dziać się coraz dziwniejsze rzeczy. Niemniej Deirdre zakoc[...]e się w Luke’u bez pamięci, tak że ostatecznie nawet nie chce zadawać mu niewygodnych pytań, pragnąc jedynie cieszyć się jego obecnością i upajać odwzajemnionymi uczuciami. Prawda jednak zaczyna domagać się ujawnienia, zwłaszcza że bliscy Dee za sprawą fejów, znajdują się w coraz większym niebezpieczeństwie.

Kim jest Luke Dillon, co łączy Dee z mroczną królową fejów, oraz czego chcą od niej te dziwne istoty nie z tego świata?

Oczywiście nie zdradzę szczegółów, dla niezorientowanych powiem jedynie, że Fejowie zazwyczaj oznaczają duże kłopoty. Przedstawiciele Faerii wcale nie są dobrymi wróżkami – według celtyckich wierzeń, to upadłe anioły, które nie są na tyle dobre by dostąpić zbawienia, ani na tyle złe by iść do piekła. W praktyce fejowie w ogóle nie mają dusz, żyją gdzieś na granicy światów i śmiertelnicy przeważnie nie mogą ich widzieć. Zdarzają się wyjątki, ale ludzie zazwyczaj źle na takim kontakcie wychodzą. Fejowie gardzą naszym rodzajem (wydaje mi się, że tak naprawdę zazdroszczą nam dusz), i jeśli mają okazję, wykorzystują ludzi do różnych niecnych celów, uśmiercają, lub jeszcze gorzej – porywają, by uczynić z człowieka swoją zabawkę. Najczęściej los ten spotyka dzieci, oraz osoby szczególnie uzdolnione muzycznie, czasem przypadkowych pechowców o wyjątkowej urodzie...

Muzyka odgrywa w świecie Faerii bardzo znaczącą rolę. Fejowie uwielbiają ją, a każda piękna melodia przyciąga ich w hipnotyczny sposób. Nic dziwnego, że nie mogli przejść obojętnie obok wybitnie uzdolnionej Dee, choć to oczywiście nie wszystko.

„Lament” Maggie Stiefvater nie koniecznie jest powieścią bardzo wysokich lotów. Brakowało mi klimatycznych opisów budujących nastrój, oraz przede wszystkim przybliżenia kim są fejowie stanowiący przecież istotny element fabuły – informacji o nich musiałam poszukać sama.

Niemniej dla pani Siefvater należy się bardzo duży plus za niebanalną historię, opowiedzianą w humorystycznym i przyjemnym stylu, dzięki czemu wieczory spędzone z tą książką zaliczam do udanych. Sięgnę po „Balladę”, która jest kontynuacją przygód Dee i Jamesa, ponieważ chyba polubiłam bohaterów i jestem ciekawa ich dalszych losów. :)

Podziękowania należą się również wydawcy. Oprawa graficzna tej serii bardzo mi się podoba, oddaje charakter książki i jest dobrze przemyślana. Muszę przyznać, że przeżyłam miłe zaskoczenie, kiedy zobaczyłam „Lament” i „Balladę” stojące obok siebie na półce. Na grzbietach pojawia się interesujący motyw. Brawa za pomysł!

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Kamila Krain

krainka13(at)interia.pl
  • 9-10-2011
  • 19:27

Deidre to bardzo nieśmiała i wyobcowana nastolatka. Nie należy do świty najpopularniejszych dzieciaków w szkole, które błyszczą swoją obecnością w każdym miejscu, w którym się pojawiają. Deidre jest dokładnym przeciwieństwem takich dzieciaków. Sama określa się mianem niewidzialnej. Ale fakt ten wcale nie przeszkadza jej w byciu kimś. Bo kto powiedział, że tylko popularni ludzie mogą się wyróżniać?

Co sprawia, że nasza główna bohaterka jest taka wyjątkowa, zapytacie: genialna gra na harfie. Muzyka, która wydostaje się spod palców Deidre jest cudowną, harmonijną melodią, która potrafi zauroczyć każdego słuchacza, wprowadzając go w zupełnie inny świat. Właśnie w ten sposób nastolatka ściąga na siebie ogromne kłopoty, których nie sposób było przewidzieć.

Wszystko zaczęło się od koncertu, w którym Deidre brała udział. Jak przed każdym występem, gdzieś za rogiem czaił się stres. A że dziewczyna ma poważne problemy z jego opanowaniem, nerwy wzięły górę i Deidre nie pozostało nic innego, jak bieg do toalety zakończony niepohamowanymi torsjami. W takim stanie odnalazł ją Luke, zabójczo przystojny chłopak ze snu. Przecież to niemożliwe! Skąd w szkolnej toalecie wyśniony przystojniak?! No właśnie, skąd?

Odpowiedzi na to pytanie nie łatwo było znaleźć. A jeszcze trudniej było ją poznać i zaakceptować. Okrutna, mistyczna a zarazem niesamowita i kusząca prawda, która tylko pogarsza sytuację Deidre. I nie tylko Deidre, bo w tarapaty popadają również jej najbliżsi. Cudowny Luke, w którym nastolatka zauroczyła się w mgnieniu oka, okazał się zwiastunem samym problemów. Gdzieś między uczucia łączące dwójkę bohaterów wkradają się psotne i złośliwe elfy, które roztaczają wokół siebie drażniącą woń ziół i idealne, czterolistne koniczynki. A do tego wszystkiego, gdzieś w zaciszu tajemniczej Faerii kryje się Królowa Elfów, którą niepokoi obecność Deidre i jej wciąż rozwijających się zdolności. Czy główna bohaterka poradzi sobie z trudnościami, które zgotował jej los?


Sięgając po tę książkę, byłam przepełniona ciekawością i przyznaję, że oczekiwaniami również. Na swoim koncie mam sporo powieści fantasy dla młodzieży i coraz trudniej jest mnie zadowolić. Niemniej jednak byłam pełna dobrych chęci, bowiem pierwszy raz miałam okazję czytać książkę o elfach. Bardzo lubię wszelakie mityczne stworzenia i paranormalne historie, więc książka jak znalazł. Ale czy „Lament” zaspokoił moje oczekiwania, czy też okazał się rozczarowaniem? O tym niżej.

Pierwszą rzeczą, jaka rzuciła mi się w oczy to oprawa graficzna. Fantastyczna oprawa graficzna. Bardzo lubię połączenie rudości i zieleni, jest takie efektowne i przykuwające wzrok. To skłoniło mnie do dalszych wizualnych oględzin. Wertując książkę zauważyłam, że każda księga poprzedzona jest ślicznym rysunkiem i odpowiednim cytatem. Kolejny plus! Nakarmiwszy swoje oczy, postanowiłam rozpocząć lekturę.

Moje wrażenia? Uważam, że „Lament” jest całkiem dobrą lekturą – lekką i przyjemną, z nutą tajemniczości. W odpowiedni sposób dawkuje napięcie, wprowadzając czytelnika w stan oczekiwania. Na przykład wątek Królowej Elfów – co jakiś czas był ledwo, ledwo muskany, powoli karmiąc ciekawość czytelnika, by w końcu wybuchnąć w punkcie kulminacyjnym. Niestety, jak na moje oko trochę za krótko trwał. Myślałam, że poznam więcej informacji o Królowej i kiedy już wątek znalazł się w kulminacyjnym momencie to zostanie rozwinięty, by dokończyć to, co zostało zaczęte podczas wcześniejszych „muśnięć”. A tu nic. Z przykrością muszę stwierdzić, że więcej jest takich niewyjaśnionych wątków, które zostały napoczęte, rozbudziły ciekawość, a potem zostały porzucone, bez rozwiązania.

Mam cichą nadzieję, że znajdę odpowiedzi na swoje pytania w kontynuacji „Lamentu” pod tytułem „Ballada. Taniec mrocznych elfów”. Poza tym, kolejna część jest poświęcona Jamesowi, który bardzo mi się spodobał jako bohater. Nieco sarkastyczny, dowcipny, z dystansem do siebie i do świata, wierny przyjaciel Deidre, na którego wsparcie może liczyć w każdej chwili. Z chęcią poznam dalsze losy tego bohatera. Natomiast jeśli chodzi o Luke’a, czegoś mi brakowało. Chyba właśnie tej arogancji i nieco zadartego nosa – to, co zawsze sprawia, że dziewczyny szaleją za główną postacią męską. A tutaj Luke po prostu jest. Przystojny, silny, ratujący z opresji. Niemniej jednak brakowało mu tego „czegoś”.

Jednakże pomijając niewielkie braki w bohaterach i pogubione wątki, mogę powiedzieć, że książka mi się podobała. Nie rzuciła mnie na kolana, ale też nie zanudziła na śmierć. Cieszę się, że chociaż trochę mogłam zajrzeć do świata elfów i fejów, które wcale nie są słodkie i radosne – wręcz przeciwne, są złośliwe i nieobliczalne. Ich olśniewająca uroda i dzikość są oszałamiające –według podań elfy traktują ludzi jak zabawki, kusząc do radosnego tańca, z którego nie sposób się wyrwać, aż umiera się ze zmęczenia. Naprawdę intrygujący świat, którego nie miałam okazji wcześniej poznać. Całkiem przyjemna powieść fantasy dla młodzieży. Myślę, że warto przeczytać w wolnej chwili, choć moim zdaniem nie należy oczekiwać fajerwerków.

www.kamykowa-czytelnia.blogspot.com

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

sujeczka

  • 9-05-2011
  • 22:32

Dla wszystkich osób tęskniących za baśniowym klimatem okraszonym nutką grozy, pragnących poznać interesujących bohaterów i chcących zagłębić się w porywającej fabule i ciekawym wątku miłosnym, „Lament. Intryga Królowej Elfów” będzie książką idealną. Jest to taka historia, którą chce się czytać i o której nie chce się zapomnieć... i do której pewnie nie raz będzie się wracało :) Polecam!

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

de_merteuil

  • 4-05-2011
  • 16:40

Pamiętacie te piękne opowieści z dzieciństwa o elfach i wróżkach, o zaklętych księżniczkach i miłości silniejszej niż śmierć? Jeśli chcecie przeżyć wielką, magiczną i romantyczną przygodę, to dobrze trafiliście.
Książka pani Stiefvater wyróżnia się spośród innych utworów o podobnej tematyce swoim niezwykłym, oryginalnym i fascynującym światem przedstawionym. Cechy magicznych istot, obrzędy, rytuały i zwyczaje zaczerpnięte są wprost z celtyckiego oraz germańskiego folkloru dając nam wrażenie autentyzmu wszelkich nadprzyrodzonych elementów, z którymi mamy do czynienia w trakcie czytania.
Co mnie szczególnie urzekło w „Lamencie”, to fakt, że świat fejów nie jest jedynie dodatkiem do opisu zwykłego, codziennego życia nastolatki. Gdzie tam! Magia wypływa z każdej strony powieści, zalewa nas cudownym wrażeniem baśniowości, wciąga wewnątrz wykreowanego świata i hipnotyzuje wyartykułowaną za pomocą liter muzyką. Cała fabuła, mimo, że osadzona w świecie dobrze nam znanej rzeczywistości, jest podporządkowana jakiemuś wyższemu porządkowi. Wszystkie elementy z dwóch różnych światów łączą się w jedną, harmonijną całość, a czytelnik wkrótce zdaje sobie sprawę z tego, że zamiast podążać dobrze sobie znaną ścieżką, wpadł w zasadzkę elfiej muzyki i pochłonięty dzikim tańcem zapomniał się w tym niezwykłym świecie.
Polecam!

Czy recenzja była pomocna?