Ja, anielica - Katarzyna Berenika Miszczuk - Książka | Gandalf.com.pl
Ulubione
Kategorie

Ja, anielica (miękka)

książka

Ja, anielica - opis produktu:

Niedoszła diablica Wiktoria ponownie wpada w tarapaty. Przystojny diabeł Beleth ani myśli o niej zapomnieć, a tym bardziej oddać ukochaną śmiertelnikowi Piotrowi. W wyniku diabelskiej intrygi Wiktoria zjada jabłko z drzewa poznania dobra i zła, przez co trafia do Nieba. Diabły nade wszystko pragną odzyskać skrzydła, anioł Moroni pożąda władzy nad światem, a główna bohaterka chciałaby tylko świętego spokoju. Nie wszystkim uda się jednak dostać to, czego pragną.

Książka Ja, anielica pochodzi z wydawnictwa W.A.B.. Autorem książki jest Katarzyna Berenika Miszczuk. Należy do gatunków: fantastyka, fantasy, literatura piękna, dla kobiet, romans. Książka Ja, anielica liczy 416 stron. Jej wymiary to 135x200. Oprawa jest miękka.
S
Szczegóły

Książkowe bestsellery z tych samych kategorii

-38% Bestseller Słońce w mroku
Słońce w mroku twarda 34,03 zł 54.89
Dodaj do koszyka
-35% Bestseller Krew i miód
Krew i miód Gołąb i wąż Tom 2 miękka 25,94 zł 39.90
Dodaj do koszyka
-29% Bestseller Później
Później miękka 30,46 zł 42.90
Dodaj do koszyka
-35% Bestseller Niewidzialne życie Addie LaRue
Niewidzialne życie Addie LaRue miękka 32,43 zł 49.90
Dodaj do koszyka
-34% Bestseller Wiedźmin Tom 1-9
Wiedźmin Tom 1-9 Komplet pakiet 280,63 zł 425.20
Dodaj do koszyka
-29% Bestseller Virion. Zamek

Katarzyna Berenika Miszczuk - przeczytaj też

Recenzje
image Nie wiesz, czy kupić? Sprawdź recenzje
Książka
Ja, anielica

4.5/5 ( 4 oceny )
  • 5
    3
  • 4
    0
  • 3
    1
  • 2
    0
  • 1
    0

Zaloguj się i napisz recenzję na min. 700 znaków. Akceptując regulamin bierzesz udział w cotygodniowym plebiscycie. Do wygrania kupon 50 PLN i 15 punktów klienta.

imię, nazwisko lub nick:
Twoja ocena:
Twoja recenzja:
Wprowadź tekst z obrazka:

W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.

Złotowłosa i Książki

9-02-2021 10:07

Wiktoria Biankowska nie może liczyć na spokój. O nie. Beleth i Azazel mają plany, w których ona musi się znaleźć. Czy tego chce czy nie, zostaje wplątana w kolejną intrygę i kolejny szaleńczy pomysł. Przecież nie może być Piotrem tu na Ziemi, skoro czekają Niebiosa. Wiki zjada jabłko z drzewa poznania dobra i zła. Przenosi się do Nieba. To tu poznaje Anioła Moriniego, który pragnie całkowitej władzy. I aby to osiągnąć zmusza podstępem Wiki do pomocy. Wszyscy pragną czegoś innego a ona chce zaznać spokoju. Kogo wybierze: Śmiertelnika Piotra, czy Diabła Beletha? Czy Morini dopnie swego? Czy Beleth w końcu zdobędzie Wiki? Jak zakończy się szalona przygoda w Niebie?

Drugi tom okazał się być jeszcze bardziej szalony i jeszcze bardziej naszpikowany magią. A zdawać by się mogło, że w Niebie panuje spokój i harmonia. Autorka świetnie oddała klimat Niebios. Dobro i tę nieskazitelność. Ale i tutaj są czarne owieczki, które pragną więcej, niż mają. A mają wiele. Mają dużo. Poza Aniołami i całym zastępem, znajdują się tu świetni putto, czyli cherubinki, amorki. Zdecydowanie nie tak ich sobie wyobrażałam, hihi. No wyobraźnia autorki nie zna granic, jak widać. Pomysły na wątki także. Ile ja się uśmiałam. Ale poza momentami radości było także tajemniczo, niepewnie i niebezpiecznie. Akcja cały czas trzymała w napięciu. Nie mogłam nawet na chwilę odłożyć lektury. Taka okazała się być pasjonująca. Wciągnęła mnie od początku w świetnie wykreowany świat. Nie zabrakło także tak dobrze znanych mi z pierwszego tomu Piekieł i Lucyfera czy Kleopatry. Uwielbiam i tamten świat, Niższą Arkadię. Świetnie się uzupełniały i stanowiły dosadny kontrast. Ale za to z przyjemnością obserwowałam zmiany, jakie zachodziły w głównej bohaterce. Zdobywając doświadczenie i wiedzę Wiktoria stawała się pewniejsza siebie. Bardziej świadoma i jeszcze bardziej odważna. Jej empatia nadal zadziwia. Zmieniała się na lepsze. A Beleth? Nadal bez zmian. Nadal ironiczny, nadal pewny siebie i ciągle kuszący. Ale nie dla Wiki, bo ta ma w sercu niemałe zamieszanie, z którym musi sobie poradzić. A wszystkiemu winien Piotr, który de facto mnie zaskoczył. Okazał się być fajnym i odważnych chłopakiem. Jeszcze co prawda musi się wiele nauczyć ale jest nadzieja. A Morini, nowy bohater? Na pierwszy rzut oka niewinny ale to manipulant. Robi wszystko co jemu jest potrzebne do realizacji planu. Tylko on się liczy. Niezły mi z niego Aniołek, nie ma co. Do tego Azazel. Jakby było mało zamieszania. Z przyjemnością śledziłam poczynania tej piątki. Co prawda bardziej autorka skupiła się w tej części na Wiki i Morinim, ale i tak wyszło świetnie. Całe szczęście, że mam pod ręką tom trzeci. Po takim zakończeniu, jakie dostałam w tym tomie, szybciutko muszę poznać ciąg dalszy wydarzeń. To świetna historia fantasy, która bawi, koi i wprowadza wiele zamieszania. Intrygi się przepychają, spokoju nie widać a jedyna nadzieja w głównej bohaterce, która ma moc ale jeszcze brakuje jej sporo, by ją w pełni wykorzystać. Świetnie się bawiłam. Książka dostarczyła mi wiele emocji. Jest pisana lekko i przyjemnym w odbiorze stylem. Fani fantasy z dozą komedii powinni być zadowoleni.

Polecam.

Czy recenzja była pomocna?

Miasto Książek

7-11-2020 17:53

Po decyzji szatana z poprzedniego tomu Wiktoria układa sobie życie z Piotrkiem. Wszystko zmierza w dobrym kierunku, a dziewczyna jest naprawdę szczęśliwa. Jednak w jej życiu ponownie zagościł Bereth, który rozbija jej związek i sprawia, że jej wspomnienia powracają. Nie przewidzieli tylko jednej sprawy, chłopak tak szybko nie odpuści. Tym razem demony mają do dziewczyny nietypową prośbę. Chcą by odtworzyła ich utracone skrzydła, ponieważ mają anielskie plany. Co z tego wyniknie? Czy niebo jest tak nudne jak jej było mówione wcześniej? Kogo tam spotka?



Po tym jak skończyłam Ja, diablica musiałam od razu zabrać się za kontynuację. Na szczęście nie było tutaj syndromu drugiego tomu, było jeszcze lepiej!! Akcji było mnóstwo, a powiązań religijnych jeszcze więcej. Tym razem z bohaterami poznajemy Arkadię i prawdziwe oblicza aniołów. Każdy szuka szansy by wykorzystać moc Wiktorii, dziewczyna musi zdecydować komu powinna zaufać, a kto chce ją tylko wykorzystać, do tego ma rozterki miłosne i ktoś niemiło sobie z nią pogrywa.


Tak jak Ja, diablica książkę czytało mi się szybko i z wielką przyjemnością. Bardzo zaangażowałam się w historię i z zapartym tchem śledziłam poczynania Wiktorii. Oczywiście koniec musiał być z wielkim przytupem i tak samo w tej sytuacji musiałam od razu zacząć trzeci tom.


Bohaterowie przechodzą dość mocne zmiany w swoim charakterze. Wiktoria stała się bardziej charyzmatyczna i zacięta. Już nie wierzy na słowo, tylko musi dostać dowody. Zaczyna powoli rozumieć swoje moce i naprawdę nieźle je wykorzystuje. Dla przyjaciół jest w stanie wiele zrobić. Do tego naprawdę fajnie, że nie straciła swojego poczucia humoru. Beneth za to nieziemsko mnie denerwował. Jego zachowanie było bezczelne i nieuzasadnione, okey jest diabłem, ale nawet one nie powinny ingerować w pewne sprawy i przywłaszczać sobie wszystko.


Podsumowując Ja, anielica podtrzymuje poziom poprzedniego tomu, a nawet trochę go przewyższa. Jest tutaj jeszcze więcej akcji i przygód, poznajemy jeszcze bardziej świat stworzony przez autorkę, a bohaterowie zachowują się dojrzalej. To świetna propozycja dla osób, którzy lubią czytać o aniołach i demonach, którzy lubią pełną akcji fabułę i bohaterką, która umie wstrząsnąć światem.

Czy recenzja była pomocna?

MargoRoth

22-10-2020 20:23

Choć wszystko wskazywało na to, że przygoda Wiktorii z Piekłem zakończy się bezpowrotnie, a jej życie z znów będzie spokojne i poukładane, była to tylko cisza przed burzą. Moce, które zostały dziewczynie odebrane, wkrótce do niej wracają za sprawą podstępu Beletha, który nie chce o niej zapomnieć. Razem z Azazelem zjawia się w mieszkaniu Wiktorii i składa jej propozycję - ma ona pomóc diabłom w zdobyciu anielskich skrzydeł, a ci w zamian zabiorą ją do nieba. Mimo że przestrzeń niebiańska okazuje się znacznie inna niż ta, którą Wiktoria zna z Piekła, wciąż można spotkać tam aniołów o nie całkiem czystych intencjach, którzy będą chcieli wciągnąć dziewczynę w kłopoty.

Być może pamiętacie, jak pozytywne odczucia wzbudziła we mnie pierwsza część serii anielsko-diabelskiej Katarzyny Bereniki Miszczuk, czyli ,,Ja, diablica". Pisałam o tym, jak czułam się zaabsorbowana przez świat wykreowany w książce, jak uśmiechałam się, czytając ją, i jaką sympatią zapałałam do bohaterów. Była to opinia pełna pozytywów, w której wyraziłam nadzieję na to, że kontynuacja powieści zapewni mi podobne wrażenia. Pod postem pisaliście jednak w komentarzach, że ta seria jest dla Was zbyt infantylna, żeby myśleć o niej poważnie; że zachowanie głównej bohaterki wydaje Wam się zbyt głupie, aby móc czytać z przyjemnością. Patrząc na te opinie myślałam sobie, że może i w kolejnych tomach ominie mnie to poczucie niezadowolenia z lektury. Bardzo chciałam, żeby tak było. A jednak, poczułam je, i to całkiem mocno.

Pod koniec książki ,,Ja, diablica" byłam niesamowicie ciekawa, jaka będzie kontynuacja losów bohaterów. Właściwie to autentycznie chciałam, aby postaci z Piekła znów odnalazły Wiktorię w jej ziemskim świecie, bo to one wydawały mi się najciekawszym elementem powieści. I faktycznie na początku cieszyłam się na ich widok - radość z tego, że pojawiły się na kartkach książki, przysłoniła mi to, o czym kilka osób pisało pod recenzją poprzedniego tomu - infantylizm i głupotę. O ile podczas czytania Ja, diablica całkiem dobrze wychodziło mi ignorowanie każdego niemądrego elementu, jaki pojawiał się w książce, to w drugim tomie nie potrafiłam już tego zrobić.

W czym więc tkwi problem? Czuję, że moja osobista granica poziomu nieprawdopodobieństwa w książkach, jaką mogę znieść, została przekroczona. Zdaję sobie sprawę z tego, że ta konkretna seria Katarzyny Bereniki Miszczuk opiera się na absurdzie i od samego początku nie miała mieć zupełnie nic wspólnego z rzeczywistością. I dopóki akcja toczyła się tylko w zaświatach, mogłam bez większego problemu zaakceptować taką ich wizję, jaką proponowała autorka. Robiłam to z przymrużeniem oka, odwracając się od wszystkiego, co potencjalnie mogłoby budzić moją irytację, jednak udawało się. Natomiast gdy akcja zaczęła ingerować w świat rzeczywisty, ziemski, gdy w tej ogólnej maskaradzie zaczęły brać udział prawdziwie istniejące postacie, było to już dla mnie zbyt wiele. Wiecie, gdy zbyt długo mrużycie to oko spoglądające na książkę, zaczyna boleć. I bolało.

Nie chcę też mówić, że calutką książkę wypełniają zdarzenia z kosmosu, które budzić potrafią jedynie niedowierzanie połączone ze znużeniem, jednak prawdą jest, że tak wygląda część tej powieści. Szczególnie ta druga, w której pojawia się tak wiele zupełnie nierealnych i nielogicznych incydentów łącznie ze spotkaniem z papieżem, że aż na samą myśl mam ochotę przewrócić oczami. W głowie utkwiła mi jeszcze jedna scena z powieści, której niestety nie zapamiętam mile. Jeśli postaracie się przywołać w głowie wszystkie najbardziej ekstremalnie sztampowe i utarte stwierdzenia, jakie padają (zwykle w filmach, bo nie w realnym życiu) między ludźmi, którzy właśnie rozstają się, kończąc swój związek? to jest właśnie to. Ciężko mi uwierzyć, że zaledwie kilka stron mogło być tak bardzo napakowanych pustymi frazesami. Choć od samego początku ta seria nie prezentowała powalającej jakości w dialogach, to wcześniej były one chociaż neutralnie zwykłe lub zabawne.

Znów jednak muszę podkreślić, że ,,Ja, anielica" nie jest też książką, którą miałabym ochotę spalić; wyrwać Wam z ręki, gdybyście ją akurat czytali; czy też umieścić w spisie lektur najgorszych z najgorszych. Jej całość, gdy wezmę też pod uwagę kilku sympatycznych bohaterów oraz parę zabawnych wypowiedzi, budzi we mnie neutralne, a nie negatywne uczucia. Porównałabym to do wrażeń jakie można odnieść podczas oglądania komediowego filmu akcji gorszego sortu - w trakcie seansu kilka(naście) razy przerwócicie oczami i westchniecie z irytacją, ale ogólnie rzecz biorąc będzie to produkcja nieszkodliwa. I tak samo jest z ,,Ja, anielica" - wielokrotnie czytałam powieści, które bardziej działały mi na nerwy i których miałam ochotę pozbyć się w tempie natychmiastowym.

Choć nie bawiłam się tak dobrze, jak przy lekturze pierwszej części serii, będę ją kontynuować. Przede mną jeszcze dwa tomy przygód Wiktorii Biankowskiej i liczę na to, że aspekt rozrywkowy, który jest najważniejszą cechą książek Katarzyny Bereniki Miszczuk, znów przysłoni mi liczne niedociągnięcia, które w książce ,,Ja, anielica" zaczęły dominować.

...

Czy recenzja była pomocna?

czytanie naszym życiem

23-09-2020 18:58

Drugi tom nieziemskich przygód Wiktorii Biankowskiej!

Główna bohaterka wiedzie szczęśliwe życie u boku swojego ukochanego Piotra. Sielanka nie trwa jednak długo. Wkrótce na Ziemi pojawia się Beleth i prosi Wiktorię o nie lada przysługę... Dziewczyna, myśląc, że sprawnie poradzi sobie z zadaniem, zgadza się pomóc. Okazuje się jednak, że kłopoty ciągle się mnożą i nic nie zapowiada happy endu.

Po przeczytaniu drugiego tomu nadal jestem zafascynowana tą serią! Autorka znowu zaserwowała mi wielką porcję wspaniałych przygód. Przy tej serii naprawdę nie można się nudzić! Każdy rozdział opowiada kolejną mini historię, przez co całość wygląda imponująco. Tym razem akcja przenosi się do Nieba, choć zahaczymy również o Piekło. Nie zabraknie nowych bohaterów, m.in. putt (mam nadzieję, że mogę to odmienić w ten sposób :D), tajemniczego Moroniego czy rodziców Wiktorii. Dobra wiadomość jest taka, że nie rozstajemy się z bohaterami pierwszego tomu! Tutaj znowu spotkamy Śmierć, której jestem ogromną fanką, w ciemnych korytarzach Piekła, przy pokojach z szóstkami, natkniemy się na Lucka, a seksowny Beleth i przebiegły Azazel będą nam nieustannie towarzyszyli.

Nowa lokalizacja gwarantuje czytelnikowi mnogość zachwycających miejsc. Poznając przygody Wiktorii, czytelnik może poczuć się tak, jakby był na wycieczce i poznawał nowe dzieła sztuki, zabytki, historyczne miejsca... Sama Wiktoria, choć nieco już oswojona ze światem pozaziemskim, w Niebie jest po raz pierwszy! Wszystko jest dla niej nowe, uczy się kolejnych zasad, poznaje etykietę Nieba oraz jego specyficznych mieszkańców. Jednym z moich ulubionych fragmentów tej części jest rozdział poświęcony opisowi niebiańskiej Administracji - śmiałam się na cały głos! :D

To, co autorce zdecydowanie nie wyszło to wątek romantyczny. Już w pierwszym tomie niezbyt mi się podobał, jednak to, co dzieje się w drugim wydaje się bardzo sztuczne i naciągane. Choć myślę, że jest to kwestia dyskusyjna. Każdy czytelnik może spojrzeć na to, co dzieje się pomiędzy Wiktorią, Belethem a Piotrkiem w inny sposób. Mnie rozwój wydarzeń w tym przypadku nie przekonał.

Jednak jedna drobna ryska nie przekreśla całej serii. Uwielbiam tych bohaterów, kibicuję im, jestem ciekawa, co wydarzy się dalej i z zapartym tchem sięgam po tom trzeci. Jeśli jeszcze nie znacie tej serii, gorąco zachęcam do przeczytania! <3

Czy recenzja była pomocna?