rozwiń
rozwiń
zwiń
zwiń
wpisz minimum 3 znaki
Gobelin Drugie oblężenie Księga II
ocena: 6, głosów: 5
 
powiększenie

Fragmenty

przeczytaj fragment książki
Gobelin Drugie oblężenie Księga II

KLUCZ BRAMA
Weszli za Rasmussenem do świątyni. Przeszli przez perystyl o sześciu kolumnach do
czystego, marmurowego wnętrza. Pośrodku stał bogato zastawiony stół, przy którym
siedziało dwunastu pracowników Warsztatu. Wśród nich rzucała się w oczy jedna postać i
już po chwili Max machał do Jasona Barretta, który wraz z innymi podniósł się z krzesła,
by powitać gości. Jason wyglądał o wiele dojrzalej niż ostatnim razem, kiedy Max go
widział. Był już dorosłym mężczyzną. Odszedł od stołu i zbliżył się do wchodzących.
- Panno Boon, Max, jak miło was widzieć! - powiedział z południowym akcentem, przy
czym uścisnął wyciągniętą dłoń nauczycielki i zwichrzył włosy Maksa. - O, rety, ależ ty
rośniesz - powiedział i palcem dźgnął chłopca w ramię, spoglądając jednocześnie z
ciekawością na wystającą spod swetra nanokolczugę.
Nadszedł czas, by wszyscy się przedstawili. Z tytułów można było wywnioskować, że
Warsztat podzielony był na trzy główne działy: Energii, Materii i Zastosowań. Goście z
Rowan uścisnęli dłonie trzech dyrektorów oraz ich sekretarzy i wszyscy zasiedli do stołu.
Kiedy podano posiłek, Max z zadowoleniem stwierdził, że pomyślano nawet o Nicku -
stanęła przed nim głęboka waza pełna wąskich sztabek metalu, którymi lymrill
natychmiast hałaśliwie się zajął. Jego opiekun grzebał podejrzliwie w daniu z tofu, które
udwało mięso, a Rasmussen rozpoczął konwersację.
- Jesteśmy dłuŜnikami Rowan, ponieważ złożyliście nam wizytę w samą porę - rzekł i
podniósł kieliszek czerwonego wina. - Muszę przyznać, że nasz problem zaczął nam już
spędzać sen z powiek.
- A konkretnie, co to za problem? - zapytała panna Boon.
- Komnata Brama - odparł szef Działu Energii. - Drzwi do niej są nie do rozpracowania.
To niewytłumaczalne.
- Nie do ugryzienia - wtrącił Jason Barrett i podał Maksowi półmisek z curry. - Przez te
drzwi zniszczyło się już dużo sprzętu. Otwiera się je za pomocą magii, lecz zaklęcie
wykracza poza moje możliwości. Chyba nawet stara Kraken miałaby tu niezłą zagwozdkę.
- Panna Kraken - poprawiła go lodowato panna Boon i chłopak natychmiast przeprosił.
Następnie nauczycielka zwróciła się do Rasmussena: - Ciekawi mnie, że tak po prostu
natknął się pan na tę komnatę, doktorze. O ile dobrze pamiętam, to przecież wyrażał pan
jasno swoje wątpliwości co do samego istnienia Księgi Thotha.
Doktor Rasmussen podniósł obie ręce w geście poddania się.
- Bo cóż innego mogłem robić, panno Boon? Rzeczywiście byłem sceptyczny, nie
przeczę, lecz czy nie jest to dziedzina, w której mam prawo się pomylić? Jeśli księga nie
istnieje, to szukamy wiatru w polu. Jeśli natomiast istnieje, pozwalamy Astarothowi ją
zdobyć ku jego radości, a potem dajemy się ogarnąć lenistwu. Jako przywódca nie mogę
przyzwolić na to ostatnie. Po owej naradzie w Rowan zasięgnąłem opinii moich doradców.
Odkryliśmy, że Elias Bram rzeczywiście spędził tu sporo czasu w 1646 roku. Gdy
przestudiowaliśmy stare projekty, okazało się, że pomagał w wydrążeniu kilku z niŜszych
poziomów, łącznie z szybami, które później odcięto od całości i dawno temu zamknięto.
Otworzyliśmy je i odkryliśmy coś zupełnie niezwykłego.
- Komnatę Brama - spuentowała panna Boon.
- W rzeczy samej.
- Będziemy chcieli ją obejrzeć - rzekła nauczycielka mistyki.
- Po kolacji, bardzo proszę - powiedział Rasmussen i otworzył następną butelkę wina.
Skierował rozmowę na inne tory, przede wszystkim na tematy związane ze statusem
największych miast i migracją ludności na kontynencie. Max jadł spokojnie i starał się
nadążać za rozmaitymi relacjami inżynierów. Jednocześnie Jason wprost bombardował go
pytaniami o wiedźmy i o Rowan. Jego pytania były miłe, lecz zarazem zastanawiające,
chłopak wydawał się bowiem dziwnie oderwany od sytuacji na powierzchni.
- Jason, a twojej rodzinie nic się nie stało? - zapytał Max, zostawiając na talerzu
kawałek tofu w sosie.
- Wiesz, są ze mną tutaj - odparł Jason i dobrał się do misy z sałatą. - Wszyscy, cała
rodzina. Nawet ciotki i wujkowie. Kiedy tylko na górze zaczęło źle się dziać, Warsztat ich
tu ściągnął.
- Uuu! - Max był pod wrażeniem. - To super.
- Przystosowali się do warunków tutaj łatwiej niż do tego, co się dzieje na zewnątrz. -
Jason gorzko pokiwał głową. - W domu, znaczy na górze, zaczynało się juŜ robić dziwnie.
Mój wujek miał gospodarstwo i przysięga, że coś nawoływało go ze studni.
Max wzdrygnął się na samą myśl. Biura terenowe musiały już pracować na pełnych
obrotach, jeśli zajmowały się nawet tak drobnymi zjawiskami. Nie mógł się doczekać,
kiedy zobaczy komnatę Brama. Gdy wreszcie podano deser, westchnął z ulgą. A gdy
David dopił w końcu piątą filiżankę kawy, nastąpił długo oczekiwany koniec posiłku. Gdy
wszyscy zaczęli wstawać od stołu, Jason wykorzystał rozgardiasz, przysunął się na chwilę
do Maksa i szepnął mu do ucha:
- Nie spuszczaj Nicka z oka.
- Jak to? - nie zrozumiał Max, lecz Jason jak gdyby nigdy nic zaczął rozmawiać ze
starszym specjalistą do spraw Materii o najnowszych testach przewodności cieplnej.
Zaniepokojony Max spojrzał na Nicka, który drzemał sobie teraz w wazie z brzuchem tak
wypchanym, jakby połknął dynię.
- Wiesz, jak on to robi? - zapytała smukła kobieta, która przy posiłku siedziała po
prawej stronie Maksa.
- Przepraszam, nie rozumiem?
- Pytam o lymrilla - wyjaśniła, wskazując na Nicka. - Jak to możliwe, że jego ciało
metabolizuje i metal, i pokarmy organiczne w ten sam sposób.
- Nie mam pojęcia - odparł Max.
- To fascynujące - rzekła. - Pomyśleć tylko, że posiada jakiś proces lub enzym, dzięki
któremu przekształca zwykły metal w coś niezwykłego. Próbowałeś może kiedyś oderwać
jedną z jego łusek?
- Nie - odparł zatrwożony chłopiec. - Nie sądzę, żeby mu się to podobało.
- Hmmm - zastanowiła się kobieta, badawczo przyglądając się lymrillowif
- I boję się pomyśleć, co by się stało, gdyby ktoś spróbował zrobić coś takiego - dodał
Max zdecydowanym tonem. - Nick potrafi być jak czołg.
Kobieta uśmiechnęła się i odeszła w głąb świątyni, w stronę Rasmussena, wokół
którego gromadziła się już grupa osób czekających na przyjazd gondoli. Po chwili
nadpłynęła, a za nią kilka następnych. Sztuczne promienie słoneczne odbijały się od
płytkiej fontanny, kładąc na srebrzystej, gładkiej obudowie gondoli roztańczone złote
błyski. Max spojrzał w górę na greckie maski i posągi, które ozdabiały wnętrze świątyni.
Dźwignął Nicka i przewiesił sobie jego ciężkie cielsko przez ramię niczym myśliwy
zwierzynę, co rozbawiło doktora Rasmussena.
Gondole startowały jedna po drugiej i kierowały się wzdłuŜ długiej rury biegnącej, jak
się wydawało, na peryferie piramidy. Skręciły łagodnie w prawo i niespodziewanie
zanurkowały w głąb szerokiego, surowego szybu kopalni, między ciemne skały pełne
błyskających tu i tam kryształów. Max poczuł, że żołądek podchodzi mu do gardła. David
zamknął oczy i nucił coś pod nosem.
Przybywszy do groty wielkości mniej więcej połowy sali gimnastycznej, gondole
zwolniły. Tu i ówdzie fluoroscencyjne światło oświecało kunsztownie wykonane
konstrukcje podpór i zastrzałów. Z boku stały ogromne maszyny wydobywcze i świdry.
Max zauwaŜył, że niektóre z tych masywnych, wydawałoby się niezniszczalnych, narzędzi
były starte, zużyte niczym gumki do ścierania. W grocie kręciło się już ze dwudziestu
inŜynierów, gorączkowo przeglądających projekty i diagramy na ekranie komputera i
projektorze hologramowym, zainstalowanym na prowizorycznym stanowisku roboczym.
Wszyscy wyglądali na wykończonych i zdenerwowanych. Kiedy ujrzeli nowo przybyłych,
odwrócili się i patrzyli na nich pustym wzrokiem. Maks zauważył wbudowane w skałę
okrągłe kamienne drzwi.
- Coś nowego? - zapytał z optymizmem Rasmussen.
- Nie, proszę pana - odparła zmęczona kobieta o króciutkich, białych włosach.
- Taaak. Przywiozłem wam nowe narzędzia - rzekł Rasmussen. - Proszę, zdajcie
naszym gościom relację ze wszystkiego, czego się, do tej pory dowiedzieliśmy.
Kobieta załoŜyła ręce na krzyż.
- Proszę bardzo - powiedziała lekko. - Więc mamy tutaj drzwi. Drzwi bez klamek i bez
widocznych zawiasów. Drzwi, które według wskazań naszych czujników wykonane są z
litego granitu, lecz mimo to kruszą nasze najtwardsze świdry jak próchno. Jeśli w ogóle
uda nam się zbliżyć narzędzia do drzwi na tyle, by ich dotknęły.
- Dlaczego trudno zbliŜyć wiertło do drzwi? - zapytał Cooper.
- Miałam właśnie nadzieję, że pan mi to wyjaśni - powiedziała opryskliwie kobieta, po
czym wyjęła z kieszeni metalowy bolec i rzuciła go w kierunku drzwi. Zatrzymał się w
locie i upadł na ziemię, jakby nagle uderzył w niewidzialną ścianę.
- A laser? - zapytała panna Boon. Kobieta spojrzała na nią wilkiem.
- Tak, też udało nam się na to wpaść - odpowiedziała po pełnej napięcia chwili. - W
wyniku eksplozji, która nastąpiła po użyciu lasera, zginęło trzech inżynierów i omal nie
zawalił się tunel. A moŜe przywiozła pani ze sobą otwieracz do puszek?
Panna Boon westchnęła i zwróciła się do Rasmussena:
- Możemy spojrzeć?
- Oczywiście - odpowiedział. - Proszę wybaczyć doktor Braden. Nie zwykła napotykać
na przeszkody trudniejsze do pokonania niż ona sama.
Kobieta kiwnęła sztywno głową, a panna Boon wysunęła się do przodu. Za nią David.
Max poczuł podziw dla młodej nauczycielki za to, że zachowanie doktor Braden w żaden
sposób jej nie speszyło ani nie uraziło. On wraz z Cooperem zostali z tyłu. David nagle się
zatrzymał. Zdjął z szyi talizman Brama i podał go Maksowi.
- Ciągnie mnie za szyję - wyjaśnił. - Jeśli masz przy sobie coś z metalu, musisz zostać
tutaj.
Max i Cooper spojrzeli po sobie - obaj byli w nanokolczugach, a do tego Cooper
zawsze nosił przy sobie kilka rodzajów broni.
Obszar wokół drzwi oświetliła nagle para wyczarowanych przez pannę Boon białych
świetlistych pierścieni. Nauczycielka wraz z Davidem stanęli przed okrągłymi drzwiami.
Miały one około trzech metrów średnicy i wykonane były z szarozielonego kamienia,
upstrzonego tu i tam czarnymi centkami. Pośrodku drzwi widniał profil postaci z głową
ibisa. Max wiedział, że to wizerunek egipskiego boga Thotha. Na obwodzie drzwi
wyrzeźbiono dwanaście mrówek wielkości mniej więcej kota, zastygłych w marszu.
Pomiędzy mrówkami a wizerunkiem Thotha znajdowały się tysiące wypisanych z wielką
precyzją hieroglifów.
Podczas gdy David i panna Boon stali pogrąŜeni w cichej rozmowie, Rasmussen wraz z
resztą starszych urzędników zgromadzili się za Maksem i Cooperem, tuż poza strefą
zasięgu oddziaływania drzwi. Panna Boon uniosła się parędziesiąt centymetrów w górę,
Ŝeby zbadać wyżej położone napisy. David, chcąc objąć wzrokiem całość, wycofał się
nieco. Kiedy badanie drzwi zakończyło się i zapadła tajemnicza cisza, doktor Braden
zaczęła utyskiwać. Nagle David klasnął w ręce. Jego młody głos zabrzmiał dźwięcznie w
grocie.
- Mała mrówko, mała mrówko, zbudź się! Przybył Czarnoksiężnik, który przywoła cię
do życia.
Nic nie nastąpiło.
- Też mi czarnoksiężnik - prychnęła doktor Braden. - A może teraz przeniesiemy się
do krainy...
- Ćśśś - syknął Rasmussen i podniósł palec. - Coś się dzieje. Rzeczywiście, coś
zaczynało się dziać. Z górnej części drzwi struŜkami sypał się pył. Max zmrużył oczy i
patrzył, jak otaczający rzeźbione mrówki kamień rozpływa się, odsłaniając tuzin
błyszczących, czarnych mrówczych ciał. Gigantyczne owady strząsnęły z siebie resztki
pyłu i zaprawy, pokiwały czułkami, otworzyły żuchwy i zgodnie z ruchem wskazówek
zegara ruszyły miarowym marszem po obwodzie drzwi. Doktor Rasmussen przygryzł
język i odwrócił się do doktor Braden ze tryumfalnym uśmieszkiem.
- Widzi pani? Mówiłem, że ten mały jest bardzo powaŜny. Panno Boon, czy drzwi się
otwierają?
Panna Boon podeszła, zostawiając przed drzwiami Davida w pełnej skupienia pozie.
- Nie, doktorze - powiedziała. - Te drzwi zostały związane wieloma zaklęciami. David
tylko zasygnalizował, że ktoś życzy sobie wejść do środka. Są jednak wciąż zamknięte.
Doktor Braden spojrzała wilkiem na Jasona Barretta.
- Dlaczego ty nie mogłeś tego zrobić? - warknęła.
- To nie wina Jasona - wyjaśniła panna Boon. - Zaklęcie może być proste jak dziecięca
rymowanka, lecz wszystko zaleŜy od tego, kto je wypowiada. Drzwi nie chciały mnie
słuchać. Nie sądzę, by posłuchały kogokolwiek innego prócz Davida.
- Przecież to tylko dziecko - prychnęła Braden.
- Doktor Braden - odezwała się panna Boon - jestem pewna, że osobie tak
wykształconej jak pani nie trzeba wyjaśniać, że w rzeczach małych moŜe tkwić potężna
siła.
- Oczywiście - przytaknęła Braden.
- Ma więc pani właśnie okazję oglądać najpotężniejszego mistyka, jakiego widział
świat na przestrzeni ostatnich czterystu lat. A konkretnie, od czasów Eliasa Brama.
Osobiście uważam, że David nie jest nawet mistykiem. Jest prawdziwym
Czarnoksiężnikiem.
- A co to za różnica? - spytała Braden, pocierając szyję.
- Mistycy to ci, którzy potrafią rzucać zaklęcia - powiedziała po prostu panna Boon. -
Czarnoksiężnicy raczej nie zawracają sobie głowy wyuczonymi formułkami. Ich energia i
instynkt są tak potężne, że potrafią zaimprowizować to, czego akurat potrzebują. Są
istotami niezwykle rzadkimi.
Doktor Braden otworzyła usta, lecz nie zadała następnego pytania.
- Czy to za jego sprawą Rowan zniknęło? - zapytał Rasmussen.
- Tak - odparła Boon.
- Rozumiem - rzekł doktor z podziwem.
David odwrócił się na pięcie i podszedł do nich z rękami wbitymi głęboko w kieszenie.
Jego dziecięca buzia była spokojna i skupiona. Z tyłu za nim mrówki kontynuowały swój
niestrudzony marsz.
- Będę potrzebował trochę spokoju, więc byłoby najlepiej, gdybyście wszyscy teraz
odeszli - rzekł ze wzrokiem wbitym w ziemię.
Doktor Rasmussen się zaśmiał.
- Rozumiemy, rozumiemy. Zachowujemy się za głośno. Dobrze, za chwilę będziesz
miał tu absolutną ciszę, młody człowieku.
David potrząsnął głową.
- Nie. Potrzebuję tylko samotności i książki. Panna Boon wie, której. Nauczycielka
utkwiła spojrzenie w Davidzie.
- Jesteś tego absolutnie pewien? - zapytała ostrożnie.
- Absolutnie.
- David, nie chcę, żebyś został sam tu na dole - cicho powiedział Cooper.
- Niech Max ze mną zostanie - odparł chłopiec i znowu podszedł do drzwi. - A, i
poproszę kawy. Dużo kawy, jeśli można. Z cukrem i śmietanką.
Doktor Braden zaczęła protestować, lecz Rasmussen uspokoił ją jednym wściekłym
spojrzeniem.
- Nauczyłem się respektować wszystko, jeśli wymaga tego geniusz - rzekł. -
Oczywiście David dostanie to, czego potrzebuje. Zostawimy go samego. - Doktor wyjął z
kieszeni urządzenie komunikacyjne i podał je Maksowi. - Naciśnij tu w razie potrzeby.
Mam nadzieję, że dacie znać natychmiast, kiedy drzwi się otworzą?
Max spojrzał na Coopera, który kiwnął z przyzwoleniem.
- Wszyscy do wyjścia - zarządził Rasmussen, ponaglając inżynierów.
- Powiedz tacie, żeby się nie martwił - poprosił Max i podał Cooperowi Nicka oraz
talizman.
Panna Boon mocno złapała Maksa za ramię i przysunęła twarz blisko do jego twarzy.
- Max. Nie wiem, co zamierza David, lecz ta książka jest ogromnie niebezpieczna.
Cooper położył dłoń na dłoni nauczycielki i delikatnie zdjął ją z ramienia Maksa.
- Musimy ufać Davidowi, panno Boon - powiedział cichym głosem. - Dajmy mu to, o
co prosi.
Gryząc paznokieć, panna Boon obdarzyła małego chłopca spojrżeniem pełnym
macierzyńskiej troski, po czym odwróciła się i odeszła za Cooperem.
Gondola odjechała. Max przysiadł na ziemi i wsparł się plecami o wielkie wiertło. David
stał skąpany w upiornym, białym świetle pierścieni wyczarowanych przez pannę Boon.
Mały Czarnoksiężnik nie poruszył się, dopóki gondola nie przywiozła kawy i Kodeksu.
Nawet wtedy wydawał się zupełnie nieświadom czyjejkolwiek obecności. Posłodził kawę w
termosie, dolał do niej mleka, pomieszał i zaczął krążyć w tę i z powrotem, mrucząc coś
bezgłośnie i przeglądając czerwoną książkę w taki sposób, jakby po prostu wertował ją
pobieżnie w księgarni. Max ziewnął i spojrzał na rząd termosów z kawą. W uszach
szumiało mu od rytmicznego tupotu nóg maszerujących owadów. Odwrócił się od Davida,
by przyjrzeć się ciemnej grocie, oświetlonej tylko gdzieniegdzie miękkimi,
fluoroscencyjnymi aureolami. Kiedy David zaczął monotonnie skandować zaklęcia, Max
powoli odpływał w sen.

Gobelin
Drugie oblężenie Księga II (miękka)

książka

Wydawnictwo: Świat Książki

Oprawa: miękka

Ilość stron: 496

Wysyłamy w: 24h - 48h + czas dostawy

Nasza cena: 20,90

Cena detaliczna: 34,82

U nas taniej o 40%

dodaj do przechowalni dodaj do listy życzeń Dodaj do koszyka
Powrót Darmowa wysyłka dla zamówień od 99zł. SPRAWDŹ!
  • Opis

  • Szczegółowe informacje

  • Recenzje (0)

Gobelin, Drugie oblężenie Księga II - opis produktu:

Mroczne siły próbują odzyskać Księgę Thotha, na której stronach kryje się tajemnica kontroli ludzkiej egzystencji. Max i David, uczniowie Akademii Rowan, muszą ocalić Księgę, zanim zdobędzie ją Astaroth, demon, który pragnie zapanować nad światem. Chłopcy wyruszają do Europy, przekraczając granice krajów i... czasu.
Druga część fantastyczno-przygodowej serii Henryego H. Neffa, która splata w porywającą całość wątki fantasy, science-fiction i mitologiczne.

Gobelin, Drugie oblężenie Księga II - szczegółowe informacje:

Dział: Książki

Kategoria: dla dzieci i młodzieży, literatura młodzieżowa

Wydawnictwo: Świat Książki
Oprawa:miękka
Okładka:miękka
Wymiary:203x142
Ilość stron:496
ISBN:9788366117686
Wprowadzono: 05.04.2019
i zgarniaj nagrody napisz recenzję

Gobelin, Drugie oblężenie Księga II - recenzje klientów


Podobał Ci się ten tytuł? Zainspirował Cię? A może nie zgadzasz sie z autorem, opowiedz nam o tym, opisz swoje doznania związane z lekturą.

Książkowe bestsellery z tych samych kategorii

MAPY (edycja fioletowa) obrazkowa ...

D. Mizieliński

książka (twarda)

53,79 zł taniej -40%

Dziennik 29 Interaktywna gra książkowa

P. ZBIOROWA

książka (miękka)

19,39 zł taniej -35%

Harry Potter. Tom I - VII miękka okładka

J. Rowling

książka (pakiet)

178,99 zł taniej -40%

Opowieści dla dzieci, które chcą być ...

B. Brooks

książka (twarda)

29,89 zł taniej -40%

Zobacz również

Pola mówi: ble

I. MARIENBORG

książka (miękka)

7,30 zł taniej -15%

Pola mówi: lubię kropki

I. MARIENBORG

książka (miękka)

7,30 zł taniej -15%

Warcross

M. Lu

książka (miękka)

29,85 zł taniej -25%

Autobus

M. Dubuc

książka (twarda)

24,62 zł taniej -25%

Ciekawe pomysły Gandalfa

książka

20.90 zł

taniej -40%

Gobelin Obrońca Rowan

Po raz pierwszy w Polsce wyczekiwane wszystkie tomy fantastyczno-przygodowej serii Henry`ego H. Neffa, amerykańskiego autora i ilustratora, który wykreował niezwykły świat Akademii Rowan. Poruszający wyobraźnię cykl pełen magii, mitów, legend i nieprawdopodobnych zwrotów akcji na długo zostaje w pamięci. Kiedy Max Daniels ogląda w muzeum celtycki...

książka

49.43 zł

taniej -16%

Fionavarski gobelin

Wszystko rozpoczęło się od wykładu, na którym piątka studentów poznaje doktora Lorenza Marcusa vel Lorena Srebrny Płaszcz, czarodzieja, człowieka, który nieodwracalnie zmieni bieg ich życia i przeniesie ich z Ziemi, jaką znają, do serca najstarszego ze wszystkich światów - do Fionavaru. W tej niezwykłej magicznej krainie, zamieszkanej przez ludzi,...

ebook

22.53 zł

taniej -10%

Gobelin - mobi, epub

Mocna i trudna. Życiowa i prawdziwa. Opowieść o słabości i sile. Anna jest artystką tkającą gobeliny na strychu swojego wielkiego domu, który dzieli z mężem, poważnym prawnikiem, oraz wiecznie krzątającą się ciotką. Ta ostatnia wciąż, mimo upływu lat, nie może zaakceptować żony swojego siostrzeńca. Annie doskwiera samotność w otoczeniu bliskich. Piękne...

gry / zabawki

20.26 zł

taniej -38%

Mini Gobelin Żeglarz na łodzi

Zestaw do wykonania ręcznie tkanego arcydzieła bez żadnych supełków i użycia igły. Po wykonaniu obrazek możesz zdemontować i wykonać go ponownie. Zestaw zawiera: plastikowa kanwę i narzędzia niezbędne do wykonania obrazka. Elf Market to linia zabawek kreatywnych, która cieszy się ogromnym zainteresowaniem wśród najmłodszych. Zabawki pobudzają...

gry / zabawki

22.98 zł

taniej -0%

Mini Gobelin Dziewczynka

Zestaw do wykonania ręcznie tkanego arcydzieła bez żadnych supełków i użycia igły. Po wykonaniu obrazek możesz zdemontować i wykonać go ponownie. Zestaw zawiera: plastikowa kanwę i narzędzia niezbędne do wykonania obrazka. Elf Market to linia zabawek kreatywnych, która cieszy się ogromnym zainteresowaniem wśród najmłodszych. Produkty tej marki...

artykuł biurowy

64.56 zł

taniej -10%

Notatnik Duży Gobelin z Jednorożcem

Duży, oryginalny notatnik w sztywnej okładce, zszywany. 192 strony. Produkt w linię.

Brak list życzeń:

Utwórz

zamówienie tradycyjne
Brak produktów w koszyku
Brak produktów w koszyku

23.89

2.99

14.99

14.99

2.99

1.98

8.99

Łączna wartość zamówienia: 0 zł0 zł
Dostawa i płatność › Płatność › przejdź do koszyka
rozwiń
Wpisz numer
Swojego zamówienia (xxxxxx/rrrr)
Sprawdź

Powiadom kiedy produkt będzie dostępny

Wpisz swój adres e-mail: