Firstlife. Pierwsze życie - Gena Showalter - Książka | Gandalf.com.pl
Ulubione
Kategorie

Firstlife. Pierwsze życie (miękka)

książka

  • Wydawnictwo HarperCollins Publishers
  • Oprawa miękka
  • Ilość stron 432
  • GRATIS! Do każdego zamówienia zakładka mola książkowego!
  • Wysyłamy w 24h - 48h + czas dostawy

Firstlife. Pierwsze życie - opis produktu:

Żyje się tylko raz?
Nie w tym świecie, tutaj prawdziwe życie zaczyna się dopiero po śmierci. Jesteś pełnoletni? A więc pora zdecydować, czy będziesz wyznawać zasady Trojki, czy Miriady. Te dwie frakcje toczą zaciekłą walkę o dusze Niezwerbowanych i prawie nigdy nie grają czysto.
Tenley została naznaczona już w chwili narodzin. Jest obdarzona wielką mocą. I Trojka, i Miriada nie cofną się przed niczym, by ją przeciągnąć na swoją stronę. Wciąż nie zdecydowała, dokąd chce trafić po śmierci, a nie wie, że los przygotował dla niej kilka niemiłych niespodzianek.

Książka Firstlife. Pierwsze życie pochodzi z wydawnictwa HarperCollins Publishers. Autorem książki jest Gena Showalter. Należy do gatunków: dla dzieci i młodzieży, literatura młodzieżowa. Książka Firstlife. Pierwsze życie liczy 432 stron. Jej wymiary to 145x215. Oprawa jest miękka.
S
Szczegóły

Książkowe bestsellery z tych samych kategorii

Wszystkie kolory świata twarda
39,99 zł
Dodaj do koszyka
  • -25%
Muminki zebrane Tom 1 twarda
59,92 zł 79.89
Dodaj do koszyka
  • -32%
Muminki zebrane Tom 2 twarda
54,34 zł 79.91
Dodaj do koszyka
  • -39%
Jadzia Pętelka piecze pierniki miękka
11,58 zł 18.99
Dodaj do koszyka

Gena Showalter - przeczytaj też

  • -5%
Everlife. Wieczne życie miękka
36,95 zł 38.89
Dodaj do koszyka
  • -5%
Lifeblood Krew Życia miękka
36,02 zł 37.91
Dodaj do koszyka

Recenzje
image Nie wiesz, czy kupić? Sprawdź recenzje
Książka
Firstlife. Pierwsze życie

4.1/5 ( 9 ocen )
    5
    5
    4
    2
    3
    1
    2
    0
    1
    1

Zaloguj się i napisz recenzję na min. 700 znaków. Akceptując regulamin bierzesz udział w cotygodniowym plebiscycie. Do wygrania kupon 50 PLN i 15 punktów klienta.

imię, nazwisko lub nick:
Twoja ocena:
Twoja recenzja:
Wprowadź tekst z obrazka:

W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.

brak oceny

Książki Moni

  • 21-10-2017
  • 10:19

Wyobrażacie sobie świat, w którym żyje się dwa razy? Pierwsze życie to te ziemskie, a drugie w zależności, którą frakcję się wybierze. Trojka i Miriada zaciekle walczą o względy Ten i nie zawsze robią to w uczciwy sposób. Wojna miedzy sferami przybiera na sile, a Ten nie wie, którą stronę ma wybrać. Presja i tortury nie ułatwiają wybory. Działają wręcz odwrotnie do zamierzonego celu, bo Ten nadal pozostaje Niezwerbowana i nawet liczne zagrożenia nie skłaniają jej do wybrania jednej ze stron.

Świat przedstawiony w powieści bardzo mi się podoba. Z jednej strony jest to nowy pomysł i wiele tematów mnie zaskoczyło. Jednak sfery przypominają niebo i piekło. Trojka kieruje się dobrymi zasadami. Nie krzywdzą ludzi i pozostawiają im wolną wole. Jestem całym sercem za Trojkanami, bo pomimo surowości mają piękne ideały. Miriada wabi ludzi korzyściami materialnymi oraz frywolnością zachowań. Całkowicie źli nie są, ale kierują się chciwością, a krzywdzenie innych przychodzi im z łatwością.

Główna bohaterka jest twarda i bardzo wytrzymała, szczególnie psychicznie. Podziwiam ją za jej hart ducha i skłonność do wybaczania. Nie mam zastrzeżeń do samej Ten, jednak otaczający ją ludzie bardzo mnie irytowali. Rodzice postępują bezdusznie, a ich wybory są przerysowane. Czy naprawdę byliby skłonni do takiego okrucieństwa względem własnego dziecka? Ich czyny bardzo mnie denerwowały, ojca miałam ochotę udusić gołymi rękami! Bardzo ważnymi bohaterami są Killian oraz Archer. Ten pierwszy to zagorzały zwolennik Miriady. Jego postawa się zmienia wraz z rozwojem wydarzeń. Początkowo bardzo go nie lubiłam, a później moje uczucia nieznacznie uległy zmianie. Archer szybko skradł moje serducho i cóż mogę powiedzieć? Najlepsza postać w tej książce!

Czytałam serię o Alicji, więc styl autorki nie jest mi obcy. Jej książki czyta się szybko i lekko. Ostry język i częste wulgaryzmy nigdy szczególnie mi nie przeszkadzały, lecz ?Firstlife? jest przesycony prostackim słownictwem i chwilami miałam porostu dość. Jest to książka stricte dla młodzieży i sama fabuła jest dobra, jednak nie wiem, czy słownictwo jest odpowiednie dla młodych ludzi.

Wątek miłosny jest przewidywalny. Nie jest to typowy trójkąt miłosny, lecz Archer i Killian nieustannie kręcą się koło Ten. Przez znaczącą część powieści przewija się temat wyboru sfery przez główną bohaterkę. Nieustannie namawiają dziewczynę i przedstawiają nowe korzyści, po pewnym czasie było to nudne.



?Firstlife? mnie zaskoczyło. Z jednej strony książka była dla mnie rozczarowaniem, lecz ostatnie sto stron nadrobiło braki. Sfery pokazały swoje prawdziwe oblicza, a bohaterowie zaczynają dostrzegać nowe rozwiązania. Akcja gęstnieję, napięcie wzrasta i w końcu sprawy sercowe schodzą na dalszy plan. Czy polecam? Jeśli ktoś lubi lekkie i niewymagające młodzieżówki, to powinien zaryzykować. Jednak fani emocjonalnych i pięknych historii, raczej nie zakochają się w tej powieści.
5/10

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Marta Korytkowska

  • 12-05-2017
  • 15:49

Do tej książki zdecydowanie przyciągnęła mnie okładka, ale gdzieś o uszy obiło mi się, że ?Firstlife? podobne jest trochę do ?Igrzysk śmierci?. Powieść Showalter mignęła mi też kiedyś na zagranicznych bookstagramach, więc moja ciekawość została wzmożona i musiałam się zapoznać z tą książką. Czy treść dorównuje genialnej okładce?

W świecie Tenley Pierwsze Życie jest tylko krótkim wstępem do Wiecznego Życia, a ludzie muszą wybrać jedną z dwóch sfer, w której spędzą życie po śmierci - Trojkę lub Miriadę. Jeśli nie podpiszą umowy z żadną z nich, trafią do przerażającej krainy Wielu Końców. To jednak wcale nie wywiera na Ten presji i dziewczyna wciąż nie potrafi podjąć decyzji, z którą sferą powinna się sprzymierzyć. Wcale nie pomaga fakt, że zostali jej przydzieleni dwaj zabójczo przystojni Robotnicy, których zadaniem jest przeciągnąć dziewczynę na swoją stronę. A tym bardziej nie pomaga zamknięcie w okropnym więzieniu i tortury, mające na celu wymuszenie na Ten podpisanie umowy z Miriadą. Ale więzienie to dopiero początek.

?Firstlife? to pierwsza książka Geny Showalter, którą czytałam, więc nie jestem przyzwyczajona do pióra pisarki i muszę przyznać, że nieco mnie ono denerwowało. Sama historia jest z jednej strony świetna, oryginalna i wciągająca, ale z drugiej wydaje mi się bezsensowna - w pewnym momencie zaczyna walić się cały świat, a mimo to Tenley wciąż nie jest w stanie podjąć decyzji, z którą sferą się sprzymierzyć. Mogą zginąć wszyscy jej najbliżsi, ale i tak będzie się wahać i odkładać decyzję na później. Serio to aż taki ciężki wybór? Pomijając jednak właściwie sedno fabuły powieści, pomysł na to, że mamy wybór, do którego ?nieba? trafić, bardzo mi się podoba, a w samą historię wciągnęłam się na poważnie mniej więcej po stu stronach.

Wracając do pióra pisarki. Irytowały mnie nieco niektóre dialogi, odkrywcze myśli Ten, ale już najbardziej rzekomy humor. W tej książce jest zbyt dużo dialogów z podtekstem seksualnym, co wcale mnie nie śmieszyło, ale wręcz żenowało. Niewiele brakowało, aby przyczyniły się one do mojej negatywnej opinii, ale na szczęście fabuła obroniła tę powieść. Fabuła i dwóch męskich bohaterów: Killian (Miriada) i Archer (Trojka) są genialni i uwielbiam ich obydwu. Razem z Ten tworzą świetne trio i nadrabiają słaby humor.

Nie jest to jakaś wybitna powieść, ale czytało mi się ją bardzo przyjemnie. Rzadko się zdarza, aby jakaś seria mocno mnie wciągnęła, zwłaszcza jeśli mowa o fantastyce młodzieżowej, ale końcówka ?Firstlife? zdecydowanie mnie zaintrygowała i już nie mogę się doczekać kolejnych tomów serii ?Everlife?.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

redakcja_essentia

  • 21-04-2017
  • 16:32

Bywają w życiu takie chwile, że człowiek w skrytości ducha zastanawia się, co znajduje się po drugiej stronie i czy owa ?druga strona? faktycznie istnieje. Temat ten od dawna wywołuje rozliczne dysputy i gorące kłótnie, bo uderza w najczulszy ludzki punkt ? wiarę. W tej całej niepewności niezaprzeczalne jest tylko jedno, a mianowicie to, że każdy człowiek ma wolną i nieprzymuszoną wolę. To nasze decyzje wpływają na naszą przyszłość, a z całej reszty kiedyś z pewnością zostaniemy rozliczeni.

Tytuł: Firstlife. Pierwsze życie
Cykl: Everlife (tom 1)
Autor: Gena Showalter
Wydawnictwo: Harper Collins Polska

Tenley Lockwood mimo swojego młodego wieku od zawsze rozumiała, że wolna wola jest rzeczą bezcenną ? na tyle, że postanowiła nie ulegać sugestiom, namowom czy nawet szantażom ze strony otoczenia i nie opowiadać się za żadną z dwóch stref, do których ? w razie śmierci ? miałaby trafić jej dusza. Jej upór sprawił, że została gwałtownie wyrwana ze swojego znajomego otoczenia i osadzona w zakładzie dla umysłowo chorych, gdzie siłą i przemocą starano się wymóc na niej zmianę nastawienia. Kiedy wydaje się, że będzie ona zmuszona spędzić resztę z Pierwszego Życia w tym koszmarnym miejscu, pojawia się światełko w tunelu w postaci Killiana i Archera ? dwóch nieziemsko przystojnych i niesamowicie zawziętych wysłanników Miriady i Trojki, i chociaż ich głównym zadaniem jest nakłonienie dziewczyny do zawarcia przymierza z jedną lub drugą sferą, to zaobserwowawszy, z jakim oddaniem Ten broni swoich przekonań, przestają traktować ją jak rozpuszczonego i niezdecydowanego dzieciaka, mało tego ? wieszając na szali własne kariery, postanawiają jej pomóc, by w spokoju mogła dotrwać do swoich osiemnastych urodzin i wtedy podjąć decyzję dotyczącą własnej wieczności. Ale czy taki luksus jak spokój będzie jej dany?

Szczerze mówiąc, na samym początku nie bardzo orientowałam się, o co chodzi w tej całej historii ? być może dlatego, że brakowało mi dłuższego wprowadzenia dotyczącego dziejów sfer (drobny element, a jednak taka nieścisłość spowodowała, że miałam w głowie mały mętlik), jednak z każdą kolejną stroną coraz więcej rozumiałam i coraz bardziej wsiąkałam w ten niezwykły świat, w którym najważniejsza jest wieczność, a teraźniejszość jest tylko drobnym przystankiem w wędrówce.

Mieszane odczucia miałam również co do samej głównej bohaterki. Przyznam nawet, że przez pierwsze kilkadziesiąt stron strasznie irytowała mnie nieustępliwość Tenley ? co więcej, do teraz zastanawiam się, co w tej dziewczynie było takiego niezwykłego, że tak się o nią wszyscy bili. Na szczęście nie dałam się ponieść zgubnym emocjom (i dobrze!), ponieważ okazało się, że aby ją zrozumieć i polubić, trzeba ją po prostu poznać, a nie od razu spisywać na straty.

Nie mogę nie wspomnieć o Killianie i Archerze. Chociaż zaliczyłabym ich do typów ? przystojni, napakowani i śmiertelnie niebezpieczni ? to dzięki ich tajemniczości, oddaniu sprawie i niezwykłej umiejętności wnikania do ludzkich serc nie da się ich nie lubić. Śmiem nawet twierdzić, że bez nich cała ta opowieść byłaby niepełna.

Firstlife nie jest jednak opowieścią wyłącznie o tym, jak wybór jednego człowieka może rzutować na życie innych, ale także o poczuciu dominującego strachu, cierpienia, bólu, straty i zdrady, ale także rodzącym się zaufaniu, przyjaźni czy miłości. Dzięki temu czytelnik nie będzie miał czasu się znudzić i nie będzie zwracał uwagi na niewielkie niedociągnięcia, o których wspomniałam wyżej.

Niemałe wrażenie zrobiła również na mnie okładka ? oryginalna w swojej prostocie i przez to oddająca z niezwykłą precyzją charakter książki. Mam nadzieję, że już wkrótce będę mogła sięgnąć po następną część cyklu Everlife.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

NaWidelcu

  • 13-04-2017
  • 11:28

Wolna wola, możliwość decydowania o własnym losie, poznawania, błądzenia i uczenia się. Prawo decydowania o samym sobie to wartość nadrzędna. Pragnienie wolności od zawsze motywowało ludzkość do rzeczy wielki, od ponadczasowych odkryć, do głośnych rewolucji czy krwawych buntów. Dla nas to sprawa oczywista. A co by było, gdyby najważniejszą decyzję próbowali podjąć za nas inni? Prośby, groźby, szantaże czy przekupstwo? Co by podziałało? I czy w ogóle? Chociaż Firstlife to powieść fantastyczna, stanowi też próbę odpowiedzi na jedno z ważnych pytań. Ile warta jest wolna wola?

Życie to nie wszystko, a śmierć jest dopiero początkiem. Dopiero w tym momencie dusza zaczyna istnieć ?pełną piersią?. Ale nie tak szybko. Przed swoim pewnym zgonem człowiek musi zdecydować, do której frakcji chce należeć. Ma do wyboru pełną zasad, ale i sprawiedliwości Troje albo nieobliczalną i nieokiełzaną Miriadę. Są jednocześnie zupełnie różne, jak i niesamowicie podobne. Wybór wcale nie jest taki prosty. Tym bardziej że obie strony toczą ze sobą zaciekłą walkę o dominację. Walkę, w której biorą udział również ludzie. Rodzina, przyjaciele, nawet przypadkowo spotkani nieznajomi, każdy z nich będzie próbował przeciągnąć Cię na swoją stronę. Zaczyna się przyjemnie, zachęty i propozycje. A kończy na... torturach. Tenley trafia do jednego z ośrodków, które siłą próbują przekonać do podjęcia decyzji. Ona jednak wciąż nie chce wybrać. Wacha się i doprowadza tym wszystkich do szewskiej pasji. Tym bardziej że jej osoba jest... bardzo cenna. I obie frakcje nie zawahają się zrobić wszystko, by przekabacić ją na swoją stronę. Dosłownie... wszystko.

Czujecie się zdziwieni, zaskoczeni, a może macie mętlik w głowie? Zastanawiacie się, o co chodzi w książce? Jeszcze przez długi czas od zaczęcia lektury będziecie zadawać sobie te pytania. Autorka rzuca nas w samo centrum wydarzeń zupełnie nowej rzeczywistości. Początkowo ciężko zorientować się jakimi prawami rządzi się ten świat. Pierwsze wyjaśnienia podawane są skwapliwie i mimochodem. Cenne informacje pojawiają się w bardzo różnych momentach, dlatego czytelnik przez cały czas musi zachować czujność. I to aż do samego końca. Miałam wrażenie, że świat opisany w Firstlife cały czas skrywa przede mną sekrety. Wciąż dowiadywałam się czegoś nowego i to w najmniej oczekiwanym momencie.

Tak bardzo skomplikowana rzeczywistość z jednej strony była zaletą, z drugiej zaś czasami utrudniała odbiór powieści. Przez cały czas można było się spodziewać niespodziewanego. Zwroty akcji w tej powieści są na porządku dziennym, czytelnik jest nieustająco zaskakiwany nie tylko przebiegiem wydarzeń, ale również nowymi mechanizmami, o których wcześniej nie miał pojęcia. I zasada ta bywała niestety nadużywana przez autorkę. Nie zliczę, ile razy ktoś komuś wyskoczył zza pleców, okazało się, że niemożliwe jednak jest możliwe, albo wyszło na jaw, że znowu nie wiemy wszystkiego. Momentami bywało to męczące. Aż w końcu dałam sobie spokój z ogarnięciem tego wszystkiego swoim umysłem i popłynęłam dalej z akcją.

Do połowy książki, kiedy bohaterzy poruszają się po jednej lokalizacji, wszystko da się jeszcze uchwycić. Akcja płynie dynamicznie, wartko i wciąż na nowo przykuwa uwagę czytelnika. A potem okazuje się, że był to jedynie początek. W pewnym momencie ?coś? puszcza, a to, co uważałam za dynamiczną akcję, okazuje się ledwie rozgrzewką. Gdyby Firstlife było grą komputerową, idealnie pasowałoby określenie Hack and slash. Nasi bohaterzy biegają jak poparzeni, skaczą, walczą, zdobywają nowe umiejętności, znowu walczą, kopią, gryzą, uciekają i atakują. Nie usiądą nawet na chwilę. A jeśli już zamykają oczy to wyłącznie dlatego... że tracą przytomność. Ani chwili spokoju, dosłownie!

W książce kryje się jeszcze sporo ciekawych relacji międzyludzkich. Obydwie frakcje robią wszystko by zdobyć Ten. W tym celu wysyłają swoich przedstawicieli. Układy z nimi to kwestia bardzo płynna. Nastawienie Ten cały czas się zmienia, a to trzyma czytelnika w niepewności. Autorka wciąż mnoży argumenty to za jedną, to za drugą stroną. Ciekawe są również postacie drugoplanowe, chociaż niektóre wątki można byłoby rozszerzyć. Przykładowo nigdy nie dowiadujemy się, co skłoniło strażników do takiej... hm... pracy.

Ale ta historia ma również drugie dno. Usuwając na bok akcje i fantastyczną kreację, warto zadać sobie pytanie o cenę wolności. Opór Ten nie raz sprawia wrażenie pozbawionego sensu, by nagle zyskać naszą pełną aprobatę. I chociaż okoliczności są nietypowe, problem pozostaje ten sam. Kto decyduje o naszym życiu? My sami? A może nasi rodzice, wrogowie, podświadome lęki czy namiętności?

Firstlife zaskoczyło mnie i ?rzuciło na kolana?. Jest tym, co uwielbiam w młodzieżowej fantastyce, czyli nieskrępowanym powiewem świeżości. W wykreowanym przez autorkę świecie nic nie jest typowe, oklepane czy skopiowane. Każdy mechanizm, każda prawidłowość to twór jej wyobraźni. A trzeba przyznać, że nie ma ona żadnych ograniczeń. I chociaż momentami przesadzała z akcją czy nagromadzeniem zwrotów wydarzeń, całość czyta się lekko i z rosnącym zainteresowaniem. Co będzie dalej? Do samego końca wszystko jest możliwe. A nawet... później. Firstlife to dopiero pierwszy tom przygody, w której każdy ma drugie życie. Z pewnością sięgnę po następny!

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

mojpowodbyoddychac

  • 12-04-2017
  • 22:28

Książkę czyta się bardzo lekko, chociaż z ciężkim sercem przeżywałam sytuacje przytrafiające się bohaterce. Lektura ta nie jest skomplikowana i łatwo odnaleźć sens. Powiem szczerze, że bardzo zżyłam się z Ten i dwoma towarzyszącymi jej przyjaciółmi, którzy narażali dla niej wieczne życie.
Autorka doskonale się spisała w swojej nowej serii. W całej fabule wyczuwalna jest jej lekka ręka do tworzenia świata fantastycznego i niezwykłego pod każdym względem, a kłębiące się emocje trafiają do czytelnika z ogromną siłą, przez to nie sposób nie polubić tego dzieła za pomysłowość i wyobraźnię. Dodam, że z początkiem każdego rozdziału natykamy się na doskonałe cytaty, które zachęcają nas do większego wgłębienia się w lekturę.
Muszę również wspomnieć o cudowniej szczacie graficznej okładki. Klepsydra znajdująca się w centrum ukazuje dwa tak różniące się od siebie krainy, które z pozoru wydają się wręcz idealne. Występująca kolorystyka tła, jaką są odcienie błękitu idealnie komponuje się z centrum.
Śmiało mogę przyznać, że owa pozycja zachęciła mnie nie tylko treścią, ale również okładką. Nie znając autorki, mam ochotę przeczytać wszystkie dotychczasowe oraz kolejne jej książki, no i oczywiście dokończyć tą cudowną serię jaką jest Firstlife.

...

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Marta - ksiazeczki synka i coreczki

  • 12-04-2017
  • 01:35

Mamy tutaj upartą, niezdecydowaną i niezwykle wytrwałą dziewczynę, mamy dwóch niesamowitych przystojniaków, którzy zrobią dla niej wszystko i którzy stali się jej prawdziwymi przyjaciółmi, a może i kimś więcej... Mamy także ośrodek pełen bydlaków znęcających się nad dzieciakami w nim siedzącymi, mamy też ucieczkę i kogoś kto zdecydowanie chce się pozbyć naszej głównej bohaterki. Przetrwanie nie będzie wcale tak proste jakby mogło się wydawać, a śmierć będąc Niezwerbowaną okaże się gorsza niż można sobie wyobrazić w najgorszych koszmarach. Jak sądzicie, czy Ten uda się rozwiązać te wszystkie pokręcone sprawy, w które jest wplątana? Czy znajdziemy tutaj happy end? Zdradzę Wam, że nie! Raczej nie często mi się to zdarza, ale tutaj mogę Wam to powiedzieć ponieważ koniec tej książki nie jest wcale końcem tej historii. Będzie bowiem kolejna część i przyznam, że nie mogę doczekać się kontynuacji. Jestem ogromnie ciekawa co będzie dalej! Historia Tenley, a także jej przyjaciół wciągnęła mnie na maksa i naprawdę bardzo żałowałam, że musiałam tak często przerywać czytanie z braku odpowiedniej ilości czasu. Byłam i nadal jestem ciekawa co wydarzy się dalej. Zdecydowanie będę wyczekiwała kolejnej części z tej serii. Choć przyznam, że i na film nakręcony na podstawie tej książki jak najbardziej bym się skusiła ;)

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

www.przychylnym-okiem.blog.onet.pl

  • 11-04-2017
  • 17:53

17-letnia Tenley Lockwood nie jest zwyczajną nastolatką. Posiada moc, która czyni ją niezwykle ważnym narzędziem dla dwóch zwalczających się frakcji, kierujących życiem pozagrobowym ? Miriady i Trojki, które nie cofną się przed niczym, by przeciągnąć ją na swoją stronę. Tenley jest jedną z Niezwerbowanych, czyli takich osób, które jeszcze nie zdecydowały do której ze stref chcą należeć, będąc świadomym zalet i wad obu z nich. Jej rodzice, oddani zwolennicy Miriady, która kusi niezależnością i obietnicą spełnienia najśmielszych zachcianek, by zmusić ją do zawarcia przymierza z ich frakcją, umieszczają ją w zakładzie dla obłąkanych, gdzie zostaje poddana licznym torturom przez sadystycznego doktora Vansa, który za wszelką cenę pragnie złamać jej opór. Dziewczyna nie wie jednak, gdzie chce spędzić swoje Wieczne Życie, mimo iż zdaje sobie doskonale sprawę, że nie podejmując żadnej decyzji może trafić do trzeciej sfery, w której spełniają się najgorsze koszmary?
Gena Showalter jest bestsellerową autorką licznych książek z gatunku paranormal romance oraz young adult, a serca polskich czytelników zdobyła popularną serią dla młodzieży, ?Kroniki Białego Królika?. Do tej pory nie miałam szansy zapoznać się z jej twórczością, dlatego gdy nadarzyła się ku temu okazja, nie wahałam się ani chwili. ?Firstlife. Pierwsze życie? to pozycja, która skusiła mnie przede wszystkim obiecującym zarysem fabuły, dlatego nie mogłam się doczekać jej lektury, mając nadzieję, że autorce uda się spełnić moje oczekiwania. Dzieło amerykańskiej pisarki wciągnęło mnie od pierwszych stron; historię Ten śledziłam z zainteresowaniem, a świat przedstawiony w tej książce, mimo iż momentami nieco zagmatwany, okazał się być największym atutem tej pozycji. Już dawno nie miałam w rękach książki młodzieżowej z tak oryginalną i intrygującą fabułą, mimo iż autorce nie udało się uniknąć typowych błędów dla tego gatunku; mam tu na myśli przede wszystkim kreację głównego męskiego bohatera, który jest chodzącym schematem oraz banalny i przewidywalny wątek miłosny. ?Firstlife. Pierwsze życie? to obiecujący początek ciekawie zapowiadającej się trylogii dla młodzieży, w której nie brakuje humoru, akcji i nieprzewidzianych zwrotów. Gena Showalter zaskakuje kreatywnością, tworząc niezwykle fascynujący i złożony świat, który wciąga i intryguje. Pomimo kilku mankamentów, moje pierwsze spotkanie z autorką uważam za całkiem udane i z pewnością sięgnę po kontynuację, która, mam nadzieję, ukaże się już niedługo. Jeżeli jesteście fanami twórczości amerykańskiej pisarki albo macie ochotę na lekką i przyjemną lekturę z nietuzinkową fabułą, to sięgnijcie po tę pozycję!

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Livingbooksx

  • 11-04-2017
  • 14:01

W "Firstlife" nic nie jest zwykłe i przewidywalne. Od samego początku klimat książki jest niespotykany i dość tajemniczy. Życie, jakie wiodą bohaterowie, bardzo różni się od znanej nam codzienności. Ich świat to ciągła walka między dwiema frakcjami, od lat ze sobą igrającymi. Każda osoba po ukończeniu osiemnastu lat musi wybrać, do której z grup chce się przyłączyć i gdzie chce trafić po śmierci. Pokolenia przemijają, stale panują te same zasady, dopóki na świecie nie pojawia się Tanley, dziewczyna inna niż wszystkie. Ma w sobie nieposkromioną moc, która jednych napawa strachem, a dla innych jest upragnionym darem. Obie frakcje chcą mieć ją po swojej stronie, a oprócz zwykłej walki rozpoczynają się potyczki o Tanley - ważną, przyszłościową kobietę. Ma przed sobą trudne do wypełnienia zadania, jednakże aby tego było mało - po drodze los płata jej figle i niejednokrotnie utrudnia wszystko.

"Firstlife" to powieść, która wywołała we mnie wiele różnych emocji. Muszę przyznać, że zauważyłam w niej kilka podobieństw z innymi pozycjami, które od lat przewijają się przez moją biblioteczkę. Motyw frakcji, wielka moc, ciężki wybór, walka o dusze... Jednak pomimo kilku znanych mi wcześniej motywów, ta książka ma w sobie coś jeszcze. Ogromną rolę odgrywa tutaj wybór, który dokonują bohaterowie za życia po to, aby po śmierci zacząć "życie" tam, gdzie chcą. Wszystko owiane jest nutką tajemnicy i mrocznych zakamarków, a przedstawione nam frakcje nie zawsze nastawione są przyjaźnie. W powieści zdarzają się momenty, które wbijają czytelnika w fotel i przynoszą ogrom emocji, nie zawsze uśmiech i radość.

Książka zaskoczyła mnie w wielu momentach, ponieważ zwroty akcji, jakie w niej nastąpiły, momentami wręcz mnie zszokowały. Pomimo, że sama tworzyłam sobie swoje zakończenie - autorka zaserwowała mi coś zupełnie innego, świeżego i jak dla mnie, lepszego. Wymieszanie kilku znanych wcześniej motywów wyszło wspaniale, a całość perfekcyjnie się ze sobą zazębiła. Początkowo, po samym opisie, byłam do książki nastawiona dość sceptycznie i nie miałam wobec niej wygórowanych oczekiwać (choć miałam nadzieję na fajerwerki). Zostałam bardzo mile zaskoczona i muszę przyznać, że spędziłam przy owej powieści wiele miłych, emocjonujących i wciągających chwil. Dużym plusem jest również sama okładka, która swoją prostotą i minimalizmem bardzo przyciąga wzrok; ma w sobie coś, co wzbudziło we mnie ogromną ciekawość lektury.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Zagubiona w słowach

  • 11-04-2017
  • 10:08

Kto powiedział, że żyje się tylko raz? A gdyby prawdziwe życie zaczynało się dopiero po śmierci? Wyobraź sobie alternatywną rzeczywistość, rządzoną przez prawa wyznawanej frakcji. Nieprzerwane szczęście, życie we wspólnocie i wszystko, co tylko najlepsze. Opcje są dwie. Życie z zasadami lub bez nich. Jedna decyzja, na której ważą się losy wieczności. Tylko od Ciebie zależy, gdzie trafisz. Jak wybrać właściwie i nie znaleźć się wśród wrogów?

Z twórczością Geny Showalter zapoznałam się przy okazji czytania serii Kroniki Białego Królika, która całkiem mi się podobała. Do Firstlife przyciągnął mnie motyw drugiego życia po śmierci w wybranych przez siebie frakcjach. Pomysł bardzo intrygujący. Chyba nie da się tego zepsuć, prawda?

Trojka i Miriada. To dwie możliwości wyboru. Obie drastycznie się różniły: jedna pokryta mrokiem, druga oparta na świetle. Spodobał mi się pomysł ze Skorupami, które skrywały dusze posłańców. Cena przegranej był zbyt wysoka, więc każda ze stron musiała dać z siebie wszystko, nie zawsze grając czysto. Nie zabrakło akcji, specyficznego klimatu i szaleńczej walki o Niezwerbowanych. Język autorki był prosty i lekki, momentami przepełniony charakterystycznym humorem.

Bohaterowie byli całkiem dobrze wykreowani. Jedyna rzecz, która mnie raziła to fakt, że byli aż nazbyt wyidealizowani. Olśniewający, nieziemsko przystojni i utalentowani. Momentami aż nierealni tak jak Archer i Killian. Archera od pierwszej chwili polubiłam za jego sympatyczne nastawienie. Kompletnie rozłożył mnie na łopatki swoimi powiązaniami z Bow. Jeśli chodzi o Killiana, to na początku nie mogłam go znieść, jednakże stopniowo zyskiwał w moich oczach. Może nie na tyle, by polubić jego porywczą i nieokiełznaną naturę, ale koniec końców nie był taki zły. Z kolei Tenley wyróżniał pociąg do liczb. Potrafiła niemalże wszystko zamienić na cyfry i odnaleźć w nich pewien schemat. Ale jej charakter nie do końca mi spasował. Były sytuacje, gdy irytowała mnie swoim niezdecydowaniem i tendencją do wpadania w coraz to większe bagno.

Wątek romantyczny był bardzo skomplikowany. Momentami ciężko było odróżnić zwykłą manipulację, od prawdziwego zaangażowania w związek. W końcu walka toczyła się o duszę Ten i wszystkie chwyty były dozwolone. A co może być lepszym sposobem na przychylność niż przywiązanie emocjonalne? Spodobało mi się to, że autorka nie robiła na siłę trójkątu miłosnego, a postawiła bardziej na przyjaźń Tenley i jej chłopców. Oczywiście głębszej relacji również nie zabrakło, ale jej rola była raczej drugoplanowa...

Podsumowując, Firstlife. Pierwsze życie to opowieść o niekończącej się walce o dusze młodych ludzi. Autorka wykreowała dwie kontrastujące ze sobą rzeczywistości, rządzące się własnymi prawami. Nie mogło obejść się bez akcji, miłości i poświęcenia. Nie jest to może nic wybitnego, bohaterowie potrafili irytować, ale ogólnie rzecz mówiąc całość nie wypadła źle. Duży plus za zakończenie. Jestem ciekawa dalszych losów Tenley. Myślę, że powinna spodobać się fanom Geny Showalter i każdemu, kto szuka czegoś lekkiego z pewną dawką fantastyki.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Zatracona w słowach

  • 10-04-2017
  • 23:46

W świecie Tenley prawdziwe życie zaczyna się dopiero po Pierwszej Śmierci. Jeśli jesteś pełnoletni, musisz zdecydować, do jakiej frakcji chcesz przystąpić. Masz tylko dwa wybory, jednym z nich jest Trojka, drugim natomiast Miriada, które od dawna toczą ze sobą zaciekłe walki o dusze Niezwerbowanych. Ten została naznaczona już w chwili narodzin. Dziewczyna jest obdarzona wielką mocą i żadna z frakcji nie cofnie się przed niczym, aby mieć ją po swojej stronie.

?Firstlife. Pierwsze życie? to moje pierwsze spotkanie z twórczością Geny Showalter. Na pewno kojarzycie jej wcześniejszą serię ?Kroniki Białego Królika?, o której swego czasu było dość głośno. Ja nie miałam okazji po nią sięgnąć i szczerze nie ciągnie mnie nawet do tych książek, szczególnie że opinie na ich temat były bardzo różne. Kiedy jednak usłyszałam o koncepcji jej nowej historii, byłam nią bardzo zainteresowana, więc niesamowicie się ucieszyłam, kiedy dotarła do mnie wiadomość, że zostanie wydana w Polsce. Podeszłam do tej książki z entuzjazmem, ale i z rezerwą, ponieważ już dawno przekonałam się, że im mniej wymagamy od książki, tym bardziej może ona nas zachwycić.

Gena Showalter nie bawi się w stopniowe wprowadzanie czytelnika w swoją historię, tylko od razu rzuca go na głęboką wodę. Przez całą powieść tempo akcji nie zwalnia, a w niektórych momentach wręcz przyspiesza. Nieustanie pojawiają się nowe postacie, zostają wprowadzane nowe wątki, a historia się rozwija. Bohaterowie również nie stoją w miejscu, nie zatrzymują się, tylko bez przerwy działają i wpływają na rozgrywające się wydarzenia.

Podział społeczeństwa nie jest niczym nowym, jednak mimo to spodobał mi się pomysł autorki z życiem po śmierci i założeniem, że dopiero wtedy rozpoczyna się prawdziwe, wieczne życie. Ludzie nie powinni przykładać wielkiej wagi do Pierwszego Życia, by móc skupić się na wyborze, gdzie będą wiedli życie po śmierci, w miejscu, gdzie panują określone zasady, czy może tam, gdzie króluje większa swoboda. Spodobała mi się ta koncepcja, jednak wykonanie już trochę mniej. Nie poznałam tak wiele szczegółów na temat świata wykreowanego przez autorkę, jakbym chciała. Zdaję sobie jednak sprawę, że jest to dopiero pierwszy tom, dlatego mam nadzieję, że Gena Showalter rozwinie temat w kolejnych częściach.

Główne skrzypce w całej historii gra siedemnastoletnia Tenley Lockwood, na której skupiają się wszystkie wydarzenia. Dziewczyna jest bardzo specyficzną bohaterką, pełną kontrastów i sprzeczności. Z jednej strony Ten jest niezwykle odważna i wierna swoim przekonaniom, gdyż nawet tortury nie są w stanie wymusić na niej zmiany decyzji. Choć cechuje ją inteligencja, to jednak potrafi być również niezwykle łatwowierna. Nie potrafi dostrzec oczywistych i jasnych faktów, dlatego często porusza się na ślepo i postępuje bardzo głupio. W jednej chwili potrafi się zachować niezwykle dojrzale, by po pewnym czasie zrobić coś nieprzemyślanego i nieodpowiedzialnego.


?Firstlife. Pierwsze życie? nie jest książką zaskakującą, ani szczególnie odkrywczą. Ma zarówno wady jak i zalety, jednak mimo wszystko czyta się ją bardzo szybko. Wciąga ze względu na wartką akcję i jej zwroty, a przez większość czasu trzyma w napięciu. Polecam ją jednak głównie nastoletnim czytelnikom, którzy na pewno lepiej zrozumieją główną bohaterkę i może będą mogli się z nią utożsamić. Choć nie jestem wybitnie zachwycona tą książką, to jednak czekam na kontynuację, ponieważ jestem bardzo ciekawa, jakie konsekwencje przyniosą decyzja i działania głównej bohaterki.

...

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

http://ksiazki-wiktorii2.blogspot.com

  • 8-04-2017
  • 23:14

Gena Showaler to autorka dla mnie dosyć znana, czytałam jej serię "Kroniki Białego Królika" z Alicją w Krainie Zombi. Wielu osobom seria ta, do gustu nie przypadła, jednak mi jak najbardziej. Z tego też powodu postanowiłam przeczytać i tą powieść autorki. I powiem tak: Nie żałuje. Sama okładka zachwyca i zachęca do przeczytania tej książki, a treść od rozpoczęcia czytania, ani trochę nie psuję wrażenia, które tworzy oprawa.


"Mówisz, że u sąsiada trawa zawsze jakby zieleńsza. Owszem - bo ją podlewa.
- Trojka."


Żyje się tylko raz? Nie w świecie Tenley, gdzie prawdziwe "życie" zaczyna się dopiero po śmierci. W osiemnaste urodziny musimy wybrać do której z krain chcemy trafić po naszej śmierci do Trójki czy Miriady. Każda z Krain zachęca innymi zasadami, w Trójce niezmienne zasady, w Miriadzie zmienne, w Trojce rodzinna, a w Miriadzie bogactwo. Dla wielu decyzja bardzo trudna, a dla nielicznych prawie niemożliwa. I jedną z nielicznych jest nasza główna bohaterka, Tenley. Dziewczyna nie potrafi wybrać do której z Krainy po śmierci chce się udać, mimo tortur, mimo nacisku rodziny, dalej trwa niezłomna w postanowieniu, że decyzja będzie tylko i wyłącznie jej, nie będzie impulsem, którego potem będzie żałować. Trójka i Miriada zawsze prowadzą zacięty bój o dusze Niezwerbowanych i zawsze grają nieczysto. Tenley została naznaczona ogromną mocą w chwili narodzin i obie Krainy nie cofną się przed niczym, aby zwerbować dziewczynę na swoją stronę. Dziewczyna niezdecydowana, nie wie, że los przygotował dla niej kilka niemiłych niespodzianek, z którymi będzie musiała się zmierzyć.



"Strach utrzymuje cię przy życiu. Strach przypomina ci, że żyjesz.
- Miriada"


"Firstlife. Pierwsze życie" to młodzieżówka. Autorka miała jednak świetny i co najważniejsze nowy pomysł na powieść. Ciężko napisać książkę o czymś czego nie było, zwłaszcza, że w tych czasach książki powstają nawet o papierze toaletowym. Autorka wprowadziła do typowej historii o dwóch światach swoją historię. Za co ogromny plus! Kolejną rzeczą która mi bardzo przypadła do gustu, to fakt, że przed każdym rozdziałem, dodawała złote myśli każdej z Krain, co mnie urzekło kompletnie. Bohaterowie posiadają głębie psychologiczną, nie są puści w środku, każdy z nich zawiera swój indywidualny element, który zapada nam głęboko w pamięci. Osobiście Tenley wywołała u mnie szacunek do siebie już na starcie. Dziewczyna bita, poniżana wiele razy obrażana, naciskana z każdej strony, aby przyłączyła się do Midiady, nie dała się. Walczyła, stawiała czoła swoich oprawcom, zawsze z uniesioną głową, mimo że nie raz było to zadanie bardzo trudne do wykonania. Nie wiem, czy sama miałabym tak wiele silnej woli.



" Bez nas nie masz nic.
- Miriada "


Historia Tenley jest nieprzewidywalna, nie raz zostałam zaskoczona czy zdziwiona. Całość została bardzo porządnie przemyślana, a bohaterowie dopracowani. Książka sama w sobie nie jest bombą emocjonalną, która wywołuje w nas od płaczu po śmiech. Mimo to czyta się przyjemnie i dosyć szybo.
Polecam gorąco!


"Możesz zmienić to, co widzisz bądź czujesz.
- Trojka"

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Books Hunter

  • 6-04-2017
  • 17:53

O tej książce naczytałam się i nasłuchałam, całkiem sporo. Początek (ta wymiana wiadomości) zapowiadał zabawną i świetną treść. Niemniej, właśnie ten początek był chyba najlepszy. Dalej było dobrze, ale gdzieś zagubił się ten humor, przez co bardzo ubolewałam. Owszem było zabawnie, ale nie uśmiałam się... A na to liczyłam. Przejdźmy jednak do konkretów... Autorkę znam z serii o Alicji w krainie zombie. Swoją drogą polecam, super historia! Dlatego wątek romansu był na takim samym poziomie, jak we wspomnianej, poprzedniej serii tej autorki. Było fajnie, ogniście i porywająco. Jednak coś w głównej bohaterce mi nie grało. Jeśli ja nie polubię się z główną bohaterką/z głównym bohaterem książki, to czytanie idzie mi jak po grudzie. W Firstlife na szczęście sytuację ratowały postaci drugoplanowe i świat przedstawiony (chociaż do niego mam też małe "ale"). Wiecie, Tenley (Ten), jest całkiem sympatyczną bohaterką, tylko jej zachowanie w danych sytuacjach, ta dziwna maniera, ta naiwność i niby brak zaufania - to wszystko mnie po prostu do niej nie przekonało. Wydaje mi się, że autorka chciała zbyt wiele umieścić w jej charakterze, ale niektóre rzeczy się po prostu gryzą. Co lubię w Ten? Na pewno to, że jest twardą dziewczyną i ma swoje zdanie (chociaż czasami, wręcz odwrotnie). Nie wiem, po prostu postać Ten mi "nie siadła" i ta jej mania na punkcie liczb... Jeśli chodzi o dwóch panów, których utarczki ratują sytuację, to sama nie wiem, za którym jestem "bardziej". Archer ujął mnie na samym początku, zaś Killian przekonał mnie do siebie później. Ciężko wybrać! Wspomniałam o świecie, jaki stworzyła autorka... Chociaż można by napisać, że są to dwa równoległe światy. Nie wiadomo, który jest tym złym. Czy Trojka - jasność, klarowność, porządność czy może Miriada (która kreowana jest na ten zły). Za obecnego życia bohaterowie muszą wybierać, do której sfery tak zwanego Życia Wiecznego, chcą iść po śmierci. Wybór jest jeden, nie ma odwrotu. Obie sfery toczą ze sobą bój o werbowanie ludzi do swoich światów. Archer pochodzi z Trojki a Killian z Miriady, który z nich zwerbuje Ten? Przekonajcie się sami. Firstlife należy do tych lektur, które czyta się szybko. W jeden wieczór dobrnęłam do połowy książki. Showalter bardzo fajnie prowadzi fabułę książki. Chociaż w drugiej części akcja nabiera większego tempa. W pierwszej jest ono trochę wolniejsze, może dlatego, żeby lepiej poznać świat i bohaterów? Może też dlatego, żeby poznać motywy wszystkich postaci? Jeśli tak, to rozumiem, bo nawał wydarzeń temu nie sprzyja. Dlatego pierwsza połowa książki, różni się od drugiej nie tylko miejscem, w którym akcja się toczy, ale również jej tempem, co w sumie mi się podobało. Mam naprawdę mieszane uczucia co do tej książki. Z jednej strony podobała mi się, ale z drugiej... Sama nie wiem. Nie twierdzę, że książka jest niefajna, absolutnie nie. Nie czuję się do końca przekonana, co do głównej bohaterki i jej losów. Niemniej... Czekam na tom drugi, może on rozjaśni mi sytuację, czy jestem na "tak" czy na "nie". ...

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Śnieżynka

  • 2-04-2017
  • 20:10

Opis z okładki mnie zaciekawił, ale już po pierwszych 50 stronach miałam wrażenie, jakbym czytała Niezgodną tylko dobrze przerobioną. Tutaj mamy sfery, tam były frakcje. Tu są Niezwerbowani, tam byli Niezgodni.

?Istnieje garstka ludzi, którzy tak jak ja nie wiedzą, po której stronie się opowiedzieć. Dostrzegamy zalety obu sfer. Widzimy również ich wady. Nazywa się nas Niezwerbowanymi.? (str.29).

Różnica jest taka, że w Niezgodnej ludzie wybierali frakcję na podstawie testu, tutaj dokonują wyboru sami. Poza tym, frakcję zmieniało się, po osiągnięciu odpowiedniego wieku. By dostać się do sfery, trzeba umrzeć?

Uwielbiam Niezgodną, Igrzyska Śmierci i inne tego typu powieści. Choć z początku bałam się, że ta książka będzie zbyt podobna do tamtej, to porównywanie szybko wyparowało mi z głowy. Sfery to coś zupełnie innego niż frakcje i działają na innej zasadzie.

Werbowanie żywych do sfer to istna tragedia, jeśli człowiek nie chce podjąć decyzji, jakiej oczekują od niego inni, w tym jego własna rodzina. A Tenley właśnie taką tragedię przeżywa. Jej własna rodzina zamyka ją w zakładzie, okrutnym więzieniu, którego naczelnik robi wszystko, by zmusić dziewczynę do wybrania tej drogi, jakiej oczekują jej rodzice. Zwłaszcza ojciec nie cofnie się przed niczym- nawet torturowaniem własnej córki do granic jej wytrzymałości- gdy zbyt wiele ma do stracenia!

Dla niektórych plusem też na pewno będzie fakt, że w powieści fruwały flaki, krew, czyjeś oko, czasem noga ;) Ja raczej nie przepadam za tym, aczkolwiek rozumiem, że tego typu literatura musi mieć dobrą akcję okraszoną taką pikanterią. Może nie cały czas, bo ilości hurtowe momentami się kończą, ale nie definitywnie.

Chyba najbardziej podobała mi się technologia, jaką dysponują obie sfery. Zasady są fajnie obmyślone, reguły gry ciekawe, np. opuszczanie skorupy, albo zablokowanie kogoś w niej, by nie mógł ani się w niej ruszać, ani z niej wyjść.

Wątek romantyczny oczywiście jest. Pewnie dla takich czytelników jak ja- uwielbiam je, choć znam powieści, w których nie występuje, a książki są świetne. Tutaj mam mieszane uczucia. Niestety czegoś zabrakło. Bardziej mi się podoba sam świat przedstawiony, walka między sferami i relacje między bohaterami, niż ten wątek, który powinien przyciągać moją uwagę (a tak było właśnie w Niezgodnej, kleiłam się do związku Tris i Four jak Kropelka do rąk). Zdecydowanie podoba mi się postać Archera, choć wg Ten facet bardziej nadaje się na idealnego starszego brata, niż obiekt westchnień. Ja uwielbiałam te momenty, gdy on wychodził na scenę, natomiast nie rozumiem zupełnie uczuć dziewczyny. Nie poczułam chemii tam, gdzie czuła ją ona.

Ten momentami denerwuje, zwłaszcza gdy zaczyna zbyt mocno zastanawiać się, która sfera bardziej jej odpowiada. Ja prawie od początku wiedziałam, którą z nich bym wybrała, a ta dziewczyna miała problem. Jej charakter był dla mnie drobną tajemnicą i nie do końca wiedziałam, jaka jest. To bardziej podobało mi się u Tris z Niezgodnej, jej zdecydowanie i poświęcanie dla innych. Z drugiej strony Ten ma podobno niezwykłą moc, która to właśnie jest powodem takiej nagonki na nią ze strony sfer. Każda chce ją dla siebie. Niestety ja w tej dziewczynie nie widziałam tego, co sfery, żadnej specjalnej mocy i dlatego tak wielką nadzieję mam odnośnie kolejnej części. Liczę na to, że cuda, niezwykłości i w ogóle to całe światło, moc i szał wypłyną z dziewczyny z całą swoją potęgą, gdy nadejdzie odpowiednia chwila. Oby w kontynuacji.

Tyle stwierdzam po lekturze Firstlife. Z niecierpliwością czekam na kolejną część. A na koniec jeszcze dodam, że jeśli lubicie wywiady z autorami, to na końcu książki właśnie to znajdziecie. I przyznam, że pytania, które postawiono pisarce, były bardzo trafione i dały mi odpowiedzi na kilka własnych pytań.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

BookParadise

  • 2-04-2017
  • 15:22

W "Firstlife" życiem ludzkim władają istoty, które żyją poza śmiertnie. Każdy może trafić do jednego z tych miejsc, jednak musi wybrać za życia swoją drogę. Jednak aby tam trafić należy podpisać pakt lub wyrazić zgodę na trafienie do tamtego miejsca. Prawda nie jest pewna, bowiem obie pozaziemskie rasy rozsiewają na swój temat plotki.
Czy umieszczenie fabuły w takim świecie podobało się mi? Oczywiście, że TAK! Ta fabuła jest taka wyjątkowa, niepowtarzalna i pomysłowa, że przepadłam całkowicie w świecie wykreowanym przez Showalter. Zacznijmy jednak najpierw od psychiatryka. TOTALNA MIAZGA! Będąc tam i czytając myśli głównej bohaterki, która jest niepoczytalna, całkowicie wczułam się w jej rolę. W pewnym momencie byłam nią i czułam wszystkie jej emocje. Miałam wrażenie, jakbym to ja znalazła się w psychiatryku i była niespełna rozumu. No dobra, może i główna bohaterka nie do końca jest taka świrnięta. Owszem, ma trochę w głowie nie po kolei, ale do jej stanu doprowadził ją rok spędzony w tym miejscu. Aby przetrwać musiała mordować, bić się, po prostu walczyła o swoje. Jednak jej myśli często przerażały mnie. Ona łyżeczką potrafiła zabić!
Panował totalny chaos, który mimo wszystko podobał się mi, ale doprowadzał także do momentów, że gubiłam się w fabule. Przemyślenia Tenley przez większość czasu nie miały żadnego ładu i składu. Jej obsesja na punkcie liczb czasami mnie irytowała, ale to tylko małe wady. Jednak najważniejszym atutem Ten jest jej silna wolna, której najokrutniejsze tortury nie potrafią złamać.
W książce jest także dwóch głównych bohaterów Archer oraz Killian. Archer jest chłopakiem o dobrym sercu. Jest idealnym przyjacielem, który potrafi poświęcić bardzo wiele dla drugiej osoby.
Killian natomiast jest typowym złym facetem o ukrytym dobru. Oczywiście dwóch chłopaków polubiłam, bo są naprawdę zabawni w swoich przepychankach słownych, ale mają także dobre serce.
W "Firstlife" bardzo dużo dzieje się. Nie brakuje emocji i momentów napięcia. Tortury, jakim poddawane są osoby stacjonujące w psychiatryku robią wrażenie i są naprawdę wstrząsające. Miejsce to okute jest złą sławą i łamie silną wolę. Bardzo podobała się mi także walka między Miriadą i Trojką. Zdecydowanie robiła wrażenie. Nieco zaskoczyło mnie, że książka ma mieć kolejny tom, bo obawiam się, że może to być nadmiar, ale okaże się wszystko później. W pierwszym tomie autorka czasami skupiała się na mało ważnych sprawach, ale nie odebrało to uroku książce. Wyjątkowy i niepowtarzalny klimat zdecydowanie są jej atutem, a psychiczne rozterki bohaterów wprawiają w osłupienie.
Zachęcam do sięgnięcia po książkę, zdecydowanie was zaskoczy.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Ewelina Ż.

  • 1-04-2017
  • 10:34

Każdy z nas pragnie decydować o swoim życiu. Niekiedy rodzice mają wobec nas inne plany. Jak sobie z tym poradzić?

??Podobno historię piszą ci, którzy przeżyli, ale wiem, że to nie zawsze prawda. Nazywam się Tenley Lockwood. Wkrótce będę martwa. Oto moja historia - lecz mój koniec jest dopiero początkiem.??

W świecie Ten przed osiągnięciem pełnoletności musisz zdecydować do jakiej frakcji chcesz należeć. Są dwie - Trojca i Miriada. Obie zaciekle walczą o duszę Niezwerbowanych.

Tenley Lockwood ma siedemnaście lat. Rodzice chcą przymusić dziewczynę, aby wstąpiła do Miriady. Jednak Ten pragnie, aby to ona mogła decydować o swoich wyborach i nie reaguje na ich prośby. Kiedy się urodziła jej rodzice podpisali cyrograf z Miriadą. Głosi on, że zanim dziewczyna osiągnie pełnoletność przymierzy się z ich frakcją. W przeciwnym razie stracą wszystko co osiągnęli. Pieniądze, prestiż i sławę. Jej ojciec, który jest senatorem nie może na to pozwolić. Wysyła dziewczynę do ośrodka dla obłąkanych z nadzieją, że to złamie dziewczynę. Jest torturowana, poniżana, ale i to nie zmienia jej decyzji.
Obie frakcje wysyłają do niej swoich Robotników. Archer i Kellan za wszelką cenę mają zwerbować dziewczynę do swojej. Dla nich obu przekonanie dziewczyny jest sprawą najwyższej rangi, gdyż dziewczyna jest kimś rzadkim, cennym i potężnym.
Tenley jest niezdecydowana i obawia się, że podejmie zły wybór. Jednak dziewczynie nie jest dany wystarczający czas. Obie frakcje są zniecierpliwione czekaniem, a jedna z nich nie zamierza dłużej czeka. Tenley grozi niebezpieczeństwo. Jednak to dopiero początek jej problemów.

Wiedziałam, że ta książka może być intrygująca. Przed jej premierą miałam ochotę ją przeczytać.
Niestety na początku trudno było mi się w nią wczuć. Jest to raczej spowodowane tymi dziwnymi nazwami w których nie mogłam się połapać. Dopiero gdzieś w połowie książki wiedziałam już mniej więcej co i jak.
Sama bohaterka jest dość silną osobą, ale jednocześnie zagubioną i niepewną. Pragnie sama decydować o swoim życiu i być kochana. Miała wielki żal do rodziców o zgotowanie jej takiego losu. Z drugiej strony wiedziała, że te przeżycia ją wzmocniły. Naprawdę polubiłam Tenley, ale z czasem zaczęło irytować mnie to jej niezdecydowanie. Już nie tylko w kwestii wyboru frakcji, ale i pomiędzy Archerem i Kellanem. No kurczę, miałam wrażenie, że się nimi bawi i testuje ich cierpliwość.
Moim zdaniem męskie postacie są dobrze wykreowane. Autorka stworzyła dwa przeciwieństwa siebie. Dobry i wyrozumiały Archer, oraz Kellan mroczny i zazwyczaj biorący to czego chce. Trudno mi stwierdzić, którego polubiłam, bo oboje są świetni.
Jeśli chodzi o fabułę było różnie. Raz zanudzała, by za chwilę czytelnik nie mógł się oderwać od historii. Jednak takich momentów na szczęście nie było dużo, bo bohaterowie wciąż uciekali przed niebezpieczeństwem. Dzięki temu ta powieść przez większość stron była dynamiczna.
Nie zabrakło też nieoczekiwanym zwrotów akcji i momentów, które wciskają w fotel. Nie mogę zaprzeczyć, aby końcówka mnie nie zaskoczyła. Naprawdę nie wiedziałam, że książka skończy się w tak napiętym momencie!

Autorka stworzyła lekką, młodzieżową fantastykę. Jest bardzo ciekawa i miała parę słabszych momentów, ale warto po nią sięgnąć. To opowieść o miłości, przyjaźni i wyborach. O poszukiwaniu siebie i własnego miejsca w świecie w którym żyjemy. W książce są takie momenty, które czytelnika rozbawią, a czasem zwyczajnie zmuszą do zastanowienia.
Mam nadzieję, że prędko będzie druga część. Jestem ciekawa dalszych losów bohaterki, oraz Kellana i Archera. I całego świata jaki autorka wykreowała, bo chcę poznać bliżej, to drugie życie. Obym nie musiała długo czekać! Firstlife. Pierwsze życie może okazać się interesującym cyklem, który pewnie jeszcze nas zaskoczy.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Półka na książki

  • 31-03-2017
  • 18:08

Nie cierpię trafiać na złe książki. Nie znoszę tępych bohaterów, absurdalnej akcji i kalekiego stylu ich autorów. Mają one jednak jeden atut - wzbudzają emocje (chociaż niekoniecznie te pozytywne).
Wiecie, jakich książek nie lubię jeszcze bardziej? Nijakich.
Dokładnie takich jak nowa powieść Genny Showalter.



Carpe diem, YOLO, live boldly - w końcu życie masz tylko jedno.
Co jednak, jeśli nie do końca jest to prawdą? Jeśli Pierwsze Życie to tylko krótki przystanek przed tym Wiecznym, a ty już zaraz będziesz musiał zdecydować, gdzie je spędzisz?
Trojka czy Miriada - po której stronie się opowiesz? A może zostaniesz Niezwerbowanym i jak Tenley postanowisz grać (i żyć) według własnych zasad...?



Genna Showalter zasłynęła serią książek o przygodach Alicji i stada zombie. I chociaż nie czytałam jej Kronik Białego Królika, to entuzjastyczne o nich opinie sprawiły, że (troszkę bezpodstawnie) uważałam Showalter za dobrą autorkę i z ogromnym zapałem zabrałam się za "Firstlife". Czytałam, czytałam i czytałam, a mój zapał topniał szybciej niż Big milk w pełnym słońcu. Dawno nie trafiłam na tak nijaką (albo wręcz byle jaką) książkę. Wszystko było w niej nie tak i na nic nie czekałam tak bardzo jak na dotarcie do jej ostatniej strony i skrócenie swej męki.
Tenley nie jest irytująca. Nie jest głupia. Jest po prostu tak tępa, pozbawiona logiki i konsekwencji, że odchodząca od Christiana Ana to przy niej mistrzyni zdecydowania. Została okrzyknięta Wybranką, przez co stała się obiektem, który posiąść chce każda z obu sfer. Nie wiemy jednak, co sprawia, że Ten jest wyjątkowa, nie wiemy również na czym polegać ma jej dziejowa misja, wiemy za to, że do przekupienia jej i zrobienia z mózgu papki wystarczy czekolada w dłoni i kaloryfer na brzuchu. Uparcie odmawia przystania do Trojki i ucieka przed Miriadą, chociaż nikt - a już najmniej ona sama - nie ma pojęcia, z jakiej to właściwie przyczyny. Jestem w stanie zrozumieć wszystko, że można (a czasem nawet trzeba) się buntować, ale bunt dla samego tylko buntu jest z lekka absurdalny. Uważam też, że autorka nie do końca poradziła sobie z kreacją sfer - daje nam tylko pobieżne informacje o nich, a krótkie wstawki (motta? przykazania?) przed niektórymi rozdziałami, choć ciekawe, to trochę za mało, by na ich podstawie wyrobić sobie opinię czy to na temat Trojki, czy Miriady. Jednym z bardziej interesujących (i niestety nielicznych) fragmentów były króciutkie listy, które władze sfer wymieniały ze swoimi robotnikami, Archerem i Killianem. Ci zaś to bodaj jedyni bohaterowie z potencjałem - sarkastyczni, inteligentni i z jakimikolwiek wartościami. I chociaż Showalter musiała zarzucić banałem przy tworzeniu ich wyglądu zewnętrznego - bo obaj są nad wyraz przystojni, atletyczni i wręcz do schrupania- to można na to przymknąć oko. W całym gąszczu minusów jest to naprawdę drobnostka.
Do szału doprowadzało mnie powtarzane do znudzenia przez Tenley "Zero!" - ni to przekleństwo, ni okrzyk zdumienia, najczęściej rzucane przez nią w zupełnie randomowych sytuacjach. Zresztą cała akcja prowadzona była niesamowicie chaotycznie, a następujące po sobie wydarzenia bardzo często nie miały ze sobą absolutnie żadnego związku przyczynowo-skutkowego. Brak logiki, brak ciekawych zwrotów akcji i brak polotu - tak oto, w najprostszy sposób, podsumować można "Firstlife. Pierwsze życie".




Najgorsza książka, na jaką można trafić to zdecydowanie nudna książka. Taka, która niczym nie intryguje, a jej czytanie można porównać do stąpania po rozżarzonych węglach - ani to przyjemne, ani potrzebne. Książka, która nudzi, irytuje i męczy, i skutecznie zniechęca do innych powieści jej autora. Właśnie taką pozycją okazało się "Firstlife. Pierwsze życie" Genny Showalter. I całe szczęście, że jest już za mną, a ja nie mam zamiaru sięgać po jej kontynuację.
Bo wszystko ma swoje granice. Nawet mój masochizm.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Thievingbooks

  • 30-03-2017
  • 18:53

Pamiętacie serię "Alicja w krainie zombi"? Swego czasu kolejne tomy podbijały moje serce i przyznaję, że choć historia była trochę cukierkowa, to wracam do niej z wielkim sentymentem. Jest coś takiego w twórczości Geny Showalter, że nie sposób oderwać się od jej książek. A dziś, gdy pojawiła się kolejna propozycja nowej serii - Firstlife, w której pierwszy tom zapowiada się naprawdę obiecująco, mam przeczucie, że kolejna lektura stanęła w kolejce do podboju moich czytelniczych uczuć.

Fabuła subtelnie wkracza w kanon powieści fantastycznej, gdzie po części mamy do czynienia z powieścią młodzieżową, a po części wywróconą do góry nogami powieścią dystopijną. A jak wiadomo, ten ostatni gatunek mocno konkuruje z jednym z najlepszych w gronie powieści kierowanych do czytelników, bo od wielu lat antyutopje/dystopie intrygują i zapewniają czytelniczą ucztę na najwyższym poziomie. Jestem wielką fanką tego gatunku, więc to właśnie przekonało mnie do książek autorki - w serii Kroniki białego królika antyutopijny świat był naznaczony nalotem zombi. W najnowszej książce autorki mamy coś lepszego - otwiera nam ona możliwość zagłębiania nieskończoności życia, bo śmierć nie niesie ze sobą nicości. Wręcz przeciwnie! Dopiero po zakończeniu pierwszego życia bohaterowie rozpoczynają swoją największą przygodę.

Tenley zbliża się do swoich osiemnastych urodzin, a te jednoznacznie warunkują podjęcie decyzji, gdzie dziewczyna trafi po śmierci. Ma tylko dwa rozwiązania - Trojkę lub Miriadę, frakcji które zacięcie walczą o dusze Niezwerbowanych i nie cofną się przed niczym. Jednak wyznawane przez nich zasady nie są do przyjęcia, szczególnie dla głównej bohaterki, która - nie inaczej! - dostała od autorki cały zapas wiarygodnych cech charakteru, a w tym roztropność i zdolność do logicznego myślenia. To jednak prowadzi do kłopotów, bo jak wiadomo, ten kto chce wiedzieć za dużo, może srogo tego pożałować. Pech chciał, że naznaczona w chwili narodzin dziewczyna jednocześnie kryje w sobie wielką moc co stanowi nie lada kąsek dla obu frakcji, które podejmą się nieczystej gry, by przeciągnąć ją na swoją stronę.

Fabuła powieści nie jest skomplikowana - bardzo łatwo odnaleźć się w nowym świecie, który w dodatku został przedstawiony bardzo obrazowo. Frakcje i ich działania są łatwe do zrozumienia dla czytelnika, a bohaterowie obdarzeni indywidualnymi cechami charakteru stanowią spory kalejdoskop postaci w świecie, który tak naprawdę nie ma granic. Gena Showalter doskonale się spisała i w swojej nowej serii pokazała się od najlepszej strony - w całe fabule wyczuwalna jest jej lekka ręka do kreacji świata przedstawionego, a kłębiące się na każdej stronie emocje trafiają do czytelnika z miejsca. Przez to nie sposób nie polubić tej historii - za jej pomysłowość, styl i intrygujący świat.

Jestem pod wrażeniem, ale nie ukrywam, że liczyłam na to, że autorka mnie nie zawiedzie. Znam wszystkie jej serie i chociaż wiem, że kierowane są do młodzieży - nie mam nic przeciwko przyznając się, że bardzo je lubię. Właściwie uważam, że poza nastoletnimi bohaterami cała reszta jest kierowana do starszego czytelnika, a w pierwszym tomie Firstlife można wyczuć większą dojrzałość zarówno fabuły jak i głównej bohaterki. Bardzo łatwo jest stanąć po stronie Tenley, szczególnie że jej emocje widać jak na dłoni a te trafiają do czytelnika raz dwa. To dobrze rokująca na przyszłość seria, którą mogę polecić z czystym sumieniem.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Miasto Książek

  • 28-03-2017
  • 15:14

Twój pobyt na ziemi jest średnio ważny. To po prostu Pierwsze Życie. Prawdziwe życie zaczyna się po śmierci. Każdy obywatel po skończeniu osiemnastu lat może wybrać, do której frakcji chce przynależeć: Trojki, która ceni siebie równość lub Miriade, gdzie ważna jest siła. Jeżeli ktoś umrze zanim podejmie decyzję, wtedy trafia do Wielkich Końców, a tam nie jest przyjemnie. Ten przebywa w ośrodku, ponieważ nie chce podpisać umowy na oddanie się Miriadzie. Wszystko jednak zmienia się gdy do ośrodka przybywa Bow (Trojka) I Killiam (Miriada). Dziewczyna musi jak najszybciej podjąć decyzję, która zmieni jej życie na zawsze...


"Pański ząb mądrości to proteza, prawda?"


Książka przyciąga czytelnika nie tylko ładną okładką, ale i bardzo intrygującym opisem. Jednak czy tak książka jest równie dobra wewnątrz, jak i na zewnątrz?


Z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że TAK! Przyznam się, że ostatnio mam naprawdę jakąś niechęć do książek fantastycznych. Bardzo je krytykuje i dużo rzeczy mi w nich nie pasuje, możecie się o tym przekonać przy recenzji Diaboliki :) Ale z Pierwszym życiem było inaczej..

"Jeśli chodzi o przyszłość, nie ma podobno, tylko na pewno."



Od samego początku coś się dzieje. Jesteśmy wciągnięci do tego świata i tak naprawdę, nie chcemy z niego wychodzić. Autorka zaczerpnęła trochę z innych powieści, dodała coś swojego i oto powstało Pierwsze Życie. Podczas lektury cały czas miałam w głowie, że skądś to znam i teraz przypomniałam sobie, że Niezgodna mi świtała. Wiecie frakcje, wybór przynależności po osiągnięciu jakiego wieku i walki. Jednak to nie przeszkadza.

Bohaterów bardzo polubiłam. Tutaj każda postać jest inna i dobrze nakreślona. Każda ma swoje cele, marzenia i plany do zrealizowania. Nie ma tutaj takiego czegoś, że jedno wydarzenie zmienia myślenie o 180 stopni. Dla fanów Ognistego pocałunku też coś się znajdzie, bo autorka tak wykreowała męskie postacie, że mamy twardy orzech do zgryzienia komu kibicować. Sama nie raz miałam dylemat (jednak jak się zdecydowałam na jednego, to oczywiście Ten musiała wybrać drugiego).

Akcja powieści jest bardzo dobrze wyważona. Autorka podzieliła rozwój tak, by czytelnik się nie nudził, a tylko chciał wiedzieć więcej. Dodatkowo styl pisania jest genialny. Nie ma tutaj zbędnych opisów, tylko konkrety. No i coś co muszę koniecznie wspomnieć, cytaty. Ja nie wiem jak to się stało, ale tutaj znalazłam tyle wartościowych myśli, takich króciótkich zdań, a z jakim przesłaniem. Nie wiem jak to się stało, ale połowa książki jest w zakładkach indeksujących :D



"Strach utrzymuje cię przy życiu.
Strach przypomina ci, że żyjesz."


Moim zdaniem Pierwsze życie to bardzo dobre wprowadzenie do ciekawej trylogii. Końcówka pozostawia czytelnika z mnóstwem pytań, bez odpowiedzi i sprawia, że chcemy tylko więcej. Dlatego jeżeli macie ochotę na książkę z dobrą fabułą, indywidualnymi bohaterami, trójkątem miłosnym, w którym wszystko jest możliwe, przeznaczeniem którego spełnienie wcale nie jest łatwe, no i książkę z mnóstwem świetnych cytatów, to nie czekajcie i sięgnijcie po Firstlife. Pierwsze życie.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Ewelina Marciniak

  • 28-03-2017
  • 11:18

Twórczość Giny Showalter nie była mi dotąd znana, choć słyszałam o jej słynnej serii pt. "Kroniki białego królika" o Alicji w Krainie zombie. Niestety ta seria mnie nie interesowała, jednak gdy tylko zobaczyłam okładkę "Firslife", zakochałam się w niej z miejsca. Opis fabuły zapowiadał bardzo ciekawą dystopię dla młodzieży...

Główną bohaterką jest siedemnastoletnia Tenley Lockwood, która od ponad roku przebywa w więzieniu Prynne. Umieścili ją tam rodzice, a było to karą za to, że nie potrafiła dokonać wyboru pomiędzy dwoma frakcjami werbującymi dusze po Pierwszej śmierci. Musi wybierać pomiędzy Trojką lub Miriadą, jednak Ten postanowiła zostać Niezwerbowaną, gdyż w zasadach obu frakcji widzi mnóstwo wad. Czeka aż osiągnie pełnoletność i będzie mogła żyć, tak jak będzie chciała. Żadna z frakcji nie rezygnuje jednak z Tenley, która posiada niezwykłą moc i obie grupy za wszelką cenę chcą ją mieć u siebie, w wyniku czego wysyłają własnych Robotników, aby pozyskać ją na swoją stronę.

Jedną z zalet tej powieści jest niezatrzymująca się akcja, ani an chwilę. Ciągle pojawiają się nowe wątki, nowe wydarzenia wpływające na dalszą fabułę i miałam wrażenie, jakby bohaterowie ciągle biegali i nie zatrzymywali się w miejscu. Takie skojarzenie przyszło na myśl właśnie przez tą galopującą akcję. Podobała mi się również historia i świat wykreowany przez autorkę, jednak wykonanie już trochę mniej. Nie dowiedziałam się aż tak dużo o tym świecie, jakbym chciała. Ale rozumiem, że to dopiero pierwszy tom, więc nie można wszystkiego od razu zdradzić. Przede wszystkim podobało mi się ukazanie życia po śmierci, tzn. że pierwsze życie jest bardzo krótkie i bohaterowie powinni bardziej skupić się na tym, gdzie będą wiedli życie wieczne: w świecie gdzie panują określone reguły i zasady, czy może w bardziej otwartym. To jest miła perspektywa, mieć taki wybór... Należy wspomnieć jeszcze o przepięknej okładce! Jest naprawdę śliczna i przyciąga wzrok, a o ile to w ogóle możliwe, drugi tom ma jeszcze ładniejszą okładkę.
Tenley jest dosyć trudną bohaterką do opisania. Z jednej strony jest bardzo odważna, trzyma się swojego zdania i nawet tortury nie zdołają ją przekonać do jego zmiany, wierzy w swoją sprawę bezgranicznie. Ale z drugiej strony jest bardzo łatwowierna, nie widzi oczywistych faktów, mimo że jest bardzo mądrą osobą i czasami zachowuje się po prostu bardzo nieodpowiedzialnie i głupio. Ale tak właściwie, czy nie takie są właśnie nastolatki? W młodych dziewczynach buzuje tyle emocji, że czasem zachowują się bardzo głupio z niezrozumiałych względów, a czasem całkiem jak dorosła, poważna osoba. Za to bardzo polubiłam dwóch Robotników, tzn. Killiana i Archera, którzy zostali zesłani po to, aby przekonać, naszą bohaterkę do wyboru strony. Przez całą powieść zastanawiałam się, którego faktycznie dziewczyna powinna wybrać i który świat jest tym lepszym. Jak można się domyśleć chłopcy nie pałali o siebie zbytnią sympatią, więc ich starcia były naprawdę ciekawe.

Książka ma sporo plusów, ale nie obyło się również bez minusów. Wydaje mi się, że faktycznie jest przeznaczona bardziej dla nastolatków, niż osób dorosłych. Może oni bardziej by się odnaleźli w tym galimatiasie uczuć i zachowań bohaterki. Jednam nie zmienia to faktu, iż zakończenie sprawia, że bardzo chętnie przeczytam kontynuację, bo w końcu Ten podjęła decyzję! I jestem ciekawa, jakie będą tego konsekwencje.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Dominika Jachimowska

  • 26-03-2017
  • 17:17

W świecie, w którym żyje Tenley, prawdziwe życie zaczyna się po śmierci. Dwie istniejące frakcje, Trojka i Miriada, nieustannie toczą bój próbując zjednać sobie Niezwerbowanych. Do czasu osiągnięcia pełnoletności każdy musi opowiedzieć się za jedną ze stron.

Tenley już od urodzenia obdarzona była wielką mocą. Zarówno Trojka, jak i Miriada, nie spoczną, dopóki nie przeciągną jej na swoją stronę. Ten nie chce jednak podjąć decyzji i nie wie, dokąd trafi po śmierci. Wkrótce okazuje się, że granie na zwłokę ma swoje konsekwencje, a los przygotował dla Tenley kilka niemiłych niespodzianek.

Podczas czytania zawsze staram się tworzyć szybkie notatki i zapiski, które chcę uwzględnić w późniejszej recenzji. Zwykle są to chaotyczne i mało logiczne słowa lub zwroty, które wpadają mi do głowy w trakcie lektury. Przy żadnej książce nie zdarzyło mi się napisać tak dużo, jak przy Firstlife. Ta powieść wywoływała we mnie bardzo różne emocje, które czym prędzej przelewałam na papier. Niestety, zdecydowana większość moich notatek nie jest pozytywna. Ale od początku...

Pierwsze rozdziały nieustannie przywodziły mi na myśl jedno skojarzenie - Plaga samobójców Suzanne Young. Jeśli czytaliście tę powieść, to mogę być prawie w stu procentach pewna, że też zauważylibyście podobieństwo miejsca, w którym rozpoczyna się akcja, czyli szpitala psychiatrycznego, oraz imion bohaterów, bowiem pojawiają się James oraz Sloan.

Niewiele jestem w stanie powiedzieć o samej akcji tej książki. Przyznam, że nie do końca rozumiem motyw przewodni tej powieści. Często zastanawiałam się, o czym ona właściwie opowiada. Nie potrafiłam znaleźć głównego wątku tej książki i chociaż jest ona pełna akcji, wydarzenia wydawały mi się kompletnie losowe i takie... niespójne. Skoro już o tym wspomniałam, to rozwinę tą myśl: mimo wszystkich wad tej książki, do których przejdę później, nie mogę nie zauważyć, że Gena Showalter nieustannie rzuca nam pod nogi kolejne trzymające w napięciu zdarzenie. Akcja właściwie się nie zatrzymuje, co jest ogromnym plusem. Szczególnie ostatnie pięćdziesiąt stron podniosło poziom tej powieści i mocnym akcentem zakończyło książkę.

Teraz pora na nieco krytyki. W książce, ku mojej irytacji, pojawia się kilka niedomówień i błędów logicznych. Na przykład bohater, który jednym razem jest opisany jako chudy mężczyzna, zaledwie chwilę później staje się postawny i umięśniony. Brakowało mi bardziej szczegółowego opisu świata, w których umieszczona jest akcja książki. Chciałabym dowiedzieć się, dlaczego właściwie Tenley jest tak ważna, na czym polega jej moc i jaka miałaby być jej rola jako dowódcy każdej z frakcji. Wyglądało to trochę tak, jakby autorka miała ogólny zarys powieści, ale nie potrafiła wymyślić logicznych szczegółów.

Najwięcej emocji wzbudzali we mnie bohaterowie. Od bardzo długiego czasu nie spotkałam się z tak... głupią postacią jak Tenley Lookwood. Tak, najzwyczajniej w świecie, była ona głupia. Chociaż w niektórych momentach prezentuje wręcz heroiczną odwagę i butność, to poza tym zachowuje się jak totalna idiotka.

Warto wspomnieć o dwóch bohaterach, którzy kręcą się wokół Ten: Killian i Archer. Każdy z nich reprezentuje jedną z frakcji. Oczywiście, każdy z nich jest nieziemsko przystojny, po prostu chodzący bóg! Aż chce mi się przewrócić oczami... Killian dodatkowo jest aroganckim dupkiem, co jednak nie przeszkadza Ten w zadurzeniu się w nim. I tutaj pojawia się pierwszy element jej bezmyślności: sama Tenley uważa siebie za osobę zamkniętą na innych i dosyć wrogo nastawioną, jednak leci do Killiana jak ćma do światła, stając się łatwą i ufną dziewczyną, której można wmówić każdą głupotę. Krew mnie zalewa na myśl o takich bohaterkach! Wystarczy, żeby facet pojawił się na horyzoncie, a one już stają się bezmózgimi nastolatkami.

To kolejna sprawa: Killian i Archer próbują przekonać Ten do sprzymierzenia się ze swoją frakcją, Trojką lub Miriadą. Nasza bohaterka nieustannie lawiruje pomiędzy sferami, chcącymi ją zwerbować uciekając się do manipulacji, a ona bezmyślnie na wszystko się nabiera. Jest niezwykle łatwowierna, a wydawałoby się, że po ogromie zła, jakiego doświadczyła, powinna mieć trochę więcej rozumu. Ten, kto w jednej sekundzie jest wrogiem Tenley, w kolejnej jest już uznawany przez nią za przyjaciela. Bardzo łatwo jest zaskarbić sobie jej zaufanie. Czasem wystarczy po prostu... ciasto czekoladowe! Jedynym pozytywnie odebranym przeze mnie aspektem charakteru Tenley była jej fascynacja liczbami. Chociaż było to niezwykle interesujące, bardzo żałuję, że nie wykreowała całej osobowości Tenley z taką samą fantazją.

Jako zaletę można uznać też wydanie książki. Okładka jest naprawdę śliczna i pasuje do treści książki. Idealnie odzwierciedla przemijanie czasu i życie, które czeka na bohaterów po śmierci.

Niestety, bohaterowie stworzeni przez Genę Showalter zdołali skutecznie zdusić potencjał, jaki miała w sobie ta historia. Starałam się początkowo ignorować ich wady i skupić się na wydarzeniach, jednak im dalej w powieść, tym częściej widzi się idiotyczne zachowanie głównej bohaterki. Na plus mogę zaliczyć to, że akcja naprawdę pędzi i potrafi wciągnąć. Gdyby nie głupota Tenley, można by całkowicie dać się pochłonąć. Firstlife to książka, która świetnie się zapowiadała, jednak jej wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Decyzję o sięgnięciu po nią pozostawiam Wam.

...

Czy recenzja była pomocna?