Dotyk / Jus Accardo 33,93 zł | Książka w Gandalf.com.pl
Kategorie

Dotyk (miękka)

Denazen I

książka

  • Wydawnictwo Dreams
  • Oprawa miękka
  • Ilość stron 344
  • GRATIS! Do każdego zamówienia zakładka mola książkowego!
  • Dostępność niedostępny

Dotyk, Denazen I - opis produktu:

Ksiażka z serii Denazen.
Pewnego dnia tajemniczy chłopak po upadku z nadrzecznego wału ląduje u stóp Deznee Cross, szalonej 17-letniej miłośniczki mocnych wrażeń. Dziewczyna uznaje to za świetną okazję, żeby wkurzyć ojca i sprowadza błękitnookiego przystojniaka do domu. Jednak nie wszystko jest z nim w porządku. Kale zachowuje się na tyle dziwnie, że nawet Deznee zaczyna coś podejrzewać. Okazuje się, że chłopak był więziony przez Denazen Corporation, organizację, która wykorzystuje ludzi o specjalnych umiejętnościach jako broń. A umiejętności Kale`a są wyjątkowo niebezpieczne - jego dotyk zabija...
S
Szczegóły
  • Dział: Książki
  • Wydawnictwo: Dreams
  • Oprawa: miękka
  • Okładka: miękka
  • Wymiary: 140x205
  • Ilość stron: 344
  • ISBN: 978-83-63579-08-1
  • Wprowadzono: 10.01.2013

Książkowe bestsellery z tych samych kategorii

  • -45%
Dynastia Miziołków

Joanna Olech

16,41 zł 29.83
  • -42%
Marzycielka

Katarzyna Michalak

23,07 zł 39.77
  • -33%
Seksuolożki. Sekrety gabinetów

Marta Szarejko

26,69 zł 39.84
  • -35%
Pacjentka

Alex Michaelides
25,88 zł 39.82

  • -38%
Złota klatka

Camilla Lackberg

24,69 zł 39.82
  • -30%
Zjazd absolwentów

Guillaume Musso

27,09 zł 38.69
  • RRecenzje
  • Książka
  • Dotyk, Denazen I
4.4/5 ( 17 ocen )
    5
    13
    4
    1
    3
    1
    2
    1
    1
    1
imię, nazwisko lub nick:
Twoja ocena:
Twoja recenzja:
Wprowadź tekst z obrazka:

W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.

Uwaga!!! Nie jesteś zalogowany. zaloguj się by zgłosić recenzję do konkursu i mieć szansę na wygraną w cotygodniowym plebiscycie!

brak oceny
  • 27-09-2015
  • 20:07

Dotyk, który zabija.

Czytając książki z gatunku paranormal romance, czy choćby ogólne fantasy często doświadczamy déj? vu. Rzadko kiedy mamy do czynienia z oryginalną fabułą, która przyciąga uwagę czytelników. Ten sam powtarzający się schemat jest bardzo częstym błędem wielu pisarzy. ?Dotyk? rozpoczyna serię Denazen, w której prócz prawdziwego paranormal romance znajdziemy tajemnicę, intrygę i nieustającą akcję, a to zdecydowanie wyróżnia tę książkę na tle podobnych z jej gatunku.

?On nie tylko patrzył, on widział. Jak nikt nigdy. To działało jak narkotyk. Potrzebowałam więcej i więcej. To mnie trochę przerażało. Kale dawał mi coś, czego nigdy nie miałam dosyć. Dawał mi nirwanę.?

Deznee żyje w przekonaniu, że jej matka zmarła przy porodzie. Ojciec, z którym jest ciągle na ścieżce wojennej, nie poświęca jej tyle uwagi ile powinien. Dlatego główną rozrywką Dez jest drażnienie swojego ojca. Dziewczyna stara się robić dosłownie wszystko, by tylko zwrócić uwagę ojca i nieco go wkurzyć. Dlatego, gdy wracając do domu spotyka nieznajomego chłopaka nie zastanawia się długo ? zabiera go ze sobą do domu. Chociaż Kale dziwnie się zachowuje, ucieka przed kimś, to Dez nie przejmuje się tym. Problem pojawia się dopiero, gdy do domu wraca ojciec i jak się okazuje zna chłopaka. Na widok Kale wyciąga broń. Dez jest zdezorientowana ? skąd jej ojciec zna Kale?a i dlaczego chce go zabić? Dziewczyna ucieka z nowo poznanym chłopakiem, bo jak się okazuje to nie jest zwykły nastolatek. Jego dotyk zabija.

Bałam się ?Dotyku?, tak samo jak boję się sięgać po każdą książkę z tego gatunku. Bałam się powtarzalności. Wiedziałam, że będzie nadnaturalnie i wiedziałam, że będzie romans. Ale ?Dotyk? miło mnie zaskoczył. Nie ma wymyślnych istot nadnaturalnych. Są zwykli ludzie obdarzeni pewnymi darami. Więc styl fantastyczny jest zachowany. Jest i romans, który rodzi się pomiędzy głównymi bohaterami. I jest rozdarcie miłosne głównej bohaterki. Dez nie wie komu ma zaufać ? tajemniczemu chłopakowi, którego dotyk zabija, czy swojej dawnej miłości. Pojawia się też motyw zbuntowanej nastolatki, która wszystkimi sposobami pragnie zwrócić uwagę swojego ojca. Te wszystkie czynniki składają się na naprawdę imponującą powieść nie tylko dla młodzieży.

?Bez ciebie nie istnieje żadne z tych miejsc, do których chcę pojechać. Wszystkie moje cele opierają się na jednym. Na tobie. Ty jesteś moim najważniejszym celem.?

Książka napisana jest dobrym i prostym językiem. Czyta się ją bardzo szybko, a fakt, że istnieją kolejne części tylko napędza naszą ciekawość. Kolejnym elementem, który zdecydowanie napędza naszą ciekawość jest Kale. Chłopak, którego dotyk zabija to naprawdę intrygująca postać. Czy wyobrażacie sobie nie móc dotykać żadnej żywej istoty, gdyż zamieni się ona w proch? A jeśli spotkacie miłość? Tego jak Kale i Dez radzili sobie z dotykaniem dowiecie się z powieści. Ja wam nie zdradzę szczegółów.

Ojciec Dez prowadzi Denazen Corporation i tutaj mamy największą tajemnicę. Gdyż to nie jest zwykłą firma prawnicza, jak na początku się wydaje. Poznawanie całej tej organizacji jest niezwykle interesujące. Dlatego ?Dotyk? można zaliczyć jako wstęp do całej serii. Książka kończy się dość spokojnie, ale cała fabuła nie daje chwili wytchnienia. Akcja za akcją, tajemnica za tajemnicą, a to wszystko połączone jest w idealną całość.

?Kolor włosów nie decyduje o człowieku. To rola duszy i charakteru.?

?Dotyk? polecam nie tylko fanom fantasy. Jest to miła lektura, która odrywa od codziennych problemów. No bo kto nie chciałby się przenieść na chwilę do świata fantasy i zapomnieć o otaczającym go świecie?
http://ksiazkomania-recenzje.blogspot.com/

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny
  • 21-08-2015
  • 14:18

Organizacja zrzeszająca osoby z niezwykłymi mocami, będącymi wynikiem mutacji genów. Brzmi znajomo? Jeżeli dodamy do tego 17-letnią, zbuntowaną przeciwko ojcu dziewczynę, jako główną bohaterkę. Niebezpiecznego Kalea, którym niewątpliwie jest zafascynowana oraz jej byłego chłopaka Alexa, dopełniającego popularny w książkach młodzieżowych trójkąt romantyczny, skojarzenie z próbą przerobienia X-Menów na powieść dla nastolatek. Czy debiutancka powieść Jus Accardo rzeczywiście nią jest? A może ?Dotyk? kryje w sobie coś więcej? Zapraszam do lektury recenzji.

Deznee, główną bohaterkę powieści, poznajemy w dość typowej dla niej sytuacji. Podczas kolejnej imprezy szuka sposobu by odczuć kop adrenaliny. Żądna wrażeń skacze, więc z dachu na desce, mając nadzieję, że uda jej się wylądować na znajdującym się poniżej stogu siana. Nieco rozpuszczoną, przez niektórych uważana za szaloną dziewczynę nic nie jest w stanie zdziwić, czy zaskoczyć. Nawet spotkanie z nieznajomym chłopakiem, gonionym przez równie podejrzanych jak on sam typów, nie wyprowadza jej z równowagi, a wręcz przeciwnie. Deznee uznaje, że oto natrafiła się świetna okazja by dokuczyć swojemu ojcu i zaprasza Kalea do siebie. Nie wie jednak, że chłopak posiada swoją mroczną tajemnicę. Jego dotyk zabija. Przypadkowe spotkanie dwojga młodych ludzi jest tylko początkiem kłopotów, które postawią ich przeciwko Denazen Corporation, potężnej firmie, która wykorzystuje ludzi o niezwykłych umiejętnościach, a co gorsze, na której czele stoi ojciec głównej bohaterki.

Głowna bohaterka z pozoru wydająca się zapatrzoną w siebie i zarozumiałą nastolatką pod wpływem rozgrywających się wydarzeń szybko musi dojrzeć do podejmowania trudnych decyzji. Przede wszystkim zaś do opieki nad Kalem. Chłopak, będący poniekąd główną męską postacią, choć jest wyszkolonym zabójcą i niebezpieczną bronią Denazen okazuje się nieporadny, jeżeli chodzi o rzeczy oczywiste dla zwykłych śmiertelników i najprostsze ludzkie zachowania. Ratunkiem okazuje się Deznee, jedyna osoba, którą może dotknąć, bez obawy, iż odbierze jej Zycie. Zabieg ten zapewne nikogo nie zdziwi, jak bowiem, możliwy mógłby być wątek romantyczny, gdyby naszych bohaterów oddzielała zabójcza moc Kalea? Choć rosnące między bohaterami uczucie zajmuje ważną część całej historii na szczęście nie przytłacza ono reszty fabuły. Co ważniejsze wątek ten został poprowadzony w sposób inteligentny, pokazując jak początkową euforia Kalea, który po raz pierwszy mógł dotknąć innego człowieka, w dodatku dość atrakcyjną przedstawicielkę płci przeciwnej, przeradza się w głębsze uczucie, oparte na wzajemnym zaufaniu i wsparciu. Nie zabraknie też wątpliwości i rozterek, zarówno po jednej jak i drugiej stronie związku. Tym bardziej, że w myślach Deznee obecny jest jej poprzedni wybranek serce. Mówiąc krótko, fani trójkątów romantycznych z pewnością będą zachwyceni.

Całą resztę zaś zainteresować może konflikt między potężną korporacją, wykorzystującą niezwykle umiejętności obdarzonych, zwanych Szóstkami, dla swoich niecnych celów, oraz wolnych Szostek pragnących życia w spokoju, z dala od padającego na nich cienia Denazen Corporation. W książce dodatkowo czeka na czytelnika cała gama interesujących postaci. Nie tylko główni bohaterowie zostali bowiem wykreowani z dbałością o szczegóły, a każda postać ma swoje sekrety i kieruje się tylko sobie znanymi motywami. Jedynie dość jawny podział na złe i dobre charaktery, choć Ci pierwszy próbują się w jakiś sposób usprawiedliwiać, psuje niekiedy zabawę, pozwalając przewidzieć, co wydarzy się na następnych stronach.

?Dotyk? stanowi ciekawy wstęp i daje nadzieję, że w kolejnych tomach serii czeka nas jeszcze więcej wrażeń. Akcja nie zwalnia ani na chwilę i pozostaje trzymać kciuki, że wątek romantyczny nie przyćmi toczącej się między Szóstkami, a Denazen walki. Pomimo iż autorka, w swojej debiutanckiej powieści korzysta ze sprawdzonych, czy to w literaturze, komiksie, czy filmach, schematów, robi to w sposób umiejętny, przykuwający uwagę i niepozwalający na chwilę nudy.

Ocena: 7,5/10
Andromeda

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję wydawnictwu Dreams.

Po więcej recenzji zapraszamy na blog KZTK:
http://koszztk.blogspot.com/

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny
  • 8-06-2015
  • 22:28

Deznee jest buntowniczko i lubi ostrą zabawę, podczas powrotu do domu u jej stup ląduję nieznajomy chłopak, który jest ścigany przez grupę niebezpiecznych ludzi. Dziewczyna postanawia mu pomóc, jednocześnie starając się zagrać na nerwach tatusia, lecz szybko okazuję się, że jej plan nawalił. Deznee musi uciekać wraz z Kalem. Chłopak prze zlata był przetrzymywany przez Denazen, organizację, która wykorzystuje ludzi o nadprzyrodzonych zdolnościach a Deznee zaczyna podejrzewać, że jej dotychczasowe życie było tylko iluzją.

Bohaterowie są barwni i robią wrażenie od pierwszych stron powieści. Deznee to z pozoru zwykła, buntownicza nastolatka, lecz po głębszym poznaniu widać, co ukształtowało jej osobowość. Dziewczyna nie jest wykreowana na świętoszkowaty ideał, wręcz przeciwnie. Deznee zachowuję się jak większość osób w jej wieku. Kieruję się uczuciami i poddaję chwili, lecz wykazuję się również niezwykłą odwaga. Ciekawa osobowość.

Największym atutem tej książki jest Kale. Och tak, on z pewnością mnie rozbroił samym swoim istnieniem. Już pomijając jego urodę to sprzeczności, które w nim walczą są niezwykle interesujące. Został wychowany w zamknięciu, musi uczyć się wielu rzeczy i jego zmiana, nabieranie wiedzy w różnych dziedzinach robią wrażenie. W książce można znaleźć wielu bohaterów, którzy zaskoczą. Przyznaje, że niektórzy zwodzili mnie do ostatnich stron lektury, ale dzięki temu zabawa był przednia.

Książka skierowana jest głównie do młodzieży, jednak zapewniam, że każdy, kto lubuję się w romansie z wątkiem fantastycznym odnajdzie się w niej znakomicie. Wątek romantyczny ma swoje różne oblicza, ale głównie wciąga i rozpala.

?Dotyk? to świetny początek serii, jest lekka i można z nią spędzić przyjemne chwile. Jest to thriller i romans paranormalny w jednym. Bohaterowie rodem z X-mena zabiorą was w przygodę pełną walki, krwi i miłości. Książka naszpikowana jest tajemnicami oraz intrygami, więc nikt nie powinien się nudzić. Polecam!
5/6

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny
  • 23-06-2014
  • 16:00

To chyba już reguła, że zwracam uwagę na powtarzalność niektórych tytułów. Polskie wydawnictwa, jak i autorzy zagraniczni z pewnością wpadli w jakąś manię wtryniania naszych 5 głównych zmysłów wszędzie, gdzie się da. Szczególnie ten najbardziej intymny - zmysł dotyku. I tak powstały tytuły jak "Dotyk Julii", "Dotyk Gwen Frost", "Dotyk Crossa" (najbardziej pasuje do tej sfery intymności), "Dotyk ciemności", "Dotyk złodziejki", "Dotyk łajdaka" (te dwie również pasują bardziej). Całkiem ich dużo, nie? Z tego powodu miałam niewielkie wątpliwości co do "Dotyku" Jus Accardo, zanim zabrałam się za książkę. Gdy w końcu po nią sięgnęłam,moja opinia szybko się wyklarowała.

Deznee Cross - 17-letnia, na pozór zwyczajna dziewczyna zdecydowanie jest oczkiem w głowie swego ojca. Uwielbia mu grać na nosie i robić wszystko odwrotnie do tego, co jej polecił. Pewnego dnia między drzewami znajduje zabłąkanego i wyraźnie wystraszonego chłopaka. Zabiera go do domu, by znowu zagrać tatusiowi na nerwach, a tam okazuje się, że Kale dopiero co uciekł z ośrodka paranormalnego prowadzanego przez jej ojca. Denazen Corporation, bo tak się to miejsce nazywa, gromadzi (często przez porwania) ludzi z pewnymi tajemniczymi mutacjami. Każdy ma inny talent - zmiana postaci, czytanie w myślach, jasnowidztwo. Kale okazuje się być w posiadaniu znacznie niebezpieczniejszego daru - jego dotyk zabija. O dziwo, gdy próbuje grozić ojcu Deznee, że zabije jego córkę, jego plan popada w ruinę - Deznee jest odporna na jego dotyk. Tak zaczyna się u Deznee ścieżka dociekania prawdy o rodzinie i samej sobie.



Po zapoznaniu się z pierwszymi stronami książki byłam przekonana, że źle wybrałam lekturę. Kolejna historia, gdzie dotyk zabija, a ktoś jest na niego odporny. Bla. Bla. Bla. Szybko jednak dostrzegłam w niej coś innego. Można powiedzieć, że element ten jest jej X factorem. Chodzi mi mianowicie o zachowanie Kalea. Nie zna wielu podstawowych uczuć, zjawisk, emocji, bo nie miał jak poznać ich w izolacji. Zachowuje się trochę jak dziecko - i słusznie! To nadało historii niesamowitego realizmu! Weźmy na tapetę taką rozmowę o trzymaniu się za ręce. Deznee nie umie wyjaśnić chłopakowi, że dla niej jest to gest świadczący o intymnych relacjach, a on dzięki niej rozumuje go jako oznakę lubienia się. Zabawnie - serio, serio. I co bardzo ważne - przez rozmowy Kalea z Deznee i innymi można inaczej spojrzeć na otaczającą nas rzeczywistość właśnie dzięki prostemu podejściu chłopaka i jego niewiedzy.

"- Lubisz kogoś, gdy dobrze czujesz się w jego obecności, i lubisz kogoś, gdy on sprawia, że czujesz się kimś szczególnym, czujesz się szczęśliwy. Coś tak jak całowanie.
- To zamiast trzymać cię za rękę powinienem cię pocałować?"


Sama Deznee mnie rozbawiła graniem ojcu na nerwach. Nie dziwię się jej - nie ma matki, a ojciec nie poświęca jej uwagi. Momentami była zbyt naiwna i nie myślała do końca. Poza tym krążenie wciąż i wciąż po tych samych miejscach... pod nosem ojca... i z uciekinierem z jego ośrodka... cóż, to nie jest najmądrzejsze posunięcie, jeśli chce się ocalić własną i czyjąś skórę. Lepiej dać sprawie przycichnąć i uderzyć, gdy nikt się tego nie spodziewa. Niemniej jest postacią ciekawą, o własnym zdaniu, niezwykle samodzielną i odważną. Zdecydowanie łatwo jest ją polubić. Nie wiem tylko, dlaczego autorka nie wyjaśniła, jakim cudem dotyk Kalea nie zabija Deznee. Może doczekam się tego w kolejnych częściach.

Z postaci drugoplanowych - ojca Deznee i Mercy nienawidzi się od ich pierwszych scen. Alex budzi gigantyczne podejrzenia. Branta się kocha (do pewnego momentu)

Mamy sensację, romans, wątek paranormalny, a to wszystko autora przyprawiła szczyptą akcji. Niby różne gatunki, a niezwykle zręcznie złączone. I momentami pojawiają się iskierki erotycznej atmosfery, no ale tylko iskierki, więc wrażliwi nie muszą się bać. Tylko ten romans zaczął się zbyt szybko... To odjęło dość dużo od realizmu historii, a szkoda, bo mogła zostać jedną z moich ulubionych, gdyby nie to tempo rozwoju "związku".
Ach, i ten humor Deznee, szczególnie w rozmowach z Mercy. To jeden z najważniejszych elementów tej książki! Koniecznie się z nim zapoznajcie!

" - Stan cywilny - Z jej głosu bił chłód porównywalny z powiewem arktycznego powietrza.
- Jeśli masz na myśli mnie, to nie jesteś w moim typie. A jeśli chodzi ci o ojca, to jest singlem, ale raczej też nie jesteś w jego typie. - Uśmiechnęłam się leciutko. Mercy nie wyglądała na rozbawioną. Na jej czole zaczęła pulsować jak szalona mała, niebieska żyłka.
Widok jej złości tylko mnie rozochocił.
- Właściwie to nawet nie wiem, kto jest w jego typie. Nigdy nie widziałam go z kobietą. Z przykrością muszę ci się zwierzyć, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że mój ojciec jest gejem".


Pochłonęłam tę książkę w dwa dni i to tylko ze względu na to, że miałam dużo nauki na studia. Gdyby nie to, skończyłabym ją w kilka godzin. Jest to cudna, wciągająca historia warta Waszej uwagi. Pojedyncze potknięcia, jak z tym tempem rozwoju romansu, niech Was nie zrażają, bo mimo to opłaca się poświęcić trochę czasu na poznanie tej historii. Jest to inny rodzaj morderczego dotyku. Z pewnością autorka miała świeży pomysł na fabułę i dobrze wplotła w nią humor. Ja już nie mogę się doczekać dorwania w swoje ręce kontynuacji, bo końcówka tej książki zostawiła mnie w napięciu.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny
  • 27-01-2014
  • 23:55

Jus Accardo stworzyła powieść, która jest naprawdę dobra i wyróżniająca się spośród innych dzieł tego gatunku. Niby wszystko już było, ale opisuje to w sobie tylko znany sposób, tak że całość pozwala spojrzeć na to inaczej. Rzeczywistość, którą stworzyła jest bardzo realna. Są ludzie normalni, tacy jak my i są osoby z mutacją szóstego chromosomu, która wywołuje u nich nadnaturalne zdolności (telekineza, śmiertelny dotyk). Korporacja Denazen ich przetrzymuje, izoluje od świata zewnętrznego i wykorzystuje do własnych celów. Fabuła powieści jest starannie przemyślana i dopracowana w każdym calu. Kontrast między dwoma światami jest bardzo widoczny, rzetelnie zobrazowany, a co najważniejsze bardzo realny. Akcja toczy się szybko i wartko, wydarzenia następują po sobie tworząc spójną oraz logiczną całość. Nie znajdzie się tu momentów gdy nic się nie dzieje. Bohaterowie wykreowani przez amerykańską powieściopisarkę są realni i wiarygodni. Każdy inny i niepowtarzalny. Zaskakują, budzą sympatię lub też niechęć. Najbardziej jednak wykreowani są główni bohaterowie. Dez to nastolatka, która nie rozumie dlaczego własny ojciec trzyma między nimi dystans, która chciałaby jego akceptacji i uwagi. To dziewczyna bardzo silna i uparta, do tego też odważna. Najbardziej jednak byłam zachwycona kreacją Kalea. Jego niewiedza na temat naszego świata, ciekawość, jak u dziecka wszystkiego co go otacza. I ta bezpośredniość w wyrażaniu myśli i uczuć. Liczę, że nie zmieni się w kolejnych częściach, bo właśnie to go wyróżnia. ?Dotyk? pochłonął mnie bez reszty, wciągnął od pierwszych stron i sprawił, że dla poznania zakończenia jak najszybciej zarwałam noc. Historia jest bardzo ciekawa i nawet schemat trójkąta miłosnego nie był irytujący, jak to w niektórych przypadkach bywa. Niby banalna historia, ale jako całokształt, uczucie między Dez i Kalem oraz walka z korporacją, zaskakuje i to pozytywnie, no przynajmniej ze mną tak było. Niemal od samego początku zżyłam się z bohaterami i wraz z nimi wszystko przeżywałam. Byłam zadowolona, że akcja nabiera cały czas tempa, dzieje się dużo, ale wątki były zawsze dobrze rozpisane i dokańczane. Jus Accardo posługuje się lekkim piórem, prostymi oraz krótkimi zdaniami pozwala wyobrazić sobie to co widzą bohaterowie i choć w minimalnym stopniu poczuć ich emocje. Dużym plusem książki jest humor, nie raz i nie dwa wybuchałam niepohamowanym śmiechem. Seria Denazen zapowiada się bardzo obiecująco i jeśli tylko utrzyma poziom pierwszego tomu, a wszystko na to wskazuje, bo drugi jest równie udany, to będzie to jeden z lepszych cykli fantasy na naszym rynku wydawniczym. Lekka, miejscami zabawna, ale i z dreszczykiem oraz nutką tajemnicy. Polecam. http://zapatrzonawksiazki.blogspot.com/2014/01/smiertelny-dotyk.html

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny
  • 19-12-2013
  • 22:04

Deznee jest naprawdę zbuntowaną nastolatką. Jej jedynym celem w życiu jest wkurzanie ojca i zabawa. Pewnego dnia, gdy wraca z imprezy dosłownie pod jej nogami ląduje pewien tajemniczy chłopak. Gonią go faceci w mundurach. Nie wygląda to za bezpiecznie, więc Deznee zabiera Kalea do domu, aby wkurzyć ojca. Robiąc to dziewczyna zmienia swoje życie. Wszystko dzieje się szybko. Jej własny ojciec celuje z pistoletu do chłopaka. On doznaje szoku po dotknięciu jej. Deznee ucieka z Kalem. Kolejna fala niesamowitych wydarzeń. Dowiaduje się, że jej rodzic nie jest nudnym prawnikiem, lecz szefem organizacji z ludźmi o nad przyrodzonych mocach i więzi jej matkę. "Zastanawiałam się, jak wyglądałby wpis do dziennika. Dzisiaj ojciec próbował mnie zastrzelić i dowiedziałam się, że jest mordercą, który w ośrodku dla swoich kilerów przetrzymuje w niewoli moją matkę". Po przeczytaniu tej książki zdałam sobie sprawę, że nie mam za dużo o niej do powiedzenia. Okładka, w niej zapisane kartki, ot tyle. Ale hola, hola... jednak to coś więcej! Fabuła intrygująca, ale czy oryginalna? To jest dobre pytanie. "Dotyk" przypomina mi "Paranormalność" Kiersten White tylko, że w czarnej wersji i "Dotyk Julii" Tahereh Mafi. Organizacja Denazen nie służy dobru, choć rzekomo pomaga ludziom. Ojciec Deznee jest jak tyran próbujący sobie wszystko podporządkować. Nie znosi niesubordynacji i nieposłuszeństwa. Przez całą książkę miała nadzieję, że jednak człowiek, który wyrządził tyle zła, zmieni się. Jednak moje nadzieje były złudne i przekonałam się, że ta książką nie jest taka przewidywalna na jaką wygląda. Muszę przyznać, że bohaterowie bardziej przypadli mi do gustu niż sama fabuła. Uświadomiłam to sobie dopiero odkładając książkę z powrotem na półkę. Deznee jest niesamowicie wykreowaną postacią. Twarda, za wszelką cenę pragnąca wkurzyć ojca, typowa nastolatka... może nie do końca. Dziewczyna jest nadzwyczaj zaradna i odważna. Jestem pewna, że gdyby zostawiłoby się ją na środku pustyni, ona wróciłaby na wielbłądzie balując z mulatem. Mogę spokojnie zaliczyć ją do jednych z moich ulubionych głównych bohaterek. Mamy jeszcze Kalea. To postać, którą już przy pierwszej scenie z jego udziałem, polubiłam bezgranicznie. Ten chłopak ma w sobie to "coś". Nigdy nie chodził do kina, nie był nad morzem. Więzienie w Denazen, sprawiło, że nie wiedział jak naprawdę się żyje. Deznee próbowała wszystko spokojnie i powoli mu wyjaśnić. Chciała by zasmakował wszystkiego, czego pozbawiła go organizacja przez te lata. Jednak Kale przez tą swoją niewiedzę był niesamowicie zabawny i słodki. Szczerzy. Tak. To jedno z najlepszy słów jakimi można go opisać. Walił wszystko prosto z mostu- to chyba zwyczajowa cecha mężczyzn. Organizacje, które w swoich szeregach mają osoby o nadprzyrodzonych mocach są coraz częściej spotykane w książkach. Chronią ludzi, dbają o ich dobro, więżą i karzą złych. Jednak Denazen jest nowością. To z nią wszyscy walczą. Szóstki- ludzie z darem- pragnął wolności, mocy podejmowania własnych wyborów. Niby motywy organizacji są przedstawione, jej historia i wszystko co czytelnikowi jest potrzebne. Jednak jeśli chodzi o rolę Denazen, czuję niedosyt. Co sprawiło, że trzyma się tam ludzi jak więźniów? Czemu wstrzykuje im się niewiadome substancje? Przede wszystkim, dlaczego ojciec Deznee nie ma serca? Może odpowiedzi na niektóre zagadki otrzymam w kolejnej części. Mamy tu tradycyjnie miłość między głównymi bohaterami. W sumie jest ona zrozumiana. Deznee jest jedyną osobą, którą Kyle może dotknąć, wszyscy inni umierają na miejscu. Jest też pierwszą, która wprowadza go w nowe życie. Czy to nie powód, aby poczuć coś więcej? Dziewczyna ma obawy, że Kyle nie umie rozróżnić miłości o pewnego rodzaju przyjaźni czy wdzięczności. Jednak jak będą wyglądać dalsze losy tej dwójki, tego Wam nie zdradzę. "Dlaczego, gdy jesteśmy blisko siebie, szybciej bije mi serce? Jak to się dzieje?" Książka jest idealna dla młodzieży, bo właśnie do tej grupy wiekowej jest skierowana. Autorka ma specyficzny język, ale nie jest on trudny w odbiorze, wręcz przeciwnie. Używa wielu słów ze slangu młodzieżowego, ale dodaje to klimatu książce. Podsumowując. Fabuła książki może nie jest najoryginalniejsza, jednak godna uwagi. Bohaterowie są świetnie wykreowani. W "Dotyku" jest wiele różnych osobowości, każdy znajdzie tu swojego ulubieńca. Historia Deznee i Kale wciągną niesamowicie. Pozwólcie się wkręcić w wir wydarzeń i przeżywajcie wszystko z bohaterami. Polecam!

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny
  • 1-12-2013
  • 01:05

Książki, na które jest szał i wszędzie można o nich przeczytać daruję sobie albo zapamiętuję na przyszłość. Nie inaczej było w przypadku ,,Dotyku? Jus Accardo. Przeleżała na mojej półce kilka miesięcy,a zabrałam się za nią dopiero wtedy, gdy trafiła do mnie ,,Toksyna?, II tom serii Denazen. Przeczucie jednak mnie nie zawiodło i czas spędzony z tą pozycją należał do przyjemnych.

Podczas powrotu do domu Deznee Cross trafiła przypadkiem na uciekającego chłopaka, który pożyczył od niej buty. Następnie pojawili się za nim ludzie, którzy go ścigali. Nie wiedzieć czemu Dez pomogła nieznajomemu, a nawet zaprosiła go do mieszkania, do którego niedługo miał wrócić jej ojciec, z którym nie miała najlepszych kontaktów. Jak się okazało, Kale znał Marshalla Crossa, który pracował w korporacji Denazen, z której cudem uciekł chłopak, którego, jak wszystkie szóstki zmuszano do przymusowego zabijania. Jego dotyk bowiem powodował, że wszystko usychało. Z niewyjaśnionych przyczyn Dez zamiast poprzeć ojca zabrała Kala i zaczęli uciekać... jednak wysłańcy Denazen byli coraz bliżej. Chcieli ich odzyskać za wszelką cenę ? czym im się udało? Jakie nowe fakty wyszły na jaw?

Muszę przyznać, że pozycja mimo dość powszechnego już wątku magicznych zdolności, spodobała mi się od razu i nie mogłam się od niej oderwać. Dzięki lekkiemu stylowi Jus Accardo, a także wyjawianiu co chwilę nowych faktów, dotyczących bohaterów ta lektura była mnie przyjemnością. Kale, który całe życie spędził w zamknięciu nie potrafił dostosować się do życia ,,na wolności?. Tym bardziej utrudniał to fakt, że nie można było nikomu tak naprawdę zaufać, bowiem wróg okazywał się przyjacielem, a przyjaciel wrogiem.

Bardzo lubię książki fantastyczne, również te przeznaczone głównie dla młodzieży. Nie żałuję, że zapoznałam się z ,,Dotykiem?. Faktycznie jest rewelacyjny. Co prawda znajduje się w nim kilka literówek i niepoprawnych form, jednak to nic w porównaniu z tym, co przygotowała dla nas Jus Accardo. Już nie mogę się doczekać, kiedy sięgnę po ,,Toksynę?, która już czeka u mnie na półce i znów poznam dalsze losy Dez i Kala.

Moja ocena : 9/10

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny
  • 21-02-2013
  • 17:39

?Gdyby życzenia były końmi... To pewnie zostałabym stratowana.?

Deznee Cross jest nastolatką, której głównym celem życiowym jest irytowanie ojca. Robi to na wiele sposobów, ale wśród nich przeważa imprezowanie z chłopakami. Akurat tego dnia, gdy postanowiła nie złościć ojca, wychodzi z imprezy wcześniej, a w drodze powrotnej przez las spotyka dziwnego przystojniaka, który chce jej butów. Może nie było by to jeszcze aż tak dziwne, gdyby nie ścigało go kilku mężczyzn taw kombinezonach. Dez prowadzi Kyla do swojego domu, gdzie w niedługim czasie zjawia się ojciec dziewczyny. Sprawy nabierają błyskawicznego tempa, gdy okazuje się, że chłopak go zna i szczerze nienawidzi pana Crossa. W czasie krótkiej chwili życie Dez wywraca się do górny nogami. Odkrywa prawdę o ojcu, matce, szóstkach i korporacji Denazen, która wykorzystuje ludzi obdarzonych niezwykłymi mocami. W okół niej robi się niebezpiecznie, a jej cel niemal niewykonalny.

Na pierwszym etapie książki postać Kalea i zarys fabuły kojarzył mi się z serialem Kyle XY (2006-2009), opowiadającym historie nastoletniego chłopaka, który budzi się nagi w lesie, nie pamiętając niczego, a w dodatku całkowicie bezbronnego i nie mającego pojęcia o otaczającym go świecie. On również posiadał niezwykłe zdolności i groziło mu niebezpieczeństwo ze strony złej korporacji. Później jednak fabuła i moje skojarzenia zaczęły kierować się w stronę innego serialu, a mianowicie Heroes (2006-2010), którego bohaterami są ludzie obdarzeni niezwykłymi zdolnościami. W serialu pojawia się Firma, której zdaniem jest chwytanie i monitorowanie osób z mocami. Dodatkowym podobieństwem jest tutaj postać Noah Benneta i jego córki Claire, którzy w Heroesach odgrywają podobną rolę, jak pan Cross i Dez. On jest reprezentantem Firmy, która powierzyła mu opiekę nad córką, która nie ma pojęcia o prawdziwej pracy ojca. W obu przypadkach pojawia się także motyw walki pomiędzy obdarzonymi specjalnymi zdolnościami ludzi działającymi z pełnomocnictwa korporacji lub przeciwko niej. Nie dopatrzeniem było by ominięcie porównania do "Dotyku Julii" Tahereh Mafi, jednak tutaj podobny jest jedynie jeden małwy wątek, czyli śmiercionośny dotyk i odporność na niego u ukochanej osoby. Przez te podobieństwa nie mogę napisać, że "Dotyk" jest historią innowacyjną, czy świeżą, jednak ciężko przedstawić temat ludzi obdarzonych nadprzyrodzoną mocą na nowo, nie powielając żadnych wykorzystanych wcześniej schematów.

Patrząc na końcową ocenę książki może zdziwić was to co teraz napiszę. Książka z początku wcale mi się nie podobała. Pierwsze rozdziały mocno mnie do niej zniechęciły. Nie mogłam pojąć logiki głównej bohaterki, która wracając w nocy przez las, oddała swoje buty jakiemuś podejrzanemu typowi, który może i był niezwykle przystojny, ale nawet według niej 99% był świrem. Na domiar złego zaprowadziła go do swojego domu i niezbyt przejęła, że nie potrafi rozróżniać podstawowych przedmiotów codziennego użytku. Największego niedowierzania doświadczyłam jednak w momencie, w którym Kale próbował ją zabić swoim dotykiem, a ona po pewnym czasie to zrozumiała i nie miała do niego żadnych pretensji i jeszcze czuła się przy nim bezpiecznie! Powiedzieć, że to grubymi nićmi szyte to mało. W książce spotkacie się także z pewnymi niedogodnościami. Początek 5 rozdziału oraz kawałek 26 zjada literki, wyrazy i sens zdań.

Z wyżej wymienionych powodów Dez nie należy do moich ulubionych, ani najbardziej inteligentnych, czy ostrożnych bohaterek literackich, ale ma w sobie siłę i to coś, co sprawia, że mimo wszystko ją lubimy. Jest odważna, niekiedy szalona i ma zdrowy stosunek do siebie samej. Dodatkowymi zaletami jest jej ironiczny stosunek do życia i zdrowy narcyzm. Podoba mi się, że nie jest typową sierotką Marysią, która nie może uwierzyć, że najprzystojniejsi mężczyźni się o nią zabijają. Wręcz przeciwnie potrafi sprawnie wykorzystać swoją urodę do osiągnięcia celu. Kale jest za to niezwykle słodki. Jego bezbronność i nieznajomość świata zewnętrznego ujęły mnie mocno za serce. Dialogi między bohaterami są przez to niezwykłe, fascynujące i poruszające.

Postawie sprawę uczciwie. Książka ma swoje niedoskonałości, ale tego co się czuje czytając ją nie da się zapomnieć. Postać Kalea i jego relacja z Dez naprawia wszystko. Książkę czyta się błyskawicznie dzięki akcji, która pędzi w zabójczym tempie od pierwszych stron. Przyśpieszone bicie serca i głód, który nie pozwala się oderwać od czytania zmusił mnie do poświęcenia nocy dla "Dotyku". Nie żałuję ani jednej nieprzespanej przez nią minuty.

"Zastanawiałam się, jak wyglądałby wpis do dziennika. Dzisiaj ojciec próbował mnie zastrzelić i dowiedziałam się, że jest mordercą, który w ośrodku dla swoich kilerów przetrzymuje w niewoli moją matkę".
Ocena: 4+/6

Źródło: http://wkrainiestron.blogspot.com/

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny
  • 18-01-2013
  • 11:28

Pozwólcie, że opowiem Wam, jak to wszystko się zaczęło... Nazywam się Deznee Cross i mam siedemnaście lat. Wychowuje mnie ojciec, wiecznie zapracowany i niezwracający na mnie najmniejszej uwagi prawniczyna z korporacji Denazen. Mamy nie dane mi było poznać. Zmarła, kiedy byłam malutka. Jeśli chodzi o mnie, to można powiedzieć, że jestem nastolatką, jakich wiele. Kocham imprezować oraz doprowadzać mojego ojca do szału. Przynajmniej wówczas zauważam u niego jakiekolwiek zainteresowanie moją osobą... Któregoś dnia wracałam z jednej imprezy, kiedy na mej drodze pojawił się ON. Bosy, poraniony, obraz nędzy i rozpaczy. Ale jego oczy... były niesamowite. Błękitna toń, w której nie można się zatracić. Z pewnością nie mógł narzekać na brak powodzenia u dziewczyn. Kale, bo tak miał na imię, uciekał przed jakimiś mężczyznami i ogólnie dziwnie się zachowywał. Trzymał się ode mnie na dystans, zupełnie tak, jakby obawiał się mnie dotknąć. Czy ja jestem jakaś trędowata? No nic, trudno, jeszcze to sobie wyjaśnimy. Pomyślałam, że pomogę mu zbiec. Od razu wpadłam na to, żeby zabrać go do siebie. Byłam pewna, że sprowadzenie do domu zupełnie obcego chłopaka porządnie rozwścieczy mojego ojca. Przyznacie, że plan był nie zły... Jednak jak to z planowaniem bywa, nie zawsze wszystko idzie tak, jak to sobie obmyśliliśmy. Kale na widok zdjęcia mego ojca zamarł. Wyjawił mi, że mój ojciec nie jest żadnym prawnikiem, a mordercą i że przetrzymuje takich jak on (Kale) w Denazen, gdzie się ich wykorzystuje do różnych zadań, ze względu na ich nietypowe zdolności. Mój ojciec mordercą? Nie, to nie możliwe. To przecież prawnik! Owszem, porządny z niego dupek, ale z pewnością nie morderca. I w tym momencie do mieszkania wszedł mój ojciec... z bronią w ręku! Kazał Kaleowi odsunąć się ode mnie. Jednak mój nowy znajomy nic sobie z tego nie robił. Zagroził memu ojcu, że mnie zabije... po czym zacisnął mi dłonie na szyi. Jednak nic się nie wydarzyło. Kale był równie zdziwiony, jak mój ojciec. Jak się okazało mój nowy znajomy ma pewną dość niebezpieczną umiejętność... jego dotyk zabija. Więc czemu nic mi się nie stało? Byłam zupełnie zdezorientowana odnośnie tego, co się wokół mnie działo. Wiedziałam jedno, coś tu nie gra i za wszelką cenę chciałam dowiedzieć się, co to takiego. Długo nie myśląc ponownie pomogłam Kaleowi w ucieczce... Czy prawdą jest, aby ojciec Deznee był mordercą? Kim jest Kale? Dlaczego ścigali go tamci mężczyźni? Czym tak naprawdę zajmuje się Denazen? Jakim cudem Dez zdołała przeżyć śmiercionośny dotyk chłopaka? Urodzona w Nowym Jorku, Jus Accardo swe dzieciństwo spędziła na czytaniu książek kulinarnych. Chciała iść w ślady swego dziadka, kucharza. Zgłosiła się nawet i została przyjęta do Amerykańskiego Instytutu Kulinarnego. Jednakże z czasem zrozumiała, że jej przyszłość wiąże się z pisarstwem, a nie z gotowaniem. I tak stała się autorką książek z gatunku paranormal romance oraz urban fantasy. Jej pierwszą książką, wydaną w listopadzie 2011 roku, był "Dotyk", rozpoczynający serię o Denazen. Obecnie pani Accardo pracuje nad kolejnymi częściami tego cyklu. Sięgnęłam po "Dotyk" pod wpływem intrygującego opisu na okładce. Jak tylko rozpoczęłam lekturę, tak przepadłam bez reszty. Wręcz nie mogłam oderwać się od lektury, a kiedy zmuszona byłam odkładać ją na półkę, moje myśli błądziły przez cały czas wokół niej. Za wszelką cenę chciałam dorwać się do książki, aby dowiedzieć się, jak dalej potoczyły się losy głównych bohaterów powieści pani Accardo. Muszę przyznać, że autorka oddała w ręce czytelników historię, jakiej jeszcze nie było. Z czym Wam się kojarzy paranormal romance? Mi z love story pomiędzy śmiertelniczką i jakąś nadprzyrodzoną istotą typu wampir, wilkołak, anioł itp itd. Tu mamy coś zupełnie innego! Spotykamy ludzi obdarzonych niezwykłymi umiejętnościami, z których niektóre mogą stanowić niebezpieczną broń. Nic więc dziwnego, że pojawiają się ludzie mający na celu przejęcie kontroli nad takimi osobnikami, chcący wykorzystać ich zdolności do własnych celów. Najlepszym tego przykładem jest Kale, więziony przez Denazen i wykorzystywany w wielu zadaniach wyznaczonych mu przez rządzących korporacją. Bo czyż to nie praktyczna umiejętność? Dotyk, który zabija... Jakże łatwo i szybko można pozbyć się niewygodnych osób, nieprawdaż? Głównej bohaterki powieści nie sposób nie polubić. Szalona nastolatka, mająca milion pomysłów na minutę. Tryskająca energią, wciąż poszukująca nowych wrażeń, kochająca zastrzyk adrenaliny. Obdarzona ciętym językiem, który nie raz wpędzi ją w opały. Zdradzę Wam tutaj, że Deznee również skrywa pewną tajemnicę i to taką, która może stać się kluczowa w całej historii. Jaką? To już musicie doczytać sami. Kale również zdołał podbić moje serce. Tajemniczy, przystojny i zabójczo niebezpieczny. Typ chłopaka, o którym marzy niejedna dziewczyna. Me serce podbił również zachwytem nad otaczającym go światem. Wszystko, po ucieczce z Denazen, było dla niego nowe i zaskakujące. Z prostych rzeczy, na które większość ludzi nie zwraca najmniejszej uwagi, potrafił cieszyć się jak małe dziecko. Ujął mnie tym do reszty. Niby taki niebezpieczny, a zarazem delikatny i wrażliwy. Niesamowita mieszanka wybuchowa obok której nie sposób przejść obojętnie. Nic więc dziwnego, że serce Deznee mocniej zabiło w jego obecności. Rodząca się miłość pomiędzy tą dwójką jest czysta i prawdziwa, jak żadna inna. O takim uczuciu marzymy każdego dnia, jednak nie każdej osobie jest dane zasmakować prawdziwej miłości. Dez i Kaleowi było to dane. Sporym plusem książki jest również jej wykonanie. Pierwsze, co przykuwa uwagę, to przystojny chłopak o niesamowicie niebieskich oczach wpatrzonych gdzieś przed siebie. Przyglądając się mu, miałam wrażenie, jakby patrzył wprost na mnie. Jednak oprócz cudownego błękitu, zauważyłam też wyzierający z nich chłód i determinację. Od razu wiadomo, że ten chłopak skrywa w sobie pewien mrok. Na kolejny plus zasługuje użyta w książce czcionka, której wielkość nie męczy wzroku podczas lektury. Patrząc na to, że jest to pierwsze wydanie powieści na naszym rynku spodziewałam się, że napotkam wiele potknięć ze strony korekcyjnej. Na całe szczęście moje obawy okazały się być płonne. Owszem, błędy są, ale jest ich tak nie wiele, że spokojnie można nie zwracać na to uwagi. Niesamowici bohaterowie, piękny wątek miłosny, wartka akcja i czające się zewsząd niebezpieczeństwo - czego chcieć więcej od porządnej lektury? Jeśli to jest debiut literacki pani Accardo, to należą jej się wyrazy szacunku za stworzenie tak doskonałej historii, która zapadnie w pamięci wielu czytelników. Fani paranormal romance z pewnością poczują się w pełni usatysfakcjonowani z lektury. Jest tu wszystko, co w danym gatunku powinno się znaleźć. Z niecierpliwością będę wyglądała kolejnych losów Dez i Kalea. Mam nadzieję, że nie będę musiała długo czekać na kolejny tom. A tymczasem Wam, moi drodzy, dobrze radzę - sięgnijcie po "Dotyk". Jestem pewna, że się nie zawiedziecie! Moja ocena: 6/6

Czy recenzja była pomocna?

Ciekawe pomysły Gandalfa

  • 35.92 zł
    27.30 zł

    W kosmosie, w którym znajdują się miliardy galaktyk, a w nich miliardy gwiazd, powinno być wiele takich planet z istniejącym na nich życiem, a nawet zamieszkiwanych przez istoty inteligentne. Od autora Gdybyśmy żyli sami we wszechświecie, byłoby to ogromne marnotrawstwo przestrzeni i zasobów...

  • 53.07 zł
    27.59 zł

    Marsylia, czasy współczesne. W mieście dochodzi do serii brutalnych zabójstw: wiele osób ginie spalone żywcem. Wybuchają gwałtowne zamieszki, podsycane wydanym przez władze zakazem publicznego manifestowania wiary w islam. Oliwy do ognia dodają planowana wizyta premiera, otwarcie nowego meczetu...

  • 36.81 zł
    30.56 zł

    Próbował mnie zabić, ale to ja go zabiłam. Było to dawno temu. Pamiętam, że panował mrok. Zauważyłam mordercę w ostatniej chwili. Umierając, dotknęłam jego dłoni i nagle nastąpiła pierwsza przesiadka. Patrzyłam, jak umieram. Spoglądałam na siebie oczami zabójcy. Teraz przesiadki...

  • DOTYK PRZEZNACZENIA autorstwa Marty Grzebuły opowiada o losach kobiety, która przez dwadzieścia lat żyje w przekonaniu, że jej małżeństwo jest idealne. Okłamuje siebie i bliskich. Ukrywa bolesną prawdę, bojąc się nie kompromitacji, ale tego, że zmarnowała tyle lat. Zdradzana, podporządkowana...

  • 29.83 zł
    26.54 zł

    Lara Blair, wybitny chirurg, właścicielka firmy specjalizującej się w tworzeniu sprzętu umożliwiającego przeprowadzanie nowatorskich operacji, szuka rozwiązania skomplikowanego problemu medycznego. Poznaje Andrew Jonesa, niegdyś genialnego chirurga, który obecnie z tajemniczych przyczyn nie operuje...

  • 46.88 zł
    32.82 zł

    Wielu ludzi oczekuje stabilizacji w gospodarce po załamaniu się rynku w 2007 roku, największym krachu od czasów wielkiego kryzysu okresu międzywojennego. Stabilizacja zapewne nastąpi, ale to już nie będzie ta sama gospodarka. Stara gospodarka epoki industrialnej zamiera, a jej miejsce zajmuje nowa...