rozwiń
rozwiń
zwiń
zwiń
wpisz minimum 3 znaki
Córka rzeźbiarza
ocena: 6, głosów: 9
 
powiększenie

Fragmenty

przeczytaj fragment książki
Córka rzeźbiarza

Boże Narodzenie

Im się jest mniejszym, tym Boże Narodzenie jest
większe. Pod gałęziami choinki jest ogromne, jest zieloną
dżunglą z czerwonymi jabłkami i smutnymi, cichymi
aniołami, które wirują na nitkach, strzegąc wejścia do
dziewiczego lasu, a w szklanych bombkach dziewiczy las
nie ma końca. Dzięki choince Boże Narodzenie jest absolutnym bezpieczeństwem.
Dookoła jest bardzo duża i bardzo zimna pracownia.
Tylko przy piecu kaflowym jest ciepło. Trzaska ogień i cienie
kładą się na podłodze i na nogach rzeźb, jakby na kolumnach.
W pracowni stoi bardzo dużo rzeźb, te wielkie, białe
kobiety zawsze tam były. Stoją wszędzie, ruchy ich ramion
są niezdecydowane i nieśmiałe, patrzą gdzieś poza
ciebie, bo są zobojętniałe i smutne w całkiem inny sposób
niż moje anioły. Niektóre mają na głowie szmaty do gliny,
a największa ma brzuch przewiązany sznurem do
bielizny. Bielizna jest mokra i gdy przechodzisz, muska
cię w ciemności po twarzy niczym zimne, białe ptaki.
Wieczorem zawsze jest ciemno.
Okna w pracowni nie wolno nigdy myć, bo daje bardzo
piękne światło, ma sto małych szybek, niektóre są
ciemniejsze od innych, a latarnie na dworze bujają się
i rysują na ścianie własne okno. Stoją tam mocne regały,
a na każdym białe kobiety, ale malutkie. Zwracają się ku
sobie albo odwracają od siebie, ich ruchy są równie nieokreślone
i nieśmiałe jak tych wielkich kobiet. Wszystkie
są odkurzane przed Bożym Narodzeniem i tylko mamie
wolno ich dotykać, natomiast granatów z wojny wyzwoleńczej
nigdy się nie odkurza.
Kobiety tatusia są święte. On przestaje o nie dbać
z chwilą, gdy są odlane w gipsie, ale dla wszystkich innych są święte.
Prócz kobiet, okna i pieca kaflowego reszta jest w cieniu.
Pod ścianami leży groźna góra rzeczy, których nie
wolno penetrować, są to żelazne stelaże, skrzynie z gliną
i gipsem, formy składane, drewno, szmaty i kawalety,
a pod nimi i za nimi pełza to coś tajemniczego o czarnych jak noc oczach.
Ale w środku pracowni jest pusto. Stoi tylko jeden
kawalet z kobietą owiniętą mokrymi szmatami i ona
jest najświętszą ze wszystkiego. Kawalet ma trzy nogi,
które rzucają sztywne cienie na pusty skrawek cementowej
podłogi i dalej, w górę, w stronę sufitu, a ten jest
tak daleko, że nikt nie może się do niego dostać, dopóki
nie znajdzie się w domu choinka. My mamy zawsze największą
i najpiękniejszą choinkę w mieście, wartą pewnie
majątek, bo musi sięgać sufitu i być gęsta. U wszystkich
innych rzeźbiarzy są małe i mizerne, nie mówiąc już
o pewnych malarzach, u których to, co mają, z trudem
można by nazwać choinką. Ludzie mieszkający w zwyczajnych
mieszkaniach stawiają je na stole przykrytym
s e r w e t ą, biedacy! I kupują choinki mimochodem.
My, to znaczy tatuś i ja, wstajemy w umówiony dzień
o szóstej, bo choinki trzeba kupować, póki jest ciemno.
Idziemy ze Skatudden aż na drugi koniec miasta, bo tam
jest duży port, który stwarza konieczne tło do kupowania.
Przeważnie wybieramy przez wiele godzin i podejrzliwie
oglądamy każdą gałąź, bo zdarza się, że są doczepione.
Zawsze jest zimno. Któregoś razu wierzchołek jakiegoś
drzewka uderzył tatusia w oko. W porannych ciemnościach
kręci się pełno czarnych, marznących tłumoków
wyszukujących choinki, a śnieg usiany jest jodłowym
igliwiem. Nad całym portem i placem targowym panuje
nastrój zagrożenia i czarów.
Potem pracownia zostaje przemieniona w puszczę
dziewiczą, gdzie można się schować głęboko pod choinką
i stać się niedostępnym. Pod choinką trzeba być
przepełnionym miłością. Są miejsca, w których można
smucić się albo nienawidzić, na przykład między podwójnymi
drzwiami, tam gdzie wpada poczta. Drzwi od strony
przedpokoju mają małe, zielone i czerwone szybki,
a w przedpokoju jest pełno ubrań, nart i kufrów. Właśnie
między tymi podwójnymi drzwiami jest akurat wystarczająco
miejsca, żeby stać i nienawidzić. Jeżeli się nienawidzi
w dużym pokoju, od razu się umiera. Ale jeżeli
jest ciasno, nienawiść wchodzi z powrotem do wewnątrz
i krąży po ciele, nie docierając nigdy do Boga.
Z choinkami jest całkiem inaczej, zwłaszcza gdy już
wiszą bombki. One gromadzą w sobie miłość i dlatego
upuszczenie ich jest tak strasznie niebezpieczne.
Gdy tylko choinka zostaje wniesiona do pracowni,
wszystko nabiera nowego znaczenia, jest przepełnione
świętością niemającą nic wspólnego ze sztuką. Wtedy
Boże Narodzenie zaczyna się na serio.
Szłyśmy z mamą do oblodzonych skał za rosyjskim
kościołem i wydrapywałyśmy mech. Wylepiałyśmy
z gliny święty krajobraz, z pustynią i Betlejem,
zawsze z nowymi ulicami i domami, zajmował całe
okno w pracowni. Robiłyśmy jeziora z lusterek, ustawiałyśmy
pasterzy na całym terenie, dając im nowe
owce i nowe nogi, bo stare rozmiękły w zeszłorocznym
mchu, piasek nasypywałyśmy bardzo ostrożnie, żeby
glina mogła być później użyta. Kiedy wyciągnęłyśmy
żłobek ze strzechą, który pochodził z Paryża z roku tysiąc
dziewięćset dziesiątego, tatuś bardzo się wzruszył
i musiał zrobić sobie drinka.
Maria siedziała zawsze na samym przodzie, ale Józefa
trzeba było postawić wśród krów, bo został kiedyś uszkodzony
przez wodę, a poza tym jest mniejszy, więc perspektywicznie
lepiej wygląda w tyle. Na końcu umieszczałyśmy
Dzieciątko Jezus, które jest z wosku i ma
prawdziwe kręcone włosy, tak jak to robiono w Paryżu,
nim ja się urodziłam. Kiedy już było na swoim miejscu,
musieliśmy milczeć przez długą chwilę.
Zdarzyło się raz, że Poppolino wyszedł z klatki i zjadł
Dzieciątko Jezus. Wdrapał się na Statuę Wolności tatusia,
usiadł na rękojeści miecza i zjadł Dzieciątko.
Nie mogliśmy nic zrobić, nie mieliśmy nawet odwagi
spojrzeć na siebie. Mama ulepiła nowe z gliny i pomalowała
je. Uznaliśmy, że wyszło zbyt czerwone i za grube
w pasie, ale nikt nic nie powiedział.
Boże Narodzenie zawsze szeleści. Szeleści za każdym
razem, tajemniczo, srebrnym papierem i złotym papierem,
i bibułką, a wszystko osłania, ozdabia i kryje przebogata
obfitość błyszczącego papieru, świadcząca o niczym
nieskrępowanej rozrzutności.
Wszędzie były gwiazdy i kokardki, nawet na półmisku
z zapiekanką z brukwi i na drogich, kupnych kiełbasach,
które pojawiały się na świątecznym stole, zanim zaczęliśmy jadać szynkę.
Można było obudzić się w nocy i usłyszeć dający poczucie
bezpieczeństwa szelest zawijanych przez mamę
prezentów. Którejś nocy mama namalowała na każdym kaflu pieca,
aż do samej góry, małe niebieskie krajobrazy i bukiety kwiatów.
Mama wycinała foremką piernikowe koziołki, szafranowym
ciasteczkom w kształcie kotków robiła kręcone
nogi i wciskała rodzynek na środku brzucha. Kiedy
przysyłano je nam ze Szwecji, kotki miały tylko cztery
nogi, ale co roku tych nóg im przybywało i w końcu
całe ciasteczka ozdabiała poskręcana, wariacka ornamentyka.
Mama odważała cukierki i orzechy na wadze do listów,
tak żeby każdy dostał tyle samo. W ciągu roku wszystko
mierzy się z grubsza, nikt nie ma czasu na taką dokładność,
ale Boże Narodzenie jest okresem bezwzględnej
sprawiedliwości, dlatego wymaga tyle wysiłku.
W Szwecji robi się domowe kiełbasy, leje się w domu
świece i przez kilka miesięcy zanosi się biednym koszyczki
z darami. Wszystkie mamy szyją nocami prezenty,
a w wigilijny wieczór stają się Łucjami, z dużym wieńcem
i mnóstwem świec na głowie.
Tatuś mocno się przeraził, widząc po raz pierwszy
Łucję, lecz gdy spostrzegł, że to tylko mama, zaczął się
śmiać. Potem chciał, żeby przy każdej wigilii powtarzała tę swoją zabawę.
Leżałam w łóżku na moim pięterku i słyszałam, jak
Łucja z trudem wchodzi po schodach. Wszystko razem
było tak piękne jak w niebie, a mama, szwedzkim zwyczajem,
ulepiła świnkę z marcepanu. Potem znowu troszkę
pośpiewała i weszła na pięterko tatusia. Mama śpiewa
tylko raz w roku, bo jej struny głosowe są popsute.
Na balustradzie dookoła naszej antresoli stały setki
świec czekających na zapalenie tuż przed ewangelią
o Bożym Narodzeniu. Wówczas po pracowni zaczynają
wędrować wzdłuż i wszerz jakby migoczące sznury pereł,
i jest ich może nawet tysiąc. Bardzo ciekawie wygląda
dogasanie, bo wtedy łatwo może się zająć tekturowa ściana.
Około południa tatusia ogarniało podniecenie, traktował
święta bardzo poważnie i ledwo wytrzymywał te
wszystkie przygotowania. Był całkiem wykończony. Poprawiał
każdą świecę, żeby stała prosto, i ostrzegał nas
przed niebezpieczeństwem pożaru. Wybiegał do miasta
po malutką gałązkę jemioły, która jest droższa od róż i orchidei,
ale musi wisieć pod sufitem. Wciąż się dopytywał,
czy na pewno wszystko jest w porządku, i nagle dochodził
do wniosku, że całe Betlejem jest źle zakomponowane.
Potem robił sobie drinka, żeby się uspokoić. Mama wyskubywała
lak ze złotych wstążek i papieru z zeszłorocznego Bożego Narodzenia.
Gdy zapadał zmierzch, tatuś szedł na cmentarz, zanieść
orzechy wiewiórkom i popatrzeć na groby.
Nigdy go zbytnio nie obchodzili krewni, którzy tam leżą,
i oni też nigdy go specjalnie nie lubili, byli bowiem dalekimi
krewnymi i dość mieszczańskimi. Po powrocie do domu
tatuś był smutny i dwa razy bardziej podniecony, dlatego
że cmentarz z tyloma palącymi się świecami przedstawiał
cudowny widok. W każdym razie wiewiórki zakopywały
masę orzechów u krewnych, choć to było zabronione.
To jednak jest pocieszającą myślą.
Po kolacji robiliśmy długą przerwę, żeby przygotować
miejsce Bożemu Narodzeniu.
Leżeliśmy po ciemku na naszej antresoli, słuchając,
jak w pracowni mama szeleści przy piecu; za oknami,
na ulicach, było zupełnie cicho.
Potem zaczynało się zapalanie po kolei długich rzędów
świec, a tatuś zrywał się z łóżka, żeby sprawdzić, czy na
choince trzymają się idealnie prosto i czy ta za Józefem
nie podpali strzechy.
Potem następowało czytanie ewangelii o Bożym Narodzeniu.
Najbardziej uroczyście brzmiało to, że Maria
chowa słowa w swoim sercu, i prawie równie pięknie, że
wybrali inną drogę powrotną do swojego kraju. Reszta nie
robiła takiego wrażenia.
Kiedyśmy już trochę z tego ochłonęli, tatuś nalewał
sobie drinka. I wtedy stwierdzałam triumfalnie, że Boże
Narodzenie należy do mnie.
Wpełzałam do zielonej dziewiczej puszczy i wyciągałam
paczki. Tam, głęboko pod gałęziami, uczucie pełnej
miłości było prawie nie do wytrzymania, taka skondensowana
świętość, na którą składały się Marie i anioły,
i mamy, i Łucje, i rzeźby, wszyscy razem błogosławili
mnie i przebaczali cały miniony rok, ten przedpokój też,
i w ogóle wszystko na całym świecie, byle tylko mogli
mieć pewność, że wszyscy się wzajemnie kochają.
W tym właśnie momencie upuściłam na cementową
podłogę największą bombkę – i zrobiły się z niej najmniejsze
i najsmutniejsze na świecie okruchy szkła.
Powstała nieprawdopodobna cisza. Bombka miała
w szyjce małe kółko z dwoma metalowymi pręcikami.
Mama powiedziała:
– Właściwie to ona zawsze była w złym kolorze.
No i zapadła noc, wszystkie świece się wypaliły, wszystkie
pożary zostały zagaszone, wstążki i papiery pozwijane do
następnych świąt. Swoje prezenty wzięłam ze sobą do łóżka.
Co jakiś czas pantofle nocne tatusia człapały po schodach
w dół do pracowni, tatuś brał sobie kawałek śledzia,
nalewał drinka i próbował wydobyć jakiś dźwięk z radia,
które sam skonstruował. Panował zupełny spokój.
Raz coś się stało z radiem, bo zdążyło odegrać całą piosenkę,
zanim powróciły zakłócenia. Ale one też są czymś
w rodzaju cudu, takie niezrozumiałe, oderwane sygnały z dalekiego kosmosu.
Tatuś długo siedział w ciemnej pracowni, jadł śledzie
i próbował złapać odpowiednie melodie. Gdy mu się to
nie udało, wrócił na górę na swoje pięterko i szeleścił gazetami.
Świece mamy dawno już powygasały, pachniało choinką,
troszkę spalenizną i wszechogarniającym błogosławieństwem.
Nigdy spokój nie jest tak błogi jak po świętach, kiedy
otrzymawszy przebaczenie za wszelkie przewinienia,
można znowu być normalnym.
Pomalutku zapakowaliśmy święte rzeczy i włożyliśmy
je do szafy w przedpokoju; jodłowe gałązki paliły się w kaflowym
piecu, trzaskając krótko i gwałtownie. Ale pień
choinki spaliliśmy dopiero podczas następnych świąt.
Stał przez cały rok koło skrzyni z gipsem i przypominał
nam o Bożym Narodzeniu i absolutnym bezpieczeństwie
wszystkiego.

Córka rzeźbiarza (miękka)

książka

Wydawnictwo: Marginesy

Oprawa: miękka

Ilość stron: 144

Wysyłamy w: 2 - 3 dni + czas dostawy

Nasza cena: 20,35

Cena detaliczna: 32,82

U nas taniej o 38%

dodaj do przechowalni dodaj do listy życzeń Dodaj do koszyka
Powrót Darmowa wysyłka dla zamówień od 99zł. SPRAWDŹ!
  • Opis

  • Szczegółowe informacje

  • Recenzje (1)

  • Inne wydania

Córka rzeźbiarza - opis produktu:

Autobiograficzne opowiadania Tove Jansson, której międzynarodową sławę przyniósł cykl książek o Muminkach. Opisuje ona czasy swego dzieciństwa z punktu widzenia wrażliwego dziecka, tworząc obrazy czarodziejskie, mityczne, a jednocześnie mocno osadzone w rzeczywistości. Można tu odnaleźć źródła przesłania książek o Muminkach i pierwowzory niektórych postaci.

"Byłoby błędem doszukiwać się w Córce rzeźbiarza biograficznego klucza do Muminków. To zupełnie inna proza. Tove Jansson, spełniona pisarka, powraca tu do własnego dzieciństwa i otula je dojrzałym, szczęśliwym spojrzeniem. Cudowna książka!" - Piotr Paziński

Tove Jansson nigdy nie napisała klasycznej autobiografii, choć przez całe życie tworzyła autoportrety - w książkach, listach, ilustracjach i obrazach. W 1959 roku, rok po śmierci ukochanego ojca, Victora Janssona, stworzyła kilka krótkich tekstów opowiadających o dziecku i rodzicach artystach. Jesienią 1967 roku pisała w liście do przyjaciółki: "teraz nie piszę już dla dzieci, ale o pewnym dziecku - dla dorosłych. Ciężko jest i ekscytująco bez pomocy Doliny Muminków".

W Córce rzeźbiarza Tove Jansson nie kryła już historii rodzinnych pod płaszczem muminkowej metafory, nie wymyślała imion dla swoich bohaterów. Opowiadała o zabawach, przygodach, o domu, a przede wszystkim o wspaniałej rodzinie i miłości, bez których z pewnością niełatwo byłoby jej stać się jedną z najwybitniejszych artystek XX wieku.

A jak doszło do powstania tomu? - tę historię przytacza Boel Westin, autorka biografii Tove Jasson. Mama Muminków. Poproszona przez jeden z magazynów "o tekst z bożonarodzeniowym przepisem z dzieciństwa, Tove zaproponowała mu w zamian 'bezprzepisową' historię o fińskich i szwedzkich zwyczajach podczas świąt u Janssonów - jeden wielki chaos, podsumowała, jako przykład podając obchodzenie dnia Świętej Łucji w Boże Narodzenie. To wspomnienie dało początek opowieściom z Córki rzeźbiarza, która ukazała się jesienią 1968 roku. Był to kolejny literacki punkt zwrotny, bardziej wyrazisty niż Tatuś Muminka i morze. Pierwsza książka dla dorosłych, bez rysunków, bez trolli. Córka rzeźbiarza obejmuje opowiadania o matce, ojcu i dziecku, o sztuce i miłości. Praca i uczucie to jeden temat, rzeźba i ilustracje - drugi.
Opowieści córki mówią o twórczym ojcu, ale w równym stopniu o twórczej matce. W praktyce sztuka miała swoją hierarchię: tato rzeźbi, mama rysuje zarobkowo, ale słowa należą do niej. Mamine opowiadania zajmują oczywiste miejsce w świecie dziecka. Opowiadanie staje się taką samą świętością, jaką jest sztuka, i przybiera formę ceremonii równie ważną jak odlewanie figur z gipsu, otoczone szacunkiem i powagą.
Córką rzeźbiarza napisała s w o j ą wersję dziecięcych lat. Mieści się w niej artystyczna topografia, para ludzi sztuki i myślenie obrazami, którym przesiąkają język i życie".

Atos Wirtanenen, wieloletni przyjaciel Tove, po przeczytaniu tej książki napisał do autorki list, w którym udzielał jej najwyższych pochwał:
"Mam nadzieję, że będziesz kontynuowała tę baśń w swoim życiu. Piszesz dla ludzi w każdym wieku. Jestem obecnie na dobrej drodze ku 100 [latom], ale czułem się, jakbym miał 10 [lat], gdy Cię czytałem. Sama jesteś w każdym wieku, najmłodsza i najstarsza, i wciąż na początku swojego życia, które przeżyłaś już kilka razy. Jest na to krótkie i precyzyjne słowo: geniusz".

Córka rzeźbiarza - wybrana recenzja:

Alicja Szerment 27/02/2017
recenzja dotyczy produktu: Książki

Nigdy nie lubiłam (i zresztą nadal nie lubię) zbiorów opowiadań i przyznaję się do tego bez bicia. Dla prozy Tove Jansson zrobiłam już jednak w tym temacie wyjątek po raz drugi. Co najważniejsze: nie zawiodłam się i ani przez chwilę nie żałowałam decyzji, żeby sięgnąć po "Córkę... (czytaj dalej)

Córka rzeźbiarza - szczegółowe informacje:

Dział: Książki

Kategoria: literatura piękna, opowiadania, powieść biograficzna
Wyróżnione: trójkowy znak jakości

Wydawnictwo: Marginesy
Oprawa:miękka
Okładka:miękka
Wymiary:135x210
Ilość stron:144
ISBN:978-83-65282-27-9
Wprowadzono: 12.01.2016
i zgarniaj nagrody napisz recenzję

Córka rzeźbiarza - recenzje klientów

27/02/2017
recenzja dotyczy produktu: Książka

Nigdy nie lubiłam (i zresztą nadal nie lubię) zbiorów opowiadań i przyznaję się do tego bez bicia. Dla prozy Tove Jansson zrobiłam już jednak w tym temacie wyjątek po raz drugi. Co najważniejsze: nie zawiodłam się i ani przez chwilę nie żałowałam decyzji, żeby sięgnąć po "Córkę rzeźbiarza". Wzbudziła we mnie jeszcze większy zachwyt niż jej wcześniejszy zbiór, "Wiadomość". Porównywanie tych dwóch pozycji wydaje się być jednak nie do końca "fair", ponieważ "Wiadomość" jest zbiorem różnorodnym, dotykającym różnych momentów i sytuacji z życia mamy Muminków, a "Córka rzeźbiarza" przenosi czytelnika w świat dziecięcych marzeń, pierwszych życiowych przeszkód. Jest baśniowa, piękna i stanowi niezbity dowód na niesamowitą wyobraźnię autorki i jej dużą przenikliwość.

"Córka rzeźbiarza" to zbiór dziewiętnastu opowieści, w których autorka wyrusza w podróż w przeszłość, po dziecięcych marzeniach, pragnieniach, zabawach, międzyludzkich relacjach. I choć Tove Jansson nigdy nie napisała klasycznej autobiografii, z "Córki rzeźbiarza" wyłania się obraz dzieciństwa pisarki. Dzieciństwa pełnego miłości, dzieciństwa wśród rodziców artystów (mama Tove była malarką, a ojciec rzeźbiarzem). Dzieciństwa, które dało jej napęd, aby stać się jedną z najwybitniejszych pisarek XX wieku. Pisarką, która odmieniła świat wielu dzieci, a także dorosłych... i mnie ujmuje szczególnie właśnie od tej drugiej strony. Od strony opowieści o dzieciństwie (swoją drogą szczęśliwym), opowieści skierowanej ku dorosłym czytelnikom.

Zbiór opowiadań Tove Jansson to bardzo malarski zbiór o magicznym okresie dzieciństwa. I takie też są te opowieści ? poruszające, magiczne, wręcz baśniowe, a przy tym jednak przesiąknięte emocjami dziecka... zazdrością, egocentryzmem, czasową samotnością, rywalizacją, ale także niczym niezmąconym szczęściem.. Idea Muminków nigdy mnie do siebie nie przekonała... i tak jeszcze chyba zostanie przez dłuższy czas. Nie stoi to jednak na przeszkodzie temu, abym była fanką prozy Jansson. Prozy, której lekturę bez wątpienia ułatwia (choć szczątkowa) znajomość jej biografii. Jednak to co najbardziej uwodzi w "Córce rzeźbiarza" to wielka plastyczność przedstawionych obrazów, sytuacji i nieustająca magia z nich płynąca. Magia płynąca z dziecięcej wyobraźni i pojmowania świata. Czasami ulegającego zbyt wielkiej hiperbolizacji, idealizacji w oczach dziecka, ale przecież właśnie przez to tak ujmującego.

"Nigdy nie wiadomo, dlaczego ludzie stają się weseli i nabierają ochoty do pracy. Trudno też powiedzieć coś pewnego o bakteriach. Najlepiej za dużo o tym nie myśleć i tylko jak najszybciej jakimś dobrym uczynkiem doprowadzić wszystko do porządku."

Tove Jansson, "Córka rzeźbiarza"

Dziewiętnaście różnych opowiadań i wielu bohaterów, a wśród nich ta najważniejsza postać, czyli bohaterka i jej bardzo emocjonalny sposób pojmowania świata. Mimo, że autorka pisząc te opowiadania wraca do lat dziecięcych... z jej utworów bije wielka dojrzałość, świadomość dorosłego człowieka, która nie kłóci się z dziecięcym światem i wspomnieniami. Co więcej autorka nie wkracza w ten świat jako dorosła kobieta... nie ocenia, nie podsumowuje. Relacjonuje z dziecięcą ufnością, a jednak przy tym odkrywając to co kiedyś dla niej samej być może było nie do zrozumienia... Mamie Muminków udało się po prostu w piękny sposób ukazać mikroświat młodego człowieka, wręcz człowieczka. Artystyczne korzenie autorki, dorastanie u boku artystów, pojmowanie ich przez ludzi i zmiany zachodzące w tym zmieniającym się (wraz z nią) mikroświecie. Opowieść Jansson otula czytelnika spragnionego powrotu do szczęśliwych, ciepłych dni.

"Córka rzeźbiarza" to skryta w opowiadaniach bardzo ciepła opowieść o rodzinnym domu, zabawach, byciu córką artystów. Tove Jansson przedstawia swoje dzieciństwo już bez przykrywki pod postacią muminkowej metafory. I swoją szczerością wzbudza w czytelniku ufność, a bajkowymi obrazami uwodzi. To opowiadania o dobrym, szczęśliwym dzieciństwie jakie powinno posiadać każde dziecko... "Boże Narodzenie" ujmuje świąteczną aurą, "Góra lodowa" pokazuje ogrom dziecięcej determinacji, "Złoty cielec" niesamowitą wyobraźnię i troszkę podstępności... Te i pozostałe szesnaście opowiadań łączy jedno: wybitny warsztat literacki, ogrom emocji i pięknie stworzone sylwetki bohaterów. Przepiękna książka.

10.00

Książkowe bestsellery z tych samych kategorii

Lato wśród wydm

A. Krawczyk

książka (miękka)

27,87 zł taniej -30%

Lato w Pensjonacie pod Bukami

A. Krawczyk

książka (miękka)

29,99 zł taniej -33%

Kolejne 365 dni

B. Lipińska

książka (miękka)

23,89 zł taniej -40%

Mister

E. James

książka (miękka)

25,85 zł taniej -35%

Tove Jansson - przeczytaj też

Muminek i mały duch

T. Jansson

książka (miękka)

15,53 zł taniej -13%

Muminek i pierwszy śnieg

T. Jansson

książka (miękka)

15,53 zł taniej -13%

Muminek i pieśń oceanu

T. Jansson

książka (miękka)

15,35 zł taniej -14%

Muminek i urodzinowy guzik

T. Jansson

książka (miękka)

15,35 zł taniej -14%

Muminki. Muminek i gwiazdka z nieba

T. Jansson

książka (miękka)

15,35 zł taniej -14%

Muminki. Muminek i zaginiona luneta

T. Jansson

książka (miękka)

16,24 zł taniej -9%

Słoneczne miasto

T. Jansson

książka (miękka)

21,59 zł taniej -38%

Wiadomość

T. Jansson

książka (miękka)

24,29 zł taniej -39%

Zobacz również

Serotonina

M. Houellebecq

książka (miękka)

29,24 zł taniej -35%

Teoria opanowywania trwogi

T. Organek

książka (miękka)

23,95 zł taniej -40%

Virion 3. Adept Imperium Achai

A. Ziemiański

książka (miękka)

27,85 zł taniej -30%

Jaga Kwiat paproci, Tom 0,5

K. Miszczuk

książka (miękka)

22,69 zł taniej -35%

Ciekawe pomysły Gandalfa

książka

27.87 zł

taniej -30%

Córka zegarmistrza

Ojciec wołał na mnie Birdie, mawiał, że jestem jego małym ptaszkiem. Dla wszystkich byłam jego dzieckiem, córką zegarmistrza. Edward nazywał mnie swoją muzą, przeznaczeniem. Ludzie pamiętają mnie jako złodziejkę, oszustkę, tę, która miała się za lepszą od innych i nie była niewiniątkiem. Nikt już nie pamięta mojego prawdziwego imienia. I nikt nie wie, co...

książka

12.55 zł

taniej -8%

Córka pszczelarza

Bestseller `Sunday Timesa` `Santa Montefiore to mistrzyni epickiego romansu. Każde jej słowo płynie prosto z serca.` Jojo Mojes, autorka Zanim się pojawiłeś Dorset, 1932: Grace Hamblin, córka pszczelarza, dorasta w pięknym majątku na wsi. Zna swoje miejsce i przyszłość. Po niespodziewanej śmierci ojca zostaje sama. Nie licząc mężczyzny, którego kocha...

książka

13.99 zł

taniej -62%

Córka gniewu

Widowiskowy finał sułtańskiej trylogii! Zdrada. Intryga. Wielka bitwa i wielka miłość zdolna pokonać każdą przeszkodę. Klęska wojsk tureckich w bitwie morskiej pod Lepanto to dopiero początek problemów Imperium Osmańskiego. Sułtan Selim II podupada bowiem na zdrowiu, a na dworze rozpoczyna się rywalizacja o to, kto zajmie tron. Tymczasem Jelenę...

książka

19.40 zł

taniej -19%

Córka kwiaciarza

Gdy twoje przeznaczenie ma zapach kwiatów i prochu Karolina jak magnes przyciąga do siebie dziwnych mężczyzn i kłopoty. Próbując uciec zarówno od jednych, jak i drugich, wikła się w coraz bardziej niebezpieczne tarapaty. Gdy znajduje się w sytuacji na pozór bez wyjścia, okazuje się, że to dopiero początek. Wśród typów spod ciemnej gwiazdy odnajduje bowiem...

książka

21.93 zł

taniej -37%

Córka

Leda to rozwiedziona nauczycielka literatury angielskiej. Gdy jej córki wyjeżdżają do Kanady, by zamieszkać z ojcem, może się wydawać, że czeka ją okres pełen bólu i melancholii. Tymczasem kobieta z zażenowaniem stwierdza, że czuje się wolna, a jej życie staje się lżejsze. Leda postanawia wyjechać na wakacje nad morze, na południe kraju. Kilka pierwszych...

film

32.99 zł

taniej -23%

Córka trenera

Upalne lato. Maciej Kornet (Jacek Braciak) podróżuje po Polsce wraz z 17-letnią córką Wiktorią (Karolina Bruchnicka). Od wielu lat są tylko we dwoje, zawsze razem. Ich trasę wyznaczają zawody w tenisie ziemnym. Ona jest jego oczkiem w głowie, córeczką tatusia i jego wielką chlubą. Chciałby aby była najlepsza. On jest dla niej całym światem. Do czasu, gdy...

Brak list życzeń:

Utwórz

zamówienie tradycyjne
Brak produktów w koszyku
Brak produktów w koszyku

2.99

14.99

2.99

1.98

Łączna wartość zamówienia: 0 zł0 zł
Dostawa i płatność › Płatność › przejdź do koszyka
rozwiń
Wpisz numer
Swojego zamówienia (xxxxxx/rrrr)
Sprawdź

Powiadom kiedy produkt będzie dostępny

Wpisz swój adres e-mail: