Ballada - Maggie Stiefvater - Książka | Gandalf.com.pl
Ulubione
Kategorie
przeczytaj fragment przeczytaj fragment

Ballada (miękka)

Taniec mrocznych elfów

książka

Ballada, Taniec mrocznych elfów - opis produktu:

James i Dee zaczynają naukę w prywatnej szkole muzycznej - Thornking Ash, ale relacje między nimi nie wyglądają tak samo jak przed wakacjami. Blizny Jamesa i złamane serce Dee to pozostałości spotkania z mieszkańcami Faerii - fejami.
Wkrótce w okolice szkoły zaczynają ściągać tłumy fejów, których wiedzie pierwotna potrzeba podążania za tym, kto ma koniczynową dłoń. Jedną z nich jest Nuala - tajemnicza muza, która obdarza śmiertelników inspiracją, ale w zamian odbiera im kilka lat z życia. Tym razem wybrała Jamesa.
Kiedy zaczynają wspólnie komponować piękną balladę, James odkrywa, że pod maską okrutnej zdobywczyni kryje się krucha dziewczyna skazana na wieczne potępienie. Nuala co szesnaście lat ginie spalona na stosie i ponownie się odradza, ale nigdy nie pamięta poprzedniego wcielenia.
Pomiędzy Jamesem i Nualą rodzi się powoli uczucie, ale nieuchronnie zbliża się święto zmarłych, kiedy Nuala ma znowu umrzeć. Czy James zdoła odkryć sposób, aby zmienić jej przeznaczenie? Przed nim trudne wyzwanie, bo na szali oprócz życia Nuali, znajdzie się także życie Dee, której grozi śmiertelne niebezpieczeństwo ze strony Królowej Elfów.

"Ballada" to kolejna część przygód Deirdre i Jamesa - bohaterów "Lamentu" - uwikłanych w intrygi fejów i skazanych na ciągłą walkę z ich mściwą królową. Opowieść podobnie jak poprzednia część została osadzona w realiach współczesnej celtyckiej baśni, a więc czytelnicy mają szansę, aby ponownie zetknąć się z bogatą mozaiką postaci rodem ze świata fejów: dobrych i złych, czasem złośliwych i podstępnych, ale zawsze gotowych, aby pokrzyżować szyki ludziom, wykorzystując ich naiwność i niewiedzę.

Tytuł oryginalny: Ballad: A gathering of Faerie
Tłumaczenie: Karolina Socha-Duśko

Książka Ballada Taniec mrocznych elfów, pochodzi z wydawnictwa Illuminatio. Autorem książki jest Maggie Stiefvater. Książka Ballada liczy 320 stron. Jej wymiary to 145x205. Oprawa jest miękka. Publikacja dostępna jest również w formie elektronicznej.
S
Szczegóły
  • Dział: Książki
  • Wydawnictwo: Illuminatio
  • Oprawa: miękka
  • Okładka: miękka
  • Wymiary: 145x205
  • Ilość stron: 320
  • ISBN: 978-83-624-7609-1
  • Wprowadzono: 20.10.2011

Książkowe bestsellery z tych samych kategorii

  • -15%
Zakładka drewniana Kobieta z balonem  
10,44 zł 12.29
Dodaj do koszyka
Zakładka do książki Buses  
7,97 zł
Dodaj do koszyka
  • -9%
Zakładka 42 ze wstążką Pieprz  
9,50 zł 10.43
Dodaj do koszyka
  • -40%
27 śmierci Toby`ego Obeda miękka
25,14 zł 41.90
Dodaj do koszyka

Maggie Stiefvater - przeczytaj też

  • -46%
Atlas magicznych stworzeń Pip Bartlett miękka
13,46 zł 24.93
Dodaj do koszyka
  • -16%
Grzesznik miękka
33,52 zł 39.90
Dodaj do koszyka
Przebudzenie króla Tom 4 miękka
39,90 zł
Dodaj do koszyka
  • -22%
Przeklęci święci miękka
27,23 zł 34.90
Dodaj do koszyka
  • -48%
Wyścig śmierci miękka
20,75 zł 39.90
Dodaj do koszyka

Recenzje
image Nie wiesz, czy kupić? Sprawdź recenzje
Książka
Ballada, Taniec mrocznych elfów

4.4/5 ( 8 ocen )
    5
    4
    4
    3
    3
    1
    2
    0
    1
    0

Zaloguj się i napisz recenzję na min. 700 znaków. Akceptując regulamin bierzesz udział w cotygodniowym plebiscycie. Do wygrania kupon 50 PLN i 15 punktów klienta.

imię, nazwisko lub nick:
Twoja ocena:
Twoja recenzja:
Wprowadź tekst z obrazka:

W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.

brak oceny

MiłośniczkaKsiążek

  • 15-10-2012
  • 11:00

Pisarka, artystka, muzyk. Wszechstronnie uzdolniona młoda kobieta mieszkająca wraz z mężem i dwójką dzieci w Wirginii. Zebrała liczne grono czytelników na całym świecie, którzy pokochali ją za jej twórczość. Pisze głównie dla młodzieży. Jej książki wielokrotnie gościły na listach bestsellerów New York Timesa, a największą sławę przyniosła jej trylogia "The Wolves of Mercy Falls", która została również wydana na naszym rynku. O kim mowa? Oczywiście o Maggie Stiefvater. Niedawno dane mi było przeczytać, dzięki uprzejmości wydawnictwa Illuminatio, "Lament. Intrygę Królowej Elfów" rozpoczynającą serię "Books of Faerie". Powieść spodobała mi się na tyle, że czym prędzej postanowiłam sięgnąć po kontynuację, "Balladę. Taniec mrocznych elfów". Czy i tym razem lektura przypadła mi do gustu? O tym już za chwilę.

W czasie ubiegłych wakacji James Morgan ledwo uszedł z życiem. To, że nadal może chodzić po ziemi, zawdzięcza swej wieloletniej przyjaciółce Deirdre, która poświęciła życie ukochanego Lukea Dillona, aby móc ocalić najbliższego przyjaciela. Lato dobiegło końca, a James oraz Deirdre znaleźli się w nowej szkole, Thornking-Ash, specjalnej placówce dla wybitnie uzdolnionych muzycznie nastolatków. Po tym, co wydarzyło się w czasie minionych wakacji, stosunki pomiędzy naszymi przyjaciółmi znacząco się ochłodziły. Doszło do tego, że nie potrafią ze sobą nawet otwarcie porozmawiać. Im dłużej to trwa, tym bardziej się od siebie oddalają. Tymczasem w życiu Jamesa pojawia się tajemnicza Nuala, muza ze świata Faerii. Pomaga ona wybranym osobom osiągać szczyty w rozwoju muzycznym, jednak nie za darmo. W zamian za swoje usługi żąda życia... Karmi się twórczą energią wybranych śmiertelników do momentu, aż ich światło gaśnie, a oni zamykają swe oczy na zawsze. Mimo grożącego mu niebezpieczeństwa, James coraz bardziej zbliża się do Nuali. Razem pracują nad pewnym projektem, a czas spędzany wspólnie uświadamia obojgu, że nie są sobie obojętni. Deirdre coś ukrywa przed przyjacielem, przez co on z czasem zaczyna niepokoić się o swoją dawną przyjaciółkę. Widzi, że dziewczyna cierpi, coś ją gnębi i nie daje jej spokoju. Jednak jak ma jej pomóc, skoro nie potrafią być sobie tak bliscy jak niegdyś? Jakby tego było mało w okolicy szkoły pojawia się Cernunnos - król cierni, władca krainy zmarłych. Czy może mieć to coś wspólnego ze zbliżającym się Halloween? Również obecność większej ilości fejów niepokoi Jamesa. Coś wisi w powietrzu. Coś wielkiego i niebezpiecznego. Niedługo naszym bohaterom przyjdzie walczyć o własne życie oraz dusze najbliższych.

Historię poznajemy dzięki narracji pierwszoosobowej zarówno Jamesa, jak i Nuali. Jednak to chłopak wiedzie tu prym. W poprzedniej części wydarzenia śledziliśmy oczami Deirdre. Obecnie odsunięta została ona na dalszy plan, a jej kolejne działania poznajemy głównie dzięki sms-om, które pisze do swojego przyjaciela, a których nigdy mu nie wysyła. To w nich opowiada mu o tym, co się dzieje, co ją dręczy, w czym obecnie bierze udział. Ponownie spotykamy Królową Elfów, zimną i okrutną Eleonor, która znów nieźle namiesza w życiu naszych bohaterów. Powrócił również Luke Dillon, o którym wiemy jedynie tyle, ile jest w stanie zdradzić nam Dee w swych krótkich wiadomościach do Jamesa. Jednak czy to jest aby ten sam Luke? Ten, któremu serce oddała w poprzedniej części Deirdre? Zagadkę tę nasza bohaterka będzie musiała rozwiązać sama. Oprócz Lukea, znów będziemy mieli do czynienia ze złą ciotką Dee, Delią. Jaką tym razem odegra ona rolę w życiu swej siostrzenicy? Nowymi pionkami na szachownicy, oprócz Nuali, jest jeden z nauczycieli Jamesa - Patrick Sullivan, a także współlokator głównego bohatera, Paul. Ta dwójka odegra nie małą rolę w całej opowieści, która kończy się dość zaskakująco dając podstawy ku temu, by sądzić, że to jeszcze nie koniec przygód naszych bohaterów.

Tak jak w "Lamencie. Intrydze Królowej Elfów", tak i tutaj nie zabrakło akcentów zaczerpniętych z mitologii celtyckiej. Najlepszym przykładem jest chociażby wspomniany prędzej Cernunnos, władca świata umarłych, zwany królem cierni. Oprócz niego w powieści przewijają się też inne ciekawe stworzenia zaczerpnięte z legend.

Całość czyta się bardzo szybko. Historia porywa nas już od pierwszej strony i nie daje odejść od książki aż do samego końca. Druga część przygód Deirdre oraz Jamesa jest ciekawsza od tej, którą autorka zaserwowała nam w poprzednim tomie. Język, jakim posługuje się pisarka, jest prosty, jak najbardziej zrozumiały dla czytelnika. Lektura tej książki nie powinna nikomu sprawić kłopotu w jej odbiorze. Tym razem jednak napotkałam się na kilka drobnych potknięć w postaci literówek, jednak jest to już wina jedynie nie dopracowania szczegółów ze strony korektorów.

Nie pozostaje mi nic innego, jak zachęcić wszystkich fanów gatunku fantasy, miłośników legend i mitów do sięgnięcia po tę powieść. Historia stworzona przez autorkę jest na tyle ciekawa, że warto poświęcić jej nieco wolnego czasu, aby móc się z nią zapoznać. Znalazłam w sieci informacje, że pani Stiefvater pracuje nad trzecim tomem serii o Faerii, więc nie pozostaje mi nic innego, jak cierpliwie czekać na jego wydanie na naszym rynku.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

book-and-cooking.blogspot.com

  • 29-07-2013
  • 11:37

Po zakończeniu pierwszej części o Dee i Jamesie od razu zabrałam się za czytanie ,,Ballady?, gdyż dłużej nie mogłam wytrzymać w niepewności. Kolejna część także mi się spodobała, była lepsza pod względem fabularnym, jednak zacznijmy od początku?

James i Dee przebywali w szkole dla muzycznie uzdolnionych, choć tak naprawdę nie uczęszczała tam tylko zwykła młodzież. Dość szybko pewna feja, Nuala, zainteresowała się chłopakiem, zależało jej na jego talencie. On jednak nie dał się jej omamić, co nie znaczy, że spędzali ze sobą mało czasu. Było wręcz przeciwnie, zaczęli się do siebie zbliżać. Tylko gdzie w tym wszystkim było miejsce dla Dee? Czy po zdarzeniu mającym miejsce w pierwszej części ich przyjaźń miała ulec zniszczeniu?

Książkę przeczytałam z ogromną przyjemnością i szybko. Fabuła była ciekawsza, akcja opowiadana była przez Jamesa i Nualę, co bardzo mi odpowiadało. Było także kilka emaili Dee, która do kogoś pisała, czy jednak wiadomo było, kto jest adresatem i czy zostały wysłane? Co było w nich zawarte? Tego musicie dowiedzieć się sami!

Muszę przyznać, że w tym wszystkim brakowało mi Dee. Przez te ponad 300 stron jej wątek był bardzo okrojony, nie pojawiała się prawie wcale. Rolę głównych bohaterów zajęły inne postacie, dzięki którym mogliśmy poznać je bliżej. Nie zabrakło także magicznych istot, a także pewnego rytuału dotyczącego bohaterów.

Autorka zachowała lekki, młodzieżowy styl, który bardzo mi się podobał. Dzięki temu lektura się nie dłużyła, a strony wręcz paliły mi się w rękach podczas czytania książki. Bardzo lubię takie powieści, które szybko się kończą, a w dodatku są ciekawie napisane.

Zakończenie nie jest jednoznaczne, pisarka zostawiła sobie otwarte drzwi do pisania kolejnych części. Mam nadzieję, że kiedyś ukażą się one na polskim rynku. Jeśli tak się stanie z pewnością się z nimi zapoznam, gdyż wiem, że warto. Jestem ciekawa, jak potoczą się dalsze losy Dee i Jamesa.

Książka jest z gatunku fantastyki, jednak nie ma w niej za dużo tych wątków, są one dość mało wymyślne, więc tym bardziej odpowiadało mi takie przedstawienie sprawy. Szkoła także kryła w sobie pewną tajemnicę, a nauczyciele nie byli tymi, za kogo się podawali.

,,Ballada. Taniec mrocznych elfów? to druga część serii autorstwa Maggie Stiefvater, którą można czytać, jako oddzielną pozycję. Polecam miłośnikom fantastyki, podań ludowych, a także nastolatkom, którym książka może przypaść do gustu.

Moja ocena: 9/10

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Tirindeth Mis

tirindeth(at)wp.pl
  • 22-11-2011
  • 09:36

Małe wróżki z delikatnymi skrzydełkami sypiącymi złoty pyłek? Może dawniej. Dziś już nikt nie wierzy w takie wydanie fejów. I słusznie – przynajmniej według Meggie Stiefvater. Wszak w jej wykonaniu elfy/fejowie/zielony ludek nie są przyjemnymi stworzeniami, które kryją się wśród zieleni. To przerażające, owładnięte żądzą i namiętnością istoty wielbiące muzykę i taniec. Takie, z którymi my, zwykli śmiertelnicy, nie powinniśmy zadzierać...

I właśnie o tym przekonali się Dee i James minionego lata. Teraz, zapisując się do muzycznej szkoły dla wybitnie uzdolnionych, marzą jedynie o spokoju i wyleczeniu własnych ran – złamanych serc. Dee tęskni za Lukiem, James tęskni za Dee i wydaje się, że spirala tęsknoty nie ma końca. Aż nagle na drodze młodego dudziarza pojawia się tajemnicza piękność imieniem Naula. I wszystko zaczyna się komplikować.

Naula jest jednym z fejów – muzą, która dając inspirację uzdolnionemu muzykowi, żywi się odbieranymi mu latami życia. Teraz jej kolejną ofiarą ma być James. Lecz chłopak nie jest głupi – poprzednia przygoda z elfami nauczyła go ostrożności i także tym razem nie zamierza bratać się ze znienawidzonymi istotami. Ale Naula nie zamierza odpuścić... Tymczasem zbliża się Halloween - czas, w którym wszystko może ulec zmianie, gdy na horyzoncie zamajaczy sylwetka rogatego króla, władcy umarłych...

Autorka postanowiła urozmaicić swoją serię, tym razem przedstawiając wydarzenia z punktu widzenia Jamesa Morgana. Mamy więc przeplatającą się narrację pierwszoosobową głównego bohatera z narracją Nauli, która odgrywa w historii niezwykle znaczącą rolę, a pomiędzy tymi rozdziałami - króciutkie wiadomości od Deirdre. Ich sposób patrzenia na rzeczywistość i słownictwo zgotowało czytelnikowi nie lada gratkę – współczesna, często potoczna mowa urzeczywistnia wydarzenia i sprawia, że są realistyczne.

James przyciągnął moją uwagę już w pierwszej części – Lamencie, lecz dopiero w Balladzie możemy go naprawdę poznać. To niesamowicie intrygująca i tajemnicza osobowość, jedyna w swoim rodzaju. Jego humor, cynizm, a także brak poszanowania dla społecznych norm sprawiają, że jest ciekawym i świeżym przykładem na to, iż czasem wystarczy odrobina wyobraźni, by stworzyć bohaterów naturalnych – z krwi i kości. I choć pojawia się także dosyć niecodzienna postać Sullivana i irytująca Naula - nikt nie potrafił wzbudzić we mnie takich emocji, jak James. Dee natomiast... oj z Dee dzieją się tym razem dziwne rzeczy. O ile w tomie pierwszym była znośna, w kolejnym jest denerwująca ponad normę! Ale może to i dobrze – dzięki temu przy lekturze Ballady nie ma mowy o nudzie.

Wydawałoby się, że wszystko kręci się wokół trójkącika: Dee – James – Naula, lecz nie jest to jedyny i najważniejszy motyw fabuły. Muszę jednak przyznać, że momenty poświęcone uczuciom postaci niezmiernie mnie wzruszyły i wydawały się takie... realne. Momentami czułam w sobie wszystko to, o czym mówił James – jakby były to także moje emocje, moje problemy. Myślę, że tu wracamy do punktu wyjścia – czyli świetnie wykreowanej sylwetki głównego bohatera. To właśnie dzięki cesze prawdopodobieństwa czytelnikowi łatwiej jest wczuć się w sytuację i wyciągać z jego przygód to, co najcenniejsze.

Jest też minus – mianowicie ogólnikowe potraktowanie wydarzeń: niedopowiedzenia, brak wyraźnego zarysowania finisażu książki. Po lekturze ma się wrażenie, że coś pominęliśmy, że czegoś brakuje – może autorka zechce kontynuować historię? Może wyjaśni nam kilka istotnych kwestii, które zostały jedynie zarysowane? Z jednej strony byłoby to wskazane, z drugiej – może czasem sami musimy sobie dopowiedzieć własne, alternatywne zakończenie, które nas wszystkich usatysfakcjonuje. Tu już wybór należy do Was.

Czy książkę polecam? Jak najbardziej! Ta część jest dużo lepsza od pierwszej – przede wszystkim ze względu na niesamowitą, barwną postać Jamesa i jego narrację nie stroniącą od uszczypliwych, kąśliwych uwag i niezwykle trafnego nakreślenia sytuacji, w jakiej się znalazł. Daję więc 4,5/6 i liczę na to, że i Was oczaruje ten szalenie intrygujący młodzieniec!

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Apsik

black.coffee(at)interia.eu
  • 18-11-2011
  • 16:04

"Ballada" to książka zdecydowanie ciekawiej napisana, niż "Lament" i oceniam ją o kilka punktów wyżej. Pojawiło się wszystko, czego brakowało mi w poprzedniej części: jest więcej fejów, przy czym postacie te są znacznie bardziej wyraziste; lepiej też zbudowano cały nastrój.

Głównymi bohaterami "Ballady", a zarazem narratorami są James i Nuala. On, utalentowany dudziarz z niewyparzonym językiem, zawsze gotów do wygłoszenia sarkastycznego komentarza; ona - demoniczna muza, pół człowiek pół feja, równie charakterna, co tajemnicza. Historia opowiadana przez tę dwójkę jest zatem pełna humoru, dynamiczna i interesująca od pierwszej, do ostatniej strony. <

Osoby które nie czytały "Lamentu" nie powinny mieć kłopotów z "Balladą", ale mimo wszystko zdecydowanie rekomenduję najpierw przeczytać pierwszą część, ponieważ historia opowiedziana w "Balladzie" stanie się wówczas w pełni zrozumiała, a niektóre niuanse nabiorą ostrości.

Polecam lekturę, nie tylko dla młodzieży, ale również dla troszkę starszych odbiorców.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Kamila Krain

krainka13(at)interia.pl
  • 3-11-2011
  • 18:08

Burzliwe wydarzenia minionego lata wreszcie dobiegły końca i choć starcie z Królową Elfów skomplikowało przyjaźń między Deirdre a Jamesem, oboje mogą odetchnąć z ulgą. Przynajmniej na moment, bowiem tłumy fejów zbierające się wokół Thornking-Ash nie próżnują. Ktoś przyciąga te złośliwe i brutalne stworzenia do prywatnej szkoły muzycznej, do której zaczęli uczę[...] James i Dee. Tylko kto?

Początkowo wszystko wydaje się być normalne, na tyle, na ile normalne może być życie jasnowidza, który niemal pożegnał się z życiem. Ale wkrótce, wraz z pojawieniem się pierwszego feja, wszystko zaczyna się zmieniać. James, który stara się wyprzeć ze swego umysłu istnienie stworzeń osnutych zapachem koniczyny, nagle na swojej drodze spotyka tajemniczą Nualę, która w zamian za inspiracje, odbiera swoim utalentowanym ofiarom życie &#8211; czasem tylko kilka lat, a czasem wykorzystuje ich do ostatniego tchnienia. Czy James będzie jej kolejną ofiarą?

&#8222;(&#8230;) była na tyle człowiekiem, by być nieszczęśliwa jako feja, i na tyle fejem, aby wszystkie zalety bycia człowiekiem były jej niedostępne.&#8221;

Początkowo Nuala próbuje skusić Jamesa obietnicą wielkiej sławy i talentu, jednakże z czasem zdaje sobie sprawę, że chłopak jest zbyt uparty, by zgodzić się na jej warunki. Dlatego próbuje podstępu, zsyłając na niego inspirację podczas snu. James, mimo sztuczek Nuali, wciąż twardo trzyma się swojego postanowienia &#8211; wydarzenia ostatniego lata nie dają mu zapomnieć o tym, jak kończą się kontakty z fejami. Jednakże mimo uporczywej pamięci między Jamesem a Nualą tworzy się jakąś nieprawdopodobna więź. Dziewczyna przestaje traktować Jamesa jak potencjalną ofiarę, z której może wyssać życie &#8211; wręcz przeciwnie, zaczyna dostrzegać w nim coś więcej, coś, co sprawi, że będzie chciała przed nim odkryć swoje ludzkie oblicze oraz najskrytszą prawdę o sobie samej.

Ale co z innymi fejami, które krążą wokół Thornking-Ash? Co z rogatym królem, który wciąż i wciąż przywołuje Jamesa swoją pieśnią? Co z nową, żądną władzy Królową Elfów, która w brutalny sposób chce przejąć kontrolę nad światem fejów? I dlaczego w to wszystko najbardziej wplątana jest Dee?

&#8222;Ballada. Taniec mrocznych elfów&#8221; autorstwa Maggie Stiefvater to kontynuacja jej poprzedniej powieści p.t. &#8222; Lament. Intryga Królowej Elfów&#8221;. Tym razem bardziej rozwinięty jest wątek Jamesa (z czego niezmiernie się cieszę, ale o tym później), przyjaciela Deirdre, który w poprzedniej części niemal stracił życie. W &#8222;Balladzie&#8221; chłopak kolejny raz wmieszany jest w sprawy fejów, znów otrze się o śmierć, a co więcej, będzie musiał uratować życie bliskich mu osób. Podjęcie decyzji nie będzie należało do najłatwiejszych&#8230;

Zaczynając od początku, muszę przyznać, że &#8222;Ballada&#8221; jest dużo lepsza od swojej poprzedniej części &#8211; chyba właśnie dzięki Jamesowi, który jest moim faworytem w tejże serii. W &#8222;Balladzie&#8221; mamy wszystko to, czego w &#8222;Lamencie&#8221; zabrakło &#8211; napięcie jest stopniowane a punkt kulminacyjny trwa wystarczająco długo, by móc się nim nacieszyć. W części tej nie ma również żadnych ewidentnie pourywanych wątków, z którymi mieliśmy do czynienia w części poprzedniej.

Moim zdaniem, głównym atutem tej części są wyraźnie zarysowane, mocne, główne postacie, czyli James i Nuala. James już wcześniej był moim faworytem &#8211; przez swoją arogancję, pewność siebie, sarkazm i cięty dowcip. I choć czasem jest nieco zarozumiały i zadufany w sobie, zauważyć można, że wszystko to jest tylko przykrywką, pod którą skrywa prawdziwe ja, które przepełnione jest tęsknotą za Dee. James ma wszystko to, czego brakowało Lukowi. Nuala natomiast jest trochę jak żeński odpowiednik Jamesa &#8211; równie uszczypliwa i sarkastyczna, co chłopak, ale mimo wszystko, gdzieś w głębi skrywała swoje wrażliwe oblicze. Bardzo przyjemnie było patrzeć na starcia tych dwóch osobowości - nie brak tutaj momentów iskrzących emocjami.

Jeśli chodzi o fabułę, to również jestem bardzo na tak. W &#8222;Balladzie&#8221; mamy więcej fejów, więcej ich mrocznego świata, który niesamowicie przyciąga &#8211; w szczególności, że wcześniej nie miałam przyjemności poznać tych stworzeń. Jak już wspominałam, akcja jest dynamiczna, a mimo tego napięcie dawkowane jest stopniowo, co sprawia, że lekturę czyta się z zapartym tchem i niesamowitym zainteresowaniem. Szczerze przyznam, że jestem bardzo ciekawa, czy autorka przewidziała kolejną część, bowiem zakończenie jak najbardziej na to wskazuje.

Podsumowując: &#8222;Ballada. Taniec mrocznych elfów&#8221; jest lekturą, którą osobiście polecam. Może to chwilowe zaślepienie silnymi charakterami Jamesa i Nuali, ale tak czy owak, przeczytanie tej książki było dla mnie czystą przyjemnością, dlatego piszę o niej z takim zachwytem. Sprawdźcie na własnej skórze (a może stosowniej byłoby powiedzieć &#8222;oczach&#8221;?), czy Wam również ta książka przypadnie do gustu. Ja natomiast, z niecierpliwością czekam na dalsze losy bohaterów!

A! Byłabym zapomniała &#8211; zauważyłam, że nie brak w niej literówek &#8211; ale to przecież tylko drobny mankament ;)

Czy recenzja była pomocna?