Alicja w krainie Zombi - Gena Showalter - Książka | Gandalf.com.pl
tel: +48 42 252 39 23 email: info@gandalf.com.pl
Ulubione
Kategorie

Alicja w krainie Zombi (miękka)

książka

Alicja w krainie Zombi - opis produktu:

Żałuję, że nie mogę się cofnąć w czasie i postąpić inaczej w wielu sprawach. Powiedziałabym swojej siostrze: nie. Nigdy nie błagałabym matki, by porozmawiała z ojcem. Zasznurowałabym usta i przełknęła te nienawistne słowa. Albo chociaż uściskałabym siostrę, mamę i tatę po raz ostatni. Powiedziałabym, że ich kocham. Żałuję... tak, żałuję Jej ojciec miał rację. Potwory istnieją... By pomścić śmierć rodziny, Alicja musi się nauczyć, jak walczyć z zombi. Nie spocznie, dopóki nie odeśle każdego żywego trupa z powrotem do grobu. Na zawsze.

Książka Alicja w krainie Zombi pochodzi z wydawnictwa Mira. Autorem książki jest Gena Showalter. Książka Alicja w krainie Zombi liczy 512 stron. Jej wymiary to 145x215. Oprawa jest miękka. Publikacja dostępna jest również w formie elektronicznej.
S
Szczegóły
  • Dział: Książki
  • Wydawnictwo: Mira
  • Oprawa: miękka
  • Okładka: miękka
  • Wymiary: 145x215
  • Ilość stron: 512
  • ISBN: 978-83-238-9076-8
  • Wprowadzono: 24.09.2013

Książkowe bestsellery z tych samych kategorii

  • -43%
Wrzask miękka
21,03 zł 36.90
Dodaj do koszyka
  • -28%
Doktor Irka Wojna, miłość i medycyna miękka
28,79 zł 39.99
Dodaj do koszyka
  • -37%
Kolacja z Tiffanym miękka
25,14 zł 39.90
Dodaj do koszyka
  • -30%
Ryzyko gangstera Gangsterzy Tom 3 miękka
27,23 zł 38.90
Dodaj do koszyka

Gena Showalter - przeczytaj też

  • -25%
Everlife. Wieczne życie miękka
29,17 zł 38.89
Dodaj do koszyka
  • -20%
Firstlife. Pierwsze życie miękka
30,32 zł 37.91
Dodaj do koszyka
  • -25%
Lifeblood Krew Życia miękka
28,43 zł 37.91
Dodaj do koszyka

Recenzje
image Nie wiesz, czy kupić? Sprawdź recenzje
Książka
Alicja w krainie Zombi

4.5/5 ( 6 ocen )
    5
    3
    4
    3
    3
    0
    2
    0
    1
    0

Zaloguj się i napisz recenzję na min. 700 znaków. Akceptując regulamin bierzesz udział w cotygodniowym plebiscycie. Do wygrania kupon 50 PLN i 15 punktów klienta.

imię, nazwisko lub nick:
Twoja ocena:
Twoja recenzja:
Wprowadź tekst z obrazka:

W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.

brak oceny

BookParadise

  • 27-07-2016
  • 23:30

Alicja jest zwykłą 16-latką, która żyje szczęśliwie z rodziną, chodzi na imprezy, do domu wraca późną nocą. HA! No już. Chciałaby!
Śmiem twierdzić, że Alicja pochodziła z patologicznej rodziny.
Ojciec alkoholik z obsesją, która prześladuje go od lat.

Matka, która się go boi.
Młodsza siostra, która jest tą "ulubioną".
I Alicja, Alicja, o której nikt nie pamięta. Nie pamiętają nawet o jej urodzinach!
Alicja żyje w pewnym stopniu w "więzieniu". Nie może wychodzić po zmroku, ojciec zamyka ją i siostrę w piwnicy przed potworami.
No po prostu życie jak z bajki i najskrytszych marzeń!
Jednak mimo wszystko Ali kocha swoją rodzinę.
Podczas jej urodzin, jej życie wywróci się o 360 stopni, a w jej życiu zajdą wielkie zmiany. Na jej drodze pojawi się tajemniczy chłopak Col, przewodniczący jeszcze bardziej tajemniczej grupy oraz niesamowita przyjaciółka Kat.

Zombi - przenikające ludzi zombie, które zjadają ich dusze? To one mają jakieś nadnaturalne, super moce? Autorka może i chciała stworzyć wyjątkowe zombie, ale grubo przesadziła.
Zombi muszą być odrażające, gnijące, śmierdzące, bezmózgie. Mają robić totalną masakrę. Krew, latające części ciała, kanibalstwo (w końcu kiedyś byli ludźmi). No po prostu muszą być fajerwerki!
A co zrobiła Gena Showalter Nudne ducho-stwory...

Żartowałam! Gena kompletnie "rozwaliła system"! Bardzo fajnie wykreowała zombiaki. Odwaliła kawał dobrej roboty! Jej potwory wyróżniają się i pozostaną na długo w pamięci czytelnika.
Nie są tylko bezmózgie, cuchnące i gnijące, ale także niewidzialne, dla zwykłych śmiertelników.
Kobieto jesteś cudowna i uwielbiam twoje pomysły!
Nie lubię filmów i książek o zombie, ale Ty..Ty zmieniłaś moje poglądy na historie z udziałem zombie!


Akcja książki rozwija się powoli, jednak jest to świetnym zabiegiem. Mogę czytać i delektować się historią, w której nie ma chaosu. Nie chciałam dojść do końca książki. Dobrze, że są kolejne części i mogę się nimi nasycić.
W książce powoli rośnie napięcie, wszystko dzieje się w swoim czasie.
Fabuła jest troszkę przewidywalna, jednak nie jest to jakaś straszna tragedia.
Zdecydowanie książka zagości na mojej półce, jako jedna z ulubionych, a pomyśleć, że nie chciałam jej przeczytać..



Z początku myślałam, że będzie to książka na motywie "Alicji w Krainie Czarów". Tak, tak, tytuł mnie zmylił. Wyobrażałam sobie Alicję,która wpada do nory i znajduje się w świecie zombie. I tak! Myliłam się i to grubo się myliłam.

Uwielbiam bohaterów, których wykreowała Gena.

Chłopcy tacy...niegrzeczni.

Dziewczyny takie...z pazurem.

Związek Kat i Szrona jest przeuroczy i mega zabawny!

Ali i Col również świetnie do siebie pasują.

Autorka pokazała siłę przyjaźni, jak również miłości i dzięki temu książka jest świetna.

Bohaterowie może są trochę "idealni", jednak jakoś strasznie mi to nie przeszkadzało, jakąś tam wadę można w nich znaleźć. Mogło być zawsze gorzej.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Monika

  • 3-02-2015
  • 15:17

Alicja w ciągu jednej nocy traci wszystko. Kochającą matkę, szalonego ojca oraz wspaniałą, młodszą siostrę. Jej życie diametralnie się zmienia , gdyż tej nocy była światkiem mrożących krew w żyłach wydarzeń. Wie, że szaleństwo ojca nie było do końca szaleństwem. Dziewczyna zamieszkała z dziadkami i rozpoczęła naukę w nowej szkole, gdzie spotyka grupę niebezpiecznych i problemowych uczniów, której przewodzi Cole. Chłopak daje jej to o czym tak bardzo marzy, walkę ze złem, które zniszczyło jej rodzinę.

Sam tytuł jest już wskazówką odnośnie zagrożenia oraz z czym przyjdzie zmierzyć się bohaterom. Zombi to wróg numer jeden i bohaterowie robią wszystko aby go zniszczyć. Nie wiedzieć czemu, myślałam, że akcja książki rozgrywa się w innym świecie, jednak moje mylne wyobrażenie szybko uległo sprostowaniu. Świat przedstawiony w książce jest jak najbardziej współczesny.

Samo zagadnienie zombi bardzo mi się podoba. Autorka stworzyła potwory odrażające i przerażające, a nie jakieś tam miękkie stworzenia. I tutaj zdradzę, że początkowo podeszłam do wielu kwestii związanych z nimi sceptycznie i wiele spraw było dla mnie mało realnych, naciąganych i nie spójnych. Kolejne plus i to ogromny dla Alicji, która miała milion pytań, czyli tyle co ja i zadawała je Cole?owi. Najdziwniejsze, że były to pytania które nurtowały mnie a odpowiedzi okazały się sensowne i przemyślane.

Jeśli chodzi o Alicje, a właściwe Ali, bo tak woli być nazywana, kupuję ją całkowicie razem ze swoimi wadami oraz zaletami. Podoba mi się jej postać, wzbudza sympatie i można się do niej przywiązać. Jest nieustępliwa i gwałtowna a między tym dziewczęca i normalna. Ma po trosze z wojowniczki i dziewczynki, co wypadło bardzo korzystnie. Cole natomiast jest niebezpiecznym facetem i już na pierwszy rzut oka to widać. Po pewnym czasie można dostrzec w nim czułość oraz lojalność. Pojawiło się coś co mi się nie podobało i chciałabym aby ta sprawa została do końca wyjaśniona i to szczegółowo. Jego postać jest w książce kluczowa, ale czegoś mi tu brakło, chciałabym więcej prywatnych rozmów oraz szczegółów z przeszłości. W powieści spotkałam wielu bohaterów, zarówno ze strony Cole?a jak i Ali. Wszyscy czymś się odznaczali i wyróżniali, co wpłynęło na to, że łatwo można ich zapamiętać.

Akcja książki nie jest dynamiczna, jest błyskawiczna! Nieustannie coś się dzieje. Walki, treningi, bójki, i co równie ważne, namiętne pocałunki. Bohaterowie są w ciągłym ruchu, co nie pozwala się nudzić. Pani Gina Showalter pisze przyjemnie i plastycznie. Opisy walki ożywały na stronach powieści a kartki mijały w zastraszającym tempie. Drobne zastrzeżenie mam do zakończenia a mianowicie do ostatecznego starcia, ponieważ brakło mi w nim mocnego akcentu a starcie to było hmmm? łatwe?

Zdrajca, wtyczka, szpieg! Zwał jak zwał. Kim jest? Podejrzeń miałam kilka i podejrzewałam nawet tych niepozornych i mało znaczących, co było błędem. Tego przebiegłego złoczyńcę poznałam, dopiero w chwili ujawnienia go w książce. Najwidoczniej moje zdolności detektywistyczne nie są na najwyższym poziomie, lecz dzięki temu czytając, ogarniało mnie nieustanne napięcie.

?Alicja w krainie zombi? okazała się bardzo dobrą książką. Wartka akcja, perfekcyjnie wykreowane postacie oraz potwory wywołujące gęsią skórkę. Czego chcieć więcej? Jestem zachwycona.
Polecam 5+/6

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Misha

  • 18-11-2013
  • 21:32

Gena Showalter, autorka serii ?Władcy Podziemi? powraca z nowym cyklem. Kroniki Białego Królika, bo taka jest jego nazwa, zapowiada się całkiem ciekawie, o ile przymkniemy oko na parę aspektów. O momentach, w których należy zamknąć oczy i udać, że wcale się tego nie dostrzega, opowiem za chwilę. Najpierw o fabule. Alicja ma piętnaście lat, kiedy jej rodzina ginie w wypadku samochodowym. Ojciec alkoholik, przez całe życie obawiający się potworów, niejednokrotnie denerwował córkę swoim paranoicznym zachowaniem. Dopiero po jego śmierci dowiedziała się, że obawy ojca nie były bezpodstawne. Przeprowadziwszy się do dziadków, Alicja poznaje grupę, która walczy z zombi. Przed tymi potworami ostrzegał ojciec. To one przyszły pożywić się ciałami jej rodziców tuż po wypadku. Ali już wie, jaki cel sobie wyznaczy ? zamierza zwalczać zombi, nawet za cenę życia. Jeśli nie chcemy psuć sobie przyjemności płynącej z lektury, musimy, jak napisałam wyżej, przymknąć oko. ?Alicja w krainie zombi? jest bowiem powieścią do bólu schematyczną i dość przewidywalną. Jeśli liczyliście na oryginalny wątek miłosny, to darujcie sobie tę książkę. Ten aspekt jest tak do bólu wtórny, tak bardzo przewałkowany w każdą możliwą stronę w innych książkach i toczy się w sposób tak oczywisty, że aż dziw bierze, że autorzy podobnych powieści nie posądzają się nawzajem o plagiat. A może liczyliście na świeży powiew w nieruchomym i donikąd niezmierzającym bagienku paranormal romance? Kroniki Białego Królika niestety nie zaskoczą Was pod tym względem pozytywnie. Jeśli mam być szczera, nie zaskoczą Was pod jakimkolwiek względem. Nawet zwroty akcji przewidzicie bez najmniejszego problemu. W porządku, ale napisałam przecież, że ten cykl zapowiada się ciekawie. Jak to możliwe? Otóż mimo wszystko książka mi się podobała. Nie regulujcie monitorów, dobrze widzicie. Naprawdę dobrze się bawiłam, czytając ją i to nie jest ironia. Wiedziałam, że nie należy po takiej powieści spodziewać się czegoś wyszukanego i niezwykłego. Nastawiłam się na prostą powieść młodzieżową, która po prostu pozwoli mi miło spędzić czas ? i dostałam takową. Postaci ? tu się powtórzę ? są schematyczne. Są przewidywalne. Czarny charakter, Cole, oczywiście zakochuje się w Alicji, która ? a jakże ? chce z nim być, nie chce z nim być i znów chce z nim być. Brzmi znajomo, prawda? Dziewczyna ma również oddaną przyjaciółkę (naprawdę polubiłam Kat za jej wysoką samoocenę i lojalność!), a Cole, rzecz jasna, własną grupę ?chłopców do bicia?, którym przewodzi. Wszystko jest jednak przedstawione w tak sympatyczny, przystępny sposób, że czytanie tej powieści relaksuje i sprawia przyjemność. ?Alicja w krainie zombi? nastrajała mnie pozytywnie i chętnie po nią sięgałam. Nie musiałam bać się zombiaków ani gubić w domysłach, a obecnie naprawdę nie mam ochoty na takie uczucia. Autorka w jakiś magiczny sposób sprawiła, że tak zużyty już, jakby się zdawało, temat, czytało się? świetnie! A dodatkowo szybko, zapewne za sprawą lekkiego pióra autorki. Dodam jeszcze, że zombi (irytujący zapis, zdecydowanie wolę formę: zombie) są przedstawione w tej książce w dość oryginalny sposób, który mi osobiście niezbyt pasuje, ale doceniam nowy punkt widzenia. Pewnie siedzicie teraz i wcale nie macie o mnie zbyt dobrego zdania ? niby przedstawiłam wady, a jednak stwierdziłam, że książka mi się podobała. Zadając sobie pytanie, czy przeczytać tę książkę, czy nie, wiedzcie, że osobiście ją polecam. Polecam jednak osobom, które wezmą pod uwagę, że nie dostaną czegoś oryginalnego i genialnego, tylko bardzo przyjemny ?zapychacz? czasu podany w dobrej formie. To trochę tak jak z głupimi serialami ? wszyscy wiemy dokładnie, jakie one są, a jednak z niecierpliwością czekamy na kolejny sezon, mimo, że doskonale zdajemy sobie sprawę, co się wydarzy. Ja nie będę oryginalna ? czekam na drugi tom Kronik Białego Królika, choćby po to, by spotkać Cole?a, którego uwielbiam i Szrona, Ali oraz Kat, których polubiłam.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Sylwia Węgielewska http://magicznyswiatksiazki.pl

  • 14-11-2013
  • 12:02

"Alicja w Krainie Zombi" to pierwszy tom nowej serii autorstwa Geny Showalter, która może się pochwalić całkiem pokaźnym dorobkiem literackim. Pisywała m.in dla takich magazynów jak "Cosmopolitan" czy "Seventeen". Pracowała swego czasu dla MTV oraz w wielu regionalnych i ogólnokrajowych programach newsowych. Pisząc książkę "Alicja w Krainie Zombi" inspirację czerpała z powieści Lewisa Carrolla "Alicja w Krainie Czarów". Tak jak i tam, tak i tu główna bohaterka odkrywa świat, który do tej pory był jej zupełnie nie znany. Tyle tylko że tym razem powieść nie nadaje się już dla młodszych czytelników. Jest to typowa młodzieżówka, którą mimo tego, iż napisana jest w niewyszukany i banalnie prosty sposób, świetnie się czyta i miło spędza się przy niej czas wolny. Dużym plusem powieści jest humor, który z niej przebija.

"Nazywam się Alicja Bell i tamtej nocy, kiedy ukończyłam szesnaście lat, straciłam matkę, którą kochałam, siostrę, którą uwielbiałam, i ojca, którego nie rozumiałam do chwili, nim zrobiło się za późno". (8)

Alicja dorastała w dziwnym domu. Nikt z jej rodziny nigdy nie opuszczał go po zapadnięciu zmroku. Czuwał nad tym jej ojciec, który był święcie przekonany, że po świecie chodzą najprawdziwsze potwory. I mimo, że matka Alicji nigdy ich nie widziała, wspierała swojego męża we wszystkim. Przez to tytułową bohaterkę omijały wszelkie przyjemności związane z jej wiekiem. Nie było mowy o nocowaniach u przyjaciółek, wypadach do kina na wieczorne seanse, ani upragnionych randkach z chłopcami pod rozgwieżdżonym niebem. Jej młodsza siostrzyczka Emma równie mocno odczuwała zasady panujące w ich domu, choć jako młodsze dziecko miała jeszcze mniej do powiedzenia, niż Alicja. Trudno się więc dziwić, że córki pana Bella uważały go za szaleńca dającego wiarę niestworzonym rzeczom. Aż w końcu nadszedł dzień, w którym życie Alicji przewróciło się do góry nogami. W wyniku wypadku życie stracili wszyscy jej bliscy, a ona, nie wierząc własnym oczom, zobaczyła pochylające się nad ciałem jej ojca najprawdziwsze potwory! Czyżby faktycznie jej ojciec miał rację? Czy też zupełnie jej odbiło w wyniku przeżytej traumy? Tymczasem trafia pod skrzydła swoich dziadków oraz rozpoczyna naukę w nowej szkole. Tam jej uwagę przykuwa Cole Holland. Widząc go dziewczyna miewa różne wizje, przez które traci kontakt z rzeczywistością. Odczuwa również dziwne przyciąganie w stosunku do niego. Kim jest ten facet? I czemu tak na nią działa? Dlaczego wszyscy dookoła proszą ją, aby trzymała się od niego oraz jego przyjaciół z daleka?

Motyw zombi w literaturze staje się coraz popularniejszy. Wpierw niesłabnącym zainteresowaniem cieszyły się wampiry, a obecnie uwaga czytelników skupiła się na historiach, w których występują chodzący martwi. Na swym koncie mam zaledwie kilka książek tego typu, wśród nich "Ciepłe ciała" Isaaka Mariona czy też dwie części trylogii Carrie Ryan pt "Las Zębów i Rąk". Obejrzałam za to niezliczoną ilość filmów z ich udziałem. Myśląc o zombi od razu widzę przed oczami człapiących martwych w różnym stadium rozkładu, którzy powłóczą nogami, wydają z siebie nieartykułowane dźwięki i podążają za ofiarami pragnąć pożreć ich mózgi. Tego typu wizja zombi chyba najczęściej pojawia się zarówno w filmach, jak i w literaturze. Gena Showalter stanowczo odbiegła od tego schematu i tym zupełnie mnie zaskoczyła. Jej zombi są czymś nowym, z czym nigdy dotąd się nie spotkałam. Nie są materialni. Są to złe dusze, które na swe ofiary wybierają ludzi mających w sobie dobro. Nie mogą skrzywdzić nikogo w świecie fizycznym, chyba że ten ktoś będzie odczuwał ogromny strach, albo też będzie bliski śmierci. Wówczas przenikają do ciała człowieka i pożerają jego duszę kawałek po kawałeczku, a kiedy skończą... zainfekowany osobnik odradza się jako kolejny zombi. Walka z nimi nie jest wcale taka łatwa. Tu również autorka zaskakuje. Ci, którzy pragną stawić czoła złu, muszą duchowo opuścić swe ciała. Tylko jako dusze są w stanie powstrzymywać zło. Ale nic za darmo. Obrażenia doznane w sferze ducha odbijają się w świecie materialnym po tym, jak dusza powróci do swego ciała. Dzięki temu, że autorka przedstawiła kwestię zombi w taki, a nie inny sposób, lektura stała się dla mnie o wiele ciekawsza.

Jeśli chodzi o bohaterów, to najbardziej zaintrygowała mnie postać Colea Hollanda. Sama autorka w wywiadzie zamieszczonym na końcu powieści wyznaje, że zakochała się w tym chłopaku. I wcale jej się nie dziwię. Też bym mu uległa, gdyby stanął na mej drodze. Każdą kobietę w mniejszym, bądź większym stopniu pociągają mroczni mężczyźni, skrywający przed światem jakąś tajemnicę. A właśnie taki jest Cole. Chyba nie muszę dodawać, że jest przy tym nieziemsko przystojny? Nie dopuszcza do siebie nikogo poza najbliższym kręgiem swoich znajomych. Cała reszta uważa go za śmiertelnie niebezpiecznego i woli trzymać się z dala od niego w obawie o własne dobro. I nic w tym dziwnego. W pełni zasłużył sobie na takie traktowanie. Jego znajomość z Alicją rozwija się dość dynamicznie i pełna jest romantycznych uniesień. Irytować może jedynie to, że zarówno on, jak i dziewczyna są jak chorągiewki na wietrze. Wiecznie nie zdecydowani, czego tak na prawdę chcą. Najpierw pragną być razem. dowiedzieć się o sobie wszystkiego, by za moment wzajemnie się odpychać i unikać jakiegokolwiek kontaktu. Ale nie na długo, bowiem istnieje między nimi prawdziwa chemia, z którą na dłuższą metę nie da się walczyć. No i łączą ich te dziwne wizje... Dlaczego się pojawiają i co dla nich oznaczają?

Szczerze przyznam, że biorąc do ręki powieść Geny Showalter byłam pełna obaw. Czytałam kilka recenzji na jej temat i opinie czytelników były bardzo zróżnicowane, momentami wręcz skrajnie różne. Jedni zachwalali książkę, jak tylko mogli. Inni nie szczędzili jej słów krytyki. Jeśli chodzi o powieści młodzieżowe, nie jestem zbytnio wybredna i nie mam wobec nich wielkich oczekiwań. Pragnę tylko, aby historia była ciekawa i w miarę możliwości niebanalna, choć z tym ostatnim bywa różnie. W dzisiejszych czasach na rynku pojawia się tyle książek, że trudno trafić wśród nich taką, która odznaczała by się czymś nowym, była podmuchem świeżości. Na całe szczęście "Alicja w Krainie Zombi" mnie nie zawiodła. Pomysł na kreację zombi jest tu największym atutem, bo nigdy dotąd z czymś takim się nie spotkałam. Poza tym sama historia jest ciekawa i nie nuży. Mamy wątek miłosny, który być może i jest oklepany oraz wyidealizowany, ale to w końcu powieść dla młodzieży. Nie można oczekiwać po niej jakichś wielkich dramatów, rozterek miłosnych i filozoficznych rozmyślań w tym temacie. Ta książka ma uprzyjemnić czas, dostarczyć rozrywki i sprawić, że chwile poświęcone lekturze nie będą odczuwane jako zmarnowane. I taka właśnie jest powieść Geny Showalter. Lekka i przyjemna. Mnie nie zawiodła. Jestem jak najbardziej za tym, aby sięgnąć po kolejny tom, który za granicą miał swą premierę we wrześniu tego roku. Mam nadzieję, że szybko pojawi się na naszym rynku, bo chciałabym już poznać dalsze losy Alicji, Colea oraz ich wiernych przyjaciół.

Moja ocena: 5/6

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

mama nastolatki

  • 25-10-2013
  • 17:08

Ksiazke kupilam dla mojej nastoletniej corki i na poczatku zaczelam ja czytac raczej z obowiazku, zeby wiedziec czy nie jest zbyt straszna dla 11-latki. A tu NIESPODZIEWANKA, nie moglam sie juz oderwac az do konca grubej przeciez ksiazki. To zaleta nie tylko dobrze skomponowanej fabuly, trzymajacej w napieciu akcji i ciekawego podejscia do zombi, mozna by rzec nowatorskiego - zombi w sferze duchowej. To takze zaleta swietnego tlumaczenia na jezyk polski. Czyta sie lekko, nie ma przestojow (przynajmniej dla mnie, moja corka narzekala chwilami, ze brak zombi i dlatego sie dluzy).
Uwazam, ze wielka zaleta tej "Alicji w krainie zombi" sa tez te bardziej romansowe fragmenty. Poczatkowo w ogole nie wyobrazalam sobie polaczenia horroru z opowiescia w stylu Harlequin. Ale... przyznam, ze czytajac opisy przezyc i emocji glownej bohaterki poczulam (ja kobieta 40-letnia), ze sa one niezwykle prawdziwe, tchna swiezoscia pierwszych zachwytow, uniesien i ... pozadan. Polecam ksiazke nie tylko dziewczynom i ich matkom, ale rowniez nastoletnim chlopcom i mlodym mezczyznom, bo pokazuje ona swiat uczuc mlodej kobiety, moze latwiej ja bedzie dzieki temu zrozumiec?

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Tala

  • 26-09-2013
  • 18:58

?W głąb zombicznej nory? Czy pamiętacie Alicję, dziewczynkę która podążyła za białym królikiem w głąb jego nory aby przedostać się do krainy czarów? Co by się jednak stało gdyby taka kraina nie istniała? Gdyby królik był zwykłą białą chmurką na niebie, która ma być ostrzeżeniem? Przed czym? Przed zombi? Niektórzy czytelnicy pewnie kojarzą nazwisko Geny Showalter z powodu jej serii Władcy Podziemi, która ukazuje się nakładem wydawnictwa Mira. Swoją drogą szkoda, że kolejne tomy wydawane są już jedynie w formie e-booków. Wracając jednak do tematu. Tym razem nie chcę pisać o kolejnej części wyżej wspominanego cyklu, a o najnowszej powieści autorki ? Alicji w krainie zombie. Jak łatwo domyślić się już po samym tytule Gena Showalter zbudowała całą swoją historię bazując na baśni. Co z tego wynikło? Przekonajcie się. Dodam jeszcze tylko, że książka otwiera serię Kroniki Białego Królika. W jednej chwili życie Alicji Bell dosłownie wali się w posadach. W wypadku samochodowym ginie cała jej rodzina, ale nie to jest najgorsze. Z powodu uraz w dziewczynie odblokowuje się dar lub przekleństwo, które pozwala widzieć jej potwory nie z tego świata. Dziewczyna szybko zdaje sobie sprawę, że jej ojciec jednak miał racje, a ona przez całe życie uważała go za psychicznie chorego. Przygarnięta przez dziadków ze strony matki musi zmienić szkołę. Jednak nie przypuszczała, że będzie się to również wiązało ze zmianą całego jej dotychczasowego życia. Wszystko za sprawą Cole?a? Wiem, że mój skrócony opis fabuły brzmi jak kolejna banalna powieść dla nastolatków z gatunku paranormal romance, ale wierzcie mi wcale tak nie jest. Dlaczego więc takie streszczenie? Ano dlatego, aby nie zdradzić zbyt wiele czym mogłabym odebrać Wam frajdę z czytania. A tego naprawdę nie chcę, bo Alicja w krainie zombi to książka którą powinno się przeczytać i zaraz spróbuję do tego jak najmocniej zachęcić. Już wcześniej miałam przyjemność zapoznać się z twórczością Geny Showalter, dlatego byłam bardzo ciekawa, jak pisarka, która do tej pory tworzyła głównie powieści dla dorosłych gdzie watki fantastyczne mocno przeplatały się z erotycznymi, poradzi sobie w historii kierowanej do młodzieży. Jednak pierwsze co mnie zaskoczyło po ujrzeniu książki, to jej? rozmiary. Oczekiwałam czegoś bardziej podobnego objętościowo do Mrocznego szeptu, a otrzymałam cegiełkę dość pokaźnych rozmiarów. Trzeba Wam wiedzieć, że uwielbiam takie książki, więc już tym powieść solidnie zapunktowała. Kolejny plus to wspaniała okładka. Cieszę się, że wydawnictwo postanowiło zachować oryginał, ponieważ doskonale odzwierciedla całą treść jaka się pod nią ukrywa. (Mam nadzieję, że tak samo postąpią z drugą częścią.) Przyznam, że już w trakcie czytania poszczególnych tomów Władców Podziemi styl jakim posługuje się autorka w swoich historiach naprawdę przypadł mi do gustu. Ale w przypadku tej książki, po prostu przepadłam. Właśnie na podstawie Alicji w krainie zombie widać jak Showalter rozwinęła się jako pisarka. To z jaką mocą oddaje wszelkie emocje używając jedynie słów jest naprawdę zaskakujące. Historia zaczynała się dość niepozornie, ale wraz z rozwojem akcji i fabuły moje odczucia ulegały całkowitej zmianie (od ciekawości po obezwładniający zachwyt). Autora w bardzo subtelny sposób odsłania przed nami kolejne warstwy prawdziwego oblicza tej historii. Pisarka doskonale wie jak rozplanować fabułę tak, aby nie zdradzić zbyt wiele ale także i nie zanudzić czytelnika. Jednak nie tylko na tym polu wykazuje się niebywałym wyczuciem i sprytem. Wie jak usidlić czytelnika, tak aby nie zdawał sobie z tego sprawy. Gdy jednak to następuje, jest już za późno a wypuszczenie książki z ręki jest praktycznie niemożliwe. Można również spokojnie powiedzieć, że ma niezwykły dar łączenia w całość czegoś co zupełnie do siebie nie pasuje. Chodzi mi w tym przypadku o połączenie wątków zaczerpniętych z powieści grozy, romansu oraz fantasy, które pod jej palcami śmiagjącym po klawiaturze, łączą się ze sobą w spójną i klarowną całość. Wiem, że z mojego skrótu fabularnego na spokojnie można wywnioskować, że więcej jest w tym wszystkim miłości niż czegoś innego, ale to nie prawda. Alicja w krainie zombi to nie kolejne ckliwe romansidło, gdzie niezdarna nastolatka czeka aż książę z bajki przybędzie jej na ratunek. Nic z tych rzeczy. Nie znajdziemy tu żadnego słabego ogniwa ukrytego pod postaciami bohaterów. Jak na dłoni widać, że autorka naprawdę przyłożyła się do konstrukcji ich charakterów oraz powierzchowności. Doskonałym przykładem jest tutaj Alicja, która pomimo załamania po śmierci bliskich potrafiła czerpać z tego siłę i determinację aby osiągnąć postawione przed sobą cele. A już na pewno nie można powiedzieć, aby czekała cierpliwie aż ktoś ?odwali? za nią robotę. W przypadku tej dziewczyny wszystko jest na odwrót, nie potrafi powstrzymać się od działania. Nawet jeżeli są to rozkazy Cole?a, którym powoduje chęć chronienia jej. No właśnie? w tym momencie przechodzimy do postaci, która całkowicie i niezaprzeczalnie podbiła moje serce. Mowa oczywiście o Cole?u Hollandzie. Jakże ja uwielbiam złych chłopców (nie tylko w powieściach, ale także i w życiu :P) szczególnie, że często okazuje się iż pod tą mroczną aparycją kryje się naprawdę fajny, czuły i opiekuńczy facet. Sceny z udziałem jego i Ali zapewniały, że na pewno nie oderwę się od książki dopóki nie przeczytam zakończenia. Nie raz nie dwa wywoływały na mojej twarzy uśmiech, szczególnie w ich dialogach. Jednak (szczególnie pod koniec) potrafili również pobudzić zmysły, może nie tak jak niektóre książki dla dorosłych które wyszły spod klawiatury Showalter, ale na pewno sprawiały, że serce zaczynało bić mi znacznie szybciej (dosłownie jak u nastolatki, którą już sporo lat nie jestem). Wszystko, dlatego że, chociaż autorka napisała powieść kierowaną do młodzieży, to lekko ubarwiła ją również erotyką i nie chodzi mi tu wcale o sceny łóżkowe. Gena nasyciła nią bowiem uczucie jakie zaczęło iskrzyć pomiędzy Colem a Ali. Za kolejny atut powieści można uznać koncepcję zombiaków jakimi uraczyła nas pisarka. W literaturze istnienie naprawdę sporo ?odmian? tego gatunku potworów, ale jeszcze nigdy nie spotkałam się ze stwierdzeniem, że zombi to skażone duchy. To kolejny kawał dobrej roboty jakim Showalter może się poszczycić. Nie tylko powołał je do życia, ale dorobiła do tego całą ideologię ? jak powstały; po co; jak z nimi walczyć oraz kto może je widzieć i dlaczego. Jedyne co upodabnia je do pobratymców z innych powieści grozy, to zapach rozkładu jaki towarzyszy ich pojawieniu się. Jeżeli chodzi o akcję to chociaż pozornie jest ona dość spokojna, to nie powinno Was to zwieść. Pisarka potrafi bowiem nieźle zaskoczyć nagłymi zwrotami i to w najmniej spodziewanym momencie. Ale to jest w tym wszystkim właśnie najlepsze. Nigdy nie można być niczego pewnym, ale już po pierwszych kilku razach wiadomo, że wraz z każdą taką niespodzianką dosłownie ścierpnie nam skóra, a włosy nie raz staną dęba. Podsumowując. Mam wrażenie, że moja recenzja wyszła dość chaotycznie, ale to i tak najlepsza z jej wersji. Ciężko jest mi ubrać w słowa wszystkie te emocje, które towarzyszyły mi w trakcie czytania Alicji w krainie zombi. Nawet robienie notatek nie pomogło. Historia stworzona przez Genę Showalter całkowicie zdobyła moje serce i to do tego stopnia, że nie tylko po przeczytaniu ostatniego zdania, miałam ochotę rozpocząć lekturę od początku, ale także doprowadziła do tego, iż odrodziła się we mnie wściekłość na durne zrządzenie losu. Jakie? Takie, że nie mam pod ręką kolejnego tomu aby kontynuować przygodę z pogromcami zombie.

Czy recenzja była pomocna?
brak oceny

Marta-ksiazeczki-synka-i-coreczki.blogspot.com

  • 26-09-2013
  • 00:20

Literatura fantasy, powieść młodzieżowa, paranormal romance... To coś idealnego dla mnie :) Powieść ta zrobiła na mnie naprawdę duże wrażenie. Może sprawia to fakt, że uwielbiam książki tego typu, ale mimo wszystko nie zawsze i z pewnością nie każdą jestem tak zachwycona. Akcja książki trzyma w napięciu, dużo się tutaj dzieje, książka jest dynamiczna, zdecydowanie nie ma czasu na nudę. Moim zdaniem powieść ta jest bardzo pomysłowa, ma ciekawą fabułę, interesujących bohaterów, mroczną atmosferę pełną grozy, tajemniczości... Mimo tego, że przeczytałam ponad 500 stron naprawdę czuje niedosyt. Już nie mogę doczekać się dalszych części przygód Alicji. Mogę jak najbardziej szczerze przyznać, że jestem fanką tej książki, tej serii, tej autorki. Z przyjemnością sięgnę również po inne jej dzieła. Dobre fantasy nie jest złe prawda :) ? Jeżeli temat Was interesuje to jak najbardziej polecam!

Czy recenzja była pomocna?