zarejestruj się zaloguj się
:
:
:
:
:

Newsletter

Bądź na bieżąco z promocjami i nowościami w Gandalfie.

Ostatnio oglądane

Hildegarda z Bingen - Lucia Tancredi

Hildegarda z Bingen Opowieść o życiu ...

Lucia Tancredi

cena: 24,41

Hello Kitty - PRACA ZBIOROWA .

Hello Kitty Baw się i koloruje. Zawody

PRACA ZBIOROWA .

cena: 7,86 6,68

Hello Kitty. Kalendarz szkolny - PRACA ZBIOROWA .

Hello Kitty. Kalendarz szkolny 2011/2012

PRACA ZBIOROWA .

cena: 14,96 12,71

Hawany w Camelocie - William Styron

Hawany w Camelocie Eseje osobiste

William Styron

cena: 31,69

Handel zagraniczny - Beata Stępień

Handel zagraniczny Poradnik dla praktyków

red. Beata Stępień

cena: 58,92

Halt w niebezpieczeństwie - John Flanagan

Halt w niebezpieczeństwie Zwiadowcy ...

John Flanagan

cena: 39,81 33,83

GUŁAG - Anne Applebaum

GUŁAG

Anne Applebaum

cena: 40,75

Grupy interesu i lobbing - PRACA ZBIOROWA .

Grupy interesu i lobbing Polskie ...

PRACA ZBIOROWA .

cena: 33,36

Gruby - Aleksander Minkowski

Gruby

Aleksander Minkowski

cena: 19,94 16,95

Gramy - PRACA ZBIOROWA .

Gramy Oficjalna kolorowanka EURO 2012

PRACA ZBIOROWA .

cena: 4,79 4,07

Hipnotyzer książka audio MP3 czyta: Andrzej Mastalerz
powiększenie, przód
przeczytaj fragment audiobooka
Hipnotyzer książka audio MP3 czyta: Andrzej Mastalerz

Noc z siódmego na ósmy grudnia

ERIK MARIA BARK zostaje gwałtownie wyrwany ze snu dzwonkiem telefonu. Zanim się całkiem rozbudzi, słyszy siebie samego mówiącego z uśmiechem:
– Baloniki i serpentyny.
Serce łomocze po nagłym wybudzeniu. Erik nie wie, co miał na myśli, nie ma pojęcia, czego dotyczył sen.
Żeby nie zbudzić Simone, wymyka się z sypialni i zamyka drzwi, a podpiera potem odbiera.
– Tak, tu Erik Maria Bark.
Jakiś komisarz kryminalny o nazwisku Joona Linna pyta, czy obudził się już na tyle, żeby przyswoić ważną informację. Kiedy Erik słucha słów komisarza, myśli wciąż jeszcze zapadają w ciemną próżnię pozostałą po śnie.
– Słyszałem, że zna się pan na leczeniu urazów – mówi Joona Linna.
– Tak – odpowiada krótko.
Zażywa tabletkę przeciwbólową, słuchając sprawozdania. Komisarz wyjaśnia, że musi kogoś przesłuchać. Piętnastolatek był świadkiem podwójnego zabójstwa. Problem w tym, że jest ciężko ranny. Jego stan jest niestabilny – chłopak jest we wstrząsie i nie odzyskał przytomności. Został przewieziony w nocy z oddziału neurologii w Huddinge na neurochirurgię w szpitalu uniwersyteckim Karolinska w Solnie.
– Lekarz prowadzący? – pyta Erik.
– Daniella Richards.
– Jest dobrym lekarzem i jestem pewien, że da sobie…
– To ona chciała, żebym zatelefonował – przerywa komisarz. – Potrzebuje pańskiej pomocy, a czasu jest niewiele.
Erik wraca do sypialni po swoje rzeczy. Promień światła ulicznej latarni wpada przez szparę między roletami. Simone leży na plecach i przygląda mu się dziwnym, pustym wzrokiem.
– Nie chciałem cię obudzić – mówi cicho.
– Kto to był? – pyta Simone.
– Policjant… Komisarz, nie dosłyszałem nazwiska.
– O co chodziło?
– Muszę jechać do Karolinska – odpowiada. – Potrzebują pomocy przy jednym chłopcu.
– Która jest właściwie godzina?
Patrzy na budzik i zamyka oczy. Erik widzi, że jej piegowate ramiona odgniotły się od pościeli.
– Śpij, Sixan – szepce.
Wynosi swoje ubrania do przedpokoju, zapala światło i ubiera się w pośpiechu. Za jego plecami błyska lśniące, stalowe ostrze. Erik odwraca się i widzi, że jego syn powiesił łyżwy na klamce drzwi wejściowych, żeby ich nie zapomnieć. Pomimo pośpiechu idzie do garderoby, wyciąga kufer i znajduje w nim ochraniacze na łyżwy. Zakłada je na ostrza, kładzie łyżwy na dywanie w przedpokoju i opuszcza mieszkanie.
Jest trzecia w nocy, wtorek, ósmego grudnia, kiedy Erik Maria Bark wsiada do samochodu.

Śnieg powoli pada z czarnego nieba. Nie ma wiatru, ciężkie płatki sennie układają się na pustej ulicy. Przekręca kluczyki w stacyjce i miękkimi falami nadpływa muzyka: Miles Davis, Kind of Blue.
Przejeżdża ten krótki odcinek przez śpiące miasto, z Luntmakargatan, przez Sveavägen do Norrtull. Jezioro Brunsviken majaczy w oddali niczym wielki, czarny otwór za zasłoną padającego śniegu. Powoli wtacza się na teren szpitala, między cierpiącą na niedobór personelu kliniką imienia Astrid Lindgren a porodówką, obok kliniki radioterapii i psychiatrii, parkuje na swoim zwykłym miejscu pod kliniką neurochirurgii i wysiada z samochodu. Światło latarni odbija się w oknach wysokiego kompleksu. Na parkingu dla odwiedzających stoi raptem kilka samochodów. Kosy latają, szeleszcząc skrzydłami w ciemności wśród drzew. Erik zauważa, że o tej porze nie słychać szumu autostrady.
Wtyka kartę i podaje sześciocyfrowy kod, wchodzi do foyer, wyjeżdża windą na piąte piętro i przechodzi przez korytarz. Sufitowe świetlówki błyskają na niebieskiej, gumowej wykładzinie jak lód na kanale. Dopiero teraz dociera do niego zmęczenie po gwałtownym dopływie adrenaliny. Sen był dobry, pozostawił po sobie wciąż wyczuwalny smak szczęścia. Mija salę operacyjną, przechodzi obok drzwi do wielkiej komory hiperbarycznej, pozdrawia pielęgniarkę i jeszcze raz analizuje w myślach to, co komisarz powiedział mu przez telefon: chłopiec krwawi, jest pocięty na całym ciele, poci się, nie chce leżeć, jest niespokojny i bardzo spragniony. Próbowano z nim porozmawiać, ale stan szybko się pogarsza. Traci świadomość, jednocześnie jego serce przyspiesza, aż w końcu dyżurny lekarz Daniella Richards podejmuje właściwą decyzję o niedopuszczaniu do pacjenta policji kryminalnej.
Dwóch umundurowanych policjantów stoi przy wejściu na oddział N18. Kiedy Erik zbliża się do nich, zdaje mu się, że dostrzega na ich twarzach niepokój. Może są po prostu zmęczeni, myśli, zatrzymując się, żeby się wylegitymować. Rzucają okiem na identyfikator i wciskają przycisk otwierający drzwi.
Erik wchodzi do środka, podaje rękę Danielli Richards i zwraca uwagę na stres malujący się na jej twarzy, ruchy, zdradzające wewnętrzne napięcie.
– Napij się kawy – mówi Daniella.
– Zdążymy?
– Krwawienie wątroby mam pod kontrolą.
Jakiś mężczyzna w wieku około czterdziestu pięciu lat, ubrany w dżinsy i czarną marynarkę, stuka w obudowę automatu do kawy. Ma jasne, zmierzwione włosy, wargi zaciśnięte, poważne.
Erik domyśla się, że to może być Magnus, mąż Danielli. Nigdy go nie spotkał, widział tylko fotografię w jej gabinecie.
– To twój mąż? – pyta, wskazując na niego.
– Co?
Lekarka wygląda na zdumioną i rozbawioną zarazem.
– Pomyślałem, że Magnus przyjechał z tobą.
– Nie. – Daniella śmieje się.
– Jesteś pewna? Zapytam go – żartuje Erik, idąc w stronę mężczyzny.
Dzwoni komórka. Daniella odbiera ją, dalej się śmiejąc.
– Erik, daj spokój – mówi, po czym przykłada słuchawkę do ucha i potwierdza:
– Tak, tu Daniella.
Nasłuchuje, ale nic nie słyszy.
– Halo?
Odczekuje parę sekund, potem ironicznie kończy rozmowę hawajskim pozdrowieniem „aloha”. Wyłącza telefon i rusza za Erikiem.
Dochodzi do blondyna. Automat buczy i syczy.
– Weź sobie kawy – proponuje mężczyzna, usiłując wetknąć kubek w dłoń Erika.
– Nie, dziękuję.
Mężczyzna pije kawę i uśmiecha się, ukazując dołeczki w policzkach.
– Smaczna – stwierdza i znów próbuje podać mu kubek.
– Nie chcę.
Mężczyzna upija kolejny łyk, przyglądając się Erikowi.
– Czy mógłbym pożyczyć telefon? – pyta nagle. – Jeśli można… Zostawiłem swój w samochodzie.
– I teraz chce pan pożyczyć telefon ode mnie? – w pytaniu Eryka wyczuwalne jest napięcie.
Blondyn kiwa głową i patrzy na niego jasnymi oczyma, szarymi, jak polerowany granit.
– Weź mój – proponuje Daniella.
– Dzięki.
– Nie ma za co.
Blondyn bierze komórkę, przygląda się jej. Po chwili jego wzrok napotyka spojrzenie Danielli.
– Obiecuję oddać.
– I tak tylko ty z niej korzystasz – żartuje Daniella.
Mężczyzna śmieje się i odchodzi na bok.
– To musi być twój mąż – stwierdza Erik.
Kobieta z uśmiechem kręci głową. Wygląda na bardzo zmęczoną. Musiała trzeć oczy, bo rozmazała po policzku srebrnoszary cień.
– Czy mam obejrzeć pacjenta? – pyta Erik.
– Byłoby miło – odpowiada Daniella.
– Skoro i tak już tu jestem… – dodaje Erik pośpiesznie.
– Erik, bardzo chcę usłyszeć twoją opinię. Mam wątpliwości…
Otwiera ciężkie, ciche drzwi i prowadzi go do ciepłego pokoju przylegającego do sali operacyjnej. Na łóżku leży szczupły chłopiec. Dwie pielęgniarki opatrują jego rany. Setki cięć i kłuć, wszędzie, na całym ciele. Na podeszwach stóp, na piersi i brzuchu, karku, na ciemieniu, twarzy, na dłoniach.
Puls jest słaby, ale bardzo szybki. Wargi szare jak aluminium. Chłopiec poci się, oczy ma zaciśnięte. Jego nos wygląda na złamany. Podskórny wylew rozprzestrzenia się niczym ciemna chmura od szyi, przez klatkę piersiową w dół.
Erik zauważa, że pomimo obrażeń chłopiec ma ładną twarz.
Daniella relacjonuje ściszonym głosem historię, zmiany stanu pacjenta, kiedy nagle przerywa jej pukanie. To znowu ten blondyn. Macha do nich przez szybę w drzwiach.
Erik i Daniella spoglądają po sobie i opuszczają pomieszczenie. Blondyn wrócił do posykującego automatu z kawą.
– Duże cappuccino – zwraca się do Erika. – Przyda się panu, zanim pozna pan funkcjonariusza, który znalazł chłopca.
Dopiero teraz do Erika dociera, że ten blondyn to komisarz kryminalny, który obudził go niespełna pół godziny temu. Przez telefon jego fiński akcent nie był tak wyraźny, albo Erik był zbyt zmęczony, żeby go wtedy zarejestrować.
– Dlaczego miałbym chcieć go poznać? – pyta Erik.
– Żeby zrozumieć, czemu muszę przesłuchać…
Joona milknie na dźwięk telefonu Danielli. Wyjmuje go z kieszeni marynarki, ignoruje jej wyciągniętą rękę i zerka na wyświetlacz.
– To raczej do mnie – mówi i odbiera. – Tak… nie, chcę go tutaj. OK, ale mam to gdzieś.
Komisarz uśmiecha się, słuchając obiekcji kolegi.
– Chociaż ja coś zauważyłem – odpowiada.
Ten drugi krzyczy do telefonu.
– Zrobię to po mojemu – deklaruje spokojnym tonem Joona i kończy rozmowę.
Oddaje telefon Danielli, dziękując cicho.
– Muszę przesłuchać pacjenta – tłumaczy z powagą.
– Przykro mi – mówi Erik. – Moja opinia pokrywa się z oceną doktor Richards.
– Kiedy będzie mógł ze mną porozmawiać?
– Gdy wyjdzie z szoku.
– Wiedziałem, że pan tak odpowie – stwierdza cicho Joona.
– Stan jest wciąż krytyczny – wyjaśnia Daniella. – Opłucna została uszkodzona, jelito cienkie, wątroba i…
Na oddział wchodzi mężczyzna w brudnym, policyjnym mundurze. Ma niespokojny wzrok. Joona macha do niego, podchodzi i wita się z nim. Mówi coś ściszonym głosem, a policjant przesuwa dłonią po ustach i spogląda na lekarzy. Komisarz powtarza koledze, że wszystko jest w porządku, oni muszą poznać okoliczności. To może im bardzo pomóc.
– No więc – zaczyna policjant i odchrząkuje lekko. – Słyszymy przez radio, że sprzątacz znalazł martwego faceta w toalecie na stadionie w Tumbie. A my akurat siedzimy w samochodzie na Huddingevägen i musimy tylko skręcić w Dalvägen i pojechać w stronę jeziora. Janne, mój kolega, wchodzi do środka, podczas gdy ja rozmawiam ze sprzątaczem. Z początku myśleliśmy, że chodzi o przedawkowanie, ale szybko okazuje się, że to zupełnie inna sprawa.
Janne wychodzi z szatni, jest strasznie blady i zachowuje się tak, jakby nie chciał mnie tam wpuścić. „Jebana rzeka krwi”, powtarza trzy razy, siada na schodach i…
Policjant milknie, opada na krzesło i zamiera z wpółotwartymi ustami.
– Możesz mówić dalej? – pyta Joona.
– Tak… przyjeżdża karetka, identyfikują zmarłego, a ja mam porozmawiać z rodziną. Brakuje nam ludzi, więc jadę sam. Moja szefowa mówi, że nie chce posyłać Janne w tym stanie. To zrozumiałe.
Erik spogląda na zegarek.
– Masz czas, żeby tego wysłuchać – mówi do niego Joona ze swoim spokojnym, fińskim akcentem.
– Ofiara – policjant ciągnie dalej ze spuszczonym wzrokiem – to nauczyciel w gimnazjum w Tumbie, mieszka na tym nowym osiedlu domków szeregowych przy ozie. Nikt nie otwiera. Dzwonię parę razy do drzwi. W sumie nie wiem, co skłania mnie do przejścia wzdłuż domu i zaświecenia latarką w okno od podwórza.
Policjant milknie, usta mu drżą, zaczyna drapać paznokciem w oparcie krzesła.
– Mów dalej – prosi Joona.
– Czy muszę, bo ja… ja…
– Znalazłeś chłopca, matkę i małą, pięcioletnią dziewczynkę. Tylko chłopiec jeszcze żył.
– Chociaż myślałem, że… ja…
Milknie, blady jak ściana.
– Dziękuję, że przyszedłeś, Erland – mówi Joona.
Policjant kiwa głową, wstaje, z roztargnieniem przeciąga dłonią po swojej brudnej kurtce i wychodzi.
– Wszyscy byli poszatkowani – ciągnie Joona. – Czysty obłęd, odnieśli ciężkie obrażenia, byli kopani, bici, uderzani nożem, a ta mała… była przecięta na dwie części. Dolna część ciała i z nogami leżała w fotelu przed telewizorem, a…
Milknie, przyglądając się Erikowi. Potem opowiada dalej:
- Przypuszczalnie sprawca wiedział, że ojciec rodziny znajdował się terenie stadionu – wyjaśnia. – Był sędzią na meczu piłki nożnej. Zabójca czekał, aż zostanie sam, zanim go zamordował. Potem zaczął ćwiartować ciało, z agresją rąbać na kawałki. Następnie pojechał do szeregowca zabić pozostałych.
– W tej kolejności? – pyta Erik.
– Według mnie tak – odpowiada komisarz.
Erik czuje, jak ręka mu drży, kiedy przeciąga nią po twarzy. Ojciec, matka, syn, córka, myśli powoli i napotyka wzrok Joony Linny.
– Chciał zlikwidować całą rodzinę – stwierdza słabym głosem.
Joona waha się.
– Właśnie o to… Jest jeszcze jedno dziecko, najstarsza siostra. Dwudziestotrzylatka. Nie możemy jej znaleźć. Nie ma jej w mieszkaniu w Sundbybergu ani w domu u chłopaka. Dopuszczamy możliwość, że sprawca będzie chciał dopaść również i ją. Dlatego chcemy jak najszybciej przesłuchać świadka.
– Przeprowadzę dokładne badanie – mówi Erik.
– Dziękuję.
– Ale nie możemy ryzykować życia pacjenta…
– Rozumiem – przerywa mu Joona. – Chodzi tylko o to, że im później znajdziemy jakiś punkt zaczepienia, tym więcej czasu zabójca ma na poszukiwanie siostry.
– Może powinniście przeprowadzić oględziny tych miejsc – odzywa się Daniella.
– Są w toku – odpowiada komisarz.
– W takim razie jedź tam i ich pogoń – proponuje lekarka.
– To i tak nic nie da.
– Co masz na myśli?
– Znajdziemy tam pomieszane ślady DNA setek, może tysięcy osób.
Erik wraca do pacjenta. Stoi przy łóżku chłopca, obserwując jego bladą, poranioną twarz.
Płytki oddech. Zmarznięte usta. Erik wymawia jego imię, przez twarz pacjenta przebiega bolesny skurcz.
– Josef – powtarza cicho. – Nazywam się Erik Maria Bark, jestem lekarzem, zbadam cię.
Możesz skinąć głową, jeśli mnie rozumiesz.
Chłopiec leży bez ruchu, jego brzuch wznosi się w krótkim oddechu. Mimo to Erik jest przekonany, że Josef zrozumiał jego słowa, ale znów stracił świadomość i kontakt został zerwany.
(...)

Hipnotyzer książka audio MP3 czyta: Andrzej Mastalerz

Wydawnictwo: Czarne

Oprawa: miękka

ISBN: 978-83-7536-311-1

Wysyłamy w: 24h - 48h + czas dostawypomoc

 
inne wydania produktu - Książki

Wybierz produkt z listy

inne wydania produktu - e-Książki audio mp3

Wybierz produkt z listy

Nasza cena: 30,77

Cena detaliczna: 33,81

U nas taniej o 9%

dodaj do przechowalni Dodaj do koszyka
Powrót
W środku grudniowej nocy psychiatrę Erika Marię Barka budzi telefon ze sztokholmskiego szpitala. Detektyw Inspektor Joona Linna prosi go o pilną pomoc - leczenie nieprzytomnego pacjenta, który doświadczył poważnego urazu. Ma nadzieję, że za pomocą hipnozy Erik będzie mógł komunikować się z chłopcem, umożliwiając policji przesłuchanie go. Dzięki temu może uda się ustalić, kto brutalnie zamordował jego rodziców i młodszą siostrę, a następnie znaleźć i ocalić starszą siostrę, zanim będzie za późno.
Jednak od ostatniego razu, gdy Erik praktykował hipnozę, minęło dziesięć lat, a psychiatra obiecał sobie, że nigdy do tego nie wróci. Powracające bolesne wspomnienia z tamtego czasu sprawiają, że decyduje się odmówić policji swojej pomocy.
Gdy w końcu daje się jednak przekonać, zostaje uruchomiona seria nieprzewidzianych zdarzeń. Ten gwałtowny i niewyjaśniony ciąg wypadków bez żadnego ostrzeżenia wpływa na całe życie Erika. Znika jego syn, a on, by móc uratować mu życie, musi zmierzyć się z przeszłością, z czasem, gdy jego praca badawcza legła w gruzach, a małżeństwo znalazło się na skraju rozpadu.

`Lars Kepler oczarowuje czytelników swoim Hipnotyzerem, tak jak zrobił to Stieg Larsson serią Millennium... Oczarowany, po prostu siedzę i łamię sobie głowę, próbując odpowiedzieć na pytanie, kim jest Lars Kepler. Człowiekiem, który swą magiczną różdżką wyczarował jedną z najlepszych powieści detektywistycznych, dla których zrezygnowałem ze snu.`
Norrköpings Tidningar

`Hipnotyzer to rzadki okaz: szwedzki thriller na wysokim międzynarodowym poziomie, który może poszczycić się inteligentną, efektowną i zaskakującą fabułą. Zręczna, wyrafinowana i fascynująca narracja, ostry, przekonujący, wielopłaszczyznowy języ.`
Kristianstadsbladet

`Kepler celuje w ukazywaniu, w jaki sposób małe pomyłki mogą doprowadzić do ogromnych katastrof... Tak jak kobiety w jego powieści, ja również zakochałam się w fińskim detektywie inspektorze Joona Linna.`
Amelia

`Starannie utkana sieć suspensów, ostry dialog i niezwykle twórczy sposób ukazania, jak działa udręczony umysł - dodaj do tej mieszanki trochę szwedzkiego lodu, a otrzymasz powieść Larsa Keplera.`
Radio Szwedzkie

`Lars Kepler napisał świetną powieść detektywistyczną, zapierający dech w piersiach thriller, który odkrywa wiele nieprzyjemnych stron psychiki ludzkiej. Otwiera drzwi do ludzkiej otchłani. I czyni to w sposób, któremu nie można się oprzeć.`
Boras tidning

`Współczesna hybryda thrillera, powieści detektywistycznej i grozy. To Lars Norén, Lars von Trier i kilka fanatycznych szwedzkich feministek w jednym - delikatnie mówiąc.`
Berlingske Tidende, Dania


Pod pseudonimem "Lars Kepler" kryje się para znanych szwedzkich pisarzy: Alexander Ahndoril i Alexandra Coelho Ahndoril. Ich pierwsza książka "Hipnotyzer" odniosła w Szwecji ogromny sukces, prawa do niej zostały sprzedane do 32 krajów, a w 2012 roku ukaże się jej ekranizacja. Kontrakt Paganiniego to drugi tytuł z serii powieści kryminalnych z komisarzem Jooną Linną w roli głównej.

Przekład z języka szwedzkiego: Marta Rey-Radlińska

Czas trwania: 15 godzin, 58 minut

Szczegółowe informacje:

Dział: Książki audio na cd

Kategoria: sensacja, kryminał

Wydawnictwo: Czarne
Oprawa: miękka
Wymiary: 137x188
Ilość stron: 1
ISBN: 978-83-7536-311-1
EAN: 9788375363111
Wprowadzono: 27.01.2012

Recenzje klientów

i zgarniaj nagrody napisz recenzję
Podobał Ci się ten tytuł? Zainspirował Cię? A może nie zgadzasz sie z autorem, opowiedz nam o tym, opisz swoje doznania związane z lekturą.

Zobacz również

Oceniaj
Gandlafa

Zdobywaj
Nagrody

Twoja opinia ma znaczenie - Wyraź ją

:

:


Czekamy na Twoją ocenę nowego wyglądu strony. Napisz nam, co Ci się podoba, co jest do poprawy, a czego brakuje. Wszystkie opinie pomogą nam udoskonalić funkcjonalność strony, bo jest ona tworzona dla Was i z myślą o Was. Jeśli podasz swój adres e-mail lub wystawisz opinię będąc zalogowany, weźmiesz udział w zabawie. Raz dziennie spośród nadesłanych opinii wybierzemy jedną, którą nagrodzimy bonem zakupowym o wartości 20 Silmarili (20 zł), a nadawcom pięciu innych dodamy po 5 punktów do konta klienta. Zależy nam na ocenie rzetelnej i konstruktywnej, niekoniecznie pochwalnej.