Przed świtem
Wydawnictwo: Dolnośląskie
- Och. O nie. Jacob, to wstrętne! Uważasz, że powinnam zabić swoje dziecko i zastąpić je jakimś innym?! Dać się sztuczie zapłodnić?! - Była na mnie wściekła. - Po co miałabym chcieć urodzić dziecko jakiegoś obcego faceta?! Bo co, bo to żadna różnica?! Każde się nada?!
- Nic nie mówiłem o żadnym obcym facecie - mruknąłem.
Pochyliła się ku mnie.
- To jak by to miało wyglądać?
- Już nic. Zapomnij. Zignoruj mnie jak zwykle.
- Skąd ci to przyszło do głowy? - drążyła.
- Bella, koniec tematu!
Ale i tak nabrała podejrzeń.
- Czy to on kazał ci to mi zaproponować?
Zawahałem się, zaskoczony, że wpadła na to tak szybko.
- Nie, skąd.
- Nie kłam. To jego pomysł, prawda?
- Nie, przysięgam. Ani słowem nie wspomniał o sztucznym zapłodnieniu.
Twarz jej złagodniała. Opadła z powrotem na poduszki, sprawiając wrażenie wyczerpanej. Kiedy się ponownie odezwała, patrzyła gdzieś w bok i wyraźnie nie mówiła już do mnie:
- Nie ma rzeczy, której by dla mnie nie zrobił, a ja go tak bardzo ranię... Ale co on sobie myśli? Że wymienię nasze maleństwo... - pogłaskała się po brzuchu - ...na jakieś...
Głos jej się łamał. W jej oczach zabłysły łzy.
- Nie musisz go ranić - wyszeptałem. Słowa jego prośby paliły moje gardło niczym trucizna, ale rozumiałem już, że, tylko tak można było Bellę najpewniej uratować. Chociaż prawdopodobieństwo, że nam się uda, było nadal jak jeden do tysiąca. - Mogłabyś go jeszcze na nowo uszczęśliwić, naprawdę. On oszaleje, jeśli nie zrobisz. Wszystko na to wskazuje.
Nie wyglądało na to, żeby mnie słuchała. Przygryzając wargę, jedna ręką gładziła się powoli po brzuchu.
Milczeliśmy bardzo długo. Zachodziłem w głowę, jak daleko mogli oddalić się Cullenowie. Czy byli świadkami tego, jak niezdarnie usiłuję nakłonić Bellę do zmiany zdania?
- Nie z nieznajomym? - przerwała ciszę.
Drgnąłem.
- Co dokładnie powiedział ci Edward? - spytała cicho.
- Nic takiego. Myślał tylko, że może mnie wysłuchasz.
- Nie, nie. Co powiedział ci o tym, że mogę spróbować raz jeszcze?
Świdrowała mnie wzrokiem. Uzmysłowiłem sobie, że zdradziłem jej już zbyt dużo szczegółów.
- Nic a nic.
Otworzyła nieznacznie usta.
- Wow - wyrwało jej się.
Żadne z nas nic więcej nie dodało. Wpatrywałem się we własne stopy, nie śmiejąc spojrzeć jej w oczy.
- Naprawdę zrobiłby dla mnie wszystko - szepnęła. - Prawda?
- Bells, mówiłem ci już, że mu odbija. Dosłownie.
- Dziwię się, że od razu mi na niego nie naskarżyłeś. Żeby wpakować go w kłopoty.
Podniosłem głowę i zobaczyłem, że szeroko się uśmiecha.
- Myślałem o tym.
Spróbowałem obdarzyć ją podobnym uśmiechem, ale coś czułem, że mi to nie wychodzi.
Była już świadoma, co jej proponuję, i nie zamierzała nawet wziąć tego pod uwagę. Wiedziałem, że tak będzie. Ale i tak zabolało.
- Ty też, tak jak on, nie zawahałbyś się przed niczym. Nie pojmuję, czemu tak wam na mnie zależy. Nie zasłużyłam sobie na żadnego z was.
- Ale i tak nas zlekceważysz.
- Tym razem, niestety, muszę - westchnęła. - Żałuję, że nie potrafię wytłumaczyć ci tego tak, żebyś zrozumiał. Nie potrafię zrobić mu krzywdy - wskazała na swój brzuch - tak samo jak nie potrafiłabym sięgnąć po broń i strzelić do ciebie. Kocham go.
Zakończenie bestsellerowego cyklu Stephanie Meyer.
Czym zakończy się rok oczekiwania, marzeń, rozterek, lęków Belli? Czy rozdarta między uczuciami do wampira i wilkołaka nastolatka zdoła któregoś z nich wybrać? Czy zdecyduje się na mroczną, ale pociągająca egzystencję nieśmiertelnego wampira, czy też zwalczy miłość do Edwarda i zdecyduje się pozostać zwykłym człowiekiem? Czy ten romans skończy się ślubem? I jakie będą jego konsekwencje?
Kup w Gandalfie: Przed świtem


