Porwanie
Wydawnictwo: Klin
Klara odpowiedź uzyskała wizualnie. Do salonu wpadły dwa czarne, zamaskowane potwory, trzeci zamajaczył mi w przedpokoju przy drzwiach wejściowych, za oknem mignęły jeszcze ze dwie sztuki, a może jedna, ale bardzo ruchliwa. Rany boskie, otoczyli cały dom, kogoś chyba pogięło, na plaster im takie oblężenie?! Co ja, u diabła, mam aż tak cennego…?!!!
Pomyślałam o ogólnym pilocie alarmowym, który leżał przy moim tapczanie, spojrzałam na Małgosię. Chyba również o nim pomyślała.
– Do sypialni już też jeden poleciał – powiedziała beznadziejnie i nie ruszyła się z krzesła.
– Mnie się to chyba śni – oznajmiła Martusia, wpatrzona w scenę szeroko otwartymi oczami.
– Na plecach mają napisane, że policja – zauważył Witek beznamiętnie, obejrzawszy się za tym na schodach. – No i popatrz, wygrały!
Zgrupowani byliśmy wszyscy wokół dwóch stołów, razem siedem osób, z których cztery grały w brydża w holu, a trzy załatwiały różne sprawy przy stole jadalnym. Zastanowiłam się, co powinnam zrobić, bez względu na rozwój sytuacji nie miałam zamiaru tkwić na stojąco pośrodku domu jak zmurszały słup, stanowczo wolałam gdzieś usiąść. Uczyniłam kilka kroków i usiadłam przy jadalnym stole, odruchowo wybierając swoje stałe miejsce, gdzie akurat leżały moje papierosy. Po które przecież szłam.
Zamaskowańcy już się wdarli wszędzie.
– Policja, nie ruszać się! – zaryczał któryś groźnie i chrapliwie.
No i na plaster mu głupi i spóźniony okrzyk, skoro ja już siedziałam, a nikt poza tym nawet nie drgnął? A co by było, gdyby, na przykład, ktoś kichnął? Albo zemdlał…?
Nikt nie kichał i nie mdlał, krótko to trwało, ledwo chwilę, do salonu energicznie wkroczyło jakichś dwóch normalnych, w odzieży powszechnie używanej, z twarzami bez zasłon, bez dzikich błysków w oku i nawet dość przystojnych. Prawie równocześnie pojawiło się obok nich dwóch czarnych, jeden z głębi domu, drugi zszedł ze schodów.
– Pusto – zameldował jeden.
– Czysto – poparł go drugi.
Wielkie mi odkrycie. A czego się spodziewali? Karaluchów?
Panowie w garniturach identycznym gestem błysnęli nagle tym czymś, co na ogół uważa się za odznaki policyjne, i pogląd ogólny poparli słowem.
– Policja – rzekł ostro jeden, potwierdzając rykliwy komunikat. – Proszę, żeby wszyscy…
W sielską atmosferę popołudniowego brydża wdziera się umundurowana jednostka policyjna, szukając ofiary kolejnego porwania. I dom pisarki Joanny Chmielewskiej staje na głowie. Kogo tym razem porwano i pozbawiono fragmentu ucha? Dzielna szajka rodzinno-przyjacielska tropi mafię kulturalnych i nieco mniej kulturalnych porywaczy, a pomaga jej wścibska od zawsze nastolatka, pękająca od plotek krawcowa, krakowski artysta plastyk i - prywatnie - przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości. Do tego wszystkiego dochodzą porządne zawirowania uczuciowe. Za zdolnym palantem, który niczego nie kończy, lata taka jedna, może i druga. Za taką jedną lata następny, który nawet zdrową nerkę mógłby poświęcić w imię miłości. A Laskowska ma krótkie nóżki...
Detektywi Joanny Chmielewskiej, popijając skomplikowane mieszaniny trunków rozwiązujące języki i żywiąc się oryginalnymi potrawami z odgrzewanymi mielonymi na czele, odkryją szokującą prawdę...
Kup w Gandalfie: Porwanie


