Kategorie okolicznościowe
Kategorie
eseje, felietony i publicystyka literacka
literatura popularno - naukowa
Ostatnio oglądane
Nasza cena: 31,77
Cena detaliczna: 34,91
U nas taniej o 9%
dodaj do przechowalni Dodaj do koszykastwórz link z okładką na swoją stronę
AFGANISTAN - tutaj od wieków ścierały się krwawo armie kolejnych władców dążących do władzy nad światem. Tu walczyli i ginęli najeźdźcy z Macedonii, Wielkiej Brytanii i Rosji. A umierających obserwowały z ukrycia zimne oczy z czarną, pionową źrenicą. Oczy złotej żmii, która jest i której nie ma.
ŻMIJA to nowy świat, to zupełnie nowa formuła literacka, zadziwiające połączenie fantasy i realistycznej powieści wojennej...
ŻMIJA jest piękna i złowroga...
AFGANISTAN, SIÓDMY ROK PANOWANIA Aleksandra Wielkiego. W zapomnianej przez bogów krainie giną najdzielniejsi synowie Macedonii.
ALEKSANDROS HO TRITOS HO MAKEDON
27 LIPCA 1880. W trakcie drugiej wojny angielsko-afgańskiej, 66. pułk piechoty traci w bitwie pod Mainwandem 64 procent swego stanu.
GOD SAVE THE QUEEN!
15 LUTEGO 1989.
Kres sowieckiej interwencji w Afganistanie. Zginęło ponad 13 tysięcy żołnierzy ZSRR.
DA ZDRAWSTWUJET SOWIETSKIJ SOJUZ!
ROK 2009.
Znowu tu są. Nie szurawi i nie Amerykanie. To jacyś inni, zesłani przez szatana niewierni
Oby wygubił ich Allah.
LA ILAHA ILL-ALLAH...
Andrzej Sapkowski to jeden z najpopularniejszych współczesnych pisarzy polskich. Jego powieści sprzedały się w kraju w blisko 2 milionach egzemplarzy, przetłumaczono je na kilkanaście języków. Na podstawie cyklu opowiadań o Wiedźminie powstał m.in. film kinowy, serial telewizyjny, a nawet gra komputerowa The Witcher. W 2009 roku premierę będzie miała także edycja The Witcher na Playstation.
Poprzednia premiera ukazała się w 2006 roku - była to zamykająca trylogię husycką Lux perpetua. Od tamtej pory autor milczał i pracował nad nową powieścią.
Szczegółowe informacje:
| Dział: | Książki Kategoria: fantastyka, fantasy, inne |
| Wydawnictwo: | SuperNowa |
| Oprawa: | miękka |
| Wymiary: | 122x196 |
| Ilość stron: | 250 |
| ISBN: | 978-83-7578-021-5 |
| EAN: | 9788375780215 |
| Wprowadzono: | 10.10.2009 |
Recenzje klientów
i zgarniaj nagrody napisz recenzjęTylko On Tam Stoi 9 październik 2010
recenzja nagrodzona 2.00pkt
Sapkowski to już dzisiaj legenda polskiej literatury. Żmija, która zdecydowanie odbiega od dotychczasowej konwencji Asa, czyli klasycznej fantastyki i fantasy historycznego, to mikropowieść poruszająca trochę temat orientalnej magii bliskiego wschodu. Żmija, która jest w pewnym sensie tytułową bohaterką, to jakby magiczne stworzonko w dogłębny sposób wpływające na losy działań wojennych na tamtym terenie. Właśnie wojna, zarówno ta odległa, jak i dzisiejsza, jest w Żmii najważniejszym elementem i została przedstawiona niezwykle wiarygodnie i przejmująco. Początkowo czytelnik ma wrażenie, że działania wojenne to rutynowe czynności, ale kiedy rozpęta się piekło, doświadczamy horroru i śmierci równie dotkliwie, jak bohaterowie. Istota żmii jest ważnym urozmaiceniem, które nadaje książce inny charakter, bo osobiście sądzę, że gdyby nie wątek magiczny, książka byłaby klasyczna i nie wyróżniałaby się. Fantastyczne powiązania czynią ją szczególną.
slavosky 28 czerwiec 2010
recenzja nagrodzona 2.00pkt
Fantasy wciąż niestety źle znosi różne innowacje, a większość jej miłośników domaga się więcej tego samego! Chwyciła saga wiedźmińska (rzeczywiście arcydzieło gatunku, ale rozdział dawno zamknięty) powinien więc Sapkowski do końca życia tłuc kolejne sequele, prequele i interquele, a zapewne miałby wierne grono fanów. Zamiast tego, wolał zaryzykować trylogią husycką ze zdecydowanie większym pierwiastkiem historyczności rzecz nie do końca udana, niemniej wciąż kawał dobrej literackiej roboty. Żmija idzie jeszcze dalej w stronę realizmu i historii, chociaż potraktowanie utworu brzytwą Lema i usunięcie pierwiastka fantastycznego tytułowej żmii to zbyt daleka amputacja. Znajdą tu coś dla siebie i miłośnicy militariów i współczesnych, i starszych, i zupełnie starożytnych. Znajdą ci zainteresowani wojną (wojnami) w Afganistanie. Znajdą miłośnicy legend i mitów. Oczywiście, można Żmiję czytać jako manifest antywojenny, ale w pewnym momencie w usta bohatera wkłada autor namiętną tyradę antypokojową (s.116), co mnie naprawdę zaskoczyło (tak to leci mniej więcej: pokój to wygodnictwo, a wygodnictwo to zgnuśnienie, czyli szkoda dla duszy, u Sapkowskiego nazywanej człowieczeństwem). Podobnie zdziwił mnie pamflet na bezideowych konformistów, którzy są rzekomo przyczyną wszelkiego zła (s.147, zdanko na zachętę: Bo choć zmian niby pragną wszyscy, tak mocno, że niemal wyją, nic się nie zmienia, bo większości jest to obojętne, większość robi, co się jej każe. I nie wychyla się.) Nie spodziewałem się takich słów po Sapkowskim naprawdę tak myśli czy złożyć to należy na karb powieściowej polifoniczności? Rety, wiedźmin z całą kampanią się chyba w grobie przewraca Dylematy postaci znamy z ostatnich lat, głównie z kina Dziewiąta kompania, Sztandar chwały, Walc z Bashirem problem własnej odpowiedzialności za czynione podczas wojny zło, problem odrzucenia żołnierzy przez własne społeczeństwo kultura masowa leczy moralnego kaca powojennego takimi dziełami. Jest też trochę humoru, sporo czasem wulgarnej, ale żołnierskiej w końcu dosadności, do czego Sapkowski już nas przyzwyczaił. Fantastyka jest też na wysokim poziomie, choć trochę typowa dla autora, znów urealniająca pewne starożytne mity, przesiane przez autorskie obsesje (ukryty feminizm, czyli znów motyw odwiecznego kultu Bogini-Matki, gnostycki dualizm świata itp.). Oczywiście, fabuła ma większą uniwersalność, kto zechce, przeczyta Żmiję jak Jądro ciemności - opowieść o stopniowym pogrążaniu się w szaleństwie. Złu. O hipnotycznej sile przyciągania tegoż. Szkoda tylko, że wydawca, nadmiernie ufając magicznemu nazwisku na okładce, ciągłym przesuwaniem premiery i wysoką ceną spowodował, że owa zgrabna nowelka, która byłaby ozdobą jakiegoś zbioru opowiadań, jest reklamowana jako wydawnicze wydarzenie pięciolatki. Rzadko kiedy daje się odczuć aż taki syndrom zawyżonych oczekiwań, jak w przypadku Żmii. Sapkowski i wcześniej pisał udane krótkie formy (W leju po bombie, Złote popołudnie), które moim zdaniem są nawet lepsze od Żmii, i od trylogii husyckiej. Ale to było dawno, wtedy mogły się jeszcze ukazywać w czasopismach i antologiach, niepoprzedzone żadną kampanią reklamową i czytelniczymi oczekiwaniami, zgarniały po drodze różne Zajdle. Teraz za taką broszurkę, która, gdyby była wydrukowana tak jak Dukajowy Lód, miałaby może 100 stron, wydawca żąda ceny dość zaporowej i wydaje ją na kiepskim papierze. No, ale to przecież Sapkowski Być może będzie tak, że Żmiję bardziej docenią jeśli się uodpornią na element fantastyczny - czytelnicy głównego nurtu, dla których Sapkowski nie jest literackim półbogiem, niż miłośnicy baaardzo dłuuuuuugich sag fantasy. W głównym nurcie takie udające powieść noweletki to zresztą norma
niunia00 15 listopad 2010
Po trylogii husyckiej (ostatni tom Lux perpetua ukazał się w 2006 r.) i serii o Wiedźminie najsłynniejszy polski autor fantasy zapragnął czegoś całkiem nowego i zmierzył się ze współczesnością. Nowa powieść stara się być męską, wojenną przygodą dla chłopców lubiących zabawy z bronią. Akcję Żmii umieścił pisarz w czasie wojny w Afganistanie, a bohaterem jest radziecki żołnierz o zdolnościach paranormalnych. Książka zaczyna się jak realistyczny thriller wojenny. Z czasem pojawia się tytułowa żmija, która jest kluczem do innej rzeczywistości. To ona sprawia, że na Afganistan z początku lat 80. ubiegłego wieku nakładają się sekwencje z czasów Aleksandra Macedońskiego i z XIX w., gdy walczyli tam Brytyjczycy. To miejsce okazuje się czarną dziurą, która wchłania kolejne tysiące żołnierzy. Żmija Andrzeja Sapkowskiego to interesującą pozycja. Może autor chciał zaskoczyć i zaszokować? Udało mu się to w pełni. Fani średniowiecznego świata fantasy mogą poczuć się zawiedzeni, ale ciekawa, wielowątkowa fabuła, ciągłe zwroty akcji oraz duża doza fantastyki, choć początek tego nie zapowiadał, w pełni zrekompensuje brak krasnoludów oraz elfów. Gorąco polecam!
samurajjack m.cieszko(at)interia.pl 25 lipiec 2010
Powieść jak dla mnie świetna. Czuć tu rękę ASa. Porównywać wiedźmina i husytów do żmii mija się z celem. Te pierwsze to powieści napisane z wielkim rozmachem. Żmija to mikro opowieść, ale jak już napisałem jest świetna. Nie można tak szufladkować pana Sapkowskiego.
mariusz martnicki 28 kwiecień 2010
świetna
edziosienudzi pyskowka_(at)op.pl 28 marzec 2010
Niestety, tak jak i większość twierdzę tutaj, że książka mnie nie urzekła. Mimo to, mama nadzieję, że z kolejną będzie lepiej. Więc nie mam zamiaru psioczyć. Książka nie podobała się mi. Ale Mistrzu i tak pozostanie dżedaj dla mnie.
ozzy200 kuba.czerny(at)gmail.com 16 marzec 2010
Jako wierna fanka Andrzeja Sapkowskiego po "Żmiję" sięgnęłam z wielkim entuzjazmem, tym bardziej, że Bliski Wschód fascynuje mnie, a czasy Zimnej Wojny interesują. Zakochana w "Sadze o Wiedźminie" i zauroczona "Trylogią husycką", z niecierpliwością oczekiwałam ukazania się najnowszej powieści mojego Mistrza, gdy więc tylko pojawiła się okazja, zaraz pobiegłam ją zamówić. Czas oczekiwania na przysłanie dłużył mi się niemiłosiernie, ale z tym większą radością zabrałam się do czytania. Trzy dni później, gdy odkładałam książkę na półkę, byłam już tylko zawiedziona. Zawiodłam się na Mistrzu ASie, zawiodłam się sromotnie. Ten autor przyzwyczaił mnie do niezwykle wysokiego poziomu, tym bardziej więc odczułam porażającą przeciętność "Żmii". Aż trudno mi było uwierzyć, że to on pisał, on właśnie, mój literacki guru. Z absolutnych wyżyn geniuszu spadł gdzieś do poziomu przeciętnego polskiego pisarza fantasy. Mam przemożne wrażenie, że AS napisał tę książkę, ponieważ zabrakło mu pieniędzy, a przy okazji chciał pokazać, jaki to on jest mądry, oczytany i jak to on dobrze mówi po rosyjsku. Nie zrozumcie mnie źle; podziwiam rozmiary jego wiedzy, jednak samo to nie wystarczy, by uczynić książkę interesującą. Lubię, gdy autor dba o detale, gdy zwraca uwagę na realia historyczno-kulturowe, gdy pozwala czytelnikowi nauczyć się czegoś nowego. Wiedza ta jednak musi być umiejętnie i swobodnie wprowadzona do tekstu, nie może człowieka przytłoczyć. W "Żmii" przytłacza. Przytłacza liczba miast, krain geograficznych, nazwisk, a nade wszystko nazw broni i terminów wojennych. Słowniczek, zamieszczony z tyłu książki, część tych terminów wyjaśnia, części nie, ale nawet wyjaśnienia wiele nie pomagają w lekturze. Nie, kiedy co chwilę trzeba sprawdzać, co jest co, bo inaczej myli się ka-pe-pe z ka-en-pe i akaemem. Zwyczajnie za dużo tego. Irytująca także była ilość rosyjskiego w książce. Doskonale rozumiem potrzebę kulturowego i językowego przybliżenia czytelnikom środowiska, w jakim dzieje się akcja, i naprawdę nie mam nic przeciwko wtrąceniom rosyjskim czy arabskim. Diabeł jednak tkwi w szczegółach. Co innego bowiem pojedyncze słowo, zdanie, powiedzenie, wyjaśnione w przypisie, a co innego ulewa tychże, w dodatku pozostawionych czytelnikowi do rozszyfrowania. Nie wspominając o całych akapitach po rosyjsku. To piękny język, ale nie każdy go zna, podobnie jak nie każdy zna francuski czy angielski. Potrzeba proszenia przyjaciół o przetłumaczenie tekstu w ponoć polskiej książce niezbyt dobrze o niej świadczy. Następną sprawą są bohaterowie. To nie te barwne, żywe postacie, które znamy i kochamy z "Wiedźmina" czy "Trylogii". W "Żmii" zdają się one papierowe, bez życia, bez smaku. Główny bohater, Paweł Lewart, nie wywołuje we mnie żadnych uczuć - ani mnie on ziębi, ani parzy. Sobie jest. Coś robi, coś mówi, nawet coś myśli od czasu do czasu. W zasadzie nie wyróżnia się niczym i na dobrą sprawę wciąż nie wiem, dlaczego właśnie on został wybrany przez tytułową Żmiję. Jedynymi postaciami, które mają w sobie odrobinę życia, są prawie-biolog Łomonosow, chromy major Sawieliew i pyskaty Walera, wszystko postacie drugo-, a nawet trzecioplanowe. Intryga, zapytacie? Ano, jakaś była. Niezbyt skomplikowana, ale była. Nienajgorsza w gruncie rzeczy. Prosta jak drut, w sumie banalna, ale na swój sposób intrygująca. Niejednokrotnie w opowiadaniach ASa o długości kilkunastu stron znajdowałam więcej akcji aniżeli w jego najnowszej powieści, ale trzeba przyznać, że sama koncepcja złotej Żmii, bliskowschodnich legend oraz nie-do-końca-podróży przez czas jest wysoce interesująca. Gdybyż tylko Sapkowski zechciał ją rozwinąć! Niestety, tak się nie stało. Mnie osobiście podobał się również sam wątek wojny w Afganistanie, gdyż, jak wspominałam wyżej, lubię książki w ten czy inny sposób pokazujące czasy Zimnej Wojny. Sapkowskiemu udało się pokazać tamten świat, ludzi oraz ich nastawienie zarówno do komunizmu i ojczyzny, jak i samej wojny w sposób wiarygodny, ciekawy, rzeczywisty, bez zbędnego upiększania i idealizowania, ale również bez - tak często obecnego we współczesnych powieściach podejmujących tę tematykę - demonizowania ich. Dzięki temu zabiegowi czytelnik nie kibicuje żadnej ze stron, chociaż z oczywistych względów bardziej skupia się na Sowietach. Trzeba przyznać, że to bardzo pesymistyczna powieść. Ciężka. Jednak jednocześnie - mało poruszająca. Kilka momentów, gdy się uśmiechnęłam, kilka takich, gdy poczułam lekkie drgnięcie wewnętrznego barometru uczuciowego - tylko tyle. Było to bardzo suche, bezosobowe jakby. Gdzież podziała się ta barwność języka, estetyka opisu, różnorodność stylizacji! Gdzież podziali się ci bohaterowie, których można było pokochać albo znienawidzić, którzy czuli, chodzili, śmiali się i płakali, a my razem z nimi! Gdzież podziała się fabuła, przy której człowiek wstrzymywał oddech, niepewny, co stanie się za chwilkę i czy bohater wyjdzie cało z opresji! Gdzież, ach!, gdzież podziały się emocje, te rumieńce na policzkach, z którymi czytało się "Sagę o Wiedźminie" i "Trylogię husycką"! Odpowiedzi nie znam, wiem jedno: nie ma ich z pewnością w "Żmii". Tym, co książkę ratuje, jest oczywiście bezustannie wspaniały styl, lekkość pióra, naturalna swada, z jaką Mistrz AS spisuje swe historie. Bogactwo słownictwa, język, konstrukcja zdań, akapitów, całości - pozostają na niezmiennie wysokim poziomie. I gdyby nie one oraz podpis na okładce - nie jestem pewna, czy w ogóle uwierzyłabym, że tę powieść napisał Andrzej Sapkowski. Bo gdyby porównać ją z dowolną książką innego autora, powiedziałabym, że jest przeciętna. W wewnętrznym porównaniu z pozostałymi dziełami Mistrza ASa wypada jednak kiepsko, bardzo, bardzo kiepsko. Po tym autorze oczekiwałabym więcej. I dlatego właśnie tak sromotnie się zawiodłam
pathfinder bklysz(at)konto.pl 12 marzec 2010
Hmm..,myślę, że wszyscy powyżej mają rację. Z punktu widzenia historii konfliktów (a takową się od dawna interesuję), jest to ciekawa książka o interwencji radzieckiej w Afganistanie. Do czasu. Oto bowiem nasz bohater zaczyna się przenosić już to w czasy podbojów Aleksandra Macedońskiego, już to w czasy kolonialnej potęgi Wielkiej Brytanii. I tu jakby zaczynał się element fantasy. Pytanie tylko po co. Sapkowski najwyraźniej chciał napisać powieść antywojenną, hołdując prawdzie historycznej mówiącej, że Afganistanu jeszcze nikt nigdy nie podbił i zapewne nie uda się to i dzisiejszym siłom koalicji, w tym siłom polskim. Jeśli taki był jego zamiar, to uważam, że spokojnie można było zrezygnować z tytułowej żmii, i skupić się na przeżyciach żołnierzy (swoją drogą analogie do filmu "9 Kompania" Fiodora Bondarczuka aż kują w oczy). Elementy macedońskie i brytyjskie można było wpleść w dialogi, wykorzystując choćby wykształcenie jednego z nich (nie pamiętam imienia). Ewentualnie można było przypisać "wizje" Lenarta heroinie, i byłaby świetna powieść antywojenna. A tak, mamy jakiś dziwny twór, którego właściwie nie da się sklasyfikować. A może o to właśnie chodziło? Przyznam się, że w pewnym momencie zacząłem się zastanawiać, czy przeżycia Lenarta w 'przeszłości' nie są wstępem do jakiejś nowej sagi. Najwyraźniej jednak nie. Można mieć tylko nadzieję, że nie była to pozycja napisana tylko dla tantiemów. Cóż, czas pokaże.
Jozo 4 styczeń 2010
A ja odwrotnie. Może fani fantasy są zawiedzeni, ale choć książka "o niczym" to o wiele lepsze pisarstwo niż "husyci". Polski "Egipcjanin Sinuhe"
Konradzikusek 27 grudzień 2009
Podobnie jak w komentarzach powyżej: kupiłem bez wahania bo 'wiedźmin' i 'trylogia husycka' były świetne. Niestety tą cieniutką książkę czytałem miesiąc - musiałem się dosłownie zmuszać. Książka nudna, drażniąca i bez polotu. O ile 'trylogia husycka' zachęciła mnie do zgłębienia wiedzy o wojnach husyckich, o tyle po tej lekturze nie mam ochoty wiedzieć nic więcej o piaskach Afganistanu. Co do samego wydania: mnie okładka się podoba, ale rację ma osoba która pisze, że w środku znajdziecie treść na papierze toaletowym. Przy kolejnej książce Sapkowskiego poczekam jednak na recenzję zanim kupię.
L. 23 listopad 2009
Niestety muszę się zgodzić... Totalna porażka i wyrzucone pieniądze. Ani opis akcji, ani język, ani nawet zakończenie nie przypomina dawnego Sapkowskiego. Pomysł był obiecujący (mit afgański związany z tytułową żmiją), ale wykonanie - tragedia. Albo ja jestem za głupia żeby zrozumieć co autor chciał osiągnąć. Tym bardziej jest dla mnie zadziwiające, ze ta pozycja znajduje się w Beatsellerach. Chociaż pewnie inni zrobili podobnie, jak ja - kupili książkę dla autora, który tym razem totalnie zawiódł wszelkie oczekiwania. I pomyśleć, że tak się cieszyłam na tę książkę.
goblin 22 listopad 2009
Prawdopodobnie ostatnia książka p. Sapkowksiego jaką kupiłem. Po prostu jest nudna, nie wiadomo o co w niej chodzi, ani dla kogo została napisana. Brakuje typowej dla Sapkowskiego akcji i świetnych dialogów. Do tego pomylone pojęcia, nie zawsze właściwie zastosowane i czasem "żywcem wyrwane" z rosyjskiego żargonu. Absolutnie nie polecam. Szkoda pieniędzy na zakup i czasu na czytanie. Aż trudno uwierzyć, że to kasiążka Sapkowskiego. Porażka.
czytelnik_1974 9 listopad 2009
O czym jest ta książka ? Ciężko powiedzieć, nie jest to ani książka o Afganistanie, ani o tytułowej żmijce ... Przeczytałem ją do końca tylko z tego względu, że to jednak Sapkowski. Nie polecam, choć fani pewnie i tak sami zechcą się przekonać. Gdzieś przeczytałem taką recenzję o tej książce ... "coś się kończy, a coś się zaczyna". Oby tylko nie skończyło się dobre pisanie ....
sad 7 listopad 2009
strasznie kiepska książka, pisana chyba przez jakiegoś asystenta, fatalny język, rosyjsko-wojskowy slang, o którym Sapek nie ma pojęcia, wydanie też parszywe, okropna okładka i szary papier toaletowy w środku, dolny margines 3 mm. Przeczytałem Wiedźmina i Husytów z przyjemnością, bez wahania kupiłem Żmiję, ale następna książkę Sapka albo sobie daruje, albo pożyczę. Już dawno nie miałem ochoty rzucić książki przed końcem, a tak miałem ze Żmiją. porażka
czytelnik 22 październik 2009
Kupiłem, dojechałem do 3/4 i czuję się jak na filmie 8 Kompania. Mam cichą nadzieję, że pozostała część książki będzie miała "to coś". Na razie bez sensacji.
Zobacz również
