zarejestruj się zaloguj się
:
:
:
:
:

Newsletter

Bądź na bieżąco z promocjami i nowościami w Gandalfie.

Ostatnio oglądane

Zasady rachunkowości - Piotr Szczypa

Zasady rachunkowości teoria, przykłady ...

Piotr Szczypa

cena: 24,52

Zarządzanie kryzysowe - Romuald Grocki

Zarządzanie kryzysowe Dobre praktyki

Romuald Grocki

cena: 39,03

Zapraszamy na mistrzostwa - Krzysztof Wiśniewski

Zapraszamy na mistrzostwa Zadania z ...

Krzysztof Wiśniewski

cena: 9,95 8,46

Zapomniane - Cat Patrick

Zapomniane

Cat Patrick

cena: 31,92 27,13

Zapanuj nad gniewem - W. Robert Nay

Zapanuj nad gniewem Jak rozwiązywać ...

W. Robert Nay

cena: 40,85

Zanzibar - Martyna Wojciechowska

Zanzibar Kobieta na krańcu świata

Martyna Wojciechowska

cena: 14,51

Zakupy na obcasach - Jane Cunningham, Philippa Roberts

Zakupy na obcasach Sekrety kobiecych ...

Jane Cunningham,

Philippa ...

cena: 32,52

Zahir - Paulo Coelho

Zahir

Paulo Coelho

cena: 30,87

Zasłona kłamstw
powiększenie, przód
przeczytaj fragment książki
Zasłona kłamstw

Drzwi otworzyły się gwałtownie, a w Crispinie instynktownie obudziła się czujność. Odwrócił się w ich stronę. Do pokoju wszedł mężczyzna, który w barach był niemal równie szeroki jak samo przejście. Utkwił na chwilę spojrzenie w gościu, a potem ostrożnie rozejrzał się po pomieszczeniu. Zdawało się, że zawładnął przestrzenią, jak generał polem bitwy. Crispin uśmiechnął się wbrew sobie. Nie miał wątpliwości, że człowiek ten przywykł do wydawania poleceń i do tego, aby były one natychmiast wypełniane. Bardzo cenił tę cechę u ludzi. Przed laty sam się nią cieszył. Inna sprawa, że temu zamożnemu kupcowi pewnie nie było dane znaleźć się na jakimkolwiek polu bitwy. Jego areną był handel, a żołnierzami – bele sukna.
Sam również uważnie zlustrował gospodarza, próbując ocenić człowieka skrywającego się pod tą pewną siebie powierzchownością. Uważniejsze spojrzenie pozwalało dostrzec, że mężczyzna nie miał mięśni czy krzepy jak kamieniarz albo kowal. Wyglądał raczej na korpulentnego człowieka oddającego się uciechom życia. Nalana, ogorzała twarz miała zmarszczki wokół oczu, a starannie przystrzyżona broda przyprószona była już siwizną. Jego sięgającą tuż za kolana houppelande w barwie głębokiej zieleni wykonano z drogiego aksamitu i obszyto futrem z gronostaja. Fałdziste rękawy zwisały niemal do samej podłogi, a sztywny kołnierz postawiony był prosto, zasłaniając zwalisty kark. Na szerokich piersiach nosił dwa złote łańcuchy, zaś u pasa, w ozdobnej pochwie, sztylet z wysadzaną klejnotami rękojeścią.
Za gospodarzem pojawił się ten sam sługa, który powitał Crispina przy wejściu. Wszedł do pokoju za swym panem i stanął przy drzwiach, czekając na instrukcje. Spojrzenie bogacza ponownie spoczęło na gościu i tak już pozostało
– Crispin Guest? – spytał.
– Do usług, panie.
W odpowiedzi na powitalny ukłon kupiec szybko skinął głową.
– Możesz odejść, Adamie – oświadczył przez ramię. – Obsłużymy się sami.
Służący obrzucił Crispina podejrzliwym wzrokiem. Przez chwilę się wahał, najwyraźniej jednak w końcu uznał, że dyskutowanie z jego panem nie ma sensu, złożył więc wymuszony ukłon, po czym powłócząc nogami, wyszedł i zamknął za sobą drzwi. Gospodarz podszedł do nich i przesunął żelazną zasuwę. Guest przyglądał się temu, nie kryjąc zdziwienia, ale nic nie powiedział.
– Cenię sobie moją prywatność – oznajmił z uśmiechem mężczyzna, odwracając się w jego stronę.
Crispin wciąż milczał.
– Proszę. – Kupiec wskazał na obite tapicerką krzesło. – Spocznijcie, mistrzu. Napijecie się wina?
– Tak, chętnie.
Gospodarz napełnił srebrny puchar i podał gościowi, ten zaś usiadł i delektował się uwodzicielskim zapachem napoju. Niemal przymknął oczy, czując słodki jagodowy aromat dobrego gaskońskiego wina. Kupiec usiadł naprzeciwko w większym fotelu. Crispin upił niewielki łyk i niechętnie odstawił naczynie.
– Doszły mnie słuchy o waszej dyskrecji, Guest – odezwał się w końcu tamten. – A w tym przypadku zachowanie tajemnicy ma ogromne znaczenie.
– Tak, panie. Podobnie jak w większości przypadków.
– Pańska reputacja... Czy jest zasłużona?
– Jako tropiciel jestem znany od czterech lat. Nie spotkałem się w tym czasie z żadnymi zażaleniami, a moi klienci zawsze byli zadowoleni.
– Rozumiem. – Kupiec uśmiechnął się i z satysfakcją pokiwał głową, zaraz jednak znów spoważniał.
Zapadła pełna napięcia cisza. Przez dłuższą chwilę mierzyli się wzrokiem, a potem niespodzianie mężczyzna zerwał się na nogi i stając przed kominkiem, nerwowo wyciągnął dłonie w stronę ognia.
– Być może – odezwał się Crispin po kolejnej długiej chwili milczenia – powinniśmy zacząć od początku, a wówczas łatwiej mi będzie poznać pańskie oczekiwania.
Mężczyzna zerknął na zamknięte drzwi i westchnął ciężko.
– Nazywam się Nicholas Walcote.
Guest kiwnął głową. Tyle wiedział już wcześniej. Najbogatszy kupiec bławatny w Londynie, być może nawet w całej Anglii. Samotnik, dziwak. Mówiło się, że Walcote’a nie widziano w gildii od czasów młodości, co nie zmieniało faktu, że od lat cieszył się nieskazitelną reputacją. Ten człowiek zawsze wydawał się wyprzedzać modę o krok; zawsze sprowadzał właściwe sukno we właściwym
czasie i był to towar, który niezmiennie zachwycał klientów. Ktoś taki musi mieć głowę do interesów jak mało kto. Crispin otrząsnął się z zamyślenia. Handel materiałami był dla niego całkowitą zagadką.
Pamiętał czas, gdy podążał za trendami mody, dziś jednak nie musiał już przejmować się dworską wykwintnością, nawet gdyby było go na nią stać.
Nagle poczuł przykre ukłucie, zresztą jak zawsze, kiedy wspominał życie na dworze króla Ryszarda. Historia, w którą się wplątał, sprawiła, że kupiec bławatny był teraz bardziej wpływowym człowiekiem niż on, jemu zaś pozostały jedynie resztki z pańskiego stołu. Ale nie na długo. Dziś Crispin oceniał każdego człowieka po tym, z jaką ilością złota ów był gotów się rozstać. A wszystko wskazywało na to, że Nicholas Walcote mógł sobie pozwolić, by wypłacić tropicielowi duże wynagrodzenie.
Przechylając się na krześle, Crispin starał się nie okazać na twarzy swoich uczuć. Obciągnął rąbek cotehardie, by zakryć dziurę w rajtuzach na lewym udzie.
– A więc cóż to za wymagająca dyskrecji sprawa, mistrzu Walcote? Gdy ich oczy się spotkały, twarz kupca przybrała twardy wyraz.
– Chodzi o moją żonę. Obawiam się... Obawiam się, że mnie zdradza... – odparł, a do oczu nagle napłynęły mu łzy. Ukrył twarz w dłoniach i zaczął płakać.
Crispin odchylił się na krześle i przyglądał swoim paznokciom, czekając, aż Walcote się uspokoi. I trwało to całkiem długo. Wreszcie gospodarz uniósł głowę i otarł twarz wielką, kwadratową dłonią.
– Proszę mi wybaczyć. – Pociągnął nosem. – To przykra sprawa. Oczywiście nie mam pewności. To dlatego was wezwałem.
Crispin wiedział, dokąd zmierza ta rozmowa, i wcale mu się to nie podobało.
– Co chcecie, panie, abym zrobił?
– Z pewnością macie doświadczenie w tego typu sprawach...
Guest zmrużył oczy.
– Mam szpiegować waszą żonę? – zapytał wprost.
Walcote przeszedł przez pokój i zatrzymał się przy swym nietkniętym pucharze z winem. Obramowane szronem szyby nadawały szary odcień słabemu światłu padającemu na wypolerowaną drewnianą podłogę. Pozostała część pokoju pogrążona była w cieniach, z wyjątkiem aureoli otaczających płomienie świec.
– To mnie doprowadza do szaleństwa – syknął. – Muszę wiedzieć! Interesy, moje włości... Muszę mieć pewność, że jej potomstwo będzie moim. Jesteśmy małżeństwem od tak niedawna... A ja dużo podróżuję w interesach. Miłość i zazdrość to jedno, a sprawy związane z dziedziczeniem to już coś zupełnie innego.
– Rozumiem. Co zamierzacie, panie, jeśli odkryjecie nieprzyjemną prawdę?
Ogorzałe oblicze Walcote’a oblało się głębokim rumieńcem.
– To już chyba moja sprawa.
– Nie sądzę, panie. Nie chcę być przyczyną przemocy, choćby nawet była usprawiedliwiona.
Walcote rzucił mu gniewne spojrzenie, a potem nagle jego zaciśnięte pięści się otworzyły.
– Proszę o wybaczenie... – Uśmiechnął się przepraszająco. – To osobiste sprawy i trudno mi zachować dystans. Oczywiście padną pewne słowa i być może nastąpi jakaś forma kary, ale przemoc? Nie. Mimo wszystko kocham swoją żonę.
Crispin powstał, podszedł do kominka i odwrócił się plecami w stronę płomieni. Woda z jego peleryny zaczęła skapywać na podłogę.
– Nie lubię tego rodzaju zleceń, mistrzu Walcote. Odzyskuję zgubioną biżuterię, skradzione dokumenty. Ale cudzołóstwo? Pozostawiam to duchownym. – Potrząsnął głową i ruszył w stronę drzwi, jednak Walcote stanął mu na drodze i nawet rozłożył ręce, by uniemożliwić mu przejście.
Kupiec ważył dobre szesnaście kamieni, ale cała ta masa była jedynie owocem wygodnego życia i ciężkiej strawy. Szczupły i zręczny Crispin nie wątpił ani przez chwilę, że gdyby zechciał wyjść, gospodarz nie byłby w stanie mu w tym przeszkodzić.
– Proszę, Guest. Wiesz, że jestem zamożnym człowiekiem. Zapłacę każdą cenę. Nie umiałbym jeszcze raz opowiedzieć tej historii komuś innemu. Błagam!
– To przykra i osobista sprawa, mistrzu Walcote – mówiąc to, Crispin przyglądał się swojej porzuconej czarze z winem. – Moim zdaniem, powinniście porozmawiać z żoną.
Położył dłoń na ramieniu Walcote’a i zacisnął palce, by po chwili z łatwością odsunąć gospodarza na bok. Potem sięgnął do zasuwy, zamierzając otworzyć drzwi, lecz kupiec chwycił go za nadgarstek.
– Jakżeż miałbym wierzyć jej słowom?
Crispin uśmiechnął się.
– Równie dobrze może was okłamać, jak i powiedzieć prawdę. Widziałem już dziwniejsze rzeczy.
– Nie znacie mojej żony – mruknął Walcote. – Próbowałem, ale jej prawda różni się od innych.
Kupiec mocniej ścisnął nadgarstek Crispina.
– Na pewno możecie posłać sługę – rzucił tropiciel.
– I stać się dla służby pośmiewiskiem? – Walcote potrząsnął głową i puścił rękę swojego gościa. – Nigdy nie zostaliście zdradzeni? Nie wolelibyście wtedy, żeby ktoś was uprzedził? Żeby was ostrzegł?
Crispina dotknęły te słowa i przeżuwał je teraz w milczeniu. Czy został zdradzony? W życiu dwukrotnie oszukano go w najgorszy możliwy sposób. Pierwszy raz zrobił to człowiek, któremu gotów był powierzyć własne życie, a drugi raz – kobieta, którą zamierzał poślubić. Gdyby tylko ktoś go wówczas ostrzegł, gdyby powiedział...
Zdjął dłoń z zasuwy. Zastanawiał się przez chwilę, trzymając wzrok wbity w podłogę. Potem westchnął ciężko i odwrócił się, by spojrzeć na Walcote’a. Ten człowiek był zdesperowany, co do tego nie miał cienia wątpliwości. Jego rumiana twarz poczerwieniała, a na nosie i czole połyskiwał pot. Mimo całego swojego bogactwa wyglądał jak ktoś, kto jest głęboko nieszczęśliwy i potrzebuje natychmiastowej pomocy. Crispin niemal parsknął, uzmysławiając sobie ironię tej sytuacji.
Zamiast tego jeszcze raz westchnął, sfrustrowany pustym mieszkiem u pasa.
– A więc dobrze. Co mam zrobić?
Z ust Walcote’a popłynął potok słów.
– Obserwujcie, panie, dom. Sprawdźcie, dokąd chodzi i kto się tu pojawia pod moją nieobecność. Zdajcie mi potem relację z tego, czego się dowiedzieliście. Ja zajmę się resztą – przerwał na chwilę, ocierając pot z górnej wargi. – Jakie jest wasze honorarium za takie usługi?
– Sześć pensów za dzień. Plus wydatki.
– Zapłacę tyle, a nawet więcej. Oto wasza zaliczka, w dowód zaufania. – Kupiec sięgnął do sakiewki przy pasie i wydobył z niej trzy monety. – Teraz dam połowę dziennego honorarium. Resztę będę wypłacał w miarę postępów w waszych działaniach.
Crispin spojrzał na monety w wilgotnej dłoni Walcote’a. Trzy srebrne krążki. Jeśli odmówi, będzie to oznaczało głodowanie – nic nowego, zdarzało mu się nie jadać już wcześniej. Jeśli z kolei przyjmie zlecenie, będzie musiał skradać się w cieniu i być kimś niewiele lepszym od zwykłego podglądacza. Tyle tylko, że ta umowa mogła go doprowadzić do zamożniejszej klienteli, do większych możliwości. Być może nawet droga ta wiodła do najbogatszych domów w Londynie.
A to byłoby już naprawdę coś.
Rozgoryczony zgarnął monety i wsunął je do sakiewki.
– Jak rozpoznam waszą żonę, panie? – spytał. – Mogę ją zobaczyć?
– O nie! To niemożliwe! – Walcote podszedł do kredensu i otworzył drzwiczki. Z dolnej półki wyjął jakiś niewielki przedmiot i przyglądając mu się z czułością, podszedł do tropiciela, a potem niechętnie podał go na wyciągniętej dłoni. – To portret Philippy. Jest na nim bardzo do siebie podobna.
Guest spojrzał na miniaturę. Widniała na niej młoda, dwudziestokilkuletnia dziewczyna o orzechowych oczach. Jej włosy, zaczesane w przedziałek pośrodku, miały złocistą barwę czystego mosiądzu, a dwa upięte nad uszami warkocze dodawały jej specyficznego uroku.
„Czarująca. I młodsza od Walcote’a, który najpewniej dobiega pięćdziesiątki. Nic dziwnego, że się martwi”.
Crispin chciał zwrócić portret, ale kupiec potrząsnął głową.
– Zatrzymajcie go – powiedział. – To wam pomoże ją zidentyfikować.
Wzruszył ramionami i wsunął niewielki obrazek za pazuchę.
– Chcę, żebyście zaczęli dziś wieczorem – oznajmił rozkojarzonym głosem Walcote. – I powiadomcie mnie jak najszybciej o tym, co odkryliście.
– Miejmy nadzieję, że to tylko próżne obawy.
– Tak... – mruknął gospodarz.
Zacisnął dłonie i odwrócił się w stronę kominka, plecami do Crispina.
– Adam odprowadzi was do wyjścia – dodał.

Zasłona kłamstw

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Oprawa: miękka

Ilość stron: 368

Wysyłamy w: 24h - 48h + czas dostawypomoc

 
inne wydania produktu - e-Książki pdf / epub

Wybierz produkt z listy

Nasza cena: 30,50

Cena detaliczna: 33,52

U nas taniej o 9%

dodaj do przechowalni Dodaj do koszyka
Powrót
Królestwa są kupowane i sprzedawane za zamkniętymi drzwiami Londyn 1384. Crispin Guest, rycerz okryty hańbą, obdarty z rangi i honoru, desperacko dryfuje przez życie. Nie zna niczego co mogłoby dać mu utrzymanie. Ma tylko talent do logicznego myślenia.... i pakowania się w kłopoty. Bajecznie bogaty kupiec zleca Crispinowi śledzenie żony podejrzewanej o cudzołóstwo... i ginie zasztyletowany w komnacie zamkniętej od wewnątrz. Sprawa w jednej chwili zmienia się w skomplikowany, pełen mrocznych sekretów spisek, w którym maczają palce wielcy średniowiecznej Europy. I jest jeszcze coś... Udręczonemu prowadzonemu na śmierć Chrystusowi otarła twarz tajemnicza kobieta. Na chuście pozostał ślad twarzy ukrzyżowanego Boga. Vera icona. Prawdziwy wizerunek. Chusta św. Weroniki.

`Pełna autentycznych szczegółów… przesiąknięta intrygującym, mrocznym klimatem, który zadowoli zarówno fanów fikcji historycznej jak i gatunku noir. `
- Booklist

`Średniowieczny Sam Spade, twardy facet, kierujący się własnym moralnym kompasem i postrzegający rzeczywistość z pełnym rezerwy, chłodnym humorem; Crispin potrafi przejrzeć wszelkiego rodzaju podstępy i zatriumfować mimo przeszkód, które pozornie wydają się nie do pokonania... Książka ta kryje jeszcze jednego asa w rękawie, a mianowicie szczyptę romansu. Czysta zabawa.`
- The Boston Globe

Szczegółowe informacje:

Dział: Książki

Kategoria: fantastyka, fantasy, miecz i magia

Wydawnictwo: Fabryka Słów
Oprawa: miękka
Wymiary: 140x205
Ilość stron: 368
ISBN: 978-83-7574-605-1
EAN: 9788375746051
Wprowadzono: 12.01.2012

Recenzje klientów

i zgarniaj nagrody napisz recenzję
Podobał Ci się ten tytuł? Zainspirował Cię? A może nie zgadzasz sie z autorem, opowiedz nam o tym, opisz swoje doznania związane z lekturą.

Zobacz również

Wybrańcy - Jeanne Davenport

Wybrańcy

Jeanne Davenport

cena: 25,94 22,04

Czarne sny - Paweł Kornew

Czarne sny Część 2

Paweł Kornew

cena: 34,82 29,60

Oceniaj
Gandlafa

Zdobywaj
Nagrody

Twoja opinia ma znaczenie - Wyraź ją

:

:


Czekamy na Twoją ocenę nowego wyglądu strony. Napisz nam, co Ci się podoba, co jest do poprawy, a czego brakuje. Wszystkie opinie pomogą nam udoskonalić funkcjonalność strony, bo jest ona tworzona dla Was i z myślą o Was. Jeśli podasz swój adres e-mail lub wystawisz opinię będąc zalogowany, weźmiesz udział w zabawie. Raz dziennie spośród nadesłanych opinii wybierzemy jedną, którą nagrodzimy bonem zakupowym o wartości 20 Silmarili (20 zł), a nadawcom pięciu innych dodamy po 5 punktów do konta klienta. Zależy nam na ocenie rzetelnej i konstruktywnej, niekoniecznie pochwalnej.