Kategorie okolicznościowe
Kategorie
eseje, felietony i publicystyka literacka
literatura popularno - naukowa
Ostatnio oglądane
Przechadzając się z nim nad jeziorem w ogrodzie, Elisza czuła
przez skórę, że święci się coś niedobrego. Dzisiejsza wizyta Jamiego
od samego początku wydawała jej się podejrzana, a kiedy po dłuższej
chwili milczenia znów się do niej odezwał, domyśliła się natychmiast,
o co chodzi. Widziała, jak gorączkowo szuka odpowiednich
słów i rozpaczliwie błagała go w myślach: „Nie rób tego,
proszę!”. On jednak nie słuchał jej niemych zaklęć i gdy w końcu
wypowiedział na głos formułkę oświadczyn, odniosła wrażenie,
że się znalazła nagle nad głęboką przepaścią.
– Och, Jamie… – zaczęła z wahaniem, omijając go wzrokiem. –
Uważam cię za wspaniałego przyjaciela…
– Przyjaźń to doskonała podstawa małżeństwa – odparł Jamie
i wyciągnął rękę, chcąc ją pogłaskać po policzku.
Spojrzała na niego ze smutkiem.
– Ja… wybacz, Jamie, ale nie mogę za ciebie wyjść.
Zaskoczony, spoglądał na nią bez słowa, jego dłoń zawisła w powietrzu
tuż przed jej twarzą. Był dotąd zbyt pewny siebie i na tym
polegał jego błąd. Nie liczył się w ogóle z możliwością rekuzy.
– Czy to znaczy, że musisz mieć trochę czasu na podjęcie decyzji?
– Nie, to znaczy, że nie mogę za ciebie wyjść.
– Rozumiem, czujesz się zaskoczona. Potrzebujesz trochę czasu,
aby pozbierać myśli? – zasugerował Jamie.
Potrząsnęła głową.
– W tej sprawie nie muszę się namyślać. Nie chcę wyjść za
ciebie za mąż, Jamie.
Patrzył na nią, nie ukrywając nawet, jak bardzo się czuje dotknięty.
– Jest ktoś inny?
„Dlaczego mężczyźni po otrzymaniu kosza zawsze w pierwszej
chwili myślą, że odmowa ma związek z którymś z ich potencjalnych
rywali?”, pomyślała.
– Nie ma nikogo innego. Spośród wszystkich mężczyzn w Bombaju
ty byłbyś najbardziej realnym kandydatem na męża – usiłowała
wyjaśnić swoje uczucia Elisza. – Mogę jednak poślubić tylko tego
mężczyznę, którego pokocham.
– To jakieś romantyczne bzdury – wykrzyknął Jamie, przekonany,
że właśnie odkrył powód, dla którego Elisza odrzuciła jego
oświadczyny; widocznie przywiązała się zbytnio do typowo kobiecego
wyobrażenia o idealnym mężu, wyobrażenia, które nie
ma odzwierciedlenia w rzeczywistym życiu. Niemal widać było
po nim, jak oddycha z ulgą.
– A dla mnie jest to niezbędny warunek – obstawała przy swoim
Elisza.
– Przecież nie możesz…
– Jamie, proszę, nie utrudniaj sprawy. Moja odpowiedź brzmi:
nie!
Jamie nachmurzył czoło.
– Zapewne nie wiesz, co mówisz – odparł, tym razem chłodniejszym
tonem. – W przeciwnym razie dobrze byś przemyślała,
czy możesz sobie pozwolić na odrzucenie pierwszych i na razie jedynych
oświadczyn.
– Miałabym wyjść za ciebie tylko dlatego, że jeszcze nikt przed
tobą nie poprosił mnie o rękę? – zapytała Elisza zdumiona i nieco
zirytowana.
– Pomówmy szczerze, Eliszo. Twój przemądrzały styl bycia nie
jest chyba cechą zdolną przyciągnąć odpowiedniego adoratora.
– Ach, tak! – parsknęła gniewnie Elisza. – W takim razie sam
sobie właśnie wystawiasz mizerne świadectwo.
– Należysz do Legrantów i dlatego jestem skłonny przymknąć
oko na pewne wady twego charakteru, mając na uwadze sprawę
nadrzędną, za jaką uważam nasze korzystne dla mojej rodziny
skoligacenie.
– Zanim zdecydujesz się kontynuować tę rolę urażonego
w swoich ambicjach adoratora i powiesz coś, czego będziesz
potem żałował, powinieneś chyba przemyśleć fakt, że i tak stanowię
dla ciebie jedynie gorszy wybór. Może po prostu nie mam
ochoty brać sobie za męża kogoś, kto tak naprawdę pragnie
Charlotte?
– Skoro to właśnie jest dla ciebie ważnym kryterium przy dokonywaniu
wyboru, to zapewne nie znajdziesz dla siebie właściwego
kandydata w kręgu znajomych – odparł złośliwie Jamie.
Elisza spojrzała na niego zaskoczona. Nie do wiary! Czy ten,
z kim teraz rozmawia, to naprawdę Jamie?! Przecież do tej pory
był jej przyjacielem! Zagryzła wargi, raptownie obróciła się na
pięcie i szybkim krokiem, a raczej biegiem zawróciła do domu.
– Eliszo! – krzyknął za nią Jamie, tym razem swoim zwykłym
głosem. Może uświadomił sobie wreszcie, jak niestosownie się
wobec niej zachował? Jednak dla niej nie miało to już znaczenia.
Nie chciała go więcej widzieć.
Pierwszą osobą, na którą natknęła się w holu, była niestety
Charlotte.
– Co się stało? – zapytała zdumiona. – Sądziłam, że jest z tobą
Jamie…
– Jest jeszcze w ogrodzie – odparła Elisza, cała zadyszana i rozdygotana.
Miała nadzieję, że nie przyjdzie mu na myśl wchodzić
do domu, aby się pożegnać.
W oczach Charlotte zagościł jakiś trudny do określenia wyraz.
– Czy on ci się naprzykrzał? – zapytała.
– Nie, ale obraził mnie, tylko dlatego, że nie chcę za niego
wyjść za mąż.
Charlotte z niedowierzaniem otworzyła szeroko oczy.
– Jamie oświadczył ci się, a ty mu odmówiłaś?
– Skąd u ciebie to przerażenie? Ty też już kilka razy dawałaś
kosza!
– Ale miałam w odwodzie Richarda. – „A także co najmniej
dwa tuziny innych zalotników”, dodała w myślach.
– I dlatego miałabym wychodzić za pierwszego lepszego?
Do salonu weszła Claire. Słysząc ostatnie słowa, przebiegła
wzrokiem po obu córkach.
– Co się stało?
– Jamie oświadczył się Eliszy, a ona mu odmówiła – pośpieszyła
z wyjaśnieniem Charlotte, wyręczając siostrę.
W jednej chwili Claire poczerwieniała na twarzy, z trudem
chwytając powietrze. Elisza myślała przez moment, że matka dostała
ataku serca.
– Mamo! – zawołała. – Proszę, nie denerwuj się. Ja po prostu
nie mogę poślubić Jamiego
– Nie możesz? – zawołała Claire, rozsierdzona. – Co znaczy:
nie mogę?
– Nie kocham go. Z takiego związku nie wyszłoby nic dobrego.
– Chyba nie mówisz tego poważnie! – Claire chwyciła córkę za
ramiona i potrząsnęła nią gwałtownie. – Czy nawet wtedy, gdy
wymaga tego powaga sytuacji, nie potrafisz pojąć, jak bardzo twoje
zachowanie szkodzi całej naszej rodzinie?
Elisza energicznie uwolniła się z jej uchwytu i cofnęła się o dwa
kroki.
– Czy w taki sam sposób zganiłaś Charlotte, kiedy odrzuciła
oświadczyny Jamiego?
– Dobrze wiesz, że twoja sytuacja wygląda inaczej. Możemy się
cieszyć, że w ogóle znalazł się ktoś, kto zechciał poprosić cię
o rękę! – Claire nie posiadała się z oburzenia. – Ale może jeszcze
nie wszystko stracone. Twój ojciec powinien odwiedzić Jamiego.
Niech sprawdzi, czy da się jeszcze naprawić wyrządzoną szkodę.
– Mamo, ja nie chcę poślubić Jamiego.
– Ojciec może mu powiedzieć – ciągnęła Claire, jakby nie docierały
do niej słowa córki – że byłaś zaskoczona tak nagłymi
oświadczynami, ale potem zwyciężył w tobie rozsądek i dlatego
poprosiłaś ojca, aby uregulował sprawę za ciebie. To by brzmiało
wiarygodnie i rozsądnie.
– Mamo, czy ty mnie w ogóle słuchasz? – zawołała Elisza.
Claire niemal na nią nie patrzyła.
– Jeśli zabierzemy się do tego odpowiednio, uda się przedstawić
twoją odmowę jako efekt nadmiernej panieńskiej skromności. To
brzmi nawet nieźle: dobrze wychowana panienka, która w pierwszej
chwili, powodowana nieśmiałością, odrzuca oświadczyny…
– Na pewno nie zachowywałam się jak nieśmiała panienka.
– …a potem wysyła ojca, bo czuje się zbyt skrępowana, aby
samej powrócić do tematu.
Gwałtownym ruchem ręki Elisza strąciła na podłogę salaterkę
stojącą na stoliku pod schodami. Brzęk porcelany roztrzaskują -
cej się o białą marmurową posadzkę rozbrzmiał donośnie w obszernym
holu. Elisza zdołała w końcu ściągnąć na siebie uwagę
matki.
– Jamie zelżył mnie i obraził – zawołała rozgoryczona. – Nie
wyszłabym za niego nawet, gdyby miał mi ofiarować wspaniały
pałac! Mężczyzna, który nie okazuje mi szacunku…
– Szacunku! – zaperzyła się Claire. – Czy takie zachowanie jak
twoje zasługuje na szacunek?
– Nie powinnaś słać papy do Jamiego. Dla was byłby to tylko
blamaż, bo moja odpowiedź i tak się nie zmieni.
Oczy Claire zmieniły się w wąskie szparki.
– Idź w tej chwili do pokoju. Zamknij się tam i przez kilka najbliższych
dni nie pokazuj mi się na oczy. Mimo najlepszych chęci
nie potrafię zrozumieć, czym tak bardzo zawiniłam, że Bóg mnie
pokarał kimś takim jak ty!
Unikając spojrzeń Charlotte, roziskrzonych ciekawością, Elisza
z uniesioną głową pobiegła na piętro. Za wszelką cenę nie chciała
dać po sobie poznać, jak bardzo się czuje zraniona.
Zapach drzewa sandałowego
Wydawnictwo: Świat Książki
Ilość stron: 560
Wysyłamy w: 24h - 48h + czas dostawy
Nasza cena: 38,94
Cena detaliczna: 42,80
U nas taniej o 9%
dodaj do przechowalni Dodaj do koszykastwórz link z okładką na swoją stronę
Szczegółowe informacje:
| Dział: | Książki Kategoria: literatura piękna, romanse |
| Wydawnictwo: | Świat Książki |
| Wymiary: | 135x215 |
| Ilość stron: | 560 |
| ISBN: | 978-83-7799-612-6 |
| EAN: | 9788377996126 |
| Wprowadzono: | 13.01.2012 |
Recenzje klientów
i zgarniaj nagrody napisz recenzjęZobacz również
